janek_48 Zmartwychwstał żeby zaświadczyć o niewinności !Cud 09.12.08, 16:41 Ciekawe tyle lat nie żył a tu nagle zmartwychwstał żeby zaświadczyć o niewinności Lecha Wałęsy.W końcu wg. wyroku Sądu Graczyk nie żyje!! Z wyrokami Niezawisłego Sądu sie POmatołki nie dyskutuje. Odpowiedz Link Zgłoś
grzegorz.czestochowski Re: Zmartwychwstał żeby zaświadczyć o niewinności 09.12.08, 17:03 No ile lat nie żył palancie w d* k* ? Tyle ile go Cenckiewicz z tym drugim w d* k* palantem szukali ? Kup sobie koło i trep i wypałuj się palancie. Odpowiedz Link Zgłoś
nowak11 Re: Zmartwychwstał żeby zaświadczyć o niewinności 09.12.08, 19:22 ha ha ha ha:)))))) dobre!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mfmarylka Oświadczenie byłego agenta - Lech Wałęsa nie ws... 09.12.08, 16:44 A ten Graczyk nie ma już demencji starczej, bo ciągle coś kręci. Odpowiedz Link Zgłoś
wet3 Oświadczenie byłego agenta - Lech Wałęsa nie ws.. 09.12.08, 16:48 Nie robcie nam jaj w zywe oczy! Biedny Bolek! - Nie dobosil, a tylko kablowal swoich wspolracownikow. Nie bral pieniedzy za oddawane przyslugi, a Graczyk dawal mu 1500 zl na cukierki i tramwaj. Przez tyle lat uwazany za zmarlego SBek Graczyk nagle zmartwychwstal, aby solennie poswiadczyc niewinnosc Bolka. Dajcie sobie spokoj i przestancie karmic nas bajeczkami na dobrancke dla malych bobaskow !!! Odpowiedz Link Zgłoś
turysta86 Esbek wiarygodny? 09.12.08, 16:48 Od kiedy to słowo esbeka jest bardziej wiarygodne niż tomy dokumentów świadczące przeciwko Wałęsie? Odpowiedz Link Zgłoś
blahit Re: Esbek wiarygodny? 09.12.08, 17:09 A kto sporządzał te akta?? Matka Teresqa, czy też sbecy?? Trochę obiektywizmu. Turysta 86?? 86 to zapewne rok twojego urodzenia - nic nie wiesz o tamtych czasach więc albo zacznij się uczyć albo zamilcz. Odpowiedz Link Zgłoś
o90 zalezy jak lezy - zasadnicza sprawa 09.12.08, 16:49 nie wiem jaka jest aktualna linia wybiorczej nie wiem co nakazal wiernym nadredaktor dlatego pytam czy aktualnie w obecnych okolicznosciach wierzymy SB czy nie a jak wierzymy to w co ? kiedy kazanie nadredaktora ? bo niektorzy czytelnicy moga zaczac myslec samodzielnie a na to jak wiemy wybiorcza nie moze pozwolic Odpowiedz Link Zgłoś
1stanczyk To co sie dzieje nie tylko wokol LW ale rowniez 09.12.08, 16:51 wypadku Geremka to jest nic innego jak medialne marketingowe "zarzadzanie" czasem. Ile warte sa dzisiaj po 20 latach te wszystkie oswiadczenia wobec faktu, ze LW byl inspiratorem "Nocnej zmiany" w ktorej uczestniczyli Mazowiecki, Tusk, Geremek z tych najbardziej znanych a ktora przekreslila wszelkie nadzieje na lustracje. Lustracje, ktora mogla przeciez duzo bardziej wiarygodnie niz wszystkie dotychczasowe smieszne oswiadczenia oczyscic nie tylko LW ale cala reszte dajmy na to hipotetycznego tajnego sprzedajnego scierwa. Caly ten cyrk jest niczym innym jak medialnym przelewaniem z pustego w prozne z wyraznie okreslonym celem politycznym jakim jest "uswiecenie" nastepnej ikony! Sprawdzalem: nie znalazlem na swiecie innych uroczystosci zwiazanych z obchodzenia 25 lecia wreczenia Nagrody Nobla. Juz sam ten fakt jest swiadectwem medialnej ofensywy LW majacej byc bardziej odpowiedzia na utrate popularnosci w kraju oparta na "popularnosci" za granica niz majaca jakikolwiek zwiazek z przeszloscia LW: w czasie kampani zwiazanej z wydaniem ksiazki bedacej oskarzeniem LW obiecywal, ze ujawni "prawdziwego" Bolka. To jest stale ta sama strategia ucieczki do nikad, ktora stosuje od lat LW: z przewodniczacego strajku w stoczni Gdanskiej na przewodniczacego Solidarnosci, z przewodniczacego Solidarnosci na Prezydenta i nie ma gdzie dalej uciekac ....jak tylko wesprzec sie na tych co dla wlasnej kariery i przyszlosci potrzebuja LW (podobnie jak Geremka) do budowania w naszym kraju wlasnej przyszlosci. Oświadczenie byłego agenta - Lech Wałęsa nie ws.. Odpowiedz Link Zgłoś
gregory701 Oświadczenie byłego agenta - Lech Wałęsa nie ws... 09.12.08, 16:51 Prezes Kurtyka czy jak Mu tam , DO DYMISJI. Rąbnąl jak chory w kubeł z tą monografia na temat agenturalenj przeszłości Wałęsy ! Odpowiedz Link Zgłoś
wujekzielarz Junkier odpowiedz! 09.12.08, 16:51 Junkier! Odpowiedz wreszcie na pyatanie! Co ty robiłeś za komuny? Odpowiedz Link Zgłoś
konigin Oświadczenie byłego agenta - Lech Wałęsa nie ws.. 09.12.08, 16:52 A najmoralniejsi, najwierniejsi, najpatriotyczniejsi, naj... wyznawcy prezesa, czyli "opozycjonisty platonicznego" i tak wiedza swoje, bo "nas nie przekona, ze biale jest biale, a czarne, to czarne". I kto smie twierdzic inaczej ten sbecki agent, lewak, zdrajca i zomo. Odpowiedz Link Zgłoś
tw_wielgus Re: Oświadczenie byłego agenta - Lech Wałęsa nie 09.12.08, 17:59 Sugerujesz, że Jarosław to "opozycyjna dziewica"? Tabula rasa polskiej opozycji niepodległościowej? Ja słyszałem określenie "pierzynowa opozycja" a pod pierzyną mogły się dziać różne dziwne rzeczy... Odpowiedz Link Zgłoś
ch3heg Oświadczenie byłego agenta - Lech Wałęsa nie ws... 09.12.08, 16:54 poprzyjmy-walese.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
boykotka Jak było w tamtych czasach - z autopsji 09.12.08, 16:55 W 82 r dostałam się do liceum ogólnokształcącego. Wychowawczynią mojej klasy była nauczycielka języka rosyjskiego. Pod koniec 3 klasy dowiedzieliśmy się, ze nasza klasa wygrała ogólnopolski konkurs Koła Młodzieżowej Przyjaźni Polsko - Radzieckiej ( sory nie pamiętam jak to się nazywało dokładnie ) Wtedy dowiedzieliśmy się, że już pierwszego dnia nasza wychowawczyni, nie informując nas zapisała wszystkich do tego koła. Sama regularnie pisała sprawozdania z "naszych spotkań" i miała tak bujną wyobrźnię, że w końcu wygrała jakiś konkurs, który polegał na tym, że w "nagrodę" odwiedzili nas młodzi towarzysze z CCCP. Niestety na odwiedziny koło musiało się spotkać faktycznie - a babsko musiało nas powiadomić, że jesteśmy członkami Koła oraz że przez 3 lata opłacała za nas składki członkowskie. Tak więc w archiwach IPN ja jako towarzyszka "Boykotka" figutuję jako czynny działacz Koła Przyjaciół Młodzieży Polsko - Radzieckiej choć faktycznie nie uczestniczyłam w żadnym spotkaniu i nie zapłaciłam nawet złotówki na to koło. Odpowiedz Link Zgłoś
turysta86 Re: Jak było w tamtych czasach - z autopsji 09.12.08, 17:00 Co ty dziewczyno porównujesz jakieś kółka szkolne z działaniami SB. Śmiechu warte. Odpowiedz Link Zgłoś
boykotka Re: Jak było w tamtych czasach - z autopsji 09.12.08, 17:05 turysta86 napisał: > Co ty dziewczyno porównujesz jakieś kółka szkolne z działaniami SB. Śmiechu warte. To nie jest śmiechu warte, tylko tak było w tamtych czasach. SB-cy sami mogli pisać sprawozdania z przesłuchań "Bolka". TW "Bolek" mógł być nawet naprawdę Wałęsą. Mogły nawet istnieć pokwitowania wpłat - za ich prawdziwość jednak nie ręczę. Odpowiedz Link Zgłoś
17summerfield Re: Jak było w tamtych czasach - z autopsji 09.12.08, 17:29 Oj boykotka ... teraz nie masz wyboru ... musisz odszukać tą panią i zmusić do zeznań ... tak ja to widzę ... inaczej masz przechlapane ... jakie dano Ci pseudo ? ... Sam byłem członkiem ... TPPR ... wstąpiłem w trochę podobnych okolicznościach co Ty ... na początku 1982 ... nie wiem czy nawet jedną składkę uściłem ... może jedną, jakieś wpisowe ... może Ci mi teraz mówić TW ... Aha ... zapytajcie Jarka i Leszka czy przypadkiem nie byli w TPPR ... Całuję rączki ... Odpowiedz Link Zgłoś
maciekgr Re: Jak było w tamtych czasach - z autopsji 09.12.08, 17:49 Niestety napisany został stek bzdur! W SB kwitowano, odbiór broni, środków łączności, organizowano akcje w których brało udział wiele osób. Po tym wszystkim pozostały "mocne" ślady". Oczywiście, że SB mógł czasem napić się wódki na koszt TW, ale z całą pewnością nie kombinował zorganizowanie alarmu wieloosobowej grupy dla picu, czy fikcyjnego przekazania dużych sum dla TW. Wypiłeś - nie pisz! Odpowiedz Link Zgłoś
friedmar gdy ci tytłali się z komuną tamci siedzieli u mamy 09.12.08, 16:57 który z kaczyńskich najpierw nie ujawniał teczki a po wyborach stwierdził że jego podpis o współpracy był sfałszowany? czy ktoś napisał o tym książkę? pewnie uznano że to nie ważne, bo przecież kaczyńscy mogliby co najwyżej donosić o tym, że w kuchni mamie mleko na budyń się zsiadło.... Odpowiedz Link Zgłoś
antidotunazalganiewubekistanie Bolek nie pitol drobny cwaniaczku kapusiu UBecki 09.12.08, 17:01 Ze stenogramu z rozmowy funkcjonariuszy SB z Lechem Wałęsą 14 listopada 1982 r. Wałęsa: /.../ generalny kierunek i duch całkowicie przyjmuję, bo nie mogę nie przyjąć. /.../. Przecież to nie jest z eksportu Sejm, ani rząd z eksportu, to jest nasz rząd. Możemy mieć do ministra pretensje, nawet do członka Partii, ale nie do Partii /.../ ja każdy mój wyjazd, czy nawet poważniejszy przyjazd po pojechaniu do Gdańska umówię się, ponieważ ja dobrze żyłem z SB i z tymi innymi, żeby mnie nie robili ceregieli i kłopotów /.../ nie rzucałem kamieniami, nie biłem się. /.../ Ja też krzyczałem: pomożemy. D.: Mianowicie, płk Kuca, który z panem rozmawiał, przekazał pańską niechęć do tego wywiadu. /.../ W związku z tym generał Kiszczak, uwzględniając pańską prośbę, polecił to zdjąć i nie publikować. W: Jednocześnie ja miałem drugi cel, żebyście mniej więcej wiedzieli jak będą moje wypowiedzi brzmiały, bo oczywiście jakieś słowo może być inne, ale jak ja będę wychodził z tego wszystkiego, żebyście mogli wcześniej mi zasygnalizować, że tu bracie musisz to inaczej. Po to ja to dałem, żeby władze wcześniej miały to i wiedziały jak ja będę się wypowiadał. Ja tam wszystkie główne postulaty powiedziałem. /.../ pan powie, że ja mam prośbę, żeby zwrócono mi uwagę, że w takim i takim temacie, to tak powinienem zrobić, bo to jest za bardzo niekorzystne dla władz. /.../ Pan zaznaczy, że proszę o to, żeby mi przekazano na piśmie uwagi /.../. Pan mi powie, co mam zrobić - stoi 500 osób i krzyczy: Lechu wyjdź do okna. Od razu panu mówię, że ja wyjdę do okna i powiem to, co powiedziałem mniej więcej w TV. Dlatego dałem wam wcześniej, żebyście redagowali. /.../ D.: Mam jeszcze jedną sprawę odnośnie pańskiej wczorajszej rozmowy z płk Kucą. Pan tam wspomniał o kontakcie przez pana Wachowskiego. Mam prośbę do pana, żeby pana Wachowskiego z tego kontaktu wyłączyć. W.: Bezpośrednio nie mogę. Oczywiście, nie będę go brał, żeby dzwonił do gen. Kiszczaka czy pana Kuca. D.: Mam inną prośbę. Myślę o panu Wachowskim w tym kontekście, że on jest plotkarz. W.: Zgadzam się. D.: Po co niektóre sprawy mają mieć więcej uczestników niż to jest potrzebne. Dlatego mam prośbę, że gdyby te sytuacje, o których pan wspominał zachodziły - to żeby pan bezpośrednio zadzwonił do generała Andrzejewskiego, albo do jego zastępcy płka Paszkiewicza. W.: Chciałbym mieć bezpośredniego kuratora, z którym będę pewne rzeczy uzgadniał, aby nie wchodzić w konflikt. /.../ Kiedy będę musiał wejść w konflikt, to wtedy będzie inna sytuacja, ale nie będę tego robił, więc chcę z nim dobrze żyć i dlatego chciałbym go poznać. /.../ Następnie dyrektor podał Wałęsie numery telefonów do Andrzejewskiego i Paszkiewicza. Ustalono, że numer do kontaktów roboczych zostanie ustalony w terminie późniejszym. Na tym rozmowę zakończono. Źródło: AIPN, sygn. INP BU 0582/141 t. 7, k. 31-66. Odpowiedz Link Zgłoś
alf79 co na to pośmiewisko Polski ? 09.12.08, 17:01 pocieszenia w Gruzji będzie szukał ? Odpowiedz Link Zgłoś
slon2002 Cud, tylko Chrystus przed Graczykiem zmartwystał 09.12.08, 17:01 chce wlozyc palec do jego ran. Inaczej nie uwierze. Odpowiedz Link Zgłoś
frant3 Wałęsa wciąż jest agentem 09.12.08, 17:08 Wałęsa wciąż jest agentem - ale kapitału: www.trybuna-robotnicza.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=3137&Itemid=136 Odpowiedz Link Zgłoś
poszeklu Slowo eSBeka: Bolek swoj chlop, nie donosil 09.12.08, 17:13 Najlepsza rekomendacja, czlowieka "honoru". Bolek UFOmy Ci jak samemu Jaruzelskiemu, a nawet Kwasniewskiemu z Tuskiem. Odpowiedz Link Zgłoś
hrabia-monte-christo ----kiedy Walesa odpowie za kradziez akt Bolka ?-- 09.12.08, 17:16 Odpowiedz Link Zgłoś
az100 Gontarczyk w piętkę goni 09.12.08, 17:27 Gontarczyk: "Źle się stało, że – zapewne na skutek ludzkiego błędu – kpt. Graczyk nie został wezwany na salę sądu lustracyjnego w 2000 roku, choć jego zeznania nie miałyby wpływu na treść (korzystnego dla Wałęsy) orzeczenia." I o co tu właściwie mu chodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
gregman77 Re: Slowo eSBeka: Bolek swoj chlop, nie donosil 09.12.08, 17:27 czyli jak cyckiewicz z gonsiętarczykiem bazuja na dokumentach produkowanych przez sbcję to jest "ok" i "prawda", ale jak sbek cos powie to "nieprawda" i "klamie"? a gdzie konsekwencja w dzialaniu? Odpowiedz Link Zgłoś
hi-polit1 Zmartwychwstania esbe to prawdziwy cud! 09.12.08, 17:04 Komu tu można teraz wierzyć Walentynowicz, Gwiaździe, SB-kowi czy karłom moralnym? Chyba lepiej Wałęsie! Niech "Bóg" go osądzi a póki co dziękujmy za zdemokratyzowaną,wolną i suwerenną Polskę! Niech pismaki nie kalają własnego gniazda! Odpowiedz Link Zgłoś
maciekgr Oświadczenie byłego agenta - Lech Wałęsa nie ws.. 09.12.08, 17:04 Sprawa zaczyna robić się dziwna. W czasie ważnego procesu lustracyjnego SB-umiera! Po "zmartchwystaniu" składa dość pokrętne zeznania w obecności prokuratorów IPN. W tej chwili znów, nie zeznaje, ale wydaje "oświadczenie" zupełnie odwrotne do zeznania, które publikowane jest na stronie Lecha Wałęsa. SB jak trzeba to umiera, jak trzeba to zeznaje, jak trzeba to pisze oświadczenia! Struszek ma stracha i widać, że się lęka! Odpowiedz Link Zgłoś
roxana10 1 Jak to zgłupim Bolkiem Było... 09.12.08, 17:06 Gdzie są akta TW „Bolka” Po obaleniu rządu Jana Olszewskiego prezydent Wałęsa otrzymał zgromadzoną na jego temat dokumentację SB. Zwrócił ją po kilku miesiącach – zdekompletowaną. Zniknęły najważniejsze dokumenty świadczące, że urzędujący prezydent był „Bolkiem” – piszą historycy źródło: Rzeczpospolita źródło: Rzeczpospolita źródło: Archiwum IPN +zobacz więcejTajemnice teczki TW „Bolka” Paweł Lisicki: Dlaczego warto poznać teczkę „Bolka” Wałęsa widział dokumenty O istnieniu agenta „Bolka” opinia publiczna dowiedziała się dokładnie 16 lat temu. Wówczas minister spraw wewnętrznych Antoni Macierewicz, realizując słynną uchwałę z 28 maja 1992 r., przekazał Sejmowi RP informację, iż pod pseudonimem tym w ewidencji operacyjnej gdańskiej SB w latach 1970 – 1976 r. figurował prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Wałęsa. Ale sprawa TW „Bolek” była dobrze znana poprzednikom ministra Macierewicza. Obejmując kierownictwo MSW, wspomniany dostał od swego poprzednika Andrzeja Milczanowskiego kopertę z kilkunastoma dokumentami dotyczącymi prezydenta. Wśród nich były m.in. oryginalna karta z kartoteki, wedle której w latach 70. Wałęsa był tajnym współpracownikiem SB. Analogiczne informacje podawał znajdujący się w kopercie wydruk z tzw. Zintegrowanego Systemu Karotek Operacyjnych, głównej bazy komputerowej bezpieki. Szereg innych dokumentów na temat przeszłości Wałęsy znaleźli pracownicy Wydziału Studiów powołanego już przez ministra Macierewicza. Był wśród nich m.in. „Kwestionariusz Ewidencyjny osoby podlegającej internowaniu z 28 listopada 1980 r.”. W krótkiej charakterystyce personalnej ówczesnego przywódcy „Solidarności” napisano: „członek komitetu strajkowego, 29.12.1970 pozyskany do współpracy z SB. W okresie 1970 – 1972 przekazał szereg informacji dotyczących negatywnej działalności pracowników stoczni”. Ciekawe archiwalia udało się odnaleźć w Delegaturze UOP w Gdańsku. Wprawdzie oryginalnej teczki personalnej i teczki pracy TW nigdzie nie było, ale w 1991 r. zidentyfikowano kilkadziesiąt doniesień TW „Bolek” zachowanych w sprawach prowadzonych przez gdańską SB. Donosy te dotyczyły przede wszystkim pracowników Wydziału W-4 i członków komitetu strajkowego funkcjonującego w Stoczni Gdańskiej w grudniu 1970 r. Były to miejsca i środowiska nierozerwalnie związane z życiorysem Wałęsy. Autentyczność dokumentacji zebranej w 1992 r. przez kierownictwo UOP nie budziła wątpliwości. Odnalezione doniesienia powstały zgodnie z zasadami kancelaryjnymi obowiązującymi w SB i umieszczone były w kolejnych tomach akt w czasie rzeczywistym. Znajdująca się na nich numeracja stron stanowiła ciągłość z sąsiadującymi dokumentami, a nadto wykonana była tym samym środkiem kryjącym i przez tę samą osobę. Poszczególne tomy posiadały spisy treści, były przesznurowane i opieczętowane pieczęciami „KW MO Gdańsk” jeszcze w latach 70. Dokonanie w nich jakichkolwiek manipulacji post factum bez pozostawienia wyraźnych śladów było wykluczone. Oryginalna karta ewidencyjna z kartoteki dotycząca prezydenta nie pozostawiała cienia wątpliwości, kto ukrywał się pod pseudonimem Bolek. Na podstawie tak zgromadzonej dokumentacji Wałęsa został umieszczony przez ministra Macierewicza na jego słynnej liście przekazanej parlamentowi 4 czerwca 1992 r. Jednak jeszcze tego samego dnia, przy walnym uczestnictwie ówczesnego prezydenta, rząd Jana Olszewskiego został odwołany i ujawnianie archiwów SB zablokowane. Sprawa kontaktów Wałęsy z SB z wielu powodów nie została należycie zbadana i wyjaśniona przez następne kilkanaście lat. Dziś legendarny przywódca „Solidarności” powtarza, że dokumenty dotyczące tej sprawy to szczątkowe, nic nieznaczące „świstki” rzekomo spreparowane przez SB. Rzeczywiście, wiele istotnych dokumentów dotyczących tej sprawy nie zachowało się do naszych czasów. Większość z nich „wyprowadzono” z archiwum UOP na początku lat 90. Kluczową rolę w tej operacji odegrał sam Wałęsa. Odpowiedz Link Zgłoś
agamaage 2 Ludzie Wałęsy biorą MSW 09.12.08, 17:20 Po obaleniu rządu Jana Olszewskiego w nocy z 4 na 5 czerwca 1992 r. ludzie prezydenta Wałęsy szykowali się do przejęcia kontroli nad MSW. Ministrem spraw wewnętrznych miał zostać Andrzej Milczanowski, zaś szefem UOP – Jerzy Konieczny. Nim jednak pokonali wszystkie bariery formalne, prezydent Wałęsa miał zadzwonić do szefa UOP Piotra Naimskiego z jednoznacznym komunikatem: „Nie ruszać żadnych papierów i czekać”. Zanim nowa ekipa zdołała przejąć obowiązki, Naimski powołał sześcioosobową komisję, która dokonała inwentaryzacji dokumentów dotyczących urzędującego prezydenta RP. W jej skład wchodzili m.in. zastępca szefa UOP Adam Taracha i szef Zarządu Kontrwywiadu UOP Konstanty Miodowicz. Komisja stworzyła „Protokół z przeglądu akt archiwalnych dotyczących agenturalnej działalności Lecha Wałęsy w latach 1970 – 1976 r.” enumeratywnie wymieniający wszystkie dokumenty, które do 4 czerwca 1992 r. zgromadziło w tej sprawie kierownictwo MSW. W nocy z 5 na 6 czerwca 1992 r. nowa ekipa weszła do budynku UOP. Pierwszym obiektem zainteresowania Milczanowskiego i Koniecznego stała się kasa pancerna ministra Antoniego Macierewicza. Ponieważ nie było w niej dokumentów dotyczących Wałęsy, obaj pierwsze kroki skierowali do gabinetu Piotra Naimskiego. Tu protokolarnie przejęli wszystkie znajdujące się tam akta archiwalne dotyczące prezydenta. Protokół ten zachował się do naszych czasów i wymienia dokładnie te same dokumenty, które wcześniej spisano w „Protokole z przeglądu akt archiwalnych dotyczących agenturalnej działalności Lecha Wałęsy w latach 1970 – 1976 r.”. Były wśród nich m.in. oryginalna karta ewidencyjna Wałęsy z informacją, iż był on do 1976 r. tajnym współpracownikiem wyeliminowanym z sieci agenturalnej z powodu „niechęci do współpracy”, a także podający analogiczne informacje wydruk z bazy komputerowej byłej SB oraz wspomniany już kwestionariusz osoby przeznaczonej do internowania. W ręce Milczanowskiego dostały się też kopie rzekomych rękopiśmiennych dokumentów TW „Bolek”, które w latach 80. kolportowała SB. Kolekcję uzupełniały liczne raporty „Bolka” znajdujące się w przywiezionych z Gdańska tomach akt archiwalnych tamtejszej SB. Po wkroczeniu nowej ekipy, drzwi od pokoi, gdzie znajdował się Wydział Studiów, zostały zaplombowane, a na korytarzach pojawili się wartownicy z Jednostek Nadwiślańskich MSW. Współpracowników Antoniego Macierewicza, którzy pojawili się w pracy 6 czerwca 1992 r. (sobota), odizolowano w specjalnie przygotowanej sali. Były funkcjonariusz SB, a później oficer Zarządu Śledczego UOP, płk Adam Dębiec miał kierować „postępowaniem wyjaśniającym”. Wszyscy odmówili mu składania wyjaśnień, domagając się jednocześnie zinwentaryzowania zabezpieczonych archiwaliów MSW w obecności przedstawicieli Sejmu. Mimo dużej wiedzy, jaką dysponowali, natychmiast wyrzucono ich z pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
agamaage 3 Teczka „Bolka” w Belwederze 09.12.08, 17:21 Około 6 – 7 czerwca 1992 r. za zgodą ministra Andrzeja Milczanowskiego Wałęsie udostępniono zgromadzoną na jego temat dokumentację. Prezydent oglądał ją w gabinecie szefa kontrwywiadu UOP płk. Konstantego Miodowicza. W lipcu lub sierpniu 1992 r. prezydent ponownie zwrócił się do Milczanowskiego o możliwość przeczytania akt, tym razem w Belwederze. Otrzymał na to zgodę. Szef Zarządu Śledczego UOP płk Wiktor Fonfara zapisał w notatce służbowej: „polecenie dostarczenia ich Prezydentowi otrzymał ówczesny Szef UOP Jerzy Konieczny oraz ja. Materiały osobiście zawieźliśmy Prezydentowi, który pokwitował ich odbiór na odwrocie protokołu zawierającego szczegółowy spis ich zawartości”. Polecenia wydawane przez ministra Milczanowskiego budzą zasadnicze wątpliwości. Do najpoważniejszych należy kwestia, na jakiej podstawie prawnej i w jakim celu szef MSW przekazał Lechowi Wałęsie komplet kompromitujących go dokumentów. Udostępnienie ich w budynku UOP, tak jak to miało miejsce w czerwcu 1992 r., lub ewentualne przesłanie do Belwederu kopii można potraktować jako działania zgodne z obowiązującymi przepisami. Ale przekazanie oryginałów, to już inna sprawa. Przede wszystkim warto wspomnieć, że akta te były opatrzone klauzulami tajności, a w UOP istniały stosowne zasady obiegu takich dokumentów. Przekazanie niejawnych akt archiwalnych SB dotyczących TW „Bolek” prezydentowi Lechowi Wałęsie z pominięciem wszelkich obowiązujących zasad i procedur, kancelarii tajnych etc. budzi zastrzeżenia. Nie tylko naruszało to obowiązujące reguły prawa, lecz także narażało ważne akta urzędowe na ich bezpowrotne utracenie. Co też niebawem się stało. Paczka z dokumentami dotyczącymi TW „Bolek” wróciła do MSW 22 września 1992 r. Na pierwszy rzut oka było widać, że dokumenty zostały zdekompletowane. Zniknęły najważniejsze dokumenty dotyczące sprawy: oryginał karty ewidencyjnej Lecha Wałęsy, kopie doniesienia i pokwitowań tego TW, a także inne dokumenty wskazujące, że „Bolkiem” był urzędujący prezydent. W poszczególnych tomach akt, które przywieziono z Gdańska 1 czerwca 1992 r., dokonano czystki. W miejscach, gdzie wcześniej znajdowały się doniesienia „Bolka”, sterczały teraz fragmenty powyrywanych kartek. Milczanowski przekazał płk. Fonfarze polecenie udokumentowania braków, co zrobiono w postaci stosownych notatek służbowych. Zapewne po interwencji Andrzeja Milczanowskiego w Belwederze następnego dnia, 24 września 1992 r., do MSW dotarła kolejna przesyłka od Lecha Wałęsy. Koperta miała zawierać brakujące dokumenty – jak to eufemistycznie określano w dokumentach urzędowych – „zatrzymane” wcześniej przez prezydenta. Na drugi dzień po otrzymaniu wspomnianej przesyłki materiały dotyczące Wałęsy zostały zapakowane i zamknięte w kasie pancernej. Teoretycznie wszystko było w porządku. Początkowo prezydent „zatrzymał” część kompromitujących go dokumentów, jednak po interwencji ministra Milczanowskiego zwrócił je w kopercie. Kłopot w tym, że nikt tej koperty nie otworzył. Nie było takiej potrzeby. Kierownictwo MSW zapewne wiedziało, że brakujących dokumentów w kopercie nie ma, a rzekomy zwrot dokumentów przez Wałęsę był prawdopodobnie fikcją. Odpowiedz Link Zgłoś
agamaage 4 Doczyszczanie 09.12.08, 17:22 19 września 1993 r. odbyły się w Polsce wybory parlamentarne. Ich zdecydowanym zwycięzcą były SLD i PSL. Łącznie partie te (171 plus 132) zdobyły 303 mandaty. Dla Lecha Wałęsy, którego dotychczasowa siła w znacznej mierze opierała się na słabości rozdrobnionego parlamentu, groziło to utratą wpływów i kontroli nad UOP i MSW. Zapewne perspektywa utraty stanowiska przez Andrzeja Milczanowskiego spowodowała kolejne ruchy w sprawie dokumentów dotyczących TW „Bolek”, wypożyczonych wcześniej do Belwederu. 28 września 1993 r. po południu Lech Wałęsa zadzwonił do Milczanowskiego, prosząc o ponowne pilne wypożyczenie dotyczących go dokumentów. W notatce służbowej Milczanowski zapisał: „Zaproponowałem dostarczenie dokumentów do Belwederu około godz. 22.00, co Pan Prezydent zaakceptował. Następnie o powyższym powiadomiłem p. Ministra Jerzego Koniecznego. Przed godziną 22.00 razem z P. Ministrem Jerzym Koniecznym udaliśmy się do Belwederu, gdzie Pan Prezydent Lech Wałęsa osobiście od nas przyjął i pokwitował wypożyczenie całości wspomnianych wyżej dokumentów”. Rzeczywiście, na „Protokole zapakowania i zdeponowania akt” sporządzonym przez Milczanowskiego i Koniecznego 25 września 1992 r. znajduje się odręczna adnotacja: „Wypożyczyłem 28.09.1993 r. L. Wałęsa”. Lech Wałęsa twierdzi, że nie zabrał akt TW „Bolek” ani nigdy ich nie czytał Prezydent zwrócił dokumentację 24 stycznia 1994 r. Wedle notatki służbowej szefa MSW: „W dniu dzisiejszym, po otrzymaniu dyspozycji Pana Prezydenta Lecha Wałęsy, udałem się w godzinach wieczornych wraz z Szefem UOP p. Ministrem Gromosławem Czempińskim do Belwederu, po odbiór całości dokumentów dotyczących osoby P. Prezydenta L. Wałęsy, a wypożyczonych Mu w dniu 28 września 1993 r. Pan Prezydent Lech Wałęsa przyjął w Belwederze mnie i Pana Ministra Czempińskiego, po czym osobiście przekazał nam paczkę z dokumentami opakowaną w brązowy papier (…) P. Minister Gromosław Czempiński w mojej obecności paczkę z dokumentami opieczętował okrągłą pieczęcią o treści „Szef Urzędu Ochrony Państwa” i włożył do sejfu w swoim gabinecie, celem przechowywania. Andrzej Milczanowski”. Jaki był sens ponownego wypożyczania przez Wałęsę całej dokumentacji? Otóż funkcjonariusze UOP musieli zorientować się, że za pierwszym razem akta „wyczyszczono” nieudolnie. Po działalności TW „Bolek” musiały pozostać wyraźne ślady, najprawdopodobniej w tomach akt wypożyczonych z Delegatury UOP w Gdańsku. Należy przypuszczać, że ktoś z kierownictwa MSW przekazał do Belwederu informację, iż akta należy „doczyścić”. Po kilku latach funkcjonariusze badający tę sprawę nie mieli problemów z odtworzeniem prawidłowego przebiegu wypadków: „W paczce zwróconej przez Lecha Wałęsę w dniu 24.01.94 r. brak było nie tylko wspomnianych wcześniej notatek opisujących stwierdzone wcześniej braki, ale także dalszych 74 kart dokumentów dotyczących jego osoby, wytworzonych w b. SB i oznaczonych klauzulami »tajne« i »tajne specjalnego znaczenia«”. Odpowiedz Link Zgłoś
agamaage 5 Siemiątkowski: akt nie zwrócono 09.12.08, 17:24 W lipcu 1996 r. nowy minister spraw wewnętrznych Zbigniew Siemiątkowski zwrócił się do urzędującego od kilku miesięcy prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego z prośbą o możliwość zbadania zawartości pakietu przesłanego przez Wałęsę do UOP: „Uprzejmie informuję Pana Prezydenta, iż w Urzędzie Ochrony Państwa znajduje się paczka zawierająca prawdopodobnie dokumenty dotyczące byłego Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Wałęsy, opieczętowana z naniesioną klauzulą: »Bez zgody prezydenta RP nie otwierać«. Z uwagi na konieczność dokonania przeglądu tych materiałów, sprawdzenia ich stanu faktycznego oraz przygotowania do archiwizacji zwracam się do Pana Prezydenta z prośbą o zgodę na otwarcie tej paczki w celu komisyjnego wykonania stosownych czynności”. Za zezwoleniem Kwaśniewskiego komisja powołana w UOP otworzyła pakiety i dokonała spisu znajdujących się w nich dokumentów. Z dokumentu tego jasno wynikało, że wielu dokumentów wypożyczonych przez prezydenta Wałęsę brakuje: „do chwili obecnej nie zostały zwrócone do UOP następujące materiały przekazane Lechowi Wałęsie wymienione w protokole z dnia 5.06.1992 r.: 1) teczka nr I – zawierająca materiały dot. agenturalnej działalności Lecha Wałęsy, 2) teczka nr II – zawierająca materiały jak wyżej, 3) teczka nr III – zawierająca notatki i doniesienia agenturalne od Lecha Wałęsy, 4) teczka nr IV – zawierająca dokumenty rejestracyjne Lecha Wałęsy (…) teczka nr VI – zawierająca między innymi pokwitowania L. Wałęsy i odbioru wynagrodzenia za działalność agenturalną”. Wedle innego fragmentu sprawozdania komisji: „W tomach archiwalnych brak jest spisów zawartości oraz kart w ilości: w tomie II – 14 kart; w tomie III – 20 kart; w tomie IV – 99 kart; w tomie V – 17 kart; w tomie VI – 27 kart”. Po otrzymaniu sprawozdania Siemiątkowski pisał do prezydenta Kwaśniewskiego: „nie zostały zwrócone do chwili obecnej m.in. dokumenty dotyczące agenturalnej działalności Lecha Wałęsy, notatki i doniesienia agenturalne od Lecha Wałęsy, jego dokumenty rejestracyjne, pokwitowania Lecha Wałęsy na odbiór wynagrodzenia za działalność agenturalną, analiza sprawy operacyjnego rozpracowania krypt. „Bolek”, ekspertyzy kryminalistyczne i inne, a także materiały dokumentujące przepływ korespondencji między Lechem Wałęsą w okresie sprawowania przez niego funkcji Prezydenta a UOP”. W miejscach, gdzie wcześniej znajdowały się doniesienia „Bolka”, sterczały fragmenty powyrywanych kartek 24 września 1996 r. szef UOP płk Andrzej Kapkowski zwrócił się pisemnie do Lecha Wałęsy o oddanie brakujących akt: „Zwracam się do Pana Prezydenta z prośbą o zwrot dokumentów – jeśli jest Pan w ich posiadaniu – które zostały wytworzone przez b. Służbę Bezpieczeństwa dotyczące Pańskiej działalności w okresie 1970 – 1989. Jak wynika z dotychczasowych ustaleń uprawnione jest przypuszczenie, iż część tej dokumentacji, która była udostępniana Panu w latach 1992 – 1994 przez ministra p. A. Milczanowskiego […] może znajdować się w Pańskim archiwum prywatnym”.Na pismo to Wałęsa nigdy nie odpowiedział. Odpowiedz Link Zgłoś
agamaage 6 „Wałęsowicze” w gdańskim UOP 09.12.08, 17:25 Podobne jak w centrali MSW działania ukierunkowane na zatarcie śladów działalności TW „Bolek” podjęto w Delegaturze UOP w Gdańsku. Pierwszym krokiem było usunięcie płk. Adama Hodysza, który w 1992 r. przekazał Macierewiczowi akta „Bolka” i zapewne nie zgodziłby się na dokonywanie zniszczeń i manipulacji w archiwum. Jego dni były więc policzone. W pierwszych dniach września 1993 r. w Gdańsku pojawił się płk Gromosław Czempiński, który wręczył Hodyszowi odwołanie. Jego obowiązki przejął protegowany Wałęsy mjr Henryk Żabicki – doświadczony funkcjonariusz SB, były lektor KW PZPR i członek egzekutywy POP gdańskiej SB, a w 1989 r. kandydat na delegata XI Zjazdu PZPR. Jego zastępcą został kpt. Zbigniew Grzegorowski – również były oficer SB. Obaj w latach 80. byli w zespole zajmującym się inwigilacją Wałęsy. W czasie tzw. transformacji ustrojowej w latach 1989 – 1990 Żabicki i Grzegorowski zaczęli utrzymywać bliskie relacje z przywódcą „Solidarności” jako funkcjonariusze BOR ochraniający Wałęsę. Ze względu na ścisłe kontakty Żabickiego i Grzegorowskiego z prezydentem obu nazywano „wałęsowiczami”. Milczanowski zaprzeczał, jakoby za zmianami personalnymi w gdańskiej Delegaturze stał prezydent, jego słowa publicznie zdezawuował jednak sam Wałęsa. Od objęcia przez nową (starą) ekipę SB kierownictwa gdańskiej Delegatury UOP pomiędzy mjr. Żabickim i jego ludźmi a naczelnikiem Wydziału Ewidencji i Archiwum por. Krzysztofem Bollinem, który znalazł donosy „Bolka” w 1991 r., rozpoczęła się gra. Bollin starał się zabezpieczać ślady działalności tego agenta, a jego przełożeni mieli przeciwne intencje. Pewnego dnia jeden z członków nowej ekipy zaproponował, żeby Bollin usunął kolejny ślad działalności TW „Bolek”. Była to notatka datowana na 19 stycznia 1971 r., z której wynikało, że wspomniany tajny współpracownik zidentyfikował dla SB jednego z przywódców rewolty grudniowej w Gdańsku, pracownika stoczni Kazimierza Szołocha. Obawiając się o losy znaleziska, 22 grudnia 1993 r. por. Bollin sporządził notatkę służbową dokumentującą fakt istnienia takiego dokumentu i jej kopię wysłał do centrali w Warszawie. Najprawdopodobniej na drugi dzień został odwołany. Jego stanowisko zajął bardziej związany z nowym kierownictwem, także były funkcjonariusz SB Stanisław Rybiński. Zmiany w gdańskiej Delegaturze UOP zrobiły swoje. Wkrótce notatka z 1971 r. dotycząca okoliczności rozpoznania Kazimierza Szołocha została usunięta, a na jej miejsce podrzucono inny dokument. Odpowiedz Link Zgłoś
agamaage 7 Hodysz kontra Żabicki 09.12.08, 17:25 W początkach 1996 r. nowy szef UOP Zbigniew Siemiątkowski z SLD dokonał zmiany na stanowisku szefa Delegatury UOP w Gdańsku. Dotychczasowego szefa mjr. Henryka Żabickiego zastąpił ppłk Adam Hodysz. Najprawdopodobniej miał on informacje na temat tego, co działo się za poprzedniego kierownictwa, toteż zaczął dokładnie sprawdzać, co stało się z dokumentami dotyczącymi Wałęsy. Szybko ustalono, że z archiwum usunięto kopię korespondencji wysłanej w czerwcu 1992 r. ministrowi Macierewiczowi. W ten sposób zaginął ostatni komplet około 80 stron znanych wówczas donosów TW „Bolek”. Trzej członkowie byłego już kierownictwa Delegatury: Żabicki, Grzegorowski i Rybiński wszystkiego się wypierali lub ze względu na „kłopoty zdrowotne” nie byli w stanie złożyć wyjaśnień. Doniesienie w sprawie zaginięcia akt kompromitujących Lecha Wałęsę i udziału w niej trzech funkcjonariuszy UOP skierowano do prokuratury w 1997 r. Wówczas do kontrataku przystąpił były szef Delegatury mjr Żabicki. Zaczął przedstawiać się jako „ofiara machinacji Hodysza i Bollina”. Twierdził, że w archiwum były tylko komunikaty z obserwacji Wałęsy, a nigdy nie było w niej raportów TW „Bolek”. Te miały zostać sfałszowane przez por. Bollina i ppłk. Hodysza, o czym Żabicki poinformował prokuraturę: „stwierdzam, iż Pan Krzysztof Bollin przy wydatnym wsparciu Pana Adama Hodysza manipulując skompilowanymi i nielegalnie wytworzonymi materiałami archiwalnymi, z zemsty podjął działania zmierzające do politycznego kompromitowania b. Prezydenta Lecha Wałęsy”. Działania Żabickiego wsparł były prezydent. Wedle doniesień prasy: „Lech Wałęsa poprosił (…) Hannę Suchocką, minister sprawiedliwości, o szczególny nadzór na śledztwem w sprawie zniknięcia tzw. teczki »Bolka«. Byłego Prezydenta zaniepokoiły informacje w prasie mówiące, jego zdaniem, o kolejnej prowokacji – fałszowaniu dokumentów w delegaturze Urzędu Ochrony Państwa w Gdańsku. Do pisma do minister Suchockiej były prezydent dołączył artykuły z »Głosu Wybrzeża« i »Gazety Wyborczej«. Dotyczą one doniesienia do prokuratury złożonego przez ppłk. Henryka Żabickiego, byłego szefa Delegatury UOP w Gdańsku, przeciwko swojemu następcy płk. Adamowi Hodyszowi”. Ostatecznie tylko mjr. Grzegorowskiemu udało się postawić zarzuty prokuratorskie. Mógł on jednak liczyć na pomoc kolegów z SB. Były szef UOP Gromosław Czempiński, uczestnik operacji „wyprowadzania” akt TW „Bolek” w Warszawie, wsparł Grzegorowskiego obciążając płk. Adama Hodysza. Proces sądowy przeciwko Grzegorowskiemu przypomina farsę. Trwa już dziesięć lat i jego końca nie widać. Odpowiedz Link Zgłoś
agamaage 8 Ślady po „Bolku” 09.12.08, 17:26 Dokumenty dotyczące lustracji z 1992 r. nie były jedynymi, które zaginęły w gdańskiej Delegaturze UOP w latach 90. Z dziennika rejestracyjnego byłego Wydziału „C” KW MO Gdańsk wyrwano kartę z numerami od 12514 do 12565. Na powyższej stronie, pod numerem 12535 rejestrowany był jako TW „Bolek” Lech Wałęsa. Kolejny brak w archiwaliach stwierdzili autorzy niniejszego artykułu w czasie kwerendy w 2007 r. Chodzi o dokumentację w sprawie Lecha Wałęsy znajdującą się w aktach sprawy krypt. „Gotowość”, dotyczącej akcji internowania członków NSZZ „Solidarność” z województwa gdańskiego. Usunięto z niej „Arkusz ewidencyjny osoby podlegającej internowaniu”, który zapewne też zawierał informacje o kompromitującej przeszłości Wałęsy. Dziś dysponujemy jedynie kopią tego dokumentu, podobnie jak w wypadku kilku innych dokumentów „wyprowadzonych” w czasach prezydentury Wałęsy z archiwum UOP. W miejsce usuwanych dokumentów podrzucano inne, których nigdy tam nie było. W tomie XXII akt sprawy kryptonim „Jesień 70” znajduje się notatka następującej treści: „Gdańsk, 16.02.1971 r. TAJNE. Notatka służbowa z dn. 16.02.1971. W dniu 16.02.1971 ob. Lech Wałęsa nie podjął współpracy jako TW. kpt. E. Graczyk. Propozycja. W związku z odmową współpracy proponuję dalszą kontrolę jego działalności na W-4 poprzez TW KLIN. kpt. E. Graczyk”. Dokument ten miał potwierdzać, że Wałęsa nigdy nie podjął współpracy z SB. Kłopot w tym, że analiza treści dokumentu oraz jego oględziny zewnętrzne w jednej kwestii nie pozostawiają wątpliwości: dokument podrzucono w latach 90. i wszystko wskazuje na to, że jest falsyfikatem. Jednak Lech Wałęsa posługuje się nim na każdym kroku. Zamieścił go na swojej stronie internetowej i opublikował w książce „Moja III RP”. To nie koniec. W miejsce ukradzionych doniesień TW „Bolek” podrzucono inne dokumenty dotyczące Lecha Wałęsy. Jest to kserokopia analizy SOR „Bolek” sporządzona 20 kwietnia 1982 r. przez inspektora Wydziału III Departamentu V MSW ppor. Adama Żaczka (pod kryptonimem „Bolek” Wałęsa był rozpracowywany w latach 1976 – 1989, czego nie można mylić z pseudonimem TW „Bolek” z lat 1970 – 1976). Ponieważ dotyczyła ona okresu, w którym Wałęsa był rozpracowywany przez SB i sporządzono ją na potrzeby śledztwa, nie zawierała ona żadnych informacji o jego wcześniejszych kontaktach z SB. Sęk w tym, że analiza ta nie jest w sprawie dokumentem nowym. Jej oryginał zniknął wraz z innymi dokumentami dotyczącymi Wałęsy w czasie „wypożyczania” ówczesnemu prezydentowi jego akt w Warszawie. Trudno o bardziej jaskrawy dowód na to, kto był inicjatorem i zleceniodawcą machinacji dokonywanych w archiwach UOP. Co ciekawe, Lech Wałęsa twierdzi, że nie tylko nie zabrał akt TW „Bolek”, lecz nigdy ich nie czytał. W rozmowie z Agnieszką Kublik w „Gazecie Wyborczej”, można przeczytać interesującą wymianę zdań: „Czy jako prezydent prosił Pan Urząd Ochrony Państwa o teczkę »Bolka«? [LW:] Nic takiego nie było. [AK:] Nie kusiło nigdy Pana, by zajrzeć do swojej teczki? [LW:] – Pani Agniesiu – już Pani zapytała, ja odpowiedziałem. [AK:] Nie miał Pan nigdy tej teczki w ręku? – [LW:] Nie, oczywiście, że nie miałem”. Jednak w świetle zachowanych dokumentów nie ma większych wątpliwości, że były prezydent mija się z prawdą. Nie tylko czytał dokumenty na swój temat, lecz doprowadził do ich „wyprowadzenia” z archiwum UOP. Zresztą dotyczy to nie tylko akt TW „Bolek”, lecz także dokumentacji kilku czołowych działaczy gdańskiej opozycji, na przykład Jacka Merkla, Bogdana Borusewicza, Bogdana Lisa i obecnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego.Dziś były prezydent twierdzi, że dokumenty dotyczące jego współpracy z SB zostały sfabrykowane. Jeżeli tak, to dlaczego, zamiast dążyć do wyjaśnienia sprawy, z taką konsekwencją usuwał wszystkie ślady działalności TW „Bolek”? Odpowiedz Link Zgłoś
roxana10 Historia Bolka Prezydenta 1 09.12.08, 17:08 Po obaleniu rządu Jana Olszewskiego prezydent Wałęsa otrzymał zgromadzoną na jego temat dokumentację SB. Zwrócił ją po kilku miesiącach – zdekompletowaną. Zniknęły najważniejsze dokumenty świadczące, że urzędujący prezydent był „Bolkiem” – piszą historycy źródło: Rzeczpospolita źródło: Rzeczpospolita źródło: Archiwum IPN +zobacz więcejTajemnice teczki TW „Bolka” Paweł Lisicki: Dlaczego warto poznać teczkę „Bolka” Wałęsa widział dokumenty O istnieniu agenta „Bolka” opinia publiczna dowiedziała się dokładnie 16 lat temu. Wówczas minister spraw wewnętrznych Antoni Macierewicz, realizując słynną uchwałę z 28 maja 1992 r., przekazał Sejmowi RP informację, iż pod pseudonimem tym w ewidencji operacyjnej gdańskiej SB w latach 1970 – 1976 r. figurował prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Wałęsa. Ale sprawa TW „Bolek” była dobrze znana poprzednikom ministra Macierewicza. Obejmując kierownictwo MSW, wspomniany dostał od swego poprzednika Andrzeja Milczanowskiego kopertę z kilkunastoma dokumentami dotyczącymi prezydenta. Wśród nich były m.in. oryginalna karta z kartoteki, wedle której w latach 70. Wałęsa był tajnym współpracownikiem SB. Analogiczne informacje podawał znajdujący się w kopercie wydruk z tzw. Zintegrowanego Systemu Karotek Operacyjnych, głównej bazy komputerowej bezpieki. Szereg innych dokumentów na temat przeszłości Wałęsy znaleźli pracownicy Wydziału Studiów powołanego już przez ministra Macierewicza. Był wśród nich m.in. „Kwestionariusz Ewidencyjny osoby podlegającej internowaniu z 28 listopada 1980 r.”. W krótkiej charakterystyce personalnej ówczesnego przywódcy „Solidarności” napisano: „członek komitetu strajkowego, 29.12.1970 pozyskany do współpracy z SB. W okresie 1970 – 1972 przekazał szereg informacji dotyczących negatywnej działalności pracowników stoczni”. Ciekawe archiwalia udało się odnaleźć w Delegaturze UOP w Gdańsku. Wprawdzie oryginalnej teczki personalnej i teczki pracy TW nigdzie nie było, ale w 1991 r. zidentyfikowano kilkadziesiąt doniesień TW „Bolek” zachowanych w sprawach prowadzonych przez gdańską SB. Donosy te dotyczyły przede wszystkim pracowników Wydziału W-4 i członków komitetu strajkowego funkcjonującego w Stoczni Gdańskiej w grudniu 1970 r. Były to miejsca i środowiska nierozerwalnie związane z życiorysem Wałęsy. Autentyczność dokumentacji zebranej w 1992 r. przez kierownictwo UOP nie budziła wątpliwości. Odnalezione doniesienia powstały zgodnie z zasadami kancelaryjnymi obowiązującymi w SB i umieszczone były w kolejnych tomach akt w czasie rzeczywistym. Znajdująca się na nich numeracja stron stanowiła ciągłość z sąsiadującymi dokumentami, a nadto wykonana była tym samym środkiem kryjącym i przez tę samą osobę. Poszczególne tomy posiadały spisy treści, były przesznurowane i opieczętowane pieczęciami „KW MO Gdańsk” jeszcze w latach 70. Dokonanie w nich jakichkolwiek manipulacji post factum bez pozostawienia wyraźnych śladów było wykluczone. Oryginalna karta ewidencyjna z kartoteki dotycząca prezydenta nie pozostawiała cienia wątpliwości, kto ukrywał się pod pseudonimem Bolek. Na podstawie tak zgromadzonej dokumentacji Wałęsa został umieszczony przez ministra Macierewicza na jego słynnej liście przekazanej parlamentowi 4 czerwca 1992 r. Jednak jeszcze tego samego dnia, przy walnym uczestnictwie ówczesnego prezydenta, rząd Jana Olszewskiego został odwołany i ujawnianie archiwów SB zablokowane. Sprawa kontaktów Wałęsy z SB z wielu powodów nie została należycie zbadana i wyjaśniona przez następne kilkanaście lat. Dziś legendarny przywódca „Solidarności” powtarza, że dokumenty dotyczące tej sprawy to szczątkowe, nic nieznaczące „świstki” rzekomo spreparowane przez SB. Rzeczywiście, wiele istotnych dokumentów dotyczących tej sprawy nie zachowało się do naszych czasów. Większość z nich „wyprowadzono” z archiwum UOP na początku lat 90. Kluczową rolę w tej operacji odegrał sam Wałęsa. Odpowiedz Link Zgłoś
silesius.monachijski4 Bolek i Graczyk = Solidarnosc agentow 09.12.08, 17:09 jedyna Solidarnosc, ktora Bolek Walesa ma prawo reprezentowac Odpowiedz Link Zgłoś
pe1 Re: Wałęsa skamlący o świadectwa moralności u Jar 09.12.08, 17:12 Jasne, belzebub z Torunia nie jest lawirantem. A kto ukradł pieniądze na ratowanie Stoczni Gdańskiej? Odpowiedz Link Zgłoś
hrabia-monte-christo ------za co Walesa bral kase od SB---------------- 09.12.08, 17:14 to oswiadczenie zasczutego SBka to malo, bo jest pokwitowanie na odbior przez elektryka kasy od SB Odpowiedz Link Zgłoś
trombozuh Adaś Michnik też zaświaczał, że kolega Ketman 09.12.08, 17:16 do dobry człowiek. No a już Czesio Kiszczak to chłop do rany przyłóż. A że jego ludzie czasem spuścili kogoś w worku do Wisły? Jak można się tak czepiać ludzi honoru!!! Odpowiedz Link Zgłoś
acer19 Oświadczenie byłego agenta - Lech Wałęsa nie ws... 09.12.08, 17:16 Wałęsa? czym groziliście temu staruszkowi za ten papier? Byłeś zdrajca Bolkiem i tego nie zmienisz. Zagroziliście temu esbekowi ze rodzinę wymordujecie? to pewne jak słońce na niebie, ze daliście mu propozycje nie do odrzucenia Odpowiedz Link Zgłoś
conrad11 W oświadczeniu brakuje ważnego faktu!!! 09.12.08, 17:18 Autor "oświadczenia" przez nieuwagę pominął istotny punkt, który dodatkowo wzmocniłby wiarygodność tej deklaracji. Pan Graczyk powinien dodać: 1. Nigdy nie spotkałem Lecha Wałęsy i nawet nie wiem kim jest pan Graczyk ;p Brakuje też pokwitowania pana Graczyka za podpis pod "oświadczeniem". Jestem natomiast pełen uznania dla kompetencji redaktora GW, który etatowego pracownika SB nazywa "agentem". Czyli prawda historyczna jest taka , że Graczyk był agentem "Bolka"? No i teraz wszystko jasne :D Odpowiedz Link Zgłoś