ubik_2008 29.11.08, 20:24 Bardzo ważny głos w dyskusji o kryzysie i Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
eva15 Potężna moc sprawcza Ameryki z pomocą papieża i KK 30.11.08, 00:08 Na pytanie N. Klein o przyczyny polskiej wiary w US-neolibleralizm Orliński mówi o lęku przed szukaniem III. drogi: "Trzecia droga do Trzeciego Świata", na co Klein ripostuje, że to właśnie neoliberalizm prowadzi do III. Swiata. To prawda, ale autorka zapomina, że ta wiedza o skutkach neoliberalizmu jest na Zachodzie niestarsza niż 10-15 lat, a na wschodzie, w Polsce, dopiero teraz kiełkująca. Na przełomie lat 80./90. czyli w czasie polskiej transformacji była to wiedza tajemna dostępna tylko nielicznym umysłom wyprzedzającym swój czas. Wszyscy inni wierzyli w neoliberalizm jak w nowego bożka. Nie wiem, czy ktoś przetłumaczy N. Klein posty pod tym wywiadem, ale warto zwrócić jej uwagę na inne przyczyny szczególnej miłości Polski do amerykańskich recept. Skoro autorka chce koniecznie zrozumieć ten fenomem, to musi się cofnąć do XIX w. - wtedy to bowiem zaczęło się idealizowanie Ameryki, zwanej wśród czczącego ją polskiego ludu Hameryką, wtedy to pierwsi wiejscy, prości emigranci słali do Polski bałwochwalcze listy o swej nowej ojczyźnie. Rósł mit, rosła legenda, a wsparła ją dodatkowo postawa prez. Wilsona po I WS. Później również i komunizm swym odstraszającym przykładem tą legendę niechcący dalej umacniał i wiodł wręcz ad absurdum. Mocno przyczynił się do tego również Kościół Katolicki (KK) cieszący się wówczas w Polsce wielką estymą, a już zwłaszcza polski papież. JP II zwalczający razem z Reaganem komunizm dawał USA w Polsce niezwykłą wręcz legitymację moralną mitologizując do reszty to państwo i wynosząc go na półboskie/półświeckie ołtarze. Gdy JP II zrewidował w swych najnowszych enzyklikach własne poglądy było już za późno, w Polsce krytyki USA nikt słucać nie chciał, nawet i z ust papieża. Obok bardzo długo trwającego idealizowania USA istniał równie długo lęk przed Niemcami i brak zaufania do Europy Zachodniej, która zdradziła Polskę w obliczu niemieckiej napaści. Ten lęk był w Polsce b. głęboko zakorzeniony i ponadustrojowy, każdy system czerpał z niego dla swoich celów - od komuny poczynając na rządach po 1989 r. kończąc - różniło się to wszystko tylko natężeniem. Na takiej oto glebie, na taki fundamencie USA miały w Polsce szczególnie łatwą rozgrywkę, najłatwiejszą chyba w całej Europie wschodniej, no może obok Pribałtyki, ale tam decydowały trochę inne względy . Odpowiedz Link Zgłoś
sam16 Re: Potężna moc sprawcza Ameryki z pomocą papieża 30.11.08, 19:20 Przypadkowo znalazlem The Shock Doctrine a kupioem ja przede wszyskim dlatego ze byl w niej rozdzial poswiecony Polsce na przelomie roku 89r Jest to bardzo interesujaca lektura ktora powinni przeczytac wszycy,ktorzy wydaja sie miec recepte na wszelkie niepowodzenia jakie Polska doznala po transformacji. Ksiazka obala wiele mitow ciagle pokutujacych w umyslach Polakow. W jednym zdaniu rozdzial o Polsce mozna strecic znanym powiedzeniem o ciastku,ktore mowi ze:nie mozna zjesc ciastka i miec ciastko czy cos w tym rodzaju. Hasla Solidarnosci o przejeciu zakladow przez komitety robotnicze co mialo zapewnic lepsza retownosc byly popularne ale nikt nie zdawal sobie sprawy ze taka transformacja bedzie wymagala ogromnych pieniedzy ktorych wtedy w Polsce nie bylo. W tym momencie pojawil sie Sachs,ktorego The Los Ang.Times nazwal-the "Indiana Jones of Economics" Na 212 str. czytamy. Shas's work in Polend had begun before Solidarity's election victory,at the request of the Communist governmet. It started with a one-day trip during which he met with the Commmunist government and with Solidarity. Shas zaczal swoja prace w Polsce zanim Solidarnosc wygrala wybory na zaproszenie komunistycznego rzadu. Zaczal od jednodniowego pobytu podczas ktorego spotkal sie z czlonkami rzadu i Solidarnoscia. Dalej na tej samej stronie jest takie zdanie; Sachs in the eyes of many of Solidarity's top officials possessed almost messianic powers. Sachs w mniemaniu wielu prominentnych czlonkow Solidarnosci posiadal prawie mesjanska moc. Jak wynika z dalszej lektury ta "mesjanska sila" to pieniadze bilionera George Soros ktory w porozumieniu administracja amerykanska zainwestowal w Polske 3 mld. dol. Tak wiec zeby zerealizowac plany Sachs'a z dnia na dzien Solidarnosc musiala zrezygnowac z "trzeciej drogi" co bylo zaprzeczeniem nadzieii milionow czlonkow Solidarnosci ktore wlasnie zawieraly sie w powiedzeniu o ciastku czyli byly nierealne. Jesli chodzi o mit Ameryki to z mojego punktu widzenia jak i zapewne wielu innych Polakow ktrorzy do Ameryki przyjechali przedstawia sie zupelnie inaczej. W Ameryce (tej bez mitow ale realnej) jesli ma sie glowe na karku i chec dzialania mozna b.szybko stanac na nogi i jak wiadomo wielu emigrantow tego doswiadczylo i doswiadcza w dalszym ciagu mimo kryzysu. Obecny kryzys nie jest wina neoliberalizmu ale konkretnych ludzi ktorzy zglupieli na punkcie wolnego rynku nie stawiajac mu zadnych barier w postaci prawnych ograniczen dla ludzi i instytucji ktore graja pieniedzmi pochodzacymi z oszczednosci przecietnego obywatela. W Polsce jak sie wydaje dzieki Balcerowiczowi takie mechanizmy ograniczajace dzialaja i dlatego banki sa w lepszej sytuacji niz w innych krajach. Odpowiedz Link Zgłoś
pepe.le.pew to takie piękne 01.12.08, 19:04 lewicujący WO rozmawia z lewicującą NK rozmawiający o zarazie tego świata jaką jest tzw. "neoliberalizm" i jedynym słusznym systemie, który wszystkim może dać szczęśliwość - cóż za wspaniały tandem! Odpowiedz Link Zgłoś
ready4freddy Re: to takie piękne 01.12.08, 21:06 gdzie doczytales sie o jakims systemie, dajacym szczesliwosc? mozesz wskazac konkretne zdanie, czy po prostu pociekla ci slinka na dzwiek dzwonka? a propos dzwonka: nie widze durrnego.darrka i bezmajtka, znanych specjalistow od lewactwa i Hameryki, jestem ciekaw ich opinii :D Odpowiedz Link Zgłoś
blust Dlaczego wierzycie neoliberałom? 30.11.08, 03:53 Jak to jest ze Naomi Klein spedziwszy w Polsce moze wszystkiego lacznie pare tygodni lepiej rozumie ten kraj niz Witold Gadomski i reszta neoliberalow z GW? Odpowiedz Link Zgłoś
jj43 Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 21:04 to proste: jej sie wydaje że rozumie. uczyłem kiedys ludzi matematyki: bardzo czesto wydawało m sie ze wszystko jest takie proste bo tak naprawdę tego nie rozumieli.... Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Dlaczego wierzycie neoliberałom? 30.11.08, 08:52 Abtrahując od tez polityczno-gospodarczych wywiadu, z których wiele jest zresztą ciekawych i prawdziwych - dość dziwaczna jest jego forma. Pani która niewiele wie o Polsce i dziennikarz który niewiele wie o Kanadzie (to ich własne stwierdzenia) rozmwiają szczegołowo m.in. o Polsce i Kanadzie - i nawet nie tyle dyskutują czy chociaż wymieniają poglądy, co raczej na wyścigi wzajemnie sobie potakują... Nie trzeba być ideowym przeciwnikiem neolewicy, żeby zapis takiej diatryby osób mających to samo zdanie robił wrażenie - delikatnie mówiąc - publikacji mało obiektywnej. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
mentat5 Dlaczego wierzycie neoliberałom? 30.11.08, 11:59 No Brains www.blog.gwiazdowski.pl/index.php?subcontent=1&id=517 Odpowiedz Link Zgłoś
1maruti1 No coz... 01.12.08, 22:17 Wystarczy mi sam tytul 'No brains'. Gwiazdowski to zwykly niedoksztalcony cham i prostak. Dyskusje nie prowadzi sie na wyzwiska. Odpowiedz Link Zgłoś
1maruti1 Re: No coz... 02.12.08, 16:39 Nie. Nie zamerzam zaszczycać chama swoim czasem. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: No coz... 03.12.08, 14:02 No proszę. To i z ignorancji można zrobić cnotę. To jak - filmy model "Ksiądz" też pikietujesz przed kinami? Odpowiedz Link Zgłoś
jentyk12 Dlaczego wierzycie neoliberałom? 30.11.08, 12:03 Czy GW ma naprawdę za dużo papieru na składzie i farby drukarskiej, żeby robić promocję temu towarzystwu? Ostatnio panna Klein oświadczyła, w kwestii kryzysu, że neoliberalna bestia sama nie zdechnie i trzeba ją będzie dorżnąć. Czy nikt nie widzi w tych pięknych oczkach - salonowej żądzy krwi? Tej samej, która Chomsky'ego skłoniła do obrony neohitlerowców i Pol-Pota? Odpowiedz Link Zgłoś
ready4freddy Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 21:09 jentyk12 napisał: > Czy nikt nie widzi w tych pięknych oczkach - salonowej żądzy krwi? Tej samej, > która Chomsky'ego skłoniła do obrony neohitlerowców i Pol-Pota? jak na paranoika wydajesz sie byc wyjatkowo spokojny, przynajmniej w doborze slow (aczkolwiek nie watpie, ze spod cynowego kapelusza popatruja rozbiegane oczka :). co to jest "salonowa zadza krwi"? czy ma cos wsplnego wspolnego z podaniem na raucie krwistego befsztyka? Odpowiedz Link Zgłoś
charlie11 Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 21:50 Pani Klein prezentuje ten sam typ salonowej "tolerancji" o ktorej wypowiadala sie niedawno pisarka Dorota Maslowska: "Toleruj fryzjera geja, idiotko w moherowym berecie!" To wlasnie tego typu ideowcy rozplywaja sie nad losem biednych Afrykanczykow, zlopiac jednoczesnie wino za kilkadziesiat dolarow za butelke na rautach sponsorowanych przez "krwiozercze kapitalistyczne korporacje" Odpowiedz Link Zgłoś
dx7 Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 22:22 > Pani Klein prezentuje ten sam typ salonowej "tolerancji" o ktorej > wypowiadala sie niedawno pisarka Dorota Maslowska: Łau - autorytet godny podziwu! Odpowiedz Link Zgłoś
charlie11 Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 23:01 Nie uwazam jej za autorytet. Jednak to co powiedziala nt. tolerancji jest prawda. Odpowiedz Link Zgłoś
heureka7 kto jest bez winy... 01.12.08, 22:37 ...niech pierwszy rzuci kamien... a ty, charlie11, co robisz w sprawie biednych Afrykanczykow? Odpowiedz Link Zgłoś
charlie11 Re: kto jest bez winy... 01.12.08, 22:59 Po pierwsze nie jestem hipokryta jak p. Klein, ktora z walki z bieda i kapitalizmem ucznila dochodowy biznes. To jest ten sam typ myslenia jaki prezentuje przyszly vice prezydent Joe Biden, ktory przy zarobkach powyzej 300 tys. dolarow rocznie, przez ostatnie 10 lat dawal srednio 369 dolarow na cele charytatywne. A ja swoja droga dalem na ludzi w Darfurze jako czesc operacji "Sacks of Hope" Odpowiedz Link Zgłoś
jentyk12 Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 05.12.08, 17:43 Już wyjaśniam Red Freddy'emu, bo inni zrozumieli: to jest żądza krwi salonowych rewolucjonistów, w rodzaju Naomi, Noama, Slavoja itp (polskie kandydatury z uprzejmości pomijam), takich co rzężą żądzą u stóp, ślinią się na myśl o muskularnych proletariuszach odrąbujących białe rączki, zagrzewają ich do czynu z salonu lub z balkonu, ale mdleją na widok skaleczonego paluszka. Choć mogą się wśród nich znaleźć bardzo sprawni oficerowie w okularkach, prowadzący zza biurka przesłuchania trzeciego stopnia. Bywali i tacy, czerwoni, brunatni, czerwono-brunatni, w końcu żadna różnica. Noam pewnie już na to za stary, Slavoj pewnie za duży tchórz (no i musiałby się domyć oraz ogolić, żeby ładnie wyglądać w mundurze), ale Naomi - czemu nie. Odpowiedz Link Zgłoś
ginlo bo u nas jest lewica " pomyjowa" 30.11.08, 12:50 Czyli taka, ktora rajcuje picie wody ze zmywarki w ktorej plucza sie naczynia w ktorych raczyla sie posilac lewica kawiorowa zachodu. A naczelnym organem lewicy "pomyjowej" jest Gazeta Wyborcza, kt.orej redaktorzy napawaja sie tym, ze stac ich na kupienie rocznej toyoty avensis, a polskiego robola tylko na golfa II i chlopaki sie tym napawaja. Parafrazujac ich przyjaciela Komorowskiego jaki kraj, taka lewica hehehe. Odpowiedz Link Zgłoś
vaterunser Nadchodzi nowe, bo musi 30.11.08, 14:39 „- Słyszałam o tym, ktoś mi nawet powiedział, że w Polsce mieliście "backlash" bez "frontlashu" - reakcja na feminizm pojawiła się u was, zanim jeszcze pojawił się sam feminizm. To jest z kolei coś, czego ja do końca nie rozumiem w polskiej historii“, mowi Naomi Klein. To zrozumiale, ze w Polsce nie bylo feminizmu na ksztalt tego zachodniego. Kobiety w socjalistycznej Polsce nie musialy walczyc o prawo do studiowania na wyzszych uczelniach, czy o prawo do pracy, bo je mialy. To bylo nawet bardzo pozadane, chocby z tego powodu, ze mezczyzni nie byli w stanie utrzymac rodziny. A pelne zatrudnienie bylo jednym ze sztandarow socjalizmu. Dziewczyny studiowaly wszystkie kierunki, jakie tylko zechcialy: inzynierskie, medycyne itd. Juz w latach 70. zarysowal sie problem, ze ten ciezki zawod, jakim jest zawod lekarza jest w przeszlo 50 % w rekach kobiet. Dziewczyny, ktore chodzily do zenskich klas, bo szkoly byly prawie wszystkie koedukacyjne, wybieraly bardzo czesto kierunki scisle lub inzynierskie. W klasach koedukacyjnych wygladalo to inaczej. Ale to temal z dziedziny pedagogiki i psychologii. A fakt, ze wieksze kariery robili przede wszystkim mezczyzni tlumacza dwa faktory: Po pierwsze, kobiety w wieku odpowiednim do robienia kariery rodzily dzieci. Po drugie, kobiety z natury nie posiadaja w dostatecznym stopniu wyksztalconego, a jakze niezbednego „Machtwille“. Oczywista i oczekiwana reakcja na narzucony „obowiazek“ pracy kobiet w PRL bylo po 1989 roku zwrocenie sie kobiet do zycia w prywatnosci, do roli zony i matki itd. Ciekawe, ze jak ja ten model wymyslilam dla siebie (mam wyzsze wyksztalcenie) w 1977 roku, bylo to absolutnie nieakceptowane przez srodowisko, a reakcja tak kobiet jak i mezczyzn bylo rzucanie mi w twarz roznych nieprzyjemnych epitetow. „Pasozyt“ to bylo to slowo, ktore sie powtarzalo najczesciej... Kiedy w 1979 roku przyjechalam na Zachod podsmiewalam sie z tutejszego nieudolnego feminizmu, roznych „kwot“, itp. Dzisiaj wyglada to inaczej, ale kobiety Zachodu i tak uwazaja, ze wszystko lepiej wiedza o feminizmie i postepie spolecznym. Inny cytat z Naomi Klein: „Z dnia na dzień nagle wyparowała lewicowa i demokratyczna alternatywa. (...) Jednak nie wszędzie na świecie wybór jest tylko taki, nie wszędzie lewica jest tak rozbita czy tak dalece zdyskredytowana.“ Ja uwazam, ze ta lewica, ktora istniala w drugiej polowie XX. wieku, takze na Zachodzie, musiala wyparowac. Nowa lewica musi sie dopiero narodzic! Tylko problem z tym jak i kto to ma zrobic. „Die Linke“ w Niemczech i powstajaca nowa partia lewicowa we Francji (ojciec chrzestny: Oskar Lafontaine, przywodca „Die linke“) sa moim zdaniem ariergarda minionego. Jednak przez fakt, ze sa to partie skrajnie lewicowe i populistyczne sa one takze obecnie niebezpieczne. Z drugiej strony, kiedy slysze, jak dzialacze z „Die Linke“ sami tytuluja sie trockistami i leninistami, to ogarnia mnie zalosc i pusty smiech; mam wrazenie (i nadzieje), ze oni sie sami zalatwiaja odmownie. Pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
adrem63 Re: Nadchodzi nowe, bo musi 01.12.08, 12:25 vaterunser napisała: >Nowa lewica musi sie dopiero narodzic! Tylko problem z tym jak i kto to ma zrobic. „Die Linke“ w Niemczech i powstajaca nowa partia lewicowa we Francji (ojciec chrzestny: Oskar Lafontaine, przywodca „Die linke“) sa moim zdaniem ariergarda minionego. Jednak przez fakt, ze sa to partie skrajnie lewicowe i populistyczne sa one takze obecnie niebezpieczne.< Prawie się z tym poglądem zgadzam, ale proszę wyjaśnić dlaczego uważasz Die Linke za skrajnie lewicową partię i populistyczną, bo myślę, że powtarzasz bez zastanowienia określenia, którymi prawactwo usiłuje zdyskredytować lewicę, jak widać nie bez skutku. No i w jakim sensie są te partie niebezpieczne. Odpowiedz Link Zgłoś
vaterunser Re: Nadchodzi nowe, bo musi 06.12.08, 15:17 vaterunser napisała: >Nowa lewica musi sie dopiero narodzic! Tylko problem z tym jak i kto to ma zrobic. „Die Linke“ w Niemczech i powstajaca nowa partia lewicowa we Francji (ojciec chrzestny: Oskar Lafontaine, przywodca „Die linke“) sa moim zdaniem ariergarda minionego. Jednak przez fakt, ze sa to partie skrajnie lewicowe i populistyczne sa one takze obecnie niebezpieczne.< Prawie się z tym poglądem zgadzam, ale proszę wyjaśnić dlaczego uważasz Die Linke za skrajnie lewicową partię i populistyczną, bo myślę, że powtarzasz bez zastanowienia określenia, którymi prawactwo usiłuje zdyskredytować lewicę, jak widać nie bez skutku. No i w jakim sensie są te partie niebezpieczne. ______________________________ Nie powtarzam niczego bez zastanowienia (dlaczego ludzie przybieraja ten obrazliwy ton?). Zyje w Niemczech od 30 lat, Lafontaine'a znam. A takze "Die Linke". Pracuje zreszta w polityce, wiec nie musze niczego powtarzac, bo mam okazje sama sie zastanowic, panie Grzeczny. Jesli przywodcy "Die Linke" maja hasla w rodzaju "zabrac bogatym", "dac biednym", to czy to nie sa hasla populustyczne? Chyba ze musimy zajac sie tutaj definicjami. Czyz to nie jest skrajna, zreszta starozytna lewica, jesli poslowie tej partii sami okreslaja sie jako leninisci, a inni jako trockisci? Mnie, kiedy to slysze ogarnia pusty smiech. Ale ludzie niedoswiadczeni w systemie sowieckim wierza, ze ten pierwszy eksperyment sie po prostu nie udal, i ze go mozna lepiej przeprowadzic. Wiec uwaga. To nabiera znaczenia w obliczu krysysu gospodarczego. Nie zapomnij, ze po krysysie 29. roku do wladzy doszly w Europie partie populistyczne, narodowosocjalistyczne. Dlatego mowie o niebezpieczenstwie. Odpowiedz Link Zgłoś
adrem63 Re: Nadchodzi nowe, bo musi 08.12.08, 15:46 > Nie powtarzam niczego bez zastanowienia (dlaczego ludzie przybieraja ten obrazliwy ton?). Zyje w Niemczech od 30 lat, Lafontaine'a znam. A takze "Die Linke". Pracuje zreszta w polityce, wiec nie musze niczego powtarzac, bo mam okazje sama sie zastanowic, panie Grzeczny. < Bardzo się cieszę, że natrafiłem na kogoś kto nie powtarza hasełek antylewicowych, a swoje wypowiedzi wywodzi z własnej myśli. Forum zawalone jest osobnikami zmanipulowanymi, powtarzającymi to co im do wierzenia podsunięto. Nie miałem zamiaru nikogo obrażać, a mój ton był w zamierzeniu prowokujący, bo wiem, że niechętnie odpowiadasz na posty, a więc nie ma powodu do obrazy, pani Obrażalska. > Jesli przywodcy "Die Linke" maja hasla w rodzaju "zabrac bogatym", "dac biednym", to czy to nie sa hasla populustyczne? < Zabrać bogatym dać biednym to seryjna etykietka jaką przylepia się partiom lewicowym na całym świecie. Jeśli pracujesz w polityce to wiesz o tym i nie musiałaś tego wymyślać. Łatwo taką etykietkę przykleić ponieważ partie te na ogół wskazują, że nieliczne grupy interesów bogacą się kosztem ogółu cieżko pracujących ludzi żądając bardziej sprawiedliwego podziału wypracowanego bogactwa. Nie jest to zabieranie bogatym i dawanie biednym tylko wstrzymanie procesu drenażu warstw niższych i katastrofalnego narastania nierówności i patologii społecznych. Drugą z kolei etykietką jest słowo populizm. W praktyce znaczy to , że kto nie zgadza sie z neoliberalnym kapitalizmem temu przykleja się etykietkę „populista”. To jeden z elementów taktyki neoliberalnej propagandy. > Czyz to nie jest skrajna, zreszta starozytna lewica, jesli poslowie tej partii sami okreslaja sie jako leninisci, a inni jako trockisci? < Nie słyszałem. Czy wszyscy członkowie tej partii określają się tak (to może chodzi o MLPD), a może to są wypowiedzi pojedyńczych ludzi, albo zdania wyrwane z kontekstu? W każdej partii są ludzie mniej lub bardziej radykalni. Pomijam już fakt, że każdy pod pojęciem leninista lub trockista może mieć inne wyobrażenie. > Ale ludzie niedoswiadczeni w systemie sowieckim wierza, ze ten pierwszy eksperyment sie po prostu nie udal, i ze go mozna lepiej przeprowadzic. Wiec uwaga. < Tutaj posuwasz się jak się zdaje zbyt daleko w podejrzeniu. Nota bene ten schemat argumentowania przeciw lewicy jest także dość typowy w Niemczech. Pamiętam jak kiedyś podczas debaty w Bundestagu Gregor Gysi wystąpił z krytyką podziału dochodu narodowego podbudowaną konkretnymi liczbami to natychmiast otrzymał ripostę w rodzaju: „a wy uciskaliście lud w DDR”. Straszenie sowietami, faszyzmem, narodowym socjalizmem to stałe fragmenty gry antylewicowej, dla kogoś kto zna się trochę na polityce jest absurdem. W ostatnich wyborach Marksistowsko Leninowska Partia Niemiec MLPD otrzymała głosów na pograniczu zera. Die Linke nie są politycznymi kamikadze i bardziej mają na uwadze przywrócenie do życia przymiotnika soziale, w określeniu „Soziale Marktwirtschaft”, który to między innymi także pod rządami SPD dogorywał. Dlatego też Oskar Lafontaine wysiadł z tego pociągu jadącego z błędnym kierunku. > To nabiera znaczenia w obliczu krysysu gospodarczego. Nie zapomnij, ze po krysysie 29. roku do wladzy doszly w Europie partie populistyczne, narodowosocjalistyczne. < Tak to prawda, ale po pierwsze nie ma mechanizmu powtarzania historii, a po drugie nie można abstrahować od przyczyn kryzysu tamtego, a zwłaszcza tego ostatniego, jeśli nie uważasz, że kryzysy to dopust boży. Niebezpieczeństwo naturalnie istnieje, bo z rządów plutokracji (a właściwie z liberalnego bezhołowia) pod nęcącym szyldem liberalnej demokracji, nijak nie wychodzi dobro wspólne. Pogłębianie się różnic pomiędzy grupami uprzywilejowaych, a warstwami upośledzonymi, generuje niezadowolenie mas ludności rodzi złą energię i konflikty. Teraz potrzeba tylko „silnej ręki” z odpowiednimi hasłami i może dojść do przejęcia władzy przez opcję odmienną ideowo. Nie znaczy to jednak automatycznie recydywy faszyzmu zwłaszcza z jego zbrodniczym militarno nacjonalistyczno rasistowskim rysem. Do tego potrzeba przypadku spotkania się określonych ludzi w odpowiednim czasie i warunkach i wcale nie muszą to być ludzie z lewej strony sceny politycznej. W sumie recydywa faszyzmu mało prawdopodobna, a niebezpieczeństwo w istocie redukuje się do zagrożenia interesów grup uprzywilejowanych. Odpowiedz Link Zgłoś
vaterunser Re: Nadchodzi nowe, bo musi 12.12.08, 20:22 Drogi adremie! Dziekuje bardzo za odpowiedz, ale zaraz musze stwierdzic, ze nie jestem usatysfakcjonowana. Moje zdanie jest (w skrocie) nastepujace: W Europie potrzebna jest nowa lewica. Podkreslam: nowa. Lewica XX.wieku jest po czesci ostatecznie skompromitowana, po czesci rozwinela sie albo w system Schrödera albo pozostala na pozycjach skrajnej lewicy, na ktorych to nieoczekiwanie styka sie ze skrajna prawica. I kolo sie zamyka. To co jeszcze zostalo z SPD i Die Linke udaje, ze jest lewica. A po prostu chodzi o wladze. (Mowiac w skrocie.) Slucham ichnich przemowien w parlamencie, wiem co robia poza parlamentem, wiem, co robili przedtem. To mi wystarczy, by nie miec cienia zludzen. O zaufaniu nie moza byc mowy. W ogole szkoda tego slowa. Temat podzialu bogactwa. Doswiadczenie 70 lat socjalizmu nauczylo nas, ze do sprawiedliwosci nie prowadzi prosta droga, czyli niwelowanie zbytnigo bogactwa. Zbyt dobrze pamietam szarosc polskich miast, kiedy to nikt nie mial nic. Wole widziec piekne bogate ulice z bogatymi sklepami, chociaz sama chodze tam tylko na spacer, jesli w ogole. Mnie nie przeszkadza, ze inni maja. Ale tak naprawde widze doskonale, co sie tu dzieje od czasu upadku socjalizmu na wschodzie. Jak do tamtej pory Zachod, mowiac ogolnie, chcial swiatu, a przede wszystkim swoim wlasnym Lewicujacym udowodnic, ze stworzyl ten lepszy socjalizm, tak po 89 roku opadla zaslona i rozwinal sie brutalny kapitalizm, gardzacy slabymi. Powstanie pekariatu, zanik klasy sredniej - to nie sa wesole sprawy. Ale ani SPD ani Die Linke, czy jej kolezanka z Francji nie maja najmniejszych szans na osiagniecie poprawy sytuacji. Z gory nie mozna wykluczyc tego, ze nadciagajacy kryzys gospodarczy bedzie mial dzialanie oczyszczajace. Bardziej prawdopodobne jest jednak, ze ta niby-lewica, ktora dzis mozemy podziwiac (z braku innej) wiecej namiesza, niz przyczyni sie do powstania nowego ladu. Zaznaczam, ze nie jestem ani liberalka, ani nie mam najmniejszych sympatii do prawicy, obojetnie spod jakiego znaku. Wlasnie dlatego, ze wyczekuje tej nowej lewicy, tak mnie denerwuje, to, co widze. Ty piszesz: „Die Linke nie są politycznymi kamikadze i bardziej mają na uwadze przywrócenie do życia przymiotnika soziale, w określeniu „Soziale Marktwirtschaft”, który to między innymi także pod rządami SPD dogorywał. Dlatego też Oskar Lafontaine wysiadł z tego pociągu jadącego z błędnym kierunku.“ Raczej watpie. Lafontaine, nawet, jesli mowil nie tak glupio, to wycofal sie na wlasne zyczenie z dalszej pracy. Poza tym jest chory na przerost ambicji (Machtwille). Die Linke nie ma nic wiecej na uwadze, jak zdobycie wladzy, szczegolnie w zachodnich Landach. Sami zas nie maja problemu z wykorzystywaniem pracownikow itp. Wiec nie ma sie co ludzic. Poza tym chetnie rozdaja pieniadze, ktorych nie ma. W koncu to bezpiecznie byc w opozycji... Moje osobiste sympatie sa w tej chwili po stronie Baracka Obamy. Wierze, ze Amerykanie w jego czasach zdobeda sie na konieczna odnowe. Zreszta napisalam na ten temat male co nieco, bo naprawde wierze w ducha odnowy Amerykanow i wierze, ze cos moze skapnie na Europe, ktora tak trudno dochodzi do jednosci, miedzy innymi dzieki jakims takim politycznym dinozaurom a la Kaczynscy. Jeszcze jeden cytat z Twojej wypowiedzi: „W sumie recydywa faszyzmu mało prawdopodobna, a niebezpieczeństwo w istocie redukuje się do zagrożenia interesów grup uprzywilejowanych.“ Nic podobnego. Uprzywilejowani moze troche straca, ale w zadnym wypadku zubozali nie zyskaja. Tak przeciez nigdy nie bylo. To jest zreszta logika dynamiki spoleczenstw i logika historii. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
adrem63 Re: Nadchodzi nowe, bo musi 14.12.08, 14:56 "Lecz ludzi dobrej woli jest więcej" Nie dziwię się, że moja odpowiedź Cie nie satysfakcjonuje, bo i nie mogła. W mojej odpowiedzi wytknąłem Ci skłonność do używania określeń jakby prosto z arsenału przeciwników ruchu lewicowego, zarówno prawicy występującej pod szyldem konserwatyzmu jak i liberalizmu. Nikt normalny nie lubi być posądzany o to, że podświadomie uległ manipulacj. Zwykle temu się zaprzecza. Mnie kiedyś zarzucano fascynację propagandą komunistyczną i raczej nie przekonałem swojego interlokutora, że das ist nicht der Fall. Ponadto nie było jeszcze okazji do sprecyzowania swoich poglądów w istotnych ich aspektach. Gdy czytam Twój ostatni tekst widzę wiele zbieżności z moimi poglądami. Nowa lewica Oczywiście, że powinna powstać nowa lewica, nieraz to pisałem na różnych forach. Nowa lewica tak, ale co to znaczy ? Wszak pod tym pojęciem kryje się cały zespół, wartości, cech i postaw ludzi którzy mają lewicowe poglądy. Napisałem nawet kiedyś tak zwany dekalog lewicowca. Ten temat opracowywała także Krytyka Polityczna, powstał „Przewodnik Lewicy”. Pewne pryncypia muszą pozostać nie zmienione inne moim zdanem nadają się na śmietnik historii. Chodzi jednak o to, żeby ta nowa lewica nie zgubiła najważniejszej cechy lewicowości - buntu przeciw przedmiotowemu traktowaniu człowieka, które wywodzi sie z konserwatywnego światopoglądu oraz przeciw spychaniu znacznej części ludzi na na margines społeczny, co czyni nieuchronie obecny system neoliberalnego kapitalizmu. Nowa lewica powinna być ruchem społecznym na miarę Solidarności, ruchem internacjonalnym, gdzie współdziałają niezależne organizacje społeczne, związki zawodowe, partie lewicowe, grupy i jednostki sympatyków i wolontariatu. Pierwszym zadaniem twórców takiego ruchu jest zachęcenie ludzi do myślenia na tematy społeczne. Coś takiego robi w Polsce Krytyka Polityczna. W Polsce jest sporo młodych ludzi o poglądach lewicowych, ale przebicie się na scenę polityczną jest niezwykle trudne. Koło jest zamknięte, jak piszesz, a rządzący dzisiaj na scenie politycznej dołożą starań, żeby konkurencja polityczna była nie była na niej widoczna. Stara lewica i władza Są ugrupowania które chętnie przedstawiają się jako lewica licząc na głosy licznej grupy wyborców, którym nieznośna stała się władza elit kapitałowych, które tej nadziei nigdy nie spełnią. Należą do nich np. SLD w Polsce i SPD w Niemczech. Faktycznie to partie centrowe gotowe spełniać wszelkie życzenia bossów. Ugrupowania te są zdolne do przejęcia władzy. Ich werbalna lewicowość jest w znikomym stopniu pożyteczna dla ruchu lewicowego, ale jednocześnie wprowadza dezorientację wyborców. Pewnym novum jest Die Linke. Ta partia nie była jeszcze przy władzy, jeszcze nie zawiodła, ma potencjał, ma charyzmatycznego przywódcę, jest zdolna w określonej przyszłości przejąć władzę. Naturalnie i ta partia nie stawia sobie za cel obalenie kapitalizmu. Jeśli już to kapitalizmu neoliberalnego. Lafontaine nie jest komunist, jest ekonomistą. Nawiązuje do społecznej gospodarki rynkowej L. Erharda. Naturalnie dzisiaj już są inne czasy i inny układ sił inne problemy, globalizacja i światowe struktury kapitałowe. Pojedyńczo żadne państwo nie ma szans na zmiany. Znaczenie tego typu partii polega głównie na przypominaniu konieczności liczenia się z masami pracującymi i przeciwstawianie się najgorszemu, socjodarwinizmowi i stanowi określoną dość realną alternatywę zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych. Nowa lewica i nowy socjalizm Kształtowanie się nowej lewicy może potrwać długo, a dojście do władzy jeszcze dłużej. Ten proces jest procesem ewolucyjnym. Dzisiaj wielu intelektualistów o poglądach lewicowych pisze krytycznie o istniejącym systemie przepowiadając jego rychły koniec, ale nie spotkałem się ze skończoną koncepcją systemu społeczno ekonomicznego, który mógłby zastąpić obecny, nie pasujący już do poziomu sił wytwórczych. Nie czyni tego Chomsky, D.Korten, ani Naomi Klein czy choćby nasz Sierakowski. Można by wyciągnąć z tego wniosek, że i nowy socjaalizm powstanie w wyniku ścierania się dwóch przeciwstawnych tez - indywidualizmu i socjalizmu. Obecnie socjalizm wielu ludziom kojarzy się z systemem polityczno- gospodarczym jaki panował w PRL i innych „demoludach”. Tylko, że to nie był socjalizm ewolucyjny, raczej rewolucyjny, obarczony błędami i nie dostosowany do konserwatywnej jeszcze mentalności dużej części społeczeństwa, poddany próbie walki z silniejszym przeciwnikiem. Takie uproszczone kojarzenie to szkodliwy błąd ze strony ludzi o poglądach lewicowych, a miodzik:) dla przeciwników wszelkiej lewicy. Podział bogactwa To ważny temat, nie tylko w aspekcie moralnym („ Mnie nie przeszkadza, ze inni maja”), ale przede wszystkim w aspekcie ekonomicznym. To duży temat i nie sposób się tutaj satysfakcjonująco wypowiedzieć. Zrobię to być może przy następnej okazji. Twoje obserwacje z Niemiec są podobne do moich. Widzę tylko więcej związków przyczynowo - skutkowych. Co do Lafontaine`a Ludzi na ogół nie znamy tak blisko, żeby wiedzieć „co się komu w duszy gra”. Być może stchórzył wtedy gdy został ministrem finansów, a Schroeder kanclerzem. Może ocenił, że nie ma szans na dokonanie zmian gdy szykowało się wielkie oszustwo elektoratu liczącego na zmiany, a Kanclerz właśnie postanowił zostać Genosse des Kapitals. Żądza władzy To nie jest poważny argument. Każdy kto chce czegoś istotnego dokonać ten musi mieć kawał władzy, inaczej się nie da. Decydujące jest tylko czego chce dokonać i co z tego wynika dla ludzi. Sam Machtwille nie jest moralnie jednoznaczny, więcej chyba Machtgier. To mniej więcej taka różnica jak pomiędzy chciwością a pazernością. Wolę człowieka, który otwarcie przyznaje, że chce władzy i do czego jest mu ona potrzebna niż kogoś kto mówi, że on do władzy nie dąży, ale jak by już była to on nie ma nic naprzeciw, żeby ją wziąć. Heuchelei. Piszesz: „Die Linke nie ma nic wiecej na uwadze, jak zdobycie wladzy, szczegolnie w zachodnich Landach.” To chyba jakieś nieporozumienie, tam chodzi zaledwie o udział w Lantagach, aby ich głos i wizerunek się liczył. Wg. mojej oceny, Die Linke w chwili obecnej nie są jeszcze przygotowani do objęcia władzy, ale ich obecność jako potencjalna alternatywa jest istotna dla lewicy. Napisałem: >> W sumie recydywa faszyzmu mało prawdopodobna, a niebezpieczeństwo >> w istocie redukuje się do zagrożenia interesów grup >> uprzywilejowanych.“ Ty odpowiadasz: > Nic podobnego. Uprzywilejowani moze troche straca, ale w zadnym > wypadku zubozali nie zyskaja. Tak przeciez nigdy nie bylo. > To jest zreszta logika dynamiki spoleczenstw i logika historii.” Ciekawe, tylko w jakim okresie historycznym rozpatrujesz tę „logikę dynamiki społeczeństw”. Pozdrawiam, Przyjemnej niedzieli jeszcze ! Odpowiedz Link Zgłoś
janostrzyca "Solidarność" z 1981r.= socjalizm z ludzką twarzą 30.11.08, 14:51 Czy robotnicy walczyli wtedy o kapitalizm, bezrobocie, zamykanie fabryk, gnojenie związkowców, odbieranie "socjalu"? Raczej nie. Dali się oszukać grupie cwaniaków, a teraz są zwykłym bydłem dla polityków i kapitalistów. Odpowiedz Link Zgłoś
sam16 Re: "Solidarność" z 1981r.= socjalizm z ludzką tw 30.11.08, 19:36 Czlonkowie i wladze Solidarnosci wychowali sie w socjalizmie i mieli przez socjalizm skarzone umysly. Milionom z Solidarnosci wydawalo sie ze bedzie tak jak w socjalizmie czyli czy sie stoi czy sie lezy i w dodatku bedzie dostep do wszystkich dobr rozwinietego kapitalizmu. W tamntym czasie jakos nikomu nie przychodzilo do glowy ze do rozwinietego kapitalizmu prowadzi dluga droga. Ci co nie rozumieja,ze nie ma cudownego przejscia z socjalizmu do rozwinietego kapitalizmu wydaje sie ze zostali oszukani przez cwaniakow. Na te sama nute gra dzis L Kaczysnki ktory stara sie wmowic ze pacient to nie towar. Oczywiscie ze nie towar ale jesli na opieke zdrowotna trzeba wydawac pieniadze to niestety trzeba sie kierowac wymogami ekonomi realnej a nie zyczeniowej i trzbwa wiedziec ze ratowanie upadajacych szpitali nie polega na dawaniu im pieniedzy ale na racjonalnej gospodarce a to nie jest kupczenie ludzkim zdrowiem. Odpowiedz Link Zgłoś
smok_sielski Re: "Solidarność" z 1981r.= socjalizm z ludzką tw 01.12.08, 22:20 > Milionom z Solidarnosci wydawalo sie ze bedzie > tak jak w socjalizmie Bylo dokladnie na odwrot - miliony Polakow widzialy jakim syfem jest realny socjalizm i wydawalo im sie (dali sobie wmowic), ze radykalny skret w druga strone jest wlasciwy i sluszny. Jako przyklad tej aberracji umyslowej przytocze fakt, ze wielu liderow Solidarnosci uwazalo iz w kapitalizmie zwiazki zawodowe sa niepotrzebne. Mysleli, ze robotnik bedzie dobrze oplacany za swoja prace, gdyz to lezy w interesie pracodawcy (podczas gdy w interesie pracodawcy jest maksymalizacja zysku i redukcja kosztow). smok Odpowiedz Link Zgłoś
aron2004 Re: "Solidarność" z 1981r.= socjalizm z ludzką tw 01.12.08, 08:07 towarszyszu Ostrzyca za komuny robotnicy byli właścicielami fabryk, a dziś zaledwie samochodów. Odpowiedz Link Zgłoś
scibor3 Re: "Solidarność" z 1981r.= socjalizm z ludzką tw 01.12.08, 23:02 Towarzyszu aronie. Za komuny robotnicy zostawali właścicielami mieszkań a dziś właścicielami kredytu do spłacenia. Rzecz jasna, nielicznych ten zaszczyt kopnął, bo przecież skończyliśmy, raz na zawsze z równością. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: "Solidarność" z 1981r.= socjalizm z ludzką tw 02.12.08, 00:45 Ale obydwaj zdajecie sobie sprawę z definicji słowa "własność"? Szczególnie chodzi mi o swobodę dysponowania dobrem. Odpowiedz Link Zgłoś
zawszejestem.jaki.jestem Dlaczego wierzycie neoliberałom? 30.11.08, 15:37 Wszystko bardzo ładnie i pięknie pani Naomi Klein wychodzi w dyskusji dwojga wspierających się osób.Inaczej to wygląda dla uczestników tamtej epoki,z ograniczonym dostępem do wielu dóbr na które tylko nieliczni mogli sobie w KaDeLach pozwolić.Pani Klein nie miała tego problemu dorastając,a wystarczy zapytać dziecko,czy wybierze cukierek smaczny,czy w kolorowym opakowaniu.A leseferyzm i interwencjonizm powinny ze sobą współżyć czego życzę prawdziwej lewicy o realnych poglądach na czasy obecne. Odpowiedz Link Zgłoś
art.usa Neoliberałów dziś nikt już nie wierzy. 30.11.08, 16:28 Po pierwsze; Jasny gwint, śliczna kobieta, ale nie musi przez to mieć zaczarowany rozum, najczęściej te dwie rzeczy nie ida para. Ze partia PIS jest skrajna prawica, wyszło szydło z worka, wtedy gdy, ta partia byla przy rzadzie. Przeto przy najbliższych wyborach, została tylko boczna partia, skrajnej prawicy opozycji, która szuka kontaktów do skrajnej Lewicy. Rzad opozycji jest tylko przez wpływy rodziny Prezydenta. Powiązania rodzinne w Italii sa zwane "Mafia". Odpowiedz Link Zgłoś
oloros Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 18:03 znowu lewactwo wszelkiej maści chce zbić kapitał na kryzysie którego źródeł na dobra sprawę nikt do końca nie zdiagnozował regulować i wydawać. upadających obdarowywać miliardami i śnic o Raju na Ziemi jeżeli chodzi o mnie - dziękuję Odpowiedz Link Zgłoś
adam_mich Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 18:43 "Słyszałam o tym, ktoś mi nawet powiedział, że w Polsce mieliście "backlash" bez "frontlashu" - reakcja na feminizm pojawiła się u was, zanim jeszcze pojawił się sam feminizm. To jest z kolei coś, czego ja do końca nie rozumiem w polskiej historii. Jak to się stało, że amerykańscy neokonserwatyści tak skutecznie zdominowali wasze życie intelektualne po 1989 roku?" Stop, stop, stop ! Pani Klein miesza tutaj dwie rzeczy ! Przecież konserwatyści zdominowali dyskusję w sferze przekształceń własnościowych i gospodarki, a nie obyczajowości - to są dwie różne sprawy ! U nas linia podziału przebiega inaczej niż w USA czy Kanadzie : konserwatyści obyczajowi i gospodarczy w jednym ( PIS, LPR ) kontra liberałowie gospodarczy i obyczajowi zarazem ( środowisko GW ), a np. w USA republikanie mają poglądy gospodarcze odpowiadające raczej naszej PO, ale poglady obyczajowe są raczej bliżej PIS. Pani Klein powinna zauważyć fakt że np GW była główną tubą tych nieokonserwatystów, co nie przeszkadzało jej promować feminizmu, homoseksualizmu itp. Taki podział z polskiej perspektywy jest perfekcyjnie logiczny, w Polsce antyfeminizm wynika z tradycyjnych poglądów społeczeństwa, natomiast życie intelektualne są zdominowane przez liberałów ( tzw. "naszych" tzn. gospodarczych i obyczajowych ) ! Odpowiedz Link Zgłoś
liberty_mike Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 19:28 Mam wrażenie, że NK urwała się z księżyca albo była tam przez wiele lat w oderwaniu od tego, co dzieje się na tej planecie, przynajmniej w tej jej części, na której położona jest Europa, Azja. Kolejna osoba stawia fałszywą alternatywę- liberalizm (L) ca socjalizm (S), a jak nie to "trzecia droga" (cokolwiek przez to rozumieć. L czy S- nie istnieją nigdzie w czystej formie. L, jeśli jest umiejętnie wykorzystany służy rozwojowi, ale muszą istnieć zabezpieczenia dla słabszych, adekwatne dla etapu rozwoju, kultury, rozwoju społecznego, etapu rozwoju gospodarczego. Socjalizm w czystej formie nie prowadzi do niczego dobrego, gdyż najczęściej kojarzony był w tej części świata z systemem totalitarnym, który niszczył państwa, ludzi, kulturę. Na socjalizm kontrolowany, czy przynajmniej jego elementy istnieją, owszem- w krajach rozwiniętych, bogatych, które mogą sobie na to pozwolić (wysokie PKB per capita), ale to kosztuje, min. ograniczenie możliwości rozwoju, wysokie obciążenia fiskalne. NK chyba nie doświadczyła S na własnej skórze, stąd te przedziwne rojenia. Podobne rojenia dotyczą naszej Solidarności i tego, jakie były plany jej przywódców AD 80-81- z całą pewnością nie w głowie im było wtedy obalanie S, czy szukanie jakiejś III drogi. Totalny odjazd, s-f i materiał dla psychoanalityka- tyle o NK. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 19:33 Pani Klein dużo czytała i dlatego wie lepiej :> No bo co my możemy wiedzieć o socjalizmie? Przecież my TYLKO w nim żyliśmy. A pani Klein przeczytała, że problemy gospodarcze wynikały z embarga Reagana i gdyby nie ono to nadal bylibyśmy dziesiątą potęgą gospodarczą świata :> A w ogóle to wszystkiemu jest osobiście winny Friedman :> Odpowiedz Link Zgłoś
pepe.le.pew Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 19:37 Na socjalizm kontrolowany, czy przynajmniej jego > elementy istnieją, owszem- w krajach rozwiniętych, bogatych, które > mogą sobie na to pozwolić (wysokie PKB per capita), ale to kosztuje, > min. ograniczenie możliwości rozwoju, wysokie obciążenia fiskalne. > NK chyba nie doświadczyła S na własnej skórze, stąd te przedziwne > rojenia. No i tu jest sedno problemu. Socjalizm nie gwarantuje ogólnego dobrobytu, socjalizm (w łagodnych formach) istnieje bo dany kraj na to stać Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 19:29 Mógłby ktoś przypomnieć/powiedzieć pani Klein jak brzmiały postulaty Solidarności w 1980 roku? Bo (czy się to komuś podoba czy nie) był to po prostu spis pobożnych życzeń w stosunku do socjalizmu, a nie jakakolwiek "trzecia droga". Odpowiedz Link Zgłoś
ready4freddy Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 21:21 pani Klein jak pani Klein, ale przede wszystkim wartoby to przypominac w Polsce, malo kto o tym pamieta (ponoc, jak mi donosza, w szkolach specjalnie nie uczy sie o postulatach Sierpnia, cos niewygodne sie zrobily) Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 21:38 Niewygodne jak niewygodne. Sądzę raczej, że byłyby fatalną rysą na pomniku. Szczególnie te przyziemne 2000 podwyżki. Odpowiedz Link Zgłoś
r1234_76 Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 19:39 Jak zwykle, mnóstwo nadużyć i manipulacji. Jeśli USA decydują się na walkę z kryzysem po keynesowsku, to może to znaczyć tylko tyle, że ich liderzy zachorowali na głowę... A zatem, to że USA coś robią, wcale nie musi znaczyć, że to jest sensowne. Chyba, że się jest w ten kraj i ich liderów zapatrzonym bezkrytycznie... co w przypadku p. Klein może nieco dziwić.. To w ogóle nie jest argument merytoryczny, tylko emocjonalny. Czy działania USA w ogóle będą skuteczne, to się dopiero okaże. Ja w to np. wątpię, ale nie uprzedzajmy faktów. Ci antyliberałowie są śmieszni. Wypuszczenie pieniędzy na rynek przez ich wpompowanie do wybranych przez urzędników firm jest OK, pozostawienie tych pieniędzy na rynku przez obniżkę podatków jest be. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 19:51 Przeczytaj "Doktrynę szoku". Ilość emocji tam zawartych starczyłaby na 4 telenowele. Odpowiedz Link Zgłoś
mamik1 Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 19:48 "U nas ciągle jeszcze słychać starą szkołę - skoro jest kryzys, to obniżać podatki i ciąć wydatki. - Jeśli ludzie jeszcze raz się dadzą na to nabrać, to wyjdą na idiotów. Przez kilkanaście lat Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy zalecały każdemu tą samą receptę - skoro macie kryzys, to musicie ograniczyć świadczenia, zaciskać pasa, równoważyć budżet..." No to co jest sposobem na kryzys wg lewicowych mądrali ? Zwiększanie wydatków, rozluźnienie pasa i niezrównoważony budżet ? To jest najszybsza droga do Trzeciego Świata np do Zimbabwe A drugiej strony plan Paulsona czyli wydatki z budżetu na ratowanie banków tez jest zły. No to w końcu jak ma być ? Wierzę liberałom bo są mądrzejsi Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 19:58 To jest stara, "dobra" Keynesowska szkoła - "w czasie kryzysu zwiększaj podaż pieniądza". Najśmieszniejsze jest to, że w krótkim czasie efekty mogą być imponujące (nagle zamiast załamania jest boom). Efektem ubocznym jest zaś opóźnienie i spotęgowanie kryzysu. Przecież obecny kryzys to "dziecko" bańki dotcomowej z początku wieku, gdy po krachu wujek Greenspan obniżył stopy procentowe do 1%. I proszę - zamiast krachu pięknie się rozwinęło i dupnęło dopiero teraz. A jeśli Paulson z Bernanke wydrukują dość kasy to i tym razem rozejdzie się po kościach. Myk jest tylko taki, że po każdej iteracji kasy trzeba coraz więcej. Aż do całkowitej utraty zaufania do pieniądza. A że mamy pieniądz fiduicjarny będzie to oznaczało koniec systemu rynkowego jakim go znamy. Odpowiedz Link Zgłoś
pepe.le.pew Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 20:09 Racja! Już blisko sto lat temu Mises przewidział, że nadwyżka pieniądza skutkuje ryzykownymi inwestycjami-wypisz wymaluj kryzys gospodarczy A.D. 2008 Odpowiedz Link Zgłoś
0.tech Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 22:13 nikodem_73 jak zawsze dobre komentarze :) dobrze, ze ty masz jeszcze sile klocic sie z takim betonem, bo mnie to juz sil nie starcza Odpowiedz Link Zgłoś
scibor3 Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 23:15 > To jest stara, "dobra" Keynesowska szkoła - "w czasie kryzysu zwiększaj podaż > pieniądza". [...] Jeżeli nie odróżniasz zwiększonych wydatków budżetowych od pompowania taniego pieniądza w system finansowy to o czym tu z tobą dyskutować? Chyba, że o du.pie Maryny. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 02.12.08, 00:42 A jakaż to różnica? Że to nie urzędnicy państwowi, a korporacyjni źle alokują pieniądze? Chomsky zwykle się myli, ale co do jednego ma rację - nadanie korporacjom osobowości prawnej było kardynalnym błędem Odpowiedz Link Zgłoś
pieniacz_sadowy Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 02.12.08, 01:24 > Chomsky zwykle się myli, ale co do jednego ma rację - nadanie korporacjom > osobowości prawnej było kardynalnym błędem A czy nie z definicji korporacja to osobowosc prawna? Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 02.12.08, 02:25 Fakt. Zmęczonym i za bardzo skracam. Powinno być "nadanie spółkom odrębnej osobowości prawnej tworząc z nich byty niezależne od udziałowców". Drzewiej korporacje (wtedy to były w zasadzie normalne spółki) nie posiadały wyodrębnionej osobowości prawnej. I nic nie mogło być własnością takiego bytu jak "spółka". Takiego bytu nie było. Aby "uprościć" wszelkie operacje związane ze zbywaniem udziałów w spółkach pozwolono aby to spółka stawała się właścicielem - nie pan A w X% i pan B w Y%. I to był błąd. W ten sposób pozwolono aby akcjonariat w piękny sposób się rozdrobnił, a spółki zaczęły żyć własnym życiem. No bo kto jest obecnie właścicielem np. General Electric? A Exon Mobile? BP? Shell? Microsoft? Duże korporacje są jak państwa - mają swoje (za)rządy, parlamenty (walne zgromadzenie akcjonariuszy) i mają także swoich biurokratów. Bo czy np. Ballmer jest właścicielem Microsoft? Nie. Jest jedynie urzędnikiem zatrudnionym do kierowania firmą. Odpowiedz Link Zgłoś
pieniacz_sadowy Wiec albo Ty albo Chomski... 02.12.08, 05:25 albo oboje zywicie jakas romantyczna wizje stosunkow gospodarczych w historii. Korporacje sa stare jak wegiel, a moze i jeszcze bardziej. Organizacje posiadajace osobowosc prawna niezalezna od osobowosci prawnej jej poszczegolnych czlonkow, a wiec zdolne takze do nabywania, posiadania oraz zbywania wlasnosci istnialy juz w starozytnym Rzymie, Grecji i Indiach. Sredniowieczne cechy byly korporacjami. Kosciol Katolicki jest de facto korporacja. I panstwo jest szczegolnego rodzaju korporacja, bo poza nadrzednym wobec wszystkiego stosunkiem wlasnosci dysponuje takze monopolem legislacyjnym. Wyczyny obecnych korporacyjnych gigantow to nic w porownaniu z dokonaniami brytyjskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej, uprawnionej przez Elzbiete I w roku 1600. Stewart Kid w w swoim traktacie z 1793-94 przez korporacje rozumie "a collection of many individuals united into one body, under a special denomination, having perpetual succession under an artificial form, and vested, by policy of the law, with the capacity of acting, in several respects, as an individual, particularly of taking and granting property, of contracting obligations, and of suing and being sued, of enjoying privileges and immunities in common, and of exercising a variety of political rights, more or less extensive, according to the design of its institution, or the powers conferred upon it, either at the time of its creation, or at any subsequent period of its existence." To teraz powiedz mi, w którym wlasciwie momencie i w zasadzie kto popelnil blad pozwalajac na istnienie czegos takiego jak korporacje, ktore, o czym zdaje sie zapominasz nie tylko Ty, pozwalaja na zachowanie ciaglosci prawnej i wlasnosciowej niezaleznie od systemu dziedziczenia, czy wiezow krwi, tym samym wydobywajac prawo z pomroki rodowo-plemiennego zwyczaju. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Wiec albo Ty albo Chomski... 02.12.08, 09:21 Kongres i Sąd Najwyższy USA po wojnie secesyjnej. Wcześniej owszem BYWAŁO, że były powoływane do życia byty posiadające osobowość prawną (samo państwo wszak do nich należy). Tyle, że odbywało się do w ramach wyjątku od reguły - na SPECJALNYCH zasadach (nawet w przytoczonej przez Ciebie definicji jest o tym mowa). Bywało też, że były powoływane w celu osiągnięcia jakiegoś celu, lub na określony czas. Obecnie zaś jest to reguła, a powołane byty są de facto "nieśmiertelne". A zachowanie ciągłości prawnej i własnościowej w korporacji X nie jest problemem 99,999% populacji. A i ten "pomrok rodowo-plemiennego zwyczaju" to taka niepopularna dziś ODPOWIEDZIALNOŚĆ za to co się robi. Bo inaczej zachowuje się osoba, która swoim majątkiem odpowiada za działalność gospodarczą (właściciel), a inaczej osoba, która zarządza majątkiem innych (CEO). Wyobraź sobie, że korporacja X zrobiła coś strasznego na skutek decyzji CEO. Czy CEO będzie odpowiadał swoim majątkiem? A zarząd? Akcjonariusze? KTOKOLWIEK? Korporacja w znakomity sposób rozmywa odpowiedzialność - nie ma odpowiedzialnych. Odpowiedz Link Zgłoś
pieniacz_sadowy I znowu romantykujesz 02.12.08, 10:02 > Tyle, że odbywało się do w ramach wyjątku od reguły - na > SPECJALNYCH zasadach (nawet w przytoczonej przez Ciebie definicji jest o tym > mowa). Bywało też, że były powoływane w celu osiągnięcia jakiegoś celu, lub na > określony czas. Obecnie zaś jest to reguła, a powołane byty są de facto > "nieśmiertelne". Do dziś istnieją specjalne zasady powoływania i funkcjonowania korporacji. Również statut spółki jasno określa jej cele, zakres i zasady działania. Działalność korporacji pod daną jurysdykcją regulują odpowiednie przepisy prawa o spółkach, więc nie jest do końca tak, że panuje w tym względzie bezprawie, chodzi raczej o zakres kontroli korporacji nadrzędnej (państwa, czy związku państw) nad podległymi mu (niebezpośrednio oczywiście, lecz przez fakt fukcjonowania na terenie i w jurysdykcji danego państwa) korporacjami, nazwijmy je, "właściwymi". W przytoczonej przeze mnie definicji sprzed kilku wieków też jest mowa o "nieśmiertelności" - "perpetual succession". Z czym się można zgodzić, to z tezą o współczesnym korporacjonizmie jako wszechobecności osób prawnych w świecie gospodarki. I z tym nietrudno się zgodzić. Nawet drobne interesy rodzinne funkcjonują pod postacią spółek. Czy jednak z samej istoty korporacji wynika brak odpowiedzialności za podjęte w jej ramach działania? Tu możnaby długo i namiętnie. Ja uważam, że żaden fikcyjny byt prawny nie jest w stanie wyczyścić z odpowiedzialności osobistej człowieka, bo koniec końców to człowiek podejmuje konkretne decyzje i to człowiek jest nosicielem moralności oraz praworządności. Przekonało się o tym srodze ścisłe kierownictwo hitlerowskiej Rzeszy pociągnięte do odpowiedzialności osobistej za swoją działaność jak najbardziej korporacyjną. I ponosi ją każdorazowo prezes zarządu najbardziej zagmatwanej spółki składając swój własnoręczny podpis na takim, czy innym dokumencie. I szeregowy pracownik także nie może uciec od odpowiedzialności za swoje czyny chowając się pod korporacyjnym płaszczem. Pozostaje tylko kwestia wyegzekwowania odpowiedzialności. Ale to już zagadnienie KONTROLI prawnej nad korporacjami oraz jej członkami, a nie samych korporacji. Owszem, trudniej jest ścigać przestępców w białych kołnierzykach, ale koniec końców do nazwisk da się dojść, strukturę własnościową rozwikłać a łańcuch dowodzenia prześwietlić. Nie wylewajmy więc od razu dziecka z kąpielą. Korporacja to tylko narzędzie. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: I znowu romantykujesz 02.12.08, 10:47 Kontrola ZAWSZE jest albo wszechobecna, albo nieudolna. I kto tu "romantykuje"? "Oto przyjdzie prawy, sprawiedliwy i NIEPRZEKUPNY szeryf, który zrobi porządek". Zapewne w samo południe. Kontrola urzędników korporacyjnych przez urzędników państwowych... To prawie tak zabawne jak "rządowa komisja do walki z biurokracją". Wg mnie problemem jest samo założenie, że istnieje taki "wieczny byt". O ile jestem w stanie zaakceptować taki byt w postaci państwa, jako zło konieczne, o tyle jego istnienie w przypadku gospodarki (do której państwo nie powinno się mieszać) jest wg mnie zupełnie i całkowicie ZBĘDNE. No bo powiedz mi - jaka jest KORZYŚĆ dla innych z tego, że one istnieją? Pozwolenie na nieograniczone istnienie korporacji WYMAGA wprowadzania później całej masy regulacji, które na ogół uderzają także w zupełnie niekorporacyjnych uczestników rynku. W dodatku zarządzający MUSZĄ mieć tendencję do podejmowania (pozornie) niekoniecznie racjonalnych decyzji, gdyż ich interes NIE MUSI pokrywać się z interesem korporacji. Zaś co do odpowiedzialności prezesa. O ile chcesz się założyć, że w momencie ustanowionej prawnie odpowiedzialności CEO z miejsca zarządy zaczęłyby powoływać na to miejsce "panów Zenków" i wyczyniać to samo co obecnie (albo i lepiej)? Odpowiedz Link Zgłoś
pieniacz_sadowy Re: I znowu romantykujesz 02.12.08, 11:44 nikodem_73 napisał: > Wg mnie problemem jest samo założenie, że istnieje taki "wieczny byt". Przyświecała tej idei chęć przezwyciężenia śmiertelności osób fizycznych. Człowiek umiera (do tego bezpotomnie), przedsięwzięcie trwa dalej. Jeśli to jest wg Ciebie złe, to cóż, z impoderabiliami dyskutować trudno. > No bo powiedz mi - jaka jes > t > KORZYŚĆ dla innych z tego, że one istnieją? Patrz wyżej. I ty możesz zostać prezesem korporacji X. I samochody marki Ford dalej się wytwarza i udoskonala, choć sam stary Henry już tego zobaczyć nie może. I tajników sporządzania leków nie zabrali ze sobą do grobu John z Frankiem Wyeth. I o wojnach sukcesyjnych, bo 13 synów chce objąć schedę po rzutkim a jurnym dziedzicu, już się tak nie słyszy. I majątek osobisty pechowego przedsiębiorcy zabezpieczony jest, kiedy powinie mu się w interesach noga, więc widmo śmierci głodowej jego rodzinie nie grozi. Mam wymieniać dalej, czy wciąż będziesz korporacje postrzegać wyłącznie przez demoniczne okulary Dilberta? > W dodatku zarządzający MUSZĄ mieć tendencję do podejmowania > (pozornie) niekoniecznie racjonalnych decyzji, gdyż ich interes NIE MUSI > pokrywać się z interesem korporacji. Wytłumacz mi proszę, logikę tego zdania. > Zaś co do odpowiedzialności prezesa. O ile chcesz się założyć, że w momencie > ustanowionej prawnie odpowiedzialności CEO... Sugerujesz, że CEO jest istotą ludzką stojąca ponad prawem? > Powtórzę się - korporacje NIE SĄ niezbędne do funkcjonowania rynku. I owszem. Tak samo jak kredyty, banki a nawet pieniądze. Wyobrażasz sobie obecne życie bez nich? Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: I znowu romantykujesz 02.12.08, 12:29 > Przyświecała tej idei chęć przezwyciężenia śmiertelności osób fizycznych. > Człowiek umiera (do tego bezpotomnie), przedsięwzięcie trwa dalej. Jeśli to jes > t > wg Ciebie złe, to cóż, z impoderabiliami dyskutować trudno. Testament nie wymaga istnienia korporacji. > Wytłumacz mi proszę, logikę tego zdania. CEO nie musi być zainteresowany dobrem właściciela(i). Szczególnie dobrem długookresowym. Jego prywatny interes zawsze będzie miał pierwszeństwo. Stąd jeśli CEO jest wynagradzany od zysku nie ponosząc większej odpowiedzialności (sorry - nie ryzykuje własnym majątkiem) będzie miał tendencję do podejmowania działań ryzykownych. Jeśli firma umoczy na jego działaniach, to GŁÓWNIE problem firmy. Nie jego. On nie straci tego co już zarobił. > Sugerujesz, że CEO jest istotą ludzką stojąca ponad prawem? Poniekąd. Jeśli pan Zenek wymyśli "cudowny deal" na którym się przejedzie, to może skończyć na bruku tracąc wszystko co ma i kiedykolwiek miał. Jeśli to CEO wymyśli "cudowny deal" to co najwyżej FIRMA zbankrutuje, a pan CEO przestanie zarabiać. To co już ma jest jego. > I owszem. Tak samo jak kredyty, banki a nawet pieniądze. Wyobrażasz sobie obecn > e > życie bez nich? Bez pieniądza fiduicjarnego? Bez problemu. Podobnie jestem sobie w stanie wyobrazić banki bez systemu rezerw cząstkowych i kredyty bazujące na realnych oszczędnościach, a nie obietnicach spłaty. Odpowiedz Link Zgłoś
pieniacz_sadowy Re: I znowu romantykujesz 02.12.08, 19:17 > Testament nie wymaga istnienia korporacji. A korporacja nie wymaga istnienia testamentu. > CEO nie musi być zainteresowany dobrem właściciela(i). Szczególnie dobrem > długookresowym. Jego prywatny interes zawsze będzie miał pierwszeństwo. Między ustami a brzegiem pucharu... Od "nie musi" do "zawsze" jest jeszcze daleka droga. Dokonujesz sporego nadużycia, przyjacielu. > jeśli CEO jest wynagradzany od zysku nie ponosząc większej odpowiedzialności > (sorry - nie ryzykuje własnym majątkiem) I dla ciebie odpowiedzialność majątkowa to jedyny rodzaj odpowiedzialności ciążącej na człowieku? > Jeśli pan Zenek wymyśli "cudowny deal" na którym się przejedzie, to > może skończyć na bruku tracąc wszystko co ma i kiedykolwiek miał. I będzie mieć. Komornicy bywają okrutni. > Jeśli to CEO > wymyśli "cudowny deal" to co najwyżej FIRMA zbankrutuje, a pan CEO przestanie > zarabiać. To co już ma jest jego. Rozdział osobistego majątku od kapitału zakładowego uważasz za przejaw prawnej nietykalności? Myślałem, że posłużysz się w dyskusji czymś lepszym od zenkowej filozofii. > Jeśli firma umoczy na jego działaniach, to GŁÓWNIE problem > firmy. Nie jego. On nie straci tego co już zarobił. I dalej, jeśli głównie problem firmy, to nie problem jej pracownika, każdego innego. Powiedz zatem, co tak nie pozwala ci oka w nocy zmrużyć. :> To teraz uważaj, wykorzystam Twój "błąd" sprzed dwóch postów i napiszę z głupia frant, że problemów ze spaniem nie ma 99,999% populacji, gdyż ISTNIEJĄ korporacje. Interes upada, nędzarzem się nie zostaje, trzeba tylko poszukać nowego zajęcia. Koszty porażki poniosą udziałowcy, ale tylko do wysokości wniesionego kapitału. Taka kolektywizacja ryzyka. Jeśli na to tak spojrzeć, to koncepcja korporacji dość socjalistycznie się jawi, no nie? To teraz się dobrze zastanów, czy to korporacje są złe, czy może samolubny pan Zenek nimi zarządzający. Bo zdaje mi się, że na zwykłą ludzką chciwość lekarstwa nie ma, czy to w korporacjach, czy poza nimi. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: I znowu romantykujesz 02.12.08, 23:16 > A korporacja nie wymaga istnienia testamentu. Tyle, że testamenty mają szersze zastosowanie. > Między ustami a brzegiem pucharu... Od "nie musi" do "zawsze" jest jeszcze > daleka droga. Dokonujesz sporego nadużycia, przyjacielu. Powiadasz? Przeczytaj jeszcze raz co napisałem. "Muszą mieć TENDENCJĘ...". Tendencja to nie determinant. Tendencja taka występuje ZAWSZE. Zawsze, bo altruiści nie zostają CEO. > I dla ciebie odpowiedzialność majątkowa to jedyny rodzaj odpowiedzialności > ciążącej na człowieku? Nie. Nie jedyna. Ale najlepsza. > Rozdział osobistego majątku od kapitału zakładowego uważasz za przejaw prawnej > nietykalności? Myślałem, że posłużysz się w dyskusji czymś lepszym od zenkowej > filozofii. Ad personam? Niech będzie. W takim razie wg której filozofii jedni ludzie mają bardziej ponosić odpowiedzialność niż inni? > I dalej, jeśli głównie problem firmy, to nie problem jej pracownika, każdego > innego. Powiedz zatem, co tak nie pozwala ci oka w nocy zmrużyć. :> To tera > z > uważaj, wykorzystam Twój "błąd" sprzed dwóch postów i napiszę z głupia frant, ż > e > problemów ze spaniem nie ma 99,999% populacji, gdyż ISTNIEJĄ korporacje. Intere > s > upada, nędzarzem się nie zostaje, trzeba tylko poszukać nowego zajęcia. Koszty > porażki poniosą udziałowcy, ale tylko do wysokości wniesionego kapitału. Taka > kolektywizacja ryzyka. Jeśli na to tak spojrzeć, to koncepcja korporacji dość > socjalistycznie się jawi, no nie? BINGO! Idea korporacji jest ZAJ*BIŚCIE antyliberalna. A ludzi naprawdę nie obchodzą problemy firm w których NIE pracują. > To teraz się dobrze zastanów, czy to korporacje są złe, czy może samolubny pan > Zenek nimi zarządzający. Bo zdaje mi się, że na zwykłą ludzką chciwość lekarstw > a > nie ma, czy to w korporacjach, czy poza nimi. Korporacje są złe bo właśnie "kolektywizują" ryzyko. Odpowiedz Link Zgłoś
pieniacz_sadowy A i jeszcze 02.12.08, 10:15 > A zachowanie ciągłości prawnej i własnościowej w korporacji X nie > jest problemem > 99,999% populacji. Zgadza się. Jest problemem 100%. Chyba, że istnieją gdzieś jakieś ludzkie społeczności nie objęte prawami obywatelskimi żadnego kraju. O tym, że żyjemy w korporacyjnym świecie stosunków gospodarczych chyba nie muszę Ci przypominać. No chyba, że uważasz, że 99,999% ludzkiej populacji nie jest pracownikami najemnymi takiej czy innej korporacji. Większość siedzi na swoich gospodarkach, podatków ni innych danin nikomu nie płaci i "kryncili siem tu jacyś tacy, panie, z teczuszkami i pod krawatym, cuś kcieli, ale my ich przepyndyli widłami i je tera pokój", tak? Jeśli tak, to czemu Chomsky'iego ustami ubolewasz nad faktem istnienia zjawiska marginalnego? Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: A i jeszcze 02.12.08, 10:57 Oszywiście. Pracuję dla korporacji X. Przez problemy z zachowaniem ciągłości prawnej korporacji Y nie pozwalają mi spać po nocach. :> Bo o to mi chodziło (stąd ów X w mojej wypowiedzi). Owe problemy MOGŁYBY dotyczyć CZĘŚCI firm. Lecz nigdy na raz i dużej ilości. Powtórzę się - korporacje NIE SĄ niezbędne do funkcjonowania rynku. Nawet jeśli i 120% ludzi w którejś z nich pracuje jako pracownicy najemni. Odpowiedz Link Zgłoś
ready4freddy Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 21:17 "A drugiej strony plan Paulsona czyli wydatki z budżetu na ratowanie banków tez jest zły. No to w końcu jak ma być ? Wierzę liberałom bo są mądrzejsi " wierzaj, czleczyno, komu tylko chcesz. i jedni, i drudzy takich podworkowych madralow to bez mydla, z tylu i z przodu. przykro mi, ale to prawda. jesli zastanowisz sie chwile nad tym, co napisales, dostrzezesz brak konsekwencji: z jednej strony "liberalowie" maja racje, tak? bo nie zwiekszaja wydatkow, nie rozluzniaja pasa (chyba, ze z dobrobytu, jak za krola Sasa), i tak dalej. a z drugiej ci sami liberalowie, ktorych tak wielbisz na kleczkach NACJONALIZUJA i wyciagaja z kieszeni podatnika ogromne, ale to naprawde ogromne wory dularow. niewyobrazalnie wielkie. a po co? zeby uchronic (jesli sie uda) swiat od zaglady, co to nam zaswitala dzieki kombinacji chciwosci i glupoty krupierow tego kasyna. to sie, dobry czlowieku, nazywa "prywatyzacja zyskow, nacjonalizacja kosztow". innymi slowy paru cwaniakow zgarnelo swoje miliardowe premie za "dynamiczne zarzadzanie nowoczesnymi instrumentami finansowymi", a teraz, kiedy te instrumenty okazaly sie zuzytym papierem do doopy, average Joe bedzie musial z podatkow pokryc koszta tej zabawy. jesli to jest dla ciebie liberalizm, nie mam wiecej pytan. dziwi mnie tylko to bezkrytyczne uwielbienie, spotykane tylko w naszym gatunku - nikt nigdy nie widzial barana, grajacego na wlasnym rogu hymnow pochwalnych na czesc rzezniczego stanu, doprawdy :) Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 21:35 Tyle, że z liberalizmem ma to niewiele wspólnego. Odpowiedz Link Zgłoś
p26 Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 21:43 Dlaczego? Dlatego że w liberalnej gospodarce kryzysy następują co jakiś czas, cyklicznie. Ogólnie żyje się dobrze i dostatnio (nawet w kryzysie). W socjaliźmie jest na odwrót; zawsze jeden wielki kryzys i od czasu do czasu lekka poprawa, głównie wtedy jak socjaliści zapożyczą kraj w neoliberalnych gospodarkach i przejadają pożyczone dolary. Odpowiedz Link Zgłoś
heureka7 Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 01.12.08, 22:47 e tam - wiecej niz upraszczasz! poza tym o jakim socjalizmie mowa? moze o tym rodem z PRL? w takim razie daj sobie spokoj, bo nie jestem pewna, czy ten dziwny system mozna de facto nazwac socjalizmem... Odpowiedz Link Zgłoś
mazbip Autor postu p26 musi byc mlodym czlowiekiem (lub m 01.12.08, 23:30 loda kobieta). W historii kapitalizmu istnial tylko jeden okres w ktorym w pewnej grupie krajow duza czesc spoleczenstwa mogla zyc w dobrobycie. Byl to okres po drugiej wojnie swiatowej, a kraje to to przede wszystkim USA i Europa Zach. W Europie Wsch. kapitalizm, dla wiekszosci spoleczenstw zawsze kojarzyl sie z nedza. Nie inaczej bylo w Ameryce Pl. i srodkowej. W Azji nie ma ani jednego kapitalistycznego kraju, w ktorym ponowal by powszechny dobrobyt. Sa tam panstwa w ktorych obywatele zaja w dobrobycie np. Singapur, ale system tam panujacy trudno nazwac kapitalizmem. Wladze w tym panstwie sprawuje klasa rzadzaca kierujaca sie raczej zasadami konfucjanizmu a nie klasa kapitlistyczna. Obywatele otrzymuja mieszkania od panstwa, na podstawie klucza. No coz o tym polscy obywatele zyjacy w kraju rozpasanego kapitalizmu moga sobie tylko pomarzyc. Szwedzi przezyli prawie caly wiek prosperity i dobrobytu (dla wszystkich) pod rzadami socjalistow. Jest oczywiste ze to nie kapitalizm, tylko postep techniczny i naukowy w Europie w okresie Oswiecenia, kapitalizm przyszedl pozniej. W Azji widzimy kraje o innych niz kapitalizm systemach spolecznych, ktore dzisiaj z powodzeniem te zdobycze techniczne wykorzystuja i sa w stanie zapewnic dobrobyt swoim obywatelom. Z drugiej strony mamy przyklad Afryki. Spoleczenstwa czarnej Afryki nie sa w stanie przyswoic sobie i wykorzystac europejskich i amerykanskich zdobyczy technologicznych i naukowych i zaden kapitalizm im nie pomoze w osiagnieciu dobrobytu. Dlaczego po drugiej wojnie swiatowej czesc spoleczenstw Europy osiagnelo dobrobyt? Dlatego ze kapitalisci zrezygnowali (ze strachu) z czesci swojej wladzy i podzielili sie nia z reszta spoleczenstwa. Od czasu prezydentury Reagan'a biora z powrotem cala wladze w swoje rece. Wladza polityczna i ekonomiczna jest nierozdzielna. Przezywamy powrot do sytuacji sprzed drugiej wojny swiatowej. Wtedy tez mielismy globalizacje. Nad imperium brytyjskim nigdy nie zachodzilo slonce, dzis nigdy nie zachodzi nad imperium amerykanskim. Odpowiedz Link Zgłoś
knockout Dlaczego wierzycie neoliberałom? 02.12.08, 02:50 witam, mozna sobie dyskutowac w te i we wte czy lepszy kapitalizm czy socjalizm, friedmann czy keynes i tak dalej i tak dalej. obecna sytuacja pokazuje, ze system, w ktorym zylismy przez ostatnie nascie lat (od strony ekonomicznej mysle, ze to byl dosc krwiozerczy kapitalizm obudowany elementami socjalizmu a od spolecznej demokracja sterowana przez korporacje) juz sie nie sprawdza. plan paulsona, ratowanie bankow w uk to szczyt wszystkiego, jak juz ktos napisal nacjonalizacja strat i prywatyzcja zyskow. Klein nie jest autorytetem ekonomicznym - ona jest raczej bystra obserwatorka i osoba, ktora posiadajac sprawne pioro, potrafi w interesujacy sposob przedstawic to, czego wiekszosc ludzi nie widzi. Nie widzi, bo nie mowia o tym media, bo nie sa to sprawy bardzo popularne. Nie sadze, zeby Klein kusila sie o proponowanie jakiejkolwiek trzeciej drogi, czytalem "no logo", czytam "doktryne szoku" - to sa raczej pozycje mowiace o tym, ze jest zle, obrazujace to na konkretnych przykladach, pokazujace globalne trendy z ich niepokojacymi konsekwencjami. Mozna jej nie trawic, ale posluchac zawsze warto, bo jej synteza sytuacji nie jest zla. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
kodem_pl To proste. Oto dlaczego wierze neoliberalom: 02.12.08, 04:32 1) Prosze mi pokazac kraj bez duzych zloz ropy/gazu, ktory w tak krotkim czasie nadgonil tak wiele jak Polska czy Czechy w porownaniu z krajami, gdzie realizuje sie wiele z zalozen trzeciej drogi (rownosc spoleczna etc). 2) Ta Pani jak sadze nie przepada za M. Thatcher, ale to ona postawila UK na nogi realizujac wlasnie liberalny program, usuwajac wiekszosc "spolecznie sprawiedliwych" praw. 3) O krajach jak Irlandia, ktore sa swietnym przykladem niesamowicie szybkiego wzrostu nawet nie bede sie rozwodzil. 4) Trzecia droga brzmi cudownie, ale nie dziala. Zobaczcie taka Argentyne... przed 1920 top10 najbogatszych panstw swiata. Pozniej kryzys, z ktorego juz sie nie podniesli w duzej mierze dzieki idea trzeciej drogi... Patrzac na swiat i rozklad sil nie da sie wierzyc w idee trzeciej drogi, komunizmu i tym podobnych bajek. Oczywiscie nie nalezy popadac w hurraoptymizm i slepo wprowadzac wszystkiego co powiedza 'prorocy' neolibu, ale... To, czy lepiej wyjsc z obecnego kryzysu stosujac rozwiazania popytowe czy podazowe to ciekawe zagadnienie i nie ma na to dobrej odpowiedzi, to rowniez pokazala historia. Ja jestem blizszy rozwiazaniam keyensowsim, ale nie w pelnej krasie. Najwazniejszym czynnikiem jest CZAS. Odpowiedz Link Zgłoś
kodem_pl O feminizmie 02.12.08, 04:44 Krytyka Polski i jej podejscia do feminizmu tez mnie troche rozsmieszyla. Lubie patrzec na sprawe z dalszej perspektywy, bo wiecej widac. Feministki lubia 'zoomowac' widok, bo wtedy latwiej manipulowac ludzmi. Do czego zmierzam? Feminizm sugeruje, ze niesie wolnosc i rownosc kobietom. Wszak likwidacja szklanego sufitu, szerokie prawo do aborcji itp to oznaki wolnosci i rownosci. Jako strone przeciwna stawia sie zahukana Pania Domu, matke 4 dzieci co codziennie gotuje obiady. ALE jak spojrzymy na sprawe z nieco dalszej perspektywy, nie jest juz wszystko tak oczywiste. Feminizm niesie za soba niewole, jaka niesie za soba slepa wiara w kazda ideologie, feminizm zniewala tak samo jak antyfeminizm czy ortodoksyjne wyznawanie jakiejs wiary. W swiecie feminizmu wstyd jest kobiecie przyznac, ze woli zajac sie wychowaniem dzieci i pracami domowymi, zamiast budowaniem swojej kariery etc. W obecnej sytuacji w Polsce jest moim zdaniem zachowana naprawde zdrowa rownowaga. Mam znajome, co sa (lub ucza sie - sa na dobrej drodze, aby zostac) inzynierami (z naprawde wielu dziedzin!), mam te od prawa i administracji, znam kobiete - mechanika. Czy ktos sie smieje z nich lub utrudnia im zycie? Oprocz jakiegos prostaka spod budki z piwem, NIE. Znam kobiety, ktore wola poswiecic sie opieka nad dziecmi. Mamy wolnosc. Ze aborcja niedostepna? To akurat mi srednio przeszkadza, dokladam wszelkich staran, zeby nigdy nie byla konieczna. Jezeli ktos musi, to lot do Londynu z pobytem tam na czas 'operacji' zamknie sie w rozsadnej kwocie. Jasne, ze sa ekstremalne przypadki (najczesciej w malych miejscowosciach) kobiet bedacych przymuszanych do zycia w domu, ale sa tez ekstremalne przypadki kobiet, ktore jakby mogly, zmuszalyby inne do robienia kariery (najczesciej w miastach). Odpowiedz Link Zgłoś
1maruti1 Re: To proste. Oto dlaczego wierze neoliberalom: 02.12.08, 16:41 W Czechach realizowało się wiele założeń trzeciej drogi... To najmniej neoliberalny kraj regionu. Odpowiedz Link Zgłoś
22drexler Dlaczego wierzycie neoliberałom? 02.12.08, 21:06 "(...)poglądy podobne do poglądów Marka Lepine'a są też dzisiaj bardzo popularne w polskich mediach - wystarczy włączyć radio czy telewizor, żeby ktoś nas zaczął straszyć spiskiem kastrujących feminazistek, któremu my mężczyźni powinniśmy stawiać opór.(...)" Dziwne. Oglądam sporo tv ale nic takiego nie słyszałem. Pewnie nie na te kanały trafiam ... Odpowiedz Link Zgłoś
andrzej369 Dlaczego wierzycie neoliberałom? 03.12.08, 12:50 Kryzys obecny było bardzo łatwo przewidzieć po upadku komunizmu. Dlaczego ? W dobie komunizmu kapitaliści mieli większy szacunek dla swoich pracowników i pozwalali im się także wznosić na wyżyny (kupowac dobra). Dzięki komunizmowi na zachodzie Europy i w USA została wypracowana solidarność społeczna (czyt. prawdziwy socjalizm), ponieważ kapitaliści zaczęli się bać, że jeżeli ich pracownicy nie będą dobrze wynagradzani, to komunizm zawita i tu i stracą najwięcej kapitaliści (zostanie im wszystko odebrane). Dzisiaj kapitaliści przed niczym nie mają obaw. Komunizm padł i myślą, że niewolnictwo znowu będzie mogło powrócić. Kto tak naprawde zniszczył komunizm ? Ci, co chcieli powrotu niewolnictwa w postaci taniej siły roboczej. Obecny kryzys jest tego dowodem i na nim nie stracili kapitaliści, a jedynie grupa średnia. Powraca niewolnictwo taniej sił roboczej i żadnego kryzysu nie ma, bo kase przejęli cwani kapitaliści przy pomocy i udziale rządów (polityków). Pieniądz się nie rozpływa, tylko zmienia własciciela, a tym właścicielem są jeszcze bogatsi kapitaliści. Wszystko baranom można wmówić, przecież stworzono religie, aby plebs we wszystko uwierzył, tylko aby przypadkiem nie w Odnowe człowieka i dla człowieka. Najłatwiej interesy się robi, jak owczarnia żyje urojeniami i ma obiecane zbawienie. Już Apostołowie Jezusa wiedzieli, ze biedakom wystarczy dać nadzieje, a wszystko potrafią uczynić, aby niektórzy mogli nimi swobodnie i dowolnie manipulować. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzej369 Re: Dlaczego wierzycie neoliberałom? 03.12.08, 12:59 Komunizm należało reformować, a nie zniszczyć. Przecież jakaś alternatywa musi być dla kapitalizmu, który omamił człowieka na zasadzie, że pieniądz zaczął brać góre na ludzkim rozsądkiem i Rozumem. Odpowiedz Link Zgłoś
vitokrilp A gdzie jest wywiad z Klein? 23.05.09, 13:02 Mamy ponoć w Polsce demokrację, cenzurę obalono ponoć 20 lat temu. GW przeprowadziła wywiad z Naomi Klein, panowie Beylin i Sutowski pokłócili się o nią na łamach gazety, a czytelnik nie może poznać poglądów Klein z pierwszej ręki, bo wywiad z nią został usunięty ze stron GW. Wygląda na to, że prowadzący "Świąteczną" p. Beylin tak boi się siły poglądów bezlitosnej krytyczki wyznawanej przez niego ideologii, że uniemożliwia Polakom poznania ich. I tak to jest z tym neoliberalizmem, psuje demokrację, rynek zresztą też. Wstyd Panie Redaktorze! Odpowiedz Link Zgłoś