mae24
04.11.12, 13:26
Witam,
Moja 11to miesieczna coreczka zazwyczaj budzila sie usmiechnieta. Kiedy w nocy budzila sie glodna to tez nie plakala, tylko wolala mnie "eeh". Do 6tego miesiac byla na 50tym centylu i dosc czesto przesypiala noce. Od kiedy zaczelysmy rozszerzac diete, zaczely sie problemy, nie przybierala prawidlowo i pediatra radzila karmic ja w nocy i przy kazdej okazji. 6 zebow tez nie pomoglo. Mala zle zareagowala na jajko, probowalysmy dwa razy(z kilku tygodniowa przerwa), zawsze konczylo sie wymiotami.
Od miesiaca mala jest w zlobku. Po pierwszych paru dniach zlapala wirusa, byly wymioty i brak apetytu. Pote byla znaczna poprawa, mala jadla porcje wieksze niz kiedykolwiek wczesniej i w domu i w zlobku. Niestety drugi wirus i okazuje sie, ze mala rosnie jak powinna ale jej waga juz dawno jest poza siatka centylowa. Zrobilismy badania, ale wszystko wyszlo ok. Zdaniem pediatry to tylko wirus, przejdzie.
Od kiedy mala zachorowala budzi sie z placzem. Kilka razy w ciagu nocy, a dzis nawet w trakcie drzemki. Nawet kiedy jest zmaczona ma problemy z zasnieciem, mimo ze chetnie idzie do lozeczka. Kiedy klade ja do lozeczka, kokosi sie bardzo zadowolona, ze idzie juz spac, a po paru minutach wybucha placzem.
Martwi mnie jej waga i te nocna placze. W dzien jej zachowanie jest zupelnie normalne, bawi sie smieje. W zlobku tez nic zlego sie nie dzieje, idzie tam chetnie, usmiechnieta. Nie wiem czy to problem z dieta, czy cos innego.
Bede wdzieczna za kazda rade.