parkomat
15.12.06, 18:35
tekst z forum www.zieloni2004.pl
pomysł "Partii Kobiet" pani Gretkowskiej jest chyba troszeczkę wynikiem
niezrozumienia do końca czym jest partia i jaką pełni rolę w polskim ustroju
demokratycznym
w programie, w którym pani Gretkowska występowała razem z panią Mandaryną, ta
ostatnia chwaląc pomysł p. Gretkowskiej (aczkolwiek zadeklarowała się, że się
nie zapisze do tej partii, bo "nie lubi skrajności") wymyśliła też ad hoc
całkiem serio pomysł stworzenia partii chorych na cukrzycę
Pomysł Manueli Gretkowskiej nie jest niestety ani nowy, ani ciekawy, ani nie
ma za bardzo sensu. Do partii oczywiście, co pani Gretkowska podkreślała, będą
mogli zapisywać się także mężczyźni, co po pierwsze jest oczywiste w
demokracji, ale po drugie z kolei burzy cały "fajowy" pomysł takiej
"branżowej" partii (napisałem "fajowy" bo pomysł jest medialny, ale głupi,
więc nie przychodzi mi inne słowo na jego określenie niż "fajowy").
Tworzenie partii nakierowanej na doraźne załatwienia interesów pewnej grupy
(nieważne, że potencjalnie jest to grupa większościowa w kraju) jest z góry
skazane na porażkę, bowiem wyborcy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że ich
branżowe postulaty prędzej zrealizuje jedna z istniejących partii mających
całościowy program rządzenia krajem niż partyjka, której celem jest jedynie
"przywrócenie funduszu alimentacyjnego" i więcej nic - ani o rolnictwie, ani o
podatkach, ani o polityce zagranicznej, ani o wojsku, policji i straży
granicznej, o lustracji i o walucie Euro, o żałobach narodowych, prywatyzacji,
ochronie środowiska i gospodarce morskiej. Null. Nic. W istocie rolą tej
partii miałoby być właściwie tylko zgłoszenie pod obrady Sejmu kilku projektów
ustaw, których pewnie i tak Sejm by nie przyjął. Taniej ten cel osiągnąć
rozmawiając po prostu z jakimiś 15 posłami, którym inicjatywa ustawodawcza
przysługuje, czy nawet zbierając 100 tys. podpisów obywateli, co daje w
efekcie to samo.
Argument, że do tej pory partie nie zajmowały się prawami kobiet (a obecne w
nich kobiety zamiast interesy kobiet reprezentowały interesy własnej partii)
jest kuriozalny i jest w istocie takim psem goniącym za własnym ogonem. Otóż
któż może zagwarantować wyborcom, że właśnie te kobiety z Partii Kobiet nie
odwrócą się od swoich wyborczyń plecami? Jest to retoryka PiS - wszyscy
kradli, ale my nie będziemy, III RP stworzyła zły układ, my stworzymy dobry
układ itp. itd.
Ponadto pomysł pani Gretkowskiej zsuwa się groźnie w okowy haseł zgoła
XIX-wiecznych, jakiejś nowej "walki klas" pod hasłem "walki z mężczyznami" (bo
nawet nie "walki z patriarchatem"), tworzenia wizji świata gdzie źli mężczyźni
będący w Sejmie (oraz złe kobiety będące również w tym Sejmie na równych
prawach, ale zmanipulowane przez mężczyzn) zajmują się zabieraniem kobietom
zasiłków i obniżaniem im pensji (warto przy okazji zauważyć, że poza
nielicznymi pracownicami tzw. "budżetówki", Sejm ani rząd niewiele ma do
powiedzenia w kwestii wynagrodzeń wypłacanych przez wolnych i dorosłych
obywateli innych wolnym i dorosłym obywatelom). Tymczasem oczywiście spór o
rolę obu płci w społeczeństwie obywatelskim nie przebiega na granicy
"kobieta/mężczyzna", tylko raczej "lewica/prawica" (cokolwiek by te pojęcie
nie znaczyły). W istocie więc mamy już partie, które w swoich programach
podnoszą dokładnie te same kwestie, które podnosi i pani Gretkowska (są to
właściwie dwa filary - finansowy i seksualny, tzn.: 1. opieka państwa -
rzeczowa i finansowa - nad osobami samotnie wychowującymi dzieci; oraz 2.
powszechna edukacja seksualna i dostęp do refundowanych środków
antykoncepcyjnych), a tego że nie udało im się ich jeszcze wprowadzić w życie
nie upatrywałbym w powszechnym spisku mężczyzn przeciwko kobietom, lecz raczej
w normalnych mechanizmach demokracji oraz w wypaczonym kształcie dyskursu
publicznego w Polsce.
Podsumowując - Partia Kobiet nie jest w Polsce potrzebna i nie osiągnie
żadnego sukcesu. Natomiast kobiety w polityce są w Polsce ewidentnie
potrzebne, zresztą jak w każdej innej dziedzinie życia, podobnie jak potrzebni
są mężczyźni i jak potrzebne są pomiędzy nimi w polityce partnerskie relacje.
Natomiast postulaty pani Gretkowskiej są oczywiście słuszne i znajdują się w
takich lub innych konfiguracjach w programach wielu partii, także tych
obecnych w Sejmie. Należy pilnować, żeby posłowie i posłanki wywiązywali się
ze swoich przedwyborczych obietnic.