smoczy_plomien
06.08.15, 23:23
Mam problem z chudym dzieckiem nie przybierającym w ogóle na wadze. Córka obecnie ma 14 miesięcy, w styczniu ważyła 7.5kg, w maju 7.8kg i od tego czasu waga stoi.
Poród był bardzo długi i bardzo ciężki. Po urodzeniu przystawiona do piersi w ciągu 2h. Była niespokojna, dużo się darła, w nocy nie umiałam jej uspokoić, więc ze 2-3 razy była dokarmiona butelką. Od wyjścia ze szpitala już tylko na piersi. Dziecko bardzo niespokojne i płaczące, pomogło podanie espumisanu w wieku 3 tygodni. Dziecko stopniowo się rozpogadzało i z czasem z wielkiego wrzaskuna zmieniło się w malucha bardzo spokojnego. Espumisan dostawała regularnie do wieku ok. 3.5 miesiąca. W wieku 1 miesiąca całkowicie i na zawsze odrzuciła butelkę. Smoczka nie ssała, ale od wieku ok. 2.5-3 miesięcy załapała kciuka. Karmienia zawsze były długie, ok. 1h, w tym ok. 5-10 minut aktywnego ssania, po tym zasypiała i jeszcze ok. 50 minut wolnego podjadania przez sen. Oderwanie od piersi przed samodzielnym jej wypuszczeniem kończyło się tym, że od razu się budziła i robiła raban.
Nigdy nie sygnalizowała głodu!
Ze 3 razy, w wieku niecałych 3 miesięcy, 4 miesięcy i ok. 5 miesięcy miała tzw. strajki głodowe, które trwały po 3-4 dni, podczas których jadła tylko podczas wieczornego karmienia i raz w nocy. W ciągu dnia odmawiała piersi, odpychała ją, wykręcała się i płakała. Po tych akcjach przyzwyczaiła się do karmienia tylko na leżąco, w żadnej innej pozycji nie chciała już jeść. Ogólnie karmienie jej piersią to był dla mnie koszmar.
Rozszerzanie diety zaczęłam w wieku 5 miesięcy od ilości "na spróbowanie". W wieku 7 miesięcy zapałała chęcią do stałych posiłków i od tamtego czasu je generalnie bardzo chętnie i raczej sporo.
W wieku 8 miesięcy wprowadziliśmy nabiał, po czym wyskoczyły suche placki na łokciach i kolanach, ale zdiagnozowanie skazy białkowej zajęło nam trochę czasu i dopiero w wieku 11.5 miesięcy całkowicie odstawiliśmy wszelkie produkty pochodzenia mlecznego, od razu odstawiłam ją też od piersi. Dodam, że reakcja skórna na podanie mleka utrzymuje się u niej bardzo długo, ok. 6 tygodni, więc tak naprawdę od wprowadzenia diety miała czystą skórę tylko przez jakiś 1-2 tygodnie, bo potem dziadkowie się pomylili i podali mleczną kaszkę, więc dalej organizm nie jest oczyszczony z alergenu. Ma też alergię na jaja.
Urodziła się z wagą 3420g i od początku przybierała raczej mało, ale w normach. Rzutem na taśmę podwoiła masę urodzeniową na 6 miesięcy. Tak było do ok. 7-8 miesięcy, czyli do stycznia. Od tamtego czasu przybierała po 50-100g miesięcznie aż do roku. Od czasu skończenia roku nie przytyła ani nie urosła wcale. Od tamtego czasu chodzi do żłobka, więc nie mogę tak dobrze monitorować jej jedzenia i pilnować, ale panie są poinformowane o problemie, zresztą na razie więcej czasu spędziła w domu na chorobach. Ona od początku rosła powoli. Pamiętam że w rozmiarze 56 chodziła do ok. 2 miesięcy, 62 do 4 miesięcy, potem 68 tylko do 5 miesięcy, bo miała taki okres, że całymi dniami nie schodziła z cyca i w efekcie w ciągu miesiąca przeskoczyła w 74. I w zasadzie do dziś nosi ubrania na 74/80, mimo iż ma już 14 miesięcy.
Miała robioną dwukrotnie morfologię oraz kał na stopień strawienia - wyniki OK. Oboje z mężem jesteśmy wysocy, więc to raczej nie geny. Dopóki nie zaczęła chodzić do żłobka, nigdy nie chorowała. Ruchowo rozwija się powoli, ale w normach, mowę ma rozwiniętą bardzo dobrze, tylko do dziś nie ma zębów. Je chętnie, ale woli mało a często, niż dużo na raz. Generalnie jest to jednak zdrowe, sprawne, pogodne i spokojne dziecko, ma apetyt, dlatego nasza pediatra twierdzi, że taki jej urok. Ja, jak to matka, jednak się niepokoję. Dziś sobie to wszystko poukładałam i stąd mój post - bo widzę, że z jej jedzeniem od początku ciągle było coś nie tak i liczę, że znajdzie się jakaś mądra osoba, która poskłada to do kupy i może mnie uspokoi. Może podpowie, na co zwrócić uwagę, jak karmić. Sorry, że tak szczegółowo, ale coś z tego może być ważne i nie chcę nic pominąć. Może dla specjalisty te wszystkie objawy ułożą się w jakąś całość, której ja nie widzę. Chętnie przyjmę namiary na jakiegoś bardzo doświadczonego lekarza od żywienia niemowląt/małych dzieci, najlepiej na Śląsku, ale może być też Warszawa, Kraków.