Dodaj do ulubionych

Dlaczego wierzycie neoliberałom?

29.11.08, 20:24
Bardzo ważny głos w dyskusji o kryzysie i Polsce.
Obserwuj wątek
    • eva15 Potężna moc sprawcza Ameryki z pomocą papieża i KK 30.11.08, 00:08
      Na pytanie N. Klein o przyczyny polskiej wiary w US-neolibleralizm
      Orliński mówi o lęku przed szukaniem III. drogi: "Trzecia droga do
      Trzeciego Świata", na co Klein ripostuje, że to właśnie
      neoliberalizm prowadzi do III. Swiata. To prawda, ale autorka
      zapomina, że ta wiedza o skutkach neoliberalizmu jest na Zachodzie
      niestarsza niż 10-15 lat, a na wschodzie, w Polsce, dopiero teraz
      kiełkująca. Na przełomie lat 80./90. czyli w czasie polskiej
      transformacji była to wiedza tajemna dostępna tylko nielicznym
      umysłom wyprzedzającym swój czas. Wszyscy inni wierzyli w
      neoliberalizm jak w nowego bożka.

      Nie wiem, czy ktoś przetłumaczy N. Klein posty pod tym wywiadem, ale
      warto zwrócić jej uwagę na inne przyczyny szczególnej miłości Polski
      do amerykańskich recept. Skoro autorka chce koniecznie zrozumieć ten
      fenomem, to musi się cofnąć do XIX w. - wtedy to bowiem zaczęło się
      idealizowanie Ameryki, zwanej wśród czczącego ją polskiego ludu
      Hameryką, wtedy to pierwsi wiejscy, prości emigranci słali do Polski
      bałwochwalcze listy o swej nowej ojczyźnie. Rósł mit, rosła legenda,
      a wsparła ją dodatkowo postawa prez. Wilsona po I WS.

      Później również i komunizm swym odstraszającym przykładem tą legendę
      niechcący dalej umacniał i wiodł wręcz ad absurdum. Mocno przyczynił
      się do tego również Kościół Katolicki (KK) cieszący się wówczas w
      Polsce wielką estymą, a już zwłaszcza polski papież. JP II
      zwalczający razem z Reaganem komunizm dawał USA w Polsce niezwykłą
      wręcz legitymację moralną mitologizując do reszty to państwo i
      wynosząc go na półboskie/półświeckie ołtarze. Gdy JP II zrewidował w
      swych najnowszych enzyklikach własne poglądy było już za późno, w
      Polsce krytyki USA nikt słucać nie chciał, nawet i z ust papieża.

      Obok bardzo długo trwającego idealizowania USA istniał równie długo
      lęk przed Niemcami i brak zaufania do Europy Zachodniej, która
      zdradziła Polskę w obliczu niemieckiej napaści. Ten lęk był w Polsce
      b. głęboko zakorzeniony i ponadustrojowy, każdy system czerpał z
      niego dla swoich celów - od komuny poczynając na rządach po 1989 r.
      kończąc - różniło się to wszystko tylko natężeniem.

      Na takiej oto glebie, na taki fundamencie USA miały w Polsce
      szczególnie łatwą rozgrywkę, najłatwiejszą chyba w całej Europie
      wschodniej, no może obok Pribałtyki, ale tam decydowały trochę inne
      względy .
      • sam16 Re: Potężna moc sprawcza Ameryki z pomocą papieża 30.11.08, 19:20
        Przypadkowo znalazlem The Shock Doctrine a kupioem ja przede wszyskim dlatego ze
        byl w niej rozdzial poswiecony Polsce na przelomie roku 89r
        Jest to bardzo interesujaca lektura ktora powinni przeczytac wszycy,ktorzy
        wydaja sie miec recepte na wszelkie niepowodzenia jakie Polska doznala po
        transformacji.
        Ksiazka obala wiele mitow ciagle pokutujacych w umyslach Polakow.
        W jednym zdaniu rozdzial o Polsce mozna strecic znanym powiedzeniem o
        ciastku,ktore mowi ze:nie mozna zjesc ciastka i miec ciastko czy cos w tym rodzaju.

        Hasla Solidarnosci o przejeciu zakladow przez komitety robotnicze co mialo
        zapewnic lepsza retownosc byly popularne ale nikt nie zdawal sobie sprawy ze
        taka transformacja bedzie wymagala ogromnych pieniedzy ktorych wtedy w Polsce
        nie bylo.
        W tym momencie pojawil sie Sachs,ktorego The Los Ang.Times nazwal-the "Indiana
        Jones of Economics"

        Na 212 str. czytamy.
        Shas's work in Polend had begun before Solidarity's election victory,at the
        request of the Communist governmet.
        It started with a one-day trip during which he met with the Commmunist
        government and with Solidarity.
        Shas zaczal swoja prace w Polsce zanim Solidarnosc wygrala wybory na zaproszenie
        komunistycznego rzadu.
        Zaczal od jednodniowego pobytu podczas ktorego spotkal sie z czlonkami rzadu i
        Solidarnoscia.
        Dalej na tej samej stronie jest takie zdanie;
        Sachs in the eyes of many of Solidarity's top officials possessed almost
        messianic powers.
        Sachs w mniemaniu wielu prominentnych czlonkow Solidarnosci posiadal prawie
        mesjanska moc.
        Jak wynika z dalszej lektury ta "mesjanska sila" to pieniadze bilionera George
        Soros ktory w porozumieniu administracja amerykanska zainwestowal w Polske 3
        mld. dol.
        Tak wiec zeby zerealizowac plany Sachs'a z dnia na dzien Solidarnosc musiala
        zrezygnowac z "trzeciej drogi" co bylo zaprzeczeniem nadzieii milionow czlonkow
        Solidarnosci ktore wlasnie zawieraly sie w powiedzeniu o ciastku czyli byly
        nierealne.

        Jesli chodzi o mit Ameryki to z mojego punktu widzenia jak i zapewne wielu
        innych Polakow ktrorzy do Ameryki przyjechali przedstawia sie zupelnie inaczej.
        W Ameryce (tej bez mitow ale realnej) jesli ma sie glowe na karku i chec
        dzialania mozna b.szybko stanac na nogi i jak wiadomo wielu emigrantow tego
        doswiadczylo i doswiadcza w dalszym ciagu mimo kryzysu.

        Obecny kryzys nie jest wina neoliberalizmu ale konkretnych ludzi ktorzy
        zglupieli na punkcie wolnego rynku nie stawiajac mu zadnych barier w postaci
        prawnych ograniczen dla ludzi i instytucji ktore graja pieniedzmi pochodzacymi z
        oszczednosci przecietnego obywatela.
        W Polsce jak sie wydaje dzieki Balcerowiczowi takie mechanizmy ograniczajace
        dzialaja i dlatego banki sa w lepszej sytuacji niz w innych krajach.
        • pepe.le.pew to takie piękne 01.12.08, 19:04
          lewicujący WO rozmawia z lewicującą NK rozmawiający o zarazie tego świata jaką
          jest tzw. "neoliberalizm" i jedynym słusznym systemie, który wszystkim może dać
          szczęśliwość - cóż za wspaniały tandem!

          • ready4freddy Re: to takie piękne 01.12.08, 21:06
            gdzie doczytales sie o jakims systemie, dajacym szczesliwosc? mozesz wskazac
            konkretne zdanie, czy po prostu pociekla ci slinka na dzwiek dzwonka?
            a propos dzwonka: nie widze durrnego.darrka i bezmajtka, znanych specjalistow od
            lewactwa i Hameryki, jestem ciekaw ich opinii :D
    • blust Dlaczego wierzycie neoliberałom? 30.11.08, 03:53
      Jak to jest ze Naomi Klein spedziwszy w Polsce moze wszystkiego
      lacznie pare tygodni lepiej rozumie ten kraj niz Witold Gadomski i
      reszta neoliberalow z GW?
      • jj43 Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 21:04
        to proste: jej sie wydaje że rozumie. uczyłem kiedys ludzi
        matematyki: bardzo czesto wydawało m sie ze wszystko jest takie
        proste bo tak naprawdę tego nie rozumieli....
    • kapitan.kirk Dlaczego wierzycie neoliberałom? 30.11.08, 08:52
      Abtrahując od tez polityczno-gospodarczych wywiadu, z których wiele
      jest zresztą ciekawych i prawdziwych - dość dziwaczna jest jego
      forma. Pani która niewiele wie o Polsce i dziennikarz który niewiele
      wie o Kanadzie (to ich własne stwierdzenia) rozmwiają szczegołowo
      m.in. o Polsce i Kanadzie - i nawet nie tyle dyskutują czy chociaż
      wymieniają poglądy, co raczej na wyścigi wzajemnie sobie potakują...
      Nie trzeba być ideowym przeciwnikiem neolewicy, żeby zapis takiej
      diatryby osób mających to samo zdanie robił wrażenie - delikatnie
      mówiąc - publikacji mało obiektywnej.

      Pzdr
    • mentat5 Dlaczego wierzycie neoliberałom? 30.11.08, 11:59
      No Brains
      www.blog.gwiazdowski.pl/index.php?subcontent=1&id=517
      • 1maruti1 No coz... 01.12.08, 22:17
        Wystarczy mi sam tytul 'No brains'.

        Gwiazdowski to zwykly niedoksztalcony cham i prostak. Dyskusje nie prowadzi sie
        na wyzwiska.
        • nikodem_73 Re: No coz... 02.12.08, 00:43
          A przeczytałeś cokolwiek poza tytułem?
          • 1maruti1 Re: No coz... 02.12.08, 16:39
            Nie.
            Nie zamerzam zaszczycać chama swoim czasem.
            • nikodem_73 Re: No coz... 03.12.08, 14:02
              No proszę. To i z ignorancji można zrobić cnotę. To jak - filmy model "Ksiądz"
              też pikietujesz przed kinami?
    • jentyk12 Dlaczego wierzycie neoliberałom? 30.11.08, 12:03
      Czy GW ma naprawdę za dużo papieru na składzie i farby drukarskiej, żeby robić
      promocję temu towarzystwu?

      Ostatnio panna Klein oświadczyła, w kwestii kryzysu, że neoliberalna bestia
      sama nie zdechnie i trzeba ją będzie dorżnąć.

      Czy nikt nie widzi w tych pięknych oczkach - salonowej żądzy krwi? Tej samej,
      która Chomsky'ego skłoniła do obrony neohitlerowców i Pol-Pota?
      • ready4freddy Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 21:09
        jentyk12 napisał:


        > Czy nikt nie widzi w tych pięknych oczkach - salonowej żądzy krwi? Tej samej,
        > która Chomsky'ego skłoniła do obrony neohitlerowców i Pol-Pota?

        jak na paranoika wydajesz sie byc wyjatkowo spokojny, przynajmniej w doborze
        slow (aczkolwiek nie watpie, ze spod cynowego kapelusza popatruja rozbiegane
        oczka :). co to jest "salonowa zadza krwi"? czy ma cos wsplnego wspolnego z
        podaniem na raucie krwistego befsztyka?
        • charlie11 Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 21:50
          Pani Klein prezentuje ten sam typ salonowej "tolerancji" o ktorej
          wypowiadala sie niedawno pisarka Dorota Maslowska:
          "Toleruj fryzjera geja, idiotko w moherowym berecie!"
          To wlasnie tego typu ideowcy rozplywaja sie nad losem biednych
          Afrykanczykow, zlopiac jednoczesnie wino za kilkadziesiat dolarow za
          butelke na rautach sponsorowanych przez "krwiozercze kapitalistyczne
          korporacje"
          • dx7 Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 22:22
            > Pani Klein prezentuje ten sam typ salonowej "tolerancji" o ktorej
            > wypowiadala sie niedawno pisarka Dorota Maslowska:

            Łau - autorytet godny podziwu!
            • charlie11 Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 23:01
              Nie uwazam jej za autorytet. Jednak to co powiedziala nt. tolerancji
              jest prawda.
          • heureka7 kto jest bez winy... 01.12.08, 22:37
            ...niech pierwszy rzuci kamien...

            a ty, charlie11, co robisz w sprawie biednych Afrykanczykow?
            • charlie11 Re: kto jest bez winy... 01.12.08, 22:59
              Po pierwsze nie jestem hipokryta jak p. Klein, ktora z walki z bieda
              i kapitalizmem ucznila dochodowy biznes. To jest ten sam typ
              myslenia jaki prezentuje przyszly vice prezydent Joe Biden, ktory
              przy zarobkach powyzej 300 tys. dolarow rocznie, przez ostatnie 10
              lat dawal srednio 369 dolarow na cele charytatywne.
              A ja swoja droga dalem na ludzi w Darfurze jako czesc
              operacji "Sacks of Hope"
        • jentyk12 Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 05.12.08, 17:19
        • jentyk12 Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 05.12.08, 17:43
          Już wyjaśniam Red Freddy'emu, bo inni zrozumieli: to jest żądza krwi salonowych
          rewolucjonistów, w rodzaju Naomi, Noama, Slavoja itp (polskie kandydatury z
          uprzejmości pomijam), takich co rzężą żądzą u stóp, ślinią się na myśl o
          muskularnych proletariuszach odrąbujących białe rączki, zagrzewają ich do czynu
          z salonu lub z balkonu, ale mdleją na widok skaleczonego paluszka. Choć mogą się
          wśród nich znaleźć bardzo sprawni oficerowie w okularkach, prowadzący zza biurka
          przesłuchania trzeciego stopnia. Bywali i tacy, czerwoni, brunatni,
          czerwono-brunatni, w końcu żadna różnica. Noam pewnie już na to za stary, Slavoj
          pewnie za duży tchórz (no i musiałby się domyć oraz ogolić, żeby ładnie wyglądać
          w mundurze), ale Naomi - czemu nie.
    • debil13 Dopiero jak będzie w Kasie zupełnie pusto to: 30.11.08, 12:36
      SALOmON?
      • ginlo bo u nas jest lewica " pomyjowa" 30.11.08, 12:50
        Czyli taka, ktora rajcuje picie wody ze zmywarki w ktorej plucza sie naczynia w
        ktorych raczyla sie posilac lewica kawiorowa zachodu. A naczelnym organem lewicy
        "pomyjowej" jest Gazeta Wyborcza, kt.orej redaktorzy napawaja sie tym, ze stac
        ich na kupienie rocznej toyoty avensis, a polskiego robola tylko na golfa II i
        chlopaki sie tym napawaja. Parafrazujac ich przyjaciela Komorowskiego jaki kraj,
        taka lewica hehehe.
        • wrojoz Kaczynscy musza odejsc! 30.11.08, 13:46
    • vaterunser Nadchodzi nowe, bo musi 30.11.08, 14:39
      „- Słyszałam o tym, ktoś mi nawet powiedział, że w Polsce mieliście "backlash"
      bez "frontlashu" - reakcja na feminizm pojawiła się u was, zanim jeszcze pojawił
      się sam feminizm. To jest z kolei coś, czego ja do końca nie rozumiem w polskiej
      historii“, mowi Naomi Klein.

      To zrozumiale, ze w Polsce nie bylo feminizmu na ksztalt tego zachodniego.
      Kobiety w socjalistycznej Polsce nie musialy walczyc o prawo do studiowania na
      wyzszych uczelniach, czy o prawo do pracy, bo je mialy. To bylo nawet bardzo
      pozadane, chocby z tego powodu, ze mezczyzni nie byli w stanie utrzymac rodziny.
      A pelne zatrudnienie bylo jednym ze sztandarow socjalizmu.

      Dziewczyny studiowaly wszystkie kierunki, jakie tylko zechcialy: inzynierskie,
      medycyne itd. Juz w latach 70. zarysowal sie problem, ze ten ciezki zawod, jakim
      jest zawod lekarza jest w przeszlo 50 % w rekach kobiet.

      Dziewczyny, ktore chodzily do zenskich klas, bo szkoly byly prawie wszystkie
      koedukacyjne, wybieraly bardzo czesto kierunki scisle lub inzynierskie. W
      klasach koedukacyjnych wygladalo to inaczej. Ale to temal z dziedziny pedagogiki
      i psychologii.

      A fakt, ze wieksze kariery robili przede wszystkim mezczyzni tlumacza dwa faktory:

      Po pierwsze, kobiety w wieku odpowiednim do robienia kariery rodzily dzieci.

      Po drugie, kobiety z natury nie posiadaja w dostatecznym stopniu wyksztalconego,
      a jakze niezbednego „Machtwille“.

      Oczywista i oczekiwana reakcja na narzucony „obowiazek“ pracy kobiet w PRL bylo
      po 1989 roku zwrocenie sie kobiet do zycia w prywatnosci, do roli zony i matki
      itd. Ciekawe, ze jak ja ten model wymyslilam dla siebie (mam wyzsze
      wyksztalcenie) w 1977 roku, bylo to absolutnie nieakceptowane przez srodowisko,
      a reakcja tak kobiet jak i mezczyzn bylo rzucanie mi w twarz roznych
      nieprzyjemnych epitetow. „Pasozyt“ to bylo to slowo, ktore sie powtarzalo
      najczesciej...

      Kiedy w 1979 roku przyjechalam na Zachod podsmiewalam sie z tutejszego
      nieudolnego feminizmu, roznych „kwot“, itp. Dzisiaj wyglada to inaczej, ale
      kobiety Zachodu i tak uwazaja, ze wszystko lepiej wiedza o feminizmie i postepie
      spolecznym.

      Inny cytat z Naomi Klein: „Z dnia na dzień nagle wyparowała lewicowa i
      demokratyczna alternatywa. (...) Jednak nie wszędzie na świecie wybór jest tylko
      taki, nie wszędzie lewica jest tak rozbita czy tak dalece zdyskredytowana.“

      Ja uwazam, ze ta lewica, ktora istniala w drugiej polowie XX. wieku, takze na
      Zachodzie, musiala wyparowac. Nowa lewica musi sie dopiero narodzic! Tylko
      problem z tym jak i kto to ma zrobic.

      „Die Linke“ w Niemczech i powstajaca nowa partia lewicowa we Francji (ojciec
      chrzestny: Oskar Lafontaine, przywodca „Die linke“) sa moim zdaniem ariergarda
      minionego.

      Jednak przez fakt, ze sa to partie skrajnie lewicowe i populistyczne sa one
      takze obecnie niebezpieczne.

      Z drugiej strony, kiedy slysze, jak dzialacze z „Die Linke“ sami tytuluja sie
      trockistami i leninistami, to ogarnia mnie zalosc i pusty smiech; mam wrazenie
      (i nadzieje), ze oni sie sami zalatwiaja odmownie.

      Pozdr
      • adrem63 Re: Nadchodzi nowe, bo musi 01.12.08, 12:25
        vaterunser napisała:
        >Nowa lewica musi sie dopiero narodzic! Tylko problem z tym jak
        i kto to ma zrobic.
        „Die Linke“ w Niemczech i powstajaca nowa partia lewicowa we Francji
        (ojciec chrzestny: Oskar Lafontaine, przywodca „Die linke“) sa moim
        zdaniem ariergarda minionego.
        Jednak przez fakt, ze sa to partie skrajnie lewicowe i populistyczne
        sa one takze obecnie niebezpieczne.<

        Prawie się z tym poglądem zgadzam, ale proszę wyjaśnić dlaczego
        uważasz Die Linke za skrajnie lewicową partię i populistyczną, bo
        myślę, że powtarzasz bez zastanowienia określenia, którymi prawactwo
        usiłuje zdyskredytować lewicę, jak widać nie bez skutku.
        No i w jakim sensie są te partie niebezpieczne.
        • vaterunser Re: Nadchodzi nowe, bo musi 06.12.08, 15:17
          vaterunser napisała:
          >Nowa lewica musi sie dopiero narodzic! Tylko problem z tym jak
          i kto to ma zrobic.
          „Die Linke“ w Niemczech i powstajaca nowa partia lewicowa we Francji
          (ojciec chrzestny: Oskar Lafontaine, przywodca „Die linke“) sa moim
          zdaniem ariergarda minionego.
          Jednak przez fakt, ze sa to partie skrajnie lewicowe i populistyczne
          sa one takze obecnie niebezpieczne.<

          Prawie się z tym poglądem zgadzam, ale proszę wyjaśnić dlaczego
          uważasz Die Linke za skrajnie lewicową partię i populistyczną, bo
          myślę, że powtarzasz bez zastanowienia określenia, którymi prawactwo
          usiłuje zdyskredytować lewicę, jak widać nie bez skutku.
          No i w jakim sensie są te partie niebezpieczne.
          ______________________________

          Nie powtarzam niczego bez zastanowienia (dlaczego ludzie przybieraja ten
          obrazliwy ton?). Zyje w Niemczech od 30 lat, Lafontaine'a znam. A takze "Die
          Linke". Pracuje zreszta w polityce, wiec nie musze niczego powtarzac, bo mam
          okazje sama sie zastanowic, panie Grzeczny.

          Jesli przywodcy "Die Linke" maja hasla w rodzaju "zabrac bogatym", "dac
          biednym", to czy to nie sa hasla populustyczne?

          Chyba ze musimy zajac sie tutaj definicjami.

          Czyz to nie jest skrajna, zreszta starozytna lewica, jesli poslowie tej partii
          sami okreslaja sie jako leninisci, a inni jako trockisci? Mnie, kiedy to slysze
          ogarnia pusty smiech. Ale ludzie niedoswiadczeni w systemie sowieckim wierza, ze
          ten pierwszy eksperyment sie po prostu nie udal, i ze go mozna lepiej
          przeprowadzic. Wiec uwaga.

          To nabiera znaczenia w obliczu krysysu gospodarczego. Nie zapomnij, ze po
          krysysie 29. roku do wladzy doszly w Europie partie populistyczne,
          narodowosocjalistyczne.

          Dlatego mowie o niebezpieczenstwie.
          • adrem63 Re: Nadchodzi nowe, bo musi 08.12.08, 15:46
            > Nie powtarzam niczego bez zastanowienia (dlaczego ludzie
            przybieraja ten obrazliwy ton?). Zyje w Niemczech od 30 lat,
            Lafontaine'a znam. A takze "Die Linke". Pracuje zreszta w polityce,
            wiec nie musze niczego powtarzac, bo mam okazje sama sie zastanowic,
            panie Grzeczny. <

            Bardzo się cieszę, że natrafiłem na kogoś kto nie powtarza hasełek
            antylewicowych, a swoje wypowiedzi wywodzi z własnej myśli. Forum
            zawalone jest osobnikami zmanipulowanymi, powtarzającymi to co im do
            wierzenia podsunięto.
            Nie miałem zamiaru nikogo obrażać, a mój ton był w zamierzeniu
            prowokujący, bo wiem, że niechętnie odpowiadasz na posty, a więc nie
            ma powodu do obrazy, pani Obrażalska.

            > Jesli przywodcy "Die Linke" maja hasla w rodzaju "zabrac bogatym",
            "dac biednym", to czy to nie sa hasla populustyczne? <

            Zabrać bogatym dać biednym to seryjna etykietka jaką przylepia się
            partiom lewicowym na całym świecie. Jeśli pracujesz w polityce to
            wiesz o tym i nie musiałaś tego wymyślać.
            Łatwo taką etykietkę przykleić ponieważ partie te na ogół wskazują,
            że nieliczne grupy interesów bogacą się kosztem ogółu cieżko
            pracujących ludzi żądając bardziej sprawiedliwego podziału
            wypracowanego bogactwa. Nie jest to zabieranie bogatym i dawanie
            biednym tylko wstrzymanie procesu drenażu warstw niższych i
            katastrofalnego narastania nierówności i patologii społecznych.
            Drugą z kolei etykietką jest słowo populizm.
            W praktyce znaczy to , że kto nie zgadza sie z neoliberalnym
            kapitalizmem temu przykleja się etykietkę „populista”. To jeden z
            elementów taktyki neoliberalnej propagandy.

            > Czyz to nie jest skrajna, zreszta starozytna lewica, jesli
            poslowie tej partii sami okreslaja sie jako leninisci, a inni jako
            trockisci? <

            Nie słyszałem. Czy wszyscy członkowie tej partii określają się tak
            (to może chodzi o MLPD), a może to są wypowiedzi pojedyńczych ludzi,
            albo zdania wyrwane z kontekstu?
            W każdej partii są ludzie mniej lub bardziej radykalni. Pomijam już
            fakt, że każdy pod pojęciem leninista lub trockista może mieć inne
            wyobrażenie.

            > Ale ludzie niedoswiadczeni w systemie sowieckim wierza, ze ten
            pierwszy eksperyment sie po prostu nie udal, i ze go mozna lepiej
            przeprowadzic. Wiec uwaga. <

            Tutaj posuwasz się jak się zdaje zbyt daleko w podejrzeniu. Nota
            bene ten schemat argumentowania przeciw lewicy jest także dość
            typowy w Niemczech.
            Pamiętam jak kiedyś podczas debaty w Bundestagu Gregor Gysi wystąpił
            z krytyką podziału dochodu narodowego podbudowaną konkretnymi
            liczbami to natychmiast otrzymał ripostę w rodzaju: „a wy
            uciskaliście lud w DDR”.
            Straszenie sowietami, faszyzmem, narodowym socjalizmem to stałe
            fragmenty gry antylewicowej, dla kogoś kto zna się trochę na
            polityce jest absurdem.
            W ostatnich wyborach Marksistowsko Leninowska Partia Niemiec MLPD
            otrzymała głosów na pograniczu zera.
            Die Linke nie są politycznymi kamikadze i bardziej mają na uwadze
            przywrócenie do życia przymiotnika soziale, w określeniu „Soziale
            Marktwirtschaft”, który to między innymi także pod rządami SPD
            dogorywał. Dlatego też Oskar Lafontaine wysiadł z tego pociągu
            jadącego z błędnym kierunku.

            > To nabiera znaczenia w obliczu krysysu gospodarczego. Nie
            zapomnij, ze po krysysie 29. roku do wladzy doszly w Europie partie
            populistyczne, narodowosocjalistyczne. <

            Tak to prawda, ale po pierwsze nie ma mechanizmu powtarzania
            historii, a po drugie nie można abstrahować od przyczyn kryzysu
            tamtego, a zwłaszcza tego ostatniego, jeśli nie uważasz, że kryzysy
            to dopust boży.

            Niebezpieczeństwo naturalnie istnieje, bo z rządów plutokracji (a
            właściwie z liberalnego bezhołowia) pod nęcącym szyldem liberalnej
            demokracji, nijak nie wychodzi dobro wspólne. Pogłębianie się różnic
            pomiędzy grupami uprzywilejowaych, a warstwami upośledzonymi,
            generuje niezadowolenie mas ludności rodzi złą energię i konflikty.
            Teraz potrzeba tylko „silnej ręki” z odpowiednimi hasłami i może
            dojść do przejęcia władzy przez opcję odmienną ideowo.
            Nie znaczy to jednak automatycznie recydywy faszyzmu zwłaszcza z
            jego zbrodniczym militarno nacjonalistyczno rasistowskim rysem.
            Do tego potrzeba przypadku spotkania się określonych ludzi w
            odpowiednim czasie i warunkach i wcale nie muszą to być ludzie z
            lewej strony sceny politycznej.
            W sumie recydywa faszyzmu mało prawdopodobna, a niebezpieczeństwo
            w istocie redukuje się do zagrożenia interesów grup
            uprzywilejowanych.
            • vaterunser Re: Nadchodzi nowe, bo musi 12.12.08, 20:22
              Drogi adremie!

              Dziekuje bardzo za odpowiedz, ale zaraz musze stwierdzic, ze nie jestem
              usatysfakcjonowana.

              Moje zdanie jest (w skrocie) nastepujace: W Europie potrzebna jest nowa lewica.
              Podkreslam: nowa. Lewica XX.wieku jest po czesci ostatecznie skompromitowana, po
              czesci rozwinela sie albo w system Schrödera albo pozostala na pozycjach
              skrajnej lewicy, na ktorych to nieoczekiwanie styka sie ze skrajna prawica. I
              kolo sie zamyka.

              To co jeszcze zostalo z SPD i Die Linke udaje, ze jest lewica. A po prostu
              chodzi o wladze. (Mowiac w skrocie.) Slucham ichnich przemowien w parlamencie,
              wiem co robia poza parlamentem, wiem, co robili przedtem. To mi wystarczy, by
              nie miec cienia zludzen. O zaufaniu nie moza byc mowy. W ogole szkoda tego slowa.

              Temat podzialu bogactwa. Doswiadczenie 70 lat socjalizmu nauczylo nas, ze do
              sprawiedliwosci nie prowadzi prosta droga, czyli niwelowanie zbytnigo bogactwa.
              Zbyt dobrze pamietam szarosc polskich miast, kiedy to nikt nie mial nic. Wole
              widziec piekne bogate ulice z bogatymi sklepami, chociaz sama chodze tam tylko
              na spacer, jesli w ogole. Mnie nie przeszkadza, ze inni maja. Ale tak naprawde
              widze doskonale, co sie tu dzieje od czasu upadku socjalizmu na wschodzie. Jak
              do tamtej pory Zachod, mowiac ogolnie, chcial swiatu, a przede wszystkim swoim
              wlasnym Lewicujacym udowodnic, ze stworzyl ten lepszy socjalizm, tak po 89 roku
              opadla zaslona i rozwinal sie brutalny kapitalizm, gardzacy slabymi. Powstanie
              pekariatu, zanik klasy sredniej - to nie sa wesole sprawy.

              Ale ani SPD ani Die Linke, czy jej kolezanka z Francji nie maja najmniejszych
              szans na osiagniecie poprawy sytuacji. Z gory nie mozna wykluczyc tego, ze
              nadciagajacy kryzys gospodarczy bedzie mial dzialanie oczyszczajace. Bardziej
              prawdopodobne jest jednak, ze ta niby-lewica, ktora dzis mozemy podziwiac (z
              braku innej) wiecej namiesza, niz przyczyni sie do powstania nowego ladu.

              Zaznaczam, ze nie jestem ani liberalka, ani nie mam najmniejszych sympatii do
              prawicy, obojetnie spod jakiego znaku. Wlasnie dlatego, ze wyczekuje tej nowej
              lewicy, tak mnie denerwuje, to, co widze.

              Ty piszesz:
              „Die Linke nie są politycznymi kamikadze i bardziej mają na uwadze
              przywrócenie do życia przymiotnika soziale, w określeniu „Soziale
              Marktwirtschaft”, który to między innymi także pod rządami SPD
              dogorywał. Dlatego też Oskar Lafontaine wysiadł z tego pociągu
              jadącego z błędnym kierunku.“

              Raczej watpie. Lafontaine, nawet, jesli mowil nie tak glupio, to wycofal sie na
              wlasne zyczenie z dalszej pracy. Poza tym jest chory na przerost ambicji
              (Machtwille).

              Die Linke nie ma nic wiecej na uwadze, jak zdobycie wladzy, szczegolnie w
              zachodnich Landach. Sami zas nie maja problemu z wykorzystywaniem pracownikow
              itp. Wiec nie ma sie co ludzic. Poza tym chetnie rozdaja pieniadze, ktorych nie
              ma. W koncu to bezpiecznie byc w opozycji...

              Moje osobiste sympatie sa w tej chwili po stronie Baracka Obamy. Wierze, ze
              Amerykanie w jego czasach zdobeda sie na konieczna odnowe. Zreszta napisalam na
              ten temat male co nieco, bo naprawde wierze w ducha odnowy Amerykanow i wierze,
              ze cos moze skapnie na Europe, ktora tak trudno dochodzi do jednosci, miedzy
              innymi dzieki jakims takim politycznym dinozaurom a la Kaczynscy.

              Jeszcze jeden cytat z Twojej wypowiedzi:
              „W sumie recydywa faszyzmu mało prawdopodobna, a niebezpieczeństwo
              w istocie redukuje się do zagrożenia interesów grup
              uprzywilejowanych.“

              Nic podobnego. Uprzywilejowani moze troche straca, ale w zadnym wypadku zubozali
              nie zyskaja. Tak przeciez nigdy nie bylo. To jest zreszta logika dynamiki
              spoleczenstw i logika historii.

              Pozdr.
              • adrem63 Re: Nadchodzi nowe, bo musi 14.12.08, 14:56
                "Lecz ludzi dobrej woli jest więcej"

                Nie dziwię się, że moja odpowiedź Cie nie satysfakcjonuje, bo i nie
                mogła.
                W mojej odpowiedzi wytknąłem Ci skłonność do używania określeń jakby
                prosto z arsenału przeciwników ruchu lewicowego, zarówno prawicy
                występującej pod szyldem konserwatyzmu jak i liberalizmu.
                Nikt normalny nie lubi być posądzany o to, że podświadomie uległ
                manipulacj.
                Zwykle temu się zaprzecza. Mnie kiedyś zarzucano fascynację
                propagandą komunistyczną i raczej nie przekonałem swojego
                interlokutora, że das ist nicht der Fall.
                Ponadto nie było jeszcze okazji do sprecyzowania swoich poglądów w
                istotnych ich aspektach.

                Gdy czytam Twój ostatni tekst widzę wiele zbieżności z moimi
                poglądami.

                Nowa lewica
                Oczywiście, że powinna powstać nowa lewica, nieraz to pisałem na
                różnych forach.
                Nowa lewica tak, ale co to znaczy ? Wszak pod tym pojęciem kryje się
                cały zespół, wartości, cech i postaw ludzi którzy mają lewicowe
                poglądy. Napisałem nawet kiedyś tak zwany dekalog lewicowca.
                Ten temat opracowywała także Krytyka Polityczna,
                powstał „Przewodnik Lewicy”.

                Pewne pryncypia muszą pozostać nie zmienione inne moim zdanem
                nadają się na śmietnik historii.
                Chodzi jednak o to, żeby ta nowa lewica nie zgubiła najważniejszej
                cechy lewicowości
                - buntu przeciw przedmiotowemu traktowaniu człowieka, które wywodzi
                sie z konserwatywnego światopoglądu oraz przeciw spychaniu znacznej
                części ludzi na na margines społeczny, co czyni nieuchronie obecny
                system neoliberalnego kapitalizmu.

                Nowa lewica powinna być ruchem społecznym na miarę Solidarności,
                ruchem internacjonalnym, gdzie współdziałają niezależne organizacje
                społeczne, związki zawodowe, partie lewicowe, grupy i jednostki
                sympatyków i wolontariatu.
                Pierwszym zadaniem twórców takiego ruchu jest zachęcenie ludzi do
                myślenia na tematy społeczne. Coś takiego robi w Polsce Krytyka
                Polityczna.
                W Polsce jest sporo młodych ludzi o poglądach lewicowych, ale
                przebicie się na scenę polityczną jest niezwykle trudne. Koło jest
                zamknięte, jak piszesz, a rządzący dzisiaj na scenie politycznej
                dołożą starań, żeby konkurencja polityczna
                była nie była na niej widoczna.

                Stara lewica i władza
                Są ugrupowania które chętnie przedstawiają się jako lewica licząc na
                głosy licznej grupy wyborców, którym nieznośna stała się władza
                elit kapitałowych, które tej nadziei nigdy nie spełnią. Należą do
                nich np. SLD w Polsce i SPD w Niemczech. Faktycznie to partie
                centrowe gotowe spełniać wszelkie życzenia bossów. Ugrupowania te
                są zdolne do przejęcia władzy.
                Ich werbalna lewicowość jest w znikomym stopniu pożyteczna dla ruchu
                lewicowego, ale jednocześnie wprowadza dezorientację wyborców.
                Pewnym novum jest Die Linke.
                Ta partia nie była jeszcze przy władzy, jeszcze nie zawiodła, ma
                potencjał, ma charyzmatycznego przywódcę, jest zdolna w określonej
                przyszłości przejąć władzę. Naturalnie i ta partia nie stawia sobie
                za cel obalenie kapitalizmu.
                Jeśli już to kapitalizmu neoliberalnego.
                Lafontaine nie jest komunist, jest ekonomistą. Nawiązuje do
                społecznej gospodarki rynkowej L. Erharda.
                Naturalnie dzisiaj już są inne czasy i inny układ sił inne problemy,
                globalizacja i światowe struktury kapitałowe. Pojedyńczo żadne
                państwo nie ma szans na zmiany.
                Znaczenie tego typu partii polega głównie na przypominaniu
                konieczności liczenia się z masami pracującymi i przeciwstawianie
                się najgorszemu, socjodarwinizmowi i stanowi określoną dość realną
                alternatywę zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych.

                Nowa lewica i nowy socjalizm
                Kształtowanie się nowej lewicy może potrwać długo, a dojście do
                władzy jeszcze dłużej. Ten proces jest procesem ewolucyjnym.
                Dzisiaj wielu intelektualistów o poglądach lewicowych pisze
                krytycznie o istniejącym systemie przepowiadając jego rychły koniec,
                ale nie spotkałem się ze skończoną koncepcją systemu społeczno
                ekonomicznego, który mógłby zastąpić obecny, nie pasujący już do
                poziomu sił wytwórczych.
                Nie czyni tego Chomsky, D.Korten, ani Naomi Klein czy choćby nasz
                Sierakowski.
                Można by wyciągnąć z tego wniosek, że i nowy socjaalizm powstanie w
                wyniku ścierania się dwóch przeciwstawnych tez - indywidualizmu i
                socjalizmu.

                Obecnie socjalizm wielu ludziom kojarzy się z systemem polityczno-
                gospodarczym jaki panował w PRL i innych „demoludach”. Tylko, że to
                nie był socjalizm ewolucyjny, raczej rewolucyjny, obarczony błędami
                i nie dostosowany do konserwatywnej jeszcze mentalności dużej części
                społeczeństwa, poddany próbie walki z silniejszym
                przeciwnikiem. Takie uproszczone kojarzenie to szkodliwy błąd ze
                strony ludzi o poglądach lewicowych, a miodzik:) dla przeciwników
                wszelkiej lewicy.

                Podział bogactwa
                To ważny temat, nie tylko w aspekcie moralnym („ Mnie nie
                przeszkadza, ze inni maja”),
                ale przede wszystkim w aspekcie ekonomicznym. To duży temat i nie
                sposób się tutaj
                satysfakcjonująco wypowiedzieć. Zrobię to być może przy następnej
                okazji.
                Twoje obserwacje z Niemiec są podobne do moich. Widzę tylko więcej
                związków przyczynowo - skutkowych.

                Co do Lafontaine`a
                Ludzi na ogół nie znamy tak blisko, żeby wiedzieć „co się komu w
                duszy gra”.
                Być może stchórzył wtedy gdy został ministrem finansów, a Schroeder
                kanclerzem.
                Może ocenił, że nie ma szans na dokonanie zmian gdy szykowało się
                wielkie oszustwo elektoratu liczącego na zmiany, a Kanclerz właśnie
                postanowił zostać Genosse des Kapitals.

                Żądza władzy
                To nie jest poważny argument. Każdy kto chce czegoś istotnego
                dokonać ten musi mieć
                kawał władzy, inaczej się nie da. Decydujące jest tylko czego chce
                dokonać i co z tego
                wynika dla ludzi. Sam Machtwille nie jest moralnie jednoznaczny,
                więcej chyba Machtgier.
                To mniej więcej taka różnica jak pomiędzy chciwością a pazernością.
                Wolę człowieka, który otwarcie przyznaje, że chce władzy i do czego
                jest mu ona potrzebna niż kogoś kto mówi, że on do władzy nie dąży,
                ale jak by już była to on nie ma nic
                naprzeciw, żeby ją wziąć. Heuchelei.

                Piszesz:
                „Die Linke nie ma nic wiecej na uwadze, jak zdobycie wladzy,
                szczegolnie w zachodnich Landach.”
                To chyba jakieś nieporozumienie, tam chodzi zaledwie
                o udział w Lantagach, aby ich głos i wizerunek się liczył. Wg. mojej
                oceny, Die Linke w chwili obecnej nie są jeszcze przygotowani do
                objęcia władzy, ale ich obecność jako potencjalna alternatywa jest
                istotna dla lewicy.


                Napisałem:
                >> W sumie recydywa faszyzmu mało prawdopodobna, a niebezpieczeństwo
                >> w istocie redukuje się do zagrożenia interesów grup
                >> uprzywilejowanych.“
                Ty odpowiadasz:
                > Nic podobnego. Uprzywilejowani moze troche straca, ale w zadnym
                > wypadku zubozali nie zyskaja. Tak przeciez nigdy nie bylo.
                > To jest zreszta logika dynamiki spoleczenstw i logika historii.”

                Ciekawe, tylko w jakim okresie historycznym rozpatrujesz tę „logikę
                dynamiki społeczeństw”.

                Pozdrawiam,
                Przyjemnej niedzieli jeszcze !


    • janostrzyca "Solidarność" z 1981r.= socjalizm z ludzką twarzą 30.11.08, 14:51
      Czy robotnicy walczyli wtedy o kapitalizm, bezrobocie, zamykanie
      fabryk, gnojenie związkowców, odbieranie "socjalu"? Raczej nie.
      Dali się oszukać grupie cwaniaków, a teraz są zwykłym bydłem dla
      polityków i kapitalistów.
      • sam16 Re: "Solidarność" z 1981r.= socjalizm z ludzką tw 30.11.08, 19:36
        Czlonkowie i wladze Solidarnosci wychowali sie w socjalizmie i mieli przez
        socjalizm skarzone umysly.
        Milionom z Solidarnosci wydawalo sie ze bedzie tak jak w socjalizmie czyli czy
        sie stoi czy sie lezy i w dodatku bedzie dostep do wszystkich dobr rozwinietego
        kapitalizmu.
        W tamntym czasie jakos nikomu nie przychodzilo do glowy ze do rozwinietego
        kapitalizmu prowadzi dluga droga.

        Ci co nie rozumieja,ze nie ma cudownego przejscia z socjalizmu do rozwinietego
        kapitalizmu wydaje sie ze zostali oszukani przez cwaniakow.
        Na te sama nute gra dzis L Kaczysnki ktory stara sie wmowic ze pacient to nie towar.
        Oczywiscie ze nie towar ale jesli na opieke zdrowotna trzeba wydawac pieniadze
        to niestety trzeba sie kierowac wymogami ekonomi realnej a nie zyczeniowej i
        trzbwa wiedziec ze ratowanie upadajacych szpitali nie polega na dawaniu im
        pieniedzy ale na racjonalnej gospodarce a to nie jest kupczenie ludzkim zdrowiem.
        • smok_sielski Re: "Solidarność" z 1981r.= socjalizm z ludzką tw 01.12.08, 22:20
          > Milionom z Solidarnosci wydawalo sie ze bedzie
          > tak jak w socjalizmie

          Bylo dokladnie na odwrot - miliony Polakow widzialy jakim syfem jest realny
          socjalizm i wydawalo im sie (dali sobie wmowic), ze radykalny skret w druga
          strone jest wlasciwy i sluszny. Jako przyklad tej aberracji umyslowej przytocze
          fakt, ze wielu liderow Solidarnosci uwazalo iz w kapitalizmie zwiazki zawodowe
          sa niepotrzebne. Mysleli, ze robotnik bedzie dobrze oplacany za swoja prace,
          gdyz to lezy w interesie pracodawcy (podczas gdy w interesie pracodawcy jest
          maksymalizacja zysku i redukcja kosztow).
          smok
      • aron2004 Re: "Solidarność" z 1981r.= socjalizm z ludzką tw 01.12.08, 08:07
        towarszyszu Ostrzyca

        za komuny robotnicy byli właścicielami fabryk, a dziś zaledwie
        samochodów.
        • scibor3 Re: "Solidarność" z 1981r.= socjalizm z ludzką tw 01.12.08, 23:02
          Towarzyszu aronie. Za komuny robotnicy zostawali właścicielami mieszkań a dziś
          właścicielami kredytu do spłacenia. Rzecz jasna, nielicznych ten zaszczyt
          kopnął, bo przecież skończyliśmy, raz na zawsze z równością.
          • nikodem_73 Re: "Solidarność" z 1981r.= socjalizm z ludzką tw 02.12.08, 00:45
            Ale obydwaj zdajecie sobie sprawę z definicji słowa "własność"? Szczególnie
            chodzi mi o swobodę dysponowania dobrem.
    • zawszejestem.jaki.jestem Dlaczego wierzycie neoliberałom? 30.11.08, 15:37
      Wszystko bardzo ładnie i pięknie pani Naomi Klein wychodzi w dyskusji dwojga wspierających się osób.Inaczej to wygląda dla uczestników tamtej epoki,z ograniczonym dostępem do wielu dóbr na które tylko nieliczni mogli sobie w KaDeLach pozwolić.Pani Klein nie miała tego problemu dorastając,a wystarczy zapytać dziecko,czy wybierze cukierek smaczny,czy w kolorowym opakowaniu.A leseferyzm i interwencjonizm powinny ze sobą współżyć czego życzę prawdziwej lewicy o realnych poglądach na czasy obecne.
    • art.usa Neoliberałów dziś nikt już nie wierzy. 30.11.08, 16:28
      Po pierwsze; Jasny gwint, śliczna kobieta,
      ale nie musi przez to mieć zaczarowany rozum,
      najczęściej te dwie rzeczy nie ida para.
      Ze partia PIS jest skrajna prawica, wyszło szydło z worka,
      wtedy gdy, ta partia byla przy rzadzie.
      Przeto przy najbliższych wyborach, została tylko boczna partia,
      skrajnej prawicy opozycji, która szuka kontaktów do skrajnej Lewicy.
      Rzad opozycji jest tylko przez wpływy rodziny Prezydenta.
      Powiązania rodzinne w Italii sa zwane "Mafia".
    • oloros Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 18:03
      znowu lewactwo wszelkiej maści chce zbić kapitał na kryzysie
      którego źródeł na dobra sprawę nikt do końca nie zdiagnozował
      regulować i wydawać. upadających obdarowywać miliardami
      i śnic o Raju na Ziemi
      jeżeli chodzi o mnie - dziękuję
    • adam_mich Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 18:43
      "Słyszałam o tym, ktoś mi nawet powiedział, że w Polsce mieliście "backlash" bez "frontlashu" - reakcja na feminizm pojawiła się u was, zanim jeszcze pojawił się sam feminizm. To jest z kolei coś, czego ja do końca nie rozumiem w polskiej historii. Jak to się stało, że amerykańscy neokonserwatyści tak skutecznie zdominowali wasze życie intelektualne po 1989 roku?"

      Stop, stop, stop ! Pani Klein miesza tutaj dwie rzeczy ! Przecież konserwatyści zdominowali dyskusję w sferze przekształceń własnościowych i gospodarki, a nie obyczajowości - to są dwie różne sprawy ! U nas linia podziału przebiega inaczej niż w USA czy Kanadzie : konserwatyści obyczajowi i gospodarczy w jednym ( PIS, LPR ) kontra liberałowie gospodarczy i obyczajowi zarazem ( środowisko GW ), a np. w USA republikanie mają poglądy gospodarcze odpowiadające raczej naszej PO, ale poglady obyczajowe są raczej bliżej PIS. Pani Klein powinna zauważyć fakt że np GW była główną tubą tych nieokonserwatystów, co nie przeszkadzało jej promować feminizmu, homoseksualizmu itp. Taki podział z polskiej perspektywy jest perfekcyjnie logiczny, w Polsce antyfeminizm wynika z tradycyjnych poglądów społeczeństwa, natomiast życie intelektualne są zdominowane przez liberałów ( tzw. "naszych" tzn. gospodarczych i obyczajowych ) !
    • liberty_mike Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 19:28
      Mam wrażenie, że NK urwała się z księżyca albo była tam przez wiele
      lat w oderwaniu od tego, co dzieje się na tej planecie, przynajmniej
      w tej jej części, na której położona jest Europa, Azja. Kolejna
      osoba stawia fałszywą alternatywę- liberalizm (L) ca socjalizm (S),
      a jak nie to "trzecia droga" (cokolwiek przez to rozumieć. L czy S-
      nie istnieją nigdzie w czystej formie. L, jeśli jest umiejętnie
      wykorzystany służy rozwojowi, ale muszą istnieć zabezpieczenia dla
      słabszych, adekwatne dla etapu rozwoju, kultury, rozwoju
      społecznego, etapu rozwoju gospodarczego. Socjalizm w czystej formie
      nie prowadzi do niczego dobrego, gdyż najczęściej kojarzony był w
      tej części świata z systemem totalitarnym, który niszczył państwa,
      ludzi, kulturę. Na socjalizm kontrolowany, czy przynajmniej jego
      elementy istnieją, owszem- w krajach rozwiniętych, bogatych, które
      mogą sobie na to pozwolić (wysokie PKB per capita), ale to kosztuje,
      min. ograniczenie możliwości rozwoju, wysokie obciążenia fiskalne.
      NK chyba nie doświadczyła S na własnej skórze, stąd te przedziwne
      rojenia. Podobne rojenia dotyczą naszej Solidarności i tego, jakie
      były plany jej przywódców AD 80-81- z całą pewnością nie w głowie im
      było wtedy obalanie S, czy szukanie jakiejś III drogi. Totalny
      odjazd, s-f i materiał dla psychoanalityka- tyle o NK.
      • nikodem_73 Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 19:33
        Pani Klein dużo czytała i dlatego wie lepiej :> No bo co my możemy wiedzieć o
        socjalizmie? Przecież my TYLKO w nim żyliśmy. A pani Klein przeczytała, że
        problemy gospodarcze wynikały z embarga Reagana i gdyby nie ono to nadal
        bylibyśmy dziesiątą potęgą gospodarczą świata :>

        A w ogóle to wszystkiemu jest osobiście winny Friedman :>
      • pepe.le.pew Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 19:37
        Na socjalizm kontrolowany, czy przynajmniej jego
        > elementy istnieją, owszem- w krajach rozwiniętych, bogatych, które
        > mogą sobie na to pozwolić (wysokie PKB per capita), ale to kosztuje,
        > min. ograniczenie możliwości rozwoju, wysokie obciążenia fiskalne.
        > NK chyba nie doświadczyła S na własnej skórze, stąd te przedziwne
        > rojenia.

        No i tu jest sedno problemu. Socjalizm nie gwarantuje ogólnego dobrobytu,
        socjalizm (w łagodnych formach) istnieje bo dany kraj na to stać
    • nikodem_73 Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 19:29
      Mógłby ktoś przypomnieć/powiedzieć pani Klein jak brzmiały postulaty
      Solidarności w 1980 roku? Bo (czy się to komuś podoba czy nie) był to po prostu
      spis pobożnych życzeń w stosunku do socjalizmu, a nie jakakolwiek "trzecia droga".
      • ready4freddy Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 21:21
        pani Klein jak pani Klein, ale przede wszystkim wartoby to przypominac w Polsce,
        malo kto o tym pamieta (ponoc, jak mi donosza, w szkolach specjalnie nie uczy
        sie o postulatach Sierpnia, cos niewygodne sie zrobily)
        • nikodem_73 Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 21:38
          Niewygodne jak niewygodne. Sądzę raczej, że byłyby fatalną rysą na pomniku.
          Szczególnie te przyziemne 2000 podwyżki.
    • r1234_76 Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 19:39
      Jak zwykle, mnóstwo nadużyć i manipulacji.

      Jeśli USA decydują się na walkę z kryzysem po keynesowsku, to może to znaczyć
      tylko tyle, że ich liderzy zachorowali na głowę... A zatem, to że USA coś robią,
      wcale nie musi znaczyć, że to jest sensowne. Chyba, że się jest w ten kraj i ich
      liderów zapatrzonym bezkrytycznie... co w przypadku p. Klein może nieco dziwić..

      To w ogóle nie jest argument merytoryczny, tylko emocjonalny.
      Czy działania USA w ogóle będą skuteczne, to się dopiero okaże. Ja w to np.
      wątpię, ale nie uprzedzajmy faktów.

      Ci antyliberałowie są śmieszni. Wypuszczenie pieniędzy na rynek przez ich
      wpompowanie do wybranych przez urzędników firm jest OK, pozostawienie tych
      pieniędzy na rynku przez obniżkę podatków jest be.
      • nikodem_73 Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 19:51
        Przeczytaj "Doktrynę szoku". Ilość emocji tam zawartych starczyłaby na 4 telenowele.
    • mamik1 Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 19:48
      "U nas ciągle jeszcze słychać starą szkołę - skoro jest kryzys, to obniżać
      podatki i ciąć wydatki.

      - Jeśli ludzie jeszcze raz się dadzą na to nabrać, to wyjdą na idiotów. Przez
      kilkanaście lat Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy zalecały
      każdemu tą samą receptę - skoro macie kryzys, to musicie ograniczyć
      świadczenia, zaciskać pasa, równoważyć budżet..."

      No to co jest sposobem na kryzys wg lewicowych mądrali ? Zwiększanie
      wydatków, rozluźnienie pasa i niezrównoważony budżet ? To jest najszybsza
      droga do Trzeciego Świata np do Zimbabwe
      A drugiej strony plan Paulsona czyli wydatki z budżetu na ratowanie banków tez
      jest zły. No to w końcu jak ma być ?

      Wierzę liberałom bo są mądrzejsi
      • nikodem_73 Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 19:58
        To jest stara, "dobra" Keynesowska szkoła - "w czasie kryzysu zwiększaj podaż
        pieniądza". Najśmieszniejsze jest to, że w krótkim czasie efekty mogą być
        imponujące (nagle zamiast załamania jest boom). Efektem ubocznym jest zaś
        opóźnienie i spotęgowanie kryzysu.

        Przecież obecny kryzys to "dziecko" bańki dotcomowej z początku wieku, gdy po
        krachu wujek Greenspan obniżył stopy procentowe do 1%. I proszę - zamiast krachu
        pięknie się rozwinęło i dupnęło dopiero teraz. A jeśli Paulson z Bernanke
        wydrukują dość kasy to i tym razem rozejdzie się po kościach. Myk jest tylko
        taki, że po każdej iteracji kasy trzeba coraz więcej. Aż do całkowitej utraty
        zaufania do pieniądza. A że mamy pieniądz fiduicjarny będzie to oznaczało koniec
        systemu rynkowego jakim go znamy.
        • pepe.le.pew Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 20:09
          Racja! Już blisko sto lat temu Mises przewidział, że nadwyżka pieniądza skutkuje
          ryzykownymi inwestycjami-wypisz wymaluj kryzys gospodarczy A.D. 2008

        • 0.tech Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 22:13
          nikodem_73 jak zawsze dobre komentarze :)
          dobrze, ze ty masz jeszcze sile klocic sie z takim betonem, bo mnie to juz sil
          nie starcza
        • scibor3 Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 23:15
          > To jest stara, "dobra" Keynesowska szkoła - "w czasie kryzysu zwiększaj podaż
          > pieniądza". [...]

          Jeżeli nie odróżniasz zwiększonych wydatków budżetowych od pompowania taniego
          pieniądza w system finansowy to o czym tu z tobą dyskutować? Chyba, że o du.pie
          Maryny.
          • nikodem_73 Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 02.12.08, 00:42
            A jakaż to różnica? Że to nie urzędnicy państwowi, a korporacyjni źle alokują
            pieniądze?

            Chomsky zwykle się myli, ale co do jednego ma rację - nadanie korporacjom
            osobowości prawnej było kardynalnym błędem
            • pieniacz_sadowy Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 02.12.08, 01:24
              > Chomsky zwykle się myli, ale co do jednego ma rację - nadanie
              korporacjom
              > osobowości prawnej było kardynalnym błędem

              A czy nie z definicji korporacja to osobowosc prawna?
              • nikodem_73 Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 02.12.08, 02:25
                Fakt. Zmęczonym i za bardzo skracam. Powinno być "nadanie spółkom odrębnej
                osobowości prawnej tworząc z nich byty niezależne od udziałowców".

                Drzewiej korporacje (wtedy to były w zasadzie normalne spółki) nie posiadały
                wyodrębnionej osobowości prawnej. I nic nie mogło być własnością takiego bytu
                jak "spółka". Takiego bytu nie było. Aby "uprościć" wszelkie operacje związane
                ze zbywaniem udziałów w spółkach pozwolono aby to spółka stawała się
                właścicielem - nie pan A w X% i pan B w Y%. I to był błąd. W ten sposób
                pozwolono aby akcjonariat w piękny sposób się rozdrobnił, a spółki zaczęły żyć
                własnym życiem. No bo kto jest obecnie właścicielem np. General Electric? A Exon
                Mobile? BP? Shell? Microsoft? Duże korporacje są jak państwa - mają swoje
                (za)rządy, parlamenty (walne zgromadzenie akcjonariuszy) i mają także swoich
                biurokratów. Bo czy np. Ballmer jest właścicielem Microsoft? Nie. Jest jedynie
                urzędnikiem zatrudnionym do kierowania firmą.
                • pieniacz_sadowy Wiec albo Ty albo Chomski... 02.12.08, 05:25
                  albo oboje zywicie jakas romantyczna wizje stosunkow gospodarczych w
                  historii.

                  Korporacje sa stare jak wegiel, a moze i jeszcze bardziej.
                  Organizacje posiadajace osobowosc prawna niezalezna od osobowosci
                  prawnej jej poszczegolnych czlonkow, a wiec zdolne takze do
                  nabywania, posiadania oraz zbywania wlasnosci istnialy juz w
                  starozytnym Rzymie, Grecji i Indiach. Sredniowieczne cechy byly
                  korporacjami. Kosciol Katolicki jest de facto korporacja. I panstwo
                  jest szczegolnego rodzaju korporacja, bo poza nadrzednym wobec
                  wszystkiego stosunkiem wlasnosci dysponuje takze monopolem
                  legislacyjnym. Wyczyny obecnych korporacyjnych gigantow to nic w
                  porownaniu z dokonaniami brytyjskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej,
                  uprawnionej przez Elzbiete I w roku 1600. Stewart Kid w w swoim
                  traktacie z 1793-94 przez korporacje rozumie "a collection of many
                  individuals united into one body, under a special denomination,
                  having perpetual succession under an artificial form, and vested, by
                  policy of the law, with the capacity of acting, in several respects,
                  as an individual, particularly of taking and granting property, of
                  contracting obligations, and of suing and being sued, of enjoying
                  privileges and immunities in common, and of exercising a variety of
                  political rights, more or less extensive, according to the design of
                  its institution, or the powers conferred upon it, either at the time
                  of its creation, or at any subsequent period of its existence."

                  To teraz powiedz mi, w którym wlasciwie momencie i w zasadzie kto
                  popelnil blad pozwalajac na istnienie czegos takiego jak korporacje,
                  ktore, o czym zdaje sie zapominasz nie tylko Ty, pozwalaja na
                  zachowanie ciaglosci prawnej i wlasnosciowej niezaleznie od systemu
                  dziedziczenia, czy wiezow krwi, tym samym wydobywajac prawo z
                  pomroki rodowo-plemiennego zwyczaju.
                  • nikodem_73 Re: Wiec albo Ty albo Chomski... 02.12.08, 09:21
                    Kongres i Sąd Najwyższy USA po wojnie secesyjnej. Wcześniej owszem BYWAŁO, że
                    były powoływane do życia byty posiadające osobowość prawną (samo państwo wszak
                    do nich należy). Tyle, że odbywało się do w ramach wyjątku od reguły - na
                    SPECJALNYCH zasadach (nawet w przytoczonej przez Ciebie definicji jest o tym
                    mowa). Bywało też, że były powoływane w celu osiągnięcia jakiegoś celu, lub na
                    określony czas. Obecnie zaś jest to reguła, a powołane byty są de facto
                    "nieśmiertelne".

                    A zachowanie ciągłości prawnej i własnościowej w korporacji X nie jest problemem
                    99,999% populacji. A i ten "pomrok rodowo-plemiennego zwyczaju" to taka
                    niepopularna dziś ODPOWIEDZIALNOŚĆ za to co się robi. Bo inaczej zachowuje się
                    osoba, która swoim majątkiem odpowiada za działalność gospodarczą (właściciel),
                    a inaczej osoba, która zarządza majątkiem innych (CEO).

                    Wyobraź sobie, że korporacja X zrobiła coś strasznego na skutek decyzji CEO. Czy
                    CEO będzie odpowiadał swoim majątkiem? A zarząd? Akcjonariusze? KTOKOLWIEK?
                    Korporacja w znakomity sposób rozmywa odpowiedzialność - nie ma odpowiedzialnych.
                    • pieniacz_sadowy I znowu romantykujesz 02.12.08, 10:02
                      > Tyle, że odbywało się do w ramach wyjątku od reguły - na
                      > SPECJALNYCH zasadach (nawet w przytoczonej przez Ciebie definicji jest o tym
                      > mowa). Bywało też, że były powoływane w celu osiągnięcia jakiegoś celu, lub na
                      > określony czas. Obecnie zaś jest to reguła, a powołane byty są de facto
                      > "nieśmiertelne".

                      Do dziś istnieją specjalne zasady powoływania i funkcjonowania korporacji.
                      Również statut spółki jasno określa jej cele, zakres i zasady działania.
                      Działalność korporacji pod daną jurysdykcją regulują odpowiednie przepisy prawa
                      o spółkach, więc nie jest do końca tak, że panuje w tym względzie bezprawie,
                      chodzi raczej o zakres kontroli korporacji nadrzędnej (państwa, czy związku
                      państw) nad podległymi mu (niebezpośrednio oczywiście, lecz przez fakt
                      fukcjonowania na terenie i w jurysdykcji danego państwa) korporacjami, nazwijmy
                      je, "właściwymi". W przytoczonej przeze mnie definicji sprzed kilku wieków też
                      jest mowa o "nieśmiertelności" - "perpetual succession".

                      Z czym się można zgodzić, to z tezą o współczesnym korporacjonizmie jako
                      wszechobecności osób prawnych w świecie gospodarki. I z tym nietrudno się
                      zgodzić. Nawet drobne interesy rodzinne funkcjonują pod postacią spółek. Czy
                      jednak z samej istoty korporacji wynika brak odpowiedzialności za podjęte w jej
                      ramach działania? Tu możnaby długo i namiętnie. Ja uważam, że żaden fikcyjny byt
                      prawny nie jest w stanie wyczyścić z odpowiedzialności osobistej człowieka, bo
                      koniec końców to człowiek podejmuje konkretne decyzje i to człowiek jest
                      nosicielem moralności oraz praworządności. Przekonało się o tym srodze ścisłe
                      kierownictwo hitlerowskiej Rzeszy pociągnięte do odpowiedzialności osobistej za
                      swoją działaność jak najbardziej korporacyjną. I ponosi ją każdorazowo prezes
                      zarządu najbardziej zagmatwanej spółki składając swój własnoręczny podpis na
                      takim, czy innym dokumencie. I szeregowy pracownik także nie może uciec od
                      odpowiedzialności za swoje czyny chowając się pod korporacyjnym płaszczem.
                      Pozostaje tylko kwestia wyegzekwowania odpowiedzialności. Ale to już zagadnienie
                      KONTROLI prawnej nad korporacjami oraz jej członkami, a nie samych korporacji.
                      Owszem, trudniej jest ścigać przestępców w białych kołnierzykach, ale koniec
                      końców do nazwisk da się dojść, strukturę własnościową rozwikłać a łańcuch
                      dowodzenia prześwietlić. Nie wylewajmy więc od razu dziecka z kąpielą.
                      Korporacja to tylko narzędzie.
                      • nikodem_73 Re: I znowu romantykujesz 02.12.08, 10:47
                        Kontrola ZAWSZE jest albo wszechobecna, albo nieudolna. I kto tu "romantykuje"?
                        "Oto przyjdzie prawy, sprawiedliwy i NIEPRZEKUPNY szeryf, który zrobi porządek".
                        Zapewne w samo południe. Kontrola urzędników korporacyjnych przez urzędników
                        państwowych... To prawie tak zabawne jak "rządowa komisja do walki z biurokracją".

                        Wg mnie problemem jest samo założenie, że istnieje taki "wieczny byt". O ile
                        jestem w stanie zaakceptować taki byt w postaci państwa, jako zło konieczne, o
                        tyle jego istnienie w przypadku gospodarki (do której państwo nie powinno się
                        mieszać) jest wg mnie zupełnie i całkowicie ZBĘDNE. No bo powiedz mi - jaka jest
                        KORZYŚĆ dla innych z tego, że one istnieją?

                        Pozwolenie na nieograniczone istnienie korporacji WYMAGA wprowadzania później
                        całej masy regulacji, które na ogół uderzają także w zupełnie niekorporacyjnych
                        uczestników rynku. W dodatku zarządzający MUSZĄ mieć tendencję do podejmowania
                        (pozornie) niekoniecznie racjonalnych decyzji, gdyż ich interes NIE MUSI
                        pokrywać się z interesem korporacji.

                        Zaś co do odpowiedzialności prezesa. O ile chcesz się założyć, że w momencie
                        ustanowionej prawnie odpowiedzialności CEO z miejsca zarządy zaczęłyby powoływać
                        na to miejsce "panów Zenków" i wyczyniać to samo co obecnie (albo i lepiej)?
                        • pieniacz_sadowy Re: I znowu romantykujesz 02.12.08, 11:44
                          nikodem_73 napisał:

                          > Wg mnie problemem jest samo założenie, że istnieje taki "wieczny byt".

                          Przyświecała tej idei chęć przezwyciężenia śmiertelności osób fizycznych.
                          Człowiek umiera (do tego bezpotomnie), przedsięwzięcie trwa dalej. Jeśli to jest
                          wg Ciebie złe, to cóż, z impoderabiliami dyskutować trudno.


                          > No bo powiedz mi - jaka jes
                          > t
                          > KORZYŚĆ dla innych z tego, że one istnieją?

                          Patrz wyżej. I ty możesz zostać prezesem korporacji X. I samochody marki Ford
                          dalej się wytwarza i udoskonala, choć sam stary Henry już tego zobaczyć nie
                          może. I tajników sporządzania leków nie zabrali ze sobą do grobu John z Frankiem
                          Wyeth. I o wojnach sukcesyjnych, bo 13 synów chce objąć schedę po rzutkim a
                          jurnym dziedzicu, już się tak nie słyszy. I majątek osobisty pechowego
                          przedsiębiorcy zabezpieczony jest, kiedy powinie mu się w interesach noga, więc
                          widmo śmierci głodowej jego rodzinie nie grozi. Mam wymieniać dalej, czy wciąż
                          będziesz korporacje postrzegać wyłącznie przez demoniczne okulary Dilberta?

                          > W dodatku zarządzający MUSZĄ mieć tendencję do podejmowania
                          > (pozornie) niekoniecznie racjonalnych decyzji, gdyż ich interes NIE MUSI
                          > pokrywać się z interesem korporacji.

                          Wytłumacz mi proszę, logikę tego zdania.

                          > Zaś co do odpowiedzialności prezesa. O ile chcesz się założyć, że w momencie
                          > ustanowionej prawnie odpowiedzialności CEO...

                          Sugerujesz, że CEO jest istotą ludzką stojąca ponad prawem?

                          > Powtórzę się - korporacje NIE SĄ niezbędne do funkcjonowania rynku.

                          I owszem. Tak samo jak kredyty, banki a nawet pieniądze. Wyobrażasz sobie obecne
                          życie bez nich?
                          • nikodem_73 Re: I znowu romantykujesz 02.12.08, 12:29
                            > Przyświecała tej idei chęć przezwyciężenia śmiertelności osób fizycznych.
                            > Człowiek umiera (do tego bezpotomnie), przedsięwzięcie trwa dalej. Jeśli to jes
                            > t
                            > wg Ciebie złe, to cóż, z impoderabiliami dyskutować trudno.

                            Testament nie wymaga istnienia korporacji.

                            > Wytłumacz mi proszę, logikę tego zdania.

                            CEO nie musi być zainteresowany dobrem właściciela(i). Szczególnie dobrem
                            długookresowym. Jego prywatny interes zawsze będzie miał pierwszeństwo. Stąd
                            jeśli CEO jest wynagradzany od zysku nie ponosząc większej odpowiedzialności
                            (sorry - nie ryzykuje własnym majątkiem) będzie miał tendencję do podejmowania
                            działań ryzykownych. Jeśli firma umoczy na jego działaniach, to GŁÓWNIE problem
                            firmy. Nie jego. On nie straci tego co już zarobił.

                            > Sugerujesz, że CEO jest istotą ludzką stojąca ponad prawem?

                            Poniekąd. Jeśli pan Zenek wymyśli "cudowny deal" na którym się przejedzie, to
                            może skończyć na bruku tracąc wszystko co ma i kiedykolwiek miał. Jeśli to CEO
                            wymyśli "cudowny deal" to co najwyżej FIRMA zbankrutuje, a pan CEO przestanie
                            zarabiać. To co już ma jest jego.

                            > I owszem. Tak samo jak kredyty, banki a nawet pieniądze. Wyobrażasz sobie obecn
                            > e
                            > życie bez nich?

                            Bez pieniądza fiduicjarnego? Bez problemu. Podobnie jestem sobie w stanie
                            wyobrazić banki bez systemu rezerw cząstkowych i kredyty bazujące na realnych
                            oszczędnościach, a nie obietnicach spłaty.
                            • pieniacz_sadowy Re: I znowu romantykujesz 02.12.08, 19:17
                              > Testament nie wymaga istnienia korporacji.

                              A korporacja nie wymaga istnienia testamentu.

                              > CEO nie musi być zainteresowany dobrem właściciela(i). Szczególnie dobrem
                              > długookresowym. Jego prywatny interes zawsze będzie miał pierwszeństwo.

                              Między ustami a brzegiem pucharu... Od "nie musi" do "zawsze" jest jeszcze
                              daleka droga. Dokonujesz sporego nadużycia, przyjacielu.

                              > jeśli CEO jest wynagradzany od zysku nie ponosząc większej odpowiedzialności
                              > (sorry - nie ryzykuje własnym majątkiem)

                              I dla ciebie odpowiedzialność majątkowa to jedyny rodzaj odpowiedzialności
                              ciążącej na człowieku?

                              > Jeśli pan Zenek wymyśli "cudowny deal" na którym się przejedzie, to
                              > może skończyć na bruku tracąc wszystko co ma i kiedykolwiek miał.

                              I będzie mieć. Komornicy bywają okrutni.

                              > Jeśli to CEO
                              > wymyśli "cudowny deal" to co najwyżej FIRMA zbankrutuje, a pan CEO przestanie
                              > zarabiać. To co już ma jest jego.

                              Rozdział osobistego majątku od kapitału zakładowego uważasz za przejaw prawnej
                              nietykalności? Myślałem, że posłużysz się w dyskusji czymś lepszym od zenkowej
                              filozofii.

                              > Jeśli firma umoczy na jego działaniach, to GŁÓWNIE problem
                              > firmy. Nie jego. On nie straci tego co już zarobił.

                              I dalej, jeśli głównie problem firmy, to nie problem jej pracownika, każdego
                              innego. Powiedz zatem, co tak nie pozwala ci oka w nocy zmrużyć. :> To teraz
                              uważaj, wykorzystam Twój "błąd" sprzed dwóch postów i napiszę z głupia frant, że
                              problemów ze spaniem nie ma 99,999% populacji, gdyż ISTNIEJĄ korporacje. Interes
                              upada, nędzarzem się nie zostaje, trzeba tylko poszukać nowego zajęcia. Koszty
                              porażki poniosą udziałowcy, ale tylko do wysokości wniesionego kapitału. Taka
                              kolektywizacja ryzyka. Jeśli na to tak spojrzeć, to koncepcja korporacji dość
                              socjalistycznie się jawi, no nie?

                              To teraz się dobrze zastanów, czy to korporacje są złe, czy może samolubny pan
                              Zenek nimi zarządzający. Bo zdaje mi się, że na zwykłą ludzką chciwość lekarstwa
                              nie ma, czy to w korporacjach, czy poza nimi.
                              • nikodem_73 Re: I znowu romantykujesz 02.12.08, 23:16
                                > A korporacja nie wymaga istnienia testamentu.

                                Tyle, że testamenty mają szersze zastosowanie.

                                > Między ustami a brzegiem pucharu... Od "nie musi" do "zawsze" jest jeszcze
                                > daleka droga. Dokonujesz sporego nadużycia, przyjacielu.

                                Powiadasz? Przeczytaj jeszcze raz co napisałem. "Muszą mieć TENDENCJĘ...".
                                Tendencja to nie determinant. Tendencja taka występuje ZAWSZE. Zawsze, bo
                                altruiści nie zostają CEO.

                                > I dla ciebie odpowiedzialność majątkowa to jedyny rodzaj odpowiedzialności
                                > ciążącej na człowieku?

                                Nie. Nie jedyna. Ale najlepsza.

                                > Rozdział osobistego majątku od kapitału zakładowego uważasz za przejaw prawnej
                                > nietykalności? Myślałem, że posłużysz się w dyskusji czymś lepszym od zenkowej
                                > filozofii.

                                Ad personam? Niech będzie. W takim razie wg której filozofii jedni ludzie mają
                                bardziej ponosić odpowiedzialność niż inni?

                                > I dalej, jeśli głównie problem firmy, to nie problem jej pracownika, każdego
                                > innego. Powiedz zatem, co tak nie pozwala ci oka w nocy zmrużyć. :> To tera
                                > z
                                > uważaj, wykorzystam Twój "błąd" sprzed dwóch postów i napiszę z głupia frant, ż
                                > e
                                > problemów ze spaniem nie ma 99,999% populacji, gdyż ISTNIEJĄ korporacje. Intere
                                > s
                                > upada, nędzarzem się nie zostaje, trzeba tylko poszukać nowego zajęcia. Koszty
                                > porażki poniosą udziałowcy, ale tylko do wysokości wniesionego kapitału. Taka
                                > kolektywizacja ryzyka. Jeśli na to tak spojrzeć, to koncepcja korporacji dość
                                > socjalistycznie się jawi, no nie?

                                BINGO! Idea korporacji jest ZAJ*BIŚCIE antyliberalna. A ludzi naprawdę nie
                                obchodzą problemy firm w których NIE pracują.

                                > To teraz się dobrze zastanów, czy to korporacje są złe, czy może samolubny pan
                                > Zenek nimi zarządzający. Bo zdaje mi się, że na zwykłą ludzką chciwość lekarstw
                                > a
                                > nie ma, czy to w korporacjach, czy poza nimi.

                                Korporacje są złe bo właśnie "kolektywizują" ryzyko.
                    • pieniacz_sadowy A i jeszcze 02.12.08, 10:15
                      > A zachowanie ciągłości prawnej i własnościowej w korporacji X nie
                      > jest problemem
                      > 99,999% populacji.

                      Zgadza się. Jest problemem 100%. Chyba, że istnieją gdzieś jakieś ludzkie
                      społeczności nie objęte prawami obywatelskimi żadnego kraju.

                      O tym, że żyjemy w korporacyjnym świecie stosunków gospodarczych chyba nie muszę
                      Ci przypominać. No chyba, że uważasz, że 99,999% ludzkiej populacji nie jest
                      pracownikami najemnymi takiej czy innej korporacji. Większość siedzi na swoich
                      gospodarkach, podatków ni innych danin nikomu nie płaci i "kryncili siem tu
                      jacyś tacy, panie, z teczuszkami i pod krawatym, cuś kcieli, ale my ich
                      przepyndyli widłami i je tera pokój", tak? Jeśli tak, to czemu Chomsky'iego
                      ustami ubolewasz nad faktem istnienia zjawiska marginalnego?
                      • nikodem_73 Re: A i jeszcze 02.12.08, 10:57
                        Oszywiście. Pracuję dla korporacji X. Przez problemy z zachowaniem ciągłości
                        prawnej korporacji Y nie pozwalają mi spać po nocach. :> Bo o to mi chodziło
                        (stąd ów X w mojej wypowiedzi). Owe problemy MOGŁYBY dotyczyć CZĘŚCI firm. Lecz
                        nigdy na raz i dużej ilości.

                        Powtórzę się - korporacje NIE SĄ niezbędne do funkcjonowania rynku. Nawet jeśli
                        i 120% ludzi w którejś z nich pracuje jako pracownicy najemni.
      • ready4freddy Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 21:17
        "A drugiej strony plan Paulsona czyli wydatki z budżetu na ratowanie banków tez
        jest zły. No to w końcu jak ma być ?

        Wierzę liberałom bo są mądrzejsi "

        wierzaj, czleczyno, komu tylko chcesz. i jedni, i drudzy takich podworkowych
        madralow to bez mydla, z tylu i z przodu. przykro mi, ale to prawda. jesli
        zastanowisz sie chwile nad tym, co napisales, dostrzezesz brak konsekwencji: z
        jednej strony "liberalowie" maja racje, tak? bo nie zwiekszaja wydatkow, nie
        rozluzniaja pasa (chyba, ze z dobrobytu, jak za krola Sasa), i tak dalej. a z
        drugiej ci sami liberalowie, ktorych tak wielbisz na kleczkach NACJONALIZUJA i
        wyciagaja z kieszeni podatnika ogromne, ale to naprawde ogromne wory dularow.
        niewyobrazalnie wielkie. a po co? zeby uchronic (jesli sie uda) swiat od
        zaglady, co to nam zaswitala dzieki kombinacji chciwosci i glupoty krupierow
        tego kasyna. to sie, dobry czlowieku, nazywa "prywatyzacja zyskow,
        nacjonalizacja kosztow". innymi slowy paru cwaniakow zgarnelo swoje miliardowe
        premie za "dynamiczne zarzadzanie nowoczesnymi instrumentami finansowymi", a
        teraz, kiedy te instrumenty okazaly sie zuzytym papierem do doopy, average Joe
        bedzie musial z podatkow pokryc koszta tej zabawy. jesli to jest dla ciebie
        liberalizm, nie mam wiecej pytan. dziwi mnie tylko to bezkrytyczne uwielbienie,
        spotykane tylko w naszym gatunku - nikt nigdy nie widzial barana, grajacego na
        wlasnym rogu hymnow pochwalnych na czesc rzezniczego stanu, doprawdy :)
        • nikodem_73 Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 21:35
          Tyle, że z liberalizmem ma to niewiele wspólnego.
    • p26 Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 21:43
      Dlaczego?
      Dlatego że w liberalnej gospodarce kryzysy następują co jakiś czas, cyklicznie. Ogólnie żyje się dobrze i dostatnio (nawet w kryzysie).

      W socjaliźmie jest na odwrót; zawsze jeden wielki kryzys i od czasu do czasu lekka poprawa, głównie wtedy jak socjaliści zapożyczą kraj w neoliberalnych gospodarkach i przejadają pożyczone dolary.
      • heureka7 Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 22:47
        e tam - wiecej niz upraszczasz! poza tym o jakim socjalizmie mowa? moze o tym
        rodem z PRL? w takim razie daj sobie spokoj, bo nie jestem pewna, czy ten dziwny
        system mozna de facto nazwac socjalizmem...
      • mazbip Autor postu p26 musi byc mlodym czlowiekiem (lub m 01.12.08, 23:30
        loda kobieta). W historii kapitalizmu istnial tylko jeden okres w ktorym w
        pewnej grupie krajow duza czesc spoleczenstwa mogla zyc w dobrobycie. Byl to
        okres po drugiej wojnie swiatowej, a kraje to to przede wszystkim USA i Europa
        Zach. W Europie Wsch. kapitalizm, dla wiekszosci spoleczenstw zawsze kojarzyl
        sie z nedza. Nie inaczej bylo w Ameryce Pl. i srodkowej. W Azji nie ma ani
        jednego kapitalistycznego kraju, w ktorym ponowal by powszechny dobrobyt. Sa tam
        panstwa w ktorych obywatele zaja w dobrobycie np. Singapur, ale system tam
        panujacy trudno nazwac kapitalizmem. Wladze w tym panstwie sprawuje klasa
        rzadzaca kierujaca sie raczej zasadami konfucjanizmu a nie klasa kapitlistyczna.
        Obywatele otrzymuja mieszkania od panstwa, na podstawie klucza. No coz o tym
        polscy obywatele zyjacy w kraju rozpasanego kapitalizmu moga sobie tylko
        pomarzyc. Szwedzi przezyli prawie caly wiek prosperity i dobrobytu (dla
        wszystkich) pod rzadami socjalistow. Jest oczywiste ze to nie kapitalizm, tylko
        postep techniczny i naukowy w Europie w okresie Oswiecenia, kapitalizm przyszedl
        pozniej. W Azji widzimy kraje o innych niz kapitalizm systemach spolecznych,
        ktore dzisiaj z powodzeniem te zdobycze techniczne wykorzystuja i sa w stanie
        zapewnic dobrobyt swoim obywatelom. Z drugiej strony mamy przyklad Afryki.
        Spoleczenstwa czarnej Afryki nie sa w stanie przyswoic sobie i wykorzystac
        europejskich i amerykanskich zdobyczy technologicznych i naukowych i zaden
        kapitalizm im nie pomoze w osiagnieciu dobrobytu. Dlaczego po drugiej wojnie
        swiatowej czesc spoleczenstw Europy osiagnelo dobrobyt? Dlatego ze kapitalisci
        zrezygnowali (ze strachu) z czesci swojej wladzy i podzielili sie nia z reszta
        spoleczenstwa. Od czasu prezydentury Reagan'a biora z powrotem cala wladze w
        swoje rece. Wladza polityczna i ekonomiczna jest nierozdzielna. Przezywamy
        powrot do sytuacji sprzed drugiej wojny swiatowej. Wtedy tez mielismy
        globalizacje. Nad imperium brytyjskim nigdy nie zachodzilo slonce, dzis nigdy
        nie zachodzi nad imperium amerykanskim.
    • g.marx Däniken ekonomii :) 01.12.08, 23:07
    • amanasunta Widmo krąży po Wall Street,widmo.....:)))) 02.12.08, 01:27
    • knockout Dlaczego wierzycie neoliberałom? 02.12.08, 02:50
      witam,

      mozna sobie dyskutowac w te i we wte czy lepszy kapitalizm czy socjalizm,
      friedmann czy keynes i tak dalej i tak dalej. obecna sytuacja pokazuje, ze
      system, w ktorym zylismy przez ostatnie nascie lat (od strony ekonomicznej
      mysle, ze to byl dosc krwiozerczy kapitalizm obudowany elementami socjalizmu a
      od spolecznej demokracja sterowana przez korporacje) juz sie nie sprawdza. plan
      paulsona, ratowanie bankow w uk to szczyt wszystkiego, jak juz ktos napisal
      nacjonalizacja strat i prywatyzcja zyskow. Klein nie jest autorytetem
      ekonomicznym - ona jest raczej bystra obserwatorka i osoba, ktora posiadajac
      sprawne pioro, potrafi w interesujacy sposob przedstawic to, czego wiekszosc
      ludzi nie widzi. Nie widzi, bo nie mowia o tym media, bo nie sa to sprawy bardzo
      popularne. Nie sadze, zeby Klein kusila sie o proponowanie jakiejkolwiek
      trzeciej drogi, czytalem "no logo", czytam "doktryne szoku" - to sa raczej
      pozycje mowiace o tym, ze jest zle, obrazujace to na konkretnych przykladach,
      pokazujace globalne trendy z ich niepokojacymi konsekwencjami.
      Mozna jej nie trawic, ale posluchac zawsze warto, bo jej synteza sytuacji nie
      jest zla.
      pzdr
    • kodem_pl To proste. Oto dlaczego wierze neoliberalom: 02.12.08, 04:32
      1) Prosze mi pokazac kraj bez duzych zloz ropy/gazu, ktory w tak krotkim czasie
      nadgonil tak wiele jak Polska czy Czechy w porownaniu z krajami, gdzie realizuje
      sie wiele z zalozen trzeciej drogi (rownosc spoleczna etc).
      2) Ta Pani jak sadze nie przepada za M. Thatcher, ale to ona postawila UK na
      nogi realizujac wlasnie liberalny program, usuwajac wiekszosc "spolecznie
      sprawiedliwych" praw.
      3) O krajach jak Irlandia, ktore sa swietnym przykladem niesamowicie szybkiego
      wzrostu nawet nie bede sie rozwodzil.
      4) Trzecia droga brzmi cudownie, ale nie dziala. Zobaczcie taka Argentyne...
      przed 1920 top10 najbogatszych panstw swiata. Pozniej kryzys, z ktorego juz sie
      nie podniesli w duzej mierze dzieki idea trzeciej drogi...

      Patrzac na swiat i rozklad sil nie da sie wierzyc w idee trzeciej drogi,
      komunizmu i tym podobnych bajek. Oczywiscie nie nalezy popadac w hurraoptymizm i
      slepo wprowadzac wszystkiego co powiedza 'prorocy' neolibu, ale...

      To, czy lepiej wyjsc z obecnego kryzysu stosujac rozwiazania popytowe czy
      podazowe to ciekawe zagadnienie i nie ma na to dobrej odpowiedzi, to rowniez
      pokazala historia. Ja jestem blizszy rozwiazaniam keyensowsim, ale nie w pelnej
      krasie. Najwazniejszym czynnikiem jest CZAS.
      • kodem_pl O feminizmie 02.12.08, 04:44
        Krytyka Polski i jej podejscia do feminizmu tez mnie troche rozsmieszyla. Lubie
        patrzec na sprawe z dalszej perspektywy, bo wiecej widac. Feministki lubia
        'zoomowac' widok, bo wtedy latwiej manipulowac ludzmi. Do czego zmierzam?
        Feminizm sugeruje, ze niesie wolnosc i rownosc kobietom. Wszak likwidacja
        szklanego sufitu, szerokie prawo do aborcji itp to oznaki wolnosci i rownosci.
        Jako strone przeciwna stawia sie zahukana Pania Domu, matke 4 dzieci co
        codziennie gotuje obiady. ALE jak spojrzymy na sprawe z nieco dalszej
        perspektywy, nie jest juz wszystko tak oczywiste. Feminizm niesie za soba
        niewole, jaka niesie za soba slepa wiara w kazda ideologie, feminizm zniewala
        tak samo jak antyfeminizm czy ortodoksyjne wyznawanie jakiejs wiary. W swiecie
        feminizmu wstyd jest kobiecie przyznac, ze woli zajac sie wychowaniem dzieci i
        pracami domowymi, zamiast budowaniem swojej kariery etc.

        W obecnej sytuacji w Polsce jest moim zdaniem zachowana naprawde zdrowa
        rownowaga. Mam znajome, co sa (lub ucza sie - sa na dobrej drodze, aby zostac)
        inzynierami (z naprawde wielu dziedzin!), mam te od prawa i administracji, znam
        kobiete - mechanika. Czy ktos sie smieje z nich lub utrudnia im zycie? Oprocz
        jakiegos prostaka spod budki z piwem, NIE. Znam kobiety, ktore wola poswiecic
        sie opieka nad dziecmi. Mamy wolnosc. Ze aborcja niedostepna? To akurat mi
        srednio przeszkadza, dokladam wszelkich staran, zeby nigdy nie byla konieczna.
        Jezeli ktos musi, to lot do Londynu z pobytem tam na czas 'operacji' zamknie sie
        w rozsadnej kwocie. Jasne, ze sa ekstremalne przypadki (najczesciej w malych
        miejscowosciach) kobiet bedacych przymuszanych do zycia w domu, ale sa tez
        ekstremalne przypadki kobiet, ktore jakby mogly, zmuszalyby inne do robienia
        kariery (najczesciej w miastach).
      • 1maruti1 Re: To proste. Oto dlaczego wierze neoliberalom: 02.12.08, 16:41
        W Czechach realizowało się wiele założeń trzeciej drogi... To najmniej
        neoliberalny kraj regionu.
    • 22drexler Dlaczego wierzycie neoliberałom? 02.12.08, 21:06
      "(...)poglądy podobne do poglądów Marka Lepine'a są też dzisiaj
      bardzo popularne w polskich mediach - wystarczy włączyć radio czy
      telewizor, żeby ktoś nas zaczął straszyć spiskiem kastrujących
      feminazistek, któremu my mężczyźni powinniśmy stawiać opór.(...)"

      Dziwne. Oglądam sporo tv ale nic takiego nie słyszałem.
      Pewnie nie na te kanały trafiam ...
    • andrzej369 Dlaczego wierzycie neoliberałom? 03.12.08, 12:50
      Kryzys obecny było bardzo łatwo przewidzieć po upadku komunizmu.
      Dlaczego ?
      W dobie komunizmu kapitaliści mieli większy szacunek dla swoich
      pracowników i pozwalali im się także wznosić na wyżyny (kupowac
      dobra). Dzięki komunizmowi na zachodzie Europy i w USA została
      wypracowana solidarność społeczna (czyt. prawdziwy socjalizm),
      ponieważ kapitaliści zaczęli się bać, że jeżeli ich pracownicy nie
      będą dobrze wynagradzani, to komunizm zawita i tu i stracą najwięcej
      kapitaliści (zostanie im wszystko odebrane).

      Dzisiaj kapitaliści przed niczym nie mają obaw. Komunizm padł i
      myślą, że niewolnictwo znowu będzie mogło powrócić.

      Kto tak naprawde zniszczył komunizm ?
      Ci, co chcieli powrotu niewolnictwa w postaci taniej siły roboczej.
      Obecny kryzys jest tego dowodem i na nim nie stracili kapitaliści, a
      jedynie grupa średnia. Powraca niewolnictwo taniej sił roboczej i
      żadnego kryzysu nie ma, bo kase przejęli cwani kapitaliści przy
      pomocy i udziale rządów (polityków). Pieniądz się nie rozpływa,
      tylko zmienia własciciela, a tym właścicielem są jeszcze bogatsi
      kapitaliści.

      Wszystko baranom można wmówić, przecież stworzono religie, aby plebs
      we wszystko uwierzył, tylko aby przypadkiem nie w Odnowe człowieka i
      dla człowieka.

      Najłatwiej interesy się robi, jak owczarnia żyje urojeniami i ma
      obiecane zbawienie. Już Apostołowie Jezusa wiedzieli, ze biedakom
      wystarczy dać nadzieje, a wszystko potrafią uczynić, aby niektórzy
      mogli nimi swobodnie i dowolnie manipulować.
      • andrzej369 Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 03.12.08, 12:59
        Komunizm należało reformować, a nie zniszczyć.
        Przecież jakaś alternatywa musi być dla kapitalizmu, który omamił
        człowieka na zasadzie, że pieniądz zaczął brać góre na ludzkim
        rozsądkiem i Rozumem.

    • vitokrilp A gdzie jest wywiad z Klein? 23.05.09, 13:02
      Mamy ponoć w Polsce demokrację, cenzurę obalono ponoć 20 lat temu.
      GW przeprowadziła wywiad z Naomi Klein, panowie Beylin i Sutowski
      pokłócili się o nią na łamach gazety, a czytelnik nie może poznać
      poglądów Klein z pierwszej ręki, bo wywiad z nią został usunięty ze
      stron GW. Wygląda na to, że prowadzący "Świąteczną" p. Beylin tak
      boi się siły poglądów bezlitosnej krytyczki wyznawanej przez niego
      ideologii, że uniemożliwia Polakom poznania ich. I tak to jest z tym
      neoliberalizmem, psuje demokrację, rynek zresztą też. Wstyd Panie
      Redaktorze!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka