Dodaj do ulubionych

Kaczyński : Warunki PiS albo przedterminowe wybory

    • borow4 no to kartofel sobie znowu pobredzil 19.07.07, 12:09
      n
    • elde Kaczyński : Warunki PiS albo przedterminowe wybor 19.07.07, 12:10
      Super logika. Jakże by inaczej? Tylko jedna teczka w IPN została sfałszowana i
      tylko przewodnia siła nie ulega degrengoladzie. To się chyba nazywa "mania
      grandiosa". Ale cóż ... przy takim wzroście?
    • gilu33 Degrengolada umysłu Premiera w kierunku 19.07.07, 12:17
      Wojny z Układem...Miały być reformy: tanie państwo,obniżenie kosztów
      administracji i jej znaczące zmniejszenie,likwidacja przechowalni czyli agencji
      i funduszy,o mieszkaniach nie wspomnę..., miały być zmiany w przepisach
      dot.działalności gospodarczej,zmniejszenie podatków,a co jest ? .ówno jest!
      Jest walka z Układem,kłótnie z zidiociałymi koalicjantami z Samoobrony,kopanie
      podziałów wśród Polaków,twórcze niszczenie wizerunku Polski za granicą.To o
      jakiej prawdzie i obiektywiźmie mówi ten człowiek?
      • ratam1978 Jak nazywa sie choroba J.Kaczyńskiego ????? 19.07.07, 12:21
    • akiraxx Ale bydle z tego kaczora 19.07.07, 12:29
      Za słowa, tu opisane powinno się go pozwać:

      - Musi być jasność, że nikt nie będzie chciał powołać na przykład komisji do
      spraw CBA, bo to by oznaczało nie tylko sparaliżowanie CBA, ale sparaliżowanie
      wszystkich organów ścigania, jeżeli chodzi o walkę z korupcją na wysokich
      szczeblach władzy - dodał premier. Według niego, "każdy, kto jest za tą komisją,
      świetnie to wie". - Wie to Platforma, ale wiadomo, Platforma jest zdecydowanie
      przeciwko walce z korupcją. Ci, którzy chcą z nami rządzić, muszą być za -
      powiedział.
      • hennep Re: Nie obrazaj ptactwa, pilnuj te swoje krowki 19.07.07, 12:34
        • ratam1978 hennep..Co ty pieprzsz?..Berecik za ciasny ?! 19.07.07, 12:37
          uciska łepetyne?
    • blg41 Bujacie! Nasz Lis(Tomek) was zalatwi piskliwe kacz 19.07.07, 12:41
      Bujacie!
      Nasz Lis (Tomek) was zalatwi, piskliwe kaczory
    • allspice Kaczyński : Warunki PiS albo przedterminowe wybor 19.07.07, 12:43
      "Drapieżne kaczory mogą unieść lisa:).Oby wkrótce.Wybory również!
    • tlenekwegla Krokodyl Dundee 19.07.07, 12:49
      Pamiętacie tą scenę z jednej z części Krokodyla Dundee, gdy wrzuca on do stawu
      dynamit i po wybuchu, na powierzchnię wody wypływają do góry brzuchem dziesiątki
      ryb? Ta właśnie scena przychodzi mi do głowy gdy myślę o tym co wódz wyprawia na
      podwórku (bo nie można tego nazwać areną) politycznym. Oczami wyobraźnie widzę
      jak w stroju uszytym przez mamusie z kostiumu cowboya, który miał na sobie na
      balu przebierańców w podstawówce i podróbki torebki z wężowej skóry,
      sprezentowanej mu przesz posłankę Szczypińską (której jest już ona nie potrzebna
      bo Kurski, kupi jej oryginał), ciska Jaruś z łódki, w zapalczywym gniewie na
      chybił trafił laski dynamitu w taflę wody. Bo czyż może przyjść do głowy inne
      porównanie niż „rozpierducha”, która ma na celu wyciągnięcia na powierzchnie jak
      największej ilość ryb, różnego kalibru, tylko dla celów politycznych. Mało
      jednak, kto spodziewał się, że oberwie się też, jednemu z największych
      sprzymierzeńców wodza, grillowanemu farmerowi. Prezesunio musiał przecież
      wiedzieć iż to ciskanie na prawo i lewo, naprędce spreparowanych bomb spowoduje
      iż do góry brzuchem wypłyną nie tylko ryby (albo Ryba), ale także jeden opalony
      wieloryb. Dlaczego tak się nie stało? W czym zawiódł ten genialny plan i jak to
      wszystko miało wyglądać?



      Oto moja skromna wersja wydarzeń:

      Po pierwsze musimy sobie odpowiedzieć czy Jarosław K. wiedział o całej akcji
      CBA. Komuś kto nie jest takim hipokrytą jak Andrju (choć nie można mu mieć tego
      za złe, tak już jego natura, to tak jakby od Wierzejskiego wymagać by
      zastanawiał się nad tym co mówi), odpowiedź nasuwa się sama-TAK, musiał
      wiedzieć. Jakie są podstawy tego twierdzenia? Bardzo proste.

      1) CBA została powołana przez braci, jako ich osobista policja polityczna,
      do czego przypadkowo przyznał się jeden z nich, a o czym Lepper, tkwiący
      przecież w koalicji jakiś czas krzyczy teraz na prawo i lewo. Trochę za późno
      jak na mój gust…to tak jakby rzucić garść drobniaków na poduszkę zgwałconej
      prostytutce.

      2) Na szefa tej organizacji powołano jednego z najbliższych współpracowników
      braci Mariusza Kamińskiego. Człowiek który nieraz swoim wypowiedziami i
      postępowaniem udowadniał, czasem wręcz irracjonalne, oddanie sprawie
      Kaczyńskich.

      3) Jeżeli tworzy się mistyfikacje(bo nie można nazwać tego prowokacją),
      gdzie podstawia się agentów podobno nawet w szeregi samych inwigilowanych,
      podrabia wszystkie dokumenty i wręcz namawia do przestępstwa, tak by dopaść
      osobę piastującą państwowe stanowisko, nie może być mowy o niczym innym jak o
      działaniu politycznym.

      4) Mamy więc równanie…własna policja polityczna + zaufany człowiek +
      działanie polityczne = jarek musiał wiedzieć.

      Można posunąć się jeszcze dalej, znów kierując się logiką, iż prezes nie tylko
      wiedział co nawet zlecił wykonanie tej akcji.

      1) Przecież Kamińskiemu nie mogło zależeć na upupieniu Leppera, bo i po co.
      On jest tak od dwóch rzeczy…by być ustami i rękami braci i wspierać ministra
      niszczarkę.

      2) Lepper podpadł, gdy w glorii i chwale zwycięzcy powrócił do koalicji,
      dyktując swoje warunki. A wiemy, że bracia nie zapominają, zresztą wystarczy za
      przykład Wałęsa, co ich z rządu wykopał, a teraz się go zdrajcą robi. Można było
      się spodziewać, że przyjdzie i na Andrzeja kolej.

      3) Jak pokazują liczne przykłady Lepper jest postacią z którą ciężko by
      było furmankę gnoju ukraść, bo by się zaraz okrzyknął hersztem bandy i pod
      zastaw owej furmanki kredyt wziął, a co dopiero z nim rządzić. Z drugiej strony
      nie można się go był od tak pozbyć, bo bracia potrzebowali głosów jego wiejskich
      poddanych. Więc w głowie genialnego stratega powstał, przebiegły plan:

      Leppera uwalimy. Jak? Sfabrykujemy jakąś dużą akcje. Ludzi mamy i pieniądze
      mamy więc nie będzie trudno. Później jak się już to wszystko uwiarygodni,
      zaproponujemy łapówkę tak wielką, co by się nawet mamusia skusiła, aresztujemy
      skurczybyka a na jego miejsce podstawimy jakąś marionetkę. Nie będzie znaleźć
      trudno kogoś takiego w szeregach SO (wiemy że miał być nim Filipek) , bo oni
      wszyscy kochają Andrzejka póki im komorników z pleców ściąga, ale daj im okazję
      i nóż, a wbiją mu go w plecy, że nawet rączki nie będzie widać. Do tego
      dorzucimy jeszcze jakąś aferę, jak to zwykle bywa, by jeszcze bardziej zamydlić
      obraz sytuacji. Na ten przykład wygrzebiemy coś o Łyżwińskim. Niech ludzie
      zobaczą że na czele tej partii to tylko degeneraci stoją (lub stali), ale bracia
      ją uzdrowią w imię rewolucji moralnej…k..wa wasz mać.

      Plan się jednak sypnął. Jak i dlaczego? Tego chyba tak naprawdę się nigdy nie
      dowiemy. Pewnie znajdzie się jakiś kozioł ofiarny co to w domu miał 50 zegarków
      i parę koniaków.

      Ja tam był stawiał na instynkt samouchowawczy (jak uchować się przy korycie)
      Leppera. Już nie raz chciano mu zrobić „analną dynamitoskopię” i zawszę jakoś z
      tego wybrnął. Jak kiedyś powstanie program „Polish Got Talent” to Jędrek wyjdzie
      na scenę z korytem od którego będą go próbowały oderwać bojówki młodzieży
      wszechpolskiej zmiksowane z pielgrzymką radia m. (a jak oni walczą zobaczcie sami:

      www.youtube.com/watch?v=KHoe8S_HF7s&mode=related&search= ).

      Stawiam 10 do 1 na Andrzeja.

      Raz chociaż strateg powiedział coś prawdziwego. Powiedział, że Lepper uciekł
      spod gilotyny. Nie były to jednak słowa wytrawnego polityka, ale wypowiedź
      rozczarowanego, początkującego szachisty, którego misterny plan rozsypał się
      przez jeden ruch pionka.

      więcej na tlenekwegla.salon24.pl/index.html
      • czyzyk33 Re: Krokodyl Dundee 2.. 19.07.07, 12:58
        Kaczystom potrzebne są takie działania CBA, mogą poświęcić Andrzeja!
        Gdyby napradę chcieli wyborów, to mają ku temu poważniejsze powody.
        Kontestowanie polityki zagranicznej PiS przez LiS!
        Być może jest to kolejne mydlenie oczu!!!
        (...)Antyunijni koalicjanci PiS-u -Samoobrona i LPR, którzy zapowiadają już
        wielką kampanię przeciwko Traktatowi Reformatorskiemu - kolejnemu kamieniowi
        milowemu w rozwoju europejskiej wspólnoty. Kaczyńscy protestując przeciwko jego
        poprzednikowi -Konstytucji Europejskiej -wprawdzie poparli traktat, ale
        najprawdopodobniej wkrótce się z wszystkiego wycofają pod pretekstem rzekomego
        złamania przez inne państwa Unii „ustnych uzgodnień“ z ostatniego szczytu w
        Brukseli. Tak bowiem łatwiej walczyć o narodowo-katolicki elektorat Radia
        Maryja i ostatecznie zepchnąć na polityczny margines ugrupowania Giertycha i
        Leppera. Nie będą przy tym zważać na żywotne interesy kraju, które polegają na
        przestrzeganiu podstawowej zasady europejskiej demokracji - spokojnego
        budowania kompromisu i wzajemnych ustępstw. I sytuacji, gdy reszta
        społeczeństwa jest zadowolona z UE i popiera ideę budowania wielkiego,
        europejskiego superpaństwa.(...)
      • wariant_b Re: Krokodyl Dundee 19.07.07, 14:38
        Nie stawiam na Leppera, ale tutaj akurat jemu kibicuję, gdyż:

        - po pierwsze - jest uczciwszy
        Jeśli pożyczę mu forsę, to najwyżej nie odda. Nie wro0bi mnie w kradzież
        lub morderstwo. Robienie interesów z Kaczyńskim przekracza granice dopuszczalne
        w biznesie. Jeszcze nie było tak, żeby kogoś nie wykolegował.
        Gdyby sprzedawał cudowną maść na odciski, też bym od niego nie kupił.

        - po drugie - prawo korzyści
        Jest dla mnie rzeczą oczywistą, że po kilku wcześniejszych, nieudanych
        próbach wysadzenia Leppera, potrzebne było coś "porażającego", co zmusiłoby
        posłów Samoobrony do odcięcia się od swojego lidera, skoro zwykła korupcja
        i obietnice stanowisk nie wystarczają. Oczywiście, jeśli krasnoludki są na
        świecie, to one dały CBA zlecenie na Leppera.

        - po trzecie - rzeczywistość wirtualna
        Wszystko, oprócz wójta i Leppera było "podstawione". Nie zdziwiłbym się nawet,
        gdyby Ryba zamiast łapówki miał dostać prowizję z kancelarii prawnej agenta K.
        I prawdziwy wójt złożył prawdziwe doniesienie do prawdziwej prokuratury.
        A Lepper nie podpisał. Sprawa się rypła.

        - po czwarte - logika elementarna
        Gdybym się mylił w punktach 1-3 wyleciałby Kamiński.

        - po piąte - luźne dywagacje
        Raczej nie byłbym zdziwiony, gdyby forsa po "przyjęciu korzyści" wyparowała.
        Jak wiadomo, brak dowodów jest w IV miażdżącym dowodem.
        A forsy trochę szkoda wkładać do niszczarki...
    • kozaczek3 Wszyscy będą straszyć i wszystko będzie trwać 19.07.07, 12:52
      Nie rzucim stołków skąd nasze zadki.
      Nie oddamy mamony.
      Wszak my najlepszy rząd od wszech czasów.
    • szasza7 tetradrachma-Kochanie,masz bogatą wyobrażnię. 19.07.07, 13:04
      Zazdroszczę.Ale popieram Twoją wątpliwośc,że politycy i Jarosław Kaczyński
      okażą się gnojkami.Smutne to,ale "bliżej ziemi".
      • czyzyk33 Sprawy i sprawki działaczy PC... 19.07.07, 13:22
        Sprawy i sprawki
        * Telegraf – spółka prominentnych działaczy PC powstała w 1990 r. Jej szefowie
        dokonali cudu gospodarczego – kapitał zakładowy wynoszący 250 mln zł pomnożyli
        w ciągu 10 miesięcy 144 razy. W skład władz spółki wchodzli m.in. Jarosław i
        Lech Kaczyńscy, Maciej Zalewski, Andrzej Urbański, dziś doradca prezydenta RP,
        oraz Krzysztof Czabański, wtedy szef „Expressu Wieczornego”, a teraz prezes
        Polskiego Radia. Kiedy w 1991 r. wokół Telegrafu zaczęło brzydko pachnieć,
        Kaczyński zbył akcje spółki na rzecz Zalewskiego. Ten ostatni trafił do
        więzienia za przekręty w Telegrafie. Od 13 lat toczy się proces dwóch pracownic
        BPH oskarżonych o spowodowanie strat w majątku tego banku. Chodzi o niespłaconą
        przez Telegraf pożyczkę 40 mld starych zł. Zaciągnął ją J. Kaczyński.
        * Art-B – spółka założona w 1989 r. przez Andrzeja Gąsiorowskiego i Bogusława
        Bagsika z kapitałem 100 tys. starych zł, czyli dziś 10 zł. Bagsik i Gąsiorowski
        stworzyli tzw. oscylator – dzięki zdublowanym lokatom bankowym na różnych
        kontach te same pieniądze były oprocentowane kilkakrotnie, co przy
        hiperinflacji dawało krociowe zyski. W nocy z 31 lipca na 1 sierpnia 1991 r.,
        dwie godziny przed zamknięciem dla nich granic kraju, właściciele Art-B
        wyjechali do Izraela. Przed aresztowaniem miał ich ostrzec Maciej Zalewski,
        wówczas szef BBN. Sąd uniewinnił go od zarzutu wzięcia za to łapówki, lecz
        skazał go za przyjęcie od Bagsika i Gąsiorowskiego 17 mld starych zł i żądanie
        kolejnych 40 mld na zakup akcji Telegrafu.
        * Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego (FOZZ) – założony w 1989 r. w celu
        skupowania na wolnym rynku zagranicznych długów PRL. Operacja była niezgodna z
        obowiazujacym prawem miedzynarodowym, dlatego miała się odbywać pod przykrywką.
        W procesie FOZZ stwierdzono, że przy wykupie długów doszło do machinacji, które
        naraziły skarb państwa na straty wysokości 334 mln nowych zł. Fundusz angażował
        się także w przedsięwzięcia biznesowe na terenie kraju i wspieranie ugrupowań
        politycznych. Według świadków zeznających w procesie, Adam Glapiński,
        wiceprzewodniczący PC, miał dostać w gotówce 100 tys. dolarów, a Jarosław
        Kaczyński 10 tys. USD. W 2005 r. Andrzej Kryże skazał dyrektora generalnego
        Grzegorza Żemka na 9 lat więzienia i wysoką grzywnę, a jego zastępczynię Janinę
        Chim na 6 lat i grzywnę. Sąd II instancji obniżył te wyroki o 12 miesięcy.
        (Trybuna, 12.12.06
    • flyb52 Kaczyński : Warunki PiS albo przedterminowe wybor 19.07.07, 13:06
      Kaczynscy trzesa kuprami. Dla nich teraz najwazniejsza sprawa, to niedopuscic
      do powolania komisji sledczej w sprawie pisowskiej policji politycznej tzw. CBA.
      Wyjdzie bowiem na jaw, ze braciszki cala sprawe sami zlecili. Chcieli sie
      elegancko i medialnie pozbyc Leppera ale sprawa sie rypla. A za takie rzeczy
      idzie sie do pierdla. Ktoregos pieknego dnia o kaczynskich sie powie "odzyskali
      wiezienia". Za kratami moze nawet troche schudna a to im wyjdzie na zdrowie.
      • czyzyk33 Afera Telegrafu-umożona niesłusznie... 19.07.07, 13:20
        (Trybuna, 12.12.06
        Milczanowski: ,,Telegraf umorzono niesłusznie''!
        Z ANDRZEJEM MILCZANOWSKIM, b. szefem UOP i b. ministrem spraw wewnętrznych,
        rozmawia Piotr Ożadowicz
        Zeznając przed sądem w procesie Jana Lesiaka powiedział Pan, że UOP miał
        informacje o korupcyjnej działalności Macieja Zalewskiego, wiceprzewodniczącego
        PC. Od kiedy UOP wiedział o łapówkach z Art-B?
        – Wiedzieliśmy o tym od 1991 r.
        Informował Pan o tym prezesa PC Jarosława Kaczyńskiego. Dlaczego nie zrobiło to
        na nim wrażenia?
        – Bo oświadczył mi, że Zalewski jest taki wierny. Ale myśmy swoje zrobili.
        Niezależnie od tej wypowiedzi. Prowadziliśmy postępowanie i jego wynik jest
        znany.
        Tylko dzięki temu Zalewski został skazany?
        – No tak. Najpierw wszystko było w fazie operacyjnej, później procesowej i akt
        oskarżenia poszedł do sądu.
        Zalewski był jedyną osobą skazaną za sprawy, jakie pojawiały się wokół PC. Za
        Telegraf, FOZZ, Art-B.
        – Ja bym chciał, żeby prokuratura opublikowała akta Telegrafu. Uważam, że
        umorzenie tej sprawy było niesłuszne.
        Kto mógłby uslyszeć w tej sprawie zarzuty?
        – Nie chciałbym się wypowiadać w tej kwestii, bo to inna para butów. Natomiast
        podtrzymuję, że umorzenie tej sprawy było niesłuszne.
        Politycy PC pojawiają się też w aferze FOZZ. Wysocy funkcjonariusze partii
        mieli nawiązać kontakt z Grzegorzem Żemkiem, dyrektorem FOZZ, i póbować
        wyciągnąć z tego funduszu pieniądze dla partii.
        – W przypadku tych osób sąd zdecydował, żebym w zeznaniach posługiwał się
        pseudonimami lub inicjałami. Notatka o tym mówiąca jest opublikowana, nazwiska
        są wykreślone, ale z łatwością można je ustalić. Moim zdaniem, działania UOP
        wobec Porozumienia Centrum były całkowicie uprawnione. W jednej z notatek były
        pewne zalecenia i propozycje, które czytałem, wtedy podpisałem i byłbym gotów
        podpisać dzisiaj. Działania UOP były całkowicie uprawnione.
        Co do nich uprawniało?
        – Jest taka notatka, która została ujawniona, oczywiście bez nazwisk. Jej tytuł
        brzmi: „Idea dekomunizacji w rozumieniu liderów Porozumienia Centrum”. Do tego
        dochodzi sprawa Art-B. Treść tych informacji całkowicie uzasadniała podjęcie
        działań operacyjnych i to nie tylko w zakresie, nazwijmy to, korupcyjno-
        finansowym, ale pewnych wątków związanych z działalnością tej partii.
        Jeśli mieliście takie informacje, to dlaczego nie udało się ich przekuć na
        materiał procesowy?
        – Niestety, nie zawsze się udaje. Jeżeli idzie o tę sytuację, były przykre
        doświadczenia ze sprawy Telegrafu. To jest moja ocena i nie pretenduję do jej
        miarodajności. Uważam, że bardzo dobrze by się stało, aby całość materiałów
        Telegrafu została opublikowana. Wtedy wielu ludziom otworzyłyby się oczy.
        Postawił Pan bardzo mocne zarzuty braciom Kaczyńskim. Nie obawia się Pan
        rewanżu z ich strony?
        – Nie obawiam się. Ja nie mam nic do stracenia. Już siedziałem i proszę bardzo,
        niech robią, co chcą. Mam 67 lat. Nie mam się czego bać.
        Dziękuję za rozmowę.
      • czyzyk33 Odrobiłem zadanie za Leppera... 19.07.07, 13:24
        Z notatki „Idea dekomunizacji w rozumieniu liderów Porozumienia Centrum”:
        „W marcu 1991 r. za sprawą b. oficera wojskowych służb specjalnych Jerzego
        Klemby oraz powiązanego z wojskowymi służbami informacyjnymi obywatela
        kubańskiego (karta stałego pobytu w Polsce) Cliffa Iwanowskiego-Pineiry czołowy
        działacz PC Adam Glapiński poznał dyrektora FOZZ Grzegorza Żemka. Znajomość ta
        miała zaowocować z czasem m.in.: 1. wprowadzeniem Glapińskiego, a także lidera
        PC J. Kaczyńskiego w operacje finansowe FOZZ; 2. wykorzystaniem FOZZ dla
        pozyskiwania funduszy na PC (Żemek oczekiwał w zamian politycznego poparcia PC
        dla dokonywanych przez siebie manipulacji finansowych...); (...) 4.
        załatwieniem działaczom PC dostępu do central handlu zagranicznego, czego
        konsekwencją było szereg wpłat na rzecz partii oraz objęcie przez kilka central
        udziałów w Telegrafie; 5. kontaktami Żemka (...) w sprawie zorganizowania w
        Polsce alternatywnych wobec UOP służb specjalnych, nad którymi kontrolę mieliby
        Glapiński i Zalewski”.(Trybuna, 12.12.06
        Gdzie Kryże... tam Kaczyński
        Wątek powiązań polityków PC ze sprawą FOZZ bardzo mocno przewijał się w
        procesie Grzegorza Żemka i Janiny Chim oraz związanych z nimi biznesmenów.
        Obecny wiceminister sprawiedliwości Andrzej Kryże, który przewodniczył składowi
        orzekającemu w tym procesie, wątek polityczny całkowicie pominął.
        Tymczasem Żemek wprost mówił, że finansował PC z „czarnej kasy” central handlu
        zagranicznego, czyli dewizowych nadwyżek gromadzonych na zagranicznych kontach.
        O pośredniczeniu w przekazywaniu pieniędzy na rzecz PC mówili także świadkowie
        Janusz Pineiro, biznesmen kubańskiego pochodzenia, i Jerzy Klemba, jego
        wspólnik i b. oficer wywiadu wojskowego PRL. Potwierdzał te zarzuty również
        Anatol Lawina, szef grupy kontrolerów NIK i Ministerstwa Finansów, która
        wykryła aferę FOZZ.
        W ustnym uzasadnieniu wyroku Kryże przyznał, że „z uwagi na podgrzewane przez
        niektóre media zainteresowanie opinii publicznej tą tematyką” poświęcił jej
        dużą część procesu. Jednak Pineiro i Klemba, w jego ocenie, byli niewiarygodni
        i powinni zasiadać na ławie oskarżonych, a wiedza Lawiny była „nieoficjalna”.
        Postawa sędziego Kryżego budziła wątpliwości co do jego bezstronności. W tym
        samym czasie współpracował jako ekspert z posłami PiS: Zbigniewem Ziobrą i
        Lechem Kaczyńskim. Zgłoszony m.in. przez PiS do sejmowej komisji zajmującej się
        prawem karnym brał za doradzanie pieniądze z kasy Sejmu – np. w 2004 r. 11 tys.
        zł. Wcześniej, gdy Lech Kaczyński był ministrem sprawiedliwości, Kryże trafił
        do ministerialnego zespołu ds. nowelizacji kodeksu karnego.
        Andrzej Kryże był wyznaczony do orzekania w procesie FOZZ, a nie wybrany z
        grona sędziów czekających na przydział spraw. Tak się spieszył ze skazaniem
        oskarżonych o aferę FOZZ, że w procesie doszło do naruszenia zasad postępowania
        karnego, co było przyczyną jego sporu z Naczelną Radą Adwokacką. Zaraz po
        wygranych przez PiS wyborach Kryże został pierwszym zastępcą Ziobry w
        Ministerstwie Sprawiedliwości. Ziobro pytany, czy nie jest to nagroda za proces
        FOZZ, stwierdził: – Trzeba mieć wielką złą wolę, by stawiać tej nominacji taki
        zarzut.(Trybuna, 12.12.06
    • lehoo Re: Kaczyński : Warunki PiS albo przedterminowe w 19.07.07, 23:05
      Panie Jareczku ! Niech pan przestanie pieprzyć głupoty, bo wstyd pana słuchać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka