vidavil-125
20.04.15, 08:39
A ja chcę do Nieba
Nie, żeby coś pilnego ale a przyszłości trzeba pomyśleć.
No bo niby dlaczego ja mam nie iść do Nieba?
Skoro, ja nawet packi na muchy nie mam. Kotki i pieski jak wybiegną przed samochód
to hamuję i omijam. A Niemcewa to też nie ja zastrzeliłem.
No i teraz co wziąć ze sobą do Nieba. Za komuny na wczasy brało się skarpetki, szczoteczkę
i dwie butelki wina na wieczorek zapoznawczy.
A Tu, ani wiedzy ani kogo spytać.
Podobno Pan Bóg urzęduje w takim pięknym korporacyjnym budynku zaprojektowanym
przez słynną japońską panią architekt. Na siedemdziesiątym piętrze tam Pan Bóg
urzęduje i ma dużą wiedzę w temacie Nieba.
Ale, aby dostać się przed oblicze Pana Boga należy dostarczyć urzędnikom korporacyjnym
wypełnioną ankietę i w ankiecie przedstawić też zasadnicze pytanie do Pana Boga.
Ja w ankiecie dla zmyłki napiszę że chcę zapytać Pana Boga o ateizm. Czy ateizm to też chorobowa
przypadłość podobna jak głuchota albo co?
To dla zmyłki, bo już będąc przed Obliczem, zapytam czy do Nieba trzeba wziąć szalik
i czy w Niebie są też przeciągi i czy też tam wieje jak nie przymierzając na dworcu w Kielcach.
Po prostu czy wziąć szalik zapytam.