Dodaj do ulubionych

Albion i inni mali Polacy

    • zazu2 Albion i inni mali Polacy 25.11.06, 12:02
      Jak ktoś wspomniał, dziecko urodzone na Wyspach posiada dwa paszporty. Z
      Angielskim/Irlandzkim paszportem praktycznie cały swiat stoi przed nim otworem.
      W dobie lotów transatlantyckich jako polak o Australii (i nie tylko) moge sobie
      pomażyc bo nas tam nie chcą. Jako Brytyjczyk mogę tam latać praktycznie kiedy mi
      sie podoba.
    • mage2 A ja wrócilam do Polski! 25.11.06, 12:31
      Po paru ladnych latach wrócilam do Polski i nie zaluje. Kupilam mieszkanie za ciezko zarobiomne
      pieniadze na Wyspach i obecnie je wykanczam. I jestem tu szczesliwa, szczesliwasza niz bylam tam na
      emigracji. Chcialam tam osiasc ale nie moglam zniesc tego ze obywatele tego kraju nie umieli mnie
      zaakceptowac jako sowjego obywatela. Zawsze traktowali mnie jak ta z Polski mimo ze integrowalam
      sie z nimi, mowilam dobrze w ich jezyku, aprobowalam ich zwyczaje i kulture. Zawsze bylo my i ty z
      Polski. Zwsze bylo 'A wy w Polsce to macie tak a my tak". Nie podobala mi sie ta ich falszywa
      uprzejmosc a za plecami to bylam Polska z biednego kraju ktorej trzeba pomoc. Nie wiem czy ktos
      zrozumie co pisze, moze jakis emigrant. Tak czuje sie nie jeden Ahmmed i inni z innych krajów. Ok jest
      duza tolerancja ale tylko powieszchowna, tak naprwde maja dosc emigrantow i zawsze bedzie Wy i
      My!!! W Polsce jestesmy MY!
      • sz.cz a co zrobisz za 2 lata ? 25.11.06, 14:50
        jestes bardzo odwazna albo nie mials wyboru
        • ppo Głupie pytanie. 27.11.06, 20:32
          To samo co teraz. Jak się już ma pieniążki, to można mieć w dupie kaczory,
          wybory, "bezrobocie" i sfrustrowanych, zawistnych idiotów na forum.
      • netizen Re: A ja wrócilam do Polski! 25.11.06, 16:04
        Rowniez odczulem to, ze imigrantow maja juz troche dosyc. Z drugiej strony
        trzeba ich zrozumiec. Moim zdaniem maja prawo odczuwac zniechecenie i watpliwosci.

        Gratuluje decyzji powrotu do kraju! Rowniez tak planuje.
      • deepundercover Re: A ja wrócilam do Polski! 25.11.06, 22:52
        Dokladnie jest tak jak mowisz. Dodam ze obecnie Polacy sa grupa budzaca
        najwieksza niechec, z powodu ilosci i paru jeszcze innych powodow. Ja wracam za
        miesiac po prawie 2 latach spedzonych na Wyspach. Angielski mam b.dobry,
        oczywiscie nie jak native ale nie znam wielu immigrantow (o ile gosci z
        Hiszpanii i innych krajow EU mozna w ogole tak nazwac) ktorzy wladaja tym
        jezykiem lepiej. Nie licze na kokosy, ale szczerze mowiac nie mam zamiaru wiesc
        zycie smutnego wyalienowanego imigranta, a taki jest los wiekszosci Polakow w
        UK.
        • ppo Re: A ja wrócilam do Polski! 27.11.06, 20:29
          (o ile gosci z
          > Hiszpanii i innych krajow EU mozna w ogole tak nazwac)

          A dlaczego nie można? Czyżby Hiszpan był bardziej podobny do Anglika niż Polak?
          Raczej nie. Ani z wyglądu, ani z religii, ani ze zwyczajów. Anglicy są
          specyficznym narodem. Nawet Irlandczycy i Amerykanie są dla nich obcy, choć
          niby mówią tym samym językiem i wywodzą się ze wspólnego "pnia".
      • klaranyc Re: A ja wrócilam do Polski! 13.02.07, 21:53
        A ja przez pierwszy tydzień byłam z Polski, a po tygodniu z Queens. Zupełnie
        inaczej żyje się w kraju, którego ludność to imigranci bądź potomkowie
        imigrantów. Nie miałabym tego w Polsce. Tam, po latach mieszkania w Warszawie
        słyszałam ciągle "...bo ty nie jesteś stąd". Wybrałam więc miejsce, w którym
        jestem "u siebie". I jestem szczęśliwa :) Warto zmieniać na lepsze.
        Pozdrawiam wszystkich emigrantów.
    • xk Jeżeli polscy emigranci... 25.11.06, 12:56
      nadają swoim dzieciom imiona takie jak Kahreen, Simon, Ethan, Hadi, Elian, Mic,
      Ali, Armando, Albion, Sadie, Hannah itd. to znaczy, że nie dorośli do tego abym
      uważał ich za swoich rodaków. Mogę jedynie zapłakać nad ich prymitywizmem i
      wewnętrzną pustką. Wstyd drodzy państwo. Wstyd!


      PS
      Oczywiście nie mam tu na myśli małżeństw mieszanych

      pozdr
      • deis masz racje godni politownia emigranci 25.11.06, 13:41
        dawac jakies dziwaczne imiona swoim dzieciom to swiadczy o niskim poziomie
        wlasnych wartosci. Polska dla nich to tylko pieniadze , nie kazde zloto co sie
        swieci. Ja tez urodzilam na obczyznie corke , ktora ma 16 lat chodzila do szkoly
        austryjackiej ale wychowana jest w kulturze polskiej i austryjackiej , pieknie
        mowi po polsku, a teraz przeniosla sie do Warszawy i chodzi do liceum uczac sie
        trzech jezykow polski , niemiecki, angielski. Uwielbia Warszawe i Wieden ,
        polskie morze , polskie piosenki, polska wigilie ale rowniez uwielbia wiedenski
        teatr . Dlatego dzieci urodzone w obcym kraju dla ich rodzicow nie wychowujac
        dzieci w kulturze swoich dziadow staja sie ubodzy duchowo umyslowo i nie wiedza
        wlasciwie kim sa bo ich rodzice mowia w jezyku angielskim czy niemieckim jak
        cudzoziemcy , jak przybysze i dzieci to odbieraja i jesli nie znaja kraju
        pochodzenia swoich rodzicow ich tradycji , obyczajow sa poprostu biedne , z
        nikad. Znam takie przypadki dzieci polskich urodzonych w Polsce ale zniemczonych
        slabo mowiacych po polsku sa to dzieci nieszczesliwe.
      • renyaszalupenko Re: Jeżeli polscy emigranci... 25.11.06, 23:27


        > nadają swoim dzieciom imiona takie jak Kahreen, Simon, Ethan, Hadi, Elian, Mic,
        > Ali, Armando, Albion, Sadie

        Imion muzułmańskich dzieciom nie nadaje się bez powodu, zerowe
        prawdopodobieństwo, że na taki pomysł wpada para Polaków.
    • kuala_lumpur Re: Albion i inni mali Polacy 25.11.06, 12:59
      winku napisał:

      > Podziekujmy i IV i III RP za perspektywy dla młodych.

      Chrzanisz aż głowa boli. Ani III ani IV nie jest winna tego, że mamy w kraju
      burdel. Lepiej podziękuj towarzyszom którzy od 44 do 89 roku budowali tutaj
      lepszą przyszłość. Oczywiście Wojtek Olejniczak nie ma z nimi nic wspólnego -
      przecież jest taki młody...
      • obrokon Re: Albion i inni mali Polacy 25.11.06, 13:10
        masz rację.
        Tacy jak Olejniczak siedzą w urzędach prokuraturach i sądach.

        Polak nie ma zatem żadnych szans.

        Moje dzieci wyjechały i są szczęśliwe.
        Nigdy nie pozwolę nato żeby wróciły.
    • teneas Albion i inni mali Polacy 25.11.06, 13:23
      Cieszmy się, że na obczyźnie rodzi się więcej Polaków. W takiej sytuacji w
      niektórych krajach te dzieci automatycznie dostają obywatelstwo. W jeszcze
      innych takie obywatelstwo uzyskać o wiele łatwiej. Ale oczywiście wszyscy
      zakładają,że ci co wyjechali zamierzają wrócić. Niech zakłądają dalej.
    • deis to nie nowosc 16, 20 , 30 lat temu tez sie rodzily 25.11.06, 13:29
      ja urodzialam moja corke w Wiedniu 16 lat temu dlaczego nikt o nas nie pisal ,
      przeciez to ze dzieci polskie rodza sie na obczyznie to nie nowosc . Wieden ma
      najwieksza szkole polska w Europie do ktorej chodzi 300 dzieci.Dlatego nic
      nowego wyborcza nie pisze , wystarczy wsiasc do pociagu Wieden - Warszawa przed
      ferjami ile dzieci urodzonych z podwojnym obwatelstwm wyjezdza do polski na
      ferje, wakacje lub wolne dni.
    • em-biz Slovan -niewolnik.... 25.11.06, 14:15
      i w następnych pokoleniach nie będą u siebie....
      Będą tylko wyrobnikami...
      Gdy nastąi krach gospodarczy,pierwsi pójdą na bruk...
      • dobiczek Re: Slovan -niewolnik.... 25.11.06, 14:30
        To nieprawda drugie pokolenie emigrantow wykorzystuje szanse dana mu przez
        rodziców to najwieksza grupa na wyższych uczelniach USA I EUROPY. A moze w
        polsce mieli by wieksze szanse?
        Zostali by nastepnym pololeniem za 1000 zl brutto, bez szans na wynajecie
        mieszkania,odkladajac decyzje o zlożeniu rodzinu w nieskonczonosc,odmawiajac
        sobie z miesiaca na miesiac dobr materialnych,obawiajac sie utraty nedznej
        pracy.
        To bardzo dobrze ze podejmuja decyzje o pozostaniu na wyspach , politycy nie
        beda manewrowac ich uczyciami , potrzebami,i nadziejami.
        Kazdy z tych mlodych ludzi zanim wsiadl w samolot zadal sobie pytanie
        CO TEN KRAJ ZROBIL DLA MNIE ?! a no wlaśnie nic
        Bardzo szanuje mlodych ludzi ,którzy podjeli b.ważna życiowa decyzje.
        Zycze im na obczyznie powodzenia i wytrwalosci.Ich dzieci napewno nie beda
        musiely patrzec jak ich rodzice tyraja 1000 zl brutto.
        • astarza78p napewno nie niewolnik 25.11.06, 15:55
          ja jestem z synem (8 lat) i rodziną za granicą, dziecko chodzi tu do dobrej
          szkoły, ma problemy jak każde normalne dziecko, tyle, że szkoła nie przynosi mu
          aż takich stresów, jakie ja pamiętam ze swojej podstawówki... mam nadzieją, że
          skończy tu studia i znajdzie w przyszłości dobrą prace ( bo artykuł pominą te
          dzieci urodzone w Polsce a przywiezione tu przez rodziców). To prawda, że
          kultura jest inna i troche czasem ciężko nam zrozumieć, czemu "oni" tak robią
          lub mówią. ALE mój mąż dobrze zarabia i ja też coś dorabiam, dziecko widzi nas
          równie często (czy. rzadko) co w polsce, ale jesteśmy mu to w stanie
          zrekompensować wakacjami o jakich marzy (Disneyland, Egipt, itp.) w Polsce, na
          takie wakacje musielibyśmy brać kredyt na ok 3 lata; tu pare tygodni - BEZ
          wyrzeczeń!!! czy dajemy mu szansze na lepsze życie? myśle, że tak. Pozna jęzki,
          będzie się umiał odnaleźć w innej kulturze, poza tym irlandzkie obywatelstwo
          otworzy mu droge na świat. Czy wychowujemy go po "polsku"?, napewno tak, bo
          każdy emigrant jest polakiem, a nie irlandczykiem czy anglikiem. Śmieszne i
          żałosne są niektóre posty i nie będe ich komentować, każdy robi ze swoim życiem
          na co ma ochote (chociaż to prawda, że za niektórych polaków za granicą trzeba
          się wstydzić, a niektóre "kobiety" to, aż szkoda pisać..., mężczyźni - pijacy i
          zdradzający ciągle żony w polsce). Nam jest tu dobrze i większość polaków
          omijamy...
          pozdrawiam
      • sz.cz em-biz - ograniczony czy udajesz 25.11.06, 15:07
        a ja jestem optymista i tobie radze - pomaga w zyciu
        • dobiczek Re: em-biz - ograniczony czy udajesz 25.11.06, 15:25
          granica miedzy optymizmem a naiwnoscia nie dla wszystkich jest dostrzegalna ,
          ale to prawda ,ze latwiej zyc z optymizmem, nie widziec powodow emigracji
          mlodych ludzi albo zamknac oczy.W tedy bedziesz zyl optymisto w kraju
          dobrobytu,powszechnego dostatku,równych szans,w kraju w ktorym kryterium
          pozycji obywatela w spoleczenstwie jest wiedza,umiejetnosci,ucziwosc,szacunek
          dla czlowieka, pracowitosc.To na pewno jest Polska
          optymisto !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • przegrzmot A niechaj... 25.11.06, 15:06
      ...niech sie rodza,w normalniejszym swiecie.
      I niech ich ominie kompleks, jakiejs tam wyimaginowanej,("porypanej, IV-tej ...
      przechorowanej")...
    • grimma Albion i inni mali Polacy 25.11.06, 15:36
      szczegolnie udane jest zdanie:
      Szacuje, że 60-70 proc. dzieci dostaje imiona polskie, lecz znaczna część
      angielskie lub zgoła egzotyczne.
    • sneka Albion i inni mali Polacy 25.11.06, 15:38
      Ja też dołączam się do tych podziękowań dla III i IV RP.
      Ja jak tylko skończe studia to od razu wyjeżdżam stąd.Tutaj w Polsce nie ma
      żadnych perspektyw,i napewno nie stać mnie będzie na wychowanie chocby 2 dzieci
      w Polsce.No chyba że będziemy zarabiać jak na Wyspach.I wcale się nie dziwie tym
      ludziom że nadaja im angielskie imiona,ja postapiłbym chyba tak samo.
      Niech się Nasz rząd WSTYDZI że tak się dzieje.
      • devin7 Re: Albion i inni mali Polacy 25.11.06, 21:35
        Moge Ci bilet w jedną strone kupić.
    • ppo Kapitalizm lepszy niż becikowe? Niemożliwe! 25.11.06, 15:50
      Nie słyszałem, aby Polacy w UK otrzymywali coś w rodzaju becikowego od rządu
      brytyjskiego. A jednak chcą się rozmnażać! Czyżby dojrzały kapitalizm i zdrowy
      rynek pracy był większą zachętą do powiększania rodziny, niż śmieszne becikowe,
      które jawi się jako niesmaczny żart? Pomyślec, ile możnaby zmienić w Polsce za
      te pieniądze, które idą na becikowe (czyli na zmarnowanie). Możnaby np.
      wprowadzić powszechny program sterylizacji w rodzinach patologicznych.
      • babette663 Samego szczescia!!!! 25.11.06, 16:27

        Wszystkim "przymusowym emigrantom" zycze z calego serca powodzenia,
        szczesliwosci, czerpania z zycia wszystkiego co godne i najlepsze.
        Nie przejmujcie sie tymi co Was krytykuja, oni nie maja albo nie chca znalezc w
        sobie sily przebicia aby zrobic tak jak Wy, bo skoro Panstwo zapisalo w
        Konstytucji ze macie prawo do pracy i godnego zycia i nie wywiazuje sie z tego
        obowiazku to juz nie Wasza wina. Wy macie jedno zycie i macie prawo przezyc je
        jak najlepiej. Tylko ten co nigdy emigrantem nie byl nie wie co sie dzieje w
        sercu czlowieka ktory przekracza granice Polski i widzac Orla w koronie i napis
        POLSKA zaczyna lkac nie zdajac sobie z tego sprawy.
        Badzcie szczesliwi zycze Wam tego z calego serca
        • dobiczek Re: Samego szczescia!!!! 25.11.06, 17:08
          To prawda nie przejmujcie sie tymi ktorzy kreuja obraz emigranta -
          nieudacznika,bo robia to ci ktorych rodzina,lub sitwa usadowila na cieplych
          posadkach i uwazaja , ze osiagneli ,,samodzielnie,, skuces , lub dorobkiewicze
          uważajacy ze maga skazywac swoich pracowników i ich rodziny na nedze.W Polsce
          zawsze kolejne wyze demograficzne wywolywaly zmiany mniejsze lub wiekrze.Po raz
          pierwszy w powojennej historii wyż demograficzny nie wyszedl na ulice lecz na
          dworce autobusowe i porty lotnicze.
          bylem na spotkaniu klasy maturalnej po 25 latach.35%
          osób mieszka za granica . Wy juz niemusicie przechodzic piekla obozów dla
          uchodzców.Macie szanse. Nie dajcie sie wepchnac w POKOLENIE 1000 ZL
          BRUTTO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          Szczesliwie budujcie nowe życie i przyszlosc swoich dzieci.Ja też zycze wam
          samego szczescia !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • mniklas5 Re: Samego szczescia!!!! 25.11.06, 18:17
            ktos tragizuje nazywajac przymusowych emigrantow, to cala Ameryka bylaby
            zasiedlona przymusowymi emigrantami, tu jest konotacja nieszczescia, a przeciez
            wlasnie te zjawiska daja ludziom szczescie i wolnosc, np przesladowani
            religijnie,w USA znajduja wolnosc, problem jest inny, np w Angli jest duzo
            Polakow, we Francji , nIemczech , rodowici obywatele nie bardzo lubia innych,
            wynika to z europejskiego etnocentryzmu, dlatego nie wybralbym Europy jako
            kraju zamieszkania a USA ,Kanade lub Australie ale Polacy wybieraja Euroowe
            pomio tego poniewaz daje im poczucie bezpieczenstwa socjalnego, pracy, i
            zwyklej generalnie pojetej zyczliwosci urzedniczej , poza Polska nawet jest
            poczucie bezpieczenstwa na ulicy w polsce nie ma , jest chuliganstwo i
            gangsteryzm oraz obojetnosc. nic tez dziwnego bo ludzie sa egzystencjonalnie
            przestraszeni.nie zadnych gwarancji spoleczno zawodowych w Polcse
            • babette663 Re: Samego szczescia!!!! 25.11.06, 19:00

              Re: Samego szczescia!!!!
              Przeczytaj komentowany artykuł »
              Autor: mniklas5
              Data: 25.11.06, 18:17 + dodaj do ulubionych wątków

              skasujcie post

              + odpowiedz

              --------------------------------------------------------------------------------
              ktos tragizuje nazywajac przymusowych emigrantow, to cala Ameryka bylaby
              zasiedlona przymusowymi emigrantami, tu jest konotacja nieszczescia, a przeciez
              wlasnie te zjawiska daja ludziom szczescie i wolnosc, np przesladowani
              ------------------------

              piszac o "przymusowej emigracji" mialam na mysli zycie, zycie ktore zmusza
              ludzi do wykorzenienia sie w taki czy inny sposob z rodzinnej ziemi (nikt nie
              bedzie szczescia szukal gdzie indziej jezeli by go mial u siebie???).
              Naturalnie ziemia jest jedna niezaleznie od nazwy, czy to Ameryka czy Japonia
              czy Polska to ta sama ziemia rozniaca sie nazwa czy klimatem, wiec korzenie
              mozna zapuscic wszedzie, tylko im czlowiek starszy tym ciezej to wykorzenienie
              i aklimatyzowanie znosi, no ale przeciez nie ta matka co urodzila i porzucila
              tylko ta co dala stabilizacje i bezpieczenstwo dorzucajac odrobine ciepla.
              Pomyslnych wiatrow
            • dobiczek Re: Samego szczescia!!!! 25.11.06, 19:06
              No wlasnie.To ci sami dobrodzieje lansuja okreslenie emigranta-nieudacznika ,
              którzy zafundowali nam terapie szkowa,niewidzialna reke rynku ,
              restrukturyzacje, prace jako przywilej.dzieki ich mondrosci mamy upadek
              autorytetów , nedze tysiecy ludzi,agresje w szkolach,flustracje spoleczentwa
              ktore nie moze godziwie zyc.Przez ostatie 15 lat obywatele zostali pozostawieni
              sami sobie.Teraz mlodzi ludzie orzucaja takie spoleczenstwo w ktorym obywatel
              nie jest podmiotem i kupuja bilet.wiedza ze moga liczyc tylko na siebie i swoje
              umiejetnosci a tam to wystarcza.ostatni mlodych polaków chwolil publicznie
              premier wb,chwalil wybitny angielski historyk,chwalila irlandia,amerykanie sa
              pelni uznania dla polskich pracownikow w islandi , dania zaprasza 30 tys polakow
              i werbuje studentow.
              Kilka dni temu czytalem wypowiedzi polskich pracodawców na temat pracownikow.
              w pamieci utkwila mi wypowiedz dowcipnisia ,, kazalem mu przyniesc cv a on
              przyniusl kiwi,, i to wlasnie jest obraz tych dupkow , ktorzy stworzyli
              pojecie przywileju pracy.Zycze wrzystkim emigrantom szczescia!!!!!!!!!!!!!!!!!
              Nie dajcie sie wepchnac w pokolenie 1000 zl
              brutto!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

              • profes79 Re: Samego szczescia!!!! 25.11.06, 19:41
                To ci sami dobrodzieje lansuja okreslenie emigranta-nieudacznika , którzy
                zafundowali nam terapie szkowa,niewidzialna reke rynku.

                W PL problemem jest rozdmuchany socjal, ZUS-y etc. W GB tez jest "niewidzialna
                reka rynku", becikowego nie ma, a jakos ludzie tu przyjezdzaja. Tylkow kraju w
                ktorym emeytow (nie ich wina) rencistow (tez nie ich wina) i lewych rencistow
                (ich wina jak najbardziej) mamy wiecej niz ludzi pracujacych, to ten system
                MUSI sie zalamac. Obawiam sie ze huk tegi upadku wstrzasnie nie tylko Polska
                ale i Europa.
                • dobiczek Re: Samego szczescia!!!! 25.11.06, 20:27
                  do profes79.Nigdy nie przyszlo ci do glowy ze ucieczka na emerytury pomostowe ,
                  rencisci w wieku produkcyjnym to ucieczka ludzi majacych dosc walki o przywilej
                  pracy. W 2003 bezrobocie siegalo 19% procent dodaj do niego emerytow pomostowych
                  rencistow , studentow platnych uczelni (za ich nauke placili rodzice -pomysl
                  dobrodzieji by opóznic ich wejscie na rynek pracy) to bylby kataklizm.GB ,UE
                  tez ma ubezpieczenie spoleczne ale panstwo ma zobowiazania wobec
                  obywatela.jesli magiczna reka rynku jest tu reka opatrznasci to czemu mlodzi
                  ludzie umykaja.Bo tu ich czeka 1000 zl brutto.PROFESORZE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                  • profes79 Re: Samego szczescia!!!! 25.11.06, 20:46
                    Bo tu pracodawca jak daje 100 BRT to ja dostaje 750 a on musi zaplacic 1500.
                    Wot i roznica.Kazda zlotowka brt dla ciebie, to 2 zlote ktore on musi z wlasnej
                    kieszeni wyciagnac - a nie zawsze jest to mozliwe.
                    Jezeli komus sie chce kombinowac zeby dostac lewa rente, to chyba powinien tez
                    miec chec kombinowania w celu zdobycia pracy?
            • ppo Re: Samego szczescia!!!! 25.11.06, 22:50
              "gangsteryzm" to akurat nie jest polski wynalazek, tylko import z zachodu.
              Przede wszystkim z USA :)
          • ppo Nie dorobkiewicze, ani sitwa. 25.11.06, 22:46
            Zwykli ludzie, którzy mają po prostu trochę więcej w głowie niż inni. Także
            ortografię ojczystego języka znają trochę lepiej :) Nie mówiąc już o innych
            językach, ale każdy następny, to następne "1000 brutto" (conajmniej!) do
            pensji. To taka mała podpowiedź na dobry początek ;)
            Good luck! Viel Gluck! Bonne chance!
    • timoszyk Re: Albion i inni mali Polacy 25.11.06, 20:45
      Zanim sie zacznie narzekac, warto zobaczyc jak dziala brytyjski system
      polityczny i pomyslec o dokonaniu pewnym zmian w Polsce. Otoz w UK obowiazuja
      jednomandatowe okregi wyborcze, a nie system proporcjonalny, jak to jest w
      Polsce. Taki system dziala duzo sprawniej z wielu wzgledow.

      Wac
      • dobiczek Re: Albion i inni mali Polacy 25.11.06, 20:49
        Ho,Ho ale system jednomandatowy jest b. niebespieczny dla dobrodzieji.Dlatego
        go niema i dlugo nie bedzie
    • devin7 Ali Kozłowski 25.11.06, 20:55
      Polska szkoła w Londynie - nauka języka polskiego .
      Jak ma na imie mama.
      Ali Kozłowski odpowiada : Ania
      A co terz robi mama
      Ali Kozłowski odpowiada : Czeka na swojego starego pod meczetem w we wschodnim
      Londynie .
      Ha , Ha ,Ha , Ha , Ha , Ha, Ha , Ha !!!!!!!
      • devin7 Re: Ali Kozłowski 25.11.06, 20:56
        Nie terz mialo byc tylko teraz.
    • rudy_rudolf niech mali Polacy nie wracaja jako duzi Polonusi 25.11.06, 21:04
      niech zostana tam, gdzie się wychowywali, nie są nić dłuzni Polsce, która
      wymusiła na rodzicach takiego dziecka emigrację!

      zrelaksuj się na www.asiaq.pl
    • zibi_mazurak Re: Albion i inni mali Polacy 25.11.06, 21:43
      To dziwne że się dziwisz, bo kto teraz prosperuje? Czy Polska, którą rządzą
      socjaliści, czy Irlandia?

      Fakt: Irlandia jest 3-cim najbogatszym krajem Europy. PKB na 1 mieszkańca wynosi
      $41100, 3 razy więcej niż polskie PKB per capita. Wzrost gospodarczy wynosi
      5,5%, podczas gdy Polska cierpi na skutek recesji.
      Fakt: Tylko 4,3% irlandzkiej siły roboczej jest bezrobotna, wobec 18,2% polskiej
      siły roboczej.
      Fakt: Dzięki uzyskaniu przez rząd irlandzki nadwyżki budżetowej dług publiczny
      Irlandii spada, podczas gdy DP Polski rośnie.

      Nie warto mieszkać w Polsce.
      • ppo Re: Albion i inni mali Polacy 25.11.06, 23:02
        > 5,5%, podczas gdy Polska cierpi na skutek recesji

        Znasz definicję słowa "recesja"? Chyba nie. Nie dziw się więc, że dobrej pracy
        nie możesz znaleźć. Dla twojej informacji: Polska ma też 5,5%. I tak samo jak w
        Irlandii nie każdy z tego może skorzystać. Biedni są wszędzie. W Irlandii też.
        A to 18,2% to nie wiem, skąd ci się wzięło? Przeglądałeś archiwalny rocznik
        statystyczny, czy może ktoś ci płaci za kłamstwa?
        • gringo_w66 a ilu Żydów tam się urodziło? 25.11.06, 23:07
          na pewno więcej, w każdym kraju więcej
    • misio631 Albion i inni mali Polacy 25.11.06, 22:10
      Najważniejsza rzecz, której uczy się człowiek na emigracji to prawdziwy
      patriotyzm. Uczy się tego od innych nacji. Ja się tego nauczyłam, ze patriotyzm
      to nie mielenie ozorem i darcie szat, ale praca powolna, systematyczna. Nie
      plucie na swój kraj nawet jeśli widzi się, to żaden raj.Patriotyzm to wsuwanie
      flagi na maszt rankiem i zdejmowanie jej wieczorem.
      Ale jednocześnie dostaje się najczęściej od swojego kraju poczucie
      bezpieczeństwa i powody do dumy.
      Nie należy obawiać się,ze dzieci będą wynarodowione.Wychowają się w ciepłych
      polskich rodzinach. Ich rodzice prawdopodobnie dostają osłony socjalne w
      związku z posiadaniem dzieci i to jest prawdziwy klucz do rozwiązania zagadki
      dlaczego na emigracji ludzie rodzą dzieci.
      W Polsce jest dziki kapitalizm i brak poczucia bezpieczeństwa.Natomiast ludzie
      są coraz bardziej wobec siebie okrutni i wymagający.
    • glemp1 Albion i inni mali Polacy 25.11.06, 22:37
      Kahreen Pi..vsky - robi się niedobrze. Nazjeżdżało się trzody, z którą
      brytyjczycy mają coraz większe problemy. Chcą mieszkać w UK, choć mentalnie im
      znacznie bliżej do Mongolii. Owalne twarze, nisko sklepione czoła, chamski
      sposób bycia rzucają się w oczy każdemu.
      • dobiczek profes79 25.11.06, 23:12
        profos cos pomylily ci sie watki.Maze to nie pracownicy emiguja tylko praodawcy,
        a moze chcesz mnie przekonac ze praca w pl to sielanka . zastanów sie o co ci
        chodzi i tedy spróbuj cos napisac bebnienie po klawiaturze nie zwalnia od
        myslenia.


        dlaczego dzwon glosny.bo prózny
        • profes79 Re: profes79 26.11.06, 02:58
          Nie pomylily :) Proboje ci tylko pokazac, ze koszty pracy (nie podatki, a
          wszystkie pozaplacowe) sa w POlsce koszmarnie wysokie - za kazda zlotowke
          podwyzki (brutto) pracodawca wydaje dwie - gdyby te obciazenia byly mniejsze,
          bylby to jeden z bodzcow ktory pozwolilby na zwiekszenie wynagrodzen.
          Zaznaczam - jeden a nie jedyny. Nie twierdze, ze to sielanka - jednak jedna z
          cech takiego boomu gospodarczego w Irlandii sa m.in nizsze koszty pracy (+
          nizsze podatki dla przedsiebiorcow). No ale u nas panstwo lyka wszystko jak
          kaczka kluski - w koncu za cos trzeba utrzymac molocha (ZUS), za cos trzeba
          placic becikowe, za cos trzeba budowac swiatynie oraz stacyjki kolejowe dla
          zyskania paru promili poparcia.
      • dobiczek glemp 25.11.06, 23:14
        glemp straszny z ciebie tobół
    • devin7 Niedługo skończy sie pajacowanie Anglią . 25.11.06, 23:25
      Rumunii i bułgarzy pracuja za mniejsza kase(państwa te za miesiac wejdą do
      UE) .Co niektóre panienki niedługo założą stringi na tyłek i wrócą do kraju
      gdzie bedą zgrywac niwiniatki . a staremu sie wmówi , że ten ali to taki innej
      karnacji z powodu nadmiaru jedzenia czekolady - produktu firmowego Tesco . nie
      ma to jak polka na emigracji ............................................OH
    • r0b0l zdrajcy ojczyzny nie dostaną becikowego ;))) 26.11.06, 00:25
      i nie zaznają raju giertychowego i kaczyńskiego.
      żal że nie mogę się urodzić ponownie w jakimś obcym ale normalnym kraju
      • kajtpazer Poddaję się 26.11.06, 00:48
    • ubu_roy Re: Albion i inni mali Polacy 26.11.06, 02:53
      "Nie ważne, czy Polska będzie bogata, czy biedna. Byle była katolicka!" -
      Henryk Goryszewski
      Oto masz odpowiedz.
      • dobiczek Re: Albion i inni mali Polacy 26.11.06, 03:16
        brawo . myslalem, ze tego juz nikt nie pamieta.Chwala bogu tego dobrodzieja do
        kanalu juz spuscila historia i mam nadzieje ze za nim pujda luminaże
        neoliberalizmu i pokolenia 1000 zl bruttu
        • 11inch_cock Re: Albion i inni mali Polacy 26.11.06, 04:55
          pozdrowienia dla wszystkich zmywaczy kibli i pomywaczy garow w londynie i
          dublinie, jou!
          • alterpars Re: Albion i inni mali Polacy 26.11.06, 05:12
            I popatrz nawet z perspektywy zmywacza kibli i pomywaczy garow Anglia wydaje sie
            bardziej atrakcyjna od Polski...YO!
    • akson1 Raport o emigracji 26.11.06, 05:52
      Zamiast wstępu
      Artykuł ten jest bardzo osobistym wyznaniem, moim własnym, bardzo prywatnym
      czasami, rozliczeniem z przeszłością, moją własną wizją emigracji. Nie jestem z
      wykształcenia socjologiem, daje się w nim ponieść emocjom, czasem nie unikam
      przejaskrawień. Jako taki może budzić kontrowersje, ba, nawet ma je budzić, bo
      chciałbym, żeby zapoczątkował on tu, wśród nas, emigrantów, dyskusje, żeby
      przeczyli go decydenci. Żeby zrozumieli, z jakim poziomem rozpaczy i frustracji
      wśród mojego pokolenia przyjdzie im się zmierzyć, jeśli będą chcieli, byśmy
      wracali do kraju.
      (Napisze trzy artykuły – jeden pesymistyczny, drugi optymistyczny, a trzeci o
      tym, co musiałoby się zmienić, żebyśmy przestali wyjeżdżać).
      *
      Polak potrafi, czyli skąd te dane
      Wreszcie. Wreszcie do kogoś dotarło, ilu z nas wyjechało. Ze to nie są tysiące,
      ze to nie ci, którzy i tak w Polsce nie mogą znaleźć pracy, nie skromny ułamek
      młodych ludzi wyjeżdżających po doświadczenie, ale olbrzymia, potwornie
      olbrzymia fala, wypłukująca już nie tylko niektóre zawody, ale cale pokolenie.
      Cale. Niewiele wydarzeń w naszej historii może się z tym równać – tylko druga
      wojna światowa pozbawiała Polski młodych ludzi w takim stopniu jak to, czego
      teraz jesteśmy świadkami.
      Wyjechało nas ok. 1,5 miliona.
      Skąd te dane? Popatrzmy.
      Niestety, brak takich kompletnych danych ze strony polskiej. Ostatni spis
      powszechny w naszym kraju przeprowadzono przed wejściem do UE, o kolejnym (w
      obecnej, napiętej sytuacji budżetowej) możemy zapomnieć.
      Brak również całościowych opracowań naukowych dotyczących tego zjawiska w naszym
      kraju. Jest ono, bowiem na tyle świeże (kilka lat, z czego apogeum to ostatnie
      dwa), ze zabrakło po prostu czasu, by taką analizę stworzyć. Czasu, pieniędzy, a
      myślę, ze i woli politycznej – nie sadze, bowiem, by rządowi zależało tak
      naprawdę na ujawnieniu jego skali.
      W związku z tym podstawowych danych dostarczają przede wszystkim raporty z
      krajów, do których wyjeżdżają Polacy. Mające o wiele bardziej kompetentną
      administracje, częściej przeprowadzane spisy powszechne, stanowiły dla mnie
      podstawowe źródło informacji.
      W Polsce dane czerpałem z trzech źródeł:
      Wg danych z wizyt duszpasterskich (tzw. kolędy) przeprowadzanych w styczniu i
      lutym 2006 roku i raportu przygotowanego na potrzeby Konferencji Generalnej
      Episkopatu Polski, wynika, ze w tym okresie poza granicami naszego kraju
      przebywało ponad 1,5 miliona Polaków. Poza granicami kraju, nie poza granicami
      parafii, bo te dwie liczby są zupełnie różne i dotyczą innych danych.
      Kolejnym źródłem informacji były dane ze Straży Granicznej. O ile przejścia na
      naszej wschodniej granicy odnotowały dość istotny spadek przekraczających je
      osób, o tyle te na zachodniej i północnej znaczny, często nawet bardzo, wzrost.
      Ostatnim źródłem, dla mnie, były dane z Polskiej Agencji Lotnictwa monitorującej
      ruch lotniczy w naszym kraju. Samoloty bowiem, ze względu, na gwałtowny spadek
      cen ich biletów, jak i nieporównanie wyższy komfort podróży (kto jechał 20
      godzin autokarem do Londynu, ten wie), przejęły znaczny kawałek tortu, jakim
      stal się przewóz Polaków z, i do pracy.
      *
      Polaków jak mrówków, czyli ilu nas tam jest
      Jak to wygląda w poszczególnych krajach?
      Zdecydowanie liderem są tu Niemcy. I były nim jeszcze na długo, zanim weszliśmy
      do UE. Zatrudniają ok. 700 tys. Polaków. Z tym, ze do tej liczby włączam również
      tych, którzy posiadają podwójne, polsko- niemieckie obywatelstwo. Jeśli bowiem
      przyjąć, ze na każdego pracującego legalnie obcokrajowca, ( w Niemczech wydano
      nam grubo ponad 500 tys. legalnych pozwoleń na prace – ale w tym na prace
      sezonowe ) przypada minimum jeden nielegalny, ( wg danych Komisji Europejskiej
      ), to ja pozwoliłem sobie doliczyć „tylko” 200 tys. To jest i tak liczba
      znacznie większa niż liczba utworzonych w tym czasie miejsc pracy w Polsce.
      Idźmy dalej.
      Anglia – ok.400 tys. Nie ma praktycznie już nie tylko miasteczka, ale i wioski
      bez Polaka. Większość naszych ciągle okupuje Londyn, ale – zwłaszcza ci nowo
      przyjeżdżający, coraz częściej wybierają inne części UK. Wg ambasady polskiej
      pracuje tam ponad 300tys Polaków. Jak pokazuje jednak przykład ambasady RP w
      Irlandii, która podaje, ze jest nas tutaj 70-80tys, (wg danych irlandzkiego
      Social Welfare ponad 100 tys.), do podawanych przez nasze placówki liczb trzeba
      podchodzić raczej sceptycznie. (Swoja droga świadczy to tez o ich kompetencji,
      ale o tym na razie sza).
      To te najbardziej oblegane kraje. Ze względu na odległość, stopień znajomości
      języków (angielski i niemiecki są w naszym kraju najbardziej powszechne),
      łatwość dostępu do rynku pracy.
      Już tylko w tych trzech krajach mamy 1,2 miliona.( Choć sadze, ze ciut więcej )
      Ale, są przecież inne. Borykające się z własnymi problemami ekonomicznymi Włochy
      przyjęły już ponad 100tys, a morderstwo belgijskiego nastolatka popełnione
      przez obywateli polskich ujawniło przy okazji liczbę obecnej tam Polonii–
      ocenianej na 50 tys. Możemy wiec przypuszczać, ze w sąsiedniej Holandii jest
      podobnie, zwłaszcza, ze już w tej chwili legalnych pozwoleń na prace udzielono
      ponad 30tys naszych rodaków. Austria – kolejne 50 tys. Podobna, i szybko
      wzrastająca ze względu na klimat i otwarcie granic liczba, przebywa w Hiszpanii.
      Malutka Islandia dala prace ponad 20tys, podobnie Szwecja i Grecja.
      To są tylko te najważniejsze z kierunków. W tej chwili bowiem nie ma już kraju w
      Europie, w którym nie było by naszych rodaków. Polaków, których większość
      wyjechała tam w ciągu ostatnich 3 lat. Nawet tak trudna językowo Finlandia i
      Portugalia mają już kilkunastotysięczne grupy nowych, nadwiślańskich pracowników.
      (Na potrzeby tego artykułu, za emigranta uważam osobę, która dochód stanowiący
      podstawę utrzymania rodziny osiąga poza granicami Polski. To będą ci stale
      przebywający w obcym kraju, jak i ci, którzy wyjeżdżają na kilka miesięcy,
      zarabiają, wracają i znów wyjeżdżają)
      Celowo nie pisze o Stanach. Ze względu, bowiem na powstałe po 11 września
      obostrzenia, otwarcie się rynków europejskich, kłopoty z „Zieloną Kartą”
      znacznie zmalała liczba Polaków próbujących zbudować nowe życie za „wielką wodą”.
      *
      Po co, na co i dlaczego czyli przyczyny emigracji
      W sytuacji, w której z naszego kraju, w ciągu kilku ostatnich lat, wyjechało
      tylu naszych rodaków, sadze, ze nadszedł już czas zacząć sie zastanawiać nad
      skutkami
      (i przyczynami) tej olbrzymiej fali.
      Czemu wyjeżdżamy? W coraz większej liczbie, coraz starsi i w coraz większej
      części na zawsze? Z całymi rodzinami, po sprzedaniu wszystkiego w Polsce?
      Kiedy wyjeżdżałem pierwszy raz za granice do pracy – kilka lat temu, do Niemiec,
      w czasie wakacji, praca na czarno na budowach, wśród moich 11 współlokatorów
      (dom był 3 pokojowy) dominowały dwie grupy: Ślązacy i młodziki jak ja. Wówczas
      jednak nikt, podkreślam to wyraźnie, nikt z nas, nawet nie myślał o przenosinach
      na stale za granice. Wszyscy byli tam dorobić – jedni tylko w okresie letnim,
      dla innych było to bardziej stale zajęcie, ale „ośrodkiem naszych czynności
      życiowych” (jak to ładnie ujmują teraz złodzieje z Urzędów Skarbowych) była
      Polska. Dla wszystkich było to oczywiste. Tak samo dla mnie, pierwszorocznego
      studenta jak i dla Gerarda, prawie 50-letniego ex-górnika.
      Dziś zaś…Tamte czasy wydają się niemal prehistoria, niegdysiejsze rozmowy są
      niemal zapomniane, a i ideały jakby nieco inne. Jedno zostało – ze ciągle to
      Polskę uważam za swój dom, a obce kraje cały czas są dla mnie obcymi krajami. Ale…
      Tym razem mieszkam w domu 4-pokojowym z piątka współmieszkańców – dwie
      dziewczyny po psychologii (pracują w restauracjach i chcą wracać kiedyś do
      Polski), Mariusz – 30-kilkuletni były żołnierz (nie wraca, ściąga żonę i 2
      dzieci), para: Kasia po stosunkach międzynarodowych i Artur – student filozofii
      (ona je
      • akson1 Re: Raport o emigracji 26.11.06, 05:54
        (ona jest zdecydowana zostać w Irlandii, on wraca tylko skończyć studia i
        przyjeżdża tutaj – na początku, gdy przyjechali w listopadzie 2005r oboje
        mówili, ze są tu tylko na chwile…i w 3 miesiące zmienili zdanie). No i ja.
        Ale…nawet ja zaczynam się wahać.
        Nawet ja, dla którego dziadek deklamujący „Redutę Ordona” jest najważniejszą
        osoba, dla którego POLSKA to najświętsze słowo, kochający historie naszego kraju
        prawie jak wariat, mający do czego wracać, waham się.
        Czegóż wiec mam wymagać od chłopaka, który nie mógł znaleźć w kraju pracy albo
        gorzej, pracował na czarno za 450pln miesięcznie?
        Co ciekawe coraz częstszym obrazkiem są osoby, które po kilkumiesięcznym –
        rocznym pobycie za granica i odłożeniu tam pieniędzy na start w Polsce, wróciły
        do niej, tylko po to, by po krótkim w niej pobycie ( szukanie pracy i próba
        dostosowanie się do chorych w niej układów ) wracają z powrotem za granice, tym
        razem na zawsze, po sprzedaniu wszystkiego, co miało jakakolwiek wartość.
        Spróbuję, opierając się na swoich doświadczeniach i obserwacjach, odpowiedzieć
        na postawione wcześniej pytania.

        Zacznę od przyczyn emigracji.
        Przede wszystkim zacznę od podważenia, dominującego w naszej prasie,
        przekonania, ze wyjeżdżamy z powodu biedy.
        Dla mnie, tak, bowiem powód – tak jak i winny temu, jest jeden.
        My wyjeżdżamy z powodu braku perspektyw.
        Czemu bowiem z innych, przecież w większości, nie bogatszych od nas sąsiednich
        krajów, Czech czy Węgier nie ma takiego naporu na tzw. Zachód? Przecież nie
        zarabiają dużo więcej od nas, PKB nie rośnie znów tak oszałamiająco jak w
        Chinach, wiec, czemu?
        To, co tu napisze, będzie olbrzymim oskarżeniem naszej klasy politycznej. Tak
        samo lewicy jak i prawicy – wszystkim w zasadzie opcji, jako, ze to ich właśnie
        uważam za winnych całego zła, które sprawia, ze miliony moich rodaków wyjeżdżają
        z tego kraju, gdzie kruszynę chleba…
        Panowie, ukradliście mi moja Polskę. Ukradliście mi moje marzenia. Moje i
        milionów, które nie chodzą teraz na wybory, zmieniają kanał, gdy w telewizji
        pojawiacie się ze swoimi przerośniętymi ego, nieumiejętnością zawarcia
        kompromisu, nienawiścią do wszystkich, którzy myślą inaczej, kolejnymi
        idiotycznymi i nieważnymi w obliczu kilkudziesięcioprocentowego bezrobocia wśród
        moich rówieśników, problemami, waszymi wojenkami i potrzasaniami szabelka.
        Pluję na Was. Choć tak naprawdę nawet na to nie zasługujecie.
        Jedyne, co dla Was mam, to pogardę. I obrzydzenie.
        I poczucie bezsilności, bo już nie chce mi się kopać z koniem.
        Wiecie jak się czuje młody człowiek, patriota, a przynajmniej uważający się za
        takiego, jeden z tych może 15% ostatniej fali emigrantów, który jeszcze na tyle
        czuje się związany z Polska, by czytać w miarę regularnie polska prasę, jak on
        się czuje, gdy czyta wypowiedz premiera, premiera swojego kraju, kraju, o którym
        on ciągle myśli, w której tenże premier cieszy się z otwarcia rynku pracy –
        granic dla jego rodaków przez inny kraj?
        Wiecie jak on się czuje? Jak ostatni z ostatnich, nikomu w kraju niepotrzebny…,
        ba ma nawet prawo czuć, ze wyjeżdżając zrobił Polsce przysługę. Skoro sam
        premier się cieszy z tego, ze jego obywatele, ludzie, których ze słowami „Tak mi
        dopomóż Bóg” obiecał chronić, będą uciekać, wyjeżdżać z tego kraju, to jak on ma
        się czuć?
        Z czego ten premier się cieszy, ja się pytam? Z tego ze wyjadą kolejne tabuny
        młodych, ze mu spadną statystyki bezrobocia, ze pojawi się jeszcze jedno
        miejsce, w którym ci najlepsi z najlepszych, polscy informatycy, lekarze, ludzie
        po studiach będą mogli budować swoja przyszłość? Ze polowa z nich nie wróci już
        do kraju?
        Z tego pan się śmieje, panie Marcinkiewicz? Pytam się teraz pana. Z tego właśnie?
        Doprowadziliście do tego, ze jedynym marzeniem przedsiębiorców jest już nawet
        nie to, byście im pomogli, ale byście im nie przeszkadzali. Dzięki wam mamy
        najwyższe w Unii Europejskiej bezrobocie, jedne z najwyższych kosztów pracy,
        skorumpowane i opieszale sądy, niestabilne i skomplikowane prawo,
        niekompetentnych urzędników, a co najgorsze, zabraliście nam nadzieje.
        Od czasów rządów Mazowieckiego praktycznie każdy kolejny rząd był gorszy od
        poprzedniego. Żaden z nich nie potrafił rozwiązać żadnego z istotnych problemów,
        jakie trapią Rzeczpospolitą. Więcej – każdy kolejny dokładał nowych.
        Teraz zaś jeszcze nie dość, ze zmusiliście nas do wyjazdu nie dając nam pracy,
        bo kto nas zatrudni, gdy na każde 6 pln dla mnie przypada 4 podatków, chcecie
        byśmy oddawali wam nasze ciężko zarobione euro czy funty. Nigdy. Dopóki nie
        zobaczę, ze te pieniądze sa wydawane na mnie, a nie rozkradane przez was,
        waszych towarzyszy i topione w morzu niekompetencji i bałaganu. I jeśli jedyna
        szansa, by tego uniknąć, będzie zrzeczenie się obywatelstwa, z bólem serca –
        olbrzymim, ale zrobię to. Wybacz mi Polsko.
        (I ona wybaczy, bo jak każdej matce zależy jej na dobrze jej dzieci, a nie jak
        wam na udowodnieniu, ze „wasza racja jest najracniejsza”)
        • akson1 Part III 26.11.06, 05:56
          Who Are U czyli Co to za zwierze ten emigrant
          Pisząc o emigracji skupie się, przede wszystkim, na tej obecnej w Irlandii, ze
          względu na to, iż tu obecnie przebywam – i siłą rzeczy stykając się z jej
          reprezentantami codziennie, o niej mam największe pojecie.
          Osoby, które wyjeżdżają stanowią, – jeśli chodzi o tzw. pochodzenie społeczne,
          przekrój całej Polski – są ze wsi, miasteczek i dużych miast. Struktura ta jest
          jednak zaburzona, gdy spojrzymy na średnią wieku. Zasadniczo, bowiem są to
          ludzie młodzi ze średnią na pewno nieprzekraczającą 35 lat. Więcej nawet, gros
          stanowią osoby poniżej 30 roku życia. I tak w grupie ok. 50 Polaków, z którymi
          mam stały kontakt – czy to przez znajomych czy z którymi spotykam się w pracy,
          zaledwie 2 miało powyżej 50 lat, 41 osób miało poniżej 30 lat, a zaledwie 2 to
          były dzieci, z czego oboje – Amelka i Jakub, byli urodzeni już w Irlandii.
          Oczywiście, w tym wypadku, jak i w każdym, w którym będę posługiwał się
          określeniem grupa moich znajomych, nie jest w żadnym stopniu próbą
          reprezentatywną w myśl danych statystycznych, ale pokazuje mniej więcej
          tendencje. I to bardzo groźną tendencje. Okazuje się, bowiem, ze wyjeżdżają
          młodzi, w wieku tak produkcyjnym jak i reprodukcyjnym. Oczywiście, teraz przy
          tak wysokim bezrobociu w Polsce, napływie pokoleniu boomu urodzeniowego z lat
          70-80 wyjazd tychże – w tzw. „krótkookresowym okresie” jest nawet korzystny –
          zmniejsza napór na rynek pracy. Jednak już w prognozach średniookresowych
          okazuje się ze za lat kilka, kilkanaście w Polsce będzie brakować rak do pracy.
          ( tak wiem, ze to dziś brzmi dziwnie, ale tak będzie ). Jeszcze gorzej wygląda
          to z perspektywy długookresowej, które mówią, ze populacja Polski w 2030 będzie
          – uwaga! mniejsza o 2 ml. Dane te mówią jednak tylko o przyroście naturalnym nie
          obejmując emigracji. Przy tej zaś jej / emigracji, poziomie całkiem realna jest
          wizja Polski 25 milionowej! Politycy! Czy to nie przemawia do waszych
          wszechpolsko-katolickich zakutych łbów?
          My nie chcemy becikowego – my chcemy pracy. Gdzieś kiedyś przeczytałem czyjąś
          (fantastycznie mądrą) wypowiedz, ze jeśli przyszli rodzice decydują się na
          urodzenie dziecka tylko ze względu na becikowe, to lepiej żeby to dziecko sie
          wcale nie urodziło. Ja dodam od siebie ze, jeśli się już urodzi, to niech jak
          najszybciej zostanie sierotą. Przynajmniej istnieje szansa, ze adoptowane, trafi
          w dobre ręce. Moim, skromnym zdaniem, becikowe zwiększy jedynie liczbę beczek.
          Ale politykę parorodzinną, a raczej kompletny jej brak, u kolejnych ekip
          rządzących, zostawiam na inny artykuł. Wróćmy do emigracji.
          Mówiłem o przekroju społecznym emigracji. Zanim napisze o ich wykształceniu
          jeszcze jedno zdanie o wieku. Tak jak napisałem, wnioski, jakie tu podaje,
          opierając się o grono moich znajomych, nie sa do końca prawdziwe, gdyż coraz
          więcej ludzi ściąga tu swoje rodziny – żony i dzieci. Ale – i to podkreślam,
          dotyczy głównie młodych. Cos w tym jest, ze starych drzew się nie przesadza. Dla
          starszych wyjazd za granice jest szansa dorobienia, nie szansa na nowe życie.
          Coraz więcej par decyduje się również na urodzenie dziecka właśnie na Zielonej
          Wyspie, do czego zachętą nie są idiotyczne becikowe czy inne bykowe, ale obniżki
          podatków. I tak – osoby wychowujące 2,3 dzieci płacą podatki w średniej
          wysokości (i tu znowu uwaga) 10%. Tak proszę państwa - 10% procent. To
          najniższa stawka w Europie, a nie wiem czy i nie na świecie. Jeszcze się państwo
          dziwią, ze ponad 50% z tych, którzy spędzili w Irlandii powyżej roku nie myśli o
          powrocie do Polski?
          Równie interesująco wyglądają dane, jeśli chodzi o wykształcenie. Tu jednak
          mniej odniosę się do moich znajomych – wśród nich zdecydowana przewagę mają ci z
          wykształceniem wyższym, ale nieco szerzej zarzucę sieci. Wg mego rozeznania ok.
          30-35% tych, którzy sa tu dłużej niż na wakacje, to posiadacze wyższego
          wykształcenia. Oczywiście w okresie letnim te proporcje wyglądają nieco inaczej.
          To bardzo zły, i co najgorsze, stale wzrastający trend. Staram się bywać w
          Polsce w miarę regularnie i to, co słyszę od znajomych sprawia, ze jeżą mi się
          włosy na głowie. Grubo ponad polowa z nich myśli o wyjeździe, a wszyscy (!)
          uważają, ze przez najbliższe lata rząd nic nie zrobi, żeby im ulżyć.
          Interesująca jest za to stosunkowo niewielka liczba osób z wykształceniem
          średnim. W pełni jednak zrozumiała – dziś idzie się do ogólniaka, by iść na
          studia i ew. dopiero po nich się wyjeżdża, niemniej jednak liczba osób po
          szkołach średnich jest wyraźnie niższa niż średnia krajowa. Wg mnie dzieje się
          tak, dlatego, ze w kraju znaczna liczba osób posiadających w/w wykształcenie to
          osoby w wieku średnim, które prace podejmowały jeszcze za tzw. komuny i one nie
          czują takiej presji, by wyjeżdżać, zaś młodzi, jak już pisałem, idą najpierw na
          studia.
          Druga ciekawa tendencja związana z wykształceniem to stosunkowo duża liczba osób
          po…podstawówce i zawodówce. Chmmm, to tylko potwierdza obiegową opinię o
          Polakach wykonujących najprostsze prace.
          Znajduje ona, niestety, potwierdzenie w faktach.
        • akson1 Part IV 26.11.06, 05:57
          Góralu czy Ci nie żal, czyli co tam robimy
          Gros pracujących za granica osób wykonuje, niestety, prace najgorzej płatne. To
          jest właśnie paradoks, którego nie rozumiem. Z całym szacunkiem, bowiem, dla
          systemu edukacyjnego krajów, do których wyjeżdżają Polacy, uważam, ze nasze
          uczelnie wyższe reprezentują wyższy poziom, o czym przekonują mnie rozmowy z
          anglojęzycznymi posiadaczami dyplomów europejskich – i nie tylko, uczelni.
          Polacy jednak nie umieją się sprzedać. O ile, bowiem młody Hiszpan czy Francuz
          przyjeżdżający do Irlandii szuka pracy zgodnej ze swym wykształceniem – i
          dostaje ją, o tyle Polak zadowala się byle-jakim zajęciem dalekim nie tylko od
          swego kierunku, ale także często od tego, co robił w Polsce. Spotyka się potem
          filozofa w kuchni, ekonomistę podającego piwo i prawnika w ochronie. Strasznie,
          strasznie nie wierzymy w siebie i swoje możliwości. To powinno zainteresować
          socjologów.
          Oczywiście występują różnice miedzy poszczególnymi krajami – i tak w Niemczech
          dominują osoby wykonujące prace fizyczna, w Anglii i Irlandii coraz częściej
          można spotkać naszych w bankowości czy HR, a w Szwecji już niedługo pacjenci
          zaczną się uczyć polskiego, tak wielu naszych lekarzy już tam wyjechało. Lecz
          ogólna tendencja jest taka, ze z Polski wyjeżdżamy po to, by pracować rękoma, a
          nie głową.
          Oczywiście jest z tym coraz lepiej – podam może przykład jednej z największych
          firm finansowych działających w Irlandii –IFS ( International Fund Services ), w
          której pracuje już 8 Polaków, a tylko2 Francuzów, zaś szefowie, zadowoleni z
          pracy naszych rodaków zapraszają na rozmowy kolejnych.
          Stosunkowo niewielki udział Polaków wśród blue-collars wynika być może stad, ze
          ogólnie poziom znajomości języków obcych wśród nas nie jest zbyt duży. Może
          inaczej…liczba Polaków znających przynajmniej dobrze minimum jeden język obcy
          nie jest zbyt duża, ci zaś, którzy znają jakiś język biegle nie mają problemu ze
          znalezieniem pracy w Polsce, wiec tez nie mają powodu, by wyjeżdżać za granice.
          To jest właśnie pięta achillesowa tejże właśnie fali naszych rodaków zalewającej
          kraje, które otworzyły dla nas granice – język, język, język. Bardzo często
          uzbrojeni są jedynie w umiejętność powiedzenie hello, fuck u i i love u. Inna
          sprawa, ze ci, którzy już są uczą się bardzo szybko, jednak by umieć się
          porozumieć wystarczą 3 miesiące, by mówić biegle - potrzebny jest rok. Dużą
          jednak bariera jest tu także to, iż Polacy często przebywają w towarzystwie
          innych Polaków, a to sprawia, ze poza pracą nie mają z językiem kraju, w którym
          przebywają, żadnego kontaktu.
          Oczywiście, są duże różnice – zależne najczęściej od poziomu wykształcenia. I
          tak, jeśli ktoś przebywa tylko z ludźmi po studiach, może odnieść wrażenie, ze z
          nasza znajomością języków nie jest źle. Jednak ci, którzy przyjechali tu jako z
          tzw. fachem w ręku lub nastawieni tylko na prace fizyczne radzą sobie
          zdecydowanie gorzej.
          Generalnie jednak – jest coraz lepiej.
          W ten sposób przechodzimy do następnego zagadnienia, jakim jest stopień
          przygotowania naszych rodaków do pobytu za granica, jaki jest poziom ich wiedzy
          o tym kraju przed ich przybyciem do niego, itd.
          Tu mogę podzielić emigracje na trzy fazy:
          Pierwszy, to okres początkowy, kiedy to do danego kraju wyjeżdżają nieliczni –
          najlepiej go znający czy najbardziej zdeterminowani na nie pozostawanie w
          Polsce. Oni przecierają szlaki – zazwyczaj na tyle umiejętnie ( w końcu są
          najzdolniejsi i najbardziej im zależy ), ze przyjazd znajomych – których
          ściągają oraz osób, które zobaczyły, ze można, już nie budzi wśród tubylców
          złych skojarzeń.
          To jest właśnie druga fala. Tu jest jednak najwięcej rozczarowań. Bo często
          przyjeżdżały osoby, które uwierzyły mediom, ze za granica jest raj, a praca leży
          na ulicy. Wiec przyjeżdżali – bez języka, pieniędzy, wiedzy o kraju. I to oni
          stanowią największą część wśród bezdomnych rodaków.
          Trzecia fala, to ci, którzy znając już realia, wszystkie za i przeciw,
          przyjeżdżają już przygotowani, zazwyczaj już do znajomych czy rodziny (jeśli
          pokażecie mi choć jedna wioskę czy dzielnice, z której przynajmniej jedna osoba
          nie wyjechała, powiem ze Leppera to uczciwa…szuja). Są ich dwa rodzaje – ci
          zdecydowani ściągnąć rodziny i zostać dłużej, nawet cale życie i przyjeżdżający
          tylko dorobić.
          Jak jest wiec z tym ich przygotowaniem do życia za granica?
          Ogólnie musze powiedzieć, ze jest z tym coraz lepiej. Polacy coraz mniej się
          wyróżniają. Tzn. coraz rzadziej widzi się ich pytających: „co, jak, gdzie i
          kiedy”. Polska kolonia w Irlandii jest już na tyle liczna i dobrze zorganizowana
          ( a jednak Polak potrafi – mamy swoje gazety, portale, audycje, itd. ), ze
          każdy, kto tu przyjedzie ma albo znajomego albo stosunkowo łatwo może znaleźć
          miejsce, gdzie uzyska niezbędne informacje.
          Coraz więcej tez się dzieje. Koncerty, spotkania z artystami, próby stworzenia
          polskich zespołów… Myslovitz, T-Love, Sapkowski, Lorens. To tylko część, tych
          bardziej znanych, którzy nas odwiedzają i nie pozwalają zapomnieć, dlaczego
          ciągle tęsknimy.
          Niemniej jednak nadal nie jest dobrze. W każdym z opisywanych przeze mnie krajów
          brak jednego, centralnego miejsca, w którym przybyły tu Polak mógłby uzyskać
          wszelkie niezbędne informacje. Na pewno zawodzą ambasady, które wydaje mi się,
          ze powinny przynajmniej starać się koordynować takie działania. Z jednej strony
          trudno je winić – w ciągu kilku lat nagle Polonia w ich krajach rozrosła się o
          kilkaset czy kilka tysięcy procent, a personel nadal jest ten sam, ale tez nie
          widać, żeby cokolwiek ktokolwiek próbował robić. Akcje informacyjne w języku
          polskim częściej organizują rządy krajów, w których przebywają nasi rodacy niż
          nasze placówki dyplomatyczne. Więcej, one często nawet nie wspierają rządów
          tychże krajów w tychże działaniach.
          Ale czego oczekiwać od placówki w takiej choćby Anglii, która przez kilka
          miesięcy nie miała ambasadora? Ludzie! Tam jest kilkaset tysięcy Polaków, a
          jedyne, co robi polski rząd dla nich to ogłasza, ze chce ich podatków.
          Opinia o nas za granica są więcej niż pochlebne. Więcej, są fantastyczne.
          Angielski „Times” z lutego 2006 pisze – cytując pracodawców o „fantastycznych,
          niesamowicie pracowitych Polakach w większości z wyższym wykształceniem”.
          Irlandzka Prezydent mówi „ o znakomitych, wykształconych Polakach przynoszących
          chlubę swojemu krajowi” i namawia nas, byśmy przyjeżdżali, bo jej kraj przyjmie
          wszystkich, którzy będą chcieli w nim zostać. Itd., itd.
          Proszę sobie wyobrazić, ze na te 100 tys. przybyłych do Irlandii osób tylko
          kilkadziesiąt (!) wystąpiło o jakakolwiek pomoc czy zasiłek. Zresztą znaczna ich
          część prosiła nie o pieniądze, a np. szkolenia. Proszę to porównać z liczba
          choćby osób zarejestrowanych jako bezrobotne – czy tez starających się o jakieś
          zapomogi w 100 tys. mieście w Polsce. Burzy to obraz Polaka - wyludzacza, ale
          tez pokazuje, jakie spustoszenie w naszym społeczeństwie czyni rozdawnictwo,
          fatalnie i niekompetentnie kierowanych, publicznych pieniędzy. I proszę
          pomyśleć, ile można by osiągnąć dla Polski z tymi młodymi, niesamowitymi ludźmi,
          gdyby dać im szanse w Polsce. Psy zwące się politykami – oto wasze wiano jakie
          wnosi nasz kraj do Europy.
        • akson1 Part V 26.11.06, 05:57
          Litwo, Ojczyzno moja, czyli o zdradzie
          (Zanim jeszcze przejdę do podsumowania napisze o jeszcze jednej, bardzo
          bolesnej, a w sumie nieco wstydliwej dla mnie rzeczy. O zdradzie.
          Bardzo często, bowiem, ci, którzy wyjeżdżają nazywani są – przede wszystkim na
          forach internetowych, zdrajcami. Oskarżani jesteśmy o wyedukowanie się na koszt
          społeczeństwa i ucieczkę jak szczury z okrętu zwanego Polska. Tu i teraz apeluje
          do wszystkich czytających ten artykuł – Ludzie, zmiłujcie się nad nami. Czy wy
          myślicie, ze my sami wybraliśmy taki los? Ze ja, potomek rodu wymienianego
          jeszcze w „Potopie”, rodziny, której członkowie walczyli we wszystkich
          powstaniach, wnuk człowieka, który cale życie uprawiał role koniem, bo
          powiedział, ze od „tymczasowych” nie weźmie talonu na ciągnik, ( który mu się
          należał jako najlepszemu gospodarzowi), ze ja, dla którego tomik poezji
          Baczynskiego jest największą relikwia, chciałem wyjeżdżać? I ze tak samo chciały
          to zrobić te setki tysięcy ludzi? Ci, co pozostawiali w Polsce rodziny, ci,
          którym córki przez telefon mówią – Nienawidzę Cię, tato, ze oni chcieli
          wyjechać? Ten 50-letni Janek z Bytomia, ten 30-letni Tomasz z Warszawy,
          25-letnia Edyta z Makowki. Oni chcieli, próbowali cos robić w Polsce. Pracowali,
          jak wy, za 700-900pln. Tylko, ze w którymś momencie powiedzieli dość. A może,
          już po prostu, nie mieli, od kogo pożyczać, żeby im starczyło do pierwszego.
          Może umarła babcia i jej renta. Może, tak zwyczajnie zadzwonił do nich kumpel i
          powiedział, ze u niego na budowie potrzebują ludzi.
          Wiem, ze i wśród nas, emigrantów, jest wielu, którzy po wyjeździe na Zachód sami
          odcięli się od kraju, którzy piszą głupoty o zarobkach, naśmiewają się z tych,
          co zostali.
          Ale, proszę, nie nazywajcie nas zdrajcami. My tez, tak jak wy, mamy Polskę w sercu.
          Błagam was, nie nazywajcie nas zdrajcami)

          Wyksztalciuchy czyli my?
          Choć wydaje mi się, ze sam artykuł jest odpowiedzią na pytanie, w tytule
          postawione tak śmiało – Dlaczego emigracja jest zła (Dla Polski oczywiście, bo
          na pewno nie dla tych, którzy się na nią zdecydowali), tym, którzy jeszcze nie
          załapali, postaram się to wyjaśnić.
          Przede wszystkim i dlatego, ze wyjeżdżają elity. Tak proszę państwa, tak moi
          drodzy. Wyjeżdżają najlepsi. Najbardziej wartości dla każdego kraju. Najlepsi.
          Oczywiście, już widzę te okrzyki, – w czym najlepszy jest gość po zawodówce,
          jaką on jest elita?
          Ja zaś odpowiadam – on jest elita, bo ma odwagę cos robić i się nie zgadzać.
          Swoja niezgodę na zastaną rzeczywistość objawia głosując nogami.
          Zastanówmy się bowiem ( tak szybciutko, bo to nie o tym artykuł ) czym są dziś
          elity w Polsce? Jaka mają odgrywać role?
          Niestety w Polsce AD 2006 nie jest nią już inteligencja. To jedna z największych
          porażek 89roku. Część poszła w klasę średnią, ale by nią zostać, musiała iść
          często na takie kompromisy, ze straciła moralne prawo, by prowadzić
          społeczeństwo. Ci, co zostali wierni jej etosowi pozamykali się w swoich
          biednych, a przez to nieliczących się dzisiaj enklawach Szymborskich i Herbertow.
          Przedstawiciele biznesu – ci, którzy są najwięksi musieli w którymś momencie
          naginać (lub nawet łamać) prawo, by przetrwać czy zaistnieć. Absolutnie ich nie
          krytykuje, takie politycy stworzyli im warunki i oni mogli albo się do nich
          dostosować (czytaj opłacać) albo zginąć, wypaść z rynku.
          Prawo do uważania się za elitę utracił tez kler, Kościół. Skompromitowawszy się
          pogonią części swych przedstawicieli za bogactwem, unurzaniem części w rynsztoku
          polityki i teczek, utraciwszy duchowego przewodnika, jakim był JP II jest
          postrzegany już niemal tylko przez pryzmat nowych świątyń, a nie tworzących go
          ludzi.
          Politycy jako klasa – myślę, ze słowa „ Eli, Eli lama sabachtani” wystarcza za
          cały komentarz. Tak słabej nie mieliśmy od czasów 17 wieku. Z tym, ze tamta
          umiała się zdobyć przed śmiercią na zryw, jakim była Konstytucja 3 Maja. Ta, na
          bubla dekomunizacyjnego.
          Zostali wiec młodzi. Ci, którzy idą na studia. Oni mieli być tym pokoleniem
          współczesnej Szkoły Rycerskiej. Okazało się jednak, ze i wiedza stała się
          towarem, a nie kagankiem. Powstały szkoły, uczelnie, w których płacić znaczyło
          zdawać. Przyszli lekarze za 12 tys. kupują testy na studia, przyszłym sędziom
          aplikacje zapewniają członkowie rodziny. Potem się dziwimy, ze lekarze biorą
          (70%), a sędziowie wypuszczają z więzień.
        • akson1 Part VI 26.11.06, 05:58
          Wrócą albo i nie wrócą czyli ciemna strona mocy
          Skąd wiec czerpać wzorce?
          Dla mnie elita pozostają wiec ci, co się nie zgadzają na zastana rzeczywistość.
          Tylko, ze oni…wyjeżdżają. Zastanawiałem się kiedyś, czemu w Polsce, kraju o
          takich tradycjach tolerancji glos narzucają rydzyki, czemu z tak wieloma młodymi
          ludźmi na studiach wybieramy ekonomicznych idiotów, by nami rządzili, czemu
          dopuszczamy do tak potwornej korupcji i marnotrawienia publicznych pieniędzy?
          Czemu, mimo oficjalnego olbrzymiego, zwłaszcza wśród młodych bezrobocia, nie ma
          masowych strajków i protestów? Czemu w Polsce niemal nie istnieje społeczeństwo
          lokalne, niemal nie słychać o inicjatywach oddolnych? A no właśnie
          przez…emigracje. I to jest właśnie największe zło, jakie wyrządza ona Polsce.
          Bo wyjeżdżają ci, którzy widza, jak fatalnie dzieje się dookoła. Ci, którzy maja
          jakieś pojecie o świecie – choćby to, ze znają języki pozwala im oglądać już nie
          tylko TVP, ale i BBC. (Większość tych, którzy wyjechali za granice miała w domu
          albo często korzystała w Polsce z Internetu – żadna lampeczka się w waszych
          głowach nie zapala?). Ci, którzy wiedzą, ze może być inaczej.
          Wyjeżdżają przywódcy. Elity. Liderzy. Ci najbardziej obrotni, najaktywniejsi,
          ludzie –przepraszam za wyrażenie… z jajami. Ci, którzy w normalnej sytuacji
          stanęliby na czele społecznych rozruchów, niepokojów, kolorowych rewolucji.
          Czemu w Polsce AD 2006 nie ma kogoś na miarę Wałęsy, a jedynym jego
          odpowiednikiem, jest burak i przestępcą (nie przeczę, ze zdolny, bo z zera na
          premiera), ale jednak ciec? Czemu w Polsce nie dochodzi do takich rozruchów jak
          na francuskich przedmieściach? Przecież poziom biedy, bezrobocia, frustracji i
          rozczarowania jest w Polsce podobny. Właśnie dlatego, ze młodzi walesowie,
          juszczenkowie czy lutherowie kingowie są cieciami za granica. Układają kostkę,
          tyrają na budowach, co najwyżej najlepsi są w londyńskim City zamiast tworzyć
          nowa klasę polityczna, nową jakość w Polsce.
          Śmiejecie się, gdy nazywam kolesia po zawodówce elita. Ale tak, on dla mnie jest
          bohaterem. Może mamy zupełnie inny system wartości, zupełnie inne rzeczy są dla
          nas ważne, może odwracam się z niesmakiem, gdy słyszę jak na cały swój ryj drze
          się rano jadąc na swoja budowę „ Krzychu, ku.. twoja .. w dupę mac”, ale on
          jest bohaterem. Bo on miał odwagę uciec, miał odwagę nie czekać, aż ktoś mu da
          te 400 pln zasiłku, nie chciał chlać w PGR-rze czy w bramie jakiegoś bełta, ale
          wyjechał.
          Wiecie jak ja podziwiam gościa, który nie znając języka, mając te 50 czy 100
          euro (na które zresztą składała się cala rodzina z rent czy zapomóg – albo
          pochodziły ze sprzedaży fantów – znam takich tez) jedzie do nieznanego mu
          miejsca, kraju i z kartką, napisana przez życzliwego Polaka – z napisem „I
          looking for any job”, z błędami czy nie, chodzi od rana do wieczora, od drzwi do
          drzwi, od budowy do budowy i szuka pracy. Czasem jakiś Polak mu pomoże, czasem
          jakiś śmieć wyśmieje czy nawet okradnie, ale on, dalej wstanie rano – i pieszo,
          pójdzie na drugi koniec miasta i dalej będzie szukał tego swojego raju.[Wróci o
          22-ej do hotelu, zje tą swoja konserwę i…w końcu ktoś do niego zadzwoni] Jak mam
          go nie uważać za bohatera? Albo 48-letniego górnika z Zabrza, który przyjechał
          do Anglii do pracy, zapłacił za nią, ale na miejscu okazało się, ze ma prace,
          ale nie ma dachu nad głową, i idzie spać pod most, bo nie ma po co wracać do
          kraju, gdzie cala rodzina z nadzieja [na spłatę „zeszytu” w sklepie] czeka na
          wieści od niego?)
          To są dla mnie bohaterowie. Ktoś ich nazwie głupcami. Nie obrażę się za nich, bo
          trochę racji będzie w tym miał. Ale proszę sobie wyobrazić, czego oni by w
          Polsce dokonali, gdyby dać im szanse. Gdyby ktoś dal im uczciwa prace za
          uczciwe, dla nich pieniądze?
          Myślicie, ze ja chciałem wyjeżdżać? (A) Gó.. chciałem. Ale układ był prosty –
          mój szef miał 2 tys. na pracownika. Albo te pieniądze do ręki, na czarno albo z
          nich opłaca składki, ZUS-y, duperele, a to, co zostanie daje mi. Prosty wybór
          nie ma co. Albo bierzesz 2000 teraz i jak cos ci się stanie, zdychasz
          nieubezpieczony albo jesteś ubezpieczony, a zdychasz teraz, bo za to, co
          zostanie opłacisz albo dom albo rachunki albo żarcie, bo na wszystko nie
          starczy. Założyć własną działalność z tego, co uskładałeś za granica? Jacek, mój
          znajomy próbował w 2005. Po 6 miesiącach miał 3 kontrole, po 3 kolejnych
          chłopców z miasta. I mówi, ze oni byli najporządniejsi. Dziś, popijając w
          Phoenix Parku, mówi, ze już nigdy, ale to nigdy, nie wróci.
          Politycy w Polsce mają wielkie, wielkie szczęście, ze wyjeżdżamy. Gdybyśmy tacy
          wściekli, bez perspektyw, wiedzący, ze gdzieś jest lepiej wybuchneli, rzucili
          się im do gardeł, wyszli na ulice, może byśmy cos zmienili. A tak? Socjologowie
          dalej będą się dziwić, czemu w Polsce nie powiodła się budowa społeczeństwa
          obywatelskiego, czemu nie działają społeczeństwa lokalne, czemu nie ma inicjatyw
          oddolnych. Odpowiedz zaś maja na wyciągniecie ręki. Bo kto ma to robić, skoro z
          kraju wyjeżdżają ci, którym się cokolwiek chce?
          To pierwsza zła rzecz w emigracji. To, ze wyjeżdżają najaktywniejsi.
          Droga, ze wyjeżdżają młodzi. I tu już nie można mieć nadziei na to, ze jest to
          tylko tymczasowe. Ze wyjedzie tzw. górka pokoleniowa, a reszta zostanie. Nie, to
          jest stały, ba wzbierający nawet, po ostatnich wyborach, proces. Coraz częściej
          wyjeżdżają zresztą nie tylko mężowie czy samotne osoby. Coraz częstsze są
          przyjazdy całych rodzin. Albo przyjazd najpierw jednej osoby, która powoli
          ściąga resztę rodziny. I nie łudźmy się, ze oni wrócą. Nie wrócą. Często nie
          maja do czego. Ale coraz częściej – nie chcą. Maja w dupie rząd, Polskę, burdel
          i wszechobecny tam bałagan. Kiedy przyjeżdżają i widzą, jak wielką szanse na
          normalne życie daje normalność – czyli to, ze z jednej pensji pracownika
          fizycznego można utrzymać i żonę i dziecko, to pie.. polskie becikowe,
          zawijają rogala w słynny gest kozakiewicza i tyle ich widza Polska, polskie
          urzędy i skarbowka.
          Trzecia sprawa to, ze rząd nic nie robi, by chcieli wracać. Więcej, robi
          wszystko, żeby nie wracali. To, co ministerstwo finansów robił w sprawie
          ściągania podatków od pracujących za granica to tylko przykład, choć najbardziej
          aktualny i symboliczny. Czasem, to aż się zastanawiam, czy obecnie rządzący nie
          robią tego specjalnie. Oczywiście, jak najdalszy jestem od
          cyklistyczno-zydowsko-masonskich-ichujwiejeszczejakich, teorii spiskowych, ale
          wśród osób, z którymi się spotkałem ( z pośród tych, którzy przyjechali już po
          wyborach ) nikt, ale to nikt, nie głosował na rządzącą obecnie partie. Wiec
          skoro to przeciwnicy wyjeżdżają, po co ich zatrzymywać?
          Tak samo jednak oskarżam, te pożal się Boże, opozycje. A co wy robicie, bym
          wrócił? Rozbudowujecie jeszcze strefę socjalną ( przez które to m.in. wydatki
          jest tak źle w kraju ) wspieraniem becikowych, idiotycznych pomysłów populistów
          i ekonomicznych bezpojeciowcow? Jak ja mam na was głosować, jeśli nie
          przedstawiliście jeszcze ani jednego, sensownego, projektu ustawy? Skąd ja mam
          wiedzieć, ze nie jesteście tacy sami – gęba pełna frazesów, a jak już będziecie
          przy korycie to czy nie będziecie tacy sami?
          Mieliście ponoć pełne szuflady projektów. Gdzie one są, gdzie one, ku.., są, ja
          się pytam?
          Przeczytałem gdzieś, ze wreszcie rząd dostrzegł problem emigracji i powołał /
          powołuje (?) specjalny departament, który ma się zastanawiać, co zrobić, by ci
          ludzie kiedyś wrócili. Toż ślepy to widzi. Zanim to cale tatalajstwo
          biurokratyczne zmarnuje hektary lasu na oczywiste – i tak przez nikogo w rządzie
          pewnie nie czytane raporty, to ja już im odpowiem, czego potrzeba, by ludzie
          zostali. Pracy i nadziei. Zaś młodzi teraz nie mają ani jednego ani drugiego.
          ( PS: Ja wracam. Za półtora roku. Cholera, Polska to wielka rzecz. Zbyt wielka,
          by ją zo
          • alterpars A coz zes sie tak rozpisal 26.11.06, 07:12
            sprawa jest prosta. Wyjechalem bo nie podoba mi sie w Polsce. Szczerze mowiac
            nie bylo ani jednego dnia zebym zalowal tej decyzji.
      • immonaa Re: Raport o emigracji 04.12.06, 06:45
        Interesujący artykuł, akson, choć momentami popadasz w grafomański emocjonalizm,
        ale to uwaga stylistyczna, a nie dotycząca treści, z którą się zgadzam.

        Chcę dodać coś jeszcze. Otóż drenaż odbywa się głównie w sferze zawodów
        "technicznych", czyli bez problemu transferowalnych w inne otoczenie kulturowe -
        od budowlańca po programistę. To głównie humaniści wykonują nisko płatne,
        fizyczne prace, bo tak naprawdę nic nie umieją poza ładnym gadaniem w ojczystym
        języku i innymi rzeczami, których przydatność kończy się za granicami Polski
        (np. polski system prawny). Oni mogą wrócić, bo może ich boleć niska pozycja
        społeczna za granicą, mieszkanie w kilka osób itp. Natomiast programiści,
        lekarze i inni, którzy zaskosztują wyższego poziomu życia oraz normalności w
        połączeniu z zachowaniem (a nieraz podwyższeniem) swojej pozycji społecznej, nie
        wrócą. Nie ma wtedy argumentów za powrotem. I to się bardzo źle odbije na Polsce.
    • ropciozz1 Albion i inni mali Polacy 26.11.06, 09:39
      fajnie
    • magnusg PRL jest winny, a nie IV RP!!!!!!!!! 26.11.06, 10:02
      Tam w Europie, gdzie nie rzadzili komunisci, tam ludzie dzisiaj emigrowac nie
      musza.
    • ethebor Migracji wewnatrz Europy nie wymyslila IV RP 26.11.06, 10:24
      Niepotrzebne histeria. Migracji wewnatrz Europy nie wymyslila IV RP ani nawet
      III. Kompletnie normalny proces warunkach w jakich funcjonuje Unia i jej
      poprzedniczki. Wczesniej na identycznych zasadach masowo wyjezdzali najpierw
      Wlosi, potem Grecy a potem Hiszpanie, Portugalczycy... Wystarczy przesc sie po
      miescie zachodniej Europy by zobaczyc male kolonie.

      winku napisał:

      > Podziekujmy i IV i III RP za perspektywy dla młodych. Tak wspaniałe perspektywy
      > , że aż setki tysiecy osob poleciały wydawac zarobione w kraju pieniadze do Dub
      > lina.
      > Ot taki zbiorowy kaprys. Albo w Dublinie mają wspaniale izby porodowe i dlatego
      > zaczął się boom na porody za granicą.
      > Nprawdę az nie wiem czym ten exodus tłumaczyć ;)
      >
    • rodzicemalgosi nasza Małgorzata Weronika 26.11.06, 19:13
      jestesmy rodzicami 2 tygodniowej Małgorzaty Weroniki(i tak tez zostala
      zarejestrowana w tutejszym rejestrze-z pilska litera ł),urodzonej w Limerick w
      Irlandii.ja jestem z Polski, a Tim z Irlandii.Tez nie wiemy jak dlugo tu
      zostaniemy ale polska tozsamosc bylo dla nas rzecza wazna na tyle by sie
      spierac z tutejszymi urzednikami...i z sukcesem Małgosia jest pierwsza
      zarejestrowana w pelnej polskiej wersji.pozdrawiamy wszystkich rodzicow na
      obczyznie
      • ahak4 Re: nasza Małgorzata Weronika 26.11.06, 20:32
        pytanie praktyczne: jak to wlasciwie wyglada z polskim obywatelswem u dzieci
        rodzonych za granica? Gdy urodzilam pierwsze dziecko, wystapilam o odpis aktu
        urodzenia w polskim urzedzie, potem wpisano mi go do paszportu. Gdy te sama
        procedure powtorzylam po drugim porodzie, powiedziano mi, ze rejestracja w
        urzedzie polskim i wpis do paszportu rodzica wcale jeszcze nie swiadczy o
        polskim obywatelstwie. Kiedys tam zmienily sie przepisy. Ze niby trzeba jeszcze
        wystapic o pesel (nb w innym urzedzie=w innym budynku). A jesli chce sie
        dowiedziec, czy moje dziecko jest obywatelem polskim, to moge to sprawdzic
        jeszcze w innym urzedzie, ha, ha...Zostawilam te sprawe wiec na "kiedys, przy
        okazji".
      • magnusg Re: nasza Małgorzata Weronika 27.11.06, 12:34
        Brawo!Sa jeszcze normalni ludzie na szczescie.Wszystkiego najlepszego dla malej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka