Dodaj do ulubionych

Doktor, profesor do odwołania?

14.06.08, 07:04
"Nie możemy uczestniczyć w przygotowaniu projektu ustawy sprzecznego
z uchwałami gremiów akademickich, których jesteśmy członkami [PAN i
KRASP]. Nie możemy zgodzić się na ograniczanie autonomii
uniwersytetów". Ale inne gremia sa za kierunkiem reformy Kudryckiej !
www.nfa.alfadent.pl/articles.php?topic=57
---
Obserwuj wątek
    • owocoskala Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 07:10
      Nic dziwnego że środowisko "starych" profesorów wpadło w popłoch.
      Nagle okazałoby się że niektórzy ci co spijali juz tylko smietankę
      musza brać się do roboty, ze ktoś poza kolegami z uczelni bedzie ich
      niezależnie i obiektytywnie oceniał - zgroza ;).
      Tak trzymać minister Kurdycka!
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Centralna komisja? Co za bzdura. 14.06.08, 10:28
        Ale z drugiej strony centralna komisja nadające stopnie naukowe to kretynizm. W
        Rosji tak jest i jest to fikcja.
        • chilly Re: Centralna komisja? Co za bzdura. 14.06.08, 13:44
          A skąd tak głęboka wiedza o Rosji? Z tego co wiem, to doktoraty
          (kandydatury) sa nadawane przez uczelnie, a ztwierdzane przez organ
          centralny (VAK) Habilitację (doktorat) przyznawany jest centralnie
          przez VAK. W obu jednak przypadkach trzeba przejść normalną
          procedurę na uczelni, tzn. ocena dorobku, pozytywne recenzje,
          pomyslna obrona pracy. Słyszałem też, ze "odsiew" przez VAK jest
          olbrzymi.
          • baby1 Te wszystkie reformy nauki jaki w ciagu ostatnich 15.06.08, 00:10
            25 lat były nic dobrego nie dały,
            a raczej pogorszyły poziom badań naukowych.
            Tak samo będzie z tą reformą.
            Szkoda mi czasu na wyjaśnianie dlaczego,
            bo problem nie tkwi w przepisach,
            ale w zwyklej uczciwości,
            której Polacy nie mieli szans i czasu nauczyć się.
            • dalatata Re: Te wszystkie reformy nauki jaki w ciagu ostat 15.06.08, 00:32
              i brawo! nawet baby to wie.
              ale grunt to zniesc habilitacje.
              • piotr228 Niech się GW odczepi!!! 15.06.08, 01:43
                GW rzadko kiedy pisuje o nauce. Wyjątkiem są sytuacje kiedy można
                przywalić rządowi. Wtedy opisują, jakie to nietrafione projekty rząd
                przedstawia. Odczepcie się wreszcie. Bo się na tym nie znacie.
                • interdyscyplinarni Re: Niech się GW odczepi!!! 15.06.08, 09:00
                  piotr228 napisał:

                  > GW rzadko kiedy pisuje o nauce. Wyjątkiem są sytuacje kiedy można
                  > przywalić rządowi.


                  Więcej o przyczynach tego stanu rzeczy w komentarzu do Tomasz Lis broni Hanny Lis na: interdyscyplinarni.blogspot.com/
                  • inzynier2 Wprowadzić rynkowe metody do polskiej nauki 21.06.08, 21:57
                    Nie ma cudów aby prof. zw. dr hab. zgodził się na pozbawienie go
                    jakiegokolwiek z jego tytułów. Nie znam metody prawnej na wdrożenie
                    uczciwości i altruizmu. Za bublikacje nie można wsadzać do aresztu.

                    Problem tkwi w istnieniu wielu bezużytecznych instytutów, czasopism,
                    katedr służących jedynie tym, którzy w nich pracują. Skandalem jest
                    marnowanie pieniędzy podatników na te instytucje. One same nie
                    zgodzą się na ich likwidację argumentując, że upadnie polska kultura
                    i nauka chociaż nie wiem jak może upaść - jeśli nie ma gdzie, bo już
                    dawno leży. Trzeba powoli zmniejszać pieniądze z budżetu na to
                    marnotrawstwo. Albo dr hab. zaczną robić coś za co ludzie będą
                    chcieli płacić - za ich wykłady, za książki i czasopisma, za
                    patenty. Albo przekwalifkują się na układaczy glazury lub inny
                    potrzebny innym ludziom zawód. Nie sądzę aby pani minister mogła
                    zrobić cud i naprawić bezużyteczne instytucje.
                    • nie-poprawny Re: Wprowadzić rynkowe metody do polskiej nauki 22.06.08, 20:54
                      1. Mozna wiec zweryfikowac doktoraty i habilitacje oraz skasowac
                      belwderskie profesury zastepujac je, jak w USA, profesurami
                      wylacznie uczelnianymi.
                      2. I zgoda, podatnicy powinni decydowac na co ida ich pieniadze.
                      Stad w senatach uczelni panstwowych wiekszoc glosow powinni miec
                      przedstawiciele podatnikow. Aby bylo fair, tylko ze stopniem mgr i
                      wyzej, ale nie zatrudnionych na panstwowych uczelniach ani w
                      panstwowych instytuach naukowych (np. w PAN) - tylkio zatrudnieni w
                      sektorze prywatnym badz za granica.
                      3. Ta pani minister nic nie zdziala, ale moze przyjdzie po niej ktos
                      nie zwiazany z mafia profesorska...
                      Pozdr. :)
            • angrusz1 Re: Te wszystkie reformy nauki jaki w ciagu ostat 15.06.08, 17:28

              Do baby1 :

              Tak masz rację , w wielu przypadkach i to nie tylko w nauce problem
              jest w uczciwości a nie tylko w przepisach .
              • inzynier2 Kto dobrowolnie zrezygnuje z pieniędzy? 21.06.08, 22:10
                angrusz1 napisał:
                > Tak masz rację , w wielu przypadkach i to nie tylko w nauce
                > problem jest w uczciwości a nie tylko w przepisach.

                Okazja czyni złodzieja. Ilu zdrowych ludzi w Polsce pobiera renty,
                bo za łapówkę je sobie załatwili? Czy znajdzie się jeden taki
                rencista, który powie - dałem łapówkę, renta mi nie przysługuje? Ile
                ludzi pobiera zasiłki dla bezrobotnych na lewo pracując?

                Czy znajdzie się jeden prof. dr hab., który powie - etat który
                zajmuję jest bezuzyteczny dla społeczeństwa. Zmieniam zawód. Nie
                płaccie mi więcej pensji. Gwarantuję, że nikt tak nie zrobi! Stąd
                ten zażarty opór członków PAN, budżetowych instytutów, rektorów,
                dziekanów.

                Proponuję - nie rząd płaci obecnym dr hab. pensje do końca ich
                życia. Bądźmy humanitarni. Ale przestańmy generować nowych
                darmozjadów.
                • nie-poprawny Re: Kto dobrowolnie zrezygnuje z pieniędzy? 22.06.08, 20:57
                  1. Czy znajdzie się jeden prof. dr hab., który powie - etat który
                  zajmuję jest bezuzyteczny dla społeczeństwa. Zmieniam zawód. Nie
                  płaccie mi więcej pensji. Gwarantuję, że nikt tak nie zrobi! Stąd
                  ten zażarty opór członków PAN, budżetowych instytutów, rektorów,
                  dziekanów.
                  - Niestety, etyczny profesor to w dzisiejszej Polsce OXYMORON.
                  Ostatnim etycznym polskim profsorem byl T. Kotarbinski i moze
                  profesorostwo Ossowscy...
                  2. Proponuję - nie rząd płaci obecnym dr hab. pensje do końca ich
                  życia. Bądźmy humanitarni. Ale przestańmy generować nowych
                  darmozjadów.
                  - Wystarczy wyslac ich na przymusowe emerytury, w wysokosci 60% ich
                  obecnych pensji. To by bylo az za humanitarne w stosunku dla tych
                  oszustow...
                  Pozdr. :)
    • ford.ka Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 08:59
      Kurczę, zaczynam lubić tę babę. Twarda jest.
      A tym panom to już dziękujemy. Mogą zabrać swoje zabawki z
      piaskownicy.
      • dalatata Re: Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 12:05
        rzeczywiscie. tym panom juz dziekujemy. przywalmy wszsytkim habilitowanym.

        mnie sie tez podoba ona coraz bardziej! najlepsze jest prawo do dokotryzowania
        raz na 7 lat, a co! bo jak wiadomo umiejetnosci promowania sie traci. dzisiaj
        jeszcze umiem promowac, a jutro, mija 7 lat, musze udowodnic ze umiem promowac
        dokoraty. to jest najlepszy pomysl.

        a to ze nadal nie ma sensownego planu urzetelnienia poslkiej nauki, co tam; ze
        polskie czasopisma nadal nie stosuja peer-review, co tam. bedziemy nadal sobie
        publikowac w Kwartalniku Neofilologicznym, dlatego bo znamy redaktora i nie ma
        wiecej chetnych do publikowania.

        brawo fordzie.ka! juz nie bedzie sie pan musial wysilic nawet na habilitacje,
        najwieksze zlo poslkiej nauki. dlaczego? bo trzeba sie wysilic.

        bo nie miejmy zadnych watpliwosci: reforma nie prowadzi do wzrostu jakosci
        nauki. ona prowadzi jedynie do jej obnizenia. w tym co proponuje Kudrycka nie ma
        propozycji zadnych mechanizmow umiedzinarodownienia dorobku i wprowadzenia
        ostrzejszych sytemow oceny.

        to co bedzie? kwartalnik neofilogiczny for ever!

        i juz nawet nie bedzie habilitacji!!! mnie na pana miejscu, tez by sie ta baba
        podobala. i wiem, mnie juz dziekujemy. ja nie mam racji z zasady. ja mam
        habilitacje.
        • khmara Re: Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 12:23
          Taaa, a jak ktos w Kwartalniku Neofilologicznym nie publikuje, to habilitacji
          nie zrobi, bo za cienki jest. Nie ma to jak niepisane kryteria srodowiskowe. Ale
          dobrze jest jak jest i lepiej nic nie zmieniac.
          • dalatata Re: Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 12:33
            no tak, bo ja przeciez zawsze optuje za tym,zeby wszystko zostalo tak jak jest,
            prawda? status quo, for ever. to wlasnie ja. i z mojego postu tez wynika to,
            prawda khmaro? ale grunt to rzeczowa dyskusja.

            ale wiem, rzeczowa dyskusja zaczyna sie od zniesieniea habilitacji.

            a to ze zniesienie habilitacji nie bedzie mialo zadnego wplywu na tyhc co nie
            publikuja nawet w KN, to przeiez nie ma znaczenia. grunt to zniesc habilitacje.

            • khmara Re: Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 12:45
              dalatata napisał:

              > no tak, bo ja przeciez zawsze optuje za tym,zeby wszystko zostalo tak jak jest,
              > prawda?

              A nie? Poprawiac, uszczelniac, udoskonalac, habilitacja - tak, wypaczenia - nie.
              To przeciez caly dalatata.

              A najlepiej zmotywowac tych od Kwartalnika Neofilologicznego, zeby wprowadzili
              blind peer review i bedzie git. Hmmm, ciekawe, kto bedzie tym slepym
              recenzentem? Strach sie bac.

              Mniejsza o zniesienie habilitacji. Zabawa zacznie sie, jak prof. zw. dr hab.
              zaczna tracic uprawnienia promotorskie.
              • dalatata Re: Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 14:55
                no skoro w Polsce nie sa mozliwe uczciwe receznje, to tym bardziej nalezy zniesc
                habilitacje! brawo khmara.

                a co do calego dalataty: powtarzam nieustannie, jakakowliek reforma musi sie
                zaczac od tego, zeby dzisiejszy system dzialal uczciwie. w przeciwnym razie, to
                NOWE, lepsze bo bez habilitacji, zostanie podwaone, zniszczone, przinaczone itd
                itd.

                moze khmara mi pokaze jakis dowod na to, ze ten nowy system bedzie uczciwy, co?
                • nfajw Re: Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 15:09
                  Aby system działał uczciwie:
                  jedna z propozycji
                  Darmowy program antyplagiatowy, czyli karanie plagiatofilii i
                  nagradzanie plagiatofobii
                  www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=493
                  • dalatata Re: Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 15:25
                    bardzo mi milo ze moga sie zgodzic z panem. plagiaty to plaga i trzeba je tepic.

                    nie przypominam sobie jednak zadnych konkretnych sposobow w reformie, by je
                    tepic. a takie mechanizmy sa mozliwe, nalezaloby zaczac chocby od tego, co pan
                    proponuje.
                • khmara Re: Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 15:21
                  I tu sie wlasnie roznimy.

                  A czy ty mozesz podac jakikolwiek dowod na to, ze obecny system da sie nareperowac?

                  Bo jezeli cos przez 20 - 40 - 50 lat nie dzialalo uczciwie, to moim zdaniem tego
                  juz nie warto reperowac.
                  • dalatata Re: Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 15:32
                    tak.
                    podawalem wielokrotnie sposoby na to zeby ten system uzdrowic.

                    ty jednak potrafisz glownie pluc na habilitacje i habilitowanych. bo przeciez
                    nie chodzi o reforme, tylko o to zeby przywalic.
                    • khmara Re: Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 15:40
                      Ehe, khmara-plujek. Ja na tych habilitowanych pluje en masse, czy moze imiennie?

                      A sposob na uzdrowienie sytuacji to nowa, lepsza CK z tymi samymi ludzmi?
                      Dziekuje, postoje.
                      • dalatata Re: Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 15:45
                        za to weryfikacja bedzie jakimi ludzmi? NFA wprowadzi zasade TKM? czy moze
                        arcy-bojownik khmara bedzie prowadzil arcy-weryfikacje?

                        wiec jakimi to ludzmi bedzicie sie weryfikowac?
                        • itakdalej.itakdalej Re: Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 16:03
                          dalatata napisał:

                          >
                          > wiec jakimi to ludzmi bedzicie sie weryfikowac?

                          Moim zdaniem muszą to robić ludzie z zagranicy, czołowi jakich da
                          się namówić. W żadnym wypadku Polacy z zagranicy, ani obcokrajowcy
                          współpracujący z Polakami. Pieniądze na tem cel Unia da, bo sama ma
                          dość tego polskiego skansenu naukowego.
                          • dalatata Re: Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 16:06
                            moim zdaniem rowniez, pisalem to juz wielokrotnie. bo to wlanie od wprowadzenia
                            rzetelnosci nalezy zaczac.

                            nie zgadzam sie co do kwestii Polakow z zagranicy. ja akurat mysle ze ktos kto
                            jest profem w UK, w USA, w Oz i roznych innych miejscach, bedzie sie zachowywal
                            tak, jak u siebie.ale to sa drobnostki.

                            co do pieniedzy, to po co? receznje w UK sa praktycznie za friko. za receznje i
                            przyjechanie na obrone niedawne dostalem 100 funtow (430 zlotych) plus zwrot
                            biletu za pociag. dobrze by od tego zaczac w Polsce.

                            • itakdalej.itakdalej Re: Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 16:09
                              dalatata napisał:

                              > nie zgadzam sie co do kwestii Polakow z zagranicy. ja akurat mysle
                              ze ktos kto
                              > jest profem w UK, w USA, w Oz i roznych innych miejscach, bedzie
                              sie zachowywal
                              > tak, jak u siebie.ale to sa drobnostki.

                              A ja uważam, że mogą się odgrywać, albo recenzować po koleżeńsku.
                              Jak studiowali w Polsce, to są niestety uwikłani, nie będą
                              całkowicie obiektywni.
                              • dalatata Re: Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 16:20
                                tak moze rzeczywiscie byc. ja mysle ze warto ryzykowac. co wiecej, mysle ze o
                                tyle oni (my ;-)) sa warci zachodu ze mowimy po polsku. przy doktoratach to
                                akurat wazne.

                                a przy odpowiednich mechanizmach kontrolnych, mozna byloby nieuczciwych wychwycic.

                                tak czy owak, to sie wszystko da zrobic. jednak presja nie jest na jakosc nauki,
                                tylko na jej administrowanie i na przywalenie tzw. prominentom. no i zapewnienie
                                slabym szkolom i prywatnym szkolom prawa do mianowania wlasnych (na pewno
                                fantastycznych) profesorow.i juz nie bedzie przekreteow bo bedzie po reformie.

                                problem nie jest w hablitacji. problem jest w tym, zeby uczciwie oceniono
                                dorobek. i dopoki tego nie bedzie, dowolna reforma padnie. padnie rowniez ta
                                reforma. i to spektakularnie. za 5 lat pogadamy o tym, co sie dzieje w
                                mniejszych osrdokach akademickich.
        • poetria Re: Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 12:57
          EEEE, pan Ford. ka jest anglistą to sobie wyśle artykul do Shakespeare Quaterly albo innego pisma hm Studies in English Literature :) przesadzil Pan.
        • ford.ka Re: Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 15:26
          Oczywiscie, ze dziekujemy. Wyszli, trzaskajac drzwiami. Jesli
          wazniejsze jest dla nich zachowanie tytulu z wielowiekowa historia
          (w porywach cos z osiemdziesiat lat, czyli wlasciwie od
          sredniowiecza, realnie od lat piecdziesiatych - to pewnie renesans
          wtedy u nas byl) niz mozliwosc realnego wplywania na kierunek zmian,
          to naprawde nalezy ich odeslac do przedszkola czy co sie tam robi ze
          zdziecinnialymi staruszkami.
          Nie mam nic do dodania, wydalem artykul w przekletym Kwartalniku,
          czyli jestem parchem nauki polskiej.
          • dalatata Re: Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 15:41
            rozumiem ze w wieku 43 lat tez jestem zdziecinnialym staruszkiem, bo mam tytul
            naukowy.

            nie wiem czy pan jest parchem za KN. wiem, ze nie ma w Polsce zadnych motywacji,
            zeby wyjsc poza ow przeklety Kwartalnik i cala mase innych czasopism. i to od
            tego trzeba zaczasc reforme.

            propozycja wprowadzenia 'zachodniego' systemu, ale na wschodnich dorobkach jest
            po prostu smieszna. ale grunt to zniesc habiltacje.
            • ford.ka Re: Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 17:07
              Pytanie dla precyzji: czy Polska jest dokladnie ostatnim krajem na
              swiecie, w ktorym funkcjonuja jakiekolwiek czasopisma naukowe?
              • dalatata Re: Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 17:53
                nie mam pojecia. podejrzewam ze jest ostatnim krajem w UE, w ktorym autor moze
                przyslac artykul od razu z recenzja. albo artykul, ktory zostanie przyjety do
                druku nie zostanie zrezcenzowany w ogole. a na dodatek poprawiony przez
                redaktora naczelnego, bo autor by sie obrazil. a wszystko w czasopismach, ktore
                wydaje sie za pieniadze podatnika.

                jeszcze ma pan jakies pytania?

                ford.ka napisał:

                > Pytanie dla precyzji: czy Polska jest dokladnie ostatnim krajem na
                > swiecie, w ktorym funkcjonuja jakiekolwiek czasopisma naukowe?
                • ford.ka Re: Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 20:58
                  Fajna, merytoryczna odpowiedz. Oczywiscie, tak dzialaja wszystkie
                  polskie czasopisma naukowe.
                  • dalatata Re: Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 21:28
                    nie wiem co jest niemerytorycznego w tym co powiedzialem, wiec niech sie pan nie
                    czepia, bo jesli nie ma pan argumentow, to prosze przyznac mi racje.

                    nigdzie nie powiedzialem, ze wszystkie tak dzialaja. jednak wiele dziala. a w
                    nauki filologiczne przoduja w tych praktykach. powiem inaczej, nie znam
                    polskiego pisma lingwitycznego w Polsce, ktore ma porzadny system recenzowania
                    tekstow. ale chetnie sie dowiem, ktore juz maja.


                    • ford.ka Re: Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 22:05
                      Studia Anglica Posnaniensia ifa.amu.edu.pl/sap/home
                      Jeszcze jakies merytoryczne pytania?
                      To byla wypowiedz z gatunku: a u was bija Murzynow.
                      • khmara Re: Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 22:39
                        A ty tam cos publikowales, czy tylko wiesz ze slyszenia? Tak tylko z ciekawosci
                        pytam, bo ja tam raczej publikowac nie bede.
                      • dalatata Re: Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 23:36
                        i super. dobrze ze chociaz jeden taki sie znalazl! brawo Fisiak! tyle ze jemu
                        tez dziekujemy nie?
                        • ford.ka Re: Doktor, profesor do odwołania? 15.06.08, 11:14
                          Jakos tak malo uwaznie czytalem, ale chyba nie jestem sam. Czy Pan
                          aby osobiscie opuscil posiedzenie u minister, ze poczul sie Pan az
                          tak dotkniety? Uwaza Pan wychodzenie z trzaskaniem drzwiami za
                          dozwolona metode w polemice naukowej? Zabieram zabawki i wychodze z
                          piaskownicy! Dla mnie zachowanie pp. profesorow jest dowodem na to,
                          ze sami maja swiadomosc tego, ze nie maja racji i bronia przegranej
                          sprawy. Nie mam nic do powiedzenia i jestem w mniejszosci, ale moge
                          jeszcze na troche zablokowac mownice.
                          Jest rowniez dowodem na to, ze maja swiadomosc, ze zadna realna
                          spolecznosc ich nie popiera, bo gdyby czuli sie silni, to
                          przepychaliby swoje rozwiazania i pewnie by przepchneli, bo wciaz
                          mam wrazenie, ze Kudryckiej bardziej zalezy na tym, zeby w ogole
                          byla reforma niz na bardzo konkretnych rozwiazaniach.
                          W tej chwili wazne jest stworzenie nowych ram i nowego systemu - i
                          dziecinada jest obrazanie sie o cokolwiek (moja s.p. babcia mawiala,
                          ze obraza sie tylko sluzba, z uplywem lat coraz wyzej cenie sobie
                          jej przemyslenia) kiedy mozna brac udzial i troche tym sterem
                          pokrecic. Zwlaszcza kiedy jest sie na tyle blisko tego steru.
                          Fisiak juz od jakichs dwudziestu lat odcina kupony od tego, co
                          kiedys zrobil. Za niektore rzeczy chwala, ale sam ma najwyrazniej
                          swiadomosc, ze juz jest na out - w calej tej debacie jakos glosu nie
                          zabiera.
                          • dalatata Re: Doktor, profesor do odwołania? 15.06.08, 11:24
                            to jest w odpowiedzi na moj post i szczerze powiem, ze nie mam pojecia o co
                            chodzi.ale i tak powiem cos.

                            nie mam pojecia dlaczego obaj panowie wyszli. natomiast, ja mam glebokie
                            przeswiadczenie o szkodliwosci zmian ktore chce wprowadzic min. Kudrycka.
                            dlaczego? a dlatego, ze nie odnosza sie do glownych pronblemow polskiej nauki (a
                            takim to probloemem jest nierzetelnosc i to co nazywam korupcja akademicka -
                            promowanie swoich miernot, zalatwianie publikacji itd itd). po drugie i
                            szkodliwsze, ta reforma upadnie. Sprytny Polak, jak to juz ktos powiedzial,
                            potrafi. i wszsytko co osiagniemy, ze bedzie wiecej tego samego, wiecej, bo bez
                            hablitacji.

                            powtarzam: jakakowliek refroma musi sie zaczac od wymuszenia rzetelnosci. bez
                            tego nie ma sensu. uklady nie znikna, zalatwianie nie zniknie. to trzeba
                            wypalic, zniszczyc.

                            i gdybym to ja byl w tym zespole i widzialbym, ze Kudrycka nie rezygnuje ze
                            swoich zalozen (ktore rowniez sa wyraznie w ineresie jej szkoly i innych
                            prywatnych szkol), to pewnie tez bym wyszedl. jesli kompromis polega na tym, ze
                            ja moge usiasc przy stole i powiedziec, ale i tak nikt nie slucha, to mozna
                            tylko wyjsc. ale jak bylo w konkretnym przypadku, nie mam pojecia.

                            a co do Fisiaka. gdyby wszyscy profsorowie polscy mieli taki dorobek jak Fisiak,
                            nie rozmawialibysmy o zapasci polskiej nauki.
                            • khmara Re: Doktor, profesor do odwołania? 15.06.08, 12:16
                              Nie da sie wymusic rzetelnosci w obecnych warunkach. Glownym problemem polskiej
                              nauki jest to, ze jest ona biedna i niedouczona. Czlowiek, ktory nie umie i nie
                              zna swojego fachu, nie bedzie rzetelnym rzemieslnikiem. Kropka.

                              Nieuczciwosc bierze sie stad, ze rozni cwaniacy zeruja na tym, ze wsrod
                              niedouczonych nikt nie pozna sie na oszustwie.

                              Nie mieszaj do tego dorobku. Duzy dorobek nie ma nic wspolnego z uczciwoscia.
                              Przy duzym dorobku latwiej ukryc duze nieuczciwosci.
                              • dalatata Re: Doktor, profesor do odwołania? 15.06.08, 14:02
                                ze niby ja mieszam dorobek z uczciwoscia? gdzie?

                                jesli sie w tym systemie nie da wymusic rzetelnosci, to jak zniesienie
                                hablitacji wplynie na to? to jakis kompletny cuckoo land!

                                a co ma niedouczenie do uczciwosci? co ma to czy znam najnowsze wydanie Nature
                                do tego, ze napisze pozytywna recenzje doktorantowi kolegi, choc uwazam ze
                                napisal knota? co ty chrzanisz khmara?!
                                • khmara Re: Doktor, profesor do odwołania? 15.06.08, 14:23
                                  Dalatata, nie moja wina, ze nie nadazasz.

                                  > a co ma niedouczenie do uczciwosci?

                                  Do uczciwosci nic. Za to nie mozna oczekiwac, ze niedouczony wykona rzetelnie
                                  jakiekolwiek zadanie. Zatrudnilbys niedouczonego hydraulika? Pojdziesz do
                                  niedouczonego dentysty? Rzetelnie to ci gosc zrobi tyle, ile umie i ani troche
                                  wiecej. Wiecej to moze spaprac. Jak niedouczony promuje albo recenzuje, to
                                  rezultat jest tez spaprany. Dla mnie to jest nierzetelnosc, tak samo jak mowimy
                                  o nierzetelnosci pomiaru (tzn. w tym samym sensie).
                                  • khmara Re: Doktor, profesor do odwołania? 15.06.08, 14:25
                                    A jeszcze: jak jest jeden recenzent kompetentny, ale nieuczciwy i trzech
                                    niedouczonych, to przepchnac mozna wszystko i tak to na ogol dziala.
                                  • dalatata Re: Doktor, profesor do odwołania? 15.06.08, 14:34
                                    musze powiedziec, ze gdyby to byl najwiekszy problem polskiej nauki, to ja
                                    bylbym szczesliwy. jasne, ze niedouczony bedzie problemem. jednak w
                                    rzeczywitstosci problemem jest zwykla nieuczciwosc.

                                    widze rowniez to ze niedouczony profesor bedzie sie czul zagrozony. jednak
                                    wlasnie daltego trzeba wymuszac uczciwosc. i to sie da zrobic.

                                    ale skoro min. Kudrycka, ktora tak dzielnie popierasz, glownie uwaza ze nalezy
                                    zniesc habilitacje, to bedziemy mieli nadal nieuczciwosc, ale bez habilitacji.
                                    • khmara Re: Doktor, profesor do odwołania? 15.06.08, 14:41
                                      > widze rowniez to ze niedouczony profesor bedzie sie czul zagrozony. jednak
                                      > wlasnie daltego trzeba wymuszac uczciwosc. i to sie da zrobic.

                                      Jak niedouczeni beda oceniac nieuczciwych czy odwrotnie?

                                      Bardziej ufam bibliometrii i wskaznikom punktowym.
                                      • dalatata Re: Doktor, profesor do odwołania? 15.06.08, 15:01
                                        ufaj se czemu cchesz, szczeoglnie jesli ci nie grozi to.

                                        wprowadzenie systemu bibliometrycznego (a zatem pomiar impactu) Polsce jest
                                        praktycznie niemozliwe obecnie i wymagaloby nie tylko poteznych nakladow
                                        finansowcyh (bazy danych polskie, bazy danych miedzynarodowe), ale rowniez i
                                        ludzkich - ktos to musi zrobic i udostepnic kazdemu ocenianemu pracownikowi. w
                                        UK, co wiecej, system bibliometryczny (REF) ma byc wprowadzony od 2012 i juz od
                                        2 lat trwaja przygotowania do wporwadzenia takiego systemu. nie trzeba mowic, ze
                                        poziom z ktorego UK startuje w tej sprawie jest nieporownywalny.

                                        a jako ze min Kudrycka woli sie zajmowac habilitacja i przy dzielnym wsparciu
                                        armii wiecznych (powtarzam: nie dlatego ze zyja wiecznie) adiunktow, to takie
                                        bazy danych tym bardziej nie powstana.

                                        co wiecej, wprowadzenie bibliometrii 'prawdziwej', a zatem na poziomie
                                        miedzynarodowym doprowadziloby do zamkniecia nauki polskiej na klucz i
                                        wyrzucenia tego klucza, co byloby szkodliwe i jest niewykonalne, wprowadzanie
                                        bibliometrii polskiej nie ma sensu tym bardziej. cytowania w w Jezyku Polskim i
                                        Polonikach bowiem sa, no nie wiem co powiedziec.

                                        proponuje wiec nastepujacy: przestan pieprzyc Khmaro.

                                        oczywiscie pewnym rozwiazaniem jest slepe stosowanie punktacji KBN, ktora glupia
                                        nie jest, choc jest daleka od idealnej, tak jak proponowal nie raz ford.ka.
                                        arbitralnie ustalane punkty za publikacje, a nie za impact. arbitralnosc jest
                                        tylko oczywisice do pewnego stopnia, bo wszyscy wiemy, ktore z czasopism jest
                                        dobre, a ktore nie. gdyby to zrobic rzetelnie, mozna by dojsc do kompromisu.

                                        nie jest wiec to takie glupie rozwiazanie, ale ma jednak wiele wad. artykul
                                        artykulowi nierowny i nie da sie tego latwo zestawiac. udzy przegladowy artykul
                                        to zuplenie inna bajka niz artykul z badan. jeszcze gorzej jest z ksiazkami.
                                        Ksiazka po angieslku wcale nie musi byc doskonala, jak wskazuje KBN, a ksiazka
                                        po polsku do dupy. to powinien ocenic uczciwy i rzetelny recenent.

                                        i wlasnie dlatego khmaro: przestan pieprzyc o bibliometrii. bo to jest bicie
                                        piany, ktore nigdzie nie prowadzi.
                                        • khmara Re: Doktor, profesor do odwołania? 15.06.08, 15:19
                                          > wprowadzenie systemu bibliometrycznego (a zatem pomiar impactu) Polsce jest
                                          > praktycznie niemozliwe obecnie i wymagaloby nie tylko poteznych nakladow
                                          > finansowcyh (bazy danych polskie, bazy danych miedzynarodowe), ale rowniez i
                                          > ludzkich - ktos to musi zrobic i udostepnic kazdemu ocenianemu pracownikowi.

                                          To jest do zrobienia. Unia da pieniadze. Trzeba zaczac od zakupu pelnej wersji
                                          WoK, ktorej w Polsce NIKT obecnie nie ma, lacznie z ministerstwem.

                                          > co wiecej, wprowadzenie bibliometrii 'prawdziwej', a zatem na poziomie
                                          > miedzynarodowym doprowadziloby do zamkniecia nauki polskiej na klucz i
                                          > wyrzucenia tego klucza, co byloby szkodliwe i jest niewykonalne, wprowadzanie
                                          > bibliometrii polskiej nie ma sensu tym bardziej. cytowania w w Jezyku Polskim i
                                          > Polonikach bowiem sa, no nie wiem co powiedziec.

                                          Na polonistyce sie nie znam i nie mam zdania. NIe wiem, co to jest "prawdziwa"
                                          bibliometria. Caly problem polega na realistycznym ustawieniu wskaznikow wymagan
                                          (IF do doktoratu, h do profesury itd., sprawa na odrebna dluzsza dyskusje).

                                          > oczywiscie pewnym rozwiazaniem jest slepe stosowanie punktacji KBN, ktora glupi
                                          > a
                                          > nie jest, choc jest daleka od idealnej, tak jak proponowal nie raz ford.ka.
                                          > arbitralnie ustalane punkty za publikacje, a nie za impact. arbitralnosc jest
                                          > tylko oczywisice do pewnego stopnia, bo wszyscy wiemy, ktore z czasopism jest
                                          > dobre, a ktore nie. gdyby to zrobic rzetelnie, mozna by dojsc do kompromisu.
                                          >
                                          > nie jest wiec to takie glupie rozwiazanie, ale ma jednak wiele wad. artykul
                                          > artykulowi nierowny i nie da sie tego latwo zestawiac. udzy przegladowy artykul
                                          > to zuplenie inna bajka niz artykul z badan. jeszcze gorzej jest z ksiazkami.
                                          > Ksiazka po angieslku wcale nie musi byc doskonala, jak wskazuje KBN, a ksiazka
                                          > po polsku do dupy. to powinien ocenic uczciwy i rzetelny recenent.

                                          Zgadzam sie. Punktacja czasopism na tej liscie oparta jest na IF (w obrebie
                                          poszczegolnych dyscyplin). Lista wymaga wielu poprawek (np. rozdzial w
                                          monografii wydanej po angielsku przez University of Pcim wart jest tyle samo
                                          punktow co invited chapter w "Handbook of..." wydanym przez Sage). Wlasciwie to
                                          powinny byc odrebne listy dla poszczegolnych dyscyplin (czym innym jest
                                          monografia w przypadku biologa, czym innym w przypadku lingwisty).
                                          • dalatata Re: Doktor, profesor do odwołania? 15.06.08, 15:33
                                            khmaro, nie rozumiesz ze nawet jesli bylyby pieniadze (nawet gdyby ciocia Unia
                                            dala te forse), przygotowanie takiego systemu trwa wiele lat? nie rozumiesz nie?
                                            w UK bedzie trwalo okolo 6, gdzie kazdy uni ma pelny dostep do WoK i do 100
                                            innych baz danych.

                                            to w Polsce 15, 20 lat? a w miedzyczasie co? nie rozumiesz nie? i to sie nazywa
                                            wlasnie bicie piany.
                                            • khmara Re: Doktor, profesor do odwołania? 15.06.08, 15:50
                                              Ja rozumiem, ze dopoki nikt sie za to nie zabierze, to nie bedzie zadnego
                                              "miedzyczasu".
                                              • dalatata Re: Doktor, profesor do odwołania? 15.06.08, 15:57
                                                dzizus..... nawet jak sie zabierze dzsiaij, to taki ssytem bedzie mogl byc
                                                wprowadzony za 15 lat? wiec co bedziesz robic od dzisiaj do tego momentu za 15
                                                lat? narzekac, ze go jeszcze nie ma?
                          • adept_ltd Re: Doktor, profesor do odwołania? 15.06.08, 11:34
                            obiecałem sobie nie wtrącać się, ale tekst prawie gotowy, no i to, co widzę
                            jakoś poruszyło....
                            Fordzie, hm., jakby to powiedzieć, ostrożnie z tymi babcinymi mądrościami -
                            wystarczy tak popatrzeć sobie na naszą historię, mniej więcej od XVIII w. - do
                            XX, na różne "wyjścia" i trzeba wycofać komentarz o służbie... bo nie na miejscu,
                            a poza tym, jeśli piszesz: "bo wciaz
                            mam wrazenie, ze Kudryckiej bardziej zalezy na tym, zeby w ogole
                            byla reforma niz na bardzo konkretnych rozwiazaniach" - to czego bronisz???
                            rewolucji bez treści??? Nic dodać, nic ująć...
                            • ford.ka Re: Doktor, profesor do odwołania? 15.06.08, 12:29
                              Bez żartów proszę. Że niby rozmowa w ministerstwie nauki między
                              samymi prof. dr. habami wymaga działań rejtajnowskich? To byla taka
                              zakamuflowana Sonderaktion Krakau (chyba Warschau!), tyle ze mieli
                              rozstrzeliwac od razu na dziedzincu tych, co sie nie zgadzaja, bo
                              budowa obozow koncentracyjnych idzie PO jeszcze wolniej niz budowa
                              autostrad? Pod drzwiami stali rajtarzy szwedzcy czy raczej dragoni
                              Katarzyny II? Wehrmacht czy Reichswehra? A moze zwyczajne CBA?
                              Trzeba wlasnie zauwazyc, ze nasza historia zmienila sie diametralnie
                              jakos tak dwadziescia lat temu. A nauka sie nie zmienila, wiec juz
                              najwyzsza pora cos z tym zrobic.Teraz trzeba rozmawiac, sluchac,
                              argumentowac, czasem pogodzic sie z faktem, ze sie nie ma racji.
                              Proponowac ze swiadomoscia, ze naszych propozycji nikt nie musi
                              zaakceptowac, ze trzeba do nich przekonywac i nie starczy
                              powiedziec "ja tak chce" albo "bo tak zawsze bylo".
                              Ci panowie tego najwyrazniej nie umieja - bedzie albo tak jak jest
                              teraz a po nas chocby potop, albo sie nie bawimy. Juz im sie
                              wydawalo, ze maja sytuacje pod kontrola, a tu nie ma tak lekko,
                              trzeba pokazac argumenty. No to trach! Wywracamy stol i karty leca
                              po sali! Tak nie bedziemy grac, panienko!
                              To fakt, to jest Polska, tu nikt nie slucha zadnych argumentow i w
                              ogole niczego, co mowia inni. Inni sa zli, inni mysla tylko o swoim
                              interesie, o swojej szkole w Bialymstoku. Inni sa glupi, bo sa inni,
                              bo jakby byli madrzy, to by byli po naszej stronie.
                              Jak sie nie ma nic do powiedzenia, zawsze mozna okupowac mownice i
                              przewracac szachownice. I zawsze znajda sie tacy, co stwierdza, ze
                              tak trzeba, bo tak jest po polsku, honornie, nie bedziemy rozmawiac
                              z okupantem, precz z margrabia Wielopolskim, my idziemy do lasu i
                              robimy powstanie! Niech tam wredne Norwegi maja Quislingi, my
                              jestesmy narod czysty, niech nas wymorduja, to za Polske! Polska
                              Polska Bialo Czerowoni!!!!!
                              Bronie udzialu w debacie, z ktorej maja sie wylonic konkretne
                              tresci. Sam juz sie troche pogubilem wsrod argumentow, z ktorych
                              wynika glownie to, ze kazdy najmniejszy dzial nauki ma swoje realia,
                              ktore do calej reszty nie przystaja. Zreszta ten fakt zostal w koncu
                              dostrzezony, bo teraz jest mowa o trzech roznych systemach
                              dostosowanych do specyfiki dziedzin. Ale dalej chce sluchac
                              argumentow a nie zaklec, ze historia, ze tradycja, ze jestesmy
                              wszyscy zli i trzeba nas trzymac za morde, bo zaraz wszystko
                              zepsujemy.
                              • adept_ltd Re: Doktor, profesor do odwołania? 15.06.08, 12:38
                                no no, pokaźna wypowiedź, ale znów bez konkretów. Jasne ja też jestem za
                                argumentacją i rozmową, problem jednak w tym, że pani minister nie ma zielonego
                                pojęcia na temat proponowanej przez siebie reformy. I nie chodzi tylko o to, co
                                wcześniej podkreśliłem - że to rewolucja bez treści, ale chodzi i o to, że nawet
                                na temat własnego projektu bez projektu nie ma nic do powiedzenia. Tak wyszło,
                                że trochę wiem, jak wyglądają te spotkania z nią...Myślę, że też bym wyszedł, bo
                                akurat mam co robić i nie sądzę, by urzędnik opłacany z moich podatków miał
                                prawo marnować mój czas...
            • poetria Re: Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 17:18
              Hm znowu Pan przesadza, ja mam publikacje i tam i tam. A w naszym beznadziejnym piśmie instytutowym nawet jeden Australijczyk raczył coś opublikować :) chłopak jest niezły :)

              Pewnie że to nie rozwiązuje problemu ;)
              • dalatata Re: Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 18:03
                Poetrio, bardzo sie ciesze ze Pani ma teskty na swiecie. sadzac z mojego ogladu
                nauki polskiej, jest pani chlubnym wyjatkiem. jesli wziac czasopisma z tzw LF,
                jest pani wyjatkowym wyjatkiem.

                nie wiem w czym przesadzam. ale chetnie poslucham.
    • malgorzata.academicus Merytoryczna dyskusja 14.06.08, 09:00
      Zapraszam do zapoznania sie z dyskusja na Forum Integracyjnym Academicus Poloniae:
      percipipolonia.blogspot.com/2008/06/zglaszanie-propozycji-procedur-i.html
      Mozna podawac merytoryczne argumenty lub... wychodzic.

      Wierze, ze srodowisko do konstruktywnej dyskusji jest jednak zdolne!!!

      Okresowe weryfikowanie kompetencji pracownikow samodzielnych w pelni popieram!
      • chilly Re: Merytoryczna dyskusja 14.06.08, 13:48
        Z okresowa werikacja jest tylko jeden kłopot - okres przejściowy. Na
        poczatek musza bowiem zostac zweryfikowani wszycy habilitowani. Moze
        sie okazac, ze bardzo duża część z nich nie spełni kryteriów
        weryfikacji. Uczelnie zostaną bez "samodzielnych"?
        • malgorzata.academicus Re: Merytoryczna dyskusja 14.06.08, 14:10
          > Uczelnie zostaną bez "samodzielnych"?

          Wystarczy by nie reprodukowali swoich gorszych 'replik'. Rozumiem, ze glowne
          zalozenie reformy to docelowo odejscie od tytularnych bezterminowych uprawnien
          na wieki, na rzecz biezacej oceny dorobku i przydatnosci dla uczelni.

          Habilitacja to ewidentnie zastepczy temat, ale poziom doktoratow juz nie. Jedno
          proste pytanie, ktorego postawienia jak i odpowiedzi, jak ognia unikaja
          zwolennicy obecnego systemu:
          "Kto odpowiada za skandaliczny poziom polskich doktoratow? Krasnoludki czy
          niekompetentni promotorzy wraz z nierzetelnymi/niekompentetnymi recenzentami?"

          To bardzo przykre, ze problem jest nie do rozwiazania na poziomie uczelni i
          wymaga interwencji centralnej :-(

          Byc moze, po zmianie systemu zarzadzania uczelniami i odejsciu od
          'demokratycznych' wyborow wladz przez korporacje pracownicze, wlasciwie
          rozumiana autonomia uczelni bedzie w koncu w tym kraju mozliwa i rola centrum
          zostanie zmarginalizowania.

          Na dzisiaj jednak uczelniami rzadza zbyt czesto lokalne/niekompetentne koterie
          • pit_b Re: Merytoryczna dyskusja 14.06.08, 15:14
            malgorzata.academicus napisała:

            > > Uczelnie zostaną bez "samodzielnych"?
            >
            > Wystarczy by nie reprodukowali swoich gorszych 'replik'.
            > Rozumiem, ze glowne zalozenie reformy to docelowo odejscie
            > od tytularnych bezterminowych uprawnien na wieki,
            > na rzecz biezacej oceny dorobku i przydatnosci dla uczelni.
            >


            Oceny subiektywnej, biurokratycznej i nieefektywnej. Taki paternalistyczny
            stosunek do nauki i naukowców, który widać w propozycji okresowej
            biurokratycznej oceni, dowodzi zupełnego braku zrozumienia zasad zarządzania
            nauką. Nie spotkałem się nigdzie na świecie z takim zjawiskiem jak centralnie
            sterowane, biurokratyczne przyznawanie ludziom tymczasowych certyfikatów
            promotorów.

            Docelowo, jakość badań ocenić mogą jedynie ludzie równi ocenianemu. I najlepiej,
            żeby oceniać konkretne projekty badawcze, a nie ludzi jako takich. W
            kapitalizmie jest absolutnie oczywiste, że podnieść jakość badań można jedynie
            dostarczając realnej motywacji (której część finansowa jest także bardzo ważna)
            i wprowadzić realną konkurencję w walce o poważne fundusze o badania. Wtedy
            reszta zrobi się sama. I o to chodzi!

            > Habilitacja to ewidentnie zastepczy temat, ale poziom doktoratow juz nie. Jedno
            > proste pytanie, ktorego postawienia jak i odpowiedzi, jak ognia unikaja
            > zwolennicy obecnego systemu:
            > "Kto odpowiada za skandaliczny poziom polskich doktoratow? Krasnoludki czy
            > niekompetentni promotorzy wraz z nierzetelnymi/niekompentetnymi recenzentami?"
            >



            A może poziom szkolnictwa w ogóle?

            A może finansowanie uczelni `od studenta' i `od doktoranta'?

            A może brak dobrych perspektyw w Polsce dla ludzi robiących doktoraty i
            pragnących dalej zajmować się nauką - a co za tym idzie brak motywacji doktorantów?

            A może ogólna narodowa kultura, według której działalność naukowa jest zajęciem
            bezproduktywnym, niegodnym szacunku i ogólnie podejrzanym? Przecież to co się
            liczy, to jest ciężka praca górnika, rolnika i majstra budowlanego albo `szybka
            i łatwa kasa' speca od finansów, marketingu i zarządzania?


            > To bardzo przykre, ze problem jest nie do rozwiazania na
            > poziomie uczelni i wymaga interwencji centralnej :-(


            A propos `interwencji centralnej' - proponuje prześledzić takie wskaźniki jak:

            -ilość studentów i doktorantów
            -odsetek pkb przeznaczony na badania

            za ostatnie 18 lat.


            > Byc moze, po zmianie systemu zarzadzania uczelniami i odejsciu od
            > 'demokratycznych' wyborow wladz przez korporacje pracownicze, wlasciwie
            > rozumiana autonomia uczelni bedzie w koncu w tym kraju mozliwa i rola centrum
            > zostanie zmarginalizowania.
            >
            > Na dzisiaj jednak uczelniami rzadza zbyt czesto lokalne/niekompetentne koterie


            Zupełnie inaczej niż centralnymi instytucjami państwowymi, którymi rządzą
            centralne niekompetentne koterie? Takimi `argumentami' można się przerzucać.
            Oczywiście, że lokalnymi instytucjami rządzą lokalne elity. To nie jest problem.
            Problemem jest brak mechanizmu wspierającego jakość. I zapewniam, że centralna
            okresowa ocena a posteriori, to najprymitywniejszy chyba możliwy do wymyślenia
            mechanizm poprawy jakości. I mogę się założyć, że taki mechanizm okazałby się
            pracochłonny ale nieskuteczny.
          • dalatata Re: Merytoryczna dyskusja 14.06.08, 15:22
            ciesze sie w takim razie ze reforma Kudryckiej na pewno spowoduje poprawienie
            poziomu doktoratow. od pierwszego dnia i natychmiast.

            poziom doktoratow nalezy wymusic, a reforma Kudruckiej udaje ze problemu nie ma.
            najwazniejsza przeciez jest habilitacja.
      • pit_b Re: Merytoryczna dyskusja 14.06.08, 14:53
        malgorzata.academicus napisała:

        > Zapraszam do zapoznania sie z dyskusja na Forum Integracyjnym
        > Academicus Poloniae:

        > Wierze, ze srodowisko do konstruktywnej dyskusji jest
        > jednak zdolne!!!


        Myślę, że środowisko jest zdolne do konstruktywnej dyskusji na temat cetralny -
        to znaczy - jak poprawić jakość polskiej nauki? I tu recepta jest niemal oczywista:

        -dobre finansowanie (!!!)

        -rzeczywista konkurencja o fundusze oparta o czytelne kryteria i uczciwe recenzje

        -rzeczywista, przejrzysta i otwarta konkurencja w walce o stałe posady


        Można sie na początek przyjrzeć kilku interesującym systemow niedawno
        reformowanym: np. systemowi hiszpańskiemu lub szwedzkiemu. Natomiast
        lokalizowanie problemów polskiej nauki w sprawie habilitacji to oczywiście jest
        przejaw swoistego populizmu maskującego brak koncepcji kompleksowej reformy.

        >
        > Okresowe weryfikowanie kompetencji pracownikow
        > samodzielnych w pelni popieram!


        Ależ to jest naprawdę bardzo zły pomysł. Zamiast wprowadzenia rzeczywistego
        mechanizmu konkurencji - to jest propozycja stworzenia sztywnej, centralnie
        sterowanej biurokratycznej procedury... który oczywiście nie będzie wydajnie
        działał, ponieważ ktoś musi tych ocen dokonywać... a naprawdę nie ma powodu by
        wierzyć, że urzędnik będzie w stanie ocenić jakość pracy profesora.. a drugi
        profesor - jak oceni? No, ale ileż byłoby zabawy z wypełnianiem kwestionariuszy,
        pisaniem recenzji, wojną pozycyjną i podgryzaniem się rozmaitych frakcji środowiska.
        • khmara Re: Merytoryczna dyskusja 14.06.08, 15:09
          pit_b napisała:

          > Myślę, że środowisko jest zdolne do konstruktywnej dyskusji na temat cetralny -
          > to znaczy - jak poprawić jakość polskiej nauki? I tu recepta jest niemal oczywi
          > sta:
          >
          > -dobre finansowanie (!!!)
          >
          > -rzeczywista konkurencja o fundusze oparta o czytelne kryteria i uczciwe recenz
          > je
          >
          > -rzeczywista, przejrzysta i otwarta konkurencja w walce o stałe posady


          Jezeli srodowisko jest zdolne do konstruktywnej dyskusji, to gdzie te dyskusje
          sa poza forami internetowymi? Kto z kim dyskutuje? Dlaczego nikt otwarcie tych
          postulatow nie wyartykulowal skoro takie oczywiste?

          Sprobuj publicznie powiedziec przed jakimkolwiek gremium naukowym, ze cos ma byc
          uczciwe i rzetelne. Ciekawe, co sie stanie, jezeli tylko delikatnie
          zasugerujesz, ze cos uczciwe i rzetelne nie jest.

          Dopoki tych jasnych i prostych postulatow srodowisko jednoznacznie nie poprze i
          nie bedzie sie domagac ich bezwarunkowej realizacji, to bedziemy sie czolgac od
          jednej administracyjnie narzuconej protezy do drugiej. Ewentualnie mozna sie
          spierac, ktora lepsza.

          O finansowaniu to szkoda nawet mowic, bo od lat srodowisko godzi sie na spadek
          nakladow. Kto i gdzie protestuje? Jak juz jakies glosiki sie odezwa niesmialo,
          to tylko mowa o pensjach. O tym, ze badan nie ma za co prowadzic, nikt sie nawet
          nie zajaknie. Ale dobrze jest, jak jest. Dominuje filozofia, byle by gorzej nie
          bylo.
          • dalatata Re: Merytoryczna dyskusja 14.06.08, 15:29
            to znaczy co ma robic srodowisko? na piwo sie umawiac i dyskutowac? fora
            internetowe to akurat bardzo sensowny aspekt sfery publicznej, nadajacy sie
            dyskusji. podobnie zreszat jak NFA, ktory w tym kontekscie jest bardzo
            pozytywnym przykladem (choc ja sie z NFA nie zgadzam w wielu sprawach).

            a co do postulatu? przeciez jest: cala masa miernych adiunktow chce zniesienia
            habiltacji. a ci co nie chca jej zniesc sa betonem i sa za statusem quo, jak to
            juz drogi khmara byl laskaw mi zarzucic.

            khmaro serdecznie ci zycze zebys nie musial pisac tej swojej glupiej ksiazki!!!
            • khmara Re: Merytoryczna dyskusja 14.06.08, 15:34
              Zaczyna sie ad personam, wiec pora sie wylaczyc. "Glupia ksiazka" jest na tyle
              zaawansowana, ze nie oplaca mi sie jej nie konczyc, wiec zyczen nie przyjmuje.

              "Caly tlum miernych adiunktow", ktory chce zniesienia habilitacji, przejedzie
              sie ostro, bo weryfikacja co 7 lat bedzie dzialac o wiele bardziej represywnie -
              na ten tlum i nie tylko.
              • dalatata Re: Merytoryczna dyskusja 14.06.08, 15:43
                a kto bedzie prowadzil te weryfikacje co 7 lat? i na jakich zasadach? i o ile
                rozumiem to jak adiunkt bedzie niecertyfikowany, to nie bedzie sie musial poddawac.

                a glupia ksiazka to tez cytat. i nie sadzilem ze ksiazka do persona.
    • kaganovvitch Profesor do odwołania! 14.06.08, 09:15
      I slusznie! Oraz trzeba tez zniesc habilitacje jako zbedna
      przeszkode w usamodzielnianiu sie naukowcow oraz przede wszystkim
      ten bolszewicko-feudalny przezytek, jakim jest dozywotnia,
      belwederska prezydentura z nadania takich "koryfeuszy" nauki jak L.
      Walesa, A. Kwasniewski czy L. Kaczynski ("ekspert" od PRLowskiego
      prawa pracy)...
    • kaganovvitch Jakiej reformy potrzebuje polska nauka? 14.06.08, 09:29
      Potrzebujemy w Polsce (jak i w całej prawie UE) gruntownej reformy
      nauki i szkolnictwa wyższego, w tym likwidacji takich iście
      feudalnych (a tez i bolszewickich) instytucji, wciąż obecnych w
      wielu krajach Unii, jak:
      - państwowe akademie nauk typu PAN,
      - habilitacja i
      - dożywotnia profesura z państwowej nominacji, a także:
      - pełnego otwarcia instytucji naukowych w krajach-członkach UE dla
      zagranicznych naukowców oraz
      - liberalizacji przepisów w celu zwiększenia wewnątrz-krajowej i
      wewnątrz-unijnej mobilności kadry naukowej zarówno pionowej (awanse)
      jak i poziomej (zmiana uczelni).
      I jaki juz pisalem: w nauce powinni zostac tylko jej entuzjasci,
      stad postulat wyzszych plac dla naukowcow uwazam za chybiony.
      Polsce trzeba nie wiecej pieniedzy na nauke, a prywatyzacji 90%
      panstwowych uczelni, to jest wszystkich poza czolowymi
      uniwersytetami w glownych osrodkach akademickich kraju (takich jak
      np. Warszawa,Krakow, Wroclaw, Poznan, Lodz, Lublin, Torun, Gdansk,
      Katowice i Szczecin). Najlepsze politechniki (W-wa, AGH, Gliwice,
      Wroclaw i kilka jeszcze innych) oraz SGH i SGGW powinny byc
      polprywatne (panstwo powino finansowac na nich tylko tzw. badania
      podstawowe), a reszta wyzszych uczelni (poza artystycznymi) w RP
      powinna byc zamknieta badz sprywatyzowana, aby nie obciazac nad
      miare podatnikow. A z podatkow powinno sie finansowac studentow, w
      zaleznosci od ich wynikow, a nie uczelnie. I wilk (student i
      wykladowca) i owca (podatnik) beda wtedy zadowoleni...
      mywebpage.netscape.com/ljkel2/
      • anfa05 Re: Jakiej reformy potrzebuje polska nauka? 14.06.08, 17:15
        "I jaki juz pisalem: w nauce powinni zostac tylko jej entuzjasci,
        stad postulat wyzszych plac dla naukowcow uwazam za chybiony."

        no po prostu bomba ... jest tylko jeden problem - człowiek musi coś jeść i pić,
        żeby żyć. no i trochę kiepsko mieszka się pod mostem. a takie głodowe pensje
        polskie Państwo serwuje naukowcom
        • itakdalej.itakdalej Re: Jakiej reformy potrzebuje polska nauka? 14.06.08, 17:31
          anfa05 napisał:

          > takie głodowe pensje
          > polskie Państwo serwuje naukowcom

          Zależy komu. Pensje profesorskie są bardzo dobre, zwłaszcza gdy się
          uwzględni obecną siłę złotego oraz koszty utrzymania w Polsce. A
          biorąc pood uwagę to, co Państwo dostaje w zamian (żenująco niskie
          miejsce w rankingach) - wprost rewelacyjne. Żyć nie umierać, stawać
          na głowie żeby nic się nie zmieniło!
          • anfa05 Re: Jakiej reformy potrzebuje polska nauka? 14.06.08, 17:47
            3500 zł dla profesora to takie wielkie kokosy? lekarz na prywatnej praktyce
            zarabia tyle w dwa dni. 10 000 zł dla Rektora uczelni, która zatrudnia kilka
            tysięcy pracowników i jest największym pracodawcą w regionie to kokosy? lekarz w
            powiatowym szpitalu tyle zarabia.
            • kaganovvicz Re: Jakiej reformy potrzebuje polska nauka? 14.06.08, 18:25
              Jaka praca, taka placa. Uwazam, ze dla 90% polskiej profesury te
              3500zl na miesiac to conajmniej o 1500 zl za duzo...
              • anfa05 Re: Jakiej reformy potrzebuje polska nauka? 14.06.08, 18:32
                rozumiem, że znasz te 90% polskiej profesury osobiście, by móc wygłaszać takie
                opinie?
                jak można prowadzić dyskusje w ten sposób?
                • kaganovvicz Re: Jakiej reformy potrzebuje polska nauka? 14.06.08, 18:50
                  Znam sporo osobiscie, z forow dyskusyjnych, z ich artykulow i
                  ksiazek i spotykam sie z ich uczniami. Sporo tez mi mowia swiatowe
                  rankingi, gdzie polskie wyzsze uczelnie sa w samym ogonie... :(
                  • anfa05 Re: Jakiej reformy potrzebuje polska nauka? 15.06.08, 15:22
                    polska nauka jest w tak kiepskiej kondycji przede wszystkim dlatego, że przez
                    dziesiątki lat miała słabe kontakty z nauką światową (zachodnią) z powodów
                    politycznych oraz z powodu tego, że przez wiele lat po roku 1989 następuje
                    proces pauperyzacji środowiska naukowego (jako całości). a obecnie występujące
                    patologie, których istnienia nie kwestionuję, są przede wszystkim wynikiem
                    żenujących płac i nakładów na badania naukowe.
                    • kaganovvitch Re: Jakiej reformy potrzebuje polska nauka? 15.06.08, 20:35
                      Polska nauka NIE chce kontaktow z Zachodem, nie uznaje nawet
                      zachodnich doktoratow... Wiec kazda zlotowka na nia przeznaczona, to
                      zlotowka zmarnowana... :(
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=72016465
            • itakdalej.itakdalej Re: Jakiej reformy potrzebuje polska nauka? 15.06.08, 16:25
              anfa05 napisał:

              > 3500 zł dla profesora to takie wielkie kokosy?

              To nie są kokosy, ale to co Pan napisał to nie jest cała prawda.
              Jest to tylko w przybliżeniu najniższe możliwe wynagrodzenie
              zasadnicze dla profesora nadzwyczajnego (najwyższe to 7000 zł, dla
              zwyczajnego obowiązują widełki: 3830 - 10000 zł, w PAN-ie: 2670-
              10000 zł). Do tego dochodzi wysługa lat oraz wynagrodzenia za
              recenzje doktoratów i habilitacji. Proszę pisać całą prawdę, a nie
              jakiś wycinek.
              • adept_ltd Re: Jakiej reformy potrzebuje polska nauka? 15.06.08, 16:30
                jeśli używamy tak mocnych słów jak "cała prawda, a nie jej wycinek", to proszę
                mi pokazać, która państwowa uczelnia płaci więcej niż minimalne widełki? hę? Z
                faktu, że na Marsie być może znajduje się woda, nie wynika wniosek, że jutro
                zasili ona nasze wodociągi...
                • itakdalej.itakdalej Re: Jakiej reformy potrzebuje polska nauka? 15.06.08, 17:20
                  adept_ltd napisał:

                  > jeśli używamy tak mocnych słów jak "cała prawda, a nie jej
                  wycinek", to proszę
                  > mi pokazać, która państwowa uczelnia płaci więcej niż minimalne
                  widełki?

                  Ależ proszę bardzo:

                  www.google.com/search?hl=pl&rls=com.microsoft%3Aen-US&q=%22profesor+zwyczajny%22++%22%C5%9Brednie+wynagrodzenie%22&lr=

                  Podaję na wypadek jakby przecięto link. Wpisałem w
                  Google'u: "profesor zwyczajny" "średnie wynagrodzenie".
                  • adept_ltd Re: Jakiej reformy potrzebuje polska nauka? 15.06.08, 17:32
                    ależ dziękuję - średnia krajowa (to są dane z ostatniego KRASP-u) - profesor
                    nadzwyczajny - 4200 brutto... (sporadycznie zdarza się plus 200-300), co daje na
                    rękę 3000 zł...
                    • itakdalej.itakdalej Re: Jakiej reformy potrzebuje polska nauka? 15.06.08, 17:51
                      adept_ltd napisał:

                      4200 brutto... (sporadycznie zdarza się plus 200-300), co daje n
                      > a
                      > rękę 3000 zł...

                      Czyli jednak nie całkiem prawdziwa była ta kwota 3500 zł. Poza tym,
                      przy zarobkach podaje się zawsze kwotę brutto, bo netto mogą być
                      różne z racji opodatkowania z małżonkiem, ulgi budowlanej, itp..
                      Do tego dochodzi wysługa lat, recenzje, zakończone doktoraty, a jak
                      ktoś jest w PAN-ie - korporacji uczonych to druga pensja prawie za
                      nic.
                      • itakdalej.itakdalej Re: Jakiej reformy potrzebuje polska nauka? 15.06.08, 17:54
                        A taki "Dziennik" twierdzi, że polski profesor zarabia minimum
                        7197,80 zł brutto miesięcznie:

                        www.dziennik.pl/gospodarka/praca/article161263/Raport_ile_zara
                        bia_profesor_.html
                        • itakdalej.itakdalej Jeszcze raz adres 15.06.08, 17:55
                          www.dziennik.pl/gospodarka/praca/article161263/Raport_ile_zarabia_profesor_.html
                          • adept_ltd Re: Jeszcze raz adres 15.06.08, 18:33
                            Proszę wybaczyć, ale Pan (Pani?) bzdury opowiada niemożebne... i widać, że nic
                            nie ma wspólnego z pracą na uczelni a powoływanie się na to, co twierdzi
                            Dziennik... niestety nie jest miarodajne. Można to zobaczyć już w związku z
                            mityczną kategorią "profesora polskiej uczelni" - jest ich przynajmniej dwóch i
                            ten zwyczajny zarabia lepiej, ale też nie tyle , co podaje Dziennik, w okolicach
                            5000 brutto (tu wszak stawki są bardziej zindywidualizowane), nadzwyczajny
                            zarabia tyle, ile pisałem, mnie z wysługą lat i kierownictwem zakładu wychodzi
                            niecałe 3500... To, co napisał Dziennik to są dane z ustawy, nieprzestrzeganej
                            od wielu lat... Zgodnie z tą ustawą (przelicznik kwoty bazowej) adiunkt zarabia
                            5000 zł... chętnie poznam takiego...
                            • adept_ltd Re: Jeszcze raz adres 15.06.08, 18:35
                              przepraszam, zapomniałem dodać, odpisując jeszcze na mail - i tak to wygląda
                              prawie wszędzie (z drobnymi wahnięciami)...
                        • ford.ka Re: Jakiej reformy potrzebuje polska nauka? 15.06.08, 18:01
                          I niech sobie twierdzi, to tylko kolejny dowod, ze prasa klamie.
                          To sa aktualne od stycznia 2005 widelki

                          www.uj.edu.pl/SPM/Tabela_wynagrodzenia.doc
                          Wszystkie te kwoty bazowe to gruszki na wierzbie, ktore nigdy nie
                          weszly w zycie.
                      • adept_ltd Re: Jakiej reformy potrzebuje polska nauka? 15.06.08, 18:24
                        chwilunia, mówimy o zarobkach...kwota 3500 to było mniej więcej (raczej
                        więcej)na rękę... i jest to mało!!! reszta - recenzje etc. to jest reszta i nie
                        ma tu nic do rzeczy...
          • hohvar Re: Jakiej reformy potrzebuje polska nauka? 14.06.08, 19:19
            miejsce w rankingu... ot, czego potrzeba polkiej nauce, polskiemu
            społeczeństwu... wieczny kompleks... nie udało się na Euro2008 wyjść z grupy, to
            może chociaż pare miejsc wyżej w rankingu nauki:-)

            popatrzcie kto konstruuje owe rankingi (np. szanghajski) i ile na badania mają
            uczlenie które zajmują w nich czołowe miejsca.
            • kaganovvicz Re: Jakiej reformy potrzebuje polska nauka? 14.06.08, 19:33
              A czemu nie utworzyc u nas, dla celow owych rankingow, kilku
              superuniwersytetow, np. w Warszawie an bazie UW, AM, PW, SGH, SGGW,
              AWF i WAT, w Krakowie na bazie UJ, PK, AGH, UE etc.?
              Monash czy Melbourne Unins to wielkie kombinaty z nie tylko
              filozofia i prawem, ale tez z inzynieria, medycyna, malarstwem,
              muzyka i nawet teologia...
    • antion Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 10:02
      Ciekawe jak mam mieć niesłychany dorobek naukowy, gdy muszę obrabiać dwa etaty
      żeby utrzymać trzyosobową rodzinę, mimo,że jestem adiunktem na
      uniwersytecie... I bynajmniej nie mam BMW ani domku z ogródkiem... eh!
      • kaganovvitch Re: Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 10:52
        Jestes rzemieslnikiem, przez przypadek meczacym sie na uczelni.
        Jesli szukasz sukcesu finansowego, to zmien prace. N. Wiener napisal
        w swej "Cybernetyce i spoleczenstwie", ze prawdziwy naukowiec bedzie
        doplacac do swych badan...
        • killarney5 Re: Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 11:51
          > Jestes rzemieslnikiem, przez przypadek meczacym sie na uczelni.
          > Jesli szukasz sukcesu finansowego, to zmien prace. N. Wiener napisal
          > w swej "Cybernetyce i spoleczenstwie", ze prawdziwy naukowiec bedzie
          > doplacac do swych badan...

          Przepraszam, z czego ma dopłacać? Z majątku rodowego? Bo dopłacając z dodatkowej
          pracy nie będzie miał przecież czasu na badania. A poprzednik nie mówi przecież
          o sukcesie finansowym, tylko o utrzymaniu rodziny. Czy wieć do listy wymagań dla
          naukowców mamy dołączyć celibat?

          No cóż, bawcie się dobrze, panowie, w reformowanie nauki przez mnożenie wymagań
          wobec naukowców bez zwiększenia żenujących nakładów za naukę. Jesteśmy w Unii -
          więc zdolni młodzi wyjadą do krajów, gdzie naukę się ceni nie tylko w słowach, a
          Polska stanie się już kompletnym zaściankiem. Na co chyba zasługuje, skoro przez
          20 lat rządzące ekipy nijak nie mogą zrozumieć, że w XXI wieku to nie chłopi i
          robotnicy są prawdziwym motorem rozwoju krajów...
          • kaganovvitch Re: Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 12:05
            Nie moja wina, ze mamy kapitalizm. PRL sami rozwalilismy, wiec
            pretensje miejmy do Walesy, Michnika i ski... I na Zachodzie
            bynajnmniej nie czekaja na was katedry, ale raczej zmywaki i mopy...
            :(
            • chilly Re: Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 13:54
              P.S. Panie Lechu! czytam dalej pańskie wynurzenia i stwierdzam, że
              znów się Pan myli. Tzw. Zachód zaczyna odczuwać coraz gwałtowniej
              brak pracowników naukowych w dziedzinach ścisłych (jak jest w
              innych - nie wiem). Dlatego dość łatwo można uzyskac posade na
              uczelni np. w GB. Choć może nie od razu katedrę.
              • kaganovvicz Re: Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 18:26
                Jesli chcemy miec w Polsce nauke typu hard science (nauki scisle) na
                swiatowym poziomie, to musimy miec najpierw w Polsce nasze wlasne,
                to jest polskie wielkie korporacje na swiatowym poziomie i to w
                takich dziedzinanch jak energetyka, gornictwo, inzynieria
                (engineering), ktore to korporacje moga byc albo panstwowe (Statoil,
                Vattenfal) albo prywatne (Shell, BP) badz tez mieszane (Airbus), i
                dopiero wtedy te korporacje beda finansowac polska nauke. Kazde inne
                rozwiazanie to tylko mzonka. Po prostu musi byc polski kapital, aby
                byla polska nauka... Tylko wielkie polskie firmy moga postawic
                polska nauke na nogi, bowiem sa one weryfikowane przez rynek a nie
                przez biurokratow...
                • ford.ka Re: Doktor, profesor do odwołania? 15.06.08, 10:45
                  To są radosne mrzonki - wielkie firmy mają gdzieś badania podstawowe
                  i złamanego cena na nie dają. Nawet wdrożenia ich średnio
                  interesują, bo to ryzyko, a przecież jeśli jest sie wielką firmą, to
                  jest to najlepszy znak, że to, co robią, robią dobrze, a wszelka
                  zmiana to ryzyko.
                  • kaganovvitch Re: Doktor, profesor do odwołania? 15.06.08, 20:37
                    Nie prawda. Boeing, Airbus, Shell, BP, Toyota, Porsche, IBM itp.
                    firmy wydaja olbrzymie sumy na R&D. W ten sposob uzyskuja one
                    przewage konkurencyjna nad rywalami...
                • ford.ka Re: Doktor, profesor do odwołania? 15.06.08, 11:03
                  www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=534
                  To w kwestii wiary w korporacje, ktore nam zafunduja prawdziwa nauke
                  na prawdziwym rynku ;)
                  • kaganovvitch Re: Doktor, profesor do odwołania? 15.06.08, 20:39
                    Mam na mysli prawdziwy big biznes, a nie to, co nam zostalo w Polsce
                    po reformach Balcerowicza...
        • chilly Re: Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 13:51
          Panie Lechu! Daj Pan spokój! Nie wstepowalismy do zakonu Karmelitów
          Bosych, ani nie składaliśmy nawet ślubów ubóstwa. Podejmowaliśmy
          pracę, za którą należy się przecież GODZIWE wynagrodzenie.
          • kaganovvicz Re: Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 18:28
            A jakie sa EFEKTY tej pracy, ze chcecie za nia GODZIWE
            wynagrodzenie? Sprywatyzujmy wyzsze uczelnie, a wtedy niech was
            rynek zweryfikuje!
            • ford.ka Re: Doktor, profesor do odwołania? 15.06.08, 10:46
              Przestałby Pan wreszcie mierzyć wszystkich swoją miarą. Skoro Pan
              nie ma efektów, to nie znaczy, że tak samo jest ze wszystkimi.
              • kaganovvitch Re: Doktor, profesor do odwołania? 15.06.08, 20:39
                Ja mam efekty. Efektow nie ma zas 90% polskiej habilitowano-
                belwederskiej profesury... :(
    • fields1 "Nie będziemy reformować polskiej nauki wbrew..." 14.06.08, 10:09
      Czyli nie będziemy jej reformować w ogóle. W dalszym ciągu stare zgredy będą
      siedzieć na kredensie z konfiturami i pasożytować na pracy innych.

      Swoją drogą jak to jest, że 90% światowej nauki żyje bez habilitacji i ma się w
      porządku a u nas z powodu jej likwidacji miałoby dojść do kataklizmu ?
      • itakdalej.itakdalej Re: "Nie będziemy reformować polskiej nauki wbrew 15.06.08, 21:29
        To druga nieszczęśliwa wypowiedź Tuska w tym tygodniu (pierwsza była
        o tym, że chciał zabić sędziego po meczu Polska-Austria).

        Nie ma reform bez kosztów. Na reformie administracyjnej straciły
        stolice likwidowanych województw, na reformie Balcerowicza - wiele
        fabryk, PGR-y, ci co mieli oszczędności w dolarach, na reformie
        edukacji - licea, itp.. Duża część środowiska, w tym wielu wybitnych
        profesorów, popiera min. Kudrycką. Więc nie będzie to działanie
        wbrew nim.
        • kaganovvitch Re: "Nie będziemy reformować polskiej nauki wbrew 15.06.08, 21:43
          Ktorzy to profesorowie popierac moga reforme nauki? Przeciez na
          prawdziwej reformie nauki, to oni wlasnie musza najwiecej stracic:
          synekurki, kontrole nad pieniedzmi podatnikow oraz, last but not
          least, prestiz!
    • awolkenberg Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 10:49
      Ponieważ sam jestem emerytowanym prof.dr hab.inż. w zakresie
      inżynierii materiałowej, więc mam swoje propozycje dla reformowania
      nauki zarówno na uczelniach jak i instytutach PAN czy resortowych.
      Wobec słabośći poziomu obecnie bronionych doktoratów uważam, że
      habilitacja będąca odpowiednikiem PhD w USA powinna jednak pozostać.
      Natomiast uważam, że osoby posiadające tytuł tzw. profesora
      belwederskiego jak również inne osoby nie powinny po ukończeniu 60
      lat kierować zespołami formalnymi jak katedry, instytuty,
      laboratoria itp. Mogłyby kierować po uzyskaniu tzw. grantów zespołem
      pracowników potrzebnym do rozwiązania zagadnienia w zakresie
      przyznanego grantu. Formalne uprawnienia jakie mają obecnie
      profesorowie i doktorzy habilitowani powinny być weryfikowane np. co
      7 lat przez np. CKK lub inny organ na podstawie ich aktywności
      naukowej mierzonej ilością i jakością patentów, publikacji i ich
      cytowań oraz wypromowanych doktorów i magistrów. Z osobami nie
      wykazującymi aktywności twórczej nie powinno się przedłużać umów o
      pracę. Profesorowie i doktorzy habilitowani mieliby nadal prawo być
      zatrudniani na etacie do 70r życia pod warunkiem przejścia
      pozytywnej weryfikacji we właściwym dla siebie czasie. W jednostkach
      naukowych liczyli by się do uprawnień tylko zweryfikowani
      profesorowie i doktorzy habilitowani.
      Andrzej Wolkenberg
      • kaganovvitch Re: Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 10:56
        A nie lepiej skasowac habilitacje a podniesc poziom doktoratow, np.
        wprowadzajac stopien PhD z obowiazkowa conajmniej jedna recenzja z
        zagranicy (ale nie z Ukrainy!). Wymusilo by to tez, aby wzorem
        takiej np. Szwecji, pisac doktoraty w jezyku swiatowym (czyli
        glownie po angielsku, moze z wyjatkiem filologii)...
        • fields1 Co za bzdura ! 14.06.08, 12:08
          "Wymusilo by to tez, aby wzorem takiej np. Szwecji, pisac doktoraty w jezyku
          swiatowym (czyli glownie po angielsku, moze z wyjatkiem filologii)..."
          Przecież teksty prac doktorskich są jednym z nielicznych miejsc gdzie można
          tworzyć i upowszechniać rodzimą terminologię naukową ! Poza tym nie róbmy z
          fizyków, chemików czy specjalistów od rolnictwa filologów angielskich ! Oni mają
          być specjalistami w swoich dziedzinach w których język jest środkiem a nie celem.
          • kaganovvicz Re: Co za bzdura ! 14.06.08, 18:31
            Nikt na swiecie poza polska nie czyta prac naukowych napisanych po
            polsku. Banach zadebiutowal praca w j. francuskim, Lange pisal od
            poczatku po angielsku i niemiecku, zas Kalecki zostal odkryty na
            swiecie zbyt pozno, bowiem pisal po polsku, choc wpadl na te same
            pomysly co Keynes, ale przed Keynesem. Paniał?
        • dalatata Re: Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 12:12
          taaaaa. i powstanie caly tabun doktoratow w slabym angielskim, a bycie
          tlumaczem angielskiego nagle stanie sie 14 razy bardziej lukratywne. Kagan
          zawsze mysli ekonomicznie: jak nie nostryfikacja automatyczna, to przynajmniej
          bedzie zyl z poprawiania angielskiego.
      • kaganovvitch Re: Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 10:59
        PS: A ja mam PhD z Monash University w Australii. Wszedzie w UE, ale
        nie w Polsce, jest on uznawany, i na jego podstawie moge pracowac
        jako profesor (ostatnio assoc. prof. czyli cos jak prof. nadzw.).
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=72016465
    • interdyscyplinarni Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 12:48
      Formalnie, to pierwszy sygnał odkąd społeczny dyskurs jest prowadzony, że pani minister Kudrycka jest czujna na glosy opinii publicznej i nie bagatelizuje ich. I na odwrót: postawa pani minister Kudryckiej generuje olbrzymią mobilizację osób zaangażowanych od lat w walkę o reformę nauki i szkolnictwa wyższego. Od niepamiętnych czasów, to pierwsza jaskółka istotnego dialogu społecznego.
      ---
      interdyscyplinarni.blogspot.com/
    • pit_b Pomysly z Kafki rodem 14.06.08, 13:07
      O ile rozumiem Pani Kudrycka proponuje wprowadzenie centralnego
      biurokratycznego ciała które będzie miało mnóstwo pracy z nieustającą oceną
      kandydatów na samodzielnych uczonych oraz już funkcjonujących samodzielnych
      uczonych? No to będzie fantastyczne: nowe formularze, recenzje i układy. I -
      jak znam życie - jak każda sztywna, biurokratyczna procedura oceny wstecznej -
      wymusi powstanie licznych i szalenie zabawnych strategii przystosowawczych,
      które nie będą w żaden sposób poprawiały jakości badań - będą tylko służyły
      zadowalaniu biurokratów.

      Jak na przedstawiciela partii liberalnej to dosyć oryginalny pomysł: zupełnie
      pomija podstawowe założenia dobrego zarządzania:

      -właściwą definicję celów --> jakość badań

      -wprowadzenie konkurencji --> systemu solidnych grantów pozwalających na
      prowadzenie badań na światowym poziomie

      -wprowadzenie rzeczywistej motywacji --> naukowej (zaplecze aparaturowe i
      organizacyjne umożliwiające uzyskanie wysokiej jakości wyników) oraz
      ekonomiczne (godziwe zarobki - adekwatne do jakości badań)


      Zamiast tego jest typowo defensywna i biurokratyczna idea przyznawania i
      odbierania przez państwo uprawnień - bez żadnej szerszej wizji. Coraz bardziej
      utwierdzam się w przekonaniu, że pani Kudrycka nie ma pojęcia o nauce przez
      duże N, wyraźnie widać w tych projektach jaki zaściankowy ma punkt widzenia i
      jak strasznie mało wie o celach i zasadach prowadzenia badań naukowych.


      I chciałbym zaproponować następujące twórcze rozszerzenia pomysłów pani
      Kudryckiej: co 7 lat weryfikujmy także doktoraty magisteria i matury. Jeśli
      okazałoby się, że nie da się wszystkim - to może chociaż politykom i wyższym
      urzędnikom państwowym?

      • owocoskala Re: Pomysly z Kafki rodem 14.06.08, 15:22
        > I chciałbym zaproponować następujące twórcze rozszerzenia pomysłów
        pani
        > Kudryckiej: co 7 lat weryfikujmy także doktoraty magisteria i
        matury. Jeśli
        > okazałoby się, że nie da się wszystkim - to może chociaż politykom
        i wyższym
        > urzędnikom państwowym?
        Nie bardzo rozumiesz o co chodzi. Nie chodzi o weryfikację tytułów
        tylko pełnionych funkcji np. prowadzenia doktoratów, choć ja bym to
        roszerzyła tez na prowadzenie magisterek bo ostatno obserwuje
        poczyniania niektórych adiunktów i pusty śmiech bierze. No jak mozna
        prowadzić magisterki nie znając w ogóle angielskiego? Wierzyć
        studentowi że tam jest to i to napisane :) ? Niektórzy profesorzy co
        od 10 lat nic nie spłodzili na liście filadelfijskiej ( a może byc
        to i 30 lat jak znam poski światek naukowy) niech dalej maja sobie
        prof. na prywatnych drzwiach, tylko niech nie zgrywają się na speców
        w środowisku. Weryfikacja centralna jest lepsza niż to co jest
        obecnie. Czy KBN się nie sprawdza? Mało tego wciąż instytuty dostają
        bezpośrednio za dużo forsy z której nie musza się konkretnie
        rozliczać - że w ich wyniku powstało tyle i tyle prac i z ta forsą
        różne dziwne rzeczy się dzieją.... Wierzcie mi :) Podobnie
        centralnie oceniane sa matury i chociaż jest prawdziwe odniesienie
        gdzie jaki poziom. W Szwecji np. weryfikacja dorobku naukowego jest
        co 5 lat....
        • dalatata Re: Pomysly z Kafki rodem 14.06.08, 15:35
          z calym szacunkiem, ty nie rozumiesz.

          czy jesli taki Chomsky, dla przykladu, w wieku 70 lat przestanie pisac nagle,
          zabierzemy mu uprawnienia doktorskie? czy nagle on przestanie wiedziec co to
          znaczy wypromowac dokotrat?

          czy ktos kto promuje przez 7 lat i ma sukcesy w promowaniu, ale nie pisze,
          nalezy mu zabronic promowac? co to za kompletna bzdura.

          zeby promowac dokotrat nalezy nabrac pewnego doswiadczenia akademickiego. i jak
          juz sie je nabierze, to ono juz jest. czlowiek nie staje sie z czasem mniej
          doswiadczony, co?
          • khmara Re: Pomysly z Kafki rodem 14.06.08, 15:45
            Chomsky juz skonczyl 80 i wciaz jeszcze pisze.

            Prawdziwa tragedia to promotorzy, ktorzy nie publikuja od 20 i wiecej lat,
            przyzwyczajeni do powtarzania komunalow i prawd objawionych, ktore juz dawno
            zostaly zakwestionowane, ktorzy sami juz zadnym warsztatem naukowym nie
            dysponuja i ucza doktorantow, ze wszystko wlasciwie mozna zacytowac za kims, bo
            czytac w oryginale przeciez nie ma potrzeby.
            • dalatata Re: Pomysly z Kafki rodem 14.06.08, 16:01
              uwielbiam uogolnienia.

              promotor niepiszacy od 20 lat wcael nie jest tragedia, jesli, po pierwsze jest
              na biezaco w swej dziedzinie i, po drugie, zacheca swojego dokotranta do
              pisania i czytania (znam takich, tu w UK). nawet taki promotor moze byc
              uzyteczny w kwestiach organizacji badan i roznych innych logistycznych, jak i
              bedzie w stanie ocenic meritum sprawy.

              doktorat ma promowac ktos, kto uie promowac doktoraty, a nie ktos kto umie pisac
              wnioski o granty. bardzo czesto jedno idzie w parze z drugim, ale nie zawsze.

              ale wiem, najwazniejsze to zniesc habilitacje i co 7 lat (he he) oceniac.
              • owocoskala Re: Pomysly z Kafki rodem 14.06.08, 17:09
                > promotor niepiszacy od 20 lat wcael nie jest tragedia, jesli, po
                pierwsze jest
                > na biezaco w swej dziedzinie i, po drugie, zacheca swojego
                dokotranta do
                > pisania i czytania
                Bahahaha pewnie piszesz o sobie? :)Tak bardzo bronisz skostniałego
                systemu... Chcesz tu wrócić? Najlepiej działa dobry przykład - "mój
                promotor tyle czyta i publikuje, chce byc taki sam :D"
                (znam takich, tu w UK). nawet taki promotor moze byc
                > uzyteczny w kwestiach organizacji badan i roznych innych
                logistycznych, jak i
                > bedzie w stanie ocenic meritum sprawy.
                Twój problem jest taki ze my nie piszemy o UK. My nie wiemy jak jest
                w UK a Ty nie masz pojęcia jak jest w Polsce...
                > doktorat ma promowac ktos, kto uie promowac doktoraty, a nie ktos
                kto umie pisa
                > c
                > wnioski o granty.
                Nie może promowac doktoratów ktoś kto sam nie potrafi publikować. A
                grantów nie dostaja osoby które pisza nielogicznie, nie potrafia
                uoargumentować co i dlaczego chca zrobić no i nie mają dorobku. Nie
                wiem jak w UK ale w Polsce doktorat ma wykazać że dana osoba potrafi
                wymyślić i przeprowadzić badanie naukowe a potem logicznie to
                opisać. Ot koniec pieśni.
                • dalatata Re: Pomysly z Kafki rodem 14.06.08, 17:57
                  owocskalo, jak myslisz, pisze o sobie? jesli napiszesz do mnie maila ze swoim
                  nazwiskiem, ja odpisze ci wysylajac moje cv. co ty na to? bardzo chetnie stane w
                  szranki z toba na dorobek, co wiecej, ide o zaklad ze mam 2-3 razy wiekszy niz
                  ty. a jesli nie mam, odszczekam to na tym forum. czekam na maila na
                  dalatata@gazeta.pl.

                  moja tozsaosc na tym forum zna ladnych pare osob, wiec zapewniam cie, ze jestes
                  bezpieczny.

                  co do Polski, mam w Polsce profesure, jak w UK, wiec moze nie wypoiwadaj sie o
                  mnie.

                  doktorat nie ma nic wspolnego z publikacjami. jednak ja nie powiezdialem nigdy
                  ze promotorem moze byc osoba bez pulikacji. ja mowie ze moze byc osoba ktora
                  przesala publikowac. czytaj ze zrozumieniem.

                  i czekam na maila!
                  • khmara Re: Pomysly z Kafki rodem 14.06.08, 18:09
                    A co z kims, kto przez cale zycie nie opublikowal nic poza Polska, ma tytul i
                    nie jest polonista ani specjalista od historii Polski, kultury polskiej itp.?
                    • dalatata Re: Pomysly z Kafki rodem 14.06.08, 18:16
                      jesli chodzi o doktorat,to dla mnie pytanie nie zachodzi. jesli ktos umie
                      wypromowac dokotraty, ktore przechodza przez rzetelne receznje, niech publikuje
                      w czasopismach Kim Il JOnga. mam to w nosie.

                      natomiast, ja wielokrotnie mowilem o tym, ze wedle mnie profesor polski, w tym
                      polonista, powinien miec dorobek miedzynarodowy. ale to jest kwestia profesury,
                      a nie promowania dokotratow - promowac doktoraty powinni ludzie ktorzy umieja to
                      robic. i ja na przyklad nie jestem pewiem czy umiem (choc mam przyzwoity
                      dorobek, mysle) i dlatego tego unikam.



                      khmara napisał:

                      > A co z kims, kto przez cale zycie nie opublikowal nic poza Polska, ma tytul i
                      > nie jest polonista ani specjalista od historii Polski, kultury polskiej itp.?
                  • owocoskala bez obrazy 15.06.08, 09:00
                    > owocskalo, jak myslisz, pisze o sobie? jesli napiszesz do mnie
                    maila ze swoim
                    > nazwiskiem, ja odpisze ci wysylajac moje cv. co ty na to?
                    Przykro mi, odpada, piszę tu na różnych forach zbyt wiele bardzo
                    osobistych rzeczy by się ujawnić nawet na pw. Na pewno masz
                    fantastyczny dorobek jak na filologa polskiego (choć nie można tego
                    porównywać z naukami ścisłymi) a jestem po prostu frustratem dla
                    którego nie ma na razie pracy w Polsce w tym co kocha i na czym się
                    naprawdę zna, a wyjechać nie mogę. Nawet ostatnio co dwa dni jestem
                    zapraszana do udziału w różnych naukowych zespołach, także
                    międzynarodowych, bo moja specjalność jest rzadka i jestem naprawdę
                    niezła ;). Więc jestem takim ot zapaleńcem który robi teraz kilka
                    eksperymentów prywatnie i zapewne opublikuję jeden dwa z nich
                    wysoko. Różnych uczelnianych adiunktów którzy nic nie robią i nie
                    bardzo rozumieją co mówię zjadłbym w butach. Wyjaśniam skąd moje
                    gorące zainteresownie tematem i pragnienie zmian. A Ty czemu tak go
                    pilnie śledzisz, czemu nie chcesz by było lepiej? Musiałam Ci bardzo
                    brutalnie uświadomić byś nie rzucał sie pod drzewi reform jak
                    Rejtan z wygodnego fotela w Anglii bo nie wiesz jak tu jest. Może u
                    grzecznych Anglików pewne mechanizmy się sprawdzają, u sprytnych
                    Polaków co to myslą jak się ustawić by się nie narobić i gdzie w
                    wielu miejscach najważniejsze sa układy trzeba ostro. Różnice w
                    poziomach w poszczególnych ośrodkach w Polsce sa kolosalne. Są
                    zakłady świetne, w są polskie czasopisma naukowe na światowym
                    poziomie. A czasami szukam nformacji o danej osobie w konkretnym
                    zakładzie swojej specjalności - czyli biologii (bo nie
                    wypowiadałabym się na tematy na których się nie znam) i naprawde
                    można się nieźle uśmiać z tematów proponowanych doktoratów,
                    magisterek itd, bo publikacji obcojęzycznych to ze świecą szukać.
                    Czasami publikuje głownie jedna - 3 osoby na duży zakład. Potencjał
                    w społczeństwie jest ale msi być mechanizm by zakładom opłacało się
                    zatrudniać dobrych, chociażby dlatego ze zły zostanie nagle odwołany
                    i nie będzie komu prowadzić do końca doktoratu czy magisterki.
                    • dalatata Re: bez obrazy 15.06.08, 10:33
                      nie ma obrazy. mnie troche irytuje jednak to, jak sie mi przywala osobiscie, nie
                      znajac mnie.

                      co do sprytnych Polakow, to ja sie akurat zgadzam. i dlatego wlasnie zniesienie
                      habilitacji nie ma zadnego znaczenia. bo Polak bedize jeszcze bardziej potrafic.
                      jakakowliek bedzie ta reforma, musi byc to najpierw refroma wymuszajaca
                      uczciwosc i rzetelnosc. i to sie da zrobic. tylko trzeba chciec. jednak, poza
                      deklaracjami forumowiczow, tego tak naprawde nikt nie chce.

                      i ja bym bardzo chcial zeby bylo lepiej, bo teraz w PL mozna niezle juz zarobic
                      na profesurze.i mozna by wrocic. ale nie do tego bagna z tysiacem ukladow i
                      ukladzikow. i przperaszam jak sie reforma ma do tych ukladow i ukladzikow? ze
                      teraz wierny adiunkt bedzie mogl byc profesorem? i to jest ta reforma? wolne zarty.

                      i nie mow mi o dorobku 'jak na filologa'. nie masz pojecia o czym mowisz.
      • szydlo4 Popieram, przecież obecnie jest tak, że sami sobie 14.06.08, 16:36
        (w sensie uczelni) nadają stopnie, stanowiska. Po wprowadzeniu tzw.
        weryfikacji też będą się wzajemnie weryfikować.
        Moim zdaniem, uczelnie powinien weryfikować rynek. Jeżeli chodzi o
        studentów to finansowanie uczelni państwowej powinno być
        proporcjonalnie do %% zatrudnienia absolwentów zgodnie z wyuczoną
        specjalnością. A jeżeli chodzi o prace badawcze, to sprzedaż wyników
        prac badawczych na otwatym rynku. Wówczas uczelnie będą same dbać o
        właściwą wewnętrzną ocenę swych pracowników i to ma sens.
      • anfa05 Re: Pomysly z Kafki rodem 14.06.08, 17:23
        "I chciałbym zaproponować następujące twórcze rozszerzenia pomysłów pani
        Kudryckiej: co 7 lat weryfikujmy także doktoraty magisteria i matury. Jeśli
        okazałoby się, że nie da się wszystkim - to może chociaż politykom i wyższym
        urzędnikom państwowym?"

        można by to też rozszerzyć na inne zawody - np. co 5 lat weryfikować
        umiejętności lekarzy - a jak mają kiepskie to zabierać im specjalizacje. albo co
        5 lat weryfikować oficerów. i jak coś nie tak to degradacja na szeregowego ;)
        ile wtedy będzie wolnych miejsc dla naszych znajomych :)
    • yot23 Nigdzie nie ma habilitacji 14.06.08, 13:50
      no może w Rosji... W USA i UK nie ma, a ich nauka do kiepskich nie
      należy. Ale pewno trudno będzie rządowi cos wymusić na polskich
      naukowcach bo dla nich to "obrona prestiżu".
      • pit_b no niezupelnie... 14.06.08, 14:02
        yot23 napisał:

        > no może w Rosji...


        Na pewnie jeszcze w RFN, Francji, Szwecji i pewnie kilku innych krajach.

        > W USA i UK nie ma, a ich nauka do kiepskich nie należy.

        W USA i UK są rozbudowane i urozmaicone systemy grantów na badania, które
        zapewniają znakomite finansowanie dobrych badań na konkurencyjnych warunkach
        (pomijam już tak oczywistą kwestię jak rażąca dysproporcja we wszelkich
        możliwych wskaźnikach opisujących wydatki na badania w UK i USA i w Polsce:
        chodzi zarówno o wydatki publiczne jak i całkowite - w proporcji do PKB,
        nominalne w przeliczeniu na badacza (tu szczególnie wyraźnie widać różnicę).
        Choćby dlatego fiksowanie się na sprawie habilitacji przy porównaniu polskiej i
        anglosaskiej nauki jest absurdalne.

        > Ale pewno trudno będzie rządowi cos wymusić na polskich
        > naukowcach bo dla nich to "obrona prestiżu".

        Niestety, na razie propozycje rządu maja charakter "mieszania w lokalnym
        kociołku", czyli administracyjnego określania kto jest dobry (ten bez
        habilitacji) a kto zły (lub przynajmniej podejrzany) - ten z habilitacją.
        Zmierzają raczej do obniżenia jakości kryteriów i ułatwienia sytuacji miernym
        prywatnym uczelniom niż do jakiejkolwiek poważnej i przełomowej reformy nauki.
        • itakdalej.itakdalej Skamielina w stylu sowieckim jest tylko u nas 14.06.08, 15:26
          pit_b napisała:

          > yot23 napisał:
          >
          > > no może w Rosji...
          >
          >
          > Na pewnie jeszcze w RFN, Francji, Szwecji i pewnie kilku innych
          krajach.

          Ale w Niemczech od kilku lat jest alternatywna ścieżka dojścia do
          profesury, we Francji jest to zupełnie coś innego, a w Szwecji jej
          nie ma:

          Dla tych którzy doceniają Wikipedię po angielsku:

          "In 2004, the habilitation was the subject of a major political
          debate in Germany. The former Federal Minister for Education and
          Research, Edelgard Bulmahn, aimed to abolish the system of the
          habilitation and replace it by the alternative concept of the junior
          professor: A researcher should first be employed for up to six years
          as a "junior professor" (a non-tenured position roughly equivalent
          to assistant professor in the United States or lecturer in the
          United Kingdom) and so prove their suitability to hold a tenured
          professorship."
          ...
          Universities in Sweden and Finland can appoint a researcher with a
          doctoral degree to an unpaid academic position called Docent after
          an independent scientific and educational review. A docent is
          allowed to lecture at a university. There is no separate notion of
          habilitation in Finland and Sweden. The status of docent, or an
          equivalent scientific qualitification, is also required to serve at
          doctoral committees and to serve as an opponent at a dissertation
          defense.

          The degree of Docteur d'État formerly awarded by universities in
          France had a somewhat similar purpose. It is now replaced by the
          Habilitation à Diriger des Recherches. The award of the French
          Habilitation generally requires having assisted in the supervision
          of a number of Masters and PhD students, consistent research for
          typically 5-6 years after appointment, and (in the sciences)
          typically around 20 publications in peer reviewed journals.
          Contributions in administration, course organisation can compensate
          for a less substantial research dossier in some cases.

          Przecież to co jest na Zachodzie i u nas to niebo i ziemia!




          • pit_b Re: Skamielina w stylu sowieckim jest tylko u nas 14.06.08, 15:42
            itakdalej.itakdalej napisał:

            >
            > Przecież to co jest na Zachodzie i u nas to niebo i ziemia!
            >
            >


            Zależy czy dyskutujemy o zasadzie: sformalizowanych uprawnieniach samodzielnego
            uczonego + stałej posadzie albo o szczegółach procedury. Zgadzam się, że polska
            procedura jest przestarzała i, na swój sposób, niepotrzebnie upokarzająca. Tylko
            że modyfikacje tej procedury mają niewiele wspólnego z potrzebną zasadniczą
            reformą.

            • itakdalej.itakdalej Re: Skamielina w stylu sowieckim jest tylko u nas 14.06.08, 15:51
              Mówimy o tym czy wszystko ma pozostać tak jak jest, z postępującą
              degeneracją i upadkiem Polski we wszelkich rankingach naukowych, czy
              zacząć ten system zmieniać, racjonalizować i otwierać na świat. Moim
              zdaniem, czas na zmiany w stylu francuskim czy niemieckim był 10 lat
              temu, teraz muszą być zastosowane metody bardziej radykalne, które
              proponuje min. Kudrycka.
              • anfa05 Re: Skamielina w stylu sowieckim jest tylko u nas 14.06.08, 17:36
                "Mówimy o tym czy wszystko ma pozostać tak jak jest, z postępującą
                degeneracją i upadkiem Polski we wszelkich rankingach naukowych, czy
                zacząć ten system zmieniać, racjonalizować i otwierać na świat."

                Degeneracji i upadkowi Polski we wszystkich rankingach naukowych winne są przede
                wszystkim kolejne rządy, traktujące naukę i szkolnictwo wyższe jako zbędny
                balast dla budżetu.

                "System nauki w Polsce znajduje się w stanie zapaści głodowej. W roku 1990
                wydatki budżetu państwa na naukę wynosiły 1,2 proc PKB. Malały one kolejno do
                ... Niestety, trend ten się utrzymał i pogłębił , wydatki budżetu na naukę w
                Polsce wyniosły w 2007 r. - 0,33 proc. PKB czyli podobne są do średniej krajów
                afrykańskich !!!, a kilkakrotnie niższe od średniej krajów europejskich." (za
                Prof. dr hab. inż. Andrzej P. Wierzbicki)
                • khmara Re: Skamielina w stylu sowieckim jest tylko u nas 14.06.08, 18:04
                  To jest bardzo istotny powod, ale nie jedyny. Brak srodkow jest dogodnym
                  usprawiedliwieniem, zeby tluc tony makulatury na krajowy uzytek. Z drugiej
                  strony, jak w PRL, licza sie przede wszystkim dojscia i uklady, a ten kto ma
                  dojscia jest bogiem, panem i wladca zycia pozostalych. Brak srodkow,
                  przestarzala struktura organizacyjna, brak kontaktow z zagranica i swoiste
                  zamkniecie w krajowym piekielku - to wszystko razem przyczynia sie do
                  postepujacej degrengolady.
                  • dalatata Re: Skamielina w stylu sowieckim jest tylko u nas 14.06.08, 18:08
                    to ja poprosze khmare, zeby mi wyjasnil, jak propozycje Kudryckiej zacheca
                    khmare, by zaczal publikowac tyle, by jego wlasny system publikacji (w tym jakis
                    artykulik w czasopismach na LF) nie byl dla niego jedynie aspiracja.

                    i dlaczego to, ze ja nie znam ani jednego polskiego naukowca, ktory nie dorabia,
                    nie ma zadnego wplywu na to, jaki jest poziom dorobku polskiej nauki?
                    • khmara Re: Skamielina w stylu sowieckim jest tylko u nas 14.06.08, 18:15
                      dalatata napisał:

                      > to ja poprosze khmare, zeby mi wyjasnil, jak propozycje Kudryckiej zacheca
                      > khmare, by zaczal publikowac tyle, by jego wlasny system publikacji (w tym jaki
                      > s
                      > artykulik w czasopismach na LF) nie byl dla niego jedynie aspiracja.

                      Ja mam akurat bardzo istotny powod osobisty, ktorego na forum nie wymienie, ale
                      przypuszczam, ze wystarczy to z odpowiednia ranga uwzgledniac przy ocenie dorobku.

                      > i dlaczego to, ze ja nie znam ani jednego polskiego naukowca, ktory nie dorabia
                      > ,
                      > nie ma zadnego wplywu na to, jaki jest poziom dorobku polskiej nauki?

                      Nie rozumiem, co mam objasniac. Widze istotniejsze przeszkody w pracy naukowej.
                      Eksplikujac nawiazanie do wczesniejszej dyskusji na ten temat - prosze wiecej
                      pieniedzy na badania, pensja moze poczekac, ale to jest moj prywatny punkt widzenia.
                      • dalatata Re: Skamielina w stylu sowieckim jest tylko u nas 14.06.08, 18:24
                        podejrzewam ze wielu, jesli nie wszycy maja powody osobiste. ale co tam.

                        ja sie akurat zgadzam, ze tego typu dorobek powineien byc promowany. a gdzie to
                        jest w reformie? i jak sie to ma zniesienia habilitacji?

                        niezly unik. ja tez widze inne przeszkody. czy wazniejsze? w naukach
                        humanistycznych? watpie.
                        szcerze powiedziawszy, nie jestem przekonany czy, nawet przy powodach
                        osobistych, warto wiecej pieniedzy na badania dawac naukowcowi, ktory nie
                        publikuje. i ciekawe na co te pieniadze sa potrzbne humaniscie khmarze? jakie to
                        badania humanistyczne sa tak kosztowne?
                        • khmara Re: Skamielina w stylu sowieckim jest tylko u nas 14.06.08, 18:31
                          > ja sie akurat zgadzam, ze tego typu dorobek powineien byc promowany. a gdzie to
                          > jest w reformie? i jak sie to ma zniesienia habilitacji?

                          Zobaczymy, jakie beda wyniki prac zespolu, ktory opuscili Modzelewski z
                          Brzezinskim - wtedy sie dowiemy, czy to jest w reformie, czy nie.

                          O swojej pracy z toba rozmawiac nie chce. Nie jestem polonista. Co do
                          publikowania - wlasnie dzisiaj przyszly tomy autorskie w twardej oprawie.
                          Przesylka z Frankfurtu. Koncze temat mojej pracy.
                  • anfa05 Re: Skamielina w stylu sowieckim jest tylko u nas 14.06.08, 18:30
                    oczywiście, że nie jest to powód jedyny. ale kiedy pensja asystenta na uczelni
                    nie wystarcza nawet na opłacenie niańki do małego dziecka to jak mówić o rozwoju
                    młodych naukowców?
                    spora część dyskusji toczy się tutaj na poziomie trochę odrealnionym. a żyjemy w
                    określonej rzeczywistości. mówi się cały czas o przykręcaniu śruby naukowcom, a
                    nic o poprawie ich statusu finansowego. obawiam się, że to droga do całkowitego
                    zniechęcenia młodych ludzi do pracy w szkolnictwie wyższym i nauce.
                    to, że w systemie środki są źle wydawane to nie tylko wina samych naukowców ale
                    też absurdalnych przepisów - na przykład systemu zamówień publicznych.
                    istnieje też cała masa dziwnych Instytutów zaliczanych do JBR, w których ilość
                    wdrożeń, patentów jest żenująco niska i podobna do szkół wyższych, które mają
                    przecież zupełnie inne priorytety.
                    • kaganovvitch Re: Skamielina w stylu sowieckim jest tylko u nas 15.06.08, 20:57
                      Czemu mamy marnowac pieniadze podatnikow na obecny skorumpowany
                      system zarzadzany przez PRLowska profesure? Najpierw czystka wsrod
                      profesury, komisaryczny zarzad uczelni panstwowych przez fachowcow
                      (najlepiej zagranicznych) albo ich prywatyzacja, a pozniej dopiero
                      wiecej srodkow z budzetu na nauke! Na czele wyzszej uczelni powinien
                      stac zawodowy menedzer, a nie naukowiec!
                • itakdalej.itakdalej Re: Skamielina w stylu sowieckim jest tylko u nas 14.06.08, 18:20
                  anfa05 napisał:

                  W roku 1990
                  > wydatki budżetu państwa na naukę wynosiły 1,2 proc PKB. Malały one
                  kolejno do
                  > ... Niestety, trend ten się utrzymał i pogłębił , wydatki budżetu
                  na naukę w
                  > Polsce wyniosły w 2007 r. - 0,33 proc. PKB czyli podobne są do
                  średniej krajów
                  > afrykańskich !!!, a kilkakrotnie niższe od średniej krajów
                  europejskich." (za
                  > Prof. dr hab. inż. Andrzej P. Wierzbicki)

                  Statystyki można liczyć dowolnie. Warto uwzględnić siłę złotego,
                  wydatki na programy europejskie (może to być inny strumień). Mam
                  wrażenie, że wydatki te bezwzględnie jednak rosną. Wynagrodzenia za
                  Millera (Buzek zadekretował) wyraźnie podskoczyły. Ktoś inny,
                  możliwe że także profesor, wyliczył kiedyś (nie pamiętam niestety
                  kto i gdzie; chyba na Forum GW, lub NFA), że wydatki rządu polskiego
                  na naukę, jeśli się uwzględni wszystkie strumyki, są bardzo wysokie.
                  Ja nie uważam, żeby tak było, ale mówienie o zapaści głodowej jest
                  moim zdaniem przesadą. Są uczelnie które radzą sobie świetnie, dużo
                  inwestują, rosną.
                  • khmara Re: Skamielina w stylu sowieckim jest tylko u nas 14.06.08, 18:25
                    Rosna mury, chyba kazda uczelnia cos buduje. Duzo pieniedzy idzie nie wiadomo na
                    co, a na badania (na taka zwykla, codzienna prace) brakuje. Mnie zadziwia, ze na
                    finansowanie najbardziej skarza sie huamnisci z UW (historycy, filologia) -
                    podobno czolowa uczelnia. Wiec nie tylko wysokosc srodkow, ale rowniez sposob
                    ich wydatkowania.
              • kaganovvitch Re: Skamielina w stylu sowieckim jest tylko u nas 15.06.08, 20:53
                Kudrycka nie proponuje nic radykalnego...
                Moim skromnym zdaniem to pilnie potrzebujemy w Polsce (jak i w całej
                prawie UE) gruntownej reformy nauki i szkolnictwa wyższego, w tym
                likwidacji takich iście feudalnych instytucji, wciąż obecnych w
                wielu krajach Unii, jak:
                - państwowe akademie nauk,
                - habilitacja i
                - dożywotnia profesura z państwowej nominacji, a także:
                - pełnego otwarcia instytucji naukowych w krajach-członkach UE dla
                zagranicznych naukowców oraz
                - liberalizacji przepisów w celu zwiększenia wewnątrz-krajowej i
                wewnątrz-unijnej mobilności kadry naukowej zarówno pionowej jak i
                poziomej.
                I jaki juz pisalem: w nauce powinni zostac tylko jej entuzjasci,
                stad postulat wyzszych plac dla naukowcow uwazam za chybiony.
                Polsce trzeba nie wiecej pieniedzy na nauke, a prywatyzacji 90%
                panstwowych uczelni, to jest wszystkich poza czolowymi
                uniwersytetami w glownych osrodkach akademickich kraju (W-wa,
                Krakow, Wroclaw, Poznan, Lodz, Lublin, Torun, Gdansk, Katowice i
                Szczecin). Najlepsze politechniki (W-wa, AGH, Gliwice, Wroclaw i
                kilka jeszcze innych) oraz SGH i SGGW powinny byc polprywatne
                (panstwo powino finansowac na nich tylko tzw. badania podstawowe), a
                reszta wyzszych uczelni (poza artystycznymi) w RP powinna byc
                zamknieta badz sprywatyzowana, aby nie obciazac nad miare
                podatnikow. A z podatkow powinno sie finansowac studentow, w
                zaleznosci od ich wynikow, a nie uczelnie. I wilk (student i
                wykladowca) i owca (podatnik) beda wtedy zadowoleni...
      • dalatata Re: Nigdzie nie ma habilitacji 14.06.08, 15:18
        nawet arcy-antyhabilitant khmara uznal tenure w USA za odpowiednik habilitacji.
        jak khmara tak mowi to tak musi byc. jakbym ja to powiedzial, to z cala
        pewnoscia tak nie jest.

        • khmara Re: Nigdzie nie ma habilitacji 14.06.08, 15:26
          Kurde, no to sie nazywa rzetelne cytowanie. Nie ma tu ekwiwalencji 1:1. Przy
          tenurze nie ma wymogu przedstawienia rozprawy, nie uzyskuje sie stopnia, nie ma
          kolokwium. Jedyne podobienstwo to uzyskanie stalego zatrudnienia po uzyskaniu
          tenury, ale to niestety zamierza sie zniesc.
          • dalatata Re: Nigdzie nie ma habilitacji 14.06.08, 15:37
            nie chce mi sie szukac cytatu. khmaro, na pewno zle cytuje. a ty nigdy tego nie
            powiedziales
            • khmara Re: Nigdzie nie ma habilitacji 14.06.08, 15:54
              Alez masz odautorska eksplikacje cytatu. Sam cytowany autor sie wypowiedzial w
              rzeczonej kwestii, wiec czego jeszcze chciec?

              BTW to stwierdzenie padlo na forum krakowskim, w dyskusji dotyczacej skutkow
              wprowadzenia zatrudnienia na podstawie kontraktow dla wszystkich poza
              tytularnymi oraz scislej etatyzacji, co uwazam za szkodliwe.
              • dalatata Re: Nigdzie nie ma habilitacji 14.06.08, 16:03
                to ze cytowany autor zmienia od czasu do czasu zdanie. ale to nie ma wiekszego
                znaczenia, tak naprawde. khmaro, have it your way. rybka mi to.
                • khmara Re: Nigdzie nie ma habilitacji 14.06.08, 16:09
                  To bylo tu:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=410&w=80232602&a=80290197
                  A dodatkowe wyjasnienie jest tu:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=410&w=80232602&a=80302584
                  - w odpowiedzi na uwage uzytkownika mru.

                  Chyba jako znany autor musze sie przyzwyczaic, ze cytowania nie zawsze oddaja w
                  pelni sens wypowiedzi autora.
    • nfajw Doktor, profesor do odwołania? 14.06.08, 13:53
      Reforma Kudryckiej na trzeźwo www.nfa.alfadent.pl/articles.php?topic=57
    • szydlo4 Stopnie, stopnie, a gdzie wynki prac badawczych? 14.06.08, 16:21
      Tylko kłótnie o te durne stopnie naukowe i stanowiska, a gdzie
      dyskusja o wynikach prac badawczych i kryteriach ich oceny?
      Ocena uczelni i pracowników powinna dotyczyć głównie:
      1. Ilu (w %%) absolwentów znalazło pracę zgodną z wyuczoną
      specjalnością i 2. Za ile sprzedano wyniki prac badawczych na
      otwartym rynku.

      Stopnie to drugorzędna sprawa i powinno nadawać się biorąc pod uwagę
      głownie powwyższe.
      • kaganovvitch Re: Stopnie, stopnie, a gdzie wynki prac badawczy 15.06.08, 20:58
        Slusznie!
        Ocena uczelni i pracowników powinna dotyczyć głównie:
        1. Ilu (w %%) absolwentów znalazło pracę zgodną z wyuczoną
        specjalnością i
        2. Za ile sprzedano wyniki prac badawczych na otwartym rynku.
    • nfajw zatrudnianie absolwentów 14.06.08, 16:42
      Ranking www.newsweek.pl/rankingi/szkoly_wyzsze_2008/
      No i rzekomo najlepsza uczelnia polska na 72 miejscu w Polsce !
      To kandydat na uczelnie flagową , ale flaga winna być chyba czarna -żałobna, a
      dofinansowanie ? na dalszy (niedo)rozwój czy na pogrzeb ?
      • anfa05 Re: zatrudnianie absolwentów 14.06.08, 17:44
        tylko jak można porównywać niewielka szkołę, która ma 1000 absolwentów z dużym
        Uniwersytetem, który ma ich 70 razy więcej? już na pierwszy rzut oka widać, że
        takie zestawienie procentowe nie bardzo ma sens. i jedna uwaga - Uniwersytety w
        dużej mierze kształcą ludzi, którzy znajdują zatrudnienie w oświacie, edukacji,
        kulturze. ale jak widać tacy ludzie w nowoczesnym świecie w ogóle się nie liczą.
      • dalatata Re: zatrudnianie absolwentów 14.06.08, 17:50
        Panie DOktorze a przeczytal pan czego dotyczy ten ranking? zachecam do
        przeczyania, a potem do wypowiedzi.
        • kaganovvicz Obiektywne oceny naukowcow... 14.06.08, 18:42
          ... mozna przeprowadzic tylko poprzez rynek, jako iz recenzje sa
          nieobiektywne (decydujacy wplyw na nie maja osobiste sympatie, a
          szczegolnie antypatie recenzentow), a wskazniki bibliometryczne sa
          zbyt latwe do manipulowania i tez sa ustalane arbitralnie i przez
          niezbyt madrych ludzi... A rynek wymaga PRYWATYZACJI (takiej
          prawdziwej, a nie przez obecne Rady Wydzialow skladajace sie na ogol
          ze smiecia akademickiego, choc z tytulami habilitowanych prof.
          belw.). I podobie tylko rynek ocenia obiektywnie uczelnie poprzez
          to, czy jego absolwenci sa poszukiwani, czy tez nie, i jakie robia
          oni kariery w swej pracy zawodowej... Sprawa jest prosta: jesli
          absolwenci danej uczelni sa poszukiwani, to moze ona podniesc czesne
          i zaostrzyc kryteria przyjecia (vide np. MIT), przez co jeszcze
          rosnie jej poziom naukowo-dydaktyczny i prestiz. I odwrotnie - takie
          UW czy UJ, ktorych ansolwenci (szczegolnie, ale nie tylko,
          humanisci) maja trudnosci ze znalezieniem pracy, albo pracuja przy
          mopie i zmywaku, powinny szybko zbankrutowac i nie marnowac
          pieniedzy podatnikow...
          • kaganovvicz Re: Obiektywne oceny naukowcow... 14.06.08, 18:44
            Bardziej znane uczelnie w rankingu
            www.newsweek.pl/rankingi/szkoly_wyzsze_2008/:
            1. Politechnika Krakowska
            3. Politechnika Warszawska
            6. Politechnika Slaska
            9. WAT
            10. SGH
            11. Politechnika Gdanska
            18. Politchnika Wroclaska
            19. Politechnika Lodzka
            21. AE Wroclaw
            22. Uniwerystet Warszawski
            23. AGH
            35. "Kozminski"
            40. "Lazarski"
            52. Nowy Sacz (National Louis)
            72. UJ (SIC)
            73. WSIiZ Rzeszow
            97. AWF
            99. WSHE w Lodzi
            (sklasyfikowano 120 uczelni)


            • kaganovvicz Re: Obiektywne oceny naukowcow... 14.06.08, 18:45
              1. O producencie swiadczy jego produkt, a produktem uniwersytetu sa
              glownie absolwenci.
              2. W UK absolwenci np. historii starozytnej z Oxbridge robia
              zawrotne kariery w administacji i w biznesie.
              3. Bowiem studia wyzsze to glownie nauka METODY, a nie wchlananie w
              siebie, jak to sie dzieje wciaz na UJ czy UW, zbioru luzno ze soba
              powiazanych faktow...
              3. Uwazam tez, ze naukowiec powinen pracowac dla wlasnej
              satysfakcji,
              ale uczyc powinien tak, by jego studenci byli "employable"
              (zatrudnialni)...
    • przemek05 A co z doktorantami? 14.06.08, 22:14
      Zalozmy, ze pracownik nauk. dostaje certyfikat, po jakims czasie
      obejmuje opieka doktorantow, a po 7 latach od przyznania (zgodnie z
      pomyslem Pani Minister) certyfikat mu odbieraja. Co maja wowczas
      doktoranci zrobic, wszystko zaczynac od poczatku u nowego promotora?
      • khmara Re: A co z doktorantami? 14.06.08, 22:37
        To znaczy, ze na 3 lata przed wygasnieciem certyfikatu nie powinienes dostac
        doktoranta. Natomiast jezeli dostaniesz doktoranta na 4 lata przed wygasnieciem
        certyfikatu, a doktorant sie w 4 latach nie zmiesci - to bedzie problem. Krotko
        mowiac, wyniki twojej pracy przejmie kto inny.
        • przemek05 Re: A co z doktorantami? 15.06.08, 19:03
          Jesli doktorant jest u mnie, to ja z nim uzgadniam tematyke pracy.
          Jesli mi go odbiora i pojdzie do kolegi, to zapewne bedzie musial
          temat zmienic, bo kolega nie musi byc wystarczajaco kompetentny w
          zakresie zaproponowanego przeze mnie tematu.
          A wiec albo doktorant straci lata pracy, albo obnizy sie poziom
          rozprawy (jesli w jakis sposob zmusza kolege do opieki bez zmiany
          tematu) albo de facto doktorat bede ja prowadzil, a formalnie bedzie
          go firmowal "profesor - slup". Nawiasem mowiac, tak tez zdarza sie i
          teraz, adiunkci wspolpracuja z doktorantami a formalnie zajmuje sie
          nimi profesor. Reforma p.Kudruckiej sprawi, ze ta praktyka sie
          rozpowszechni.
          Chocby na tym przykladzie widac, jak bardzo niedopracowana ta
          reforma...
    • nfajw przejmowanie dorobku/urobku 14.06.08, 22:43
      Jakos przejmowanie dorobku/urobku do tej pory nikogo nie
      przejmowało. Jedni robili drudzy na swoje konto zapisywali i było
      O.K. A teraz aby torpedowac reformę wymyśla sie rozmaite warianty.
      A moze by tak zaproponowac wyrejestrowanie tych co dorobek/urobek
      przejmowali ?
      • khmara Re: przejmowanie dorobku/urobku 14.06.08, 22:50
        Nie, spoko, to jest normalna i standardowa praktyka, ze kto inny jest faktycznym
        promotorem, a kto inny wpisuje to sobie do dorobku. Ja znam taki przypadek
        sprzed cwierc wieku, wiec widocznie zawsze tak bylo i nie nalezy sie tym
        absolutnie przejmowac, zeby nie torpedowac reform. To sie nazywa merytoryczna
        dyskusja.
        • nfajw Re: przejmowanie dorobku/urobku 15.06.08, 09:38
          Jak to się nie przejmować ? Propozycja - wyrejestrować !!! Niestety nie ma
          takich planów !
        • dalatata Re: przejmowanie dorobku/urobku 15.06.08, 10:45
          a moze mi ktos wytlumaczyc o co chodzi, kto sobie wpisuje dokotrat do dorobku?
          co za roznica, jesli dokotrat jest dobry i obroniony? tak z ciekawosci pytam. od
          kiedy liczymy dorobek na dokotraty.

          ja co prawda nie znam takich wypadkow, ale jakos nie potrafie sie powaznie
          przejac tym, ze prof X kaze adiunktowi Y rozmawiac z dokotrantem Z na temat
          doktoratu tego ostatniego, szczeoglnie jesli Y jest specjalista w waskiej
          dziedzinie doktoratu Z. a rozmowy te przyblizaja ow doktorat. Co wiecej, jesli
          adiunkt Y jest podwladnym tegoz profesora i ma w kontrakcie napisane, ze ma
          wykonywac polecenia tegoz profesora (wiem ze w Polsce ze to ujma na honorze
          adiunkta, gdy musi wykonac polecenie, ale w kontrakcie tak jest, nie?).

          czy w procesie promowania dokotratu nie chodzi glownie o doktorat? tak nawiasem
          mowiac sytuacja jest bardzo podobna do UK, gdzie to jest instytucja Director of
          Studies (nasz promotor), ktory moze sobie dobrac 2 pomocnikow (supervisors),
          ktorzy sa na przyklad specjlaistami w dziedzinie dokotratu. mniej wiecej nikt z
          tego nic nie ma, poza doktorantem, ktory ma doktorat. roznica w Polsce jest taka
          oczywisice, ze promotor kosi kase za promowanie (ktora wedlug mnie zmniejszyc
          pieciokrotnie) i pewnie powinien sie urobic po pachy, jednak ja nadal nie
          potrafie sie powaznie przejac sytuacja. szczegolnie jesli dokotrant broni w
          terminie i z dobrymi recenzjami doktrat.



          khmara napisał:

          > Nie, spoko, to jest normalna i standardowa praktyka, ze kto inny jest faktyczny
          > m
          > promotorem, a kto inny wpisuje to sobie do dorobku. Ja znam taki przypadek
          > sprzed cwierc wieku, wiec widocznie zawsze tak bylo i nie nalezy sie tym
          > absolutnie przejmowac, zeby nie torpedowac reform. To sie nazywa merytoryczna
          > dyskusja.
          • ford.ka Re: przejmowanie dorobku/urobku 15.06.08, 11:00
            Wyjasniam w czynie spolecznym.
            Zeby zostac prof. podworkowym na wiekszosci uczelni nalezy miec
            przynajmniej jednego doktoranta. Zeby zostac belwederskim trzeba
            doktora wypromowac. Sa tez tacy, ktorzy to sobie wpisuja do CV
            (Fisiak przekroczyl piecdziesiatke...) ale to juz tylko proznosc w
            czystej formie.
            Sa miejsca gdzie doktorantow i kandydatow na doktorantow jest wiecej
            niz muszek owocowek w laboratorium genetyka, a sa takie gdzie tego
            dobra nie ma na lekarstwo. W tej drugiej sytuacji czasem trwa walka,
            zeby takiego wyrwac. A czasem "hoduje sie" doktoranta, zeby go oddac
            swiezo shabilitowanemu faworytowi, bo to przyspiesza uzyskanie
            profesury podworkowej.
            Kiedy wybitni absolwenci prawa na UJ min.min. Ziobro i Cwiakalski
            sie o cos poklocili, opowiadali wszem i wobec, jak to mistrz Zbyszka
            Z. dostal w prezencie od kolegi doktoranta na finiszu, zeby mogl
            dostac belwedera. Zaden z panow nie uznal, ze lepiej nie dzielic sie
            tym z cala Polska, wiec to najwyrazniej norma.
            • dalatata Re: przejmowanie dorobku/urobku 15.06.08, 11:11
              dziekuje w imieniu sluzby!

              ja oczywiscie wiem o tych przepisach (uznaje je jednak za kompletny idiotyzm -
              jesli jednak sa to nalezy sobie z nimi radzic).

              rozumiem jednak ze poza taka sytuacja, problem adiunitka doradzajacego
              doktorantowi nie istnieje? bo mnie sie tu wydawalo, ze na przyklad kolega khmara
              uwaza taka sytuacje za dopust bozy i babelki.

              bo mnie na przyklad Fisiaka 50tka zupelnie nie przeszkadza. przeszkadzaloby mi,
              i to bardzo, gdyby on te dokotraty zalatwial. ale dopoki nie zalatwia, to mi to
              rybka czy on ma ich 50, 150 zcy 500. nawet jesli jego adiunkci doradzaja
              wszystkim dokotrantom. bo ja to widze, przerpaszam bardzo, rowniez w kategoriach
              uczenia sie dla adiunkta (wiem, wiem, bydle jestem, myslac ze adiunkt moze sie
              czegos jeszcze nauczyc) i mysle ze akurat adiunktowi to dobrze zrobi, jesli
              pogada z dokotrantem i go powspiera.
              • khmara Re: przejmowanie dorobku/urobku 15.06.08, 12:26
                Skoro do mnie pijesz. Jak sie doktoraty maja do dorobku, to juz ci kolega
                wytlumaczyl.

                Doktorat sprzed cwierc wieku, o ktorym wspominam wyzej, nie ma nic wspolnego z
                Fisiakiem ani ze mna i nie wiem, czemu ci sie to skojarzylo. To nawet nie byl
                doktorat z nauk humanistycznych. Nie chodzilo o doradzanie. Doktoranta od
                poczatku do konca prowadzil adiunkt. Obrona doktoratu miala miejsce rok lub dwa
                przed kolokwium habilitacyjnym, wiec trzeba bylo pro forma znalezc jakiegos
                promotora do gotowej juz pracy.
                • pit_b Drodzy Panowie 15.06.08, 12:53
                  Czy nie wydaje Wam się, że weszliście na tak szczegółowy poziom dyskusji (bo
                  taki a taki pan zrobił to a to) że zza drzew nie widzicie już lasu?

                  O ile ja znam struktury funkcjonowania nauki w kilku krajach, to aspekty czysto
                  socjologiczne (kto był czyim promotorem, kto kogo lubi, kto kogo zwalcza, kto
                  ile robi a kto bierze krem) są wszędzie ważne. Wszędzie oprócz merytoryki toczą
                  się "power games" i wszędzie "relation network" jest szalenie istotna. Dotyczy
                  to zwłaszcza dyscyplin czysto akademickich i bardziej teoretycznych - bo jeśli
                  są mocniejsze związki z przemysłem, to bardzo wzmacnia pozycję młodych ludzi i
                  możliwości rozwoju zawodowego (i finansowego) starszych.

                  Wobec tego czuję się upoważniony by powtórzyć to, co napisałem wczoraj. Polska
                  nauka potrzebuje:

                  -jasnej definicji celów: ---> jakość badań

                  -znaczących funduszy na badania ---> bez tego będzie nadal taplanie się w
                  lokalnych gierkach w atmosferze trudnej do zniesienia frustracji i zniechęcenia
                  + utrata zdonych ludzi

                  -przejrzystego i konkurencyjnego systemu podziału środków na badania

                  Gdyby te kryteria zostałyby spełnione, to natychmiast wytworzyłyby się w
                  naturalny sposób elity naukowców: to byliby ci, którzy dostają granty i
                  rozbudowują grupy. Tytułomania natychmiast straciłaby na znaczeniu. Wzrosłaby
                  mobilność kadry, ponieważ wymusiłyby ją silne ekonomiczne stymulanty. Wzrosłaby
                  konkurencja w walce o stałe posady, a instytucje naukowe musiałyby zatrudniać
                  na stałe posady takich uczonych, którzy dawaliby gwarancje tego, że będą ściągać
                  pieniądze (otrzymywać granty). Inna polityka władz prowadziłaby do konkretnych
                  strat prestiżowych i finansowych.

                  "Reformy" pani Kudryckiej nie wskazują wcale na to, że pani Kudrycka ma
                  jakikolwiek "big picture" czyli klarowną wizję zasadniczych zmian. Ona proponuje
                  jedynie więcej mieszania w biurokratycznej zupie, maskującego, w moim odczuciu,
                  chęć obniżenia kryteriów w nauce, celem skompensowania narastających braków
                  kadrowych.
                  Te braki wynikają, zaś, w dużej mierze z fatalnej polityki państwa wobec nauki w
                  ciągu ostatnich kilkunastu lat. "Reforma" pani Kudryckiej w tę konsekwentnie złą
                  politykę wobec nauki znakomicie się wpisuje.
                  • khmara Re: Drodzy Panowie 15.06.08, 13:27
                    Niestety, zgadzam sie z przedmowca calkowicie. To czy habilitacja bedzie, czy
                    nie, nie ma wiekszego znaczenia, dopoki o tym, kto sie bedzie rozwijal naukowo,
                    a komu zezwoli sie na wegetacje, bedzie decydowalo widzimisie przelozonego,
                    ktory albo sfinansuje badania, albo nie.

                    Jakies pieniadze na badania zostaly obiecane w przyszlorocznym budzecie, ale co
                    z tych mglistych obiecanek wyniknie, to trudno w tej chwili prorokowac. Bardzo
                    watpliwe, czy jakiekolwiek zmiany do tej pory przejda przez proces legislacyjny.

                    Na razie cala dyskusja faktycznie sprowadza sie do lokalnych gierek i
                    trzaskajacych drzwiami profesorow.
                    • dalatata Re: Drodzy Panowie 15.06.08, 14:12
                      khmara mowi ze to czy bedzie habiltacja czy nie, nie ma znaczenia.
                      koniec swiata. ide sie napic, bo mi sie swiat zawalil. khmara, jak zostane
                      alkoholikiem, to to bedzie twoja wina i twoich wolt pogladowych.
                      • khmara Re: Drodzy Panowie 15.06.08, 14:36
                        Powtarzam od dluzszego czasu, ze habilitacja bardzo czesto jest fikcja i jej
                        zniesienie nie bedzie mialo wiekszego znaczenia.

                        Nie dosc, ze alkoholik, to jeszcze sklerotyk.
                        • dalatata Re: Drodzy Panowie 15.06.08, 14:44
                          to nieprawda. powtarzasz do dluzszego czasu ze habilitacja blokuje rozwoj. co
                          wiecej wlosy drzesz z glowy,, byc moze juz lysawej, ze musisz ksiazke
                          habilitacyjna pisac,a wolalbys te dziesiatki artykulow, ktore juz czekaja i co
                          rusz wychynie taki z twardego dysku i wola: khmaaaaaarooooo,
                          khmaaaaarooooooo..... piiiiiiiiszszszszsz mnieeeeee.

                          tu dupa blada, trza habilitacje pisac. i co? habilitacja nie ma znaczenia? wolne
                          zarto dr. K. jest niewielu na tym forum tak zajadlych przeciwnikow habilitacji
                          jka ty. bardziej zajadly od ciebie jest tylko mgr Keller.
                          • khmara Re: Drodzy Panowie 15.06.08, 14:58
                            Dalatata, rece opadaja do piwnicy. Masz wyjatkowe trudnosci ze zrozumieniem
                            zlozonych problemow.

                            Zeby ci jeszcze bardziej namieszac w glowie, powiem tak: nie mam nic przeciw
                            habilitacji jako ocenie dorobku, jestem przeciw habilitacji z rozprawa i
                            wymogowi monotematycznosci.

                            Przerwa w biciu piany - praca czeka.
                            • dalatata Re: Drodzy Panowie 15.06.08, 15:10
                              aaaa. czyli w rzeczywistosci nie masz nic przeciwko habilitacji w obecnej jej
                              formie, minus kolokwium. khmaro, nigdy nie przypuszcalem ze to powiem.

                              wszem i wobec oswiadczam: zgadzam sie z khmara w sprawie habilitacji!!!!! obecne
                              rozwiazanie jest dobre, nalezy zniesc kolokwium.

                              rozlegaja sie fanfary, male dzeci wybiegaja z kwiatami w rekach, ludzie krzycza:
                              VIVAT KHMARA, VIVAT KHMARA, VIVAT STAN ADIUNKCI, VIVANT WSZYSTKIE STANY!
                              • khmara Re: Drodzy Panowie 15.06.08, 15:21
                                Minus rozprawa. Znowu nie zrozumiales.
                                • dalatata Re: Drodzy Panowie 15.06.08, 15:33
                                  dzisiejsza ustawa nie narzuca rozprawy. zdaje sie ze to ty nie rozumiesz khmarus.
                                  • khmara Re: Drodzy Panowie 15.06.08, 15:47
                                    Jeezu, nie chce mi sie. Rozprawa jest obowiazkowa. Ustawa precyzuje, co moze
                                    stanowic rozprawe. Rozprawe moze np. stanowic monotematyczny cykl publikacji.

                                    www.ck.gov.pl/
                                    Otworz sobie:
                                    Kryteria oceny kwalifikacji kadry naukowej i artystycznej
                                    wersja do druku (w pdf-ie sa bledy)
                                    • dalatata Re: Drodzy Panowie 15.06.08, 15:55
                                      no ale ty sie domagasz o ten cykl publikacji. no to go napisz.
                                      nie chcesz mi powiedziec, ze robisz duze badania (a zatem, powiedzmy, trwajace
                                      ponad rok) i potem z tego jeden artykul wychodzi? to jestes jedyny na swiecie
                                      ktory tak ma. duze badania to taki naklad pracy, ze nieopublikowanie serii
                                      artykulow (lub ksiazki) z takich badan, nie ma najmniejszego sensu i jest
                                      marnowaniem czasu i pieniedzy.

                                      sa dwie wiec mozliwosci: ty nie zrobiles nigdy duzcyh badan i wszystko co
                                      piszesz jest na podstawie malych badanek przyczynkarskich. albo zrobiles i nie
                                      jestes w stanie napisac serii artykulow - nie widzisz po prsotu serii problemow,
                                      ktore te badania wskazuja. w obu wypadkach nie powienienes dostac
                                      samodzielnosci, habilitacji, profesury, jakkolwiek by to nazwac.

                                      jesli te sytuacje nie zachodza, to ja po prostu nie wiem o co chodzi i w czym
                                      problem.
                                      • khmara Re: Drodzy Panowie 15.06.08, 16:08
                                        Jestem przeciw rozprawie w jakiejkolwiek formie, rowniez monotemtycznego cyklu.

                                        > nie chcesz mi powiedziec, ze robisz duze badania (a zatem, powiedzmy, trwajace
                                        > ponad rok) i potem z tego jeden artykul wychodzi? to jestes jedyny na swiecie
                                        > ktory tak ma. duze badania to taki naklad pracy, ze nieopublikowanie serii
                                        > artykulow (lub ksiazki) z takich badan, nie ma najmniejszego sensu i jest
                                        > marnowaniem czasu i pieniedzy.

                                        Sorx, w innych swiatach zyjemy. Tak wlasnie sie dzisiaj publikuje. Duzo danych
                                        nie rowna sie duzo papieru. Dla mnie to tez bylo zaskakujace odkrycie, ale po
                                        prostu tak jest.

                                        Wara tobie od tego, co ja widze. O swojej pracy z toba rozmawiac nie bede.
                                        • khmara Re: Drodzy Panowie 15.06.08, 16:32
                                          Zaskocze cie jeszcze bardziej. W psychologii bywa tak, ze przeprowadza sie nie
                                          jedno, ale od razu cztery badania i potem to wszystko publikuje sie jako JEDEN
                                          artykul.
                                          • adept_ltd Re: Drodzy Panowie 15.06.08, 16:33
                                            No to Khmaro zaskoczyłeś Dalatatę ;-)
                                          • dalatata Re: Drodzy Panowie 15.06.08, 17:19
                                            khmarus, nie pieprz. to o czym mowisz, to male badania, ktore psycholog wykonuje
                                            w ciagu 2 dni, potem je replikuje i ustawia zmieniajac zmienne. to sa inne
                                            badania, khmarus. my mowimy o badaniach, w ktore bawia sie duze dzieci. granty
                                            rzedu kikuset tysiecy funtow. juz napisalem - z takiego grantu jeden artykul to
                                            bylby skandal. ale rowniez z grantu za kilkadziesiat tysiecy funtow (roczne
                                            badania, pieniadze tylko na jedna osobe: badacza), khmarus, jeden artykul cie
                                            dyskwalifikuje.

                                            podejrzewam ze nigdy nie robiles takich badan i dlatego tego nie rozumiesz. i to
                                            jest w porzo. naprawde. przy czym, moze zamiast sie wypowiadac z
                                            autorytatwynoscia osoby ktora ma na koncie grantow za pare milionow funtow, a
                                            ostatnich 50 artykulow w czasopismach z LF, po prsotu posluchaj. bo to co mowisz
                                            to sa banialuki,khmaro drogi. totalne banialuki.

                                            dam ci przyklad. z programu badawczego ktorego bylem ko-dyrektorem (1.2 m euro),
                                            wyproudkowano kilkadziesiat artykulow, kilka ksiazek redagowanych i wydan
                                            specjalnych czasopism (takich do ktorych ty nadal aspirujesz, jak sam
                                            powiedziales). a to wszystko bylo w trakcie trwania 3 letniego programu.
                                            publikowano oczywisicie dalej, jednak ja sie przestalem interesowac. a
                                            publikowano na przyklad ksiazkowe monografie badawcze (jednej jestem jej
                                            wspolautorem).

                                            tak sie publikuje Khmarus przy takich pieniadzach. rozumiesz? publikowanie z
                                            duzych badan jednego artykulu jest strata czasu i pieniedzy.
                                            • khmara Re: Drodzy Panowie 15.06.08, 17:26
                                              Ja w ogole nie mowie o grantach. Ja mowie o tym, ze wyniki duzych badan
                                              publikuje sie w formie artykulu. A jak kto sie z grantu rozlicza, to nie moja
                                              sprawa.
                                              • dalatata Re: Drodzy Panowie 15.06.08, 17:42
                                                nie mowisz o grantach, jednak to na tym polega wspolczesna nauka.

                                                rozliczanie grantu, khmarusiu, to sa miedzy innymi publikacje. im wiecej tym
                                                lepiej. to ty, bez tego typu presji, mozesz sobie pozwolic na dlubanie i
                                                publikowanie jedego artykulu tu, a potme za chwile z czego innego. i wlasnei z
                                                takich badan nie powinno byc habilitacji. wlasnie na tym powinien polegac wymog
                                                monotematycznosci.
                                        • dalatata Re: Drodzy Panowie 15.06.08, 17:03
                                          taaaaa. dr khmara bedzie opowiadal nam o najnowszych trendach w publikacjach
                                          swiatowych. khmarus, pieprzysz i to na calego.

                                          to jest kompletna nieprawda, ze sie publikuje tylko teksty przyczynkarskie. to
                                          jest bujda na kolkach. gdybym powiedzmy dostal w brytyjskiego ESRC 200K funtow
                                          na dwa lata (bardzo tanio) i po tym projekcie opublikowal jeden albo dwa
                                          artykuly, moje szanse na nastepny grant bylyby zerowe. bo 2 artykuly za 200K
                                          funtow to bylaby calkowita strata pieniedzy podatnika.

                                          wiec powiem ci wprost kharo: zyjesz w zascianku, nie masz pojecia o tym, jak
                                          wyglada nauka i publikowanie. gadasz glupoty i to na dodatek szkodliwe glupoty.
                                          • khmara Re: Drodzy Panowie 15.06.08, 17:16
                                            Taaa, jasne, autorytet sie wypowiedzial z wyzyn. Ja sie nie wtracam w to, jak
                                            sie publikuje w twojej dziedzinie, wiec odczep sie ode mnie. Publikuj sobie
                                            swoje ksiazki i nie zbawiaj swiata na sile.


                                            > to jest kompletna nieprawda, ze sie publikuje tylko teksty przyczynkarskie

                                            ??? Wybacz, ale nie rozumiem, co dla ciebie jest tekstem przyczynkarskim.
                                            Matematycy zapewne publikuja same teksty przyczynkarskie, bo w matematyce
                                            monografie sa rzadkoscia.

                                            Przeanalizowanie 14 zmiennych na wyselekcjonowanej populacji i opublikowanie
                                            tego w najbardziej prestizowym czasopismie to jest przyczynek jak jasna cholera.
                                            Niewazne, ze badanie jest cytowane zanim jeszcze wyszlo w druku.
                                            • dalatata Re: Drodzy Panowie 15.06.08, 17:23
                                              dla ciebie powtorze: mowie o duzych badaniach. o badaniach za pieniadze,
                                              badaniach trwajacych ponad rok. rozumiesz?

                                              nie mow mi o matematyce, bo sie nie znam. i poewnie ty tez nie.

                                              nasza rozmowa zaczela sie od monotematycznosci habilitacji, z ktora ty masz
                                              problem. a ja ci mowie ze ktos kto nie zrobil duzych badan, nie powienien byc
                                              profesorem. i nie ma takiej dziedziny, w ktorej z badan tego typu publikuje sie
                                              artykul. a jesli ty jeszcze takich badan nie zrobilas, to moze wlasnie dlatego
                                              masz problemy z dorobkiem.
                                              • khmara Re: Drodzy Panowie 15.06.08, 17:40
                                                > nie ma takiej dziedziny, w ktorej z badan tego typu publikuje sie
                                                > artykul

                                                To ze ty czegos nie znasz, nie oznacza, ze to nie istnieje. Ja znam takie
                                                artykuly i nie interesuje mnie, z czego badania byly finansowane i co ich
                                                autorzy przedstawili w rozliczeniu grantu.

                                                A w matematyce i innych naukach scislych, zapewniam cie, nie mozna sie
                                                habilitowac na podstawie monografii. Cyt. za prof. Lutym:
                                                "Gdyby mi kolega przedstawił pracę habilitacyjną z podstaw fizykochemii, która
                                                byłaby książeczką, jak to jest wymagane w naukach humanistycznych, to miałbym
                                                podejrzenie, że to grafomania."
                                                www.forumakad.pl/archiwum/2008/06/18_pozbadzmy_sie_kompleksow.html
                                                Im bardziej eksperymentalnie, tym mniej "grafomanii". Tyle. Jezeli nadal masz
                                                watpliwosci, to zajrzyj jeszcze raz do linkowanych pdf-ow.
                                                • dalatata Re: Drodzy Panowie 15.06.08, 17:44
                                                  jeszcze raz: nie ma dziedziny nauki, w ktorej za 200K (roczne badania) mozna
                                                  opublikowac jeden artykul.

                                                  i daj se spokoj z naglym zwortem. mowimy o monotematycznosci dorobku, a nie o
                                                  ksiazkach teraz. khmaro, jestes, nie dziwie, sie nieuczciwy. za kazdym razem,
                                                  gdy koncza sie twoje argumenty usilujesz stosowac sztuczki.
                                                  • khmara Re: Drodzy Panowie 15.06.08, 17:53
                                                    Czlowieku, wiem, ze ludzie ktorzy opublikowali jedno z tych "duzych" badan,
                                                    korzystajac zreszta z grantu, przy okazji zrobili kilka malych badanek i zapewne
                                                    wszystko razem przedstawia w rozliczeniu grantu. Ale ksiazki z tego nie bedzie
                                                    na pewno i to wiem bezposrednio od kierownika projektu, wiec nie wciskaj mi
                                                    nieuczciwosci. Przyjmij do wiadomosci, ze nie jestes ani nieomylny, ani
                                                    wszechwiedzacy. Ja mowie o sposobach publikacji waznych wynikow badan, a ty
                                                    sciagasz temat na granty. 200K na rok to mi zaden grantodawca w Polsce nie da i
                                                    juz, my tu mamy male granciki, wiec pewni w ogole w Polsce nie powinno byc
                                                    profesorow.

                                                    Wylaczam sie, bo Ford ma racje, ze to nie jest dyskusja na forum publiczne o
                                                    reformie nauki.
                                                  • dalatata Re: Drodzy Panowie 15.06.08, 20:01
                                                    nie. w Polsce dadza ci 100K PLN. albo sobie sam zrobisz badania w 2 lata a nie w
                                                    rok. i to bedzie twoja monotematycznosc.

                                                    monotematycznosc dorobku habilitacyjnego ma sens i cel. nie jest sztuka napisac
                                                    5 artykulow, kazdy po 15 dniach skrobania. inn sztuka jest zaprojektowac i
                                                    przeprwadzic badania, z ktorych wychodzi ksiazka albo seria tekstow. i to
                                                    wlasnie od tego jest habilitacja. i wlasnie tak powinno byc.
                                                  • khmara Re: Drodzy Panowie 15.06.08, 20:55
                                                    > nie. w Polsce dadza ci 100K PLN.

                                                    Snisz:
                                                    www.nauka.opi.org.pl/granty/granty_inf_f_nauka.htm
                                                    Troche zabawnie sie robi, jak zaczynasz mnie pouczac, jak jest w Polsce ;-) No,
                                                    ale skad ja qrcze moge to wiedziec, przeciez nie mam habilitacji. A zreszta sam
                                                    powiedziales, ze przeciez mnie zadne pieniadze na badania nie sa potrzebne, bo i
                                                    po co...

                                                    Sens i cel mozna znalezc we wszystkim. W pewnym sensie caly moj dorobek po
                                                    doktoracie jest monotematyczny.

                                                    Nie chce mi sie ciagnac tej dyskusji. Masz ochote pogadac, to prosze bardzo:
                                                    khmara1@gmail.com , nie to nie.
                                                  • smile010 Re: Drodzy Panowie 15.06.08, 21:14
                                                    Brawo! Wreszcie ktoś publicznie ujawnił tak mocno skrywaną tajemnicę - głównym celem badań naukowych w Polsce jest pisanie książek, które nie mają czytelników. Dobrze byłoby poinformować podatników na co wydane są ich pieniądze.

                                                    A ja naiwnie myślałem, że celem badań naukowych jest rozwiązywanie problemów - tych bardzo ważkich i tych mniej ważkich, a publikowanie jest efektem ubocznych prowadzonych badań, ich podsumowaniem.

                                                    Myślę, że ma Pan bardzo małe pojęcie o prowadzeniu rzeczywistych badań, nie tych na stopień. Nie ma Pan pojęcia jakie są procedury obowiązują w firmach, które zajmują się nowoczesnymi technologiami (i niekoniecznie musi to dotyczyć technologii topowych). Do laboratorium nie można wnosić żadnych osobistych nośników pamięci, nie wspomnę już o publikowaniu wyników badań. Czy widział Pan klauzulę, którą należy podpisać przed rozpoczęciem współpracy z taką firmą? W takim przypadku jedynie możemy mówić o patentach i to z wieloma zastrzeżeniami. Z punktu widzenia obowiązujących w polskiej nauce procedur osobę realizującą projekty badawcze we współpracy z tego typu firmami można uznać za nieefektywne.
                                                    Polska to raj dla ludzi, którzy zajmują się przede wszystkim "naukowym biciem piany".
                                                  • kaganovvitch Re: Drodzy Panowie 15.06.08, 21:39
                                                    Nauka dzieli sie z grubsza na te uniwerytecka, ktorej celem jest
                                                    zdobywanie kolejnych stopni i tytulow naukowych, z profesura
                                                    belwederska jako ukoronowaniem kariery, i te prawdziwa, w ktorej
                                                    czesto nawet dane naukowca sa tajne (vide Korolev, ktorego jednak
                                                    przemycono, choc chyba nieswiadomie, w ksiazce Eugeniusza
                                                    Banaszczaka "Najszybsi ludzie swiata" LSW W-wa 1962 str. 32).
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Siergiej_Korolow
                                                • adept_ltd Re: Drodzy Panowie 15.06.08, 17:46
                                                  fju, fju profesor Luty chyba chce być profesorem Marcem, a wychodzi Styczeń.
                                                  Znam fizyków i chemików, którzy piszą te "książeczki" (też jako hab.) i pukają
                                                  się w czoło, jak słyszą takie konecpty
                                            • ford.ka Re: Drodzy Panowie 15.06.08, 17:26
                                              Ja chcialem tylko dodac swoja opinie, ze super sie czyta dyskusje, w
                                              ktorej nikt nic nie mowi konkretnego, bo przeciez sie ludzie
                                              dowiedza i bedzie sie dzialo. Przeciez debata nad reforma nauki
                                              debata, jawnosc musi byc, ale nie zeby zaraz chociaz uscislic w
                                              jakiej czlowiek dziala dziedzinie.
                                              Przypomina to troche fechtunek w ciemnym pokoju, gdzie z tepymi
                                              szpadami w reku rzuca sie kilka osob. Wezcie sie wymiencie jakimis w
                                              miare anonimowymi adresami e-mail i przejdzcie na priva, bo robi sie
                                              to juz nudne.
                                              • khmara Re: Drodzy Panowie 15.06.08, 17:41
                                                Popieram i wylaczam sie.
                                              • dalatata Re: Drodzy Panowie 15.06.08, 17:45
                                                fordzie.ka, nie wiem, pan oczekuje przestawienia sie. chetnie, prosze do mnie
                                                napisac i sie chetnie panu przedstawie. dalatata@gazeta.pl. poza tym, to nie
                                                wiem o co chodzi.
                                                • ford.ka Re: Drodzy Panowie 15.06.08, 17:50
                                                  Nie chodzi mi o wspolne wyjscie na kawe ;)
                                                  Chodzi mi o to, ze od kilku miesiecy prowadzicie zazarte debaty,
                                                  ktore zaczynaja sie w okolicach tematu, a potem zjezdzaja w kosmos,
                                                  w ktorych brakuje podstawowych faktow. Zaperzacie sie okropnie, a z
                                                  zewnatrz wyglada strasznie i smiesznie, bo obydwaj atakujecie tylko
                                                  swoje strawmen.
                                                  • kaganovvitch Re: Drodzy Panowie 15.06.08, 21:06
                                                    Dalatata i Khmara zasmiecaja prawie kazdy watek na temat reformy
                                                    nauki swoimi wzajemnymi atakami ad personam. Sa oni bowiem oplacani
                                                    od slowa przez habilitowana mafie profesorow bewderskich za
                                                    sprowadzanie tej dyskusji na manowce, co ma pomoc w utraceniu
                                                    jakiejkolwiek proby reformy polskiej nauki...
                                                  • khmara Re: Drodzy Panowie 15.06.08, 21:28
                                                    Panie Keller! Jak powszechnie wiadomo, smieciem ex definitione jest wszystko, co
                                                    jest sprzeczne z Panska ideologia. Niech Pan pracuje nad swoja filozofia zamiast
                                                    wtracac sie do dyskusji, ktore Pana nie dotycza. Proponuje wydac jakies powazne
                                                    dzielo, a nie tracic czas na forach internetowych. Moze sie zaczynac np. od:

                                                    "A spectre is haunting Europe - the spectre of Kellerism. All the Rectors of old
                                                    Europe have entered into a holy alliance to exorcise this spectre..."
                                                  • kaganovvitch Re: Drodzy Panowie 15.06.08, 21:41
                                                    Prosze bez atakow ad personam...
                • dalatata Re: przejmowanie dorobku/urobku 15.06.08, 14:07
                  mnie sie skojarzylo z Fisiakiem? to ford.ka zaczal o Fisiaku! czego sie czepiasz
                  misiu? chyba sie przepracowales nad ta rozprawa.

                  nie wiem co to znaczy ze adiunkt prowadzil dokotranta, w przeciwienstwie do
                  doradzania. mnie sie zawsze wydawalo, ze dokotrat to praca samodzielna. ale
                  widocznie u khmare trzeba bylo prowadzic.

                  jeszcze raz, ja nie mam wiekszcyh problemow z profesorem, ktory deleguje
                  obowiazek opieki nad dokotrantem do swego adiunkta, jesli adiunkt to zrobi
                  lepiej niz profesor. to odktorat jest miara sukcesu. ja nie jestem dobrym
                  promotorem, wiec zrobilbym to samo.
                  • khmara Re: przejmowanie dorobku/urobku 15.06.08, 14:32
                    Schowaj sobie gdzies swoje domysly.

                    > jeszcze raz, ja nie mam wiekszcyh problemow z profesorem, ktory deleguje
                    > obowiazek opieki nad dokotrantem do swego adiunkta, jesli adiunkt to zrobi
                    > lepiej niz profesor. to odktorat jest miara sukcesu. ja nie jestem dobrym
                    > promotorem, wiec zrobilbym to samo.

                    Przeczytaj jeszcze raz wyzej, bo nie rozumiesz. W omawianym przypadku nie bylo
                    profesora, ktory cokolwiek by delegowal.

                    A jezeli promotor moze delegowac calosc obowiazkow promotorskich na osobe bez
                    uprawnien, to po kij te uprawnienia?
                    • dalatata Re: przejmowanie dorobku/urobku 15.06.08, 14:41
                      niespecjalnie wiem, jak w papierach moze byc adiunkt jako promotor.

                      a co do uprawnien, ja akurat uwazam ze promotorem powinienien byc ten, kto umie
                      promoowac. tu, w UK, to calkiem niezle dziala. promotorem moze byc kazdy, tyle
                      ze nie kazdy sie pcha. jak sie znam na polskich uczonych, kazdy magister bedzie
                      chcial byc promotorem i dlatego sa potrzebne uprawnienia. bo ja sobie mysle ze
                      polska nauka - w duzym stopniu, z pewnoscai nie cala - jest pozbawiona
                      jakiegokowliek etosu pracy. i dlatego promotorzy olewaja, prowadzacy nie
                      przychodza na zajecia, recenzenci pisza nieuczciwe recenzje itd itd.

                      i dlatego sa potrzebne uprawnienia. i dlatego tez sa potrzebne drakonskie
                      uregulowania, wymuszajace uczciwosc. swiadomosc, ze mozna stracic publicznie
                      prawo do promowania i recenzowania czegokolwiek dzialaloby odstraszajaco. ale
                      tego nikt nie zrobi, bo lepiej zniesc habilitacje i mianowac profesorami swoich
                      od razu. i sie czlowiek taki nameczyc pisaniem nie bedzie musial.
                      • khmara Re: przejmowanie dorobku/urobku 15.06.08, 14:49
                        > niespecjalnie wiem, jak w papierach moze byc adiunkt jako promotor.

                        Chyba zaczynasz cos rozumiec. Dlatego wlasnie w omawianym przypadku w papierach
                        jest inaczej niz bylo w rzeczywistosci.

                        > i dlatego sa potrzebne uprawnienia. i dlatego tez sa potrzebne drakonskie
                        > uregulowania, wymuszajace uczciwosc. swiadomosc, ze mozna stracic publicznie
                        > prawo do promowania i recenzowania czegokolwiek dzialaloby odstraszajaco. ale
                        > tego nikt nie zrobi

                        Jak nie? Toz przeciez to wlasnie Kudrycka chce zrobic i mozliwosc utraty
                        uprawnien do recenzowania i promowania czegokolwiek dziala na tyle
                        odstraszajaco, ze profesorowie drzwiami trzaskaja. Tylko tobie nie podobaja sie
                        kryteria Kudryckiej, bo twoim zdaniem nie potrzeba samemu pracowac naukowo, zeby
                        promowac doktorat. Mnie wychodzi na to, ze ty tu popierasz niedouczonych.
                        • dalatata Re: przejmowanie dorobku/urobku 15.06.08, 15:06
                          no to ja jeszcze raz: ja nie mam problemu z owym 'prowadzeniem' doktoranta przez
                          adiunkta. co napisalem wielokrotnie.

                          to przeczytaj jeszcze raz to co ja napisalem, a co proponuje Kudrycka. madame
                          kudrycka proponuje ocene DOROBKU i na tej podstawie chce odbierac uprawnienia.a
                          ja juz pare razy mowilem, ze dorobek pisarski nie ma sie nijak do kompetencji
                          dokotrskich. czego sam jestem niezlym dowodem. nie umiem i nie lubie promowac i
                          zeby u mnie pisac, trzeba miec wiele samozaparcia. dlatego unikam tego.

                          ja jednak nigdy nie powiedzialem ze w ogole nie trzeba miec dorobku. zeby
                          nadzrowac proces badawczy, trzeba samemu przez niego przejsc. jednak wcael nie
                          oznacza to ze trzeba przez cale zycie byc badaczem.

                          juz sam khmaro ministerialny stweirdziles ze uczciwosc ma sie nijak do dorobku.
                          i ja sie z tym zgadzam. jak wiec propozcyje najjasniejszej Barbary maja sie to
                          nieczuciwych recenzji?
                          • khmara Re: przejmowanie dorobku/urobku 15.06.08, 15:29
                            > juz sam khmaro ministerialny stweirdziles ze uczciwosc ma sie nijak do dorobku.
                            > i ja sie z tym zgadzam. jak wiec propozcyje najjasniejszej Barbary maja sie to
                            > nieczuciwych recenzji?

                            Nie mam zdania. Jak zostana ogloszone publicznie wyniki prac zespolu, z ktorego
                            trzaskajac drzwiami wyszli Brzezinksi z Modzelewskim, to sie wypowiem.

                            Nie bedzie poprawy etosu, jezeli do tego pijesz, bez podniesienia poziomu i
                            umiedzynarodowienia.
                          • owocoskala Re: przejmowanie dorobku/urobku 15.06.08, 15:30
                            a
                            > ja juz pare razy mowilem, ze dorobek pisarski nie ma sie nijak do
                            kompetencji
                            > dokotrskich. czego sam jestem niezlym dowodem. nie umiem i nie
                            lubie promowac i
                            > zeby u mnie pisac, trzeba miec wiele samozaparcia. dlatego unikam
                            tego.
                            O ile twój przypadek jest do przyjęcia - no bo może po prostu
                            nieciepliwy jesteś i nie masz zacięcia do tłumczenia to odwrotny
                            absolutnie. Pewnie za to studenci chwala cię za wykłady bo inaczej
                            moze po prostu nie powinieneś uczyć tylko tworzyć w gabinecie. Może
                            zresztą u humanistów ważna jest tylko lekkość pióra i błyskotliwość
                            wypowiedzi i tego sie pewnie nie traci do demencji satarczej,
                            niestety w naukach ścisłych musisz być cho....nie na czasie inaczej
                            wypadasz z gry. Wciąż nowe metody opracowywania danych, programy do
                            obliczania statystyki, nowe trendy w badaniach. Do tego nie pasuje
                            np. dziadunio skrobiący powoli po tablicy i mający swój wykład ten
                            sam od 30 lat na podstawie podręcznika który wtedy był na
                            topie :roll:
                            • khmara Re: przejmowanie dorobku/urobku 15.06.08, 15:43
                              Lol, tak wyglada dzisiaj humanistyka:
                              www.spl.harvard.edu/archive/spl-pre2007/pages/projects/BIRN/fbirn/opitz2002.pdf
                              www.ling.upenn.edu/~wlabov/Papers/LSF.LVC.pdfofujzs
                              • dalatata Re: przejmowanie dorobku/urobku 15.06.08, 15:49
                                jesli dla ciebie to neuro cos tam, to jest swiatowa humanistyka, khmaro, wybacz,
                                nie wiesz co mowisz.
                                • khmara Re: przejmowanie dorobku/urobku 15.06.08, 15:53
                                  To psycholog juz nie jest humanista? W Polsce chyba jednak jeszcze jest, a ERP
                                  to standardowa metoda badawcza w psychologii kognitywnej.
                                  • dalatata Re: przejmowanie dorobku/urobku 15.06.08, 15:59
                                    ty akurat powiezdiales ze tak wyglada humanistyka, wiec blagam daruj sobie proby
                                    lapania za slowka.

                                    a z psychologia to jest bardzo dziwna sprawa. bo rozne uniwersytety roznie ja
                                    klasyfikuja, zarowno jako humanistyke, jako nauke spoleczna, a takze jako
                                    dyscypline okolomedyczna.

                                    nie ma wiec odpowiedzi na twoje wnikliwe pytanie, czy psycholog to humanista.
                                    zalezy gdzie i zalezy jaki psycholog.
                                    • khmara Re: przejmowanie dorobku/urobku 15.06.08, 16:09
                                      Mhm, a ten od progresji logarytmicznej to zapewne nie jezykoznawca?
                                      • kaganovvitch Re: przejmowanie dorobku/urobku 15.06.08, 21:08
                                        A potrafi on wyciagnac logartm naturalny z algorytmu napisanego w
                                        nienaturalnym jezyku Algol?
                              • khmara Re: przejmowanie dorobku/urobku 15.06.08, 16:15
                                Poprawny link:
                                www.ling.upenn.edu/~wlabov/Papers/LSF.LVC.pdf
                                • dalatata Re: przejmowanie dorobku/urobku 15.06.08, 17:08
                                  pytania o progresje i lingwistyke nie rozuiem.
                                  khmarus, placzesz sie.mowisz jak wyglada wspolczesna humanistyka, ja ci mowie ze
                                  gadasz bzdury. to ty czy psychologia to humanistyka. to ja ci mowie ze na
                                  pytanie nie da sie odpoweidziec.

                                  to ty ze ktos nie jest jezykoznawca. a mnie jest rybka co on jest.

                                  widzisz khmarus, w twoim zascianku, kazdy musi byc przypisany do konkretnej
                                  dziedziny nauki, ktora jest potem przypisana do konkretnych nauk itd itd. my tak
                                  nie myslimy. nam to jest rybka. dlatego wlasnie uniwerstyety sobie same decyduja
                                  gdzie umiescic departament psychologii. jesli sa hardcorowi psychologoiwe,
                                  nastawieni bilogicznie, to pewnie bedzie blizej nauk scislych. z kolei
                                  psychologia jakosciowa, narracyjna, bedzie w humanistyce.

                                  i nie ma problemu. ale ja rozumiem, ze tobie sie swiat wali, ze nie masz jasnych
                                  dyscyplin ustalonych.
                                  • khmara Re: przejmowanie dorobku/urobku 15.06.08, 17:24
                                    > pytania o progresje i lingwistyke nie rozuiem.

                                    Pytanie jest proste, czy lingwistyka to humanistyka, czy juz nie? A czy
                                    lingwistyka, w ktorej stosuje sie progresje logarytmiczna nadal jest
                                    humanistyka, czy juz nie?

                                    > widzisz khmarus, w twoim zascianku, kazdy musi byc przypisany do konkretnej
                                    > dziedziny nauki, ktora jest potem przypisana do konkretnych nauk itd itd. my ta
                                    > k
                                    > nie myslimy. nam to jest rybka. dlatego wlasnie uniwerstyety sobie same decyduj
                                    > a
                                    > gdzie umiescic departament psychologii. jesli sa hardcorowi psychologoiwe,
                                    > nastawieni bilogicznie, to pewnie bedzie blizej nauk scislych. z kolei
                                    > psychologia jakosciowa, narracyjna, bedzie w humanistyce.

                                    Alez ty przeciez chcesz, zeby w tym moim zascianku wszystko zostalo po staremu.
                                    Nawet usilujesz mi narzucac co i w jakiej formie mam publikowac, a na wszelkie
                                    proby sprzeciwu odpowiadasz, ze nie mam wystarczajacych kwalifikacji, bo nie mam
                                    habilitacji.

                                    Doprawdy, nie wiem, kto tu jest bardziej zasciankowy.
                                    • dalatata Re: przejmowanie dorobku/urobku 15.06.08, 17:36
                                      juz ci powiedzialem na temat tego co jest humanistyka. na moim uniwersytecie, na
                                      przyklad, computational linguistics jest poza wydzialem humanistycznym i nauk
                                      spolecznych. ale ustal koniecznie jak powinno byc.

                                      nie khmarus, ja ci mowie ze monotematycznosc, ktorej tak nie cierpisz jest po
                                      pierwsze calkiem sensowna, a po drugie nie jest wymyslem jedynie polskim, nawet
                                      jesli w UK nie ma przepisu o tym, ze ma byc monotematycznie. dzisiaj w UK nie
                                      mozna zostac profesorem bez dsowiadczenia w duzych badaniach. to wlasnie to jest
                                      ta monotematycznosc.
                                      • khmara Re: przejmowanie dorobku/urobku 15.06.08, 19:00
                                        > jesli w UK nie ma przepisu o tym, ze ma byc monotematycznie. dzisiaj w UK nie
                                        > mozna zostac profesorem bez dsowiadczenia w duzych badaniach. to wlasnie to jes
                                        > t
                                        > ta monotematycznosc.

                                        Taaa, no, tylko ja robie habilitacje, a nie staram sie o tytul, wiec to jakby
                                        nie do mnie.
                                        • dalatata Re: przejmowanie dorobku/urobku 15.06.08, 20:05
                                          dr khmara ma zdolnosc do przeuwania parametrow dyskusji.

                                          czepiasz sie monotematycznosci, bo ci sie nie podoba. dowodze ci ze nie dosc ze
                                          monotematycznosc jest sensowna, to rowniez zwraca sie na nia uwage na mitycznym
                                          zachodzie.

                                          ale zle. khmaro, ja propponuje zebys sam sobie ustalil kryteria swojej
                                          habilitacji. choc cos czuje ze one moga byc jedynie aspiracja.....
                                          • kaganovvitch Monotematyczny dalatata... 15.06.08, 20:49
                                            ... nie dalby profesury takiem u A. Einsteinowi, bo ten, zamiast
                                            doskonalic STW, zabral sie za cos innego, czyli OTW, czyli zamiast
                                            badac zachowanie sie cial przy szybkosciach zblizonych do c, zajal
                                            sie grawitacja. W obecnej Polsce by habilitacji ani belwederskiej
                                            profesury nie dostal, bo nie skoncentrowal sie na konkretnym
                                            temacie... :(
                                            • dalatata Re: Monotematyczny dalatata... 15.06.08, 20:59
                                              magistrze Keller, ja nie mam watpliwosci ze Albert EInstein mialby taki index h,
                                              o jakim pan nawet nie osmiela sie snic. wiec, mysle ze jakos bysmy go przepchneli.

                                              natomiast porownywanie nauki sprzed 100 lat z dzisiejsza moze sie robi w Moszna
                                              Juniwersity, natomiast my zwykli ludkowie widzimy idiotyzm takich porownan.

                                              wie pan w sredniowieczu nie bylo druku i cholera jak wydac habilitacje w 100
                                              egzemplarzach, nie?
                                              • kaganovvitch Re: Monotematyczny dalatata... 15.06.08, 21:10
                                                Licencjacie Dalatato. Habilitacje i belwederska profesure dostaje
                                                sie na podstawie urzedowej procedury, a nie jakis tam zachodnich, a
                                                wiec zgnilych wskaznikow typu g, h oraz i.
                                                W sredniowieczu lapalo sie zas mnichow i kazalo im kopiowac...
              • kaganovvitch Re: przejmowanie dorobku/urobku 15.06.08, 21:02
                Ktory z doktorow Fisiaka mowi plynnie po angielsku?
          • kaganovvitch Re: przejmowanie dorobku/urobku 15.06.08, 21:01
            Na zachodzie doktorat (PhD) jak najbrdziej sie liczy do dorobku.
            Uczelnie czesto wola mlodego doktora, ktory ma aktualna wiedze, niz
            kogos, kto doktorat zrobil pond 20 lat temu, a wiec w zamierzchlej
            przeszlosci...
    • kasia510 a kto to jest ten prof Brzeziński 15.06.08, 12:50
      czy ktoś o nim słyszał? co on zrobił dla nauki polskiej?
      • dalatata Re: a kto to jest ten prof Brzeziński 15.06.08, 14:10
        a ten Brzezinski to czlonek korespondent PAN. psycholog, od dluzszego czasu w
        CK. nie znam faceta, jednak mowi sie o nim ze jest urzedniczym rotweilerem:
        trzyma sie litery prawa, bezlitosnie. nie ma kumpli. jak dla mnie pozytywna
        postac od tej strony. od innej nie znam.
        • kasia510 Re: a kto to jest ten prof Brzeziński 15.06.08, 20:08
          a ma jakieś osiągnięcia naukowe?
          • dalatata Re: a kto to jest ten prof Brzeziński 15.06.08, 20:30
            tak. uwazany jest za najlepsego polskiego psychologa-metodologa. dzisiaj to
            troceh juz na wyrost, bo sie zajal manaementem nauki, ale jeszcze 20 lat temu
            zdecydowanie zasluzone.

            prosze sobie go znalezc na psychologii UAM
    • przemek05 Stabilnosc zatrudnienia to czynnik pozytywny 15.06.08, 19:19
      We Francji pracownik nauk. cieszy sie stabilnoscia zatrudnienia,
      pewnoscia utrzymania etatu, jest tez "habilitation a diriger des
      recherches", ktorej nikomu sie nie odbiera po jej przyznaniu. I
      jakos nauka francuska o niebo lepsza od polskiej, przynajmniej w
      dziedzinach technicznych.
      Tymczasem naszym reformatorom sie wydaje, ze destabilizacja pozycji
      pracownika, jego ciagly strach o utrate pracy, wymusza wyniki.
      Strachem to mozna wymusic sprawne kopanie rowow, a nie naukowe
      wyniki...
      • kaganovvitch Re: Stabilnosc zatrudnienia to czynnik pozytywny 15.06.08, 20:42
        Jakie ma ta nauka osiagniecia?
      • itakdalej.itakdalej Re: Stabilnosc zatrudnienia to czynnik pozytywny 15.06.08, 21:41
        przemek05 napisał:

        > We Francji pracownik nauk. cieszy sie stabilnoscia zatrudnienia,
        > pewnoscia utrzymania etatu, jest tez "habilitation a diriger des
        > recherches", ktorej nikomu sie nie odbiera po jej przyznaniu. I
        > jakos nauka francuska o niebo lepsza od polskiej, przynajmniej w
        > dziedzinach technicznych.

        OK, ale to jest zupełnie co innego niż polska habilitacja: przed nią
        TRZEBA prowadzić doktoraty i mieć pokaźną liczbę publikacji w
        odpowiednich czasopismach. Nie ma konieczności pisania gniota (na
        ogół jest to drugi doktorat), kretyńskiego kolokwium, oceny przez
        niekompetentne grono i jeszcze głupszego wykładu o dupie Maryni po.
        Z Wikipedii:
        The award of the French Habilitation generally requires having
        assisted in the supervision of a number of Masters and PhD students,
        consistent research for typically 5-6 years after appointment, and
        (in the sciences) typically around 20 publications in peer reviewed
        journals.
        • kaganovvitch Re: Stabilnosc zatrudnienia to czynnik pozytywny 15.06.08, 21:44
          Otoz to...
    • amanasunta Nalezy pojsc dalej...... 15.06.08, 20:10
      1.Weryfikacja matur.
      Obowiazkowa powtorka matury z matmy i polaka co np.15 lat.
      2.Weryfikacja swiadectwa podstawowki.
      Dyktando i egzamin z prawa Pitagorasa co 5 lat.
      albo......
      co lepsze i tansze
      3.Odeslanie min Kudryckiej i calej POwieckiej bandy do psychiatryka
      cito :)))))))))
      • kaganovvitch Re: Nalezy pojsc dalej...... 15.06.08, 20:42
        ... i wprowadzic weryfikacje naukowcow i instytucji naukowych
        (instytuty badawcze i wyzsze uczelnie) przez rynek, co wymaga ich
        prywatyzacji (ale nie przez ich obecna profesure)...
    • nieukonczony Doktor, profesor do odwołania? 16.06.08, 13:35
      >>"A premier Donald Tusk zapewnił: "Nie będziemy reformować polskiej nauki
      wbrew polskim naukowcom".<<
      ===========

      Szanowny panie Premierze: A co dalej?
      Żadna polska poważna reforma nie może przebić się poprzez zwykły
      korporacjonizm. Nie można ciągle zreformować tzw. służby zdrowia (też
      częściowo "uczeni"), usług prawniczych (też częściowo "uczeni"), karty
      nauczyciela (też częściowo "uczeni"), górnictwa, emerytur i rent itd itp.
      Czytając wypowiedzi na różnych forach dotyczących szkolnictwa wyższego czy w
      sprawie stopni naukowych, zauważyć można niespójność wypowiedzi różnych
      "fachowców" na temat systemów funkcjonujących na tzw.świecie. Tak zresztą jest
      od bardzo dawna.
      Wiem co piszę bo przepracowałem na jednej z najwyższych w okolicy uczelni 25 lat.
      Powracający z różnych "gościnnych występów" opowiadali, że: w Stanach to..., w
      Niemczech to.., we Francji to..., na zachodzie to ..., w Ameryce to ... itd
      itp. A prawda jest taka, że to profesorowie są faktycznymi właścicielami (nie
      formalnymi ale właśnie faktycznymi) uczelni publicznych (czytaj: państwowych)
      i żadnymi poważnymi zmianami zainteresowani nie są. Zresztą tak jest
      skonstruowany cały system, że ktoś kto dochrapał się profesury żadną zmianą
      zainteresowany być nie może.
      Jest dobrze jak jest.
      Każdy kto próbuje głosić jakiekolwiek inne opinie jest wrogiem.
      • kaganovvicz Re: Doktor, profesor do odwołania? 16.06.08, 15:26
        Tez 100% zgoda z 'nieukonczonym'. Tylko reforma oparta na prawdziwej
        prywatyzacji nauki, czyli przejecia szkol wyzszych i PANu przez
        biznesmenow i zawodowych menedzerow ma szanse. Dotychczasowa kadra
        nimi zarzadzajaca to zwykli zlodzieje, ktorzy okradaja podatnikow, a
        wiec m. in. i mnie! Pora skonczyc ten proceder i rozliczyc rektorow,
        dziekanow i szefow katedr z uczelni panstwowych z tych pieniedzy,
        ktore oni zwyczajnie ukradli uczciwie pracujacym podatnikom!
    • toja3003 A może w planach jest takich ruch jak w przypadku 16.06.08, 13:43
      A może w planach jest takich ruch jak w przypadku profesorów? Kiedyś
      byli tylko centralnie nadawani zwyczajni i nadzwyczajni a potem
      wprowadzono uczelnianych tzw. profesorów podwórkowych czyli tylnich
      tzn. z dodatkiem prof. nadzw. po nazwisku i z dodatkiem jakiej
      uczelni. Może teraz w zamyśle jest pozostawienie habilitacji „dla
      chętnych” i dodatkowo wprowadzenie tytułu „dr cert.”? Wtedy wszyscy
      byliby zadowoleni, byłoby więcej tytułów do rozdawania i uzyskiwania
      wsposób łatwiejszy i trudniejszy.

      Nie twierdzę, że model z habilitacją to ideał ale na czym mam
      polegać różnica między uzyskiwaniem habilitacji a
      uzyskiwaniem „certyfikacji”? Jakie mają być kryteria? Jeśli podobne
      to po co ta zabawa z nazwami a jeśli mają być obniżone to ze szkodą
      dla polskiej nauki, której poziom i tak jest niski. Krótko: dla
      doktora z dorobkiem i publikacjami wyprowadzenie z tego habilitacji
      jest rzeczą bezproblemową i naturalną – po prostu powstaje kolejna
      publikacja podsumowująca i wzbogacająca dotychczasowy dorobek, dobry
      naukowiec nie ma z tym problemów. Natomiast habilitacja jest
      problemem dla tych, którzy są słabsi, nie pracują systematycznie i
      po doktoracie zbyt wolno się rozwijają. Czy tym słabeuszom należy
      otwierać drogę do tytułów profesorskich w drodze uzyskiwania
      certyfikatów? I niech pan premier nie przeszadza, że nobliści czy
      Davies nie mogliby być promotorami na polskich uczelniach. Owszem
      mogliby, bo wystarczyłoby aby przedłożyli jedną ze swych znakomitych
      prac jako rozprawę habilitacjną i tyle. Nie sądzę żeby jakaś
      uczelnia robiła im wstręty, bo jeśli jest dorobek to się go
      przedkłada do recenzji i uczelnia habilitacją to formalnie
      potwierdza. W czym problem? Kto się boi habilitacji i dlaczego?
      • hohvar Re: A może w planach jest takich ruch jak w przyp 16.06.08, 13:55
        tak, dziwnie sie sklada ze przeciwnikami habilitacji sa przewaznie "Mlodzi
        zdolni i kreatywni doktorzy", ktorych jedyna przeszkoda na drodze do eksplozji
        talentu i wysypu "noblowskich" publikacji jest proceder habilitacyjny. Na ktorym
        musza skupic uwage, zamiast publikowac swe nowtorskie i kreatywne artykuly (bo
        przeciez nie ksiazki, ksiazka to monografia, cegla, przezytek, durny zabobon
        humanistow itp...).
        Habilitacja jest tez byc moze przeszkoda dla wslascicieli (faktycznych i
        rzeczywistych/prawnych) uczelni niepublicznych. Toc oni poki co musza zatrudniac
        stadko tzw. samodzielnych zeby w ogole mogli prowadzic kierunek studiow.
        Zniesienie hab. to pierwszy krok w kierunku znieisenia minimow kadrowyc, a
        wtedy: zatrudnia samych doktorow (duuuuzo mniej im placac), a jakosc....
        zweryfikuje rynek! To sa przeciez takie szczytne hasla: przyspieszenie kariery,
        niewidzialan reka rynku itp.
        • toja3003 na problem braku młodych kadr na uczelniach w Pols 16.06.08, 14:03
          na problem braku młodych kadr na uczelniach w Polsce jest proste
          rozwiązanie: zlikwidować nie tylko habilitacje ale i doktoraty i
          mianować profesorami po magisterce. A prawa mianowań profesorskich
          dać każdemu magistrowi i spokój.
          • chilly Re: na problem braku młodych kadr na uczelniach w 16.06.08, 14:33
            To ja mam lepszy pomysł. zamiast likwidoać habilitacje i może nawet
            doktoraty - zlikwidować studentów . No, nie fizycznie :) Doprowadzic
            do zamkniecia co najmniej połowy polskich uczelni (ile to ich mamy?
            456?). Może nie mechanicznie, ale przez wprowadzenie większych
            rygorów ich funkcjonowania. Przy równoczesnej znaczącej podwyżce
            wynagrodzeń dla pracowników uczelni (obecna stawka razy faktor 2-3)
            za kilka(naście) lat i poziom naukowy zacznie sie podnosić.
            • kaganovvicz Re: na problem braku młodych kadr na uczelniach w 16.06.08, 15:15
              Zgoda ad 1, ale przy zalozeniu rownoczesnego zmniejszenia wydatkow
              na nauke ze strony budzetu. Badania niech finansuja prywatni
              sponsorzy, a nie podatnicy!
          • kaganovvicz Re: na problem braku młodych kadr na uczelniach w 16.06.08, 15:16
            A czmeu nie anglosaski system, ktory (so far) najlepiej sie
            sprawdzil?
        • kaganovvicz Re: A może w planach jest takich ruch jak w przyp 16.06.08, 15:17
          100 % zgoda z hovarem!
          • dalatata Re: A może w planach jest takich ruch jak w przyp 16.06.08, 15:41
            panie Lesiu, pan przeczytales co hohvar napisal? przeciez on jest za
            habilitacja!! wypil pan se? czy nagle uwaza pan ze dadza panu hablitacje?

            kaganovvicz napisała:

            > 100 % zgoda z hovarem!
            • kaganovvicz Re: A może w planach jest takich ruch jak w przyp 16.06.08, 18:41
              Jestem contra habilitcja i dozywotnia belwederska profesura. I nie
              zycze sobie byc wymieniany z habiltacja w tym samym poscie! Wstydzil
              bym sie spojrzec w lustro, gdyby mnie "habilitowano"! ;)
              • adept_ltd Re: A może w planach jest takich ruch jak w przyp 16.06.08, 20:28
                no to luzik...
          • hohvar Re: A może w planach jest takich ruch jak w przyp 16.06.08, 20:27
            kaganovvicz napisała:

            > 100 % zgoda z hovarem!

            Panie Keller, Światowidzie naukowych forum o 31 nickach! Pan się ze mną nie
            zgadzasz, i nawet o tym nie wiesz... Mnie to jednak wcale nie dziwi.
            • kaganovvicz Re: A może w planach jest takich ruch jak w przyp 16.06.08, 20:34
              Zgadzam sie z konkretnymi pogladami z konkretnego postu, a nie IN
              TOTO...
              • hohvar Re: A może w planach jest takich ruch jak w przyp 16.06.08, 21:36
                ale Pan nawet nie wiem, że nie zgadza się z konkretnym postem. to bylo przeciw
                znieiseniu habilitacji, tak tylko podpowiem
                • kaganovvicz Re: A może w planach jest takich ruch jak w przyp 16.06.08, 21:40
                  Mowimy o roznych postach...
      • kaganovvicz Re: A może w planach jest takich ruch jak w przyp 16.06.08, 15:22
        Jak na razie, to polskie uczelnie bronia sie ja moga przed osobami z
        zachodnimi doktoratami, wiec nie beda nikogo habilitowac w trybie
        expressowym:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.ht ml?f=32&w=72016465
        • toja3003 He, he „kadra zna angielski i komputery”, bo „publ 16.06.08, 15:50
          He, he „kadra zna angielski i komputery”, bo „publikuje po
          angielsku”. A owszem, nazwiska kadry są pod publikacjami ale czy to
          znaczy, że ci ludzie są ich autorami?
          A czemu od tych ludzi nie zażądać certyfikatu British Council albo
          TOEFLA? Nagle okazałoby się, że jednak tego angielskiego nie znają
          tak? I oczywiście kadra używa komputera , bo „używa poczty
          elektronicznej”. A może tylko to panna Krysia (po maturze tylko ale
          kompa zna) klika myszką za „uczonego”? A zrobić egzamin z podstaw PC-
          ta. Godzinka: napisać i odebrać mejla, wydrukować krótkie pismo,
          wklepać do excela prostacką formułkę, streścić banalny artykulik z
          wikipedii, posłużyć się sztyfcikiem USB i powiedzmy wypalić płytkę
          CD/DVD, wszystko – zobaczymy, który z panów profesorów zaliczy.
          • kaganovvicz Re: He, he „kadra zna angielski i komputery 16.06.08, 18:39
            Doskonale! :)
            toja3003 napisał(a): He, he „kadra zna angielski i komputery”,
            bo „publikuje po angielsku”. A owszem, nazwiska kadry są pod
            publikacjami ale czy to znaczy, że ci ludzie są ich autorami?
            - Zapytalem sie kedys profesora (prodziekana politologii z UMCS w r.
            2004) o ksizake, ktorej byl oficjalnie wspolautorem. Odslal mnie do
            asystenta, ktory figurowal jako drugi wspolautor... ;)
            T: A czemu od tych ludzi nie zażądać certyfikatu British Council
            albo TOEFLA? Nagle okazałoby się, że jednak tego angielskiego nie
            znają tak? I oczywiście kadra używa komputera , bo „używa poczty
            elektronicznej”. A może tylko to panna Krysia (po maturze tylko ale
            kompa zna) klika myszką za „uczonego”? A zrobić egzamin z podstaw PC-
            ta. Godzinka: napisać i odebrać mejla, wydrukować krótkie pismo,
            wklepać do excela prostacką formułkę, streścić banalny artykulik z
            wikipedii, posłużyć się sztyfcikiem USB i powiedzmy wypalić płytkę
            CD/DVD, wszystko – zobaczymy, który z panów profesorów zaliczy.
            - No od tego, to maja asystentow...
            • toja3003 Co to za „nauka” kierowana przez profesorów nie um 17.06.08, 08:42
              Co to za „nauka” kierowana przez profesorów nie umiejących obsłużyć
              programu poczty elektronicznej na PC-cie? Robi to panna Krysia z
              sekretariatu, po maturze tylko ale umie.
              No a jak ktoś dzwoni do sławnego profesora to on mówi do panny
              Krysi: „po polsku? Aaaa to jestem!”, bo nie zna języków obcych.
              Wstyd. I wydaje taki kasę na granty sprowadzające się do
              finansowania tłumaczeń zagranicznych mądrości z Wikipedii na polski.

              • kaganovvicz Re: Co to za „nauka” kierowana przez 17.06.08, 09:53
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=72016465
        • adept_ltd Re: A może w planach jest takich ruch jak w przyp 16.06.08, 20:24
          Panie Lesiu, polskie uczelnie nie bronią się przed badaczami z zachodnimi
          doktoratami, bronią się przed Lesiem, a to znaczna różnica!
          • kaganovvicz Re: A może w planach jest takich ruch jak w przyp 16.06.08, 20:33
            Niestety, bronia sie przed kazdym z zachodnim doktoratem, bowiem
            jest on zagrozeniem: ujawnia bowiem on skandalicznie niski poziom
            polskich doktoratow. Okazalo by sie bowiem, ze polska habilitacja
            jest ponizej nie tylko zachodniego PhD, ale nawet i Masters (MA,
            MSc)...
            • dalatata Re: A może w planach jest takich ruch jak w przyp 16.06.08, 20:43
              tak, rzecywisicie, ostatnio jak bylem w Polsce, to wszysyc mowili: zeby tylko
              kellerowi nie nostryfikowali, bo mamy przesrane. przyjdzie keller i rzuci na
              stol acta polonica z moszny i co? i wymiekniemy. a dowali biulteynem katedry w
              szczecinie i padniemy przed nim krzyczac: efendi, guru, mistrzu, moze nawet
              ciamciurinku!!!!

              panie Lesiu, to sie nazywa urojenia wielkosciowe.

              kaganovvicz napisała:

              > Niestety, bronia sie przed kazdym z zachodnim doktoratem, bowiem
              > jest on zagrozeniem: ujawnia bowiem on skandalicznie niski poziom
              > polskich doktoratow. Okazalo by sie bowiem, ze polska habilitacja
              > jest ponizej nie tylko zachodniego PhD, ale nawet i Masters (MA,
              > MSc)...
              • kaganovvicz Re: A może w planach jest takich ruch jak w przyp 16.06.08, 20:48
                Zadne urojenia - moj PhD jest jak najbardziej REALNY!
                • adept_ltd ufundujmy Lesiowi rakietę... 16.06.08, 20:53
                  nie będzie już musiał pisać...
                  • kaganovvicz Re: ufundujmy Lesiowi rakietę... 16.06.08, 20:58
                    Nie dziekuje. Niech nia leca entuzjasci astronautyki - np. Mad
                    Madcio z forum NAUKA...
    • kinokio81 Re: Doktor, profesor do odwołania? 16.06.08, 14:35
      To straszne! Co będzie z profesorem Kaczyńskim?
      • kaganovvicz Re: Doktor, profesor do odwołania? 16.06.08, 15:13
        Z reszta PRLowskiej profesury pojdzie wnuczeta bawic!
        • dalatata Re: Doktor, profesor do odwołania? 16.06.08, 15:39
          niech pan ich tak nie wysyla na emeryture, bo jeszcze pana musza znostryfikowac.
          czy mysli pan ze jak oni wszyscy odejda to juz bedzie fajosko i wszyscy beda sie
          zabijali o lecha kellera? smiem watpic.

          pana szansa jest w betonie.
          • kaganovvicz Re: Doktor, profesor do odwołania? 16.06.08, 18:46
            Mam nadzieje, ze nostryfikuja mnie, jak w Australii czy USA,
            urzednicy ministerialni, ktorzy nie maja zadnego interesu w
            odwalaniu zagranicznych doktoratow. Pozostawienie nostryfikacji w
            gestii uczelni jest bowiem niezgodne z konstytucja, prawem
            antymonopolowym i przede wszystkim rzymska zasada NEMO JUDEX IN
            CAUSA SUA (nikt nie moze byc sedzia we wlasnej sprawie)... Ale jak
            to probowalem wyjasic P. Minister od Nauki i P. Prorektor UW (obie
            te paniusie to postkomunistyczne dr hab. prawa), to sie okazalo, ze
            zadna z nich nie ma pojecia co to znaczy "NEMO JUDEX IN CAUSA
            SUA"... :(
            A moj szansa jest w UE i w sadach, a nie na uczelniach opanowanych
            przez bolszewicki beton... Pozdr. :)
            • adept_ltd Re: Doktor, profesor do odwołania? 16.06.08, 20:30
              no tak, nie mając pojęcia, o co chodzi, mogą nostryfikować
              • kaganovvicz Re: Doktor, profesor do odwołania? 16.06.08, 20:38
                O co ci chodzi? Nostryfikuje sie na podstawie reputacji konkretnej
                uczelni badz wydzialu. Jesli w Australii nostryfikuja dyplomy
                najlepszych polskich uczelni, to czemu nie na odwrot? I w
                ministerstwie moga byc zatrudnieni najlepsi eksperci, ze znajomoscia
                rynku, w tym wypadku rynku wyzszych uczelni, aby mogli odroznic
                prawdziwa wyzsza uczelnie od jej nieudolnej imitacji... Ten system
                dobrze dziala, i to od lat, na Zachodzie!
    • franekwolusz Odpie..ie się Kudrycka od naukowców 16.06.08, 14:41
      Jak się patrzy na wasze platformiane ideologiczne podejście do wszystkiego to
      już widzę, że tytuły po prostu sie będzie kupować albo dostawać za zasługi
      partyjne. No i będą profesorowie Palikot, Schetyna i Tusk.
      • kaganovvicz Re: Odpie..ie się o0d Kudryckiej 16.06.08, 15:13
        Pan Barbaszewski (www.nfa.alfadent.pl/skomentuj.php?
        what=news&id=5739) ma 100% racje. Naukowiec to nie stanowisko
        kasjerki na poczcie. Prawdziwy naukowiec nie mówi o 16:00 "I'm Off"
        i idzie do domu pielęgnować ogródek. Prawdziwy naukowiec bedzie
        nawet doplacac do tego, aby miec mozliwosc prowadzenia badan (N.
        Wiener CYBERNETYKA I SPOLECZENSTWO 1961 str. 145), a nie zebrac o
        podwyzki, na ktore nie zasluguje bedac czlonkiem ZZ prof. i dr hab..
        I zgoda: ten zawód wymaga ciągłego rozwoju. A obecna wielostopniowa
        struktura hierarchiczna niestety temu nie sprzyja. Ta już wręcz
        przysłowiowa HABILITACJA to jakby przepustka do RAJU DOŻYWOTNIEGO
        ZATRUDNIENIA. Ale to jest RAJ UTRACONY (razem z PRL). I dobrze, ze
        TO SE NE VRATI!
    • interdyscyplinarni Doktor, profesor do odwołania? 16.06.08, 15:01
      Wotum nieufności dla manipulantów
      interdyscyplinarni.blogspot.com/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka