wscieklyuklad Re: Zwierzęta 25.07.14, 06:47 Melbourne było pierwszą przygrywką do kontaktu z prawdziwie egzotyczną przyrodą drugiej półkuli. Pomimo jesiennych temperatur, zieleń nie była zgniła, a na wielu okazach roślinnych, których niestety nie można obejrzeć w najbardziej wypasionym rodzimym ogrodzie botanicznym, warto było zawiesic oko. Melbourne ZOO jednak nie powala na rzepki. Przede wszystkim miejscowi nie bardzo potrafią naprowadzić na Melbourne Zoo. Ja oczywiście w działającej jeszcze wtedy komórze nie miałem dżipiesa bo mnie nie stać, więc co kilkadziesiąt metrów zaczepiałem kolejnego przechodnia słowami "Melbourne ZOO nołajhew?", co (nie wiedzieć dlaczego) kwitowali pytaniem w oczach, powtarzaniem "Zuuuuu?" oraz wymierzeniem paluchem w bliżej nieokreślonym kierunku. Jedna młódka w odległości zaledwie kilometra od miejsca docelowego, musiała kliknąć w komórę, po czym z zadowoleniem stwierdziła, że lezę OK i że jest niedaleko. Dokładną lokalizację znali dopiero jacyś Azjaci, dzięki którym trafiłem. Przed wejściem do ZOO brak jakichkolwiek informacji o toczącym się tam potężnym remoncie stanowisk, co eliminuje blisko połowę dostepnych "klatek". Naturalnie nie przekłada sie to na cenę biletu, która mimo takiego dilu jest identyczna z tą, jaka obowiązuje , gdy można se dodatkowo pooglądać słonie i lwy - to jednak powetuję sobie odwiedzajac córkę we Wrocku. Gdyby nie perspektywa ZOO sydneyskiego, przyszłoby się pochlastać z rozpaczy, choć struś wklejony już dawno temu dowodzi, że nawet ta garstka zwierząt jest nie tylko piękna, ale i zdecydowanie przyjaźnie nastawiona do zwiedzających. Pomniczek nie jest fragmentem ZOO - stoi opodal budynku Armii Zbawienia (czy jeszcze na sprzedaż?). Za to palmy i reszta flory - to ozdoba alejek prowadzących do kolejnych części zwierzyńca. Co można obejrzeć? Otempotem. Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Zwierzęta 27.07.14, 13:00 Jak widać, jesień australijska jest o niebo bardziej kolorowa niż europejska. Jedynie kaktus zmarniał w 17 stopniowym (plusowym) "mrozie". Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Zwierzęta 03.08.14, 10:53 Najukochańsze powszechnie zwierzątko świata. Leniuszek. Wiecznie pod wpływem eukaliptusiego napitku dzień spędza w rozwidleniu konarów. Pierwsze pytanie zwiedzających: gdzie są miśki? (w moim wydaniu: łerbirjesajhevynt?) Pan "kasiarz" po chwili namysłu rozpoznał treść pytania i pokazał drogę okrężną - przez jakieś ptaszki, żyraszki, zebraszki i inne australijsko atypowe bydlątka. Tuziemcy proszeni o wskazówkę, nie bardzo wiedzieli "o co mnie się rozchodzi". Dopiero nadzorca ZOO zasuwając jakimś ichniejszym "Melexem" zatrzymany wymachem przedramienia prawego - na wzór polskiego autostopu, zapytany jak wyżej, wyrzucił z siebie potok słów z szybkością karabinu maszynowego, a ponieważ oczy moje zyskały wielkość młyńskiego koła z powodu niekumania, więc nie strzępił dalej języka, a wyciągniętym ramieniem wskazał kierunek "do miśka". "Chausłisłej!" (być może chaus było przez samo "h" ale nie wiem, bo mam te same problemy, kiedy rozgryzam np. czy "huśtać" też nie pisze się czasem przez "ch") Żeby zwiększyć siłę przekazu, złożył dłonie w kształt spadzistego daszku, co uzmysłowiło mi, że muszę szukać jakiegoś budynku o takim sufitku. Budynek ów okazał się wolierą. Faktycznie, tuż przed nią było to "coś". Kilka eukaliptusów ogołoconych na szczycie z listków (zeżarte do gołych konarków!). W rozwidleniu - ON! Zwinięty w kłębek, obejmujący konar pazurzyskami, że ho,ho (albo chocho - problem jak wyżej.) Z pewnością się nie huśtał. Stałem tam półgodzinek a niedźwiedzisko nawet nie drgnęło! Drugie (słitfocia z konarkiem nisko odchodzącym poziomo - uważny oglądacz dostrzeże miśka leżącego w połowie długości poziomo biegnącego konara) - też smacznie kimało! Trzecie niedźwiedziątko leżało sobie na tym samym konarze - tylko kosmata pupka wystawała z kępki liści, którymi wymoszczono mu legowisko. W drodze powrotnej zajrzałem tam ponownie. Misisko "z widełek" otworzyło wtedy zaspane ślepka, podrapało się po brzuszku, a następnie dokonało zwrotu o 180 stopni, tym razem pleckami opierając się o konar, po czym ponownie poszło lulu. Oczywiscie, że koale melnbernskie nie wyczerpują kanonów radości zwiedzania. Te bardziej wyraźne zesłitfociłem w ZOO sydneyskim. Zaszliśmy tam bliżej wieczorka, więc były nieco żywsze. Ten z pniaczka jest do wzięcia na "łapy". Opodal Sydney znajduje się bowiem rezerwat, w którym od misiorów nie odgradzają żadne kraty, a za niewielką opłatą można sobie strzelić słitfocię z niedźwiadkiem. Ponieważ jednak taka słitfocia zdemaskowałyby moją nanosomię i komuś wydać by się mogło, że to nie ja misia, ale on mnie trzyma na rękach, więc wklejam tylko tego z pniaczka. No i wreszcie najukochańsze na świecie zwierzątko - diabeł tasmański - mój avatar z innych portali. Nie myślcie, że diablisko ma w klatce szosę obmalowaną pasami, dla regulacji "bezkolizyjnego przebiegu" diabląt. Tego zesłitfociłem na australijskiej szasse - wyleciał z buszu tak wrzeszcząc, jakby o ze skóry obdzierano - przy otwartym oknie automaszyny trudno było nie usłyszeć tego darcia gębuli. Pozostawało zatrzymać wóz i uwiecznić diablisko! Prawda, ze kochany? Słitfoci na tyle. Ale są przecież jeszcze słitwidły! Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Zwierzęta 04.08.14, 15:19 Pora roku i dnia nie sprzyjały "widłowym" szaleństwom. Słoneczko zniżało się już nad horyzontem, a najlepszy kierunek słitwidlenia był akurat pod słońce przedzierające się pomiędzy listowiem. Jesień jawstralijska nie obfituje w spadłe liście - ktoś nie wiedzący w jakim jest miejscu raczje nie utożsamiłby obrazków z jesienią. Kolejne słitwidły uwieczniły "resztki zwierzyńca" ocalałego z remontu (na słitfociach i słitwidłach widać rozległe ogrodzenie - to teren prac modernizacyjnych stanowisk) Chętnym polecam natomiast dźwięki w tle. Nie chodzi oczywiście o mój boski timbr głosu, ale ptasie trele. Praktycznie już dla nich warto odwiedzić tamte tereny. Starano się tak zbudować ZOO, aby spełniało kryteria naturalnego buszu. Woliery chronią przed ucieczką większych i bardziej cennych okazów. "Krzykacze" fruwają swobodnie i wcale nie przejawiają ochoty do zmiany miejsca zamieszkania. Wiele egzotycznych ptaków spaceruje sobie alejkami polując nie na owadziątka, ale przede wszystkim okruchy (im większe, tym lepiej) spadające z "Mc'ów" lub inszych hod-dogów. Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Zwierzęta 05.08.14, 11:44 Perliczki i czarny łabądek są podobno do obejrzenia we Wrocku, więc zesłitwidziłem wyłącznie w celu utrwalenia odgłosów ptasich treli. Miejsce było publiczne, więc z trudem powstrzymywałem szloch egzaltacji. Czas już na ostatnie słitwidły - też dla walorów dźwiękowych, warto obejrzeć (a raczej posłuchać). Następnego dnia była "Wisząca" i dramatyczna awaria komóry. Sydnejskie plenery nie byłyby mego autorstwa, więc nie mając zgody na publikację słitfoci zapożyczonych (proszono, bym nie publikował, a ja, jak mnie o to proszą to "na mur", choćby kołem łamali, albo "psycholo" kliniczny w celu odegnania depresji zezwolił w trakcie seansu na kozetce) pominę je (z wyjątkiem miśka wklejonego powyżej). Po drodze do S. była jeszcze Great Rock Road ze skałami 12-apostołów. Przywołując znany skecz kabaretu Ani Mru Mru - trasa BRZYDAL, więc nie żałuję, że nie zesłitfociłem jej na zepsutej komórze. Ale jakby kto mimo wszystko chciał obejrzeć - wklejam link. Przewodnik dostępny w Wikipedii. Jak ktoś dobrze poszpera, to może nawet znajdzie przeklejankę z przewodnika na GW? Ja osobiście stwierdzam co następuje: NIE JEDŹCIE ZA NIC DO AUSTRALII! Tam naprawdę nie ma nic godnego obejrzenia, a jeśli nawet to i tak nic Was tam nie zaskoczy, bo przecież wszystko dziś można obejrzeć na kompie! Po co fatygować się taki kawał świata. Wielka Rafa Koralowa też nie budzi szczególnej emocji (z Sydney rejs stateczkiem - rezerwujcie cały dzień - dla odważnych możliwość nurkowania). Zawsze można se postawić balię w ogrodzie, napełnić wodą z węża, wrzucić korale i zanurzyć się we własnej rafie. Żegnając się linkiem, pragnę złożyć szczególne podziękowanie Mireczce, która przez kilka miesięcy cierpliwie wklejała WSZYSTKIE SŁITFOCIE I WSZYSTKIE SŁITWIDŁY. Jeśli komukolwiek sprawiłem przyjemność opowieścią, to duży wkład leży po stronie Mireczki. www.bing.com/images/search?q=rock+road+australia&qpvt=rock+road+australia&FORM=IGRE Odpowiedz Link
hardy1 Re: Zwierzęta 05.08.14, 18:11 Ech, tak dobrze się oglądało... a tu już finito. Siedziałem se wygodnie przed kompem w domu i wszystko z Awstralii miałem podane jak na dłoni. Nawet jednego awstralijskiego grosza od ichnich dolarów nie wydałem. No cóż, wszystko co dobre, a zwłaszcza darmowe, kiedyś się kończy, proszę wycieczki... Cieszę się zaś niezmiernie, że ten, uratowany od wymarcia tasmański diabeł, nie pożarł WU... bo nici by były z darmochy Dzięki, Wściekły ( i Mirko też, jak czytam). Pozwiedzałem se za darmochę Odpowiedz Link
sorel.lina Re: Zwierzęta 05.08.14, 18:29 Diabeł tasmański - ulubieniec WU od... niepamiętnych czasów. Ja jednak wolę miśki-koalki. A jeszcze bardziej - miśki-panduśki. Ale niestety, ani WU, ani ja, do nich nie dotarliśmy. Podobno są w berlińskim ZOO? Jeśli tak, to mam szansę. Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Zwierzęta 05.08.14, 20:52 Bardzo się cieszę, że pozwiedzaliśmy razem nie drętwo, ale trochę rozrywkowo. Kilkanaście dni spedzonych w Jawstralii minęło jak mgnienie oka. Kraj cudowny dla turystów i z tego względu plasujący się w czołówce najczęściej (i najchętniej) odwiedzanych miejsc. Widocznie poza architekturą, ludzi interesuje egzotyka, a zwłaszcza fauna i flora - unikalna w skali światowej i różnorodnością stawiająca ten kraj w turystycznej szpicy. Nie wszystkie fotografie nadawały się do zamieszczenia - nie tylko dlatego, że uwieczniały moje niedościgłe piękno, ale z powodu warunków technicznych w jakich powstały. Zwiedzanie ZOO - zarówno melbernskiego, jak i sydneyskiego odbywa się w porze, gdy większość zwierząt śpi, budząc się dopiero do życia nocnego. Cudny wombacik miał legowisko w pieczarze za szybką, i na słitfoci widać było tylko niewyraźne futerko na wpiętej pupie. Dziobak pływał w półmroku. Diabłą tasmańskiego przypadkowo zesłitfociłem na szosie - gdyby nie przeraźliwy wrzask pewnie bym go nawet nie zauważył, gdyż wybiegł za tyłem samochodu. W pawilonie żab nie było ani jednego okazu - widocznie umieścili żabki w jakimś innym miejscu. Pantera śnieżna wystawiła tylko kawałek łba zza pnia. Na stanowisku kangurów umieszczono napis, by im nie przeszkadzać - faktycznie, kangury dzielące wybieg ze strusiami ułożyły sie zgodnie w czymś rodzaju piaskownicy. Żadnemu nie chciało się skakać. Małpy trzymały się z dala od ogrodzenia, podobnie tapir, który spał pod jedną z palm. Aby zaznać radości obcowania z fauną, warto pojechać kilka kilometrów za miasta - tam są rezerwaty, w których można pobawić się z koalą, a nawet podejść blisko do diabła tasmańskiego - ten ostatni odpowiednio nakarmiony staje się łagodny, niczym baranek - żadnego wycia, piany na pysku, ani cienia agresji. Blisko 300 kilometrowa wyprawa wzdł€ż wybrzeża (Great Rock Road) to najwspanialsza swycieczka jaką można sobie wyobrazić - śródziemnomorskie wybrzeża niezależnie od miejsca-są jedynie namiatską tego co rozciąga się za oknami auta - jeśli ktoś zajrzał na link, który podałem, ma przedsmak piękna, z jakim styka się turysta. Rafa Koralowa to coś bez czego zobaczenia nie warto umierać. Wciaż jeszcze kryształowa woda i feeria barw prześwitująca przez powierzchnię oceanu - Rafa umiera jednak powoli z powodu efektu cieplarnianego - moze to juz ostatnie dziesięciolecia życia tej najważniejszej może atrakcji turystycznej. Wycieczka nie jest tania, gdyby uwzględnić koszty przelotu i zakwaterowania - tych ostatnich na szczęście udało mi się uniknąć. Co dalej? Pewnie Was w tym miejscu zaskoczę. Za dwa lata Światowy Kongres Kardiologiczny WHA odbędzie się bowiem w... MEKSYKU! Kto wie, może znowu zaproszą? Odpowiedz Link
hardy1 Re: Zwierzęta 05.08.14, 23:03 Nie zaskoczyłeś. Jak czytam, kongresy są organizowane w atrakcyjnych turystycznie krajach. WU, zaskoczysz nas, kiedy przeczytamy, że odbył się kongres na Antarktydzie. Ale... w dzisiejszych czasach i możliwościach technicznych, i tego miejsca nie można wykluczyć. Przecież pływają już tam wycieczkowe statki Odpowiedz Link
1agfa Re: Zwierzęta 07.08.14, 00:04 Zdumiewająco wiele zobaczyłeś i uwieczniłeś na fotkach i filmikach, WU Dzięki nim znowu tam się znalazłem, przypomniałem; ten ogromny kraj-kontynent można zwiedzać miesiącami, ciągle odkrywając coś nowego, nieznanego. Inna pora roku, inna pora dnia zawsze pokazuje coś innego niż się uprzednio widziało. Niezwykła przyroda (kontynent odcięty od reszty świata przez niezmierzony czas), flora i fauna niepowtarzalna gdzie indziej, jedyna w swoim rodzaju. I ocean ze swoja Wielką Rafą...warto. Po tysiąckroć warto! Dziękuję za pokazanie "zdobyczy", Tobie i Ilmirce (...) > Blisko 300 kilometrowa wyprawa wzdł€ż wybrzeża (Great Rock Road) to najws > panialsza swycieczka jaką można sobie wyobrazić - śródziemnomorskie wybrzeża ni > ezależnie od miejsca-są jedynie namiatską tego co rozciąga się za oknami auta - > jeśli ktoś zajrzał na link, który podałem, ma przedsmak piękna, z jakim styka > się turysta. > Rafa Koralowa to coś bez czego zobaczenia nie warto umierać. Wciaż jeszcze krys > ztałowa woda i feeria barw prześwitująca przez powierzchnię oceanu - Rafa umier > a jednak powoli z powodu efektu cieplarnianego - moze to juz ostatnie dziesięci > olecia życia tej najważniejszej może atrakcji turystycznej. (...) Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Zwierzęta 07.08.14, 20:09 Im dalej od Kongresu, tym większa nostalgia. Na kilkanaście dni można się było oderwać od polskiego kieratu często bezsensownej pracy, gdzie walka z bzdurnymi przepisami pozbawia oczekiwanej satysfakcji. Naturalnie najlepiej wspomina się krajobrazy - zwłaszcza, że te "antypodzkie" są faktycznie unikalne i zaliczone do światowego dziedzictwa, jakiego nie wolno zdewastować. Ale przecież trzeba też wspomnieć o wymianie doświadczeń zawodowych, zawiązaniu nowych znajomości, także owocujących rewizytami po miesiącach/latach. Ściągnięto specjalistów z wszystkich stron świata - wśród nich organizatorów ochrony zdrowia na szczeblu państwowym - aż trudno uwierzyć, że w tak wielu miejscach na świecie poziom opieki zdrowotnej jest tak mierny, a jednocześnie nikt tam nie obrusza się z powodu kosztów konsultacji czy leczenia, jakie trzeba ponieść, gdy 1 lekarz przypada na kilkanaście tysięcy, rozrzuconych na dziesiątkach kilometrów kwadratowych ludzi. Dziś przerabiamy to na "przykładach własnych" - obrazy wideło z krajów parających się z epidemią Eboli przygnębiają. W ostatniej elektronicznej edycji Medexpresu zamieszczono obrazy z kampusów medycznych. Dezynfekcja butów poperzez wejście do balii - potem rozwiesza się je na palikach podeszwą do góry, by schły na słoneczku. My europejczycy jesteśmy przyzwyczajeni do "jednorazowości użytku" - tam wszystko musi służyć kolejnym ludziom. A jeśli dodać agresję tuziemców wobec lekarzy desperacko walczących z epidemią, można jedynie smucić się nad światem dysproporcji. Dal wielu mieszkańców innych kontynentów licy się już tylko życie własne. Na Kongresie było sporo filmów i fotografii prezentujących biedę. Cierpliwe cierpienie umierających z głodu dzieci. Okaleczonych fizycznie w wojennych konfliktach. Okaleczonych psychicznie, gdyż często osieroconych, lub trwale niesprawnych. Turysta zapomina o tym świecie. Architektura jest piękna. Flora i fauna urocza. Jak każde życie... Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Zwierzęta 10.08.14, 08:53 Jeśli kogoś zatrzyma dziś w domu pogoda (upał/deszczyk), to zachęcam do obejrzenia dzisiaj na TVP1 o 13,35 film o Wielkiej Rafie Koralowej. Jutro w "jedynce" kontynuacja reportaży z Antypodów. Odpowiedz Link
k.karen Re: Zwierzęta 11.08.14, 09:03 WU, z przyjemnością obejrzałam fotki i przeczytałam o Twoich wrażeniach z pobytu w Australii. W przewodnikach turystycznych na pewno jest dużo informacji, ale nie zastąpią własnych doświadczeń, obserwacji i późniejszych relacji Zabrałeś nas w ciekawą podróż i już czekam na następną - meksykańską! Ps. podziękowania także dla Mirki za filmiki Odpowiedz Link