Dodaj do ulubionych

Bohaterska walka Ludwika Dorna ze snem

    • po_jeby Prawie jak dziadek z Wehrmachtu 03.05.07, 01:21
      • zegnajsmutasie i tak lepiej sie trzymal niz oblesny Kalisz 03.05.07, 02:07
        Dorn i tak sie niezle trzymal.

        Natomiast dziwie sie ze GW nie pokazala jaka nuda panowala na zjezdzie SLD
        kilka tygodni temu, gdzie uczestniczacy czlonkowie SLD albo spali,
        albo rozmawiali miedzy soba nie zwracajac kompletnie uwagi na przemawiajacego.

        na szczescie Dziennik.pl pokazal ta relacje.
        • naphta Re: i tak lepiej sie trzymal niz oblesny Kalisz 03.05.07, 20:46
          Coś ci się pomieszało
          Przecież to Wyborcza pokazała:
          wideo.gazeta.pl/wideo/0,0,4014121.html
          a pokaż link z "Dziennika"?
          n.
          • malpa-z-paryza zabraklo kokainy? 03.05.07, 21:20
            albo taki swiety ze nie bieze zadnych prochow i juz pada...
    • bronimir Ach te młode żony 03.05.07, 06:53
      Ludwik,Ludwik, trzymaj się.
    • cyndyndanda i taki zapyzialec jest marszalkiem sejmu?! paranoj 03.05.07, 08:11
      a!!! Nizej od Dorna plasuje sie chyba tylko grzybek.
      • opelek44 Re: i taki zapyzialec jest marszalkiem sejmu?! pa 03.05.07, 10:59
        cyndyndanda napisał:

        > a!!! Nizej od Dorna plasuje sie chyba tylko grzybek.

        > Caly ten rząd to pomijając wszystko , sa jeszcze jacys bardzo nieudani uroda
        i wygladem :premier jest smieszny i mały , Dorn : ma uszy nierowno
        odstajace ,jest chylowaty i brzydki,Gosiewski ma glowe jak globus i jakies
        rączki krotkie ,Lepper ma wyraz twarzy prostego chłopa , Giertych ma twarz
        konia i nie pasuje wzrostem do reszty i.t.d. POWINNO BYC ZAPISANE W
        KONSTYTUCJI ŻE TAKA KADRA RZADZĄCA POWINNA WYGLADAC REPREZENTACYJNE. Jest
        przeciez z czego wybrac w 38-milionowym narodzie.

    • 2kotunia1 Re: Bohaterska walka Ludwika Dorna ze snem 03.05.07, 08:52
      cyklista napisała:

      > Bo imprezować trza umieć. Nie powiem skandal, bo się niczego po tej ekipie nie
      > spodziewam. Ale przykro patrzeć jak marszałek spadając pod stół olewa
      > największe sejmowe święto.
      > Przecież ta banda tak już jest zadufana w sobie, że już publicznie pokazuje,
      że ma wszytko w dupie.
    • zbigniew_wos Bohaterska walka Ludwika Dorna ze snem 03.05.07, 09:30
      kaczyński powinien mu przyznać order orła białego i złota odznakę za zasługi w
      walce ze spaniem
      • opelek44 Re: Bohaterska walka Ludwika Dorna ze snem 03.05.07, 10:42
        Przecież widać ze to postac flegmatyczna z Pruszkowa pochodzi -musial w
        przeddzien balowac i dlatego nie mógl sie powstrzymac -przeciez to co oni tam
        wyglaszali to gowno go to obchodzi ,oni wszyscy tam przy wladzy olewaja
        wszystko -kasa sie liczy -po to tam idą .
    • anathema779 Bohaterska walka Ludwika Dorna ze snem 03.05.07, 11:53
      Szacunek dla pana Dorna za proste trzymanie glowy. To wielka sztuka spac i nie
      kiwnac glowa. Moze to sprawa sztywnego karku? ;))))
    • johndoe Re: Bohaterska walka Ludwika Dorna ze snem 03.05.07, 13:06
      a dzie byly redachtory od michnika kiedy....

      www.orzelpocztowy.pl/tusk_len/index.htm
      wtedy marszalkowie sejmu byli pod ochrona?
    • piesek.leszek prawdziwe oblicze Dorna 03.05.07, 14:04
      Prokuratura z warszawskiego Żoliborza zajęła komputery seksualnej rekordzistki
      świata Marianny Rokity. Mają one rzekomo zawierać tajemnicę państwową. Czy jest
      nią może umawianie się na schadzkę z Ludwikiem Dornem?
      Obrońca katolickich wartości, minister spraw wewnętrznych i administracji
      Ludwik Dorn, wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości. Lider partii wspieranej przez
      moherowe berety ma drugą, fajniejszą twarz. Surfuje po Internecie w
      poszukiwaniu przygód erotycznych. Odbył romans z seksualną rekordzistką świata
      Marianną Rokitą.

      Podobno to właśnie Ludwik Dorn, orędownik narzucania przez państwo katolickiej
      moralności, wymyślił słynną wyborczą broszurkę PiS skierowaną do proboszczów z
      wyliczonymi zasługami PiS „w obronie wiary katolickiej” i świętości rodziny.

      Schadzka

      Rok 2004, romantyczna wiosna, wieczór. Ludwik Dorn, wówczas szef klubu
      parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości, czatuje w Internecie, na portalu
      Interia. Tak dzisiejszy minister poznał Paulinę Kaczanow vel Mariannę Rokitę,
      seksualną rekordzistkę świata (759 stosunków jednego wieczoru), a wcześniej
      nagradzaną dziennikarkę „Wprost” i rzeczniczkę wyborczego sztabu Zbigniewa
      Religi, obecnego ministra zdrowia. W latach 2001–2002 Kaczanow pracowała dla
      jednej z największych wywiadowni gospodarczych. O sobie poseł Dorn pisał na
      czacie skromnie: starszy, siwy, dyskretny pan. Naciskał, że liczy na dyskrecję,
      bo „może być znany”. Brzmiało zachęcająco. Przed randką dla pewności poprosił o
      zdjęcie.

      Marianna wysłała romantyczne – w bikini i długich mokrych włosach na plaży
      wśród fal. Dorn podkręcony fotą Afrodyty z piany nalegał na spotkanie jeszcze
      tego samego wieczoru. Przyjechał pod jej dom starym, rozklekotanym gratem, z
      ledwie działającą kierownicą i pourywanymi kablami. Stanisław – przedstawił się
      i oznajmił, że jadą do niego, na Wilanowską. Zaparkowali przed blokiem. Dorn
      nerwowo się rozejrzał, weszli do budynku, kazał być cicho, żeby sąsiedzi nie
      słyszeli. Otworzył drzwi małego mieszkanka. W chałupie było pedantycznie
      czysto, mnóstwo książek: o Bismarcku, procesie moskiewskim, rewolucji
      francuskiej, Francji, historii francuskiej myśli politycznej. Na stole leżały
      papiery z orzełkiem. W wazonie stały sztuczne kwiaty. Ani śladu żony Dorna i
      jego trojga dzieci. Garsoniera? Marianna dla rozluźnienia zagadała do niego po
      francusku. Odpowiedział dukając i ona go poprawiła.

      – Kto cię nasłał? – wrzasnął mocno tą biegłością zaniepokojony Dorn.

      Marianna przypaliła głupa. – O co ci chodzi facet, co?

      Uspokoił się. Tonem imperatora kazał jej usiąść w „gościnnym”.

      Dorn od razu zaczął się rozbierać. Marianna zapytała, czy najpierw mogłaby się
      czegoś napić. Spodziewała się, że szef parlamentarnego klubu PiS zaproponuje
      jej wino, którego znajomością chwali się we wszystkich wywiadach. Tymczasem
      poseł przyniósł wyglądający jak siki i tak samo smakujący ciepły sok z brzozy w
      wielkiej aptecznej butelce.

      – To bardzo zdrowy sok – zachwalał trunek „Stanisław” Dorn – oczyszcza
      organizm. Nawijał o tym soku jak nakręcony. Tak mu powiedział aptekarz, którego
      miał w rodzinie, i że cała Dornowa rodzina pije ten brzozowy sok. Nagle coś mu
      przeskoczyło w mózgu. Przyjrzał się Mariannie i zwrócił jej uwagę, że na
      zdjęciu miała ciemne włosy, a teraz ma blond. Poczuł się oszukany.

      Grzech

      Kanapa w „gościnnym” była niska, obok stała ciężka też niska ława. Dorn
      próbował ją odsunąć, ale słabo mu to szło. Burknął, że może by zaczęli.
      Znudziły go gry wstępne, ceregiele, gadki, wyraźnie domagał się seksu. Marianna
      się rozebrała, Dorn też. Jest wysoki na jakieś 187 cm, wysportowany, ma niezłą
      sylwetkę, brak kałduna i dużą bliznę na nodze. Inna wpadłaby w zachwyt,
      oglądając jego męskie przymioty, ale Marianna widziała w życiu niejedno, nie
      była więc wstrząśnięta. Wystarczyły trzy pieszczoty i Dorn zaskowyczał
      entuzjastycznie.
      Zeszło z niego nieco powietrza. Przerwa. Zaczął gadać o historii i polityce.
      Wymądrzał się i nie dawał dojść do głosu. Przy kochanku Dornie doświadczona
      kobieta czuje się jak najnędzniejsza osoba na świecie. Wkrótce znowu był gotów
      do nowych podbojów. Wańka-wstańka. Wtedy przypomniał sobie o obecności kobiety.
      Chociaż nie potrafi, pocałował po francusku i gryzł przy tym jak aligator. Po
      trzech minutach osiągnął swoje i dalej gadał. O Rosji, Katyniu i komunizmie.
      Ponieważ Dorn jest komunożercą i bardzo emocjonalnie reaguje na ten temat,
      znowu zademonstrował gotowość. I znowu pół minuty. I znowu osiągnął
      satysfakcję. Że Marianna nie, to trudno. Kobieta go w seksie nie interesuje. Po
      seksie z mężczyzną Dornem Marianna miała jedno tylko odczucie: palant.

      Zapytała go w końcu, czym się zajmuje, bo niechętnie poruszał ten temat.
      Odpowiedział krótko: tworzę prawo...

      Na kanapie był jednak bardziej aktywny niż jako prawodawca. Pokazywał palcem
      dając Mariannie znak, jak powinna się wziąć do roboty. Gdyby nie zaczęła w
      końcu udawać zmęczonej po czterech godzinach uciech, Dorn mógłby tak hulać
      zapewne do rana. Zapytała o łazienkę i po drodze zajrzała do pokoju Dorna:
      komputer, książki, łóżko... Zamknął jej drzwi przed nosem. Po „uroczym
      wieczorze” zapytała, czy ją odwiezie. Odpowiedział, że nie. Zamówiła taksówkę.
      Tylko nie pod blok, najlepiej jak najdalej stąd, bliżej ulicy.

      Kara

      Paulina Kaczanow pseudonim Marianna Rokita pewnie zapomniałaby o tym przykrym a
      żmudnym seksualnie doświadczeniu, gdyby nie to, że policja przeszukała jej
      mieszkanie i 10 maja 2005 r. skonfiskowała trzy należące do niej komputery
      celem „zabezpieczenia rzeczy mogącej stanowić dowód w sprawie”. Dotychczas ich
      nie oddano. I nikt zapewne o przygodzie Rokity z Dornem by się nie dowiedział,
      gdyby nie to, że jej nadgorliwy ekspartner, dziennikarz Jerzy Sławomir Mac,
      rozsyłał takie informacje do różnych redakcji i rozpowszechniał je na
      internetowym forum „Gazety Wyborczej”. Tymczasem warszawska prokuratura planuje
      postawienie Paulinie Kaczanow zarzutu o nielegalny dostęp do informacji
      niejawnej, w tym dostęp do tajemnicy państwowej i hakerstwa.

      Jakież tajemnice państwowe może mieć na dysku gwiazda porno? Czyżby stanowiły
      ją pogawędki internetowe z posłem Dornem? Rozmowy, które można teraz schować
      lub wymazać z pamięci komputera. Ze względu na „dobro postępowania” prokuratura
      oficjalnie nie chce udzielić żadnych informacji. Wiadomo jedynie, że kompy
      Rokity są obecnie przedmiotem ogromnego
      zainteresowania biegłych.

      Żenada

      W MSWiA w zastępstwie ministra Dorna telefon ode mnie odebrał jego doradca ds.
      mediów Tomasz Skłodowski. Na pytanie, jak minister Dorn skomentowałby
      informację, którą posiadam, że miał romans z Marianną Rokitą, usłyszałam: Nie
      sądzę, żeby pan minister chciał to komentować. To jest żenujące.
    • morda11 Bohaterska walka Ludwika Dorna ze snem 03.05.07, 14:17
      Bo to już jest taka śpiąca oferma i mamrotek z zahamowaniami w mówieniu. W sam
      raz nadaje się na polityka jak wilk do liczenia gwiazd.
    • xpert Zajebista jest ta telewizja Gazeta 03.05.07, 15:56
      Proponuje sfilmowac dlubanie w nosie posla Kalisza i smarkanie w chustke
      poslanki Begerowej. Bedzie jak znalazl dla lewackich polinteligentow a moze
      nawet podbije odslony portalu. Brawo, brawo....
    • chrust bo pić to trzeba umić 04.05.07, 02:22
    • bolo0204 Bohaterska walka Ludwika Dorna ze snem 04.05.07, 11:55
      pan Dorn najlepiej jak by w ogóle się nie budził-Taki "Fachowiec" najmniej
      szkód narobi gdy śpi!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka