Dodaj do ulubionych

List do olimpijczyków

01.04.08, 23:51
Pani Szczepkowska - wzorem innych - uprawia czystą hipokryzję "bawiąc" sie
protestowanie przeciwko "przemocy" Chińczyków w Tybecie nie zauważając i nie
protestując tam gdzie realnie ludzie giną albo dzieje im się krzywda. Ale
takie protestowanie przeciw Chinom/Chińczykom nic nie kosztuje i na to sobie
można pozwolić w odróżnieniu od włożenie realnego wysiłku tam gdzie go
potrzeba i gdzie realnie może to dać efekt - nawet nie trzeba szukać daleko,
lecz tu, w Polsce. No o pieniądzach to ja nawet nie mówię - pani
Szczepkowskiej jakoś nigdy nie zdarzyło się powiedzieć jak to CIA via Watykan
finansowała opozycję za komuny bo oczywiście w tych "sferach" o takich
rzeczach się nie mówi. Obrzydliwa hipokryzja i bezmyślny owczy pęd.
Obserwuj wątek
    • jkpztorunia Brak zrozumienia 06.04.08, 01:21
      sumer55 czy naprawdę nie rozumiesz czy tylko udejesz? Nie chodzi o
      bojkot Olimpiady 2008 bo to już zabitym i torturowanym nie pomoże.
      Chodzi o to by by ci odważni i walczący zdobyli się na coś więcej
      niż sportowa rywalizacja. By swoją postawą zademonstrowli sprzeciw.
      Sądzisz, że taki obrazek gdy np. w finale sprintu zawodnicy po
      strzale startowym wstają i spokojnie idą do mety z opuszczonymi
      głowami nie yłoby szokujące dla opinii światowej? I nie chodzi o to
      by zrobili to wszyscy chodzi o symbol, gest, demostrację. Coś co
      zobaczą miliony, także Chińczyków i Tybetańczyków. Ni codzi o to by
      wskazywać im rozwiązania, chodzi o to by pokazać że te stosowane
      obecnie są złe.
      W to, że nic nie kosztuje wyrażenie opinii przez osobobę publiczną
      chyba sam nie wierzysz. Przecież dużo łatwiej jest milczeć.
    • a111a111 nie zgadzam sie z felietonem 26.04.08, 14:38
      Pani Joanno, nie zgadzam sie z tym co Pani napisala i dlugo by tu
      tlumaczyc dlaczego.

      Powiem tak, trzeba bylo chinom nie przydzielac organizacji igrzysk a
      nie domagac sie nie wiadomo czego od sportowcow. Oni pracuja latami,
      i jak te nawolywania slysze to mi sie przypomina wywiad z osoba
      ktora z takich powodow na olimpiade do los angeles nie pojechala
      mimo ze trenowala 4 lata pod tym katem, a na kolejne igrzyska to juz
      byla za stara. Wg mnie to okrutne.

      Po drugie to co mowi Dalejlama. Kazdy wie.

      Po trzecie uderzy to rowniez w uczucia zwyklych chinczykow, ktorzy
      tych decyzji o bojkocie po prostu nie zrozumieja, a ciesza sie ze
      ich kraj moze sie pokazac.

      Po czwarte moj narzeczony jest z chin i nie jest diablem wcielonym
      jak sie chinczykow przedstawia, a co wiecej pochodzi z jednej z 56
      mniejszosci narodowych w chinach i nie czul sie nigdy dyskryminowany
      czy cos takiego z tego powodu. Maja swoje szkoly, restauracje itp. a
      dla jego rodzicow chinski jest drugim jezykiem, mimo to czuje sie
      chinczykiem.

      Po piate, dlaczego Tybet stal sie znowu modny? Tak, modny. Bo kiedy
      ostatnio w mediach pojawila sie informacjan np. z darfuru? to tam
      juz wszystko w porzadku? dranstwo sie skonczylo? Kto sie zastanawia
      dlaczego konkretna informacja nabiera takiego rozpedu w mediach
      skupiajac uwage swiata? Jest tyle niesprawiedliwosci w swiecie.
      Czeczenia, wojny bratobojcze w afryce, inne kraje azjatyckie tez nie
      sa swiete, no i nasz sasiad bialorus. Czemu Zachod o tym milczy? Czy
      to przypadek czy moze gospodarka. Bo jest takie powiedzenie ze jak
      nie wiadomo o co chodzi to chodzi... ano wlasnie, paradoksalnie z
      tego zamego powodu bojkotu nie bedzie, bo np. coca cola juz
      zainwestowala itp.

      I zakoncze ze swiat nie jest sprawiedliwy, zaden kraj nie jest bez
      winy i w calosci sie tego nie da ogarnac ani tez problemow
      rozwiazac. Ale skupianie sie na jednym problemie nie rozwiaze
      niczego. A jak bedzie po olimpiadzie to media przedstawia nam
      informacje o innym miejscu czy jakiejs tragedii i znowu caly swiat
      bedzie sie solidaryzowal, domagal pomocy nie wiadomo jakiej i od
      kogo. A tybet dalej bedzie czescia chin i wcale nie jest pewne ze
      to "poparcie" Zachodu dla tybetu wyjdzie tybetanczykom na dobre.

      Podsumowujac sport z zalozenia to nie polityka, ale z drugiej strony
      kazdy wie ze polityka jest wszedzie. A co stoi za polityka jesli nie
      pieniadz. I naprawde porponuje sie zastanowic nad tym wszystkim pod
      katem pieniadza, gospodarki, kto zyska a kto straci na jakiej
      decyzji.

      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka