Dodaj do ulubionych

Obojętność.

06.04.05, 19:00
Zauważam ponownie że to forum staje się prywatnym forum. Tu nikt się nie
interesuje nowymi osobami. Nie chodzi mi tu o siebie ale o innych, dlatego
niektórzy rezygnują z pisania z tego powodu. Odchodzą mówiąc o tym głośno i
znowu spotykają się z obojętnością dlaczego tak jest. W końcu nikt tu nie
będzie chciał pisać i zostanie pare osób. Zreszta juz jest pare stale
piszących.
Obserwuj wątek
    • lubona Re: Obojętność. 06.04.05, 19:28
      Karolinko, chyba niedokładnie czytujesz nasze wypowiedzi. Zawsze miło i z
      entuzjazmem witamy nowe osoby na forum ( jak zresztą i powitaliśmy Ciebie).
      Zawsze się cieszymy, jak pojawiają się nowi ludzie i z nami pozostają, na pewno
      nikogo nie wyganiamy i w stosunku do nikogo (oprócz jednego osobnika) nie
      jesteśmy obojętni. Witamy i zapraszamy wszystkich chcących z nami rozmawiać.
      • m_arianna Re: Obojętność. 06.04.05, 19:40
        osobiście odzywam się jedynie w afekcie :P ale jest tu tak ciepło ze zaglądam
        codziennie :)
        pozdrawiam z podlasia
        • lemuriza Re: Obojętność. 06.04.05, 20:46
          oj, muszę wystąpić w obronie naszego forum.
          Tak, jest nas stała grupa kilku osób, zawsze jednak serdecznie witamy nowe
          osoby. Tak było z caro i Teresą i jak widać z nami zostali.
          Zresztą kiedy tu przyszłam na to forum z obecnych forumowiczów był Gomez,
          Tradycja, Tekla.
          Nie wygonili mnie.
          Jak ktoś się daje wygonić to juz jego wina:).
    • qwerty.tarnow Re: Obojętność. 06.04.05, 20:45
      Forum nie jest prywatne. Forum jest publiczne, ale sprywatyzowane, tzn. że
      opiekę nad nim powierzono któremuś z Internautów.
      Zaś co do przybywających - przynajmniej co do swojej osoby mogę zapewnić, że ja
      nikogo nie odrzucam: każdy ma prawo wstępu na forum (z wyjątkiem o którym
      wspomniała Lubona). Do każdego przybywającego jakieś miłe słowo jest. A że
      dyskusja się nie klei czasami, bo ktoś zadaje szczegółowe pytania na które nikt
      na forum nie zna odpowiedzi - to już odrębna kwestia - w końcu ciężko od nas
      wymagać wszechwiedzy. Szczególnie, że pytania z zewnątrz dotyczą przeważnie
      lokalnych spraw, o których my - z powodu miejsca swojego zamieszkania -
      niestety wiedzieć nie możemy.
      Zaś co do niewielkiej liczby piszących - ma to swoje dobre strony czasami: bo
      gdyby były nas tłumy, to zanika mżliwość zapoznania się z wszystkimi tematami.
      Zbyt duzo jest treści, którą trzeba by przeczytać. Znikałyby wątki -
      poszczególni forumowicze nie nadążąliby za tematami. A tak w niewielkim gronie
      można jakoś nadążyć. Nie mówię oczywiście, że obecna liczba jest idealna i nikt
      nie ma prawa wstępu. Bynajmniej. Zapraszamy nowych. Ale niedobrze chyba
      gdybyśmy przekształcili się w BARDZO OFICJALNE FORUM - bo to niewątpliwie
      zaszkodziłoby atmosferze przyjaźni i więzi międzyludzkiej jaka tu panuje.
      Mam nadzieję, że opisałem to jakoś składnie i zrozumiale... :-)
      • teklat Re: Obojętność. 06.04.05, 21:09
        To, ze nie zawsze potrafimy się ustosunkować do jakiegoś nowego wątku nie musi
        wynikać z obojętności. Czasem po prostu może sie zdarzyć, że nikt nie chce lub
        nie ma nic do powiedzenia na postawiony przez Ciebie temat...I tylko tyle.
        Wiec nie zrażaj się.
    • lobuzek1 Re: Obojętność. 06.04.05, 21:50
      Faktem jest, że piszących osób nie jest zbyt wiele, ale to nie znaczy, że nie
      interesujemy się nowymi osobami. Co jak co, ale na nowe twarze i klawiatury
      jesteśmy otwarci, no chyba że chodzi o klony jednego osobnika. Dobrą tradycją
      tego forum jest to, że nie piszemy gdy nie mamy nic do powiedzenia i nie ma
      przymusu ustosunkowywac się do wszystkich wątków. Ale to nie świadczy o
      obojętności i braku zainteresowania.
      Pozdrawiam!
    • tradycja1 Re: Obojętność. 06.04.05, 22:15
      Za bardzo to forum czekalo na nowych uzytkownikow i rozruch by teraz
      kogokolwiek lekcewazyc.

      Nikt za to nie jest sztuczny jak bywa na innych forach...mulusio- cieplusio i
      nic ponad to.
      • caro333 Re: Obojętność. 07.04.05, 08:01
        Zaraz tu udowodnię,że mi depresja mija!:))Zaraz...
        • caro333 :)) 07.04.05, 08:03
          Karolinka wróciła!!! I Marianna zagląda codziennie...Vivat Podlasie!
          Naprawdę,kocham Podlasie,Mazury i Suwalszczyznę! Pozdrawiam Was!
          • m_arianna Re: :)) 07.04.05, 09:52
            oczywiscie dzisiaj też jestem ;)
            • lemuriza Re: :)) 07.04.05, 09:59
              Pozdrawiamy gorąco:)
    • sigma12 Re: Obojętność. 07.04.05, 11:02
      Karolinko? trafne spostrzezenie :)
      Ale czy warto ,tak bardzo sie tym przejmowac?
      Trzymaj sie cieplutko!Pozdrawiam :))))))
      • teklat Re: Obojętność. 07.04.05, 11:21
        Ja też pozdrawiam Karolinkę (i Sigmę również), choć nie czuję się nijak
        zobowiązana do dopisywania się do każdego zakładanego przez nią wątku.
        • caro333 Re: Obojętność. 07.04.05, 13:46
          Wiecie,że się poważnie zastanawiam nad tym, co napisała Karolinka?A może my,ci
          zadomowieni na forum jesteśmy jakoś odpychający dla innych?Przecież np na
          moje "domowe" forum wpisuje się kto chce i bardzo dużo jest tych wpisów.Co
          prawda, wygląda ono przeważnie jak ściana w toalecie na dworcu w Kutnie...
          (Kutno,sorry za porównanie),ale ludzi na nim,jak,nie przymierzając "muchów"...
          • lemuriza Re: Obojętność. 07.04.05, 13:59
            ja tam wolę,żeby było mało, a konkretnie:)
            a powaznie to: nie zauważyłam, żebyśmy kogos oprócz jednej koleżanki co o
            makijażystkę pytała , przywitali jakoś ... obojętnie.
          • teklat Re: Obojętność. 07.04.05, 14:08
            Ja też już kiedyś o tym myślałam, także w kontekście wojującej feministki z
            kijkiem... Przecież jej też nikt nie zagradzał drogi do forum - nawet obiecała,
            że przyjdzie - i nie przyszła, mimo ognistej seksistowskiej zachęty do powrotu.
            Nikt nie powie, że na nią tu nie zwrócono uwagi.
            Natomiast:
            - jako że nie mam doświadczeń z umawianiem sie z osobami z chatów randkowych -
            to nie dopisuje się
            - jako że dosyc dawno wydawałam się za mąż, a w tej chwili właściwie zmierzam
            w zupełnie innym kierunku - tematyka lokali na ślub, fryzur i wizażu ślubnego
            tudzież orkiestry weselnej i restauracji - jest mi zupełnie obca. A zresztą -
            jak sie tam odezwałam, to tez zostałam zrugana - przez kogo? Ano - przez osobe
            całkiem nową na forum....
            - jako że temat "Babiarze" goscił na tym forum bodajże trzy razy - trudno mi
            dopisywać do każdego to samo. A zresztą - miał on pewne "wzięcie" wśród
            forumowiczów, wiec naprawdę trudno nam zatzucić obojetność.

            Nie bardzo zatem rozumiem pretensje i żale Karolinki. Czy mamy w jaiś specjalny
            sposób witać i hołubić nowe, młode osoby, które zgłaszają tutaj do dyskusji
            problemy dosyć obce piszącym na tym forum ludziom?
            Poza tym - jest takie przysłowie "jeślui wejdziesz między wrony...". Polecam je
            Karolince i innym nowym forumowiczom. My możemy sie dostosować do Was, ale
            tylko w pewnym stopniu. Taka jest prawda.
            Pozdrawiam
            TeklaT.
            • caro333 Re: Obojętność. 07.04.05, 14:51
              Czasem,razem z żoną zastanawiamy się nad tym samym.24 lata w tym mieście,a
              znajomych jak na lekarstwo...Może my spadlismy tu z innej planety i nie
              nadajemy się do życia?..Może jesteśmy jakoś źli? Najpierw machasz ręka na całą
              sytuację a potem jednak trochę gryzie ten robak.Nie mamy o czym rozmawiać...To
              może my jesteśmy głąby?Nie powiem - to nasze forum podtrzymuje mnie na duchu,a
              to niedobrze świadczy o moich obecnych krajanach.Ale nie chcemy się w tym
              utwierdzać.Szukamy,jak Diogenes.Cały czas szukamy człowieka.:))
              • lemuriza Re: Obojętność. 07.04.05, 14:56
                nie martw się caro, my tez ze slavem nie mamy tak wielu znajomych, ale myślę,
                ze to wcale nie świadczy źle ani o nas, ani o mieszkańcach Tarnowa.
                • teklat Re: Obojętność. 07.04.05, 15:21
                  A ja wolę mieć znajomych "jak na lekarstwo" ale dobrych i wypróbowanych, a nie
                  cały tłum znajomków nienadających się do sensownej rozmowy, dobrej zabawy czy
                  innych kontaktów. Cenię tych, których mam, jestem otwarta na nowych, ale też
                  niegotowa na przyjęcie kazdego. Zawsze chodzi mi o jakość, co wcale nie
                  oznacza, że tych, z którymi nie chcę być bliżej, uważam za gorszych od siebie.
                  Oni może na przykład nadają na innej fali niż ja - i tyle.

                  --
                  Mężowie są jak dzieci - słodkie i urocze pod warunkiem, że cudze.
                  • teresa50 Re: Obojętność. 07.04.05, 16:16
                    Ja muszę nadawać na jakiejś kosmicznej częstotliwości.....
                    • teklat Re: Obojętność. 07.04.05, 19:54
                      no tak... to jednak ja też, skoro tak dobrze nam sie nadawało kiedys do północy
                      prawie :))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka