elde Kaczyński : Warunki PiS albo przedterminowe wybor 19.07.07, 12:10 Super logika. Jakże by inaczej? Tylko jedna teczka w IPN została sfałszowana i tylko przewodnia siła nie ulega degrengoladzie. To się chyba nazywa "mania grandiosa". Ale cóż ... przy takim wzroście? Odpowiedz Link Zgłoś
gilu33 Degrengolada umysłu Premiera w kierunku 19.07.07, 12:17 Wojny z Układem...Miały być reformy: tanie państwo,obniżenie kosztów administracji i jej znaczące zmniejszenie,likwidacja przechowalni czyli agencji i funduszy,o mieszkaniach nie wspomnę..., miały być zmiany w przepisach dot.działalności gospodarczej,zmniejszenie podatków,a co jest ? .ówno jest! Jest walka z Układem,kłótnie z zidiociałymi koalicjantami z Samoobrony,kopanie podziałów wśród Polaków,twórcze niszczenie wizerunku Polski za granicą.To o jakiej prawdzie i obiektywiźmie mówi ten człowiek? Odpowiedz Link Zgłoś
akiraxx Ale bydle z tego kaczora 19.07.07, 12:29 Za słowa, tu opisane powinno się go pozwać: - Musi być jasność, że nikt nie będzie chciał powołać na przykład komisji do spraw CBA, bo to by oznaczało nie tylko sparaliżowanie CBA, ale sparaliżowanie wszystkich organów ścigania, jeżeli chodzi o walkę z korupcją na wysokich szczeblach władzy - dodał premier. Według niego, "każdy, kto jest za tą komisją, świetnie to wie". - Wie to Platforma, ale wiadomo, Platforma jest zdecydowanie przeciwko walce z korupcją. Ci, którzy chcą z nami rządzić, muszą być za - powiedział. Odpowiedz Link Zgłoś
ratam1978 hennep..Co ty pieprzsz?..Berecik za ciasny ?! 19.07.07, 12:37 uciska łepetyne? Odpowiedz Link Zgłoś
blg41 Bujacie! Nasz Lis(Tomek) was zalatwi piskliwe kacz 19.07.07, 12:41 Bujacie! Nasz Lis (Tomek) was zalatwi, piskliwe kaczory Odpowiedz Link Zgłoś
allspice Kaczyński : Warunki PiS albo przedterminowe wybor 19.07.07, 12:43 "Drapieżne kaczory mogą unieść lisa:).Oby wkrótce.Wybory również! Odpowiedz Link Zgłoś
tlenekwegla Krokodyl Dundee 19.07.07, 12:49 Pamiętacie tą scenę z jednej z części Krokodyla Dundee, gdy wrzuca on do stawu dynamit i po wybuchu, na powierzchnię wody wypływają do góry brzuchem dziesiątki ryb? Ta właśnie scena przychodzi mi do głowy gdy myślę o tym co wódz wyprawia na podwórku (bo nie można tego nazwać areną) politycznym. Oczami wyobraźnie widzę jak w stroju uszytym przez mamusie z kostiumu cowboya, który miał na sobie na balu przebierańców w podstawówce i podróbki torebki z wężowej skóry, sprezentowanej mu przesz posłankę Szczypińską (której jest już ona nie potrzebna bo Kurski, kupi jej oryginał), ciska Jaruś z łódki, w zapalczywym gniewie na chybił trafił laski dynamitu w taflę wody. Bo czyż może przyjść do głowy inne porównanie niż „rozpierducha”, która ma na celu wyciągnięcia na powierzchnie jak największej ilość ryb, różnego kalibru, tylko dla celów politycznych. Mało jednak, kto spodziewał się, że oberwie się też, jednemu z największych sprzymierzeńców wodza, grillowanemu farmerowi. Prezesunio musiał przecież wiedzieć iż to ciskanie na prawo i lewo, naprędce spreparowanych bomb spowoduje iż do góry brzuchem wypłyną nie tylko ryby (albo Ryba), ale także jeden opalony wieloryb. Dlaczego tak się nie stało? W czym zawiódł ten genialny plan i jak to wszystko miało wyglądać? Oto moja skromna wersja wydarzeń: Po pierwsze musimy sobie odpowiedzieć czy Jarosław K. wiedział o całej akcji CBA. Komuś kto nie jest takim hipokrytą jak Andrju (choć nie można mu mieć tego za złe, tak już jego natura, to tak jakby od Wierzejskiego wymagać by zastanawiał się nad tym co mówi), odpowiedź nasuwa się sama-TAK, musiał wiedzieć. Jakie są podstawy tego twierdzenia? Bardzo proste. 1) CBA została powołana przez braci, jako ich osobista policja polityczna, do czego przypadkowo przyznał się jeden z nich, a o czym Lepper, tkwiący przecież w koalicji jakiś czas krzyczy teraz na prawo i lewo. Trochę za późno jak na mój gust…to tak jakby rzucić garść drobniaków na poduszkę zgwałconej prostytutce. 2) Na szefa tej organizacji powołano jednego z najbliższych współpracowników braci Mariusza Kamińskiego. Człowiek który nieraz swoim wypowiedziami i postępowaniem udowadniał, czasem wręcz irracjonalne, oddanie sprawie Kaczyńskich. 3) Jeżeli tworzy się mistyfikacje(bo nie można nazwać tego prowokacją), gdzie podstawia się agentów podobno nawet w szeregi samych inwigilowanych, podrabia wszystkie dokumenty i wręcz namawia do przestępstwa, tak by dopaść osobę piastującą państwowe stanowisko, nie może być mowy o niczym innym jak o działaniu politycznym. 4) Mamy więc równanie…własna policja polityczna + zaufany człowiek + działanie polityczne = jarek musiał wiedzieć. Można posunąć się jeszcze dalej, znów kierując się logiką, iż prezes nie tylko wiedział co nawet zlecił wykonanie tej akcji. 1) Przecież Kamińskiemu nie mogło zależeć na upupieniu Leppera, bo i po co. On jest tak od dwóch rzeczy…by być ustami i rękami braci i wspierać ministra niszczarkę. 2) Lepper podpadł, gdy w glorii i chwale zwycięzcy powrócił do koalicji, dyktując swoje warunki. A wiemy, że bracia nie zapominają, zresztą wystarczy za przykład Wałęsa, co ich z rządu wykopał, a teraz się go zdrajcą robi. Można było się spodziewać, że przyjdzie i na Andrzeja kolej. 3) Jak pokazują liczne przykłady Lepper jest postacią z którą ciężko by było furmankę gnoju ukraść, bo by się zaraz okrzyknął hersztem bandy i pod zastaw owej furmanki kredyt wziął, a co dopiero z nim rządzić. Z drugiej strony nie można się go był od tak pozbyć, bo bracia potrzebowali głosów jego wiejskich poddanych. Więc w głowie genialnego stratega powstał, przebiegły plan: Leppera uwalimy. Jak? Sfabrykujemy jakąś dużą akcje. Ludzi mamy i pieniądze mamy więc nie będzie trudno. Później jak się już to wszystko uwiarygodni, zaproponujemy łapówkę tak wielką, co by się nawet mamusia skusiła, aresztujemy skurczybyka a na jego miejsce podstawimy jakąś marionetkę. Nie będzie znaleźć trudno kogoś takiego w szeregach SO (wiemy że miał być nim Filipek) , bo oni wszyscy kochają Andrzejka póki im komorników z pleców ściąga, ale daj im okazję i nóż, a wbiją mu go w plecy, że nawet rączki nie będzie widać. Do tego dorzucimy jeszcze jakąś aferę, jak to zwykle bywa, by jeszcze bardziej zamydlić obraz sytuacji. Na ten przykład wygrzebiemy coś o Łyżwińskim. Niech ludzie zobaczą że na czele tej partii to tylko degeneraci stoją (lub stali), ale bracia ją uzdrowią w imię rewolucji moralnej…k..wa wasz mać. Plan się jednak sypnął. Jak i dlaczego? Tego chyba tak naprawdę się nigdy nie dowiemy. Pewnie znajdzie się jakiś kozioł ofiarny co to w domu miał 50 zegarków i parę koniaków. Ja tam był stawiał na instynkt samouchowawczy (jak uchować się przy korycie) Leppera. Już nie raz chciano mu zrobić „analną dynamitoskopię” i zawszę jakoś z tego wybrnął. Jak kiedyś powstanie program „Polish Got Talent” to Jędrek wyjdzie na scenę z korytem od którego będą go próbowały oderwać bojówki młodzieży wszechpolskiej zmiksowane z pielgrzymką radia m. (a jak oni walczą zobaczcie sami: www.youtube.com/watch?v=KHoe8S_HF7s&mode=related&search= ). Stawiam 10 do 1 na Andrzeja. Raz chociaż strateg powiedział coś prawdziwego. Powiedział, że Lepper uciekł spod gilotyny. Nie były to jednak słowa wytrawnego polityka, ale wypowiedź rozczarowanego, początkującego szachisty, którego misterny plan rozsypał się przez jeden ruch pionka. więcej na tlenekwegla.salon24.pl/index.html Odpowiedz Link Zgłoś
czyzyk33 Re: Krokodyl Dundee 2.. 19.07.07, 12:58 Kaczystom potrzebne są takie działania CBA, mogą poświęcić Andrzeja! Gdyby napradę chcieli wyborów, to mają ku temu poważniejsze powody. Kontestowanie polityki zagranicznej PiS przez LiS! Być może jest to kolejne mydlenie oczu!!! (...)Antyunijni koalicjanci PiS-u -Samoobrona i LPR, którzy zapowiadają już wielką kampanię przeciwko Traktatowi Reformatorskiemu - kolejnemu kamieniowi milowemu w rozwoju europejskiej wspólnoty. Kaczyńscy protestując przeciwko jego poprzednikowi -Konstytucji Europejskiej -wprawdzie poparli traktat, ale najprawdopodobniej wkrótce się z wszystkiego wycofają pod pretekstem rzekomego złamania przez inne państwa Unii „ustnych uzgodnień“ z ostatniego szczytu w Brukseli. Tak bowiem łatwiej walczyć o narodowo-katolicki elektorat Radia Maryja i ostatecznie zepchnąć na polityczny margines ugrupowania Giertycha i Leppera. Nie będą przy tym zważać na żywotne interesy kraju, które polegają na przestrzeganiu podstawowej zasady europejskiej demokracji - spokojnego budowania kompromisu i wzajemnych ustępstw. I sytuacji, gdy reszta społeczeństwa jest zadowolona z UE i popiera ideę budowania wielkiego, europejskiego superpaństwa.(...) Odpowiedz Link Zgłoś
wariant_b Re: Krokodyl Dundee 19.07.07, 14:38 Nie stawiam na Leppera, ale tutaj akurat jemu kibicuję, gdyż: - po pierwsze - jest uczciwszy Jeśli pożyczę mu forsę, to najwyżej nie odda. Nie wro0bi mnie w kradzież lub morderstwo. Robienie interesów z Kaczyńskim przekracza granice dopuszczalne w biznesie. Jeszcze nie było tak, żeby kogoś nie wykolegował. Gdyby sprzedawał cudowną maść na odciski, też bym od niego nie kupił. - po drugie - prawo korzyści Jest dla mnie rzeczą oczywistą, że po kilku wcześniejszych, nieudanych próbach wysadzenia Leppera, potrzebne było coś "porażającego", co zmusiłoby posłów Samoobrony do odcięcia się od swojego lidera, skoro zwykła korupcja i obietnice stanowisk nie wystarczają. Oczywiście, jeśli krasnoludki są na świecie, to one dały CBA zlecenie na Leppera. - po trzecie - rzeczywistość wirtualna Wszystko, oprócz wójta i Leppera było "podstawione". Nie zdziwiłbym się nawet, gdyby Ryba zamiast łapówki miał dostać prowizję z kancelarii prawnej agenta K. I prawdziwy wójt złożył prawdziwe doniesienie do prawdziwej prokuratury. A Lepper nie podpisał. Sprawa się rypła. - po czwarte - logika elementarna Gdybym się mylił w punktach 1-3 wyleciałby Kamiński. - po piąte - luźne dywagacje Raczej nie byłbym zdziwiony, gdyby forsa po "przyjęciu korzyści" wyparowała. Jak wiadomo, brak dowodów jest w IV miażdżącym dowodem. A forsy trochę szkoda wkładać do niszczarki... Odpowiedz Link Zgłoś
kozaczek3 Wszyscy będą straszyć i wszystko będzie trwać 19.07.07, 12:52 Nie rzucim stołków skąd nasze zadki. Nie oddamy mamony. Wszak my najlepszy rząd od wszech czasów. Odpowiedz Link Zgłoś
szasza7 tetradrachma-Kochanie,masz bogatą wyobrażnię. 19.07.07, 13:04 Zazdroszczę.Ale popieram Twoją wątpliwośc,że politycy i Jarosław Kaczyński okażą się gnojkami.Smutne to,ale "bliżej ziemi". Odpowiedz Link Zgłoś
czyzyk33 Sprawy i sprawki działaczy PC... 19.07.07, 13:22 Sprawy i sprawki * Telegraf – spółka prominentnych działaczy PC powstała w 1990 r. Jej szefowie dokonali cudu gospodarczego – kapitał zakładowy wynoszący 250 mln zł pomnożyli w ciągu 10 miesięcy 144 razy. W skład władz spółki wchodzli m.in. Jarosław i Lech Kaczyńscy, Maciej Zalewski, Andrzej Urbański, dziś doradca prezydenta RP, oraz Krzysztof Czabański, wtedy szef „Expressu Wieczornego”, a teraz prezes Polskiego Radia. Kiedy w 1991 r. wokół Telegrafu zaczęło brzydko pachnieć, Kaczyński zbył akcje spółki na rzecz Zalewskiego. Ten ostatni trafił do więzienia za przekręty w Telegrafie. Od 13 lat toczy się proces dwóch pracownic BPH oskarżonych o spowodowanie strat w majątku tego banku. Chodzi o niespłaconą przez Telegraf pożyczkę 40 mld starych zł. Zaciągnął ją J. Kaczyński. * Art-B – spółka założona w 1989 r. przez Andrzeja Gąsiorowskiego i Bogusława Bagsika z kapitałem 100 tys. starych zł, czyli dziś 10 zł. Bagsik i Gąsiorowski stworzyli tzw. oscylator – dzięki zdublowanym lokatom bankowym na różnych kontach te same pieniądze były oprocentowane kilkakrotnie, co przy hiperinflacji dawało krociowe zyski. W nocy z 31 lipca na 1 sierpnia 1991 r., dwie godziny przed zamknięciem dla nich granic kraju, właściciele Art-B wyjechali do Izraela. Przed aresztowaniem miał ich ostrzec Maciej Zalewski, wówczas szef BBN. Sąd uniewinnił go od zarzutu wzięcia za to łapówki, lecz skazał go za przyjęcie od Bagsika i Gąsiorowskiego 17 mld starych zł i żądanie kolejnych 40 mld na zakup akcji Telegrafu. * Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego (FOZZ) – założony w 1989 r. w celu skupowania na wolnym rynku zagranicznych długów PRL. Operacja była niezgodna z obowiazujacym prawem miedzynarodowym, dlatego miała się odbywać pod przykrywką. W procesie FOZZ stwierdzono, że przy wykupie długów doszło do machinacji, które naraziły skarb państwa na straty wysokości 334 mln nowych zł. Fundusz angażował się także w przedsięwzięcia biznesowe na terenie kraju i wspieranie ugrupowań politycznych. Według świadków zeznających w procesie, Adam Glapiński, wiceprzewodniczący PC, miał dostać w gotówce 100 tys. dolarów, a Jarosław Kaczyński 10 tys. USD. W 2005 r. Andrzej Kryże skazał dyrektora generalnego Grzegorza Żemka na 9 lat więzienia i wysoką grzywnę, a jego zastępczynię Janinę Chim na 6 lat i grzywnę. Sąd II instancji obniżył te wyroki o 12 miesięcy. (Trybuna, 12.12.06 Odpowiedz Link Zgłoś
flyb52 Kaczyński : Warunki PiS albo przedterminowe wybor 19.07.07, 13:06 Kaczynscy trzesa kuprami. Dla nich teraz najwazniejsza sprawa, to niedopuscic do powolania komisji sledczej w sprawie pisowskiej policji politycznej tzw. CBA. Wyjdzie bowiem na jaw, ze braciszki cala sprawe sami zlecili. Chcieli sie elegancko i medialnie pozbyc Leppera ale sprawa sie rypla. A za takie rzeczy idzie sie do pierdla. Ktoregos pieknego dnia o kaczynskich sie powie "odzyskali wiezienia". Za kratami moze nawet troche schudna a to im wyjdzie na zdrowie. Odpowiedz Link Zgłoś
czyzyk33 Afera Telegrafu-umożona niesłusznie... 19.07.07, 13:20 (Trybuna, 12.12.06 Milczanowski: ,,Telegraf umorzono niesłusznie''! Z ANDRZEJEM MILCZANOWSKIM, b. szefem UOP i b. ministrem spraw wewnętrznych, rozmawia Piotr Ożadowicz Zeznając przed sądem w procesie Jana Lesiaka powiedział Pan, że UOP miał informacje o korupcyjnej działalności Macieja Zalewskiego, wiceprzewodniczącego PC. Od kiedy UOP wiedział o łapówkach z Art-B? – Wiedzieliśmy o tym od 1991 r. Informował Pan o tym prezesa PC Jarosława Kaczyńskiego. Dlaczego nie zrobiło to na nim wrażenia? – Bo oświadczył mi, że Zalewski jest taki wierny. Ale myśmy swoje zrobili. Niezależnie od tej wypowiedzi. Prowadziliśmy postępowanie i jego wynik jest znany. Tylko dzięki temu Zalewski został skazany? – No tak. Najpierw wszystko było w fazie operacyjnej, później procesowej i akt oskarżenia poszedł do sądu. Zalewski był jedyną osobą skazaną za sprawy, jakie pojawiały się wokół PC. Za Telegraf, FOZZ, Art-B. – Ja bym chciał, żeby prokuratura opublikowała akta Telegrafu. Uważam, że umorzenie tej sprawy było niesłuszne. Kto mógłby uslyszeć w tej sprawie zarzuty? – Nie chciałbym się wypowiadać w tej kwestii, bo to inna para butów. Natomiast podtrzymuję, że umorzenie tej sprawy było niesłuszne. Politycy PC pojawiają się też w aferze FOZZ. Wysocy funkcjonariusze partii mieli nawiązać kontakt z Grzegorzem Żemkiem, dyrektorem FOZZ, i póbować wyciągnąć z tego funduszu pieniądze dla partii. – W przypadku tych osób sąd zdecydował, żebym w zeznaniach posługiwał się pseudonimami lub inicjałami. Notatka o tym mówiąca jest opublikowana, nazwiska są wykreślone, ale z łatwością można je ustalić. Moim zdaniem, działania UOP wobec Porozumienia Centrum były całkowicie uprawnione. W jednej z notatek były pewne zalecenia i propozycje, które czytałem, wtedy podpisałem i byłbym gotów podpisać dzisiaj. Działania UOP były całkowicie uprawnione. Co do nich uprawniało? – Jest taka notatka, która została ujawniona, oczywiście bez nazwisk. Jej tytuł brzmi: „Idea dekomunizacji w rozumieniu liderów Porozumienia Centrum”. Do tego dochodzi sprawa Art-B. Treść tych informacji całkowicie uzasadniała podjęcie działań operacyjnych i to nie tylko w zakresie, nazwijmy to, korupcyjno- finansowym, ale pewnych wątków związanych z działalnością tej partii. Jeśli mieliście takie informacje, to dlaczego nie udało się ich przekuć na materiał procesowy? – Niestety, nie zawsze się udaje. Jeżeli idzie o tę sytuację, były przykre doświadczenia ze sprawy Telegrafu. To jest moja ocena i nie pretenduję do jej miarodajności. Uważam, że bardzo dobrze by się stało, aby całość materiałów Telegrafu została opublikowana. Wtedy wielu ludziom otworzyłyby się oczy. Postawił Pan bardzo mocne zarzuty braciom Kaczyńskim. Nie obawia się Pan rewanżu z ich strony? – Nie obawiam się. Ja nie mam nic do stracenia. Już siedziałem i proszę bardzo, niech robią, co chcą. Mam 67 lat. Nie mam się czego bać. Dziękuję za rozmowę. Odpowiedz Link Zgłoś
czyzyk33 Odrobiłem zadanie za Leppera... 19.07.07, 13:24 Z notatki „Idea dekomunizacji w rozumieniu liderów Porozumienia Centrum”: „W marcu 1991 r. za sprawą b. oficera wojskowych służb specjalnych Jerzego Klemby oraz powiązanego z wojskowymi służbami informacyjnymi obywatela kubańskiego (karta stałego pobytu w Polsce) Cliffa Iwanowskiego-Pineiry czołowy działacz PC Adam Glapiński poznał dyrektora FOZZ Grzegorza Żemka. Znajomość ta miała zaowocować z czasem m.in.: 1. wprowadzeniem Glapińskiego, a także lidera PC J. Kaczyńskiego w operacje finansowe FOZZ; 2. wykorzystaniem FOZZ dla pozyskiwania funduszy na PC (Żemek oczekiwał w zamian politycznego poparcia PC dla dokonywanych przez siebie manipulacji finansowych...); (...) 4. załatwieniem działaczom PC dostępu do central handlu zagranicznego, czego konsekwencją było szereg wpłat na rzecz partii oraz objęcie przez kilka central udziałów w Telegrafie; 5. kontaktami Żemka (...) w sprawie zorganizowania w Polsce alternatywnych wobec UOP służb specjalnych, nad którymi kontrolę mieliby Glapiński i Zalewski”.(Trybuna, 12.12.06 Gdzie Kryże... tam Kaczyński Wątek powiązań polityków PC ze sprawą FOZZ bardzo mocno przewijał się w procesie Grzegorza Żemka i Janiny Chim oraz związanych z nimi biznesmenów. Obecny wiceminister sprawiedliwości Andrzej Kryże, który przewodniczył składowi orzekającemu w tym procesie, wątek polityczny całkowicie pominął. Tymczasem Żemek wprost mówił, że finansował PC z „czarnej kasy” central handlu zagranicznego, czyli dewizowych nadwyżek gromadzonych na zagranicznych kontach. O pośredniczeniu w przekazywaniu pieniędzy na rzecz PC mówili także świadkowie Janusz Pineiro, biznesmen kubańskiego pochodzenia, i Jerzy Klemba, jego wspólnik i b. oficer wywiadu wojskowego PRL. Potwierdzał te zarzuty również Anatol Lawina, szef grupy kontrolerów NIK i Ministerstwa Finansów, która wykryła aferę FOZZ. W ustnym uzasadnieniu wyroku Kryże przyznał, że „z uwagi na podgrzewane przez niektóre media zainteresowanie opinii publicznej tą tematyką” poświęcił jej dużą część procesu. Jednak Pineiro i Klemba, w jego ocenie, byli niewiarygodni i powinni zasiadać na ławie oskarżonych, a wiedza Lawiny była „nieoficjalna”. Postawa sędziego Kryżego budziła wątpliwości co do jego bezstronności. W tym samym czasie współpracował jako ekspert z posłami PiS: Zbigniewem Ziobrą i Lechem Kaczyńskim. Zgłoszony m.in. przez PiS do sejmowej komisji zajmującej się prawem karnym brał za doradzanie pieniądze z kasy Sejmu – np. w 2004 r. 11 tys. zł. Wcześniej, gdy Lech Kaczyński był ministrem sprawiedliwości, Kryże trafił do ministerialnego zespołu ds. nowelizacji kodeksu karnego. Andrzej Kryże był wyznaczony do orzekania w procesie FOZZ, a nie wybrany z grona sędziów czekających na przydział spraw. Tak się spieszył ze skazaniem oskarżonych o aferę FOZZ, że w procesie doszło do naruszenia zasad postępowania karnego, co było przyczyną jego sporu z Naczelną Radą Adwokacką. Zaraz po wygranych przez PiS wyborach Kryże został pierwszym zastępcą Ziobry w Ministerstwie Sprawiedliwości. Ziobro pytany, czy nie jest to nagroda za proces FOZZ, stwierdził: – Trzeba mieć wielką złą wolę, by stawiać tej nominacji taki zarzut.(Trybuna, 12.12.06 Odpowiedz Link Zgłoś
lehoo Re: Kaczyński : Warunki PiS albo przedterminowe w 19.07.07, 23:05 Panie Jareczku ! Niech pan przestanie pieprzyć głupoty, bo wstyd pana słuchać. Odpowiedz Link Zgłoś