sorel.lina
03.12.15, 22:26
Z FB:
Robert Dopierała to znany śląski adwokat młodego pokolenia. Kancelarię prowadzi w Gliwicach, broni w wielu głośnych procesach karnych. Mecenas Dopierała z Gliwic wysłał list do prezydenta Andrzeja Dudy. Napisał go na papierze firmowym kancelarii. To reakcja na działania PiS oraz Andrzeja Dudy w sprawie Trybunału Konstytucyjnego.
List zaczyna się mocnym cytatem z Daga Hammarskjölda:
"Tylko ten zasługuje na sprawowanie władzy, kto co dzień dowodzi słuszności, że ją posiada". "Pańskie dzisiejsze, nocne działania nakazują mi wyrazić dezaprobatę dla sposobu, w jaki również za sprawą mojego głosu wypełnia Pan obowiązki Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Dlatego też odbieram Panu głos! Odbieram Panu głos, jakiego udzieliłem Panu w dniu wyborów 24/05/2015. Podejmowane przez Pana decyzje i sposób Pańskiego postępowania, będące w mojej ocenie wyrazem braku szacunku dla Konstytucji, sprawowanego urzędu, naruszające prawo i obrażające inteligencję Narodu wskazują, iż na mój głos Pan zwyczajnie nie zasługuje. Wybory prezydenckie obudziły w obywatelach nadzieję, nadzieję na zmiany, na lepszą przyszłość, a jednocześnie spokój i stabilność życia oraz prawa" - napisał mecenas Dopierała.
W liście do prezydenta gliwicki adwokat przyznał, że on także liczył na pozytywne zmiany, bo z natury ufa ludziom i wierzy w ich deklaracje.
"Pomimo tego, że ugrupowanie polityczne, z którego się Pan wywodzi, nigdy nie było bliskie moim poglądom, Panu jednak uwierzyłem, uwierzyłem w Pańskie szczere intencje oraz w to, że charakteryzuje się Pan autentyczną troską o los Ojczyzny i jej obywateli. Dlatego też byłem jednym z tych, którzy widząc w Panu przyszłego Strażnika Konstytucji, Męża Stanu, godnego reprezentanta Narodu, człowieka wykształconego, energicznego i inteligentnego, obdarzyli Pana swoim zaufaniem" - napisał gliwicki adwokat.
Następnie po raz kolejny podkreślił, że wycofuje swój głos oddany na Andrzeja Dudę, bo
"swoimi działaniami obraża Pan mnie - człowieka, obywatela i prawnika - adwokata. Obraża Pan i depcze podstawy mojej wiedzy, ciężko zdobywanej w latach długiej edukacji i praktyki zawodowej. Próbuje Pan niszczyć autorytet Trybunału Konstytucyjnego, jednak największą utratę autorytetu notuje Pan osobiście. Narusza Pan moją godność, czyniąc to jako prawnik, legitymujący się tytułem naukowym doktora, na który prezentowaną wiedzą również trzeba zasłużyć. Nie mam powodów uważać, że takowej wiedzy Pan nie ma, co tym bardziej dziwi mnie w kontekście tego, co Pan obecnie robi" - wyjaśnia Dopierała w liście do głowy państwa.
Tłumaczy, że odbiera Andrzejowi Dudzie swój głos na tych samych zasadach, które prezydent stosował, decydując o ułaskawieniu m.in. Mariusza Kamińskiego, tych samych, które stały się podstawą przyjęcia ślubowania od nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego.
„Chciałbym wierzyć, że Pańskie osobiste zapatrywanie w tym zakresie jest inne, jednak jak powiedział cytowany wyżej Dag Hammarskjöld: „W naszych czasach droga do świętości wiedzie przez świat czynu”.
Dziś Pan Prezydent swoimi czynami pokazał mnie samemu i wszystkim obywatelom, że Pańska prezydentura nie doprowadzi Pana do świętości, świętości rozumianej jako godne miejsce w historii Narodu. Uczynił Pan to, czego nie należy, robiąc wszystko, czego nie trzeba" - napisał Robert Dopierała.
Adwokat domaga się od Andrzeja Dudy przeprosin za nadużycie okazanego zaufania.
"Nie takiego Prezydenta wybierałem, nie na taką Prezydenturę się godziłem, nie takiej prezydentury oczekiwałem. Panie Prezydencie! Jest mi wstyd, że w maju 2015 roku oddałem na Pana swój głos. Wstyd odczuwam nie tylko wobec siebie, ale wobec wszystkich, którzy tak jak ja czują się zniesmaczeni Pańskimi działaniami. Wiem, że w pewnym sensie swoim głosem pozwoliłem Panu na to, co obecnie Pan czyni" - pisze Dopierała.
Swój list kończy cytatem z George'a Bernarda Shawa: „Im więcej rzeczy człowiek się wstydzi, tym bardziej jest godny szacunku”.
I dodaje: „Pozostaje mi wierzyć, że mój wstyd uczyni mnie godnym szacunku ogółu”.