sorel.lina
09.08.19, 08:57
... politycznych kalkulacj
Nieprzypadkowo Marek Kuchciński swoją dymisję jedynie zapowiedział. Formalną rezygnację ma złożyć dopiero w piątek. To część szerszej układanki.
W Prezydium Sejmu zasiada sześcioro polityków, więc proporcja głosów między PiS a opozycją jest równa - 3:3. Ale to marszałek ma głos decydujący. Gdyby zabrakło go już w czwartek, Prawo i Sprawiedliwość straciłoby większość w prezydium, a - co za tym idzie - wpływ na kierunek działań Sejmu.
Choć najstarszym wicemarszałkiem obecnej kadencji jest Ryszard Terlecki i to jemu przysługuje prawo senioratu, to dla Prawa i Sprawiedliwości wizja utraty większości w Prezydium Sejmu jest nie do przyjęcia. Dlatego Marek Kuchciński najpierw poprowadzi obrady prezydium, a dopiero później, po przyjęciu porządku obrad, ustąpi ze stanowiska.
Kuchcińskiego zastąpi najpewniej Ryszard Terlecki, szef klubu PiS-u i wicemarszałek, który od czterech lat współrządzi Sejmem. Wówczas PiS będzie musiało także uzupełnić wakat na stanowisku wicemarszałka. I choć prezes Kaczyński - jak słyszymy w partii - większym zaufaniem darzy ustępującego marszałka, to władzę nad izbą niższą powierzy Terleckiemu
Terlecki w dwóch, trzech słowach potrafi skomentować politykę tak, że jego wypowiedzi nie schodzą z internetowych czołówek. Często najlepiej oddają stosunek Prawa i Sprawiedliwości do kolejnych tematów i do opozycji. Jak w styczniu 2017 roku, kiedy Terlecki pytany o ewentualne zmiany w ordynacji do Parlamentu Europejskiego odpowiadał: "w ogóle zlikwidujemy wybory i będzie spokój".
Terlecki był też jedynym politykiem PiS, który podczas zeznań w prokuraturze wprost przyznał, że 16 grudnia 2016 roku, gdy w czasie kryzysu sejmowego obrady przeniesiono do Sali Kolumnowej, świadomym planem partii było takie ustawienie w niej krzeseł, żeby utrudnić posłom opozycji przejście do stołu prezydialnego.
- Nigdy nie zamykał drzwi, blisko się z nim współpracuje i łatwo porozumiewa - mówią nieoficjalnie politycy PiS, przyznając tym samym, że Marek Kuchciński wraz z biegiem kadencji stracił styczność z posłami swojego ugrupowania. - Marszałek zawsze był daleko, niechętnie z nami rozmawiał - dodają. To Terlecki jako szef klubu był bezpośrednim łącznikiem między prezesem Kaczyńskim a szeregowymi posłami. To on instruował, jak głosować, jak debatować i jak wchodzić w spory z opozycją. Spory, których zresztą sam chętnie był uczestnikiem.
/ Radio TOK FM/