puuchatek Prezydent: Olszewski ma rację, to sprawa dla pr.. 03.07.08, 11:54 Nie znosiłem Kwaśniewskiego. Nigdy na niego nie głosowałem, byłem wściekły, kiedy został wybrany. Ale nawet on NIGDY nie był aż tak "partyjnym prezydentem", jak osoba obecnie piastująca ten Urząd. NIezależnie od tematu sporu, niezależnie od tego o co toczy się kłótnia - wiadomo, że prezydent Kaczyński zawsze przyjmie optykę PiS i nie omieszka publicznie tego wyrazić. "Panie prezesie, (kolejne) zadanie wykonane". PiSiorki krzyczące tu o prokuraturze: może jednak spóbujcie najpierw poczytać coś na ten temat zamiast bezmyślnie powtarzać dyrdymały, które głosi pan Olszewski i które powtarza za nim Pan Prezydent. Mam nadzieję, że doczekam dnia w którym panowie Macierewicz i Olszewski staną przed Trybunałem Stanu. A już najbardziej mnie rozśmieszył pajac, który tu pisze o cenach benzyny. Może przypomnij sobie, prosiaczku, któy z ostatnich rządów podnosił akcyzę na paliwa. Podpwiem: nie był to rząd Tuska. Czy naprawdę popieranie PiS musi iść w parze z wyłączeniem logiki? Odpowiedz Link Zgłoś
slonce_peru Wyborco POśmiewiska płać i płacz za benzynę 10 zł! 03.07.08, 12:00 i wpatruj się dalej w tvn w naszego miłościwego pana i władcę lenia i nieroba Odpowiedz Link Zgłoś
mg.2005 slonce_peru , w dup.e kaczora! 03.07.08, 12:26 jak kaczor otworzy oczy, to troche swiatła... Odpowiedz Link Zgłoś
manasonta slonce_peru,To że Olszewski kłamie, to OK ????? 03.07.08, 12:28 aktyprawne.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=244438 2007 M. P. Nr 83 poz. 880 Odpowiedz Link Zgłoś
slonce_peru Donald z Bagien blokował weryfikację WSI 03.07.08, 12:34 i nikt temu nie za[przeczy. członkowie Komisjii weryfikacyjnej WSI czekali pare miesiecy na dostep do kancelarii tajnej oraz na uruchomienie systemu teleinformatycznego Odpowiedz Link Zgłoś
mg.2005 slonce_peru, ty tępy młotku z SB... 03.07.08, 13:04 bibainfo.pl/pub/213.227.74.12/2007/09/20/030927/5890/rotfl.jpg rotfl.jpg (Obrazek JPEG, 469x408 pikseli) Odpowiedz Link Zgłoś
slonce_peru Olszewski najlepszym premierem był 03.07.08, 12:35 to był super premier ale Bolek gnida go wywalił Odpowiedz Link Zgłoś
111.55dd Re: Olszewski najlepszym premierem był 03.07.08, 12:46 Nie Bolek,tylko mózg kancelarii prezydenta śMiecio Wachowski.To ta gnida rządziła Wałęsą i całą kancelarią. Odpowiedz Link Zgłoś
wet3 Olszewski ma racje ... 03.07.08, 12:47 Oczywiscie, ze ma racje. Prawda jednak nie ma szans gdy rzadza komunisci Tuska a niejaki Cwiakalski decyduje o sprawiedliwosci. Odpowiedz Link Zgłoś
slonce_peru Biografia Olszeskiego-patrioty najlepszegoPremiera 03.07.08, 12:50 Jan Olszewski urodził się 20 sierpnia 1930 roku w Warszawie w rodzinie katolickiej, politycznie związanej z tradycjami polskiego niepodległościowego ruchu robotniczego. Jego ojciec, dziadek i pradziadek byli kolejarzami. Matka była stryjeczną siostrą Stefana Okrzei, straconego przez Rosjan w 1905r., jednego z założycieli Organizacji Spiskowo-Bojowej PPS, którą kierował Józef Piłsudski. W latach okupacji hitlerowskiej od 1943 roku, Jan Olszewski brał udział w konspiracji harcerskiej Szare Szeregi. W latach 1946 - 1947 uczestniczył w akcji wyborczej na rzecz PSL Stanisława Mikołajczyka. W 1949r. zdał maturę w praskim liceum im. płk Lisa - Kuli. W 1953 r. ukończył Wydział Prawa Uniwersytetu Warszawskiego. Skierowany administracyjnym nakazem do pracy w Ministerstwie Sprawiedliwości, zdaje po kilku miesiącach egzamin aspirancki w Polskiej Akademii Nauk i rozpoczyna pracę naukową w Zakładzie Nauk Prawnych PAN pod kierunkiem najwybitniejszego polskiego kryminologa prof. Stanisława Batawii. O okresie przełomu pa1/4dziernikowego 1956 r. wchodzi do zespołu redakcyjnego tygodnika "Po Prostu". Jest autorem lub współautorem szeregu głośnych publikacji tego wówczas najbardziej poczytnego i zaangażowanego w walkę ze Stalinizmem tygodnika. Po zamknięciu pisma przez Władysława Gomułkę w 1957 r. zostaje objęty zakazem pracy w dziennikarstwie. Rozpoczyna wówczas aplikację adwokacką zakończoną zdaniem egzaminu adwokackiego w 1962 roku. W tym samym czasie działa w skupiającym opozycyjną wobec komunistycznych władz grupę warszawskiej inteligencji w Klubie Krzywego Koła. W latach 1958-60 jest członkiem zarządu Klubu, a potem, aż do chwili zlikwidowania tej placówki w 1962 r., uczestniczy w tajnym zespole programowym faktycznie kierującym tą - według określenia jednego z opozycyjnych publicystów - "jedyną oazą wolnego słowa na obszarze między Łabą a Oceanem Spokojnym". Od początku swej pracy w adwokaturze Jan Olszewski prowadzi obrony ludzi prześladowanych przez władze PRL. Jest obrońcą Kuronia i Modzelewskiego, Melchiora Wańkowicza, J.N. Millera, Janusza Szpotańskiego i innych. W 1968 r. w związku z obroną studentów aresztowanych w czasie manifestacji marcowych w Warszawie zostaje pozbawiony możliwości wykonywania funkcji obrońcy i przez dwa lata pozostaje pozbawiony możliwości wykonywania funkcji obrońcy i przez dwa lata pozostaje bez pracy. Organy bezpieczeństwa przygotowują przeciw niemu sfingowany zarzut rzekomego złożenia fałszywych zeznań w obronie znanego działacza opozycji niepodległościowej Wojciech Ziembińskiego. Po prawie półtorarocznym śledztwie i procesie zostaje jednak uniewinniony . W 1970 r. wraca do adwokatury i nadal broni wię1/4niów politycznych między innym członków tajnej, niepodległościowej organizacji Ruch. W 1975 r. wobec zamiaru ówczesnych władz PZPR wprowadzenia do Konstytucji przepisu o kierowniczej roli tej partii w Polsce, Olszewski jest inicjatorem i jednym z głównych organizatorów akcji protestacyjnej, rozpoczętej tzw. "Listem 59", podpisanym przez wybitnych przedstawicieli środowisk naukowych, artystycznych itd. Wkrótce potem wspólnie z trzema innymi działaczami opozycji niepodległościowej (m.in. Antonim Pajdakiem, byłym członkiem Delegatury Rządu Londyńskiego na kraj,) ogłaszają publiczny protest przeciwko uchwaleniu konstytucyjnego zapisu o obowiązkowym sojuszu PRL ze Związkiem Sowieckim. Na przełomie 1975 - 76 Jan Olszewski bierze udział w zorganizowaniu Polskiego Porozumienia Niepodległościowego, tajnej organizacji skupiającej grono polskich intelektualistów, stawiającej sobie za cel przygotowanie ideowych podstaw przyszłej, suwerennej polskiej państwowości. PPN w okresie swojej działalności w latach 1976-80 ogłosił ponad 50 publikacji programowych, z których wiele do dzisiaj zachowało polityczną aktualność. Jedną z najpopularniejszych był napisany przez Olszewskiego praktyczny poradnik dla konspiratorów pt. "Obywatel a służba bezpieczeństwa". Poradnik był wielokrotnie wznawiany w tzw. drugim obiegu wydawniczym i korzystano z niego całe pokolenie działaczy solidarnościowej konspiracji w latach stanu wojennego. Po strajkach czerwcowych w 1976 r. w Radomiu i Ursusie Jan Olszewski należał do paroosobowego zespołu warszawskich adwokatów, którzy mimo policyjnej i propagandowej nagonki bezinteresownie bronili represjonowanych robotników. Współdziałał w związku z tym, z Komitetem Obrony Robotników oraz Ruchem Obrony Praw Człowieka i Obywatela - pierwszymi jawnymi i niezależnymi organizacjami opozycyjnymi w PRL. W czerwcu 1977 roku z ramienia KOR współuczestniczył w działaniach zmierzających do ustalenia rzeczywistych okoliczności zabójstwa Stanisława Pyjasa. W okresie strajków sierpniowych w 1980 r. Olszewski przygotowuje z W. Chrzanowskim i Wł. Siła-Nowickim statut organizacji Wolnych Związków Zawodowych i przedostając się z nim do Stoczni Gdańskiej, przedstawiając go komitetowi strajkowemu. 4 Września 1980 roku wraz z kilkunastoma przedstawicielami załóg największych warszawskich zakładów pracy uczestniczy w Ursusie w powołaniu Niezależnego Związku Zawodowego Mazowsza. 17 września 1980 r. na pierwszym ogólnopolskim spotkaniu regionalnych komitetów założycielskich niezależnych związków zawodowych we Wrzeszczu zgłasza wniosek o powołanie jednej, wspólnej organizacji pracowniczej "Solidarność". W następnych miesiącach aż do grudnia 1981 r. jest doradcą Lecha Wałęsy, Komisji Krajowej "Solidarności" i zarządu Regionu Mazowsze. Podczas stanu wojennego broni w dziesiątkach procesów działaczy "Solidarności" na terenie całego kraju. Jest obrońcą wielu przywódców Związku, m. in. Lecha Wałęsy, Zbigniewa Romaszewskiego, Zbigniewa Bujaka i wielu innych. W tych latach pełni także funkcję doradcy w Sekretariacie Episkopatu Polski i w tym charakterze współdziała w wielu interwencjach podejmowanych przez Kościół na rzecz prześladowanych działaczy "Solidarności" i opozycji. Z upoważnienia Prymasa Polski w 1984 - 1985 r. występuje jako oskarżyciel posiłkowy reprezentujący rodzinę księdza Jerzego Popiełuszki w procesie Jego morderców w Toruniu. Od roku 1987 uczestniczy w pracach Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie. W 1989 odmawia jednak wzięcia udziału w pertraktacjach "okrągłego stołu". Udziela jedynie jako ekspert z dziedziny prawa przedstawicielom strony solidarnościowo - opozycyjnej pomocy w sprawach dotyczących praworządności wymiaru sprawiedliwości. W tym właśnie czasie "nieznani sprawcy" dokonują serii morderstw na zaangażowanych w działalność niepodległościową księżach Niedzielaku, Suchowolcu i Zychu. Służba Bezpieczeństwa PRL usiłuje za wszelką cenę zakamuflować te zbrodnie jako "wypadki ze skutkiem śmiertelnym bez udziału osób trzecich". Olszewski podejmuje wówczas starania o zdemaskowanie tych fałszerstw. Szczególnie uporczywie musi walczyć o ujawnienie prawdziwych okoliczności zabójstwa ks. Stefana Niedzielaka, z którym Olszewskiego i jego żonę łączyła długoletnia przyja1/4ń (udzielał im sakramentu małżeństwa). Starania obrońcy doprowadzają w końcu do przyznania przez prokuraturę, że ks. Niedzielak został z premedytacją pozbawiony życia przez profesjonalnych morderców, ale śledztwo zostaje ostatecznie umorzone z powodu "nie wykrycia sprawców". Nie zgadzając się z ówczesną linią polityki Lecha Wałęsy, Olszewski odrzuca kandydowanie w wyborach w 1989 roku do tzw. kontraktowego Sejmu. Odrzuca też propozycję uczestniczenia w rządzie Tadeusza Mazowieckiego. Jesienią 1990 roku uczestniczy w przygotowaniu programu wyborczego L. Wałęsy i jest jego mężem zaufania w Państwowej Komisji Wyborczej w wyborach prezydenckich. Po zwycięstwie wyborczym prezydent Wałęsa zleca mu zorganizowanie rządu. Po paru tygodniach Olszewski zrzeka się tej misji, nie godząc się na udział w rządzie komunistycznej nomenklatury (m.in. adm. Kołodziejczyka jako szefa MON) i na kontynuowanie linii polityki gospodarczej L. Balcerowicza - na c Odpowiedz Link Zgłoś
111.55dd Re: Biografia Olszeskiego-patrioty najlepszegoPre 03.07.08, 13:02 Dla równowagi poproszę o życiorys Adama Michnika. Odpowiedz Link Zgłoś
slonce_peru Biografia Aarona Szechtera czyli Mi-mi-mi-CHNI-KA 03.07.08, 13:08 Adam Michnik pochodzi z rodziny przedwojennych działaczy Komunistycznej Partii Polski. W 1961 jeszcze jako uczeń liceum brał udział w spotkaniach Klubu Krzywego Koła, a po jego zamknięciu był jednym z założycieli dyskusyjnego Klubu Poszukiwaczy Sprzeczności (forum dyskusyjnego młodych ludzi rozczarowanych rzeczywistością PRL). Michnik w 1964 r. rozpoczął studia historyczne na Uniwersytecie Warszawskim. Był dwukrotnie zawieszony w prawach studenta - w 1965 za rozpowszechnianie wśród kolegów listu otwartego Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego do członków PZPR, wzywającego do naprawy systemu politycznego oraz w 1966 za zorganizowanie spotkania dyskusyjnego z Leszkiem Kołakowskim, wyrzuconym z PZPR za krytykę jej władz. W marcu 1968 roku ostatecznie relegowany z uczelni za udział w wydarzeniach marca '68, a wkrótce potem aresztowany i skazany na 3 lata więzienia. Po wyjściu otrzymał tzw. wilczy bilet (zakaz studiowania na jakiejkolwiek uczelni). Studia historyczne ukończył dopiero w połowie lat 70. jako ekstern na Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Działalność opozycyjna Działał w Komitecie Obrony Robotników, był jednym z pomysłodawców, założycieli i wykładowców Towarzystwa Kursów Naukowych. Od 1980 r. był doradcą NSZZ "Solidarność", a od 1988 nieformalnego Komitetu Koordynacyjnego przy Lechu Wałęsie. Jako działacz opozycyjny Adam Michnik wielokrotnie był zatrzymywany i więziony; w czasie stanu wojennego internowany, a następnie oskarżony i osadzony w areszcie pod zarzutem "próby obalenia ustroju socjalistycznego". Wyszedł na krótko w 1984 r. na mocy amnestii, by w 1985 ponownie zostać skazanym na 3 lata za próbę zorganizowania strajku w Stoczni Gdańskiej; uwolniony rok później także na mocy amnestii. Uczestniczył w przygotowaniach i obradach Okrągłego Stołu. W pamiętnych wyborach 4 czerwca 1989 r. wszedł do Sejmu z listy Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego. W 1990 był członkiem tzw. "Komisji Michnika", która stwierdziła że archiwa MSW są niekompletne. Po rozpadzie Komitetu Obywatelskiego i porażce Tadeusza Mazowieckiego w wyborach prezydenckich 1990 r. zrezygnował z czynnego uprawiania polityki. Na czele gazety Jeszcze przed wyborami otrzymał od Wałęsy misję wydawania gazety, organu Komitetu Obywatelskiego na czas kampanii wyborczej 1989 r. Na jej bazie powstała "Gazeta Wyborcza", której Michnik został redaktorem naczelnym, mając za sobą doświadczenie dziennikarsko-redakcyjne (1977-1989) w pismach i wydawnictwach tzw. drugiego obiegu, m.in. w "Biuletynie Informacyjnym", "Zapisie", "Krytyce" i Nowej, największej podziemnej oficynie wydawniczej. Pod jego rządami "Gazeta Wyborcza" zajęła na kilkanaście lat pozycję nr 1 na rynku dzienników, a wydająca ją Agora S.A. stała się jednym z największych koncernów medialnych w Polsce (należy do niej m.in. kilkanaście tytułów prasowych, portal gazeta.pl, agencja reklamy zewnętrznej AMS, udziały w kilkunastu stacjach radiowych). Sam Michnik nie objął - według publicznych oświadczeń - udziałów w spółce. Afera Rywina W lipcu 2002 r. Adam Michnik nagrał producenta Lwa Rywina żądającego w imieniu "grupy trzymającej władzę" 17,5 mln dolarów łapówki za taki kształt właśnie nowelizowanej ustawy o radiofonii i telewizji, który umożliwiłby Agorze kupno udziałów w telewizji (Agora była zainteresowana udziałami w Polsacie). Ujawnione nagranie z rozmowy dało początek głośnej aferze, wyjaśnianej potem przez komisję sejmową. Obnażając kulisy działań prominentnych członków SLD, dążących do kontrolowania rynku medialnego, tzw. afera Rywina stała się w wyborach parlamentarnych 2005 przysłowiowym gwoździem do trumny rządzącej lewicy postkomunistycznej. Sam Michnik został z kolei nagrany w październiku 2006 przez ochronę Aleksandra Gudzowatego. W rozmowie z szefem Bartimpexu przyznał m.in., że niektóre materiały "Gazety Wyborczej" o tej firmie powstawały z inspiracji służb specjalnych. Zaprzeczył temu później na łamach "GW". Redaktor naczelny "Gazety Wyborczej" jest zdeklarowanym przeciwnikiem lustracji oraz zwolennikiem i obrońcą idei grubej kreski rozumianej jako nierozliczanie komunistycznej przeszłości. Stąd jego bulwersujące część opinii publicznej wypowiedzi w obronie gen. Wojciecha Jaruzelskiego i gen. Czesława Kiszczaka, a nawet apele o abolicję w stosunku do autorów stanu wojennego (ostatni wygłoszony w 2005 r.) Odpowiedz Link Zgłoś
mg.2005 słoneczko-hrabio SB..lubisz smrodek szamba? 03.07.08, 13:34 Olszewski tym zalatuje... Odpowiedz Link Zgłoś
czyzyk331 Re: Biografia Olszeskiego-patrioty najlepszegoPre 03.07.08, 13:27 Dziękuję za przypomnienie. To tylko potwierdza moją terorię, że można było być opozycjonistą w PRL nie siedząc w więzieniu. Dlaczego prześladowano Kuronia, Modzelewskiego, Macierewicza. Michnika itd. a Olszewski ich bronił? Skąd w/w mieli kasę na obrońcę, skoro nie pracowali? Odpowiedz Link Zgłoś
czyzyk331 Re: ćWoki i Wieśniaki z PO wspołpracują z SLD 03.07.08, 13:41 Premier Olszewski dał się wmanipulować w rozgrywki braci bliźniaków Kaczyńskich, a taki z niego dobry i bohaterski człowiek. Odpowiedz Link Zgłoś
slonce_peru Gazeta Wyb zwolniła dziennikarza chorego na raka!! 03.07.08, 13:03 Kierownictwo "Gazety Wyborczej", "miłosierne" wobec konfidentów, pozbawiło pracy chorego na raka korespondenta! Chodzi o Jacka Kalabińskiego, korespondenta "GW" w Stanach Zjednoczonych. Sprawę, ujawniła na łamach "Rzeczpospolitej" jego żona, Barbara. Jak twierdzi nie chciała wcześniej zabierać głosu w tej sprawie, gdyż nie czuła się upoważniona do oceniania innych. Zmieniła zdanie w związku ze sprawą Lesława Maleszki: ""Przerywam milczenie sprowokowana sprawą Maleszki. W tej historii, jak w soczewce, skupia się dwuznaczność kryteriów, jakimi kieruje się kierownictwo "Gazety Wyborczej". Z jednej strony "Gazeta" latami kryje, chroni i opłaca gangstera moralnego, jakim jest Maleszka, nazywając to "aktem miłosierdzia chrześcijańskiego" oraz stosowaniem kryteriów "socjalnych i humanitarnych". Określa ponadto samą siebie jako "ofiarę", a Maleszkę jako "tragiczną postać"(...)" "Z drugiej strony to samo kierownictwo "Wyborczej" pozbawiło pracy swojego wieloletniego korespondenta Jacka Kalabińskiego, gdy był śmiertelnie chory i Jego życie zbliżało się do końca. Wobec Jacka Kalabińskiego "GW" nie zdobyła się ani na "akt miłosierdzia chrześcijańskiego", ani na zastosowanie kryteriów "socjalnych i humanitarnych". Barbara Kalabińska cytuje też rozmowę jej męża z zastępczynią redaktora naczelnego "GW" Heleną Łuczywo: Helena Łuczywo: Jak się czujesz? Jacek Kalabiński: Lepiej. Właśnie szykuję się wrócić do pisania. Helena Łuczywo: Nie musisz. Właśnie dyskutowaliśmy tu w redakcji i zdecydowaliśmy, że "Gazeta" nie może ponosić ryzyka trzymania nieubezpieczonego korespondenta. Jacek Kalabiński: ?? Helena Łuczywo: Zaraz dostaniesz faksem zwolnienie. Widzisz, nie jesteśmy bezwzględnymi kapitalistami, tylko humanitarnymi demokratami, dlatego nie dzwoniliśmy do ciebie w lutym, kiedy gorzej się czułeś. Jacek Kalabiński został pozbawiony pracy i poczucia bezpieczeństwa, gdy potrzebował go najbardziej. Z humanitarną pomocą przyszła Jackowi "Rzeczpospolita" w osobach Maćka Łukasiewicza i Kazia Dziewanowskiego. Gdy umierał 24 lipca 1998, od trzech tygodni był na etacie w tym dzienniku. Umarł przed ekranem komputera z zaczętą korespondencją - pisze Barbara Kalabińska niezalezna.pl/index.php/article/show/id/4333 Odpowiedz Link Zgłoś
mg.2005 slonce_peru..hrabio! zmieniłeś nicka? 03.07.08, 13:05 bibainfo.pl/pub/213.227.74.12/2007/09/20/030927/5890/rotfl.jpg rotfl.jpg (Obrazek JPEG, 469x408 pikseli) Odpowiedz Link Zgłoś
mg.2005 hrabio! Ty jesteś na tym zdjęciu? hahhah 03.07.08, 13:32 bibainfo.pl/pub/213.227.74.12/2007/09/20/030927/5890/rotfl.jpg rotfl.jpg (Obrazek JPEG, 469x408 pikseli) Odpowiedz Link Zgłoś
czyzyk331 Re: Gazeta Wyb zwolniła dziennikarza chorego na r 03.07.08, 13:47 Dziwne, że dopiero teraz walczysz o zwolnianych z pracy. JAK DORN ze swoim kaczystowskim zapleczem zwalniał masowo pracowników, to na forum nie było protestów!!! 4 pracowników mswia po zwolnieniu zmarło na zawał serca, wielu do tej pory jest szykanowanych i prześladowanych przez kaczystów!!! Odpowiedz Link Zgłoś
slonce_peru Biografia Stefana Michnika-brata Adama 03.07.08, 13:11 Stefan Michnik (ur. 28 września 1929 w Drohobyczu) - polski prawnik i wojskowy w stopniu kapitana, sędzia wojskowy, adwokat. Syn Heleny z d. Michnik. Jest bratem przyrodnim Adama Michnika. W 1950 r. został płatnym, dobrowolnym agentem służby bezpieczeństwa o pseudonimie Kazimierczak. W 1953 r. z powodu przynależności do PZPR został skreślony z rejestru SB.[1] W 1951 r., po ukończeniu szkoły prawniczej Duracza, został asesorem w Wojskowym Sądzie Rejonowym w Warszawie, w stopniu podporucznika w wieku 22 lat. W roku 1952 został porucznikiem i zaczął przewodniczyć składom sędziowskim sądzącym schwytanych członków żołnierzy podziemia niepodległościowego i członków dawnej partyzantki antyhitlerowskiej. Był też kierownikiem gabinetu katedry wojskowo-prawniczej w Wojskowej Akademii Politycznej kierownej przez Polana-Haraschina i instruktorem w Zarządzie Sądownictwa Wojskowego. W roku 1956 w wieku 27 lat awansował do stopnia kapitana, aby rok później dobrowolnie odejść z wojska. Przez kilka miesięcy w latach 1957-1958 adwokat w Warszawie. Następnie redaktor w Wydawnictwie MON. Oskarżany o zbrodnie stalinowskie oficer Ludowego Wojska Polskiego, sędzia w Wojskowym Sądzie Rejonowym w Warszawie w latach 1951-1956, gdzie był przewodniczącym składów sędziowskich orzekających często karę śmierci na żołnierzach podziemia antykomunistycznego, wywodzących się z dawnych oddziałów AK, BCh i NSZ. Był sędzią między innymi w procesach: * majora Zefiryna Machalli (wyrok śmierci, pośmiertnie rehabilitowany) * pułkownika Maksymiliana Chojeckiego (niewykonany wyrok śmierci) * majora Jerzego Lewandowskiego (niewykonany wyrok śmierci) * pułkownika Stanisława Weckiego wykładowcy Akademii Sztabu Generalnego (13 lat więzienia, zmarł torturowany, pośmiertnie zrehabilitowany) * majora Zenona Tarasiewicza * pułkownika Romualda Sidorskiego redaktora naczelnego Przeglądu Kwatermistrzowskiego (12 lat więzienia, zmarł wskutek złego stanu zdrowia, pośmiertnie zrehabilitowany) * podpułkownika Aleksandra Kowalskiego * majora Karola Sęka, artylerzysty spod Radomia, przedwojennego oficera, potem oficera Narodowych Sił Zbrojnych (wyrok śmierci, stracony w 1952 roku) Wymieniony przez Komisję Mazura jako jeden z sędziów łamiących praworządność[2]. W 1969 r. po wydarzeniach marcowych wyjechał do Szwecji (odmówiono mu wizy USA), gdzie mieszka do dziś jako emerytowany bibliotekarz w Uppsali. W latach 70. wspierał działaczy opozycji demokratycznej, współpracował z Radiem Wolna Europa i publikował w paryskiej "Kulturze" teksty na temat Czechosłowacji w roku 1968 (pod pseudonimem Karol Szwedowicz). Adam Michnik w swoich wspomnieniach zawartych w książce Między panem a plebanem tłumaczy działania swojego brata w latach 1951-1956 jego młodzieńczą naiwnością i twierdzi, że rola Stefana Michnika w aparacie stalinowskiego terroru została wyolbrzymiona ze względu na rolę, jaką w najnowszej historii Polski odegrał on sam. Instytut Pamięci Narodowej rozważa obecnie wniosek o ekstradycję Stefana Michnika.[3] pl.wikipedia.org/wiki/Stefan_Michnik Odpowiedz Link Zgłoś
111.55dd Re: Biografia Stefana Michnika-brata Adama 03.07.08, 13:31 Aaa,ten życiorys jest ciekawy.Że też św.ziemia takich nosi. Odpowiedz Link Zgłoś
slonce_peru Mąż Pitery współpracownikiem SB 03.07.08, 13:13 niezalezna.pl/index.php/article/show/id/4227 Odpowiedz Link Zgłoś
czyzyk331 Re: Mąż Pitery współpracownikiem SB 03.07.08, 13:21 Jemu chwała!! Znalazł się bohater który chciał rozpracować środowisko Macierewicza oraz Ligii Republikańskiej! Odpowiedz Link Zgłoś
slonce_peru Lobby czerwonych rektorów 03.07.08, 13:25 W ubiegłym tygodniu na łamach gazet codziennych ukazało się płatne ogłoszenie zawierające list otwarty niemal 50 rektorów i profesorów prywatnych uczelni do premiera Donalda Tuska. Treść tego listu zawiera wiernopoddańczą deklarację: Z uznaniem przyjęliśmy założenia Reformy Systemu Nauki i Szkolnictwa Wyższego opublikowane 16 kwietnia 2008 r. przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. (...) Oczekujemy na pełną realizację planowanej reformy w zapowiadanym przez jej autorów 2-letnim okresie. Życzymy Panu Premierowi i Pana Rządowi odwagi i zdecydowania w realizacji projektu reformy. W dalszej części tekstu czytamy: Ze swojej strony chcielibyśmy zwrócić uwagę Pana Premiera na niezwykle ważną sprawę wywołującą w naszych uczelniach duże napięcia - to jest problem dofinansowania z budżetu państwa kształcenia studentów studiów stacjonarnych w uczelniach niepublicznych. (...) Skończmy z podziałem na szkolnictwo publiczne i niepubliczne, rozróżniajmy tylko uczelnie dobrej jakości i złej jakości, niezależnie od tego, kto daną uczelnię zakładał. Krótko mówiąc, sygnatariusze listu przedstawili premierowi swoistą ofertę transakcji wiązanej: w zamian za bezwarunkowe poparcie rządowego projektu reformy - dodajmy, projektu mocno krytykowanego przez wiele środowisk naukowych, m.in. za propozycję zniesienia habilitacji - rektorzy domagają się dotowania z budżetu państwa swoich uczelni. Trudno powiedzieć, czy rząd Tuska przystanie na tę transakcję, ale jedno jest pewne: mamy do czynienia z naciskiem silnego lobby, które potrafi walczyć o swoje interesy. Towarzysze z Biura Dwaj spośród podpisanych profesorów to dawni członkowie najwyższych władz partyjnych. Pierwszym jest znany socjolog Hieronim Kubiak, dziś wykładowca Krakowskiej Szkoły Wyższej im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego, a przez wiele dziesięcioleci pracownik UJ. Do PZPR wstąpił już w wieku 19 lat (był akurat rok 1953) i pozostał aż do rozwiązania. Szczytowym momentem jego kariery okazał się IX Nadzwyczajny Zjazd partii w lipcu 1981 r., na którym Kubiaka nie tylko wybrano do Komitetu Centralnego, ale powołano też w skład Biura Politycznego oraz powierzono funkcję jednego z sekretarzy KC (tę ostatnią posadę stracił po roku). Niedługo po Zjeździe krakowski profesor stanął również na czele Komisji KC dla wyjaśnienia przyczyn i przebiegu konfliktów społecznych w dziejach Polski Ludowej. Niebawem jednak sam miał okazję obserwować kolejny taki konflikt - stan wojenny, którego wprowadzenie biernie zaakceptował, choć wcześniej miał opinię partyjnego liberała i zwolennika dialogu z "Solidarnością". Jego karierę na szczytach władzy zakończył kolejny, X Zjazd PZPR w 1986 r., gdy generał Jaruzelski dokonał cięcia po skrzydłach, usuwając z Biura Politycznego zarówno Kubiaka, jak i jego betonowego antagonistę Albina Siwaka. Profesorowi powierzono wówczas funkcję przewodniczącego Ogólnopolskiego Komitetu Pokoju, zaś na początku 1989 r. stanął on na czele Stowarzyszenia "Kuźnica" skupiającego lewicową inteligencję Krakowa. W III RP Kubiak zawsze trzymał się blisko SLD, sygnując swym nazwiskiem różne inicjatywy tego środowiska, np. apel do prezydenta Kwaśniewskiego o ułaskawienie Zbigniewa Sobotki pod koniec 2005 r. czy deklarację Ruchu na rzecz Demokracji z 3 maja ubiegłego roku. Drugim byłym luminarzem PZPR, który podpisał się pod listem do premiera Tuska, jest prof. Roman Ney, pełniący dziś funkcję rektora Śląskiej Wyższej Szkoły Zarządzania im. gen. Jerzego Ziętka w Katowicach. Ten wybitny geolog i były rektor Akademii Górniczo-Hutniczej wstąpił do partii na początku swej kariery naukowej, w 1961 r., zaś w latach 1974-1978 był wiceministrem nauki, szkolnictwa wyższego i techniki. Na fali zmian posierpniowych w 1980 r. Ney został sekretarzem KC i zastępcą członka Biura Politycznego w ekipie Stanisława Kani. IX zjazd dla niego jednak okazał się przykrym doświadczeniem, bo nie tylko pozbawił go tych funkcji, ale wręcz wyłączył ze składu KC (powrócił do niego w 1986 r.). W czynną politykę Ney zaangażował się jeszcze w 1989 r., gdy został posłem na Sejm kontraktowy. Nadal reprezentował PZPR, a po jej rozwiązaniu przyłączył się do Polskiej Unii Socjaldemokratycznej Tadeusza Fiszbacha. Dyplomata Kwaśniewskiego Nie mniej barwny życiorys miał obecny rektor Wyższej Szkoły Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych i Politycznych w Gdyni, prof. Wojciech Lamentowicz. Ten politolog przez długie lata związany z Uniwersytetem Warszawskim - choć także z Wyższą Szkołą Nauk Społecznych przy KC - wstąpił do partii w feralnym roku 1968 (a wystąpił po 13 latach), co jednak nie przeszkodziło mu później zdobyć zaufania środowiska KOR-owskiego, z którym blisko współpracował w latach 80. Brał udział w obradach "okrągłego stołu", następnie dostał posadę w Ośrodku Studiów Międzynarodowych Senatu RP. Od 1991 r. aktywnie działał w Solidarności Pracy, przekształconej wkrótce w Unię Pracy. Jako wiceprzewodniczący UP został w 1993 r. posłem, zaś dwa lata później był jedynym z liderów tej partii, który przed drugą turą wyborów prezydenckich otwarcie poparł Aleksandra Kwaśniewskiego. Został za to usunięty z władz UP, lecz zyskał stanowisko podsekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta, odpowiedzialnego za sprawy zagraniczne. W 1997 r. Kwaśniewski mianował go ambasadorem w Grecji i na Cyprze, a po powrocie do kraju w 2001 r. poświęcił się on całkowicie obowiązkom rektora prywatnej uczelni. Jedynie w wyborach do Parlamentu Europejskiego Lamentowicz spróbował jeszcze sił, startując z pomorskiej listy SLD-UP, ale mandatu nie zdobył. Pod listem do premiera podpisał się również Jerzy Paweł Nowacki, rektor Polsko-Japońskiej Wyższej Szkoły Technik Komputerowych. Jest on mężem Izabeli Jarugi-Nowackiej, byłej posłanki i przewodniczącej Unii Pracy, dziś reprezentującej w Sejmie klub SLD. Ale Nowacki to nie jedyna osoba na tej liście tak ściśle związana z Sojuszem. Mamy tu również Longina Pastusiaka, niegdyś partyjnego politologa specjalizującego się w historii USA, przy tym zięcia Edwarda Ochaba, później zaś wieloletniego posła i marszałka Senatu. Na ostatnim kongresie SLD Pastusiak, mimo swych 73 lat, został wybrany na zastępcę nowego lidera partii, Grzegorza Napieralskiego. Akademia SLD Jako profesor Pastusiak reprezentuje Akademię Finansów w Warszawie. To bardzo ciekawa uczelnia utworzona w 1991 r. pod nazwą Wyższej Szkoły Ubezpieczeń i Bankowości. Jej założycielem była Fundacja Promocji Ubezpieczeń, powołana przez państwowe firmy ubezpieczeniowe (m.in. PZU i Warta) oraz banki. Od początku rektorem jest ten sam człowiek - Mirosław Zdanowski, w czasach PRL oficer Komendy Głównej Straży Pożarnej, pod koniec lat 80. komendant Szkoły Głównej Służby Pożarniczej. Już w III RP ten wysoko postawiony strażak zajął się ubezpieczeniami i w połowie lat 90. otrzymał stanowisko wiceszefa Rady Nadzorczej PZU. Rządzili wówczas postkomuniści, spośród których wielu wykładało na kierowanej przez Zdanowskiego uczelni, m.in. Józef Oleksy (także dziś jest dziekanem Wydziału Stosunków Międzynarodowych AF), Jerzy Jaskiernia, Dariusz Rosati czy Tadeusz Iwiński. Tych nazwisk jednak nie znajdziemy na liście sygnatariuszy apelu do premiera - prawdopodobnie dlatego, że zbyt jednoznacznie się kojarzą. Ale z grona wykładowców Akademii Finansów mamy tu - obok Zdanowskiego i Pastusiaka - przynajmniej dwie charakterystyczne postacie. Pierwsza to prof. Ryszard Michalski, absolwent elitarnego Wydziału Handlu Zagranicznego SGPiS i wieloletni pracownik tej uczelni, stypendysta Fulbrighta i jednocześnie członek zespołu przygotowującego projekt reformy gospodarczej w Instytucie Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu. Od 1988 r. pracował w Ministerstwie Finansów, gdzie odpowiadał za obsługę zadłużenia zagranicznego. Kiedy w 1994 r. ministrem został Grzegorz Kołodko, uczynił Michalskiego swym zastępcą i sytuacja ta powtórzyła się w 2002 r., gdy Kołodko po raz drugi objął ster finansów państwa. Odpowiedz Link Zgłoś
mg.2005 Lobby czerwonych rektorów i złodziei .... 03.07.08, 13:35 wyborcza.pl/1,75480,5222851,Fundacja_na_ciezkie_czasy.html Fundacja na ciężkie czasy Odpowiedz Link Zgłoś
slonce-peru Kaczynscy, to aferałowie i komuchy! 03.07.08, 13:41 wyborcza.pl/1,75480,5222851,Fundacja_na_ciezkie_czasy.html Fundacja na ciężkie czasy Odpowiedz Link Zgłoś
czyzyk331 Re: Kaczynscy, to aferałowie i komuchy! 03.07.08, 13:59 <W 1989 r. biskup Kazimierz Majdański zaprosił Opus Dei do Polski i stworzył jej członkom warunki do działania. Pierwsze kroki stawiał tu niezwykle ambitny ks. Stefan Moszoro-Dąbrowski, którego rodzina od lat służy tej organizacji. W ostatnich latach postacią numer jeden w tym regionie stał się Alberto Lozano Platonoff, numerariusz OD, doradca ministra finansów. Ten Meksykanin z pochodzenia – znakomicie znający Polskę i naszych rodaków – jest wicedyrektorem ośrodka akademickiego OD w Szczecinie i wykładowcą Uniwersytetu Szczecińskiego. Z uczelni tej zresztą pochodzi także wielu innych aktywistów organizacji, m.in. prof. Jan Lubiński, mąż Teresy Lubińskiej, do niedawna ministra finansów, a obecnie sekretarza stanu w Kancelarii Premiera Marcinkiewicza.Po Szczecinie przyszła kolej na inne ośrodki w kraju: Warszawę, Kraków i Poznań. Dziś OD dysponuje nie tylko kilkusetosobową „kadrówką” i coraz większym zastępem sympatyków, ale i potężnym majątkiem, m.in. własnymi przedszkolami i szkołami, choć oficjalnie występują one pod innymi szyldami. Obecnie pod egidą Opus Dei nabiera rozpędu kształcenie kadr menedżerskich, rekrutowanych m.in. spośród aktywistów PiS i PO. Ekspansja organizacji odbywa się na niespotykaną dotąd skalę, choć wiele aspektów jej działalności nadal skrywa milczenie. Tylko nieliczni domyślają się, że także w Polsce, śladem wielu krajów europejskich, rośnie materialne zaplecze Dzieła – na przykład w Piotrkowie Trybunalskim powstają mury nowoczesnej uczelni, która będzie kształcić funkcjonariuszy Opus Dei. Szacuje się, że jedną trzecią Klubu Parlamentarnego PiS stanowią dziś ludzie związani w różnym stopniu z Opus Dei. Liderami tej grupy są: poseł Kazimierz Ujazdowski (minister kultury i dziedzictwa narodowego) i senator Ryszard Legutko (wicemarszałek Senatu). O wpływach OD świadczy m.in. wybór na premiera Kazimierza Marcinkiewicza, który już od wielu lat jest przygotowywany do wstąpienia do Opus Dei. Premier pochodzący formalnie spoza OD gwarantuje braciom Kaczyńskim kontrolę nad rządem, ale w praktyce nie wygląda to zbyt różowo. Kancelarią Premiera kierują więc ludzie braci K. (Mariusz Błaszczak, b. burmistrz dzielnicy Śródmieście w Warszawie, Piotr Tutak, b. dyrektor biura PiS w Sejmie, i Adam Lipiński, najbliższy współpracownik Jarosława Kaczyńskiego), ale faktycznie za sznurki pociągają: Zbigniew Derdziuk (wiceszef Kancelarii Premiera Jerzego Buzka, prawa ręka Wiesława Walendziaka, członek rad nadzorczych spółek, m.in. Telewizji Familijnej i Instytutu Środkowoeuropejskiego, dziś członek rady Instytutu Sobieskiego) i Konrad Ciesiołkiewicz (rzecznik prasowy rządu, wychowanek Kazimierza Ujazdowskiego, polityczne szlify zdobywał w ZHR). Pod całkowitą kontrolą OD są też trzy resorty: finansów, kultury i dziedzictwa narodowego oraz skarbu państwa. Poza Alberto Lozano Platonoffem w Ministerstwie Finansów działają jeszcze inni funkcjonariusze Dzieła: za strategię podatkową odpowiada dr Marian Moszoro (31 lat), absolwent uniwersytetu OD w Barcelonie; cłami, administracją podatkową, grami losowymi i zadłużeniem zajmuje się z kolei supernumerariusz Marian Banaś, de facto pierwszy zastępca ministra finansów, który awansował tak wysoko za zasługi dla Dzieła w Krakowie. Za instytucje finansowe, informatyzację i analizy ekonomiczne odpowiada wiceminister finansów Cezary Mech, absolwent hiszpańskiej uczelni OD, były prezes Urzędu Nadzoru nad Funduszami Europejskimi, skłócony z Lechem Kaczyńskim, co zablokowało jego awans na ministra finansów.Jeszcze większe wpływy Kościoła widoczne są w resorcie kultury. Do organizacji należą: sam minister Kazimierz Ujazdowski, a także obaj jego zastępcy – Jarosław Sellin (b. członek KRRiT) i Tomasz Merta (b. dyr. Instytutu Dziedzictwa Narodowego zajmującego się faktycznie promocją świętych Kościoła kat., napędzający do organizacji stado młodych wilków> Odpowiedz Link Zgłoś
111.55dd Re: Lobby czerwonych rektorów 03.07.08, 13:48 To nam się towarzystwo pięknie poustawiało. Odpowiedz Link Zgłoś
czyzyk331 Re: Lobby Opus Dei rządzi... 03.07.08, 13:57 Informacja dot. roku 2006 Najbardziej tajemnicza organizacja katolików – Opus Dei – coraz mocniej zapuszcza korzenie w Polsce. Opanowuje elity polityczne i środowiska naukowe. W naszym kraju działa około 350 aktywnych opusdeistów oraz około 1000 sympatyków.Ta ortodoksyjna organizacja nie pojawiła się w Polsce dopiero w ostatnich latach. Z pewnością zwolennicy Josemarii Escrivy de Balaguera (założyciel OD) – kanonizowanego przez Jana Pawła II w październiku 2002 r. – działali w Polsce już od dawna, jednakże nie pojawiali się w świetle telewizyjnych jupiterów. Dopiero jednoznaczne poparcie polskiego papieża i przemiany polityczne nad Wisłą pozwoliły im wypłynąć na szersze wody. JPII nie krył swoich sympatii dla OD, które zresztą wybrało go na papieża. Szacuje się, że wokół Wojtyły uwijało się około 100 członków i protektorów organizacji, m.in. rzecznik prasowy Watykanu Joaquin Navarro-Valls. Jak ostatnio słyszeliśmy, wybór nowego papieża, Benedykta XVI, również przeforsowali członkowie Dzieła.Także w polskim Kościele można spotkać wielu hierarchów, którzy śladem sternika z Watykanu od lat otwarcie sympatyzują z Dziełem. Należą do nich m.in.: sekretarz Episkopatu, bp Piotr Libera, metropolita gdański Tadeusz Gocłowski, abp Sławoj Leszek Głódź i bp Piotr Jarecki.Sympatii i związków z ortodoksyjnymi katolikami nie ukrywa dziś wielu polityków, m.in. z Argentyny, Peru, Brazylii, Chile. Coraz liczniej, choć nieśmiało, ujawniają się ci z Hiszpanii, Austrii czy Włoch. Szczególnie duże wpływy miała ta organizacja w Hiszpanii za czasów gen. Franco i prawicowego rządu Jose Marii Aznara.Początki oficjalnej działalności Dzieła Bożego w Polsce związane są ze Szczecinem, a ściślej mówiąc – z diecezją szczecińsko-kamieńską. W 1989 r. tamtejszy biskup Kazimierz Majdański zaprosił OD do Polski i stworzył jej członkom warunki do działania. Pierwsze kroki stawiał tu niezwykle ambitny ks. Stefan Moszoro-Dąbrowski, którego rodzina od lat służy tej organizacji. W ostatnich latach postacią numer jeden w tym regionie stał się Alberto Lozano Platonoff, numerariusz OD, doradca ministra finansów. Ten Meksykanin z pochodzenia – znakomicie znający Polskę i naszych rodaków – jest wicedyrektorem ośrodka akademickiego OD w Szczecinie i wykładowcą Uniwersytetu Szczecińskiego. Z uczelni tej zresztą pochodzi także wielu innych aktywistów organizacji, m.in. prof. Jan Lubiński, mąż Teresy Lubińskiej, do niedawna ministra finansów, a obecnie sekretarza stanu w Kancelarii Premiera Marcinkiewicza.Po Szczecinie przyszła kolej na inne ośrodki w kraju: Warszawę, Kraków i Poznań. Dziś OD dysponuje nie tylko kilkusetosobową „kadrówką” i coraz większym zastępem sympatyków, ale i potężnym majątkiem, m.in. własnymi przedszkolami i szkołami, choć oficjalnie występują one pod innymi szyldami. Obecnie pod egidą Opus Dei nabiera rozpędu kształcenie kadr menedżerskich, rekrutowanych m.in. spośród aktywistów PiS i PO. Ekspansja organizacji odbywa się na niespotykaną dotąd skalę, choć wiele aspektów jej działalności nadal skrywa milczenie. Tylko nieliczni domyślają się, że także w Polsce, śladem wielu krajów europejskich, rośnie materialne zaplecze Dzieła – na przykład w Piotrkowie Trybunalskim powstają mury nowoczesnej uczelni, która będzie kształcić funkcjonariuszy Opus Dei. Szacuje się, że jedną trzecią Klubu Parlamentarnego PiS stanowią dziś ludzie związani w różnym stopniu z Opus Dei. Liderami tej grupy są: poseł Kazimierz Ujazdowski (minister kultury i dziedzictwa narodowego) i senator Ryszard Legutko (wicemarszałek Senatu). O wpływach OD świadczy m.in. wybór na premiera Kazimierza Marcinkiewicza, który już od wielu lat jest przygotowywany do wstąpienia do Opus Dei. Premier pochodzący formalnie spoza OD gwarantuje braciom Kaczyńskim kontrolę nad rządem, ale w praktyce nie wygląda to zbyt różowo. Kancelarią Premiera kierują więc ludzie braci K. (Mariusz Błaszczak, b. burmistrz dzielnicy Śródmieście w Warszawie, Piotr Tutak, b. dyrektor biura PiS w Sejmie, i Adam Lipiński, najbliższy współpracownik Jarosława Kaczyńskiego), ale faktycznie za sznurki pociągają: Zbigniew Derdziuk (wiceszef Kancelarii Premiera Jerzego Buzka, prawa ręka Wiesława Walendziaka, członek rad nadzorczych spółek, m.in. Telewizji Familijnej i Instytutu Środkowoeuropejskiego, dziś członek rady Instytutu Sobieskiego) i Konrad Ciesiołkiewicz (rzecznik prasowy rządu, wychowanek Kazimierza Ujazdowskiego, polityczne szlify zdobywał w ZHR). Pod całkowitą kontrolą OD są też trzy resorty: finansów, kultury i dziedzictwa narodowego oraz skarbu państwa. Poza Alberto Lozano Platonoffem w Ministerstwie Finansów działają jeszcze inni funkcjonariusze Dzieła: za strategię podatkową odpowiada dr Marian Moszoro (31 lat), absolwent uniwersytetu OD w Barcelonie; cłami, administracją podatkową, grami losowymi i zadłużeniem zajmuje się z kolei supernumerariusz Marian Banaś, de facto pierwszy zastępca ministra finansów, który awansował tak wysoko za zasługi dla Dzieła w Krakowie. Za instytucje finansowe, informatyzację i analizy ekonomiczne odpowiada wiceminister finansów Cezary Mech, absolwent hiszpańskiej uczelni OD, były prezes Urzędu Nadzoru nad Funduszami Europejskimi, skłócony z Lechem Kaczyńskim, co zablokowało jego awans na ministra finansów.Jeszcze większe wpływy Kościoła widoczne są w resorcie kultury. Do organizacji należą: sam minister Kazimierz Ujazdowski, a także obaj jego zastępcy – Jarosław Sellin (b. członek KRRiT) i Tomasz Merta (b. dyr. Instytutu Dziedzictwa Narodowego zajmującego się faktycznie promocją świętych Kościoła kat., napędzający do organizacji stado młodych wilków).Także Ministerstwem Skarbu kierował do 4 stycznia br. członek OD Andrzej Mikosz, a po jego wymuszonej dymisji pałeczkę przejął Paweł Szałamacha, też członek Dzieła, do niedawna prezes Instytutu Sobieskiego, faktycznego zaplecza finansowo-programowego PiS, powiązany wcześniej z pampersami Walendziaka. W resorcie eksponowane stanowiska zajmują również sympatyzujący z organizacją Maciej Heydel (wiceminister) i Piotr Rozwadowski (wiceminister). Nie brak także „swoich” w innych resortach – Ministerstwem Transportu i Budownictwa kieruje Jerzy Polaczek, supernumerariusz, zaś jego prawą ręką jest Piotr Styczeń, członek Dzieła, któremu powierzono rozwiązywanie problemów budownictwa mieszkaniowego. Z kolei w MSWiA na stanowiskach wiceministrów pracuje 2 bliskich sympatyków Dzieła: Arkadiusz Czartoryski (nadzoruje wojewodów) i Paweł Soloch (odpowiada za straż pożarną i system ratownictwa). W Ministerstwie Gospodarki tak newralgicznym tematem jak zapewnienie Polsce dostaw gazu zajmuje się Piotr Naimski, sympatyzujący od lat z organizacją OD. Za kontakty z parlamentem oraz sprawy międzynarodowe odpowiada w MON Aleksander Szczygło, kojarzony z OD. W resorcie zdrowia wiceminister Bolesław Piecha jest członkiem tej organizacji. Z OD związani są również: wiceminister spraw zagranicznych Anna Fotyga (b. eurodeputowana PiS), wiceminister środowiska Agnieszka Bolesta, minister i jego zastępca w resorcie pracy, czyli Krzysztof Michałkiewicz i Kazimierz Kuberski.W Sejmie członkiem organizacji jest sam świątobliwy marszałek Marek Jurek, a także posłowie PiS: Małgorzata Bartyzel, Tadeusz Cymański, Artur Górski, Tomasz Górski, Paweł Kowal, Piotr Krzywicki, Jan Libicki, Barbara Marianowska, Paweł Poncyliusz, Ryszard Wawryniewicz, Artur Zawisza, Stanisław Zając, Paweł Zalewski i Łukasz Zbonikowski. Z Platformy Obywatelskiej do OD należą: Jolanta Fabisiak, Hanna Gronkiewicz- Waltz, Julia Pitera i Urszula Augustyn. Również wśród „ligusów” nie brak ludzi Escrivy, a należy do nich Roman Giertych, Witold Bałażak i Rafał Wiechecki.W izbie refleksji (Senat) z Dziełem kojarz Odpowiedz Link Zgłoś
111.55dd Re: Lobby Opus Dei rządzi... 03.07.08, 14:12 Czyli, jeśli dobrze rozumiem to OD jest organizacją wzorowaną na loży wolnomularskiej.Czy tak? Odpowiedz Link Zgłoś
wet3 Re: 111.55dd 03.07.08, 15:17 111.55dd napisał: > Czyli, jeśli dobrze rozumiem to OD jest organizacją wzorowaną na loży > wolnomularskiej.Czy tak? Osobiscie jestem przekonany iz OD to masoneria pod plaszczykiem katolicyzmu. Odpowiedz Link Zgłoś
wet3 Re: pogromca_gamonia 04.07.08, 04:26 porgomca_gamonia napisala: wet3, spadaj ty wredny menelu Teraz dowiedzialem sie, ze do OD naleza tez bure suki! Odpowiedz Link Zgłoś
czyzyk331 Re: Lobby czerwonych rektorów 03.07.08, 13:55 dziwne, że tygodnik Nasza Polska nie chce zamieszczać polemiki, każdy kto myśli inaczej jest wrogiem kaczystów. Poczytaj o męczenniku rektorze Jaroszu (tego Twoja gazeta nie chciała zamieścić na forum) Męczennik „Haniebny rektor” znalazł wielu obrońców. Najgorliwszym i najszlachetniejszym rzecznikiem czci i honoru prof. Jarosza jest oczywiście sam prof. Jarosz („moi oprawcy – ja im wybaczam, bo zbawienie przychodzi przez cierpienie”). Wybitnego przedstawiciela stowarzyszenia swoich apologetów odwołany magnificencja zyskał też w osobie ojca założyciela, Tadeusza Rydzyka. – Niech wiatr nadziei wieje z Jarosławia – płynęły dodające otuchy słowa z Torunia, a kontrowersyjny redemptorysta deklarował stałą współpracę swoich mediów ze szkołą; – To atak betonowego, komunistycznego rządu na katolicką uczelnię – wtórował Jarosz z anteny często udzielających mu gościny i wsparcia Radia Maryja i Telewizji Trwam. Twierdził, że został odwołany („szykana polityczna”), gdyż jarosławska uczelnia, „dzieło Maryi”, podaje katolickie nauki Kościoła, nosi imię bł. ks. Bronisława Markiewicza, a na jej terenie powstaje katolicki kościół p.w. Matki Boskiej Fatimskiej (pierwotnie miało to być Centrum Kultury Akademickiej, nadanie obiektowi charakteru sakralnego było zakwestionowaną przez „lewicowe” ministerstwo edukacji samowolą rektora). Interwencje policji porównywał do działań milicji w stanie wojennym, a kierującemu MEN „komuniście” Mirosławowi Sawickiemu, który „studia zdobywał w Moskwie”, zarzucał szantaż, a nawet absurdalne próby… pozbawienia go życia. Odpowiedzialnością za zamachy na swoje życie obarczał też policjantów z rzeszowskiej drogówki.> Odpowiedz Link Zgłoś
kazik.k Re: Prezydent: Olszewski ma rację, to sprawa dla 03.07.08, 15:23 ten "prezydet" to taki dety pAJAC >SAM NIE WIE CO BELKOCZE JUZ SIE SLUCHAC TYCH BZDETOW NIE CHCE!!! Odpowiedz Link Zgłoś