1agfa
05.05.18, 17:05
finanse.wp.pl/walcza-z-choroba-a-zabija-ich-glod-polskie-szpitale-glodza-pacjentow-6244985930126977a
Coś na co nie ma słów. Jak wiadomo, stawka żywieniowa w więzieniach jest wyższa niż w szpitalach!
Ponadto, jak się okazuje z udokumentowanego materiału zawartego w artykule (link), z powodu niedożywienia można w szpitalu popsuć sobie zdrowie do reszty. Można się doprowadzić do stanu niemal przedagonalnego, bo w przypadku trudności z przyjmowaniem jedzenia nikogo to nie obchodzi! Oprócz mikro stawki żywieniowej, brak personelu pomocniczego.
Jest bardzo źle; o ile osoba hospitalizowana nie ma rodziny, osób przynoszących dodatkową spyżę, może się pacjent zagłodzić - lub, co precyzyjniej powiedziane - może zostać zagłodzony. W szpitalu przy dłuższym pobycie jest to całkiem prawdopodobne.
A przecież przynoszenie przez rodziny, bliskich, wcale nie jest dobrym rozwiązaniem; posiłki donoszone niekoniecznie dobrze służą dobru pacjentów, mogą być niezgodne z jego konkretnymi potrzebami w stanie konkretnej choroby, nie pasować do wymaganej diety.
Swego czasu na Podwórku w dyskusji podnosiłem kwestię drobnej dopłaty za wizyty u lekarza, również za pobyt w szpitalu. Chory w czasie pobytu w szpitalu nie uszczupla domowego budżetu, zamiast w domu jadłby w szpitalu i to nie dostarczane (z najlepszą wolą) posiłki nieodpowiednie, a dobrane przez dietetyków i medyków dla konkretnej osoby/grupy osób. Zgodnie z wymaganą dietą!
Kilka złotych dopłaty dziennie, złotówka do złotówki zwiększyłoby budżet w całej Służbie Zdrowia - okazuje się że to niemożliwe! Ma być jak jest, a jest od lat bez zmian w tej dziedzinie. Zabrakło odważnych, którzy odmieniliby szpitalnictwo.
Brakuje lekarzy, personelu pomocniczego wyższego i niższego stopnia, brakuje funduszy na wszystko w lecznictwie.
Skutek: chorzy w szpitalach głodują i chorują dłużej i ciężej, a przecież to nie komu innemu, a chory, tak jak niepełnosprawny, to IM SIĘ NALEŻY!!
Na pewno nie jest bardzo źle we wszystkich szpitalach, na pewno są szpitale odbiegające od niechlubnej "normy", umiejące dzięki mądremu personelowi zrozumieć współzależność odpowiednie żywienia i wyleczenia; jednakże tzw. średnia jest fatalna.
"...z niemieckich i amerykańskich badań wynika, że źle odżywiony pacjent zawyża koszty leczenia aż o 75 procent. Niedożywienie pogarsza też wyniki leczenia farmakologicznego i chirurgicznego, zwiększając liczbę powikłań i zgonów od 6 do 14 razy...."
NIK surowo oceniła jakość żywienia w szpitalach.
Wypowiadają się na ten temat również praktykujący lekarze.
"... Nieleczone postępujące niedożywienie prowadzi do śmierci. To brutalna prawda. Na pewno są przypadki śmiertelne. W mojej pracy obserwuję na co dzień wielu wyniszczonych chorych. Byłam świadkiem wielu trudnych historii niedożywionych chorych...
Pytaliśmy w Ministerstwie Zdrowia o receptę na ten bulwersujący problem. Czy MZ coś robi w tej sprawie? Czy są jakieś pomysły, które nakazywałyby NFZ i szpitalom kładzenie nacisku na zdrowsze jedzenie szpitalne? Czy myśli się o mechanizmach finansowania, które usztywniłyby stawki żywieniowe na jakiś realnych poziomach, by nie pozostawiać tego w gestii szpitali szukających oszczędności ...
Niestety do czasu opublikowania tego artykułu nie otrzymaliśmy odpowiedzi...."