Dodaj do ulubionych

PiS w defensywie, PO w natarciu

21.09.08, 09:18
o agentach
W mediach się pętają,
Gończe psy spuszczają.
Antysemityzm tropią,
Miłością nas kopią.
Na Nocnej Zmianie tyrali,
Wspólnie później “oblewali”,
Teraz też kombinują,
Wcale dziś nie żartują!
Kłamstwem razem z obelgą,
Zakrzyczą głośno, oczernią,
Nauka z tego zaś taka,
Olewaj redaktora “UBjaka”.

Obserwuj wątek
    • antidotunazalganiewubekistanie Zapluta reduta 21.09.08, 09:20
      Nam głosować kazano. Wstąpiłem nieśmiało I spojrzałem na salę. Trzystu posłów
      spało.
      Marszałek laską stuknął. Otwarta debata,
      Tylko dzielny Chlebowski wśród rzędów wciąż lata,
      Coraz kogoś dopada. Wśród krzeseł się zwija,
      Pali piersią, rwie zębem, oddechem zabija.
      Patrz, to Niesioł w mównicy parska, wrzeszczy, wyje,
      Ryczy jak byk przed bitwą, miota się, grunt ryje,
      Sensu mowy nie widać, lecz słychać po dźwięku,
      Po waleniu się w czoło, po publiki jęku,
      Że racje daje wielkie i że cnotą świeci,
      Skoro tyle słów prędkich z ust zgniewanych mieci.
      – Mocarzu, jak bóg silny, jak szatan przebiegły,
      Twoje rządy okrutne dziś kresu dobiegły.
      Gdy nam pęta i weta nakładasz wciąż świrze,
      Gdy lewicy kwiat pierwszy twoje stopy liże,
      Jeden Palikot mocy twojej się urąga,
      Podnosi na cię rękę i koronę ściąga,
      Koronę Wałęsów, Kwachów z twojej głowy,
      Boś ją ukradł Tuskowi, bracie Jarosławowy.
      My teraz na reducie staniemy okrakiem,
      Podzielim się Polską, jak Polak z Polakiem.
      Tak mówił Niesiołowski. A Lechu pobladnął,
      Nie mając TVN-u już krajem nie władnął.
      I uczuł, jak się odwraca Polska rozogniona;
      Przeżegnał ją i upadł. Gdy dobiją – skona.
      Spojrzałem i ja na salę – fotele, posady,
      Stanowiska dla naszych i wrogów gromady:
      Wszystko jako sen znikło. – Tylko czarna bryła
      Złudzeń o Polsce leży – rozjemcza mogiła.
      Ale i ci, co bronili, i ci co się wdarli,
      Pokoju wiecznego wcale nie zawarli.
      Do walki dalszej nie zbraknie sił ani impetu,
      Póki starczy mandatu. I immunitetu.
      A gdy tego nie stanie, wyjdą na ulice
      I krzycząc: – Na pohybel! – zaleją stolicę.
      I będą pluć i plugawić. Bo dzieło zniszczenia
      W dobrej sprawie jest święte jak dzieło tworzenia.
      I tak bez krwi i bez łez, a za to zaplute,
      Warszawskie bruki nową wydadzą redutę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka