infomozg Strach dzwonić na policję widząc pirata 21.08.09, 10:11 Bo ten pirat może się okazać sędzią z immunitetem i jeszcze my dostaniemy po łbie. Szwedzi nie mają takich problemów, bo u nich prawo jest równe dla wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
michals-3 Nasze drogi groźniejsze niż w Bangladeszu 21.08.09, 10:27 Ależ z tego rankingu wynika, że spośród naszych bezpośrednich sąsiadów lepiej jest tylko w Niemczech (co oczywiste) i w Czechach. Wszędzie indziej jest gorzej. A co to za porównywanie z jakimś Bangladeszem, gdzie pewnie jeździ się głównie na krowach? Odpowiedz Link Zgłoś
kozak-na-koniu Nasze drogi groźniejsze niż w Bangladeszu 21.08.09, 10:35 "W Szwecji kierowca, który zauważy pirata drogowego, dzwoni na policję. U nas takie zachowanie byłoby uznane za donosicielstwo - mówi "Dziennikowi" Andrzej Markowski,psycholog transportu." Natomiast w Polsce takie donosy w 90% są przez policję ignorowane, gdyż liczebność, organizacja oraz wyposażenie różnych służb sprawiają że są one nieporównywalnie bardziej opieszałe i mało skuteczne. Poza tym, rodzajów piractwa drogowego jest wiele. Zupełnie nie rozumiem dlaczego ściga się tylko jeden - ten, polegający na przekraczaniu dozwolonej przepisami i znakami prędkości. Odpowiedz Link Zgłoś
shirokaba Nasze drogi groźniejsze niż w Bangladeszu 21.08.09, 10:54 Ja też kiedyś narzekałam na polskie drogi a teraz marzę o polskich drogach. Drogi po których jeżdżę może mają lepszą nawierzchnię ale są bardzo wąskie i kręte. Bez pobocza, widzę kilka metrów przed sobą. Jeżdżą tu szybko ale wypadków jakoś mniej. Prawo jazdy tymczasowe dostaje się po zdaniu testów teoretycznych, można kupić samochód i jeździć. Dozwolona dawka alkoholu to 0,8 promila a wypadków mniej. Co prawda im bardziej pijany tym bezpieczniej jedzie. Rzadko używają kierunkowskazów. Nie narzekajmy na to co mamy, bo wcale nie jest tak źle. Kraj o którym piszę to Irlandia. Odpowiedz Link Zgłoś
oelefante Dowód na to, że nie stan dróg, a głupota Polaków 21.08.09, 10:57 jest przyczyną wypadków: - gdyby winny był stan dróg, dzienna liczba wypadków byłaby stała, stan dróg się z dnia na dzień nie zmienia. Ponadto obserwowalibyśmy następujące zjawisko - przy gorszej pogodzie wypadków byłoby więcej. Tymczasem najwięcej wypadków jest przy dobrej pogodzie. W miastach mielibyśmy do czynienia z taką samą liczbą poważnych wypadków, co poza miastami. Tak jednak nie jest, bo w miastach ruch odbywa się wolniej. Winnymi wypadków są TYLKO I WYŁĄCZNIE użytkownicy dróg. Odpowiedz Link Zgłoś
brat.siostry Re: Dowód na to, że nie stan dróg, a głupota Pola 21.08.09, 11:29 Ja bym zaproponował żeby każdy kto pisze posta w tym temacie napisał jakim jeździ samochodem, bo mam wrażenie że każdy kto ma dobry samochód pisze ze drogi są złe, a ci co mają kiepskie samochody albo wogóle ich nie mają piszą że to kierowcy są wszystkiemu winni!! Ja jeżdze Mitsubishi Coltem z 93 r., staram sie przestrzegać przepisów (poza prędkością bo w Warszawie nawet autobusy nie jeżdzą 50 tak jak jest ograniczenie) i owszem uważam że duża jest wina kierowców ale nie można mówić że tylko oni są wszystkiemu winni. Na głównej drodze krajowej (7) za Łomiankami od strony warszawy jadąc zaczyna sie droga ekspresowa (dozwolona prędkość 110) - ja osobiście nie czułem sie pewnie jadąc 90 !! droga masakrycznie nierówna, koleiny, górki pagórki!! Na takiej drodze nawet najlepszy kierowca jadąc przepisowo ma szanse wylądować na barierce więc nie piszcie ze wszystkiemu winni są kierowcy. Owszem - duża część kierowców wogóle nie patrzy na znaki, nie dostosowuje jazdy do warunków na drodze, nagminnie wymusza pierwszeństwo. Uważam że wszyscy kierowcy po 70 roku życia powinni przechodzić jakieś badania (wzrok, czas reagowania itd.), na kursach na prawo jazdy powinno sie jeździć po autostradach (gdyby były bo z warszawy żeby dojechać do najbliższej autostrady to dwie godziny jazd z pewnością nie wystarczą ;) Najlepszy przykład że to nie wszystkiemu są winni kierwocy. Droga Warszawa - Wyszków. Odkąd zrobili po dwa pasy w jedną strone zupełnie inaczej sie jeździ (w moim odczuciu bezpieczniej pomimo że niewielu jest kierowców jadących poniżej 100). Wcześniej zanim zrobili tą droge bardzo często jak jeździłem widziałem róznego rodzaju wypadki (groźniejsze lub mniej groźne), odkąd zbudowali droge żadnego wypadku nie widziałem - a pierwszy śmiertelny miał miejsce po ponad pół roku od oddania drogi do użytku. Więc chyba nie tylko kierowcy są wszystkiemu winni ale stan dróg również ma jakieś znaczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
czwarty.wymiar Odnoszę podobne wrażenie... 21.08.09, 11:46 Odnoszę podobne wrażenie, że ci twierdzący, iż stan dróg nie ma nic do rzeczy, są tzw. "niedzielnymi kierowcami". Dla oświcenia proponowałbym im przejechać się głównymi drogami po Polsce tak ze 300-400 km, a potem identyczną trasę zaliczyć np. w Niemczech. Odpowiedz Link Zgłoś
nieprawomyslny Nasze drogi groźniejsze niż w Bangladeszu 21.08.09, 11:00 Frustracja kierowców ma czasem swoje uzasadnienie - jakość dróg (omijanie dziur i kolein absorbuje uwagę i stwarza zagrożenie) - sposób przeprowadzanie remontów (niemal każdy objazd jest "niedoznakowany") - bezmyslność/głupota drogowców (po dwa pasy w kazdym kierunku, a miedzy nimi przedział zaledwie 1m, tak że kiedy ktoś chce skręcić w lewo blokuje kufrem cały pas, a wystarczyłoby bez zwiekszenia kosztów zrobic szerszą przegrodę, bo dookoła mnóstwo niezagospodarowanej przestrzeni publicznej, przykłady mozna mnożyć) - częste ograniczenia stawiane tylko po to, by kasować jeleni (nawet policja bez sygnału je łamie!) To wszystko sprawia, ze przejechanie polski zajmuje tyle czasu, co całej Francji i Niemiec razem wzietych. Polski kierowca nie może "odrobić" czasu na autostradzie, jak obywatel cywilizowanego swiata. Ceny benzyny mamy jak na zachodzie, państwo miało/ma cholerny obowiązek żeby przez 20 lat poprawić jakość infrastruktury, przed wojną w krótszym czasie zbudowano całe miasto i port. Na koniec - w żadnym razie nie usprwiedliwiam brawury i chamstwa, jedynie znajduję wytłumaczenie, co wyzwala w ludziach to zło. Odpowiedz Link Zgłoś
wmraf Nasze drogi groźniejsze niż w Bangladeszu 21.08.09, 11:07 Ale ta ilość wypadków nie wynika ze stanu dróg. Wynika z kultury jazdy i nie przestrzegania przepisów. Jasne, że stan dróg wciąż wymaga poprawy, ale nie jest to jedyny czynnik. Odpowiedz Link Zgłoś
dwabrowary Nie brakuje nam cierpliwości, tylko autostrad 21.08.09, 11:27 Przejedźcie się np. ze Szczecina do Warszawy, albo z Warszawy do Wrocławia. Chcecie jechać przepisowo? Droga zajmie wam około 10 godzin. Niestety sporo kierowców nadal ma "kompleks malucha" - przesiadamy się do lepszych samochodów i chcemy imponować innym na drodze. Stąd brawura - z resztą zupełnie bez sensu (jakże często gnanie na złamanie karku skraca podróż o... 10 minut). Żaden dodatkowy fotoradar tu niestety nie pomoże. Odpowiedz Link Zgłoś
everettdasherbreed Re: Nie brakuje nam cierpliwości, tylko autostrad 21.08.09, 11:28 Powstał obyczaj ostrego dodawania gazu po minięciu fotoradaru. Trudno nazwać to poprawą bezpieczeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
znam-sie Re: Nie brakuje nam cierpliwości, tylko autostrad 21.08.09, 11:50 W POLSCE SA DROGI DO NICZEGO , PODOBNIE ZRESZTA JAK W CZECHACH ALE RZADZIEJ DROGI SA WINNE WYPADKOWI , TO POLACY JEZDZA SKANDALICZNIE Specjaliści podkreślają, że Polakom brakuje na drodze cierpliwości. I ciągle się spieszą. Brakuje nam nie tylko kultury jazdy, ale i zamiłowania do przestrzegania przepisów - W Szwecji kierowca, który zauważy pirata drogowego, dzwoni na policję. U nas takie zachowanie byłoby uznane za donosicielstwo - mówi "Dziennikowi" Andrzej Markowski,psycholog transportu. POLACZEK ZAPIE... 100 PO TERENIE ZABUDOWANYM A NA MIEJSCU BEDZIE SZYBCIEJ O ... 5 MINUT. W POLSCE TO JEST DZIWACZNA TENDENCJA DO GAZOWANIA GDZIE POPADNIE , POLAK SIE SPIESZY ALE NAPRAWDE NIE WIADOMO GDZIE I PO CO, JA BYM ZROZUMIAL JAKBY ŻONA RODZIŁA ALBO FACET MIAL BARDZO POWAZNA FIRME I SUPER WAZNEGO KONTRAHENTA , ALE POLACY SIE SPIESZA BO SIE SPIESZA, JEDEN SIE POPISUJE, DRUGI JEST GŁUPI, TRZECIEMU DO TEJ PORY ZAWSZE SIE UDAWALO UJECHAĆ BEZ WIELKIEGO MANDATU I WYPADKU TO MYSLI ZE JEZDZI POPRAWNIE POTEM TA CAŁA SIATKA FOTORADARÓW NAJWIECEJ DAJE PO DUPIE NORMALNYM KIEROWCOM Odpowiedz Link Zgłoś
solardragon popieram tezę, ze to kierowca zazwyczaj zabija 21.08.09, 11:31 a nie droga - widzę jak jeżdżą kierowcy na Kaszubach. Nie wiem skąd to poczucie pewności, ale jak ktoś leci jednopasmową wąską droga 120 km/h i ma pofalowane pobocze to w końcu go wyrzuci i 'zaparkuje' w lesie ----------------------------------------- www.slodkiezycie.pl - portal społecznościowy dla CUKRZYKÓW, ich rodzin i LEKARZY DIABETOLOGÓW Odpowiedz Link Zgłoś
balrog008 Szwecja- kraj totalitarny 21.08.09, 11:36 A jak to w kraju totalitarnym- wszelkiego rodzaju donosicielstwo i konfidenci są mili władzy. Niedługo wychwalą jakiegoś młodzika, który doniósł na swojego ojca za "nienawistny i zaściankowy" język, bo ten- powiedzmy- skrytykował jakiegoś pederastę. Niczym za Stalina. Oczywiście dziś nikt głośno nie powie, że Szwecja to kraj totalitarny, tylko "wolny i demokratyczny" a o totalitaryzmie mówi się o Niemczech za Hitlera, Włoszech za Mussoliniego (kontrowersyjne, raczej kraj autorytarny) czy Hiszpanii za Franco (???!!!). Bo o ZSRR czy Chinach już niektórym złe słowo przez gardło nie przejdzie... Odpowiedz Link Zgłoś
kylax Nie tylko Szwecja. 21.08.09, 22:52 Wielka Brytania, Rosja, Chiny, duza czesc USA, kraje islamskie tez. Odpowiedz Link Zgłoś
michu197706 Porównanie!!!!!!!! 21.08.09, 11:36 DLA PORÓWNANIA (CYTUJĘ ZA CIA WORLD FACT BOOK): POWIERZCHNIA POLSKI: 312 TYS KM KWADRATOWYCH, POWIERZCHNIA BANGLADESZU: 143 TYS KM KWADRATOWYCH DŁUGOŚĆ DRÓG: W POLSCE 423 TYS. KILOMETRÓW W BANGLADESZU 239 TYS. KILOMETRÓW DROGI UTWARDZONE: POLSKA: 295 TYS. KM BANGLADESZ: 22 TYS. KM DROGI GRUNTOWE I NIEUTWARDZONE POLSKA: 128 TYS. KM BANGLADESZ: 216 TYS. KM WNIOSKI NASUWAJĄ SIĘ SAME. ARTYKUŁ TO BZDURA. PONADTO PROSZĘ PORÓWNAĆ KULTURĘ KIEROWCÓW Z POLSKI I Z AZJI, GDZIE LEŻY BANGLADESZ. KIEDYŚ BYWAŁEM W TAJLANDII I JEŚLI W BANGLADESZU KIEROWCY JEŻDŻĄ CHOĆBY PODOBNIE JAK CO W TAJLANDII TO CUD, ŻE TAM JESZCZE KTOKOLWIEK ŻYJE. KILKA RAZY W TAJLANDII ROZJECHANOBY MNIE NA PASACH NA ZIELONYM ŚWIETLE. PRZECHODZI SIĘ PRZEZ ULICĘ WYŁĄCZNIE NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ. BÓG JEDEN RACZY WIEDZIEĆ JAK CZŁOWIEK DAJE RADĘ TAM JEŹDZIĆ. POZA TYM W ARTYKULE NIKT NIE PODAŁ, ŻE ILOŚĆ DRÓG UTWARDZONYCH W BANGLADESZU NIE PRZEKRACZA 10% TEGO CO W POLSCE. KTOŚ MĄDRY KIEDYŚ POWIEDZIAŁ, ŻE NIE MA WIĘKSZEGO KŁAMSTWA NIŻ STATYSTYKA. W KOŃCU STATYSTYCZNIE RZECZ BIORĄC CZŁOWIEKA W ZESTAWIENIU Z KONIEM, TO KAŻDY MA PO TRZY NOGI. DAJE DO MYŚLENIA? Odpowiedz Link Zgłoś
mepron Nasze drogi groźniejsze niż w Bangladeszu 21.08.09, 11:45 Przestańcie wypisywać bzdury - to nie drogi tylko polscy kierowcy Odpowiedz Link Zgłoś
j-50 Przyczyny są znane od dawna 21.08.09, 12:34 A przyczynami są: 1) niska kultura jazdy; 2) brak poważania dla prawa; 3) hodowla drzew przydrożnych; 4) zły stan nawierzchni i zła geometria wielu dróg; 5) złe oznakowanie. Ad. 1. Kultura jazdy stopniowo się u nas poprawia, ale nadal jest fatalna. Nie jest to jednak najważniejsza przyczyna wypadków. Ad. 2. Brak poszanowania dla prawa jest jedną z głównych przyczyn wypadków drogowych. Szacuję, że ok. 30% kierowców przekracza prędkość dopuszczalną na terenie zabudowanym o przynajmniej 20 km/h. Podobne przekroczenie prędkości poza terenem zabudowanym dotyczy jak szacuję ok. 10% kierowców (dotyczy dopuszczalnej 90). Ad. 3. Drzewa przydrożne są u nas zarówno przyczyną samych wypadków, jak też przyczyną bardzo znacznego pogorszenia ich skutków. O ile mogę zrozumieć protesty przeciwko wycinaniu drzew przydrożnych o poważnej wartości przyrodniczej lub kulturowej, to zupełnie nie mogę pojąć nasadzania nowych drzew przydrożnych. Ludzie czyniący to oraz popierający takie urządzanie zieleni przydrożnej mają na sumieniu tysiące ofiar śmiertelnych lub kalek. Przy tej okazji wyjaśniam: a) jeżeli przy drodze o parametrach krajowej lub wojewódzkiej drzewa rosną za rowem - to max prędkość dopuszczalna powinna wynosić nie więcej niż 70 km/h. b) jeżeli przy takich drogach drzewa rosną pomiędzy rowem i krawędzią jezdni, to max prędkość dopuszczalna nie powinna być większa niż 50 km/h; c) przy drogach niższej kategorii i zadrzewionych prędkości wyżej wskazane powinny być obniżone o dalsze 20 km/h; to oznacza, że na zadrzewionej przy jezdni drodze powiatowej lub gminnej max prędkość dopuszczalna powinna wynosić 30 km/h; jej zwiększenie do 40 km/h lub więcej powinno być odrębnie uzasadniane przez specjalistę, który powinien następnie sądownie odpowiadać w przypadku wykazania, że jego uzasadnienie było błędne dla normalnych warunków. Ad. 4) Zły stan nawierzchni. Jest najczęściej pośrednią przyczyną wypadków. Jest to najczęściej powodowane koniecznością skupiania uwagi kierowcy na strefie bezpośrednio przed autem, a niekiedy także koniecznością omijania dziur (nieutrzymywanie stabilnego kierunku jazdy). Ad. 6. Złe oznakowanie. Znaków jest w ogólności za dużo i zbyt często zawierają napisy (to powinno być całkowicie wyeliminowane, bo jak ma je przeczytać jakiś helmut lub żabojad?). Szczególnym przekleństwem polskich dróg jest ustawianie przez służby drogowe znaków ograniczenia prędkości (żaden fajansiarz nie powinien mieć do tego prawa). Znaki te określają zwykle "dyżurne" ograniczenie - bez względu na potrzebę. Zwłaszcza wskazać mogę, że o ile znaki takie mogą być uzasadnione podczas samego wykonywania robót przez ludzi i sprzęt ciężki, to po ich zakończeniu powinny być zmieniane. Kierowcy wiedząc o tym mankamencie totalnie olewają takie ograniczenia prędkości. Bo tylko idiota by ich dotrzymywał. Odpowiedz Link Zgłoś
j-50 Re: Rozwijam to dalej 21.08.09, 13:25 Wiele znaków ograniczenia prędkości dotyczy nie tyle normalnych warunków jazdy - co szczególnych. Tak więc ogranicza się prędkość na odcinkach o nawierzchni źle wykonanej i śliskiej. Zwykle śliskość dotyczy pogorszonych warunków atmosferycznych. Kierowcy z kolei wiedzą o tym i mają w swym włochatym tyłku takie ograniczenia podczas dobrych warunków jazdy. Powiedzieć można zatem jedno: znaki drogowe są u nas stawiane przez idiotów - a nie dla idiotów. Szczególną uwagę należy przyłożyć na szkolenie kierowców. Osobiście uważam, że powinny być zasady zmienione. Kierowca otrzymujący prawo jazdy powinien być zobligowany do wykupienia kursów bezpiecznej jazdy w ciągu kolejnych 3-5 lat (do dyskusji). W tym czasie powinien odbyć kursy bez auta - podnoszące jego wiedzę o ocenie prędkości bezpiecznej, ocenie zachowań innych użytkowników drogi (przewidywanie!), o kulturze jazdy oraz o kulturze prawnej. Ja rozumiem, że zaraz podniesie się krzyk, że promuję tu firmy uczące jazdy. No to ja dodam jedno. Nauka jazdy w firmie powinna mieć odpowiednią dokumentację. Powinna ona być potwierdzona podpisem kursanta. Tenże kursant powinien być pouczony, że złożenie jego podpisu powoduje zwiększenie jego przyszłej odpowiedzialności prawnej (zdjętej z uczącego). Jeżeli kursant widzi uchybienia - powinien tego nie podpisywać i sprawa powinna trafić do arbitrażu zawodowego. Ale ja już widzę, że takie numery to nie dla państwa skróliczałego i spomrocznionego przez skocznego. Wszystko musi mieć czas i miejsce. Jakoście skocznego chwieja sobie na początku wybrali - to teraz umierajcie na drogach. Wszystko co się teraz w RP dzieje jest skutkiem skoczności pomrocznej. Odpowiedz Link Zgłoś
asd616 Nasze drogi groźniejsze niż w Bangladeszu 21.08.09, 12:37 Drogi i ich fatalne oznaczenie to jedna sprawa, druga - Polacy generalnie bardzo źle jeżdżą w porównaniu z np. Niemcami. Odpowiedz Link Zgłoś
wybitniemadry glupim polskim kierowcom nalezy zabierac samochod 21.08.09, 12:41 zarekwirowany samochod na oczach delikwenta sciska sie w kostke i na zlom, zadnych licytacji sprzedazy itp, lzy dresiarzy, ubekow, poslow i innego scierwa beda filmowane i upubliczniane na utube. Odpowiedz Link Zgłoś
j-50 Re: glupim polskim kierowcom nalezy zabierac samo 21.08.09, 12:45 A co zabrać głupcowi sadzącemu drzewa przy drodze? Odpowiedz Link Zgłoś
lucusia3 Re: Nasze drogi groźniejsze niż w Bangladeszu 21.08.09, 13:33 angrusz1 napisał: > > Ten ranking określa raczej poziom cywilizacyjny kierowców - ich > mentalność . > Taka jest mentalność niektórych kierowców w Polsce . > Bo to ci kierowcy a nie drogi są powodem wypadków - ich szaleńcza > jazda . Nie do końca Panie angruszu1. Kierowcy na całym świecie są w podobnym stopniu inteligentni, tylko: 1.W cywilizowanych miejscach (jak widać w Bangladeszu bardziej niż w Polsce) organizuje się ruch drogowy tak, by unikać zagrożeń. U nas jest tendencja wręcz przeciwna (na przykład rowy jak przepaście tuż przy drogach - czemu w innych krajach jakoś inaczej jest rozwiązywane odprowadzenie wody z jezdni a nie za pomocą co najmniej 2 m dołu, także na zakrętach, absolutnie nie zabezpieczonego solidnymi bandami).Może chodzi o naturalną eliminację gorszych kierowców i samochodów? Ale tusię eliminuje tych ostrożniejszych też, bo gdy ustępują wyprzedzającemu na trzeciego,łapią żwir i spadają do tej przepaści z małymi szansami na przeżycie. Alternatywą jest więc czołówka, albo dachowanie. We Francji by tylko pojechali kawałak po łące, może koło by zerwali, ale sądze, że o siniakiach pewnie by nie było mowy. 2.Istnieją chodniki dla pieszych, albo pobocza. A przystanki nie są tworzone w pasie ruchu przy zakręcie, albo za górką. 3. Zwalniacze ruchu przy miejscach zabudowanych - ronda, wysepki, garby, u nas to absolutnie zakazane, nawet nie na ważniejszych drogach. Czyżby samochody rządowe nie mogłyby odpowiednio szybko przemieszczać się, gdyż jak wszyscy byliby zmuszeni do zwolnienia przed objeżdżaniem wysepki? 4.Policja pilnuje odludnych i niezbudowanych miejsc, gdyż tam jest większa szansa, niż na przykład pod szkołą w centrum, na kogoś,kto doda gazu i można zgarnąć łapówę. W cywilizowanych krajach policja dba o najbardziej newralgiczne miejsca, gdzie są najcżęściej wypadki, a nie o krzaki w polu, w których można schować radar.Także określenia prędkości są dostosowane do otoczenia drogi, a nie stawiane dośc dowolnie, pewnie przy prośbach ze strony szwagra policjanta, by na prostej, niezudowanej, świeżo wyremontowanej, postawić ograniczenie np. do 40. 5.Urzędnicy robią mniejsze przekręty i nie gwarantują dzieżawiącym autostradę, że nie zbudują obwodnic wsi i miasteczek w jej pobliżu, by nie redukować zysków kolegów (by nie być gołosłownym - odsyłam do Zabierzowa i okolic autostrady A4 przy Krakowie, tam zagwarantowano w dokumentach, że obwodnic nie będzie), a wjazdy przed Krakowem są zbudowane ale zamknięte, żeby wszyscy musieli przejeżdżać przez bramki krakowskie i płacić, co niestety kończy się tym, że cały ruch z np. kamieniołomów, przechodzi przez kilkanaście wsi w okolicy wjazdu (bo kamienie idą w dużym stopniu na budowę i remont autostrady). 6. Służby drogowe i twórcy prawa w innych krajach potrafią sobie poradzić z przeładowanymi ciężarówkami, które tak naprawdę w 100% niszczą nasze drogi.Ale skoro właściciele tych firm dobrze zarabiają, a nasi urzednicy też tak chcą, więc nic "nie da" się zrobić. A naprawdę w małym samochodzie bardzo łatwo stracić panowanie, nawet przy nie tak dużych szybkościach, gdy mamy głebokie koleiny zalane wodą,o rozstawie, który w żaden sposób nie przystaje do naszego samochodu. Tu dopiero wymieniłabym mało rozsądnych i ślepych kierowców, ale powtarzam, nie sądze, żebyich było w Polsce więcej niż np. w Niemczech czy Włoszech. Odpowiedz Link Zgłoś
spiskowa.teoria.dziejow Re: Nasze drogi groźniejsze niż w Bangladeszu 21.08.09, 22:13 angrusz1 napisał: Nasze drogi groźniejsze niż w Bangladeszu - Zmienił bym tytuł na: Nasze drogi groźniejsze niż w Afganistanie. W tym roku zginął tam 1 polski najemnik, a na polskich drogach parę tysięcy niewinnych ludzi i ani jeden żołnierz. Odpowiedz Link Zgłoś
framberg [...] 21.08.09, 22:47 Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
kylax Nic nadzwyczajnego. 21.08.09, 22:51 Brak obwodnic miast, brak autostrad, korki i rozwalona nawierzchnia. Sam, po dluzszej jezdzie w takich warunkach, zaczynam 'piracic'. -- www.fuckislam.com Odpowiedz Link Zgłoś