Dodaj do ulubionych

A jeśli jednak rewolucja, to jaka?

06.12.15, 17:03
https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xla1/v/t1.0-9/12345412_1056796661019447_5054245487804075004_n.jpg?oh=bb64e64b4cb16ec05fab256f15427669&oe=56EA869A

https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xta1/v/t1.0-0/p180x540/12308489_747650395380603_7817662725651720870_n.jpg?oh=1c52fa19a543c7490b5d1c6925468a2e&oe=56EC10BA

Sorell kazała mi ograniczyć liczbę memów i brać się za pisanie.
No dobra, dobra, ale nowy wątek musiałem zacząć od memów.
Teraz idę myśleć, bo memy są wklejane bezmyślnie.
Obserwuj wątek
    • wscieklyuklad Re: A jeśli jednak rewolucja, to jaka? 06.12.15, 18:33
      Zatrzymawszy się na chwilę nad wklejonymi powyżej memami, zapytajmy: który z nich jest bliższy Narodowowyzwoleńczej Rewolucji nad Wisłą jesienią 2015r. - tej samej, która Upodlony Naród dźwignęła z Kolan?

      Każdy rewolucjonista "pełną gębą"- a o tym wspominałem już w innym (niestety wyłącznie autorskim wątku) marzy o unikalności działań. Źródło buntu i trend ku zmianom musi być zatem unikalnie niepowtarzalny, a czy - opiewany pprzez bardów po latach/wiekach (tysiącleciach?), ma nieść w sobie elementy potąd i potem nigdy nie zaistniałe - wkład w historię musi być równie autorski jak wątek Rewolucja "z", czy "bez: rewolucji z naszego Podwórka.

      Mem pierwszy - uzmysławia Czytelnikowi zgrzytliwy wielce dysonans istniejący między oczekiwaniami odbiorcy a reakcją adresata oczekiwań tychże, a jednocześnie i ich realizatora.
      Nie sposób w tym miejscu przywołać tej, która na kartach historii Wielkiej Rewolucji Francuskiej zapisała się zgłoskami niekoniecznie złotymi.
      Maria Antonina poinformowana o fakcie, iż ludu nie stać na jedzenie chleba, miała odpowiedzieć: to niech je ciasteczka.

      Rewolta jesienna nad Wisłą niesie ze sobą na sztandarach słynne "ośmiorniczki" obalonej klasy tyranów, którzy swą polityką oderwali się od potrzeb głodującego i zrujnowanego Ciemnego Ludu, który nie mając co włożyć do ust, nie kupił tezy, iż "ośmiorniczki" to strawa tania a zarazem pożywna, więc dla nędzarzy tak wskazana, jak i dostępna.

      Skonstatowawszy tę analogię, rewolucjonista znad Wisły musi ulec olbrzymiej dozie rozczarowania, gdyż musi przyjąć, iż i w tym przypadku "nihil novi sub sole" - jadłospis jest bowiem wprawdzie odmienny, ale w obu przypadkach źródło jest analogiczne - tyle, że 126 lat wstecz, ośmiorniczek po prostu nie wtryniano, a "ciasteczka" na ustach królowej były symbolem identycznej pogardy dla Ludu i dowodem oderwania się od potrzeb społecznych, których nie rozumiano. Jest przecież rzeczą oczywistą, iż "francuskie ciasteczka", choć nad wyraz smaczne, nie były przecież jedynym składnikiem menu na królewskim stole - "Sowa i przyjaciele" - poza ośmiorniczkami też serwowała inne dusery zaś wina za kilkaset złotych na koszt podatnika były jedynie analogiem koniaków i pieczystego z wersalskich kuchni.
      Francuskie - i nie tylko - filmy historyczne, nawiązujące do tamtych czasów (niewątpliwe zarazem odniesienie do lokalnych i uniwersalnych przez to tradycji historycznych tak upragnionych i nad Wisłą) - pełne są scen, w których pańska dłoń ociekająca złotem, ciska pod stół uginający się pod ciężarem półmisków ćwiartkę niedojedzonego kurczaka, lub rybie dzwonko, na które średnio łapczywie rzuca się stado upasionych charciąt - ulubieńców władcy.
      Polska filmoteka spragniona jest podobnych obrazów - tu dłoń z przegubem opasanym zegarkiem od Patka będzie rzucała pod stół kraby, lub inne dewolaje, a konsumentem będzie mopsik, lub inny ratlerek.

      Podsumowując, możemy zgodzić się z tezą, iż pod tym względem Wielka Rewolucja Francuska ma swój widoczny punkt styczny z naszą wciąż się dokonującą - i tam i tu granie kiszek zdesperowanych nędzarzy wprawiło w ruch resztę ciała - we Francji powiodło to na barykady, w Polsce zaś - do urn.
      • wscieklyuklad Re: A jeśli jednak rewolucja, to jaka? 06.12.15, 18:42
        Powyższe rozważania znamiennie trywializują źródła i przebieg wydarzeń.
        Zbyt też łatwo stawiają znak równości między pustymi od ciasteczek jelitami Francuzów, którzy przecież wieki całe - akceptując feudalne poddaństwo, godzili się zarazem z faktem, iż król może żreć do woli, rzucając motłochowi ochłapy, jakimi ten ostatni musiał się zadowolić a zniesmaczonymi Wiślanami - pokoleniem popiastowskim i pojagiellońskim, ale w pierwszej dekadzie XXI wieku nade wszystko komuszym/postkomuszym i popańszczyźnianym, zatem doskonale radzącym sobie z nędzą. O ile w pierwszym przypadku potrzeby materialne (tęsknota za przyzwoitym posiłkiem) były motorem rewolty, o tyle w ostatnim do głosu doszło zwykłe słowiańskie poczucie zazdrości, jakże od podstawowych potrzeb odległe.
        Tamci chcieli się nażreć do syta, w jakiś sposób akceptując prawo władcy do żarcia ponad potrzeby.
        Wiślan wkurzyło, iż ktoś żre i pije na ich rachunek, nie dzieląc się niczym.
        Tamci mieli prawo krzyczeć: chleba! (bez igrzysk), nasi zakrzyknęli: Obyś się ośmiorniczką zadławił!
        • wscieklyuklad Re: A jeśli jednak rewolucja, to jaka? 06.12.15, 18:48
          Dopuszczam naturalnie, iż znajdzie się oponent, który zarzuci mi trywializację wydarzeń, który nadto na koniu o imieniu "Patryotyzm" przecwałuje po moich tezach, karcąc jednocześnie za interpretacyjne nadużycie.
          W chwili, gdy kopyto ogiera będzie wtłaczać w niebyt mą czachę, dosłyszę może nawet wykrzyczane prze dżokeja: Nasza Rewolucja jest Większa, niż Francuska i zwać ją Największa Rewolucja w Dziejach Świata należy.
          Naturalnie przekonanie to wywiedzie ów jeździec z umiłowania lenistwa, gdyż - miast pokusić się o szukanie różnic lub analogii obu tych zrywów, oprze się jedynie na własnym poczuciu ujmy, iż ktoś sprowadził Najtęższy Zryw Narodowy, do poziomu menu - słowa wprawdzie z francuska brzmiącego, lecz z rewolucją ideową wspólnych punktów nie mającego.

          Spróbujmy zatem doszukać się analogii lub różnic w obu wydarzeniach.
          • wscieklyuklad Re: A jeśli jednak rewolucja, to jaka? 06.12.15, 19:32
            Cofając się do ery WRF, analizie musimy poddać przedział 10-letni. Nasza na tym tle jest jeszcze zarodkiem in vitro hodowanym przez Złych Ludzi w laboratoryjnej retorcie, co czyni niemożliwym wnioskowanie ostateczne.
            Postarajmy się jednak zanalizować przynajmniej tło - może dać nam to odpowiedź na pytanie, czy historia toczy się po nici wydarzeń układających się w spiralę, zatem okresowo powtarzalnych, czy też to co było - w myśl truizmu: należy uczyć się na błędach i wyciągać wnioski, nie ma szansy na remake.
            Posiłkuję się tu danymi znalezionymi w necie.

            Lata 1789-1791 - droga do UCHWALENIA NOWEJ KONSTYTUCJI.

            Geneza WRF:

            1. Ogromny deficyt budżetowy - tu przede wszystkim z powodu toczonych przez Francję wojen (7-letnia z Anglią i udział w wojnie o niepodległość Stanów Zjednoczonych (La Fayette).

            Czy dostrzegacie pierwszą z analogii? Wojnę siedmioletnią należy zastąpić 8-letnią i rabunkową polityką komunistów z PO. Rozkradanie majątku narodowego, lub jego wyprzedaż zagranicznym grabieżcom - zwłaszcza niemieckim a w konsekwencji to, co historycy wymieniają, jako główne źródło społecznego buntu.

            2. Napływ na nasz tkwiący w feudalizmie i monarchistyczny kontynent idei republikańskich i wolnościowych (Deklaracja Niepodległości inspirowała do fermentu w Europie, obserwuje się rozwój kultury, prasy, toczą się gorące dyskusje w kawiarniach i klubach, owocujące publikacjami - narasta rewolucyjny klimat.

            Jak słusznie stwierdził Prof. Jerzy Giedroyć- Rewolucja Francuska wykluła się w paryskich kawiarniach, zaś niepodległość Polski w krakowskich kawiarniach.
            Niestety w dzisiejszych kawiarniach i restauracjach podsłuchuje się oponentów politycznych i żre ośmiorniczki rozmawia o dupie Maryni.

            3. Bieda i głód - trzeci stan nie był w stanie podołać ogromnemu zadaniu finansowania państwa przez podatki.

            Nie trzeba nawet szukać analogii - tu stawiamy znak równości. Tyle, że nadwiślańska rewolucja bredzi gdy chodzi o rozwiązanie tego problemu. Oczywiście pojęcie głodu i biedy jest elastyczne. Z pewnością odbiegamy pod tym względem od europejskiej średniej, ale tu postawiono znak równości między biedą i głodem, a rządowymi malwersacjami.

            4. Źle przyjmowano w tych warunkach wystawne życie dworu - nienawiść skupiała się zwłaszcza na lekkomyślnej rozrzutnej królowej Marii Antoninie - wydatki dworu stanowiły w rzeczywistości niewielki procent wydatków państwowych, ale ich ostentacyjność była rażąca. Monarchia absolutna nie była wówczas tym samym, czym za czasów Ludwika XIV, kompromitowały ją coraz to nowe afery (jak afera naszyjnikowa), król nie miał autorytetu, uznawany był za nieudolnego. Ludwik XVI był niewłaściwym człowiekiem na tym stanowisku z powodu nieudolności i oderwania od realiów.

            Nienawiść musi się ogniskować na określonym obiekcie/osobie. Wystawne życie władzy, to nad Wisłą obiadki u "Sowy". Wedle Ciemnego Ludu to także uwłaszczenie komuchów i postkomuchów, którzy teraz nie dają się oderwać od koryta.
            Afera podsłuchowa to scheda przedrewolucyjna. Inne afery komuchy i postkomuchy zamiotły pod dywan, a nieudolny "król Tusk" - niewłaściwy człowiek na tym stanowisku, uciekł z kraju (będzie o tym jeszcze w dalszej analizie WRF).

            5 Każdy stan pragnął obalenia "dawnego reżimu" (WRF=monarchia absolutna, Wisła=rządy komuchów i postkomuchów oraz dominacja popierającego ich i przyzwyczajonego do bata pokolenia popańszczyźnianego) - arystokracja i szlachta chciała dojścia do władzy, bogate mieszczaństwo czyli burżuazja, jako część stanu trzeciego, nie posiadała żadnych praw politycznych, a wielką siłę gospodarczą, chłopi, obciążeni powinnościami feudalnymi, tradycyjnie walczyli o poprawę swojego losu i zmniejszenie ucisku podatkowego.

            Jak widać, rozwarstwienie klasowe było olbrzymie - w naszym mamy sytuację znacznie mniej skomplikowaną: komuchy, postkomuchy i wnuki chłopów pańszczyźnianych z jednej strony, a z drugiej Obóz Patryotyczny.

            6 Kolejni ministrowie finansów nie potrafili wyjść z kryzysu - każdorazowo na przeszkodzie stawały przywileje feudalne stanów uprzywilejowanych, które nie pozwalały nałożyć na najbogatszych podatków.

            Ostatnie 8 lat to finansowa zapaść i grabież majątku z równoczesnym bogaceniem się warstw jak wyżej. Nie dali sobie z tym rady kolejni ministrowie. Każdorazowo stały na drodze także przywileje banków i supermarketów wyprowadzających ukradzione polskiemu nabywcy/klientowi - a co za tym idzie także rządowi - pieniądze za granicę.
            Dzisiejsi rewolucjoniści znad Wisły nie mieli innego wyjścia, musieli położyć kres złodziejstwu.

            Tyle na dziś - to wstęp do kolejnych rozważań, ale teraz trzeba skupić się na polityce i sporcie.
            Do usłyszenia!
            • shitlo Re: A jeśli jednak rewolucja, to jaka? 06.12.15, 21:44
              Polemika z Tobą lub przy Tobie jest szalenie trudna. Trzeba być doskonale przygotowanym. Jest tu wielu bardzo mądrych ludzi, a jednak niewielu decyduje się na to.
              Czytając Ciebie zastanawiam się, czy przypadkiem nie mam do czynienia z "Nostradamusem" naszych czasów.
              Jutro postaram się w całej swojej maleńkości nakreślić w temacie moje obawy realne o rewolucję, ale nie tą teraz pierwszą, tylko tą drugą, która nieuchronnie nadejdzie.
              • shitlo Re: A jeśli jednak rewolucja, to jaka? 07.12.15, 08:04
                Obecna "rewolucja", na którą WU poświęca swój jakże drogi czas nie jest rewolucją w sensie scricte, a jeżeli nawet nosi takie znamiona to jej tak nie kwalifikuję.
                Tuż po wyborach większość opozycyjnie do PIS nastawionych obywateli zaśpiewała sobie wersy:
                "Nic się nie stało.....
                Polacy nic się nie stało......"
                Bo nic się nie stało. Kilku wybranych idiotów zafunduje góra 4 letni zastój gospodarczy oraz pogorszenie wizerunku na arenie międzynarodowej lub w gorszym scenariuszu regres gospodarczy oraz pięcioletnie tkwienie kukły na najwyższym stołku w kraju. Oczywiście szkoda czasu, ale jakoś się to później posprząta. Pomniki zburzy. Podręczniki wymieni...
                Ciekawi mnie prawdziwy motyw działania Prezesa ponieważ w zależności od tego traktował bym go jako szaleńca w pierwszym przypadku i przestępcę w przypadku drugim.
                Jeżeli jego determinacja do odzyskania rządów opiera się w głównej mierze na chęci uwypuklenia, upamiętnienia oraz odnotowania w historii męczeńskiej śmierci brata, ukarania "winnych" (niektórzy śmieją się, że Arabski będzie pierwszym więźniem politycznym) to jest to dla mnie typowe zachowanie przestępcze pachnące prywatą.
                Jeżeli jednak idee połączone w chęć naprawy Państwa, które głosi są pierwszorzędowe, a Smoleńsk jest jedynie jedną ze spraw do załatwienia, oceniam go jako człowieka z wadą umysłową i nie zgodzę się z określaniem typu wybitny strateg i mąż stanu (na takie określenie mógłby zasłużyć strateg niekoniecznie w swej strategii pozytywnie dążący).
                Niezależnie jednak od motywów Państwo za rządów Prezesa, bo tak to trzeba traktować, otrzymuje powoli, a raczej szybko kształt umożliwiający władzy nieograniczone i niekontrolowane posunięcia, w każdej ze sfer naszego obywatelskiego życia. Oczywiście wkurza mnie ten fakt na dzień dzisiejszy. Denerwuję się na obecne wydarzenia. Śmieję się z groteskowych postaci w rządzie, jednak nie jestem jakoś szczególnie wystraszony panem Kaczyńskim, Zbyszkiem Zerem, Shitlo, Ratlerkiem.... no może troszkę Antkiem Trotylem.
                Tak przygotowanym Państwem jest łatwo zarządzać autorytarnie. Tu znów wyrażam opinię, że część Polaków lubi i potrzebuje trzymania za mordę, więc rządy autorytarne trzymające za mordę tych, którzy tego potrzebują jestem w stanie sobie wyobrazić, o ile autorytet byłby prawdziwym autorytetem.
                Biorąc pod uwagę tendencje w Europie do zmiany kursu na rządy prawicowo-nacjonalistyczne spowodowane frustracją obywateli UE, czarę z meniskiem wypukłym przelała kropla imigrantów, trudno więc dziwić się polskim masom, postępującym jak masy innych krajów.
                Dochodząc do sedna mojej wypowiedzi. Polskę zaczynamy mieć przygotowaną na wyłącznie mądre rządy.
                Czy Pan Kaczyński zastanowił się jeśli nie On to Kto? Powinięcie nogi PIS-owi przed upływem kadencji jest wielce możliwe. Jeżeli nastroje mas utrzymają się, prawdopodobnym jest wyłonienie w drodze jeszcze demokratycznych wyborów tworu w stylu Kukiz '15 albo Korwina, może coś jeszcze innego. Wkurzony lud jest mało przewidywalny, może dojść w swym bez myśleniu, pod wpływem wykrzykiwanych haseł, że jedynym lekarstwem na degrengoladę będzie rozpieprzyć wszystko, i zbudować od nowa. Tylko co i kto będzie ta lub to nowa? Czy obędzie się bez rozlewu krwi?
                Osobiście upatruję zagrożenia nie w PISie tylko w możliwym POPISie.
                • shitlo Re: A jeśli jednak rewolucja, to jaka? 07.12.15, 09:02
                  Posłanka Nowoczesnej stara się już odpowiedzieć na jedno z moich pytań.

                  PiS przez osiem lat był w czarnym, zamkniętym pokoju i nagle zapalono światło. Jeśli ktoś przez osiem lat siedzi w ciemności i nic nie może, to knuje – stwierdza w rozmowie z Renatą Grochal Joanna Scheuring-Wielgus. Posłanka Nowoczesnej dodaje, że "PiS popsuł relacje między ludźmi i podzielił społeczeństwo".
                  Rządzenie Prawa i Sprawiedliwości posłanka Nowoczesnej w rozmowie z "Wyborczą" nazywa "tragikomedią". – To jest spektakl. Wszystko jest zaplanowane, a głównym reżyserem jest Jarosław Kaczyński opętany chęcią zemsty za śmierć swojego brata – twierdzi Scheuring-Wielgus.
                  • wscieklyuklad Re: A jeśli jednak rewolucja, to jaka? 07.12.15, 19:32
                    Pozwolisz Shitlo, że na Twoje posty w tym wątku odpowiem pod koniec rozważań.
                    Dziś nieco krócej, bo polityka i gała!

                    Zatem dziś dalsze uwarunkowania WRF:

                    B. Zgromadzenie Notabli

                    1. Callone’a proponuje plan naprawy finansów i zwołanie Zgromadzenia Notabli w celu jego uchwalenia - podatek stemplowy i gruntowy.

                    Nad Wisłą to naturalnie podatek bankowy i wielkopowierzchniowy - to złodzieje z PO mieli w planach wprowadzenie podatku katastralnego, po uchwaleniu którego komuchy, postkomuchy oraz potomkowie chłopstwa -od tej pory by się nie powtarzać będę używał skrótu KPC przejmowaliby majątek Biednych Ludzi czyli zwolenników Demokracji zorientowanych Propaństwowo, Patryotycznie.

                    2. W lutym 1787 roku mianowanych zostaje 144 notabli, przedstawicieli dwóch pierwszych stanów. ( w naszym wydaniu to jakby pięcioosobowy desant zrzucony do sali posiedzeń TK). Dwór liczył na ich uległość i opinię zwolenników dawnego reżimu (ustępstwo dla opinii publicznej stanowił wywrotowy republikanin i osławiony żołnierz wolności markiz de La Fayette). (W naszym wydaniu pisięta liczą na uległość desantowanych)
                    Notable jednak zawiedli -nie chcieli być bezwolnym narzędziem w rękach króla i ministra, pragnęli dyskutować nad przedstawionym im projektem, dawano im jednak do zrozumienia, że zebrano ich nie dla dyskusji, ale po to by zaakceptowali gotowy projekt. Z tego względu uznajmy ich za prekursorów dzisiejszej, nie traktowanej przez pisięta z buta opozycji parlamentarnej.

                    3. Notabli wydają wojnę ministrowi Callone, który ostatecznie musiał złożyć dymisję. Jego miejsce zajmuje protegowany Marii Antoniny, biskup Tulzy Lomenie de Brienne. Nie mając wielkiego pola manewru, kontynuuje politykę swego poprzednika, mimo że wcześniej był wobec niego w opozycji. Próba przeforsowania projektu podatkowego spotyka się po raz kolejny z odmową. Wówczas pojawiają się głosy, że do podjęcia decyzji w sprawach podatków uprawnione są jedynie Stany Generalne, jako reprezentacja całego narodu..

                    Nad Wisłą - per analogiam - Sejm z jedynym demokratycznie namaszczonym klubem "pisięta" jako reprezentacja całego Ciemnego Ludu, podejmuje uchwały i uchwala ustawy uznane za Jedynie Słuszne i wbrew opinii kogokolwiek.

                    4. W tej sytuacji Zgromadzenie notabli zostaje rozwiązane, nic nie uchwaliwszy.

                    Ten krok jest ewentualną alternatywą nadwiślańską - raczej nie dojdzie do skutku.

                    C. Walka z parlamentami

                    1. De Brienne chwyta się ostatniego możliwego środka decydując się przeforsować ustawę o podatku gruntowym i podatku stemplowym w Parlamencie Paryskim. Ta stara instytucja powołana była do sprawdzania czy królewskie dekrety są zgodne z prawem i ich rejestracji!!!
                    Za następców Ludwika XIV, ostatniego władcy absolutnego, który posiadał jeszcze wśród poddanych posłuch i autorytet, szlachta uczyniła z parlamentów narzędzie do blokowania niekorzystnych dla niej zamierzeń króla.

                    Nasza rewolucja nie potrzebuje takiego narzędzia - ratlerek wszystko klepnie bez dasów i choćby szczypty refleksji.

                    2. Przedstawione przez ministra reformy zostają przyjęte chłodno; parlament powtrza dokładnie to samo, co Zgromadzenie Notabli - dopodejmowania decyzji podatkowych uprawnione są jedynie Stany Generalne, jako reprezentacja narodu.

                    3. Przymusowa rejestracja edyktów na tak zwanym „łożu sprawiedliwości” (co oznaczało osobiste pojawienie się w parlamencie i wymuszenie rejestracji, a co uznawane było za akt despotyzmu) kończy się otwartym buntem; parlament uznaje wpisy za nieważne, za co został wygnany do Troyes..

                    Uff - kolejna różnica - nasz Demokratycznie wybrany Sejm reprezentujący wolę Suwerena (czytaj Ciemnego Ludu) nie musi obawiać się wygnania!
                    Uznając wybór sędziów TK za nieważny (uchwałą -sic!!!!) ma w głębokiej kątnicy reakcję KPC.
                    To, że nie wygoniono z sali obrad obu Izb wszelkich oponentów (reprezentujących KPC) może wynikać z następującej ananlogi:

                    4. Parlament paryski ma ogromne poparcie ludu, jako ten, który sprzeciwił się władcy. Nastroje są więc napięte a na prowincjach wybuchają zamieszki.

                    KOD - lewatywa w dupskach przerażonych Demokratów jest ananlogiem szerokich mas społecznych, nie akceptujących pisięcej junty = ta ostatnia chcąc niechcąc , musi - póki co - godzić się z istnieniem tak silnej i groźnej opozycji, którą w związku z tym usiłuje zdyskredytować ośmieszając rzekomo wąskie ramy oporu.

                    cdn - nie dziś jednak.
                    Tak, czy tak, warto przemyśleć to, co powyżej opisane.
                    A najciekwasze przecież dopiero przed nami.
                    • wscieklyuklad Re: A jeśli jednak rewolucja, to jaka? 08.12.15, 20:56
                      D. Stany Generalne

                      1. Pod wpływem opozycji polityka de Brienne ponosi fiasko. W tej sytuacji, 8 sierpnia minister ugina się pod presją i obwiszczał zwołanie Stanów Generalnych na 1 maja 1789. 24 sierpnia podaje się do dymisji.

                      Przynajmniej ten miał poczucie honoru - porażka równała się rezygnacji z pełnionej funkcji.
                      Dziś ratlerek aportuje, jak mu PrezPrem kosteczką rzuci.

                      2. Pojawiają się powszechne żądania przywrócenia na stanowisko generalnego kontrolera finansów będącego w niełasce Neckera. Król - mimo ogromnej niechęci do bankiera - jednak nie bez ukrytej nadziei, iż tym ustępstwem pozyska sojusznika w trzecim stanie w trakcie rozgrywki ze Stanami Generalnymi.

                      Ratlerek niestety nie przełamał ogromnej niechęci do trzech sędziów TK wybranych zgodnie z zasadami demokratycznymi i w pełnej zgodzie z Konstytucją.
                      Pokazał opozycji wielkiego fucka - i tu nadzieja, iż historia biegnać odmiennym torem doprowadzi jednak do efektu podobnego.
                      Wszystko zależy od odwagi przyszłych parlamentarzystów. ratlerek przed Trybunałem Stanu z pewnością nie zostanie skazany na gilotynę, ale co sie nażre wstydu i hańby - to jego.

                      3. Stany Generalne instytucja o wielkiej tradycji w historii Francji - nie były zwoływane od blisko 180 lat. Tworzyli je przedstawiciele trzech stanów, jednak według dawnej formuły, głosowanie, niezależnie od ilości członków, przebiegało stanami. W tej sytuacji stan trzeci zawsze byłby przegłosowany przez dwa pozostałe stany uprzywilejowane.

                      Przed większością sejmową ostrzegaliśmy na Podwórku. pisięta z byłym pieśniarzem nie posiadają na szczęście - przynajmniej dotychczas - większości umożliwiającej demolkę Konstytucji.

                      4. Rozpoczyna się - podsycana ministerialnie - dyskusja nad formułą Stanów generalnych. Podjęte działania mają na celu skłócenie opozycji i zwłokę w ewentualnych decyzjach (to taki ichniejszy Monitor Rządowy, który NIGDY nie opublikuje orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, co jest kuriozum w dziejach światowej demokracji)opozycji i zyskanie na czasie. Obóz patriotów, złożony z postępowej szlachty i przedstawicieli mieszczaństwa, (w wydaniu nadwislańskim z KPC) opowiada się za podwojeniem liczby reprezentantów i głosowaniem indywidualnym. Paryż zalewa fala publicystyki (nasza polskojęzyczna prasa). jak słnna broszura księdza (!!!!!) Sieyes "Czym jest stan trzeci?".
                      W swej publikacji pyta on:
                      "Czym jest stan trzeci? Wszystkim. Za co go mają? Za nic. Czym chciałby być? Czymś."

                      Analogia nasuwa się sama. Trudno o doskonalszą zbieżność.
                      Tyle, że nad Wisłą odbywa się to pod hasłami "demokratycznie wybranej większości.", która dostała przyzwolenie na odbudowę Polski z ruin.

                      5. Wiosną 1789 r. rusza kampania wyborcza. Zgromadzenia lokalne, które miały wybrać swoich przedstawicieli na Stany Generalne, formułują tak zwane kajety skarg, które zawierają postulaty wyborcze - będzie o tych kajetach jeszcze w innym poście, bo to na tyle ważny element rozgrywki, że trzeba mu poświęcić więcej uwagi.

                      6. 5 maja to data uroczystej inauguracji obrad. Na wstepie, przedstawiciele stanu pierwszego i drugiego dostępują zaszczytu pocałowania królewskiej ręki

                      (niejakie kempa nie wykorzystało niepowtarzalnej okazji ucałowania pierścienia łojcaderechtora po złożeniu hołdu partyjnopoddańczego z okazji uroczystego otwarcia obrad Rodziny pod przewodnictwem Ojca Chrzestnego)

                      Stan trzeci musi zadowolić się pospiesznym przedefilowaniem przez sypialnie króla, co uznaje się za afront.

                      (naiwni nie mogli przewidzieć, że ich rewolucyjni spadkobiercy nie pozwolą choćby i na to. ratlerek natomiast złożył hołd wiernopoddańczy PrezPremierowi czyli Genialnemu Strategowi i Wielkiemu Człowiekowi - dłoni tegoż jednak - przynajmniej publicznie - nie obślinił)

                      7. W trzygodzinnym przemówieniu Necker przedstawił sytuację finansową państwa oceniając ją, jako DOBRĄ!!!!, Nie ustosunkował się natpmiast do reform politycznych ani formuły głosowania - problemu wciąż nierozstrzygniętego.
                      Nazajutrz oburzeni tym przedstawiciele stanu trzeciego, przyjmują nazwę KOMUN!!!!! i zapraszają stan pierwszy i drugi do wspólnych obrad.
                      Na 11 czerwca zapowiedziano weryfikację mandatów poselskich, niezależnie od stanów.
                      Apel ten popiera KLER!!!, kilkunastu księży przyłącza się do stanu trzeciego, co prowadzi do zaburzenia stabilności struktury Stanów Generalnych.

                      Kto wie jakich posłów nadwiślańskich uda się wyrwać odpowiednimi zachętami lub szantażem - czas pokaże.

                      8. 17 czerwca stan trzeci wraz z częścią duchowieństwa konstytuuje się w Zgromadzenie Narodowe z wyłącznym prawem uchwalania podatków. Jako, że w grę wchodzi szmalec, już w dwa dni później do Zgromadzenia przyłącza się większość duchownych. Król i Necker uzmysławiają oto sobie,że sytuacja wymyka się spod kontroli i 19 czerwca ZAMYKAJĄ OBRADY obrady pod pretekstem porządków wewnętrznych. (=wewnętrzny regulamin rewolucyjnego sejmu nad Wisłą!!!)

                      9. Następnego dnia Zgromadzenie przenosi się więc do Sali do Gry w Piłkę, (przeznaczonej uprzednio zapewne dla prekursorów Złodzieja i Zdrajcy Tuska), gdzie deputowani składają uroczystą przysięgę, iż nie rozejdą się dopóki nie uchwalą konstytucji.
                      Król usiłuje siłą rozpędzić zgromadzenie (bez powodzenia).
                      Mirabeau wypowiada wówczas słynne słowa: idź i powiedz tym, którzy cię przysłali, że znajdujemy się tutaj z woli narodu i nie opuścimy swych miejsc, chyba pod przemocą bagnetów. Przestraszony obrotem spraw Ludwik XVI musiał ustąpić.

                      Miejmy nadzieję, iż KPC tym razem nie ustąpią.

                      10. Bieg wydarzeń przyspiesza.
                      25 czerwca do Zgromadzenia Narodowego przyłącza się 47 posłów szlacheckich z księciem Orleanu na czele.
                      27 czerwca Ludwik XVI kapituluje, uznając legalność Zgromadzenia, po czym wzywa jednocześnie resztę kleru i szlachty do wejścia w jego skład.
                      Jest to faktyczny początek rewolucji, oto bowiem Francja staje się monarchią parlamentarną z określonymi kompetencjami przedstawicielstwa narodowego.

                      pisięta liczą dzis na identyczne przetrzymanie.
                      Rozmydlić akcenty antydemokratyczne biadoląc nad dominantą regulaminu sejmowego nad ustawami, dyskredytując decyzje TK a następnie uznając je za opinie nie warte nawet druku i stawiając KPC przed faktami dokonanymi.
                      Za kilka tygodni nikt już nie będzie pamiętał o co szło, ale zwycięskich bandziorów uzna za twardzieli, którzy uchronili kraj przed złodziejami mającymi na celu wyłącznie własne interesy.

                      Pytanie dotychczas bez odpowiedzi - co będzie dalej z Konstytucją, bo przecież hasło jest identyczne: my działamy wyłącznie z woli i dla dobra Ciemnego Ludu.

                      Ale o tempotem.

                      • wscieklyuklad Re: A jeśli jednak rewolucja, to jaka? 09.12.15, 20:40
                        E. Bastylia

                        1. Jej zburzenie to naturalnie umowny początek WRF. Gniew Ludu obrócił się tu wyłącznie przeciwko symbolowi - budowla nie miała praktycznie żadnego znaczenia militarnego, a w tym czasie liczbę więźniów można było zliczyć na palcach obu rąk.
                        Dowodzi to roli idei i symboliki - Bastylia jednoznacznie kojarzyła się z despotyczną władzą absolutną.

                        2. Informacje z "Wielkiego Świata" (dwór, polityka), docierają do Ciemnego Ludu w formie bardzo zniekształconej. Paryżem rządzi plotka.
                        W obieg puszcza się plotki o szykowanym spisku arystokratów, który obróci wniwecz wysiłki Zgromadzenia Narodowego. Inne sugerują próby koncentracji wojsk na przedmieściach Paryża z królem, jako ich dowódcą. Celem króla ma być rozpędzenie siłą Zgromadzenia.
                        Dymisja niezwykle popularnego wśród ludu Neckera, przelewa czarę goryczy.
                        Panika prowadzi do powszechnego, zbrojnego powstania, którego efektem jest właśnie zdobycie Bastylii.

                        Rewolucja nad Wisłą też była efektem plotki.
                        Ekipa złodziejaszków zrujnowała kraj, sama uwłaszczając się na narodowym majątku - ośmiorniczki są naszym odpowiednikiem Bastylii - bezwzględni despoci żarli na koszt głodnego ludu - nie wtrącali go do ciupy, ale pamiętajmy, że i w Bastyliii cele nie pękały w szwach (nijaki jaki - wiceZero obiecał wczoraj na antenie TV po udanym wstępie niejakiej lichockiej, iż nawiedzane miejsce zostanie odbudowane, gdyż za rządów PO ulegało zwinięciu.
                        Obiecanym obiektem "rozwijającym" zrujnowaną Polskę będzie... Poslka Bastylia - pierdel o znikomych walorach fortyfikacyjnych, ale za to zdolny do udzielenia schronienia 250 do 300 (taki ten matoł podał przedział) skazanych - zatem pod tym względem nadwiślańska rewolucja przybiera wydźwięk odmienny - tu nie będzie się burzyć karcerów, ale postawi się nowe.

                        F. Pierwsze reformy

                        1. Administracja stolicy przechodzi w ręce burżuazji, a Bailly (znamienity astronom) obejmuje merostwo z nadania Stałego Komitetu, najwyższej, rewolucyjnej władzy Paryża.
                        Na czele Gwardii Narodowej (dziecko Gwardii Mieszczańskiej) staje markiz de La Fayette.

                        2. 17 lipca król wjeżdża do Paryża. Ten gest zostaje uznany za milczącą aprobatę skutków powstania., zwłaszcza wobec faktu, iż jego szaty zdobi ofiarowana mu trójkolorowa kokarda - symbol rewolucji (niebieski i czerwony to kolory Paryża, do których La Fayette dodaje burboński kolor biały ).
                        Odpowiednikiem królewskiej kokardy jest pretensjonalna brosza shitlo wpinana w garsonkę przy każdej okazji (odcisk łapy Alika naszpikowany elektroniką).

                        Tym samy monarchia kapituluje, a okrzyki „niech żyje król”, zastepują: „niech żyje naród”.
                        (niech żyje komunizm oraz komunistyczne "proletariusze łączcie się,zastępuje nadwiślańskie - Jarosław Polskę Zbaw!)

                        3. Śladem Paryża idą inne miasta. Tworzą własne, autonomiczne względem monarchii władze, król traci swoją rolę, a jego urzędnicy stają się urzędnikami narodowymi.
                        Całość wydarzeń określono z tego względu mianem "rewolucja municypialna"

                        Nad Wisłą plotki zabełtały w mózgownicach Ciemnemu Ludowi - pisięta dzięki tym manipulacjom i szerzeniem defetyzmu, przejęła głosy nowych elektorów - dotychczasowych oponentów - wśród nich śląskiej, ukrytej opcji niemieckiej.

                        4. Rozpoczyna się pierwsza fala emigracji arystokratycznej.

                        Nadzieje pisiąt - KPC spakuje walizki i zwieje na Zachód, pozostawiając pole działania bez żadnych "kłód rzucanych pod nogi".
                        • wscieklyuklad Re: A jeśli jednak rewolucja, to jaka? 09.12.15, 20:43
                          G. WIELKA TRWOGA!!!

                          Tak wielka, że o niej już jutro.
                          Dzis trzeba pośmiać się z asta-pasta.
                          I z tej śmiesznoty, którą okrywa się koński grzbiet pod siodło.
                          Ta śmiesznota u Moniki Olejnik stwierdziła, że zagubienie asta było wynikiem... niezrozumienia pytania.
                          Chchchchchchchchaaaaaaaachchchchcaaaaaaaaaachchchchchaaaaaaa
                          • wscieklyuklad Re: A jeśli jednak rewolucja, to jaka? 10.12.15, 18:48
                            No to skoro pośmialiśmy się prawie popuszczając w gatki, to pora na kontynuację wątku.

                            G.Wielka trwoga (!!!!!! SIC!!!!!!)

                            1 Zaniepokojone rozwojem wypadków chłopstwo (jeszcze wówczas w znacznej mierze pańszczyźniane!!!!!!) jest bliskie wybuchu. Mimo, iż rewolucja polityczna postępuje w błyskawicznym tempie (nasza rewolucja sejmowa), to jednak odebranie części władzy monarsze w najmniejszym stopniu nie poprawia losu tej warstwy społecznej.
                            Żaden z ich postulatów, zawartych w kajetach skarg, nie został dotąd zrealizowany; podwaliny feudalizmu nie zostały nawet tknięte reformą, a wkrótce po żniwach przypada czas gdy trzeba wywiązać się z powinności wobec panów, państwa i Kościoła.

                            2. Chłopstwo (jeszcze jak najbardziej pańszczyźnianeg, ale już agnaci polskiego chłopstwa popańszczyźnianego) występuje przeciw feudałom. Bunt ten zwany jest "Wielką Trwogą".

                            My obecnie jesteśmy na etapie dojrzewania nastrojów społecznych, które są coraz to bardziej
                            zdeterminowane w dążeniu do obrony demokracji i walki z cynicznym wykorzystywaniem rzekomego "mandatu społecznego" - zwycięstwo nie było przecież porównywalne skalą z wynikami wyborów sygnowanych przez Front Jedności Narodu, gdzie partyjni Ojcowei Narodu zyskiwali 99,9% poparcie dzisiejszych postkomuchów.

                            3. Bunt ma charakter pokojowy (marsz 12.12.2015r na Al. Szucha!!!). Chłopom nie zależy na krwawej rozprawie ze szlachtą (arystokracja!!!), ale na odebraniu jej przywilejów.
                            Siłą i groźbami (lecz jeszcze bez dekapitacji) wymuszają dokumenty potwierdzające prawa feudalne wielkich panów, po to, by następnie je spalić, w tak sztuczny sposób odzyskując wolność od poddaństwa.

                            4.Bunt - choć samorzutny - ma zasięg globalny i staje się niejako wyznacznikiem dalszych działań - szerokie kręgi społeczne uzmysławiają sobie bowiem oto, jak istotne znaczenie dla przebiegu rewolucji ma wymiar społeczny sprzeciwu.

                            Dlatego w tym miejscu warto po raz kolejny propagować działania KOD-u - Wielka Trwoga też przecież maiła charakter powoli narastającego sprzeciwu, z biegiem czasu działania zataczały coraz szersze kręgi, aż do zjawiska globalnego.

                            5. Efektem tych wydarzeń jest ustawa Zgromadzenia Narodowego z 4 sierpnia 1789 roku o zniesieniu praw feudalnych: Zgromadzenie Narodowe znosi całkowicie stosunki feudalne i postanawia, że uprawnienia i zobowiązania, tak feudalne, jak i czynszowe, które dotyczą prawa "martwej ręki" (tu link niezbędny do porównania sytuacji nadwiślańskiej z francuską, gdy chodzi o podejście do majątku kościelnego - my twkimy w czasach galopującego feudalizmu: pl.wikipedia.org/wiki/Martwa_r%C4%99ka) rzeczowego czy też osobistego i poddaństwa osobistego, zostają zniesione bez odszkodowania; wszystkie inne powinności podlegają wykupowi, a cenę ich i sposób wykupu ustali Zgromadzenie Narodowe…

                            6. Wszystko to okazuje się gra pozorów. Położenie chłopstwa (wciąż feudalnego i pańszczyźnianego) praktycznie nie ulega zmianie, gdyż zasada wolności i równości znoszą wyłącznie poddaństwo osobiste, które i tak we Francji jest już wtedy w zaniku.
                            Nie zniesiono natomiast praw do ziemi (własność zaś była trzecią nadrzędną wartością rewolucji) ani też powinności z niej wynikających. Mimo to, bunt wiejski przycicha.

                            Na tym oparto rewolucję nadwiślańską.
                            Wolność (dla zwolenników pisiąt wprawdzie, ale tak zdobywa się elektorat) i równość (dla elektoratu pisiąt - tym zdobytego), przy obietnicy wyrwania własności z rąk złodziei i przekazania Udręczonemu Ciemnemu i Okradzionemu przez KPC Ludu - dziś zbyśZeroz zapowiedział audyt wszystkich prywatyzacji - Ciemny Lud musi dostać dowód, że dzień w dzień pożeracze ośmiorniczek wyrywali mu z gardzieli jego Niezbywalną i Nienaruszalna Własność.

                            Ale otempotem.
                            • wscieklyuklad Róbmy swoje 11.12.15, 14:24
                              czyli dalsze rewolucyjnych analogii poszukiwania.

                              H. Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela

                              1. 26 sierpnia 1789 roku proklamowana zostaje Deklarację Praw Człowieka i Obywatela, autorstwa La Fayette’a, nie bez zgrzytów, doszło bowiem do bez gwałtownych dyskusji nad jej zasadnością. Umiarkowany odłam patriotów, obawiając się rozbudzenia opinii publicznej i dalszych wystąpień ludowych, sprzeciwia się nadmiarowi wolności. Oponenci twierdzili, iż Naród nie potrzebuje wcale swojej karty praw, a zadaniem Konstytuanty winno być ŁAGODNE zbudowanie nowego systemu ustrojowego na wzór angielski, przy zachowaniu dotychczasowych, już przecież znacznych, zdobyczy rewolucji. Z kolei konstytucjonaliści, z La Fayette'm na czele, optują za wzorcem amerykańskim, głoszącym ideały powszechnej wolności i równości obywatelskiej, przy ograniczonej władzy królewskiej.

                              Postawy zachowawcze - jak widać - są złym modelem zachowania. Lęk przed nadmiarem wolności wiedzie na manowce. Sugestia, iż Naród nie potrzebuje żadnej karty praw własnych padła nad Wisła na grunt podatny - Konstytucja jest teraz zlepkiem wydrukowanych stroniczek, których interpretacją będzie zajmował się rój pisiąt.
                              Zwróćmy uwagę na okreslenie "ŁAGODNĄ". Przebieg wydarzeń nad Wisłą daje nam tu zdecydowany priorytet.
                              Bandziory pisięce podjęły rewolucję brutalną i błyskawiczną "PiŚ weiss".
                              Kolejnym elementem jest - na tym etapie - za utrzymaniem (choć w wyraźnie zmodyfikowanej formie) monarchii!!!

                              2. Deklaracja w swoim całokształcie - pomimo sporów - jest przez większość oceniana pozytywnie, gdyż gwarantuje równość wobec prawa wszystkich obywateli i ich prawo do oporu, a suwerenem w państwie czyni naród.. ( z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, możemy przyjąć, iż nad Wisła jest to pustosłowie, a suwerenem jest wyłącznie elektorat pisięcy).

                              Deklaracja to ostateczny ciosem dla starego systemu rządów.
                              Jednak ma ona swoich krytyków. Ci uznają ją za zbyt burżuazyjną, zbyt mało NARODOWĄ, a wskutek tego należy ją uznawać jedynie za kolejny głośny dokument, który nadal nie gwarantuje poprawy losu najbiedniejszym.
                              Utrzymanie „Świętego i nietykalnego” prawa własności sankcjonuje dotychczasowy stan posiadania poszczególnych grup społecznych. (czyli nadwiślańskie uwłaszczenie KPC, na tle żyjącego w skrajnym ubóstwie elektoratu pisięcego).
                              W sposób wzniosły stwierdzono, iż własności nikomu nie można odebrać, chyba... że zostanie to usprawiedliwione „potrzebą ogółu” co nie zmieniało sytuacji tych, którzy nie mieli nic.

                              Usprawiedliwione potrzeba ogółu!
                              BINGO! W tym akurat miejscu jesteśmy w domu, czyli nad Królową Rzek Polskich.
                              Ten fragment Deklaracji jeszcze w przyszłości wypłynie, gdyż do tej pory następują jedynie czystki w instytucjach państwowych, spółkach skarbu państwa, a w najbliższych godzinach w mediach.
                              Audyty prowadzone na skalę masową (z wyłączeniem melioracji pewnej działki w Legionowie), wykażą nadużycia, które będą punktem wyjścia do Procesów Ludowych - wyroki będzie bowiem wydawał Suweren, a wyroki sądu (jako "opinie") nie będą już miały żadnej mocy prawnej.

                              Ale nie tylko pod tym względem wniesiemy nowe aspekty do historii rewolucji światowych.

                              Wolność religijna ma tylko charakter pozorny, jako, że można ją łatwo ukrócić oskarżeniem o rzekome zakłócanie „porządku publicznego”.

                              Do Chanuki jeszcze wrócimy, ale reakcje PiŚkatolandu na ten - jedyny w dotychczasowej kadencji gest pro narodowy ratlerka - dowodzą, iż kwestią niedługiego czasu jest uznanie katolicyzmu, jako religii dominującej i o szczególnych przywilejach - tak wprawdzie jest i teraz, ale eskalacja dysproporcji między katolicyzmem i pogaństwem jest nieunikniona.

                              Historycy oczywiście wciąż analizują treść Deklaracji akcentując jej nowatorski i liberalny charakter.

                              Deklaracja nadwiślańska jest z uwaga obserwowana po obu stronach Oceanu Atlantyckiego.
                              Źli mediowaliści brutalnie atakują Dobrych Ludzi wybranych z Woli Upodlonego i Tęskniącego za Prawdziwą Demokracją Ludu (Ciemnego), ale po upływie wieków, nadwiślańskie wydarzenia będą stawiane za wzorzec determinacji w Obronie Narodu, który miał dość Klęczenia przed Światem.


                              4. Uchwalenie Deklaracji to kluczowy akcent rewolucyjny.
                              Legalizując dotychczasowe wydarzenia, z punktu widzenia monarchii absolutnej, musiała jednak być uznana za nieprawne wystąpieniem przeciw władzy.

                              Tu chyba szukanie analogii jest zbędne - to lustrzane odbicie wniosków KPC w odniesieniu do Pro narodowo-patryotycznych działań pisiąt.
                              Tak, jak król trzymał się uporczywie tronu, tak nadwislański KPC kurczowo dzierży koryto, od którego oderwać go będzie można tylko w wyniku Heroicznych Bojów.

                              Deklaracja ma jednak pewien ważny akcent dla KPC.
                              Akcent ten - trzymany przeze mnie na wety ma następujace przesłanie: NARÓD MA PRAWO DO OPORU PRZECIW UCISKOWI!!!!.
                              Ten zasadniczy element praw człowieka i obywatela dotyczy CAŁEGO NARODU, a nie tylko pisięcych przydupasów.
                              Stajemy oto twarzą w twarz z starymi, jak świat i niezbywalnymi prawami, należnymi każdemu od chwili narodzin (wedle pisiarków od fazy komórki rozrodczej- o czym na własny użytek zapomnieli, lub udają, że widzą je inaczej)
                              Deklaracja stwarza podwaliny pod przebudowę ustroju w duchu republikańskim i ustala przyszłe stosunki społeczne, oparte na zasadach wolności i równości.
                              Przekreśla system feudalny, (tak żywy w mentalności niepisiąt znad Wisły), likwiduje nadzwyczajne uprawnienia króla (ichniejszego TK) jako, że jego władza bowiem nie pochodzi już od Boga, ale od narodu, który w państwie jest jedynym suwerenem.

                              Nasz nowatorski wkład jest wielce sugestywny.
                              Władza należy do PrezPrema (Inkarnowany Chrystus, który zbawi Polskę niekoniecznie poprzez ukrzyżowanie własne, ale z pewnością "ukrzyżowienie" kraju) oraz jego ratlrerka (wedle rodzicieli którego został on zesłany na Ziemię przez Boga)

                              Kolejnym krokiem miało być... uchwalenie konstytucji.

                              Ale o tempotem!
                              • wscieklyuklad Re: Róbmy swoje 12.12.15, 14:01
                                I. 9. Marsz na Wersal - (CZYTAJMY UWAŻNIE!!!)

                                1. Król grając na zwłokę NIE SKŁADA podPiSów ani pod dekretem z 4 sierpnia, ani pod Deklaracją. Utrzymuje natomiast kontakty z arystokracją, intrygującą na obcych dworach.

                                W odniesieniu do rewolucji nadwiślańskiej; ratlerek - grając na przewrót - nie przyjmuje ślubowania od wybranych z godnie z Konstytucją trzech sędziów TK, wetuje szereg ustaw przyjętych przez poprzedni Parlament, a uchwalonych w celu realizacji potrzeb społeczeństwa KPC. Utrzymuje natomiast kontakt z emigracją (wizyta w Niemczech, Anglii, USA), intrygującą na obcych ziemiach - czyli niestety znów tylko analogia- ZERO INDYWIDUALIZMU!

                                2. W połowie września król ściąga do Wersalu pułk flandryjski, lojalny wobec monarchii. Wydaje bankiet powitalny przebiegający w kontrrewolucyjnej atmosferze, (podobno obżerając się rarytasami lżono Konstytuantę i deptano rewolucyjną kokardę).

                                I znów nihil novi sub sole.
                                Obelgi, jakie padły pod adresem demokratycznego dorobku ostatnich 26 lat i wczorajsze ubliżanie społeczeństwu demokratycznemu przez ludzką karykaturę, deptanie flagi UE, która zgodnie z mentalnością postkolonialną wiesza się jedynie przy okazji wizyt międzynarodowych (vide takie flagi w pałacu pomieszkiwanym przez ratlerka gdy goszczono Kubę Camerona) to też tylko analog tamtych monarszych reakcji.

                                3. W stolicy tymczasem nastroje ulegają sukcesywnemu pogorszeniu. Brakuje chleba, szerzy się nędza, drożyzna i bezrobocie.

                                Głód, nędza, drożyzna i bezrobocie, to przecież wyłączny spadek po rządach KPC.

                                Każdy mógł być podejrzany o spekulację, (SIC!!! - przypisek mój), a szczególną nienawiścią darzy się piekarzy, których oskarża się o konszachty z arystokracją. (kliki nadwiślańskie)

                                Lud jest nieustannie podburzany przez patriotów, żywiących nadzieje, że jakaś demonstracja, nowy „dzień dachówek” (atak dachówkami przez chłopstwo przeciw wojsku w Grenoble w czerwcu 1788r - przypomnienie moje) zmusi dwór do przyjęcia spornych ustaw. .

                                Tu pewna nówka: rewolucjoniści walczą o zniesienie ustaw uznanych za Anypolskie.

                                Wrzenie narasta błyskawicznie. Pojawiają się żądania by król przeniósł się z Wersalu do Paryża.

                                (wczoraj Polsce Nowi Demokraci z ruchu byłego pieśniarza, sugerowali przeniesienie TK poza Warszawę -zatem - niestety - i tu nihil novi sub sole)

                                3. 5 sierpnia zdesperowane kobiety z ludowych dzielnic Paryża ruszają na Wersal, żądając chleba. Wśród nich ponoć jest też wielu przebranych mężczyzn. W

                                Stąd polska rewolucja sprzeciwia się zdecydowanie przyjęciu uchodźców azjatyckich. Terroryści ukryci pod damską burką mogliby zdetonować niepostrzeżenie ładunek wybuchowy w pobliżu Zbawcy Narodu, ostatecznie pozbawiając Kraj szansy na Normalność i Prawdziwą Demokrację.

                                W ślad za tłumem kroczy Gwardia Narodowa z La Fayettem mająca chronić królewską parę. Król zostaje ostatecznie zmuszony do podpisania spornych ustaw, a następnie, eskortowany przez tłum, przybywa do Paryża. W ślad za nim podąża Konstytuanta, uznając się za nierozerwalną z królem. Umieszczony w pałacu Tuileries, Ludwik XVI staje się de facto więźniem Paryżan i markiza de La Fayette, od tej chwili najbardziej wpływowego człowieka we Francji.

                                Po raz kolejny nihil novi sub sole.

                                Inkarnowany Chrystus, tylko poprzez ubezwłasnowolnienie TK, pod adresem którego padają z pisięcych gęb oskarżenia o "władzę absolutną, bez żadnej kontroli" może przejąć władzę absolutną i stać się wyłącznym właścicielem wreszcie Wolnej i Demokratycznej Poslski.
                                • wscieklyuklad Re: Róbmy swoje 13.12.15, 10:47
                                  J. Kolejne reformy Konstytuanty:

                                  1 Na wniosek BISKUPA!!! Talleyranda - dochodzi do konfiskaty majątków kościelnych co ratuje Francję przed bankructwem. Wprowadzony zostaje system asygnat.

                                  TEGO W ŻADEN SPOSÓB NIE DA SIĘ PRZEŁOŻYĆ NA REWOLUCJĘ NADWIŚLAŃSKĄ.
                                  TUTEJSZE KATABASY - POPIERAJĄC TEZĘ O POLSCE W RUINIE - DOJĄ Z PAŃSTWOWEJ KASY I CIEMNEGO LUDU KOLEJNE DOTACJE I OFIARY.
                                  JEST TO ZDECYDOWANIE NAJJAŚNIEJSZY SUKCES POLSKIEJ REWOLUCJI I NAJISTOTNIEJSZA RÓŻNICA W OBU TYCH WYDARZENIACH!!


                                  Ale żeby nie było tak całkeim cacy:

                                  2. Duchowni stają się urzędnikami państwowymi i pobierają pensję od państwa - żądano od kleru przysięgi na Konstytucję cywilną kleru (która stanowiła punkt wyjścia dla tych zmian)
                                  Papież zgłasza sprzeciw (a jakże!!! - przypisek mój) co miało swoje reperkusje (aleotempotem).

                                  3 Wprowadza się nowy podział administracyjny (83 departamenty), co w połączeniu z ujednoliceniem systemu miar i wag i zniesieniem ceł wewnętrznych ma z Francji stworzyć bardziej zwarte i łatwiejsze w administracji państwo.

                                  I TU KOLEJNA RÓŻNICA!!! - JPZICH dąży do wprowadzenia nowego podziału administracyjnego nie dla usprawnienia administracji państwowej, ale po to, by zawaliła się strategia rządów Prezydent Warszawy, doszło do zrujnowania Mazowsza i podgrzania nastrojów społecznych umożliwiających przejęcie władzy w kolejnych wyborach samorządowych/parlamentarnych. Województwo Środkowopomorskie ma zdyskredytować Prezydenta Biedronia i umożliwić przejęcie władzy w regionie, który uporczywie głosuje na KPC.

                                  Wniosek: nie każda "nowinka" rewolucji przebiega w imię hasła "pro publico bono" (in gremio).

                                  K. 1790 rok - rewolucja zwalnia tempo.

                                  1 Król przebywa w Paryżu, pod opieką Gwardii La Fayette’a, Konstytuanta zaś kontynuuje prace nad konstytucją. Dochodzi do pierwszych podziałów. Feudalna prawica o mocnych dotychczas korzeniach szybko traci znaczenie na rzecz... PATRIOTÓW.

                                  2. Trzon dawnej partii patriotycznej, czyli tzw. Konstytucjonaliści, z La Fayettem na czele, ma w ręku dowództwo Gwardii Narodowej i stanowi istotną siłę polityczną. Są to przeważnie zwolennicy monarchii konstytucyjnej, działający jako wąska frakcja w klubie bretońskim jako Stowarzyszenie Roku 1789. W lipcu 1791 roku swoją frakcję tworzą felianci (encyklopedia.pwn.pl/haslo/felianci;3900272.html - warto przeczytać jakie były ich dalsze losy!!!)

                                  3. Dochodzi do sporu między Mirabeau a La Fayettem

                                  (Ważna notka tycząca tego pierwszego, który za źródło WRF uznał "aferę naszyjnikową" (lecz nie "ośmiorniczkową).W czasie obrad Stanów Generalnych żądał gwarantowanej prawem wolności dla każdego człowieka, zniesienia niewolnictwa we francuskich koloniach, swobody wypowiedzi i druku oraz zakończenia dyskryminacji protestantów i Żydów. Był posądzany o zapędy dyktatorskie, podejrzewano go o chęć zostania pierwszym ministrem. W efekcie tych obaw 7 listopada 1789 roku Zgromadzenie przegłosowało uchwałę zabraniającą swoim członkom obejmowania posad w rządzie. Mirabeau był natomiast zwolennikiem monarchii konstytucyjnej z silną pozycją króla na czele rządu, posiadającego prawo veta, co miało równoważyć władzę królewską i parlamentarną, zapobiegać dominacji jednego z ośrodków nad drugim oraz ewentualnej tyranii. Konstytucja powinna być ponad innymi prawami. W wyborach powinien obowiązywać cenzus majątkowy. Był współautorem „Deklaracji praw człowieka i obywatela”.
                                  Zmarł rankiem 2 kwietnia 1791 roku w swym domu, otoczonym przez tłum zwolenników. . Został pochowany w Panteonie, lecz dokumenty znalezione po obaleniu monarchii wskazały go jako potajemnego doradcę królewskiego, w związku z czym jego szczątki zostały wyrzucone z niego już w 1793 roku..
                                  4. Triumwirat (Barnave, Duport, Lameth)
                                  5. lewica – Robespierre (w 1790 jakobini zaczynają stanowić realną siłę polityczna)
                                  6. kordelierzy z Dantonem
                                  • wscieklyuklad Re: Róbmy swoje 13.12.15, 11:01
                                    L. 12. Ucieczka króla

                                    1. 21 czerwca 1791 roku – król opuszcza Tuilerii. Zdania odnośnie tego historycznego szczegółu - część analityków twierdzi, że król od dawna oszukiwał całe Zgromadzenie, jednak część sądzi, iż to schizma religijna we Francji i niezaakceptowanie przez papieża konstytucji cywilnej kleru sprawiło, że Ludwik XIV poczuł się zwolniony z wierności wobec rewolucji. Jedni twierdzą, że król chciał uciec za granice, inni - że chciał tylko wyjechać z Paryża, bo czuł się tam więźniem.

                                    TAK CZY TAK POJAWIA SIĘ SUGESTIA, IŻ TO DZIAŁANIA PAPIESKIE - A HISTORIA UCZY, ŻE NIE BYŁ TO JEDYNY PRZEJAW DESTRUKCJI NA SKALĘ GLOBALNĄ ZE STRONY GŁOWY KOŚCIOŁA).

                                    2. Próba ucieczki pali na panewce - król z rodziną zostaje złapany w Varennes (wystawność tabor oraz nawyki pary królewskiej doprowadziły do opóźnienia przejazdu umożliwiając złapanie i odprowadzenie z powrotem do Paryża).

                                    3. Pojmanie króla to cios tak dla monarchii jak i samego opiekuna króla - markiza de La Fayette.

                                    4. Pojawia się pytanie "co zrobić z królem?". Zdecydowano się nie oskarżać go o zdradę, z jednej strony w obawie przed zewnętrzną interwencją, a nade wszystko nikt nie miał pomysłu odnośnie dalszych kroków wobec króla w takim przypadku.
                                    Istnieje kilku pretendentów do władzy, m.in. kuzyn królewski, książę Orleanu, czy sam markiz de La Fayette, traktowany przez wielu z tytułu uczestnictwa w wojnie o niepodległość Stanów Zjednoczonych, jako francuski Waszyngton, jednak każdy z nich ma wielu wrogów.
                                    Ostatecznie skompromitowany król zachowuje tron.

                                    5.Tłum - oburzony taką decyzją, z inicjatywy najgorętszych zwolenników republiki, kordelierów, zbiera się 17.07. na Polu Marsowym, domagając się detronizacji króla.
                                    By opanować sytuację, mer Paryża Bailly posyła tam Gwardię Narodową i wojsko.
                                    La Fayette rozkazuje otworzyć ogień - ginie 50 manifestantów.
                                    Masakra na Polu Marsowym jest szokiem dla mieszkańców stolicy i prowadzi do upadku La Fayette’a.
                                    • wscieklyuklad Re: Róbmy swoje 13.12.15, 11:13
                                      Ł. Konstytucja 1791

                                      1. Zostaje przedstawiona królowi 3 września, 14 września Ludwika XVI ją podpisuje (NIE BEZZWŁOCZNIE!!! - przypisek mój) - w tej sytuacji Konstytuanta automatycznie się rozwiązuje.

                                      2. Wprowadzono monteskiuszowski trójpodział władzy: ustawodawczą, czyli Zgromadzenie Prawodawcze (Legislatywa), wykonawczą – króla Francuzów (ale już nie Francji). Aby cokolwiek zarządzić potrzebuje kontrasygnaty odpowiedniego ministra, każdy z nich z kolei jest odpowiedzialny przez parlamentem. Król posiada prawo weta zawieszającego i ma wpływ na politykę zagraniczną, ale do wypowiedzenia wojny lub pokoju potrzebna jest uchwała parlamentu. FAktycznie zatem władza królewska jest słaba.

                                      Analogia! Jedynym wyjściem wydawałoby się zwiększenie władzy królewskiej.
                                      Stąd nadwislańscy rewolucjoniści za wszelka cenę dążą do zwiększenia kompetencji prezydenckiej (obecnie jej kompetencje przypominają opisane powyżej - bez kontrasygnaty ministra naturalnie)

                                      Trzecia władzą są – niezawisłe sądy.

                                      1. Wstęp stanowi Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela.
                                      2. Praw wyborczych nie posiadają wszyscy Francuzi - wykluczono najuboższych i kobiety, czyli grupy społeczne, które i tak nie mogłyby głosować według swojej woli bo były tradycyjnie zależne od bogatszych i silniejszych mocodawców.
                                      3.Konstytucja nie obowiązuje w koloniach, ze względów gospodarczych bowiem nie chciano uznać Murzynów za równych ich panom. (hasła WRF jak widać miały charakter wybiórczy- przypisek mój)
                                      4.Układ sił w legislatywie jest następujący: miejsce feudalnej prawicy zajmują umiarkowani monarchiści + centrum + republikańska lewica (jakobini, kordelierzy i żyrondyści).
                                      Zwolennicy monarchii mają większość, ale to jakobini – jako grupa najaktywniejsza i nadaje ton obradom.

                                      cdn - potem.
                                      • wscieklyuklad Re: Róbmy swoje 15.12.15, 20:06
                                        M. Upadek monarchii

                                        1. Na progu wojny.

                                        1. Opinia międzynarodowa z coraz większym niepokojem patrzy na wydarzenia we Francji, jednak nie kwapi się do interwencji.
                                        Cesarz Leopolda II i król pruski Fryderyk Wilhelm II, zaniepokojeni wydarzeniami we Francji, spotykają w Pillnitz w sierpniu 1791 roku. Wydawało się to stanowić zapowiedź interwencji z zewnątrz, (analogia do bezprzykładnego ataku na Demokratyczną wreszcie Polskę ze strony niejakiego SCHULTZA!!!). Jednak po akceptacji konstytucji przez Ludwika XVI i przywróceniu mu władzy, uznano, że będzie to kres zawirowań
                                        2. Żyrondyści z zapałem skłaniają się ku wojnie, która ma zrealizować dwa podstawowe cele: po pierwsze, rozsiać idee rewolucyjne po całej Europie, po drugie zaś – oczyścić samą rewolucję z jej wrogów Wojna ma być probierzem "szczerości”, gdyż w w razie jej wybuchu trzeba opowiedzieć się "za", lub "przeciw".
                                        3.Zwolennicy La Fayett'a - przeważnie dawni wojskowi i weterani wojenni, pragną wykorzystać ewentualną wojnę dla odzyskania wpływów i znaczenia. Sam La Fayette po cichu marzy, że triumfalny powrót z frontu wojennego przywróci mu dawny prestiż i opinię „niezwyciężonego żołnierza wolności”. (JPZICHK niestety w dniach Stanu Wojennego siedział ukryty pod łóżkiem zatem wojna wydana Polakom inaczej myślącym nie będzie dlań probierzem niczego, nad określenie granic humbugu. Na miano Niezwyciężonego Żołnierza Wolności")
                                        4. Zakłada się, iż wojna będzie miała przebieg szybki i w miarę bezkrwawy, gdyż armia francuska jest wolna, demokratyczna i obywatelska.
                                        5. Król też dąży do wojny - w tajemnicy posyła do europejskich monarchów pełne obaw listy, w których przekonuje, że uchwalenie konstytucji wcale nie uspokoiło sytuacji i że interwencja zagraniczna jest konieczna.
                                        6. Jedynie lamethyści i garstka jakobinów z Robespierrem na czele sprzeciwiają się wojnie. Ci pierwsi obawiają się zaburzenia chwiejnej równowagi, która tymczasowo zapanowała w kraju, ich właśnie wynosząc na pierwsze miejsce. Innymi słowy, obawiają się utracić wpływy. Robespierre argumentuj to o wiele bardziej żywiołowo - Francja może wygrać, ale może też przegrać. Liczy się z realnym niebezpieczeństwem, że wojna wyniesie na piedestał ambitnych generałów, którzy zapragną sięgnąć po dyktaturę wojenną.
                                        Jest to wyraźna aluzja do La Fayette’a .

                                        i co z tego wynikło?
                                        otempotem!
                                        • wscieklyuklad Re: Róbmy swoje 18.12.15, 20:39
                                          N. Wojna!!!!

                                          1.W marcu 1792 roku król ogłasza dymisję umiarkowanego rządowi feliantów i powołuje na stanowiska ministerialne żyrondystów. Ulegając ich propagandzie wojennej, w prostej linii prowokuje wojnę!

                                          2. Przekonany przez nich, wysyła ultimatum do elektora trewirskiego z żądaniem wydania emigrantów francuskich, którzy spiskowali przeciw rewolucji. (prawdopodobnie wchodzili oni w skład szpiegowskiej komórki ówczesnego NATO - szczęśliwie nad Wisłą zdemaskowano zakusy zamachu na Prawdziwą Demokrację)

                                          3. Pod koniec marca cesarz Franciszek II, następca Leopolda II, otrzymuje francuskie ultimatum, w którym żąda się wyjaśnień w związku ze zbrojeniami austriackimi na granicach. Zostaje ono stanowczo odrzucone wobec czego 20 kwietnia 1792 roku Francja wypowiada Austrii wojnę.

                                          Wojska WWP są - póki co daleko od naszych granic, ale po rozprawie z Ukrainą oraz wobec graniczenia z okręgiem kaliningradzkim - wszystko przed nami. NATO nauczone dziś nocą gdzie jego miejsce, zachowa z pewnością dyskretny dystans - także kilometrowy, od rozpierduchy na naszej ziemi.

                                          4. Potwierdzają się tymczasem przypuszczenia Robespierre’a – francuska armia jest źle wyposażona i wyekwipowana, niezdyscyplinowana wskutek rewolucyjnych, demokratycznych przemian, z mizerną kadrą oficerską (większość oficerów przebywa na emigracji) - (u nas dokonuje się właśnie Wielka Czystka przypominająca podobne działania Józia Kobe Stalina) przedstawia nikłą wartość bojową. Naczelne dowództwo sprawują sędziwi i nieudolni Rochambeau, Lückner niezbyt identyfikujący się z celami rewolucji, oraz La Fayette, który - mimo dośwaidczenia z bitewnych pól Ameryki, też nie jest zaliczany do wybitnych strategów. Nieudolność Sztabu przekłada sięna brak sukcesów frontowych.

                                          5. Wojna jednak wiąże się z wydatkami i przekłada na drożyznę, inflację i brak żywności.

                                          Ten fragment wytłuściłem, gdyż nad Wisłą toczy się właśnie brutalna wojna przeciw własnemu społeczeństwu, wojna której następstwem może być:


                                          6. Lud czując się oszukany - burzy się. Oskarża się generałów o zdradę, ci zaś, z La Fayettem na czele, zrzucają winę za klęski na demoralizację i braki sprzętowe w armii, oskarżając jakobinów i ministrów o sabotowanie ich działań. Wojna toczy sie więc na tle sporów wewnętrznych i wciąż bez frontowych sukcesów.

                                          7. 20 czerwca brissotyści prowokują ludowe wystąpienie w celu wywarcia nacisku na króla. Tłum - wciąż unikając rozlewu krwi - wdziera się do Tuilerii i zmusza króla do wypicia kielicha za Naród i rewolucję. Na wieść o tym La Fayette opuszcza samowolnie armię (za co chciano go zresztą postawić w stan oskarżenia) i udaje się do Paryża, chcąc wywołać zbrojne powstanie w obronie króla. Udaremnia mu to sam Ludwik XVI, a właściwie Maria Antonina, która nie znosi La Fayette’a, oboje nie chcą popaść w całkowitą zależność od niego. Sądzą naiwnie, że sytuacja jest w pełni opanowana.

                                          8. Prusy przyłączają się do wojny a pod wodzą księcia Brunszwickiego, pruska armia, uważana za najlepszą w Europie, wkracza do francuskiej Szampanii.

                                          9. W poczuciu zagrożenia porażką, 11 lipca Legislatywa wydaje odezwę "Ojczyzna w niebezpieczeństwie", (odpowiednik Polska w RUinie!), która wprowadza stan wojenny i wzywa pod broń wszystkich obywateli. Narastają nastroje rewolucyjne. Winą za niepowodzenia powszechnie obarcza się króla, pojawiają się żądania jego detronizacji.
                                          Książę brunszwicki wydaje apel, w którym zuchwale grozi Francuzom egzekucjami i zniszczeniem Paryża, jeśli nie ukorzą się przed swoim prawowitym władcą, Ludwikiem XVI. Ochotnicy przybywający do Paryża są zdecydowanymi republikanami, na ulicach śpiewa się Marsyliankę. (nadwiślańskie andrzejduda nam się udał, lub jeśli kto woli "Z ziemi Wolskiej".

                                          Rewolucja nadchodzi wielkimi krokami.
                                          Ale otempotem.
                                          • wscieklyuklad Re: Róbmy swoje 29.12.15, 19:58
                                            Wobec pytania Vidavila - to dobry moment na kontynuację.

                                            O. Rewolucja sierpniowa i Konwent

                                            1. W nocy z 9 na 10 sierpnia tworzy się Komuna powstańcza, która przejmuje władzę w Paryżu. 11 sierpnia, podburzony przez Dantona tłum wdziera się do Tuilerii, zmuszając Zgromadzenie Prawodawcze, by zawiesiło Ludwika XVI w obowiązkach.

                                            (być może suweren podburzony przez psięta wedrze się do budynku TK lub innego)

                                            2. Rodzina królewska zostaje osadzona w Temple. Monarchia przestaje istnieć, ale wciąż brak zgodności odnośnie tego, kto ma przejąć władzę.
                                            Legislatywa powołuje swój organ – Radę Wykonawczą z Dantonem na czele, de facto rządzi jednak komuna. (oczywiście nie komuna świń odrywanych od koryta!).
                                            W Paryżu istnieje dwuwładzę i wszyscy oczekują na wybory do nowego ciała ustawodawczego – konwentu.
                                            3.Wydarzenia z 10 sierpnia inicjują pierwszą falę terroru. W dużej mierze za przyczyną Marata, który nieustannie nawołuje do wytępienia wrogów rewolucji, we wrześniu 1792 roku dochodzi do samosądów – w Paryżu ginie około 1500 osób, zaś na prowincji dziesięć razy tyle.

                                            pisięta muszą zatem zwracać baczną uwagę na wieś - ta wprawdzie zagłosowała na nich, ale w dotychczasowych decyzjach demolujących kraj, brak jasnego przekazu i ukłonu w stronę popańszczyźnianego chłopstwa - pozostawienie KRUS-u może być krokiem nie dość radykalnym.

                                            4. 21 września 1792 roku Konwent rozpoczyna obrady. Wybory do tej instytucji były możliwie najbardziej demokratyczne, bo oparte na powszechnym prawie wyborczym, w tym najuboższych, choć z wyłączeniem kobiet.
                                            Frekwencja, wbrew oczekiwaniom, jest jednak mizerna – zaledwie 10% uprawnionych do głosowania, stawiło się przy urnach..

                                            Oto jak frekwencja może wpływać na bieg wydarzeń - ci, którzy wypięli się na wybory 25.10. mogą mieć żal wyłącznie do siebie.

                                            5. Układ sił w konwencie jest następujący - lewica - radykalni jakobini czyli góra, prawica - żyrondyści jako umiarkowani republikanie (to zaplecze tracącego już swe wpływy Brissot'a).Oba stronnictwa rywalizują ze sobą. Centrum (tzw. bagno) się nie liczy.

                                            P. Pierwsze zwycięstwa

                                            1. Wydarzenia te zbiegają się z pierwszym, bardziej moralnym niż strategicznym zwycięstwem armii francuskiej nad siłami austriacko-pruskimi 20 września 1792 roku (tzw. kanonada pod Valmy.)

                                            2.Austria i Prusy nie potrafią wyzyskać swoich wcześniejszych zwycięstw a francuska armia rewolucyjna, zasilona ochotnikami, zaczyna wreszcie odnosić sukcesy i wkrótce przechodzi do kontrofensywy zajmując Belgię i część niemieckiej Nadrenii.
                                            Niebezpieczeństwo obcej inwazji zostaje tym samym oddalone.
                                            • wscieklyuklad Re: Róbmy swoje 29.12.15, 20:02
                                              R. Obalenie monarchii i egzekucja króla

                                              1. 21 września Konwent uchwala zniesienie monarchii we Francji, następnego dnia proklamowana zostaje Republika Francuska.

                                              2. W grudniu rozpoczyna się proces królewski, Ludwika XVI, a właściwie już teraz obywatela Capeta oskarża się o zdradę stanu. Góra żąda kary śmierci, Żyronda nieudolnie próbuje bronić skompromitowanego monarchy. Ostatecznie przegłosowują wyrok śmierci i 21 stycznia 1793 roku Ludwik Capet zostaje stracony.
                                              Rewolucja spaliwszy za sobą mosty nie ma już odwrotu.

                                              następny akapit wymaga szczególnej uwagi
                                              • wscieklyuklad Re: Róbmy swoje 29.12.15, 20:16
                                                Proces Ludwika XVI
                                                Dużo czasu minęło zanim wniesiono oskarżenie przeciwko uwięzionemu w Temple Ludwikowi.
                                                W pierwszych tygodniach po 10 sierpnia tylko mała grupa radykalnych aktywistów klubowych domagała się głowy Ludwika. Lawina ruszyła 1 października, kiedy to na posiedzeniu Konwencji ujawniono, że w Ratuszu jest moc kompromitujących króla papierów, znalezionych w Tuilerie. 6 listopada wyznaczona do pracy nad nimi komisja Konwencji przedstawiła swój raport: chaotyczny, pozbawiony analizy politycznej oraz prawniczej, konkludujący, że Ludwik Kapet powinien być ukarany.
                                                Następnego dnia komisja prawna Konwencji przedstawiła swoje stanowisko: były król może być sądzony, a sądzić go powinna sama Konwencja. Żyrondyści nie wykazywali gorliwości i powstrzymywali się od zajęcia wyraźnego stanowiska w tej sprawie. Inaczej było w przypadku lewicy jakobińskiej, która od zajmowanych w Konwencji górnych ławek nazywana była Górą. Louis Saint-Just 13 listopada wygłosił mowę oskarżycielską przeciw Ludwikowi w której mówił: „Ci sami ludzie, którzy będą sądzili Ludwika, mają wznieść gmach Republiki. Ale ci, którzy przywiązują wagę do sprawiedliwego ukarania króla, Republiki nigdy nie zbudują.... Król nie jest obywatelem. Ja osobiście jestem przeciwny półśrodkom: ten człowiek musi albo panować, albo umrzeć.”
                                                3 grudnia Robespierre nadał tezie Saint- Justa nową formę: „ Król to nie oskarżony, a wy nie jesteście wcale sędziami. Nie jest waszym zadaniem wydać wyrok za lub przeciw temu człowiekowi, ale zastosować środek ocalenia publicznego”
                                                Rozumowanie Góry odznaczało się okrutną prostotą: należy zgilotynować Ludwika XVI, by z królobójstwa uczynić probierz i wskaźnik szczerych przekonań republikańskich.
                                                Śmierć króla wywoła rozłam wśród posłów i wtedy będzie można porachować siły. Przeciwnicy stracenia króla będą uznani za rojalistów i za winnych zdrady, głosujących zaś za wyrokiem śmierci połączy nierozerwalnie obawa reakcji.
                                                A cokolwiek spotka żyrondystów, w każdej sytuacji wyjdą z tej sprawy osłabieni.
                                                Danton oświadczył „Nie chcemy bynajmniej sądzić króla. Pragniemy go zabić”. „Zarżniemy tę ŚWINIĘ !!!!!”- mówił Legendre u kordelierów, proponując by królewskie członki rozesłać do wszystkich departamentów.
                                                20 listopada podczas rozpraw nad pierwszym sprawozdaniem Komitetu Prawodawczego rozeszła się wiadomość, że w Tuilerie znaleziono żelazna szafkę zawierająca ważne dokumenty, a przede wszystkim korespondencję między królem a Mirabeau i Talonem , którzy odpowiadali za rozdział funduszów z listy cywilnej. Odtąd każdy, kto byłby przeciwny straceniu króla, uchodziłby za przekupionego. Podejrzani mogli się zrehabilitować , tylko głosując za karą śmierci. Kiedy Marat zażądał imiennego glosowania, nikt nie zaprotestował.
                                                3 grudnia po burzliwej debacie Konwencja uchwaliła, że Ludwik będzie sądzony właśnie przez nią. 21- osobowej komisji polecono przygotować do dnia 10 grudnia akt oskarżenia. Rzecz w tym, że wszystkie dokumenty z Tuilerii, nie wyłączając papierów z żelaznej szafy, nie przyniosły bezpośrednich dowodów zdrady stanu.
                                                Król dwa razy stawał przed sądem: 11 i 26 grudnia. 11 grudnia odczytano długi akt oskarżenia, a następnie prezydujący obradom poseł Barere rekapitulował zarzuty w formie pytań.

                                                Król powołał się na konstytucję zapewniającą mu nietykalność i oświadczył ze zawsze się do niej stosował.

                                                25 grudnia Ludwik sporządził testament. Mało w nim polityki, dużo uczuć religijnych i rodzinnych. Na zakończenie napisał: „ Kończę oświadczając przed Bogiem i gotów przed nim stanąć, że nie wyrzucam sobie żadnej z tych zbrodni, które mi zarzucono”.
                                                26 grudnia mowę obrończą wygłosił de Seze. De Seze rozwiódł się nad wątpliwą legalnością całej tej sądowej procedury; kwestionował odpowiedzialność Ludwika za fakty podane w akcie oskarżenia; zakończył pochwałą cnót monarchy i jego reformatorskiego dorobku. Mowa była zręczna i podniosła lecz w Konwencie przeszła bez wrażenia.
                                                Natychmiast po wyjściu Ludwika w Konwencji rozpaliła się dyskusja: przeciwnicy sądu nad królem usiłowali podważyć dekret z 3 grudnia, gdy zaś to się nie udało starali się skłonić Konwencję, by ostateczną decyzję o losie Ludwika powierzyła referendum ludowemu. Marat mówił: „ Odwoływanie się do ludu, aby zatwierdził wyrok, do którego zmusiła racja stanu świadczy już nie o głupocie , lecz o obłędzie. Na ten pomysł wpaść mogli tylko stronnicy tyrana, gotowi wydać państwo na łup okropności wojny domowej, byle uchronić go od kaźni i ukryć swoje zbrodnie”.
                                                7 stycznia Konwencja przerwała debaty w sprawie króla; umiarkowani wymusili tygodniowa zwłokę w procesie. 14 stycznia ustalono listę pytań. W jawnym i motywowanym indywidualnie głosowaniu posłowie mieli odpowiedzieć na 3 pytania:
                                                1.czy Ludwik jest winny?
                                                2.czy wyrok Konwencji, jaki by nie był, będzie poddany zatwierdzeniu przez lud?
                                                3. na jaka karę Ludwik zasłużył?

                                                Głosowanie rozpoczęło się 15 stycznia. 683 głosami „ Ludwik Kapet został uznany winnym spisku przeciwko bezpieczeństwu całości państwa”. Wniosek co do plebiscytu odrzucono 424 głosami. 16 stycznia, wieczorem , rozpoczęło się ostatnie głosowanie. Glosy oddawano departamentami, poczynając od litery G. Ponieważ poprzedniego dnia dwunastu posłów Żyrondy wypowiedziało się przeciwko wyrokowi śmierci, sądzono więc, że opowiedzą się za więzieniem lub wygnaniem, a za ich przykładem pójdzie większość. Przewodniczył Vergniaud. Głosował za karą śmierci, a za nim jego ośmiu kolegów z Bordeaux. Od tego momentu nastąpił odwrót niezdecydowanych. Przez 26 godzin posłowie kolejno wstępowali na trybunę wśród wrzawy publiczności która ich oklaskiwała lub wygwizdywała zależnie od tego czy głosowali za, czy przeciw karze śmierci.

                                                Na ogólną liczbę 721 obecnych posłów za karą śmierci oddano 361 głosów a przeciw 360. Ponieważ jednak 26 przedstawicieli ludu głosowało za karą śmierci z pewnymi zastrzeżeniami, więc DOLICZONO ich glosy do 361, otrzymując w rezultacie 387 głosów „za”.
                                                Nazajutrz Brissot i Buzot usiłowali jeszcze poruszyć sprawę odroczenia egzekucji. Wniosek odrzucono 380 głosami przeciwko 310.
                                                Po południu 20 stycznia Garat udał się do Temple, aby zawiadomić króla o wyroku. Pozwolono Ludwikowi XVI spędzić z rodziną dwie godziny i wyspowiadać się przed zaprzysiężonym księdzem.
                                                Egzekucja odbyła się 21 stycznia. Ściągnięto mnóstwo wojska. Od Temple do Tuileriów ciągnął się podwójny rząd żołnierzy z sekcji i federacyjnych. Tysiąc pięciuset gwardzistów eskortowało karetę królewską. 20 tysięcy zgromadzono na Placu Rewolucji, na którym ustawiono szafot. Gazeta „ Les Revolutions de Paris” tak opisywała egzekucję: „Po przybyciu na plac Rewolucji... [Ludwik] wysiadł z powozu. Natychmiast został przekazany w ręce kata; sam zdjął frak i krawat, został w zwykłej kamizelce z miękkiej wełny. Nie chciał, by mu podcinano włosy, a przede wszystkim by go wiązano; kilka słów wypowiedzianych przez spowiednika wnet go przekonało. Wszedł na szafot, postąpił ku lewemu brzegowi, z twarzą mocno zaczerwienioną spoglądał przez kilka chwil na całe otoczenie i zapytał, czy dobosze nie przestaną bić w bębny. Chciał się wychylić i przemówić, wiele głosów wykrzyknęło do egzekutorów- było ich czterech- by wykonali swoje zadanie. Niemniej, gdy zaczęto go przywiązywać, powiedział wyraźnie te słowa: umieram niewinnie, przebaczam mym wrogom, pragnę, by moja krew przyniosła pożytek Francuzom i uśmierzyła gniew Boga”. Głowę króla kat Sanson okazał ludowi. Urzędowy protokół podaje godzinę: 10:22.
                                                Konwent wszedł na drogę, z której nie mógł się cofnąć. „Nie sposób teraz zawrócić z drogi”- pisał Marat w Dzienniku Republiki Francuskiej:

                                                „Przybiliśmy wreszcie do wyspy wolności i spaliliśmy okręt, co nas tu przywiózł”- obwieszczał Cambon..
                                                A Lebas wyrazi to prości
                                                • wscieklyuklad Re: Róbmy swoje 30.12.15, 19:30
                                                  Szczyt potęgi i upadek jakobinów.

                                                  R. Pierwsza koalicja antyfrancuska

                                                  1. Ścięcie francuskiego monarchy to wyzwanie rzucone Europie, ale nie jedyna przyczyna zawiązania I koalicji antyfrancuskiej. Sukcesy Francuzów niepokoją tak Anglię, jak i Hiszpanię czy księstwa włoskie. Francja pod koniec 1792 roku anektuje Sabaudię, a w marcu 1793 roku – także Belgię i Nadrenię, czyniąc z tych krain siostrzane republiki, powiązane z Francją.

                                                  2. Walki toczone na wiosnę i lato 1793 roku to pasmo porażek armii francuskiej

                                                  3. Dodatkowo w marcu 93 w Wandei wybucha wielkie antyrewolucyjne powstanie w celu przywrócenia monarchii. (SIC!!! A WIĘC SĄ JAKIEŚ NADZIEJE!)

                                                  S. Jakobini przejmują władzę.

                                                  1. Atmosfera strachu przed kontrrewolucją i klęskami na frontach jest na rękę jakobinom, którzy coraz ostrzej atakują żyrondę.

                                                  2. W marcu 1793 roku na wniosek góry powołany zostaje Trybunał Rewolucyjny, który ma sądzić podejrzanych o działania kontrrewolucyjne, zaś w kwietniu 1793 powstaje Komitet Ocalenia Publicznego, z Dantonem na czele, jako silna władza wykonawcza.

                                                  3. Robespierre i jakobińska góra zyskują coraz większe poparcie, ich działania są bowiem zdecydowane i to się ludziom w tych niepewnych czasach podoba. (SIC!!!)
                                                  Jakobini mają być gwarantem sukcesu. Lud się jednak burzy.

                                                  4. Drożyzna i głód powodują wystąpienia ubogiej ludności w Paryżu. w czym przoduje stronnictwo wściekłych pod przywództwem księdza Roux. (stąd mój internetowy nick utworzony w 2007r jako kontra p/pisięca)!)
                                                  Domagają się wprowadzenia rządowych cen maksymalnych, do czego Konwent się przychyla.

                                                  Czyli ekonomia (o czym wspominam na innym wątku), jest czynnikiem decydującym o nastrojach, a puste - zrujnowane dodatkowo nieurodzajem i rewolucyjnym zamętem - spiżarnie a poprzez to i brzuchy, decyduje ostatecznie o nastrojach i buncie.

                                                  5. Robespierre przestraszony sytuacją decyduje się na ścisły sojusz z ruchem sankiulockim, w celu wyeliminowania żyrondystów. Na przełomie maja i czerwca 1793 roku [rzesza sankiulotów otacza Konwent żądając wydania żyrondystów, których ostatecznie pozbawia się mandatów i aresztuje. (oby historia się powtórzyła!)

                                                  6. Przegrali bo byli zbyt chwiejni i nie umieli się zdecydować na działanie - pierwsi krzyczeli o obaleniu monarchii, ale wahali się z proklamowaniem republiki, prosty lud nie ufał żyrondzie, bo nie wiedział czego się po niej spodziewać.

                                                  cdn.
                                                  • wscieklyuklad Re: Róbmy swoje 30.12.15, 19:47
                                                    S. Dyktatura jakobińska

                                                    1. Nastaje okres zwany terrorem jakobińskim . (terrorem pisięcym!)

                                                    2. Opracowano nową konstytucję (jak łatwo teraz pojąć kierunek dążeń nadwiślańskiej junty), zwaną Konstytucją roku I republiki (nowy kalendarz, w którym data 22 września 1792 roku czyli proklamacja republiki jest początkiem nowej ery).
                                                    Jej wstęp stanowi zdemokratyzowana wersja Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela, władzę ustawodawczą ło sprawować tzw. Ciało Ustawodawcze, wykonawczą: Rada Wykonawca, a sądowniczą: Trybunał Rewolucyjny.
                                                    (nawet tam pojmowano konieczność trójpodziału władzy)

                                                    3. Ze względu na trudną sytuacje polityczną Francji, konstytucja nigdy nie wchodzi w życie i w praktyce władzę w kraju sprawuje Komitet Ocalenia Publicznego, który kieruje polityką wewnętrzną i zagraniczną, oraz Komitet Bezpieczeństwa Powszechnego, tropiący wrogów kontrrewolucji przy pomocy tajnej policji. -

                                                    TU WSZYSTKO PRZED NAMI- pozycja tajnej nadwiślańskiej policji i sużb specjalnych są gruntowane. Zmiana treści Konstytucji nie musi w takim przypadku mieć żadnego znaczenia, gdyz - jak widać, ta zmieniona we Francji i tak była bezwartościowym zlepkiem praw.

                                                    4. Po wydaniu tzw. Dekretu o podejrzanych (o dopiero przed nami, chyba, że z automatu komuchy, postkomuchy oraz odrywane siłą od koryta ryje chłopstwa popańszczyźnianego zostaną wsadzone do wspólnego wora z napisem "Wróg Ludu"), każda osoba, nieposiadająca odpowiedniego certyfikatu potwierdzającego lojalność wobec rewolucji, automatycznie jest podejrzana o działalność na szkodę kraju i może być aresztowana. Wyroki wydaje Trybunał Rewolucyjny z jego bezwzględnym i cynicznym szefem, Fouquier-Tinville’m w trybie doraźnym, a więc bez sądu. -

                                                    oto prawdziwy powód deprecjonowania roli sądownictwa nad Wisłą!

                                                    5. Gilotynuje się setki osób, obok rodziny królewskiej, Marii Antoniny czy księcia Orleańskiego, także dawnych bohaterów rewolucji: mera Paryża Bailly’ego, czy Marie Jeanne Roland, żyrondystka i autorka słynnych Pamiętników.

                                                    Jak widać nie ma żadnych świętości a faktyczni bohaterowie zostają uznani za gnidy, których nie tylko nie należy walić w mordę z liścia, czy z piąchy, kopać w zady, czy wsadzać do więzień, ale - odsądziwszy od czci i wiary należy po prostu zamordować

                                                    (słynne słowa psychopaty o Tusku, że dla tego ostatniego sąd to kara zbyt łagodna)

                                                    6. W końcu jakobini postanawiają pozbyć się także swoich dotychczasowych sojuszników, kordelierów. (cookiesowców!!!).
                                                    W kwietniu 1794 roku ich przywódcy, z Dantonem na czele, zostają ścięci na gilotynie. Jakobini obejmują niepodzielne rządy w Republice.

                                                    Oczywiście cookiesa nikt dekapitował nie będzie, ale z czasem zostanie wystrychnięty na dud-k-a i zepchnięty na polityczny margines, tak, by już więcej nie przeszkadzał w "naprawie państwa".

                                                    Na dziś przemyśleń wystarczy.
                                                    Psychopaci są identyczni bez względu na geograficzną proweniencję.

                                                    cdn.
                                                  • wscieklyuklad Re: Róbmy swoje 06.01.16, 10:06
                                                    T. Zwycięstwa na frontach

                                                    1.Jakobini zwiększają produkcję broni i prochu, ogłaszają powszechny pobór do wojska. Wskutek tego armia francuska od połowy 1794 roku zaczyna odnosić sukcesy.

                                                    (szkoda, że nie mieli atomu!)

                                                    2. Zwycięstwa budzą jednak równoległy sprzeciw wobec dyktatury i wszechobecnego terroru. (jak zwykle - niewdzięczny i niczego nie pojmujący CIEMNY LUD).

                                                    Robespierre z kolei, ogarnięty manią prześladowczą, wrogów rewolucji widział wszędzie i nikomu już nie ufa.

                                                    Chyba nie muszę szukać nadwiślańskiego analoga tej persona dramatis.

                                                    3. Terror w tej sytuacji staje się dla jakobinów prostym środkiem rozwiązywania wszelkich problemów socjalnych i politycznych i narzędziem do utrzymywania dyscypliny w państwie, co jednak okazuje się dla nich zgubne, gdyż lud, żyjący w ciągłym strachu i zdegustowany licznymi egzekucjami, pragnie już tylko stabilnego spokoju.
                                                    Jakobini powoli tracą wszystkich sojuszników.

                                                    Oczywiście na nadwiślańskim gruncie tak skrajna redukcja zwolenników pisięctwa nie jest możliwa, jednak z powyższego płynie jasny przekaz: nadmiar terroru, dyscyplinowanie i karanie prędzej czy później wyczerpują ciemnoludne upragnienie "igrzysk".
                                                    Każdy normalny człowiek prędzej czy później dąży do stabilnego pokoju, w którym respektuje się jego prawa i nie prześladuje bez powodu.

                                                    U. Przewrót termidoriański

                                                    1. W tej sytuacji w Konwencie zaczyna wyłaniać się opozycja wobec Robespierre’a. Dyktator postanawia działać i zniszczyć swoich wrogów, zanim oni zniszczą jego.
                                                    26 lipca 1794 roku oświadcza w Konwencie, że wrogowie są wszędzie i zapowiada ogłoszenie list proskrypcyjnych z nazwiskami osób podejrzewanych o zdradę.

                                                    Takie listy nad Wisłą są już w wiadomych szufladach i tylko czekają na ich użycie.

                                                    Niemal każdy mógł w tych warunkach spodziewać się własnego nazwiska na listach, Wśród członkowie konwentu narasta determinacja, by obalić dyktatora.

                                                    2. 9 termidora 2 roku rewolucji czyli 27 lipca 1794 roku Robespierre i jego najbliżsi współpracownicy zostają aresztowani i zgilotynowani, co kończy dyktaturę jakobińską.

                                                    Oczywiście nikt nikogo nad Wisłą gilotynować nie zamierza, ale przyszły Trybunał Stanu winien odsunąć całe to rzondowe szmaciarstwo na peryferie niechlubnych kart polskiej historii, a w opracowaniach naukowych i szkolnych podręcznikach przywoływać wyłącznie w celach ostrzegawczych i w słowach najwyższego napiętnowania.
                                                  • wscieklyuklad Re: Róbmy swoje 06.01.16, 10:20
                                                    U. Rządy termidorian

                                                    1. Po obaleniu Robespierre'a władzę w kraju przejmują termidorianie, przeważnie wywodzący się z burżuazji i w interesie tej grupy prowadzący swoje działania..

                                                    Innymi słowy nasze komuchu, postkomuchy i potomstwo chłopskopopańszczyźniane!

                                                    2. Zapowiadają oni zakończenie terroru, jednak represje trwają nadal, tym razem podlegają im jakobini.

                                                    Nadmiar terroru prowadzi - co widać do reperkusji ze strony sfrustrowanych obrońców dawnych układów!

                                                    3. Likwidują jakobińskie organy władzy – oba Komitety i Trybunał Rewolucyjny.

                                                    4. W walce z sankiulotami zniesione zostają ceny maksymalne, co przyczyniło się do ogromnego wzbogacenia się burżuazji, ale jednocześnie doprowadziło do kryzysu gospodarczego.
                                                    Część ludzi, związana z władzą, żyje w ogromnym przepychu i bardzo się nim afiszuje (niekoniecznie przebywając na emigracji), gdy reszta przymiera głodem.
                                                    Demonstracje i rozruchy są siłą tłumione przez wojsko. Sankiuloci nie mają jednak przywódców, więc nawet gdy udaje im się zdobyć budynek, w którym obraduje Konwent, nie wiedzą, jak to zwycięstwo spożytkować.

                                                    Na szczęście KOD-y rosną w siłę!

                                                    W. Dyrektoriat

                                                    1. 22 sierpnia 1795 roku uchwalona zostaje NOWA Konstytucja III roku Rewolucji, tzw. Konstytucja termidoriańska., która wprowadza system rządów zwany Dyrektoriatem

                                                    2. Zachowany zostaje trójpodział władzy: władze ustawodawczą stanowi dwuizbowy parlament (Rada Pięciuset i Rada Starszych), wykonawczą: 5 osobowy Dyrektoriat wybierany z Rady Starszych.
                                                  • wscieklyuklad Re: Róbmy swoje 06.01.16, 10:34
                                                    Y. Zwycięstwa na frontach.

                                                    1. W 1795 roku rozpada się I koalicja antyfrancuska, Francja zawiera bowiem pokój z Prusami
                                                    i Hiszpanią. Nadal jednak trwają walki z Anglią i Austrią.

                                                    2. Działania nad Renem przynosząAustrii początkowo szereg zwycięstw, jednak w 1796 roku generałowie Jean-Baptiste Jourdon i Jean Moreau docierają aż do Czech i Monachium.
                                                    Armia francuska przekracza granice Belgii.

                                                    3. Jednocześnie brawurową kampanię prowadzi we Włoszech młody generał Napoleon Bonaparte. 17 października 1797 roku podpisuje pokój w Campo Formio, który uprawomocnia nowy podział Włoch: Lombardię wymieniono na Wenecję, niepodległą Genuę przekształcono w zależną od Francji Republikę Liguryjską, a utworzone wcześniej Republiki Lombardzką i Cyspadańską zjednoczono w Republikę Cysalpińską. Dyrektoriat uzyskuje także zgodę na zagarnięcie Belgii i Holandii.

                                                    4.W kwietniu 1798 roku na terenie Szwajcarii powstaje Republika Helwacka, w całości podporządkowana Francji. W maju rozpoczyna się druga kampania Napoleona, tym razem w Egipcie. Opanowanie Egiptu ma umocnić wpływy francuskie na bliskim wschodzie i przeciąć szlaki handlowe między Anglią i Indiami.

                                                    5. Zaangażowanie Napoleona na Wschodzie wykorzystuje Wielka Brytania, doprowadzając w 1798 roku do stworzenia drugiej koalicji antyfrancuskiej. Pod nieobecność Napoleona wojska francuskie ponoszą klęski we Włoszech. Bonaparte opuszcza armię i przybywa do Paryża, owacyjnie witany przez lud, który przez okres ostatnich kilku lat zdążył skutecznie znienawidzić Dyrektoriat.

                                                    Z. Zamach Stanu

                                                    1. Napoleon wraca do Francji w październiku 1799 roku. Pragnie - przy poparciu bogatszego mieszczaństwa, większości posłów opowiadających się za zmianami w kraju i własnego brata Lucjana, przejąć rządy we Francji.

                                                    Niestety brata nad Wisłą już nie ma, ale widać, że zapędy dyktatorskie najlepiej realizować rodzinnie.

                                                    2. 9 listopada 1799 roku (18 brumaire'a roku VII) wkracza przy pomocy wojska na obrady parlamentu i mianuje siebie I konsulem z władzą niemalże absolutną. To kres republiki francuskiej (Napoleon przeistacza ją w konsulat powołując sobie "DO DEKORACJI" dwóch konsuli, którzy praktycznie o niczym nie decydowali)

                                                    BINGO! BINGO! (...)< BINGO!

                                                    Na tym wypada zakończyć nasze rozważania.
                                                    Kaczelnik marzy o popiłsudskiej schedzie i raczej na cysorza się nie koronuje.
                                                    Rządzić będzie - jak typowy tchórz unikający odpowiedzialności, przy pomocy powołanych w tym celu DWÓCH KONSULÓW i ich przydupasów.
                                                  • wscieklyuklad Re: Róbmy swoje 06.01.16, 11:02
                                                    Pora na podsumowanie.

                                                    Jak już wspominałem uprzednio, każdy kolejny "rewolucjonista" posiada wewnętrzne przekonanie, iż jego rewolucja jest indywidualnym wkładem w historię świata, a środki przy pomocy których ją inicjuje i kontynuuje, są unikalne -choć zawsze głęboko uzasadnione.

                                                    Przywołana (z wykorzystaniem informacji z forum w necie) syntetycznie ujęta historia WRF, dowodzi, że nie zawsze przekonanie o niepowtarzalności i nowej drodze ma swe uzasadnienie.
                                                    To wszystko już było - można rzec, kierując te słowa ku zadufanym w sobie pisięcym matołkom, którzy ignorując siłę jaką stanowi rozumne społeczeństwo, które we współczesności i niekoniecznie posiadając wiedzę historyczną przypomnianą w tym wątku, potrafi z dużym wyprzedzeniem tłumic bezprawie w zarodku.
                                                    Oczywiście środki wymagalne tak do inicjacji przewrotu, jak i metody oporu społecznego muszą się różnić.
                                                    Nawet szafoty w rewolucji demoludów zastąpiono gałeziami drzew, na których -zamiast liści- miał dyndać ten i ów komunista. Drzew ci u nas dostatek, gdyż - na szczęście - złodzieje z PO i PSL nie zdołali wyprzedać Rdzennie Polskich Lasów, a i miejskich parków ci u nas dostatek (najwidoczniej wycinka drzew przy Piotrkowskiej w Łodzi - za rządów prezydenckich PO, miała na celu ograniczenie przewrotowcom dostępu do takich właśnie przydatnych rewolucyjnie gałęzi i miała charakter wyprzedzający i podjęty wyłącznie w celu ochrony gardeł własnych).

                                                    Ścianie głów czy to przy pomocy gilotyny, czy też maczet/noży też raczej nie wchodzi w rachubę - gwałt na oponencie w czasach globalizacji musi mieć bowiem charakter błyskawiczny (budowa gilotyn to dziś zbędna strata czasu), zaś maczeta/nóż stawiałaby nas w jednej linii z ISIS-towskimi barbarzyńcami uosobionymi dziś w gwałcicielach, którzy panoszą się na ulicach teoretycznie już tylko istniejących Niemiec.

                                                    W nadwiślańskiej rzeczywistości przerabiano już jednak metody wciąż dostępne - pałki (milicyjno-robotnicze).
                                                    Te ostatnie - jako scheda postępu technologicznego - dziś przyjmują formę bejsbolowych kijów, kastetów i kibolskich... maczet.
                                                    Górnicy nie użyją raczej oskardów.
                                                    A wspomniane maczety?
                                                    Nasze będą - w odróżnieniu od islamskich - narzędziem Demokracji.
                                                    Uśmiecham się w tym , bo to jednak miłe, gdy uzmysłowić sobie, iż stajemy oto przed niepowtarzalna szansą udowodnienia światu, iż nasza tocząca się wciąż rewolucja, może jednak nieść w sobie nowy - zupełnie Demokratyczny pierwiastek.
                                                    Problem w tym, iż durny Świat ni w ząb pojać tego nie może.

                                                    Jest jeszcze jedna rewolucja, z jaką warto porównać naszą rzeczywistość.
                                                    Ale do tych rozważań będę musiał przygotować się głębiej, sięgnąwszy do książek, z takim trudem zdobywanych w ramach "samizdatu" w księgarni "Nowej" na krakowskiej ul.Grodzkiej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka