srebrnooki Szkoła buja w obłokach 16.04.09, 02:06 Problemem polskiego szkolnictwa jest to, że nie uczy się uczyć. Każda reforma, której podstawą będzie wprowadzenie w pierwszej klasie intensywnego kursu uczenia się, będzie miała moje poparcie. Wszystko inne to tylko tasowanie tych samych kart i zmiana ich kolejności. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 16.04.09, 14:18 Polska szkola nie uczy, jak sie uczyc, ale wbija uczniom do glow na ogol zbedne fakty, formulki i wzory... Odpowiedz Link Zgłoś
aw34 Re: Szkoła buja w obłokach 16.04.09, 15:28 To są często powtarzane komunały. Wszyscy od profesora po kopacza rowów doskonale "wiemy" że polska szkoła jest zła, niczego nie uczy i każe wkuwać masę nikomu nieprzydatnej wiedzy. Żeby kiedyś móc się w przyszłości kształcić, samodoskonalić, rozwijać potrzebna jest pewna ilość faktów, formułek i wzorów. Szkoła uczy jak się uczyć (i musi to robić na jakimś konkretnym materiale) ale często napotyka na opór materii w postaci pytania "a po co mi to". Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 16.04.09, 16:36 Polska szkola wbija uczniom w glowy na nic im niepotrzebne formulki, daty i fakty, zamiast uczyc ich jak sie uczyc. Nieszczesciem polskich szkol (w tym i wyzsych) sa tacy tepacy jak ty, ktorzy wychodza z zalozenia, ze kazda wiedza sie moze kiedys przydac. Tacy ludzie jak ty gromadza w swoich mieszkaniach sterty staroci, czesci zapasowych do urzadzen, ktore dawno przestaly dzialac, przepalone zarowki, zatarte silinki itp. zlom, bo przeciez nigdy nie wiadomo, czy mi sie kiedys nie przyda do czegos np. taka przepalona zarowka (np. jak zobacze zlodzieja na bosaka, to rozbije te zarowke przed nim, i tym samym zmusze go do zaniechania ucieczki)... :( Uczniowie, ktorzy sie pytaja "a po co mi to", to prawdziwy skarb, tyle, ze sa niszczeni przez takich tepawych belfrow jak ty... :( Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Kopacze rowow... 16.04.09, 16:38 ... rozumieja lepiej teorie wzglednosci i pojecie czasoprzestrzeni niz niejeden nauczyciel fizyki. Ci kopacze bowiem kopia rowy "stad do 5 po poludniu"... Odpowiedz Link Zgłoś
danuta49 Politologia-sztuka klepania poprawnych stereotypów 16.04.09, 16:55 Ty to swoimi wypowiedziami na tym forum dokumentujesz w sposób doskonały!!!;-))))) Matematyka jest[czy ci się to podoba czy nie;-)]językiem nauk (również coraz częściej społecznych i tzw.humanistycznych). Politologia jest pseudonauką więc jej i jej doktorków nie dotyczy!!!;-)))) Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Czym jest i czym nie jest politologia 16.04.09, 17:08 No coz, z braku argumentow ad rem, uzylas pseudo-argumenty ad personam. :( Nauki polityczne istnieja zas conajmnej od czasow Arystotelesa, niezaleznie od tego, czy ci sie to podoba, czy tez nie... pl.wikipedia.org/wiki/Polityka_(Arystoteles) I przeciez wyraznie napisalem, ze matematyka jest jezykiem nauki (science), w szczegolnisci nauk scislych (glownie fizyki), ale takze w duzej mierze nauk spolecznych, szczegolnie ekonomii. I w ramach nauk politycznych uprawia sie dzis tzw. political science, w tym: books.google.pl/books?id=8Xgxs9ScUrUC&pg=PA215&lpg=PA215&dq=political+science+numerical+ana lysis&source=bl&ots=ltrV6EwhoO&sig=7tAHpvU6aKAhxIA5MheUFIzO5ZY&hl=pl& ei=A0nnSev9MY6N_Qae8IXxAw&sa=X&oi=book_result&ct=result&resnum=3#PPP1 ,M1 Odpowiedz Link Zgłoś
aw34 Re: Szkoła buja w obłokach 16.04.09, 20:24 Tępawy doktorku. Jak łatwo idzie ci ocenianie innych. Jak łatwo wiesz kto jest kim, co ma w domu i w głowie. Bo przecież nie może być kimś zdatnym do rozmowy, kto nie przytakuje tobie. O wielki panie Keller przekonany o własnej nieomylności internet ukazał mi w całej rozciągłości kim jesteś, jak łatwo obrażasz innych. Z takimi się nie dyskutuje. Przynajmniej ja nie dyskutuję. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 16.04.09, 21:39 Oj, widze ze kulturalnej Pani nerwy puscily... I czemu sie wstydzisz podac tu swe nazwisko i imie? I czemu mi wciaz odpowiadasz, jesli masz o mnie az tak zle zdanie? Odpowiedz Link Zgłoś
grba Szkoła buja w obłokach 17.04.09, 13:37 Na początku drugiej klasy szkoły podstawowej poszedłem z moim synem do prywatnej nauczycielki języka angielskiego. Rozmowa, kiedy zamówiłem dwie godziny tygodniowo była nawet zabawna, bo pani z przekonaniem zapytała "jest słaby z angielskiego i zbiera jedynki?". Stanowczo zaprzeczyłem "ma same piątki i szóstki", "w czym problem?" zapytała, a ja na to "nic nie umie". Wnioski? Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 17.04.09, 13:41 W Polsce szkola nie przygotowuje do zycia, nie uczy jezykow obcych, prowadzenia samochodu czy tez np. prawa, ale wbija uczniom w glowe mase niepotrzebnych smieci na lekcjach religii, gramatyki czy innej trygonometrii... :( Odpowiedz Link Zgłoś
aw34 Re: Szkoła buja w obłokach 17.04.09, 20:57 W Polsce w klasach 1 - 3 nie dostaje się ani jedynek ani innych stopni więc rozmowa raczej nie mogła mieć miejsca tak jak to przedstawiasz. A że nauka języka w szkole nic nie daje to inna sprawa. Pożądny nauczyciel języka nie przyjdzie pracować do szkoły za te grosze, które mu się zaproponuje jako pensję. Weźmie paru prywatnych uczniów albo zatrudni się w prywatnej szkole językowej. Tam grupy uczniów małe, ci co płacą ciężką forsę to pilnują żeby dzieciak uczciwie się przykładał do nauki. Jak wyobrażasz sobie naukę języka w 25 - 30 osobowej klasie, gdzie samorząd nie da kasy na podział na grupy i gdzie masz dzieci o różnej chęci do nauki, różnych zdolnościach itd. Moja córka uczyła się w gimnazjum francuskiego. Co pół roku zmieniał się nauczyciel, kazdy z nich nie umiał uczyć ale co miał zrobić dyrektor. Przyjmował każdego byle mieć nauczyciela. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 18.04.09, 20:38 Widze, ze z braku argumentow ad rem, uciekasz sie do chamskiej argumentacji typu ad personam... :( Odpowiedz Link Zgłoś
mania820 Szkoła buja w obłokach 19.04.09, 11:55 Panie Profesorze, Niestety doświadczenia, o których Pan pisze, dotyczą także studentów filozofii, dla których miałam przyjemność prowadzić ćwiczenia przez półtora roku. Przez ten czas zdarzyło mi się parę plagiatów i kompilacji, studenci nagminnie nie czytali tekstów, a niektórzy uważając się za wielkich intelektualistów potrafili produkować zdania w rodzaju "podstawą poznania dla Kartezjusza były wrażenia zmysłowe". Jasne, że można zrzucić winę na prowadzącego mówiąc, że sam jest niekompetentny, nie umie prowadzić ćwiczeń i niczego nie uczy i dlatego studenci nic nie wiedzą. Tak jest przecież najłatwiej. Tyle że z mojego doświadczenia wynika, że choćbym, jak się to mówi, stanęła na głowie, nikt poważnie nie potraktuje 26-letniej dziewczyny, która coś tam przeczytała i próbuje o tym dyskutować z przyszłymi wielkimi "filozofami", w większości płci męskiej. Niestety bufoneria na tym kierunku rządzi! Pozdrawiam, Była studentka Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 19.04.09, 18:38 Olbrzymia wiekszosc filozofow to zwykli szarlatani. Szegolnie zas szarlatanami sa wspolczesni polscy profesorowie filozofii. A wynika to glownie z tego, ze na filozofoe ida cwaniaki, ktorym sie nie tylko ze nie chce uczyc przedmiotow scislych, ale takze im sie nawet nie chce zdobywac konkretnej wiedzy w jakiejkolwiek dziedzinie, stad ida oni na filozofie, aby metnie 'filozofowac' o przyslowiowej doopie Maryni... Odpowiedz Link Zgłoś
danuta49 Tu akurat masz rację! 19.04.09, 18:44 Olbrzymia wiekszosc filozofow to zwykli szarlatani. Szegolnie zas szarlatanami sa wspolczesni polscy profesorowie filozofii. A wynika to glownie z tego, ze na filozofoe ida cwaniaki, ktorym sie nie tylko ze nie chce uczyc przedmiotow scislych, ale takze im sie nawet nie chce zdobywac konkretnej wiedzy w jakiejkolwiek dziedzinie, stad ida oni na filozofie, aby metnie 'filozofowac' o przyslowiowej doopie Maryni...< Jak dowiódl swoim eksperymentem A.Sokal to międzynarodowa przyplość filozofów, równiez tych uchodzących za największe "autorytety filozoficzne";-) Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Sokal_hoax" target="_blank"& 19.04.09, 19:36 Sprawa Sokala (ang. Sokal affair, Sokal's hoax) - określenie odnoszące się do wydarzenia z 1996, które polegało na publikacji przez amerykańskiego fizyka Alana Sokala w recenzowanym piśmie naukowym poświęconym studiom kulturowym Social Text pracy pod tytułem "Transgressing the Boundaries: Towards a Transformative Hermeneutics of Quantum Gravity" (dosłownie Transgresja granic: ku transformatywnej hermeneutyce kwantowej grawitacji.). Autor przedstawił w nim używając naukowego żargonu fikcyjną koncepcję związków pomiędzy koncepcjami rozwoju społecznego, emancypacji i feminizmu oraz w szczególności dekonstruktywizmu a grawitacją kwantową. Artykuł odniósł wielki sukces, zaś po ujawnieniu jego rzeczywistego znaczenia (dokładniej braku znaczenia) redaktor naczelny Social Text stracił pracę, zaś Alan Sokal został wpisany przez redakcję na listę autorów, których prace nie będą publikowane. Prowokacja Sokala wywołała długo trwającą i burzliwą dyskusje nad naukowością rozmaitych prądów w ramach dziedzin humanistycznych: socjologii, teorii literatury, kulturoznawstwa itp. Zamierzonym celem publikacji tego artykułu było obnażenie braku konieczności jakichkolwiek treści czy znaczenia tekstów publikowanych w renomowanym piśmie socjologicznym. Autorzy publikujący w tym piśmie przedstawiali swe prace używając najprawdopodobniej niezrozumiałych również dla siebie terminów z nauk przyrodniczych, "udowadniając" że dotychczasowe teorie w naukach przyrodniczych miały charakter prawicowy, co więcej zakładając, że są one praktycznie tylko i wyłącznie konstruktami społecznymi. Sokal pisząc swój tekst powoływał się także na innych postmodernistów, m.in. na Jacques'a Derridę, wybierając ich bardziej bezsensowne wypowiedzi, w których używają terminologii z zakresu nauk ścisłych. Jak pisał później w Modnych bzdurach, jego celem nie był atak na nauki społeczne, lecz na prądy, które szkodzą tym naukom i stanowiskom ideologicznym, ponieważ ich przedstawiciele przyjmują "na wiarę" tezy sformułowane przez uznane w ich środowiskach autorytety. Przykładowy cytat: Just as liberal feminists are frequently content with a minimal agenda of legal and social equality for women and 'pro-choice', so liberal (and even some socialist) mathematicians are often content to work within the hegemonic Zermelo-Fraenkel framework (which, reflecting its nineteenth-century liberal origins, already incorporates the axiom of equality) supplemented only by the axiom of choice. Tłumaczenie: Podobnie jak liberalne feministki często zadowalają się minimalnym zakresem prawnej i społecznej równości kobiet oraz rozwiązań 'za- wyborem', tak również liberalni (a nawet niektórzy socjalistyczni) matematycy często zadowalają się pracą pod hegemonistycznym rygorem Zermelo-Fraenkela (który, w obliczu swych liberalnych dziewiętnastowiecznych korzeni, już zawiera aksjomat równości) uzupełnionym jedynie aksjomatem wyboru. Są to dla każdego zaznajomionego z faktyczną treścią odniesień do terminologii matematycznej jawne kpiny z dyskusji na temat kwestii usuwania ciąży, jaką prowadzi się niemal nieustannie w Stanach Zjednoczonych. Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista ostro, a jakże prawdziwie;) 19.04.09, 19:00 Szczególnie ten fragment: "Jest oczywiste, że jeśli maturę ma zdawać 80 proc. młodych Polaków, to musi to być egzamin dostosowany do poziomu umysłowego znacznie poniżej przeciętnej. Musi być do zdania dla osoby wręcz co nieco ociężałej umysłowo". Słusznie profesor zwraca uwagę na to, że: a) problem zaczyna się już w podstawówce, która nie uczy b) problem nie dotyczy tylko Polski, choć u nas jest szczególnie widoczny. Sam uczę studentów na elitarnym (9/1 miejsce) kierunku na państwowym uniwersytecie w Krakowie. I niestety mam podobne spostrzeżenia. Czytając prace moich studentów jestem przerażony - jakim cudem ci ludzie zostali DOPUSZCZENI do matury? A mowa o co najmniej 30-40% studentów zaocznych i 20% dziennych. Analfabeci na studiach? To nie żart, to rzeczywistość... Zgodzę się z profesorem, u mnie to też jakieś 10%. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: ostro, a jakże prawdziwie;) 19.04.09, 19:43 Polecam rozwiazanie, ktore sam stosuje: nie czytam dokladnie prac mych stuentow, gdyz gdybym je czytal dokladnie, to bym im nie mogl niczego zaliczyc, poza nielicznymi wyjatkami potwierdzajacymi regule. Przeciez z normalnego rozkladu inteligencji wynika, ze gora 60% populacji nadaje sie do ukonczenia liceum czy technikum, gora 30% nadaje sie do otrzymania licenjatu, gora 20% nadaje sie do otrzymania stopnia magistra, a gora 5% nadaje sie na doktorow... A pozniej mamy takich "profesorow" jak P. Kudrycka, Pan Balcerowicz czy Pan Kaczynski... A ja na szczescie mam szanse na tzw. resarch job w "starej" Unii, wiec mam nadzieje, ze to jest moj ostatni semestr "zabawy" w dydaktyka w Polsce i w ogole... Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: ostro, a jakże prawdziwie;) 20.04.09, 11:19 PS: na doktorow to nadaje sie jakies 5% populacji RP, ale zapotrzebowanie jest na mniej niz 1%... Odpowiedz Link Zgłoś
bortoons Szkoła buja w obłokach 22.04.09, 15:47 Z wielkim zainteresowaniem przeczytałem ten itrygujacy artykuł. Sam przechodziłem przez polski system oświaty w czasach Polski Ludowej. Od wielu lat mieszkam w Kanadzie gdzie moja córka przeszła przez system kanadyjskiej oświaty, ba, ja sam studiowałem grafikie i multimedia w Kanadzie. To daje mi unikalny punkt widzenia. Przyznam, że wraz ze mną chodzili do szkoły analfabeci i półanalfabeci, tak w Polsce jak i Kanadzie. Zadziwiające jest że ci analfabeci zdali szkołe średnią tak jak inny którzy doskonale znają zasady stylistyki i ortografi. Dla niektórych to wołanie o pomoc do nieba, dla innchy - wołanie o pomste do nieba. Ja sugeruje: NIE DAJMY SIĘ ZWARIOWAĆ! Żyjemy w czasach że analfabeci i półanalfabeci są częścią naszej społeczności. Zawsze tak było i prawdopodobnie przez długi czas pozostanie... Bądźmy jednak, sprawiedliwi, większość analfabetów radzi sobie w życiu. Niektórzy nawet odnoszą prawdziwe sukcesy!. Na przykład Ford, (ten który założył fabryke samochodową w Detroit), był praktycznie analfabetą!. Są to oczywieście fakty mało znane, nawet analfabeci o tym nie wiedzą. Trudno się dziwić, wszak nie umnieją czytać! W Kanadzie analfabeci są sporą częscią społeczeństwa, dla przykładu podam pare cyfr: dwa,.. osiem,.. czternaście,.. dwadzieścia dwa... trzydzieści osiem,... liczby dodatkowej niestety, nie pamietam! Bycie analfabetą w Kanadzie ma swoje plusy i minusy. Kanada ma dwa oficjalne jezyki: angelski i francuski, oczywiście używa się kilkadziesiąt innych jezyków na codzień. Wystarczy przejechać się metrem w Toronto czy Vancouver i w ciągu jednego dnia człowiek usłyszy wiecej jezyków niż przeciętny zjadacz chleba z nad Wisły usłyszy w ciągu CAŁEGO ŻYCIA! Oczywiście oznacza to, że miasta jak Toronto czy Vancouver to miasta multykulturalne, obce języki są tutaj tak pospolite jak kwiaty na wiosne. Mój pies rozumnie w trzech jezykach ale niestety nie umnie pisać... Rzeczą gorszą od półanalfabety jest rzecz jasna PÓŁANALFABETA Z DYPLOMEM!!!. A ich jest wszedzie pełno, tak w Polsce jak w Kanadzie. Przypomina mi się świeżo "upieczony" doktor z miasta Łodzi, który radził własnej rodzinie: "czas się edukować" koniec cytatu. Sądze, że są czytelnicy którzy pamietają jak na oczach całej Ameryki owczesny vice president USA, Dan Quayle nie potrafił poprawnie napisać słowa: KARTOFEL. Czy podał się do dymisji? Nie, dlaczego miałby się podać, 99.95% ludzi na świecie nie wie jak pisze się poprawnie: KARTOFEL. W to 99.95 procent włożyłbym miliard Chinczyków i kuśi mnie aby dodać do tego 38 milionów Polaków. Moja teza jest prosta: mamy wiecej analfabetów teraz niż mieliśmy 20 czy 30 lat temu. Różnica polega na tym ze 30 lat temu analfabeta byłby ukrywany jako coś wstydliwego, coś czego nie wypuszcza się z domu na światło dzienne, ba, trzyma się w ciemnej piwnicy pod schodami i pod kluczem!!!. Czasy się zmnieniły na tyle że analfabeci są wszędzie, spotykasz ich w biurach, pracy, w teatrze,... nie chodzisz do teatru? Okay, spotykasz ich w tramwaju, czy nawet rządzie... Innymi słowy analfabeci stali się częścią naszej i waszej codzienności. Nie ma powodu się na nich gniewać, czy dawać im rady,.. pomietajmy że: ANALFABECI to gatunek zwierząt, który chce być analfabetami! Ich motto jest proste: "KOCHAJ ALBO RZUĆ! i nie zawracaj nam d.. jakimiś literkami!" Przypomina mi się historia kiedy były prezydent Rzeczpospolitej Kwaśniewski zrobił z siebie Magistra. Pamiętam cała Polonia się z tego śmiała,... ba, niektórzy śmieją się do dzisiaj,... Śmiech to najlepsze lakarstwo także na analfabetyzm i dopiero jak zapomnimy jak się smiać, będziemy albo w drodze do szalenstwa,.. albo 70 lat do tylu.... w Niemczech! Pozdrowienia z Kanady, G. Borowke Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach? 22.04.09, 17:27 O co ci chodzi? Angielski to pismo de facto obrazkowe, i tam sie nie tylko, ze pisze potato czy tomato bez e na koncu, ale pisze sie za to raz theatre z e na koccu, a innym razem theater bez e na koncu, a nawet pisze sie raz jail, a innym razem gaol, a wymawia sie te dwa to samo znaczace wyrazy, tak do siebie nieopodobne w pisowni, dokladnie tak samo, czyli [dżeil], i tam by z checia zamnknal for the rest of natural life, takie 'mundrale' jak ciebie, ty Kanadolu za dyche.... Odpowiedz Link Zgłoś
borowke Re: Szkoła buja w obłokach? 23.04.09, 15:28 Szanowny herrkagan, bardzo dziekuje za podzieleni się z nami swoim zdaniem, które jest bardzo interesujace. Z wielki zainteresowaniem przeczytałem Twoją opinie. Zdumiony jestem jednak Twoimi tezami, które są tak niesamowite, że sugeruje abyś napisał o tym wiecej. Może nawet jakąś książkie poswięconą temu tematowi, Twojego autorstwa... Jestem przekonany że byłoby sporo chętnych na taką lekture. Byłbyś pierwszy "pisarzem" od czasu Homera, który napisał książkie chociaż sam nigdy żadnej nie przeczytał!. Można by ją przetłumaczyć na obce jezyki. Wyobraśmy sobie Amerykanin czy Australijczyk kręciłby ze zdziwiena głowami, że nagle jakiś "geniusz" został jezykoznawcą... nie znają języka. Twoje ignoranctwo jest tak kompletne że określenie Ciebie półanalfabetą prawdopodobnie jest komplementem!. Daje Ci jednak 10 punktów, bowiem Twoje tezy o jezyku angelski są tak oderwane od rzeczywistości i irracjonalne, że naprade pomimo mojej wyobraźni nie wiem gdzie zaczać. Będę szczery: nie wiem jak Ci pomóc, trudno mi tu się rozwodzić bo jest oczywiste, że Twój przypadek jest raczej bardzo nietypowy i wymaga pomocy od fachowców.,.. Powiem krotko: moja mama zawsze mowiła, że na głupote nie ma lekarswa w żadnej aptece!. P.S. Zapraszam Cię jednak do polemiki i mam nadziej, że napiszesz pare zdani. Sugeruje jednak abyś tym razem popracował nad interpunkcją, myśle, że to byłby dobry początek. Na koniec powiem coś co pewnie Cie ucieszy, moje wrażenie jest takie, że Kanada ma o wiele wiecej ANALFABETÒW niż jest nad Wisłą, innymi słowy jak przyjechałbyś do Kanady to czułbyś się jak u siebie w domu,.. niezupełnie.... Oczywiście zakładając, że nie siedziałbyś kilkanaście godziń na lotnisku i po tym postanowił rzucać krzesłami w ramach porozumniena się z personelem lotniska. Tutaj nie ma żartów, lotnisko to nie parlament, że każdy idiota może robić co mu się podoba!.. Kanadyjska policja się nie pieści z irracjonalnymi półanalfabetami, jeśli ktoś uważa, że najlepiej komunikować się poprzez rzucanie krzesłami to będzie "popieszczonym" tysiącami voltów!!!. Kropka. To nie żarty, przytrafiło się to ubiegłego roku jednemu analfabetowi z Zabrza na lotnisku w Vancouver. Cały czas możesz zobaczyć jego "próby komunikowania się" na youtube. Ucz się na cudzych bęedach, to taniej, o wiele taniej! I tym optymistycznym akcentem, pozdrawiam i życze miłego dna. Borowke Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach? 23.04.09, 16:08 Co to sa "zdani", i jak mozna miec "nadziej" Panie Inteligencie zza Wielkiej Wody? borowke napisał: P.S. Zapraszam Cię jednak do polemiki i mam nadziej, że napiszesz pare zdani. To bylo tyle ad "przyganial kociol garnkowi". A twoj komentarz na temat mordestwa dokonanego z zimna krwia przez kandyjskich gestapowcow z "Mounties" (The Royal Canadian Mounted Police) swiadczy tylko o tym, ze nie powinno sie wpuszczac Kanadyjczykow, tych co wala w szczenieta fok kijami basebolowymi, do cywilizowanych krajow, a wiec w tym i do Polski, gdzie policja jest jaka jest, ale przynajmniej nie morduje z zimna krwia cudzoziemcow na Okeciu... PS: to jest forum dyskusyjne a nie lekcja polskiego i nikt sie tu nie przejmuje specjalnie ortografia... Odpowiedz Link Zgłoś
pekarpe Uniwiersitiet nie dla kucharkinych dietiej 23.04.09, 14:10 UNIWIERSITIET NIE DLA KUCHARKINYCH DIETIEJ, jak mawiali nasi pobratymcy ze wschodu w czasach przedrewolucyjnych. Pan profesor też nie z kucharek. Kłaniam się nisko. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Uniwiersitiet nie dla kucharkinych dietiej 23.04.09, 15:59 I to byla kolejna glupota, ktora spowodowala to, ze nie ma dzis cara- batiuszki. Inteligentne dzieci rodza sie bowiem w roznych domach, a zadaniem szkoly powinno byc ich wylowienie i odpowiednie prowadzenie. Niestety, ale nasz rzad jest kontrolowany z zagranicy, ktorej nie sa potrzebni dobrze wyszkoleni Polacy, a sa potrzebne rzesze glupawych konsumentow i roboli, ktorymi mozna latwo manipulowac przy pomocy marketingu, takze politycznego... Odpowiedz Link Zgłoś
kadykianus Można by podnieść progi maturalne 06.06.09, 23:08 W MEN robili symulacje, co by było, gdyby podnieść minimum maturalne do poziomu 50%. I szybko przestali, gdyż większość zdających by oblała. A co dopiero próg 60%? Zasadniczo to 60% jest taką przyzwoitą granicą. Ale wtedy zdawalność poleciała by na twarz. Moze jakieś 15% zdało by mature. Może i dobrze? Ale nikt na to nie pozwoli. Odpowiedz Link Zgłoś