aniatc
30.11.13, 07:48
Proszę o poradę, bo nie mam już pomysłów.
Mój synek chorował od czasu do czasu, nic specjalnego. Poprzednia zima minęła w ogóle bez żadnej infekcji. A potem zachorował pierwszy raz w kwietniu. I od tamtej pory okresy kiedy jest zdrowy nie przekraczają 3 a czasem nawet 2 tygodni. Zwykle choruje bardzo gwałtownie, z wysoką gorączką ok 39 stopni, brzydkim kaszlem, katarem. Gardło zwykle tylko zaczerwienione od kaszlu. Często kończy się antybiotykiem, bo bardzo się męczy. Raz nawet dostał sterydy na skurcze oskrzeli - kaszel był nieprzerwany przez 2 doby, nawet przez sen, pierwszy raz widziałam, żeby dziecku dosłownie buzia nie zamykała się nawet na kilka sekund. Ostatnie dwie choroby przeszły w zapalenie ucha.
Dodam, że nie wiążę tych częstych zachorowań z pójściem do przedszkola. Zaczął chodzić we wrześniu, a choroby ruszyły w kwietniu.
Miałam pomysł, że to może jakieś pasożyty, miała badanie kału, nic nie wykryło. Pediatra po objawach wykluczyła związek z pasożytami - nie wiem czy słusznie.
Kolejny pomysł - alergia. Okulista twierdzi, że spojówki ma "alergiczne", laryngolog to samo mówi o śluzówce nosa. Ale jakoś mnie ta teoria nie przekonuje. W grudniu będziemy u alergologa, zobaczymy co powie. Migdał nieznacznie powiększony.
Zastanawia mnie też to, że nikt się od niego nie zaraża. Od kwietnia było conajmniej 10 infekcji, a nikogo nie zaraził ani razu, ani mnie, męża, dziadków, rocznej siostry, ani dzieci znajomych, którzy byli u nas w trakcie infekcji. Czy to może być jakiś trop?
Podaję mu tran, przeszedł też kurację broncho vaxom. Bez rezultatu. Rodzice podpowiadają mi jeszcze preparaty kitu pszczelego.
Bardzo proszę o jakieś pomysły. Zanim padnie odpowiedź, że małe dzieci po prostu często chorują chciałabym poznać jakieś pomysły czym może to być spowodowane, chętnie sprawdzę każdą sugestię, bo czuję, że to nie jest normalne.