Dodaj do ulubionych

Oświadczenie byłego agenta - Lech Wałęsa nie ws...

    • janek_48 Zmartwychwstał żeby zaświadczyć o niewinności !Cud 09.12.08, 16:41
      Ciekawe tyle lat nie żył a tu nagle zmartwychwstał żeby zaświadczyć
      o niewinności Lecha Wałęsy.W końcu wg. wyroku Sądu Graczyk nie żyje!!
      Z wyrokami Niezawisłego Sądu sie POmatołki nie dyskutuje.
      • grzegorz.czestochowski Re: Zmartwychwstał żeby zaświadczyć o niewinności 09.12.08, 17:03
        No ile lat nie żył palancie w d* k* ?

        Tyle ile go Cenckiewicz z tym drugim w d* k* palantem szukali ?

        Kup sobie koło i trep i wypałuj się palancie.
      • nowak11 Re: Zmartwychwstał żeby zaświadczyć o niewinności 09.12.08, 19:22
        ha ha ha ha:)))))) dobre!!!
    • mfmarylka Oświadczenie byłego agenta - Lech Wałęsa nie ws... 09.12.08, 16:44

      A ten Graczyk nie ma już demencji starczej, bo ciągle coś kręci.
    • wet3 Oświadczenie byłego agenta - Lech Wałęsa nie ws.. 09.12.08, 16:48
      Nie robcie nam jaj w zywe oczy!
      Biedny Bolek! - Nie dobosil, a tylko kablowal swoich wspolracownikow.
      Nie bral pieniedzy za oddawane przyslugi, a Graczyk dawal mu 1500 zl
      na cukierki i tramwaj.
      Przez tyle lat uwazany za zmarlego SBek Graczyk nagle
      zmartwychwstal, aby solennie poswiadczyc niewinnosc Bolka.
      Dajcie sobie spokoj i przestancie karmic nas bajeczkami na dobrancke
      dla malych bobaskow !!!
    • turysta86 Esbek wiarygodny? 09.12.08, 16:48
      Od kiedy to słowo esbeka jest bardziej wiarygodne niż tomy dokumentów świadczące
      przeciwko Wałęsie?
      • blahit Re: Esbek wiarygodny? 09.12.08, 17:09
        A kto sporządzał te akta?? Matka Teresqa, czy też sbecy??
        Trochę obiektywizmu. Turysta 86?? 86 to zapewne rok twojego
        urodzenia - nic nie wiesz o tamtych czasach więc albo zacznij się
        uczyć albo zamilcz.
    • o90 zalezy jak lezy - zasadnicza sprawa 09.12.08, 16:49
      nie wiem jaka jest aktualna linia wybiorczej
      nie wiem co nakazal wiernym nadredaktor

      dlatego pytam

      czy aktualnie w obecnych okolicznosciach wierzymy SB czy nie
      a jak wierzymy to w co ?

      kiedy kazanie nadredaktora ? bo niektorzy czytelnicy
      moga zaczac myslec samodzielnie
      a na to jak wiemy wybiorcza nie moze pozwolic
    • 1stanczyk To co sie dzieje nie tylko wokol LW ale rowniez 09.12.08, 16:51
      wypadku Geremka to jest nic innego jak medialne marketingowe "zarzadzanie" czasem.
      Ile warte sa dzisiaj po 20 latach te wszystkie oswiadczenia wobec faktu, ze LW
      byl inspiratorem "Nocnej zmiany" w ktorej uczestniczyli Mazowiecki, Tusk,
      Geremek z tych najbardziej znanych a ktora przekreslila wszelkie nadzieje na
      lustracje.
      Lustracje, ktora mogla przeciez duzo bardziej wiarygodnie niz wszystkie
      dotychczasowe smieszne oswiadczenia oczyscic nie tylko LW ale cala reszte dajmy
      na to hipotetycznego tajnego sprzedajnego scierwa.
      Caly ten cyrk jest niczym innym jak medialnym przelewaniem z pustego w prozne z
      wyraznie okreslonym celem politycznym jakim jest "uswiecenie" nastepnej ikony!
      Sprawdzalem: nie znalazlem na swiecie innych uroczystosci zwiazanych z
      obchodzenia 25 lecia wreczenia Nagrody Nobla.
      Juz sam ten fakt jest swiadectwem medialnej ofensywy LW majacej byc bardziej
      odpowiedzia na utrate popularnosci w kraju oparta na "popularnosci" za granica
      niz majaca jakikolwiek zwiazek z przeszloscia LW: w czasie kampani zwiazanej z
      wydaniem ksiazki bedacej oskarzeniem LW obiecywal, ze ujawni "prawdziwego" Bolka.

      To jest stale ta sama strategia ucieczki do nikad, ktora stosuje od lat LW: z
      przewodniczacego strajku w stoczni Gdanskiej na przewodniczacego Solidarnosci, z
      przewodniczacego Solidarnosci na Prezydenta i nie ma gdzie dalej uciekac ....jak
      tylko wesprzec sie na tych co dla wlasnej kariery i przyszlosci potrzebuja LW
      (podobnie jak Geremka) do budowania w naszym kraju wlasnej przyszlosci.

      Oświadczenie byłego agenta - Lech Wałęsa nie ws..
    • gregory701 Oświadczenie byłego agenta - Lech Wałęsa nie ws... 09.12.08, 16:51

      Prezes Kurtyka czy jak Mu tam , DO DYMISJI. Rąbnąl jak chory w kubeł
      z tą monografia na temat agenturalenj przeszłości Wałęsy !
    • wujekzielarz Junkier odpowiedz! 09.12.08, 16:51
      Junkier! Odpowiedz wreszcie na pyatanie! Co ty robiłeś za komuny?
    • konigin Oświadczenie byłego agenta - Lech Wałęsa nie ws.. 09.12.08, 16:52
      A najmoralniejsi, najwierniejsi, najpatriotyczniejsi, naj...
      wyznawcy prezesa, czyli "opozycjonisty platonicznego" i tak wiedza
      swoje, bo "nas nie przekona, ze biale jest biale, a czarne, to
      czarne". I kto smie twierdzic inaczej ten sbecki agent, lewak,
      zdrajca i zomo.
      • tw_wielgus Re: Oświadczenie byłego agenta - Lech Wałęsa nie 09.12.08, 17:59
        Sugerujesz, że Jarosław to "opozycyjna dziewica"?
        Tabula rasa polskiej opozycji niepodległościowej?
        Ja słyszałem określenie "pierzynowa opozycja" a pod pierzyną mogły
        się dziać różne dziwne rzeczy...
    • ch3heg Oświadczenie byłego agenta - Lech Wałęsa nie ws... 09.12.08, 16:54
      poprzyjmy-walese.pl/
    • boykotka Jak było w tamtych czasach - z autopsji 09.12.08, 16:55
      W 82 r dostałam się do liceum ogólnokształcącego. Wychowawczynią
      mojej klasy była nauczycielka języka rosyjskiego. Pod koniec 3 klasy
      dowiedzieliśmy się, ze nasza klasa wygrała ogólnopolski konkurs Koła
      Młodzieżowej Przyjaźni Polsko - Radzieckiej ( sory nie pamiętam jak
      to się nazywało dokładnie ) Wtedy dowiedzieliśmy się, że już
      pierwszego dnia nasza wychowawczyni, nie informując nas zapisała
      wszystkich do tego koła. Sama regularnie pisała sprawozdania
      z "naszych spotkań" i miała tak bujną wyobrźnię, że w końcu wygrała
      jakiś konkurs, który polegał na tym, że w "nagrodę" odwiedzili nas
      młodzi towarzysze z CCCP. Niestety na odwiedziny koło musiało się
      spotkać faktycznie - a babsko musiało nas powiadomić, że jesteśmy
      członkami Koła oraz że przez 3 lata opłacała za nas składki
      członkowskie.
      Tak więc w archiwach IPN ja jako towarzyszka "Boykotka" figutuję
      jako czynny działacz Koła Przyjaciół Młodzieży Polsko - Radzieckiej
      choć faktycznie nie uczestniczyłam w żadnym spotkaniu i nie
      zapłaciłam nawet złotówki na to koło.
      • turysta86 Re: Jak było w tamtych czasach - z autopsji 09.12.08, 17:00
        Co ty dziewczyno porównujesz jakieś kółka szkolne z działaniami SB. Śmiechu warte.
        • boykotka Re: Jak było w tamtych czasach - z autopsji 09.12.08, 17:05
          turysta86 napisał:

          > Co ty dziewczyno porównujesz jakieś kółka szkolne z działaniami
          SB. Śmiechu warte.

          To nie jest śmiechu warte, tylko tak było w tamtych czasach.
          SB-cy sami mogli pisać sprawozdania z przesłuchań "Bolka".
          TW "Bolek" mógł być nawet naprawdę Wałęsą. Mogły nawet istnieć
          pokwitowania wpłat - za ich prawdziwość jednak nie ręczę.
      • 17summerfield Re: Jak było w tamtych czasach - z autopsji 09.12.08, 17:29
        Oj boykotka ... teraz nie masz wyboru ... musisz odszukać tą panią i
        zmusić do zeznań ... tak ja to widzę ... inaczej masz
        przechlapane ... jakie dano Ci pseudo ? ...
        Sam byłem członkiem ... TPPR ... wstąpiłem w trochę podobnych
        okolicznościach co Ty ... na początku 1982 ... nie wiem czy nawet
        jedną składkę uściłem ... może jedną, jakieś wpisowe ... może Ci mi
        teraz mówić TW ...
        Aha ... zapytajcie Jarka i Leszka czy przypadkiem nie byli w TPPR ...

        Całuję rączki ...
      • maciekgr Re: Jak było w tamtych czasach - z autopsji 09.12.08, 17:49
        Niestety napisany został stek bzdur! W SB kwitowano, odbiór broni,
        środków łączności, organizowano akcje w których brało udział wiele
        osób. Po tym wszystkim pozostały "mocne" ślady". Oczywiście, że SB
        mógł czasem napić się wódki na koszt TW, ale z całą pewnością nie
        kombinował zorganizowanie alarmu wieloosobowej grupy dla picu, czy
        fikcyjnego przekazania dużych sum dla TW.

        Wypiłeś - nie pisz!
    • friedmar gdy ci tytłali się z komuną tamci siedzieli u mamy 09.12.08, 16:57
      który z kaczyńskich najpierw nie ujawniał teczki a po wyborach
      stwierdził że jego podpis o współpracy był sfałszowany? czy ktoś
      napisał o tym książkę? pewnie uznano że to nie ważne, bo przecież
      kaczyńscy mogliby co najwyżej donosić o tym, że w kuchni mamie mleko
      na budyń się zsiadło....
    • antidotunazalganiewubekistanie Bolek nie pitol drobny cwaniaczku kapusiu UBecki 09.12.08, 17:01
      Ze stenogramu z rozmowy funkcjonariuszy SB z Lechem Wałęsą 14 listopada 1982 r.
      Wałęsa: /.../ generalny kierunek i duch całkowicie przyjmuję, bo nie mogę nie przyjąć. /.../. Przecież to nie jest z eksportu Sejm, ani rząd z eksportu, to jest nasz rząd. Możemy mieć do ministra pretensje, nawet do członka Partii, ale nie do Partii /.../ ja każdy mój wyjazd, czy nawet poważniejszy przyjazd po pojechaniu do Gdańska umówię się, ponieważ ja dobrze żyłem z SB i z tymi innymi, żeby mnie nie robili ceregieli i kłopotów /.../ nie rzucałem kamieniami, nie biłem się. /.../ Ja też krzyczałem: pomożemy.
      D.: Mianowicie, płk Kuca, który z panem rozmawiał, przekazał pańską niechęć do tego wywiadu. /.../ W związku z tym generał Kiszczak, uwzględniając pańską prośbę, polecił to zdjąć i nie publikować.
      W: Jednocześnie ja miałem drugi cel, żebyście mniej więcej wiedzieli jak będą moje wypowiedzi brzmiały, bo oczywiście jakieś słowo może być inne, ale jak ja będę wychodził z tego wszystkiego, żebyście mogli wcześniej mi zasygnalizować, że tu bracie musisz to inaczej. Po to ja to dałem, żeby władze wcześniej miały to i wiedziały jak ja będę się wypowiadał. Ja tam wszystkie główne postulaty powiedziałem. /.../ pan powie, że ja mam prośbę, żeby zwrócono mi uwagę, że w takim i takim temacie, to tak powinienem zrobić, bo to jest za bardzo niekorzystne dla władz. /.../ Pan zaznaczy, że proszę o to, żeby mi przekazano na piśmie uwagi /.../. Pan mi powie, co mam zrobić - stoi 500 osób i krzyczy: Lechu wyjdź do okna. Od razu panu mówię, że ja wyjdę do okna i powiem to, co powiedziałem mniej więcej w TV. Dlatego dałem wam wcześniej, żebyście redagowali. /.../
      D.: Mam jeszcze jedną sprawę odnośnie pańskiej wczorajszej rozmowy z płk Kucą. Pan tam wspomniał o kontakcie przez pana Wachowskiego. Mam prośbę do pana, żeby pana Wachowskiego z tego kontaktu wyłączyć.
      W.: Bezpośrednio nie mogę. Oczywiście, nie będę go brał, żeby dzwonił do gen. Kiszczaka czy pana Kuca.
      D.: Mam inną prośbę. Myślę o panu Wachowskim w tym kontekście, że on jest plotkarz.
      W.: Zgadzam się.
      D.: Po co niektóre sprawy mają mieć więcej uczestników niż to jest potrzebne. Dlatego mam prośbę, że gdyby te sytuacje, o których pan wspominał zachodziły - to żeby pan bezpośrednio zadzwonił do generała Andrzejewskiego, albo do jego zastępcy płka Paszkiewicza.
      W.: Chciałbym mieć bezpośredniego kuratora, z którym będę pewne rzeczy uzgadniał, aby nie wchodzić w konflikt. /.../ Kiedy będę musiał wejść w konflikt, to wtedy będzie inna sytuacja, ale nie będę tego robił, więc chcę z nim dobrze żyć i dlatego chciałbym go poznać. /.../
      Następnie dyrektor podał Wałęsie numery telefonów do Andrzejewskiego i Paszkiewicza. Ustalono, że numer do kontaktów roboczych zostanie ustalony w terminie późniejszym.
      Na tym rozmowę zakończono.
      Źródło: AIPN, sygn. INP BU 0582/141 t. 7, k. 31-66.
    • alf79 co na to pośmiewisko Polski ? 09.12.08, 17:01
      pocieszenia w Gruzji będzie szukał ?
    • slon2002 Cud, tylko Chrystus przed Graczykiem zmartwystał 09.12.08, 17:01
      chce wlozyc palec do jego ran. Inaczej nie uwierze.
      • frant3 Wałęsa wciąż jest agentem 09.12.08, 17:08
        Wałęsa wciąż jest agentem - ale kapitału:
        www.trybuna-robotnicza.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=3137&Itemid=136
        • poszeklu Slowo eSBeka: Bolek swoj chlop, nie donosil 09.12.08, 17:13
          Najlepsza rekomendacja, czlowieka "honoru".
          Bolek UFOmy Ci jak samemu Jaruzelskiemu,
          a nawet Kwasniewskiemu z Tuskiem.
          • hrabia-monte-christo ----kiedy Walesa odpowie za kradziez akt Bolka ?-- 09.12.08, 17:16
            • az100 Gontarczyk w piętkę goni 09.12.08, 17:27
              Gontarczyk:
              "Źle się stało, że – zapewne na skutek ludzkiego błędu – kpt.
              Graczyk nie został wezwany na salę sądu lustracyjnego w 2000 roku,
              choć jego zeznania nie miałyby wpływu na treść (korzystnego dla
              Wałęsy) orzeczenia."

              I o co tu właściwie mu chodzi?
          • gregman77 Re: Slowo eSBeka: Bolek swoj chlop, nie donosil 09.12.08, 17:27
            czyli jak cyckiewicz z gonsiętarczykiem bazuja na dokumentach produkowanych
            przez sbcję to jest "ok" i "prawda", ale jak sbek cos powie to "nieprawda" i
            "klamie"? a gdzie konsekwencja w dzialaniu?
    • hi-polit1 Zmartwychwstania esbe to prawdziwy cud! 09.12.08, 17:04
      Komu tu można teraz wierzyć Walentynowicz, Gwiaździe, SB-kowi czy
      karłom moralnym? Chyba lepiej Wałęsie! Niech "Bóg" go osądzi a póki
      co dziękujmy za zdemokratyzowaną,wolną i suwerenną Polskę! Niech
      pismaki nie kalają własnego gniazda!
    • maciekgr Oświadczenie byłego agenta - Lech Wałęsa nie ws.. 09.12.08, 17:04
      Sprawa zaczyna robić się dziwna. W czasie ważnego procesu
      lustracyjnego SB-umiera! Po "zmartchwystaniu" składa dość pokrętne
      zeznania w obecności prokuratorów IPN. W tej chwili znów, nie zeznaje,
      ale wydaje "oświadczenie" zupełnie odwrotne do zeznania, które
      publikowane jest na stronie Lecha Wałęsa. SB jak trzeba to umiera, jak
      trzeba to zeznaje, jak trzeba to pisze oświadczenia!
      Struszek ma stracha i widać, że się lęka!
    • roxana10 1 Jak to zgłupim Bolkiem Było... 09.12.08, 17:06
      Gdzie są akta TW „Bolka”
      Po obaleniu rządu Jana Olszewskiego prezydent Wałęsa otrzymał
      zgromadzoną na jego temat dokumentację SB. Zwrócił ją po kilku
      miesiącach – zdekompletowaną. Zniknęły najważniejsze dokumenty
      świadczące, że urzędujący prezydent był „Bolkiem” – piszą historycy


      źródło: Rzeczpospolita

      źródło: Rzeczpospolita

      źródło: Archiwum IPN
      +zobacz więcejTajemnice teczki TW „Bolka”
      Paweł Lisicki: Dlaczego warto poznać teczkę „Bolka”
      Wałęsa widział dokumenty
      O istnieniu agenta „Bolka” opinia publiczna dowiedziała się
      dokładnie 16 lat temu. Wówczas minister spraw wewnętrznych Antoni
      Macierewicz, realizując słynną uchwałę z 28 maja 1992 r., przekazał
      Sejmowi RP informację, iż pod pseudonimem tym w ewidencji
      operacyjnej gdańskiej SB w latach 1970 – 1976 r. figurował prezydent
      Rzeczypospolitej Polskiej Lech Wałęsa.

      Ale sprawa TW „Bolek” była dobrze znana poprzednikom ministra
      Macierewicza. Obejmując kierownictwo MSW, wspomniany dostał od swego
      poprzednika Andrzeja Milczanowskiego kopertę z kilkunastoma
      dokumentami dotyczącymi prezydenta. Wśród nich były m.in. oryginalna
      karta z kartoteki, wedle której w latach 70. Wałęsa był tajnym
      współpracownikiem SB. Analogiczne informacje podawał znajdujący się
      w kopercie wydruk z tzw. Zintegrowanego Systemu Karotek
      Operacyjnych, głównej bazy komputerowej bezpieki. Szereg innych
      dokumentów na temat przeszłości Wałęsy znaleźli pracownicy Wydziału
      Studiów powołanego już przez ministra Macierewicza.

      Był wśród nich m.in. „Kwestionariusz Ewidencyjny osoby podlegającej
      internowaniu z 28 listopada 1980 r.”. W krótkiej charakterystyce
      personalnej ówczesnego przywódcy „Solidarności” napisano: „członek
      komitetu strajkowego, 29.12.1970 pozyskany do współpracy z SB. W
      okresie 1970 – 1972 przekazał szereg informacji dotyczących
      negatywnej działalności pracowników stoczni”.

      Ciekawe archiwalia udało się odnaleźć w Delegaturze UOP w Gdańsku.
      Wprawdzie oryginalnej teczki personalnej i teczki pracy TW nigdzie
      nie było, ale w 1991 r. zidentyfikowano kilkadziesiąt doniesień
      TW „Bolek” zachowanych w sprawach prowadzonych przez gdańską SB.
      Donosy te dotyczyły przede wszystkim pracowników Wydziału W-4 i
      członków komitetu strajkowego funkcjonującego w Stoczni Gdańskiej w
      grudniu 1970 r. Były to miejsca i środowiska nierozerwalnie związane
      z życiorysem Wałęsy. Autentyczność dokumentacji zebranej w 1992 r.
      przez kierownictwo UOP nie budziła wątpliwości.

      Odnalezione doniesienia powstały zgodnie z zasadami kancelaryjnymi
      obowiązującymi w SB i umieszczone były w kolejnych tomach akt w
      czasie rzeczywistym. Znajdująca się na nich numeracja stron
      stanowiła ciągłość z sąsiadującymi dokumentami, a nadto wykonana
      była tym samym środkiem kryjącym i przez tę samą osobę. Poszczególne
      tomy posiadały spisy treści, były przesznurowane i opieczętowane
      pieczęciami „KW MO Gdańsk” jeszcze w latach 70. Dokonanie w nich
      jakichkolwiek manipulacji post factum bez pozostawienia wyraźnych
      śladów było wykluczone. Oryginalna karta ewidencyjna z kartoteki
      dotycząca prezydenta nie pozostawiała cienia wątpliwości, kto
      ukrywał się pod pseudonimem Bolek.

      Na podstawie tak zgromadzonej dokumentacji Wałęsa został umieszczony
      przez ministra Macierewicza na jego słynnej liście przekazanej
      parlamentowi 4 czerwca 1992 r. Jednak jeszcze tego samego dnia, przy
      walnym uczestnictwie ówczesnego prezydenta, rząd Jana Olszewskiego
      został odwołany i ujawnianie archiwów SB zablokowane. Sprawa
      kontaktów Wałęsy z SB z wielu powodów nie została należycie zbadana
      i wyjaśniona przez następne kilkanaście lat.

      Dziś legendarny przywódca „Solidarności” powtarza, że dokumenty
      dotyczące tej sprawy to szczątkowe, nic nieznaczące „świstki”
      rzekomo spreparowane przez SB. Rzeczywiście, wiele istotnych
      dokumentów dotyczących tej sprawy nie zachowało się do naszych
      czasów. Większość z nich „wyprowadzono” z archiwum UOP na początku
      lat 90. Kluczową rolę w tej operacji odegrał sam Wałęsa.

      • agamaage 2 Ludzie Wałęsy biorą MSW 09.12.08, 17:20
        Po obaleniu rządu Jana Olszewskiego w nocy z 4 na 5 czerwca 1992 r.
        ludzie prezydenta Wałęsy szykowali się do przejęcia kontroli nad
        MSW. Ministrem spraw wewnętrznych miał zostać Andrzej Milczanowski,
        zaś szefem UOP – Jerzy Konieczny. Nim jednak pokonali wszystkie
        bariery formalne, prezydent Wałęsa miał zadzwonić do szefa UOP
        Piotra Naimskiego z jednoznacznym komunikatem: „Nie ruszać żadnych
        papierów i czekać”.

        Zanim nowa ekipa zdołała przejąć obowiązki, Naimski powołał
        sześcioosobową komisję, która dokonała inwentaryzacji dokumentów
        dotyczących urzędującego prezydenta RP. W jej skład wchodzili m.in.
        zastępca szefa UOP Adam Taracha i szef Zarządu Kontrwywiadu UOP
        Konstanty Miodowicz. Komisja stworzyła „Protokół z przeglądu akt
        archiwalnych dotyczących agenturalnej działalności Lecha Wałęsy w
        latach 1970 – 1976 r.” enumeratywnie wymieniający wszystkie
        dokumenty, które do 4 czerwca 1992 r. zgromadziło w tej sprawie
        kierownictwo MSW.

        W nocy z 5 na 6 czerwca 1992 r. nowa ekipa weszła do budynku UOP.
        Pierwszym obiektem zainteresowania Milczanowskiego i Koniecznego
        stała się kasa pancerna ministra Antoniego Macierewicza. Ponieważ
        nie było w niej dokumentów dotyczących Wałęsy, obaj pierwsze kroki
        skierowali do gabinetu Piotra Naimskiego. Tu protokolarnie przejęli
        wszystkie znajdujące się tam akta archiwalne dotyczące prezydenta.
        Protokół ten zachował się do naszych czasów i wymienia dokładnie te
        same dokumenty, które wcześniej spisano w „Protokole z przeglądu akt
        archiwalnych dotyczących agenturalnej działalności Lecha Wałęsy w
        latach 1970 – 1976 r.”. Były wśród nich m.in. oryginalna karta
        ewidencyjna Wałęsy z informacją, iż był on do 1976 r. tajnym
        współpracownikiem wyeliminowanym z sieci agenturalnej z
        powodu „niechęci do współpracy”, a także podający analogiczne
        informacje wydruk z bazy komputerowej byłej SB oraz wspomniany już
        kwestionariusz osoby przeznaczonej do internowania. W ręce
        Milczanowskiego dostały się też kopie rzekomych rękopiśmiennych
        dokumentów TW „Bolek”, które w latach 80. kolportowała SB. Kolekcję
        uzupełniały liczne raporty „Bolka” znajdujące się w przywiezionych z
        Gdańska tomach akt archiwalnych tamtejszej SB.

        Po wkroczeniu nowej ekipy, drzwi od pokoi, gdzie znajdował się
        Wydział Studiów, zostały zaplombowane, a na korytarzach pojawili się
        wartownicy z Jednostek Nadwiślańskich MSW. Współpracowników
        Antoniego Macierewicza, którzy pojawili się w pracy 6 czerwca 1992
        r. (sobota), odizolowano w specjalnie przygotowanej sali. Były
        funkcjonariusz SB, a później oficer Zarządu Śledczego UOP, płk Adam
        Dębiec miał kierować „postępowaniem wyjaśniającym”. Wszyscy odmówili
        mu składania wyjaśnień, domagając się jednocześnie zinwentaryzowania
        zabezpieczonych archiwaliów MSW w obecności przedstawicieli Sejmu.
        Mimo dużej wiedzy, jaką dysponowali, natychmiast wyrzucono ich z
        pracy.
        • agamaage 3 Teczka „Bolka” w Belwederze 09.12.08, 17:21
          Około 6 – 7 czerwca 1992 r. za zgodą ministra Andrzeja
          Milczanowskiego Wałęsie udostępniono zgromadzoną na jego temat
          dokumentację. Prezydent oglądał ją w gabinecie szefa kontrwywiadu
          UOP płk. Konstantego Miodowicza. W lipcu lub sierpniu 1992 r.
          prezydent ponownie zwrócił się do Milczanowskiego o możliwość
          przeczytania akt, tym razem w Belwederze. Otrzymał na to zgodę. Szef
          Zarządu Śledczego UOP płk Wiktor Fonfara zapisał w notatce
          służbowej: „polecenie dostarczenia ich Prezydentowi otrzymał
          ówczesny Szef UOP Jerzy Konieczny oraz ja. Materiały osobiście
          zawieźliśmy Prezydentowi, który pokwitował ich odbiór na odwrocie
          protokołu zawierającego szczegółowy spis ich zawartości”.

          Polecenia wydawane przez ministra Milczanowskiego budzą zasadnicze
          wątpliwości. Do najpoważniejszych należy kwestia, na jakiej
          podstawie prawnej i w jakim celu szef MSW przekazał Lechowi Wałęsie
          komplet kompromitujących go dokumentów. Udostępnienie ich w budynku
          UOP, tak jak to miało miejsce w czerwcu 1992 r., lub ewentualne
          przesłanie do Belwederu kopii można potraktować jako działania
          zgodne z obowiązującymi przepisami. Ale przekazanie oryginałów, to
          już inna sprawa.

          Przede wszystkim warto wspomnieć, że akta te były opatrzone
          klauzulami tajności, a w UOP istniały stosowne zasady obiegu takich
          dokumentów. Przekazanie niejawnych akt archiwalnych SB dotyczących
          TW „Bolek” prezydentowi Lechowi Wałęsie z pominięciem wszelkich
          obowiązujących zasad i procedur, kancelarii tajnych etc. budzi
          zastrzeżenia. Nie tylko naruszało to obowiązujące reguły prawa, lecz
          także narażało ważne akta urzędowe na ich bezpowrotne utracenie. Co
          też niebawem się stało.

          Paczka z dokumentami dotyczącymi TW „Bolek” wróciła do MSW 22
          września 1992 r. Na pierwszy rzut oka było widać, że dokumenty
          zostały zdekompletowane. Zniknęły najważniejsze dokumenty dotyczące
          sprawy: oryginał karty ewidencyjnej Lecha Wałęsy, kopie doniesienia
          i pokwitowań tego TW, a także inne dokumenty wskazujące,
          że „Bolkiem” był urzędujący prezydent. W poszczególnych tomach akt,
          które przywieziono z Gdańska 1 czerwca 1992 r., dokonano czystki. W
          miejscach, gdzie wcześniej znajdowały się doniesienia „Bolka”,
          sterczały teraz fragmenty powyrywanych kartek.

          Milczanowski przekazał płk. Fonfarze polecenie udokumentowania
          braków, co zrobiono w postaci stosownych notatek służbowych. Zapewne
          po interwencji Andrzeja Milczanowskiego w Belwederze następnego
          dnia, 24 września 1992 r., do MSW dotarła kolejna przesyłka od Lecha
          Wałęsy. Koperta miała zawierać brakujące dokumenty – jak to
          eufemistycznie określano w dokumentach urzędowych – „zatrzymane”
          wcześniej przez prezydenta.

          Na drugi dzień po otrzymaniu wspomnianej przesyłki materiały
          dotyczące Wałęsy zostały zapakowane i zamknięte w kasie pancernej.
          Teoretycznie wszystko było w porządku. Początkowo
          prezydent „zatrzymał” część kompromitujących go dokumentów, jednak
          po interwencji ministra Milczanowskiego zwrócił je w kopercie.
          Kłopot w tym, że nikt tej koperty nie otworzył. Nie było takiej
          potrzeby. Kierownictwo MSW zapewne wiedziało, że brakujących
          dokumentów w kopercie nie ma, a rzekomy zwrot dokumentów przez
          Wałęsę był prawdopodobnie fikcją.

          • agamaage 4 Doczyszczanie 09.12.08, 17:22
            19 września 1993 r. odbyły się w Polsce wybory parlamentarne. Ich
            zdecydowanym zwycięzcą były SLD i PSL. Łącznie partie te (171 plus
            132) zdobyły 303 mandaty. Dla Lecha Wałęsy, którego dotychczasowa
            siła w znacznej mierze opierała się na słabości rozdrobnionego
            parlamentu, groziło to utratą wpływów i kontroli nad UOP i MSW.
            Zapewne perspektywa utraty stanowiska przez Andrzeja Milczanowskiego
            spowodowała kolejne ruchy w sprawie dokumentów dotyczących
            TW „Bolek”, wypożyczonych wcześniej do Belwederu.

            28 września 1993 r. po południu Lech Wałęsa zadzwonił do
            Milczanowskiego, prosząc o ponowne pilne wypożyczenie dotyczących go
            dokumentów. W notatce służbowej Milczanowski
            zapisał: „Zaproponowałem dostarczenie dokumentów do Belwederu około
            godz. 22.00, co Pan Prezydent zaakceptował. Następnie o powyższym
            powiadomiłem p. Ministra Jerzego Koniecznego. Przed godziną 22.00
            razem z P. Ministrem Jerzym Koniecznym udaliśmy się do Belwederu,
            gdzie Pan Prezydent Lech Wałęsa osobiście od nas przyjął i
            pokwitował wypożyczenie całości wspomnianych wyżej dokumentów”.

            Rzeczywiście, na „Protokole zapakowania i zdeponowania akt”
            sporządzonym przez Milczanowskiego i Koniecznego 25 września 1992 r.
            znajduje się odręczna adnotacja: „Wypożyczyłem 28.09.1993 r. L.
            Wałęsa”.

            Lech Wałęsa twierdzi, że nie zabrał akt TW „Bolek” ani nigdy ich nie
            czytał
            Prezydent zwrócił dokumentację 24 stycznia 1994 r. Wedle notatki
            służbowej szefa MSW: „W dniu dzisiejszym, po otrzymaniu dyspozycji
            Pana Prezydenta Lecha Wałęsy, udałem się w godzinach wieczornych
            wraz z Szefem UOP p. Ministrem Gromosławem Czempińskim do Belwederu,
            po odbiór całości dokumentów dotyczących osoby P. Prezydenta L.
            Wałęsy, a wypożyczonych Mu w dniu 28 września 1993 r. Pan Prezydent
            Lech Wałęsa przyjął w Belwederze mnie i Pana Ministra Czempińskiego,
            po czym osobiście przekazał nam paczkę z dokumentami opakowaną w
            brązowy papier (…) P. Minister Gromosław Czempiński w mojej
            obecności paczkę z dokumentami opieczętował okrągłą pieczęcią o
            treści „Szef Urzędu Ochrony Państwa” i włożył do sejfu w swoim
            gabinecie, celem przechowywania. Andrzej Milczanowski”.

            Jaki był sens ponownego wypożyczania przez Wałęsę całej
            dokumentacji? Otóż funkcjonariusze UOP musieli zorientować się, że
            za pierwszym razem akta „wyczyszczono” nieudolnie. Po działalności
            TW „Bolek” musiały pozostać wyraźne ślady, najprawdopodobniej w
            tomach akt wypożyczonych z Delegatury UOP w Gdańsku. Należy
            przypuszczać, że ktoś z kierownictwa MSW przekazał do Belwederu
            informację, iż akta należy „doczyścić”.

            Po kilku latach funkcjonariusze badający tę sprawę nie mieli
            problemów z odtworzeniem prawidłowego przebiegu wypadków: „W paczce
            zwróconej przez Lecha Wałęsę w dniu 24.01.94 r. brak było nie tylko
            wspomnianych wcześniej notatek opisujących stwierdzone wcześniej
            braki, ale także dalszych 74 kart dokumentów dotyczących jego osoby,
            wytworzonych w b. SB i oznaczonych klauzulami »tajne« i »tajne
            specjalnego znaczenia«”.
            • agamaage 5 Siemiątkowski: akt nie zwrócono 09.12.08, 17:24
              W lipcu 1996 r. nowy minister spraw wewnętrznych Zbigniew
              Siemiątkowski zwrócił się do urzędującego od kilku miesięcy
              prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego z prośbą o możliwość zbadania
              zawartości pakietu przesłanego przez Wałęsę do UOP: „Uprzejmie
              informuję Pana Prezydenta, iż w Urzędzie Ochrony Państwa znajduje
              się paczka zawierająca prawdopodobnie dokumenty dotyczące byłego
              Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Wałęsy, opieczętowana z
              naniesioną klauzulą: »Bez zgody prezydenta RP nie otwierać«. Z uwagi
              na konieczność dokonania przeglądu tych materiałów, sprawdzenia ich
              stanu faktycznego oraz przygotowania do archiwizacji zwracam się do
              Pana Prezydenta z prośbą o zgodę na otwarcie tej paczki w celu
              komisyjnego wykonania stosownych czynności”.

              Za zezwoleniem Kwaśniewskiego komisja powołana w UOP otworzyła
              pakiety i dokonała spisu znajdujących się w nich dokumentów. Z
              dokumentu tego jasno wynikało, że wielu dokumentów wypożyczonych
              przez prezydenta Wałęsę brakuje: „do chwili obecnej nie zostały
              zwrócone do UOP następujące materiały przekazane Lechowi Wałęsie
              wymienione w protokole z dnia 5.06.1992 r.:

              1) teczka nr I – zawierająca materiały dot. agenturalnej
              działalności Lecha Wałęsy,

              2) teczka nr II – zawierająca materiały jak wyżej,

              3) teczka nr III – zawierająca notatki i doniesienia agenturalne od
              Lecha Wałęsy,

              4) teczka nr IV – zawierająca dokumenty rejestracyjne Lecha Wałęsy
              (…) teczka nr VI – zawierająca między innymi pokwitowania L. Wałęsy
              i odbioru wynagrodzenia za działalność agenturalną”. Wedle innego
              fragmentu sprawozdania komisji: „W tomach archiwalnych brak jest
              spisów zawartości oraz kart w ilości: w tomie II – 14 kart; w tomie
              III – 20 kart; w tomie IV – 99 kart; w tomie V – 17 kart; w tomie
              VI – 27 kart”.

              Po otrzymaniu sprawozdania Siemiątkowski pisał do prezydenta
              Kwaśniewskiego: „nie zostały zwrócone do chwili obecnej m.in.
              dokumenty dotyczące agenturalnej działalności Lecha Wałęsy, notatki
              i doniesienia agenturalne od Lecha Wałęsy, jego dokumenty
              rejestracyjne, pokwitowania Lecha Wałęsy na odbiór wynagrodzenia za
              działalność agenturalną, analiza sprawy operacyjnego rozpracowania
              krypt. „Bolek”, ekspertyzy kryminalistyczne i inne, a także
              materiały dokumentujące przepływ korespondencji między Lechem Wałęsą
              w okresie sprawowania przez niego funkcji Prezydenta a UOP”.

              W miejscach, gdzie wcześniej znajdowały się doniesienia „Bolka”,
              sterczały fragmenty powyrywanych kartek

              24 września 1996 r. szef UOP płk Andrzej Kapkowski zwrócił się
              pisemnie do Lecha Wałęsy o oddanie brakujących akt: „Zwracam się do
              Pana Prezydenta z prośbą o zwrot dokumentów – jeśli jest Pan w ich
              posiadaniu – które zostały wytworzone przez b. Służbę Bezpieczeństwa
              dotyczące Pańskiej działalności w okresie 1970 – 1989. Jak wynika z
              dotychczasowych ustaleń uprawnione jest przypuszczenie, iż część tej
              dokumentacji, która była udostępniana Panu w latach 1992 – 1994
              przez ministra p. A. Milczanowskiego […] może znajdować się w
              Pańskim archiwum prywatnym”.Na pismo to Wałęsa nigdy nie
              odpowiedział.

              • agamaage 6 „Wałęsowicze” w gdańskim UOP 09.12.08, 17:25
                Podobne jak w centrali MSW działania ukierunkowane na zatarcie
                śladów działalności TW „Bolek” podjęto w Delegaturze UOP w Gdańsku.
                Pierwszym krokiem było usunięcie płk. Adama Hodysza, który w 1992 r.
                przekazał Macierewiczowi akta „Bolka” i zapewne nie zgodziłby się na
                dokonywanie zniszczeń i manipulacji w archiwum. Jego dni były więc
                policzone.

                W pierwszych dniach września 1993 r. w Gdańsku pojawił się płk
                Gromosław Czempiński, który wręczył Hodyszowi odwołanie. Jego
                obowiązki przejął protegowany Wałęsy mjr Henryk Żabicki –
                doświadczony funkcjonariusz SB, były lektor KW PZPR i członek
                egzekutywy POP gdańskiej SB, a w 1989 r. kandydat na delegata XI
                Zjazdu PZPR. Jego zastępcą został kpt. Zbigniew Grzegorowski –
                również były oficer SB.

                Obaj w latach 80. byli w zespole zajmującym się inwigilacją Wałęsy.
                W czasie tzw. transformacji ustrojowej w latach 1989 – 1990 Żabicki
                i Grzegorowski zaczęli utrzymywać bliskie relacje z
                przywódcą „Solidarności” jako funkcjonariusze BOR ochraniający
                Wałęsę. Ze względu na ścisłe kontakty Żabickiego i Grzegorowskiego z
                prezydentem obu nazywano „wałęsowiczami”. Milczanowski zaprzeczał,
                jakoby za zmianami personalnymi w gdańskiej Delegaturze stał
                prezydent, jego słowa publicznie zdezawuował jednak sam Wałęsa.

                Od objęcia przez nową (starą) ekipę SB kierownictwa gdańskiej
                Delegatury UOP pomiędzy mjr. Żabickim i jego ludźmi a naczelnikiem
                Wydziału Ewidencji i Archiwum por. Krzysztofem Bollinem, który
                znalazł donosy „Bolka” w 1991 r., rozpoczęła się gra. Bollin starał
                się zabezpieczać ślady działalności tego agenta, a jego przełożeni
                mieli przeciwne intencje. Pewnego dnia jeden z członków nowej ekipy
                zaproponował, żeby Bollin usunął kolejny ślad działalności
                TW „Bolek”.

                Była to notatka datowana na 19 stycznia 1971 r., z której wynikało,
                że wspomniany tajny współpracownik zidentyfikował dla SB jednego z
                przywódców rewolty grudniowej w Gdańsku, pracownika stoczni
                Kazimierza Szołocha. Obawiając się o losy znaleziska, 22 grudnia
                1993 r. por. Bollin sporządził notatkę służbową dokumentującą fakt
                istnienia takiego dokumentu i jej kopię wysłał do centrali w
                Warszawie. Najprawdopodobniej na drugi dzień został odwołany. Jego
                stanowisko zajął bardziej związany z nowym kierownictwem, także były
                funkcjonariusz SB Stanisław Rybiński. Zmiany w gdańskiej Delegaturze
                UOP zrobiły swoje. Wkrótce notatka z 1971 r. dotycząca okoliczności
                rozpoznania Kazimierza Szołocha została usunięta, a na jej miejsce
                podrzucono inny dokument.

                • agamaage 7 Hodysz kontra Żabicki 09.12.08, 17:25
                  W początkach 1996 r. nowy szef UOP Zbigniew Siemiątkowski z SLD
                  dokonał zmiany na stanowisku szefa Delegatury UOP w Gdańsku.
                  Dotychczasowego szefa mjr. Henryka Żabickiego zastąpił ppłk Adam
                  Hodysz. Najprawdopodobniej miał on informacje na temat tego, co
                  działo się za poprzedniego kierownictwa, toteż zaczął dokładnie
                  sprawdzać, co stało się z dokumentami dotyczącymi Wałęsy.

                  Szybko ustalono, że z archiwum usunięto kopię korespondencji
                  wysłanej w czerwcu 1992 r. ministrowi Macierewiczowi. W ten sposób
                  zaginął ostatni komplet około 80 stron znanych wówczas donosów
                  TW „Bolek”. Trzej członkowie byłego już kierownictwa Delegatury:
                  Żabicki, Grzegorowski i Rybiński wszystkiego się wypierali lub ze
                  względu na „kłopoty zdrowotne” nie byli w stanie złożyć wyjaśnień.
                  Doniesienie w sprawie zaginięcia akt kompromitujących Lecha Wałęsę i
                  udziału w niej trzech funkcjonariuszy UOP skierowano do prokuratury
                  w 1997 r.

                  Wówczas do kontrataku przystąpił były szef Delegatury mjr Żabicki.
                  Zaczął przedstawiać się jako „ofiara machinacji Hodysza i Bollina”.
                  Twierdził, że w archiwum były tylko komunikaty z obserwacji Wałęsy,
                  a nigdy nie było w niej raportów TW „Bolek”. Te miały zostać
                  sfałszowane przez por. Bollina i ppłk. Hodysza, o czym Żabicki
                  poinformował prokuraturę: „stwierdzam, iż Pan Krzysztof Bollin przy
                  wydatnym wsparciu Pana Adama Hodysza manipulując skompilowanymi i
                  nielegalnie wytworzonymi materiałami archiwalnymi, z zemsty podjął
                  działania zmierzające do politycznego kompromitowania b. Prezydenta
                  Lecha Wałęsy”.

                  Działania Żabickiego wsparł były prezydent. Wedle doniesień
                  prasy: „Lech Wałęsa poprosił (…) Hannę Suchocką, minister
                  sprawiedliwości, o szczególny nadzór na śledztwem w sprawie
                  zniknięcia tzw. teczki »Bolka«. Byłego Prezydenta zaniepokoiły
                  informacje w prasie mówiące, jego zdaniem, o kolejnej prowokacji –
                  fałszowaniu dokumentów w delegaturze Urzędu Ochrony Państwa w
                  Gdańsku. Do pisma do minister Suchockiej były prezydent dołączył
                  artykuły z »Głosu Wybrzeża« i »Gazety Wyborczej«. Dotyczą one
                  doniesienia do prokuratury złożonego przez ppłk. Henryka Żabickiego,
                  byłego szefa Delegatury UOP w Gdańsku, przeciwko swojemu następcy
                  płk. Adamowi Hodyszowi”.

                  Ostatecznie tylko mjr. Grzegorowskiemu udało się postawić zarzuty
                  prokuratorskie. Mógł on jednak liczyć na pomoc kolegów z SB. Były
                  szef UOP Gromosław Czempiński, uczestnik operacji „wyprowadzania”
                  akt TW „Bolek” w Warszawie, wsparł Grzegorowskiego obciążając płk.
                  Adama Hodysza. Proces sądowy przeciwko Grzegorowskiemu przypomina
                  farsę. Trwa już dziesięć lat i jego końca nie widać.

                  • agamaage 8 Ślady po „Bolku” 09.12.08, 17:26
                    Dokumenty dotyczące lustracji z 1992 r. nie były jedynymi, które
                    zaginęły w gdańskiej Delegaturze UOP w latach 90. Z dziennika
                    rejestracyjnego byłego Wydziału „C” KW MO Gdańsk wyrwano kartę z
                    numerami od 12514 do 12565. Na powyższej stronie, pod numerem 12535
                    rejestrowany był jako TW „Bolek” Lech Wałęsa. Kolejny brak w
                    archiwaliach stwierdzili autorzy niniejszego artykułu w czasie
                    kwerendy w 2007 r. Chodzi o dokumentację w sprawie Lecha Wałęsy
                    znajdującą się w aktach sprawy krypt. „Gotowość”, dotyczącej akcji
                    internowania członków NSZZ „Solidarność” z województwa gdańskiego.
                    Usunięto z niej „Arkusz ewidencyjny osoby podlegającej
                    internowaniu”, który zapewne też zawierał informacje o
                    kompromitującej przeszłości Wałęsy. Dziś dysponujemy jedynie kopią
                    tego dokumentu, podobnie jak w wypadku kilku innych
                    dokumentów „wyprowadzonych” w czasach prezydentury Wałęsy z archiwum
                    UOP.

                    W miejsce usuwanych dokumentów podrzucano inne, których nigdy tam
                    nie było. W tomie XXII akt sprawy kryptonim „Jesień 70” znajduje się
                    notatka następującej treści: „Gdańsk, 16.02.1971 r. TAJNE. Notatka
                    służbowa z dn. 16.02.1971. W dniu 16.02.1971 ob. Lech Wałęsa nie
                    podjął współpracy jako TW. kpt. E. Graczyk. Propozycja. W związku z
                    odmową współpracy proponuję dalszą kontrolę jego działalności na W-4
                    poprzez TW KLIN. kpt. E. Graczyk”.

                    Dokument ten miał potwierdzać, że Wałęsa nigdy nie podjął współpracy
                    z SB. Kłopot w tym, że analiza treści dokumentu oraz jego oględziny
                    zewnętrzne w jednej kwestii nie pozostawiają wątpliwości: dokument
                    podrzucono w latach 90. i wszystko wskazuje na to, że jest
                    falsyfikatem. Jednak Lech Wałęsa posługuje się nim na każdym kroku.
                    Zamieścił go na swojej stronie internetowej i opublikował w
                    książce „Moja III RP”.

                    To nie koniec. W miejsce ukradzionych doniesień TW „Bolek”
                    podrzucono inne dokumenty dotyczące Lecha Wałęsy. Jest to kserokopia
                    analizy SOR „Bolek” sporządzona 20 kwietnia 1982 r. przez inspektora
                    Wydziału III Departamentu V MSW ppor. Adama Żaczka (pod
                    kryptonimem „Bolek” Wałęsa był rozpracowywany w latach 1976 – 1989,
                    czego nie można mylić z pseudonimem TW „Bolek” z lat 1970 – 1976).
                    Ponieważ dotyczyła ona okresu, w którym Wałęsa był rozpracowywany
                    przez SB i sporządzono ją na potrzeby śledztwa, nie zawierała ona
                    żadnych informacji o jego wcześniejszych kontaktach z SB. Sęk w tym,
                    że analiza ta nie jest w sprawie dokumentem nowym. Jej oryginał
                    zniknął wraz z innymi dokumentami dotyczącymi Wałęsy w
                    czasie „wypożyczania” ówczesnemu prezydentowi jego akt w Warszawie.
                    Trudno o bardziej jaskrawy dowód na to, kto był inicjatorem i
                    zleceniodawcą machinacji dokonywanych w archiwach UOP.

                    Co ciekawe, Lech Wałęsa twierdzi, że nie tylko nie zabrał akt
                    TW „Bolek”, lecz nigdy ich nie czytał. W rozmowie z Agnieszką Kublik
                    w „Gazecie Wyborczej”, można przeczytać interesującą wymianę
                    zdań: „Czy jako prezydent prosił Pan Urząd Ochrony Państwa o
                    teczkę »Bolka«? [LW:] Nic takiego nie było. [AK:] Nie kusiło nigdy
                    Pana, by zajrzeć do swojej teczki? [LW:] – Pani Agniesiu – już Pani
                    zapytała, ja odpowiedziałem. [AK:] Nie miał Pan nigdy tej teczki w
                    ręku? – [LW:] Nie, oczywiście, że nie miałem”.

                    Jednak w świetle zachowanych dokumentów nie ma większych
                    wątpliwości, że były prezydent mija się z prawdą. Nie tylko czytał
                    dokumenty na swój temat, lecz doprowadził do ich „wyprowadzenia” z
                    archiwum UOP. Zresztą dotyczy to nie tylko akt TW „Bolek”, lecz
                    także dokumentacji kilku czołowych działaczy gdańskiej opozycji, na
                    przykład Jacka Merkla, Bogdana Borusewicza, Bogdana Lisa i obecnego
                    prezydenta Lecha Kaczyńskiego.Dziś były prezydent twierdzi, że
                    dokumenty dotyczące jego współpracy z SB zostały sfabrykowane.
                    Jeżeli tak, to dlaczego, zamiast dążyć do wyjaśnienia sprawy, z taką
                    konsekwencją usuwał wszystkie ślady działalności TW „Bolek”?

    • roxana10 Historia Bolka Prezydenta 1 09.12.08, 17:08
      Po obaleniu rządu Jana Olszewskiego prezydent Wałęsa otrzymał
      zgromadzoną na jego temat dokumentację SB. Zwrócił ją po kilku
      miesiącach – zdekompletowaną. Zniknęły najważniejsze dokumenty
      świadczące, że urzędujący prezydent był „Bolkiem” – piszą historycy


      źródło: Rzeczpospolita

      źródło: Rzeczpospolita

      źródło: Archiwum IPN
      +zobacz więcejTajemnice teczki TW „Bolka”
      Paweł Lisicki: Dlaczego warto poznać teczkę „Bolka”
      Wałęsa widział dokumenty
      O istnieniu agenta „Bolka” opinia publiczna dowiedziała się
      dokładnie 16 lat temu. Wówczas minister spraw wewnętrznych Antoni
      Macierewicz, realizując słynną uchwałę z 28 maja 1992 r., przekazał
      Sejmowi RP informację, iż pod pseudonimem tym w ewidencji
      operacyjnej gdańskiej SB w latach 1970 – 1976 r. figurował prezydent
      Rzeczypospolitej Polskiej Lech Wałęsa.

      Ale sprawa TW „Bolek” była dobrze znana poprzednikom ministra
      Macierewicza. Obejmując kierownictwo MSW, wspomniany dostał od swego
      poprzednika Andrzeja Milczanowskiego kopertę z kilkunastoma
      dokumentami dotyczącymi prezydenta. Wśród nich były m.in. oryginalna
      karta z kartoteki, wedle której w latach 70. Wałęsa był tajnym
      współpracownikiem SB. Analogiczne informacje podawał znajdujący się
      w kopercie wydruk z tzw. Zintegrowanego Systemu Karotek
      Operacyjnych, głównej bazy komputerowej bezpieki. Szereg innych
      dokumentów na temat przeszłości Wałęsy znaleźli pracownicy Wydziału
      Studiów powołanego już przez ministra Macierewicza.

      Był wśród nich m.in. „Kwestionariusz Ewidencyjny osoby podlegającej
      internowaniu z 28 listopada 1980 r.”. W krótkiej charakterystyce
      personalnej ówczesnego przywódcy „Solidarności” napisano: „członek
      komitetu strajkowego, 29.12.1970 pozyskany do współpracy z SB. W
      okresie 1970 – 1972 przekazał szereg informacji dotyczących
      negatywnej działalności pracowników stoczni”.

      Ciekawe archiwalia udało się odnaleźć w Delegaturze UOP w Gdańsku.
      Wprawdzie oryginalnej teczki personalnej i teczki pracy TW nigdzie
      nie było, ale w 1991 r. zidentyfikowano kilkadziesiąt doniesień
      TW „Bolek” zachowanych w sprawach prowadzonych przez gdańską SB.
      Donosy te dotyczyły przede wszystkim pracowników Wydziału W-4 i
      członków komitetu strajkowego funkcjonującego w Stoczni Gdańskiej w
      grudniu 1970 r. Były to miejsca i środowiska nierozerwalnie związane
      z życiorysem Wałęsy. Autentyczność dokumentacji zebranej w 1992 r.
      przez kierownictwo UOP nie budziła wątpliwości.

      Odnalezione doniesienia powstały zgodnie z zasadami kancelaryjnymi
      obowiązującymi w SB i umieszczone były w kolejnych tomach akt w
      czasie rzeczywistym. Znajdująca się na nich numeracja stron
      stanowiła ciągłość z sąsiadującymi dokumentami, a nadto wykonana
      była tym samym środkiem kryjącym i przez tę samą osobę. Poszczególne
      tomy posiadały spisy treści, były przesznurowane i opieczętowane
      pieczęciami „KW MO Gdańsk” jeszcze w latach 70. Dokonanie w nich
      jakichkolwiek manipulacji post factum bez pozostawienia wyraźnych
      śladów było wykluczone. Oryginalna karta ewidencyjna z kartoteki
      dotycząca prezydenta nie pozostawiała cienia wątpliwości, kto
      ukrywał się pod pseudonimem Bolek.

      Na podstawie tak zgromadzonej dokumentacji Wałęsa został umieszczony
      przez ministra Macierewicza na jego słynnej liście przekazanej
      parlamentowi 4 czerwca 1992 r. Jednak jeszcze tego samego dnia, przy
      walnym uczestnictwie ówczesnego prezydenta, rząd Jana Olszewskiego
      został odwołany i ujawnianie archiwów SB zablokowane. Sprawa
      kontaktów Wałęsy z SB z wielu powodów nie została należycie zbadana
      i wyjaśniona przez następne kilkanaście lat.

      Dziś legendarny przywódca „Solidarności” powtarza, że dokumenty
      dotyczące tej sprawy to szczątkowe, nic nieznaczące „świstki”
      rzekomo spreparowane przez SB. Rzeczywiście, wiele istotnych
      dokumentów dotyczących tej sprawy nie zachowało się do naszych
      czasów. Większość z nich „wyprowadzono” z archiwum UOP na początku
      lat 90. Kluczową rolę w tej operacji odegrał sam Wałęsa.

    • silesius.monachijski4 Bolek i Graczyk = Solidarnosc agentow 09.12.08, 17:09
      jedyna Solidarnosc, ktora Bolek Walesa ma prawo reprezentowac
    • pe1 Re: Wałęsa skamlący o świadectwa moralności u Jar 09.12.08, 17:12
      Jasne, belzebub z Torunia nie jest lawirantem.

      A kto ukradł pieniądze na ratowanie Stoczni Gdańskiej?
    • hrabia-monte-christo ------za co Walesa bral kase od SB---------------- 09.12.08, 17:14
      to oswiadczenie zasczutego SBka to malo, bo jest pokwitowanie na odbior przez
      elektryka kasy od SB
    • trombozuh Adaś Michnik też zaświaczał, że kolega Ketman 09.12.08, 17:16
      do dobry człowiek. No a już Czesio Kiszczak to chłop do rany
      przyłóż. A że jego ludzie czasem spuścili kogoś w worku do Wisły?
      Jak można się tak czepiać ludzi honoru!!!
    • acer19 Oświadczenie byłego agenta - Lech Wałęsa nie ws... 09.12.08, 17:16
      Wałęsa? czym groziliście temu staruszkowi za ten papier? Byłeś zdrajca Bolkiem
      i tego nie zmienisz. Zagroziliście temu esbekowi ze rodzinę wymordujecie? to
      pewne jak słońce na niebie, ze daliście mu propozycje nie do odrzucenia
    • conrad11 W oświadczeniu brakuje ważnego faktu!!! 09.12.08, 17:18
      Autor "oświadczenia" przez nieuwagę pominął istotny punkt, który dodatkowo
      wzmocniłby wiarygodność tej deklaracji. Pan Graczyk powinien dodać:
      1. Nigdy nie spotkałem Lecha Wałęsy i nawet nie wiem kim jest pan Graczyk ;p
      Brakuje też pokwitowania pana Graczyka za podpis pod "oświadczeniem".

      Jestem natomiast pełen uznania dla kompetencji redaktora GW, który etatowego
      pracownika SB nazywa "agentem". Czyli prawda historyczna jest taka , że
      Graczyk był agentem "Bolka"? No i teraz wszystko jasne :D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka