lilith76
05.10.12, 20:22
Pytałam już na znajomych forach, ale ktoś podrzucił ten adres.
W zeszły weekend moja trzyletnia córka była u taty.
W niedzielę dostała tam dziwnej wysypki - w dolnej, lewej części pleców skupisko krost. Tak kilkanaście. Rozdrapała je do czerwoności.
W poniedziałek wróciła i na wszelki wypadek dałam wapno i syrop przeciwalergiczny (dostałam receptę, gdy rok temu tez miała dziwne wysypisko krost, ale na skórze głowy i twarzy). Krosty od razu zbladły i w 3-2 dni zniknęły. Zostały jeszcze gojące się kropki od rozdrapanych ranek.
Dziś, w piątek, w przedszkolu pojawiły się nowe krosty - po jednej na rękach, jedna na pupie i jedna na brzuchu. Nie mają pęcherzyków. W buzi nic.
Nie ma gorączki, przeziębienia, złego nastroju.
W przedszkolu już się niepokoją. Mają pierwsze dzieci z gorączką bostońską.
Co to u licha jest???
Tamto sprzed roku też przyszło, poszło.
Czy to może być dopiero początek bostońskiej?
Ospę przeszła pół roku temu.
Może dalej dawać wapno i syrop?