Dodaj do ulubionych

Prawda jak oliwa

14.08.17, 09:45
... zawsze na wierzch wypływa! Czasem późno, ale w końcu wypływa. Tak, jak ta o Lepperze.
Nie był on moim idolem, a jego partia była zupełnie nie z mojej bajki, ale to nie znaczy, że mogę zaakceptować metody, jakie prekursorzy dzisiejszej, tzw. dobrej zmiany posłużyli się, by tego człowieka się pozbyć, a jego ugrupowanie- jako niewygodnego koalicjanta - rozbić i zniszczyć.
A usta mieli już wtedy pełne patriotyzmu, sprawiedliwości, moralności...

Roman Giertych - strona oficjalna

Moja najtrudniejsza decyzja.

Dokładnie 10 lat temu rozpadła się koalicja rządowa i przestałem być wicepremierem i ministrem edukacji narodowej.
Przypomnijmy fakty. Na początku lipca 2007 roku premier Jarosław Kaczyński odwołał z funkcji wicepremiera i ministra rolnictwa Andrzeja Leppera z powodu podejrzeń CBA o przyjęcie przez Leppera kontrolowanej łapówki. Zaraz po wybuchu afery Jarosław Kaczyński zaprosił mnie na spotkanie, gdzie poinformował mnie o zarzutach do Leppera i zaproponował współpracę przy przejęciu posłów Samoobrony. Istotą tej propozycji było przyjęcie większości posłów tego ugrupowania do LPR-u, a z części najbardziej skompromitowanej stworzenie współpracującego z rządem koła. Pamiętajmy, że pozycja Andrzeja Leppera w tamtym czasie była już bardzo słaba, gdyż ciążyły na nim oskarżenia formułowane w seksaferze. Tak więc jego posłowie nie przejawiali już do niego specjalnej wierności. Na spotkaniu z Kaczyńskim zażądałem dostępu do dokumentów dotyczących Leppera świadczących o tym, że przed rozpoczęciem operacji kontrolowanego wręczenia łapówki w Ministerstwie Rolnictwa doszło do korupcji. Zgodnie z ustawą o CBA operacja specjalna mogła być rozpoczęta tylko wtedy, gdy istniały wiarygodne informacje o istnieniu korupcji. Nie wolno było podżegać do korupcji. Przedstawienie takich dokumentów obiecał mi w rozmowie premier. Po kilku dniach, gdy nie otrzymałem tych dokumentów stało się jasne, że operacja CBA była po prostu formą likwidacji konkurenta PiS i nie miała nic wspólnego z walką z korupcją. Wówczas napisałem publiczny list, w którym zażądałem od Lecha Kaczyńskiego odwołania Mariusza Kamińskiego z funkcji szefa CBA zarzucając mu popełnienie przestępstwa (za to przestępstwo został kilka lat później skazany, a potem nieskutecznie ułaskawiony). List do L. Kaczyńskiego został opublikowany we wszystkich mediach i był de facto wypowiedzeniem wojny. Wówczas nastąpił okres kilku tygodni, w których przez różnych współpracowników J.Kaczyńskiego, a później przez niego samego byłem przekonywany do powrotu do współpracy. Obiecywano mi, że razem z braćmi Kaczyńskimi będę rządził Polską i że żadna decyzja nie zapadnie beze mnie. Jak mi powiedziano, helikopter czekał na mnie w każdej chwili, aby zawieźć mnie na rozmowy z braćmi na Hel. Podjąłem wówczas najtrudniejszą decyzję w moim życiu. Wiedząc już o praktyce CBA i o planach Kaczyńskiego wprowadzania stopniowo elementów państwa autorytarnego (planowano przejęcie TK, mediów, sądów co wszystko znamy z obecnych ustaw) zdecydowałem się na samobójczy z punktu widzenia interesów mojego ugrupowania krok tj. wojnę z PiS. Spotkałem się z liderami PO i umówiliśmy się, że stworzymy nowy rząd, chyba że PiS zgodzi się na przyspieszone wybory. Jak wiemy po tej rozmowie D. Tusk pojechał do Lecha Kaczyńskiego i de facto zmusił go do wyborów. Alternatywą dla PiS w tym momencie było stworzenie rządu wszystkich poza PiS i częścią Samoobrony, który zająłby się przede wszystkim rozliczeniem tej formacji za podjęte nielegalne działania. Taka perspektywa była dla PiS gorsza niż wybory.
Rozpisanie wyborów oznaczało koniec formacji, której przewodziłem, ale oznaczało też koniec ówczesnych rządów PiS. Jestem przekonany, że zapewniając Kaczyńskiemu większość, po odwołaniu Leppera, odpowiadałbym za wprowadzenie faktycznej dyktatury. J. Kaczyński posiadał wówczas przewagę, której teraz nie ma: absolutnie powolnego prezydenta - brata. Nie byłoby okresu 8 lat PO i PSL i być może PiS rządziłby nieprzerwanie do dzisiaj, w formule zbliżonej do białoruskiej. Uważam, że decyzja którą wówczas podjąłem (miał w niej duży udział mój Ojciec), a w realizacji której pomógł mi bardzo poseł Wojciech Wierzejski (który utrzymywał klub parlamentarny LPR w lojalności do tej decyzji) była słuszna. Dała ona Polsce 8 lat rozwoju bez niszczenia struktur demokratycznego państwa. Mam nadzieję, że już dzisiaj polska demokracja na tyle się wzmocniła, że niemożliwe jest aby wprowadzić nam dyktaturę. I dlatego uważam, że było warto.

Roman Giertych
Obserwuj wątek
    • sorel.lina Re: Prawda jak oliwa 14.08.17, 10:10
      Ubeckie metody, ubeckie praktyki, ubecki styl. Komentarz zbędny.

      Pod rządami prezes Julii Przyłębskiej i sędziego Mariusza Muszyńskiego TK zamienił się w jeden z departamentów resortu sprawiedliwości – powiedzieli dziennikarzom "Newsweek Polska" pracownicy biura Trybunału Konstytucyjnego. Gmach budynku przy ulicy Szucha odwiedzają szefowie resortu, posłowie, zaś sędziowie widywani są zarówno w biurze PiS, jak i w Kancelarii Premiera i Kancelarii Sejmu. W TK widywany miał być także minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro.
      Wizyty polityków w gabinecie Przyłębskiej lub Muszyńskiego były szeroko komentowane wśród pracowników Trybunału, nieprzyzwyczajonych do takich praktyk.
      Jeden z informatorów "Newsweeka" powiedział, że podczas "jednej z wizyt Kamińskiego do sekretariatu sędziego Muszyńskiego przyniesiono teczkę personalną pracownicy biura Trybunału Iwony Łączewskiej". To żona sędziego, który przed dwoma laty skazał Mariusza Kamińskiego na trzy lata więzienia. Powód: przekroczenie uprawnień przy operacji CBA związanej z aferą gruntową. Po wizycie Kamińskiego "nie spotkały jej żadne nieprzyjemności", ale "kilka tygodni temu wybrano ją do komisji, która ma porządkować trybunalskie archiwa". "To boczny tor" – tak o zasiadaniu w tej komisji powiedziała tygodnikowi znajoma Łączewskiej. Do tej samej komisji skierowano byłego dyrektora Zespołu Prezydialnego, drugiego najważniejszego urzędnika biura w czasach Andrzeja Rzeplińskiego.

      Prowadzi się także inwigilację pracowników Trybunału, panuje nepotyzm, a sędzia Przyłębska to "papierowa prezes", którą w praktyce zastępuje wiceprezes TK sędzia Mariusz Muszyński. To "on sprawuje faktyczną władzę w TK" . I wprowadza swoje porządki, m.in. "przegląda teczki pracowników, osobiście otwiera korespondencję sędziów, nadzoruje kadrowe roszady.

      "W Trybunale od pół roku obowiązują na przykład nowe zasady ruchu na bramkach wejściowych. Żeby wyjść z budynku, każdy pracownik musi odbić kartę jak w fabryce i wpisać do 'zeszytu ewidencji' prowadzonego przez Straż Trybunalską swoje dane, stanowisko, godzinę wyjścia, godzinę planowanego powrotu i cel"
      • 1zorro-bis Re: Prawda jak oliwa 14.08.17, 10:32
        Sorell.....a w naiwnosci swojej wiekszosc Polakow myslala, ze do tego nie dojdzie. Dojdzie, dojdzie, nietstety! Polska jest w tej chwili w rekach oblakanego szalenca. a do takich zadne logiczne argumenty nie trafiaja. Czy Hitlera mozna bylo w 1943 roku przekonac, ze wojna jest przegrana i najwyzszy czas na kapitulacje aby uniknac dalszych ofiar?smirk
    • poe-poi Re: Prawda jak oliwa 20.08.17, 09:25
      Witam,
      Od tamtej decyzji Giertycha zacząłem go doceniać jako polityka, choć początkowo i on, i Lepper połakomili się na rządzenie razem z socjopatą. Wiadomo, że utrącenie Leppera było taką samą hucpą, jak próba obalenia Wałęsy, lecz irytuje mnie dwuznaczna rola tzw. elit. Proszę sobie przypomnieć, kto zaczął dyskredytację v-premiera (sex-afera), a także słowa Tuska, iż pis ma twarz SO - "elitom" Lepper bruździł i socjopata miał ciche przyzwolenie na ten zamach.
      Dwóch prawników miało posprzątane w głowie: Giertych i Kaczmarek - opamiętali się w porę, choć Kaczmarek musiał przez pięć godzin przekonywać swojego "przyjaciela", czym jest praworządność (to a propos dzisiejszych peanów na jego temat, że niby taki był szanujący trójpodział).
      Uważam, że nierozliczenie socjopaty i jego falangi jest praprzyczyną obecnych polskich nieszczęść.
      Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka