sorel.lina
09.03.16, 15:11
Mistrz, jak zwykle celnie. I proroczo.
BALLADA O KASJERZE
Mała poczta w małym mieście
i na poczcie mała przerwa,
kasjer szybkę przymknął wreszcie,
plik banknotów liczyć przerwał,
rozrzucone dokumenty,
w szklance po herbacie denko,
a on czujny, a on spięty
obserwuje swe okienko.
Wtem otworzył, w przód się rzuca
i zaprychał, i zatupał,
i zakrzyknął co sił w płucach:
„Kto powiedział - kasjer dupa?!"
A na poczcie cicho, pusto,
drzemią paczki nie wysłane,
pachnie barszczem i kapustą,
bo garkuchnia jest przez ścianę,
w głębi jakiś pan łysawy
adresuje list, a bliżej
gość wbił w sufit wzrok kaprawy
i pocztowy znaczek liże.
Jakiś facet paczki wtaszcza,
brudno, zaduch, muchy, upał,
nikt nie mówi nic, a zwłaszcza
nikt nie woła: „Kasjer dupa!"
Puenta zaś wierszyka tego
w takich słowach się zawiera,
że znam cały kraj, co mego
przypomina mi kasjera.
Mały kraj, co tak uważa
z pokolenia w pokolenie,
że ktoś ciągle go obraża,
że ktoś wciąż go nie docenia.
Czasem ktoś mu prawdę kropnie:
„Kraju mój, źle kombinujesz,
nikt się aż do tego stopnia
tobą nie interesuje.
Skończ te siupy, bo cię wpiszą
do Guinessa, czy Gallupa."
A kraj okno trach i dyszy:
„Kto powiedział - kasjer dupa?!"
1991, Wojciech Młynarski