Dodaj do ulubionych

Baliszewski: Sikorskiego zabili Brytyjczycy pol...

    • bogdan331 Baliszewski: Sikorskiego zabili Brytyjczycy pol... 28.06.08, 15:45
      "Autorzy filmu TVN, powstającego pod kierunkiem Dariusza Baliszewskiego,
      dowodzą, że Sikorski został zastrzelony przez polskich oficerów, którzy byli
      zarazem agentami brytyjskich tajnych służb. Mieli to zrobić na polecenie
      Brytyjczyków, dla których Sikorski stał się politycznym ciężarem. Morderstwo
      zostało popełnione w pałacu gubernatora Gibraltaru, a następnie brytyjskie
      władze upozorowały katastrofę samolotu.

      Członkowie Towarzystwa Miłośników Historii zwrócili się do kard. Stanisława
      Dziwisza o zgodę na otwarcie sarkofagu. Historycy apelują o przeprowadzenie
      profesjonalnej autopsji."
      • chris30 Re: Baliszewski: Sikorskiego zabili Brytyjczycy p 28.06.08, 16:09
        Świetny pomysł z tą ekshumacją, ale dlaczego zatrzymać się na Sikorskim?
        Ekshumować Piłsudskiego, bo pewnie otruli go Sowieci do spółki z kardynałami (za
        odstępstwo od socjalizmu, a potem od wiary katolickiej), księcia Józefa
        (zastrzelili go na polu bitwy agenci Napoleona, żeby przestał nudzić o wolną
        Polskę), nie mówiąc już o Stanisławie Auguście, Stefanie Batorym i innych nagle
        zmarłych postaciach z historii Polski. Dopiero wtedy będziemy szczęśliwi i nie
        przeszkodzi w tym ani droga ropa i gaz, ani żadne dzisiejsze kłopoty!
        • xnw4 Re: Baliszewski: Sikorskiego zabili Brytyjczycy p 28.06.08, 16:25
          O co Ci chodzi?
          To sa przeciez badania historyczne.
          Dlaczego mamy nie wiedziec jak
          bylo naprawde?
      • ffamousffatman Re: Baliszewski: Sikorskiego zabili Brytyjczycy p 29.06.08, 12:46
        @bogdan331:
        "Członkowie Towarzystwa Miłośników Historii zwrócili się do kard. Stanisława
        Dziwisza o zgodę na otwarcie sarkofagu. Historycy apelują o przeprowadzenie
        profesjonalnej autopsji."

        Na takie dictum jest tylko jedna odp.: "Poszli won!"
    • 333a3 Kto zabił Kazimierza Wielkiego? 28.06.08, 15:59
      • rooboy Re: Kto zabił Kazimierza Wielkiego? 28.06.08, 16:03
        333a3, a on tez na wawelu pochowany? zawsze mozna zrobic dwie
        exhumacje, a nie jedna...
      • edek47 Jak to kto ? 28.06.08, 17:39
        STARY KACZOR z PIS-DZIEJEWA!!!
      • edek47 Jak to kto ? 28.06.08, 17:39
        STARY KACZOR z PIS-DZIEJEWA!!!
    • alex-alexander Baliszewski: Sikorskiego zabili Brytyjczycy pol... 28.06.08, 16:08
      Sikorski byl niewygodny dla wszystkich: dla polskiej opozycji w
      Londynie, dla Stalina a najbardziej dla Brytyjczykow.
    • jola_z_dywit_2006a To te same glupki co wywolaly Powstanie W-wskie 28.06.08, 16:16
      Dali ciala w 38 razem z Niemcami rozpoczynajac II WS.
      W 39 w dwa tygodnie i bylo po zawodach. Ale zamordowac Wodza Naczelnego to
      potrafili. Potrafili rozwniez zrobic rzezi w W-wie sami dekujac sie na zapleczu.
      Warto przeczytac "Ludzie, wojna i medycyna"
      • mark.paker Powiedz mi, Jolu..... 28.06.08, 19:36
        Skąd się takie rury jak ty biorą?
    • jola_z_dywit_2006a Angole to nie polscy katole i nie chlapia 28.06.08, 16:22
      kamyk39 napisał:

      > W Giblartarze w tym czasie (katastrofy) byli tez sowieci.
      >
      > Jak to jest z ujawnieneim tajemnic, po 30 latach,
      > czy WB cos pisnela w temacie.
      • mark.paker Re: Angole to nie polscy katole i nie chlapia 28.06.08, 19:38
        jola_z_dywit_2006a napisał:

        > kamyk39 napisał:
        >
        > > W Giblartarze w tym czasie (katastrofy) byli tez sowieci.
        > >
        > > Jak to jest z ujawnieneim tajemnic, po 30 latach,
        > > czy WB cos pisnela w temacie.
        Jolcia, byłaś k..., jesteś k... i na zawsze zostaniesz k....
        • edi54 Re: Angole to nie polscy katole i nie chlapia 29.06.08, 08:45
          mark.paker napisał:

          > jola_z_dywit_2006a napisał:
          >
          > > kamyk39 napisał:
          > >
          > > > W Giblartarze w tym czasie (katastrofy) byli tez sowieci.
          > > >
          > > > Jak to jest z ujawnieneim tajemnic, po 30 latach,
          > > > czy WB cos pisnela w temacie.
          > Jolcia, byłaś k..., jesteś k... i na zawsze zostaniesz k....

          mark.parker siegnal swym chamstwem dna.Typowe dla pisuarow.
          U pisuarow nawet ten "pierwszy" potrafi ofuknac prostego
          czlowieka niewybrednym epitetem : "spieprzaj dziadu".
          A moze w swych ocenach blizsza jest prawdy Jola niz Ty ...
          nadety bufonie? Jola piszac uzywa syntezy ,ale wystarczajaco
          dobrze rozklada akcenty ,by teksty Jej objac refleksja.
          Rozumiem,ze w szkolach uczy sie polskiej historii durnie
          i metoda scholastyczna i stad ten rzucajacy sie w oczy
          brak zdolnosci logicznego pojmowania dziejow.Klepie sie
          daty i podawane "formulki" na pamiec.To dlatego pleni sie
          w Polsce koltunstwo umyslowe i XVIII wieczny sarmatyzm.
          (rodem z podolszczyzny).Na temat Powstania Warszawskiego
          wylano morze atramentu.Dzis nikt nie ma zludzen,ze wywolanie
          Powstania bylo podyktowane checia przejecia Warszawy z rak
          niemieckich,przed wkroczeniem Rosjan.Warszawa padla, bo z
          wojskowego punktu widzenia nie miala najmniejszych szans
          na zwyciestwo.Skutek przegranej: Warszawa zburzona, ludnosc
          miasta przezyla hekatombe.Kto ponosi wine ? Oczywiscie
          ci, ktorzy Powstanie wywolali.Powstancy wykazali bezprzykladne
          mestwo i heroizm.Im chwala,wieczna chwala.Dowodztwo dopuscilo
          sie grzechu wielkiego wobec wlasnego Narodu (bo nie intencje sie
          licza ,lecz skutecznosc).Wielce dyskusyjne bylo i pozostanie
          zajecia przez Polske w 1938 r. Zaolzia (ten fakt bedzie pokutowal
          w historiografii i to niezaleznie od tego,ze "racja serca"
          byla po polskiej stronie).
          Mark.parker ,wiec miast tarzac sie w plugawych kalumniach,
          czytaj wiecej o naszej historii- byle ze "zrozumieniem"
          (by nie przerodzilo sie to u Ciebie w "odklepywanie koronki".)
          Inna sprawa,ze jesli ktos raz zachowal sie po chamsku to
          w moim najglebszym przekonaiu pozostanie chamem!!!

    • piotrek20074 A ci 'polacy' nie mieli pejsów? 28.06.08, 16:22
      .
    • nfaporanek Sikorskiego zabili Brytyjczycy polskimi rekami 28.06.08, 16:23
      Niestety, ale to jest najbardziej prawdopodobna wersja wydarzen...
      Polsce nalezy sie wiec olbrzymie odszkodowanie od W. Brytanii.
      Zamiaast ciagle psuc stosunki z Rosja via Katyn, nie lepiej
      przycisnac Brytyjczykow? To sa znani tchorze, wiec nas nigdy nie
      zaatakuja (oni tylko podejmuja walke agresywna ze znacznie slabszym
      przeciwnikiem)...
      • uyu Re: Sikorskiego zabili Brytyjczycy polskimi rekam 28.06.08, 17:03
        I kto jeszcze winien nam jest odszkodowanie? Szukajmy? Po kiego
        pracowac kiedy mozna odkopywac trupy!
        Nie dosc, ze dostaniemy odszkodowanie to jeszcze zdobedziemy
        nowych "przyjaciol".

        Ciekawe kogo odkopia za 5, 10, 25 lat i od kogo zarzadaja
        odszkodowania?
        • uyu Re: Sikorskiego zabili Brytyjczycy polskimi rekam 28.06.08, 17:04
          erratum:
          jest - zarzadaja; ma byc - zazadaja
        • rooboy Re: Sikorskiego zabili Brytyjczycy polskimi rekam 28.06.08, 17:11
          uyu napisała:

          > I kto jeszcze winien nam jest odszkodowanie? Szukajmy? Po kiego
          > pracowac kiedy mozna odkopywac trupy!
          > Nie dosc, ze dostaniemy odszkodowanie to jeszcze zdobedziemy
          > nowych "przyjaciol".
          >
          > Ciekawe kogo odkopia za 5, 10, 25 lat i od kogo zarzadaja
          > odszkodowania?
          >
          >
          >


          uyu, zydzi maja swoje "holocaust industry", polacy moga miec
          swoje "conspiracy theory industry"...
          • ar.co Re: Sikorskiego zabili Brytyjczycy polskimi rekam 28.06.08, 17:45
            Już mają... Dyrektor w dwóch osobach nazywa się jakoś tak na K.
    • praw-dzic Baliszewski: Sikorskiego zabili Brytyjczycy pol... 28.06.08, 17:25
      a może to udział sluzb Andersa taka sugestia też funkcionowała
    • tomekjeden Dureń durnia pogania. 28.06.08, 17:30
      Ten post napisałem nie dlatego, że uważam że Brytyjczycy nie dokonali zamachu na Sikorskiego. Napisałem go dlatego że nie lubię idiotów.

      1."Baliszewski przyznał, że ma zdjęcia ciała Sikorskiego w trumnie. Według nich , a także wcześniejszych przekazów z ekshumacji w 1943 i 1993 r. twarz generała nie była poraniona. Była brązowa, co mogło sugerować uduszenie."

      Pan Baliszewski "przyznał", że ma zdjęcia. Twarz była brązowa. Czy zdjęcie z roku 1943 było kolorowe? Bo mumie to mają zabarwienie brązowe, a to pasuje do roku 1993. Sikorski zginął bo samolot runął do morza. Dlaczego miałby mieć poranioną twarz? O co Panu Baliszewskiemu chodzi?

      2. "Przy ekshumacji 1993r. z cmentarza w Newark brytyjskie służby przykryły grób specjalnym namiotem, tak aby nikt nie mógł sfotografować zwłok. Polskim służbom specjalnym udało się jednak zrobić zdjęcie. Dysponuje nimi m.in. Kancelaria Prezydenta - przekonuje historyk."

      Głupek Pan Baliszewski powinien wiedzieć, że w Anglii każda ekshumacja odbywa się pod namiotem. W dzikiej Polsce to może i cudaczność. Czy Pan Baliszewski słyszał o czymś takim jak szacunek dla zmarłych okazywany w krajach chrześcijańskich?

      Pan Baliszewski powinien wiedzieć, że dostęp do samolotu Sikorskiego mogli mieć Sowieci, za pośrednictwem swojego agenta Kima Philby'ego. To, że Sikorski był, ze swoim jednoczesnym potępieniem totalitaryzmu niemieckiego i sowieckiego, dla Churchilla niewygodny też daje do myślenia. Tylko nie wedle schematów prymitywnych przygłupów.
      • mikronezja I z szacunku dla Zmarłego .... 28.06.08, 19:25
        utajnili sprawę na następne 50 lat licząc, że być może wtedy już
        nikt nie będzie pamiętał kto to był Sikorski i co to jest Gibraltar,
        za to na pamięć będą znali ostatnie 10 odcinków Klanu, Mody na
        sukces, Na dobre i na złe, Złotopolskich i kilku nowych seriali a
        więc problem wtedy sam się rozwiąże :(((

        > Dlaczego miałby mieć pokaleczoną twarz ?

        Zwykle przy uderzeniu samolotu o podłoże (w tym wodę) powstają
        przeciążenia powodujące, że ciała w samolocie są rzucane o
        przeważnie twarde przedmioty wyposażenia czy konstrukcji samolotu.
        Jeżeli znów Prchal wylądował niezbyt gwałtownie, że samolot nie
        rozpadł się przy uderzeniu, to dlaczego praktycznie wszyscy na jego
        pokładzie zginęli ? Spali (m momencie startu?), byli odurzeni a może
        już nie żyli ? Teoretycznie pilot był najbardziej narażony na śmierć
        lub pokiereszowanie a jednak wyszedł z samolotu o własnych siłach.
      • naprawdetrzezwy Dwa wyjaśnienia: 28.06.08, 20:41
        kolorowa fotografia, jeśli wierzyć dowodom, ma początki w 1872 roku. Pierwsze kolorowe zdjęcie ma jakieś 99 lat (kolorowe w sensie barw naturalnych). Firma Kodak i Agfa produkowały negatywy do zdjęć barwnych od drugiej połowy lat 30. ubiegłego wieku.
        Więc technicznie nie było przeszkód, by zdjęcie było barwne.

        A w czasie gwałtownego hamowania (lądowanie awaryjne na wodzie jest ZAWSZE gwałtowne) człowiek zazwyczaj leci bezwładnie niczym worek kartofli - sądzisz, że niejaki Sikorski był łaskaw zginąć chroniąc twarz przed uszkodzeniami?
        Jeśli masz wątpliwości, to zatrudnij się w wakacje na urazówce lub w pogotowiu. Sam się przekonasz, jak łatwo uszkodzić swą powłokę cielesną podczas wypadku - zwłaszcza, jeśli się (rzekomo) spało...


        Natomiast z namiotem masz rację.
        • tomekjeden Re: Dwa wyjaśnienia: 29.06.08, 11:37
          1. Pewno. Można nawet było nakręcić film barwny na miejscu katastrofy. Materiały
          filmowe z czasów II wojny są przecież dostępne. Jednak "specjalista" powinien to
          sprecyzować, biorąc pod uwagę rok katastrofy. A u Pana Baliszewskiego ten sam
          kolor skóry jest widoczny na zdjęciach wykonanych 50 lat po katastrofie. Prosi
          się o sprecyzowanie.

          2. Pewno, że nie sadzę na generalskiej twarzy nie było śladów uszkodzeń po
          gwałtownym zderzeniu samolotu z wodą. Tyle, że teraz będą szukać śladów po
          rzekomej kuli, od której Sikorski miał zginąć.

          3. Podaję tutaj wyciąg z przepisów dotyczących ekshumacji w Anglii. Podkreślony
          jest w nich szacunek dla zmarłego. Co kraj, to obyczaj.



          EXHUMATION

          Exhumation of both buried and cremated remains usually requires a Home Office
          licence. Exhumations occur for a number of reasons, including:

          * movement from the original grave to a subsequently acquired family plot in
          the same or another cemetery
          * repatriation overseas to be buried along with other family
          * transfer from one cemetery scheduled for development to another
          * court orders requiring further forensic examination.

          Requirements
          It is an offence to exhume any human remains without firstly obtaining the
          necessary lawful permissions. Funeral directors can help in obtaining these:

          * a licence must be obtained from the Home Office
          * if the person is buried in consecrated ground, permission from the church
          must also be obtained
          * an environmental health officer must be present

          Decency and safety
          An environmental health officer must be present at the exhumation and supervise
          the proceedings to ensure that respect for the deceased person is maintained and
          that public health is protected.

          If the conditions of the licence cannot be met, or there are public health or
          decency concerns, the exhumation may not proceed.
          • rooboy Re: Dwa wyjaśnienia: 29.06.08, 13:15
            t1, wiec gdzie jest ten wymog namiotu? licence condition? swoja
            droga nabralem szacunku dla polskich sluzb specjalnych, skoro
            niezauwazone wkradly sie do tego namiotu i zrobily zdjecie, ktorego
            anglicy sie tak bardzo "obawiali"... najwyrazniej pan environmental
            health officer obecny przy exhumacji sikorskiego zostal przyslany z
            environment agency zamiast z mi5... za te nierozwage/nieuwage
            anglicy teraz drogo zaplaca dzieki niestrudzonej pracy pana
            baliszewskiego w tym temacie...

            ps. jestes pewien, ze exhumacje sa w gestii home office a nie
            ministry of justice w uk???
            • rooboy Re: Dwa wyjaśnienia: 29.06.08, 13:51
              t1, zapomnialem dodac... z twych poprzednich postow wynika, ze
              uwazasz, iz anglicy, w przeciwienstwie do polakow, bardzo dbaja o
              szacunek dla zmarlych, czego dowodem maja byc wytyczne ws exhumacji
              obowiazujace w uk... otoz w polsce istnieja podobne wytyczne...

              www.pis.rzeszow.pl/download/ekshumacja.pdf
              wiec dlaczego kwestionujesz polski szacunek dla zmarlych??? przykre
              doswiadczenia wlasne???
              • tomekjeden Re: Dwa wyjaśnienia: 29.06.08, 17:17
                Rooboy, czy nie zauważyłeś, że idzie mi o charakter przepisów i ich wykonanie przez funkcjonariuszy państwowych. Nie idzie mi o porównanie zachowań Anglików i Polaków, tak jak Ty to zrozumiałeś. (A mógłbym opisać potworne zachowania w szpitalach angielskich, jakich byłem świadkiem. Dzicz. Ale to już jest inny temat.) Te Twoje rzeszowskie przepisy nijak się nie mają do angielskich.

                "DECENCY AND SAFETY
                An environmental health officer must be present at the exhumation and supervise the proceedings to ensure that respect for the deceased person is maintained and that public health is protected."

                Uważam, i tutaj porównawczo, że urzędnicy angielscy są bardziej taktowni w takich sprawach niż urzędnicy polscy. Jest to sprawa i przepisów i kultury państwa. Od czasu do czasu czytamy, na przykład, doniesienia w polskiej prasie o zwłokach leżących na ulicy, bo denat zmarł na miejscu to pogotowie go nie zabrało, policja ma inne sprawy, a załatwienie karetki do przewozu zwłok nie leży w gestii tego biura, tylko jakiegoś innego. I tak leżą sobie zwłoki na ulicy co najmniej kilka godzin. Zgodzisz się ze mną, na pewno, że to już jest dzicz. Tak samo jak tylko dzicz, urzędnicy rady miasta, policja i prokuratura, może przejść do porządku dziennego nad potwornym zelżeniem i poturbowaniem kalekiej kobiety przez trójkę bandziorów zatrudnionych przez miasto do kontrolowania biletów w komunikacji miejskiej (Renoma, Gdańsk). Idzie mi o to, że takie zachowania są w Polsce oczekiwane przez ludzi, chociaż nie są one akceptowane. To nie akceptacja czyni normę społeczną, a to że negatywne zjawiska są oczekiwane jako zło wpisane w system. Zła nie akceptujemy, ale się go boimy, bo stoi za nim władza instytucji państwowych. Tak, tak, to wszystko są sprawy związane ze sobą. Forum GW ma to do siebie, że jest znakomitym miejscem dla gatunku wypowiedzi programowo neurotycznych, o ile są skierowane na urzędy i osoby odpowiedzialne przed nami, szarymi obywatelami. Jak tam filecik z kangura? Podobno bardzo smaczne mięsko.

                Pozdrawiam,

                T1


                • tomekjeden Re: Dwa wyjaśnienia: 29.06.08, 17:37
                  Ostatni wyczyn Warwickshire Constabulary. Masz, Rooboy, żebyś nie zarzucił mi
                  braku obiektywizmu.

                  news.bbc.co.uk/1/hi/england/west_midlands/7478337.stm



                  • rooboy Re: Dwa wyjaśnienia: 29.06.08, 23:49
                    tomekjeden napisał:

                    > Ostatni wyczyn Warwickshire Constabulary. Masz, Rooboy, żebyś nie
                    zarzucił mi
                    > braku obiektywizmu.
                    >
                    > news.bbc.co.uk/1/hi/england/west_midlands/7478337.stm
                    >
                    >
                    >


                    t1, he, he, dobre... dwaj bracia w policji... braku obiektywizmu ci
                    nie zarzucam, przeciez obdzielasz wszystkich rowno, gdy jest
                    okazja... jestes prezesem lokalnego kolka amnesty int'l???

                    przyznam, ze ja sie raczej takimi press stories nie podniecam, bo z
                    reguly there are two sides to a story... przeczytaj to:

                    www.theage.com.au/national/new-rail-bashing-claim-20080627-2xtd.html

                    jak widzisz, facet twierdzi, ze inspektorzy go bez powodu
                    poturbowali, zas jedyny raport, jaki train operator otrzymal od
                    swiadkow, mowi, ze facet napadl na 4 inspektorow... mam bardziej
                    interesujace rzeczy do robienia niz sprawdzac, czy autor raportu to
                    kuzyn jednego z inspektorow albo dobry kumpel ich supervisora, jak
                    rowniez, czy pan king is fairdinkum czy tylko fishing for
                    compensation, wiec nie mam zdania na temat tego incydentu.
                    • tomekjeden Re: Dwa wyjaśnienia: 30.06.08, 00:25
                      Cześć, Rooboy. Dobre nie? Podszedł dżentelmen powiedzieć panom z policji
                      uprzejme "hello", czy inne "good morning", na progu swojego domostwa, i dostał
                      parę kopów i w ogóle. I na oko niedowidzi. Ale tam, jak słusznie sugerujesz,
                      wszystko w rodzinie. Tutaj nie ma Amnesty International. Najbliższa filia chyba
                      w Londynie. Nie zbywałbym gatunku fait divers tak nonszalancko. Wiele się można
                      dowiedzieć z takich historyjek. Ten Twój australijski link się nie otwiera.
                      • rooboy Re: Dwa wyjaśnienia: 30.06.08, 04:12
                        sorry t1, ale, jak pisze, mnie takie historyjki nie podniecaja, bo
                        relacja tylko jednej strony z reguly nie jest warta podniety... albo
                        facet cos kreci, albo story kupy sie nie trzyma... facet wyszedl
                        powiedziec innym facetom, ze "police are on their way", a oni mu na
                        to "we are the police"... czyli co? przyjechali na sygnale do
                        wypadku (car crash) w plain clothes under cover??? czy tez moze nie
                        zauwazyl ich uniformow??? musial wiec byc under influence (drugs or
                        alcohol or both), a prawo nie ma zbyt wiele dla takich litosci....
                        policjanci lubia sie na takich troche "wyzyc", nieprawdaz???

                        www.theage.com.au/national/new-rail-bashing-claim-20080627-2xtd.html
                • rooboy Re: Dwa wyjaśnienia: 30.06.08, 05:55
                  t1, na jakiej podstawie uwazasz, ze charakter przepisow angielskich
                  jest bardziej "respectful" w stosunku do zmarlego niz przepisy
                  polskie??? zalaczona przeze mnie notka jest jedynie
                  forma "guidelines", natomiast bardziej szczegolowe przepisy sa
                  zawarte w dzienniku ustaw i zarzadzeniu min. zdrowia, ktorych nie
                  znam, ale moga byc one rownie "respectful" (a moze bardziej??) niz
                  ich angielski odpowiednik...

                  a poza tym, moim zdaniem przepisy powstaja jako odzew na
                  nieodpowiednie postepowanie/zachowanie spoleczenstwa (przyklad 1:
                  czy potrzebne bylyby znaki drogowe ograniczajace predkosc do 40km/h
                  przy szkolach, gdyby wszyscy zwalniali na widok znaku "szkola"???
                  przyklad 2: spozywanie alkoholu w londynskim metrze...) w zwiazku z
                  tym, jesli e-h officer jest potrzebny "to ensure respect for the
                  deceased person is maintained", sugeruje mi to niejako, ze gdyby
                  go/jej tam nie bylo, to roznie by z tym "respect" bywalo... nawet
                  jesli w polskim rozporzadzeniu nie ma mowy o respect, to obecnosc
                  ksiedza/popa/pastora/rabina/etc, kogos z najblizszej rodziny oraz
                  inspektora sanitarnego rowniez taki respect by zagwarantowala, czyz
                  nie???

                  a ty znowu z ta renoma... jaka dzicz, skoro faceci beda mieli
                  proces??? nikt sie nie wtracal (tzn. nie stanal w obronie tej
                  kobiety), bo kazdy boi sie o wlasna skore... pewien lawyer w
                  melbourne cbd sie nie bal i przeczytaj sobie co sie stalo potem...

                  www.theage.com.au/news/national/one-dead-gunman-at-large/2007/06/18/1182018971854.html


                  dla zamkniecia story, hudson zglosil sie po protection do swoich
                  kumpli z hell's angels, ktorzy byli tak "disgusted"
                  jego "wyczynami", ze go skrepowali, wzieli grinder i usuneli jego
                  rozpoznawczy hell's angels' tattoo z jego przedramienia... odrzucony
                  przez "brothers", nie mial innego wyjscia jak oddac sie w rece
                  policji...

                  ps. ostatnio nie udalo mi sie upolowac zadnego roo, nawet przyszly
                  dwa na lokalny mecz aussie rules na pobliski oval, ale nie chcialem
                  ryzykowac, bo za duzo ludzi dookola... ale moge cie zapewnic, ze
                  smak miesa kangurzego (filety sa naprawde dobre and extremely good
                  source of iron) od czasu naszej ostatniej korespondencji (2-3 tyg
                  temu) nie ulegl zmianie... za nastepne dwa tyg tez chyba bedzie
                  podobny... ale za to ty napisz, czy zrobiles juz exercise "what are
                  you doing this weekend" wsrod swoich znajomych (ale nie dobrych
                  kolegow/kolezanek)??? anything to report on this matter???
                  • tomekjeden Re: Dwa wyjaśnienia: 30.06.08, 21:23
                    Dlaczego dzicz? Bo jak ktoś ubliża potwornie kalekiej kobiecie, i jeszcze do
                    tego napada na nią fizycznie, to należy do dziczy. Wypisz wymaluj kontrolerzy z
                    Renomy. OK Rooboy, dajmy sobie spokój z tą policją i kontrolerami z Connexu,
                    Renomy, z truposzami, grobami, ekshumacjami.

                    Podaj lepiej jakiś prosty i wybróbowany przepis na danie z kangura. Słyszałem,
                    że kangurzyna jest, dokładnie jak napisałeś, zdrowa i bardzo smaczna. Tutaj
                    można kangurzynę kupić. Jest bardzo droga, to sobie zarezerwuję na jakąś
                    specjalną okazję. Z tym weekendem to trzeba poczekać. A co z tym angielskim "I"?
                    • rooboy Re: Dwa wyjaśnienia: 01.07.08, 11:32
                      t1, pisales, ze polska to dzicz, bo kontrolerzy renomy napastuja
                      kaleka kobiete... ja kwestionuje taki "assessment" kraju, bo
                      niezalezna prasa donosi o podobnych incydentach na calym swiecie,
                      wiec albo caly swiat dzicz, albo akceptujemy, ze w polsce dziczy tez
                      nie ma, a "wypadki przy pracy sie zdarzaja wszedzie"...

                      tematy policji sa niekiedy calkiem interesujace... czy czytales
                      fragment, ktory ci podeslalem nt zabojstwa prawnika w centrum
                      melbourne przez czlonka hell's angels, chrisa hudsona???

                      teraz przeczytaj to...

                      www.news.com.au/heraldsun/story/0,21985,23664355-661,00.html
                      jeden z paragrafow powyzszej notki mowi: "Police pulled out of a
                      pursuit of the car soon after the Hell's Angel member fired the
                      shots from the car."

                      otoz okazalo sie, ze pilkarz aussie rules, alan didak, tydzien przed
                      tragedia w centrum miasta mial interesujaca noc z panem hudsonem, w
                      czasie ktorej policja gonila samochod hudsona, ale dala spokoj, gdy
                      hudson zaczal strzelac do nich... niektorzy uwazali, ze gdyby
                      policjanci nie byli tacy chicken i kontynuowali poscig, az do
                      successful conclusion, to tydzien pozniej prawnik by nie zginal...
                      od czasu do czasu zastanawiam sie, czy nie straszyc policjantow
                      swoja strzelba na kangury jak mnie zlapia speeding, bo z reguly
                      nigdy nie chca odpuscic...

                      a propos kangura, moja zona dzisiaj wyjechala na wyd2008 jako pomoc
                      organizacyjna, wiec z przepisem trzeba bedzie zaczekac... powiem
                      jednak od siebie, ze mieso kangura jest uwielbiane przez jednych i
                      niezbyt tolerowane przez drugich oraz ma fairly specific taste, wiec
                      radzilbym najpierw zrobic z siebie guinea pig, zanim podasz innym na
                      te "specjalna okazje"...

                      w miedzyczasie, w oczekiwaniu na dobry przepis, masz mnostwo czasu
                      na zebranie wielu odpowiedzi na pytanie "what are you doing this
                      weekend" i zobaczenie, czy jakis pattern emerges... english i has to
                      come after proper preparation, otherwise it can hit you like a ton
                      of bricks... we don't want that, do we? jakies nowe pomysly
                      na "confabolam" (or sth like that) day???

                      ps. pewien forumowicz gazety twierdzi, ze poprawna, angielska forma
                      pewnego niezbyt grzecznego sformulowania jest inna niz popularna
                      forma uzywana w innych rejonach anglosaskiego swiata:

                      u mnie mowi sie: i don't give a f..k what he thinks

                      moj rozmowca twierdzi (z czym ja sie nie zgadzam), ze poprawnie, w
                      anglii, powinno byc: i don't give IT a f..k what he thinks

                      any comments?




                      • tomekjeden Re: Dwa wyjaśnienia: 01.07.08, 21:16
                        Cześć, Rooboy. W sprawie gdańskiej Renomy to nie tylko idzie mi o samych
                        kontrolerów, a również, i głównie, o Radę Miasta, policję i prokuraturę, też
                        dzicz, bo jedyna sprawa przeciwko tym trzem bandziorom będzie z powództwa
                        cywilnego. Wedle władzy w Polsce można publicznie, przy świadkach, potwornie
                        zelżyć kaleką kobietę i następnie ją poturbować, w ramach wykonywania swojej
                        pracy. Potworna dzicz i tyle. Wątpię bardzo czy taki numer przeszedłby w Anglii.
                        Powtarzam dzicz i tyle. I żaden to wypadek przy pracy.

                        O Hudsonie czytałem. Leniwa ta policja. Raczej bym strzelbą ich jednak nie
                        straszył. Dobra, na przepis z kangura cierpliwie poczekam.

                        Tego "english i has to come after proper preparation, otherwise it can hit you
                        like a ton of bricks... we don't want that, do we?", nie rozumiem. Możesz coś
                        powiedziec więcej?

                        The FPD Holiday, Finger Picking Day. Dzwoń do swojej pani poseł.

                        Twoja wersja jest poprawna. Ta druga zawiera dwa podmioty do jednego orzeczenia
                        i jest po prostu durna. Nigdy jej przedtem nie słyszałem.
                        • rooboy Re: Dwa wyjaśnienia: 02.07.08, 01:34
                          hi, t1, na temat dziczy jednak sie roznimy... wg mnie nie ma zbyt
                          wielkiej roznicy miedzy anglia a polska w tej kwestii... spoleczna
                          akceptacja nieodpowiednich zachowan kontrolerow jest bardzo niska
                          lub zadna zarowno w polsce jak i w uk... ale, tak jak pisalem juz
                          poprzednio, angielskie authorities are smart enough to say what they
                          know the public would want them to say... i don't believe they are
                          genuine at all... it's all about anticipating what the public
                          expects and then satisfying these expectations... you talk to them
                          privately and they will tell you that they don't give a f..k (dzieki
                          za advice) about such incidents, but officially have to join the
                          public condemnation of same... don't forget it's only words...
                          generally words don't cost too much and the english (and other
                          anglosaxons) know it... however, when it comes (or when they are
                          forced) to put their money where their mouth is, they struggle...
                          sometimes struggle big time... dam przyklad: amerykanie generalnie
                          zgadzaja sie z polska, ze polska armia potrzebuje dozbrojenia, bo
                          zwiekszy sie zagrozenie zewnetrzne spowodowane potencjalna
                          obecnoscia tarczy na terenie amerykanskim w polsce... so, verbally
                          they accept the polish assessment of the post-shield situation...
                          but they refuse an extra $20mln funding for polish foces' upgrade...
                          (too hard to put their money where their mouth is, isnt it???) two
                          weeks later their senate accepts spending of $440mln/day (i repeat:
                          per day) for funding on-going military operations in irak and
                          afghanistan... so one would say, in comparison, $20mln is a chicken
                          feed...

                          pare lat temu mialem okazje przekonac sie z autopsji, ze anglosaskie
                          rzady/other authorities tak wlasnie postepuja ze swoimi
                          spoleczenstwami... polacy niestety jeszcze nie dojrzeli do tego
                          etapu "rozwoju" i czesto chlapia swoje osobiste i szczere zdanie
                          raczej niz powiedziec to, czego oczekuje od nich spoleczenstwo w
                          takich przypadkach...

                          w przypadku hudsona policja okazala sie nie tylko leniwa ale i
                          tchorzliwa... a tydzien pozniej zginal niewinny czlowiek,a dwoje
                          innych ledwie sie wykaraskalo...

                          do poselki dzwonilem... powiedziala, ze musi skonsultowac z innymi
                          authorities... znowu niedobrze... lokalna police station ma
                          zastrzezenia, ze moze sie kojarzyc z "f..k police dept", wiec trzeba
                          szukac dalej...

                          proper preparation... we're working on it... m.in. gorny paragraf
                          mojego postu... ankieta wsrod znajomych (ale nie good friends)
                          nt "what are you doing this weekend" tez bylaby pomocna...

                          ps. and don't forget the name... dale steyn is coming to destroy
                          england... beware...
                          • rooboy correction 02.07.08, 01:51
                            t1, chyba po polsku powinno byc poslanki, a nie poselki...

                            proper preparation: is andy murray still a miserly scot or has he
                            earned his stripes to become british now???
                            • tomekjeden Re: correction 02.07.08, 21:47
                              O jaką "posełkę" Tobie chodzi? Do pani poseł, albo do pani posłanki. Obie formy
                              są poprawne.

                              Wiesz, Szkoci to zawsze byli British. Z różnym dla ich kultury skutkiem, to
                              trzeba dodać. United Kingdom to nie jest gra słów.
                              • rooboy Re: correction 03.07.08, 02:43
                                tomekjeden napisał:

                                > O jaką "posełkę" Tobie chodzi? Do pani poseł, albo do pani
                                posłanki. Obie formy
                                > są poprawne.
                                >
                                > Wiesz, Szkoci to zawsze byli British. Z różnym dla ich kultury
                                skutkiem, to
                                > trzeba dodać. United Kingdom to nie jest gra słów.

                                t1, w to nigdy nie uwierze, chyba, ze szkoci w uk przeszli
                                niesamowita metamorfoze w ciagu ostatnich 20-25 lat... bywalem
                                wowczas w szkocji... najciezej pracowali w pewien specjalny dzien,
                                ktory ponoc jest public holiday w uk - queen's birthday... na moje
                                pytania dlaczego, odpowiadali, ze to nie jest ich krolowa... wyglada
                                na to, ze mel gibson w dalszym ciagu zdolalby zebrac pospolite
                                ruszenie w celu wyzwolenia kraju... moi znajomi szkoci tutaj, mad
                                soccer fans (celtic), zawsze kibicuja przeciwnikom anglii...
                                standard conversation with them is as follows:

                                - who do you barack for?
                                - the bhoys and whoever plays england!

                                o northern ireland juz nie wspomne, jak sie garneli i dalej garna do
                                tej united kingdom, ktora "nie jest gra slow"... a jesli anglicy
                                uwazaja andy murray za brytyjczyka, to ja juz ich w ogole nie
                                znam....
                                • rooboy new correction 03.07.08, 03:06
                                  barrack, not barack
                                  • rooboy i was right about murray 03.07.08, 03:42
                                    rooboy napisał:

                                    > barrack, not barack


                                    t1, zaskoczyles mnie ta szkocja, wiec musialem poszukac jakiegos
                                    support na google, zebym nie wyszedl na kompletnego ignoranta with
                                    my claim about murray not being fully considered british... and
                                    guess what... fail-free google always delivers... i was right...

                                    "It is unfortunate for Murray that it is only when he is being
                                    successful that he is truly considered British. The rest of the
                                    time - and he often doesn't help himself - he's a curmudgeonly Scot.
                                    As the crowds gathered by Wimbledon's big screen ahead of the match
                                    yesterday afternoon, however, it was difficult not to feel that this
                                    was a bit unjust. "Murray mount" may have been so named by an
                                    optimistic press in the hope of engendering some flag-waving in the
                                    post-Henman era, but Wimbledon's enthusiasm for Murray has never
                                    really been spontaneous.

                                    "I don't think people's attitude to Murray is that great at the
                                    moment," said Adam Mizrahi, a student from Hammersmith who had
                                    queued in the hope of Centre Court tickets but had to make do with
                                    sitting on a trailer for a better view of the big screen. "They
                                    don't like him as much as they did Henman."

                                    The reason? "English people obviously identify more with English
                                    players," said his friend Dhananjay Talwar. "If he was English he
                                    would probably have a bit more support."

                                    "Henman was a good middle-class boy from the Home Counties, and a
                                    lot of people here identify with him," said Brian Lund from Keyworth
                                    in Nottinghamshire, visiting the tournament, as he has done every
                                    year since 1980, with his wife Mary. "People are a bit snippy about
                                    Andy Murray, but personally I think he's a big improvement. He's got
                                    a bit more fight, a bit more personality. A bit more charisma."


                                    hmmm, curmudgeonly scot... didn't even know such word existed...
                                    collins dictionary: curmudgeon - a surly or miserly person.... what
                                    did i say in my original comment about murray? wasn't it: miserly
                                    scot???


                                    by the way, i like the three interviewees, who obviously are
                                    supposed to typify the british society these days:

                                    1. adam mizrahi - iranian?
                                    2. dhananjay talwar - indian?
                                    3. brian lund - scandinavian viking?


                                    i'm sure both adam and dhananjay truly mean what they say when
                                    stating: "if he was english he would probably have a bit more
                                    support." i bet my bottom dollar that they live it (this sentence)
                                    every day while in london....


                                    ps. i hope you trust i did not write the above press article myself,
                                    but i attach the link to the full article, just in case....

                                    www.guardian.co.uk/sport/2008/jul/01/andymurray.wimbledon2
                                    • tomekjeden Re: i was right about murray 03.07.08, 08:38
                                      So Murray is a bit of a dour gloomy sun of a gun from Scotland. Its a free
                                      country. He can be what he likes. None of my business.
                                      • rooboy someone's not pulling his weight 03.07.08, 10:00
                                        i wrote 3 posts on the subject, including some google research on
                                        the mentality and sense of belonging to crown of scottish people (as
                                        well as english people attitude towards other uk citizens) and all i
                                        get in return is 4 short sentences that murray is an odd man out.
                                        c'mon t1, you can do better than that. i assume that you were in a
                                        hurry, leaving for work.
                                        • tomekjeden Re: someone's not pulling his weight 03.07.08, 22:35
                                          You're bloody right, I was in a hurry to get to work. Murray is not an odd man
                                          out. (He's just a dour gloomy son of a gun from Scotland.)However, I am not a
                                          specialist on social attitudes towards the monarchy in the UK. It is a complex
                                          subject. A multi-cultural statehood will always be that. The whole thing can be
                                          at times very tiring, with political correctness making obvious things obtuse
                                          and unfair for everybody. For the hosts and for the newcomers.

                                          If Lithuania, or Estonia, can be independent states, then why not Scotland, or
                                          Wales? I thinks this juxtaposition is fair, and that in the arguments necessary
                                          to consider before answering this question are hidden many historical and
                                          cultural facts, which do not make the matter as simple as it might seem to be.
                                          • tomekjeden Re: someone's not pulling his weight 04.07.08, 04:32
                                            Rooboy, zmieniamy temat, co? Nie znam się na tych rzeczach zupełnie. Sądzę, że
                                            to wszystko co składa się na poczucie przynależności państwowej i narodowej jest
                                            wykładnikiem ogólniej rozumianych wartości i potrzeb. Ale to już jest truizm.
                                            Wygląda na to, że całkiem dobrze znasz Wyspy. Co tu porabiałeś i kiedy?
                                            • rooboy Re: someone's not pulling his weight 04.07.08, 04:49
                                              tomekjeden napisał:

                                              > Rooboy, zmieniamy temat, co? Nie znam się na tych rzeczach
                                              zupełnie. Sądzę, że
                                              > to wszystko co składa się na poczucie przynależności państwowej i
                                              narodowej jes
                                              > t
                                              > wykładnikiem ogólniej rozumianych wartości i potrzeb. Ale to już
                                              jest truizm.
                                              > Wygląda na to, że całkiem dobrze znasz Wyspy. Co tu porabiałeś i
                                              kiedy?

                                              what the heck??? can't you sleep or what?

                                              t1, wysp uk nie znam az tak dobrze... mieszkam jednak w kraju, gdzie
                                              mozna poznac swiatopoglad oraz "modus operandi" wszystkich glownych
                                              (i wielu pozostalych) nacji swiata, pod warunkiem, ze czlowiek jest
                                              open-minded and willing to meet and talk to people of different
                                              walks of life...

                                              bywalem w londynie podczas wakacji bedac studentem warszawskim...
                                              bedzie juz pare ladnych lat temu... barmanem tez bywalem...
                                              niedawno musialem zawiezc syna do liverpoolu... ma troche bzika na
                                              punkcie "you'll never walk alone", you know...
                                              • rooboy Re: someone's not pulling his weight 04.07.08, 05:04
                                                t1, zapomnialem dodac... nie ma problemu ze zmiana tematu, ale
                                                mialem na wzgledzie "proper preparation"... bez proper preparation
                                                bedziesz dalej swiecie przekonany, ze i pisze sie capital dla
                                                przejrzystosci graficznej.... jak ci idzie "what are you doing this
                                                weekend"??? any pattern emerging yet???
                                                • rooboy i'm being ignored.... 05.07.08, 04:11
                                                  t1, any reason why my two previous posts in this theme are being
                                                  ignored???
                                                  • tomekjeden Re: i'm being ignored.... 06.07.08, 14:55
                                                    Taki z Ciebie narwaniec. Wcześnie rano w sobotę samochód wjechał pod okno i
                                                    wybił dziurę w ścianie frontowego pokoju. Leciutkie przemeblowanie, kaloryfer
                                                    (duży taki) wyrwany ze ściany, za kaloryferem sterta cegieł (duża taka).
                                                    Pogotowie magistrackie sprawne. Przyjechał hydraulik i zabezpieczył kaloryfer,
                                                    przyjechał też i cieśla i zabezpieczył dziurę dyktą. Obaj mili i weseli. Trochę
                                                    wesołości w moim wkurzeniu bo stracę co najmniej jeden dzień pracy. Jutro będą
                                                    murować. Ale nie ignoruję Ciebie. Rooboy pisz pod drugim, niższym słupkiem.
                                                    Inaczej się pogubimy. Mam wrażenie, że moderator nam już odpuścił odejście od
                                                    tematu. Ale nikomu nie przeszkadzamy.
                                          • rooboy Re: someone's not pulling his weight 04.07.08, 04:34
                                            t1, bardzo zes tego murray'a zdegradowal w ciagu jednego dnia...
                                            rano byl "sun", a wieczorem juz tylko "son"... no coz, miejmy
                                            nadzieje, ze jego tenisowy ranking po wimbledonie pojdzie jednak w
                                            gore...

                                            my point is NOT "social attitudes towards the monarchy in the uk"...
                                            my point is that in general english do not regard scottish and welsh
                                            as equal and some can even be "guilty" of contempt... their attitude
                                            towards murray proves my point, although i accept that the guy could
                                            smile a bit more (or actually could start smiling as it looks as
                                            though smile is a foreign expression to his face)... it even appears
                                            that the english accept others (non-uk citizens) more readily than
                                            scots and welsh as long as they are commonwealth "citizens"...
                                            example: kevin petersen, andrew strauss... while on this subject:
                                            have you told vaughan to beware steyn.... he will wreck havoc
                                            amongst the english top and middle order, not to mention the
                                            tail...
                                            • rooboy correction no. 3 04.07.08, 06:03
                                              rooboy napisał:

                                              > t1, bardzo zes tego murray'a zdegradowal w ciagu jednego dnia...
                                              > rano byl "sun", a wieczorem juz tylko "son"... no coz, miejmy
                                              > nadzieje, ze jego tenisowy ranking po wimbledonie pojdzie jednak w
                                              > gore...
                                              >
                                              > my point is NOT "social attitudes towards the monarchy in the
                                              uk"...
                                              > my point is that in general english do not regard scottish and
                                              welsh
                                              > as equal and some can even be "guilty" of contempt... their
                                              attitude
                                              > towards murray proves my point, although i accept that the guy
                                              could
                                              > smile a bit more (or actually could start smiling as it looks as
                                              > though smile is a foreign expression to his face)... it even
                                              appears
                                              > that the english accept others (non-uk citizens) more readily than
                                              > scots and welsh as long as they are commonwealth "citizens"...
                                              > example: kevin petersen, andrew strauss... while on this subject:
                                              > have you told vaughan to beware steyn.... he will wreck havoc
                                              > amongst the english top and middle order, not to mention the
                                              > tail...


                                              as a decent africaaner, it supposed to be pietersen, and not
                                              petersen, otherwise known as kp
                                              • rooboy Re: correction no. 4 - not my day today... 04.07.08, 06:25
                                                rooboy napisał:

                                                > rooboy napisał:
                                                >
                                                > > t1, bardzo zes tego murray'a zdegradowal w ciagu jednego dnia...
                                                > > rano byl "sun", a wieczorem juz tylko "son"... no coz, miejmy
                                                > > nadzieje, ze jego tenisowy ranking po wimbledonie pojdzie jednak
                                                w
                                                > > gore...
                                                > >
                                                > > my point is NOT "social attitudes towards the monarchy in the
                                                > uk"...
                                                > > my point is that in general english do not regard scottish and
                                                > welsh
                                                > > as equal and some can even be "guilty" of contempt... their
                                                > attitude
                                                > > towards murray proves my point, although i accept that the guy
                                                > could
                                                > > smile a bit more (or actually could start smiling as it looks as
                                                > > though smile is a foreign expression to his face)... it even
                                                > appears
                                                > > that the english accept others (non-uk citizens) more readily
                                                than
                                                > > scots and welsh as long as they are commonwealth "citizens"...
                                                > > example: kevin petersen, andrew strauss... while on this
                                                subject:
                                                > > have you told vaughan to beware steyn.... he will wreck havoc
                                                > > amongst the english top and middle order, not to mention the
                                                > > tail...
                                                >
                                                >
                                                > as a decent africaaner, it supposed to be pietersen, and not
                                                > petersen, otherwise known as kp

                                                i meant to say as follows: it even appears that the english accept
                                                others (non-uk citizens) more readily than scots and welsh as long
                                                as they are WHITE ANGLOSAXON commonwealth "citizens"... aussies,
                                                kiwis, etc., but obviously not indians, pakistanis, west indians,
                                                etc....
                                                • tomekjeden Re: correction no. 4 - not my day today... 04.07.08, 08:46
                                                  Hej, Rooboy

                                                  1. Z "weekendem" nic na razie nie robię.

                                                  2. Murray sun czy son, to była literówka

                                                  3. Poruszyłeś bardzo ciekawy temat. Nigdy tak przedtem nie kombinowałem, że
                                                  Anglicy preferują białych Anglosasów, kosztem Celtów. Nie mówiąc już o
                                                  kolorowych. Bo ja wiem. Jakoś nie myślę o tych rzeczach zbytnio. Może dlatego,
                                                  że pochodzenie etniczne jest dla mnie sprawą drugorzędną. Sądzę, że jest to
                                                  temat dla socjologów i historyków, oni mają i warsztat i terminologię by dać
                                                  różnym zjawiskom społecznym odpowiedni i w miarę obiektywny opis i kontekst.

                                                  Jakie zmiany zauważyłeś w Anglii podczas ostatniego pobytu?
                                                  • rooboy Re: correction no. 4 - not my day today... 05.07.08, 04:54
                                                    t1,

                                                    1. preferujesz zycie w "blogiej nieswiadomosci"??? zgadzam sie, ze
                                                    czasami jest to lepsze rozwiazanie...

                                                    2. to dobrze, bo juz sie balem, ze nastepnego dnia rano z "son"
                                                    zrobi sie "sin"...

                                                    3. nie wiem, czy to ciekawy temat... ale historycznie rzecz biorac
                                                    unlike some ethnic groups and nations (welsh, scottish, west
                                                    africans, west indians, indians, pakistanis, etc.), aussies, kiwis,
                                                    canadians, americans, africaaners don't hold anu grudges against
                                                    english colonialists... feelings generally are mutual... if you
                                                    don't like me, it's quite likely that i will not like you, too...
                                                    (like in this common conservation: f..k you! response: i love you,
                                                    too)... i believe this simple rule governs the relationships between
                                                    english, welsh and scottish... and will do so for years to come...
                                                    on the other hand if the aussies like england, there is no reason
                                                    why the english should not like the aussies (with the exception of
                                                    the ashes of course over the last 20 years bar 2005)

                                                    4. i'm not a good person to judge england, because i'm biased...
                                                    london was my first, second and third western place that i saw when
                                                    first holidaying in the west... therefore i have a soft spot for
                                                    london, wouldn't call it a blind love, but still... besides, over
                                                    the last 20 years i've been 6 times to london/england, but these
                                                    were all flying (2-3 days) visits only, some business, some family,
                                                    like the recent trip to liverpool... with all due respect liverpool
                                                    is the same old dump hole as it was some 25 years ago, as is anfield
                                                    road with the kop... but the game's atmosphere at anfield is second
                                                    to none...
                                                    london... same good old london, no-one would dare touching its
                                                    centre where all tourists go... one change which i think (but i'm
                                                    not sure) i have noticed is late night safety... i consider myself a
                                                    street smart person and i didn't see any incidents, but i sensed a
                                                    more tense amtosphere on the streets and i wasn't as carefree as i
                                                    used to be 25 years ago... on the other hand though, having to take
                                                    proper care of my teenage son might have had something to do with
                                                    it... if something happened to him, my wife would kill me, but i
                                                    wanted to show him part of london by night...
                          • tomekjeden Re: Dwa wyjaśnienia: 02.07.08, 21:43
                            Cześć Rooboy. Idzie mi o kulturę prawa. Tutaj Polska jest lata świetlne za
                            Anglią. Kaleka kobieta zelżona i poturbowana w imię przepisów, to tylko w
                            dzikiej Polsce. W Anglii jest to raczej nie do pomyślenia. W takich przypadkach
                            zawsze idzie o obowiązująca kulturę. W Polsce, mam tu na myśli urzędników
                            lokalnych i państwowych, jest to kultura dziczy. Piszesz o "public
                            condemnation", czyli o normie społecznej. Norma społeczna w Polsce jest, w
                            takich przypadkach, nieprzystawalna do cywilizowanego państwa prawa, a nie jest
                            bo ludzie nadal boją się władzy. I słusznie się jej boją, skoro dzika władza
                            zezwala na takie traktowanie kalekich kobiet przez swoich funkcjonariuszy.

                            Zachowania prymitywne istnieją w każdym społeczeństwie. Zawsze istnieją one w
                            kontekście kultury i w kontekście wartości. Na przykład dzikus będzie dumny z
                            tego, że kabluje (kultura oficjalna PRL-u), zaś człowiek uczciwy będzie zawsze
                            lojalny wobec prawdy i będzie krytykował otwarcie to co mu się nie podoba
                            (kultura polskiej katolickiej inteligencji). Myślę tutaj szalenie skrótowo, ale
                            zaraz lecę zrobić sobie herbaty, a cezura lat PRL-owskiego Komsomołu pasuje
                            tutaj chyba dobrze.

                            • rooboy Re: Dwa wyjaśnienia: 03.07.08, 02:47
                              ok, t1, let's agree to disagree.
                              • tomekjeden Re: Dwa wyjaśnienia: 03.07.08, 08:39
                                And why not.

                                pozdr
                                • tomekjeden Rooboy, jedziemy stąd! 06.07.08, 15:15
                                  t1,

                                  1. preferujesz zycie w "blogiej nieswiadomosci"??? zgadzam sie, ze
                                  czasami jest to lepsze rozwiazanie...

                                  2. to dobrze, bo juz sie balem, ze nastepnego dnia rano z "son"
                                  zrobi sie "sin"...

                                  3. nie wiem, czy to ciekawy temat... ale historycznie rzecz biorac
                                  unlike some ethnic groups and nations (welsh, scottish, west
                                  africans, west indians, indians, pakistanis, etc.), aussies, kiwis,
                                  canadians, americans, africaaners don't hold anu grudges against
                                  english colonialists... feelings generally are mutual... if you
                                  don't like me, it's quite likely that i will not like you, too...
                                  (like in this common conservation: f..k you! response: i love you,
                                  too)... i believe this simple rule governs the relationships between
                                  english, welsh and scottish... and will do so for years to come...
                                  on the other hand if the aussies like england, there is no reason
                                  why the english should not like the aussies (with the exception of
                                  the ashes of course over the last 20 years bar 2005)

                                  4. i'm not a good person to judge england, because i'm biased...
                                  london was my first, second and third western place that i saw when
                                  first holidaying in the west... therefore i have a soft spot for
                                  london, wouldn't call it a blind love, but still... besides, over
                                  the last 20 years i've been 6 times to london/england, but these
                                  were all flying (2-3 days) visits only, some business, some family,
                                  like the recent trip to liverpool... with all due respect liverpool
                                  is the same old dump hole as it was some 25 years ago, as is anfield
                                  road with the kop... but the game's atmosphere at anfield is second
                                  to none...
                                  london... same good old london, no-one would dare touching its
                                  centre where all tourists go... one change which i think (but i'm
                                  not sure) i have noticed is late night safety... i consider myself a
                                  street smart person and i didn't see any incidents, but i sensed a
                                  more tense amtosphere on the streets and i wasn't as carefree as i
                                  used to be 25 years ago... on the other hand though, having to take
                                  proper care of my teenage son might have had something to do with
                                  it... if something happened to him, my wife would kill me, but i
                                  wanted to show him part of london by night...

                                  Coś w tym jest, w tym Twoim opisie relacji między narodami. Ciekawe jest to, że
                                  "brytyjskość" może opierać się na dwóch różnych podstawach, narodowej i
                                  państwowej. Albo prymat mają prawdziwi Brytyjczycy, czyli Anglosasi i podbici
                                  przez nich Celtowie, albo definiowanie "brytyjskości" przesuwa się na cały
                                  proces redefiniowania wartości i pozostałości po imperium brytyjskim, tym samym
                                  poszerzając pojęcie "brytyjskości". (Ty też, Rooboy, jesteś Brytyjczykiem.) Nie
                                  mogę oprzeć się wrażeniu, że trochę tracą na tym rodowici Anglicy, których co
                                  niektórzy obwiniają za czyny ich przodków. Co i raz w angielskiej telewizji
                                  pojawiają się programy, "What does it mean to be British?", "What does it mean
                                  to be English today?".

                                  Też bardzo lubię Londyn.

                                  pozdr
                                  • rooboy Re: Rooboy, jedziemy stąd! 07.07.08, 05:23
                                    first of all, t1, i'm sorry to hear about the damage to your home...
                                    a co stalo sie z front fence i front lawn??? nie zapomnij zrobic
                                    drobnego, ale calosciowego, remontu uszkodzonego pokoju na koszt
                                    obcego insurance'u... to taki narodowy sport anglosasow,
                                    nieprawdaz??? pewnemu mojemu znajomemu wlamali sie do auta i nie
                                    uwierzysz, ile on w tym czasie w tym aucie mial "stuffu" - laptop,
                                    digital camera, three mobile phones, ipod, pda, 2 tennis rackets,
                                    golf set, etc... jego luck, ze jest doctor of medicine, wiec nikt go
                                    nie kwestionuje... masz drugi fakultet jako lawyer albo medical
                                    doctor??? bo jako filolog slowianski dla insurance'u mozesz byc nie
                                    do konca wiarygodny....

                                    od kiedy ja jestem brytyjczyk??? ja jestem "g'day" oraz "no worries,
                                    mate"... btw znasz ten dowcip...

                                    pewnien anglik chcial zostac irlandczykiem. przychodzi do kliniki,
                                    wyraza swoje zyczenie i doktor na to:

                                    - that's no problem, sir. you'll have to undergo a surgery, we'll
                                    remove 25% of your brain and you will be a proper irishman...
                                    - that simple, doctor? let's do it, then...

                                    po operacji, pacjent budzi sie z anastezy, doktor przychodzi,
                                    wyglada na troche confused and embarrassed i mowi:

                                    - well, look, sir... there's been a mistake... instead of 25%, we've
                                    removed 75% od your brain...
                                    - no worries, mate!

                                    cya.
                                    • rooboy Re: Rooboy, jedziemy stąd! 07.07.08, 06:45
                                      t1, teraz zalapalem.... masz dom, gdzie front window wychodzi na
                                      public footpath, u nas tez juz tak zaczynaja budowac... 7mln km2
                                      ziemi, 20 mln ludzi, wiec na kazdego przypada 0.3km2 czyli 300mm x
                                      1000m, a kaza nam na chodniku mieszkac.... w uk moge zrozumiec, bo
                                      kraj powierzchniowo stosunkowo niewielki, a ludzi caly tlum...

                                      wracajac do insurance'u... nie ma w uk zwyczaju, ze telewizor
                                      (najlepiej starszawy) stoi we frontowym pokoju przed kaloryferem???
                                      jak auto wjezdza przez sciane, kaloryfer jest wyrwany z tejze
                                      sciany, a telewizor oczywiscie sie przewraca, ulegajac
                                      nieodwracalnemu zniszczeniu.... standard insurance claim... u nas
                                      tak sie dziwnie sklada, ze wszystkie najdrozsze home appliances
                                      zawsze maja tego niefarta, ze stoja tam, gdzie nastapilo
                                      zniszczenie... np. tree branch falling through the roof, etc....
                                      • rooboy neue korrektion 07.07.08, 07:53
                                        t1, widzisz, jak czlowiek wpada w panike i totalna dezorganizacje,
                                        jak go zona zostawi, nawet temporarily.... mialo byc 300m a wyszlo
                                        300mm... nb dzialka 300mm x 1000m to by byl ewenement na skale
                                        swiatowa...
                                        • tomekjeden Re: neue korrektion 07.07.08, 09:29
                                          Cześć Rooboy,

                                          nie, niczego nie straciłem w tym zderzeniu z samochodem.

                                          pozdr t1
                                          • rooboy Re: neue korrektion 08.07.08, 03:12
                                            tomekjeden napisał:

                                            > Cześć Rooboy,
                                            >
                                            > nie, niczego nie straciłem w tym zderzeniu z samochodem.
                                            >
                                            > pozdr t1

                                            to dobrze, t1, a nawet zyskales kolejne okno (ok, na narazie otwor
                                            na okno), ktore z jakiegos nieznanego mi powodu zamurowujesz... u
                                            nas teraz ludzie przerabiaja starsze domy glownie poprzez likwidacje
                                            scian wewnetrznych (to create open plan kitchen/family area) oraz
                                            powiekszanie okien (to let more light in)...

                                            nowy temat, moze cie zainteresuje, znajac twoje amnesty
                                            international inclinations...

                                            news.theage.com.au/national/us-planned-to-test-nerve-gas-on-aussies-20080706-32e7.html


                                            niezle, co? z tego co wiadomo, test faktycznie nie doszedl do
                                            skutku... latem 1967 holt (jako urzedujacy prime minister) poszedl
                                            sobie poplywac w portsea niedaleko melbourne i do dzisiaj go nie
                                            znaleziono... gdyby to bylo w polsce to juz od dawna zwolennicy
                                            teorii spiskowych udawadnialiby, ze cia go sprzatnela za odmowe na
                                            przeprowadzenie nerve gas tests kilka lat wczesniej... zeby bylo
                                            jeszcze smieszniej, aquatic centre w melbourne nazwano jego
                                            imieniem... chyba troche antyreklama, skoro sie utopil???

                                            nb. wydaje mi sie, ze australijczycy nie zgodzili sie na ww testy na
                                            zasadzie "madry polak po szkodzie", bo twoi compatriots
                                            przeprowadzili wiele nuklearnych testow na terenach south australia
                                            w latach 50-tych....

                                            en.wikipedia.org/wiki/British_nuclear_tests_at_Maralinga

                                            a wiesz co znaczy maralinga w pitjantjatjara aboriginal
                                            dialect??? "field of thunder"... no wonder it had to done there and
                                            not somewhere else...

                                            cya
    • weganin11 Baliszewski: Sikorskiego zabili Brytyjczycy pol.. 28.06.08, 17:38
      Ciekawe jaki procent Polaków jest w Polsce??Z tego tematu wynika że znikomy.
      • pierot6 j.Kaczyński przypomniał sobie, to wina PO !!! 28.06.08, 17:43
      • anusek111 Re: Baliszewski: Sikorskiego zabili Brytyjczycy p 03.07.08, 15:18
        A niejaki Stefan Wyszyński był TW?

        Oczywiście, ja właściwie też zawsze to wiedziałam, jak wszystcy.
        • swiniopas6 Re: Baliszewski: Sikorskiego zabili Brytyjczycy p 08.07.08, 09:17
          Jednej rzeczy te glupie Swinskie Ryje w Polsce nie sa w stanie
          zrozumiec: Brytyjczycy traktowali Polakow jako bialych WOGs, uzywali
          i owszem ale tak w samej rzeczy gardzili nami, ot tacy przydatni
          Gurkhas,
          nic wiecej. Tylko w chorej polskiej wyobrazni mozna wyobrazic sobie
          ze Brytyjski Raj gotow bylby poswiecic paru swoich oficerow, w tym
          brygadiera jednego, ludzi z elity po public schools- i to po to aby
          ulatwic zabicie jakiego bialego pakiego, Wladyslawa Sikorskiego?
          Predzej swinie naucza sie latac.
    • homer101 Baliszewski: Sikorskiego zabili Brytyjczycy pol... 28.06.08, 18:05
      Panie Baliszewski . Najpierw trzeba sprawdzić , czy doczesna
      szczątki spoczywające na Wawelu , w grobowcu z napisem gen. W.
      Sikorski , to szczątki śp. Władysława Sikorskiego . Dopiero wtedy
      będzie można zrobić coś dalej . Niestety , obawiam się , że prawda
      będzie wyjątkowo okrutna . Kiedy sprowadzano do Polski z Anglii
      szczątki Generała , spotkałem się z kilkoma relacjami dotyczącymi
      tego co zostało wydobyte z grobu i jak to wyglądało . Tak naprawdę
      nic się nie zgadzało . Ani trumna , ani ubiór , ani też inne
      elementy tej układanki . Dlatego śmiem wątpić , czy to aby napewno
      zwłoki Generała . A sądzę , że wiem co mówię . Jestem historykiem ,
      który przez wiele lat śledził sprawę zabójstwa Generała . Mam
      nadzieję , że tym razem nikt nie ukręci łba sprawie
      • preminger Re: Baliszewski 28.06.08, 18:18
        homer101 napisał:

        > Panie Baliszewski . Najpierw trzeba sprawdzić ,

        Należy przy tym wybrać odpowiednią datę do ogłoszenia Narodowi wszem i wobec jakiego to nieszczęśnika sprezentował nam rząd J.K.M. i nie zapomnieć przy okazji o jakiejś okrągłej rocznicy na dokładkę.
    • adalberto3 ME skonczyly sie klapa. Narod potrzebuje sensacji. 28.06.08, 18:19
      Faktem jest, ze w trakcie badan przeprowadzanych po wypadku prawie
      zupelnie pominieto role ewentualnego bledu pilota podczas startu.
      B-24 byl seryjnie produkowany (1943 rok - 3 tys. sztuk) jako
      bombowiec i tylko wyjatkowo przystosowywany do przewozenia osob.
      Podobnym samolotem latal przez cala wojne bez wiekszych przygod
      Churchill. Czeski pilot stosowal dosc orginalny sposob startowania
      - wpierw nabranie pewnej wysokosci, potem lot koszacy celem
      zwiekszenia predkosci i ponowne wznoszenie az do nabrania wysokosci
      podczas lotu nad oceanem. Ten sposob startu sprawdzal sie
      szczegolnie,gdy samolot byl maksymalnie wyladowany. Podczas
      przewozenia osob dodatkowa trudnoscia bylo inne rozmieszczenie
      srodka ciezkosci. Tego dnia samolot byl prawie maksymalnie
      wyladowany. Przynajmniej tak stwierdzala lista pilota. Czy to bylo
      wszystko, nie wiadomo. Loty do Gibraltaru sluzyly do zaopatrzenia
      w papierosy i alkohol, z Bliskiego Wschodu przemycano nawet
      niedostepne w czasie wojny pomarancze. Start nastapil podczas
      ciemnosci, wygaszono wszystkie swiatla na lotnisku. Byc moze powodem
      katastrofy byla zla ocena wysokosci przez pilota - w ciemnosciach
      nie widzial powierzchni morza. Podczas lotu koszacego nagle znalazl
      sie na zbyt niskiej wysokosci. Faktem jest, ze gdy zapalono
      reflektory na skale giblartarskiej samolot byl jeszcze na
      powierzchni. Obserwator widzial jeszcze opuszczajacego samolot
      czeskiego pilota i maszyna zatonela. Na cale szczescie niezbyt
      daleko od brzegu i na plyciznie. Uderzenie o wode prawdopodobnie
      wypchnelo drzwi sluzace do wchodzenia i woda zalala pomieszczenie
      dla pasazerow. Polacy nie mieli zwyczaju zapinania pasow, general
      Sikorski dodatkowo zazyczyl sobie podrozowac w zelaznym lozku
      (byla taka mozliwosc). Jest to bardzo prawdopodobna wersja wypadku.
      Jaki sens mialby zamach tuz po starcie. Rosjan nie bylo w tym czasie
      w Gibraltarze. Ambasador Majski lecial tego dnia do Moskwy, mial
      krotka przerwe na zatankowanie i odwiedziny u gubernatora.
      Sikorskiego nie widzial. W raportach niemieckich agentow z Hiszpanii
      nie ma sladu o jakichkolwiek akcjach na poczatku lipca 1943 roku.
      • preminger Re: ME skonczyly sie klapa. 28.06.08, 18:35
        adalberto3 napisał:
        > W raportach niemieckich agentow z Hiszpanii
        > nie ma sladu o jakichkolwiek akcjach na poczatku lipca 1943 roku.


        zapewne Helmuty delektowały się jeszcze pojmaniem Grota-Roweckiego 30 czerwca.
        (którego swoi nie odbili)
      • prchal Re: ME skonczyly sie klapa. Narod potrzebuje sens 29.06.08, 11:37
        Hipoteza, ze przyczyną katastrofy mógł być błąd załogi, jest notorycznie
        pomijana przez poszukiwaczy sensacji a nawet historyków, mimo, że fakty
        materialne z dostępnych materiałów mi.zdjęć są dostępne.
        Błąd co-pilota polegający, na przestawieniu dźwigni klap skrzydłowych wkrótce po
        oderwaniu samolotu od pasa startowego, zamiast chowania podwozia, mógł w
        konsekwencji wywołać wszystkie obserwowane przez świadków i kapitana samolotu
        zjawiska kończące się uderzeniem samolotu o powierzchnię morza.("mięknięcie"
        sterów, niekontrolowane osiadanie samolotu na prędkości bliskiej przeciągnięcia).
        Wiadomo,że wrak samolotu miał nieprawidłową dla początkowej fazy startu
        konfigurację (podwozie wypuszczone, klapy schowane).
        Ocena sytuacji zewnętrznej przez pilotów była utrudniona, bo start s odbywał się
        nad morze, w nocy, po zachodzie księżyca (2doby po nowiu)
        Opisany błąd jest dość typowy dla początkujących, bądź niezgranych ze sobą
        złóg. Nie jest on przy tym trudny do poprawienia w warunkach wystarczającej
        widoczności zewnętrznej (dzień, oświetlenie w nocy terenu bądź powierzchni morza)
    • misza36 Baliszewski: Sikorskiego zabili Brytyjczycy pol... 28.06.08, 18:54
      to jasne ze zabili go brytyjczycy i co z tego rozkaz wydal brytyjski
      rzad
    • rsrh "Komisja" odbierająca ciało a przewodził jej 28.06.08, 19:10
      Onyszkiewicz nie badała ciała a w jej składzie NIE BYŁO LEKARZA !Papiery w tej
      sprawie znowu utajniono w UK na nastepnie 50 lat!!
      • adalberto3 Re: "Komisja" odbierająca ciało ... To raczej ... 28.06.08, 19:22
        .. tylko kosci. Moga byc problemy z materialem genetycznym. General
        po smierci nie mial zbyt duzo szczescia. Bez sekcji, trumne
        ustawiono w katedrze w Gibraltarze przy temperaturach dochodzacych
        na zewnatrz do 40 st.C. Bardzo szybko rozpoczal sie proces gnilny.
        Trumne trzeba bylo wymienic. Potem na transport nie zgadzali sie
        marynarze z okretu (chyba "Piorun"). Przesad marynarski glosi, ze
        okretem nie przewozi sie zwlok. Przesad sprawdzil sie zreszta bardzo
        szybko. Okret zatonal z cala zaloga w sierpniu czy wrzesniu 1943.
        • ffamousffatman Re: "Komisja" odbierająca ciało ... To raczej ... 29.06.08, 13:04
          @ adalberto3: ORP Orkan
    • rsrh Polecam "Zabójcy " i "Zamach" Kisielewskiego 28.06.08, 19:14
      To dwie naukowe prace stanowiące kompendium wiedzy o tragedii na Gibraltatrze.
      Duysputa na forum bez znajomości w/wym - do niczego nie prowadzi
      • barnaba444 rsrh, co ty?!..To wina Tuska i PO.. 28.06.08, 19:18
        Kaczynski sobie przypomniał !
      • gandalph Re: Polecam "Zabójcy " i "Zamach" Kisielewskiego 08.07.08, 15:04
        rsrh napisał:

        > To dwie naukowe prace stanowiące kompendium wiedzy o tragedii na
        Gibraltatrze.
        > Duysputa na forum bez znajomości w/wym - do niczego nie prowadzi
        Niezupełnie się z tym zgadzam. Teza o katastrofie już dawno upadła,
        pozostaje koncepcja zamachu. Skoro tak, to jak w klasycznym
        kryminale pojawiają się pytania o motyw i sposobność. Sposobność
        mieli niewątpliwie (i to największą) Brytyjczycy, pytanie jaki mieli
        w tym interes? Prawdopodobnie sposobność mieli Amerykanie, pytanie:
        jaki mieliby interes? Interes mieli (ewentualnie) Rosjanie, pytanie
        czy mieli sposobność? Kto jeszcze? A może jakaś kombinacja? Obawiam
        się, że u Kisielewskiego odpowiedzi na te pytania nie znajdziesz,
        trzeba szukać ich gdzie indziej. A mogą to być wydarzenia i fakty
        pozornie odległe od tego, co zdarzyło się 65 lat temu w Gibraltarze.
        Od świadków niczego się nie dowiemy, bo albo nie żyją, albo milczą.
        Antoni Chudzyński powiedział kiedyś w wywiadzie telewizyjnym dla
        Baliszewskiego, co sam słyszałem, że "Generał Sikorski zginął w
        wyniku zdarzeń najwyższej wagi państwowej", potwierdził także wersję
        o tym, że zbrodnia została popełniona w Pałacu Gubernatora. Chwała
        zatem Baliszewskiemu, że szuka uparcie od lat, a że odpowiedzi na
        wszystkie pytania nie znalazł, to inna sprawa. Pytanie, czy to w
        ogóle możliwe.
    • hanklo Prosba do IPN 28.06.08, 19:19
      Nie mozna bohaterow narodowych roznie trakowac.Prosze o sprawdzenie
      czy gen. Sikorski nie figuruje w aktach jako TW sluzb sowieckich lub
      innych. Na podstawie znanych mi notatek i ksiazek istnieje duze
      prawdopodobienstwo ze wspolpracowal ze Stalinem.Napewno KGB ma tomy
      kopie ktore sporzadzali agenci KGB i Mosadu. Sa to wystarczajace
      dowody aby uznac go za TW "Sikora".Nalezy go publicznie ocenic i
      odebrac wszystkie medale
      • preminger Re: Prosba do IPN 28.06.08, 19:25
        hanklo napisał:

        > dowody aby uznac go za TW "Sikora".Nalezy go publicznie ocenic i
        > odebrac wszystkie medale

        publicznie ale uczciwymi ludzmi, bo może się okazać ze w sarkofagu zamiast " existusa " są nowiutki lakierki generalskie i a nóż mógłby się ktoś połasić na nie
      • rsrh Re:Sikorski był płatnym informatorem sztabu Francj 28.06.08, 19:25
        Dokumenty na ten temat ujawnił w Newsweek własnie historyk Baliszewski.
        Widzisz koleś czasem strzelasz a rykoszet idzie w inna stronę !!
        • preminger Re:Sikorski był płatnym informatorem sztabu Franc 28.06.08, 19:28
          rsrh napisał:

          > Dokumenty na ten temat ujawnił

          ujawnić to on sobie mógł prywatną korespondencję królowej
          • rsrh Re piwko czy wódeczka cymbale ? 28.06.08, 19:30
            jw
            • preminger Re: Re piwko czy wódeczka cymbale ? 28.06.08, 19:33
              rsrh napisał:

              > jw

              tobie zdrówko mogę przepić mleczkiem ;)
      • adalberto3 Re: Prosba do IPN - przy okazji trzeba .... 28.06.08, 19:25
        ..sprawdzic pokrewienstwo z min.Sikorskim. Moze jeden z nich
        podszywa sie pod nazwisko.
    • baba-jaga widac grzebanie w grobach to przeznaczenie 28.06.08, 19:26
      zarowno dzisiejszych czasow w Polsce, jak obu partii prawicowych.
      Wspolnie pochyla sie, PISdzielnik i POgrobowiec nad zwlokami Wolnosci
      Utraconej, niegdys. A moze dzisiaj tez?
    • rsrh Czołem czerwone durnie ! Dyskutujcie sami 28.06.08, 19:31
      jw
      • presentaton1 rsrh ..SB-cja do nory, rakiem! 28.06.08, 20:44
    • munkela "...brytyjskie sluzby przykryly grob specjalnym 28.06.08, 19:32
      namiotem, tak aby nikt nie mogl sfotografowac zwlok".

      Taki namiot uzywany jest przy kazdej ekshumacji jaka odbywa sie na
      terenie G.B.
      A Newark w hrabstwie Nottinghamshire czyli Newark-on-Trent znajduje
      sie na terenie G.B.

      Nie nalezy sugerowac sensacji tam gdzie jej nie ma!
    • pies_na_endecje Ekshumacja wykarze...4 promile... 28.06.08, 19:51
      Taak, cos mi sie wydaje, ze tutaj nie zawinil zaden brytyjski
      wywiad, tylko narodowa przywara....Co do samej osoby Sikorskiego, to
      o wiekszego antagoniste w historii Polski naprawde jest trudno.
      Podziekujmy mu za te wszystkie falszywe oskarzenia i procesy ktore
      we Francji wytoczyl pilsudczykom. Podziekujmy mu za to jak
      podzielil Polakow w obliczu okupacji kraju, i potrzebie wspolnej
      walki z wrogiem. Podziekujmy mu za slabosc polskiego rzadu, bo
      najwybitniejsze jednostki pozamykal w wiezieniach i miejscach
      odosobnienia, wszystko po to aby byc wodzem naczelnym. Moze niech
      Pan Baliszewski zajmie sie raczej tym watkiem, niz robic z libacji
      alkoholowej zamach stanu...
      • adalberto3 Re: Ekshumacja wykarze.... Nie jest tajemnica, ze 28.06.08, 20:01
        ..uczestnicy lotow przez Gibraltar wykorzystywali mozliwosc nabycia
        wolnoclowych towarow, ktore podczas wojny byly trudnodostepne
        (alkohol, papierosy).
        • preminger Re: Ekshumacja wykarze.... Nie jest tajemnica, ze 28.06.08, 20:37
          adalberto3 napisał:

          > (alkohol, papierosy).


          też byś się uchlał jakbys wiedział co się stanie za 4 miesiące w Teheranie?
          • presentaton1 Co zrobią z Sikorskim "historycy" IPN ?????? 28.06.08, 20:43
            Wiadomo,że Sikorski miał kontakty ze Stalinem,Berią, itd...
            Jest wiele niejasności w kontaktach Sikorskiego z bolszewikami ZSRR !!!
    • lks17 Sikorskiego zabili Brytyjczycy 28.06.08, 21:26
      A czy wiadomo kto spłodził Baliszewskiego i jak to sie odbyło? To by
      wiele wyjaśniło.
    • venus99 Baliszewski: Sikorskiego zabili Brytyjczycy pol... 28.06.08, 21:26
      a paraliż umysłowy historyków trafia głowy.
    • amoremio Baliszewski: Sikorskiego zabili Brytyjczycy pol... 28.06.08, 23:30
      A Poloki otruli Adalberta ("Wojciecha") Korfantego.
      Najwyzszy czos ekshumowac i zbadac na arszenik.
    • danka2007 Czy ci co zabili-to utworzyli rząd w Londynie ? 29.06.08, 00:06
      Tak wynika z tego wywodu, że ci co zabili to utworzyli rząd
      emigracyjny w Londynie i wydali rokaz wywołania Powstania
      Warszawskiego ? Czy to ci sami ? Niech ci historycy trochę
      przecyzyjnie się wyrażają ?
      • karol9968 Lechowi kaczynskiemu i Fotydze juz podziekujemy 29.06.08, 00:08
    • pissonu Sikorskiego zabili Brytyjczycy 29.06.08, 00:19
      "To była zbrodnia doskonała - mówi Baliszewski. Przypomina, że w 1993r. popełniono dwie zbrodnie."

      No tak a do roku 1993 Sikorski sie ukrywał ... pewnie w M5!
      • rooboy Re: Sikorskiego zabili Brytyjczycy 29.06.08, 00:53
        a po co mu az m5? kawalerka by nie wystarczyla???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka