wscieklyuklad
31.12.17, 14:22
Któż z nas nie chciałby, by to jego imię było świętowane w ostatnim dniu roku?
A przecież tak właściwie, to - oprócz solenizanta NIKT nie zwraca większej uwagi na imieniny Sylwestra. To dzień, w którym żegnamy się z kolejnym kalendarzowym rokiem i pełni nadziei wkraczamy w kolejny - oby lepszy.
Bawimy się węższym lub szerszym gronie, mniej lub bardziej kameralnie. Większość z nas czeka na wybicie północy, by odkorkować szampana.
Czy jest coś, co możemy zawdzięczać czasom Sylwestra I - papieża z przełomu III i IV wieku?
I czy doprawdy to jego czcimy (choćby mimowolnie) rokrocznie 31 grudnia?
Jego pontyfikat szczęśliwie przypadł na lata panowania Konstantyna Wielkiego. Nie tylko krzewiciela chrześcijaństwa. Ale też tego, który... ogłosił niedziele dniem wolnym od pracy!
Trudno dziś ustalić, czy Konstantyn dał nam ów prezent po uprzedniej konsultacji z Sylwestrem I, ale uznanie niedzieli dniem laby właśnie w czasach Sylwestra jest chyba wystarczającym uzasadnieniem dla oddawania czci temu właśnie świętemu (warto ustalić autora wolnych sobót!)
Pamiętać jednak trzeba, iż świętowanie Sylwestra wcale nie miało początków w dobie "papieżowania" Sylwka I! Historia twierdzi, iż to rok 1000-ny był pierwszym, gdy ludzie wylegli na ulice, by świętować nadejście Nowego Roku. Religia - uprawomocniona już od lat ponad sześciuset zbaczała wielce od pierwowzoru i jako taka musiała wynaleźć nowe metody subordynowania Ciemnego Ludu (przerabiamy to dziś nie tylko w ortodoksyjnie i do obrzydzenia manifestującej to chrzescijańskiej Wolsce, ale i islamskiej Turcji, gdzie na potęgę wznosi się kolejne meczety ku uciesze oszalałej ze szczęścia gawiedzi wielbiącej już z tej samej przyczyny tyrana Erdosia).
Z ambon wieszczono więc koniec świata (oczywiscie za grzechy, które naturalnie można było odkupić nie tylko modlitwami owieczek (a raczej baranów), ale i stosownymi datkami (ten pierwszy - rzekomy bo faktycznie sfałszowany akt darowizny dla czarnych miał miejsce właśnie w czasach... Sylwestra I i Konstantyna - zatem nie dziwota, ze i katabasy świętują w dniu swego imiennika, który zapoczątkował wyłudzeniem kolejne donacje).
Tak, czy inaczej, Ciemny Lud wyległ na ulice w roku 1000 w lęku przed końcem świata.
A przecież od śmierci Sylwestra I minęło lat 665! I choć - jak i obecni współcześni wolscy pseudohistorycy tworzący Nową Jedynie Suszną (PiSownia obowiązująca) Historię Wolactwa gloryfikując kolejnych nieudaczników z kaczelnikiem na czele) - próbowano przydać blasku aureoli św. Sylwestrowi I (np. uznając fałszywie, iż to on właśnie ochrzcił Konstantyna - faktycznie na łożu śmierci cesarza ochrzcił go Euzebiusz z Nikomedii), poza donacjami dla kościoła, niewiele tenże w życiu uzyskał. W sfałszowany dokumencie Konstantyn oddawał rzekomo władzę papieżowi nad zachodnią częścią imperium. Powstał on w... 400 lat po śmierci Konstantyna, co naturalnie nie przeszkodziło czarnuchom w posługiwaniu się nim, jako dokumentem o mocy wiążącej. Przyznanie się do fałszerstwa zajęło katabasom... 700 lat!.
Świętość często idzie w parze z legendą, zatem i w przypadku Sylwestra I narzekać na ich brak nie musimy. O ile twierdzenie, iż otaczał szczególną troską nie tylko pielgrzymów ale i UCHODŹCÓW, których chętnie gościł we własnym domu możemy przyjąć z wiarą (choć Ciemny Lud zapewne aż zadygocze ze zgrozy) o tyle ze sceptycyzmem czytamy "historyczne wywody" Jakuba de Voragine, który w swym dziele "Złote legendy" (ówczesne biografie świętych) opisuje, jak Sylwester I po pokonaniu terroryzującego Rzym - po przyjęciu postaci smoka - szatana, wtrąca go następnie do lochu. A smok ów był wyjątkowo krwiożerczy a zarazem od naszego wawelskiego zboczka mniej wybredny. Nie ograniczał się bowiem do szamania ostatnich stołecznych dziewic ale wtryniał 300 znamienitych obywateli Wiecznego Miasta DZIENNIE!
Część historyków przypuszcza, iż ta legenda dała początek sylwestrowemu świętowaniu - smok- szatan jednoznacznie musi się bowiem kojarzyć z apokalipsą i świata unicestwieniem.
Dowodem ma być modlitwa św. Sylwestra I, który nakazuje pobyt szatanowi w kazamatach do dnia ponownego przyjścia Chrystusa na Ziemię!
cdn