Dodaj do ulubionych

Dziabolągi :)

26.01.14, 13:01
Dokarmiacie je? Tak się zastanawiam czy już pora....
Naukowo do tego podchodzę. Nie dokarmiam ptasząt już teraz, by zadziałał dobór naturalny. By była naturalna selekcja nie wspomagana przez człowieka. Najmniej przystosowane osobniki sobie nie poradzą i tak ma być suspicious a te silniejsze o lepszej puli genowej - przeżyją, by później wydać na świat zdrowe potomstwo. Nie dokarmiam by nie przyzwyczaiły się za bardzo do człowieka, by się nie rozleniwły smile
A teraz napiszę prawdę big_grin to ze mnie jest leń i nie chce mi się zaczynać suspicious wychodzę z założenia, że jeśli już im pokaże że ode mnie coś dostaną.... to zlecą się całą zgrają suspicious i nie odlecą tak łatwo. Nie chce być za nie odpowiedzialna suspicious bo jednak jak sie zacznie dokarmiać to wypada to robić do wiosny. Już z miesiac temu zakupiłam pół kilo słoniny i tyle samo słonecznik ale nie było złej aury. Nic im jeszcze nie dałam ^^ tak na prawdę czekam by te najsłabsze osobniki zdechły, by mieć mnie dziabolągów do wykarmienia smile
Ok... niech znają moje chamskie serce, pójde im dwa jabłka zawiesić a słoniny mi szkoda tongue_out

hmmm sama nie wiem czy sie powinno ptaki dokarmiać uncertain z jednej strony nie, ale z drugiej... człowiek i tak już za bardzo je do siebie przyzwyczaił. Coraz więcej ptaków zimuje. Wcześniej nigdy nie widziałam kosa zimą na wsi. W mieście i owszem. Ok, dawniej na ptaki mniej zerkałam tongue_out Jeśli pojedyńcze szpaki zaczną zimować... na wsi, to serio zbytnio sie do nas przyzwyczają. Uznają że zamiast migrować (wysoki koszt energetyczny) to zostaną u nas, zaryzykują, może jakiś ludz im pomoże....? wtedy lepiej na tym wyjdą.

Pójde zawieszę jabłka dwa, dwie bukówki. Może jakaś ptaszyna będzie chętna smile
A grubszego jedzenia jeszcze nie wystawiam... nie chce mi się uncertain

a Wy jak, dokarmacie? Pytam o teraz, jak i dawniej smile

P.S Witam..... hmmm już zapomniałam jakie to były skróty uncertain Wszystkich Obecnych Podwórkowiczów. WOP to był? suspicious i Wszystkich Którzy Nadejdą wink
Chwile mnie nie było.... nawet nie wiem czy mnie jeszcze pamiętacie. Tak wyszło, że usiadłam tylko w jednej piaskownicy, w dawnej... tam gdzie pierwsze się pojawiłam. Przyznaję się, że zdublowałam swój post. Gdzie indziej już dałam takie zapytanie uncertain
ale... chciałam i do tej piaskownicy zaglądnąć, do tej Podwórkowej.... tutaj wydaję mi się być nawet więcej piasku, więcej zabawek, babek, łopatek i nawet Kosmita się zanajdzie big_grin
Tak więc... postanowiłam, że wróce.... że coś namaluję na piasku, na Podwórku smile może nawet zmaluję suspicious wink

Pozdrawiam

)-(ashi - czyt. Haszi by języka nie łamać wink - która lubi się motać ^^
Obserwuj wątek
    • sza.aliczek Re: Dziabolągi :) 26.01.14, 13:23
      Dzień dobry: )

      Dokarmiam, od lat są dokarmiane, to jak darować sobie w tym roku?
      Ale robię to dopiero od piątku. Wcześniej nie było po co.
      Dziś był dzięcioł i grubodziób. Jak zawsze w dwóch starych tujach chronią się dzwońce i obdziergują nasiona tui: ) Twardo nocuje bażant : ) O kosach, kwiczołach i innej miernocie nawet nie wspomnę : D

      Zamiast słoniny ( nie chciało mi się szukać w sklepach) jest smalec zmieszany z siemieniem lnianym.

      Jedzą : )

      Dla wiewióry sypnęłam garść orzechów, bo śnieg dość mocno napadał, więc nie dostanie się do zapasów, jeśli są w ziemi.
      • hashimotka88 Re: Dziabolągi :) 26.01.14, 13:52
        O jaaaa. Wyciagam pol kilo sloniny z zamrazarki ^^ i slonecznik z szafki. Jutro im dam wink
        Co roku wieszam po kawalku sloniny. Wiadomo, bogatki i modre od razu sie zlatuje. Echhh modraszka ^^ w tamtym roku mialam z nia tak niezwykle spotknanie ze jest ono niedopowtorzenia uncertain poszlam zawiesic slonine. Widze ja jak siedzi na galazce jablonki, zaczelam.sie przygladac, znieruchomialam. Ta podleciala nieco blizej, pozniej na dwa metry... Na metr..... Byla tak blizutka ^^ a ja bylam zastygla by jej nie przeploszyc. W koncu.... Podeszla tak blisko ze dziubnela mi slonine z reki. Dwa moze razy dziabolag sobie skubnal i odlecial smile niezwykly to byl moment az mialam.ciary na sobie.
        Uboga tez zalatuje.
        I dziecioly rowniez. Duzy dzieciol to wiadomo ze najczestszy gosc z dzieciolow ale kiedys widzialam bialoszyjego i zielonego lub zielonosiwego. Ni moglam ich rozroznic mimo ze przez lornetke zerkalam. Zbyt krotko na niego patfzylam. Raz ze swojego okna patrzac na skraj lasu widzialam.dzieciola czarnego smile niegdy nke zalecial.
        Sojki to wiadomo i zieby. Raz w tamtym roku pojawil sie u mnie grubodziob.

        Dzien dobry smile
        • hardy1 Re: Dziabolągi :) 26.01.14, 17:24
          O czym Wy tu? Ach, o podkarmianiu ptaków smile To wolę tylko podczytywać, inni do rozmowy się znajdą na pewno wink

          W dzieciństwie tak. słoninka, nasiona słonecznika dla ptaków w karmniku.
          "Mieliśmy" też Kubę - wiewiórkę, która przez kilka zim z rzędu przechodziła przez ulicę, podchodziła pod okna i czekała. Każdego rańca. Wychodziliśmy i karmiliśmy.
          Fajne to były pobudki - pierwsze po obudzeniu biegło się do okna, czy Kuba już jest i czeka smile
          • hashimotka88 Re: Dziabolągi :) 27.01.14, 13:06
            Ciekawie mieliscie z tym Kuba smile
            Ja w tamtym roku pare razy w zimie widzialam jak wiewiora pod dom podchodzila. Po plocie sie wspinala ale nigdy z bliska jej nie widzialam. Nigdy nie dokarmialam. Mialam dzisiaj wyjsc do ptakow z grubszym.dzialem aby je przywabic.... Nie wyszlam.... A mialam im zawiesic slonine. Jedynie sprawdzilam przez okno, przez lornetke czy skubnely jablka. Ktore im wczoraj na jablonce zawiesilam. Chyba nic nke ruszyly. Czyzby.... Nie domyslaly sie ze cos im w tym roku rowniez zostawie? Ok. Jak wystawie im przysmaki to sie od razy chmara sikor zleci smile

            Wczoraj wieczoerem Jakos mi sie odechcialo. Czlowiek pod koniec dnia wpadl jakis dziwny stan. Stracil sens ze przestal odczuwac szczescie. Nie widzi go jak zawsze do tej pory widzial. I znajdywal w drobnostkach.
            Echhhh....
            • 1agfa Re: Dziabolągi :) 27.01.14, 23:13
              Hashi smile Kiedyś wkleiłem u nas na Podwórku (nie pamiętam w którym miejscu) fotkę "mojej" wiewiórki z działki, złapanej dosłownie "w locie"; przez tyle lat to było najpewniej n-te pokolenie wiewiórcze. Żywią się one z największym smakiem sosnowymi szyszkami, specyficznie obgryzanymi. Można odróżnić, które szyszki są obgryzane przez wiewiórki, a które rozdziobywane przez ptaki.
              Zimą podkładamy coś ekstra, ale niewiele (orzechy) do specjalnej miski umocowanej na drzewie.
              I tak jak "Twoja" wędrują brzegiem ogrodzenia, wprost do kępy sosen.
              W dzieciństwie tak wiele było wokół mnie zwierząt, że na wiewiórki prawie nie zwracałem uwagi, dopiero później. Ale zawsze były to Baśki, u innych tez Baśki - tu Hardy jest wyjątkiem ze swoim Kubą smile

              > Ja w tamtym roku pare razy w zimie widzialam jak wiewiora pod dom podchodzila.
              > Po plocie sie wspinala ale nigdy z bliska jej nie widzialam. Nigdy nie dokarmia
              > lam.


              Kiedy jedziemy podkarmić działkowe koty zaadoptowane wink, to i ptakom i wiewiórkom coś się podrzuci, jednak trzeba. W moich stronach działkowych coraz więcej willi, a coraz mniej lasu i drzew. Tylko u nas oaza smile

              >> Wczoraj wieczoerem Jakos mi sie odechcialo. Czlowiek pod koniec dnia wpadl jaki
              > s dziwny stan. Stracil sens ze przestal odczuwac szczescie. Nie widzi go jak za
              > wsze do tej pory widzial. I znajdywal w drobnostkach.
              > Echhhh....


              Hashi, pewnie pogoda ... ciesz się chwilą, ciesz się drobnostką, bo każda z nich może być niepowtarzalna, jedyna w swoim rodzaju. Przyjrzyj się jej, kazdej takiej chwili, uważnie. Uśmiechnij się smile
              Każda chwila jest...może być - Dżem smile

              youtu.be/f1f9mmSXRxA
              • hashimotka88 Re: Dziabolągi :) 30.01.14, 02:32
                Ja dzisiaj szukalam wiwiory, ktora kiedys przywuwazylam i kolezanka jej zrobila zdjecie. Nie znalzlam uncertain

                Ok.... Nawiazuje od razu do konca... Trafiles Agfa.... Bylam raz na ich koncercie a na koncerty nie chodze czesto. W mala ilosc miejsc chodze. Choc dzosiaj wyszlam za furtke. Wczoraj nie... Dzisiaj tak. Wieczorem gdy juz sie ciemno zrobilo. Wyszlam po to by porozmawiac. Przez telefon. Stanelam przed stawami. Tam lodke swoja puscilam i plynelam smile myslami.... Slowami.... "zyj z calych sil.... Usmiechaj sie do ludzi" dzisiaj w rozmowie sie usmiechalam smile
                Cos sie u mnie zmienilo od ostatniego razu kiedy tutaj pisalam. Od pazdziernika. W koncu zrobilam to na czym mi najbardziej w danej chwili zalezalo. Znalzlam.zajecie. Ryszylam.sie z miejsca.... Zlapalam nieco wiatru w zagle. Bo to jednak dla mnie byla nowosc. Nabralam w siebke nieco wiary. Tego potrzebowalam. Stalam.sie produktywna smile zobaczylam.ze moge byc przydatna. Hehe ciekaawy jako mam ten termin big_grin wink
                W tamtym tyg. Byl chwilowy przestoj w pracy w tym rowniez. A w niedziele wieczorem.i poniedzialek mnie dopadl glupi stan. Brakowalo.mi sensu.... Niegdzie szczescia nie moglam.znalezc sad a noemalnie zdarza mi sie byc jak dzieciak. Widze go w drobnostkach. W sobote potrafilam kilka minut patrzec jak sprafniony szybko jezykiem zawija wode. I co jakiis czas uszami poruszal. Wtedy pewnie polykal. Podszedl do mnie i zaczal.mi zagladac do miski z woda- mylam podloge. Dostrzeglam ze jest spragniony wink nalalam mu do jego wlasnej miski i sie patrzylam z usmiechem na niego. Dzisian bedac na spacerze. Woeczorem poszlam polna droga. Brak oswietlenka. Ogromna zawiwrucha. Do tego stopnia ze z powrotem szlam tylem wink a na moscie. Nad rzeka. Slizgalam.sie ^^ caly byl oblodzony. Ok. Km przed koncem tel mi sie rozladowal. To dobrze. Przynajmniej sie przebiegne ^^ i przebiglam.sie reszte trasy. Normalnie cala biegne ale wtedy chcialam pogadac..... Pousmiechac sie wlasnie...
                W niedzele wlasnie dopadl.mnie ten stan. Nie bylo we mie dzieciaka. Nie cieszylo mnie nic. Jesli usmiiech sie pojawil to od razu znikal. Zycie mi nieco ucieka.... Nie wiem do konca skad ta obojetnosc. Taki brak.wiary sie we mnie pojawil. Ok. Praca moze mnie nieco natchnela a gdy przerwa sie zrobila znowu dostrzeglam.ze cos trace..... Ze piach ucieka mi przez palce.... Ze nie zyje kazda chwila....
                "isc wlasna droga.... Bo wtym sens.... Istnienia... Zeby umiec zyc"
                Nie zawsze umie... Ciezko mi to idzie.... Ale sie zmieniam i w tym widzs sens smile jest lepiej niz bylo.

                Dzieki za kolysanke smile
                • 1agfa Re: Dziabolągi :) 31.01.14, 14:53
                  Hashi napisała:
                  (...)
                  "isc wlasna droga.... Bo wtym sens.... Istnienia... Zeby umiec zyc"
                  Nie zawsze umie... Ciezko mi to idzie.... Ale sie zmieniam i w tym widzs sens smile jest lepiej niz bylo.

                  Dzieki za kolysanke smile


                  Trzymaj się, Hashi, pozdrawiam smile
              • k.karen Agfo :) 14.02.14, 10:02
                Znalazłam Twoją wiewiórkę smile

                forum.gazeta.pl/forum/w,92813,145862801,145994975,Re_26_lipca_2013_CWP.html?wv.x=2
                • k.karen Hashi :) 14.02.14, 10:23
                  Skopiowałam Twój post, który napisałaś na starym wątku. Nie wyciągamy strych wątków więc tam skasowałam, przepraszam ale wklejam tutaj smile


                  hashimotka88 14.02.14, 10:16 Odpowiedz
                  O jaaaa, swietna ta latajaca wiewiora smile pieknie w locie sie wylozyla, rozpostarla lapska a w oku widac blysk jak leci a pieknie leci.
                  • hashimotka88 Re: Hashi :) 14.02.14, 10:37
                    Spoko. Dobrze zrobilas. Nie mialam.zamiaru tam wpisywac tej wiadomosci ale mnie przekierowalo uncertain samo sie tam usadowilo tongue_out chyba gdy weszlam na zdjecie to w telefinie mnie przerzucilo na tamten stary watek.
                    Hmmm o tym nie wiedzialam ze sie nie wyciaga starych watku. Na innych towarzyszach zdarzaly si przypadki ze mamuty zostawaly odgrzebywane wink
                    • k.karen Re: Hashi :) 14.02.14, 10:45

                      Nie robimy tego, dlatego że jest możliwość wstawiania linków, co właśnie zrobiłam smile
    • 1agfa Re: Dziabolągi :) 27.01.14, 16:51
      Dzień dobry, Hashi smile
      Miło Cię znowu widzieć. Podziwiam Twoją znajomość gatunków ptaków, wiedzę o nich. Pamiętam, że wspominałaś o studiowaniu w tym kierunku, biologicznym (?)...
      Pytasz o dokarmianie.

      "...wychodzę z założenia, że jeśli już im pokaże że ode mnie coś dostaną.... to zlecą się całą zgrają suspicious i nie odlecą tak łatwo. Nie chce być za nie odpowiedzialna suspicious bo jednak jak sie zacznie dokarmiać to wypada to robić do wiosny. Już z miesiac temu zakupiłam pół kilo słoniny i tyle samo słonecznik ale nie było złej aury. Nic im jeszcze nie dałam ^^ tak na prawdę czekam by te najsłabsze osobniki zdechły, by mieć mnie dziabolągów do wykarmienia smile
      Ok... niech znają moje chamskie serce, pójde im dwa jabłka zawiesić a słoniny mi szkoda tongue_out..."


      Ja dokarmiam, chociaż wiem, że przyzwyczajenie ptaków do gotowego pokarmu "pod dziobem", bez konieczności samodzielnego poszukiwania przez nich, może skutkować zaburzeniem naturalnej zdrowej selekcji.
      Człowiek zabrał i nadal zabiera ptakom i innym zwierzętom ich terytoria, przecina i zamyka dziesiątki tysięcy lat (albo i więcej) liczące szlaki wędrówek, niszczy i zamyka miejsca gniazdowania, toteż powinien zadbać o niszczące skutki swego działania!

      Naturalna selekcja...to pojęcie zanika, również wobec zwierząt.

      A jednak kupiłaś słoninę i ziarna! big_grin
      Teraz jest śnieg twardy i mróz, warto coś dać oprócz jabłek wink
      Pozdrawiam smile
      • rudka-a Re: Dziabolągi :) 27.01.14, 23:32
        Zawsze dokarmiam ptaszki, biedne zwierzaki...żal mi ich...
        Kiedyś, dawno temu spotkałam taką bidę - psa....przyszedł za mna pod dom, nakarmiłam go i..odszedł. Od tego czasu wracał prawie codziennie, ale nigdy dalej, jak za bramkę wejśc nie chciał, niby zaufał, ale nie do końca....przychodził tak może z rok i więcej go nie zobaczyłam....
        jeśli człowiek nie pomoże, to same sobie nie poradzą w wielu sytuacjach....
        • 1agfa Re: Dziabolągi :) 28.01.14, 00:46
          Trzeba Rudko smile Ja od zawsze zwierzakowo zwariowany (chyba widziałaś stare fotki dziecinne (?). Sytuacja którą opisałaś, tylko u prawdziwie lubiących zwierzęta ludzi zapisuje się w pamięci. Że się robiło, co się dało, co można było zrobić. Pomóc. Wyleczyć, nakarmić.
          Dałem się zaprząc do pomocy, przy dokarmianiu kamienicznych kotów w piwnicy; potem dwie kociny były w domu, właśnie stamtąd. Trochę dzikie. Teraz działkowa podrzucona żyje niczym cesarzowa smile
          A dawniej nic nie miałem z kotami, ot żyły sobie jakoś obok. Obok psów.
          (Zresztą, już pisałem...)
          Gdybym się nie zgodził, nie chciał?...Pewnie dotąd by mnie gryzło sumienie. Nie wszystkich gryzie bieda zwierzaków, niestety.
          Ale coraz więcej ludzi rozumie zjawisko, naprawdę coraz więcej, to już nie są pionierskie dawne czasy. Na szczęście.
          Wiesz, że zrobiłaś co tylko mogłaś z tym psem, Rudko smile Musiał być bardzo skrzywdzony, skoro się tak bał...
          A ptaki...ich wypatrywanie, podglądanie, śledzenie ich życia unosi człowieka w inny świat, świat lotny smile
          Jakże się im, skrzydlatym, nie odwdzięczyć za takie niezwykłe chwile odrobiną karmy w trudny czas?
          Pozdrawiam Cię, Rudko smile

          rudka-a napisała:

          > Zawsze dokarmiam ptaszki, biedne zwierzaki...żal mi ich...
          > Kiedyś, dawno temu spotkałam taką bidę - psa....przyszedł za mna pod dom, nakar
          > miłam go i..odszedł. Od tego czasu wracał prawie codziennie, ale nigdy dalej, j
          > ak za bramkę wejśc nie chciał, niby zaufał, ale nie do końca....przychodził tak
          > może z rok i więcej go nie zobaczyłam....
          > jeśli człowiek nie pomoże, to same sobie nie poradzą w wielu sytuacjach....

          • rudka-a Re: Dziabolągi :) 28.01.14, 08:24
            Pewne zachowania wynosi się z domu. W moim domu zawsze były zwierzaki, koty, psy, chomiki, rybki. Znosiłam ranne wróbelki, kota, który spadł z dachu, oczywiście został juz z nami. Niby oswoił się, ale dzikusem gdzies tam w głębi pozostał na zawsze smile najgorzej było, kiedy nadchodził ich czas i trzeba było rozstać się na zawsze. Takie sytuacje przeżywam do dzisiaj, bo zwierzęta wciąż są obecne w moim dorosłym życiu. Obce dokarmiam, wspomagam, bo nie umiem przejść obojętnie obok...smile Jestem pełna pogardy dla ludzi, którzy czynią skrzydlatym i futrzastym krzywdę..smile)
            Dla Ciebie, Agfo wiewiórczy cudaczek z mojego parku i inne napotkane podczas moich wędrówek smile
            Serdeczności smile

            https://s8.flog.pl/media/foto_middle/8037671_na-tropie-wiewiorczego-cudaka-i-rudasa-.jpg
            https://s8.flog.pl/media/foto_middle/rudka-a_a4bc75ee052bffde64737ac7f2526443.jpg
            https://s3.flog.pl/media/foto_middle/5641549_spotkanie-z-jezykiem-.jpg
            https://s8.flog.pl/media/foto_middle/7070876_spojrzenie---w-parku-.jpg
            https://s10.flog.pl/media/foto_middle/8010257_parkowy-okruchozerca-.jpg
            https://s8.flog.pl/media/foto_middle/6995287_kitek-.jpg
            https://s10.flog.pl/media/foto_middle/8010353_moje-kaczuchy-dla-ciebie-.jpg
            https://s8.flog.pl/media/foto_middle/rudka-a_5491fb4e85d4708bc10b4d13397454b5.jpg
            https://s10.flog.pl/media/foto_middle/8295540_dla-ciebie-ewuniu.jpg
            • hardy1 Re: Dziabolągi :) 28.01.14, 08:34
              Cześć, Rudka smile
              A co to za wiewiórka na pierwszej fotce? Ta jasno-ciemnoszara?
              • k.karen Re: Dziabolągi :) 28.01.14, 09:02
                Haszi ma częściowo rację smile Rzeczywiście ekolodzy apelują o niedokarmianie ptaków, ale tylko i wyłącznie wiosną, latem i jesienią, kiedy ptactwo poradzi sobie ze zdobywaniem pokarmu. Natomiast apelują o dokarmianie zimą.
                Dokarmiam smile

                Rudko, piękne fotki a łaciaty "wiewiór" jest cudny! Dziękuję, że pokazałaś nam efekty swoich łowów z aparatem smile
                • rudka-a Re: Dziabolągi :) 28.01.14, 09:11
                  Dzień dobry, Karen smile)
                  coś tam amatorsko pstrykam smile..nie są to fotki z górnej półki, ale przecież od czegoś trzeba zacząć wink)
                  • k.karen Re: Dziabolągi :) 28.01.14, 09:33
                    Dobra, dobra! Nie bądź taka skromna,Rudko, fotki są świetne i już! smile
                    • rudka-a Re: Dziabolągi :) 28.01.14, 09:54
                      Bardzo mi miło, że sie podobają smile))
                      z dedykacją dla Ciebie, Karen smile

                      https://s9.flog.pl/media/foto_middle/6909276_na-pocieszenie.jpg
                      https://s2.flog.pl/media/foto_middle/5765472.jpg
                      https://s10.flog.pl/media/foto_middle/8246079_z-okazji-osiemnastki-.jpg

                      smile)))))))))
                      • k.karen Re: Dziabolągi :) 28.01.14, 10:06
                        Dziękuję Rudko smile

                        w rewanżu moje dla Ciebie smile

                        https://img405.imageshack.us/img405/6951/1234003z.jpg

                        https://img694.imageshack.us/img694/5038/3nzu.jpg

                        https://img24.imageshack.us/img24/7250/dsc0062ui.jpg
                        • fenikss.2972 Re: Dziabolągi :) 28.01.14, 11:54
                          no proszę !! a mówiła, że kiepskie ma !! suspicious

                          Karen, bardzo fajne big_grin
                          • k.karen Re: Dziabolągi :) 28.01.14, 14:54
                            Same się zrobiły wink

                            Dzięki Fenikssie smile
                            • hashimotka88 Re: Dziabolągi :) 29.01.14, 17:08
                              Rudka, prześliczne są te zdjęcia smile Gratuluję, widać, że znasz się na rzeczy. A wiewóra to fakt, niesamowita. Ciekawe skąd się tam wzięła. MIałaś dużo szcześcia, że ją zobaczyłaś a do tego takie zdjęcie zrobiłaś.
                              Wiesz co pomyślałam jak od góry zaczęło mi się pojawiać zdjęcię z łabędziem? "Oooo jaaaaa, biały jeż o_O" serio, tak na pierwszy rzut oka widziałam tę fotkę. Jakby się przyjrzeć to ten łabędź gdyby nie miał dzioba i był z sama czarną nasadą (pyszczek jeża) wyglądałby dosłownie jak jeż. Jest taki biały co się nazywa białobrzuchy z tego co pamiętam. Tylko ten Twój jeż byłby milutki w dotyku ^^

                              Karen, Twoje kwiaty są cudowne. Też widać, że nie byle czym robione smile
                              ja.... hmm tylko telefonem suspicious Nie znam się na pracy nad zdjęciem, nad szlifem. Już nie mówię o obróbce ale ogólnie.... tamat mi obcy. Wiem jak wcisnąć guzik by zatrzymać chwile w pikselach.
                              Nigdy swoich zdjęć nie umieszczałam w wirtualu, poza forum. Nie nadają się do tego. Mimo, ze czasem uchyce coś miłęgo, niesamowtego. Samo zdjecie jednak nie jest na tyle dobre..... A wy gdzieś je zamieszczałyście? Widzę, że Rudka tak, a TY Karen?
                              Ok, coś od siebie pokazę smile mimo ze telefonem, to i tak zawsze staram się wyłuskać co się da smile

                              Ta Rusałka Admirał była robiona na wyciągniecie ręki, telefonem (bez zooma), trochę cierpliwości mnie kosztowało by ją załpać i zamknąć w obiektywi. Ok, była tak zafascynowa słomianymi kwiatami, ze nie zwróciła na mnie większej uwagi tongue_out albo to ja tak dobrze się kmufluję wink

                              https://pics.tinypic.pl/i/00494/87sl2lj6yi1k.jpg

                              i jeszcze jedno z tej sesyjki. Adrmirałki uwielbiają gruszki. Obok właśnie się znajduje grusza. Uwielbiają się w nich upijać ^^ serio, one uwielbiają sfermentowane owoce.

                              https://pics.tinypic.pl/i/00494/izp62f2bjpfx.jpg

                              Już niesłomiany kwiat a Kwiat na kwiecie smile
                              https://pics.tinypic.pl/i/00494/7gmy19dcpymf.jpg

                              https://pics.tinypic.pl/i/00494/jlnc8px9gu5w.jpg

                              No i na koniec jeszcze jakieś żywe stworzenie - modliszka - dwa razy w życiu udało mi się ją zobaczyć i to w swojej okolicy smile

                              https://pics.tinypic.pl/i/00494/wyc51nhkmno4.jpg


                              • k.karen Re: Dziabolągi :) 30.01.14, 20:20
                                Niesamowite! Nie myślałam, że modliszka jest taka DUŻA! Słowo daję shock

                                A fotki bardzo dobre i nic nie szkodzi, że robione aparatem z telefonu komórkowego smile
                            • 1agfa Re: Dziabolągi :) 29.01.14, 17:14
                              Podziwiam, Karen zręczność i umiejętności. Piękne fotki i obiekty (zimowity!). Jednak na moich piaskach (i to dojeżdżając) nie udaje nam się takich cudów wyhodować.

                              k.karen napisała:

                              > Same się zrobiły wink


                              I nie wierze, że "same" wink
              • rudka-a Re: Dziabolągi :) 28.01.14, 09:08
                Cześć, Hardy smile
                Nie mam pojęcia. Spotkałam ją jesienią w parku, goniłam dwa dni za nią, by strzelić jej fotę wink
                Na pewno jest taka jedna. Reszta, to rudzielce. Często bywam w parku i nigdy wcześniej jej nie widziałam. Wygląda, jakby miała założone pół kamizelki, bo na drugiej stronie nie ma już białego futerka. Wygląda komicznie, nie odstaje od innych rudasów..mieszanka albinosa z rudym?...pokazałam to zdjęcie Feniksowi, grzebał za wiadomościami w necie....ale nic konkretnego na temat tego wiewiórczego cudaka powiedzieć nie umiem smile
                • hardy1 Re: Dziabolągi :) 28.01.14, 09:48
                  Potrzeba specjalisty, ornitologa... a może to nowa odmiana wiewiórki? Będzie sensacja! wink
                  • rudka-a Re: Dziabolągi :) 28.01.14, 09:59
                    Trzeba napisać do Wajraka smile)) może umiałby cos powiedzieć na temat tej kitą wacianą wink
                    • 1agfa Re: Dziabolągi :) 29.01.14, 17:08
                      Adam Wajrak to jedyny w swoim rodzaju zapaleniec, i to zapaleniec-pasjonat zaraźliwy, jeśli jego pisanie padnie na podatny grunt. Znakomicie się Go czyta, bo pisze z prawdziwą pasją i przekonaniem.
                      Mam Jego "to zwierzę mnie nie bierze" (gdzie Wajrak pisze również o drzewach), jeszcze koniecznie muszę się postarać o "kunę za kaloryferem" (chyba taki tytuł), może coś jeszcze.
                      To wcale nie żart, naprawdę warto napisać (załączając fotkę) :
                      M.in. przecież tak właśnie powstają Jego książki smile

                      rudka-a napisała:

                      > Trzeba napisać do Wajraka smile)) może umiałby cos powiedzieć na temat tej kitą wa
                      > cianą wink
                      • 1agfa Re: Dziabolągi :) 31.01.14, 14:58
                        No i co ja napisałem, co!
                        Errata:

                        "To zwierzę mnie bierze", a nie ...nie bierze.
                        Bo właśnie w tym rzecz wink
                        (...)

                        > Mam Jego "to zwierzę mnie nie bierze" (gdzie Wajrak pisze również o drzewach),

                        (...)
                • fenikss.2972 Re: Dziabolągi :) 28.01.14, 11:52
                  a przefarbowała rudego, puściła na drzewo i twierdzi że tak było big_grin

                  no szukałem, wyszło, że albo defekt genetyczny, albo ktoś wyrzucił wiewiórkę hodowlaną - bo się okazało, że teraz już się hoduje nie tylko chomiczki big_grin
                  • sza.aliczek Re: Dziabolągi :) 28.01.14, 16:02
                    Wczoraj przyuważyłam na tui dwa śliczne mysikrólikismile
                    malusieńkie puchate kuleczki z dziobem : D


                    https://www.wilanow-palac.pl/image.php/4379/64_1_mysikrolik_najmniejszy_polski_ptak_fot_julia_dobrzanska.jpg
                    • 1agfa Re: Dziabolągi :) 29.01.14, 15:58
                      Szaliczku smile niezwykłe to zdjęcie, takie maleństwo (widać to w kontraście do ludzkiej dłoni - nie wiem czy damska, czy męska, ale i tak kruszyna to jest naprawdę).
                      Dziękuję Ci najserdeczniej za fotkę - wiedziałem, że mysikrólik to drobiazg najmniejszy ze wszystkich, ale żeby aż tak! Dopiero porównując...
                      (I pomyśleć, że ptaki to potomkowie dinozaurów, podobno wink)

                      sza.aliczek napisała:

                      > Wczoraj przyuważyłam na tui dwa śliczne mysikrólikismile
                      > malusieńkie puchate kuleczki z dziobem : D
                      >
                      >
                      > https://www.wilanow-palac.pl/image.php/4379/64_1_mysikrolik_najmniejszy_polski_ptak_fot_julia_dobrzanska.jpg
                      • k.karen Re: Dziabolągi :) 29.01.14, 16:04
                        Cudowny ten mysikrólik, Szaliczku! smile

                        A fotki Haszi też bardzo mi się podobają smile
            • 1agfa Re: Dziabolągi :) 29.01.14, 16:54
              Dziękuję Rudko smile Za takie fotki - niskie ukłony (czapką po ziemi zamiatając wink)!
              Nigdy nie widziałem podobnej wiewiórki, łaciatej; albo mutacja, albo z jakiejś krzyżówki...odkrycie zrobiłaś i mało tego - uwieczniłaś na fotce. Być może jest to protoplasta nowej odmiany rodu wiewiórczego? Jeśli tak się stanie, to Twoim imieniem winna być nazwana ta odmiana, co jest należne odkrywcy.
              Owszem: małe, szaro-brązowe, ale gładkie i nie w Polsce. Takiej jak ta - nigdzie.
              Wszystko świetne fotki, Rudko, masz oko - i także serce wielkie dla przyrody, to widać, inaczej nie byłyby te zdjęcia takimi, jakie są (nie mylić z niejakim Oko!! broń Boże) big_grin
              Dziękuje i serdecznie pozdrawiam, życząc dalszych sukcesów na froncie fotograficznym suspicious . Może i ja skorzystam z fruktów, bo te zdjęcia obejrzałem po kilkakroć, może inne się trafią wink

              rudka-a napisała:

              > Pewne zachowania wynosi się z domu. W moim domu zawsze były zwierzaki, koty, ps
              > y, chomiki, rybki. Znosiłam ranne wróbelki, kota, który spadł z dachu, oczywiśc
              > ie został juz z nami. Niby oswoił się, ale dzikusem gdzies tam w głębi pozostał
              > na zawsze smile najgorzej było, kiedy nadchodził ich czas i trzeba było rozstać s
              > ię na zawsze. Takie sytuacje przeżywam do dzisiaj, bo zwierzęta wciąż są obecne
              > w moim dorosłym życiu. Obce dokarmiam, wspomagam, bo nie umiem przejść obojętn
              > ie obok...smile Jestem pełna pogardy dla ludzi, którzy czynią skrzydlatym i futrza
              > stym krzywdę..smile)

              (...)
    • hashimotka88 Re: Dziabolągi - zeszłoroczne :) 29.01.14, 15:24
      Nie robię zdjęć aparatem, często mam telefono pod ręką i nim robię mnóstwo zdjęć. W tysiące już poszło wink Jednak w tamtym roku posatnowiłam na ptaszynę zapolować lepszym sprzętem. Niestety tel nie ma zooma sad aparat fotograficzny też ma słaby, zaledwie 4- krotny, więc musiałam ptaki do siebie przyzwyczaić. Podeszłam na dośc bliską odległość do sikor i czekałam. ZImno było, paluchy mi zmarzły ale warto było smile CYknęłam im parę zdjęć. hmmm może z 5 m odległości. Kiedyś może będę miała prawdziwy sprzęcior i zrobię jedno z wymarzonych zdjęc. Raniuszkowi ^^ Dwa lata temu pierwszy raz go zobaczyłam. Nie miałąm pojecia co to za ptaszek. Był na winogronie, wczesną wiosną. Myśłałam, że to jakiś egzotyk, kanarek, papużka falista, był tak niezwykły. W tamtym roku będąc na spacerze przyuzważyłam ze 4 na raz. Były bardzo blisko mnie. Nawet aparat z 4 krotnym zoomem łądnie by ich ujął. Nie miałam, nigdy go praktycznie nie noszę, mam tel. Śliczne są te biale kulki z dlugaśnym ogonkiem smile Kiedyś ja je złapie suspicious i zamknę w obiektywie smile
      A teraz zeszłoroczni złapani smile

      https://images.tinypic.pl/i/00494/rblurw8ka661.jpg

      https://images.tinypic.pl/i/00494/4yvukg2gcoj6.jpg

      Z czarną muszką, czyżby uboga? Myślałam, że może to być rózwnież czrnogłowka, bardzo obie do siebie podobne

      https://images.tinypic.pl/i/00494/9vmg2i6ajbrf.jpg

      No i znowu bogatka. Ona bogaciej wystrojna niż uboga. Zamiast muchy ma krawat. Nie wiem czy to samczyk czy samica ale własnie po krawacie sie poznaję jak daleko siega. Tu nie widać wink

      https://images.tinypic.pl/i/00494/a8eifc4dbsw6.jpg

      Wczoraj jabłonkę przystroiłam. Zawiesiłam dwie słoniny smile

      Co do zdjęć. Jak wspomniałąm. Tylko takie z daleka ptaszynom zrobiłam. Resztę mam z bliska ^^ na wyciągniecie ręki ale telefonem są zrobione. Parę by sie znalazło smile
      • 1agfa Re: Dziabolągi - zeszłoroczne :) 29.01.14, 15:51
        Naprawdę dobre są Twoje fotki, Hashi i bardzo blisko udało Ci się podejść do tych skrzydlatych. Że zeszłoroczne? Furda! Ptaki na wyciągnięcie ręki, puchate, żywe. Dzięki czemu widać je tak dokładnie, niemal każde piórko, ptaki w akcji smile Ja nie mam aż tyle cierpliwości, przy czym już raczej nie robię zdjęć.
        Dlatego tak mnie cieszy każda fotka moich niedosiężnych ulubieńców. Podoba mi się Twój znaczek ^^; jako że wzrokowiec jestem, to "w górę" chce się patrząc widząc ten znaczek, w przestrzenie smile

        (...)
        > Co do zdjęć. Jak wspomniałąm. Tylko takie z daleka ptaszynom zrobiłam. Resztę m
        > am z bliska ^^ na wyciągniecie ręki ale telefonem są zrobione. Parę by sie znal
        > azło smile
        • hashimotka88 Re: Dziabolągi - zeszłoroczne :) 13.02.14, 13:08
          > Naprawdę dobre są Twoje fotki, Hashi i bardzo blisko udało Ci się podej
          > ść do tych skrzydlatych. Że zeszłoroczne? Furda! Ptaki na wyciągnięcie ręki, pu
          > chate, żywe. Dzięki czemu widać je tak dokładnie, niemal każde piórko, ptaki w
          > akcji smile

          Och Agfa, skoro tamte Ci się podobały to jeszcze bardziej chce ucieszyć Twoje oko, Twoje serducho - i nie tylko Twoje mam nadzieję - bo widzę że to lubisz wink
          Hmmm nieco się zbierałam z dodaniem tych zdjęć. Jak człowiek nie ma problemów by pokazać swoje zdjęcia w profilu, by pokazać wiele, praktycznie całą siebie. Tak z umieszczeniem w pście jest inaczej. Jeśli je dodam to juz na zawsze pozostaną w archiwum. W Profilu mogę usunąć i śladu po nich nie będzie tongue_out a też miałam w pewnym momencie chęć pokazania. Nie chciałam być motylem czy kwiatkiem, a sobą smile
          Dziwne... człowiek wie, że czuje się tutaj dobrze, z tym jak siebie pokazuję a mimo wszytskie nie chce sie dać poznać w tej postaci - Hashi, osobom, które już mnie znają, nieco inną. Osobę, która ma o wiele większe zachamowania, czuje się skrepowana. Tutaj jest inaczej, wiele piszę, piszę co czuję, czasem nawet odlecieć potrafię. Tutaj czuję się nieraz jak motyl a w naturze jestem nadal jednak jak poczwarka.... mam skrepowane ruchy.... No nie ważne, teraz zdjecia smile Ku uciesze.

          To akurat z czarnym elegancikiem - kosem, też jest zeszłoroczne. Echhh jest on niezwykły, nawet nie miałąm pojęcia, że są takie osobniki. Jest jakby albinosem, ma białe piórka w około oczu. Nadal się dziwie jak mogłam trafić na taki okaz. Z własnej inicjatywy zdjecie zrobione. Próbowałam go odratować ale.... szkoda... choć niewiele brakowało i by sie udało. Najbardziej szkoda mi było tego momentu. Gdy nie widziałam jak leci w góre.... znalzłam go w kwietniu na śniegu, ledwo co skakał, więc go przygarnęłam. Nigdy ptaków nie próbowałam odratować, to był pierwszy.
          Wszystkie zamieszczone oczywiście telefonem zrobione smile

          https://pics.tinypic.pl/i/00499/f0pp6nyp8hq7.jpg

          Moje jedno z ulubionych, idelanie piórka widać ^^

          https://pics.tinypic.pl/i/00499/79vg7ytf5uy3.jpg

          Już nie zeszłoroczne, ale max 3 lata wstecz robione.
          Również kos, ale młodzik jeszcze nie miał okazji odlecieć. Dopiero co z gniazda wyskoczył.

          https://pics.tinypic.pl/i/00499/efkqkivs60cw.jpg

          No i piegża, w ciekawym miejscu w ogrodzie się u mnie zaległa. Przy samej bramce wejściowej w bukszpanie. Miałam z pocżatku problem by ją oznaczyć suspicious

          https://pics.tinypic.pl/i/00499/jtujf6uotf6t.jpg

          https://pics.tinypic.pl/i/00499/k5fdlutwlux9.jpg

          No i szpaczki, z którymi miałam okazję się pobawić smile
          Ich bananowaty uśmiech - bezcenny smile

          https://pics.tinypic.pl/i/00499/bt1qjfaf1eol.jpg

          Raz zamaiast ptaka w budce znalazłyśmy myszunię ^^ orzesznice.
          Uwielbiam to zdjecie

          https://pics.tinypic.pl/i/00499/nlc12seeg7bi.jpg

          hmmmm bywam z doskoku, rzadko bywam....
          Ostatnio dziwnie się u mnie działo. Chęci straciłam. Juz chwile moje życie to lekka wegetacja... i zaczęło mnie to męczyć.... bardzo..... a jednocześnei nie potrafiłam tego zmienić. Taka okropna bezsilność. 3 osttanie miesiace ten bezsens lekko to przytłumiły - znalzłam swoją pierwsza prace smile sensu nabrałam, byłam produktywna, ktoś miał ze mnie pozytek. Od 3 tyg przestój.... mam wolne.... aż tak mnie to nie zniecheciło, nie umartwiło że brak pracy ale męczy mnie okropnie czas, którego nie potrafie wykorzystać sad Nic mi sie nie chce.... czas mi mija a życie jakby było podtrzymywane, jakbym jedynie podstawowe funkcje życiowe spełniała a w dodatku niekiedy jakby były one z zewnątrz wspomagana.
          Wczoraj próbowałam się wziać w garść. Nie chciałam wpaść na dno zaplątać sie w wodorosty lub włożyć noge w szcelinę skalną. Chciałam sie odbić od dna ( bo to mój taki jakby dołęk, kryzys wieku pólwiecznego big_grin) od dna, którego wiem że się odbije. Mam nadzieje ze to będzie moment zwrotny, wróciła mi chcęć, złosc na siebie, w końću.
          Dwa dni temu przebigłam się, musiałam się jakoś ruszyć, nie często to robie. Wyznaczyłam sobie cel. Przebiegłam bez zatrzymania 6 km w ciągu 40 min smile pare dni wcześneij 7 km zrobiłam w godzine ale wtedy to było takie zapoznanie sie z tereenm, ze sobą, czy stać mnie na dłuższy bieg. Czasem zdarzyło mi sie przebiec bez zatrzymanki niecąłe 4 km, ale nie robiłam tego raczej regularnie. Echhh tutaj jets we mnie wiara, podczas mojego fizycznego się ruszana, bo od małego była kstzałtowana.
          Wczoraj wynzaczyłam sobie cele, by coś w końcu zmienić. Musiałam je napisać, przed kimś bo sama sobie nie radzę, nie słucham siebei.... a tak to przynajmniej będzie mi głupio że przed kimś byłam niesłowna tongue_out
          Nad ranem miałam sen. Zaraz przed tym jak budzik zadzwonił (specjalnie go sobie ustawiłam by dnia nie marnować, by w południe nie zjeść sniadania).
          Znalalazlam buty (czy to bylam ja? Nie bylo jednoznacznie powiedziane ale znalalam odczucia tej osoby) tylko jak je ujrzalam to mialam takie swiatelko. Czekalam na nie. Tak jakby juz kiedys bedac mlodsza byl ten moment, ze znazlam takie buty, czarne z jakims nieznanym napisem nieznanej marki ale dla mnie ona byla wazna, dawniej najbardziej ja lubilam. Wzielmte buty do rak, przez kogos porzucone. Zaczelam ubierac (moment prze budzikiem) i wtedy zobaczylam ze sa one nuebieskie ze znaczkiem nike. Hehe bylo we mnie troche rozcxarowanie. Nike ? uncertain ja chcialam z tym swoim napisem. No coz. Beda i takie. Ubierajac zobaczylam ze maja dziure na spodniej stronie podeszy. Byla niewielka ale wlozylam palca. Obok siedzialy mlode ludziska. Slyszalam ich glosy a nawet smiechy. Jedna osoba powiediala. Cos typu :. "Poczekaj, moze ona jest dobra, zobaczymy jak biegnie". Jedna we mnie wierzyla smile gdzies w tym momencie zadzwonil budzik sad nie pamietam samego biegu choc wiem ze juz ruszalam.
          Heheh tak sobie teraz mysle.... Moze ja wlasnie tutaj - na jawie powinnam ruszyc smile powinnam dzialac, odnalezc siebie, swoje zainterseowania. Prawde mowiac nie mam ich wiele i czuje sie ciagle nijaka sad

          No to... już nie chce leżeć a CHCE BIEC smile


          • 1agfa Re: Dziabolągi - zeszłoroczne :) 13.02.14, 13:40
            Tak jest, Hashi - cieszę się fotkami ptaków, udane są te Twoje fotki, serce cieszą a nie tylko oczy. Mówisz że telefonem - brawo, w istocie to nieważne, bo są świetne smile (to taka moja słabostka - zwierzaki, a teraz - już od lat - skrzydlate).
            Przeczytam porządnie Twój post nieco później, obiecuję - teraz muszę lecieć (w przenośni "lecieć", a chciałoby się inaczej smile Twój znak ^^ charakterystyczny, lubię smile

            PS. Tak, wiem już od pewnego czasu, że co do internetu się wrzuci, tam pozostaje - i przez złośliwców, których nadspodziewanie wiele w necie widzę, może być użyte. Można podpisywać, ja nie umiem. Może spróbuj?
            Na tę chwilę - ponownie pozdrawiam, dziękując serdecznie za wyjątkowe fotki - i do napisania smile
            Większego niż ten mój post napisania, uważnego.
            Czasem trzeba garstki słów...czasem pełnej garści. Każdemu.
            smile

            Hashi napisała:
            > Och Agfa, skoro tamte Ci się podobały to jeszcze bardziej chce ucieszyć Twoje o
            > ko, Twoje serducho - i nie tylko Twoje mam nadzieję - bo widzę że to lubisz wink
            > Hmmm nieco się zbierałam z dodaniem tych zdjęć. Jak człowiek nie ma problemów b
            > y pokazać swoje zdjęcia w profilu, by pokazać wiele, praktycznie całą siebie. T
            > ak z umieszczeniem w pście jest inaczej. Jeśli je dodam to juz na zawsze pozost
            > aną w archiwum. W Profilu mogę usunąć i śladu po nich nie będzie tongue_out a też miała
            > m w pewnym momencie chęć pokazania. Nie chciałam być motylem czy kwiatkiem, a s
            > obą smile
            • hashimotka88 Re: Dziabolągi - zeszłoroczne :) 13.02.14, 14:18
              Oj troche zle zostalam zrozumiana. Nie boje sie o to ze moje zdjecia moglyby byc przez kogos przygarniete a chodzi mi o to przez kogo sa wysylane. Nie chce sie do nich przyznawac. Hehe tym bardziej nie chcialabym ich podpisywac tongue_out jestem osoba co pisze wiele, jest TUTAJ otwarta i sponntaniczna. Czasem moze byc roznie odbierana i mimo wszystkie nie chcialabym zeby kiedys osoby co znaja mnie od zawsze kojarzyly mnie z Hashi. Wiele glupot nawypisywalam od kiedy - rok temu - pojawilam sie w wirtualu.jednak wiem, ze to bylam ja i robilam w zgodzie ze soba. Niestety w naturze nie potrafie siebie tak pieknie wyrazic a to co tutaj tworze moze byc roznie odebrane. Nie tak jakbym tego chciala.
              Mam nadzieje ze jakos to wyjasnilam uncertain
              A zdjecia... Nigdy ich nigdzie w wirtualu nie zamieszczalam poza forum.
              Nie sa jakies wspaniale. Tak jak mowilam praktycznie wszystkie telefonem zrobione ale jestem z nich zadowolona bo mimo wszystko maja to cos, cos co przyciaga smile a dodajac na forum chcialam zeby nie tylko moje oko i serducho cieszyly.
              Co do mojego znaczku ^^ on nie jest taki moj. Zadowolenie okazuje. Z poczatku nie wiedzialam o jakim moim znaczku mowisz. Hmmm taaaak. On jest jak ptak... A czy patrzenie na ptaki to nie jest sama przyjemnosc? Tak. Milo na nie popatrzec ^^
              Dwa tygodnie temu zribilam karmnik. Czy papier nie jest idealnym materialem? Nie? suspicious mylicie sie, swietny jest tongue_out Jeszcze do tej pory sie trzyma ^^ moze pokaze jak to z pudelku po butach, pojadajnik dla ptakow zrobilam. Nawet sojka i dzieciol tam zagladaly tongue_out dobrze ze dzieciol nie zaczal w moj karmnik pukac big_grin

              Rowniez pozdrawiam i do napisania smile
              • hardy1 Re: Dziabolągi - zeszłoroczne :) 13.02.14, 16:52
                Hashi, podobają mi się te fotki ptaszków, z bliska zrobione smile

                Co zaś do Twoich lepszych lub gorszych nastrojów... fakt, praca daje nam, trochę z musu ale jednak, kopa. Jednak wolny czas można, i trzeba, wypełnić zainteresowaniami. Biegasz (świetnie!), podpatrujesz przyrodę (bardzo dobrze), dokarmiasz żywotne (pięknie). Trzymaj się więc tego, oprócz życia w społeczności i rodzinie smile To nie wegetacja, to właśnie życie.
                Brakuje Ci pracy, ale to chwilowe. Trzeba się przyzwyczaić i nie poddawać. Trzymam kciuki smile
                • sza.aliczek Re: Dziabolągi - zeszłoroczne :) 13.02.14, 19:40
                  Świetne zdjęcia!
                  U mnie też odmeldowała się sójka, dzięcioły, grubodzioby i insze.
                  A dla Agfy będę miała cudną sesję zdjęciową, tylko ... tradycyjnie ... za chwilę : )
                  • hashimotka88 Re: Dziabolągi - zeszłoroczne :) 14.02.14, 03:00
                    Dzieki smile

                    a co do dzięciołów....
                    u mnie raz było aż 3 na raz ^^ tydzień, lub dwa tyg temu. PO dwie słoniny im wieszałam. Obie zajęte przez dziecioły duże. Jeden był samczyk, miał czerowną czapeczkę na potylica, druga samica cała łepetyna czarna. Nagle zobaczyłam tzreciego ale innego. Nieco różnił się od dużego. Wcześniej myślałam, że może to być biłoszyi. Okolice głowy miał dużo jaśniejszą i czarny pasek nie łaczył sie z karkiem. Pierś miał rózową. nieco kreskowaną. I czapeczke na częsci ciemnieniowej. W tamtym roku już mnie odwiedził ^^ hmmm teraz jednak sądzę ze to był dziecioł średni. Powinnam wziać pod uwagę częstosć wystepowania. Białoszyi jest dużo radszy. Grubodziobów u mnie nie było ale stałymi bywalcami są sikory, bogate, ubogie ale ubogo ich jest, czesto po dwie wink i modraszki. No i wiadomo mój ulubienic - kowalik smile i trznadle i mazurki. No własnie mazurków wiecej niż wróbli.

                    > A dla Agfy będę miała cudną sesję zdjęciową, tylko ... tradycyjnie ... za chwil
                    > ę : )

                    i ja byłabym chętna smile

                    Pozdrawiam smile
                • hashimotka88 Re: Dziabolągi - zeszłoroczne :) 14.02.14, 02:49
                  > Hashi, podobają mi się te fotki ptaszków, z bliska zrobione smile

                  Dzięki Hardy, miło że Ci się podbają, na prawdę miło smile

                  fakt, praca daje nam, troch
                  > ę z musu ale jednak, kopa.

                  Tak, potrafi pozytywnie naładować, sensu nadać i wiary, tym bardziej gdy wcześniej nie miało sie takiej okazji... Jednak trochę to takie sztuczne może być. Człowiek ma zajęcie narzucone, zapycha swój czas i jakoś żyje a sam nadal nie działa.

                  Jednak wolny czas można, i trzeba, wypełnić zaintere
                  > sowaniami.

                  i o to się rozchodzi. Gorzej gdy człowiek nie zna siebie do końca. Nie potrafi się w siebie zagłebić, odnależć to co mu sprawia radość, gdy dochodzi niewiara jest bardzo ciężko.
                  Hmmm czasem sprawianie sobie przyjemności, nie kreci go aż tak bardzo.

                  Biegasz (świetnie!), podpatrujesz przyrodę (bardzo dobrze), dokarmia
                  > sz żywotne (pięknie). Trzymaj się więc tego, oprócz życia w społeczności i rodz
                  > inie smile To nie wegetacja, to właśnie życie.

                  Staram się tego trzymać bo inaczej byłoby całkiem nijak.... całkiem bym wegetowała.
                  Mimo, że sie trzymam to często jest to chwilowe i puszczam rękę.... Jednak to trzymanie jest większe niż to oprócz. Taka odworócona piramida.... życia w społeczęństwie jest o wiele mniej.... Nie zawsze aż taka byłam. Teraz mnie nie ciągnie do ludzi. wiem że źle.... Kiedyś bardziej w społecznosci sie udzieląłam. hheh dobre czasy były podstawókowo - gimnazjalne. Wtedy nie wegetowałam. Spełniałam sie na pewno sportowo ale i odrobinę na innych płaszczyznach. Potem z czasem zaczęłam wygasać.
                  Hmmm czy ciagle przybywanie w domu i nieposyztkowanie wolnego czasu nie zwane wegetowaniem? Bywało że nawet tzrymać się tego co lubie - nie potrafiłam. Jesli co drugi dzień opuściąłam furtkę to było bardzo dobrze. Nawet na spacer nie chciało mi sie isć. Cieżko było sie ruszyć. A czas miałam... i to bardzo dużo. CZasem ludziów obcych (genetycznie) nie widziałam. Nawet przez tydzień. heheh w tamtym tyg śmiałam się ze widziałam tylko pana z gazowni wink Wczoraj na zewnątrz to max 10 min byłam (zliczjac wszystkie zejscia z góry na dół). Dzisiaj nie miałąm zamiaru nigdzie wychodzić. Cały dzień było pochmurzone a koło godizny 16 wyszło dopiero słońce. Zaczęło się do mnie dobijać - a mam okno na zachodzie - i wyciągnęło mnie na spacer smile dzisiaj jest o wiele lepiej niż w ostatnich dniach. W końcu wyznaczyłam sobie cele. w końcu mi się chce!
                  ooo, właśnie ono mnie dzisiaj wyciągnęło wink

                  https://files.tinypic.pl/i/00499/ohvhgeg24ciz.jpg

                  jeszcze lód jest na jeziorku smile
                  a z pól roku temu tak wyglądało to miejsce. Widać jak słońce sobie odjechało wink

                  https://images.tinypic.pl/i/00499/tn7c44xr1qj8.jpg

                  Dzisiaj bedąc na spacerze nie biegłam - OK 200 m moze zrobiłam ^^ - bo mnie łapa nadal boli, śródstopie i nie chcę go nadwyrężać. hehhe kolega który biega wspomniał ze jego dokładnie w tym samym miejscu i nawet ta sama noga bolała niedawno, jak sie okazło jego bolało 2 tyg uncertain hmmm jeszcze coś.... rodzina.... czasem czlowiek w tłumie czuje się samotny... czasem chciałby być nawet bardziej sam. Bedac na spacerze przynajmniej sobie porozmawiałam, pouśmiechałam się smile Ogólnie to raczej milczkiem jestem ale jak widzę... w duzej mierze zależy to od ludzi. Czasem człowiekowi po prostu nie chce sie gadac. Nie ciągnie go do ludzi...

                  heheh dzisiaj propozycje dostałam, żeby jutro miło spedzić walentynki. Nawet godzina ustalona byleby tylko deszcz nie padał, bo łodka bedziemy pływać ^^ ok, żartuje wink koleżankami mi tenisa zaproponowała. MImo odrobinę bolącej łapy mam zamiar pójść.

                  Jutro zmieniam swój stan. Stanę sie poszukiwaczem pracy smile ale na razie na papierku suspicious za wysyłanie CV też sie wezmę smile Powinno pójść lepeij niż w tamtym roku. A wtedy było ciezko. Rok siedziałam i wegetowałam.... cięzko mi się szukałąo bo czułam się obco i niepewnie. bardzo niepewnie. Z wielu dróg nie skorzystałam niesttey.

                  to pewnie tyle. Śpiąca się zrobiłam smile Będzie dobrze bo chce zmienić swoją wegetację z przebłyskami. Tak można nazwać moje życie. Chce zmienić i mieć w nim więcej blasku smile
                  • hardy1 Re: Dziabolągi - zeszłoroczne :) 14.02.14, 20:40
                    Cześć , Hashi smile Odpuść tę melancholię i smutki, weź się za siebie i... wychodź między ludzi. Dobrze radzę. Im dłużej będziesz tkwiła w takim marazmie, tym trudniej później wyjść smile
                    • hashimotka88 Re: Dziabolągi - zeszłoroczne :) 14.02.14, 22:25
                      > Cześć , Hashi smile

                      Cześć Hardy smile

                      Odpuść tę melancholię i smutki, weź się za siebie i... wychodź
                      > między ludzi.

                      wiesz co w tym wszystkim jest najśmieszniejsze? Jest we mnie dość sporo energii i radości, może nawet to widać w moich literach smile tak, pisanie jest tym co potrafi ze mnie wykrzesac pierwiastek zwany szcześciem. Jestem osobą co nieraz cieszy się jak dzieciak, z dorobnostek. Ostanio przypatrywłam się jak woda drżała. Wtedy akurat byłam w tych dniach co mniej mi sie chciało uncertain co do drżenia to leżała ona na plecach a może nawet lekko na boku bo etykieta z butelki na bok skrzywiona była. Była lekko gazowana. A ja patrzyłam jak drżała. co jakiś czas. Początkowo dość często by później zwolić tempo. mniej uwalniałą tych bąbelków do góry. a drżała tak pięknie bo leżała, była wieksza powierzchnia. heheh no to sobie popatzryłam wtedy na butelke wody, co przewrócona lężała koło łóżka wink
                      Tak, łatwa jestem na szczęście ^^ ale często się jednak zdarza że nie dopuszczam go do siebie...
                      echhh to takie życie ze sobą w niezgodzie. Mam w sobie mnóstwo energii, tak myślę, mam w sobie wiele radosći a czasem wzbraniam się przedtym. Tak na pewno było. Jak wspomniałam najgrszy był tamten rok. Był zmarnowany, rok szukałąm pracy a jednocześnie podpadłam w stagnacje. Trzy miesiace pracy pozotywnie mnie nastroiło na życie. Teraz myślę że bedzie lepiej. Choć nadal mam myśli nad marnotrawieniem swojego czasu uncertain ale zmienie to! Teraz wiem ze to zmienie.

                      Dobrze radzę. Im dłużej będziesz tkwiła w takim marazmie, tym tr
                      > udniej później wyjść smile

                      wiem o tym Hardy, wiem....
                      Dlatego chce bardziej chciec. Chce coś zmienić, bo serio czuje że może być gorzej. Teraz jestem w stanie sama nawet sobie poradzić. Pięknie się podbudowałam ostatnio. Wyznaczjać sobie cele. Wylałam na siebie taki kubeł zimnej wody. Znalzłam w sobie taka wewnątrz siłę, bo dłuzej nie chce być w tym odrętwieniu.... jest we mnie wiele radości i enregii ale nie muszą to być jedynie przebłyski.
                      heheh no i dziasiaj nie poszłam na randkę, sory rundkę tenisa wink miałam dziisja miło sedzić czas zkoleżanka ale pogoda nie wypaliła. Padała deszcz uncertain jeszcze sobie zagramy ^^

                      Teraz sama wiem, że będzie ok, odzyskałałam chęci i siłę smile teraz tylko porządnie zabrać sie za siebie i zrealizować wyznaczone cele. Głównymi jest zaczęcie poszukiwanie pracy. Musze sie za to porządnie zabrać ale i samorowój - podszkolić angielski. znalezienie siebie swoich zaintersowań jest np. czytanie książek suspicious w tamtym roku tylko jedną przeczytałam uncertain "Małego księcia" - przeczytłąm ją drugi raz w swoim życiu. W gimnazjum pamietam że bardzo mis ię podobała. Teraz inaczej nieco ją postrzegałam. hhehe do jednej postaci mogłabym sie odrobinę porównać, do latarnika smile dużo by pisać o tej ksiażce smile ooo i mam narysować coś dla siebie. SPrawdzic czy potrafie big_grin
                      We wrzesniu narysowałąm koleżanance na kartce weselnej koliberka. Była taka w srodku pusta... narysowałam i jakieś słowa swoje ułożyłam o symbiozie kolibra i kwiatu o wspołnym życiu i czerpaniu z niego obupólnej korzyści. BY nie zabrakło im finzeji i polotu.... i takie tam wink
                      tak wyglądała

                      https://pics.tinypic.pl/i/00500/9jjmqczw4jau.jpg

                      no właśnie. Chciałabym również coś dla siebie narysować, sprawdzić czy potrafię smile nawet mam pomysł jaki bedzie mój pierwszy rysunek - konie smile

                      A co do symbiozy... sama ze sobą muszę się nauczyć żyć w zgodzie, a raczej z życiem i korzystać z niego smile Tak bym ja była zadowolona jak i ono ze mnie, że dało mi szanse.... tak wielką... że jestem obecna. Nie chciałabym żeby było rozczarowane smile
                      • sza.aliczek Re: Dziabolągi - zeszłoroczne :) 14.02.14, 22:41
                        Hasimotko, czytam Cię czasem na Samotnych (to było jedno z moich pierwszych forów jakie poznałam na Gazecie i mam do niego spory sentyment). Widzę, ze pisanie pomaga. Pisz. Ale też szukaj wokół siebie osób/osoby, silnych i chcących iść z pomocą. Nie bardzo wierzę, ze samemu można wygrzebać się z solidnego dołka. Lekkie zachwiania nastroju miewa każdy, z poważniejszymi tzreba umieć sobie radzić i tu "samodzielność" może nie wystarczać. Uważaj na siebie : ) Łatwo jest się pogubić : )

                        • hashimotka88 Re: Dziabolągi - zeszłoroczne :) 14.02.14, 23:21
                          > Hasimotko, czytam Cię czasem na Samotnych (to było jedno z moich pierwszych for
                          > ów jakie poznałam na Gazecie i mam do niego spory sentyment)

                          Też go bardzo lubię bo tam się rozwinęłam pismaczo smile Polubiłam bardzo tamtyc ludzi. Nawet z dwójką się spotkałam ^^ na innych też może przyjdzie pora wink
                          A Co do mojego pierwszego forum... to mój nick jest z nim związny. Zakładając konto nie wiedziałam, że nawiąże jakieś znajomości, że będe mogła sobie popisać, nie było mi to w głowie. Po prostu rok temu szukałam poradny odnośnie zdrowia, bo wtedy działo się gorzej uncertain wtedy fizycznie nie miałam siły... i najzwyczajniej odpływałam..... kurcze, przy hashimoto ławto wpaść w depresje. Niejedna tego doświadczyła. Ja nie miałam okazji i nie mam zamiaru. Dltego teraz nie mam zamiaru pomagać... sadzę ze jak nic nie beęde robiła to z każdym dniem, miesiacem bedzie gorzej. a tego nie chce... Nie wiem nawet czy można nazwać to solidnym dołkiem. Myślę, że nie. Z resztą mój stan nie jest jakiś nagły. Po prostu po studiach, rok temu człowiek jakś się wypił. Pisanie pracy też dąło trochę po kości. Wszystkie artykułu po angielsku. DO tego dosżła moja niewiara wobec własnego pisania. Tak prostego.... że czasem cżłowiek wstydził sie za niego. Musiałąm sie stopniowo przekonować. W sumie jednka praca powstała ciekawa o... ptaszorach ^^ no właśnie trochę mnie chyba kosztowało jej napisanie, bo nie mogłam sie za nią zabrać. Wtedy zaczęlo mi zdrowie podupadać. Gorzej człwoiek myślał, gorzej widział i w ogóle dizałał na niższych obrotach. Magisterka zaliczona. Rok siedzenia w domu nie wpłynłą na mnie pozytywnie. Odechciewało mi się. Bardziej niż kiedyś ale to nie był raczej dól, na pewno nie był solidny. Nigdy solidnego nie miaąłm. Tak myśle. Po roku znalzłam prace w której byłam 3 miesiace. Dobrze na mnie wpłyneło. Nadymało mnie jak rozdymkę big_grin ok, dało mi nieco wiary, pokazło że mogę coś robić zpożytkie dla innych.
                          Teraz od 3 tyg siedze. Jest jak przed znalezieniem pracy. Z tym ze jest jednej strony lepeij, mam nieco wiary, łatwiej mi bedzie zacząc szukać a z drugiej strony wiem ze nie potarfie dobrze wykorzystac wolnego czasu sad.... ale złapałam takiego... nielenia..... ale niemoc. Myśle, że trochę rzuciałam go w kąt w ostatnich dniach, bardziej mi się chce coś podziałać smile nooo!
                          • sza.aliczek Re: Dziabolągi - zeszłoroczne :) 15.02.14, 00:26
                            Tak czy siak, trzeba na siebie uważać, dmuchać i chuchać.

                            Hm... po ptaszologii stosowanej może być z pracą problematycznie.
                            Ale wiesz - Wajrak nawet matury (ponoć?) nie ma i jest ... Wajrakiem! : )
                            Zawsze trzeba wierzyć, ze się uda.

                            (ludzie z S. - przynajmniej niektóre osobniki, są naprawdę fajni)
                            • hashimotka88 Re: Dziabolągi - zeszłoroczne :) 15.02.14, 00:42
                              > Tak czy siak, trzeba na siebie uważać, dmuchać i chuchać

                              dokładnie. Ja lubie myśleć trochę do przodu i wiem że jeśli nadal będe postępować jak postepuje to z czasem może nie być już tak fajnie uncertain mimo ze na razie jest w miare ok. dlatego postanowiłam wylać na siebie taki zimny kubeł wody i wziąć się w garść.

                              > Hm... po ptaszologii stosowanej może być z pracą problematycznie.

                              samej ptaszologi nie kończyłam ogólnie wszelakie życie mi było dane doświadczyć na studiach. Też nie jest łatwo znaleźć pracę po tym kierunku. Wydaje się że można wiele, w kilka branży uderzać. Jednak tak na prawdę trzeba mieć jakąś specjalizacje lub podyplomówkę skończyć by wejść np. do jakiegoś labu smile

                              > (ludzie z S. - przynajmniej niektóre osobniki, są naprawdę fajni)

                              aż mnie ciekawi o kim sobie pomyślałaś. Tak są tam tacy fajni wink niektórcych na żywca nie udało mi się jeszcze poznać, zbyt daleko są ode mnie sad ale kiedyś sie tam wybiorę. Kiedyś ruszę w tamte strony, gdzie nigdy nie bylam.
                              znasz kogoś osobiście? byłaś moze na jakimś spotkaniu forumowym?
                              • sza.aliczek Re: Dziabolągi - zeszłoroczne :) 15.02.14, 01:18
                                Z pracą jest w ogóle trudno, to fakt mało ciekawy.
                                Na poważnie to myślałam, że biologię skończyłaś : )

                                (och, to daaaawne czasy - rządy jeszcze Salsy i Unego. Zajrzałam teraz i widzę z dawnych Onyksiczkę choćby. Owszem, znam, kontakt rwany bo rwany, ale podtrzymujemy na tyle, by z raz na rok/półtora się spotkać. Tyle, że życie wówczas a dziś, to nieporównywalne dwa okresy. Forumowanie lubię bardzo, szkoda że tak rzadko udaje mi się złapać chwilę wolnego by poczytać i coś skrobnąć)

                                Hasi, uważaj na siebie i dobrej nocy.
                                Na pewno spotkamy się jeszcze forumowo, choćby by snuć nasze historyjki o podglądanych ptakach : )

                                • hashimotka88 Re: Dziabolągi - zeszłoroczne :) 15.02.14, 02:08
                                  > Na poważnie to myślałam, że biologię skończyłaś : )

                                  yyy no bo właśnie... biologie...

                                  > (och, to daaaawne czasy - rządy jeszcze Salsy i Unego.

                                  Uny.... znany mi smile "wpadł mi w oko" jako jeden z pierwszych. Tak, z nim pierwszym zaczęłam rok temu sobie w privach coś gaworzyć wink Tak, Onyksia też na forum bytuje smile A Lesio pewnie obcy Ci nie jest. Czyli jakieś spotkania były. Fajnie smile

                                  > Hasi, uważaj na siebie i dobrej nocy.

                                  jestem czujna smile dzięki i nawzajem DN smile
                      • hardy1 Re: Dziabolągi - zeszłoroczne :) 15.02.14, 11:06
                        Hashi, tylko pamiętaj - mniej sobie obiecuj, ale to co sobie obiecałaś, dotrzymuj. Łatwiej realizować, nawet "polityką małych kroków" smile

                        Co do książek... hmmm. Jedną? Hmmm... "Małego księcia"? A już myślałem, że moją, bo jest nowsza i mniej w niej bujania w obłokach big_grin

                        Konie? Konie namiętnie rysowałem w dzieciństwie i w latach młodzieńczych. Potem życie jednak inaczej się ułożyło, nie kształciłem swoich zdolności, tylko całkiem inne zawody.
                        Ale popieram - rysowanie koni jest jednym z najtrudniejszych zadań. Trzeba ciągle rysować, aby wyszło cuś podobnego do konia smile Kiedyś moja córka zerżnęła mój rysunek konia jako pracę domową do szkoły (chociaż zabroniłem! Miała tylko według mego sama narysować. Przyznała się po latach big_grin). To jedyne, czego po mnie nie przejęła - zdolności do rysowania. Inne przejęła w całości, a nawet w dwójnasób. Aha... no i płci nie przejęła. Ale to nie problem do zmartwienia.
                        • hashimotka88 Re: Dziabolągi - zeszłoroczne :) 24.02.14, 13:57
                          Wypada w końcu coś odpisać suspicious Jestem jak ta sójka co się wybiera i wybrać się nie może ale teraz pytanie.... Czemu sójka wybiera się za morze? uncertain czy ona lubi tak te zimne kraje ? suspicious prędzej polubić by chciała, skoro i tak sie tam jeszcze nie wybierała wink czy sójka to ptak arktyczny ?suspicious Ona chyba sama nie wie czego chce. Jestem ja ta sójka. Wybieram się z odpisaniem na Twój post Hardy, już od tygodnia. Jestem lepsza niż sójka, bo ja przynajmniej coś teraz skrobie suspicious może nawet do końca dolęcę ze swoimi literami. Sójka nawet skrzydłami nie zatrzepota w kierunku morza. Uwielbiam u sójki jej lazurowe piórka. Błekitne z czarnymi prążkami, jakby jej te lusterka na skrzydłach falowały, jak lazurowe wody. Chciałoby się kiedyś dorwać do takiego lazurowego jej pióra. Dorwać i wyrwać suspicious wink mam 3 pióra pewnych ptaszorów. Pirwsze znalezione i zachowane w tamtym roku, było ciemne w białe kropy.Pomyślałam, że być może ono do dudka należy suspicious takie pierwsze moje skojarzenie. Kiedyś u siebie udało mi się właśnie dudka dostrzeć, niezwykły on był z tym swoim wachlarzem na głowie smile Jak się później okazało jest to dzięciole pióro. Drugie pióro zachwane było trójkolorowe, bardzo malutkie. W środku czerń w trójkąt wcięta, z prawej strony kolorem cytrynowym pióro okraszone, z lewej strony pasek w bieli zamoczony smile chyba to pióro sikory suspicious Oba znajdowały się w pobliżu domostwa. No i trzecie znalezione podczas przejażdzki rowerowej. Wybrałąm się nad jeziorko, na mapie znalazłam to i pojechałam. Byłąm tam pierwszy raz. Byłą to również osttania wycieczka rowerowa zeszłego roku a było to już w połowie listopada smile Jadąc widzę przy drodze jakieś ogromne pióro. Minęłam je ale zaraz zawróciłam zgarnęłam do torebki wink jak się okazło było to pióro myszołowa.
                          No i piszę nie na temat big_grin zaczynając pisać nie miałam pojęcia że coś takiego powstanie. Miałąm jedynie odpisać na post, nawet wiedziałam co.... a tu wyszło co innego suspicious

                          > Hashi, tylko pamiętaj - mniej sobie obiecuj, ale to co sobie obiecałaś,
                          > dotrzymuj. Łatwiej realizować, nawet "polityką małych kroków" smile
                          >

                          dokładnie tak mam zamiar robić. Jestem typem, któremu nieraz ciężko się ruszyć. Cieżko znaleźć się pod ścianką wspinaczkową i oderwać sie od ziemi. Gdy już jestem, zrobię na nią krok, potrfię sie wspinać, bo uporu mam w sobie trochę. W zeszłym tygodniu stałam się poszukiwaczem, na razie bardziej formalnym niż aktywnym.... ale i do tego dojdę. Od razu wykorzytałam swój przywilej i zapisałam sie na dwudniowe warsztaty, majace zwiększyć poczucie kompetencji i pewnosci siebie, no i jakie mam predyspozycje zawodowe. ehhe znowy badać i racjonalista mi wyszedł wink Byłąm w zeszłym roku na czymś podobnym co trwało aż miesiac. Nie musiałąm isć teraz ale chciałąm, chciałam się wyrwać do ludzi i poznałam paru wink Ciekawie było w piątek. Jeden z uczestników, starszy to był pan, przyniósł na sam koniec miód w słoiku, bo on pszczelarzem był smile każdy po łyżeczce, dwóch a nawet wiecej dostał, gdy go większa ochota wzięła wink Człowiek niezwykle skromny a zarazem pozytywnie nastawiony do ludzi. hehhe nie zapomnę tego nigdy, gdy przyniósł swoje CV i pod nagłówkiem cechy osobowosći miał wypisane 3 podpunkty. Napisał o sobie tak: (autentikbig_grin)
                          -dokuczliwość big_grin
                          - nadciśnienie
                          - ograniczenia wysokościowe big_grin
                          hehhehe aż prowadząca spytała czy moze sobie zatrzymac jego CV a Cv było napisane rećznie na takim szablonie co dostał dzień wcześniej. Wiem, ze prowadzaca później miała mu pomóc napisac Cv, mam nadzieje że już nie był tak szczery do bólu i nie wypisywali jego wad big_grin sympatyczny człowiek i dobry ma miód ^^ mniam.
                          ooo w tamtym tygodniu zrobiłam sobie pierwszą wycieczkę rowerową. Ona była z celem. Zerknęłam na pogodę dzień wcześneij. Ma byc słonecznie, eeee to jade rowerem a nie samochodem. Rano wstałam, tak pięknie słońce we wtorek świeci smile Pojechałam w miejsce gdzie byłm rowerem tylko raz, byłam tam zawieść swój papierek. Później tak się okazało, że zareagowali na niego. odwiedząłam to miejsce często, 5 dni w tygodniu przez 3 miesiace ale rowerem byłąm tam tylko raz, za pierwszym razem. No i wybrałąm się drugi po to by papierek tymrazem dostać, dostałam nawet dwa wink Porozmawiałam z szefunciem, spytałam czy jest jeszcze jakaś szansa by ponownie wrócić. Od neigo to już nie zależy a od zamówień. Zapamietałąm jego słwa :"Akurat z Ciebie jestem zadowolony, sprawdziłaś sie w pracy", jeśli będzie miejsc to sie odezwie. miłe to były słowa ale moze wsyztskim tak mówił suspicious Jeszcze pod koniec brygadzistka mnie złapała. Chwilkę ze mną pogadała. Te jej zmarszczki pod oczmi, wytworzone od uśmiechu... niezwykle miła osoba, dbała o nas, osoba na właściwym miejscu. Oddałam jej kluczyk, juz miałam odchodzić ale zerknęłam jeszcze do dziewczyn, czując sie nieco nieswojo, nieco onieśmielona ale chciłam zaglądnać bo miałam wrażenie że już wiecej mnie tam nie będzie... zamieniłąm z nimi słowo i odeszłam. No i wsiadłam na rower, popedziłam z powrtotem. Piękna to była pogoda, neizwykle słonecznie a dzisija znowu pochmurzasto suspicious wtedy zrobiłam 20 km na rowerze. Wracając zatrzymałąm niezwykły uśmiech w głowie... heheh stojac na przejściu kolejowym, pociąg zabokował drogę suspicious minęłam parę samochodów, minęłam również pogotowie elektryczne. Jeden pan co był najblizej drzwi widziałam jak obrócił głowe w moim kierunku. Dojechałąm pod tory i ja czekam aż "ciuchcia" przejedzie. Droga wolna, jedziemy. Było nieco pod górke. Nie zmieniałam przerzutki, jedynie cieżar ciałą na przód przerzuciłam, zadarłam zad do góry i nacisk wiekszy na pedała wytworzyłam. Tym razem mnei panowie wyprzedzili ale jedziemy dalej, dojeżdzam do krzyżówki, panowie stają i czekają, ja zjeżdzam na kostkę, jade, potem przejeżdzam przez przejscie. Jestem po pzreciwnej stronie drogi i widzę ze dopiero teraz jadą oni. SPecjalnie skręciłam delikatnei głowe w ich kierunki, z ciekawości suspicious patrze... a oni wszyscy w moją stronę mają głowy odwrócone i się śmeiją big_grin co ja biedna miałam zrobić? Na ich widok japa zaczęła mi sie śmiać tak samo, a moze nawet barzdiej big_grin dzieliła nas cała szerokosć drogi, jednak ich uśmiec i mój był tak wyraźny. Jeszcze z parę minut ten uśmiech mi pozoostał, choć o wiele delikatniejszy smile. Ja skręciłam w las oni w swoją droge pojechali. Jadąc drogą przy lesie rogasia zobaczyłam. Leżał przy drodze w samym rowie, chyba spał, mocno.... nawet za mocno uncertain na jego widok powiedziałam sobie: "uuuuuu"

                          hehehe też o tym nie miałam pisać big_grin
                          ok, do Twojej wypowiedzi jeszcze się odniosę, jeszcze będzie ciąg dalszy smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka