Dodaj do ulubionych

Nie kcem ale musem?

IP: *.it-net.pl 15.06.05, 16:08
O Cimoszce jako kandydacie na Prezydeynta...
"Nie kcem ale musem???" Juz taki jedyn był!


wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2767413.html
Obserwuj wątek
    • hepik1 Re: Nie kcem ale musem? 16.06.05, 05:52
      A ja jestem za.
      Nigdy,po 1989 ,nie głosowałem na czerwonych.Ale jak pomyslę ,że jeden Kaczor w
      Belwederze,drugi jako premier ,z Giertychem w tle to strach pomyślec co się
      będzie działo.
      • Gość: Ciupazka Re: Nie kcem ale musem? IP: 84.201.209.* 16.06.05, 08:41
        Jee... to syćko gra politycno... Hale jak bee wyglądoł Cimoszka bez gębusi,
        ftorom jesce do niedowna mioł? He? Godajom, ze słówko sie rzekło - kobyłka
        u płota! I co? Teroz juz wiymy po co Miller zjechoł do Łodzi z USA -
        dać dyrektywy... Z dalsa lepiyj widać, ze Borowski ni mo szans? Jacy
        Wyście som jest biydni teroz bez tego polityka, do tego cynika, w kraju,
        hehe....
        • hepik1 Re: Nie kcem ale musem? 16.06.05, 08:57
          - Zdania nie zmieniłem, choć dla człowieka myślącego charakterystyczne jest to,
          że myśli, jak ma czas" - powiedział marszałek.

          A ja tam lubię myślących,niż oszołomów z prawicy,którzy marzą tylko by wreszcie
          sie dorwac do władzy upragnionej.Teraz K...MY
              • Gość: xyz Re: Nie kcem ale musem? IP: *.it-net.pl 16.06.05, 11:04
                Z kuluarowych informacji wynika też, że nowy szef SLD Wojciech Olejniczak
                zawarł umowę z Włodzimierzem Cimoszewiczem, iż zgodzi się odejść z resortu
                rolnictwa i kandydować na szefa Sojuszy pod warunkiem, że marszałek Sejmu
                podejmie prezydenckie wyzwanie. W SLD nie ma zresztą nikogo, kto kwestionowałby
                kandydaturę Cimoszewicza. Nawet szef MON Jerzy Szmajdziński, rezerwowy kandydat
                Sojuszu na prezydenta, robi wszystko, by skłonić marszałka do walki o najwyższy
                urząd.

                Niewykluczone, że gdyby Cimoszewicz przeszedł do II tury wyborów prezydenckich,
                poparłaby go również Partia Demokratyczna - pisze "Rzeczpospolita"

                No i wiadomo o co chodzi, grunt to się umowić i za koryto trzymać.
                            • hepik1 Re: Nie kcem ale musem? 01.07.05, 09:37
                              Mina zrzedła Kaczorowi a w zasadzie wszystkim trzem.Już byli w ogródku ,witali
                              się z fotelem a tu może być wielkie g...o.Postkomunista prezydentem-i co oni
                              biedni zrobią?;)))
                                      • hepik1 Re: Nie kcem ale musem? 01.07.05, 21:41
                                        Notgeld do powodzi pije.Do wypowiedzi premiera,która wyrwana z kontekstu była i
                                        już wielokrotnie prostowana.Ale ciemny lud wie swoje.
                                        A poza tym miał rację-trza się było ubiezpeczać,to by kasa z odszkodowań była.
                                                • broneknotgeld Re: Nie kcem ale musem? 02.07.05, 10:36
                                                  Jednak Piekarsko komitet wiedzie
                                                  Jolka niy bydzie we niym na przedzie
                                                  Poczontek ło ta nojwyrszo stowka
                                                  Już mo ciekawy - ano huśtowka
                                                  Pewno se w jednym z Millerym łonczy
                                                  "Ważne to zowdy jako se kończy".
                                                  • hepik1 Re: Nie kcem ale musem? 02.07.05, 16:14
                                                    broneknotgeld napisał:

                                                    > Jednak Piekarsko komitet wiedzie
                                                    > Jolka niy bydzie we niym na przedzie

                                                    Coś ci się pokićkało.Co innego sztab wyborczy co innego komitet wyborczy.Ale od
                                                    hajera przodowego wymagać wiele nie można.
                                                  • Gość: hatra Re: Nie kcem ale musem? IP: *.sympatico.ca 02.07.05, 22:45
                                                    W październiku 1991 roku doszło do publicznego ujawnienia sprawy przeszłości
                                                    ojca obecnego marszałka Sejmu i kandydata na prezydenta RP Włodzimierza
                                                    Cimoszewicza. Poseł OKP Jan Beszta-Borowski stwierdził wręcz, że ojciec
                                                    Włodzimierza Cimoszewicza był członkiem "organizacji przestępczej" - Informacji
                                                    Wojskowej.
                                                    Według Beszty-Borowskiego: "Szef Informacji Wojskowej w Wojskowej Akademii
                                                    Technicznej o nazwisku Cimoszewicz miał zwyczaj rozmawiania z ludźmi, trzymając
                                                    w ręku pistolet i obracając nim na palcu cynglowym. Znany jest fakt śmierci
                                                    jednego z podwładnych w wyniku takich rozmów" (cyt. za "Gazetą Wyborczą" z 11
                                                    października 1991 r.). Oświadczenie posła Beszty-Borowskiego wywołało gwałtowną
                                                    publiczną ripostę ze strony Włodzimierza Cimoszewicza. Nazwał Besztę-Borowskiego
                                                    "załganym łobuzem", a w innym tekście (w "Gazecie Współczesnej") stwierdził
                                                    m.in.: "Rozumiem, że dla Borowskiego, jego szefów i was, nierozumnych
                                                    dziennikarzy, babrzących się w takich prowokacjach, wybawcami byli naziści,
                                                    skoro ci, którzy z nimi walczyli, zasługują na miano oprawców. Po wojnie mój
                                                    ojciec przez 30 lat służył w Wojsku Polskim, w tym także w kontrwywiadzie,
                                                    instytucji, jaka jest zawsze i w każdej armii. Wy, którzy opluwacie Go dzisiaj,
                                                    możecie powołać się tylko na fakt służby w tej formacji. Nie przytaczacie, bo
                                                    nie możecie przytoczyć żadnych prawdziwych zarzutów, dotyczących Jego
                                                    postępowania. 'Dowody' Borowskiego są łgarstwem" (cyt. za: Piotr Jakucki
                                                    "Pułkownik Cimoszewicz", "Gazeta Polska" z 4 listopada 1993 r.).
                                                    Oburzony stwierdzeniami W. Cimoszewicza poseł Beszta-Borowski skierował
                                                    przeciwko niemu skargę do sądu, przedstawiając dowody prawdziwości swych
                                                    zarzutów pod adresem ojca Cimoszewicza. W osobnym liście do "Gazety Lokalnej"
                                                    (por. nr 14-15 z 1992 roku) poseł Jan Beszta-Borowski przytoczył uzupełniające
                                                    dane na temat życiorysu ojca Cimoszewicza jeszcze przed objęciem funkcji szefa
                                                    Informacji Wojskowej na WAT. Pisał: "(...) Oto przyszły pułkownik Cimoszewicz w
                                                    czasie wybuchu wojny w 1939 roku, mając lat 22, nie uczestniczy w obronie
                                                    Polski, nie jest żołnierzem Armii Polskiej broniącej ojczyzny przed dwoma
                                                    najeźdźcami. Przeciwnie - już w październiku 1939 r. jest poborcą dostaw
                                                    obowiązkowych w wołkowyskim Rejnopolnamzakie. Czyli jest na służbie jednego z
                                                    zaborców - bolszewików. Rekwirował płody rolne od polskich rolników na rzecz
                                                    najeźdźcy". Jakucki w cytowanym wcześniej artykule powoływał się na zeznania
                                                    świadka Romualda U., który zapamiętał M. Cimoszewicza jako "seksota" (tajnego
                                                    agenta) komisarza kadr, ówczesnego naczelnika kadr w dziale technicznym
                                                    parowozowni w Białymstoku. W 1943 roku Cimoszewicz skończył szkołę pracowników
                                                    politycznych i do końca wojny był w aparacie politycznym. Od kwietnia 1945 roku
                                                    robi błyskawiczną karierę w Informacji Wojskowej - w ciągu 3 lat zostaje
                                                    komendantem w Głównym Zarządzie Informacji, kontrolowanym wówczas przez dwóch
                                                    sowieckich zbrodniarzy, pułkowników NKWD w Polsce: Wozniesieńskiego i
                                                    Skulbaszewskiego, a także szefem Informacji Wojskowej na WAT. Robert Mazurek,
                                                    autor interesująco naszkicowanej sylwetki Włodzimierza Cimoszewicza
                                                    ("Metamorfozy pana C.", "Życie Warszawy" z 31 marca 1997 r.) pisał, że ojciec
                                                    Cimoszewicza "(...) w 1951 r. trafia do Wojskowej Akademii Technicznej. Tam
                                                    aresztuje komendanta uczelni gen. Floriana Grabczyńskiego. Z jego rozkazu
                                                    aresztowano też kilkunastu oficerów WAT, którzy wcześniej byli w AK". Dokonując
                                                    tej bezwzględnej czystki na wyższej uczelni, major Marian Cimoszewicz był w tym
                                                    czasie oficerem bez żadnego wykształcenia. Dopiero kilka lat później - w 1957
                                                    roku, skończył liceum i zdał maturę (!).
                                                    Dodajmy do tego informacje o wcześniejszej roli Mariana Cimoszewicza w
                                                    likwidowaniu oddziałów AK - sam się chwalił podczas spotkania z oficerami
                                                    akademii, że w 1944 r. zlikwidował oddział AK. Według innych źródeł, w 1946 r.
                                                    jako oficer IW kierował grupą likwidującą "bandę" Bohuna (za: P. Jakucki, op.
                                                    cit.). Cimoszewiczowie zamieszkali w domu na Boernerowie (Bemowo), odebranym
                                                    prawowitym właścicielom, których przymusowo wysiedlono z Boernerowa na początku
                                                    lat 50. jako "element politycznie niepewny" ("Gazeta Lokalna" nr 2/104 z lutego
                                                    1996 r.). Żona majora M. Cimoszewicza zaczęła pracę w bibliotece WAT na miejscu
                                                    poprzedniej pracowniczki tej biblioteki Ewy Cecetki-Cymerman, zwolnionej nagle
                                                    bez uzasadnienia w sposób bardzo ordynarny przez M. Cimoszewicza ("Gazeta
                                                    Lokalna" z 27 czerwca 1992 r., nr 12-13/42-43). Porównajmy opisane wyżej fakty z
                                                    gwałtownym zarzucaniem Beszcie-Borowskiemu łgarstwa przez W. Cimoszewicza i
                                                    pokrzykiwaniem o tym, że dla takich jak on "wybawcami byli naziści".
                                                    Włodzimierz Cimoszewicz, występując z taką furią przeciw przypominaniu
                                                    przeszłości ojca, jako motto do swej książki wybrał stwierdzenie Anny Uchlig:
                                                    "Kto przekreśla PRL, ten przekreśla cały mój życiorys". Trzeba przyznać, że
                                                    swoją publiczną identyfikację z PRL-em zaczął bardzo wcześnie. Już jako
                                                    maturzysta w 1968 roku kategorycznie przeciwstawił się napiętnowaniu ówczesnych
                                                    rządów gomułkowskich jako "dyktatury ciemniaków" i uzyskał wydrukowanie
                                                    proreżimowego tekstu swego wypracowania maturalnego na łamach "Życia Warszawy"
                                                    (por. W. Cimoszewicz "Czas odwetu", Białystok 1993 r., s. 40). Wielu jego
                                                    rówieśników było w tym czasie "pałowanych" na rozkaz "ciemniaków". On w pełni
                                                    utożsamiał się z totalitarną dyktaturą. Jakżeby mógł inaczej, wychowany pod
                                                    "opiekuńczymi skrzydłami" pułkownika Cimoszewicza! Od jesieni 1968 roku studiuje
                                                    na Wydziale Prawa w Warszawie i staje się działaczem uczelnianej organizacji
                                                    Związku Młodzieży Socjalistycznej. W 1971 roku wstępuje do PZPR, a w 1972 r.
                                                    zostaje przewodniczącym ZMS na Uniwersytecie Warszawskim. Wchodzi do władz
                                                    Komitetu Uczelnianego PZPR. Nawet swą błyskawiczną karierę w ZMS tłumaczył
                                                    później jako swoisty przykład niezależności, twierdząc, że: "Przynależność do
                                                    ZMS mogła nawet przeszkadzać" (!!!) (W. Cimoszewicz "Czas odwetu", s. 43) - był
                                                    bowiem dużo częściej odpytywany na zajęciach. Kiedy doszło do połączenia -
                                                    pomimo protestu wielu studentów - trzech organizacji studenckich w jeden
                                                    Socjalistyczny Związek Studentów Polskich (SZSP), należał do zdecydowanych
                                                    zwolenników tego połączenia, narzuconego studentom przez partyjną biurokrację i
                                                    został... komisarycznym szefem SZSP na UW. Józef Oleksy wspominał Cimoszewicza z
                                                    owych czasów jako wręcz zwracającego uwagę swoją pryncypialnością. Pisał, że
                                                    wionęło pryncypialnością, gdy tylko Cimoszewicz wchodził na trybunę. Miał
                                                    zaledwie dwadzieścia kilka lat, gdy uzyskał kolejny błyskawiczny awans - został
                                                    sekretarzem Komitetu Uczelnianego PZPR, akurat w czasie pogłębiającego się
                                                    kryzysu politycznego późnego Gierka, w okresie aktywizacji opozycji. O dokonanej
                                                    przez Gierka zmianie konstytucji serwilistycznie uzależniającej Polskę od ZSRS
                                                    wspominał: "Wszyscy mieliśmy skłonność do usprawiedliwiania miękkiej postawy
                                                    wobec Związku Radzieckiego, byliśmy przekonani, że inne zachowania mogłyby być
                                                    groźne dla Polski". W sprawie innego posunięcia ówczesnych władz PZPR -
                                                    zapisania w konstytucji kierowniczej roli PZPR - szczerze przyznawał: "Nas jako
                                                    członków PZPR ani to ziębiło, ani grzało. Nie popadaliśmy przez to w jakiś
                                                    konflikt sami ze sobą" (W. Cimoszewicz, op. cit., s. 53). Poczucie bycia
                                                    członkiem kierowniczej siły, jak widać, wzmacniało dobre samopoczucie szybko
                                                    awansującego działacza partyjnego.
                                                    W 1980 roku został wysłany na
                                                    3 miesiące do pracy w konsulacie w Malmö. We wrześniu tego roku zaś wyjechał na
                                                    stypendium Fulbrighta do USA dzięki decyzji władz PRL, że jego konkurent do
                                                    stypendium, Lamentowicz, powinien się wycofać (op. cit., s. 55). Pozostał wierny
                                                    PZPR-owi w czasach "Solidarności" i po ogłoszeniu stanu wojennego. Podczas
                                                    pobytu na Uniwersytecie Columbia należał do organizacji PZPR przy konsulacie w
                                                    Nowym Jorku. W lutym 1982 roku powrócił do pracy na warszawską uczelnię.
                                                    Według informacji z listy Macierewicza, Cimoszewicz w 1980 roku pod
                                                  • ciupazka Re: Nie kcem ale musem? 03.07.05, 15:14
                                                    Aktualne sondaże:

                                                    Zbigniew Religa 8% Lech Kaczyński 18%Andrzej Lepper 43%Marek Borowski 0%
                                                    Donald Tusk 11%Maciej Giertych 0%Jarosław Kalinowski 0%Henryka Bochniarz 5%
                                                    Stan Tymiński 0%Zbigniew Roliński 0%Leszek Bubel 1% Liwiusz Ilasz 1%
                                                    Włodzimierz Cimoszewicz 5%Dr Jan Pyszko 0%Janusz Korwin Mikke 0%(z FK)

                                                    Ciekawe...w jaki sposób Lepper się tak winduje? I hatry ni ma!?

                                                  • ciupazka Re: Nie kcem ale musem? 03.07.05, 18:30
                                                    Jo w Ii turze widze: Kacora, Leppieja, Tuska i Cimoszke, moze sie co
                                                    przetasuje, nojlepsy bee numer, kie ozegro sie walka między Kacorym a
                                                    Leppiejem. Trza tak przyłozyć, coby za piyrsym razym jedyn a dobry
                                                    wygroł, haj!
                                                  • hepik1 Re: Nie kcem ale musem? 04.07.05, 04:43
                                                    Tak jak niedobre było skupienie władzy (rząd i prezydent) w tej samej opcji
                                                    politycznej za SLD,tak teraz tragedią pachnie i państwem
                                                    wyznaniowym(Kaczor+Kaczor w koalicji z LPR)Tego możemy nie przeżyć.
                                                  • ciupazka Re: Nie kcem ale musem? 04.07.05, 09:09
                                                    Nie zabacuj o PO, Leppiejak, nej tyj "demokratycnyj opozycji" ze staryj
                                                    rządzącyj dotąd gwardyji. Zmiana musi być. Przezyjymy!!! I do przodka a
                                                    nie do zadka raźnym krockiem. Dotela telom szanse hamowano i marnowano.
                                                    Koniyc z "róbta co fceta!"
                                                    Hej!
                                                  • hepik1 Re: Nie kcem ale musem?... . 10.07.05, 05:06
                                                    Zagranie było mistrzowskie.
                                                    Pozwoli to twardemu elektoratowi lewicy(a ten całkiem spory-patrząc na wyniki
                                                    poprzednich wyborów)podnieś głowę i skupic ich głosy dla ostatniego mohikanina
                                                    ,walczącego z oszołommi z prawicy,którzy zapowiadaja rozprawienie sie z
                                                    zwolennikami lewicy po wygranych wyborach do parlamentu.
                                                    Dla tych myślących z centrum jest tym ,który potrafił sie oprzeć terrorystom z
                                                    komisji,którzy politycznie rozgrywają swoja tam obecność.
                                                    Kwaśniewska pokazała jak można spokojem i kulturą ich załatwić,Cimoszewicz-że
                                                    nie trzeba sie ich bać i pokazać im gdzie sie zgina dziub pingwina.To sa
                                                    następne głosy.
                                                    To czy miał tak prawo postąpić zgodnie z literą prawa utopi sie w sporach
                                                    ekspertów.Odbiór społeczny będzie taki-że szeryf lewicy rozprawił sie z
                                                    idiotami z komisji i nie zdziwie sie ,gdy w następnym sondażu bedzie miał
                                                    Cimoszewicz poparcie w granicach 40%.
                                                    Jeszcze parę takich ruchów oszołomów i nie będzie potrzebna druga tura wyborów.
                                                  • hepik1 Re: Konferencja Cimoszewicza: pieski chcą mnie ob 10.07.05, 17:47

                                                    Prawnik konstytucjonalista prof. Stanisław Gebethner uważa, że marszałek Sejmu
                                                    Włodzimierz Cimoszewicz - z powodu braku bezstronności niektórych jej członków -
                                                    miał prawo odmówić składania zeznań przed komisją śledczą ds. PKN Orlen. Prof.
                                                    Gebethner jest przekonany, że Cimoszewicz postąpił słusznie.
                                                  • hepik1 Re: Konferencja Cimoszewicza: pieski chcą mnie ob 11.07.05, 04:24

                                                    Stanisław Gebethner,

                                                    profesor Uniwersytetu Warszawskiego

                                                    - Komisja, odmawiając przekazania sprawy wyłączenia członków komisji do
                                                    prezydium Sejmu, nie przestrzega prawa. To jest zupełnie jednoznaczne, że o
                                                    takim wniosku, jaki złożył Cimoszewicz, rozstrzyga prezydium. Jeżeli
                                                    przewodniczący komisji nie chce skierować tam wniosku, to przypuszczam, że
                                                    znajdziemy się w sytuacji pewnego pata. Ekspertyza wykonana przez prawników
                                                    komisji była nieprawidłowa. Do ekspertyz pani mec. Nowaczyk mam liczne
                                                    zastrzeżenia. W tym wypadku błędnie odczytała przepis ustawy.

                                                    Piotr Winczorek

                                                    Profesor Uniwersytetu Warszawskiego

                                                    - Eksperci komisji grubo się pomylili. Po wniosku złożonym przez Cimoszewicza
                                                    przewodniczący powinien zakończyć przesłuchanie i przekazać sprawę do prezydium
                                                    Sejmu. W sytuacji gdy przewodniczący komisji odmawia przekazania sprawy
                                                    prezydium Sejmu, ustawa o komisji śledczej nie dookreśla, kto powinien to
                                                    zrobić. Myślę, że twórcy ustawy wychodzili z założenia, że jest to oczywiste.
                                                  • ciupazka Re: Konferencja Cimoszewicza: pieski chcą mnie ob 11.07.05, 12:00
                                                    I jesce:

                                                    "Wyraźnie widać, że start Cimoszewicza w kampanii nie wpłynął na zmianę
                                                    stosunku Polaków do SLD. Sojusz to numer jeden wśród partii, na które nie
                                                    chcemy głosować. Taki pogląd ma równo jedna czwarta z nas. SLD wyprzedził nawet
                                                    Samoobronę, której nie poprze 24 proc. Polaków - informuje dziennik.

                                                    Silny negatywny elektorat ma Liga Polskich Rodzin - 11 na stu Polaków nie porze
                                                    partii Romana Giertycha. Niewielką niechęć wyborców notuje Prawo i
                                                    Sprawiedliwość - 5 proc., prawie dwa razy mniej niż lider PiS Lech Kaczyński.
                                                    Po 3 proc. Polaków na pewno nie zagłosuje na Platformę Obywatelską i koalicję
                                                    SdPl-UP-Zieloni 2004, po 2 proc. - na PSL i demokratów.pl. Dwie ostatnie partie
                                                    popiera o wiele mniej Polaków niz PiS i PO - pisze "Rzeczpospolita".

                                                    Sondaż "Rzeczpospolitej" przeprowadziła GfK Polonia między 29 czerwca a 3 lipca
                                                    na 1000-osobowej, reprezentatywnej próbie dorosłych Polaków."

                                                    Nie przejmuj sie hepik, bees som głosowacke robiył na niego niedługo,
                                                    hehe...
                                                    Telo.Pozdr.

                                                  • ciupazka Re: Poparcie dla SLD spada... 12.07.05, 10:25
                                                    hepik1 napisał:

                                                    > No a jak się ma przekładać,kiedy SLD oscyluje na poziomie progu wyborczego a
                                                    > Cimoszek w granicach 30%?
                                                    > Tak na zdrowy rozum...?


                                                    Zdrowy rozum powiadasz? To mają niektorzy propozycję odwołania go z
                                                    funkcji Marszałka:


                                                    prawy.pl/czytaj.php?id=3756&dz=nowosci
                                                  • ciupazka Re: Poparcie dla SLD spada... 13.07.05, 10:46
                                                    hepik1 napisał:

                                                    > Zresztą jestem za odwołaniem.Bedzie się Cimoszko mógł przedstawiać potem jako
                                                    > ofiara krwiożerczej prawicy i poparcie mu skoczy do 40%


                                                    Co świadczyło by tyz o krwiożerczej lewicy, hehe... Pleciesz jak
                                                    Piekarsaki na mękach. a jesce wara Ci nukać mnie Gertychem, bo zawału
                                                    dostane i bees mie mioł na sumieniu. Juz wole Tobie jako jego, choć tyz
                                                    nie trowie, hehe...
                                                  • hepik1 Re: Poparcie dla SLD spada... 15.07.05, 09:23
                                                    Po 21 lipca;
                                                    "Marszałek zyska za to nowy przepis, który pozwoli mu zgłosić wniosek o
                                                    uchylenie pytania, które jego zdaniem "jest nieistotne, bądź niestosowne".
                                                    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2821476.html
                                                    Nie upolują Włodzia;))Za to on ustrzeli dalsze pięć procent;))
                                                  • ciupazka Re: Poparcie dla SLD spada... 15.07.05, 09:31
                                                    No jasne, kie:

                                                    "9 lipca, kiedy marszałek stanął przed komisją, ten przepis jeszcze
                                                    obowiązywał. 26 lipca, kiedy marszałek ponownie powinien stanąć przed komisją,
                                                    te straszne boje będą się musiały zakończyć, bo przedmiotu sporu nie będzie.
                                                    Przepis przestanie istnieć - mówi "Gazecie" konstytucjonalista prof. Piotr
                                                    Winczorek.

                                                    Marszałek zyska za to nowy przepis, który pozwoli mu zgłosić wniosek o
                                                    uchylenie pytania, które jego zdaniem "jest nieistotne, bądź niestosowne".

                                                    Syćko mozno rusyć, hale Włodzimiyrza nie! A niek Wos syćkik do kupy razym
                                                    djasi weznom. Wort pac pałaca i pałac paca!
                                                    Telo.Pozdr.

                                                  • ciupazka Re: Poparcie dla SLD spada... 17.07.05, 14:59
                                                    hepik1 napisał:

                                                    > Po 21 lipca;
                                                    > "Marszałek zyska za to nowy przepis, który pozwoli mu zgłosić wniosek o
                                                    > uchylenie pytania, które jego zdaniem "jest nieistotne, bądź niestosowne".
                                                    > wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2821476.html
                                                    > Nie upolują Włodzia;))Za to on ustrzeli dalsze pięć procent;))


                                                    ...zyskał, zyskał i co uzyskał?

                                                    galba.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?58197
                                                  • ciupazka Re: Konferencja Cimoszewicza: pieski chcą mnie ob 12.07.05, 09:52
                                                    hepik1 napisał:

                                                    > Gość portalu: hepik napisał(a):
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > 3.źle postąpił z biedokami z komisji-fatalnie - wzrost z 30 do ?
                                                    >
                                                    > No i mamy dzisiejszy sondaż na zlecenie Wiadomości I pr TVP-poparcie zmalało
                                                    do
                                                    > 35%;))))

                                                    No i mamy też i odźwięk "poparcia" na Forach, przykładowo u nas..., nie
                                                    mówiąc o Krakowie i innych:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=62&w=26227028&a=26311772
          • hepik1 Re: Nie kcem ale musem? 18.07.05, 22:04
            Włodzimierz Cimoszewicz zgromadziłby w pierwszej turze wyborów prezydenckich 30
            proc. głosów, a Lech Kaczyński - 23 proc. - wynika z sondażu zrealizowanego w
            ostatni weekend przez Pracownię Badań Społecznych dla "Gazety Wyborczej". W
            poprzednim badaniu (2-3 lipca) Cimoszewicz zebrał 29 proc. głosów, a Kaczyński -
            18 proc.
                    • hepik1 Re: Nie kcem ale musem? 19.07.05, 02:00
                      Kazio Kutz:

                      Po wizycie marszałka w komisji przewidywano, że jego akcje ujemnie odbiją się na
                      jego popularności, tymczasem jest przeciwnie; jego poparcie wzrosło o 8 proc.
                      Włodzimierz Cimoszewicz ma już 35 proc. poparcia i wyprzedza nieomal dwukrotnie
                      kolejnego kandydata (Kaczyńskiego), który ma tylko 19 proc. To zszokowało nawet
                      jednego z najbardziej inteligentnych ludzi prawicy - Aleksandra Halla, który
                      chyba stracił głowę, bo uważa, że Polsce nie jest potrzebna lewica ani prezydent
                      z tej flanki, a to, co dzieje się wokół Cimoszewicza, jego zdaniem jest jeno
                      dowodem "braku wyrobienia politycznego społeczeństwa". Ha! A może jest akurat
                      przeciwnie? Moim zdaniem w przypadku wyborów prezydenckich rzecz nie leży w
                      przynależności partyjnej, a w osobie. To nie jest tak, że jak ktoś jest z
                      prawicy, to jest dobry, a jak z lewicy, to jest zły. I odwrotnie. Istotnie,
                      kandydaci z prawej strony są mniej wyraziści, jacyś wymęczeni swoim
                      partyjnictwem i kreowani na siłę. Owszem, powinni przejmować władzę rządową.
                      Natomiast od kandydata na prezydenta wymaga się nieco wyższych kwalifikacji.
                      Włodzimierz Cimoszewicz je spełnia: jest człowiekiem innego formatu, innego
                      wymiaru intelektualnego i etycznego. Moim zdaniem społeczeństwo odczytuje to
                      znacznie lepiej niż politycy, nawet ci najbardziej rozgarnięci. Mamy więc w tym
                      przypadku przykład mądrości ludzi, a nie ich niedojrzałości. Dla ludzi świat
                      polityki to mętny staw, więc jeśli pojawi się w nim zdrowy szczupak, to na niego
                      stawiają.
                      • ciupazka Re: Nie kcem ale musem? 19.07.05, 08:17
                        Wies, coby jesce za tym scupokiym "wyrazistym"? płynyna ławica zdrowyk
                        rybek... a one syćkie śmierdzom, niestety... A Ślonsk na co licy? Na
                        autonomie??? Obiecanki cacanki...Juz nie roz i nie dwa były i co??? . Komu
                        on wadzi ? Nie dziwota, ze postawa Kutza tako, choć... zaś go i Wos
                        wykiwajom, bees widzioł.
                        • hepik1 Re: Nie kcem ale musem? 19.07.05, 08:40
                          Powolo,powoli -ciupazka.Olejniczak w 1989 miał 15 lat,to chyba w PZPR
                          sekretarzem nie był?A sekretarze pomalućku beda sie brać na emeryturę i do
                          ziemi.A lewica jest na całym swiecie-nie?
                          A co autonomi -może byłoby nieźle ,gdyby to miało wyglądać tak jak w 1920?

                          "15 lipca 1920 r. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej przyjął ustawę konstytucyjną,
                          ustanawiającą autonomię Śląska. Region, o przyłączenie którego Polska dopiero
                          się starała, bo należał do Niemiec, miał mieć szerokie uprawnienia - odrębny
                          Sejm i Skarb. Z kompetencji Sejmu Śląskiego były wyłączone jedynie polityka
                          zagraniczna, sprawy wojskowe i cła, zaś do Warszawy na potrzeby ogólnokrajowe
                          przekazywano tylko 10 proc. dochodów Skarbu Śląskiego"
                          • ciupazka Re: Nie kcem ale musem? 19.07.05, 08:43
                            A TY jak uwozos? Wy sami nie wiecie co fcecie i mocie totó, co mocie. TEroz
                            przy regionach i samorządności, mozna by Ślonsk ostawić sobie samemu, cy nie,
                            he? Jako Ty uwozos?
                  • ciupazka Re: Nie kcem ale musem? 19.07.05, 10:14
                    broneknotgeld napisał:

                    > Hehe - Cimoszko na fali płynie
                    > Łona Szczecina nawet niy minie.


                    Ladna mi fala, juz niejednego krew zalala...:

                    Maciej Radwan Rybiński - Felieton prawny, ale niepoprawny : Lex Cimoszewicz

                    Niewiem, ilu w Polsce mamy profesorów prawa konstytucyjnego i nie wiem też, czy
                    wszyscy zdążyli się wypowiedzieć w mediach w sprawie konfliktu Włodzimierza
                    Cimoszewicza z komisją śledczą. Wiem jednak, że każdy, który się wypowiadał, a
                    było ich wielu, miał inne zdanie niż wszyscy pozostali. Albo coś jest złego z
                    naszą konstytucją i aktami zależnymi, albo marnie wygląda stan korpusu
                    konstytucjonalistów.

                    Przecież, do cholery, pytanie o racje w konflikcie wokół przesłuchania
                    Cimoszewicza to nie jest pytanie o życie pozagrobowe albo istnienie Pana Boga,
                    czyli kwestia światopoglądowa. Nie jest to też problem życia na Marsie czy
                    pochodzenia piktogramów w zbożu, czyli poglądów. To jest prawo. Jeżeli grono
                    tak zacnych prawników, w sprawie tak w końcu prostej, ma tak rozbieżne zdania,
                    stanowi to pewien powód do niepokoju. Wszyscy mamy do czynienia z prawem i od
                    tego nie ma ucieczki.

                    Jeśli w kwestii stosunków między komisją sejmową i marszałkiem, albo inaczej
                    instancją sądowo-prokuratorską i świadkiem można tak kręcić, albo inaczej - nie
                    można orzec jednoznacznie, po czyjej stronie jest racja, to co dopiero mówić o
                    zwykłym obywatelu, dajmy na to felietoniście, stającym w charakterze świadka
                    przed sądem rejonowym. Chyba że w przypadku świadka-felietonisty profesorowie
                    konstytucjonaliści, gdyby w ogóle chcieli się wypowiadać, śpiewaliby jednym
                    głosem, a w przypadku Cimoszewicza przed komisją nie mogą, bo w grę wchodzi
                    polityka, sympatie polityczne i polityczne afiliacje. Jeśli tak, to proszę mnie
                    od razu skazać, najlepiej na banicję.

                    Początkowo, zachęcony przykładem wielu niekonstytucjonalistów, nieprofesorów i
                    nieprawników, którzy też przy okazji wydali swoje ekspertyzy z zakresu
                    fundamentów państwowoprawnych, sam chciałem wydać własną ekspertyzę. W końcu
                    jeśli marszałek Nałęcz może, od rana do nocy, we wszystkich rozgłośniach
                    radiowych i stacjach telewizyjnych dokonywać egzegezy prawa, to ja też mogę.
                    Nawet poseł Witaszek wydał taką ekspertyzę i słyszałem, że wobec jej
                    zachwycającej trafności Witaszek po szczęśliwym wyborze Włodzimierza
                    Cimoszewicza na prezydenta ma zostać głównym specjalistą do spraw prawa
                    państwowego w kancelarii. Podobno wprowadzenie Witaszka w skład Kancelarii
                    Prezydenta wymaga niewielkich tylko przeróbek Pałacu Prezydenckiego. Głosując
                    na Cimoszewicza, pamiętajcie, że głosujecie na Witaszka.

                    Marszałek Nałęcz, który jest historykiem specjalizującym się w Polsce
                    międzywojennej i miłośnikiem marszałka Józefa Piłsudskiego, na którego wciąż
                    się powołuje, wypowiadał się w taki sposób, że gdyby robił to przed przewrotem
                    majowym w 1926 r., w nagrodę dostałby od Marszałka osobną celę w Berezie
                    Kartuskiej, twarde łoże i trzy posty w tygodniu. Nie mówiąc o skakaniu żabką.

                    Wobec takiej konkurencji zrezygnowałem z własnej ekspertyzy. Nie chciałem się
                    kompromitować wobec tych wszystkich luminarzy myśli prawniczej, którzy popisali
                    komentarze w mediach. Ja bym tak jednak nie potrafił. Zamiast tego, zająłem się
                    rozważaniem możliwych konsekwencji ustalonego przez dobrze wykształconego
                    prawnika precedensu - czyli Lex Cimoszewicz - dla wszystkich Polaków.

                    Pan marszałek zażądał wyłączenia z przesłuchiwania go w charakterze świadka
                    prawie całej komisji (z wyjątkiem posła Witaszka), ponieważ cała komisja,
                    popierając w wyborach prezydenckich osoby inne niż Włodzimierz Cimoszewicz,
                    mogła nasuwać wątpliwości co do swej bezstronności ze względu na konflikt
                    interesów. Przecież taka zasada, której słuszności ani myślę podważać, nie może
                    w państwie równego dostępu do prawa dotyczyć tylko wyborów prezydenckich i
                    Cimoszewicza. W Polsce, dzień w dzień przed sądami stają dziesiątki, może nawet
                    setki Polaków, czy to w charakterze świadków, czy oskarżonych, i także im musi
                    przysługiwać prawo do skutecznego żądania wyłączenia sędziów. Niech
                    konstytucjonaliści, zwłaszcza ci, którzy przyznawali rację Cimoszewiczowi,
                    wypowiedzą się w sprawie mojej interpretacji prawa.

                    Jeśli chodzi o konflikt interesów, to każdy oskarżony powinien mieć prawo do
                    skutecznego żądania wykluczenia z postępowania sądowego każdego prokuratora z
                    powodu konfliktu interesów. Taki konflikt między prokuratorem a oskarżonym jest
                    oczywisty. W interesie prokuratora jest wyrok skazujący, a w interesie
                    oskarżonego uniewinniający. Powie ktoś, że to nie to samo, bo Cimoszewicz nie
                    był ani oskarżonym, ani nawet podejrzanym, ale tylko świadkiem. Prawda, ale to
                    się mogło w toku przesłuchań zmienić. Zresztą takie prawnicze zawiłości są bez
                    znaczenia, bo chodzi tylko o samą zasadę - jeśli konflikt interesów ma być
                    powodem do wykluczenia z postępowania, to trudno o bardziej jaskrawy przykład
                    takiego konfliktu jak między oskarżeniem i podsądnym.

                    Ale dobrze. Przecież konflikt interesów między składem sędziowskim a
                    większością nie tylko oskarżonych, ale także stron w postępowaniu cywilnym, a
                    także świadków i tu, i tam, jest nagminny. Nasz aparat sądowniczy został
                    sfeminizowany. Większość sędziów, ogromna większość - to kobiety. A pomiędzy
                    kobietami i mężczyznami istnieje fundamentalny konflikt, o czym można sobie
                    przeczytać co tydzień w dodatku "Wysokie Obcasy" do "Gazety Wyborczej". Nie
                    chcę tu robić łatwych żartów o konflikcie interesów między kobietą i mężczyzną,
                    bo może moje felietony czytają także nieletni. Jednak uważam, że każdy
                    mężczyzna, stając przed sądem, musi mieć prawo do wniosku o odwołanie sędziny
                    ze względu na konflikt płci i nieobiektywizm.

                    Dopiero kiedy każdy, jak Cimoszewicz, będzie miał prawo do swobodnego wyboru
                    swoich śledczych, prokuratorów i sędziów, dopiero wtedy nastanie błogosławiona
                    era prawa i porządku. Jednak wtedy to ja się sam wykluczę ze względu na
                    konflikt interesów.




                      • Gość: Gustaw Re: Nie kcem ale musem? IP: *.it-net.pl 24.07.05, 07:57
                        A tak go widzi niejaki palnick na FK:
                        "To jedyny kandydat na prezydenta, spośród dotychczas aspirujących, który
                        zasługuje na mój głos.
                        Jest to człowiek niezależny w swoim postępowaniu, konkretny, kompetentny i
                        uczciwy. Ponadto ma zdecydowaną osobowość.
                        Jakże bezbarwnie i nijako prezentuje się w zestawieniu z Cimoszewiczem taki
                        Tusk. Meduza i pierdoła do kwadratu, człowiek bez jakichkolwiek osiągnięć,
                        niewolnik swojej profesji (zawodowy politykier).
                        Jak dotąd tylko Cimoszewicz utarł nosa nawiedzonym psychopatom z "komisji".
                        Zdecydowanie przepędził Millera próbującego go popierać.
                        W przypadku rządów oszołomów z PiS i LPR oraz plastusiów z PO prezydent
                        Cimoszewicz gwarantuje minimum równowagi i rozsądku w naszeg durnej Polsce.
                        I jeszcze jedno. Cimoszewicz nie wygląda na człowieka na którego mogliby
                        pohukiwać Putin, Schroeder i spółka. Polsce potrzebny jest prezydent, który nie
                        pozwoli sobie dmuchać w kaszę.
                        Reasumując, będę spokojniejszy o Polskę jeżeli to on zostanie wybrany."

                                • ciupazka Re: Nie kcem ale musem? 27.07.05, 09:16
                                  Ciekawość cy on cyto, co o nim w prasie pisom. Wy se tyz przecytojcie,
                                  zakiela z karteckom w gorzci pódziycie.:

                                  Jan Pietrzak Jak w Kabarecie.

                                  "Ta komuna nas zadręczy. Dzień po dniu podniecone media donoszą o miejscu
                                  Millera na liście wyborczej, o goryczy Oleksego, skrzywdzonego przez
                                  Olejniczaka, o rozterkach Dyducha, pokrzywdzonej Jaskierni, zrozpaczonym
                                  milicjancie Dziewulskim... O tych wszystkich mamutach Peerelu, którym naród
                                  polski w oszołomieniu swym niezmiernym powierzył III Rzeczpospolitą.

                                  Oszołomienie nie bierze się znikąd. Bierze się z mediów, zwłaszcza z radia i
                                  telewizji. Codzienne robienie wody w mózgach, notoryczne wywracanie kota
                                  ogonem, natrętne wciskanie kitu, tak wygląda misja środków "musowego przykazu".
                                  Ważną częścią ich obowiązków jest nieustanne ukazywanie w
                                  telewizorach "czołowego aktywu" przodującej partii. Jak pamiętają starszaki,
                                  dzień bez Gierka w telewizorze był dniem straconym. Chociaż... na pamięć
                                  społeczną nie ma raczej co liczyć. Odbieranie ludziom pamięci to też fragment
                                  misji mediów.

                                  Najnowszym produktem medialnej kampanii reklamowej jest prezydencki kandydat
                                  Włodzimierz Cimoszewicz vel Wołodia Cimoszenko. Jemu to wolne media w
                                  suwerennej Polsce torują drogę do prezydentury, gwarantującej utrzymanie
                                  ciągłości władzy przez sześciuset funkcjonariuszy prezydenckiej kancelarii oraz
                                  obecną Pierwszą Damę. W przewidywaniu nadciągającego rządu uczciwych ludzi
                                  jedyna nadzieja czerwonych to Pałac Prezydencki, skąd można kontrolować
                                  sytuację i chronić interesy Peerelu. Mają ten wariant przećwiczony z rządem
                                  Buzka, którego pożyteczne działania skutecznie niwelował prezydent Kwaśniewski
                                  z prezesem TV Kwiatkowskim. Jeden wetował, drugi szkalował i jakoś przetrwali
                                  komuniści cztery lata bez strat własnych.

                                  Cimoszenko lansowany jest jako kandydat niezależny i ponadpartyjny, co jest
                                  konceptem dość zdumiewającym, a jednak chwytającym część elektoratu. Stąd około
                                  30 proc. poparcia w sondażach. Jak twierdzą znawcy, jest to naturalny elektorat
                                  lewicowy. Dla przykładu uczestnicy mafii paliwowej, aferzyści FOZZ,
                                  niezlustrowani agenci SB, mniejszości seksualne, ateiści, czytelnicy Urbana.
                                  Sporo tego. I wszyscy oni wolą kandydata niezależnego i ponadpartyjnego -
                                  okazuje się, a nie swojskiego komucha. Paradoksy, paradoksy...

                                  Detalicznie biorąc, socjotechnika promocji Cimoszenki przebiegała tak, że
                                  najpierw ogłosił on swe obrzydzenie polityką i politykami oraz powrót do
                                  rezerwatu w Białowieży. Następnie jakieś biuro opinii ogłosiło rezultat badań,
                                  wynoszących go na pierwsze miejsce. W tej sytuacji dał się przebłagać Pierwszej
                                  Damie i zgodził na kandydowanie. Wezwany przez komisję orlenowską - naubliżał
                                  posłom, z wyjątkiem Witaszka i to w zasadzie wystarczyło, by 30 proc.
                                  elektoratu zachwyciło się tym szlachetnym mężczyzną.

                                  Może zostać prezydentem."
        • ciupazka Re: Nie kcem ale musem? 27.07.05, 10:19
          ciupazka napisała:

          >
          >
          > > I z humorem nie zaszkodzi nikomu, hehe...:
          > >
          > >
          > > www.cimoszenko.info/
          >
          >
          > czerwony życioryz:
          >
          > www.cimoszenko.info/zyciorys.html


          Do kompletu WC rodzinka i ślub synka:


          www.tygodnikpodhalanski.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=1313
      • ciupazka Re: Nie kcem ale musem? 30.07.05, 22:31
        I asystenka (narzeczona)dr Frankesteina: szykujemy e u t a n a z j ę
        wszystkim!!! Nic Was nie będzie boleć, kiedy Cimoszenko będzie prezydentem!


        www.cimoszenko.info/obrazy/narzeczona_frankensteina.jpg

        A może ją sklonujemy???
      • ciupazka Re: Nie kcem ale musem? 31.07.05, 17:53
        Nooo, hale tu kiepski momy humor kie to cytomy na F.K.:


        • Skandal !! tow. WC nie zna udzIału ropy rosyjskiej
        urbaneczek 30.07.2005 19:52 + odpowiedz


        Prawdziwy skandal, tow. Cimoszewicz nie wiedział o wielkości udziału
        importu rosyjskiej ropy naftowej do Polski.Twierdzi, że wynosił tylko 50%,
        faktycznie wynosił 95% ( kłóci się o to twierdząc,że ma rację), a był wtedy
        premierem i był odpwiedzialny za politkę energetyczną.
        Twierdził, że nie widzi zagrożenaia dla Polski na rynku dostaw
        ropy,dominującym udziałem Rosji ( według niego to tylko 50% dostaw), to
        skandal!!!!! i to jest minister spraw zagranicznych, były premier?

        • tu jest web page podająca te dane
        urbaneczek 30.07.2005 19:54 + odpowiedz


        arch.rzeczpospolita.pl/a/rz/2002/01/20020114/200201140024.html