wscieklyuklad
11.02.16, 16:43
kaczelnik ma walonki!
Gdyby kaczelnika ktośtamktośtam zaprosił do Łoenzetu, Parlamentu Jełropejskiego, czy inszego pomieszczenia z siedziskiem i blatem, to kaczelnik - wzorem Towarzysza Chruszczowa - zezułby walonek i walnął walonkiem w blat na znak.
Walonek kaczelnika - co widać na słifoci - wyraźnie tęskni za pastą obuwniczą koloru blek, albo neutralnego - byle po wypucowaniu błyszczała jak psu jajca.
kaczelnik wzuwszy walonki niedopastowane, udał się na miesięcznicę mordu smoleńskiego, by przemówić.
Wierna sużba przytaszczyła z tej okazji metalową minidrabinkę, która - wraz z Człowiekiem Roku Wielokrotnie Wyróżnionym - stanowiła iście Jakubową Drabinę do Nieba i to nie wyśnioną, ale jak najbardziej realną.
Wstąpiwszy na nią, kaczelnik wierzchem tradycyjnej przy okazjach wystąpień publicznych czarnej leninówki, sięgnął chmur.
Chmur było wiele - geśtniały w trakcie pochodu, pęczniały śniegiem, który w postaci niewielkich opłatków (powigilijna scheda) kapały na leninówki i mohery, topniejąc błyskawicznie od temperatury emocji rządzącej tłumem .
Z powodu takiej gęstości chmur nabrzmiałych, oraz w efekcie szurania walonkami, nie dało się słyszeć dobiegającego z niebios pełnego miłości i karcącej zachęty "Ten jest mój syn umiłoany - jegoż słuchajcie!"
kaczelnik jednak - z wysokości minidrabinki, był o całe 57 centymetrów sevrowskich i 3 milimetry bliżej i - dosłyszawszy Słowo (które było na początku) podjął je ochoczo, by dać Słowo, które w Ciemności Ludu zgromadzonego, jak Jasność Zaświeciło, a Ciemnosć go nie pokonała!
kaczelnik - krztusząc się - nie wiedzieć z powodu Niebywałego Wzruszenia, czy też pierwszych objawów świńskiej grypy, jaka panoszy się w Odrodzonej nareszcie Polsce, po oderwaniu od koryt jej Settysięcznych źródeł - zakaszlał, raz, wtóry i enty.
Zgromadzony Ciemny Lud wsparł zakrztuszonego okrzykami "Jarosław" (itd. - limes w nieskończoności).
kaczelnik przeczuwając dramat, napomknął o wiośnie.
To wiosną właśnie - zapewne w okolicy Wielkiej Nocy - ma zostać przypuszczony Bestialski Atak na Suwerena.
kaczelnik nie wskazał gniazda, w którym wykluwa się Potworność.
kaczelnik zaapelował o jedność w Boju z Najpotworniejszą z Potwornych Potwornością.
kaczelnik zaapelowawszy, ponownie zstąpił na Ziemię.
Topniejący śnieg zmył Kurz Trudu Przywództwa z walonek kaczelnika.
Ten wróciwszy do kota - walnął zapewne błyszczącym już (gdyż wolnym od brudu) walonkiem w parapet.