Dodaj do ulubionych

chorujący czterolatek - czy wysyłać do przedszkola

10.12.07, 08:20
proszę o rade, bo jestem bliska załamania nerwowego. Mój synek od
września chodzi do przedszkola i jest ciągle chory- niby nic
nadzwyczajnego ale martwi mnie to, ze jest to ciągle to samo: katar,
napadowy suchy kaszel (napady po 15 min z płaczem, pokazuje, ze boli
go klartka piersiowa, do tego dołączają sie uszy i wszystko razem
trwa po 14 dni (uszy jeden dzień) no i wszystko jest bezgoraczkowe!
Lekarz stawia bańki (twiedzaC ZE SŁYSZY POJEDYNCZE FURCZENIA NAD
OSKRZELAMI), wcześniej dostawał tylko syropy wykrztuśne, raz dostał
Eurespal, raz Bactrim ale i tak wszystko wyglądało podobnie. Martwi
mnie że te choroby są bezgorączkowe, nawet stan podgorączkowy trwa
tylko 1 dzień, kaszel ok.5 a później niekończacy sie, wodnisty katar.
Co ja mam z nim robić? Martwi mnie to wszystko też i z tego powodu,
ze jestem asmatyczką i zastanawiam sie czy i u noego to nie jest
poczatek? Proszę poradźcie co robić, czym leczyć? jhak wzmocnić mu
odporność? nie chce rezygnować z przedszkola - bo on je bardzo lubi
i przedszkole super na niego wpływa, choć tak rzadko w nim bywa...
no i jeszcze jedno czy w takim stanie (bez gorączki i kaszlu ale z
katarem) puszczać go do przedszkola??? inne dzieci chodzą... i sama
nie wiem co robić - ja dziecka zakatarzonego nie puszczam, leczę
przez dwa tygodnie w domu a potem on idzie na dwa dni i kółko sie
zamyka... proszę o rade! rodzice innych dzieci szczerze mi mówią, ze
jak by z powodu kataru nie puszczali dziecka do przedszkola to w
ogóle by do niego nie chodziło
Obserwuj wątek
    • kerstink Re: chorujący czterolatek - czy wysyłać do przeds 10.12.07, 08:46
      Jak odzywiasz dziecko ?
      Czy zbadalas pasozyty ?
    • protozoa Re: chorujący czterolatek - czy wysyłać do przeds 10.12.07, 09:19
      Pojedyncze furczenia są sygnałem, że cos dzieje się źle. Stan
      dziecka to potwierdza. Chcesz miec kłopoty - vide wątek "ciagle
      choruje" - wyslij do przedszkola.
      Chcesz dziecko wyleczyć - dolecz. Jedna z mam ma obsesje na punkcie
      pasozytów i diety ( i jeszcze jest zaciekłym wrogiem szczepień).
      Jest to jednak stosunkowo rzadko dieta i pasozyty sa to winne.
      Przypuszczam, że są to nakładające się na siebie niedoleczone
      infekcje przy nie najleopszej odporności i obciążeniu astma.
      • kerstink Re: chorujący czterolatek - czy wysyłać do przeds 10.12.07, 09:36
        Mysle, ze nie wiele wiesz o diecie, a o pasozytach powinnas wiedziec.
      • szwedka111 Re: chorujący czterolatek - czy wysyłać do przeds 10.12.07, 14:38
        co to znaczy dieta? je warzywa, owoce, mięso duszone, pieczone,
        ryby, mleko tylko w proszku (zwykłego nie chce)ale je twarogi,
        jogurty, wcześniej (przed pójściem do przedszkola) też je jadł.
        Dziecko doleczam, bo mam to szczęście, że ja pracuje, mąż pracuje
        ale moja mama sie chętnie nim zajmuje, więc nie mam parcia, ze muszę
        go słać do przedszkola chorego. Problem, w tym: ja go wyleczam -
        idzie bez kataru i kaszlu a po dwóch dniach wraca z takim samym
        nasileniem objawów, jakby wcześniej wcale mu one nie przeszły i tak
        w kółko!!!!!!! Ręce mi opadają, bo po pierwsze: nie chce żeby
        chorował, po drugie moja mama ma prawo do odpoczynku a po trzecie
        przedszkole fajnie go rozwija. Jak ja mam go leczyć? czym? martwi
        mnie że nie ma gorączki, wcześniej chorował rzadko ale jak miał byle
        jaką infekcję to wysoko goraczkował i szybciej zdrowiał a teraz to
        są takie dłuuuugie, bezgorączkowe infekcje. Lekarz go bada,
        stwierdza rozpulchnione gardło bez treści patologicznej, uszy
        kataralne,bo i ma 2 tyg katar pojedyncze furczenia nad oskrzelami,
        stawia w gabinecie bańki (antybiotykami nie szasta), zapisuje
        syropty wykrztuśne: mocosolvan, herbapect, syrop prawoślazowy, oraz
        ketotifen, clemastinum, syropy działają, kaszel staje się mokry i po
        ok. 2 tyg, mija, dziecko idzie do przedszkola i znowu to samo!
        Zastanawiam się czy po prostu teraz nie zrobić odwrotnie niż zawsze,
        czyli potrzymać go 2,3 dni i wysłać do przedszkola z katarem i
        kaszlem (inne dzieci tak chodzą, więc wyzbyłam sie już oporów, ze
        zarazi inne dzieci)- może wtedy złapie odporność??? słyszałam opinię
        że dzieci w grupach z czasem uodparniają sie na siebie nawzajem i
        może tu tkwi klucz do sukcesu? co uważacie na ten temat?
        • kerstink Re: chorujący czterolatek - czy wysyłać do przeds 11.12.07, 08:59
          Moje dzieci pod wplywem diety bezmlecznej (no powiedzmy prawie bezmlecznej, bo
          maslo maja i czasem ser zolty) i bez chemii, a slodycze maja raz w tygodniu, w
          ogole przestaly miec katary, no moze maja go z dwa razy w roku i wtedy tez nie
          jakis straszny. Mleko i przetwory. tez cukier, zasluzuja organizm, a sluz to
          idealne miejsce dla drobnoustrojow. A zarazki lapia moje dzieci od rana do wieczora.

          Kolejny problem to robaki, latwo dziecko sobie lapie w przedszkolu - nie ma na
          to sily. I one rowniez powoduja rozne objawy, ktore latwo mylic z
          przeziebieniem, no bo przeciez organizm walczy.
          Dlatego moja uwaga o diecie i o badaniu na robaki.
    • ania_sor Re: chorujący czterolatek - czy wysyłać do przeds 10.12.07, 09:53
      Moja córeczka chodzi juz 2 rok do przedszkola i ma takie objawy jak
      twuj synek testy badania cuda na kiju i dalej to samo
      (choc wydaje mi sie ze juz mniej)pewien lekarz powiedzial e musi z
      tego wyrosnac ze do3 lat w przedszkolu powinno przejsc kazal
      puszczac córke z katarem i lekkim kaszlem nie infekcyjnym i tak
      zaczelam ja puszczac wydaje mi sie ze nabiera odpornosci PODAJE JEJ
      NP Tydzien sanostol potem tydzien przerwy i witaminy dladzieci z
      kubusiem puchatkiem i ze 2 tyg przerwy itd Wiem co przezywasz ile
      nocy nie przespanych (unas dochodzilo do dusznosci podobnych do
      astmy nawes skonczylo sie na wziewkach)POWODZENIA I CIERPLIWOSCI
      • katarzyna_barszcz Re: do protozoa 10.12.07, 14:16
        Jesteś lekarzem, jak sama piszesz i wielkim wrogiem posyłania
        dziecka do przedszkola czy szkoły gdy jest chore, a czy tobie nie
        zdarzyło się posłać dziecka do szkoły z katarem czy kaszlem?
        Patrz post"CIĄGLE CHORY"
        • katarzyna_barszcz Re: do protozoa 10.12.07, 14:21
          I jeszcze jedno.
          Kiedy dziecko ma nabrać więcej odporności? Jak będzie ciągle
          siedziało w domu?

          ania_sor ma rację.
          • protozoa Re: do protozoa 10.12.07, 14:45
            Moje dzieci nie chodziły przeziebione ani do szkoły ani do
            przedszkola. Po prostu ważniejszej sprawy nie było niz ich zdrowie.
            A kiedy miały nabrać odporności? Ano byli karmieni piersia ponad 2
            lata, racjonalnie odzywiani, porządnie zaszczepieni, bardzo duzo
            przebywali na świezym powietrzu, latem byli co najmniej 6 tygodni
            nad morzem, zimą 2 tygodnie w górach, i co najmniej tydzień w marcu
            także w górach.
            Jesli nam się udało ( organizacyjnie i finansowo) chłopcy wyjeżdżali
            jeszcze raz jesienia nad Bałtyk wtedy gdy były silne wiatry.
            Krytyczny był jeden rok w przedszkolu, gdy zaliczyli kilka infekcji
            wirusowych, Rotawirusa.
            Znam inne sposoby uodporniania niz pobyt chorych dzieci w
            szkole/przedszkolu. Jak Ty nie, to nie dziw się, że choruje.
            • katarzyna_barszcz Re: do protozoa 10.12.07, 17:45
              No widzisz sama piszesz(patrz:"ciągle chory"), że twoje dzieci
              prawie nigdy nie brały antybiotyków. Też bym chciała zeby moje
              dzieci ich nie brały. Ale za każdym razem gdy idę do lekarza z
              dzieckiem zawsze jest jedna diagnoza-zapalenie gardła i
              antybiotyk,nigdy nie było nic groźniejszego. A czytałam, że
              zapalenie gardła najczęściej jest spowodowane wirusem i powinno się
              raczej wyleżeć a nie podawać antybiotyk. Więc się pytam: gdzie
              znaleźć takiego lekarza, który nie będzie każdej drobnej infekcji
              leczył antybiotykiem, bo w moim mieście chyba takiego nie ma? I
              drugie pytanie: czym ty leczyłaś swoje? A może twoje dzieci wcale
              nie chorowały? Jeśli tak to tylko pozazdrościć!

              W poście CIĄGLE CHORY piszesz:
              "No tak, studia medyczne sa niepotrzebne, bo i tak każdy Polak zna
              się na medycynie. I po swojemu leczy - a to bańkami, a to ziółkami a
              to dietą. A potem gdy sa komplikacje to wina....lekarzy".

              Jesteś lekarzem więc mnie oświeć, jakie mogą być komplikacje po
              postawieniu dziecku baniek? Ty nigdy nie stosowałaś takich metod:
              ziółka, bańki, dieta? Nie no tak-pani jest po studiach medycznych.
              • protozoa Re: do protozoa 11.12.07, 07:52
                Jesli u moich dzieci pojawiał się ból gardła to przede wszystkim
                gardła były bardzo dokładnie(!!!) obejrzane. W prawie 100% nie było
                tam ropy - czyli ropnej anginy. Dzieci lądowały w domu, w dobrze
                wywietrzonych pomieszczeniach, o pójściu do przedszkola/szkoły nie
                było mowy i.... były leczone objawowo - lek zminiejszający obrzek do
                ssania i ewentualny paracetamol na gorączkę. I ... zero kontaktów z
                otoczeniem.
                Po tygodniu dzieci były zdrowe. Prócz jednego razu, gdy jeden z
                bliźniaków "załapał" anginę - wtedy musielismy wejść z
                antybiotykiem. Juz nie pamiętam jakim ( było to 12-13 lat temu).
                Katary - jednorazowe chusteczki, "odczulacz" - ( najczęściej wapno w
                syropie), NAWILŻANIE MIESZKANIA i .... siedzenie w domu, w cieple i
                dobrze wietrzonym ( kilkanaście razy dziennie) mieszkaniu.
                Letni katar - spacery, ale tam, gdzie nie było skupisk ludzkich.
                A dobrzy lekarze są. Trzeba tylko szukac, pytać i nie oszczędzać.
                Czasem honorarium takiego lekarza jest 2-3 krotnie wyższe niz kogoś
                gorszego. Po prostu lekarz zna swoja wartośc, ma dla dziecka czas,
                dzieli się swoją wiedzą.
                Ja nie miałam takich problemów ze względów rodzinnych, ale
                wybierajac fryzjera 0- idę do mistrza grzebienia ( za 150 złotych)
                zamiast do partacza za 30 zł. Rzadziej, ale lepiej. Bo cenię sobie
                włosy.
    • margin1 Re: chorujący czterolatek - czy wysyłać do przeds 10.12.07, 20:56
      Na litośc boską ! nie wysyłajcie chorych dzieci do przedszkola!
      Dlaczego chcecie obdarować inne dzieci chorobami? moja corka nigdy
      nie chorowala od wrzesnia poszla do przedszkola i już 6 października
      wróciła z przedszkola z salmonellą. wylądowala w szpitalu. lekarz
      mowil że jak mala się dobrze czuje ( a czuła sie juz dobrze na
      trzecią dobę) to można poslać ja do przedszkola. Ja dopiero to
      zrobilam 6 grudnia po trzech badaniach ktore potwierdziły ujemny
      wynik - brak salmonelli. moglam posylac ja do przedszkola a co moje
      chore to niech inne dzieci chorują.
      • szwedka111 Re: chorujący czterolatek - czy wysyłać do przeds 11.12.07, 09:26
        no, słuchajcie, wczoraj byliśmy u lekarza, tym razem byłam
        nastawiona bojowo- w tym sensie, ze nie chciałam dać tak łatwo za
        wygraną, czyli znowu syrop, maść majerankowa, itp. tym czasem nasza
        pani doktor chyba sama już wyczuła, że cos tu nie tak i zleciła
        wymaz gardła w kierunku chlamydii no i czekamy... tydzień. Jak nic
        nie zakwitnie to już zapowiedziała badanie w kierunku pasożytów.
        Dodała, ze obecnie chlamydia rozpanoszyła się powszechnie w
        przedszkolach, złobkach i jest tym mocno zaniepokojona. Twierdzi, ze
        zleca teraz to badanie niamal masowo (i to chyba prawda bo dziś w
        lanoratorium było czarno od dzieci)i twierdzi, ze masowo badanie
        potwierdza obecnośc tej bakterii w gardłach maluchów. Trochę
        poczytałam o tej bakterii - nic to fajnego ale póki nie ma wyniku,
        dlatego mam nadzieję, ze to nie to...
        Pozdarwiam wszytskich acha a Tobie margin1 powiem jedno: miałam taką
        samą teorię jak Ty, i też złościłam sie że inni rodzice posyłają
        chore dzieci, które załatwiają mojego synka ale czas zweryfikował
        moje poglądy (jak zawsze...) i widzac, ze inne dzieci chodza chore,
        w sensie że kaszlą i smarczą, to doprawdy nie miałabym wyrzutów
        sumienia w stosunku do innych dzieci i ich rodziców ale dla
        uspokojenia Ci powiem, ze z salmonellą to też bym dziecka nie
        posłała- bo to trochę co innego katar a salmonella... i jest jeszcze
        trochę innych schorzeń z którymi dziecka bym nie posłała. Proponuję
        Ci natomiast kiedyc pójść na kilka godzin pokazowych do przedszkola
        i zaliczysz taki szok, jak ja - połowie dzieciaków zielone gile
        wisiały do pasa!!!!!!!!!!!! poszłam zawszokowana do Panid yrektor
        przedszkola z pianą na twarzy a ona rozłożyła ręce, twierdząc, ze
        prosiła rodziców sto razy a oni nic - nie maja co zrobić z
        dzieckiem. Przedszkole do którego chodzi mój syn stara sie
        przeciwdziałać takim praktykom i nie podaje żadnych leków w
        przedszkolu ale wierz mi są przedszkola, w których u Pani na biurku
        stoi cała apteka z rozpiską...co komu i ile... szoook. Dyrektor
        powiedziała mi ze teraz to nawet w przedszkolu nie mogą wymagać od
        rodziców zeby przynieśli zaświadczenie że dziecko jest już zdrowe...
        Z zielonym katarem też bym dziecka nie posłała, bo byłoby mi go zal,
        ze się męczy ale z wirusowym posłałabym!!!! co z tego, ze ja go
        kuruję w domu skoro idzie na dwa dni do przedszkola i wraca chory?
        jeśli nie on zarazi inne dzieci, to zrobi to kilkanaścioro innych
        chorujacych i chodzących do przedszkola!

    • ana5695 Re: chorujący czterolatek - czy wysyłać do przeds 10.12.07, 21:37
      Choć trudno mi to przyznać, to tu jednak pani doktor ma
      rację.Dziecko jeśli wyślesz z stanem podgorączkowym do przedszkola,
      to na drugi dzień stan mu się pogorszy,tym bardziej kiedy często
      choruje.No i taki maluszek mało je w przedszkolu,więc niewiem za co
      płacimy,a do tego płacimy jeszcze za leki.Masz tą samą sytuacje co
      ja miałam z moim dzieckiem.Wieczny ból uszek ,nocne
      kaszle,zwracanie ,ciągły katar i brak gorączki.
      • protozoa Re: chorujący czterolatek - czy wysyłać do przeds 11.12.07, 07:54
        Dlaczego trudno przyznać?
        Bo pani doktor z definicji musi byc głupia?::)
        • szwedka111 Re: chorujący czterolatek - czy wysyłać do przeds 11.12.07, 15:56
          no ok ale moje dziecko nie ma stanu nawet podgorączkowego. Przez
          pierwsze dwa, trzy dni ma kaszel, który ustępuje, jedynie katar
          (przeźroczysty) utrzymuje się do dwóch tygodni.
          Jako matka mam dyklemat, bo wiem, ze katat to też choroba ale nie
          posyłając dziecka do przedszkola, osiągam tylko taki efekt, ze go
          wykuruję, idzie na 2 dni i wszystko zaczyna się od nowa, dlatego, ze
          inne dzieci chodzą chore- na co jak wiadomo ani ja ani władze
          przedszkola nie mają wpływu. Dlatego zastanawiam sie czy nie
          wyrządze mu krzywdy, jeśli po ustaniu kaszlu i pod warunkiem, że nie
          ma nawet stanu podgorączkowego, wyślę go do przedszkola?????
    • ana5695 Re: chorujący czterolatek - czy wysyłać do przeds 12.12.07, 17:32
      No tak ,gdyby nie te uszy ,to nie było by tak żle.Zrobisz jak
      uważasz.
    • mikolaj_danko Re: chorujący czterolatek - czy wysyłać do przeds 14.12.07, 19:16
      Niestety infekcje, jedna za drugą, w pierwszym roku przedszkola to często standard i trudno z tym walczyć. Dziecko nie jest alergikiem, przerośniętego trzeciego migdałka doktor nie podejrzewa? Przed pójściem do przedszkola nie chorował, ma rodzeństwo, macie w domu zwierzeta? Kaszlowi i katarowi nie towarzyszą żadne wysypki, bóle brzucha, biegunki?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka