21.03.04, 19:04
Urodzony i wychowany w Tarnowie:) ale nie bylem tam od 22 lat...
Tylko w ostatnie lato przez moze 30 minut. Piekne miasto!
Bede sobie Was podczytywal:) z przyjemnoscia.
Obserwuj wątek
    • qwerty.tarnow Re: Czesc... 21.03.04, 19:32
      Nie tylko podczytywał, ale i aktywnie uczestniczył - co?
      Zapraszamy i witamy!
      • kuczman Re: Czesc... 21.03.04, 19:48
        Czemu by nie, moge uczestniczyc oczywiscie- ale raczej malo wiem co sie w
        Tarnowie dzieje...
        Zwyklem mieszkac na bylej ul. Dzierzynskiego 86, taki blok ze sklepami na
        parterze. Chodzilem do Technikum Chemicznego w Moscicach, ale wyjechalem na
        pare m-cy przed matura. Konkretnie styczen 81...
        • qwerty.tarnow Re: Czesc... 21.03.04, 19:53
          Ale tu mamy nie tylko tematy ściśle związane z Tarnowem. No a poza tym dużo
          tematów wspomnieniowych: jak było kiedyś, dawne sklepy, szkoły, ludzie, itp.
          Myślę, że zawsze coś znajdziesz dla siebie. Jeśli nie w bieżących tematach, to
          może wśród tych starszych.
          Polecam lekturę. I jeszcze raz zapraszam! Zostań z nami!
        • lobuzek1 Re: Czesc... 21.03.04, 20:42
          Zgadza się, toż to blok w moich dawnych rejonach na przesławnej Strusinie!
        • tradycja1 Re: Czesc... 21.03.04, 21:15
          Rejon kojarze, to co prawda nie moja okolica ale w bloku 98 mam znajomych, to
          zupelnie blisko.
          • qwerty.tarnow Re: Czesc... 21.03.04, 21:41
            I proszę - okazuje się jaki ten świat mały: prawie każdy ma tam kogoś lub coś w
            okolicy znajomego. :-)
            • tradycja1 Re: Czesc... 22.03.04, 01:33
              Moze nie tyle swiat jest maly co sam Tarnow :)
              • 1gomez Re: Czesc... 22.03.04, 10:54
                a na dole byla mordownia strusinianka )
                • lobuzek1 Re: Czesc... 22.03.04, 13:55
                  Oj, była speluna...
                  POtem były sklepy,na przemian kosmetyczne, tania odzież i spożywcze, a teraz
                  nawet nie wiem co tam się mieści. Była chińska knajpa, ale upadła, co wcale w
                  tym rejonie nie powinno dziwić.
                  • kuczman Re: Czesc... 22.03.04, 14:32
                    No prosze... a ja akurat mieszkalem w tej klatce przy Strusiniance i obowniczym.
                    Ale wtedy jeszcze nie bylo blokow po drugiej stronie Reymonta tylko domki i
                    ogrody. Przjechalismy tamtedy samochodem i szczerze mowiac, wcale nie jestem
                    100% pewien czy bylem tam wlasnie. Niby blok taki byl, szkola #1 tez ale to
                    szybko i w rozgardiaszu gdzie tu skrecac etc.;) Nic to , bedzie kiedys nastepny
                    raz! Ale jak wczesniej napisalem, Tarnow jako miasto bardzo mi sie podobal.
                    Jechalismy wypozyczonym aucikiem z Gdanska przez Warszawe do Tarnowa, Debicy,
                    przez Rzeszow, Lublin do Lomzy... taka lekka paranoja biorac pod uwage ruch
                    drogowy i stan drog.
    • caro33 Re: Czesc... 22.03.04, 14:47
      A ja opuściłem mój kochany Tarnów w 1972. Jestem już stary, a im starszy, tym
      bardziej mi się za Wami tęskni. Co prawda zaglądam raz,dwa razy w roku, ale na
      bardzo krótko i nigdy nie mogę się nacieszyć. Nasłuchuję wszystkich wieści i
      stąd moja obecność na Waszym forum. Mieszkacie w rzeczywiście pięknym mieście,
      mieście z charakterem. Czsami martwię się, czy macie gdzie pracować,czy może
      musicie za chlebem za ocean... ale w statystykach nie wypadacie źle... humor na
      forum Wam dopisuje, więc - tak trzymać! n ie dajcie się "bidzie" Mój dom
      rodzinny w dzielnicy Strusina już nie istnieje, przejeżdżam więc tylko
      samochodem powoli obok tego miejsca i wspominam najszczęśliwsze chwile z
      dzieciństwa.A potem - obowiązkowo do Galerii lub Hybryd. I nie za długo bo rano
      w auto i bye,bye Tarnów! Do nastepnego razu!Więc - miejcie się na baczności!
      będe Was bardzo często podglądał i słał posty (jeśli będę miał coś mądrego do
      powiedzenia)
      • slav4 Re: Czesc... 22.03.04, 15:25
        O qrcze - w '72 to ja się urodziłem....
        A tak a'propos knajpy Strusinianki z postu powyżej to wychowałem się po drugiej
        stronie ulicy (bloki na Reymonta).
        Jak mama zrobiła obiad co mi nie smakował to go nie ruszałem, brałem
        kieszonkowe i na złość mamie głośno obwieszczałem "A TERAZ IDĘ SIĘ NAJEŚĆ
        BIGOSU DO STRUSINIANKI !!!!" Lepszego bigosu nigdzie nie dawali.... Raczej nie
        było to przez Mamę dobrze przyjmowane, he he :oPPP.
        Ech, były czasy.... A sztuczne lodowisko przy szkole No1 pamiętacie ? Potem jak
        już agregaty i rurki rozkradli graliśmy tam w piłkę.
        A wielki jabłkowy sad na Szujskiego gdzie chodziło się "na grandę ???" (czy
        ktoś jeszcze mówi "na grandę" ???)
        A w ogóle to kiedyś kumpel mnie uświadomił: ze Strusiny masz dwa wyjścia - albo
        na ludzi albo do więzienia. Ja (chyba ???) to pierwsze...
        Co nie zmienia faktu że zawsze "ziomale" ze Strusiny z tatuażem i po wyrokach
        poznają Sławka, powiedzą "cześć", przybiją "piątkę", etc. Czasem dam chłopakom
        2 złote na wino.
        Gdzie jak gdzie, ale tam się nie boję chodzić po nocy - sami swoi.
        No, raz - przyznaję - prawie sklepali mi maskę. Ale to były tzw elementy obce.
        Knajpa "Saloon" którą do dziś omijam szerokim łukiem z uwagi na traumatyczne
        przeżycie (chyba) w '98.
        Ale i tak wracam tam z wielkim sentymentem. Te stare bloki/osiedla - fajnie tam
        po prostu.

        Pzdr/Slav
        • qwerty.tarnow Re: Czesc... 22.03.04, 16:33
          "Chodzić na grandę"? Znam to określenie z dzieciństwa. Ale w nim nie
          uczestniczyłem. I teraz też "chodzenia na grandę" nie polecam. A dlaczego, to
          już każdy pewnie rozumie...
          • slav4 Re: Czesc... 22.03.04, 18:22
            A'propos "chodzenia na grandę"
            Nasze "żniwa" na Szujskiego zaczynały się już w późnym sierpniu. Pycha
            jabłuszka, nikt nie pilnował i zawsze potem miałem w szkole po parę jabłek na
            śniadanie.
            Kiedyś (zdaje się właśnie koniec sierpnia) ktoś puścił hasło że w sadzie na
            Szujskiego potrzebują robotników do zbioru jabłek. No to polecieliśmy tam całą
            bandą że może coś zarobimy.
            Podwórko. Wchodzi tak z 10 podrośniętych chłopaków, wychodzi trochę
            przestraszona żona właściciela:
            - Słucham Panów.... ????
            - myśmy się chcieli zgłosić do zbioru jabłek !!!
            - Ale przecież sierpień.... są jeszcze niedobre...
            - E, co też pani mówi, SUPER JUŻ SĄ !!!!
            :o)))))
            • qwerty.tarnow Re: Czesc... 22.03.04, 18:35
              Hahaha
              Już widzę Wasze i Jej miny w tym momencie! :-)))))))))))))))))))))))))))))))))))
              • tradycja1 Re: Czesc... 22.03.04, 22:38
                Na grande nie chodzilam bo mam ogrod za domem :)
                Ale slowo jest mi znane....na grande chodzilam np na bez :)
                Skubalo sie cale krzaki hihi.
                Na Strusine mialam za daleko, bywalam tak dopiero jak przestalam sie trzymac
                mamy spodnicy.

                Kuzynka nie wiedziala dlugo co to granda bo u nich mowilo sie -na opedy-.
                • atob Re: Czesc... 22.03.04, 23:00
                  A u nas za czasow mojej mlodosci mowilo sie : na dierzawe.
                  • atob Re: Czesc... 22.03.04, 23:02
                    A u nas za czasow mojej mlodosci mowilo sie : na dzierzawe.
                    Teraz juz ok
                  • tradycja1 Re: Czesc... 22.03.04, 23:03
                    Oooo kogo my tu mamy Atob:) Ja znam tez okreslenie -na szaber-.
                    • atob Re: Czesc... 22.03.04, 23:10
                      A tak wpadlem w odwiedziny :) Dawno mnie nie bylo u Was .
                      • qwerty.tarnow Re: Czesc... 22.03.04, 23:13
                        Witamy i zapraszamy częściej. :-)
                        • kuczman Re: Czesc... 23.03.04, 04:55
                          Granda czy szaber, znane pojecia;) Bardzo kusily orzechy wloskie co roku, te to
                          sie trzepalo gdzie tylko mozna bylo. Raz z kolega, my na rowerach- patrzylismy
                          na kilku innych jak cos tam wlasnie trzepali- a cwany wlasciciel nas capna i
                          kazal rodzicow wzywac. Mnie wysluchano, ale koles dobre bicie zebral... za nic.
                          Wspomnienia odnowione, bo w poprzednim roku ktos mi takich swiezych orzechow z
                          Polski przywiozl, mniam!
                          • qwerty.tarnow Re: Czesc... 23.03.04, 14:14
                            Świeże orzechy - tylko sporo dłubaniny przy odrywaniu tej skórki z nich. Ale
                            smak rzeczywiście znakomity. I tylko w przypadku przekroczenia pewnych norm
                            ilościowych pewne niemiłe dolegliwości żołądkowe. ;-(((
                            • kuczman Re: Czesc... 23.03.04, 15:06
                              NIGDY, ale to nigdy nie chorowalem po orzechach, tak wloskich jak i laskowych!
                              Indywidualna odpornosc? A moze dlatego ze z takim smakiem zawsze zajadane:D
                              Zreszta jablka, sliwki, czeresnie, grzybki, czernice czy malinki... wszystkie
                              was kocham...
                              • qwerty.tarnow Re: Czesc... 23.03.04, 18:31
                                Choroba po orzechach - chyba dlatego, że tłuszcz zawierają.
                                ZCereśnie to już same w sobie powodują rozstroje żołądkowe -nawet w niewielkich
                                ilościach. Pozostałe owoce też - ale już przy większych ilościach spożycia.
                                • kuczman Re: Czesc... 24.03.04, 03:48
                                  qwerty, nie wiem czy dobrze Cie zrozumialem, ze masz klopoty zoladkowe po
                                  owocach- jezeli tak to przykro mi...
                                  Tluszcze zawarte w orzechach sa samym zdrowiem, maja bardzo dobry wplyw na
                                  obnizenie cholesterolu etc., plus ich wszystkie zawarte mikroelementy. Prawda
                                  ze sa kaloryczne, no trzeba we wszystkim miec umiar. Wychowujac sie u dziadkow
                                  na wsi (Borowa) bylem w owocowym raju. Kilka starych sadow z wszelkimi
                                  mozliwymi rodzajami jablek, od wczesnych az po zlote renety, zajadalem sie nimi
                                  prosto z drzewa( doslownie, siedzac na drzewie:) ) az do oporu. Tak samo
                                  roznymi sliwkami, zoltymi i takimi w miare malymi, zolto- czerwonymi. Sasiedzi
                                  mieli duzo poteznych czeresni, takich z ciemnymi, wielkimi owocami. Bez
                                  przesady, ale zbierane koszyki nie zawieraly wiecej tych owocow niz sie zjadlo
                                  na drzewie! Maliny i poziomki... mniam, tez duzo sie ich zbiewralo. Tak samo
                                  borowki- pycha! A w lato czernice, te to zbierane byly wiaderkami, nie mowiac
                                  ile sie zjadlo i to przez cale lato!
                                  Nigdy nie mialem zadnych klopotow zoladkowych z tego rodzaju diety. Chleb
                                  wlasnego wypieku z pieca opalanego drewnem, piekli go raz na dwa tygodnie a
                                  nawet ostatni prostokatny bochenek byl pyszny...
                                  Tak samo babci ogrodek warzywny, duzy byl i najbardziej to z niego pamietam
                                  ogorki i marchewki. Mniam!
                                  Myslac tak o tym, wtedy wydawalo sie to normalna rzecza- dzis nagle zdaje sobie
                                  sprawe jakim szczesliwcem bylem majac dostep do tylu smakolykow.
                                  A grzyby... ciocia dusila, suszylo sie sporo, a gaski pieklem na goracej blasze
                                  pieca. Posolone, pycha.
                                  • tradycja1 Re: Czesc... 24.03.04, 14:26
                                    A ja orzechow nie lubie, nawet z torta wydlubie hihi.
                                    • lemuriza Re: Czesc... 24.03.04, 15:24
                                      też nie przepadam, a już torty orzechowe błłłłłleeeee
                                      • qwerty.tarnow Re: Czesc... 24.03.04, 15:51
                                        Ja cukierków orzechowych nie lubię: ta zawartość taka sucha i zmielona na
                                        proszek. Nic specjalnego.
                                  • qwerty.tarnow Re: Czesc... 24.03.04, 16:01
                                    No niestety. Mi owoce w dawce przewyższającej normalną dawkę raczej nie
                                    pomagają, a wręcz przeciwnie. Dlatego muszę je rozsądnie dawkować. Choć też
                                    bardzo lubię.
                                    Jeśli chodzi o czereśnie, to ostatnimi czasy już ich nie jadam namiętnie - z
                                    bardziej prozaicznego powodu, niż powyższy. Bowiem jakąkolwiek partię bym ich
                                    nie dorwał, obojętnie skąd, to zawsze są robaczywe. Przynajmniej w 30%. A
                                    siedzenie i sprawdzanie każdego owocu pod względem "wkładki mięsnej" potrafi
                                    znudzić i obrzydzić dostatecznie takie jedzenie.
                                    Pieczenie na blasze grzybów i jedzenie z solą - pamiętam raz dzieciństwa takie
                                    wydarzenie. Rzeczywiście smakowały wyśmienicie. Poza tym grzybów nie jadam (i z
                                    tego względu nadaję się na Skandynawa - tam podobno w ogóle nie jedzą i nie
                                    znają grzybów jako potraw).
                                    Chleb z domowego pieca - w mojej rodzinie są jeszcze osoby, które do dnia
                                    dzisiejszego pieką taki chleb. A ja czasami mam to wyjątkowe szczęście je
                                    odwiedzać (a one nieszczęście mnie gościć ;-P ) i w ten sposób czasami otrzymać
                                    kawałek takiego bochenka do domu. Czysta rozkosz dla podniebienia. MNIAM!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka