Dodaj do ulubionych

Coś z Hitchcocka...

18.09.04, 11:29
... ptaszyska na Plantach Kolejowych vel Józefa JAkubowskiego. Brrr... Trafia
mnie że nikt z tym porządku nie potrafi zrobić. Chyba zrobie sobie procę:-)
Obserwuj wątek
    • targaroth Re: Coś z Hitchcocka... 18.09.04, 11:32
      te pieprzone skowronki czy jakies inne ptaszki... dlatego nie lubie wiosny...
      choc wyczekuje na nia wielce kiedy snieg brudny przysypie ten beton...
    • qwerty.tarnow Re: Coś z Hitchcocka... 18.09.04, 11:32
      Najgorzej jak to się wieczorem wszystko zlatuje. Wiem, że kiedyś wysiadłem z
      pociągu i szedłem na autobus. Jak tylko zobaczyłem co się na tych drzewach
      dzieje, to momentalnie na drugą stronę ulicy uciekłem - pod kuratorium - i
      opłotkami, koło PKS, na przystanek szedłem. P-rzezorny Z-awsze U-bezpieczony.
      • targaroth Re: Coś z Hitchcocka... 18.09.04, 11:34
        a ja jak sie niedawno obudzilem z krzykiem jakiejs upierdliwej wrony na karku
        to wiele bym wtedy dal za wiatrowke... a taka tylko straszy zima.. brrrr...
    • andziomat Re: Coś z Hitchcocka... 18.09.04, 11:36
      Najgorzej wieczorami, koszmar. A po burzy przy takiej parówie to nie da sie
      przejść bo delikatnie mówiąc zapach odbiega od francuskiej perfumerii. I
      żaden "zielony" mnie tu nie przekona, że to stworzonka i trzeba o nie dbać...
      Jeśli tak ktos uwaza to polecam 2 tygodniowy obóz na rzeczonych plantach... Pod
      gołym niebem...;-)
      • targaroth Re: Coś z Hitchcocka... 18.09.04, 11:43
        apropos ptaszkow ... na geografi pani mowila o chinskim komunizmie-debilizmie i
        jak im plony cos nie wyszly to rzad zrzucil wine na wroble..w ciagu jakiegos
        miesiaca wybito wszystkie wroble a na nastepny rok plony zezarly im robaki
        ktore byly kiedys pokarmem wrobli... hehe
        • qwerty.tarnow Re: Coś z Hitchcocka... 18.09.04, 11:46
          Ale że Chińczycy zeżarli potem robaki, bo nie było co jeść, już pewnie nie
          dodała...
          • targaroth Re: Coś z Hitchcocka... 18.09.04, 11:49
            niee, nie o to chodzilo... jakies tam zapasy czy jakies resztki to mieli...
            • qwerty.tarnow Re: Coś z Hitchcocka... 18.09.04, 11:53
              No nie wiem dokładnie. Nie będę się kłócił, bo nie ma o co.
              • targaroth Re: Coś z Hitchcocka... 18.09.04, 11:54
                ale sam pomysl wybicia wszystkich wrobli bo na nich sie zrzucilo wine jet dobry
                co... hehehee
                • qwerty.tarnow Re: Coś z Hitchcocka... 18.09.04, 11:57
                  Winny zawsze musi być. Tylko niekoniecznie prawidłowo ustalony.
                  • targaroth Re: Coś z Hitchcocka... 18.09.04, 11:59
                    w tym wypadku nie zostal prawidlowo zlokalizowany heheh :P
                    • qwerty.tarnow Re: Coś z Hitchcocka... 18.09.04, 12:00
                      Kto wie? Wina nie zawsze leży wyłącznie po jednej stronie...
                      • targaroth Re: Coś z Hitchcocka... 18.09.04, 12:02
                        a w tym wypadku lezala definitywnia po stronie rzadu bo car.. :P nie dopilnowal
                        i mu jakos plony nie wyszly ale wine musial zrzucic... to jest komunizmm...ahh.
                        nie chce mi sie gadac
                        • qwerty.tarnow Re: Coś z Hitchcocka... 18.09.04, 12:06
                          W Chinach to cara raczej nigdy nie mieli. Chyba że to wynik jakichś najnowszych
                          odkryć historycznych... :-D
                          • targaroth Re: Coś z Hitchcocka... 18.09.04, 12:10
                            a kogo mieli??
                            • qwerty.tarnow Re: Coś z Hitchcocka... 18.09.04, 12:30
                              Cesarza. Ale to i tak gdzieś tylko do oczątków XX wieku. A w czasach "walki z
                              wróblami" Chinami rządził Mao-Tse-Tung jako I sekretarz Komunistycznej Partii
                              ChinLudowych (lub jakieś podobne stanowisko).
    • qwerty.tarnow Re: Coś z Hitchcocka... 18.09.04, 12:02
      A właśnie: kto to był ten "nieszczęśnik" którego imieniem nazwano najbardziej
      kryminogenne miejsce w Tarnowie?
      • qwerty.tarnow Re: Coś z Hitchcocka... 18.09.04, 12:51
        Jeśli to TEN PAN , to po przeczytaniu tej krótkiej biografii wybranie tegoż konkretnego
        patrona coraz mniej mnie dziwi. Ale i tak zapytam: że co? Kryminogenne miejsce
        to prawnika trzeba dać nazwę? Że dziki teren, to imię podróżnika?
        • andziomat Re: Coś z Hitchcocka... 18.09.04, 15:22
          Że pozwole sobie zacytowac z tej notki:"Wykazywał wiele troski o wygląd miasta,
          dzięki jego inicjatywie powstały planty w Tarnowie...." Dziś to chyba wiruje w
          grobie jeśli widzi swoje dzieło.
          Imię to raczej z tej przyczyny: "W 1928 r. wystąpił z inicjatywą zbudowania w
          Tarnowie domu dla bezdomnych chłopców..." ...Jak ulał;-)
          • qwerty.tarnow Re: Coś z Hitchcocka... 18.09.04, 15:41
            Wniosek z tego taki, że lepiej się nie angażować społecznie, bo potem najgorsze
            miejsce dostanie twoje imię. I co to za zaszczyt?
            • 1gomez prosze jaki zyciorys 18.09.04, 19:39
              ile zrobil dla ludzi.gdyby tacy ludzie zyli dzisiaj ,gdyby ich mozna bylo
              wybierac sejmu do innych organow.bylibysmy innym krajem.a tak co gowniane
              pseudoelity :(
              • lobuzek1 Re: prosze jaki zyciorys 18.09.04, 21:41
                Piłsudski wróć!!! I rozgoń tą bandę darmozjadów!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka