Dodaj do ulubionych

Syzyfowy egzamin

    • mc.kaczor Re: Syzyfowy egzamin 26.04.08, 13:27
      no ej... wina nauczycieli.. ale matura jest po zakonczeniu roku
      szkolnego a egzamin jest dwa miesiace przed koncem... czyli wg tego
      gimnazjalisci powinni skonczyc materiał ze wszystkich klas juz w
      marcu i na tym by konczył sie ich rok szkolny... bo po co te dwa
      miesiace skoro juz wczesniej trzeba wszystko znac na egzamin... tak
      samo mogło byz chemia fizyka czy geografia... gdyby na tescie
      znalzło sie zadanie z geografi społecznej to co? w pierwszej i
      poowie druguiej mamy fizyczna a koniec drugiej i cała trzevia to
      społeczna... ale ostattnich tematów i tak pewnie nikt nie przerobił
      • odik Re: Syzyfowy egzamin 26.04.08, 13:54
        Tak, ale zauważ, że rok szkolny maturzystów, kończy się na dwa miesiące przed
        rzeczywistym końcem roku.
    • recoil2006 Syzyfowy egzamin 26.04.08, 13:28
      Jakby ich zapytać o charakterystykę Paris Hilton lub Billa SuperGeja z Tokio Hotel, to by nie było problemu :).

      Więc proponuje pytania w stylu:

      JAKIE GATKI NAJCHĘTNIEJ NOSI PARIS:
      a) czarne
      b) czerwone
      c) nie nosi wcale.


      Oj, wy nieżyciowe biedaki w kuratoriach i w OKE.... wy nie wiecie, czym żyje młodzież i tyle! :)
      • mirabilandiaa Re: Syzyfowy egzamin 26.04.08, 13:30
        recoil2006 napisał:

        > Oj, wy nieżyciowe biedaki w kuratoriach i w OKE.... wy nie wiecie, czym żyje
        młodzież i tyle! :)


        haha :D właśnie :D
      • fretkaa Re: Syzyfowy egzamin 26.04.08, 17:50
        Biedny, ograniczony człowieku. Przykro czytać wtórne dyrdymały, oj, przykro.
    • oligarchini Syzyfowy egzamin 26.04.08, 13:37
      uczniowie to lenie tak???
      wstaje rano 0 5.30 jezeli mam isc do szkoly na 8. w szkole siedze 7-8h. po szkole od razu jade na kursy jezykow obcych, 5 razy w tygodniu , bo sa one moimi pasjami. jestem w domu po godzinie 19. jem "obiad" i siadam do robienia zadania domowego. najczescie ide spac po godzinie 24. zazwyczaj nie mam czasu na wlaczenie komputera o tv nie wspominajac.
      tzn ze jestem leniem i nic mi sie nie chce tak??? od wrzesnia nie bylam w kinie, teatrze. 3 razy bylam na zakupach 3 godzinnych po ubrania. nie mam czasu ani dla siebie ani dla znajomych( oni dla mnie tez nie) i nie rozwijam swojej pasji jaka jest chemia( za wyjatkiem swiat). w tym czasie musialam sie przygotowac do egzaminu. cale szczescie ze przegladalam streszczenia o syzyfowych pracach. kamienie na szaniec zaczelismy przerabiać dzien przed egzaminem.

      pozatym w moim gimnazjum rok szkolny podzielony jest na 4 okresy tzn 4 razy w roku mamy wystawianie ocen z ktorych srednia arytmetyczna jest na swiadectwie. z matematyki mamy 12 ocen na 2,5 miesiaca czyli na jeden okres. codziennie jest kilka kartkówek i co 2 dzien sprawdzian. w mojej klasie nikt zagwarantowanej nie ma na dzien dzisiajszy szanse na swiadectwo z wyroznienie. ja ma srednia 4,71 i jest bodajze najwyzsza w klasie.

      czy to oznacza ze jestem leniem???
      • mirabilandiaa Re: Syzyfowy egzamin 26.04.08, 13:41
        oligarchini napisała:


        > cale szczescie ze przegladalam streszczenia o syzyfowych pracach. kamienie na
        szaniec zaczelismy przerabiać dzien przed egzaminem.

        a jak Ci poszło zadanie 32?
        • oligarchini Re: Syzyfowy egzamin 26.04.08, 13:45
          cos napisalam. moja wypowiedz byla zgodna z tematem. naisalam o dojrzewaniu marcina borowicza.

          sterszczenia czytalam w celu przypomnienia sobie lektury, bo wszczesniej juz ja czytalam.
          • oligarchini Re: Syzyfowy egzamin 26.04.08, 13:47
            pretensje mam do nauczycielki sztuki bo gralismy tylko na cymbalkach( dzwonkach) i na omowienie tego obrazu zabraklo mi fachowego slownictwa.

            jestem zdolna bo ci niezdolni siedza do rana nad ksiazkami. i nie wychadza powyzej sredniej 2.1
      • corvvin Re: Syzyfowy egzamin 26.04.08, 13:44
        To znaczy, że nie masz talentu, zdolności. Się zdarza. Nadrabiasz to ciężką
        pracą - to Ci się chwali. A teraz wytłumacz mi do kogo masz pretensje?
      • kamyk39 Re: Syzyfowy egzamin 26.04.08, 14:58
        oligarchini napisała:

        > uczniowie to lenie tak???
        > wstaje rano 0 5.30 jezeli mam isc do szkoly na 8. w szkole siedze
        7-8h. po szko
        > le od razu jade na kursy jezykow obcych, 5 razy w tygodniu , bo sa
        one moimi pa
        > sjami. jestem w domu po godzinie 19.

        W koncowce liczy sie efekt-jesli Ci pochlania nauka tak wiele zycia-
        zapomnij-hodowla pszczol lub inne praktyczne zajeci.

        Kurcze, Archimedes byl kim byl, bo nie musial tyle kuc, aby widziec.
      • fretkaa Re: Syzyfowy egzamin 26.04.08, 17:55
        To oznacza, że nie masz zdolności organizacyjnych ani wszelkiego... czy ja wiem, 'sprytu' za grosz. I tyle.
    • 1europejczyk Pajacowate tlumaczenia rodzicow: lektury sa znane 26.04.08, 13:40
      a uczniowie nie sa dziecmi (ich konskie zaloty filmowane na komorkach sa
      najlepszym swiadectwem). Jesli "mysla", ze najmniejszym kosztem mozna dostac sie
      do najlepszego liceum to dobrze, ze sie rozczaruja. Takich pajacow to juz w
      Polsce mamy wystarczajaca ilosc.
      Najwyzszy czas to zmienic. Rola nauczyciela jest drugorzedna: spis lektur byl
      znany. Skoro uczniowie nie znaja znaczy nie nadaja sie do najlepszych liceow.
      Sprawa jest prosta jak Slonce.
      Cala reszta to nic innego jak wyksztalciuchowy belkot !
      • rs_gazeta_forum Re: Pajacowate tlumaczenia rodzicow: lektury sa z 26.04.08, 20:46
        1europejczyk napisał:
        > Pajacowate tlumaczenia rodzicow: lektury sa znane a uczniowie nie
        > sa dziecmi (ich konskie zaloty filmowane na komorkach sa
        > najlepszym swiadectwem). Jesli "mysla", ze najmniejszym kosztem
        > mozna dostac sie do najlepszego liceum to dobrze, ze sie
        > rozczaruja. Takich pajacow to juz w Polsce mamy wystarczajaca
        > ilosc.
        > Najwyzszy czas to zmienic. Rola nauczyciela jest drugorzedna:
        > spis lektur byl znany. Skoro uczniowie nie znaja znaczy nie nadaja
        > sie do najlepszych liceow.
        > Sprawa jest prosta jak Slonce.
        > Cala reszta to nic innego jak wyksztalciuchowy belkot !

        Przytoczyłem całość, bo choć rzecz jest rzeczywiście oczywista, to jak widać
        można swoje niedomagania uznać za normalność i rozdmuchać na cały kraj.
    • eksandor Syzyfowy egzamin 26.04.08, 13:48
      I ma racje nauczyciele są winni, mają obowiązek przygotować uczniów na egzamin a
      pytania do lektur zawsze mogą się trafić, lektur które mają obowiązek przerobić
      z uczniami. Wyrzucanie Syzyfowych prac i kamieni na szaniec to następna bzdura
      obecnego rządu!! Pewnie zamiast ich dadzą harrego potera i inne bzdury. Polacy
      lepiej nam wyjechać do Ekwadoru niż żyć w takim kraju!!!
    • bartnik1 smiac mi sie z Was chce -awanturujacyRodziceDzieci 26.04.08, 13:56
      tak bardzo przezywacie "malutka" porazke na najbardziej poczatkowej drodze waszych dzicie ku tzw "lepszemu zyciu"...

      jak nie zrobil i sie nie dostanie do naj-naj-naj-naj LO (ilosc naj wedle zyczen obciac) to wcale nie oznacza, ze juz bedzie NIKIM do konca zycia.

      a wy tak bezgranicznie i bezsensownie uwazacie.

      teraz moj przyklad:

      ok 10 lat temu w krakowie tez sie nie dostalem do dobrego LO bo zawalilem matematyke. po prostu bylem "humanistycznym" chlopcem. dostalem sie do "sredniego" LO. ale ta porazka spowodowala w moim sercu chec ogromnego rewanzu, zdyscyplinowania do samego siebie i wiekszej wytrwalosci w dazeniu do celu.

      pamietam, ze w mojej 30-osobowej klasie duzo bylo chlopczykow i "dziewczynkow", ktorzy z podstawowki majac, czerwony pasek, wiecej szostek niz piatek, i po 5 konkursow przedmiotowych dostawali sie gdzie chcieli i jak chcieli - na luzie. jednak ta ich pewnosc siebie i dobrobyt oraz super mniemanie "jaki to ja nie jestem zaje..sty" spowodowala, szybkie wypalenie sie juz na tak wstepnym etapie "kariery" - no bo nie oszukujmy sie - daje glowe uciac, ze po dobrym LO chcecia dla waszego dzieciaczka dobre studia, prestizowe noi dzienne.

      a Wiec rodzice - ci wszyscy kujonkowie z paskami na swiadectwach w podstawowce w LO kompletnie stoczyli sie na dno, zaczeli plaic, cpac, byc "specami" od kompow 12h/dobe i... zapomnieli sie dalej uczyc, czyli byc tym, kim byli jako mlodsze dzieci.

      efektem byly kiepsko napisane matury i oczywiscie wiekszosc z nich sie nie podostawala na studia dobre NIGDZIE. same prywatne szkolki czegos tam i smieszno-brzmiace kieruneczki.

      ja natomiast obserwowalem zmiane charakteu i zachowan tych ludzi w LO, jednoczesnie pamietalem juz o tym, ze jak jeszcze raz ZAWALE (egz do LO - majca) to juz nie bedzie dla mnie szansy. od polowy LO wzialem sie ostro za przedmioty scisle i co sie okazalo ??

      alez spokojnie da sie... z humanistycznego poligloty, na ktorego rodzice wydali ok 15k PLN przez cala podstawowke na prywatny angielski, stalem sie dobrym matematyki i fizykiem. bez trudu zdalem mature i dostalem sie na jeden z najlepszych ale i trudniejszych kierunkow AGH.

      dzis jestem na finiszu studiow i tak sobie mysle, ze gdyby nie moja porazka na wczesnym etapie edukacji to pewnie nie mialbym w sobie tego zaparcia i checi aby dazyc do celu dalej.

      dopiero na STUDIACH czlowiek moze robic to co CHCE, gimnazjum i liceum to jeszcze nie ta swoboda umyslu i woli. tutaj rozwinalem swoje skrzydla tak bardzo, pierwsze powazne prace, poznalem tylu ludzi z szerokimi horyzontami jak moje, nabralem tyle zainteresowan, ze teraz jak spotykam sie z dawnymi "kujonkami" podstawowkowymi to po paru minutach nie mamy praktycznie o czym gadac.


      zycze wszystkim rodzicom i dzieciom, zeby sie nie przejmowaly tym, ze zawala "sobie etap zycia" wczesnie: w podst, gim. jesli w LO sie wezma za siebie sami to naprawde czeka ich wspaniala przygoda poczatka doroslosci w przyszlosci na studiach.

      jest to niezwykle meczaca droga (edukacyjna) i wiele osob sie poddaje - ale jesli ktos dojdzie do konca sam swoja praca - ma satysfakcje przeogromna !!!!
      • istna Re: smiac mi sie z Was chce -awanturujacyRodziceD 26.04.08, 14:07
        Uuu, jakie kompleksy wyłażą..
        • bartnik1 Re: smiac mi sie z Was chce -awanturujacyRodziceD 26.04.08, 14:13
          rozumiem, ze tobie sie nie chcialo uczyc.
          • istna Re: smiac mi sie z Was chce -awanturujacyRodziceD 26.04.08, 14:38
            Widzisz... Ja nie odczuwam potrzeby podnoszenia poczucia własnej wartości przez
            zamieszczanie swojej biografii na forum, jak i przez wywyższanie się nad grupę
            biednych nastolatków, którym powinęła się noga:) Ale nie martw się,
            psychoterapeuta może ci pomóc.
            • rs_gazeta_forum Re: smiac mi sie z Was chce -awanturujacyRodziceD 26.04.08, 21:03
              istna napisała:
              > Widzisz... Ja nie odczuwam potrzeby podnoszenia poczucia własnej
              > wartości przez zamieszczanie swojej biografii na forum ...

              Za to odczuwasz potrzebę podniesienia własnej wartości przez przywalenie komuś,
              komu się powiodło, by za wysoko od ciebie nie odskoczył?

              bartnik1: pokazujesz bardzo pozytywny przykład, niestety, przy okazji mówisz
              dobrze o sobie, a w polskim piekle to zbrodnia niemal główna ("wywyższanie się",
              dobre).
              Obawiam się też, że kto jest w stanie ten przykład zrozumieć i obudzić,
              zaakceptować rzeczywistość i stanąć do walki, ten się na całą Polskę nie skarży,
              że się obudził z ręką w nocniku.
    • tehanu73 Re: Syzyfowy egzamin 26.04.08, 14:14
      No cóż, w standardach maturalnych wydanych przez OKE są wypisane lektury, w
      gimnazjalnych ich nie ma.
      Zawiniła CKE, po to są standardy by egzamin dokładnie je sprawdzał: ani mniej
      ani więcej.

    • anglo A po co do liceum? Żeby zostać bezrobotnym po..? 26.04.08, 14:21
      A po co do liceum? Żeby zostać bezrobotnym po studiach. Od 15 lat media wałkują
      jedno i to samo, dałem się na to nabrać, a mogłem od dziadka uczyć się
      kafelkować łazienkę i wyciągać teraz po 6 tysiaków miesięcznie zamiast prosić
      się o dorywczą pracę na umowę zlecenie po "dobrych studiach". Kochani rodzice,
      wysyłajcie swoje pociechy do dobrych zawodówek! Programować w C+ dla
      przyjemności albo czytać książki Tatarkiewicza mogą wasze pociechy po 8
      godzinach dochodowej pracy kwalifikowanego robotnika..
      • kamyk39 Re: A po co do liceum? Żeby zostać bezrobotnym po 26.04.08, 14:51
        anglo napisał:

        > A po co do liceum? Żeby zostać bezrobotnym po studiach. ...

        Nie opowiadaj glupot.
        Same studia, i ich konsekwencja mgr/dr - oczywiscie nie sa cudem.
        Potem sa realia zycia. Jednak jak jestes dobry w swej dziedzinie -
        to nie ma sprawy.
        Jak mowia 10% geniuszu i reszt (grubo ponad 90%) - raczej harowa.

        "Jesli jest lekka praca, to Piotrek dzis stawia"

    • andrzej369 Syzyfowy egzamin 26.04.08, 14:46
      MEN wine zwala na nauczycieli.
      Ja chetnie bym MEN zlikwidowal, za brak nadzoru nad placowkami podleglymi, jakimi są kuratorzy.
      Osoby, ktore ukladaly pytania powinny sie konsultowac z kuratorami, którzy są na bierzaco obeznani ze swoimi podleglymi placowkami, i ktore są zobawiazani do sprawdzania realizacji ustalonego programu.

      Obecny problem, ktory wynikl, nie wydaje swiadectwa o naszych dzieciach, a tylko swiadczy i dowodzi o nadzorujacych, którzy byli powolani jako profesjonalisci.

      Pani minister natychmiast powinna być zdymisjonowana, a także przyjrzal bym sie kuratorom, którzy pokazali, ze są calkowicie nie przygotowani do swoich zadan.

      Jaki profesjonalizm u doroslych, taki będzie u naszych nastepcow.

      Polska to kraj wybitnie uzdolniony w braku profesjonalizmu. Ci co odpowiedzialni są za wysoki poziom, potrafia tylko zalosnie usprawiedliwiac sie.

      Zwalniam Minister Edukacji, ta osoba może bylaby dobra, ale na zmywaku w Irlandii !!!
      • kamyk39 Re: Syzyfowy egzamin 26.04.08, 14:53
        andrzej369 napisał:

        > MEN wine zwala na nauczycieli....
        Proponujesz ciag nadzoru, zwolnien etc. Fajnie.

        Ja swego czasu po prostu przeczytalem te pozycjie, i nie zostawil
        bym pustego miejsca przy zadaniu nr 32.

    • gosja_1 Syzyfowy egzamin 26.04.08, 14:48
      A matura? Gdy nauczyciel nawala i przypuśćmy, z takiej chemii, nie zrealizuje
      całego materiału, a potem uczeń idzie tę chemię zdawać na maturze i akurat mu
      się trafi to, czego nie było? Niech mi nikt nie mówi, że do szkoły idzie się po
      to, żeby w domu nadrabiać i szukać listy tego, co ma się zrealizować. Tak
      naprawdę wiele rzeczy to nauczyciel powinien WYŁOŻYĆ i ZAPOZNAĆ z tym uczniów, a
      nie uczniowie powinni: sami czytać albo płacić za korepetycje. Skoro egzamin
      zakańcza dany etap szkolny, to znaczy że podczas tego etapu to szkoła ma
      przygotować do egzaminu. I tyle.
      • kamyk39 Re: Syzyfowy egzamin 26.04.08, 14:55
        gosja_1 napisała:

        > A matura?

        Poczytaj Babla, co sie robi, aby zdac egzamin.
    • rex33 Diennikarze nie potrafią czytać. 26.04.08, 15:05
      Dwie sprawy. Po pierwsze autor artykułu wprowadza w błąd co do treści polecenia. "A zadanie nr 32 brzmiało: „Napisz charakterystykę wybranego bohatera »Syzyfowych prac « Stefana Żeromskiego i »Kamieni na szaniec « Aleksandra Kamińskiego”." Między tytułami wcale nie było "i" tylko "albo". Przy tak sformułowanym poleceniu uczniowie musieliby pisać dwie charakterystyki a nie jedną. Po drugie : nie zwalajcie wciąż winy na nauczycieli - to nie oni wprowadzili idiotyczną reformę programową. W każdej szkole powinien obowiązywać taki sam program a tak nie jest. Znam sytuacje, że uczeń mimo przeprowadzki rodziców nie mógł zmienić szkoły z powodu niezgodności programów. I na koniec - wzorem Niemiec powinniśmy wprowadzić dwa typy gimnazjów, dla tych co się chcą uczyć i dla tych dla których przeczytanie książki spoza omawianych na lekcjach jest stratą czasu.
      • andrzej369 Re: Diennikarze nie potrafią czytać. 26.04.08, 15:17
        rex33 napisał:

        > Dwie sprawy. Po pierwsze autor artykułu wprowadza w błąd co do treści polecenia
        > . "A zadanie nr 32 brzmiało: "Napisz charakterystykę wybranego bohatera &
        > #187;Syzyfowych prac < Stefana Żeromskiego i >Kamieni na szaniec 
        > 1; Aleksandra Kamińskiego"." Między tytułami wcale nie było "i" tylko "al
        > bo". Przy tak sformułowanym poleceniu uczniowie musieliby pisać dwie charaktery
        > styki a nie jedną. Po drugie : nie zwalajcie wciąż winy na nauczycieli - to nie
        > oni wprowadzili idiotyczną reformę programową. W każdej szkole powinien obowią
        > zywać taki sam program a tak nie jest. Znam sytuacje, że uczeń mimo przeprowadz
        > ki rodziców nie mógł zmienić szkoły z powodu niezgodności programów. I na konie
        > c - wzorem Niemiec powinniśmy wprowadzić dwa typy gimnazjów, dla tych co się ch
        > cą uczyć i dla tych dla których przeczytanie książki spoza omawianych na lekcja
        > ch jest stratą czasu.

        Potwierdzam, ze nie było "i", tylko "albo", a to oznacza, ze uczen miał do wyboru.

        Rzeczywiscie, ci dziennikarze to tacy sami "profesjonalisci", jak obecna pani Minister Edukacji.

        W Polsce dzieje sie COS bardzo zlego. Za duzo osob, sciemnia rzeczywistosc. Czyzby tak było wygodniej, aby mieszac i wymieszac to, co sie nie da wymieszac ?!
    • danuta49 Prowokacja PiSssuara Legutki i tyle;-) 26.04.08, 15:07
      Ten brat swojego brata ministra i przydupas Giertycha chccial
      wymusić egzaminem czytanie lektur przez uczniów i dokladne ich
      zapamiętywanie - to byl konik jego brata.To byla kiepska próba.Przy
      okazji dostalo się aktualnie rządzącym.Ich wina - trzeba się bylo
      Legutki pozbyć od razu i dziś by nie bylo problemu...No ale Hall
      byla z nim zaprzyjaźniona;-))))
    • nessie-jp Syzyfowy egzamin 26.04.08, 15:31
      A nauczyciele też doopy, za przeproszeniem. Trzeba było od razu zareagować
      podczas testu i kazać uczniom napisać charakterystykę bohatera dowolnej lektury.
      Potem ewentualnie by się można było awanturować, czy to się "liczy" czy nie
      liczy, że bohater inny, niż w zadaniu kazali.
      • aedo Re: Syzyfowy egzamin 26.04.08, 15:58
        To nie takie proste. Na teście humanistycznym nie pilnują humaniści.
        Czasem w komisji są 2 osoby z innych szkół i to na pewno nie uczące
        przedmiotów humanistycznych. Do tego w klasie siedzą pomieszani
        uczniowie z różnych klas.Skąd taki nauczyciel ma wiedzieć, kto
        omówił daną lekturę, a kto nie i jak matematyk, czy fizyk miał
        wybrać uczniom, co mieliby napisać "zamiast"?
        • nessie-jp Re: Syzyfowy egzamin 26.04.08, 16:11
          aedo napisała:

          > To nie takie proste. Na teście humanistycznym nie pilnują humaniści.
          > Czasem w komisji są 2 osoby z innych szkół i to na pewno nie uczące
          > przedmiotów humanistycznych.

          To racja.

          Może kuratorium wyciągnie wnioski z tegorocznej wpadki i opracuje jakieś
          wytyczne ogólne dla nauczycieli
    • metodiw Syzyfowy egzamin 26.04.08, 15:32
      Przed reformą "Kamienie na szaniec" były lekturą obowiązkową w klasie siódmej,
      "Syzyfowe prace" w ósmej. Teraz o rok starsi uczniowie jeszcze nie przeczytali.
      Skandal. Jest podstawa programowa i standardy wymagań egzaminacyjnych - jedno i
      drugie obowiązuje do testu gimnazjalnego. W podstawie wyraźnie piszą: utwory o
      dorastaniu. Więc nie ma dyskusji.
      Chcecie wymusić to samo, co z giertychowską maturą? Test pokazał po raz kolejny
      ranking dobrych szkól, dobrych nauczycieli i dobrych uczniów. Należy przyjąć do
      wiadomości i tyle.
    • green92 Re: Syzyfowy egzamin 26.04.08, 15:35
      Zabawne, moja polonistka zdążyła przerobić (lub, jak kto woli, OMÓWIĆ) wszystkie
      lektury obowiązkowe i kilka dodatkowych, spoza podstawy programowej. Dlaczego
      inni nauczyciele nie mogli tego zrobić? Mam 5 godzin polskiego w tygodniu, jak
      każdy gimnazjalista. To że niektórzy odłożyli "Syzyfowe prace" czy "Kamienie na
      szaniec" na maj i czerwiec, obawiając się, że nie będą mieli co robić, jest dla
      mnie bzdurnym wytłumaczeniem - my powtórzymy gramatykę (którą także w te trzy
      lata przerobiliśmy całą, mimo że na teście prawie nigdy jej nie sprawdzają),
      oglądniemy filmy (te bardziej wartościowe), kto chce poprawić oceny, może
      przygotować referat... Z egzaminem dałem sobie radę bez większych problemów,
      zdziwiło mnie narzucenie lektur, do których trzeba się odwołać ale nie robię z
      tego afery. Jak komuś naprawdę zależało, żeby dostać się do dobrego liceum,
      przeczytał to co miał przeczytać. A nawet jeśli nie, to przynajmniej napisał
      charakterystykę innej postaci - punkty za kompozycję i tak dostanie. Poza tym
      egzamin to nie wszystko, są jeszcze oceny, świadectwo z wyróżnieniem,
      działalność charytatywną, udział w konkursach, w niektórych szkołach rozmowa
      kwalifikacyjna... Uważam, że wina leży po stronie nauczycieli (było się bardziej
      do pracy przyłożyć - jak widać można), rodziców (no bo mogą się bardziej
      interesować tym, co dzieje się w szkole), ministerstwa (egzamin w kwietniu to
      jednak jest obciążenie, czemu nie w maju albo nawet w czerwcu?) i leniwych moich
      rówieśników, którzy wszystko by chcieli mieć na złotej tacy podane.
      Egzaminu nie powtarzać. Amen.

      A tak btw, to czemu sprawdzanie tych prac trwa tak cholernie długo?!
      • rs_gazeta_forum Re: Syzyfowy egzamin 26.04.08, 21:09
        green92, prawie dobrze, tylko to "oglądniemy" wymień na "obejrzymy" :)
      • fretkaa Re: Syzyfowy egzamin 26.04.08, 22:43
        Inna trzecioklasistka w pełni popiera. To durne wytłumaczenie 'zostawiłem sobie akurat te lektury na czerwiec mnie dobija. Pozdrawiam serdecznie.
    • andrzej369 Apel do Michnika ! 26.04.08, 15:37
      Szanowny Naczelny !

      Widze, ze "GW" sie stacza na poziom szmatlawca.
      Dziennikarz owego artykulu, wprowadzil w blad czytelnikow.
      Po przeczytaniu artykulu stwierdzam, ze "GW" KLAMIE !

      W zadaniu 32 nie było "i", a było "albo", a to zmienia caly sens przedstawionego problemu.

      Do pracy dziennikarze "GW" !
      Jestescie takimi samymi leniami, jak caly ten Rzad RP.
    • cal-ka Syzyfowy egzamin 26.04.08, 15:41
      Uważam, że zaistaniała sytuacja jest naprawdę bardzo trudna i praktycznie nie
      widzę z niej wyjścia, które byłoby dobre dla każdej strony. Ja miałam takie
      szczęście, że czytałam obie te lektury więc mój jedyny problem z dłuższą pracą
      polegał na odtworzeniu w pamięci sylwetek bohaterów oraz nadaniu pracy
      odpowiedniej i zgrabnej formy.
      Słyszałam wiele opini na temat rozwiązaia tego problemu i widzę to tak:
      1. Powtórzenie egzaminu przez uczniów, którzy lektur nie przerabiali. Takie
      rozwiązanie jednak trafia w tą grupę, która prace dłuższą napisała i nie widzi
      powodu dla powórzenia części humanistycznej, a co dopiero całego egzaminu.
      2. Zmiana przeliczania punktów dla ucznów, którzy lektur nie przerabiali tak aby
      34p=100%. To moim zdaniem jest niedopuszczalne, ponieważ krzywdzi tych, którzy
      wypracowanie napisali i byli narażeni na popełnienie błędów w tej pracy, co jest
      bardzo łatwe (interpunkcja, ortografia). Wbrew pozorom nawet ci co przeczytali
      lektury mogli mieć problemy z tą pracą.
      3. Można także zostawić całą sprawę w spokoju, co prawdopodobnie nastąpi.
      Rozumiem żal uczniów, którzy ze swoim nauczycielem lektur nie przerabiali,
      jednak ja np. na lekcjach nie omawiałam żadnych mitochondriów i tak samo mogę
      mieć pretensje do CKE, że to wina nauczyciela, a nie moja. Takie sytuacje są
      jednak tak częste, że należałoby zastanowić się nad stanem szkolnictwa i formami
      egzaminów w Polsce.
      Ostatecznie uważam, że wszystko pozostanie bez rozwiązania (tak jak po maturze z
      inforamtyki w 2005 roku), nie będzie żadnych powtórek i myślę, że pomimo tego,
      iż pokrzywdzi to wielu uczniów, jest to najlepsze wyjście z sytuacji. Mam
      jedynie nadzieję, że będzie to nauka na przyszłość dla uczniów, nauczycieli i
      rodziców.
    • hi-polit1 Proponuję wyłączyć pytanie nr 32 z klasyfikacji 26.04.08, 15:48
      Proponuję najpierw wyłączyć pytanie nr 32 z klasyfikacji w całej
      Polsce. Potem dodać do łącznej ilości uzyskanych punktów - w zamian
      za pytanie nr 32 - uśrednione punkty z odpowiedzi za pozostałe
      pytania.
      • cal-ka Re: Proponuję wyłączyć pytanie nr 32 z klasyfikac 26.04.08, 15:58
        Wtedy wyjdzie na to, że jedno z nielicznych pytań sprawdzających umiejętności
        uczniów nabyte w gimazjum zostanie nie liczone. Bo zadania zamknięte (25p)
        sprawdzają tak naprawdę tylko umiejętność czytania, a to opanowane powinno być
        już w podstawówce.
      • ciuffcia Re: Proponuję wyłączyć pytanie nr 32 z klasyfikac 26.04.08, 20:50
        Jak ktoś schrzanił pytania, a charakterystykę ma dobrze ? Nie pomyślałeś/aś o
        tych, którzy przerabiali te kichane książki ??
      • kati6161 Re: Proponuję wyłączyć pytanie nr 32 z klasyfikac 27.04.08, 13:13
        Nawet nie podawaj takiej propozycji publicznie. Nikt nie rozumie tych którzy meczyli sie aby napisac te charakterystykę??
        • ciuffcia Re: Proponuję wyłączyć pytanie nr 32 z klasyfikac 27.04.08, 17:05
          Ja pisałam i jeśli mi TO zrobią... to ja nie wiem ! Wrrr...:?
    • sgosik Syzyfowy egzamin 26.04.08, 16:07
      Moja propozycja jest nastepujaca.Nie nalezy oceniac zadania 32 w
      ogole.Nalezy przyjac, ze maksymalna liczba punktow do zdobycie byla
      34. I będzie po kłopocie.Oznacza to obizenie liczy punktow do
      ogolniakow.
    • blg41 Syzyfowy egzamin 26.04.08, 16:16
      1. Po pierwsze, nie wiadomo jak jest skala zjawiska p.t.
      nauczyciele nie omawiali jednej z inkryminownych lektur. Jeśli duża -
      to jest problem ogólny. Jeśli mała, to nie ma chyba powodów by tym
      zawracać głowę, zwłaszcza stresować groźbą jakichś uniważnień,
      gimnazjalistów, którzy pisali pyt. 32.
      2. Po drugie, nie mozna zaliczać osobom, które nie pisały, owych
      16 punktów, bo to bylaby skrajna nieodpowidzialnośc - dostać
      maksimum punktów za to, że sie nie umiało. To naprawdę kuriozalny
      pomysł.
      3. Jeśli problem jest bardzo poważny (ma szeroki zasięg) - co
      mogłyby sprawdzić kuratoria, weryfikując dzienniki (wypowiedzi
      rodziców czy nauczycielek, które odkłądaly lektury na zaś, nie są tu
      żadnycm kryterium), to mozna zastanowić się nad jakąs formą
      punktacji łączonej, NA PRZYKŁAD:
      a) mozna przyjąc, że podstawą punktacji są wszystkie pytania za
      wyjątkiem nr 32, i przyjąc, że to jest baza punktacji; czyli (50-16)
      = 34 pkt = 100%, ale jednocześnie
      b) gimnazjalistom, którzy uzyskali jakieś punkty z pytania nr 32
      dodaje się te punkty (w całości lub np. 3/4) do bazy. Jeśli suma
      punktów z pytań 1-31 plus pytanie 32. jest większa od 34, przyjmuje
      się 34.
      W ten sposob
      (I) gimnazjaliści, którzy z "niezawinionego" przez siebie powodu
      nie mogli ustosunkowac się do pyt. 32, ale z innych pytań uzyskali
      ocenę maksymalną, mają tę ocenę maksymalną
      (II) gimnazjaliści, którzy wyszli poza "bazę" i odpowiedzieli na
      pytanie 32., nie tracą tych punktów, i poprzez rozwiazanie zadania
      dodatkowego (32.)uzupełniają swoje punkty do owych uzyskanych z
      zadań 1-31.
      To oczywiscie też ma swoje wady. Ale jesli skala zjawiska
      zaniechania lektur przez nauczycieli jest masowa, to moze
      rzeczywiście pomyslec o jakiejś łączonej zasadzie punktacji. Jesli
      jednak jest to marginalne, nie warto wchodzić w dyskusyjne
      rozwiązania.
      Nadal jednak uważam, że gimnazjaliści i ich nauczyciele powinni
      robić to, co należało zrobić, a nie rozpętywac teraz ogólnokrajową
      awanturę, która ma dać im korzyści z tego, że podeszli do sprawy,
      tak jak podeszli, czyli nieodpowiedzialnie
    • boleclaw awantura o nic 26.04.08, 16:20
      Jak ja się uczyłem w tecnikum to przeczytałem wszystkie lektury co
      były obowiązkowe i niebowiązkowe chociaż do zaliczenia polskiego
      wystarczy w zupełności wiedza z bryków poparta umiejętnością
      wodolejstwa.
    • blg41 A może punktacja "Łączona"? 26.04.08, 16:20
      1. Po pierwsze, nie wiadomo jak jest skala zjawiska p.t.
      nauczyciele nie omawiali jednej z inkryminownych lektur. Jeśli duża -
      to jest problem ogólny. Jeśli mała, to nie ma chyba powodów by tym
      zawracać głowę, zwłaszcza stresować groźbą jakichś uniważnień,
      gimnazjalistów, którzy pisali pyt. 32.
      2. Po drugie, nie mozna zaliczać osobom, które nie pisały, owych
      16 punktów, bo to bylaby skrajna nieodpowidzialnośc - dostać
      maksimum punktów za to, że sie nie umiało. To naprawdę kuriozalny
      pomysł.

      3. Jeśli problem jest bardzo poważny (ma szeroki zasięg) - co
      mogłyby sprawdzić kuratoria, weryfikując dzienniki (wypowiedzi
      rodziców czy nauczycielek, które odkłądaly lektury na zaś, nie są tu
      żadnycm kryterium), to mozna zastanowić się nad jakąs formą
      punktacji łączonej, NA PRZYKŁAD:
      a) mozna przyjąc, że podstawą punktacji są wszystkie pytania za
      wyjątkiem nr 32, i przyjąc, że to jest baza punktacji; czyli (50-16)
      = 34 pkt = 100%, ale jednocześnie
      b) gimnazjalistom, którzy uzyskali jakieś punkty z pytania nr 32
      dodaje się te punkty (w całości lub np. 3/4) do bazy. Jeśli suma
      punktów z pytań 1-31 plus pytanie 32. jest większa od 34, przyjmuje
      się 34.
      W ten sposob
      (I) gimnazjaliści, którzy z "niezawinionego" przez siebie powodu
      nie mogli ustosunkowac się do pyt. 32, ale z innych pytań uzyskali
      ocenę maksymalną, mają tę ocenę maksymalną
      (II) gimnazjaliści, którzy wyszli poza "bazę" i odpowiedzieli na
      pytanie 32., nie tracą tych punktów, i poprzez rozwiazanie zadania
      dodatkowego (32.)uzupełniają swoje punkty do owych uzyskanych z
      zadań 1-31.

      To oczywiscie też ma swoje wady. Ale jesli skala zjawiska
      zaniechania lektur przez nauczycieli jest masowa, to moze
      rzeczywiście pomyslec o jakiejś łączonej zasadzie punktacji. Jesli
      jednak jest to marginalne, nie warto wchodzić w dyskusyjne
      rozwiązania.
      Nadal jednak uważam, że gimnazjaliści i ich nauczyciele powinni
      robić to, co należało zrobić, a nie rozpętywac teraz ogólnokrajową
      awanturę, która ma dać im korzyści z tego, że podeszli do sprawy,
      tak jak podeszli, czyli nieodpowiedzialnie
    • yaro39 A to troche inna bomba w tym temacie ... 26.04.08, 16:39
      Witam serdecznie forumowiczow
      Chcialbym dolaczyc swoja opinie na temat zadania nr 32. Moj syn
      wlasnie zdawal ten egzamin w gimnazjum nr 13 w Lodzi i oczywiscie
      nie znal "Kamieni na szaniec". Dlaczego? Po ukonczeniu klasy 2-giej
      ("A"), przeniosl sie do innej klasy("C") z powodu profilu
      jezykowego. Poniewaz byl w klasie o profilu z jezykiem niemieckim
      jako wiodacym, a chcial zdawac na informatyke (programista), jezyk
      niemiecki okazal sie kompletnie bezuzyteczny. Kilka lat prywatnej
      nauki jezyka angielskiego spowodowalo ze zna ten jezyk bardzo
      dobrze. Wiadomo bylo ze latwiej bedzie mu dostac sie na wybrany
      kierunek poniewaz jezyk angielski jest na nim obowiazkowy. Jaki to
      ma zwiazek z "Kamieniami na szaniec"?
      I tu najwieksza bomba !!!
      Klasa C przerabiala te lekture w klasie pierwszej (w pierwszym roku
      gimnazjum). Klasa A natomiast w klasie trzeciej (na trzecim roku). W
      wyniku takiego balaganu w systemie nauczania moj syn w ogole nie
      spotakal sie z tym tytulem !!!
      Nie wiem czy mam protestowac i co dalej zrobic, ale jesli okaze sie,
      ze w wyniku braku punktow z tytulu tego pytania, syn nie dostanie
      sie na wymarzony kierunek - chyba pozwe kuratorium do sadu. Na
      pozostalych testach stracil 1 (jeden) punkt, a wiec nie moge miec do
      niego zadnych pretensji. Zrobil wszystko, aby byc jak najlepiej
      przygotowany. Nie moze byc tak, ze niekompetencja nauczycieli
      (zarowno ukladajacych testy jak i prowadzacych), odbija sie czkawka
      na przyszlosci ucznia.
      • istna Re: A to troche inna bomba w tym temacie ... 26.04.08, 16:55
        Według mnie za to, że syn nie nadrobił różnic programowych, może mieć pretensje
        tylko do siebie.
        • fretkaa Re: A to troche inna bomba w tym temacie ... 26.04.08, 17:52
          Dokładnie. Gdyby syneczek wysilił się choćby odrobinkę, dowiedziałby się o 'Kamieniach' i przeczytałby. Zresztą, piszesz tylko tym. A 'Syzyfowe'?
        • kylax Heh, polska mentalnosc niewolnika. 26.04.08, 18:57
          Urzedas cos spartolil, grzeczny polaczek ma zgiac kark i po cichu odmaszerowac.

          Istna mentalnosc polskiego, katolickiego niewolnika.

          Wiersze powinny sluzyc jako papier toaletowy, taka jest ich wartosc.
          • istna Re: Heh, polska mentalnosc niewolnika. 26.04.08, 19:52
            Typowo peerelowska mentalność: Państwo musi mi zapewnić, ja nie muszę nic;)
      • tenshin_jiyuu Re: A to troche inna bomba w tym temacie ... 26.04.08, 19:17
        drogi yaro,
        skoro przenosiłeś syna z klasy do klasy, to czemu nie wpadłeś na pomysł
        zapytania o różnice programowe?
        • kylax Polska mentalnosc niewolnika ciag dalszy. 26.04.08, 19:36
          Zal mi Was, ktos popelnil bledy, a durny Polak-katolik ma czuc sie winny.

          Polska = nedzny kraj sfrustrowanych ekspertow od wierszy i politologii stosowanej.
          • fretkaa Re: Polska mentalnosc niewolnika ciag dalszy. 26.04.08, 19:46
            Ale do czego ta końcówka '-katolik', to ja nie wiem? A ja na ten przykład jestem muzułmanką.
            Jeśli ci źle w Polsce, powiem bez kozery - won do Korei, fizyku z wyształceniem prawnika. A nie, przepraszam, prawo to kierunek humanistyczny.
      • wnuczupl Re: A to troche inna bomba w tym temacie ... 27.04.08, 00:19
        Moim zdaniem to nie ma tutaj winy nauczycieli czy też kuratorium (^^). To syn
        powinien zapoznać się z kanonem lektur i ewentualne braki uzupełnić.
      • lucynare Re: A to troche inna bomba w tym temacie ... 27.04.08, 20:01
        Jeśli chodzi o powód rozwalania kuratorium... Nauczyciele mogą
        omawiać lektury w dowolnym czasie przez te trzy lata. Nikt nie może
        im niczego narzucić, choćby dlatego, że czasem lektury pasują do
        realizowanych przez nich programów, a czasem po prostu muszą liczyć
        się ztym, że klas rónoległych jest kilka i są zmuszeni omawiać je w
        różnych terminach (bo książek mało). A twój syn powinien dostrzec,
        że ominęła go jakaś lektura i skoro się przenosił, miał obowiązek
        sam to uzupełnić. A jeśliby sobie nie poradził, mógłbyś mu zapewnić
        tzw. korki.
    • afore1 "Czy dzieci powinny być poddawane w tym wieku..." 26.04.08, 16:43
      Dzieci ??
      Dobre sobie.
      Większy stres to oni mieli rok temu, podczas swojego pierwszego seksu.
    • ryby40 Syzyfowy egzamin 26.04.08, 16:55
      dziwne ale moje dziecko w wiejskim gimnazjum przerabialo obie
      wspomniane lektury .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka