Dodaj do ulubionych

Prezydent: Olszewski ma rację, to sprawa dla pr...

    • puuchatek Prezydent: Olszewski ma rację, to sprawa dla pr.. 03.07.08, 11:54
      Nie znosiłem Kwaśniewskiego. Nigdy na niego nie głosowałem, byłem wściekły, kiedy został wybrany.

      Ale nawet on NIGDY nie był aż tak "partyjnym prezydentem", jak osoba obecnie piastująca ten Urząd. NIezależnie od tematu sporu, niezależnie od tego o co toczy się kłótnia - wiadomo, że prezydent Kaczyński zawsze przyjmie optykę PiS i nie omieszka publicznie tego wyrazić. "Panie prezesie, (kolejne) zadanie wykonane".

      PiSiorki krzyczące tu o prokuraturze: może jednak spóbujcie najpierw poczytać coś na ten temat zamiast bezmyślnie powtarzać dyrdymały, które głosi pan Olszewski i które powtarza za nim Pan Prezydent.

      Mam nadzieję, że doczekam dnia w którym panowie Macierewicz i Olszewski staną przed Trybunałem Stanu.

      A już najbardziej mnie rozśmieszył pajac, który tu pisze o cenach benzyny. Może przypomnij sobie, prosiaczku, któy z ostatnich rządów podnosił akcyzę na paliwa. Podpwiem: nie był to rząd Tuska.

      Czy naprawdę popieranie PiS musi iść w parze z wyłączeniem logiki?
    • slonce_peru Wyborco POśmiewiska płać i płacz za benzynę 10 zł! 03.07.08, 12:00
      i wpatruj się dalej w tvn w naszego miłościwego pana i władcę lenia i nieroba
      • mg.2005 slonce_peru , w dup.e kaczora! 03.07.08, 12:26
        jak kaczor otworzy oczy, to troche swiatła...
      • manasonta slonce_peru,To że Olszewski kłamie, to OK ????? 03.07.08, 12:28
        aktyprawne.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=244438
        2007 M. P. Nr 83 poz. 880
    • slonce_peru Donald z Bagien blokował weryfikację WSI 03.07.08, 12:34
      i nikt temu nie za[przeczy. członkowie Komisjii weryfikacyjnej WSI czekali pare
      miesiecy na dostep do kancelarii tajnej oraz na uruchomienie systemu
      teleinformatycznego
      • mg.2005 slonce_peru, ty tępy młotku z SB... 03.07.08, 13:04
        bibainfo.pl/pub/213.227.74.12/2007/09/20/030927/5890/rotfl.jpg
        rotfl.jpg (Obrazek JPEG, 469x408 pikseli)
    • slonce_peru Olszewski najlepszym premierem był 03.07.08, 12:35
      to był super premier ale Bolek gnida go wywalił
      • 111.55dd Re: Olszewski najlepszym premierem był 03.07.08, 12:46
        Nie Bolek,tylko mózg kancelarii prezydenta śMiecio Wachowski.To ta gnida
        rządziła Wałęsą i całą kancelarią.
      • wet3 Olszewski ma racje ... 03.07.08, 12:47
        Oczywiscie, ze ma racje. Prawda jednak nie ma szans gdy rzadza
        komunisci Tuska a niejaki Cwiakalski decyduje o sprawiedliwosci.
    • slonce_peru Biografia Olszeskiego-patrioty najlepszegoPremiera 03.07.08, 12:50
      Jan Olszewski urodził się 20 sierpnia 1930 roku w Warszawie w rodzinie
      katolickiej, politycznie związanej z tradycjami polskiego niepodległościowego
      ruchu robotniczego. Jego ojciec, dziadek i pradziadek byli kolejarzami. Matka
      była stryjeczną siostrą Stefana Okrzei, straconego przez Rosjan w 1905r.,
      jednego z założycieli Organizacji Spiskowo-Bojowej PPS, którą kierował Józef
      Piłsudski.

      W latach okupacji hitlerowskiej od 1943 roku, Jan Olszewski brał udział w
      konspiracji harcerskiej Szare Szeregi.

      W latach 1946 - 1947 uczestniczył w akcji wyborczej na rzecz PSL Stanisława
      Mikołajczyka. W 1949r. zdał maturę w praskim liceum im. płk Lisa - Kuli. W 1953
      r. ukończył Wydział Prawa Uniwersytetu Warszawskiego. Skierowany
      administracyjnym nakazem do pracy w Ministerstwie Sprawiedliwości, zdaje po
      kilku miesiącach egzamin aspirancki w Polskiej Akademii Nauk i rozpoczyna pracę
      naukową w Zakładzie Nauk Prawnych PAN pod kierunkiem najwybitniejszego polskiego
      kryminologa prof. Stanisława Batawii.

      O okresie przełomu pa1/4dziernikowego 1956 r. wchodzi do zespołu redakcyjnego
      tygodnika "Po Prostu". Jest autorem lub współautorem szeregu głośnych publikacji
      tego wówczas najbardziej poczytnego i zaangażowanego w walkę ze Stalinizmem
      tygodnika. Po zamknięciu pisma przez Władysława Gomułkę w 1957 r. zostaje objęty
      zakazem pracy w dziennikarstwie.

      Rozpoczyna wówczas aplikację adwokacką zakończoną zdaniem egzaminu adwokackiego
      w 1962 roku.

      W tym samym czasie działa w skupiającym opozycyjną wobec komunistycznych władz
      grupę warszawskiej inteligencji w Klubie Krzywego Koła. W latach 1958-60 jest
      członkiem zarządu Klubu, a potem, aż do chwili zlikwidowania tej placówki w 1962
      r., uczestniczy w tajnym zespole programowym faktycznie kierującym tą - według
      określenia jednego z opozycyjnych publicystów - "jedyną oazą wolnego słowa na
      obszarze między Łabą a Oceanem Spokojnym".

      Od początku swej pracy w adwokaturze Jan Olszewski prowadzi obrony ludzi
      prześladowanych przez władze PRL. Jest obrońcą Kuronia i Modzelewskiego,
      Melchiora Wańkowicza, J.N. Millera, Janusza Szpotańskiego i innych. W 1968 r. w
      związku z obroną studentów aresztowanych w czasie manifestacji marcowych w
      Warszawie zostaje pozbawiony możliwości wykonywania funkcji obrońcy i przez dwa
      lata pozostaje pozbawiony możliwości wykonywania funkcji obrońcy i przez dwa
      lata pozostaje bez pracy. Organy bezpieczeństwa przygotowują przeciw niemu
      sfingowany zarzut rzekomego złożenia fałszywych zeznań w obronie znanego
      działacza opozycji niepodległościowej Wojciech Ziembińskiego. Po prawie
      półtorarocznym śledztwie i procesie zostaje jednak uniewinniony . W 1970 r.
      wraca do adwokatury i nadal broni wię1/4niów politycznych między innym członków
      tajnej, niepodległościowej organizacji Ruch.

      W 1975 r. wobec zamiaru ówczesnych władz PZPR wprowadzenia do Konstytucji
      przepisu o kierowniczej roli tej partii w Polsce, Olszewski jest inicjatorem i
      jednym z głównych organizatorów akcji protestacyjnej, rozpoczętej tzw. "Listem
      59", podpisanym przez wybitnych przedstawicieli środowisk naukowych,
      artystycznych itd. Wkrótce potem wspólnie z trzema innymi działaczami opozycji
      niepodległościowej (m.in. Antonim Pajdakiem, byłym członkiem Delegatury Rządu
      Londyńskiego na kraj,) ogłaszają publiczny protest przeciwko uchwaleniu
      konstytucyjnego zapisu o obowiązkowym sojuszu PRL ze Związkiem Sowieckim.

      Na przełomie 1975 - 76 Jan Olszewski bierze udział w zorganizowaniu Polskiego
      Porozumienia Niepodległościowego, tajnej organizacji skupiającej grono polskich
      intelektualistów, stawiającej sobie za cel przygotowanie ideowych podstaw
      przyszłej, suwerennej polskiej państwowości. PPN w okresie swojej działalności w
      latach 1976-80 ogłosił ponad 50 publikacji programowych, z których wiele do
      dzisiaj zachowało polityczną aktualność. Jedną z najpopularniejszych był
      napisany przez Olszewskiego praktyczny poradnik dla konspiratorów pt. "Obywatel
      a służba bezpieczeństwa". Poradnik był wielokrotnie wznawiany w tzw. drugim
      obiegu wydawniczym i korzystano z niego całe pokolenie działaczy
      solidarnościowej konspiracji w latach stanu wojennego.

      Po strajkach czerwcowych w 1976 r. w Radomiu i Ursusie Jan Olszewski należał do
      paroosobowego zespołu warszawskich adwokatów, którzy mimo policyjnej i
      propagandowej nagonki bezinteresownie bronili represjonowanych robotników.
      Współdziałał w związku z tym, z Komitetem Obrony Robotników oraz Ruchem Obrony
      Praw Człowieka i Obywatela - pierwszymi jawnymi i niezależnymi organizacjami
      opozycyjnymi w PRL. W czerwcu 1977 roku z ramienia KOR współuczestniczył w
      działaniach zmierzających do ustalenia rzeczywistych okoliczności zabójstwa
      Stanisława Pyjasa.

      W okresie strajków sierpniowych w 1980 r. Olszewski przygotowuje z W.
      Chrzanowskim i Wł. Siła-Nowickim statut organizacji Wolnych Związków Zawodowych
      i przedostając się z nim do Stoczni Gdańskiej, przedstawiając go komitetowi
      strajkowemu. 4 Września 1980 roku wraz z kilkunastoma przedstawicielami załóg
      największych warszawskich zakładów pracy uczestniczy w Ursusie w powołaniu
      Niezależnego Związku Zawodowego Mazowsza. 17 września 1980 r. na pierwszym
      ogólnopolskim spotkaniu regionalnych komitetów założycielskich niezależnych
      związków zawodowych we Wrzeszczu zgłasza wniosek o powołanie jednej, wspólnej
      organizacji pracowniczej "Solidarność". W następnych miesiącach aż do grudnia
      1981 r. jest doradcą Lecha Wałęsy, Komisji Krajowej "Solidarności" i zarządu
      Regionu Mazowsze.

      Podczas stanu wojennego broni w dziesiątkach procesów działaczy "Solidarności"
      na terenie całego kraju. Jest obrońcą wielu przywódców Związku, m. in. Lecha
      Wałęsy, Zbigniewa Romaszewskiego, Zbigniewa Bujaka i wielu innych. W tych latach
      pełni także funkcję doradcy w Sekretariacie Episkopatu Polski i w tym
      charakterze współdziała w wielu interwencjach podejmowanych przez Kościół na
      rzecz prześladowanych działaczy "Solidarności" i opozycji. Z upoważnienia
      Prymasa Polski w 1984 - 1985 r. występuje jako oskarżyciel posiłkowy
      reprezentujący rodzinę księdza Jerzego Popiełuszki w procesie Jego morderców w
      Toruniu.

      Od roku 1987 uczestniczy w pracach Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie. W
      1989 odmawia jednak wzięcia udziału w pertraktacjach "okrągłego stołu". Udziela
      jedynie jako ekspert z dziedziny prawa przedstawicielom strony solidarnościowo -
      opozycyjnej pomocy w sprawach dotyczących praworządności wymiaru sprawiedliwości.

      W tym właśnie czasie "nieznani sprawcy" dokonują serii morderstw na
      zaangażowanych w działalność niepodległościową księżach Niedzielaku, Suchowolcu
      i Zychu. Służba Bezpieczeństwa PRL usiłuje za wszelką cenę zakamuflować te
      zbrodnie jako "wypadki ze skutkiem śmiertelnym bez udziału osób trzecich".
      Olszewski podejmuje wówczas starania o zdemaskowanie tych fałszerstw.
      Szczególnie uporczywie musi walczyć o ujawnienie prawdziwych okoliczności
      zabójstwa ks. Stefana Niedzielaka, z którym Olszewskiego i jego żonę łączyła
      długoletnia przyja1/4ń (udzielał im sakramentu małżeństwa).

      Starania obrońcy doprowadzają w końcu do przyznania przez prokuraturę, że ks.
      Niedzielak został z premedytacją pozbawiony życia przez profesjonalnych
      morderców, ale śledztwo zostaje ostatecznie umorzone z powodu "nie wykrycia
      sprawców".

      Nie zgadzając się z ówczesną linią polityki Lecha Wałęsy, Olszewski odrzuca
      kandydowanie w wyborach w 1989 roku do tzw. kontraktowego Sejmu. Odrzuca też
      propozycję uczestniczenia w rządzie Tadeusza Mazowieckiego. Jesienią 1990 roku
      uczestniczy w przygotowaniu programu wyborczego L. Wałęsy i jest jego mężem
      zaufania w Państwowej Komisji Wyborczej w wyborach prezydenckich. Po zwycięstwie
      wyborczym prezydent Wałęsa zleca mu zorganizowanie rządu. Po paru tygodniach
      Olszewski zrzeka się tej misji, nie godząc się na udział w rządzie
      komunistycznej nomenklatury (m.in. adm. Kołodziejczyka jako szefa MON) i na
      kontynuowanie linii polityki gospodarczej L. Balcerowicza - na c
      • 111.55dd Re: Biografia Olszeskiego-patrioty najlepszegoPre 03.07.08, 13:02
        Dla równowagi poproszę o życiorys Adama Michnika.
        • slonce_peru Biografia Aarona Szechtera czyli Mi-mi-mi-CHNI-KA 03.07.08, 13:08
          Adam Michnik pochodzi z rodziny przedwojennych działaczy Komunistycznej Partii
          Polski. W 1961 jeszcze jako uczeń liceum brał udział w spotkaniach Klubu
          Krzywego Koła, a po jego zamknięciu był jednym z założycieli dyskusyjnego Klubu
          Poszukiwaczy Sprzeczności (forum dyskusyjnego młodych ludzi rozczarowanych
          rzeczywistością PRL).

          Michnik w 1964 r. rozpoczął studia historyczne na Uniwersytecie Warszawskim. Był
          dwukrotnie zawieszony w prawach studenta - w 1965 za rozpowszechnianie wśród
          kolegów listu otwartego Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego do członków PZPR,
          wzywającego do naprawy systemu politycznego oraz w 1966 za zorganizowanie
          spotkania dyskusyjnego z Leszkiem Kołakowskim, wyrzuconym z PZPR za krytykę jej
          władz. W marcu 1968 roku ostatecznie relegowany z uczelni za udział w
          wydarzeniach marca '68, a wkrótce potem aresztowany i skazany na 3 lata
          więzienia. Po wyjściu otrzymał tzw. wilczy bilet (zakaz studiowania na
          jakiejkolwiek uczelni). Studia historyczne ukończył dopiero w połowie lat 70.
          jako ekstern na Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.

          Działalność opozycyjna
          Działał w Komitecie Obrony Robotników, był jednym z pomysłodawców, założycieli i
          wykładowców Towarzystwa Kursów Naukowych. Od 1980 r. był doradcą NSZZ
          "Solidarność", a od 1988 nieformalnego Komitetu Koordynacyjnego przy Lechu
          Wałęsie. Jako działacz opozycyjny Adam Michnik wielokrotnie był zatrzymywany i
          więziony; w czasie stanu wojennego internowany, a następnie oskarżony i osadzony
          w areszcie pod zarzutem "próby obalenia ustroju socjalistycznego". Wyszedł na
          krótko w 1984 r. na mocy amnestii, by w 1985 ponownie zostać skazanym na 3 lata
          za próbę zorganizowania strajku w Stoczni Gdańskiej; uwolniony rok później także
          na mocy amnestii. Uczestniczył w przygotowaniach i obradach Okrągłego Stołu. W
          pamiętnych wyborach 4 czerwca 1989 r. wszedł do Sejmu z listy Obywatelskiego
          Klubu Parlamentarnego. W 1990 był członkiem tzw. "Komisji Michnika", która
          stwierdziła że archiwa MSW są niekompletne. Po rozpadzie Komitetu Obywatelskiego
          i porażce Tadeusza Mazowieckiego w wyborach prezydenckich 1990 r. zrezygnował z
          czynnego uprawiania polityki.

          Na czele gazety
          Jeszcze przed wyborami otrzymał od Wałęsy misję wydawania gazety, organu
          Komitetu Obywatelskiego na czas kampanii wyborczej 1989 r. Na jej bazie powstała
          "Gazeta Wyborcza", której Michnik został redaktorem naczelnym, mając za sobą
          doświadczenie dziennikarsko-redakcyjne (1977-1989) w pismach i wydawnictwach
          tzw. drugiego obiegu, m.in. w "Biuletynie Informacyjnym", "Zapisie", "Krytyce" i
          Nowej, największej podziemnej oficynie wydawniczej. Pod jego rządami "Gazeta
          Wyborcza" zajęła na kilkanaście lat pozycję nr 1 na rynku dzienników, a wydająca
          ją Agora S.A. stała się jednym z największych koncernów medialnych w Polsce
          (należy do niej m.in. kilkanaście tytułów prasowych, portal gazeta.pl, agencja
          reklamy zewnętrznej AMS, udziały w kilkunastu stacjach radiowych). Sam Michnik
          nie objął - według publicznych oświadczeń - udziałów w spółce.

          Afera Rywina
          W lipcu 2002 r. Adam Michnik nagrał producenta Lwa Rywina żądającego w imieniu
          "grupy trzymającej władzę" 17,5 mln dolarów łapówki za taki kształt właśnie
          nowelizowanej ustawy o radiofonii i telewizji, który umożliwiłby Agorze kupno
          udziałów w telewizji (Agora była zainteresowana udziałami w Polsacie). Ujawnione
          nagranie z rozmowy dało początek głośnej aferze, wyjaśnianej potem przez komisję
          sejmową. Obnażając kulisy działań prominentnych członków SLD, dążących do
          kontrolowania rynku medialnego, tzw. afera Rywina stała się w wyborach
          parlamentarnych 2005 przysłowiowym gwoździem do trumny rządzącej lewicy
          postkomunistycznej. Sam Michnik został z kolei nagrany w październiku 2006 przez
          ochronę Aleksandra Gudzowatego. W rozmowie z szefem Bartimpexu przyznał m.in.,
          że niektóre materiały "Gazety Wyborczej" o tej firmie powstawały z inspiracji
          służb specjalnych. Zaprzeczył temu później na łamach "GW". Redaktor naczelny
          "Gazety Wyborczej" jest zdeklarowanym przeciwnikiem lustracji oraz zwolennikiem
          i obrońcą idei grubej kreski rozumianej jako nierozliczanie komunistycznej
          przeszłości. Stąd jego bulwersujące część opinii publicznej wypowiedzi w obronie
          gen. Wojciecha Jaruzelskiego i gen. Czesława Kiszczaka, a nawet apele o abolicję
          w stosunku do autorów stanu wojennego (ostatni wygłoszony w 2005 r.)
      • mg.2005 Biografia Olszeskiego,to ściek szamba SB ! 03.07.08, 13:07
        • slonce_peru Re: Biografia Olszeskiego,to PIęKNY życiorys 03.07.08, 13:09
          • mg.2005 słoneczko-hrabio SB..lubisz smrodek szamba? 03.07.08, 13:34
            Olszewski tym zalatuje...
      • czyzyk331 Re: Biografia Olszeskiego-patrioty najlepszegoPre 03.07.08, 13:27
        Dziękuję za przypomnienie. To tylko potwierdza moją terorię, że
        można było być opozycjonistą w PRL nie siedząc w więzieniu.
        Dlaczego prześladowano Kuronia, Modzelewskiego, Macierewicza.
        Michnika itd. a Olszewski ich bronił? Skąd w/w mieli kasę na
        obrońcę, skoro nie pracowali?
    • slonce_peru ćWoki i Wieśniaki z PO wspołpracują z SLD 03.07.08, 12:54
      • czyzyk331 Re: ćWoki i Wieśniaki z PO wspołpracują z SLD 03.07.08, 13:41
        Premier Olszewski dał się wmanipulować w rozgrywki braci bliźniaków
        Kaczyńskich, a taki z niego dobry i bohaterski człowiek.
    • slonce_peru Gazeta Wyb zwolniła dziennikarza chorego na raka!! 03.07.08, 13:03
      Kierownictwo "Gazety Wyborczej", "miłosierne" wobec konfidentów, pozbawiło pracy
      chorego na raka korespondenta!

      Chodzi o Jacka Kalabińskiego, korespondenta "GW" w Stanach Zjednoczonych.
      Sprawę, ujawniła na łamach "Rzeczpospolitej" jego żona, Barbara. Jak twierdzi
      nie chciała wcześniej zabierać głosu w tej sprawie, gdyż nie czuła się
      upoważniona do oceniania innych. Zmieniła zdanie w związku ze sprawą Lesława
      Maleszki: ""Przerywam milczenie sprowokowana sprawą Maleszki. W tej historii,
      jak w soczewce, skupia się dwuznaczność kryteriów, jakimi kieruje się
      kierownictwo "Gazety Wyborczej". Z jednej strony "Gazeta" latami kryje, chroni i
      opłaca gangstera moralnego, jakim jest Maleszka, nazywając to "aktem
      miłosierdzia chrześcijańskiego" oraz stosowaniem kryteriów "socjalnych i
      humanitarnych". Określa ponadto samą siebie jako "ofiarę", a Maleszkę jako
      "tragiczną postać"(...)"
      "Z drugiej strony to samo kierownictwo "Wyborczej" pozbawiło pracy swojego
      wieloletniego korespondenta Jacka Kalabińskiego, gdy był śmiertelnie chory i
      Jego życie zbliżało się do końca. Wobec Jacka Kalabińskiego "GW" nie zdobyła się
      ani na "akt miłosierdzia chrześcijańskiego", ani na zastosowanie kryteriów
      "socjalnych i humanitarnych".
      Barbara Kalabińska cytuje też rozmowę jej męża z zastępczynią redaktora
      naczelnego "GW" Heleną Łuczywo:

      Helena Łuczywo: Jak się czujesz?

      Jacek Kalabiński: Lepiej. Właśnie szykuję się wrócić do pisania.

      Helena Łuczywo: Nie musisz. Właśnie dyskutowaliśmy tu w redakcji i
      zdecydowaliśmy, że "Gazeta" nie może ponosić ryzyka trzymania nieubezpieczonego
      korespondenta.

      Jacek Kalabiński: ??

      Helena Łuczywo: Zaraz dostaniesz faksem zwolnienie. Widzisz, nie jesteśmy
      bezwzględnymi kapitalistami, tylko humanitarnymi demokratami, dlatego nie
      dzwoniliśmy do ciebie w lutym, kiedy gorzej się czułeś.

      Jacek Kalabiński został pozbawiony pracy i poczucia bezpieczeństwa, gdy
      potrzebował go najbardziej. Z humanitarną pomocą przyszła Jackowi
      "Rzeczpospolita" w osobach Maćka Łukasiewicza i Kazia Dziewanowskiego. Gdy
      umierał 24 lipca 1998, od trzech tygodni był na etacie w tym dzienniku. Umarł
      przed ekranem komputera z zaczętą korespondencją - pisze Barbara Kalabińska

      niezalezna.pl/index.php/article/show/id/4333
      • mg.2005 slonce_peru..hrabio! zmieniłeś nicka? 03.07.08, 13:05
        bibainfo.pl/pub/213.227.74.12/2007/09/20/030927/5890/rotfl.jpg
        rotfl.jpg (Obrazek JPEG, 469x408 pikseli)
        • slonce_peru Ty jesteś na tym zdjęciu? hahhah 03.07.08, 13:10
          • mg.2005 hrabio! Ty jesteś na tym zdjęciu? hahhah 03.07.08, 13:32
            bibainfo.pl/pub/213.227.74.12/2007/09/20/030927/5890/rotfl.jpg
            rotfl.jpg (Obrazek JPEG, 469x408 pikseli)
      • czyzyk331 Re: Gazeta Wyb zwolniła dziennikarza chorego na r 03.07.08, 13:47
        Dziwne, że dopiero teraz walczysz o zwolnianych z pracy. JAK DORN ze
        swoim kaczystowskim zapleczem zwalniał masowo pracowników, to na
        forum nie było protestów!!! 4 pracowników mswia po zwolnieniu zmarło
        na zawał serca, wielu do tej pory jest szykanowanych i
        prześladowanych przez kaczystów!!!
    • slonce_peru Biografia Stefana Michnika-brata Adama 03.07.08, 13:11
      Stefan Michnik (ur. 28 września 1929 w Drohobyczu) - polski prawnik i wojskowy w
      stopniu kapitana, sędzia wojskowy, adwokat.

      Syn Heleny z d. Michnik. Jest bratem przyrodnim Adama Michnika.

      W 1950 r. został płatnym, dobrowolnym agentem służby bezpieczeństwa o
      pseudonimie Kazimierczak. W 1953 r. z powodu przynależności do PZPR został
      skreślony z rejestru SB.[1] W 1951 r., po ukończeniu szkoły prawniczej Duracza,
      został asesorem w Wojskowym Sądzie Rejonowym w Warszawie, w stopniu
      podporucznika w wieku 22 lat. W roku 1952 został porucznikiem i zaczął
      przewodniczyć składom sędziowskim sądzącym schwytanych członków żołnierzy
      podziemia niepodległościowego i członków dawnej partyzantki antyhitlerowskiej.
      Był też kierownikiem gabinetu katedry wojskowo-prawniczej w Wojskowej Akademii
      Politycznej kierownej przez Polana-Haraschina i instruktorem w Zarządzie
      Sądownictwa Wojskowego. W roku 1956 w wieku 27 lat awansował do stopnia
      kapitana, aby rok później dobrowolnie odejść z wojska. Przez kilka miesięcy w
      latach 1957-1958 adwokat w Warszawie. Następnie redaktor w Wydawnictwie MON.

      Oskarżany o zbrodnie stalinowskie oficer Ludowego Wojska Polskiego, sędzia w
      Wojskowym Sądzie Rejonowym w Warszawie w latach 1951-1956, gdzie był
      przewodniczącym składów sędziowskich orzekających często karę śmierci na
      żołnierzach podziemia antykomunistycznego, wywodzących się z dawnych oddziałów
      AK, BCh i NSZ.

      Był sędzią między innymi w procesach:

      * majora Zefiryna Machalli (wyrok śmierci, pośmiertnie rehabilitowany)
      * pułkownika Maksymiliana Chojeckiego (niewykonany wyrok śmierci)
      * majora Jerzego Lewandowskiego (niewykonany wyrok śmierci)
      * pułkownika Stanisława Weckiego wykładowcy Akademii Sztabu Generalnego (13
      lat więzienia, zmarł torturowany, pośmiertnie zrehabilitowany)
      * majora Zenona Tarasiewicza
      * pułkownika Romualda Sidorskiego redaktora naczelnego Przeglądu
      Kwatermistrzowskiego (12 lat więzienia, zmarł wskutek złego stanu zdrowia,
      pośmiertnie zrehabilitowany)
      * podpułkownika Aleksandra Kowalskiego
      * majora Karola Sęka, artylerzysty spod Radomia, przedwojennego oficera,
      potem oficera Narodowych Sił Zbrojnych (wyrok śmierci, stracony w 1952 roku)

      Wymieniony przez Komisję Mazura jako jeden z sędziów łamiących praworządność[2].

      W 1969 r. po wydarzeniach marcowych wyjechał do Szwecji (odmówiono mu wizy USA),
      gdzie mieszka do dziś jako emerytowany bibliotekarz w Uppsali. W latach 70.
      wspierał działaczy opozycji demokratycznej, współpracował z Radiem Wolna Europa
      i publikował w paryskiej "Kulturze" teksty na temat Czechosłowacji w roku 1968
      (pod pseudonimem Karol Szwedowicz).

      Adam Michnik w swoich wspomnieniach zawartych w książce Między panem a plebanem
      tłumaczy działania swojego brata w latach 1951-1956 jego młodzieńczą naiwnością
      i twierdzi, że rola Stefana Michnika w aparacie stalinowskiego terroru została
      wyolbrzymiona ze względu na rolę, jaką w najnowszej historii Polski odegrał on sam.

      Instytut Pamięci Narodowej rozważa obecnie wniosek o ekstradycję Stefana
      Michnika.[3]

      pl.wikipedia.org/wiki/Stefan_Michnik
      • 111.55dd Re: Biografia Stefana Michnika-brata Adama 03.07.08, 13:31
        Aaa,ten życiorys jest ciekawy.Że też św.ziemia takich nosi.
    • slonce_peru Mąż Pitery współpracownikiem SB 03.07.08, 13:13



      niezalezna.pl/index.php/article/show/id/4227
      • czyzyk331 Re: Mąż Pitery współpracownikiem SB 03.07.08, 13:21
        Jemu chwała!! Znalazł się bohater który chciał rozpracować
        środowisko Macierewicza oraz Ligii Republikańskiej!
    • slonce_peru Lobby czerwonych rektorów 03.07.08, 13:25
      W ubiegłym tygodniu na łamach gazet codziennych ukazało się płatne ogłoszenie
      zawierające list otwarty niemal 50 rektorów i profesorów prywatnych uczelni do
      premiera Donalda Tuska. Treść tego listu zawiera wiernopoddańczą deklarację: Z
      uznaniem przyjęliśmy założenia Reformy Systemu Nauki i Szkolnictwa Wyższego
      opublikowane 16 kwietnia 2008 r. przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa
      Wyższego. (...) Oczekujemy na pełną realizację planowanej reformy w zapowiadanym
      przez jej autorów 2-letnim okresie. Życzymy Panu Premierowi i Pana Rządowi
      odwagi i zdecydowania w realizacji projektu reformy.
      W dalszej części tekstu czytamy: Ze swojej strony chcielibyśmy zwrócić uwagę
      Pana Premiera na niezwykle ważną sprawę wywołującą w naszych uczelniach duże
      napięcia - to jest problem dofinansowania z budżetu państwa kształcenia
      studentów studiów stacjonarnych w uczelniach niepublicznych. (...) Skończmy z
      podziałem na szkolnictwo publiczne i niepubliczne, rozróżniajmy tylko uczelnie
      dobrej jakości i złej jakości, niezależnie od tego, kto daną uczelnię zakładał.
      Krótko mówiąc, sygnatariusze listu przedstawili premierowi swoistą ofertę
      transakcji wiązanej: w zamian za bezwarunkowe poparcie rządowego projektu
      reformy - dodajmy, projektu mocno krytykowanego przez wiele środowisk naukowych,
      m.in. za propozycję zniesienia habilitacji - rektorzy domagają się dotowania z
      budżetu państwa swoich uczelni. Trudno powiedzieć, czy rząd Tuska przystanie na
      tę transakcję, ale jedno jest pewne: mamy do czynienia z naciskiem silnego
      lobby, które potrafi walczyć o swoje interesy.
      Towarzysze z Biura
      Dwaj spośród podpisanych profesorów to dawni członkowie najwyższych władz
      partyjnych. Pierwszym jest znany socjolog Hieronim Kubiak, dziś wykładowca
      Krakowskiej Szkoły Wyższej im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego, a przez wiele
      dziesięcioleci pracownik UJ. Do PZPR wstąpił już w wieku 19 lat (był akurat rok
      1953) i pozostał aż do rozwiązania. Szczytowym momentem jego kariery okazał się
      IX Nadzwyczajny Zjazd partii w lipcu 1981 r., na którym Kubiaka nie tylko
      wybrano do Komitetu Centralnego, ale powołano też w skład Biura Politycznego
      oraz powierzono funkcję jednego z sekretarzy KC (tę ostatnią posadę stracił po
      roku). Niedługo po Zjeździe krakowski profesor stanął również na czele Komisji
      KC dla wyjaśnienia przyczyn i przebiegu konfliktów społecznych w dziejach Polski
      Ludowej. Niebawem jednak sam miał okazję obserwować kolejny taki konflikt - stan
      wojenny, którego wprowadzenie biernie zaakceptował, choć wcześniej miał opinię
      partyjnego liberała i zwolennika dialogu z "Solidarnością".
      Jego karierę na szczytach władzy zakończył kolejny, X Zjazd PZPR w 1986 r., gdy
      generał Jaruzelski dokonał cięcia po skrzydłach, usuwając z Biura Politycznego
      zarówno Kubiaka, jak i jego betonowego antagonistę Albina Siwaka. Profesorowi
      powierzono wówczas funkcję przewodniczącego Ogólnopolskiego Komitetu Pokoju, zaś
      na początku 1989 r. stanął on na czele Stowarzyszenia "Kuźnica" skupiającego
      lewicową inteligencję Krakowa. W III RP Kubiak zawsze trzymał się blisko SLD,
      sygnując swym nazwiskiem różne inicjatywy tego środowiska, np. apel do
      prezydenta Kwaśniewskiego o ułaskawienie Zbigniewa Sobotki pod koniec 2005 r.
      czy deklarację Ruchu na rzecz Demokracji z 3 maja ubiegłego roku.
      Drugim byłym luminarzem PZPR, który podpisał się pod listem do premiera Tuska,
      jest prof. Roman Ney, pełniący dziś funkcję rektora Śląskiej Wyższej Szkoły
      Zarządzania im. gen. Jerzego Ziętka w Katowicach. Ten wybitny geolog i były
      rektor Akademii Górniczo-Hutniczej wstąpił do partii na początku swej kariery
      naukowej, w 1961 r., zaś w latach 1974-1978 był wiceministrem nauki, szkolnictwa
      wyższego i techniki. Na fali zmian posierpniowych w 1980 r. Ney został
      sekretarzem KC i zastępcą członka Biura Politycznego w ekipie Stanisława Kani.
      IX zjazd dla niego jednak okazał się przykrym doświadczeniem, bo nie tylko
      pozbawił go tych funkcji, ale wręcz wyłączył ze składu KC (powrócił do niego w
      1986 r.). W czynną politykę Ney zaangażował się jeszcze w 1989 r., gdy został
      posłem na Sejm kontraktowy. Nadal reprezentował PZPR, a po jej rozwiązaniu
      przyłączył się do Polskiej Unii Socjaldemokratycznej Tadeusza Fiszbacha.
      Dyplomata Kwaśniewskiego
      Nie mniej barwny życiorys miał obecny rektor Wyższej Szkoły Międzynarodowych
      Stosunków Gospodarczych i Politycznych w Gdyni, prof. Wojciech Lamentowicz. Ten
      politolog przez długie lata związany z Uniwersytetem Warszawskim - choć także z
      Wyższą Szkołą Nauk Społecznych przy KC - wstąpił do partii w feralnym roku 1968
      (a wystąpił po 13 latach), co jednak nie przeszkodziło mu później zdobyć
      zaufania środowiska KOR-owskiego, z którym blisko współpracował w latach 80.
      Brał udział w obradach "okrągłego stołu", następnie dostał posadę w Ośrodku
      Studiów Międzynarodowych Senatu RP. Od 1991 r. aktywnie działał w Solidarności
      Pracy, przekształconej wkrótce w Unię Pracy. Jako wiceprzewodniczący UP został w
      1993 r. posłem, zaś dwa lata później był jedynym z liderów tej partii, który
      przed drugą turą wyborów prezydenckich otwarcie poparł Aleksandra
      Kwaśniewskiego. Został za to usunięty z władz UP, lecz zyskał stanowisko
      podsekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta, odpowiedzialnego za sprawy
      zagraniczne. W 1997 r. Kwaśniewski mianował go ambasadorem w Grecji i na Cyprze,
      a po powrocie do kraju w 2001 r. poświęcił się on całkowicie obowiązkom rektora
      prywatnej uczelni. Jedynie w wyborach do Parlamentu Europejskiego Lamentowicz
      spróbował jeszcze sił, startując z pomorskiej listy SLD-UP, ale mandatu nie zdobył.
      Pod listem do premiera podpisał się również Jerzy Paweł Nowacki, rektor
      Polsko-Japońskiej Wyższej Szkoły Technik Komputerowych. Jest on mężem Izabeli
      Jarugi-Nowackiej, byłej posłanki i przewodniczącej Unii Pracy, dziś
      reprezentującej w Sejmie klub SLD. Ale Nowacki to nie jedyna osoba na tej liście
      tak ściśle związana z Sojuszem. Mamy tu również Longina Pastusiaka, niegdyś
      partyjnego politologa specjalizującego się w historii USA, przy tym zięcia
      Edwarda Ochaba, później zaś wieloletniego posła i marszałka Senatu. Na ostatnim
      kongresie SLD Pastusiak, mimo swych 73 lat, został wybrany na zastępcę nowego
      lidera partii, Grzegorza Napieralskiego.
      Akademia SLD
      Jako profesor Pastusiak reprezentuje Akademię Finansów w Warszawie. To bardzo
      ciekawa uczelnia utworzona w 1991 r. pod nazwą Wyższej Szkoły Ubezpieczeń i
      Bankowości. Jej założycielem była Fundacja Promocji Ubezpieczeń, powołana przez
      państwowe firmy ubezpieczeniowe (m.in. PZU i Warta) oraz banki. Od początku
      rektorem jest ten sam człowiek - Mirosław Zdanowski, w czasach PRL oficer
      Komendy Głównej Straży Pożarnej, pod koniec lat 80. komendant Szkoły Głównej
      Służby Pożarniczej. Już w III RP ten wysoko postawiony strażak zajął się
      ubezpieczeniami i w połowie lat 90. otrzymał stanowisko wiceszefa Rady
      Nadzorczej PZU. Rządzili wówczas postkomuniści, spośród których wielu wykładało
      na kierowanej przez Zdanowskiego uczelni, m.in. Józef Oleksy (także dziś jest
      dziekanem Wydziału Stosunków Międzynarodowych AF), Jerzy Jaskiernia, Dariusz
      Rosati czy Tadeusz Iwiński.
      Tych nazwisk jednak nie znajdziemy na liście sygnatariuszy apelu do premiera -
      prawdopodobnie dlatego, że zbyt jednoznacznie się kojarzą. Ale z grona
      wykładowców Akademii Finansów mamy tu - obok Zdanowskiego i Pastusiaka -
      przynajmniej dwie charakterystyczne postacie. Pierwsza to prof. Ryszard
      Michalski, absolwent elitarnego Wydziału Handlu Zagranicznego SGPiS i wieloletni
      pracownik tej uczelni, stypendysta Fulbrighta i jednocześnie członek zespołu
      przygotowującego projekt reformy gospodarczej w Instytucie Podstawowych
      Problemów Marksizmu-Leninizmu. Od 1988 r. pracował w Ministerstwie Finansów,
      gdzie odpowiadał za obsługę zadłużenia zagranicznego. Kiedy w 1994 r. ministrem
      został Grzegorz Kołodko, uczynił Michalskiego swym zastępcą i sytuacja ta
      powtórzyła się w 2002 r., gdy Kołodko po raz drugi objął ster finansów państwa.
      • mg.2005 Lobby czerwonych rektorów i złodziei .... 03.07.08, 13:35
        wyborcza.pl/1,75480,5222851,Fundacja_na_ciezkie_czasy.html
        Fundacja na ciężkie czasy
        • slonce-peru Kaczynscy, to aferałowie i komuchy! 03.07.08, 13:41
          wyborcza.pl/1,75480,5222851,Fundacja_na_ciezkie_czasy.html
          Fundacja na ciężkie czasy
          • czyzyk331 Re: Kaczynscy, to aferałowie i komuchy! 03.07.08, 13:59
            <W 1989 r. biskup Kazimierz Majdański zaprosił Opus Dei do Polski i
            stworzył jej członkom warunki do działania. Pierwsze kroki stawiał
            tu niezwykle ambitny ks. Stefan Moszoro-Dąbrowski, którego rodzina
            od lat służy tej organizacji.
            W ostatnich latach postacią numer jeden w tym regionie stał się
            Alberto Lozano Platonoff, numerariusz OD, doradca ministra finansów.
            Ten Meksykanin z pochodzenia – znakomicie znający Polskę i naszych
            rodaków – jest wicedyrektorem ośrodka akademickiego OD w Szczecinie
            i wykładowcą Uniwersytetu Szczecińskiego. Z uczelni tej zresztą
            pochodzi także wielu innych aktywistów organizacji, m.in. prof. Jan
            Lubiński, mąż Teresy Lubińskiej, do niedawna ministra finansów, a
            obecnie sekretarza stanu w Kancelarii Premiera Marcinkiewicza.Po
            Szczecinie przyszła kolej na inne ośrodki w kraju: Warszawę, Kraków
            i Poznań. Dziś OD dysponuje nie tylko kilkusetosobową „kadrówką” i
            coraz większym zastępem sympatyków, ale i potężnym majątkiem, m.in.
            własnymi przedszkolami i szkołami, choć oficjalnie występują one pod
            innymi szyldami. Obecnie pod egidą Opus Dei nabiera rozpędu
            kształcenie kadr menedżerskich, rekrutowanych m.in. spośród
            aktywistów PiS i PO. Ekspansja organizacji odbywa się na
            niespotykaną dotąd skalę, choć wiele aspektów jej działalności nadal
            skrywa milczenie. Tylko nieliczni domyślają się, że także w Polsce,
            śladem wielu krajów europejskich, rośnie materialne zaplecze Dzieła –
            na przykład w Piotrkowie Trybunalskim powstają mury nowoczesnej
            uczelni, która będzie kształcić funkcjonariuszy Opus Dei.
            Szacuje się, że jedną trzecią Klubu Parlamentarnego PiS stanowią
            dziś ludzie związani w różnym stopniu z Opus Dei. Liderami tej grupy
            są: poseł Kazimierz Ujazdowski (minister kultury i dziedzictwa
            narodowego) i senator Ryszard Legutko (wicemarszałek Senatu). O
            wpływach OD świadczy m.in. wybór na premiera Kazimierza
            Marcinkiewicza, który już od wielu lat jest przygotowywany do
            wstąpienia do Opus Dei. Premier pochodzący formalnie spoza OD
            gwarantuje braciom Kaczyńskim kontrolę nad rządem, ale w praktyce
            nie wygląda to zbyt różowo. Kancelarią Premiera kierują więc ludzie
            braci K. (Mariusz Błaszczak, b. burmistrz dzielnicy Śródmieście w
            Warszawie, Piotr Tutak, b. dyrektor biura PiS w Sejmie, i Adam
            Lipiński, najbliższy współpracownik Jarosława Kaczyńskiego), ale
            faktycznie za sznurki pociągają: Zbigniew Derdziuk (wiceszef
            Kancelarii Premiera Jerzego Buzka, prawa ręka Wiesława Walendziaka,
            członek rad nadzorczych spółek, m.in. Telewizji Familijnej i
            Instytutu Środkowoeuropejskiego, dziś członek rady Instytutu
            Sobieskiego) i Konrad Ciesiołkiewicz (rzecznik prasowy rządu,
            wychowanek Kazimierza Ujazdowskiego, polityczne szlify zdobywał w
            ZHR). Pod całkowitą kontrolą OD są też trzy resorty: finansów,
            kultury i dziedzictwa narodowego oraz skarbu państwa.
            Poza Alberto Lozano Platonoffem w Ministerstwie Finansów działają
            jeszcze inni funkcjonariusze Dzieła: za strategię podatkową
            odpowiada dr Marian Moszoro (31 lat), absolwent uniwersytetu OD w
            Barcelonie; cłami, administracją podatkową, grami losowymi i
            zadłużeniem zajmuje się z kolei supernumerariusz Marian Banaś, de
            facto pierwszy zastępca ministra finansów, który awansował tak
            wysoko za zasługi dla Dzieła w Krakowie. Za instytucje finansowe,
            informatyzację i analizy ekonomiczne odpowiada wiceminister finansów
            Cezary Mech, absolwent hiszpańskiej uczelni OD, były prezes Urzędu
            Nadzoru nad Funduszami Europejskimi, skłócony z Lechem Kaczyńskim,
            co zablokowało jego awans na ministra finansów.Jeszcze większe
            wpływy Kościoła widoczne są w resorcie kultury. Do organizacji
            należą: sam minister Kazimierz Ujazdowski, a także obaj jego
            zastępcy – Jarosław Sellin (b. członek KRRiT) i Tomasz Merta (b.
            dyr. Instytutu Dziedzictwa Narodowego zajmującego się faktycznie
            promocją świętych Kościoła kat., napędzający do organizacji stado
            młodych wilków>
      • 111.55dd Re: Lobby czerwonych rektorów 03.07.08, 13:48
        To nam się towarzystwo pięknie poustawiało.
        • czyzyk331 Re: Lobby Opus Dei rządzi... 03.07.08, 13:57
          Informacja dot. roku 2006
          Najbardziej tajemnicza organizacja katolików – Opus Dei – coraz
          mocniej zapuszcza korzenie w Polsce. Opanowuje elity polityczne i
          środowiska naukowe. W naszym kraju działa około 350 aktywnych
          opusdeistów oraz około 1000 sympatyków.Ta ortodoksyjna organizacja
          nie pojawiła się w Polsce dopiero w ostatnich latach. Z pewnością
          zwolennicy Josemarii Escrivy de Balaguera (założyciel OD) –
          kanonizowanego przez Jana Pawła II w październiku 2002 r. – działali
          w Polsce już od dawna, jednakże nie pojawiali się w świetle
          telewizyjnych jupiterów. Dopiero jednoznaczne poparcie polskiego
          papieża i przemiany polityczne nad Wisłą pozwoliły im wypłynąć na
          szersze wody. JPII nie krył swoich sympatii dla OD, które zresztą
          wybrało go na papieża. Szacuje się, że wokół Wojtyły uwijało się
          około 100 członków i protektorów organizacji, m.in. rzecznik prasowy
          Watykanu Joaquin Navarro-Valls. Jak ostatnio słyszeliśmy, wybór
          nowego papieża, Benedykta XVI, również przeforsowali członkowie
          Dzieła.Także w polskim Kościele można spotkać wielu hierarchów,
          którzy śladem sternika z Watykanu od lat otwarcie sympatyzują z
          Dziełem. Należą do nich m.in.: sekretarz Episkopatu, bp Piotr
          Libera, metropolita gdański Tadeusz Gocłowski, abp Sławoj Leszek
          Głódź i bp Piotr Jarecki.Sympatii i związków z ortodoksyjnymi
          katolikami nie ukrywa dziś wielu polityków, m.in. z Argentyny, Peru,
          Brazylii, Chile. Coraz liczniej, choć nieśmiało, ujawniają się ci z
          Hiszpanii, Austrii czy Włoch. Szczególnie duże wpływy miała ta
          organizacja w Hiszpanii za czasów gen. Franco i prawicowego rządu
          Jose Marii Aznara.Początki oficjalnej działalności Dzieła Bożego w
          Polsce związane są ze Szczecinem, a ściślej mówiąc – z diecezją
          szczecińsko-kamieńską. W 1989 r. tamtejszy biskup Kazimierz
          Majdański zaprosił OD do Polski i stworzył jej członkom warunki do
          działania. Pierwsze kroki stawiał tu niezwykle ambitny ks. Stefan
          Moszoro-Dąbrowski, którego rodzina od lat służy tej organizacji. W
          ostatnich latach postacią numer jeden w tym regionie stał się
          Alberto Lozano Platonoff, numerariusz OD, doradca ministra finansów.
          Ten Meksykanin z pochodzenia – znakomicie znający Polskę i naszych
          rodaków – jest wicedyrektorem ośrodka akademickiego OD w Szczecinie
          i wykładowcą Uniwersytetu Szczecińskiego. Z uczelni tej zresztą
          pochodzi także wielu innych aktywistów organizacji, m.in. prof. Jan
          Lubiński, mąż Teresy Lubińskiej, do niedawna ministra finansów, a
          obecnie sekretarza stanu w Kancelarii Premiera Marcinkiewicza.Po
          Szczecinie przyszła kolej na inne ośrodki w kraju: Warszawę, Kraków
          i Poznań. Dziś OD dysponuje nie tylko kilkusetosobową „kadrówką” i
          coraz większym zastępem sympatyków, ale i potężnym majątkiem, m.in.
          własnymi przedszkolami i szkołami, choć oficjalnie występują one pod
          innymi szyldami. Obecnie pod egidą Opus Dei nabiera rozpędu
          kształcenie kadr menedżerskich, rekrutowanych m.in. spośród
          aktywistów PiS i PO. Ekspansja organizacji odbywa się na
          niespotykaną dotąd skalę, choć wiele aspektów jej działalności nadal
          skrywa milczenie. Tylko nieliczni domyślają się, że także w Polsce,
          śladem wielu krajów europejskich, rośnie materialne zaplecze Dzieła –
          na przykład w Piotrkowie Trybunalskim powstają mury nowoczesnej
          uczelni, która będzie kształcić funkcjonariuszy Opus Dei.
          Szacuje się, że jedną trzecią Klubu Parlamentarnego PiS stanowią
          dziś ludzie związani w różnym stopniu z Opus Dei. Liderami tej grupy
          są: poseł Kazimierz Ujazdowski (minister kultury i dziedzictwa
          narodowego) i senator Ryszard Legutko (wicemarszałek Senatu). O
          wpływach OD świadczy m.in. wybór na premiera Kazimierza
          Marcinkiewicza, który już od wielu lat jest przygotowywany do
          wstąpienia do Opus Dei. Premier pochodzący formalnie spoza OD
          gwarantuje braciom Kaczyńskim kontrolę nad rządem, ale w praktyce
          nie wygląda to zbyt różowo. Kancelarią Premiera kierują więc ludzie
          braci K. (Mariusz Błaszczak, b. burmistrz dzielnicy Śródmieście w
          Warszawie, Piotr Tutak, b. dyrektor biura PiS w Sejmie, i Adam
          Lipiński, najbliższy współpracownik Jarosława Kaczyńskiego), ale
          faktycznie za sznurki pociągają: Zbigniew Derdziuk (wiceszef
          Kancelarii Premiera Jerzego Buzka, prawa ręka Wiesława Walendziaka,
          członek rad nadzorczych spółek, m.in. Telewizji Familijnej i
          Instytutu Środkowoeuropejskiego, dziś członek rady Instytutu
          Sobieskiego) i Konrad Ciesiołkiewicz (rzecznik prasowy rządu,
          wychowanek Kazimierza Ujazdowskiego, polityczne szlify zdobywał w
          ZHR). Pod całkowitą kontrolą OD są też trzy resorty: finansów,
          kultury i dziedzictwa narodowego oraz skarbu państwa.
          Poza Alberto Lozano Platonoffem w Ministerstwie Finansów działają
          jeszcze inni funkcjonariusze Dzieła: za strategię podatkową
          odpowiada dr Marian Moszoro (31 lat), absolwent uniwersytetu OD w
          Barcelonie; cłami, administracją podatkową, grami losowymi i
          zadłużeniem zajmuje się z kolei supernumerariusz Marian Banaś, de
          facto pierwszy zastępca ministra finansów, który awansował tak
          wysoko za zasługi dla Dzieła w Krakowie. Za instytucje finansowe,
          informatyzację i analizy ekonomiczne odpowiada wiceminister finansów
          Cezary Mech, absolwent hiszpańskiej uczelni OD, były prezes Urzędu
          Nadzoru nad Funduszami Europejskimi, skłócony z Lechem Kaczyńskim,
          co zablokowało jego awans na ministra finansów.Jeszcze większe
          wpływy Kościoła widoczne są w resorcie kultury. Do organizacji
          należą: sam minister Kazimierz Ujazdowski, a także obaj jego
          zastępcy – Jarosław Sellin (b. członek KRRiT) i Tomasz Merta (b.
          dyr. Instytutu Dziedzictwa Narodowego zajmującego się faktycznie
          promocją świętych Kościoła kat., napędzający do organizacji stado
          młodych wilków).Także Ministerstwem Skarbu kierował do 4 stycznia
          br. członek OD Andrzej Mikosz, a po jego wymuszonej dymisji pałeczkę
          przejął Paweł Szałamacha, też członek Dzieła, do niedawna prezes
          Instytutu Sobieskiego, faktycznego zaplecza finansowo-programowego
          PiS, powiązany wcześniej z pampersami Walendziaka. W resorcie
          eksponowane stanowiska zajmują również sympatyzujący z organizacją
          Maciej Heydel (wiceminister) i Piotr Rozwadowski (wiceminister).
          Nie brak także „swoich” w innych resortach – Ministerstwem
          Transportu i Budownictwa kieruje Jerzy Polaczek, supernumerariusz,
          zaś jego prawą ręką jest Piotr Styczeń, członek Dzieła, któremu
          powierzono rozwiązywanie problemów budownictwa mieszkaniowego. Z
          kolei w MSWiA na stanowiskach wiceministrów pracuje 2 bliskich
          sympatyków Dzieła: Arkadiusz Czartoryski (nadzoruje wojewodów) i
          Paweł Soloch (odpowiada za straż pożarną i system ratownictwa). W
          Ministerstwie Gospodarki tak newralgicznym tematem jak zapewnienie
          Polsce dostaw gazu zajmuje się Piotr Naimski, sympatyzujący od lat z
          organizacją OD. Za kontakty z parlamentem oraz sprawy międzynarodowe
          odpowiada w MON Aleksander Szczygło, kojarzony z OD. W resorcie
          zdrowia wiceminister Bolesław Piecha jest członkiem tej organizacji.
          Z OD związani są również: wiceminister spraw zagranicznych Anna
          Fotyga (b. eurodeputowana PiS), wiceminister środowiska Agnieszka
          Bolesta, minister i jego zastępca w resorcie pracy, czyli Krzysztof
          Michałkiewicz i Kazimierz Kuberski.W Sejmie członkiem organizacji
          jest sam świątobliwy marszałek Marek Jurek, a także posłowie PiS:
          Małgorzata Bartyzel, Tadeusz Cymański, Artur Górski, Tomasz Górski,
          Paweł Kowal, Piotr Krzywicki, Jan Libicki, Barbara Marianowska,
          Paweł Poncyliusz, Ryszard Wawryniewicz, Artur Zawisza, Stanisław
          Zając, Paweł Zalewski i Łukasz Zbonikowski. Z Platformy
          Obywatelskiej do OD należą: Jolanta Fabisiak, Hanna Gronkiewicz-
          Waltz, Julia Pitera i Urszula Augustyn. Również wśród „ligusów” nie
          brak ludzi Escrivy, a należy do nich Roman Giertych, Witold Bałażak
          i Rafał Wiechecki.W izbie refleksji (Senat) z Dziełem kojarz
          • 111.55dd Re: Lobby Opus Dei rządzi... 03.07.08, 14:12
            Czyli, jeśli dobrze rozumiem to OD jest organizacją wzorowaną na loży
            wolnomularskiej.Czy tak?
            • wet3 Re: 111.55dd 03.07.08, 15:17
              111.55dd napisał:

              > Czyli, jeśli dobrze rozumiem to OD jest organizacją wzorowaną na
              loży
              > wolnomularskiej.Czy tak?

              Osobiscie jestem przekonany iz OD to masoneria pod plaszczykiem
              katolicyzmu.
              • pogromca_gamonia wet3, spadaj ty wredny menelu. 03.07.08, 23:01
                • wet3 Re: pogromca_gamonia 04.07.08, 04:26
                  porgomca_gamonia napisala: wet3, spadaj ty wredny menelu

                  Teraz dowiedzialem sie, ze do OD naleza tez bure suki!
      • czyzyk331 Re: Lobby czerwonych rektorów 03.07.08, 13:55
        dziwne, że tygodnik Nasza Polska nie chce zamieszczać polemiki,
        każdy kto myśli inaczej jest wrogiem kaczystów.
        Poczytaj o męczenniku rektorze Jaroszu (tego Twoja gazeta nie
        chciała zamieścić na forum)
        Męczennik

        „Haniebny rektor” znalazł wielu obrońców. Najgorliwszym i
        najszlachetniejszym rzecznikiem czci i honoru prof. Jarosza jest
        oczywiście sam prof. Jarosz („moi oprawcy – ja im wybaczam, bo
        zbawienie przychodzi przez cierpienie”). Wybitnego przedstawiciela
        stowarzyszenia swoich apologetów odwołany magnificencja zyskał też w
        osobie ojca założyciela, Tadeusza Rydzyka. – Niech wiatr nadziei
        wieje z Jarosławia – płynęły dodające otuchy słowa z Torunia, a
        kontrowersyjny redemptorysta deklarował stałą współpracę swoich
        mediów ze szkołą; – To atak betonowego, komunistycznego rządu na
        katolicką uczelnię – wtórował Jarosz z anteny często udzielających
        mu gościny i wsparcia Radia Maryja i Telewizji Trwam.

        Twierdził, że został odwołany („szykana polityczna”), gdyż
        jarosławska uczelnia, „dzieło Maryi”, podaje katolickie nauki
        Kościoła, nosi imię bł. ks. Bronisława Markiewicza, a na jej terenie
        powstaje katolicki kościół p.w. Matki Boskiej Fatimskiej (pierwotnie
        miało to być Centrum Kultury Akademickiej, nadanie obiektowi
        charakteru sakralnego było zakwestionowaną przez „lewicowe”
        ministerstwo edukacji samowolą rektora). Interwencje policji
        porównywał do działań milicji w stanie wojennym, a kierującemu
        MEN „komuniście” Mirosławowi Sawickiemu, który „studia zdobywał w
        Moskwie”, zarzucał szantaż, a nawet absurdalne próby… pozbawienia go
        życia. Odpowiedzialnością za zamachy na swoje życie obarczał też
        policjantów z rzeszowskiej drogówki.>
    • kazik.k Re: Prezydent: Olszewski ma rację, to sprawa dla 03.07.08, 15:23
      ten "prezydet" to taki dety pAJAC >SAM NIE WIE CO BELKOCZE JUZ SIE SLUCHAC TYCH
      BZDETOW NIE CHCE!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka