Dodaj do ulubionych

Niech żyją różnice płci

14.06.08, 20:12
Nareszcie coś sensownego i logicznego przeczytałem w tym artykule.
Duże Dziękuję ! A co na to nasi animatorzy; kultury, nauki, społecznicy
, duchowni, politycy itd. To Ci kurna nie pasuje do ich wyimaginowanych
mądrości. Czas by razem ze swymi mądrościami poszli na emerytury i nie
truli ludziom i nie robili wody z mózgu. Natura, to rzecz piękna, ma
w dupie tych co jej przeczą. Robi swoje i chwała jej za to ! A co naj
dziwniejsze ! Natura nie boi się KK.
Obserwuj wątek
    • piotrek20074 Nareszcie coś sensownego, tak samo geje 14.06.08, 20:17
      to nie norma.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Koczkodany :-))) 14.06.08, 22:01
        "Nawet kiedy przeprowadzono badania nad koczkodanami, dając im do zabawy różne
        przedmioty, to samce wybierały częściej samochodziki czy piłki, a samice lalki."

        Niech mnie ten pan nawet nie rozśmiesza!

        1. Koczkodan nie wie, co to jest samochód.

        2. Koczkodan nie rozumie sensu modelu w skali.

        3. Koczkodan zatem nie rozpozna w lalce miniatury człowieka.

        4. Nawet jeśli, to nie ma powodu, żeby do miniatur człowieka żywił jakąś
        specjalną skłonność. Co innego, gdyby mu dali miniatury małpy.

        5. Szympansy, najinteligentniejsze z małp, osiągają poziom inteligencji dziecka
        2.5 letniego ( www.npr.org/templates/story/story.php?storyId=14224459 ),
        przy czym w inteligencji społecznej i zdolności naśladowania dzieci zdecydowanie
        górują. Koczkodany są z pewnością mniej inteligentne od szympansów (
        monkeydaynews.blogspot.com/2006/08/great-apes-outperform-monkeys-on-iq.html
        ). Pomysł dawania, powiedzmy, rocznym dzieciom lalek i samochodzików i
        wyciągania z tego wniosków o ich życiowych preferencjach jest śmiechu warte.
        • cytrynowe Re: Koczkodany :-))) 14.06.08, 22:28
          anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

          > 5. Szympansy, najinteligentniejsze z małp, osiągają poziom inteligencji dziecka
          > 2.5 letniego ( www.npr.org/templates/story/story.php?storyId=14224459 ),
          > przy czym w inteligencji społecznej i zdolności naśladowania dzieci zdecydowanie
          > górują.

          Nie osiągają poziomu inteligencji 2.5-letniego dziecka, tylko rozwiązują na podobnym poziomie NIEKTÓRE testy
          (Children did not perform any better than apes on many tests that measured concrete knowledge.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Koczkodany :-))) 14.06.08, 23:59
            Tym bardziej, skoro małpy są gorsze w odruchach społecznych niż 2.5-letnie
            dzieci - to uważam że bzdurą jest sądzić, iż takie małpy mogą kojarzyć ludzką
            lalkę z małą małpką, a samochód z samochodem.
            • fraps Re: Koczkodany :-))) 15.06.08, 01:09
              "Jeżeli to by przeszło, bylibyśmy o krok od parytetu innego rodzaju. Na przykład zależnego od poziomu wykształcenia. System wyborczy dawałby więcej głosów lepiej wykształconym. Zysk byłby podwójny, bo dodatkowo wzrosłaby liczba chętnych do nauki. "
              Bylbym jak najbardziej za. Czemu pan spod budki z piwem ma miec moc glosu rowna glosowi profesora?
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Koczkodany :-))) 15.06.08, 11:39
                > "Jeżeli to by przeszło, bylibyśmy o krok od parytetu innego rodzaju. Na przykła
                > d zależnego od poziomu wykształcenia. System wyborczy dawałby więcej głosów lep
                > iej wykształconym. Zysk byłby podwójny, bo dodatkowo wzrosłaby liczba chętnych
                > do nauki. "

                Sama kiedyś żartobliwie coś takiego proponowałam:
                jedyniesluszne.blox.pl/2007/09/Proponuje-egzaminy-wstepne-do-Sejmu.html
                Jednak tylko żartobliwie. Tak naprawdę nie ma powodu, aby prawo odzwierciedlało
                "porządek naturalny". Dlatego że w takich przypadkach prawo powinno zabraniać
                antykoncepcji, uprawiania medycyny, powinno promować silniejszych fizycznie, a
                upośledzać słabszych fizycznie.
                Przypomnijmy sobie prawo hitlerowskie wspierające eugenikę.
                Jak łatwo zauważyć, nie o to w prawie chodzi, żeby wspierać naturę, bo natura
                broni się sama. Prawo często właśnie występuje wbrew naturze.
                • tetlian Mimo wszystko równouprawnienie jest potrzebne 15.06.08, 12:02
                  To, że kobiety i mężczyźni są różnie to jest oczywiste. Ale tak czy siak prawa
                  powinny być równe. Bo tu nie chodzi o biologiczne predyspozycje, a po prostu o
                  możliwość wyboru. Prawo powinno traktować obie płcie jednakowo. Jeśli kobieta
                  chce wykonywać typowo męski zawód, powinna mieć taką możliwość. To że się w nim
                  nie sprawdzi, albo będzie jej po prostu ciężej, to już jej sprawa. Mogła wybrać
                  inne zajęcie. I to samo byłoby z mężczyznami chcącymi wykonywać typowo kobiece
                  zajęcia. Niech każdy ma możliwość wolnego wyboru, a o tym czy ten wybór był
                  słuszny, zdecyduje już natura.


                  > Za kilkaset lat nas już nie będzie, a mieszkający tu
                  > przedstawiciele innych współczesnych społeczeństw czy
                  > kultur (np. niektórych azjatyckich czy afrykańskich)
                  > będą wspominać (...)

                  A to akurat nie będzie problemem, ponieważ za kilkaset lat nasza cywilizacja
                  będzie wyglądała zupełnie inaczej:

                  - nie będzie tworzona przez gatunek czysto biologiczny
                  - nie będzie świadomości jednostkowej, ponieważ zostanie ona zastąpiona przez
                  jeden wielki super-umysł oplatający całe planety (a w jeszcze dalszej
                  przyszłości gwiazdy) sterujący poszczególnymi jednostkami
                  - zarówno jednostki mechaniczne jak i biologiczne będą produkowane w specjalnych
                  fabrykach (nie będzie już czegoś takiego jak naturalne rozmnażanie)
                  • syn_jana Zacietrzewiony pan antropolog 15.06.08, 12:26
                    Przede wszystkim: jasne, że biologia ma duży wpływ na nasze życie, ale pan
                    naukowiec jest tak zacietrzewiony w swoim zdaniu, że lekceważy udowodniony wpływ
                    wychowania i kultury na życie. Nie prowadziłem żadnych badań jak to się ma do
                    śmiertelności dzieci, ale tekst "kto czterolatkom każe walczyć o prestiż" jest
                    idiotyczny, bo w 95% przypadków przecież dzieci od maleńkości poddawane są
                    socjalizacji wg pewnych wzorów (jest ok kiedy chłopiec biega po drzewach i
                    strzela z procy, dziewczynka ma w tym czasie siedzieć w domu).
                    Poza tym nie podoba mi się sposób wypowiadania pana Pawłowskiego - zachowuje
                    się, jakby on jeden znał prawdę objawioną (a przecież mówimy o przypuszczeniach,
                    nie jesteśmy na razie w stanie faktycznie sprawdzić, jak genetyka i wychowanie
                    wpływa na rozwój człowieka - nawet eksperymenty z bliźniętami są obarczone
                    wieloma nieścisłościami i możliwościami nadinterpretacji). Apeluję: trochę
                    dystansu do własnych poglądów, trochę sceptycyzmu!
                    • syn_jana c.d. 15.06.08, 12:31
                      Doczytałem do momentu o Watsonie i wszystkiego mi się odechciało. Jeżeli pan
                      antropolog nie rozumie nawet intencji twórcy behawioryzmu przy wypowiadaniu tych
                      słynnych słów to wyjaśnia to doskonale jego podejście do przedmiotu. Co więcej,
                      z jego wypowiedzi wynika, że wybór zawodu zależy od cech biologicznych... śmiech
                      na sali.
                      No ale cóż, takich mamy naukowców na jakich sobie zasłużyliśmy.
                      Pozdrawiam
                      • norman_bates zdecydownie lepsi są ci "postępowi"? ;) 15.06.08, 13:01
                        Nareszcie ktoś miał odwagę powiedzieć prawdę.
                        • onioni Teraz bieda produkuje dzieci - a nie najlepsi 15.06.08, 14:40
                          Teraz też z 10% facetów ma aż 50% dzieci, tylko że nie najsilniejsze
                          jednostki, tylko pewno te słabsze.
                          Najbogatsi a więc ci zaradni czy mądrzy mają często po 1-2 dzieci, a
                          patlogia przeważnie od 5-10.

                          Czyli ewolucja się odwróciła, niestety. Wygrywają geny słabszych? :D
                          Taki mamy system społeczno-gospodarczy.
                          W sumie przez te zasiłki itp. sprawy pomaga patologi rodzić kolejne,
                          a przedsiębiorczym stawia kłody pod nogi.

                          • tetlian Re: Teraz bieda produkuje dzieci - a nie najlepsi 15.06.08, 17:08
                            > Teraz też z 10% facetów ma aż 50% dzieci, tylko że nie najsilniejsze
                            > jednostki, tylko pewno te słabsze.
                            > Najbogatsi a więc ci zaradni czy mądrzy mają często po 1-2 dzieci, a
                            > patlogia przeważnie od 5-10.
                            >
                            > Czyli ewolucja się odwróciła, niestety. Wygrywają geny słabszych? :D

                            Obejrzyj film "Idiokracja" :) Tam właśnie tak było. Ludzkość zgłupiała przez 500
                            lat, ponieważ najwięcej dzieci zawsze mieli ci najgłupsi. Film jest świetną
                            satyrą na współczesność.
                            • classical_liberal ==> Narodowy Test Inteligencyi 2004 16.06.08, 23:01
                              Średni iloraz inteligencji przypadający na sympatyka danej partii:

                              I liga:
                              UPR -100,2
                              PD - 100,1

                              II liga:
                              PO - 97,5 (prymitywy)

                              III liga:
                              SdPl - 95,4
                              PiS - 95,2

                              IV liga:
                              nie sympatyzujący - 93,0
                              SLD - 92,4
                              LPR - 91,6
                              PSL - 90,1

                              V liga:
                              Samoobrona - 88,3

                              • syn_jana Re: ==> Narodowy Test Inteligencyi 2004 19.06.08, 11:53
                                Zauważ, badaczu, że średni iloraz inteligencji w społeczeństwie wynosi 100, co
                                oznaczałoby, że zwolennicy UPR i PD są co najwyżej przeciętni, a ludzie
                                niezainteresowani stanowią tę część od 100 wzwyż.
                                Zauważ też, że zupełnie nie jest istotne to, co napisałem powyżej, jako że testy
                                inteligencji, ażeby były testami, muszą być przeprowadzane w wystandaryzowanych
                                warunkach, jakimi forma teleturnieju na pewno nie była.
                                Ponadto, nawet jeśliby były przeprowadzone zgodnie ze sztuką psychometrii, to
                                oznaczałyby tylko przewagę tych tam UPR i PD w wyobraźni przestrzennej,
                                arytmetyce i paru innych dość ścisłych umiejętnościach (z tego, co pamiętam,
                                "teścik" badał głównie te rzeczy).
                                Pozdrawiam serdecznie (i zaznaczam, że mój post nie był ani trochę złośliwy - po
                                prostu zawsze kiedy mogę, zwracam uwagę na dalekie od prawdy potoczne pojęcie o
                                testach inteligencji, co więcej - do tych dwóch partii, które najlepiej wypadły,
                                jest mi światopoglądowo najbliżej :) )
                                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Artykuł odgrzewany po 6 tyg. - na stronę głowną??? 22.07.08, 09:19
                                  Naprawdę muszą odgrzewać ten artykuł po 6 tygodniach... i wsadzać go na stronę
                                  główną? Co za żenada.
                                  Gazeta.pl stała się już gorszym szmatławcem, niż onet.
                                  • n0e2008 Re: Artykuł odgrzewany po 6 tyg. - na stronę głow 22.07.08, 11:39
                                    ...wakacje?
                            • elle444 Geny Pana profesora! 17.06.08, 12:25
                              Nie wiem jak się będzie miała Europa za 1000 lat, ale geny Pana
                              profesora nie przetrwaja najbliższych dwóch pokoleń. Jego syn -
                              macho najprawdopodobniej żony nie znajdzie, a córeczka wyjdzie za
                              jakiegoś damskiego boksera. Po prostu poglądy nie przystają do
                              dzisiejszej rzeczywistości. Równouprawnienie to nie jest jakiś
                              wymysł feministek, to po prostu wymóg cywilazacji. Inaczej żyje się
                              w dżungli a inaczej na Manhatanie. W rodzinach o podwójnym
                              dochodzie można więcej zainwestować w dzieci, a i facet jedyny
                              żywiciel rodziny prędzej zejdzie na zawał jak mu się noga powinie,
                              niż gdy ma wentyl bezpieczeństwa w postaci pracy żony. Na tym
                              polega partnerstwo, ze ludzie robią to co lubią lub lepiej im
                              wychodzi, ale w razie czego mogą się nawzajem zastąpić. Kobieta w
                              domu a facet jako bankomat nie zawsze najlepiej wykorzystują
                              potencjał pary. Czasem efektywniej jest wziać pomoc domową, kobieta
                              idzie do pracy a mężczyzna trochę przystopuje z pracą zawodową i
                              poświęci więcej uwagi dziecku z korzyścia dla tego ostatniego i
                              swojego zdrowia. Oczywiscie można zostawić sfrustrowaną
                              profesjonaliskę w domu, wysłać faceta do pracy na 1,5 etatu
                              obniżając dochody rodziny o np. 30% i pozwolić na to ze dziecko nie
                              pozna ojca. No i trzeba będzie brać leki na nadciśnienie. Kwestia
                              preferencji.
                              • dludew Re: Geny Pana profesora! 17.06.08, 19:54
                                Odnośnie wyginięcia Europejczyków to za około trzy pololenia może
                                wogóle nie być "ras" ludzkich takich jakie znamy. Genetyka ma to do
                                siebie, że dzieci dwóch "słabszych" osób mogą być ponadprzeciętnie
                                zdrowe i sprawnie intelektualnie, a osoby "ze świecznika" mogą
                                oczywiście mieć dzieci upośledzone. Ponadto cywilizacja cały czas
                                wypróbowuje coraz lepsze strategie przetwania i aktualnie sprawdzamy
                                równouprawnienie i demokrację, jeśli sie nie sprawdzą to
                                społeczeństwa od nich odstąpią (np. na rzecz islamskiego
                                fundamentalizmu ;P ). Jedyne co mi się nie podoba to fakt, że osoby
                                chore na genetyczne dziedziczne choroby decyduja sie na własne
                                potomstwo, mimo możliwości adopcji dzieciaka.
                                • kasiajn Re: Geny Pana profesora! 17.06.08, 22:00
                                  Merytoryczna niespojnosc twojej wypowiedzi razi. Skoro dwie slabsze jak sie wyraziles osoby moga miec dzieci ponadprzecietnie zdrowe, dlaczego nie podoba ci sie, ze chore na genetyczne choroby osoby maja dzieci? Pytam nieprzypadkowo, bo takie myslenie juz kiedys cwiczono,masowo sterylizujac i zabijajac osoby chore psychicznie.
                                  Wazniejsze jest tu jednak wartosciowanie, rodem z zupelnie innej bajki i wynikajace z wyznawanego swiatopogladu - ktore w biologii i genetyce nie powinno miec miejsca. Tobie wolno, ale profesorowi, ktory sie wypowiada - raczej nie przystoi. Dlatego interesowalo mnie, czy szanowny profesor konsultowal sie z innymi naukowcami - wszak kulture i nauke tworzy sie wspolnie, nie ma innej mozliwosci.
                                  Pojecie rasy jest w Stanach mocno krytykowane. U nas jeszcze nie. Wynika to wlasnie z osiagniec genetyki. Zroznicowanie genetyczne mieszkancow Afryki np. jest ogromne.
                                  Nie rozumiem, dlaczego pan Pawlowski tak akcentuje swoje ubolewanie z powodu mozliwego wyginiecia Europejczykow. To w ustach naukowca nieporozumienie - w koncu jesli nie bedzie tych, przyjda inni:) To jego 'nas nie bedzie' - A kto bedzie?
                                  A zeby rozweselic wszystkich, przytaczam informacje podana niedawno przez Science. Chodzi o rodzaj bezkregowcow, ktore nie dosc ze sa plci zenskiej, rozmnazaja sie stosujac partenogeneze, to jeszcze uwaga! - podkradaja fragmenty cudzego DNA. Przetrwaly miliony lat. Spryciary! Kobitki! Moze to one beda wspominac dawnych Europejczykow, ktorzy wygineli bo zajezdzili swoje samice?
                                  tutaj link
                                  www.npr.org/templates/story/story.php?storyId=90974599

                                  • em_obywatel sex, sex, sex 22.07.08, 09:21
                                    Dobra, teraz jak zwrociles uwage na posta to czytaj :). Profesor ma troche racji
                                    i nie ma racji. Ma racje, bo ze wzgledow biologicznych mezczyzna dziecka nie
                                    urodzi.
                                    Jednak caloksztal filozofi profesora nie trzyma sie kupy. Jesli juz mowimy o
                                    zwierzetach, to nalezy zauwazyc, ze zazwyczaj wsrod gatunkow drapiezncyh samice
                                    maja wiecej do powiedzenia, wsrod stadnych gatunkow roslinozernych mniej. Wezmy
                                    na ten przyklad wilki. W watasze wilczej mamy pare alfa, pare beta i reszte
                                    wilkow. Mozna powiedziec, ze mamy na swoj sposob rownouprawnienie. Ponadto pary
                                    wspolnie wychowuja mlode. Wsrod zwierzat roslinozernych zazwyczaj jest jeden
                                    dominujacy samiec, ktory ma prawo do wszystkich samic. Tak wiec schematy wsrod
                                    zwierzat sa rozne.

                                    Ponadto musimy wziasc pod uwage to, ze rozwoj technologiczny spowodowal, ze
                                    faceci nie musza biegac po lasach za jedzeniem. Baaa, faceci nawet nie musza
                                    pracowac w polu ani naprawiac domow ("bo od wszystkiego sa fachowcy"). Tak wiec
                                    w rodzinie, z braku zajecia fact musi przejac czesc dawnych kobiecych
                                    obowiazkow, bo nie ma nic innego do roboty.

                                    Poza tym wywody profesora, nie wyjasniaja, czemu kobieta wykonujaca taka sama
                                    prace jak mezczyzna ma zarbaiac mniej. Powinna dostawac pieniadze nie wedlug
                                    plci a wedlug zaslug.
                                    www.obywatel-emigrant.blogspot.com/
                                    • adamschodowy "faceci nie musza biegac po lasach za jedzeniem. " 22.07.08, 12:07
                                      ", faceci nawet nie musza pracowac w polu ani naprawiac domow ("bo od
                                      wszystkiego sa fachowcy"). "
                                      - pokaz mi choc jedna kobiete ktora naprawia domy
                                      • iluminacja256 Re: "faceci nie musza biegac po lasach za jedzeni 22.07.08, 13:01
                                        W Polsce trudno w ogóle cokolwiek pokazać, bo ejstesmy patriarchalni
                                        do wyrzygania - do niedawna trudno było w ogóle pokazać kobiete
                                        architekta. ale jelsi ruszysz sie za opłotki Wisła - Bug w kierunku
                                        zachodnim lub pólnocnym mogą cie bardzo zadziwić kobiety, które
                                        np,będą ci kłaść glazurę .

                                        A poza tym wiem, z e poprzednia koieta moja "gacha" pracowała u
                                        niego przez pewien czas w firmie budowlanej, co więcej zatrudniał
                                        takich kobiet więcej - w Holandii.
                                        • iluminacja256 Re: "faceci nie musza biegac po lasach za jedzeni 22.07.08, 13:06
                                          Aha, musze jeszcze dodac cos - bo jak tak napisałam, to zaraz co
                                          poniektórzy pomysla, ze t e kobiety siedziały za biureczkiem i
                                          parzyły kawę w firmie. Nie, to kobiety zatrudniane do normalnej
                                          pracy, a szczególnie do wykończeniowki , gdzie są cenione bardziej
                                          niz faceci, ze względu na dokładnosc.
                                          • brov_arek Re: "faceci nie musza biegac po lasach za jedzeni 22.07.08, 13:51
                                            iluminacja256 napisał:

                                            > gdzie są cenione bardziej
                                            > niz faceci, ze względu na dokładnosc.

                                            Podoba mi się sposób, w jaki popierasz tezy zawarte w artykule.
                                            Jeśli zrobiłaś to nieświadomie - to tym lepiej świadczy o tych
                                            tezach:-)))
                                            • iluminacja256 Re: "faceci nie musza biegac po lasach za jedzeni 22.07.08, 17:15
                                              Z przykrością musze cię poinformować, z e nie poparłam żadnej tezy
                                              zawartej w artykule, ani świadomie, ani tym bardziej nieswiadomie.

                                              Ale cieszę się, ze ty się cieszysz:))))
                                              • brov_arek Re: "faceci nie musza biegac po lasach za jedzeni 23.07.08, 00:04
                                                iluminacja256 napisał:

                                                > Z przykrością musze cię poinformować, z e nie poparłam żadnej tezy
                                                > zawartej w artykule, ani świadomie, ani tym bardziej nieswiadomie.
                                                >
                                                > Ale cieszę się, ze ty się cieszysz:))))

                                                A skąd wiesz, że nieświadomie nie poparłaś?
                                                Teraz to naprawdę mnie zaintrygowałaś:-)))
                                                I ciesze się, że się cieszysz, że się cieszę:-))))
                                    • critto facet całkowicie pomija kulturę człowieka! 22.07.08, 14:09
                                      w ogóle ktoś, kto patrzy na człowieka WYŁĄCZNIE przez zwierzęcą część (która
                                      jest w każdym i każdej z nas, oczywiście) i całkowicie POMIJA KWESTIE KULTUROWE
                                      typowe dla CZŁOWIEKA, moim zdaniem po prostu bredzi. Pomija to, co dla
                                      człowieka i ludzkości jest najważniejsze. Ludzie nie kierują się wyłącznie
                                      instynktem, choć jest on ważny. Natura ludzka jest MOCNO INNA niż natura innych
                                      zwierząt (tak, my też jesteśmy zwierzętami) właśnie przez zdolności twórcze i
                                      wynikającą z nich kulturę, prawo itd. A kultura przechodzi ewolucję sama w sobie
                                      i kształtuje człowieka (jednostkę) na swój obraz i podobieństwo.
                                    • demostenes2 Re: sex, sex, sex 22.07.08, 18:00
                                      Rachunek Prawdopodobieństwa w czystym wydaniu. Zatrudnienie kobiety jest dużo
                                      bardziej ryzykowne, niż zatrudnienie mężczyzny. Mężczyzna nigdy nie zajdzie Ci w
                                      ciąże. Z ciążą są nie tylko związane tygodnie przedporodowe, ale również na
                                      dobrą sprawę cały jej okres, gdy kobieta nie może forsować się zarówno
                                      psychicznie jak i fizycznie. Zresztą bardzo często kobiety zmieniają pracę po
                                      urodzeniu dziecka lub po prostu przestają pracować. Biologii nie przeskoczysz..
                                      i tu się z Panem Profesorem zgadzam w 100%
                              • andrzejto1 Re: Geny Pana profesora! 22.07.08, 13:20
                                elle444 napisała:
                                Równouprawnienie to nie jest jakiś
                                > wymysł feministek, to po prostu wymóg cywilazacji. Inaczej żyje
                                się
                                > Kobieta w
                                > domu a facet jako bankomat nie zawsze najlepiej wykorzystują
                                > potencjał pary. Czasem efektywniej jest wziać pomoc domową,
                                kobieta
                                > idzie do pracy a mężczyzna trochę przystopuje z pracą zawodową i
                                > poświęci więcej uwagi dziecku z korzyścia dla tego ostatniego i
                                > swojego zdrowia. Oczywiscie można zostawić sfrustrowaną
                                > profesjonaliskę w domu, wysłać faceta do pracy na 1,5 etatu
                                > obniżając dochody rodziny o np. 30% i pozwolić na to ze dziecko
                                nie
                                > pozna ojca.
                                Nie każdy pracuje na 1,5 etatu. Ja na przykład nie pracuje i nie
                                muszę. Oczywiście lepiej jest wynająć opiekunkę, dzięki której
                                dziecko nie tylko nie pozna ojca, ale i matki. Co się aktualnie
                                odbywa w większych miastach. Mam tego kilka przykładów. Jesli chcesz
                                się poświęcać pracu zawodowej, to się jej poświęć i nie zawracaj
                                nikomu tyłka, ze potrafisz być matką. Bo co najwyżej przy okazji a
                                najlepiej w weekend, jak nie będziesz miała szkolenia, albo pracy po
                                godzinach. Nie wiem, ile dzieci wychowałaś. Jeśli miałabyś o tym
                                jakiekolwiek pojęcie, to wiedziałabś, że dziecko bardziej potrzebuje
                                więzi emocjonalnej, niż dóbr materialnych. Nie myl feministyczno-
                                lewicowych teoretycznych opowiastek z życiem.
                                • lucusia3 Re: Geny Pana profesora! 22.07.08, 16:04
                                  Ja mam dwójkę dzieci, męża, pracuję. Mam pomoc do sprzątania, nigdy nie miałam żadnej do dzieci.
                                  Moje dzieci są zadbane, zadowolone z życia i odnoszą sukcesy. Nie uczą się na tysiącach korepetycji i kółek, moga liczyć na to, że gdy nas potrzebują, to jesteśmy.
                                  To mit, że matki siedzące z dziećmi w domu zajmują się nimi dłużej, niż te pracujące. Proszę sobie Panie andrzejto1 popatrzeć na jakieś niepracujące panie: rano śniadanie, najlepiej przy programie telewizyjnycm, potem sprzątanie (dziecko przeszkadza), zakupy (sprawy w urzędzie alo na poczcie) - dziecko w wózku pchanym przed sobą, albo w przedszkolu/szkole. Potem robienie obiadu - dziecko ma nie przeszkadzac - sadza się do bajek, albo do komputera. Starsze moze wyjsc. Potem mama zmywa i są ulubione seriale. Pranie, mycie okien, prasowanie, dziecko przeszkadza. Wpada kolezanka, albo się idzie do niej. Dzieci ida do pokoju dziecinnego, panie pogadają. Jak sie wychodzi do piaskownicy - dzieci sie grzebia, mamy rozmawiaja i bawia sie dobrze ze soba. Wieczorem kolacja i film, szybko wykąpać, albo kazać się umyć, dobranoc i mama przed telewizor albo komputer - zależnie co zajmie pierwsze tata.
                                  Zresztą mama jest wieczorem tak znudzona dzieckiem, że ma już go dość.
                                  To nie jest karykarura - dobrze się takich scenariuszy naogladałam, bo kilka lat spędziałm w domu.
                                  Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że mamy pracujące czują się bardziej winne swój czas dziecku, więc po pracy zwyczajnie z nim rozmawiają i się nim interesują, a nie spychają, bo jeszcze trzeba firanki zmienić. Mało tego, tatusiowie czują się bardziej związani z dzieckiem. Gdy siedzi z mamą to jest "jej" dziecko, gdy oboje pracują oboje muszą się nimi opiekować. Dziecku kontakty z ojcem (mężczyzną bliskim) są absolutnie niezbędne do prawidłowego rozwoju.
                                  Psychologowie piszą o "pokoleniu bez ojców", które nie umie zbudować właściwego obrazu czy to siebie, czy swojego partnera.
                                  • andrzejto Re: Geny Pana profesora! 22.07.08, 17:20
                                    lucusia3 napisała:
                                    Dziecku kontakty z ojcem (mężcz
                                    > yzną bliskim) są absolutnie niezbędne do prawidłowego rozwoju.
                                    > Psychologowie piszą o "pokoleniu bez ojców", które nie umie
                                    zbudować właściwego
                                    > obrazu czy to siebie, czy swojego partnera.

                                    Hmm... Poniekąd masz rację. W sytuacji matki która pracuje, ale ma
                                    pracę nie na tyle absorbującą, aby mogła sie dziećmi i domem zająć.
                                    Co do ilości czasu który na dzieci poświęca mama nie pracująca, to
                                    się zgodzę. Moja ex tak miała, na szczęście jest ex. Jesteś
                                    chwalebnym przykładem. Mnie konkretnie chodziło o kobiety chcące
                                    rywalizować z mężczyznami, walczyć o karierę zawodową z "wyższej
                                    półki". Wtedy wszystko jest podporządkowane pracy. Moze się to komuś
                                    podobać lub nie, tak po prostu jest. Szczególnie dotyczy to kobiet
                                    pracujących w wielkich miastach. 8 h pracy do tgo jakieś 2h na
                                    dojazdy i czasem jakieś nadgodziny. Efektem jest weekendowa mama. Bo
                                    wychodzi gdy dziecko śpi, i wraca gdy śpi. Dzieckiem zajmuje się
                                    niania. Jeśli do kompletu taki sam jest ojciec, to efekt wychowania
                                    jest dosyć jasny. W rodzinie taki miałem, kuzyn jest już świętej
                                    pamięci kuzynem, bo rodzice zajęci karierą nie mieli czasu dla
                                    dziecka. Poza tym dosyć często takie dziecko jest ganiane na różne
                                    zajęcia dodatkowe, które w ostatecznym rozrachunku są spełnianiem
                                    ambicji mamy lub taty. Zabiera się takiemu dziecku radość z bycia
                                    dzieckiem. Uważam, że powinno się jasno i jednoznacznie podjać
                                    decyzję, albo kariera zawodowa i walka o najwyższe stanowiska, albo
                                    dom i dzieci. Niestety nie da się tego połączyć.
                                    PS przy okazji to dzieciaki są ze mną a nie z Ex, więc myślę, iż
                                    wiem o czym piszę...
                                    • critto Re: Geny Pana profesora! 22.07.08, 18:35
                                      a dlaczego nie mozna tego odwrócić? Tzn. żeby kobieta pracowała, a facet
                                      zajmował się dzieckiem? Przecież to byłaby wygoda dla nas, facetów :)
                                      Nie mówiąc o tym, że obecnie można pracować w domu (telepraca, praca przez
                                      Internet, itd). Albo dzielić się w ten sposób, że przez pół roku pracuje ojciec,
                                      przez drugie pół matka. Nawet w Polsce pracy jest coraz więcej i można wybierać
                                      formy zatrudnienia.
                                    • 7zielonychjabluszek Re: Geny Pana profesora! 15.08.08, 19:11
                                      Przedstawil Pan wyjatkowo patologiczny schemat rodziny.
                                      Sadze, ze jesli kobieta najbardziej ze wszystkiego pragnie poswiecic
                                      sie swojemu zawodowi (swojej karierze) to rodziny zakladac nie
                                      bedzie, a przynajmniej nie bedzie chciala miec dzieci, bo
                                      wiedzialaby ze z powodu kariery nie bedzie miec dla niego czasu. Nie
                                      kazda kobieta chce miec dzieci.

                                      (prosze mi wybaczyc brak polskich liter)
                                  • wdakra Re: Geny Pana profesora! 22.07.08, 18:25
                                    lucusia3 napisała:


                                    > To mit, że matki siedzące z dziećmi w domu zajmują się nimi dłużej, niż te prac
                                    > ujące.

                                    Mogę to potwierdzić. Wychowałam 3 dzieci i kiedy po ich odchowaniu poszłam do
                                    pracy miałam dla nich wręcz więcej czasu i cierpliwości, niż kiedy siedziałam w
                                    domu. Poza tym lepiej się czułam psychicznie, co na pewno nie było bez znaczenia
                                    dla nich.
                      • timoszyk Re: c.d. 15.06.08, 17:28
                        syn_jana napisał:

                        > Doczytałem do momentu o Watsonie i wszystkiego mi się odechciało. Jeżeli pan
                        > antropolog nie rozumie nawet intencji twórcy behawioryzmu przy wypowiadaniu tyc
                        > h
                        > słynnych słów to wyjaśnia to doskonale jego podejście do przedmiotu. Co więcej,
                        > z jego wypowiedzi wynika, że wybór zawodu zależy od cech biologicznych... śmiec
                        > h
                        > na sali.
                        > No ale cóż, takich mamy naukowców na jakich sobie zasłużyliśmy.
                        > Pozdrawiam

                        Niestety smiech na sali nie wystarcza, by obalic poglady adwersarza. Na moje
                        wyczucie Einstein byl dosc dobrym fizykiem wlasnie dlatego, ze mial ku temu
                        pewne BILOGICZNE predyspozycje. Jesli ktos czytajacy moje uwagi ze mna sie nie
                        zgadza i akurat urodzilo mu sie dziecko, ma szanse postarac sie wychowac nowego
                        Einsteina. W fizyce jest wiele nierozwiazancyh problemow i swiat czeka na nowego
                        czlwoieka tej klasy.

                        Waclaw timoszyk
                        • syn_jana Re: c.d. 16.06.08, 08:20
                          Masz rację z pewnego punktu widzenia, tyle że pan Pawłowski nie mówił w tym
                          wypadku o byciu dobrym w swoim zawodzie (nie wspominając o byciu wybitnym). Ja
                          nie staram się zaprzeczyć istnieniu wpływów genetycznych i biologicznych na
                          życie człowieka, ale czy naprawdę wierzysz w to, że ta sama osoba wychowywana
                          np. w rodzinie prawniczej albo zbieraczy puszek naprawdę wybrałaby taką samą
                          ścieżkę życiową (nawet zakładając, że miałaby identyczny dostęp do edukacji)?
                      • heike_kitsch Re: c.d. 15.06.08, 21:36
                        wlasnie, wlasnie - zgadzam sie z moimi przedmowcami.
                        pan antopolog straszliwie uproscil sprawe, wyrecytowal kilka
                        banalnych sadow i probowal podeprzec je niby to odwolaniami do badan
                        naukowych.
                        jesli pan antopolog postrzega siebie jako przedstawiciela swiata
                        zwierzat - to jego sprawa. moim zdaniem sugerowanie, ze mezczyni
                        daza glownie do zaplodnienia jak najwiekszej ilosci jajejczek, a
                        kobiety chca znalezc najlepszego mozliwego 'providera' jest
                        obrazliwie dla wszystkich rozumnych istot ludzkich. co wiecej,
                        generalizowanie jakichkolwiek wynikow badan na zwierzetach na
                        ludzi.. powinno byc dokonywane z najwieksza ostroznoscia. a zanim
                        zacznie sie szanowny pan wypowiadac na temat zwiazkow
                        zainteresowan/zawodow z plci, radze sie zaglebic w dokladnijesze
                        analizy na ten temat, ktore pokazuja, ze zwalenie wszystkiego na
                        biologie naprawde niczego nie zalatwia (choc tak byloby latwiej).

                        - ciekawego przegladu badan /z roznych dziedzin/ w omawianym temacie
                        dokonuje budrowska w artykule 'znikoma reprezentacja kobiet w
                        elitach - proby wyjasnien' (w opr. pod red. sztompki i kuci,
                        'socjologia. lektury...'/;
                        - moore, h.l. 'plec kulturowa i status - wyjsanienie sytuacji
                        kobiet' (w: kempny, nowicka: badanie kultury - elementy teorii
                        antropologicznej)
                        - buczkowski 'dwa rozne swiaty, czyli jak socjalizuje sie
                        dziewczynke i chlopca' (w: brach-czaina (red.), od kobiety do
                        mezczyzny i spowrotem)

                        to sa teksty przerabiane na pierwszym roku antopologii. pan bohater
                        artykulu chyba nie doczytal.
                        • darr.darek jak LEWE Kaziuki wyobrażają sobie rozsądek 15.06.08, 23:36
                          heike_kitsch napisała:
                          >- ciekawego przegladu badan /z roznych dziedzin/ w omawianym temacie
                          > dokonuje budrowska w artykule 'znikoma reprezentacja kobiet w
                          > elitach - proby wyjasnien' (w opr. pod red. sztompki i kuci

                          To są właśnie owe "akademickie" dysputy na oczywiste tematy, które dla mądrych
                          demaskują jedynie mizerotę owych "naukowców".

                          Autor krótko podał oczywistość tłumaczącą większy udział mężczyzn w elitach
                          większą wariancją w pożądanych cechach w populacji mężczyzn w porównaniu z
                          populacją kobiet. Ta prawda formułowana od dawna, oczywiście, zabija z miejsca
                          podstawy ideologiczne feminizmu.

                          No i zamiast szybko odrzucać niczym plewy od ziarna bzdurne teorie - zaczyna się
                          cyrk dysput pseudo-naukowych różnych "naukowczyń" i "naukowców".

                          Krótko: zdaje sobie sprawę autor/-ka wskazywanej publikacji, że do 100-u
                          najlepszych szachistów nie wchodzi żadna szachistka ?
                          Zdaje sobie sprawę autor/-ka wskazywanej publikacji, że do 100-u najlepszych
                          kierowców rajdowych nie wchodzi żadna "rajdowczyni" ?
                          Zdaje sobie sprawę autor/-ka wskazywanej publikacji, że do 100-u najlepszych
                          skoczków narciarskich nie wchodzi żadna skoczka ?
                          Zdaje sobie sprawę autor/-ka wskazywanej publikacji, że do 1000-ca najlepszych
                          wynalazców nie wchodzi żadna wynalazczyni ?

                          Jeśli zdaje sobie z tego sprawę, to co tu roztrząsać poza jednozdaniowym
                          wytłumaczeniem jakie podałem na początku ?
                          Jeśli nie zdaje sobie z tego sprawę, to co tu roztrząsać i po co tworzyć jakoweś
                          "publikacje" ?

                          Dla genialnej kobiety zdecydowanie lepszym rozwiązaniem niż ustawianie się na
                          100-nym miejscu w kolejce do sławy byłoby urodzenie synów, którzy dzięki genom
                          matki i "doładowaniu" testosteronem ustawią się na pierwszych miejscach (przed
                          owymi lepszymi dla matki konkurentami). Satysfakcja z 1-ego miejsca syna
                          zdecydowanie wyższa.

                          P.S. Owe "naukowe" dysputy pseudo-naukowczyń i pseudo-naukowców to wypisz
                          wymaluj durne i jałowe dysputy ekonomistów ekonomii socjalizmu sprzed 25-ciu
                          laty. Mowa-trawa w oczywistym nawet dla mądrego dziecka temacie nieefektywności
                          lewicowych wynalazków (tam: ekonomii; tu: całej reszty).


                          • bajgla Re: jak LEWE Kaziuki wyobrażają sobie rozsądek 16.06.08, 00:11
                            > Dla genialnej kobiety zdecydowanie lepszym rozwiązaniem niż ustawianie się na
                            > 100-nym miejscu w kolejce do sławy byłoby urodzenie synów, którzy dzięki genom
                            > matki i "doładowaniu" testosteronem ustawią się na pierwszych miejscach (przed
                            > owymi lepszymi dla matki konkurentami). Satysfakcja z 1-ego miejsca syna
                            > zdecydowanie wyższa.

                            To akurat nie ty decydujesz, kto ma z czego wyższą satysfakcję.
                            • lingus Jeśli chodzi o satysfakcję - niewątpliwie racja, 16.06.08, 11:20
                              ale z punktu widzenia tzw. pożytku dla społeczeństwa, dla ludzkości przekazanie
                              tych genów potomstwu jest znacznie ważniejsze...
                              • wdakra Re: Jeśli chodzi o satysfakcję - niewątpliwie ra 22.07.08, 18:31
                                lingus napisała:

                                > ale z punktu widzenia tzw. pożytku dla społeczeństwa, dla ludzkości przekazani
                                > e
                                > tych genów potomstwu jest znacznie ważniejsze...

                                Szkoda, ze Słodowska tego nie wiedziała i nie zrezygnowała z pracy naukowej na
                                rzecz urodzenia większej ilości dzieci.
                              • yah_42 geny a "pozytek" spoleczny .. 22.07.08, 20:44
                                .. akurat wiekszosc obecnych danych i tez teoretycznych rozwazan
                                jest zdania ze "geny" "graja" na wlasna korzysc a nie gatunku czy
                                spolcznosci - ja jestem tez tego zdania ale nie mowie "geny" a
                                organizmy, osobniki - bo uwazam ze w "grze" biora udzial owe a nie
                                pojedyncze geny , ale to mniej wazne - wazniejsze z artylulu widac
                                ze autor tez ma nikle pojecie o gentyce czy biologii i jest
                                bardziej "humanista" niz "naturysta" = badaczem natury = stek bzdur,
                                zwlaszcza z tym kto bedzie w Europie za 1000 lat - beda tu roboty a
                                ludzie wyjada na Marsa szukac resztek wody, dzieci nie bedzie bo
                                ludzi sie bedzie klonowac ale malo kogo bedzie na to stac a zreszta
                                sex z robotka bedzie tak ciekawy ze nikomu sie nie bedzie chcialo.
                            • zdzisiek66 Re: jak LEWE Kaziuki wyobrażają sobie rozsądek 16.06.08, 13:51
                              > To akurat nie ty decydujesz, kto ma z czego wyższą satysfakcję.
                              Jasne, jeżeli kobieta zamierza zostać wybitną fizyczką, wybitną
                              szachistką czy wybitną wynalazczynią nowego typu silników, zamiast
                              sprzątać dom i rodzić dzieci, to proszę bardzo, jej wybór. Niech
                              kończy odpowiednie studia i próbuje.
                              Dobrze byłoby tylko, gdyby miała świadomość, że niemal pewne
                              niepowodzenie, którego dozna usiłując dostać się do top 100 w tych
                              zawodach, jest przyczyną wrodzonego braku predyspozycji. A nie
                              podstępnego spisku szowinistycznych męskich
                              fizyków/szachistów/wynalazców.
                              I że nakazy pod groźbą więzienia, aby wśród
                              arcymistrzów/arcymistrzek szachowych, noblistów/noblistek z fizyki
                              czy posiadaczy/posiadaczek patentów z zakresu silników 50% (a może i
                              70%, niech mają samce nauczkę) stanowiły kobiety, są dość
                              absurdalne, delikatnie mówiąc.
                              • iluminacja256 Re: jak LEWE Kaziuki wyobrażają sobie rozsądek 22.07.08, 08:44
                                Dobrze byłoby tylko, gdyby miała świadomość, że niemal pewne
                                > niepowodzenie, którego dozna usiłując dostać się do top 100 w tych
                                > zawodach, jest przyczyną wrodzonego braku predyspozycji

                                Boze drogi, szkoda, z e wrodzony brak własnej logiki nie martwi
                                cie tak jak niepowodzenia kobiet...

                                Fascynująca teza - niepowodzenie w jakiejś dziedzinie jest przyczyną
                                WRODZONEGO braku predyspozycji... No cóż, niewątpliwie jesteś
                                odkrywcą mechanizmu wtórengo powstawania cech wrodzonych u kobiet -
                                to zwłaszcza fascynujące w krajach szariatu - kobiety własciwie
                                nigdy nie kończą tam pełnej edukacji podstawowej, co na pewno jest
                                przyczyną wrodzonego braku tej predyspozycji ...
                                • em_obywatel Daj spokoj, po co z talibami dyskutowac? 22.07.08, 09:26
                                  Daj spokoj, po co z talibami dyskutowac? Dla nich kobieta ma siedziec w garach,
                                  rodzic dzieci i podawac zimne piwo. I bron boze nie miec zadnych wiekszych
                                  ambicji niz byc sluzaca. Normalnie wypisz wymaluj pogladay talibow. Jak widze
                                  posty takich ludzi jak darr.darek to wydaje mi sie, ze ci ludzie powinni sie
                                  wyprowadzic do Arabii Saudyjskiej. Tam by pasowali ze swoimi pogladami.
                                • andrzejto1 Re: jak LEWE Kaziuki wyobrażają sobie rozsądek 22.07.08, 13:33
                                  iluminacja256 napisał:
                                  > to zwłaszcza fascynujące w krajach szariatu - kobiety własciwie
                                  > nigdy nie kończą tam pełnej edukacji podstawowej, co na pewno jest
                                  > przyczyną wrodzonego braku tej predyspozycji ...

                                  Szariat jest akurat sprawą kulturową, a nie dotyczy spraw wrodzonych
                                  mylisz pojęcia.

                                  A sprawy wrodzone: na przykład z powodu tego, iż kobiety mają
                                  bardziej od facetów rowiniętą inteligencję emocjonalną. A na
                                  przykład faceci wyobraźnię przestrzenną. Na przykład chciałbym
                                  zobaczyć kobietę o podobnych warunkach fizycznych co facet walczącą
                                  z nim na ringu. w przypadku podobnego poziomu wyszkolenia, efekt
                                  będzie znany...
                                  To są właśnie predyspozycje wrodzone. Tak samo jak to, ze facet nie
                                  urodzi dziecka, żeby nie wiem jak bardzo chiał...
                                  • lucusia3 Re: jak LEWE Kaziuki wyobrażają sobie rozsądek 22.07.08, 16:32
                                    Nie wiem, czy moja mizerna inteligencja mi dobrze podpowiada, ale na ringu jest podział na wagi nawet wśród samych mężczyzn. Jakoś nie słyszałam by gość z wagi piórkowej walczył z kimś z ciężkiej.
                                    A co do wynalazców i noblistów. Kto zrobił większośc wynalazków - ludzie dziś starzy, abo nieżyjący. To samo dotyczy noblistów - to starcy. Wtedy kobiety walczyły o zrobieni prawa jazdy.
                                    Zobaczymi za 50, 70 lat. Oczywiście córki tych panów co to sie wyżej wypowiadali nic nie osiągną, nawet prawa jazdy, bo tatuś jej wytłumaczy, że się "do tego nie nadaje". A ona uwierzy, bo całe życie slyszał jak tatus i wujek darli się gdy ktoś przed nimi "za powoli" jechał (zazwyczaj tyle, ile jest w przepisach), że "c" znowu mu drogę zatyka.
                                    • darr.darek Re: jak LEWE Kaziuki wyobrażają sobie rozsądek 22.07.08, 16:46
                                      lucusia3 napisała:
                                      >Nie wiem, czy moja mizerna inteligencja mi dobrze podpowiada, ale na
                                      >ringu jest podział na wagi nawet wśród samych mężczyzn.
                                      >Jakoś nie słyszałam by gość z wag i piórkowej walczył z kimś z
                                      >ciężkiej.

                                      Dyskutujesz z przedmówcą i nawet nie rozumiesz co napisał przedmówca.
                                      O czym to świadczy ?

                                      >A co do wynalazców i noblistów. Zobaczymi za 50, 70 lat.

                                      Niczego nie "zobaczymy" z tego co tobie się wydaje.
                                      Maria Skłodowska-Curie zdołała w czasach tego "ohydnego patriarchatu" zdobyć
                                      nagrodę Nobla z fizyki będąc jedną z kilku wówczas kobiet na Świecie, które
                                      studiowały fizykę.
                                      Przez następne 100 lat tylko jeszcze jednej kobiecie udało się uzyskać taki
                                      laur, mimo że w ostatnich dziesięcioleciach kobiet studiujących fizykę w ciągu
                                      jednej dekady są miliony na całym Świecie.

                                      >Oczywiście córki tych panów co to sie wyżej wypowiadal i nic nie
                                      >osiągną, nawet prawa jazdy, bo tatuś jej wytłumaczy, że się "do tego
                                      >nie nadaje".

                                      A moja córka jest piękna, wysoka i zgrabna i uczy się najlepiej w całej klasie.
                                      Nie zgadza się głupiutkiej Lucusi wizerunek córek prawdziwych prawicowców ? A
                                      może Lucusia zaczęłaby się wreszcie uczyć czegokolwiek mądrego miast czytać
                                      genderowe i inne lewackie broszurki ogłupiające ?


                                    • andrzejto Re: jak LEWE Kaziuki wyobrażają sobie rozsądek 22.07.08, 17:24
                                      lucusia3 napisała:

                                      > Nie wiem, czy moja mizerna inteligencja mi dobrze podpowiada, ale
                                      na ringu jest
                                      > podział na wagi nawet wśród samych mężczyzn. Jakoś nie słyszałam
                                      by gość z wag
                                      > i piórkowej walczył z kimś z ciężkiej.

                                      Dobrze, tyle, że albo nie doczytałaś, albo nie zrozumiałaś tego co
                                      napisałem: O podobych warunkach fizycznych. Warunki fizyczne to jak
                                      sądzę wzrost, waga, bo kolor włosów, oczy czy skóry w tej akurat
                                      sprawie ma niewielkie znaczenie... Ale oczywiśćie mogę się mylić...
                                  • rulsanka Re: jak LEWE Kaziuki wyobrażają sobie rozsądek 22.07.08, 16:54
                                    Przy moim 160 wzrostu i 50kg wagi nie raz pokonywałam większych facetów w
                                    siłówie na treningach aikido. I celowo piszę w siłówie, bo aikido to inna
                                    sprawa, tutaj słabszy ma z zasady relatywnie duże szanse zależne od techniki.
                                    • andrzejto Re: jak LEWE Kaziuki wyobrażają sobie rozsądek 22.07.08, 17:27
                                      rulsanka napisała:

                                      > Przy moim 160 wzrostu i 50kg wagi nie raz pokonywałam większych
                                      facetów w
                                      > siłówie na treningach aikido. I celowo piszę w siłówie, bo aikido
                                      to inna
                                      > sprawa, tutaj słabszy ma z zasady relatywnie duże szanse zależne
                                      od techniki.

                                      Oczywiście mówisz o walce na treningu?? Miałem do czynienia z
                                      różnymi systemami walki, aktualnie bawię się krav maga. Z aikido też
                                      miałem kontakt. I raczej nie wyobrażam sobie tego na ulicy...
                                      • rulsanka Re: jak LEWE Kaziuki wyobrażają sobie rozsądek 22.07.08, 20:50
                                        Pewnie, że na treningu :) Aikido nie jest sztuką walki tylko samoobrony, a na
                                        ulicy nikt mnie na szczęście nie zaatakował, poza jednym idiotą. Jego wilczur
                                        rzucił się i przewrócił mnie na rowerze. Użyłam gazu na psy, facet się wkurzył i
                                        zaczął mnie szarpać. Kawał gościa, ponad 180 wzrostu. Aikido się nie przydało
                                        (byłam zbyt zaskoczona), ale gaz owszem :D . Po dwukrotnym spryskaniu facet
                                        oddalił się szybkim krokiem.
                                  • wdakra Re: jak LEWE Kaziuki wyobrażają sobie rozsądek 22.07.08, 18:37
                                    andrzejto1 napisał:


                                    >
                                    > A sprawy wrodzone: na przykład z powodu tego, iż kobiety mają
                                    > bardziej od facetów rowiniętą inteligencję emocjonalną. A na
                                    > przykład faceci wyobraźnię przestrzenną.

                                    To też mity. Tylko w grupie białej protestanckiej ludności USA mężczyźni
                                    wykazali lepiej rozwiniętą wyobraźnie przestrzenną. W badaniach na grupach o
                                    innym składzie takiej różnicy nie zaobserwowano.

                          • kuraiko1 Re: jak LEWE Kaziuki wyobrażają sobie rozsądek 16.06.08, 02:14
                            a co z kobietą, która jako przedskoczek jakieś dwa lata temu
                            ustanowiła rekord skoczni? ;)
                            • darr.darek Re: jak LEWE Kaziuki wyobrażają sobie rozsądek 16.06.08, 09:57
                              kuraiko1 napisała:
                              > a co z kobietą, która jako przedskoczek jakieś dwa lata temu
                              > ustanowiła rekord skoczni? ;)

                              Nic o tym nie słyszałem, a biorąc pod uwagę brak nagłośnionej relacji mogła to
                              być jakaś mała kaczka dziennikarska. Oczywiście, do wyniku bardzo istotny jest
                              też parametr belki "rozbiegu".

                              Znowu krótko streścić ? Gdyby była jedną z najlepszych już skakałaby wśród
                              najlepszych i to bez podziału na płcie.

                              • kuraiko1 Re: jak LEWE Kaziuki wyobrażają sobie rozsądek 16.06.08, 15:21
                                idiotyczny argument - nie będzie "koedukacyjnych" sportów, dopóki
                                będą istnieć różnice fizyczne między kobietą i mężczyzną.
                                przykład, który podałam, miał pokazać że kobiety w niektórych
                                dziedzinach są równie dobre, jeśli nie lepsze od niektórych mężczyzn
                                sportowców zajmujących ostatnie miejsca w klasyfikacjach.
                                Jeśli chodzi o skoki narciarskie, to chłopcy odnoszący sukces mają
                                często problemy, kiedy dorastają i zmieniają im się parametry.
                                natomiast budowa kobiecego ciała różni się diametralnie, przez co
                                obiektywne zawody obu płci nie byłyby możliwe.
                                (należy jednak zaznaczyć, że spore sukcesy odnoszą niscy zawodnicy
                                np Adam Małysz, Andreas Goldberger, Simon Amman ;) )

                                poza tym w sporcie "żądzą" mężczyźni, nawet młodzi skoczkowie
                                odnoszą się z kpiną do skoków kobiecych, więc co dopiero mówić o
                                władzach.
                              • em_obywatel darr.darek, ty sie nadajesz do Arabii Saudyjskiej 22.07.08, 09:27
                                darr.darek, ty sie nadajesz do Arabii Saudyjskiej. Powinienes tam zostac
                                mnistrem od dyskryminacji kobiet czy jakiegos innego koranicznego porzadku.
                                • brov_arek Re: darr.darek, ty sie nadajesz do Arabii Saudyjs 22.07.08, 14:03
                                  em_obywatel napisał:

                                  > darr.darek, ty sie nadajesz do Arabii Saudyjskiej. Powinienes tam
                                  zostac
                                  > mnistrem od dyskryminacji kobiet czy jakiegos innego koranicznego
                                  porzadku.

                                  Fajnie się czyta takich jak ty (em_obywatel), którzy w dyskusji
                                  potrafią jedynie stosować ataki personalne.
                          • annnnia Re: jak LEWE Kaziuki wyobrażają sobie rozsądek 16.06.08, 14:56
                            > do 100-u
                            > najlepszych szachistów nie wchodzi żadna szachistka ?
                            > do 100-u najlepszych
                            > kierowców rajdowych nie wchodzi żadna "rajdowczyni" ?
                            > do 100-u najlepszych
                            > skoczków narciarskich nie wchodzi żadna skoczka ?
                            > do 1000-ca najlepszych
                            > wynalazców nie wchodzi żadna wynalazczyni

                            Podaj zrodla tych rewelacji, albo przyznaj ze klamiesz.
                            Akurat wiem ze klamiesz, przynajmniej w dwoch wyzej wymienionych przypadkach.

                            Na cztery osoby ktore dostaly dwukrotnie z zyciu nagrody Nobla, jedna z nich to
                            kobieta. Biorac pod uwage fakt, ze przez dekady zabraniano kobietom nawet wstepu
                            na uniwersytety, 25% udzial kobiet wsrod multinoblistow to nie tak zle...

                            Zastanow sie co piszesz zanim napiszesz kolejna glupote. :-)
                            • srebrnarybka Re: jak LEWE Kaziuki wyobrażają sobie rozsądek 16.06.08, 15:09
                              Na cztery osoby ktore dostaly dwukrotnie z zyciu nagrody Nobla,
                              jedna z nich to
                              > kobieta. Biorac pod uwage fakt, ze przez dekady zabraniano
                              kobietom nawet wstep
                              > u
                              > na uniwersytety, 25% udzial kobiet wsrod multinoblistow to nie tak
                              zle...

                              - no i ta kobieta multinoblistka nie zmarnowała swoich genów, bo
                              urodziła kolejną noblistkę. Tylko działo się to w czasach, kiedy
                              matka niekarmiąca dziecka na żądanie przez 4 lata, nieśpiąca z
                              dzieckiem do co najmniej 5 roku życia, nieuypiająca dziecka do 11
                              roku życia, zostawiająca dziecko pod opieką nianki czy babci, mająca
                              także czas dla siebie etc. etc. nie była matką wyrodną. Dzięki temu
                              Skłodowska-Curie mogła urodzić i wychować na sensownych ludzi dwie
                              córki i sama zrobić karierę naukową. Dzisiaj, przy nacisku
                              nowoczesnych "psychologów" byłoby to niemożliwe.
                              • iluminacja256 Re: jak LEWE Kaziuki wyobrażają sobie rozsądek 22.07.08, 08:36
                                Zapomniałaś dodać jeszcze jednego.
                                Ta kobieta, aby zrobić doktorat musiała wyjechać z POLSKI, bo tutaj
                                mogłaby co najwyzej rodzić i pzrekazywać geny.

                                Powyzej w tej dyskusji znajduje sie niewatpliwie jakis kretyn -
                                uwaza, ze zdolnosci są przekazywane genetycznie:))))))))))))))))

                                Przezabawne - dziecko Einsteina musiałoby być od niego zatem
                                mądrzejsze, a póki co - jakoś nic o tym nie wiadomo...
                                • darr.darek Re: jak LEWE Kaziuki wyobrażają sobie rozsądek 22.07.08, 17:01
                                  iluminacja256 napisał:
                                  > Powyzej w tej dyskusji znajduje sie niewatpliwie jakis kretyn -
                                  > uwaza, ze zdolnosci są przekazywane genetycznie:))))))))))))))))

                                  Nawet miałem nie komentować tego co tu umieściłeś.
                                  Spytam tylko czy podstawówkę skończył ? O ewolucji słyszał ?
                                  Jeśli tak, to twoja niezdolność zrozumienia tematu przekazywania zdolności i
                                  innych cech poprzez geny wynika właśnie stąd, że odziedziczyłeś genotyp dość
                                  ubogi w te cechy ułatwiające analizę i syntezę bardziej skomplikowanych problemów.
                                  Abyś zrozumiał wyjaśnię skrótowo: szympanse nie spłodzą potomka zdolnego
                                  opanować tabliczkę mnożenia.
                                  A to sprawia, że zamieszczasz takie kompromitujące wywody jak poniżej:
                                  > Przezabawne - dziecko Einsteina musiałoby być od niego zatem
                                  > mądrzejsze, a póki co - jakoś nic o tym nie wiadomo...

                                  Podpowiedź: dziecko nie musi być mądrzejsze. Dalszego wywodu i tak nie zrozumiałbyś

                                  • iluminacja256 Re: jak LEWE Kaziuki wyobrażają sobie rozsądek 22.07.08, 17:24
                                    Ewolucja ma się do dziedziczenia genów genialnosci w inteligencji
                                    tak jak pięść do oka. Widzę, ze ty niestety podstawówki nie
                                    skończyłeś. Gdzieś ci dzwoni, ale nie jestes pewien czy to dzwon czy
                                    telefon:) Radzę jednak najpierw czytać , chocby i tego Dawkinsa...

                                    Problem wielce zoładkujących sie w tym watku osobników takich jak
                                    ty, polega na tym, z e nie macie zielonego pojęcia o dziedzinach o
                                    których mówicie, a co poniektórzy nie potrafią nawet sklecić
                                    logicznego zdania i sformułować z neigo hipotezy - to tyczy sie
                                    tego opóznionego osobnika, który wysnuł hipoteze,uwaga(!) ze fakt
                                    braku osiągnieć w matematyce u kobiet jest przyczyną braku zdolnosci
                                    wrodzonych... Przecież taki idiota nie moze mieć nawet ukończonego
                                    gimnazjum, bo myli przeslankę, z twierdzeniem, a przyczynę z
                                    rezultatem...
                          • rikol naukowiec wyrazil swoje poglady, a nie fakty 16.06.08, 15:26
                            UJECIE NATURALNE:

                            1.Strategia obu plci jest wydanie na swiat potomstwa, ktore powinno byc na tyle
                            silne, zeby przezylo i mialo wlasne potomstwo.

                            2.Monogamia jest korzystna dla samcow. Przy poligamii dostep do samic (czyli
                            rozmnazania) ma silna mniejszosc. Dla samic korzystna jest poligamia, bo wtedy
                            wszystkie mialyby potomstwo z najlepszym samcem. Przy monogamii samice sa
                            'przydzielane' samcom i prawie wszystkie samce moga miec potomstwo, takze te
                            slabsze.

                            Przyklad:
                            Lew plus harem lwic. Zeby zdobyc harem, lew musi stoczyc walke na smierc i zycie
                            z lwem - 'wlascicielem' haremu. Silniejszy wygrywa i zapladnia lwice. Lwice nie
                            protestuja, bo jest w ich interesie, zeby najsilniejszy samiec byl ojcem ich
                            lwiatek. Za rok lub dwa lew oslabnie i harem przejmie kolejny, mlodszy i
                            sprawniejszy. Wiekszosc lwow nie ma potomstwa, natomiast praktycznie wszystkie
                            lwice maja potomstwo (sa wyjatki - nieplodnosc, choroba itp).

                            3. Korzystne genetycznie jest dla kobiet posiadanie potomstwa z roznymi
                            partnerami - poniewaz partner moze przekazac wady genetyczne, niewidoczne na
                            pierwszy rzut oka, lub moze przekazac niekorzystne geny chorob, ktore u niego
                            sie nie ujawniaja (np. choroba moze sie ujawniac tylko u samic albo tylko w
                            starszym wieku).

                            4. Samce nie tylko walcza o samice. U pawianow samce opiekuja sie malymi
                            malpkami - chca sie w ten sposob wkrasc w laski samicy i byc ojcem jej kolejnego
                            potomka.

                            Szympanse bonobo z kolei uprawiaja seks na zgode, po konflikcie, przy czym maja
                            tez stosunki homoseksualne i z 'nieletnimi'.

                            5. 'Rodzina' u roznych gatunkow jest rozna i zalezy od wychowania potomstwa, ile
                            pokarmu mlode potrzebuja i ile pokarmu jest dookola. W stadzie wilkow rozmnaza
                            sie tylko jedna para, reszta jest w celibacie. Cale stado opiekuje sie wilczkami
                            pary dominujacej. Gdyby wiecej wilkow mialo male, nie dalyby rady ich wykarmic.

                            Bociany wychowuja male w parach, para u nich to nie jest zwiazek ptakow, tylko
                            wspolne zamieszkiwanie jednego gniazda i wychowywanie wspolnego potomstwa. Sa
                            tez ptaki, gdzie 'rodzina' to samiec i dwie samice - w ten sposob latwiej
                            obronic male przed drapieznikami. Sa tez ptaki monogamiczne, ktore zyja razem
                            przez cale zycie do smierci i sa wierne, np. labedzie.

                            Kotka sama wychowuje kocieta. Podobnie suka - suka moze miec szczenieta od
                            roznych ojcow nawet w jednym miocie.

                            UJECIE SPOLECZNE

                            1. Mezczyzni posiadaja wiekszosc bogactw. Kobiety na swiecie posiadaja 10% i
                            zaledwie 1% ziemi (dane ONZ). Kobiety sa dyskryminowane, trudniej im zrobic
                            kariere, na tym samym stanowisku zarabiaja mniej, sa tez ofiarami przemocy i
                            manipulacji. W Afganistanie kobiety nawet nie moga chodzic do szkoly ani
                            pracowac, przez co sa zalezne od mezczyzn. W Polsce za to kobieta po urodzeniu
                            dziecka jest zmuszona do rezygnacji z pracy, bo nie ma zlobkow i przedszkoli -
                            rowniez jest uzalezniona od meza. Kobiety, ktore nie maja dobrej pracy ani nic
                            nie odziedziczyly, musza jakos zdobyc pieniadze na utrzymanie, stosuja wiec
                            metode 'przez lozko do pieniedzy' - szukaja meza i sa mu wierne (bo inaczej
                            straca zrodlo utrzymania). Te, ktore nie znajda meza, ida do burdelu. Sa to
                            sytuacje skrajne, ale dobrze pokazuja to zjawisko. W Europie Zachodniej w tej
                            chwili sa zasilki dla matek i rodzin, dzieki czemu coraz rzadziej sa one w tak
                            upokarzajacej sytuacji.

                            Przyklad:
                            modelka Carla Bruni. Poniewaz jest dziedziczka fortuny, nigdy nie byla wierna,
                            bo nie musiala. Bogactwo ja chroni - i nie tylko ja.
                            Przyklad 2:
                            kobiety w Republice Poludniowej Afryki. Prostytuuje sie tam 25% kobiet, w tym
                            dziewczynki, ktore nie maja pieniedzy na bilet do szkoly. Placa wlasnym cialem.

                            Bogate kobiety nie prostytuuja sie, bo nie musza. Prostytuuja sie tylko biedne
                            kobiety.

                            2. Od niedawna kobiety moga pracowac i sie bogaca. Pojawil sie kolejny trend -
                            zwiazki starszych kobiet z mlodymi mezczyznami. Kobiety zaczely wyjezdzac tez na
                            seks-wakacje, gdzie placa za seks z egzotycznym przystojniakiem. Dokladnie z
                            takich samych powodow, tj. finansowych, mlode kobiety wiaza sie ze starszymi
                            mezczyznami.

                            3. Kobiety, ktore uprawiaja seks na pierwszej randce chca tego. Nie boja sie juz
                            pietna 'dziwki'. Sa wolne (bo maja swoje pieniadze, ktorych wielu chcialoby je
                            pozbawic) i maja prawo decydowac. W XIX w. wymyslono, ze kobiety seksu nie
                            potrzebuja, wczesniej uwazano za to, ze kobiety jeden mezczyzna nie zaspokoi -
                            stad pasy cnoty. Chyba ich nie wymyslono nadaremno, bo wielu partnerow to
                            wieksza szansa zaplodnienia komorki jajowej przez najlepszy plemnik.

                            4. Jesli wiecej jest wsrod facetow debili, to zgodnie z pana logika
                            profilaktycznie nalezaloby ich wszystkich zamknac - bo przeciez geniuszy jest
                            tylko kilku na pokolenie, a mordercow czy innych psychopatow sa tysiace.

                            5. U ludzi nawet jedzenie, spanie i wydalanie sa kwestiami kulturowymi. W jaki
                            sposob zatem seks i praca zawodowa mialyby byc regulowane tylko przez nature? U
                            noworodka tylko 10% polaczen mozgowych jest wyksztalconych. Reszta wyksztalci
                            sie (lub nie) pod wplywem srodowiska. Narzady nieuzywane zanikaja. Zachowania
                            nagradzane umacniaja sie. Jesli placz jest pietnowany u chlopcow, chlopiec za
                            wszelka cene bedzie chcial powstrzymac sie od placzu i okazywania uczuc -
                            wyrosnie wiec z niego zimny dran, agresywny do tego, bo agresja u chlopcow jest
                            nagradzana.
                          • rikol Re: jak LEWE Kaziuki wyobrażają sobie rozsądek 16.06.08, 15:31
                            Dodam do tego jeszcze, ze w Europie rodzi sie mniej dzieci, bo jest mniejsza
                            smiertelnosc i rodzice nie musza dzieci produkowac na zapas. Rodziny
                            imigranckie, ktore przybywaja do Europy, maja duzo mniej dzieci, niz mialyby w
                            swoich rodzinnych krajach (np. 'tylko' 5 a nie 15). Poza tym jesli kobieta chce
                            robic kariere, musi zrezygnowac z posiadania dzieci (np. Angela Merkel).
                            Mezczyzna nie staje przed takim wyborem.

                            poza tym, zeby dostac sie na studia doktoranckie, kobieta musi byc dwa razy
                            lepsza niz mezczyzna (stwierdzili to Szwedzi na podstawie badan, kto dostal sie
                            na te studia). Tak wiec, kobieta na takim samym poziomie jak mezczyzna nie
                            dostanie sie na te studia tylko z powodu plci, co uniemozliwia jej dalsza
                            kariere i zdobycie np. nobla. Nobla nie zdobywa sie w kuchni, tylko w laboratorium.
                            • pacal2 jakoś ci dziwnie nie wierzę 22.07.08, 13:02
                              > poza tym, zeby dostac sie na studia doktoranckie, kobieta musi byc
                              > dwa razy lepsza niz mezczyzna (stwierdzili to Szwedzi na podstawie
                              > badan, kto dostal sie na te studia). Tak wiec, kobieta na takim
                              > samym poziomie jak mezczyzna nie dostanie sie na te studia tylko z
                              > powodu plci

                              Wygląda mi to na wierutną bzdurę. Nie chce mi się wierzyć że:

                              1) W tak uczulonej na tym punkcie Szwecji panuje dyskryminacja płciowa kobiet, i
                              to wśród elit społecznych.

                              2) Stworzono _obiektywny_ i _odporny_na_kombinacje_ sposób oceny "lepszości",
                              który pozwala nie tylko względnie wartościować jakość (naukową chyba?) jednego
                              człowieka względem drugiego, to jeszcze pozwala na zastosowanie statystyki i
                              wartości bezwzględnych ("musi być dwa razy lepsza").

                              Może jakiś link do artykułu opisującego te badania - metodologia, wyniki,
                              autorzy (nie po szwedzku proszę, i nie artykuł w gazecie codziennej)?

                              Jutro sobie zajrzę zobaczymy co ciekawego tu znajdę.
                          • homard Re: jak LEWE Kaziuki wyobrażają sobie rozsądek 22.07.08, 11:26
                            Zdaje sobie sprawę autor/-ka wskazywanej publikacji, że do 1000-ca najlepszych
                            wynalazców nie wchodzi żadna wynalazczyni ?


                            M.Curie-Skłodowska to pewnie facetem była...a to transwestyta jeden:_)
                            • brov_arek Re: jak LEWE Kaziuki wyobrażają sobie rozsądek 22.07.08, 14:12
                              homard napisał:

                              > Zdaje sobie sprawę autor/-ka wskazywanej publikacji, że do 1000-ca
                              najlepszych
                              > wynalazców nie wchodzi żadna wynalazczyni ?
                              >
                              >
                              > M.Curie-Skłodowska to pewnie facetem była...a to transwestyta
                              jeden:_)

                              A co WYNALAZŁA Maria Skłodowska-Curie?
                              Mam nadzieję, że rozróżniasz wynalazek od odkrycia?
                          • homard Re: jak LEWE Kaziuki wyobrażają sobie rozsądek 22.07.08, 11:33
                            Autor krótko podał oczywistość tłumaczącą większy udział mężczyzn w elitach
                            większą wariancją w pożądanych cechach w populacji mężczyzn w porównaniu z
                            populacją kobiet. Ta prawda formułowana od dawna, oczywiście, zabija z miejsca
                            podstawy ideologiczne feminizmu.


                            Fakt zawsze wiecej debili i wiecej wybitnych facetów, a u kobiet jest to
                            wszystko bardziej wypośrodkowane...ale feministki walczą aby proporcje były
                            zachowane.

                            Zrestza chyba sam wiesz ze kobiueta jest czesto szyja ktora kreci głowa...wiesz
                            ile kobiet miało udział w elitach dawniej i teraz . Pisze o roli szarej
                            eminencji. To ze jest ich mniej to wina wychowania przez takich ludzi jak ty !
                            Mam nadzieje ze darr.darek nie masz zadnych córek ani synów...


                            Urwałeś sie z choinki czy ze średniowiecza ?

                            • darr.darek Re: jak LEWE Kaziuki wyobrażają sobie rozsądek 22.07.08, 12:25
                              homard napisał:
                              >Fakt zawsze wiecej debili i wiecej wybitnych facetów, a u kobiet
                              >jest to wszystko bardziej wypośrodkowane...ale feministki walczą aby
                              >proporcje były zachowane.

                              Wiesz, że dla mądrych ludzi ta walka o zachowanie jakowychś "proporcji" to dowód
                              lewackiego zidiocenia na skutek presji propagandowej ?

                              Proporcje czego ? Jeśli mamy geniusza zarządzania na stanowisku dyrektora
                              wielkiej firmy to do konkurencyjnej firmy na siłę musimy wpakować nie
                              dorastającą tamtemu dyrektorkę ? Po to, aby ta konkurencja zarządzana przez
                              dyrektorkę upadła ?
                              Wiem, że lewica stworzyła odrębną ideologię, która miałaby regulować takowe
                              sprawy - poraża tylko ta skala lewicowego ogłupienia, które każe widzieć cel w
                              "proporcjach" dyrektorów i dyrektorek zamiast w widzieć cel w racjonalnym
                              działaniu wybierania najlepszych tam, gdzie tego wymaga rynek.

                              Wiesz na czym polega różnica miedzy ludźmi lewymi a prawymi ?
                              Polega na tym, że prawdziwi prawicowcy z chęcią zgodzą się na wydzielanie się
                              odrębnych struktur społecznych, gospodarczych i nawet państwowych składających
                              się wyłącznie z lewicowców i rządzonych wg ich ideologii. Prawdziwi prawicowcy
                              uznają za korzystne takie zróżnicowanie (i tak wiedzą, że struktury lewicy
                              zawsze przegrają konkurencję).
                              Odwrotnie jest z lewicą czy ogólniej nazywając z socjalistami
                              (internacjonalistycznymi, narodowymi, katolickimi itd.), bo do tych socjalistów
                              należy w cholerę pokrak nazywających się "prawicowcami".
                              Oni nigdy nie chcą się zgodzić na liberalizm, aby każdy wchodził i tworzył takie
                              struktury społeczne jakie lubi. Bo socjalisci wiedzą też, że zawsze przegrają z
                              liberalizmem prawicy.

                              >Zrestza chyba sam wiesz ze kobiueta jest czesto szyja ktora kreci
                              >głowa...wiesz ile kobiet miało udział w elitach dawniej i teraz .
                              >Pisze o roli szarej eminencji. To ze jest ich mniej to wina
                              >wychowania przez takich ludzi jak ty !

                              A całkiem możliwe z pewnych punktów widzenia, że moja żona też jest taką szyją,
                              która kręci głową rodziny - wcale tego nie wykluczam.
                              Ostatnie twoje zdanie mądrością nie grzeszy.

                              > Mam nadzieje ze darr.darek nie masz zadnych córek ani synów...

                              Mam i to i to.

                              > Urwałeś sie z choinki czy ze średniowiecza ?

                              Należę do myślących, którzy przeżywają strasznie nieprzyjemny dysonans, gdy z
                              ust dostojników i dostojniczek rządzących państwem słyszą bełkot pozbawiony
                              logiki wskazujący na braki elementarnej wiedzy.
                              Ja chciałbym się z tego śmiać lecz nie mogę. Śmiałbym się z tego, gdyby
                              dostojnicy składający się na owe siły polityczne Czerwonej Hołoty byli
                              wydzieleni w osobnych strukturach społecznych i wówczas byliby dla mnie równie
                              odlegli jak dostojnicy rządzący Kubą czy Koreą Północną. Stąd, marzyłoby mi się
                              nie podlegać pod struktury społeczne zarządzane przez kompletnych idiotów.



                        • critto atrakcyjność fizyczna -buhahahahaha... 22.07.08, 13:50
                          najbardziej rozśmieszył mnie fragment o atrakcyjności fizycznej.
                          Tak się składa, że wśród moich koleżanek rówieśniczek (30-31 lat) WIĘKSZOŚĆ
                          ma faceta lub męża (często także dzieci), a wśród kolegów rówieńsników
                          (przeciętnie tyle samo lat) wWIĘKSZOŚĆ ma kobietę lub żonę (często także dzieci).
                          Może z 10% tych osób można by określić jako szczególnie "atrakcyjne fizycznie".
                          W dzisiejszych czasach liczy się głównie MIŁOŚĆ oraz atrakcyjność
                          SPOŁECZNA; to, czy z daną osobą będę się dobrze czuł? Czy będę miał o czym
                          rozmawiać? Czy da się z nią wytrzymać w jednym mieszkaniu? Czy w łóżku
                          będize nam dobrze? Czy mamy wspólne sposoby spędzania czasu?
                          Zresztą co to znaczy "atrakcyjność fizyczna"? W dzisiejszych czasach
                          większość facetów woli kobiety szczupłe, z długimi nogami itd. a czy to jest
                          akurat takie dobre dla rozrodczości? Wątpię, szczególnie ta szczupłość.
                          Kobiety są bardziej praktyczne, bo wolą facetów umięśnionych a taki się
                          przyda do wielu rzeczy, także prac domowych:)
                          Atrakcyjność fizyczną na pierwszym stopniu stawiają tzw. 'dresy', tam każda
                          "laska" musi mieć dłuuugie nogi i najlepiej opaleniznę na całym ciele, a każdy
                          facet solidne mięśnie (przeważnie na sterydach).
                    • timoszyk Re: Zacietrzewiony pan antropolog 15.06.08, 17:23

                      > Poza tym nie podoba mi się sposób wypowiadania pana Pawłowskiego - zachowuje
                      > się, jakby on jeden znał prawdę objawioną (a przecież mówimy o przypuszczeniach
                      > ,
                      > nie jesteśmy na razie w stanie faktycznie sprawdzić, jak genetyka i wychowanie
                      > wpływa na rozwój człowieka - nawet eksperymenty z bliźniętami są obarczone
                      > wieloma nieścisłościami i możliwościami nadinterpretacji). Apeluję: trochę
                      > dystansu do własnych poglądów, trochę sceptycyzmu!

                      Dystans do wlasnych pogladow zawsze jest potrzebny. Jednakze pan Pawlowski i tak
                      wykazuje go wiecej, niz tak zwani "inzynierowie dusz", czyli wierzacy w
                      bezwzgledny prymat wychowania nad genami. Ludzi takich pytam czasami dlaczego
                      ich dzieci osiagaja przecietne wyniki, jesli oni sami posiedli wiedze jak ich
                      umysly ksztaltowac do woli do woli. Odpowiedz zwykle jest jedna: Bo mi nie
                      zalezalo na czyms wiecej.

                      Jest dosc trudno eksperymentalnie stwierdzic jaki jest wplyw wychowania, a jaki
                      genow. Chyba najlepiej jednak rzecz ujmuje cykl badan o nazwie Minnesota Twins
                      Study sprzed 30-40 lat. Badano dosc rygorystycznie rozdzielone w bardzo wczesnym
                      dziecinstwie bliznieta jedno i dwujajowe, porownujac ich cechy jako doroslych
                      ludzi. Otrzymano dosc rozne liczbowo rezultaty, ale usredniajac okolo 50% cech
                      mozna przypisac genom, a 50% wychowaniu. O te liczby jednak mozna sie spierac,
                      ale wniosek jest oczywisty: Geny maja wielki wplyw na nasz intelekt i zachowanie.
                      Zreszta chodzi nie tylko o geny, a tak o ich aktywnosc, a ta zalezy od historii
                      zycia kazdego z nas. Tak wiec bliznieta jednojajowe jednolozyskowe sa bardziej
                      do siebie podobne, niz dwulozyskowe. Do pewnego stopnia nawet Lysenko mial
                      racje. Cechy nabyte oznaczaja inna aktywacje genow i to takze moze byc dziedziczone.
                      Jako bardzo mlody student usilowalem wyzywac sie na pewnym radzieckim naukowcu.
                      On jednak byl ostrozny i podkreslal, ze niektore prace Lysenki nie powinny byc
                      wyrzucane do kosza. Jego nazwisko pamietam, ale wole nie podawac. W kazdym razie
                      zawsze nalezy byc ostroznym w interpretacji danych.
                      Krzykliwi aktywisci zwykle jednak odrzucaja jakiekolwiek badania i stad do nich
                      rzeczywiscie czuje przemozna niechec, bo ich przeslanie warte jest tyle, co
                      wrozenie z fusow. Wrozki tez czasem maja racje, ale nie zacheca mnie to do
                      korzystania z ich uslug.

                      Waclaw timoszyk
                  • popsuta Re: Mimo wszystko równouprawnienie jest potrzebne 15.06.08, 18:42
                    UFF
                  • andrzejto1 Re: Mimo wszystko równouprawnienie jest potrzebne 22.07.08, 13:09
                    > To, że kobiety i mężczyźni są różnie to jest oczywiste. Ale tak
                    czy siak prawa
                    > powinny być równe. Bo tu nie chodzi o biologiczne predyspozycje, a
                    po prostu o
                    > możliwość wyboru. Prawo powinno traktować obie płcie jednakowo.
                    Jeśli kobieta
                    > chce wykonywać typowo męski zawód, powinna mieć taką możliwość. To
                    że się w nim
                    > nie sprawdzi, albo będzie jej po prostu ciężej, to już jej sprawa

                    Dokłądnie się zgadzam. Pod warunkiem, że obie płcie są traktowane
                    jednakowo! Jak paniusia chce do wojska, to niech załozy plecaczek,
                    konodna na plecy(OP-1) i jak nie wykona strzelania, to niech się
                    przebiegnie ze śpiewem na ustach ma masce p-gaz. A nie jak teraz, że
                    osobne normy, urlopy macieżyńskie i inne cuda wianki. Żołnierz
                    zawodowy nie ma prawa do urlopu macieżyńskiego, dlaczego ma go
                    dostać żołnierka?? Wyciąnąłbym jeszcze trochę przykładów, ale mi się
                    nie chce...
                    O jeden mi się przypomniał. Ze 2-3 lata temu był wielki krzyk, jak
                    to po raz pierwszy bokserka pokonała boksera na ringu. I to wagi
                    cieżkiej. Ale jakoś zapomniano, ze był to "kelner" nadstawiający
                    ryja za flaszkę...
                    • critto Re: Mimo wszystko równouprawnienie jest potrzebne 22.07.08, 15:30
                      > Dokłądnie się zgadzam. Pod warunkiem, że obie płcie są traktowane
                      > jednakowo! Jak paniusia chce do wojska, to niech załozy plecaczek,
                      > konodna na plecy(OP-1) i jak nie wykona strzelania, to niech się
                      > przebiegnie ze śpiewem na ustach ma masce p-gaz.

                      no i tak jest, np. w US Marines. Pomijam już to, czy taka "tresura" wobec
                      żołnierzy ma sens, bo nie znam się na tym. Oraz to, że niektóre z przytoczonych
                      przez Ciebie przykładów to nielegalna "fala", która nie jest przydatna
                      w szkoleniu, a jest poniżająca i którą wojsko ma obowiązek
                      zwalczać.

                      A nie jak teraz, że
                      > osobne normy, urlopy macieżyńskie i inne cuda wianki. Żołnierz
                      > zawodowy nie ma prawa do urlopu macieżyńskiego, dlaczego ma go
                      > dostać żołnierka??

                      teraz już ma, może niekoniecznie żołnierz, ale i to zostanie wprowadzone;
                      tzw. urlop tacierzyński...
                      • andrzejto Re: Mimo wszystko równouprawnienie jest potrzebne 22.07.08, 17:40
                        critto napisał:

                        > >
                        > teraz już ma, może niekoniecznie żołnierz, ale i to zostanie
                        wprowadzone;
                        > tzw. urlop tacierzyński...
                        >
                        >
                        I to jest durnota. O tym kto weźmie urlop powinna decydować sama
                        rodzina, czyli rodzice dziecka. Wszelkie naciskanie i zmuszanie
                        wcześniej czy później powoduje problemy. Należałoby raczej
                        zastanowić się jak zachęcić ojców do takich urlopów, a nie zmuszać,
                        bo z tego co wiem, to rzeczony urop ma być obowiązkowy...
                        A jeśłi chodzi o żołenierza, to ma on być dyspozycyjny. Nie do końca
                        mam ochotę po kilka razu finansować szkolenie kogoś do obsługi np
                        czołgu. Bo jak sobie weźmie urlop na 2 lata, to się będzie musiał
                        uczyć wszystkiego od nowa...
                        • critto Re: Mimo wszystko równouprawnienie jest potrzebne 22.07.08, 17:56
                          oczywiście masz rację, ja jestem przeciwny wszelkim przymusowym urlopom.
                          Skoro mam chęć pracować, to powinienem mieć do tego prawo.
              • timoszyk Re: Koczkodany :-))) 15.06.08, 17:06
                fraps napisał:

                > "Jeżeli to by przeszło, bylibyśmy o krok od parytetu innego rodzaju. Na przykła
                > d zależnego od poziomu wykształcenia. System wyborczy dawałby więcej głosów lep
                > iej wykształconym. Zysk byłby podwójny, bo dodatkowo wzrosłaby liczba chętnych
                > do nauki. "
                > Bylbym jak najbardziej za. Czemu pan spod budki z piwem ma miec moc glosu rowna
                > glosowi profesora?

                Bylem kiedys goracym zwolennikiem takiego rozwiazania, ale teraz mam powazne
                watpliwosci. Utworzylaby sie "korporacja" ludzi wyksztalconych. Jak kazda
                korporacja, walczylaby glownie o interesy swoich czlonkow. Zaczeloby sie wiec
                to, co z taka uwaga wielka obserwujemy w korporacjach prawniczych: dostep do
                korporacji dla czlonkow rodzin, pasozytowanie na pozostalej czesci
                spoleczenstwa, brak doplywu swiezej krwi, degeneracja srodowiska, itp. Niechaj
                wiec pozostanie tak jak jest.

                Waclaw Timoszyk
                >
                • critto Re: Koczkodany :-))) 22.07.08, 13:59
                  mogę tylko przytaknąć:) też kiedyś uważałem, że takie stopniowanie byłoby dobre.
                  Może by i było, ale DO CZASU. Bo niestety natura ludzka jest, jaka jest i ci,
                  którzy byliby "na świeczniku" mieliby za dużo do stracenia, żeby pozwolić na
                  swobodny dopływ konkurencji. Więc wypaczaliby system i to, co miało promować
                  wiedzę, promowałoby nepotyzm, a wiedza stałaby się tylko przykrywką do władzy,
                  tak jak obecnie np. przytoczone przez Ciebie zawody prawnicze.
                  Wszędzie tam, gdzie pojawia się arystokracja dowolnego rodzaju, ma ona tendencję
                  do odcinania się od innych i zamykania dostępu do swojego świata.
              • adamschodowy Czemu pan spod budki piwnej ma miec glosu rowny z 22.07.08, 11:44
                profesorem?

                a: bo ludzie spod budki piwnej co najmniej tak samo licznie reprezentuja
                populacje swego kraju (a za granica jeszcze liczniej) niz profesorowie
                b: jakbys sie zdobyl na pare godzin rozmowy z seniorami spod takiej budki to bys
                odkryl ze spora czesc z nich, polowa na pewno, to wlasnie tzw elita
                intelektualna, polecam piwiarnie przy pulawskiejXdomaniewskiej, browar po 3,50.
                i zgadnij, czemu czynni i emerytowani profesorowie nie chodza do tzw modnych
                knajp z drinkami po 20pln i piwem po 10? dla ulatwienia: nie chodzi o muzyke,
                ktora uniemozliwia jakakolwiek dyskusje.
                • critto Re: Czemu pan spod budki piwnej ma miec glosu row 22.07.08, 14:29
                  c - dlatego, że czasem może on mieć lepsze, świeższe, bardziej otwarte
                  spojrzenie na świat niż profesorek zamknięty w swoim światku, na co przykładem
                  jest autor tego artykułu
                  d - bo też płaci podatki; rozumiem, że osoba mająca mniej warty głos byłaby z
                  tego obowiązku zwolniona albo podatek byłby odpowiednio zmniejszony?
          • homard Re: Koczkodany :-))) 22.07.08, 11:07

            - Oczywiście. Każde z nas robi to, co lubi. Kiedyś byłem na stypendium w
            Wielkiej Brytanii i na jakiś czas przyjechała do mnie żona. Poznaliśmy tam parę
            Amerykanów, którzy dzielili się obowiązkami po równo. Jeśli w poniedziałek on
            gotował obiad, to we wtorek ona. I tak na przemian. W niedzielę chodzili do
            restauracji. I kiedy ona dowiedziała się, że u nas głównie żona zajmuje się
            domem, próbowała ją przekonać, że się jej dzieje krzywda. Ale w końcu to moja
            żona przekonała jej męża, że jest ofiarą w swoim związku.


            O tempora, o mores!!!!!!!!!!!!!!

            Naprawdę, gotowanie jest tak uwłaczająca czynnością dla faceta ze szok...Jestem
            ciekawy jakich argumentów uzyła ów zona...Żenada


            Jest pan jednym z tych dziadków o ktoryc mowa była w artykule...nie rozumiesz
            pan swiata w ktory zyjesz...Znaczy rozumiesz ale typowo jak typowy polak...to
            naprawdę nie jest komplement...
        • cytrynowe Re: Koczkodany :-))) 14.06.08, 22:38
          anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

          > Niech mnie ten pan nawet nie rozśmiesza!
          >
          > 1. Koczkodan nie wie, co to jest samochód.
          >
          > 2. Koczkodan nie rozumie sensu modelu w skali.
          >
          > 3. Koczkodan zatem nie rozpozna w lalce miniatury człowieka.
          >
          > 4. Nawet jeśli, to nie ma powodu, żeby do miniatur człowieka żywił jakąś
          > specjalną skłonność. Co innego, gdyby mu dali miniatury małpy.
          >

          Ale jak to sie ma do wyników badań, z których wynika, że owszem, samce wybierają inne zabawki niż samice?
          Ludzkie dzieci bawią się też misiami, więc nie dziwi mnie, że koczkodan zainteresował się lalką. Lalka jest mała, ma cztery kończyny, to mogło wystarczyć. Przecież zdarzają się historie, że suka "adoptuje" małe tygryski, więc instynkt opiekuńczy nie musi się ograniczać do osobników własnego gatunku.
          • mis22 Inteligencja i umiejętność mówienia to różne rzecz 14.06.08, 23:37
            cytrynowe napisał:
            > Większość 2.5-letnich dzieci mówi.

            Psy Border Collie rozumieją do 200 słów ludzkich. Ale nie mówią, bo ich układ
            głosowy jest zupełnie inaczej ukształtowany niż ludzki. Papugi za to potrafią
            powiedzieć różne słowa ale są znacznie mniej inteligentne niż psy.

            Oczywiście ludzie są najbardziej inteligentni na ziemi. Mają najbardziej
            rozwiniętą mowę i umiejętność porozumiewania się. W efekcie opanowali niemal
            całą ziemię. Ale wiele innych zwierząt też porozumiewa się ze sobą. Wiele
            gatunków posługuje się słownictwem zawierającym nawet kilkadziesiąt różnych słów.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Koczkodany :-))) 14.06.08, 23:54
            > Ludzkie dzieci bawią się też misiami, więc nie dziwi mnie, że koczkodan zainter
            > esował się lalką. Lalka jest mała, ma cztery kończyny, to mogło wystarczyć. Prz
            > ecież zdarzają się historie, że suka "adoptuje" małe tygryski, więc instynkt op
            > iekuńczy nie musi się ograniczać do osobników własnego gatunku.

            Bardziej prawdopodobne, że mocniej niż rozmiar i ilość kończyn liczy się ciepło,
            ruchy i zapach.

            Ale nawet jeśli przyjmiemy twoją wersję - dlaczego samce koczkodanów miałyby u
            licha woleć samochodziki?
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Koczkodany :-))) 14.06.08, 23:56
              > > Ludzkie dzieci bawią się też misiami, więc nie dziwi mnie, że koczkodan z
              > ainter
              > > esował się lalką.

              Ale ludzkie dzieci w wieku roku, półtora, to jeszcze nie za bardzo chyba
              kojarzą, że lalka czy miś przedstawia żywe stworzenie. Bawią się nimi z powodu
              miłej faktury i kolorów.
            • maly.ksiaze Re: Koczkodany :-))) 15.06.08, 16:19
              Poniewaz samochod - zabawka sklada sie z prostych geometrycznych form,
              poruszajacych sie wzgledem siebie wedlug prostych regul. Zdaje sie, ze ktos
              kiedys sprawdzal taka redukcje. Zdaje sie dajac dzieciom takie baczki do
              krecenia, z jedna ruchoma czescia...

              Jedna uwaga, Anuszko: gosc jest, bylo nie bylo, uczelnianym profesorem.
              Wprawdzie antropologii, ale zawsze... Jesli sie myli, to nie na poziomie idioty.
              On nie twierdzi, ze koczkodany interesuja sie motoryzacja.

              Pozdrawiam,

              mk.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Koczkodany :-))) 15.06.08, 00:07
            > Ale jak to sie ma do wyników badań, z których wynika, że owszem, samce wybieraj
            > ą inne zabawki niż samice?

            Daj mi referencje do tych badań, to ci powiem.
            Moim zdaniem te badania albo w ogóle nie istnieją, albo zostały źle przeprowadzone.
            • laccx badanie zachowan koczkodanow- odnosnik do artykulu 22.07.08, 10:36
              Tutaj odnosnik do informacji o badaniach na koczkodanach:
              www.newscientist.com/article/dn13596-male-monkeys-prefer-boys-toys.html

              A tu odnosnik do pelnej tresci artykulu naukowego, do ktorego
              jednakze dostep jest platny:
              dx.doi.org/10.1016/j.yhbeh.2008.03.008
              Moze ktos z forumowiczow np. dzieki pracy na uczelni ma dostep do
              takiego archiwum i moze przyblizyc informacje z oryginalnego
              artykulu.
              • el_triste Re: badanie zachowan koczkodanow- odnosnik do art 22.07.08, 11:07
                Co prawda jestem automatykiem, a wstęp do artykułu naszpikowany jest wyrażeniami
                w rodzaju "inherited enzymatic defect preventing glucocorticoid production", ale
                rozdział z metodologią rozumiem. IMHO artykuł prezentuje neutralne,
                systematyczne i wyczerpujące podejście do badań, obróbki danych i prezentacji
                wyników, sam chciałbym tak umieć.

                I najważniejszy cytat z podsumowania:
                "Mirroring the marked sex difference in infant interactions and children's toy
                preferences, male monkeys interacted significantly less with plush toys than did
                female monkeys. By contrast, males and females interacted with wheeled toys
                comparably, displaying no reliable sex differences. As is the case with sex
                differences in children's toy preferences, only male monkeys showed a
                significant preference for one toy type over the other, preferring wheeled over
                plush toys. Unlike male monkeys and like girls, female monkeys did not show any
                reliable preference for either toy type."
              • laccx Re: badanie zachowan koczkodanow- odnosnik do art 22.07.08, 11:48
                Uzupelnienie niescislosci - wczesniej podany odnosnik kieruje do
                artykulu o pozniejszych badaniach przeprowadzonych na rezusach, zas
                odnosnik do artykulu o koczkodanach (ktory powstal wczesniej) jest
                tu:

                dx.doi.org/10.1016/S1090-5138(02)00107-1
                Inne artykuly autorek rowniez traktuja na temat wrodzonych roznic
                plciowych.
              • tyrranus Re: badanie zachowan koczkodanow- odnosnik do art 22.07.08, 13:06
                www.sendspace.pl/file/OZba78bK/rediraHR0cDovL3N2MDE1LnNlbmRzcGFjZS5wbC9maWxlL09aYmE3OGJLL0xqUWFWQlA3QnpKUnViOVMvc2RhcnRpY2xlLnBkZg==
              • goblin.girl Re: badanie zachowan koczkodanow- odnosnik do art 22.07.08, 14:52
                laccx napisał:
                > Moze ktos z forumowiczow np. dzieki pracy na uczelni ma dostep do
                > takiego archiwum i moze przyblizyc informacje z oryginalnego
                > artykulu.

                Ja przeczytałam artykul, ale pan profesor antropolog chyba nie. W art. jest
                bowiem napisane: o ile wsród samców zaobserwowano wyraźną preferencję w kierunku
                zabawek "turlajacych się", o tyle u samic nie zaobserwowano preferencji w
                kierunku żadnej z grup zabawek. Czyli bawiły się wszystkim nie wybierając.
                Wyciaganie z tego wniosku,ze samice chętniej wybierały zabawki "przytulanki"
                (nie były to tylko lalki), jest nieporozumieniem.

                W badaniu wykorzystano 23 samice i tylko 11 samców, czyli próba była bardzo mała
                i to tez moze podważyć wyniki; chociaż istnieją metody statystyczne, które
                pozwalaja na wykorzystanie małych prób o nierówncyh liczebnosciach i w badaniu
                użyto ich, wg mojej wiedzy, poprawnie.

                Tyle w kwestii merytorycznej. Sam autor publikacji przestrzega przed
                nadinterpretacją wyników wskazując na inne potencjalne czynniki, które mogły
                wpływac na wybór zabawek - kolor, kształt, funkcjonalnosc. Możliwe, ze samce
                wybierają zabawki bardziej mobilne - w kategorii "toczących się" był też ...
                wózek sklepowy. Mogłby tam się też znaleźć zabawkowy wózek dziecinny i zapewne
                samce też chętniej by go wybierały niz zołnierzyka albo transformersa.
                Oczywiscie należałoby tę hipotezę przetestować. Ale jeżeli ktoś chce sobie cos
                udowodnic, to wystarczy mu stwierdzenie, że chłopcy wolą samochodziki, a
                dziewczynki lalki. Amen.
            • brov_arek Re: Koczkodany :-))) 22.07.08, 14:27
              anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

              > Moim zdaniem te badania albo w ogóle nie istnieją, albo zostały
              > źle przeprowadzone.

              Anuszka, "kupuję" ten patent:-) Jeśli nie będę się z czymś zgadzał,
              też będę używał tego "argumentu".
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Proponuję nowy eksperyment z koczkodanami 15.06.08, 00:38
            > Ale jak to sie ma do wyników badań, z których wynika, że owszem, samce wybieraj
            > ą inne zabawki niż samice?
            > Ludzkie dzieci bawią się też misiami, więc nie dziwi mnie, że koczkodan zainter
            > esował się lalką. Lalka jest mała, ma cztery kończyny, to mogło wystarczyć. Prz
            > ecież zdarzają się historie, że suka "adoptuje" małe tygryski, więc instynkt op
            > iekuńczy nie musi się ograniczać do osobników własnego gatunku.

            Hehe, zastanawiam się, co wybrałyby samice i samce koczkodana, gdyby dać im do
            wyboru wózki dla lalek i figurki transformersów? :-)))))
            Jak obstawiacie? :-))))
            • cytrynowe Re: Proponuję nowy eksperyment z koczkodanami 15.06.08, 11:00
              anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

              >
              > Hehe, zastanawiam się, co wybrałyby samice i samce koczkodana, gdyby dać im do
              > wyboru wózki dla lalek i figurki transformersów? :-)))))
              > Jak obstawiacie? :-))))
              >

              Możemy kontynuować tą zabawę i dojść do tego, czy samice chętniej wybierałyby "Młodego technika" czy "Avanti". Akurat lalka dobrze udaje coś małego, człekokształtnego i żywego, a samochód dobrze udaje coś abstrakcyjnego i nieżywego, więc też bym wybrała właśnie takie zabawki do eksperymentu.
              Generalnie zdziwiłoby mnie bardzo, gdyby małe samce i samice koczkodanów zachowywałyby się tak samo. Skoro różnią się budową ciała i zachowaniem kiedy są już dorosłe, to dlaczego miałyby być identyczne w dzieciństwie.
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Proponuję nowy eksperyment z koczkodanami 15.06.08, 11:41
                > Akurat lalka dobrze udaje coś małego, człekokształtnego i żywego

                Hehe, no i właśnie. Koczkodany nawet nie są człekokształtne.
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Proponuję nowy eksperyment z koczkodanami 15.06.08, 11:49
                > > Hehe, zastanawiam się, co wybrałyby samice i samce koczkodana, gdyby dać
                > im do
                > > wyboru wózki dla lalek i figurki transformersów? :-)))))
                > > Jak obstawiacie? :-))))
                > >
                >
                > Możemy kontynuować tą zabawę i dojść do tego, czy samice chętniej wybierałyby "
                > Młodego technika" czy "Avanti". Akurat lalka dobrze udaje coś małego, człekoksz
                > tałtnego i żywego, a samochód dobrze udaje coś abstrakcyjnego i nieżywego, więc
                > też bym wybrała właśnie takie zabawki do eksperymentu.


                Ale w ogóle widzę, że nie rozumiesz mojego pytania.
                Właśnie transformers jest mały i człekokształtny, a wózek udaje coś
                abstrakcyjnego i nieżywego, w dodatku toczy się na kółkach jak auto.

                Z tym, że powtarzam - koczkodan nie jest w stanie w plastikowej lalce zauważyć
                podobieństwa do czegoś żywego. Ani nie jest w stanie ocenić, co jest bardziej
                "abstrakcyjne" - samochód czy lalka.
                • cytrynowe Re: Proponuję nowy eksperyment z koczkodanami 15.06.08, 12:10
                  Ale ja nie mówię, że samiczki wybrałyby wózek, a samce transformera
                  • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Proponuję nowy eksperyment z koczkodanami 15.06.08, 12:19
                    To rozsądne co mówisz.
                    Ale teraz powstaje pytanie:
                    Powiedzmy, że koczkodan wybiera pluszową zabawkę w kształcie zwierzątka, z
                    kończynami, oczami itp.

                    Skąd wiadomo, że robi to z powodu skojarzeń macierzyńskich, a nie np.
                    kulinarnych? Koczkodany żywią się również drobnymi zwierzętami, np. gryzoniami.
                    Czy pluszak bardziej będzie przypominał małpie małą małpę, czy małe zwierzę do
                    jedzenia?

                    Czy wybranie zabawki zwierzopodobnej świadczy o instynkcie macierzyńskim, czy
                    łowieckim?
                    • cytrynowe Re: Proponuję nowy eksperyment z koczkodanami 15.06.08, 12:32
                      Jeśli będzie próbował oderwać jej głowę i zjeść, to o łowieckim :)

                      Również uważam, że zachowania koczkodanów niewiele mówią o ludzkich, ale profesorowi chodziło chyba o ogólną zasadę
                      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Proponuję nowy eksperyment z koczkodanami 15.06.08, 13:22
                        Ależ na tym poziomie ogólności to można powiedzieć dokładnie cokolwiek.
                        Oczywiście, że już od dziecka, ba, od embriona, od pierwszej komórki są różnice
                        biologiczne pomiędzy płciami. To stwierdzenie trywialne.

                        Tak samo różnice pomiędzy płciami w zachowaniach różnych gatunków istnieją, czy
                        to u rybek, czy u owadów, i też jest to trywialne.

                        Nietrywialne - i ryzykowne - jest natomiast zgadywanie na podstawie zachowań
                        innych gatunków, jakie są "naturalne" zachowania gatunku homo sapiens.

                        Nawet szympansy mają początki kultury - przyuczają małe do pewnych zachowań,
                        były takie badania, gdzie znaleziono stada szympansów w których one umiały sobie
                        umyć jakieś owoce w wodzie i przekazywały tę umiejętność z pokolenia na
                        pokolenie, a w innych stadach nie umiały.

                        Jak w takich warunkach odróżnić, które zachowania są "naturalne"? Chyba można by
                        najwyżej powiedzieć, że u najwyżej rozwiniętych naczelnych to kultura jest
                        naturalna.
                        • cytrynowe Re: Proponuję nowy eksperyment z koczkodanami 15.06.08, 13:58
                          anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała

                          >
                          > Nietrywialne - i ryzykowne - jest natomiast zgadywanie na podstawie zachowań
                          > innych gatunków, jakie są "naturalne" zachowania gatunku homo sapiens.

                          Nikt tego nie robi, profesor powiedział tylko, że zarówno u koczkodanów jak i niemowlaków wybór zabawki często zależy od płci. Nie powiedział, że samice koczkodana wybierają lalki i dlatego ludzie cośtam cośtam.
                          Generalnie cały wywiad jest pomyślany jako popularnonaukowa pogadanka, więc nie ma co doszukiwać się błędów w warsztacie naukowym; przecież nie przedstawiono dokładnie żadnego z cytowanych badań.
                  • rikol Re: Proponuję nowy eksperyment z koczkodanami 16.06.08, 15:39
                    samochod ma swiatla z przodu, co przypomina oczy
                  • 7zielonychjabluszek forum 15.08.08, 20:48
                    I tak forum o rownouprawnieniu, roznicach plci LUDZI i tak dalej,
                    zamienilo sie w forum o koczkodanach i indykach (ktore do czlowieka
                    bynamniej podobne nie sa!)
                    :)))
                • ready4freddy Re: Proponuję nowy eksperyment z koczkodanami 15.06.08, 21:30
                  imaginujciez sobie tedy konfuzje mlodego koczkodana, ktory manipulujac zabawka
                  przeksztalca zgeometryzowana i mechaniczna ciezarowke w "czlekoksztaltnego"
                  Optimusa Prime (w wersj amerykanskiej: Pessimusa Sub-prime). taki koczkodan
                  zglupialby od tego do szczetu i ani chybi oglosil swiatu podobne rewelacje :)
                  • buhaj_z_rogiem Pessimus Sub-prime 15.06.08, 23:37
                    10/10, to sie koledze udalo!
        • tetlian Re: Koczkodany :-))) - nie o to tu chodziło 15.06.08, 12:13
          anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

          > "Nawet kiedy przeprowadzono badania nad koczkodanami, dając im do zabawy różne
          > przedmioty, to samce wybierały częściej samochodziki czy piłki, a samice lalki.
          > "
          >
          > Niech mnie ten pan nawet nie rozśmiesza!
          >
          > 1. Koczkodan nie wie, co to jest samochód.
          >
          > 2. Koczkodan nie rozumie sensu modelu w skali.
          >
          > 3. Koczkodan zatem nie rozpozna w lalce miniatury człowieka.
          >
          > 4. Nawet jeśli, to nie ma powodu, żeby do miniatur człowieka żywił jakąś
          > specjalną skłonność. Co innego, gdyby mu dali miniatury małpy.
          >
          > 5. Szympansy, najinteligentniejsze z małp, osiągają poziom inteligencji dziecka
          > 2.5 letniego ( www.npr.org/templates/story/story.php?storyId=14224459
          ),
          > przy czym w inteligencji społecznej i zdolności naśladowania dzieci zdecydowani
          > e
          > górują. Koczkodany są z pewnością mniej inteligentne od szympansów (
          > monkeydaynews.blogspot.com/2006/08/great-apes-outperform-monkeys-on-iq.html
          > ). Pomysł dawania, powiedzmy, rocznym dzieciom lalek i samochodzików i
          > wyciągania z tego wniosków o ich życiowych preferencjach jest śmiechu warte.
          >

          Następne zdanie to tłumaczyło:

          "Faceci już od dzieciństwa są bardziej zainteresowani klockami, figurami
          geometrycznymi, budują struktury pionowe, jeśli rysują, to wolą zimne kolory,
          np. niebieski. A dziewczynki budują w poziomie, częściej rysują twarze ludzkie,
          postacie, używają koloru czerwonego, żółtego."

          Czyli nie chodzi tu o to, że koczkodan rozpozna w zabawce samochód, piłkę, czy
          człowieka. Chodzi o to, że osobniki męskie wolą "czyste" bryły geometryczne (np.
          piłki czy samochody), bez żadnych wywijasów jakie mają lalki, których to mniej
          jednolita struktura bardziej do gustu przypada osobnikom żeńskim.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Koczkodany :-))) - nie o to tu chodziło 15.06.08, 13:28
            > piłki czy samochody), bez żadnych wywijasów jakie mają lalki, których to mniej
            > jednolita struktura bardziej do gustu przypada osobnikom żeńskim.

            Śmiem wątpić. Przynajmniej dopóki nie dowiem się więcej o tych zabawkach z
            eksperymentu. Samochód strażacki lub czołg ma bardzo niejednolitą strukturę.
            Pluszowy miś może mieć dość jednolitą strukturę. Boję się po prostu, że my pewne
            własne przekonania nieświadomie nakładamy na sposób konstrukcji tego
            eksperymentu, a potem na jego sposób interpretacji.

            Jeśli dobrze rozumiem pomysł tego eksperymentu z koczkodanami, to jest w nim
            zbyt wiele zmiennych. Ja zrobiłabym taki eksperyment poczynając od rzeczy
            najprostszych. Dać małpom do wyboru przedmioty o identycznym kształcie, lecz
            twarde i miękkie. Przedmioty o kształcie prostym i skomplikowanym. Przedmioty o
            identycznym kształcie, lecz potrafiące się toczyć na kółkach i nieruchome. Itd.
            Wtedy można by coś wnioskować. Bo tak to można wywnioskować cokolwiek.
            • tetlian Re: Koczkodany :-))) - nie o to tu chodziło 15.06.08, 13:59
              anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

              > Jeśli dobrze rozumiem pomysł tego eksperymentu z koczkodanami, to jest w nim
              > zbyt wiele zmiennych. Ja zrobiłabym taki eksperyment poczynając od rzeczy
              > najprostszych. Dać małpom do wyboru przedmioty o identycznym kształcie, lecz
              > twarde i miękkie. Przedmioty o kształcie prostym i skomplikowanym. Przedmioty o
              > identycznym kształcie, lecz potrafiące się toczyć na kółkach i nieruchome. Itd.
              > Wtedy można by coś wnioskować. Bo tak to można wywnioskować cokolwiek.
              >

              Masz rację. I ja bym się nie zdziwił, gdyby pierwsze etapy tego eksperymentu
              wyglądały właśnie tak jak napisałaś, a profesorek po prostu przekazał
              dziennikarzowi uproszczoną wersję wydarzeń, którą niestety czytelnik może
              zinterpretować na wiele sposobów.
            • bene_gesserit Anuszka: 15.06.08, 20:11
              Pls sprawdz gazetowego maila :)

              • adamschodowy w takim razie niech ktos wyjasni czemu 22.07.08, 12:54
                faceci wola fury, zegarki, komputery: kanciaste, wybajerowane, czarne
                zaś panieny lubią białe, obłe, chętnie jeśli błyszczy
                "
                Czyli nie chodzi tu o to, że koczkodan rozpozna w zabawce samochód, piłkę, czy
                człowieka. Chodzi o to, że osobniki męskie wolą "czyste" bryły geometryczne (np.
                piłki czy samochody), bez żadnych wywijasów jakie mają lalki, których to mniej
                jednolita struktura bardziej do gustu przypada osobnikom żeńskim.
                "
        • pendrek_wyrzutek Anuszka a pluszowe misie 15.06.08, 14:03
          anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

          > 2. Koczkodan nie rozumie sensu modelu w skali.
          >
          > 3. Koczkodan zatem nie rozpozna w lalce miniatury człowieka.

          Zdumiewajace! Skad Pani to wie?

          Malpy sa bardzo inteligentnymi zwierzetami.

          > 4. Nawet jeśli, to nie ma powodu, żeby do miniatur człowieka
          > żywił jakąś specjalną skłonność. Co innego, gdyby mu dali
          > miniatury małpy.

          Czy ludzkie dziecko nie bedzie sie bawic zabawka w ksztacie
          malpki albo pluszowego misia? Dlaczego Pani tak mysli?
          • ready4freddy Re: Anuszka a pluszowe misie 15.06.08, 21:33
            sprawdz no, dobry czlowieku, co to takiego koczkodan. bez ochyby pomyliles go z
            szympansem :)
          • tatiana99 Re: Anuszka a pluszowe misie 04.08.08, 23:21
            Pies mojej przyjaciółki okazuje zazdrość, jeśli się weźmie misia pluszowego na
            kolana.
        • krawiec6661 Re: Koczkodany :-))) 22.07.08, 10:18
          Nie zupełnie. Przykładem podobnego zachowania jest suka która jakąś puchatą
          maskotkę uważa za swoje dziecko podczas ciąży urojonej. Nie wybiera szmaty,
          kapcia, tylko maskotkę, która piszczy, albo przypomina wyglądem jakieś
          czworonozne stworzenie. Tu trzeba patrzyc bardziej ogólnie, samochód dla
          koczkodana samca będzie zabawką za którą można poganiać, którą można
          manipulować... lalkę dla się przytulić, bo jest miękka. To wystarczy aby wywołać
          odpowiednie zachowanie zależne od predyspozycji.
          • rikol Re: Koczkodany :-))) 22.07.08, 10:52
            Nieprawda. Co powiesz o suce w ciazy urojonej, ktora zaadoptowala sluchawke od
            telefonu? Meska jakas byla, co? Rozwinieta technologicznie normalnie.
        • lucusia3 Re: Koczkodany :-))) 22.07.08, 15:46
          anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

          > "Nawet kiedy przeprowadzono badania nad koczkodanami, dając im do zabawy różne
          > przedmioty, to samce wybierały częściej samochodziki czy piłki, a samice lalki.
          > "
          >
          > Niech mnie ten pan nawet nie rozśmiesza!
          To nie jedyny naukowy "dowcip" pana antropologa.
          Kolejne co mnie szczerze rozbawiło to biały ojciec wszystkich z Ameryki Pd. Pan uznał, że ojcowie rodzimi nie mieli szans z "białymi. Bzdura - takie dane jak podano pozwalają wnioskować, że jednen z genów europejskich jest dominujący i zastępował stopniowo recesywne amerykańskie. Tak więc ojciec jednego dziecka mógł przekazać swój gen wszystkim swoim potomkom do Xtego pokolenia, ktorzy wiązali się z rodowitymi amerykanami i przekazywali ten gen dalej. Z tego moża pewnie wyliczyc ilu najmniej ojców białych mogło wystarczyć do zastąpienia genów lokalnych u 95% populacji.
          Kolejna rzecz to kibuce - to, że zakłada się podobne traktowanie, to nie znaczy, że zapomina o własnych uwarunkowaniach i odruchach wyuczonych w dzieciństwie. I tak podświadomie chłopcom wpajano nastawienia własne, takie a nie inne.
    • propagandhi jestem pozytywnie zaskoczony 14.06.08, 20:23
      do tej pory kazdy kto mowil takei rzeczy nazywany by oszolomem. polecam na you tubie konfrontacje korwina z pieńkowska
      • daflippi podaj linka 14.06.08, 21:46
        podaj linka
        • propagandhi Re: podaj linka 14.06.08, 23:46
          www.youtube.com/watch?v=YxHjsfpeVqE
    • krol-kier Niech żyją różnice płci 14.06.08, 20:30
      Przeciez on wlasnie pisze,ze geje to NORMA.Nie rozumiesz?????ß
    • marek_brzeg Gdyby.. 14.06.08, 21:13
      Gdyby to faktycznie "pozycja" mężczyzny decydowała głównie o jego sukcesach z kobietami, to nie miałbym w tej chwili najwspanialszej dziewczyny na świecie. A jakoś mam ;)
      • findoutmore Re: Gdyby.. 15.06.08, 08:29
        pewnie jest tępym i nudnym pasztetem a ty facet żyjesz jedynie w świecie
        złudzeń. zarabiam 25k/mc netto, mam dwa domy i try samochody, więc w odróżnieniu
        od ciebie mogę coś niecoś powiedzieć o kobietach
        • elve Re: Gdyby.. 15.06.08, 10:30
          a ja mogę coś powiedzieć o Tobie. jesteś żałosny :)
          bądź żałośnie się sprzedajesz na forum.
        • regeregerege [...] 15.06.08, 11:30
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • rumpa Re: Gdyby.. 15.06.08, 14:10
          Możesz powiedzieć cos tylko o kobietach podobnych tobie - a sądząc z
          twojej wypowiedzi , nie jest to najwyższa klasa człowieczeństwa.
          Wszystkie inne ewakuuja sie po zamienieniu z toba dwu słów. A potem
          służysz jako etatowy burak do obśmiania na imprezach, razem z twoimi
          dwoma domami, trzema samochodami i 25k/mc.
          z cała pewnoscią jesteś niezłym materiałem na reproduktora - męża-
          bankomat.
          ale powinie ci się noga, i głowę dam, że dobijajacego kopa dostaniesz
          właśnie od swojej aktualnej kobiety :)))one zawsze wiedzą kto jest na
          szczycie, a kto z niego spada - a to już prawie trup.
          Ale naprawdę nie wszystkie kobiety takie są :)))
          A tak a propos, co powiesz o swojej matce?
        • critto Re: Gdyby.. 22.07.08, 19:35
          ale z ciebie prymityw. Tylko byś się za lachonami oglądał. Przyżeluj
          włoski i idź na "dycho" aby "wyrwać" jakaś "ok...wieńczą sztunię".
          Dzięki, wolę już "pasztety". Nota bene pięknisiu ciekawe jak sam wyglądasz, co?
          Bo faceci nazywający kobiety "pasztetami" często sami nie stronią od PASZTETU
          i innych tuczących dań, mają brzuszek, łysinkę i nie tylko.
          Kobieta nie musi być piękna jak lalka, ważne aby miała ciekawe
          zainteresowania wspólne z moimi, aby była czuła i opiekuńcza
          (jak ja wobec niej) i aby mi się z nią powodziło w łóżku. Nie może być
          oziębła, bo choćby miała ciało Bogini Wenus, to związek z nią
          nie miałby sensu.
    • leszlong Niech żyją różnice płci 14.06.08, 21:18
      Ciekawe, ale jest trochę nieścisłości. Największy przyrost naturalny w UE jest w
      Szwecji i Francji, gdzie szaleje równouprawnienie, tak straszne dla pana
      profesora. W Niemczech, gdzie matki częściej zostają w domu, prowadząc
      gospodarstwo domowe, rodzi się mniej dzieci niż w wspomnianej Szwecji, gdzie
      rząd wymusza równość płci. Ponadto czytałem tekst niemiecki o przeprowadzonych
      badaniach, gdzie wynika, że owszem chłopcy sami wybierają zabawki typu samochody
      czy piłki, a dziewczynki lalki czy misie pluszowe. Jednak obecnie zabawki mają
      mniejsze znaczenie w socjalizacji młodych ludzi niż dawniej. Na dzieci wpływa
      bardziej socjalizująco szkoła, grupy rówieśnicze, media, więc nie tak łatwo
      przyjmować z góry, że chłopak bawiący się samochodem zostanie rajdowcem czy
      mechanikiem, bo może równie łatwo zostać nauczycielem jak i pielęgniarzem.
      • cytrynowe Re: Niech żyją różnice płci 14.06.08, 21:48
        > Największy przyrost naturalny w UE jest w
        > Szwecji i Francji, gdzie szaleje równouprawnienie, tak straszne dla pana
        > profesora.

        Pytanie, ile tego przyrostu przypada na nieeuropejskie kultury, np muzułmanów. Nie wiem jak w Szwecji, ale we Francji to właśnie oni tak podnoszą wskaźnik urodzeń. Nie ma dokładnych danych, bo takie badania byłyby rasistowskie :P
        Ostatnio pisali też o tym, że we francuskich więzieniach jest wyjątkowo dużo muzułmanów
        • turzyca Re: Niech żyją różnice płci 14.06.08, 23:27
          cytrynowe napisał:

          > > Największy przyrost naturalny w UE jest w
          > > Szwecji i Francji, gdzie szaleje równouprawnienie, tak straszne dla pana
          > > profesora.
          >
          > Pytanie, ile tego przyrostu przypada na nieeuropejskie kultury, np muzułmanów.
          > Nie wiem jak w Szwecji, ale we Francji to właśnie oni tak podnoszą wskaźnik uro
          > dzeń. Nie ma dokładnych danych, bo takie badania byłyby rasistowskie :P


          Ale ogolne dane sa. W Niemczech odsetek imigrantow muzulmanskich jest wyzszy niz
          w Szwecji. Czyli wychodzac z zalozenia "imigranci=dzietnosc", niemiecka
          dzietnosc powinna byc wieksza niz szwedzka. A nie jest. Po prostu w Szwecji
          rodza przede wszystkim Szwedki, bo maja pewnosc, ze urodzenie dziecka nie bedzie
          strata, a zgola zyskiem (w bardzo szerokim pojeciu straty i zysku.) A Niemki do
          rodzenia dzieci nie sa az tak skore. Po prostu Niemcy zachodni sa potwornie
          konserwatywni, warto wspomniec, ze jeszcze na poczatku lat siedemdziesiatych
          zona musiala miec zgode meza na prace zawodowa. I to niemieckie KKK gdzies
          jeszcze w glowach tkwi. Propozycja zwiekszenia ilosci zlobkow wywolala sporo
          protestow konserwatywnej czesci opinii publicznej. Szansa, ze na rodzeniu
          kolejnych dzieci kobieta straci, jest bardzo duza.

          Tu jest calkiem przyzwoity referat na ten temat:
          www.polskajestkobieta.org/index.php/?p=394
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Niech żyją różnice płci 15.06.08, 00:02
            Moim zdaniem dzietność zależy przede wszystkim od systemu społecznego.

            To nie dlatego kobiety nie chcą mieć wiele dzieci, bo kariera zawraca im w
            głowie. Dlatego nie chcą mieć dzieci, bo w wielu wypadkach oznaczałoby to
            definitywny koniec jakiejkolwiek kariery.

            A gadanie antropologa o sukcesie reprodukcyjnym to już uważam kompletne
            pitolenie. Największy sukces reprodukcyjny mają bowiem rodziny patologiczne,
            alkoholowe i przemocowe. Rozumując wg schematu pana antropologa, należy zachęcać
            obywateli, żeby zakładali takie właśnie rodziny - będą w zgodzie z naturą.
            • 1410_tenrok rozbawiłas mnie anuszka 15.06.08, 11:44
              Pawłowski podaje wyniki badan oparte na statystyce i to statystyce
              różnego rodzaju, natomiast ty próbujesz z nim dyskutowac na
              podstawie własnych przemyslen. Ten sposób dyskusji jest z lekka
              bezsensnowny, podlega wiec pod kategorie pitolenia, niestety z
              Twojej strony.

              A już mówienie o rodzinach przemocowych jest zupełnym pomieszaniem z
              poplątaniem. W rodzinach przemocowych nie panują żadne prawa, a
              pijany "samiec" natrafia na samicę, który tak czy inaczej musi mu
              sie oddac, podczas, gdy z reguły nie używają srodków anty.
              Prawdopodobienstwo zajscia w ciąże jest wielkie. Ot i masz
              wielodzietnosc.
              Może byś również zasanowiła sie na aspektem socjologicznym
              wielodzietznosci muzułmanów, albo inaczej ludzi pochodządzych z
              krajów arabskich, Turcji, Pakistanu czy też Afryki.
              W rodzinach tych występuje nadal tradycja, że najwiekszym bogactwem
              rodziny są dzieci. Wynika to np. z systemu gospodarczego w
              rolnictwie, który w tamtych krajach wymagał bardzo dużej liczby rąk
              do pracy. Emigranci z południa, to właśnie z reguły ten króg osób.
              Rodziny takie, po emigracji do Europy nadal zachowują sie w ten
              sposób, ale ciekawym jest, że już nastepne generacje emigrantów od
              takiego modelu odchodzą.
              Wbrew temu, co sie tu pisze, to w Niemczech z dzietnością ruszyło z
              racji polepszenia warunków socjalnych związanych z pomocą panstwa
              dzieciom.
              A Pawłowski ma bezwzglednie racje z tym, że Europa traci na tym, że
              najlepszy materiał geneteczny odchodzi do sejfu i niej jest
              wykorzystywany. Nasleżałoby podejmowac takie dyskusje w odstępach 15-
              25 letnich. Wtedy rozpoznamy prawdziwą skalę tego problemu.
              A generalnie mniej sie nateżac, wiecej obserwowac.
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Rozbawiłeś mnie, tenrok 15.06.08, 11:57
                Oj, człowieku!
                Dopóki prof. Pawłowski mówi o faktach i wynikach badań - jest OK.
                Natomiast on wykracza poza swoje kompetencje wyciągając zbyt ogólne wnioski z
                tych faktów.

                Na co dzisiejszemu człowiekowi sukces reprodukcyjny?
                Po co niby prawo stanowione miałoby wspierać prawa biologii?
                Dla ludzkości liczy się obecnie sukces kulturowy, a nie reprodukcyjny.
                A prawo występuje właśnie zwykle przeciwko prawom biologii. (No chyba że mówimy
                o hitlerowskich ustawach eugenicznych.)

                To co mówi ten profesor jest podobne do sytuacji, gdyby mnie - fizyka teoretyka
                - dziennikarz zapytał o kwestie teologiczne. A ja zaczęłabym wówczas ściemniać,
                że badania w dziedzinie fizyki wykazują brak istnienia Boga, względnie - że
                wykazują istnienie Boga. To się nazywa przekroczenie swoich kompetencji fachowych.
                • 1410_tenrok Jeszcze bardziej rozbawiasz 15.06.08, 12:04
                  jako fizyk teoretyczny, który ocenia kompetencje antropologa, nie
                  wiedząc, że antrologia nie jest nauką humanistyczną, ale nauką
                  biologiczną.
                  Przykład z teologią jest cienki, podobnie jak przykład z
                  koczkodanami. Odsyłam do starych badan na zachowaniem szympansów
                  prowadzonych w latach 50 UCLA.
                  I jeżeli chcesz dyskutowac metyrocznie, to uprzejmie prosze o nie
                  mieszanie teorii rasowych z lat 30-40 do tej sprawy, ponieważ to
                  dyskredytuje cie zupełnie.
                  • ewolucja3 Re: Jeszcze bardziej rozbawiasz 15.06.08, 12:09
                    1410_tenrok napisał:

                    > jako fizyk teoretyczny, który ocenia kompetencje antropologa, nie
                    > wiedząc, że antrologia nie jest nauką humanistyczną...

                    to kwestia sporna to przecież też specjalizacja na kulturoznawstwie
                    prawda?

                    Co do profesora to wykazuje się on totalną ignorancją w dziedzinie
                    ewolucjonizmu, ignorując wiele koncepcji ewolucyjnych z lat 90 i
                    początku obecnego stulecia. I, tak:
                    ) Badania pokazują wyraźnie, że inteligencja człowieka jest w b.
                    małym stopniu zależna od wrodzonych predyspozycji. Największą rolę
                    pełni tu wychowanie i kształtowanie zainteresowań we wczesnym
                    dzieciństwie
                    2) Mężczyźni - jak pokazują statystyki stają sie coraz bardziej
                    wygodni i egoistyczni. Chcą mieć wiele pawrtnerek ale nie mieć
                    dzieci - to b. wygodne. Profesor o tych badaniach nie wspomina.
                    3) Coraz więcej ewolucjonistów skłania się ku stanowisku, że
                    człowiek jest z natury wilekorotnym monogamistą - nasze dzieci
                    wymagaja dostarczania przez długi czas wyskobiałkowego pozywienia i
                    troskliwej opieki. Jedynie para rodziców może zaspokoic potrzeby
                    dziecka i tym samym zapewnić przetrwanie swoich genów...
                    Poglądy prof. to zbiór wybiórczych teorii, nic więcej
                    • 1410_tenrok kolejny specjalista sie znalazł(a) 15.06.08, 12:20
                      antropologia w definicji amerykanskiej to etnologia, etnografia

                      antropologia w ujecie europejskim to nauka o człowieku od strony
                      biologicznej. I tym zajmuje sie Pawłowski.

                      Cała reszta to dywagacje. A jak nie wierzyzs - wejdz na strone
                      instututu antropologii i sie dowiedz. I tyle.
                      • ewolucja3 Jesteś nieuk i tyle 15.06.08, 12:28
                        z takimi się nie dyskutuje :(
                        • 1410_tenrok oczywiscie, że jestem nieukiem 15.06.08, 12:32
                          sio nihil sire.
                          Tyle tylko, że materia mnie interesuje, a z antropologami
                          współdziałem na codzien. Mam też pare publikacji opartych o takie
                          wyniki badan. Antropologia jest jedną z nauk pomocnicznych
                          dziedziny, którą uprawiam.
                          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: oczywiscie, że jestem nieukiem 15.06.08, 13:29
                            1410_tenrok napisał:

                            > sio nihil sire.
                            > Tyle tylko, że materia mnie interesuje, a z antropologami
                            > współdziałem na codzien. Mam też pare publikacji opartych o takie
                            > wyniki badan. Antropologia jest jedną z nauk pomocnicznych
                            > dziedziny, którą uprawiam.

                            "Scio me nihil scire"

                            Jestem zaledwie prostym fizykiem teoretykiem, ale parę sentencji łacińskich
                            potrafię powtórzyć poprawnie.
                            • 1410_tenrok dzieki za korekte 15.06.08, 17:31
                              a to nie ma znaczenia, czy ktos jest prostym czy też, jedynie
                              skomplikowanym fizykiem teoretycznym. Znaczenie ma fakt proby
                              obiektywnego podejścia do zrodła, czyż nie????
                      • adam_wolny Nie, to raczej pajac bardziej w te stronę 15.06.08, 12:30
                        • 1410_tenrok adasiu, dla ciebie moge byc pajacem 15.06.08, 12:33
                          podobnie jak ty dla mnie nie jestes partnerem do rozmów.
                    • maly.ksiaze Re: Jeszcze bardziej rozbawiasz 15.06.08, 16:38
                      > ) Badania pokazują wyraźnie, że inteligencja człowieka jest w b.
                      > małym stopniu zależna od wrodzonych predyspozycji. Największą rolę
                      > pełni tu wychowanie i kształtowanie zainteresowań we wczesnym
                      > dzieciństwie
                      A to ciekawe. Bo mi sie wydawalo, ze stopien korelacji bedzie zalezal od rodzaju
                      efektow srodowiskowych. I ze owszem, predyspozycje wrodzone beda mialy kapitalna
                      role przy kontrolowaniu efektow srodowiskowych.
                      W sumie, jest to intuicyjnie oczywiste, ale jakby co: Turkheimer et al (2001) i
                      McClearn et al (1997).

                      > 3) Coraz więcej ewolucjonistów skłania się ku stanowisku, że
                      > człowiek jest z natury wilekorotnym monogamistą
                      Do czego sklaniali sie w zeszlym roku?

                      Pozdrawiam,

                      mk.
                    • rikol Re: Jeszcze bardziej rozbawiasz 16.06.08, 15:38
                      Do tego ludzie zyja w roznych ukladach. W Europie jest monogamia (przynajmniej
                      oficjalnie), w krajach arabskich poligamia (i jest tam duzo mezczyzn samotnych,
                      bo ich nie stac na posag), w Tybecie jest poliandria (ze wzgledu na mala ilosc
                      ziemi, kobiety maja kilku mezow - ziemia jest slaba i trzeba sie napracowac). Sa
                      tez kultury, gdzie panuje rownouprawnienie i nie ma gwaltu - w Azji - kobiety
                      maja dzieci z kim chca, sypiaja z kim chca. Dziedziczy sie po matce, matka jest
                      zawsze znana. Bracia i synowie zostaja z matriarchinia, wiec mezczyzn (i meskich
                      wzorow) w rodzinie nie brakuje.
                  • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Jeszcze bardziej rozbawiasz 15.06.08, 12:10
                    1410_tenrok napisał:

                    > jako fizyk teoretyczny, który ocenia kompetencje antropologa, nie
                    > wiedząc, że antrologia nie jest nauką humanistyczną, ale nauką
                    > biologiczną.

                    Zjedź kawałek niżej kursorem i przeczytaj, co tam napisałam. Sądziłam z treści
                    wywiadu, że ten pan jest antropologiem kulturowym. Jakież było moje zdziwienie,
                    gdy przeczytałam na jego stronie www, że on w swoich badaniach zajmuje się
                    innymi rzeczami, niż tymi, o kŧórych opowiada w wywiadzie.

                    > Przykład z teologią jest cienki, podobnie jak przykład z
                    > koczkodanami.

                    Dlaczego? Wytłumacz!

                    > Odsyłam do starych badan na zachowaniem szympansów
                    > prowadzonych w latach 50 UCLA.

                    Proszę o link i wyjaśnienie, dlaczego mnie do nich odsyłasz. Co mam tam znaleźć?

                    > I jeżeli chcesz dyskutowac metyrocznie, to uprzejmie prosze o nie
                    > mieszanie teorii rasowych z lat 30-40 do tej sprawy, ponieważ to
                    > dyskredytuje cie zupełnie.

                    Będę mieszać, bo jest to doskonały przykład prawa wspierającego porządek
                    naturalny. Nie sprawdziło się ono.
                    • 1410_tenrok No to przynajnmniej dobrze, że weszłas na strone 15.06.08, 12:22
                      a cała reszta - poszukaj sobie. Dlaczego ja mam ci dawac linka???
                      Co to bar samoobosługowy. Skoro chcesz oceniac czyjes kompetencje,
                      to najpierw zdobądź je sama. Sorry.
                      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: No to przynajnmniej dobrze, że weszłas na str 15.06.08, 13:30
                        Z panem tenrokiem EOT z mojej strony. Żegnam.
                        • 1410_tenrok straszne, panie anuszka obraziła sie 15.06.08, 13:41
                          na kogos, kto zarzucił jej popełnienie kilku poważnych
                          błędów........ Nie chiałbym być Twoim studentem. Na nich też sie
                          obrażasz, kiedy łapią Cie na gorącym uczynku?????
            • ewolucja3 Re: Niech żyją różnice płci 15.06.08, 12:02
              anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:
              > A gadanie antropologa o sukcesie reprodukcyjnym to już uważam
              kompletne
              > pitolenie. Największy sukces reprodukcyjny mają bowiem rodziny
              patologiczne,
              > alkoholowe i przemocowe. Rozumując wg schematu pana antropologa,
              należy zachęcać

              Dokładnie, jednak wybiórcze i pseudonaukowe teorie prof. o tym nie
              wspominają.
            • wj_2000 Re: Niech żyją różnice płci 15.06.08, 13:23
              anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:
              >> A gadanie antropologa o sukcesie reprodukcyjnym to już uważam
              kompletne
              > pitolenie. Największy sukces reprodukcyjny mają bowiem rodziny
              patologiczne,
              > alkoholowe i przemocowe

              Albo Ty Anuszka ni w ząb nie rozumiesz idei ewolucji, albo nie
              chcesz jej zrozumieć.
              "Sukces reprodukcyjny" należy rozumieć długodystansowo. Gdyby Ci
              uwierzyć, że sukces reprodukcyjny odnoszą (jako zasada, jako coś
              odwiecznego) rodziny patologiczne, to dzisiaj albo już nie byłoby
              ludzkości, albo byłaby CAŁA patologiczna.
              Chwilowe zawirowanie, ten dzisiaj obserwowany "sukces" rodzin
              patologicznych, to jest początek tej tragedii o której mowa w
              artykule. Erupcja (na naszych oczach) feminizmu jest typową mutacją
              (tyle że nie na poziomie genów, a memów), która DOPROWADZI do ZANIKU
              zachodniej cywilizacji, chyba że wcześniej podjete zostaną jakieś
              radykalne reformy, nastaną nowe mody - np. eugenika!
              To że eugenikę promował Hitler, nie oznacza automatycznie, że ma być
              odrzucona a priori. W końcu autostrady, to było jeszcze silniejsze
              hobby Hitlera, a my idziemy tu (po 70 latach i w dodatku nieudolnie)
              w jego ślady.
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Niech żyją różnice płci 15.06.08, 13:32
                > To że eugenikę promował Hitler, nie oznacza automatycznie, że ma być
                > odrzucona a priori.

                Nie proponuję odrzucać jej a priori, lecz na podstawie doświadczeń ludzkości z
                próbami jej stosowania (Hitler właśnie). Jakoś nie najlepiej się ta eugenika
                ludzkości opłaciła.
                • timoszyk Re: Niech żyją różnice płci 15.06.08, 17:43
                  anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

                  > > To że eugenikę promował Hitler, nie oznacza automatycznie, że ma być
                  > > odrzucona a priori.
                  >
                  > Nie proponuję odrzucać jej a priori, lecz na podstawie doświadczeń ludzkości z
                  > próbami jej stosowania (Hitler właśnie). Jakoś nie najlepiej się ta eugenika
                  > ludzkości opłaciła.
                  >

                  Meczy mnie jedna sprawa. Lat temu jakies 30 pewien chyba amerykanski noblista
                  doprowadzil do "eugenicznego" eksperymentu. Wybral pewna ilosc kobiet o bardzo
                  wysokim IQ i skojarzyl je w probowce z pewna iloscia noblistow (prawdziwych, nie
                  tych od pokoju i innych politycznych). Byl ciekaw, czy dzieci beda tez
                  inteligentne powyzej przecietnej. Teraz te maja one juz duzo lat. Wtedy z tego
                  eksperymentu powszechnie sie nasmiewano. Dzisiaj nie moge znalezc nic o
                  wynikach. Moze ktos cos wie na ten temat?
                  Badzmy pragmatyczni. Niezaleznie od wszystkiego dzieci ida w slady rodzicow.
                  Stworzmy wiec warunki, by inteligentni ludzie mogli miec duzo dzieci, bo dzisiaj
                  tak nie jest. Mlodzi naukowcy mecza sie jako niewolniczo oplacani post- docy i
                  trudno sie dziwic, ze nie maja dzieci. Natomiast margines spoleczny jest
                  dotowany. To musi prowadzic do nieszczescia.
                  '
                  Waclaw timoszyk
              • critto eugenika ZAWSZE jest zbrodnicza 22.07.08, 17:01
                > To że eugenikę promował Hitler, nie oznacza automatycznie, że ma być
                > odrzucona a priori. W końcu autostrady, to było jeszcze silniejsze
                > hobby Hitlera, a my idziemy tu (po 70 latach i w dodatku nieudolnie)
                > w jego ślady.

                tyle, że autostrady to wygoda dla człowieka, a eugenika to ZAWSZE naruszenie
                praw części populacji. Nie może być "dobrej" eugeniki, tak samo jak nie ma i nie
                może
                być"dobrej" pedofilii, gwałtów czy morderstw.
                Nie można mówić, że npl. gwałt jest dobry, tylko gwałciciele są źli, bo
                gwałciciel dlatego jest zły, że jest sprawcą gwałtu, a nie gwałt dlatego, że
                popełnia go zły człowiek.
                Analogicznie z pedofilią - tni jest tak, że ona jest dobra tylko popełniają ją
                źli ludzie. Ona jest zła i jej sprawcy są źli, bo ją popełniają. Po prostu.

                Eugenikę stosował nie tylko Hitler, ale także np. Stany Zjednoczone, Szwecja,
                Kanada i parę innych "wolnych" krajów. Polegała ona na przymusowej sterylizacji
                m.in. osób chorych psychicznie, chorych na padaczkę (choć nie jest to groźna
                choroba, a często towarzyszą jej szczególne zdolności, vide Juliusz Cezar -
                genialny przywódca chory na padaczkę), homoseksualistów itd. W niektórych
                krajach sterylizowano także bezdomnych, "lumpów", itd.
                Takie działanie ZAWSZE jest zbrodnicze, jako zamach na wolność Człowieka i jego
                prawo do reprodukcji. Jest zaprzeczeniem podstawowych praw człowieka.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Niech żyją różnice płci 15.06.08, 00:04
            > Propozycja zwiekszenia ilosci zlobkow wywolala sporo
            > protestow konserwatywnej czesci opinii publicznej.

            Prawda. Jak przeczytałam o tym w niemieckich gazetach, to się za głowę złapałam:
            Oni tam temat żłobka traktują jak u nas temat aborcji! Księża straszą, że żłobek
            wyrządza nieodwracalne szkody matce i dziecku... itd. itp.
            • artea13 Re: Niech żyją różnice płci 22.07.08, 09:45
              anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

              > > Propozycja zwiekszenia ilosci zlobkow wywolala sporo
              > > protestow konserwatywnej czesci opinii publicznej.
              >
              > Prawda. Jak przeczytałam o tym w niemieckich gazetach, to się za głowę złapałam
              > :
              > Oni tam temat żłobka traktują jak u nas temat aborcji! Księża straszą, że żłobe
              > k
              > wyrządza nieodwracalne szkody matce i dziecku... itd. itp.
              >


              żłobek to porażka dla rodziny. jestem za tym, aby kobieta mogła wychowywać
              dziecko do wieku 3 lat, po czym wrócić do pracy na zajmowane wcześniej
              stanowisko. chyba chcemy mieć zdrowe rodziny, a nie patologiczne, z
              jakichkolwiek warstw społecznych by sie nie wywodziły?
              małemu dziecku nie można odbierać matki, bo to rodzi w nim poczucie zagrożenia,
              przestępcy pochodzą nie tylko z marginesu społecznego, tyle,że o tych dobrze
              wykształconych najczęściej się nie dowiadujemy, bo skrzętnie skrywają swoje
              problemy. tak, niech powstaną żłobki a za kolejne lata ludzkość stanie się
              neurotyczna, nierównoważona emocjonalnie i psychicznie. czy o to warto walczyć?
              • tyrranus Re: Niech żyją różnice płci 22.07.08, 13:15
                tyle, że jak dasz kobiecie prawo do powrotu na to samo stanowisko po 3 latach
                urlopu wychowawczego, to nikt jej, na wszelki wypadek, nie zatrudni.
                No dobra, przesadzam, ale tendencja będzie wyraźna i zacznie się marudzenie, ze
                kobiety są dyskryminowane na etapie zatrudnienia.
        • viking2 Re: Niech żyją różnice płci 15.06.08, 01:48
          cytrynowe napisał:
          > u etnicznym i wyznaniu". Tak więc nie wiadomo za bardzo, jak wygląda sytuacja m
          > uzułmanów w Europie, bo badania w tym kierunku są niepoprawne politycznie.

          A skutki widac codziennie na stacji benzynowej...
      • viking2 Re: Niech żyją różnice płci 15.06.08, 01:47
        leszlong napisał:
        > gospodarstwo domowe, rodzi się mniej dzieci niż w wspomnianej Szwecji, gdzie
        > rząd wymusza równość płci. Ponadto czyta

        Takie stwierdzenia mnie osobiscie wydaja sie zwyczajnie smieszne. "W Szwecji,
        gdzie rzad wymusza rownosc plci..." - wymuszac, to sobie rzad szwedzki moze
        podatki na obywatelach. A w "wymuszanie rownosci plci" uwierze juz natychmiast
        po zobaczeniu Szweda, ktory jest w ciazy i rodzi dziecko...
      • defunt Re: Niech żyją różnice płci 15.06.08, 12:19
        leszlong napisał:

        > Ciekawe, ale jest trochę nieścisłości. Największy przyrost naturalny w UE jest
        > w
        > Szwecji i Francji, gdzie szaleje równouprawnienie, tak straszne dla pana
        > profesora. W Niemczech, gdzie matki częściej zostają w domu, prowadząc
        > gospodarstwo domowe, rodzi się mniej dzieci niż w wspomnianej Szwecji, gdzie
        > rząd wymusza równość płci. Ponadto czytałem tekst niemiecki o przeprowadzonych
        > badaniach, gdzie wynika, że owszem chłopcy sami wybierają zabawki typu samochod
        > y
        > czy piłki, a dziewczynki lalki czy misie pluszowe. Jednak obecnie zabawki mają
        > mniejsze znaczenie w socjalizacji młodych ludzi niż dawniej. Na dzieci wpływa
        > bardziej socjalizująco szkoła, grupy rówieśnicze, media, więc nie tak łatwo
        > przyjmować z góry, że chłopak bawiący się samochodem zostanie rajdowcem czy
        > mechanikiem, bo może równie łatwo zostać nauczycielem jak i pielęgniarzem.


        Dlaczego kłamiesz. Jest dokładnie odwrotnie niż piszesz.
        Kraje gdzie jest duże równouprawnienie (Szwecja i Niemcy !!!) mają mały przyrost
        naturalny.

        A kraje gdzie równouprawnienie jest stosunkowo małe (USA i Francja !!!) większy
        przyrost naturalny.

        Linki do sprawdzenia:
        www.weforum.org/pdf/gendergap/report2007.pdf
        www.un.org/esa/population/publications/wpp2006/WPP2006_Highlights_rev.pdf
      • rikol Re: Niech żyją różnice płci 22.07.08, 11:02
        Dzieci same sobie zabawek nie kupuja. A sklepy z artykulami dla dzieci sa
        podzielone na czesc meska i zenska - nawet jesli jedyna rzecz, ktora musi byc
        zroznicowana w zaleznosci od plci, to pielucha. Wiekszosc rodzicow nie kupuje
        dziewczynkom 'chlopiecych' zabawek i na odwrot. W przedszkolu dzieci bawia sie
        zwykle podzielone na plcie, zabawkami przypisanymi do plci, tak samo jest w
        szkole i pozniej. Nie bardzo widze tu miejsce na wybor. Klasa czy grupa
        przedszkolna zle reaguje na dzieci wylamujace sie ze stereotypu - w ten sposob
        powiela sie on przez kolejne pokolenia. Poza tym dziewczynki MUSZA byc grzeczne,
        a chlopcom pozwala sie praktycznie na wszystko. Nic dziwnego, ze w doroslym
        zyciu roznie wychowani ludzie sa inni. Wystarczy porownac dwie dziewczynki czy
        dwoch chlopcow pochodzacych z rodzin, w ktorych jest zupelnie inny system
        wychowawczy - dzieci wyrosna na zupelnie innych ludzi, mimo ze sa tej samej
        plci. W ogole w obrebie jednej plci sa znacznie wieksze roznice niz pomiedzy
        plciami. Marii Sklodowskiej-Curie blizej bylo do Einsteina niz obecnemu
        rajdowcowi formuly 1 do typowej kury domowej.
    • kopalniaropy HAHA ale bzdura 14.06.08, 22:31
      Wywiad powoduje tylko śmiech, a w sumie najzabawniejsze jest to, jak niektorzy
      sie podniecaja, ze nareszcie ich seksistowskie uprzedzenia znalazly
      potwierdzenie niby "naukowe" :D
      Prof wali jakims prymitywnym darwinizmem, ktory wg niego tlumaczy wszystkie
      zachowania czlowieka - taki poglad jest naukowo plytki i dawno wysmiany, ale
      widac niektorzy polscy "naukowcy" i czytelnicy sa przywiazani do prostych jak
      konstrukcja cepa teorii. Szkoda, ze ten ich czarno-bialy swiat ma sie nijak do
      rzeczywistosci. Po co nam dzis nauka, skoro wszystko juz wiemy - wszystkie
      dzialania ludzi zmierzaja tylko do przenoszenia genow? ;) No i po co w ogole
      wychodzilismy z jaskini? ;)

      Ale najbardziej podoba mi sie ta historyjka o podziale zadan domowych -
      Amerykanin byl ofiara zwiazku i wystepowal przeciw naturze, bo co drugi dzien
      musial ugotowac obiad - HA HA HA HA. Biedaczek, rzeczywiscie, to straszne
      poswiecenie spedzic w kuchni 20 min dziennie, przestepstwo wobec praw
      naturalnych. No tak, a jego zona nie rozumie, ze tym, co kaze jej natura i tym,
      co ona LUBI jest zmywanie naczyn. Przeciez juz nawet roczna koczkodanka jest
      zainteresowana miotlami i mopami, podczas gdy embriony koczkodanow zdecydowanie
      reaguja w brzuchach matek na odglosy pedzacych samochodow :D
      • lingus Czy dla feministki wszystko, co niezgodne z jej 14.06.08, 23:23
        poglądami, to musi być seksizm? Dziwne, moja żona i ja dzielimy się obowiązkami
        domowymi, ale to nie znaczy, że odmierzamy je ze stoperem. Siła fachowa gotuje
        obiad, bo robi to szybciej i smaczniej, a pracownik fizyczny tłucze mięso,
        wyrabia ciasto czy zmywa naczynia. Porządki spadają na młode pokolenie. Taki
        system, oparty na specjalizacji, powoduje, że nikt się nie urobi po łokcie, i
        nie wyobrażam sobie zastąpienia go reżimem "pracy zmianowej". Ciekawe, że jakoś
        nie słyszę skarg majsterklepków, wykonujących w domu różne pożyteczne rzeczy, na
        dyskryminację. Sam zrobiłem dwa pawlacze i nawet nie przeszło mi przez myśl, by
        w połowie zastrajkować i powiedzieć "drugi robisz ty, kochanie...", albo zmuszać
        żonę do zmiany koła w samochodzie. A co do różnych teorii profesora - nie
        zastanawiałaś się nigdy, skąd bierze się postępujące zidiocenie społeczeństwa,
        tak widoczne na forach internetowych, na które wszyscy rozsądniejsi dyskutanci
        narzekają? Czy nie przypadkiem stąd, że co inteligentniejsze osobniki homo
        sapiens tak angażują się w wyścig szczurów, że odkładają posiadanie potomstwa na
        później, czasem na "za późno", i nie przekazują swoich genów ludzkości? A w tej
        jednej dziedzinie równouprawnienia nie ma i nigdy nie będzie - żaden facet nie
        zajdzie w ciążę, nie urodzi i nie wykarmi własną piersią dziecka, choćby legiony
        feministek zaprotestowały się na śmierć...
        • ptaszyna12 Re: Czy dla feministki wszystko, co niezgodne z j 15.06.08, 15:34
          Oj, z tym karmieniem piersią nie byłabym taka pewna :p

          A fakt, że panowie nie rodzą, nie powinien być wymówką, a powodem do jeszcze
          większego SZACUNKU dla kobiet i trudności, które musi w związku z tym przezwyciężać.
        • critto My faceci możemy przestać być potrzebni 22.07.08, 16:55
          wszyscy tylko o tym feminizmie i podziale ról.
          Temat ciekaw, ale na dłuższą metę nudzi.
          Mało kto zastanowi się natomiast nad czym innym:
          że my, faceci, przestajemy być potrzebni.
          W momencie, w którym inżynieria genetyczna umożliwi
          kobietom zapłodnienie i urodzenie dziecka (oczywiście
          dziewczynki) BEZ udziału faceta (a jest do tego BARDZO
          blisko), staniemy się wymierającą płcią.
          Kobiety sobie poradzą, utworzą takie czy inne układy
          społeczne, aby pogodzić wychowanie dzieci, pracę zawodową,
          naukę, itd.
          Masz rację, żaden facet nie urodzi dziecka, no chyba że
          kobieta przerobiona na faceta (jak niedawny przypadek w USA).
          Ale kobiety niedługo będą mogły rodzić BEZ udziału facetów.
          Więc jak nie będziemy ICH szanowali, to znajdą sposób, abyśmy
          przestali być potrzebni.
          Dlatego ja promuję model, w którym to kobieta rządzi w domu,
          nawet gdy podział ról mąż-żona w dziedzinie obowiązków jest taki
          sam. Ostatnie słowo zawsze powinno należeć do Kobiety.
      • kasiajn Re: HAHA ale bzdura 14.06.08, 23:33
        Nie ma to jak biolog, ktoremu wydaje sie, ze znalazl wytrych do
        wszystkiego. Od antropologii fizycznej do zasad rzadzacych umyslem
        czlowiekiem i spolecznosciami jest mimo wszystko daleka
        droga.Antropolodzy kulturowi sa tego samego zdania co szanowny pan,
        filozofowie rowniez? Czy moze nalezaloby cala kulture wyrzucic do
        smietnika? Rece opadaja. A co to jest ta natura? Okreslone sa tu
        jakies pojecia wyjsciowe? Z tekstu wynika ze mozna co najwyzej
        uznac, ze mamy jakies nowe wszechwladne bostwo. I tak dalej i tak
        dalej. Nauka na poziomie komiksu. Powolywanie sie na tak zwane
        najnowsze badania jest tu wylacznie zabiegiem erystycznym. Pomijam
        fakt, ze nie wiadomo kto kogo gdzie badal, jakie byly reakcje
        srodowiska naukowego, gdzie te badania publikowano,itd.itd. Kazdy
        naukowiec wie doskonale, jak waska jest drozka od badan do wnioskow.
        Badania dostarczaja danych, niczego wiecej. Wnioski sa olbrzymim
        wysilkiem dla calego srodowiska naukowego i naprawde, trudno mi
        pojac, jak mozna odpowiedzialnie wspierac tak uproszczona wizje
        swiata jak ta opisana w artykule. A poza tym moze jednak dobrze
        byloby swoje poglady konsultowac z przedstawicielami innych
        srodowisk, ktorzy widza inne aspekty ludzkiego losu, poszerzyc pole
        widzenia i zapewne - walki?I przy okazji: Watson umarl 50 lat temu,
        byl naukowcem o dosc watpliwej reputacji, wiec powolywanie sie na
        niego jako domniemany autorytet psychologii jest dodatkowo mylace.
        Od tego czasu sporo sie zmienilo - tak w psychologii jak we wgladzie
        w nature ludzkiego umyslu - i mozgu. Ciekawe ze Zimbardo jakos nie
        ulegl wdziekom wszechwladnych genow i nie wpadl na to, ze zlo to
        tylko kwestia dominacji tych najlepszych ...


        • inzynier2 Bardzo dobry artykuł! 15.06.08, 00:03
          kasiajn napisała:
          > Nie ma to jak biolog, ktoremu wydaje sie, ze znalazl wytrych do
          > wszystkiego.

          Autor jest antropologiem nie biologiem. Nigdzie nie pisze, że jest
          wszechwiedzący. Konflikt między wierzącymi, że kultura i wychowanie determinuje
          człowieka, a wierzącymi, że geny i wrodzone cechy przesądzają co z dziecka
          wyrośnie jest stary. Każdy skrajność jest zła i jedynie świadczy o ograniczeniu
          umysłowym jej zwolennika czy zwolenniczki.

          Dla formalności - współczesny filozof to nie naukowiec. Podobnie jak artysta to
          nie naukowiec. Zdarzali się ludzie co byli naukowcami i filozofami. Zdarzają się
          utalentowani ludzie wybitni nie tylko w jednej dziedzinie. Np. w Polsce prof.
          Tadeusz Cyprian był prawnikiem i fotografem. Czytając jego znakomitą książkę
          "Fotografia, technika i technologia" sądziłem, że jest profesorem fotografii.
          Gdy zmarł to przeczytałem, że był profesorem prawa, a fotografia to jego hobby.

          Wątpię aby emrytowany już prof. Philip Zimbardo był ekstremistą sugerującym, że
          geny nie mają znaczenia. Jego eksperyment wykazał, że warunki mogą z człowieka
          zrobić brutalne zwierzę. I co z tego, że wykazał jeśli kozły ofiarne z Abu
          Ghraib zostaly skazane, a wydający rozkazy odpowiedzialni za stosowanie tortur
          są na wolności.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: HAHA ale bzdura 15.06.08, 00:06
        kopalniaropy napisała:

        > Wywiad powoduje tylko śmiech, a w sumie najzabawniejsze jest to, jak niektorzy
        > sie podniecaja, ze nareszcie ich seksistowskie uprzedzenia znalazly
        > potwierdzenie niby "naukowe" :D
        > Prof wali jakims prymitywnym darwinizmem, ktory wg niego tlumaczy wszystkie
        > zachowania czlowieka - taki poglad jest naukowo plytki i dawno wysmiany, ale
        > widac niektorzy polscy "naukowcy" i czytelnicy sa przywiazani do prostych jak
        > konstrukcja cepa teorii.


        Ech, to tylko świadczy o poziomie polskich nauk humanistycznych. :-(
        • 1410_tenrok czy poziom polskiej edukacji jest aż tak żałosny?? 15.06.08, 11:53
          a. w wypowiedzi Pawłowskiego brak jest darwinizmu. Jest statystyka
          oraz najnowsze osiągniecia genetyki molekularnej.
          b. Pawłwoski nie reprezentuje antropologii fizycznej
          c. To, czym sie zajmuje Pawłowski(biologia człowieka w szerokim
          zakresie), to nie jest to, co Amerykanie nazywają antropologią
          (=etnologia)! Od czasu twoich studiów antropologia zrobiła wielki
          krok naprzód. Z tej racji fach Pawłowskiego nie należy do nauk
          humanistycznych. Oj Anuszka, anuszka, anuszka, anuszka.............
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: czy poziom polskiej edukacji jest aż tak żało 15.06.08, 12:04
            > Z tej racji fach Pawłowskiego nie należy do nauk
            > humanistycznych.

            Sprawdziłam na jego stronie www i ze zdziwieniem stwierdziłam, że rzeczywiście -
            on robi badania w zasadzie z dziedziny biologii. Ma nawet publikację w
            znamienitym piśmie Nature. Otóż zdziwiło mnie to, że jego publikacje są zupełnie
            niezwiązane z tym, o czym on mówi w wywiadzie!

            W wywiadzie ten profesor wyraźnie porusza zagadnienia antropologii kulturowej.
            Stąd sądziłam, że jest on humanistą. Jakież było moje zdziwienie, gdy weszłam na
            jego stronę www i poznałam jego prawdziwy obszar kompetencji! A więc on
            humanistą nie jest i na użytek wywiadu wykracza poza swoje zawodowe kompetencje!

            "Drugi zabobon związany z autorytetem to przekonanie, że istnieją autorytety, że
            tak powiem, powszechne, to jest ludzie, którzy są autorytetami we wszystkich
            dziedzinach. Tak oczywiście nie jest. Każdy człowiek jest najwyżej autorytetem w
            jakiejś określonej dziedzinie, albo paru dziedzinach, ale nigdy we wszystkich.
            Einstein na przykład był niewątpliwie autorytetem w dziedzinie fizyki, ale
            bynajmniej nie w dziedzinie moralności, polityki albo religii. Niestety
            uznawanie takich powszechnych autorytetów jest zabobonem bardzo
            rozpowszechnionym. Kiedy na przykład grono profesorów uniwersyteckich podpisuje
            zbiorowo manifest polityczny, zakłada się, że czytelnicy będą ich uważali za
            autorytety w dziedzinie polityki, którymi oni oczywiście nic są a więc coś w
            rodzaju uznania autorytetu powszechnego uczonych. Bo ci profesorowie są zapewne
            autorytetami w dziedzinie rewolucji francuskiej, ceramiki chińskiej albo
            rachunku prawdopodobieństwa, ale nie w dziedzinie polityki i nadużywają przez
            takie oświadczenie swojego autorytetu."

            Sto zabobonów, prof. Józef M. Bocheński, logik, filozof, rektor Uniwersytetu we
            Fryburgu Szwajcarskim
            • 1410_tenrok Twój problem polega na tym, 15.06.08, 12:25
              że nie rozumiesz pojecia antropologia. I przy tym pozostaniemy.
              Proponuje, abys zaczeła od intensywnego zaznajomienia sie z
              dziedziną uprawianą przeze p. prof. Pawłowskiego, a dopiero potem
              możemy na ten temat pogadac. A zwłaszcza poruszyc temat, czy
              wypowiedz p. Pawłowskiego związana jest czy też nie związana jest z
              zawodem, którym od lat uprawia.
              Sorry.
          • adam_wolny Re: czy poziom polskiej edukacji jest aż tak żało 15.06.08, 12:13
            1410_tenrok napisał:

            > a. w wypowiedzi Pawłowskiego brak jest darwinizmu. Jest statystyka
            > oraz najnowsze osiągniecia genetyki molekularnej.

            Pokazujesz, że albo jesteś jakimś prowokatorem, albo NIC z art nie
            czaisz, NIC???
            • 1410_tenrok ani nie jestem prowokatorem, ani też nie mam prob- 15.06.08, 12:29
              lemów ze zrozumieniem tego artykułu. Uprawiam zawód, w którym na
              bierząco korzystamy z wyników badań antropologii.
              Wydaje mi sie, że to ty nie zrozumiałes(aś) sensu artykułu.
              Cóż wymagac od Ciebie, skoro kobieta znana na tych forach z bardzo
              interesujących wypowiedzi pozwala sobie na totalne niezrozumienie
              zawodu Pawłowskiego i uważa go za przedstawiciela entnologii(= am.
              antropologia kultuowa). Wypowiedz Powłowskiego jest tylko pożrednio
              związana z "waszą płachtą na byka".
      • ptr0 Re: HAHA ale bzdura 17.06.08, 04:03
        kopalniaropy to ostatnie o koczkodanach ci się udało :) 10/10
      • szymon2377 Re: HAHA ale bzdura 22.07.08, 15:39
        Pan prof. przy piwie opowiadał o swoich poglądach. Nie się czym ekscytować.
    • milena.rl to kobiety pasożytują na gatunku męskim 14.06.08, 23:08
      i to kobiety go stworzyły, dając mu złudne poczucie panowania nad
      sytuacją, udajac często głupsze, zastrachane, uległe...
    • mgr2000 Niech żyją różnice płci 14.06.08, 23:20
      Brawo za odwagę Panie profesorze.
      Jeszcze trochę lat upłynie zanim na własnej dupie ludzie się
      przekonają o zaletach demokracji, tak jak socjalizmu.
      • ready4freddy Re: Niech żyją różnice płci 15.06.08, 21:42
        mgr2000 napisała:

        > Brawo za odwagę Panie profesorze.
        > Jeszcze trochę lat upłynie zanim na własnej dupie ludzie się
        > przekonają o zaletach demokracji, tak jak socjalizmu.

        ROTFL :D UPRaki wreszcie znalazly jakis naukawy autorytet do przyozdobienia
        kanapy :) ale radzilbym zaczac od czegos prostszego, np. para wypchanych
        koczkodanow: samica z lalka, samiec z samochodzikiem.
    • nessie-jp Niech żyją różnice płci 14.06.08, 23:39
      Zaraz, chwileczkę. Chwileczkę. A co **równość wobec prawa** ma wspólnego z
      biologią czy nawet antropologią? Prawo to jest twór sztuczny, niemający z
      biologią nic wspólnego. Ktoś tu najwyraźniej nie rozumie słowa "równouprawnienie".

      Podpowiadam redaktorom i antropologom
      • fraps Re: Niech żyją różnice płci 15.06.08, 01:15

        > Czekam na uzasadnienie tezy, że biologia w jakiś sposób uzasadnia
        > dyskryminację prawną jednej plci. I przypopminam, że niegdyś
        > "antropologicznie" udowadniano, że czarni i żółci ludzie są głupsi, słabsi i
        > gorsi niż ludzie biali.

        Nie wiem jak sie to ma do plci, ale jesli chodzi o rasy, to w Stanach najlepsze wyniki z przedmiotow scislych osiagaja Azjaci, pozniej biali, a pozniej Murzyni.. Czy w zwiazku z tym wyciagniecie wniosku, iz ci pierwsi sa madrzejsi od tych drugich, a ci drudzy madrzejsi od tych trzecich byloby bledne?
        • viking2 Re: Niech żyją różnice płci 15.06.08, 01:58
          fraps napisał:
          > Nie wiem jak sie to ma do plci, ale jesli chodzi o rasy, to w Stanach najlepsze
          > wyniki z przedmiotow scislych osiagaja Azjaci, pozniej biali, a pozniej Murzyn
          > i

          Nie wiem, jak ma sie konkurencja bialych do Murzynow czy na odwrot, ale w tym,
          ze Azjaci bija na glowe i jednych i drugich, nie ma nic dziwnego: jesli nauczysz
          sie alfabetu o 5 tysiacach znakow, to nie odbedzie sie to w jedno popoludnie.
          Inaczej mowiac, bedzie dosc dlugo trwajacym i bardzo intensywnym cwiczeniem
          pamieci - stad juz tylko krok do zapamietania skomplikowanych teorii naukowych,
          powiedzmy, matematycznych... Nie twierdze, ze to bulka z maslem i "przyjdzie
          samo", ale jesli wycwiczyles juz swoja pamiec i opanowales baze danych
          10-krotnie wieksza, niz rowiesnicy, to nic dziwnego, ze masz nad nimi przewage.
          • fraps Re: Niech żyją różnice płci 15.06.08, 02:27
            Ale tu nie chodzi tylko o FOBow (fresh off the boat - www.urbandictionary.com/define.php?term=fob ), rowniez tych, co juz na amerykanskim gruncie urodzeni, nie zawsze znajacych mowe przodkow. I nie bylbym taki pewien, czy wszystkie alfabety azjatyckie maja po pare tys. znakow, tak jak chinski i pochodne - japonski, koreanski..(inne?). Czesc ludow przeszla juz na rzymski, jak np. Wietnamczycy. Nie wiem jak wyglada sprawa u Hindusow i calej reszty..
            • fraps Re: Niech żyją różnice płci 15.06.08, 02:35
              Aha, i jeszcze cos - w takiej Japonii to nauka 'zaledwie' 2000 znakow (albo i troche wiekszej ilosci) konczy sie dopiero w liceum, dzieci w podstawowce maja okazje opanowac mniej niz polowe z nich, wiec argument z z taaaaka iloscia znakow jest moim zdaniem nietrafiony w przypadku mlodszych FOBow, ktorzy mieli okazje nauczyc sie wylacznie paruset dajmy na to ;) Czy taka ilosc tez dalaby im Twoim zdaniem przewage..?
              • 1410_tenrok to jest lekko błędne rozumowanie 15.06.08, 12:00
                ponieważ jest to rozwój trwający nie przez okres jednego życia. Ci
                ludzie są do tego przystosowani od generacji. Z te racji ilość
                osobników o takich cechach jest u nich wieksza, niż np. u "kaukazów"
                lub "Afroamrykanów". Aby to zrozumiec, należałoby przeanalizowac
                wiele aspektów. Algorytm nie jest niestety tu taki prosty.
              • viking2 Re: Niech żyją różnice płci 16.06.08, 03:26
                fraps napisał:
                > kazje opanowac mniej niz polowe z nich, wiec argument z z taaaaka iloscia znako
                > w jest moim zdaniem nietrafiony w przypadku mlodszych FOBow, ktorzy mieli okazj
                > e nauczyc sie wylacznie paruset dajmy na to ;) Czy taka ilosc tez dalaby im Two
                > im zdaniem przewage..?

                Wlasnie jestem zdania, ze zdecydowanie tak. Nie chodzi juz nawet o to, ile z
                tych znakow juz znaja, ale o systematyczny trening pamieci, bo tym wlasnie jest
                nauka alfabetu. Trening wspomagany zreszta nauka drugiego jezyka, bo jesli
                dziecko uczy sie alfabetu "starego kraju", to z definicji bedzie mowic i po
                angielsku i "po przodkowemu" (czyli w jezyku rodzicow). Do tego treningu
                dochodzi tez naturalnie przezen wyrabiana systematycznosc w nauce, ktora tez
                musi dawac jakies pozytywne efekty, chociazby w wyksztalceniu odruchu "usiasc i
                porzadnie odrobic lekcje".
            • ready4freddy Re: Niech żyją różnice płci 15.06.08, 21:36
              kierujac sie tymi przeslankami smialo mozemy stwierdzic, ze jestesmy
              najmadrzejsi w Europie, obok Wegrow. w koncu poslugujemy sie jednym z
              najbardziej skomplikowanych jezykow.

              nie rzymski, a lacinski, tak miedzy nami. Wietnamcyzcy na niego nie "przeszli",
              tylko narzucili im ten alfabet Francuzi.

              BTW: ciekawe, czy ten przyglup z twojej sygnaturki czytal kiedys cokolwiek
              Marksa, czy to tylko kolejny bon mot w stylu "begin bombing".
        • katmoso Re: Niech żyją różnice płci 15.06.08, 12:32
          a wziąłeś pod uwagę kapitał kulturowy? najwieksza motywacja do nauki
          jest u Azjatów. potrafią oni bez żalu zrezygnować z "radości" życia
          studenckiego, po to aby odnieść sukces. kultura zachodnia stawia na
          indywidualizm, wschodnia na życie społeczne. rodzina inwestuje w
          edukację młodego Chińczyka, czy młodej Chinki i nie ma zmiłuj. z
          kolei nadal większość Afroamerykanów wywodzi się z gett i środowisk
          biedy. bez perspektyw na pracę, bez funduszy, rzucają szkołę bardzo
          wcześnie. a potem robimy badania i ogłaszamy kto jest najmądrzejszy
          i że pewnie ma to w genach i tylko w genach.
        • critto Re: Niech żyją różnice płci 22.07.08, 17:05
          nawet gdyby Czarni byli głupsi od Białych, to czy uprawniałoby to ich dyskryminację?
          NIE. W żadnym wypadku. Byłoby to raczej kolejnym potwierdzeniem zasady
          "każdy inny, wszyscy równi". Wszyscy muszą być równi wobec prawa, niezależnie
          od tego, czy są lepsi czy gorsi, mądrzejsi czy głupsi, itd.
          Równość w Różnorodności.
          Zresztą Czarni są dobrzy w dziedzinach, w których Biali są przeważnie słabi,
          np. w wielu sportach (właściwie w większości sportów). Nawet więc gdyby ich
          inteligencja była niższa niż Białych, to nadrabiają to zdolnościami motorycznymi.
          Azjaci wszystkich nas biją na głowę, co mnie nawet cieszy, bo to oni stworzyli
          najlepsze cywilizacje na świecie...
      • maly.ksiaze Re: Niech żyją różnice płci 15.06.08, 17:00
        > Zaraz, chwileczkę. Chwileczkę. A co **równość wobec prawa** ma wspólnego z
        > biologią czy nawet antropologią?
        I to jest chyba najlepsze pytanie! Z przytaczanych faktow (czyli opisu tego, jak
        jest) niekoniecznie wynika co jest sprawiedliwe, a co nie (czyli: jak powinno byc).

        Pozdrawiam,

        mk.
    • inz.mruwnica Niech żyją różnice płci 15.06.08, 00:07
      Po pierwsze istnieją kultury inne niż patriarchalne i są tak samo "naturalne".
      Pan profesor jakoś nie potrafi pomyśleć out of the patriarchal box.

      A po drugie popełnia idiotyczny błąd zakładając, że równouprawnienie
      dziedziczy się genetycznie (nie mówi tego jawnie, ale taki jest sens). Otóż
      nawet jeżeli kobiety będące za równouprawnieniem będą miały mniej dzieci niż
      te patriarchalnie zindoktrynowane, to nie znaczy, że samo _równouprawnienie_
      wymrze. Gdyby tak było duchowni by już dawno nie istnieli bo rozmnażają się słabo.
      • brat.alberta E tam, słabo??? Zostanę księdzem jak mój ojciec. 15.06.08, 11:57

      • critto kwestia celibatu 22.07.08, 20:48

        > A po drugie popełnia idiotyczny błąd zakładając, że równouprawnienie
        > dziedziczy się genetycznie (nie mówi tego jawnie, ale taki jest sens). Otóż
        > nawet jeżeli kobiety będące za równouprawnieniem będą miały mniej dzieci niż
        > te patriarchalnie zindoktrynowane, to nie znaczy, że samo _równouprawnienie_
        > wymrze. Gdyby tak było duchowni by już dawno nie istnieli bo rozmnażają się sła
        > bo.

        dobry przykład z tymi duchownymi. W końcu większość księzy katolickich, nie
        mówiąc o zakonnikach i zakonnicach, NIE MA DZIECI. A ci, którzy mają, kryją się
        z tym, więc wątpliwe, żeby dzieci poszły w ich ślady (groziłoby to ujawnieniem
        takiego "skandalu"). Mimo to, duchownych katolickich jak na razie nie brakuje.
        Niemniej to, że nie mogą się rozmnażać, oznacza niestety, że nie przekażą swoich
        genów potomstwu, a szkoda, bo w wielu przypadkach są to ludzie inteligentni i na
        poziomie (mówię to jako innowierca). To wielka strata dla świata, że ksiądz
        Tischner czy Twardowski, nie mówiąc o papieżu Janie Pawle II, nie mogą przekazać
        swoich genów, zawierających geniusz, podczas gdy nikomu innemu się tego prawa
        nie odmwaia. Religia katolicka stoi tu moim zdaniem w sprzeczności ze zdrowym
        rozsądkiem i stawia świat na głowie - wszystko z powodu wątpliwych interpretacji
        Nowego Testamentu, mających głównie cel ekonomiczny (aby nie dzielić majątków
        kościelnych na ew. spadkobierców księży).
    • femine79 Niech żyją różnice płci 15.06.08, 00:55
      panie profesorze proszę wytłumaczyć jaka to właściwość budowy
      biologicznej mężczyzny sprawia, że wyrządza on sobie krzywdę
      gotując? na czym polegałaby owa krzywda? czy zgodzi się pan z
      opinią, że jednak mężczyźni nie są najlepszymi kucharzami na
      świecie i jest to opinia wymyślona przez kulturę, która jest
      niezgodna z biologią?

      dlaczego nie odnosi się zachowań małpki bonobo do zachowań ludzi, a
      zachowania koczkodanów tak? bo nasze genetyczne kuzynki małpki
      bonobo są rozwiązłe? i to przede wszystkim samiczki?
      i wogóle chciałabym wiedzieć od jakiegoś ewolucjonisty w jakim
      stopniu i czy wogóle uprawnione jest wysuwanie wniosków nt. natury
      ludzkiej na podstawie zachowań zwierząt.
      dlaczego ewolucjoniści pomijają fakt, że zachowania płciowe w
      świecie zwierząt wyglądają różnie ? dlatego, że nie pasuje im do
      światopoglądu i próbują swoim autorytetem naukowym wmówić ludziom,
      że coś jest naturalne?

      dlaczego ewolucjoniści bagatelizują rolę społeczeństwa w
      kształtowaniu człowieka? Psychologia nie wyklucza biologii ale
      podkreśla, że pełni ona rolę rónorzędną do wpływów środowiska, więc
      nich pan nie kłamie o jej nadrzędności.

      skoro głównym celem życia człowieka jest przekazywanie genów, to po
      jaką cholerę istnieją geje i lesbijki i dlaczego ludzie nie
      umierają wkrótce po odchowaniu potomstwa?

      co to znaczy, że wymagania niektórych kobiet wobec mężczyzn są za
      duże? chcą, żeby samiec gotował? a może do tej pory miały za małe
      wymagania i starczał im inseminator-bankomat, czyli prawdziwy
      mężczyzna wg. niektórych, a teraz chcą partnera.

      dlaczego uważa pan, że kobiety chcą naśladować mężczyzn, a nie że
      po prostu stają się sobą? no i siłą rzeczy mężczyźni też będą
      dochodzić do siebie. proszę mi wierzyć, mężczyźnie przewijającemu
      pieluchę nie kurczy się penis. cóż, ale zajęć stereotypowo damskich
      nie boją się tylko mężczyźni o silnym poczuciu męskości.
      to, że cierpi pan na stereotypy związane z płcią i boi się pan
      zmian nie daje panu prawa diabolizowania tendencji równościowych
      obu płci.

      a, i te pańskie ciągłe mylenie równouprawnienia z identycznością!!!
      wręcz nieznośne przy pańskim stopniu naukowym. to, że na jakiś
      kierunek mogą ubiegać się i kobiety, i mężczyźni (oczywista
      oczywistość) nie oznacza, że osoby te stają się takie same, czyli
      obojnakami.
      • viking2 Re: Niech żyją różnice płci 15.06.08, 02:17
        femine79 napisała:
        > zachowania koczkodanów tak? bo nasze genetyczne kuzynki małpki
        > bonobo są rozwiązłe? i to przede wszystkim samiczki?

        Wybacz, droga feministko, ale to, co piszesz, to pomieszanie z poplataniem. Coz
        znaczy, ze malpki bonobo sa "rozwiazle"? Kto (i w jaki sposob?) ma okreslac,
        kiedy konczy sie zwykla biologia, a zaczyna rozwiazlosc? Czy nie jest to - by
        zacytowac Twoje wlasne slowa - "opinia wymyślona przez kulturę, która jest
        > niezgodna z biologią?". Co Ci winne biedne malpki?

        Odwolywanie sie do wlasciwosci budowy biologicznej natomiast jest demagogiczne.
        Rownie dobrze moznaby zapytac, gdzie dokladnie budowa biologiczna kobiety
        sprawia, ze wyrzadzi jej krzywde poznanie prostych praw fizyki, np. w sferze
        elektrotechniki? A w ilu rodzinach domach to "baba, a nie chlop" zajmie sie
        naprawa "wystrzelonych" bezpiecznikow?
        Nie czepiam sie tu na przyklad przenoszenia szafy, czy zmiany kola w
        samochodzie, bo w tym akurat istotnie biologiczna budowa kobiety obniza jej
        szanse na wspolzawodnictwo z mezczyznami (trzeba byc zwyczajnie silnym fizycznie).

        > co to znaczy, że wymagania niektórych kobiet wobec mężczyzn są za
        > duże? chcą, żeby samiec gotował? a może do tej pory miały za małe
        > wymagania i starczał im inseminator-bankomat, czyli prawdziwy
        > mężczyzna wg. niektórych, a teraz chcą partnera.

        Jak prosze? Kogo chca? Partnera? I to wyraza sie w ich zadaniu, by "samiec
        gotowal"? I jeszcze ktos sie dziwi, dlaczego faministki nie sa brane powaznie?
        Niechze sie ta "bojowniczka" zdecyduje, kogo "teraz chce": partnera, czy pomoc
        kuchenna.
        Czy istota tego, ze ktos "jest partnerem" nie byloby raczej moze wzajemne
        poszanowanie, zrozumienie, szacunek dla odmiennych pogladow i ciekawe dyskusje
        nad ich uzasadnieniem, wzajemna opieka nad soba, drobne - ale czarujace - gesty,
        lojalnosc i szczerosc?
        Coz, chyba robie sie staroswiecki, albo moze w nocy zmieniono znaczenie slow i
        nikt mi o tym nie powiedzial...
        • femine79 Re: Niech żyją różnice płci 15.06.08, 17:10
          viking2 napisał:


          > Wybacz, droga feministko, ale to, co piszesz, to pomieszanie z
          poplataniem. Coz
          > znaczy, ze malpki bonobo sa "rozwiazle"? Kto (i w jaki sposob?)
          ma okreslac,
          > kiedy konczy sie zwykla biologia, a zaczyna rozwiazlosc? Czy nie
          jest to - by
          > zacytowac Twoje wlasne slowa - "opinia wymyślona przez kulturę,
          która jest
          > > niezgodna z biologią?". Co Ci winne biedne malpki?

          ja małpki bonobo lubię, a o tym że są one rozwiązłe napisali
          biolodzy obserwujący te zwierzątka, a nie ja wymyśliłam przecież.
          słowo "rozwiązłe" pochodzące ze sfery obyczajowości może świetnie
          opisywać biologiczne, naturalne zachowanie małpek. mnie się tu nic
          nie kłóci.
          chodziło mi o to dlaczego socjobiologia wywodzi naturę człowieka na
          podstawie zachowań jednych małpek, a na podstawie drugich już nie,
          a samiczki małpki bonobo nie pasują do modelu zachowań kobity wg.
          socjobiologii.




          > Odwolywanie sie do wlasciwosci budowy biologicznej natomiast jest
          demagogiczne.
          > Rownie dobrze moznaby zapytac, gdzie dokladnie budowa biologiczna
          kobiety
          > sprawia, ze wyrzadzi jej krzywde poznanie prostych praw fizyki,
          np. w sferze
          > elektrotechniki? A w ilu rodzinach domach to "baba, a nie chlop"
          zajmie sie
          > naprawa "wystrzelonych" bezpiecznikow?
          > Nie czepiam sie tu na przyklad przenoszenia szafy, czy zmiany
          kola w
          > samochodzie, bo w tym akurat istotnie biologiczna budowa kobiety
          obniza jej
          > szanse na wspolzawodnictwo z mezczyznami (trzeba byc zwyczajnie
          silnym fizyczni
          > e).

          demagogiczna to jest socjobiologia, która na podstawie biologii wie
          lepiej od samych mężczyzn i kobiet do czego się nadają i do czego
          nie. nie zrozumiałeś ironii w moim pytaniu.
          nie twierdzę, że facet ma mankamenty biologiczne umożliwiające mu
          gotowanie, tylko profesor, więc z tymi pretensjami to do niego.
          zapewniam Cię, że wielu mężczyzn także nie potrafi zrozumieć
          prostych praw fizyki, przez całe liceum chłopcy obnizają srednią
          ocen nie tylko z przedmiotów humanistycznych, a fizyka to jeden z
          najbardziej znienawidzonych przedmiotów, przez obie płcie.
          jeśli chodzi o współzawodnictwo kobiet i mężczytzn w wymianie koła
          czy przenoszeniu szafy, to socjobiologia z góry przekreśla kobiety,
          tak jak Ty- no cóż i seksisci mają prawa wierzyć w utopijne teorie.


          > > co to znaczy, że wymagania niektórych kobiet wobec mężczyzn są
          za
          > > duże? chcą, żeby samiec gotował? a może do tej pory miały za
          małe
          > > wymagania i starczał im inseminator-bankomat, czyli prawdziwy
          > > mężczyzna wg. niektórych, a teraz chcą partnera.
          >
          > Jak prosze? Kogo chca? Partnera? I to wyraza sie w ich zadaniu,
          by "samiec
          > gotowal"? I jeszcze ktos sie dziwi, dlaczego faministki nie sa
          brane powaznie?
          > Niechze sie ta "bojowniczka" zdecyduje, kogo "teraz chce":
          partnera, czy pomoc
          > kuchenna.

          a Twój szacunek, Ty seksistowski niedorozwoju, który nie zrozumiał
          tego, cZego czytał, wyraża się w traktowanmiu osoby gotującej jako
          kuchennej pomocy? I kto Ci wogóle pozwolił wyrażać się do mnie w 3.
          osobie? uczepiłeś się słowa samiec, nie rozumiejąc, że kpiłam z
          konwencji socjobiologicznej, by sobie naużywać?

          • viking2 Re: Niech żyją różnice płci 16.06.08, 03:17
            femine79 napisała:
            > a samiczki małpki bonobo nie pasują do modelu zachowań kobity wg.
            > socjobiologii.

            Tym bym sie nie przejmowal, bo "socjobiologia" jest dla mnie troche podejrzana -
            na pograniczu szarlatanerii. Jesli ktos jest biologiem, to opiera sie na
            obserwacjach i doswiadczeniach czegos, co istnieje - organizmow zywych, oczywiscie.
            Socjologia jest w pelni szarlataneria, nie zadnym pograniczem, wiec mieszanie
            nauki w sumie dosc scislej (sam fakt, ze zachodza zjawiska, ktorych biologia
            jeszcze nie potrafi wytlumaczyc niczego tu nie zmienia) z bredzeniem "zawodowych
            naprawiaczy swiata" z pewnoscia nie budzi mojego zaufania.

            > jeśli chodzi o współzawodnictwo kobiet i mężczytzn w wymianie koła
            > czy przenoszeniu szafy, to socjobiologia z góry przekreśla kobiety,
            > tak jak Ty- no cóż i seksisci mają prawa wierzyć w utopijne teorie.

            Tu chyba wlasnie odsunalbym "czarownikow plemiennych" od zagadnienia, bo
            medycyna - ktora tez jest nauka, a nie zbiorem chwytliwych teoryjek -
            potwierdza, ze kobietom nie calkiem wychodzi na zdrowie dzwiganie ciezarow
            (czyli tej nieszczesnej szafy wlasnie). Cos tam sie takiego dzieje, ze sa
            pozniej np. trudnosci z donoszeniem ciazy.

            > a Twój szacunek, Ty seksistowski niedorozwoju, który nie zrozumiał
            > tego, cZego czytał, wyraża się w traktowanmiu osoby gotującej jako
            > kuchennej pomocy? I kto Ci wogóle pozwolił wyrażać się do mnie w 3.
            > osobie? uczepiłeś się słowa samiec, nie rozumiejąc, że kpiłam z
            > konwencji socjobiologicznej, by sobie naużywać?

            Tym razem Ci odpuszcze, ale jesli zaczniemy sie wyzywac, to przypuszczalnie tej
            akurat konkurencji nie wygrasz - i nastepnym razem odpowiem pieknym za nadobne.
            Poza tym, nie wyrazalem sie o zadnej konkretnie osobie, a tylko uzywalem pewnej
            retoryki - kontynuujac zreszta Twoja konwencje stylu ("chca, zeby samiec
            gotowal", zamiast CHCE, "mialy za male wymagania" zamiast MIALAM, "starczal im
            inseminator-bankomat", zamiast starczal MI). Z gotowaniem zwyczajnie uzylas
            niewlasciwego przykladu, bo rownie dobrze mozna bylo przypuscic, ze owa
            teoretyczna feministka teraz nagle chcialby z kims porozmawiac o nowym filmie w
            kinach, albo wspolnie zaplanowac nastepne wakacje. Moze ja nie zrozumialem tego,
            co czytalem, ale wyglada mi na to, ze Ty nie zroumialas rowniez i tego, co sama
            pisalas...
            • kutuzow Kolotnia -przyklat kolejnej roznicy miedzy K a M 28.10.08, 18:20
              Viking -Twoja sprzeczka z femine79 ukazała tylko kolejną róznicę
              pomiędzy kobietami i męzczyznami. Faceci podchodzą do sprzeczek czy
              kłótni w sposób rzeczowy i merytoryczny -koncentrują się na
              argumentacji i zbijają argumenty adwersarza. Kobiety zaś (co bardzo
              dobrze pokazał przykład femine79 i kilku innych kobiet w tym wątku)
              czesto koncentrują się na stronie emocjonalnej sporu. Argumenty są
              zaś sprawą drugorzedną. Stąd takie "kulawe" odpowiedzi jak ta femine
              na tekst i argumenty vikinga2
              • kutuzow Klotnia -przyklad kolejnej roznicy miedzy K i M 28.10.08, 21:46
                Taka mała edycja strasznych byków.
        • kuraiko1 Re: Niech żyją różnice płci 16.06.08, 02:30
          ahaaa czyli skoro ja sama wymieniam żarówki, naprawiam drobne
          urządzenia elektryczne, sama przesuwam szafę, no i co gorsza łapię
          duże pająki... to jestem mężczyzną a nie kobietą? :/
          • viking2 Re: Niech żyją różnice płci 19.06.08, 03:19
            kuraiko1 napisała:
            > ahaaa czyli skoro ja sama wymieniam żarówki, naprawiam drobne
            > urządzenia elektryczne, sama przesuwam szafę, no i co gorsza łapię
            > duże pająki... to jestem mężczyzną a nie kobietą? :/

            Kuraiko, ja nie napisalem, ze ZADNA kobieta nie potrafi naprawic bezpiecznikow,
            tylko zadalem pytanie W ILU DOMACH tak sie dzieje - podejrzewam, ze jestes w
            przewazajacej mniejszosci. I to wlasnie kulturowo uwarunkowanej, bo przeciez nic
            absolutnie nie stoi na przeszkodzie temu, co robisz. Inaczej mowiac, wlasnie
            potwierdzilas moja teorie (za co dziekuje).
            A tak "na lzejsza nute", lapiesz duze pajaki? Ja ZJADAM duze pajaki...:):)
          • wlodarcz2000 Re: Niech żyją różnice płci 24.06.08, 22:46
            Ależ skąd! Różnice bilogiczne sprawiają jednak, że należysz do mniejszości wśród kobiet.
      • cytrynowe Re: Niech żyją różnice płci 15.06.08, 09:56
        femine79 napisała:

        > panie profesorze proszę wytłumaczyć jaka to właściwość budowy
        > biologicznej mężczyzny sprawia, że wyrządza on sobie krzywdę
        > gotując?

        Tego w wywiadzie nie było, profesor powiedział, że nie dzielą się z żoną gotowaniem równo i tyle. A jak ktoś chce, to niech się dzieli inaczej.

        > skoro głównym celem życia człowieka jest przekazywanie genów, to po
        > jaką cholerę istnieją geje i lesbijki i dlaczego ludzie nie
        > umierają wkrótce po odchowaniu potomstwa?

        Jeśli ktoś opiekuje się swoimi wnukami, to mimo że dzieci już mieć nie może, zwiększa swój sukces reprodukcyjny, proste.
        Natomiast osoba o innej orientacji albo żyjąca w celibacie może w większym stopniu zaangażować się w pomoc rodzinie, w rozwój życia społecznego albo w zdobywanie władzy. W ten sposób zwiększa sukces reprodukcyjny swojej rodziny, więc pośrednio też swoich genów. Poza tym spora część osób homoseksualnych od czasu do czasu odbywa zwykły heteroseksualny stosunek, więc mogą mieć dzieci :)
        Generalnie trzeba pamiętać, że sukces reprodukcyjny jest rozumiany różnie i są różne strategie (np może lepiej zamiast 10 dzieci mieć 3, ale lepiej wykształconą).
        To bardzo skrótowe wyjaśnienie, po więcej zachęcam do przeczytania "Moralne zwierzę" Roberta Wrighta, gdzie analizuje on nasze normy moralne z punktu widzenia biologa i darwinisty. Bardzo ciekawa lektura.
        • femine79 Re: Niech żyją różnice płci 15.06.08, 16:19
          > Natomiast osoba o innej orientacji albo żyjąca w celibacie może w
          większym stop
          > niu zaangażować się w pomoc rodzinie, w rozwój życia społecznego
          albo w zdobywa
          > nie władzy. W ten sposób zwiększa sukces reprodukcyjny swojej
          rodziny, więc poś
          > rednio też swoich genów. Poza tym spora część osób
          homoseksualnych od czasu do
          > czasu odbywa zwykły heteroseksualny stosunek, więc mogą mieć
          dzieci :)
          > Generalnie trzeba pamiętać, że sukces reprodukcyjny jest
          rozumiany różnie i są
          > różne strategie (np może lepiej zamiast 10 dzieci mieć 3, ale
          lepiej wykształco
          > ną).

          pogląd taki, że człowiek rozwija się społecznie, by zwiększyć swój
          sukces reprodukcyjny to redukcjonizm biologiczny- taki sam jak u
          Freuda, który tworzenie kultury wywodził z sublimacji
          niezaspokojonych popędów. sprowadzanie człowieka do jednego wymiaru
          biologicznego i jemu podporządkowywanie całej reszty zachowań
          ludzkich jest nieuczciwe naukowo, choć dla niektórych atrakcyjne.
          Uczciwa socjobiologia trzymałaby się ściśle biologii i przyznałaby,
          że najważniejszym mechanizmem biologicznym zawiadującym ludzkim
          zachowaniem jest instynkt przetrwania, który jako że jesteśmy
          istotami społecznymi, ma swoje manifestacje w życiu społecznym. i
          jednakowoż warunki w jakich żyjemy mają wpływ na ten instynkt.
          skrajny przypadek to samobójstwa. psychologia mówi o równoważności
          biologii i środowiska i że wpływy tych 2 czynników trudno od siebie
          oddzielić, a socjobiologia lekceważy beszczelnie środowisko.
          skąd socjobiologia to wie, że ludzie nieposiadający dzieci, ale
          rozwijający społeczeństwo, zdobywający władze itp. motywuje się
          sukcesem reprodukcyjnym? może tak, może nie, może jest tam 60 %
          sukcesu reprodukcyjnego, a 40 % potrzeby samorealizacji? mogę
          wymyślić 1000 innych potrzeb, które mogą takie zachowania napędzać.

          wg. socjobiologów mężczyźni pragną zapłodnić jak największą liczbę
          partnerek, to przecież tak szybko odchodząc do innej tak naprawdę
          redukują swoje szanse reprodukcyjne, bo już nie inwestują w swoje
          geny pozostawione u poprzedniczki, która mogła ciąże usunąć (bo nie
          miała wsparcia u ojca dziecka), urodzić dziecko, ale żyć biednie i
          dziecko mogło ciężko zachorowac albo umrzeć. poza tym mężczyzna
          będąc takim zapładniatorem (sorry, to nie moje poglądy, ale
          socjobiolo) oblatywaczem zmniejsza swoją pewność, że spłodzone
          dziecko będzie jego, bo kobieta mogła mieć innego partnera, który
          już zrobił swoimi plemnikami bramkę przed plemnikami- intruzami.
          • cytrynowe Re: Niech żyją różnice płci 15.06.08, 17:30
            > wg. socjobiologów mężczyźni pragną zapłodnić jak największą liczbę
            > partnerek, to przecież tak szybko odchodząc do innej tak naprawdę
            > redukują swoje szanse reprodukcyjne, bo już nie inwestują w swoje
            > geny pozostawione u poprzedniczki, która mogła ciąże usunąć (bo nie
            > miała wsparcia u ojca dziecka), urodzić dziecko, ale żyć biednie i
            > dziecko mogło ciężko zachorowac albo umrzeć. poza tym mężczyzna
            > będąc takim zapładniatorem (sorry, to nie moje poglądy, ale
            > socjobiolo) oblatywaczem zmniejsza swoją pewność, że spłodzone
            > dziecko będzie jego, bo kobieta mogła mieć innego partnera, który
            > już zrobił swoimi plemnikami bramkę przed plemnikami- intruzami.

            Socjobiolodzy nie twierdzą, że jedyną słuszną strategią dla mężczyzny jest posiadanie jak największej liczby partnerek. Jak słusznie zauważyłaś, ma to dużo wad i jest obarczone sporym ryzykiem. Dlatego mamy do czynienia z różnymi strategiami
            • critto są jeszcze NISZE, też mają wpływ na dobór płciowy 22.07.08, 20:30
              co więcej, to prawie wszyscy tutaj pomijają istnienie rozmaitych NISZ. I to
              jest właśnie wada zbyt dużego zaufania do statystyki.
              Bo udział w rozmaitych niszach, którymi interesują się zarówno mężczyźni, jak i
              kobiety, zwiększa szansę na znalezienie partnerki/partnera i to o zbliżonych
              zainteresowaniach i - być może - podejściu do życia.

              Przykładowo, jeśli lubię rajdy piesze w klubach PTTK-owych, to biorąc pod uwagę
              proporcję płci na takich imprezach (mniej więcej po równo), zwiększa to moją
              szansę na poznanie kobiety mojego życia w takich miejscach (co zresztą już
              nastąpiło :) i to nie tylko w moim przypadku - większość osób z takich klubów
              żeni się/wychodzi za osobę z tego samego klubu). Podobnie różnego rodzaju
              bractwa, towarzystwa i związki studenckie, zloty harleyowców, imprezy
              zwolennikow i zwolenniczek rekonstrukcji wczesnośredniowiecznej, mecze różnych
              sportów, spływy kajakowe, kilkudniowe koncerty rockowe (Woostock, Jarocin, itd)
              czy bluesowe (np. słynny Pociąg Bluesowy na Wielkopolsce i wiele innych imprez),
              pielgrzymki (z różnych religii), kluby osób grających w gry Role-Playing (RPG),
              numizmatyków, czy święta neopogańskie, takie jak Kupała (w których zresztą też
              biorę udział). Sporo osób należy do takiej czy innej niszy, co zmniejsza
              przypadkowość doboru partnerki/partnera, zwiększa zaufanie do drugiej osoby,
              poprawia możliwości poznania odpowiedniej osoby, itd.
              Nisze tego rodzaju są zjawiskiem STRICTE kulturowym, nie biologicznym, ale
              myślę, że powstały również w odpowiedzi na potrzebę ułatwienia doboru
              partnerki/partnera, poza głównym celem, czyli realizacją konkretnych zainteresowań.
        • agata789 Re: Niech żyją różnice płci 15.06.08, 19:40
          cytrynowe napisał:

          > Tego w wywiadzie nie było, profesor powiedział, że nie dzielą się
          z żoną gotowa
          > niem równo i tyle. A jak ktoś chce, to niech się dzieli inaczej.

          Nie, pan profesor wyraźnie napisał, że mężczyzna, który gotuje co
          drugi dzień obiad, jest ofiarą. W dodatku, żeby być bardziej
          wiarygodnym, włożył te słowa w usta swojej żony (osobiście nie
          wierzę, żeby to powiedziała).
          • cytrynowe Re: Niech żyją różnice płci 15.06.08, 20:10
            agata789 napisała:
            >
            > Nie, pan profesor wyraźnie napisał, że mężczyzna, który gotuje co
            > drugi dzień obiad, jest ofiarą.

            Nie, pan profesor wyraźnie napisał, że ten jeden konkretny Amerykanin jest ofiarą, a nie KAŻDY, który gotuje. Wcześniej powiedział, że w jego rodzinie "Każde z nas robi to, co lubi". Wnioskuję z tego, że uznał, że ów Amerykanin jest do gotowania przymuszany. Tym bardziej, że żona Amerykanina uważała, że skoro "głównie żona [profesora] zajmuje się domem", to automatycznie znaczy, że jest skrzywdzona. Profesor nigdzie nie powiedział, że mężczyzna gotujący jest automatycznie dyskryminowany i krzywdzony.
      • a.sommerfeld Re: Niech żyją różnice płci 15.06.08, 15:51
        femine79 napisała:

        > panie profesorze proszę wytłumaczyć jaka to właściwość budowy
        > biologicznej mężczyzny sprawia, że wyrządza on sobie krzywdę
        > gotując?
        Oczywiscie abstrahujemy od faktu, że naturalnie kobieta nie
        ma "predyspozycji" by zostac szefem kuchni we francuskiej
        restauracji :)
        Dla osób ktore mają problemy z czytaniem: to ironia
    • allexamina.live Niech żyją różnice płci 15.06.08, 01:27
      Bardzo zabawny artykuł. Najśmieszniejsze są przykłady oparte na zupełnie niezrozumiałych dla profesora prostych modelach statystycznych. Tak profesorze, przeciętny mężczyzna żyje krócej przez ten wredny testosteron. Ale to kobiety nie maja głowy do matematyki. :o)

      Kochani, trzymajcie swoje dzieci - szczególnie córki - daleko od antropologii na uniwersytecie wrocławskim. Nie warto wyrzucać pieniędzy w błoto...
      • frusto Re: Niech żyją różnice płci 22.07.08, 12:39
        Prof. nie twierdzi, ze kobiety nie maja glowy do matematyki. Prof. (i kazdy kto
        sie tym serio zajmuje) twierdzi, ze statystycznie jest wiecej mezczyzn majacych
        glowe do matematyki, niz kobiet majacych glowe do matematyki. Tak, jak napisal
        prof: dlaczego nie oburzasz sie, ze powiedzial, ze jest takze wiecej
        mezczyzn-kretynow niz kobiet-kretynow, a oburzasz sie, ze jest wiecej
        mezczyzn-geniuszy niz kobiet-geniuszy?

        Co do zas testosteronu, to uproszczenie zapewne na rzecz wywiadu dla gazety. Na
        wyzsza smiertelnosc mezczyzn wplywa dziesiatki przyczyn. Jednakze mozna je
        zredukowac do paru, a miedzy nimi meskie hormony i meska biologia maja spore
        znaczenie.

    • sany666 Niech żyją różnice płci 15.06.08, 04:44
      A co na to bp Pieronek? Albo jakiś inny "intelektualista" - np. Życiński?
    • irena1949 Niech żyją różnice płci 15.06.08, 09:26
      Bardzo ciekawy artykuł.
    • fin1978 Niech żyją różnice płci 15.06.08, 10:59
      Pan Profesor się zatrzymał kilka dekad temu w swojej edukacji, przynajmniej w
      dziedzinie innych nauk, bo kompetencje antropologiczne trudno oceniać, jeżeli
      nadal uważa, że sukces reprodukcyjny to urodzenie jak największej liczby
      dzieci. Tak było w epoce przedindustrialnej (dużo dzieci=dużo rąk do pracy w
      gospodarstwie domowym, czyli zakładzie pracy) i w industrialnej (znaczna
      śmiertelność wśród dzieci, ergo jak urodzę tuzin, to może z szóstka się
      uchowa). Mniej więcej od momentu drugiego przejścia demograficznego sukces
      reprodukcyjny mierzy się "jakością", a nie ilością dzieci. I nie wcale chodzi
      o hodowanie geniuszy, tylko o inwestowanie w zdrowie, edukację, na takim
      poziomie na jakim stać daną rodzinę. Być może Pan Profesor swe wnioski czerpie
      z obserwacji i studiów nad jakimiś kulturami, które żyją w pewnym oddaleniu i
      nie doświadczyły skoku technologicznego i cywilizacyjnego?
      Konstatacje Profesora sprowadzają się też w sumie do tego, że
      najdramatyczniejszym momentem w historii ludzkości był wynalazek antykoncepcji
      farmakologicznej, który dał kobietom kontrole nad swoja płodnościa.
      • fin1978 Re: Niech żyją różnice płci 15.06.08, 11:49
        PS
        Źle to zabrzmiało. Nie uważam, że Profesor zatrzymał się w swej edukacji, ale
        przyjamniej w tym wywiadzie, całkowicie abstrahuje od wiedzy z innych niż
        biologia dziedzin nauki. A tak się nie da, a jak się próbuje to wychodzą
        głupotki, jak np. te o jednoczynnikowym wpływie nadprodukcji testosteronu na
        długość zycia mężczyzn lub opowiastki o małpach, jako proste analogie do
        zachowań/warunków ludzi
      • piciu67 Re: Niech żyją różnice płci 15.06.08, 14:29
        Sukces reprodukcyjny, niezależnie od epoki, to ilość kopii własnych
        genów, jakie osobnikowi udało się "zaszczepić" w danej populacji, a
        to zależy niestety wyłącznie liczby posiadanych dzieci, którym udało
        się przeżyć i mieć własne potomstwo. Jakość potomstwa nie ma tu nic
        do rzeczy. Im w większym procencie cechy osobnika zdominowały daną
        populację, tym większy sukces reprodukcyjny. Jeśli "kretyn" będzie
        miał w danej populacji 1000 potomków, a "geniusz" 10, to sukces
        reprodukcyjny odniósł "kretyn", choćby potomek "geniusza" był
        najbogatszy i rządził nimi wszystkimi. "Geniusz" osiągnął sukces
        ekonomiczny, polityczny, ale na pewno nie reprodukcyjny.
        • fin1978 Re: Niech żyją różnice płci 15.06.08, 15:20
          Hej, jesli naprawdę wierzysz, że to co napisałeś odnosi się do populacji gatunku
          homo sapiens na początku XXI stulecia to sobie nie pogadamy!
          Dość jednostronny to pogląd, rzekłbym "prostota" biologicznego redukcjonizmu
          sięga tu czasów nawet sprzed pierwszego wydania Socjobiologii, z grubsza jakieś
          trzydzieści parę lat temu.
          pozdrawiam
          • piciu67 Re: Niech żyją różnice płci 15.06.08, 17:26
            Tak po prostu definuje się to pojęcie, tak samo 30 lat temu, jak i
            dziś. Można jedynie dyskutować o tym, czy taki sukces reprodukcyjny
            ma duże czy małe znaczenie dla gatunku homo sapiens na początku XXI
            stulecia. Może ważniejsza jest np. kultura? Niestety dużo jednak
            wskazuje na to, że ma, że nasze geny mocno wpływają na to, kim
            jesteśmy.
          • humpbak ewolucja nie dziala tak szybko... 03.08.08, 00:50
            Jezeli chesz przedefiniowac "sukces rozrodczy" to wez jeszcze pod
            uwage ze to jedno swietnie wyksztalcone i odzywione dziecko musi a)
            przezyc b) miec wlasne dzieci
            Przezycie moze nie jest takie trudne w dzisiejszych szasach, chociaz
            jeden potometkto ryzyko, ale jezeli postanowi/nie bedzie mogl miec
            dzieci to cale jego swietne wychowanie na nic. W kazdym razie jesli
            chodzi o sukces ewolucujny.

            "Populacja gatunku Homo sapiens", poza tym, nie sklada sie
            wylacznie, ani nawet w wiekszosci, z bogatych i wyksztalconych
            osobnikow, zamieszkujacych centra duzych miast.

            A w artykule chodzi o to, jak rozumiem, ze tacy jestesmy, jakimi
            uksztaltowala nas ewolucja. Nawet jezeli w obecnych warunkach w
            krajach rozwinietych jedno "swietne" dziecko jest lepsze niz tuzin
            "kiepskich" to od jak dawna tak jest? 30 lat? 50? Trzech pokolen?
            Szczerze watpie czy w tym czasie selekcja naturalna zdolala
            wyeliminowac wszystkie popedy ktore nazbieralismy podczas calej
            naszej ewolucji. Baaardzo watpie. Sytuacja na poczatku XXI wieku nie
            ma tu nic do rzeczy.

    • xolaptop Już po feministkach. 15.06.08, 11:25
      Co na to feministki? Ten artykuł to ich koniec.
      • miss_a Re: Już po feministkach. 15.06.08, 17:06
        Ten artykul to nie jest koniec niczego (a szkoda, bo fajnie by bylo, gdyby byl
        ostatni w swoim rodzaju), tylko proste "kopiuj-wklej" znanych od dawna i
        powtarzanych do znudzenia teorii seksistowskich, drogi Panie.


        xolaptop napisał:

        > Co na to feministki? Ten artykuł to ich koniec.
    • ewolucja3 Pan Profesor mija się z prawdą, to prowokacja czy 15.06.08, 11:58
      ignorancja?
      1) Badania pokazują wyraźnie, że inteligencja człowieka jest w b.
      małym stopniu zależna od wrodzonych predyspozycji. Największą rolę
      pełni tu wychowanie i kształtowanie zainteresowań we wczesnym
      dzieciństwie
      2) Mężczyźni - jak pokazują statystyki stają sie coraz bardziej
      wygodni i egoistyczni. Chcą mieć wiele pawrtnerek ale nie mieć
      dzieci - to b. wygodne. Profesor o tych badaniach nie wspomina.
      3) Coraz więcej ewolucjonistów skłania się ku stanowisku, że
      człowiek jest z natury wilekorotnym monogamistą - nasze dzieci
      wymagaja dostarczania przez długi czas wyskobiałkowego pozywienia i
      troskliwej opieki. Jedynie para rodziców może zaspokoic potrzeby
      dziecka i tym samym zapewnić przetrwanie swoich genów...
      Poglądy prof. to zbiór wybiórczych teorii, nic więcej
      • 1410_tenrok o la la 15.06.08, 12:39
        no to rozumiem wszystko. No ty, to jestes kompendium wiedz.
        Gratuluje. Proponuje napisac do Pawłowskiego i zaoferowac mu
        korepetycje. Na pewno na to przystanie.
        :)))))))
        hłe, hłe
      • tenzin21 Re: Pan Profesor mija się z prawdą 15.06.08, 17:43
        ewolucja 3, bzdury piszesz. badania wykazuja ze inteligencja w
        podobnym stopniu zalezy w 50 % od genow, w 40% od wychowania, a 10%
        to blad pomiaru. jesli te 10 % przesunie sie w strone genow to mamy
        60% w genach! zakladajac ze blad podzil sie po rowno stosunek wynosi
        55/45 %, czyli przewaga i tak jest po stronie genow!
        • fractura_cordis Re: Pan Profesor mija się z prawdą 15.06.08, 20:27
          tenzin21 napisał:

          > ewolucja 3, bzdury piszesz. badania wykazuja ze inteligencja w
          > podobnym stopniu zalezy w 50 % od genow, w 40% od wychowania, a
          10%
          > to blad pomiaru.

          Oboje macie rację, częściowo. 50% współczynnik niedziedziczności
          inteligencji oznacza, że dziecko rodzica o IQ 100 może mieć iloraz
          inteligencji od 50 do 150 pkt. Z punktu widzenia statystycznego
          mówimy to o b. niskim stopniu korelacji...
          • fractura_cordis Re: Pan Profesor mija się z prawdą 15.06.08, 20:32
            ewolucja3 napisał:

            > 2) Mężczyźni - jak pokazują statystyki stają sie coraz bardziej
            > wygodni i egoistyczni. Chcą mieć wiele pawrtnerek ale nie mieć
            > dzieci - to b. wygodne. Profesor o tych badaniach nie wspomina.

            Tu masz rację. Mam przed sobą wyniki badań z Angli gdzie 73 procent
            mężczyzn w wiku 25-35 lat nie planuje WCALE potomstwa, jeszcze
            gorzej jest we Włoszech, gdzie co trzeci 30-latek mieszka z matką...
      • starybaca Chyba zwariowałeś(aś)? 15.06.08, 21:15
        ewolucja3 napisał:

        > 1) Badania pokazują wyraźnie, że inteligencja człowieka jest w b.
        > małym stopniu zależna od wrodzonych predyspozycji. Największą rolę
        > pełni tu wychowanie i kształtowanie zainteresowań we wczesnym
        > dzieciństwie

        Czy masz może własne dzieci? Każdy, kto ma więcej niż jedno dziecko wie, że powyzsze stwierdzenie jest totalną bzdurą.
        • kas.ia Re: Chyba zwariowałeś(aś)? 15.06.08, 22:45
          noe faktycznie to bardzo naukowe co powiedziałeś. Bardzo. i jaka
          trafna metoda, uhhh, jaka próba badawcza. Super, gratuluję.

          starybaca napisał:


          >
          > Czy masz może własne dzieci? Każdy, kto ma więcej niż jedno
          dziecko wie, że pow
          > yzsze stwierdzenie jest totalną bzdurą.
      • frusto Re: Pan Profesor mija się z prawdą, to prowokacja 22.07.08, 12:43
        ewolucja3 napisał:

        > ignorancja?
        > 1) Badania pokazują wyraźnie, że inteligencja człowieka jest w b.
        > małym stopniu zależna od wrodzonych predyspozycji. Największą rolę
        > pełni tu wychowanie i kształtowanie zainteresowań we wczesnym
        > dzieciństwie
        Podaj cytowania. Te artykuly, ktore ja czytalem wskazuja, ze biologia okresla
        ramy, ktore moze wypelnic wychowanie. Innymi slowy, geny mowia: mozesz miec IQ
        miedzy 100 a 110, a drugiemu: mozesz miec IQ od 110 do 120. Po czym w wyniku
        dziecinstwa, wychowania itp obaj maja po 110.
    • soldier-2 Niech żyją różnice płci 15.06.08, 12:17
      Ooo!! Taki artykuł w GW! Jak to samo mówi JKM to jest "oszołomem" i "szowinistą".
      Ale jest szansa, ze wreszcie więcej ludzi zrozumie głupotę feminizmu, skoro
      wypowiedział się pan antropolog.
      • rumpa Re: Niech żyją różnice płci 15.06.08, 13:55
        A co jest takiego głupiego w feminizmie - dajmy na to - sytuacja co
        najmniej 40 % moich znajomych - dwie wersje - w jednej facet
        prymitywne zwierzę - znaczy super facet wg profesora - zapłodnił i
        zwiał, druga wersja - facet bez ambicji, dość tępy i ograniczony,
        przede wszystkim leń - zgodnie ze słowami profa - liczba debili
        większa jest wśród mężczyzn :))) - przykro mi ale bez feminizmu
        dzieci tych kobiet byłyby skazane na wegetację lub smierć - dzieki
        feminizmowi - ich matki moga o nie zadbać i wychować na ludzi -
        polecam "Martę", Orzeszkowej - co się dzieje w "zdrowym"
        społeczeństwie, gdy ojciec "nawala" - akurat tutaj umiera.
        Co do społeczeństw ostro rozmanażajacych się - akurat rozmanażają
        się tylko w taki tempie dna społeczne - już muzułamanie o lepszej
        pozycji społecznej dzieci nie fabrykuja, bo mysleć potrafią - wolą
        je kształcić - i na tym polega potęga tej kultury.
        Pza tym skąd pomysł że człowiek posiadajacy wielka kasę i wysoka
        pozycje akurat jest najbardziej porzadanym materiałem na ojca i
        matkę - wiele z tych osób nie wyróżnia sie wcale wielka
        inteligencja, ale na pewno - bezwzględnością, egoizmem, dziką chęcią
        pokazania sie, zaszpanowania, imponowania, władzy i brakiem czasu -
        to sa wszystko rzeczy dyskwalifikujace jako rodzica. Nie przypadkiem
        tylu władców zginęło z reki swego dziecka - to są własnie zdrowe
        naturalne zasady.
        Nie rozumiem jednego - dlaczego ci wszyscy wielbiciele zdrowych
        naturalnych zasad nie spakują sie i nie pojadą na przykład do Peru,
        najlepiej tam, gdzie "naturalnie" rządzi jakis tłumok z kasa i
        wielką armią nieskomplikowanych umysłowo mężczyzn, albo do Neapolu -
        tam też sa te zdrowe zasady, mafia w koncu rzadzi a czym sa rzady
        mafi jak nie wcieleniem naturalnosci? Nie podoba się wam jej brak -
        droga wolna - legia cudzoziemska zaprasza - to też jest bardzo
        naturalne - najpierw mordujesz, potem gwałcisz - jestem gotowa
        dopłacać do biletów.
        O na Pragie w Warszawie też można - tu też jest zajebiscie
        naturalnie .
        I mam nadzieję że tę "naturalnosć" da sie trzymać w ryzach jak
        najdłużej - inaczej, niech Bóg się nad nami zmiłuje.
      • gatta5 Re: Niech żyją różnice płci 15.06.08, 14:25
        Profesor chce po prostu być kontrowersyjny, tylko tak można w
        dzisiejszym świecie zabłysnąć. Albo jest jednym z tych, którzy
        biologią tłumaczą się z tego, że własną zonę traktują, jak
        służącą.
    • minasz stek 15.06.08, 15:37
      bzdur
      • wlodarcz2000 Re: stek 24.06.08, 23:00
        Wprost przeciwnie - sama prawda. Prawda ta zaś jest taka, że nie jesteśmy w stanie pokonać naszych fizycznych i biologicznych uwarunkowań, wznieść się ponad nie, bo jest to zwyczajnie niemożliwe (tak jak niemożliwe jest świadome kontrolowanie gruczołów dokrewnych), potrafimy za to doskonale się oszukiwać, wmawiając sobie, że posiadamy wolną wolę...
    • kas.ia Równouprawnienie nie ma szans w starciu z biologią 15.06.08, 15:52
      Szkoda nawet komentować słowa pana profesora, ale widać, że niewiele
      wie faktycznie o naukach społecznych, czy antropologii kulturowej.
      ale bzdury aż się proszą o komentarz:

      "Popatrzmy na chłopców do czwartego roku życia. Kto im każe zdobywać
      jakąś pozycję, walczyć o prestiż? A panuje wśród nich śmiertelność o
      połowę wyższa niż wśród dziewczynek.

      No nieee, nie ma socjalizacji do 4 roku życia. Nie ma wcale
      wpajanych wzorów chłopcom, co by byli silni, nie płakali, dominowali
      w otoczeniu. Mamy każą bawić się chłopcom lalkami, pozwalają
      narzekac, marudzić i płakac, tak jak dziewczynkom. Jasne!! tu wcale
      nie ma socjalizacji? chyba Pan profesor z księzycza spadł. Dominacja
      i mobilzowanie chłopców do walki zaczyna się od pierwszych dni,
      miesięcy zycia.

      "W USA robiono badanie, w którym porównywano długość życia mnichów i
      mniszek. Modlą się, medytują, wiodą życie bez stresów. No i co się
      okazało? Co prawda i jedni, i drudzy żyją dłużej niż świeccy, ale
      ciągle widać różnicę pomiędzy płciami. Mniszki przeżywają mnichów o
      kilka lat."

      Widac, jak Pan się zna na kulturze zakonnej. Tam silne wzorce płci
      również są, wystarczy poczytać prace, np. dr Trzebiatowskiej, z WB.
      Kobiety w zakonach, także mnisich, są uczone posłuchu, ogłady i
      służby, a mnisi mogą rywalizować, o stanowiska, o symbole, prestiż,
      status społeczny.

      "Mężczyzna może żyć tak samo długo jak kobieta. Wystarczy go
      wykastrować. Oczywiście nie w 60. roku życia, tylko wtedy, kiedy
      jest młody. Problem nie polega więc na kulturze czy aspektach
      społecznych."

      I tu można spojrzeć głębiej. skoro jest wykastrowany, to nie
      rywalizuje w kulturze, która go mobilizuje przecież, o zdobywanie
      kolejnych kobiet. bo i tak jest bez szans. Czy można wiec tu jasno
      powiedziec, że tylko biologia decyduje??


      "Przez testosteron. Ten męski hormon jest toksyczny i obniża
      odporność. Ale u mężczyzny ważna jest sprawność seksualna. Dlatego
      pomiędzy 18. a 50. rokiem życia dostaje maksymalną dawkę hormonów
      płciowych. W tym okresie życia ma być jak najbardziej jurny."

      Eh.. Ciekawe, jak wypadnie długość zycia kobiet, w sytuacji, gdy te
      wchodzą (powoli) na rynek pracy, zawodów, które mają wpisaną władzę
      w pozycję. Zakładam, co też już pokazują badania socjologów, że
      średnia ta wyrównuje się. męzczyzni generalnie cały czas zyli pod
      presją konkurowania, udawadniania swojej męskosci. Teraz, z jednej
      strony, mają nowych/ nowe konkurentki (stad wyższy wskaznik
      samobójstw u mężczyzn), a z drugiej strony kobiety zaczynają
      funkcjonowac tak samo.

      "Kultura nie jest w stanie zniszczyć różnicy zainteresowań pomiędzy
      chłopcami a dziewczynkami. Wystarczy spojrzeć na izraelskie kibuce.
      Przez kilkadziesiąt lat edukowano tam (i to od niemowlęcia) obie
      płcie w identyczny sposób. Wydawało się, że to sposób na to, aby
      proporcja mężczyzn i kobiet w różnych zawodach była potem bardziej
      wyrównana. I co? I tak potem nauczycielami czy pielęgniarkami
      zostawały o wiele częściej kobiety, a inżynierami czy biznesmenami
      mężczyźni"

      a zna Pan profesor model edukacyjny szwedzki, tzw. eksperymentalne
      przedszkola? I ich genezę? Okazywało się bowiem, (nie wchodząc w
      sczegóły bo stron nie starczy), że równie chętnie, chłopcy i
      dziewczynki siegali po lalkę, jeśli byli wychowywani tak samo, od
      swoich namłodszych lat. Po drugie zas, kultura wychowuje dziewczynki
      do uległosci, wiec w towarzystwie chłopców dziewczynki stają się
      jeszcze bardziej nieśmiałe, delkatne, wystarszone. Okazuje się
      bowiem\, że gdy dziewczynki (w klasach jednopłciowych) są uczone
      matematyki np., łatwiej i chętniej np. biorą udział w zadaniach
      matematycznych, sa odwazniejsze i tak samo szybko się uczą scisłych
      przedmiotow. Oddziaływanie chłopców, którzy od poczatku sa
      wychowywani do konkurowania i dominacji, ma na nie demobilizujący
      wpływ.

      "- To, co powiem, będzie może nieprzyjemne, ale nie z każdego
      dziecka da się zrobić geniusza. "Dajcie mi tuzin zdrowych dzieci i
      określone przeze mnie warunki środowiskowe, w których będę je
      wychowywał, a gwarantuję, że po przypadkowym wybraniu któregoś z
      nich wykształcę go na takiego specjalistę, jakiego będę chciał -
      lekarza, prawnika, artystę, nawet żebraka i złodzieja, niezależnie
      od jego talentu, tendencji, zdolności i rasy jego przodków" - mówił
      John Watson, amerykański psycholog, behawiorysta. To kompletna
      bzdura. Gdyby tak było, dyktatorzy mogliby dyrygować swoimi
      poddanymi jak lalkami. Na szczęście nikomu nie udało się sprowadzić
      ludzi do zabawek, tak jak nie z każdego da się zrobić profesora.
      Wszystko dzięki temu, że jesteśmy na smyczy genów. "

      ............. (sic!). Kto dziś, analizując procesy wychowania, sięga
      do Watsona?? Człowieku! Profesorze! Wzywam Pana do większego
      oczytania! Sięgnij proszę profesorze, do interakcjonizmu
      symbolicznego, do Bourdieu, a nie wyrzucaj przykladów rodem z
      średniowiecza.


      ehhh.. Masakra, że tak powiem. Moim zdaniem profesor winien miec
      szerszy ogląd na świat, a nie jedynie sięgac do podręczników rodem
      lat 50tych. Sporo się od tamtego czasu w nauce zmieniło.
      Moim zdaniem, rolę odgrywa biologia, ale bez kultury człowiek jest
      nikim, ale bez biologii również. To kultura kształtuje, lepi
      człowieka, z gliny biologii, mówiąc metaforą. Bez jedenj i drugiej
      nie istniejemy. a Pana poglad nazwac można fundamentalizmem naukowym
      i tyle.

      pozdrowienia

      k.
      • pendrek_wyrzutek Szczury 15.06.08, 17:56
        kas.ia napisała:

        Wystarczy pojsc do sklepu zoologicznego i popatrzec
        sie na klatki ze szczurami. Roznica miedzy klatkami z
        samicami i klatkami z samcami jest uderzajaca.

        Samce sie ciagle siluja i przeszukuja klatke. Samice
        iskaja sie wzajemnie.

        Czy to tez jest skutek kultury Pani Kasiu?
        • kuraiko1 Re: Szczury 16.06.08, 02:35
          a samce pingwinów cesarskich wysiadujące jaja??? :D
      • pendrek_wyrzutek Stwarzanie Nowego Czlowieka 15.06.08, 17:59
        kas.ia napisała:

        > nikim, ale bez biologii również. To kultura kształtuje, lepi
        > człowieka, z gliny biologii, mówiąc metaforą.

        Sowieci tez tak mysleli. Jednak stworzenie Nowego Czlowieka
        Sowieckiego im sie nie udalo. Natura ludzka oparla sie
        indoktrynizacji. Tylko koszty tego eksperymenty byly straszne.

        Feministyczno/mienszewicki eksperyment tez skonczy sie
        katastrofa. Poprawnosc polityczna natury nie pokona.
        • kas.ia Re: Stwarzanie Nowego Czlowieka 15.06.08, 20:43
          pendrek_wyrzutek napisał:

          > > Feministyczno/mienszewicki eksperyment tez skonczy sie
          > katastrofa. Poprawnosc polityczna natury nie pokona.
          • pendrek_wyrzutek "bełkot spiskowy" Pani Kasi 15.06.08, 22:10
            kas.ia napisała:

            > z bełkotem spiskowym nie dyskutuję.

            A gdzie Pani widzi ten spisek? Feminizm Pani zdaniem
            nie istnieje?
            • kas.ia Re: "bełkot spiskowy" Pani Kasi 15.06.08, 22:41
              Jesli na jednym oddechu, wylicza Pan Stalina, feminizm i inne izmy,
              to to jest wizja spiskowa świata, delikatnie mówiąc. Jesli Pan nie
              widzi róznicy między tymi zjawiskami, to proponuję się doedukować.
              • pendrek_wyrzutek Re: "bełkot spiskowy" Pani Kasi 16.06.08, 00:02
                kas.ia napisała:

                > Jesli na jednym oddechu, wylicza Pan Stalina, feminizm
                > i inne izmy, to to jest wizja spiskowa świata, delikatnie
                > mówiąc. Jesli Pan nie widzi róznicy między tymi zjawiskami,
                > to proponuję się doedukować.

                Po pierwsze wcale nie twierdze, ze jest jakis spisek miedzy
                Stalinem i feministami. To Pani wklada te slowa w moje usta.

                Na co ja wskazuje, to na POKREWIENSTWO ideologiczne miedzy
                Bolszewizmem and ruchami bardziej umiarkowanymi, wywodzacymi
                sie z tych samych filozoficznych i duchowych po-oswieceniowych
                korzeni.

                Dla wygody nazywam te ruchy Mienszewizmem - dlaczego? Bo
                rozlam miedzy najbardziej radykalna a umiarkowana
                wersja modernizmu wyrazil sie w spektakularny i klarowny
                sposob w podziale Rosyjskich Socjaldemokratow (Eserow)
                na Bolszewikow (wiekszosciowcow lub maksymalistow/radykalow)
                in na Mienszewikow.

                Celem i jednych i drugich bylo ustanowienie swiatowego
                porzadku opartego na sekularystycznym internacjonalistycznym
                humanizmie.

                Roznica polegala na tym, ze Bolszewicy stawiali na przemoc,
                terror, pospieszne reformy i odrzucali parlamentaryzm, zas
                Mienszewicy uwazali, ze wlasciwa droga wiedzie przez parlamentaryzm,
                zwiazki zawodowe, cierpliwa indokrynizacje spoleczenstwa, pokojowa
                zmiane istniejacych instytucji od wewnatrz (wlaczjac religie)
                i ewolucyjna przemiane kultury.

                Feminizm i inne wspolczesne ruch wpisuja sie w mienszewicki
                schemat, niezaleznie od mozliwych "spiskow", ktore Pani sobie
                wyobraza.

                > to proponuję się doedukować.

                To Pani powinna troche poczytac na temat historii tych ruchow,
                cos z ich pism i polemik. Materialy mozna znalesc w kazdej
                wiekszej bibliotece
                • kas.ia Re: "bełkot spiskowy" Pani Kasi 16.06.08, 00:33
                  pendrek_wyrzutek napisał:

                  > > Po pierwsze wcale nie twierdze, ze jest jakis spisek miedzy
                  > Stalinem i feministami. To Pani wklada te slowa w moje usta.


                  Ja nie mówię, że Pan widzi spisek, ale że Pan widzi związek. Co też
                  potwierdza Pan zresztą poniższymi słowami.
                  Generalnie dzieli Pan świat na dwa obozy. Wszystko, co nowożytne i
                  nowoczesne czy oświeceniowe to złe, a reszta dobre. Oj...
                  zareczam, że świat jest skomplikowany bardziej. to banalny dyskur,
                  gdzie wskazuje się źródło ideowe i tym wyłacznie tłumaczy się świat.

                  Jesli Pan sięgnie głębiej (a także do literatury przedmiotu, jednak
                  nie zaangażowanej, a obiektywnej), to okaże się zresztą, że
                  oświecenie, myśl indywidualistyczna, aktywizm, promowane przez
                  oświecenie, wyrastają z chrześcijaństwa własnie. Więc co? całe
                  chrześcijaństwo jest złe? I wszystko co z nim związane też?

                  >
                  > Na co ja wskazuje, to na POKREWIENSTWO ideologiczne miedzy
                  > Bolszewizmem and ruchami bardziej umiarkowanymi, wywodzacymi
                  > sie z tych samych filozoficznych i duchowych po-oswieceniowych
                  > korzeni.
                  >
                  > Dla wygody nazywam te ruchy Mienszewizmem - dlaczego? Bo
                  > rozlam miedzy najbardziej radykalna a umiarkowana
                  > wersja modernizmu wyrazil sie w spektakularny i klarowny
                  > sposob w podziale Rosyjskich Socjaldemokratow (Eserow)
                  > na Bolszewikow (wiekszosciowcow lub maksymalistow/radykalow)
                  > in na Mienszewikow.
                  >
                  > Celem i jednych i drugich bylo ustanowienie swiatowego
                  > porzadku opartego na sekularystycznym internacjonalistycznym
                  > humanizmie.
                  >
                  > Roznica polegala na tym, ze Bolszewicy stawiali na przemoc,
                  > terror, pospieszne reformy i odrzucali parlamentaryzm, zas
                  > Mienszewicy uwazali, ze wlasciwa droga wiedzie przez
                  parlamentaryzm,
                  > zwiazki zawodowe, cierpliwa indokrynizacje spoleczenstwa, pokojowa
                  > zmiane istniejacych instytucji od wewnatrz (wlaczjac religie)
                  > i ewolucyjna przemiane kultury.
                  >
                  > Feminizm i inne wspolczesne ruch wpisuja sie w mienszewicki
                  > schemat, niezaleznie od mozliwych "spiskow", ktore Pani sobie
                  > wyobraza.
                  >
                  > > to proponuję się doedukować.
                  >
                  > To Pani powinna troche poczytac na temat historii tych ruchow,
                  > cos z ich pism i polemik. Materialy mozna znalesc w kazdej
                  > wiekszej bibliotece


                  Nie, upieram się, aby Pan poczytał. Bo jesli uznaje Pan, że feminizm
                  jest jakąś jednością, że istnieje w ogóle jeden feminizm, to
                  twierdzę, że Pan się myli i już. Jest feminizm radykalny, liberalny,
                  siły, postmodernistyczny, socjalistyczny, a nawet katolicki (tak
                  tak, jest nawet teologia feministyczna). I wiele innych.


                  I co na koniec. To dualne myslenie, dzielenie świata na My i Oni,
                  gdzie wróg jest totalny, zagrażający, i jest jednością, jest typowe
                  własnie dla PRLowskiej nowomowy, a nie ponowoczesności, z którą
                  związany jest feminizm(y).
                  Wiec to raczej Pan reprezentuje ten typ autorytarnego myślenia.
                  Zareczam, prosze sie nie bać feministek. Trzeba poznac te idee, to
                  przestaną być takie straszliwie groźne.





                  >
                  • pendrek_wyrzutek Re: "bełkot spiskowy" Pani Kasi 16.06.08, 00:53
                    kas.ia napisała:

                    > Wiec to raczej Pan reprezentuje ten typ autorytarnego myślenia.
                    > Zareczam, prosze sie nie bać feministek. Trzeba poznac te idee, to
                    > przestaną być takie straszliwie groźne.

                    Mialem do czynienia z feministkami w Stanach bezposrednio.
                    Jak probowaly zniszczyc moja rodzine (droga sadowa).
                    Sa nie mniej fanatyczne, zaklamane i okrutne niz bolszewicy
                    czy nazisci.
                    • kas.ia ojojoj 16.06.08, 01:08
                      A ja znałam kiedyś takie osoby: beznadziejnego katolika, strasznego
                      Polaka, nieciekawego blondyna, i niemądrego naukowca.
                      Jaki jest tego wniosek??
                      Prosty - wszyscy katolicy, Polacy, blondyni, naukowcy sa
                      beznadziejni.
                      A jak sie trafi blondyn, który jest naukowcem, Polakiem, a do tego
                      katolikiem, strzeż się!!

                      to tyle z dyskusji, że tak powiem, merytorycznej.
                      • pendrek_wyrzutek Re: ojojoj 16.06.08, 03:35
                        kas.ia napisała:

                        > A ja znałam kiedyś takie osoby: beznadziejnego
                        > katolika, strasznego
                        > Polaka, nieciekawego blondyna, i niemądrego naukowca.

                        A z drugiej strony bywaja przyzwoici i interesujacy
                        nazisci oraz feministki.

                        To nie czyni ani nazizmu ani feminizmu sluszna ideologia.
                        • kas.ia Re: ojojoj 16.06.08, 12:14
                          no masz racje, bo i cały katolicyzm jest zagrożeniem, tak jak nauka,
                          nazizm, feminizm, stalinizm, Polacy i blondyni. a i jeszcze z kilka
                          izmów by sie znalazło.

                          i proponuje skonczyc rozmowę, bo na bzdury nie chce mi się
                          odpowiadać.



                          • pendrek_wyrzutek Nazizm i feminizm malo maja z nauka wspolnego. 16.06.08, 13:27
                            kas.ia napisała:

                            > tak jak nauka, nazizm, feminizm,

                            Nazizm i feminizm malo maja z nauka wspolnego.
                            Nawet jak sie na nia probuja powolywac.

                            > i proponuje skonczyc rozmowę, bo na bzdury nie chce mi się
                            > odpowiadać.

                            Nikt Pani nie kaze rozmawiac, chce sie Pani wycofac z rozmowy
                            to niech Pani sie nie wypowiada.
        • kadanka Re: Stwarzanie Nowego Czlowieka 22.07.08, 16:43
          pędrku, masz taki fajny nick(themerson?), a takie bzdury piszesz:(
        • critto Re: Stwarzanie Nowego Czlowieka 22.07.08, 17:38
          wręcz przeciwnie. Jeśli różnice między płciami rzeczywiście są tak istotne, to
          tym bardziej pokazuje to, że niezbędna jest tzw. "polityczna poprawność", walka
          z uprzedzeniami, nierównością i fobiami i wyrównywanie szans, niekoniecznie
          poprzez kwoty zatrudnienia w danym zawodzie. Bo nie może być tak, aby jakikolwiek
          człowiek był dyskryminowany. W demokracji musi obowiązywać zasada "każdy inny,
          wszyscy równi" (wobec prawa).
          Tym bardziej widać, że wszelkie rodzaje"mowy nienawiści"
          (hate speech) powinny być tępione, a kary za nią - bardzo surowe. Więc mam nadzieję
          że UE w końcu przeforsuje tę dyrektywę narzucającą minimalną karę dwóch lat
          więzienia za nawoływanie do dyskryminacji na tle rasowym,
          narodowościowym, religijnym, płciowym itd.
          Trzeba bronić jedynego ustroju, który chroni wszystkie prawa każdego człowieka.
    • timoszyk Re: Niech żyją różnice płci 15.06.08, 16:59
      kruk51 napisał:

      > Nareszcie coś sensownego i logicznego przeczytałem w tym artykule.
      > Duże Dziękuję ! A co na to nasi animatorzy; kultury, nauki, społecznicy
      > , duchowni, politycy itd. To Ci kurna nie pasuje do ich wyimaginowanych
      > mądrości. Czas by razem ze swymi mądrościami poszli na emerytury i nie
      > truli ludziom i nie robili wody z mózgu. Natura, to rzecz piękna, ma
      > w dupie tych co jej przeczą. Robi swoje i chwała jej za to ! A co naj
      > dziwniejsze ! Natura nie boi się KK.

      Akurat normy etyczne KK wydaja mi sie blizsze wymogom natury, niz wiekszosci
      innych "inzynierow dusz". Rodza sie bowiem z doswiadczen tysiecy lat, a nie z
      madrosci jakiejs ksiegi, ktora ktos wczoraj napisal. Gdyby nauki KK byly tak
      przeciwne prawom natury, to by jego wyznawcy dawno wymarli. Dotyczy chyba
      wszystkich wielkich religii.
      Nie wynika z tego, wedlug mnie, jakas nieomylnosc KK, takze i w sprawach
      dotyczacych natury. Jego sprzeciw wobec stosowania wynikow badan genetycznych
      jest uzasadniony tylko o tyle, o ile zapobiega mozliwym naduzyciom.
      Spoleczensstwo, ktore nie zalapie sie na rewolucje biotechnologiczna wydaje sie
      byc skazanym na wymarcie.

      Waclaw Timoszyk
    • miss_a Czy do tego wywiadu potrzebny byl antropolog? 15.06.08, 17:02
      Profesor antropologii, scislej?

      Myslalam ze do wyglaszenia tez w stylu "mezczyzni szukaja mlodych i pieknych
      kobiet, a kobiety zamoznych mezczyzn", albo "to kobieta rodzi dzieci", wystarczy
      byc srednio rozgarnietym ale wiernym czytelnikiem publikacji w stylu "Mezczyzni
      sa z Marsa a kobiety z Wenus".

      Po przeczytaniu artykulu mam tylko jedno pytanie: "NO I?". Gdzie to wyjasnienie,
      ze rownouprawnienie i biologia nie ida w parze? Rzeczywiscie, to kobieta ma
      macice i gruczoly mleczne, wiec tylko ona moze urodzic i wykarmic dziecko
      piersia. Ale zarowno kobieta, jak i mezczyzna maja rece, nogi, oczy, uszy, mowe
      i mozg, czyli podstawowe organy niezbedne do wykonania takich zadan jak
      przewiniecie dziecka / zaprowadzenie go do przedszkola / wykapanie go /
      odrobienie z nim lekcji / zabranie go do lekarza.

      No i... gdzie ten dowod na biologiczna niemozliwosc pogodzenia macierzynstwa z
      praca zawodowa? Rzeczywiscie, w wielu krajach obecnie do tego sprowadza sie
      wybor, i jest do dla wielu inteligentnych, wyksztalconych kobiet dramatyczna
      sytuacja. Ale jest to kwestia regulacji prawnych dyskryminujacych matki na rynku
      pracy. W Skandynawii i Holandii, gdzie jest najwyzszy poziom rownouprawnienia,
      a ojcowie sa nierzadko prawnie zobowiazani do dzielenia obowiazkow
      rodzicielskich i partnerskich, jest tez najwiekszy w Europie przyrost naturalny.
      To kraje dyskryminujace mlode matki na rynku zawodowym
      • godeep Re: Czy do tego wywiadu potrzebny byl antropolog? 16.06.08, 01:38
        Odpowiedz mi proszę na jedno pytanie. Dlaczego seksizm uważasz za
        cechę męską?. Mamy przecież równouprawnienie...
        • miss_a Re: Czy do tego wywiadu potrzebny byl antropolog? 16.06.08, 12:25
          Masz racje, moj blad. Istnieja przeciez tez kobiety seksistki. Nie znam ich
          (chyba?) osobiscie, ale wiem, ze istnieja. Jesli Cie urazilam, przepraszam.


          godeep napisał:

          > Odpowiedz mi proszę na jedno pytanie. Dlaczego seksizm uważasz za
          > cechę męską?. Mamy przecież równouprawnienie...
      • frusto Re: Czy do tego wywiadu potrzebny byl antropolog? 22.07.08, 13:10
        miss_a napisała:
        > pracy. W Skandynawii i Holandii, gdzie jest najwyzszy poziom rownouprawnienia,
        > a ojcowie sa nierzadko prawnie zobowiazani do dzielenia obowiazkow
        > rodzicielskich i partnerskich, jest tez najwiekszy w Europie przyrost naturalny
        > .

        Klamiesz (typowe dla feministek). Sa miedzy najwyzszymi, ale nie sa najwyzsze.
        Nie bierzesz tez pod uwage, ze statystyki sa zaburzane przez spolecznosci
        imigrantow, ktorzy maja statystycznie wiecej dzieci. Na przyklad, w Holandi
        srednia jest 1.7 dla kobiety, ale juz dla Turkow 1.9, zas dla Marokanczykow 2.9.



        (liczba urodzen dla statystycznej kobiety)

        Ireland: 1.99
        France: 1.90
        Norway: 1.81
        Sweden 1.75
        UK: 1.74
        Netherlands: 1.73
        Germany: 1.37
        Italy: 1.33
        Spain: 1.32
        Greece: 1.29
        Source: Eurostat - 2004 figures

        Co wiecej, ratio to spada: jeszcze w 1990 w Szwecji bylo 2.1 dziecka na kobiete
        - zas w latach 2000-2003 wynosil w granicach 1.5.

        W tym samym czasie, w Ameryce, bez tych wszystkich Szwedzkich swistkow-gwizdkow
        ratio wynosilo 2.04 (spore roznice miedzy stanami i grupami etnicznymi)

        Nie widze nic seksistowskiego ani kontrowersyjnego w wywiadzie. Geny sa
        odpowiedzialne za czesc naszych zachowan, czy to sie komus podoba, czy nie.
        Kobiety, ktore osiagaja sukces, robia kariere itp maja statystycznie mniej
        dzieci niz inne, a wiec ich zachowanie prowadzi do reprodukcyjnej kleski. To
        prowadzi do prostego wniosku, ze wiekszosc ludzi za 200 lat bedzie pochodzic od
        tych kobiet, ktore wolaly siedziec w domach niz gonic za kariera (oraz od
        bezrobotnych facetow alkoholikow, zeby bylo smieszniej).


    • andrzej369 Równouprawnienie nie ma szans w starciu z biologią 15.06.08, 17:21
      Natura również podlega ewolucji.
      Czyzby owy profesor na to nie zwrocil uwagi ?

      Gdyby było tak jak profesor twierdzi, to niczym bysmy sie nie roznili od zwierzat.
      Jednak jest roznica i to bardzo widoczna.

      Profesor czlowieka ocenil bardzo nisko, na poziomie zerowej swiadomosci.
      Czy tak jest ?
      Czy tak musi być ?
      A może tak wygodniej plci meskiej ?

      Zapomnielismy o jednej rzeczy, a mianowicie, ze posiadamy zdolnosc do rozwijania swiadomego postepowania (ewolucja rozumu).
      Natura może być kierowana przez Rozum. Obecnie jest odwrotnie, natura kieruje rozumem i mysle, ze tak wcale dalej być nie musi. To wszystko jest zalezne, czy potrafimy ewoluowac sie w kierunku swiadomosci, a nie tylko inteligencji.
      Uwazam, ze gdybysmy szli w kierunku swiadomosci, to zobaczylibysmy jakimi jestesmy cymbalami.

      Aby cos powstalo, najpierw musi być sila, pozniej jest rozwoj rownowagi, a jeszcze pozniej jest ..... . Tak wyglada ewolucja Wszechswiata.
      To wszystko jest oparte na braku poczatku i braku konca. To tylko wspaniala nieskonczonosc naszego bytu i wcale nie oznacza, ze w przyszlosci nie może być oparte na rownouprawnieniu czlowieka. Jeszcze jestesmy w "lesie", może bylibysmy dalej, gdyby nie religie, ktore wstrzymuja rozwoj ludzkiej swiadomosci.
    • dziewczynka_pawelka Równouprawnienie nie ma szans w starciu z biologią 15.06.08, 17:51
      Cytat z tego pana "naukowca": - Oczywiście. Każde z nas robi to, co lubi.
      Kiedyś byłem na stypendium w Wielkiej Brytanii i na jakiś czas przyjechała do
      mnie żona. Poznaliśmy tam parę Amerykanów, którzy dzielili się obowiązkami po
      równo. Jeśli w poniedziałek on gotował obiad, to we wtorek ona. I tak na
      przemian. W niedzielę chodzili do restauracji. I kiedy ona dowiedziała się, że
      u nas głównie żona zajmuje się domem, próbowała ją przekonać, że się jej
      dzieje krzywda. Ale w końcu to moja żona przekonała jej męża, że jest ofiarą w
      swoim związku.

      To najbardziej kuriozalna rzecz, jaką powiedział. Ten facet jest śmierdzącym
      leniem i nie chce mu się nic robić w domu, zrzuca to na barki żony, a potem
      opowiada, że to normalne! I, że wcale nie jest krzywdzące dla kobiety, ale za
      to praca w domu jest krzywdząca dla mężczyzny. Piękne! Nagrodę Jobla temu
      panu! A do żonki mam gorący apel - kobieto otwórz oczy, jesteś wykorzystywana!

      --
      Ja jestem zachłanna wspólnego snu, splotu bez tchu, dotyku stóp i czułych
      gestów...
      • kocia_noga Hmm... 15.06.08, 18:43
        1)wśród mężczyzn jest więcej kretynów, powiada pan X (zapomniałam
        nazwiska).Geniuszem nie jest, więc, więc albo przeciętniakiem, albo
        kretynem.
        2) koczkodany samce wybierają do zabawy klocki, nie małe ludziki.Pan
        X z badania koczkodanów wyciąga wnioski tyczące siebie, być może
        słusznuie, a więc: te bardziej męskie samce wybierają samochodziki,
        czyli zajmuja się naukami technicznymi.Nauki humanistyczne takie jak
        antropologia są domeną kobiet.Pan X wybrał humanistyke, może do
        inzynierii zwyczajnie nie miał głowy a może marny z niego mężczyzna.
        Zawędrowawszy w te nauki, zajął się zdobywaniem pieniędzy i walką -
        oczywiście z bardziej utalentowanymi humanistycznie (patrz badania
        koczkodanów) kobietami, bo walka jest genetycznie przypisana
        mężczyznom.
        No i teraz z pomocą GW walczy o pozbawienie praw konkurencji.Bardzo
        słusznie - skoro jest się tym kretynem, marnym mężczyzną i zarabia
        niewiele, pozostaje tylko dogadać się z redaktorkiem GW.
        Kretyn ale cwany!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka