Dodaj do ulubionych

Tożsamość. Ciąg dalszy refleksji.

28.12.19, 01:29
Tożsamość - ciąg dalszy refleksji ( nie tylko poświątecznych) nie moich, a mimo to... bardzo moich.
"Prawdziwym" i "nieprawdziwym" patriotom do przemyślenia polecam.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Matce w Polsce lub najukochańszemu Jej cieniowi.

I
…I od razu słyszę pytanie: “Skąd to MY?” Pytanie w pewnym stopniu uzasadnione. Zadają mi je Żydzi, którym zawsze tłumaczyłem, że jestem Polakiem, a teraz zadadzą mi je Polacy, dla których w znakomitej większości jestem i będę Żydem.

Oto odpowiedź dla jednych i drugich.

Jestem Polakiem, bo mi się tak podoba. To moja ściśle prywatna sprawa, z której nikomu nie mam zamiaru zdawać relacji, ani wyjaśniać jej, tłumaczyć, uzasadniać. Nie dzielę Polaków na “rodowitych” i “nierodowitych”, pozostawiając to rodowitym i nierodowitym rasistom, rodzimym i nierodzimym hitlerowcom.

Dzielę Polaków jak Żydów i jak inne narody, na mądrych i głupich, uczciwych i złodziei, inteligentnych i tępych, interesujących i nudnych, krzywdzonych i krzywdzących, gentlemenów i nie-gentlemenów
itd.

Dzielę też Polaków na faszystów i kontrfaszystów. Te dwa obozy nie są, oczywiście, jednolite, każdy z nich mieni się odcieniami barw o rozmaitym zgęszczeniu. Ale linia podziału na pewno istnieje, a wkrótce da się całkiem wyraźnie przeprowadzić. Odcienie zostaną odcieniami, lecz barwa samej linii zjaskrawieje i pogłębi się w zdecydowany sposób.

Mógłbym powiedzieć, że w płaszczyźnie politycznej dzielę Polaków na antysemitów i antyfaszystów. Bo faszyzm to zawsze antysemityzm.
Antysemityzm jest międzynarodowym językiem faszystów.

II
Gdyby jednak przyszło do uzasadnienia swej narodowości, a raczej narodowego poczucia, to jestem Polakiem dla najprostszych, niemal prymitywnych powodów przeważnie racjonalnych, częściowo irracjonalnych, ale bez “mistycznej” przyprawy. Być Polakiem – to ani zaszczyt, ani chluba, ani przywilej. To samo jest z oddychaniem. Nie spotkałem jeszcze człowieka, który jest dumny z tego, że oddycha.

Polak – bo się w Polsce urodziłem, wzrosłem, wychowałem, nauczyłem, bo w Polsce byłem szczęśliwy i nieszczęśliwy, bo z wygnania chcę koniecznie wrócić do Polski, choćby mi gdzie indziej rajskie rozkosze
zapewniono.

Polak – bo dla czułego przesądu, którego żadną racją ani logiką nie potrafię wytłumaczyć, pragnę, aby mnie po śmierci wchłonęła i wessała ziemia polska, nie żadna inna.

Polak – bo dla czułego przesądu, którego żadną racją ani logiką nie potrafię wytłumaczyć, pragnę, aby mnie po śmierci wchłonęła i wessała ziemia polska, nie żadna inna.

Polak – bo mi tak w domu rodzicielskim po polsku powiedziano; bo mnie tam polską mową od niemowlęctwa karmiono; bo mnie matka nauczyła polskich wierszy i piosenek; bo gdy przyszedł pierwszy wstrząs poezji,
to wyładował się polskimi słowami; bo to, co w życiu stało się najważniejsze – twórczość poetycka – jest nie do pomyślenia w żadnym innym języku, choćbym nim jak najbieglej mówił.

Polak – bo po polsku spowiadałem się z niepokojów pierwszej miłości i po polsku bełkotałem o Jej szczęściu i burzach.

Polak dlatego także, że brzoza i wierzba są mi bliższe niż palma i cyprys, a Mickiewicz i Chopin drożsi, niż Szekspir i Beethoven. Drożsi dla powodów, których znowu żadną racją nie potrafię uzasadnić.

Polak – bo przejąłem od Polaków pewną ilość ich wad narodowych. Polak – bo moja nienawiść dla faszystów polskich jest większa, niż faszystów innych narodowości. I uważam to za bardzo poważną cechę mojej
polskości.

Ale przede wszystkim – Polak dlatego, że mi się tak podoba.

cdn.
Obserwuj wątek
    • sorel.lina Re: Tożsamość. Ciąg dalszy refleksji. 28.12.19, 01:35
      III
      Na to słyszę głosy: “Dobrze. Ale Jeżeli Polak, to w takim razie dlaczego “My, ŻYDZI”?
      Służę odpowiedzią: Z POWODU KRWI. – “Więc rasizm?!” -Nie. Wcale nie rasizm. Wprost przeciwnie.

      Dwojaka jest krew: ta w żyłach i ta z żył. Pierwsza jest sokiem cielesnym, więc badanie jej należy do fizjologów. Kto tej krwi przypisuje jakieś inne, poza organicznymi, specjalne właściwości i tajemnicze moce, ten, jak to widzimy, w konsekwencji obraca miasta w zgliszcza, wyrzyna miliony ludzi i wreszcie, jak to zobaczymy,
      sprowadza rzeź na własny swój szczep.

      Druga krew – to ta właśnie, którą ów herszt międzynarodowego faszyzmu wytacza z ludzkości, aby zadokumentować tryumf własnej juchy nad moją juchą – krew niewinnie pomordowanych milionów ludzi, krew nie ukryta w arteriach, lecz krew ujawniona. Takiej powodzi męczeńskiej krwi nie było jeszcze Jak świat światem, a krew Żydów (nie “krew żydowska”) najszerszymi i najgłębszymi płynie strumieniami. Zczerniałe jej potoki zlewają się już w burzliwą, pienistą rzekę – I W TYM OTO NOWYM JORDANIE PRZYJMUJĘ CHRZEST NAD CHRZTY:
      Krwawe, gorące, męczennicze braterstwo z Żydami.

      Przyjmijcie mnie, Bracia, do tej zaszczytnej wspólnoty Niewinnie Przelanej Krwi. Do tej gminy, do tego kościoła chcę od dziś należeć.

      Ta ranga – ranga Żyda Doloris Causa – niechaj będzie udzielona polskiemu poecie przez naród, który go wydał. Nie za żadne zasługi, bo ich przed wami nie mam. Będę to uważał za awans i najwyższą nagrodę za tych parę wierszy polskich, które może mnie przeżyją i pamięć o których związana będzie z moim imieniem – imieniem Żyda polskiego.

      IV
      Na opaskach, jakie nosiliście w ghetcie, wymalowana była gwiazda Dawida. Wierzę w taką przyszłą Polskę, w której ta gwiazda, ta z opasek, stanie się jednym z najwyższych odznaczeń, udzielanych najwaleczniejszym żołnierzom i oficerom polskim. Będą ją oni z dumą nosili na piersi obok dawnego Virtuti Militari. Będzie i Krzyż Ghetta – nazwa głęboko symboliczna. Będzie Order Żółtej Łaty – zaszczytniejszy niż niejedno dotychczasowe świecidło. I będzie w Warszawie, i w każdym innym mieście polskim, pozostawiony, utrwalony i konserwowany jakiś fragment ghetta w niezmienionej postaci, tak jak go zastaniemy, w całej zgrozie zgliszcz i zniszczenia. Otoczymy ten zabytek hańby naszych wrogów, a chwały naszych umęczonych bohaterów łańcuchami, odlanymi ze zdobytych hitlerowskich armat, i świeże, żywe kwiaty będziemy co dzień wplatać między żelazne ogniwa, aby po wieczne czasy świeża i żywa pozostała pamięć przyszłych pokoleń o zmasakrowanym narodzie, i na znak, że zawsze żywy i świeży jest nasz ból po nim.

      Kościołowi narodowych pamiątek przybędzie jeszcze jedna. Będziemy tam prowadzić dzieci i opowiadać o najpotworniejszym w dziejach świata męczeństwie ludzi. W centrum tego pomnika, którego tragizm uwydatnią
      otaczające go nowoczesne, da Bóg, Szklane Domy odbudowanego miasta, płonąć będzie nigdy nie gasnący ogień. Przechodnie będą zdejmować przed nim kapelusz.

      A kto chrześcijanin – przeżegna się znakiem krzyża… Więc z dumą, z żałobną dumą będziemy nosić tę rangę, wszystkie inne zaćmiewającą – rangę Żyda Polskiego – my, cudem i przypadkiem pozostali przy życiu.
      Z dumą? Powiedzmy raczej: ze skruchą i żrącym wstydem. Bo przypadła nam ona za waszą mękę, za waszą chwałę.

      cdn.
      • sorel.lina Re: Tożsamość. Ciąg dalszy refleksji. 28.12.19, 01:39
        (...)

        V
        My Żydzi Polscy… My, wiecznie żywi – to znaczy ci, którzy zginęli w ghettach i obozach, i my widma – to znaczy ci, którzy zza mórz i oceanów wrócimy do kraju i będziemy straszyć wśród ruin swymi w całości zachowanymi cielskami i upiornością niby to zachowanych dusz.

        (...)

        My, Golgota, na której mógłby stanąć nieprzebyty las krzyżów. My, którzyśmy dwa tysiące lat temu dali ludzkości jednego niewinnie przez Imperium Romanum zamordowanego Syna Człowieczego – i wystarczyło tej
        jednej śmierci, aby się stal Bogiem.

        Jaka religia urośnie z milionów śmierci, tortur, poniżeń i rozkrzyżowanych w ostatniej rozpaczy
        ramion?

        (...)

        “Jojne, idź na wojnę!” Poszedł, szanowni panowie, i zginął za Polskę..

        My, którym “twierdzą był każdy próg” każdego walącego się na nas domu.

        (...)

        My, najwspanialsza w dziejach kupa krwawego nawozu, którym użyźniliśmy Polskę, aby tym, co nas przeżyją, lepiej smakował chleb wolności.

        (...)

        My nad rzekami zamorskich krain siedzący i płaczący.
        Jak ongi nad rzekami Babilonu.
        Po całym okręgu świata płacze Rachel dzieci swoje, aleć ich nie masz!

        Nad rzeką Hudson, nad Tamizą, nad Eufratem, Nilem, Gangesem i Jordanem błąkamy się w rozproszeniu naszym, wołając: “Wisło! Wisło! Wisło! Matko rodzona! Szara Wisło, nie od brzasku różowa, ale od krwi!”
        (...)

        Julian Tuwim

        Żyd i Polak-patriota.

        • sorel.lina Re: Tożsamość. Ciąg dalszy refleksji. 28.12.19, 01:42
          Julian Tuwim, łódzki patriota.

          Łódź

          Gdy kiedyś czołem dosięgnę gwiazd
          I przyjdzie chwały mej era,
          Gdy będzie o mnie kilkaset miast
          Sprzeczać się, jak o Homera,

          Gdy w Polsce będzie pomników mych
          Więcej niż grzybów po deszczu,
          I w każdym mieście zacznie się krzyk:
          "Ja Ciebie wydałem, wieszczu!" -

          Niechaj potomni przestaną snuć
          Domysły "w sprawie Tuwima",
          Bo sam oświadczam: mój gród - to Łódź,
          To moja kolebka rodzima!

          Niech sobie Ganges, Sorrento, Krym
          Pod niebo inni wynoszą,
          A ja Łódź wolę! Jej brud i dym
          Szczęściem mi są i rozkoszą!

          Tu, jako tyci od ziemi brzdąc,
          Zdzierałem portki i buty,
          Tu belfer, na czym świat stoi klnąc,
          Krzyczał: "Ty leniu zakuty!"

          Tu usłyszałem burz pierwszych grom
          I pierwsze muzy szelesty!
          (Do dzisiaj stoi ten słynny dom:
          Andrzeja, numer czterdziesty.)

          Tu przez lat dziesięć, co drugi dzień,
          Chodziłem smętnie do budy,
          Gdzie jako łobuz, pijak i leń
          Słynąłem, ziewając z nudy.

          I tu mi serce na wieczność skradł
          Ktoś cichy i modro-złocisty,
          I tu przez siedem ogromnych lat
          Pisałem wiersze i listy.

          Nawet mizerne wiersze me
          Łódź oceniła najpierwsza,
          Bo jakiś Książek drukował mnie
          Po dwie kopiejki od wiersza.

          Więc kocham twą "urodę złą",
          Jak matkę niedobrą - dziecię,
          Kocham twych ulic szarzyznę mdłą,
          Najdroższe miasto na świecie!

          Zaszwargotanych zaułków twych
          Kurz, zaduch, błoto i gwary
          Piękniejsze są mi niż stolic szych
          I niż paryskie bulwary!


          Śmieszność twa łzami przyprósza mi wzrok,
          Martwota okien twych ślepych
          I czarnych ulic handlarski tłok,
          I uszargany twój przepych.

          I ten sterczący głupio "Savoy",
          I wyfioczone przekupki
          I szyld odwieczny: "Mużskij portnoj,
          On-że madam i pszerupki".
            • 1zorro-bis Re: Tożsamość. Ciąg dalszy refleksji. 28.12.19, 08:20
              w dzisiejszej Europie ustanawianie "czystej" narodowosci wydaje sie smieszne. Bo kto jest czystym Polakiem? Kto jest czystmy Niemcem czy Francuzem. Ile pol´kolen wsetcz trzeba by miec "czysty" zyciorys. To kompletna bzdura. Dlatego jestem Europejczykiem a nie malpa z Kosmosu....A moze?big_grinbig_grinbig_grin

              --
              A takie sobie cusik....big_grin
              www.youtube.com/watch?v=ZdiBcbVHlxY
              • 1zorro-bis Re: Tożsamość. Ciąg dalszy refleksji. 28.12.19, 08:34
                Julian Tuwim
                Żydek
                Śpiewa na podwórku, tuląc się w łachmany,
                Mały, biedny chłopiec, Żydek obłąkany.
                Ludzie go wygnali, Bóg pomieszał głowę,
                Wieki i wygnanie pomieszały mowę.
                Drapie się i tańczy, płacze i zawodzi
                O tym, że się zgubił, że po prośbie chodzi.
                Pan z pierwszego piętra patrzy na wariata:
                Spójrz, mój bracie biedny na smutnego brata.
                Kędy nas zaniosło? Gdzieśmy się zgubili,
                Światu ogromnemu obcy i niemili?
                Pan z pierwszego piętra, brat twój opętańczy
                Głową rozpaloną po wszechświecie tańczy.
                Pan z pierwszego piętra wyrósł na poetę:
                Serce swe, jak grosik, zawinie w gazetę –
                I przez okno rzuci, żeby się rozbiło,
                Żebyś je podeptał, żeby go nie było!
                I pójdziemy potem każdy w swoją stronę
                Na wędrówki nasze smutne i szalone. Nie znajdziemy nigdy ciszy i przystani,
                Żydzi śpiewający, Żydzi obląkani

                --
                A takie sobie cusik....big_grin
                www.youtube.com/watch?v=ZdiBcbVHlxY
    • wscieklyuklad Re: Tożsamość. Ciąg dalszy refleksji. 28.12.19, 11:20
      U nas w Sajuzie oczień mnogo kinotieatrow i mnagaczisliennych magazinow i czisło ich pastajanno rastiot.

      To jeden z tekstów licealnego podręcznika do nauki języka rosyjskiego w klasie z rozszerzonym programem nauczania, do której (jako skrajny, ortodoksyjny lewak) uczęszczałem (i dzięki czemu zwiedziłem kawał Kraju Rad w ramach wiecznej przyjaźni polsko-radzieckiej sygnowanej przez TPPR - objechaliśmy kilka tysiaków km wystawiając "Pchłę" Majakowskiego).

      Była połowa lat 70-tych.
      W tramwajach radzieckich miast, na wysokości kabiny maszynisty wisiały fotografie... Batiuszki Stalina wielkości okładki szesnastokartkowego zeszytu.
      W 20 lat po wystąpieniu Nikity Chruszczowa na XX zjeździe KPZR, na którym tenże wygłosił referat "O kulcie jednostki i jego następstwach" (warto przeczytać ten tekst dostępny w Wikipedii, gdyż dowodzi uniwersalnych cech władzy totalitarnej i znakomicie przystaje do rządów pisoniego bydła - z wyjątkiem naturalnie (przynajmniej dotychczas) mordowania tych, którzy akurat nawinęli się pod rękę bandziorów), w niespełna lat 15 od daty, gdy Nikita po raz kolejny odciął się od stalinowskiego terroru i obarczenia Koby odpowiedzialnością za ekonomiczną zapaść Kraju Rad, znad szyby pojazdów szynowych uśmiechał się do jadących półprofil schizoida.
      Komu zatem służył przekaz Chruszczowa? Do kogo więc był adresowany. W zapadłej wsi, zamieszkiwanej przez podobny intelektualnie do wolskiego Ciemny Lud i gdzie (poza pamięcią głodowej śmierci antenatów) fizyczne unicestwianie było znamiennie rzadsze, fotografia mordercy-psychopaty byłaby pewnie bardziej do przyjęcia. Bo przecież ta Ciemna Masa nie musiała znać ani prawdziwej skali terroru, ani też referatu obecnego przywódcy państwa demaskującego konsekwencje władzy jednostki niezrównoważonej psychicznie, dla której "śmierć milionów to jedynie statystyka". Ale przecież te fotografie napotykaliśmy w Doniecku, Krasnodarze i samej Moskwie!
      Historycy twierdzą, iż w Radzie nie było ani jednej rodziny, której nie dotknąłby stalinowski terror, nie było rodziny, w której bodaj jeden jej członek nie dałby gardła z rąk oprychów junty.
      Historycy kręcą zatem głowami analizując filmową (i nie tylko) dokumentację, prezentującą rzesze opłakujące zmarłego schizoida. I nie były to oczyszczające pamięć łzy szczęścia pełne nadziei na zmianę polityki państwowej. Były to zaś łzy autentycznej rozpaczy ""osieroconych".
      Byłyby to więc łzy już przywykłych do przemocy i życia w poczuciu wiecznego zagrożenia? Nie potrafiących wyobrazić sobie codzienności bez nocnego walenia do drzwi i wywożenia ciężarówkami setek "wrogów ludu"?

      Fotografie w tramwajach zdawały się poświadczać słuszność tej tezy.
      Dzisiejszy stosunek do tamtych czasów i rosnąca liczebnie rzesza gloryfikatorów czasów "radzieckiej dobrej zmiany" zdaje się dodatkowo tezę tą gruntować.

      Cytat wyjściowy w moim poście oddaje istotę tej tożsamości. Cokolwiek by się nie działo, rodowity Rosjanin będzie utożsamiał się z państwem - niezależnie od uwarunkowań politycznych i wynikających z nich stosunków społecznych i obywatelskich swobód.
      Zatem rozważania Tuwima mają wprawdzie charakter bardzo osobisty, lecz nie unikalny. Każda nacja będzie utożsamiać się z krajem ojczystym (czy też miejscem pobytu stałego) zachowując lub nie jakieś cechy dla niej indywidualne.
      Trwały kult Stalina tyczył przecież tak mieszkańców Ukrainy (Donieck, Odessa, Sewastopol) zdziesiątkowanej głównie klęską głodu, jak i Rosji. Byłe republiki - dziś wzajemnie skłócone i toczące ze sobą wojny - wciąż pamiętają i... czczą krwawego Ojca Narodu.

      U nas w Sajuzie...

      Wróg jest wyraźnie określony. To wewnętrzna opozycja (której przywódcy nierzadko dają gardła) i Dziki Zachód z Wolską w forpocztach czego dowodzi ostatni bełkot szaleńca na kremlowskim stolcu, który obarcza nas dzisiaj o doprowadzenie do II WŚ i żydożerstwo (po części to prawda, tyle, że Dbalju Dablju akurat w odniesieniu do kwestii żydowskiej winien zachować daleko idącą powściągliwość)

      Zróżnicowane etnicznie społeczeństwo Rosji kupuje ten przekaz z pełnym zrozumieniem, całkowicie je akceptując i zwracając ostrze oburzenia ku "autentycznym wrogom". Pewnie w tej grupie entuzjastów znajdziemy i sporo Żydów. Utożsamiających się z "krajem ojczystym". ŻydoRosjan.

      Tuwim przekazał zatem treść uniwersalną. Pasującą do każdej nacji w dowolnym kraju.
      Polscy Żydzi nie byli (i nie są) nikim pod tym względem wyjątkowym.

      cdn.
      • wscieklyuklad Re: Tożsamość. Ciąg dalszy refleksji. 28.12.19, 11:50
        No dobra - w poszukiwaniu analogi, powróćmy teraz do wspomnianych fotografii oprawcy w miejscach publicznych gdy pamięć ofiar była wciąż przecież świeża, a rany w sercach świadków tamtych dni nie zdążyły się (zdać by się tak przynajmniej mogło) jeszcze zabliźnić.

        Ciemna Masa.
        Nie tylko pojęcie patriotyzmu i tożsamości z władzą ma charakter uniwersalny.
        Równie uniwersalne jest bowiem umiejętne manipulowanie masą tąże.
        Wśród ofiar terroru lat 30-50 wielu było takich, którzy (niekoniecznie torturowani) uznawali własną winę wobec państwa. Poniesiona kara była nierzadko sprawiedliwą konsekwencją występku. I dotyczyło to nie jakichś zamachowców, innego rodzaju potencjalnych terrorystów czy przeciwników rządu.
        Takich "samokrytyków" znaleźć nietrudno w gronie państwowej wierchuszki.
        Narzucony styl myślenia - wsparty odpowiednim dozorem środków przymusu i urzędasami zdolnymi do dowolnej podłości i brutalnej manifestacji swej siły (w interesie władzy) czyni z jednostki faktycznego niewolnika cieszącego się "z zapierdalnia za miskę ryżu" w imię świętego spokoju.
        "Póki mnie nie ruszą - mnie wsio rawno".
        Istota zawiera się w odpowiedniej kanalizacji przekazu.
        Musi być wróg (jak w Rosji), którego należy zdemaskować przed jak najszerszą opinią publiczną. Jego winy mają być Niewyobrażalne a ich konsekwencję Druzgocące. W dziennym przekazie mają być powtarzane do zrzygania w przejętych mediach i netowym "trolliźmie". Ciemna Masa zdołowana nędzą/nieudanym życiem/ brakiem społecznego lub zawodowego awansu itd. itp. zogniskuje swą nienawiść na tak zdefiniowanym "winowajcy" a przekonanie tak głęboko zapadnie w prymitywny i kierujący się wyłącznie chęcią wynikającej z nienawiści zemsty, iż nic już nie dotrze do tak ograniczonego w zdolności krytycznej analizy mózgu.

        Przykład per analogiam.

        Stalin nie dopuszczał myśli o możliwości ataku ze strony faszystowskich Niemiec. Przez kilka dni od rozpoczęcia najazdu nie wychodził z kremlowskich komnat waląc łbem w ściany.
        Ale dziś wielu (zwłaszcza młodych) uważa, iż to Stalin był "ojcem zwycięstwa", podczas, gdy to jedynie geniuszowi dowódców, poświeceniu żołnierzy i ... aurze udało się pokonać najeźdźców.

        Mimo setek afer, pisonia jest przez Ciemny Lud wielbiona. Stalin mordował, lecz w jego czasach Sowiety były mocarstwem, z którym należało się liczyć. Dlatego - w czasach upadku rosyjskiej potęg - tak był i jest wielbiony.
        My "tkwiliśmy na kolanach". I wedle Ciemnego Ludu indoktrynowanego przez cynicznych oszustów - dzień po dniu uwłaszczających się na narodowym majątku i coraz to bezkarniejszych - to dziś własnie z kolan tych powstaliśmy a świat chyli przed nami czoło.
        Być może zimny prysznic poleje się na Wzmożone Patryotycznie Ciemne Łby dopiero po wygranych przez ratlerka wyborach.
        Fala podwyżek jaka na nas spadnie musi wywołać prawdziwy szok.
        Ale w bezmyślnych łbach i tak będzie to wina totalnej opozycji.
        Ewentualne przejęcie władzy przez Totalsów (żydolewactwo), skutkowałoby (wedle Ciemniactwa) jedynie pogorszeniem ich doli.

        Lepszy więc oszust mamiący przyszłą potęgą (nie zdefiniowaną!) niż potencjalny zwiastun nędzy (tak prezentowany przez juntę)
        Pojmujecie już chyba skąd ten stalinowski kult w rosyjskich tramwajach.
        Być wielkim.
        Jakaż piękna to wizja.

        Pewnie zbbbaafffcccaaajjjeewwwa pochowają obok braciszka.
        Za trumną będą kroczyły dziesiątki tysięcy wypranych z tożsamości rabów.
        Zapłakanych po pas z rozpaczy i w poczuciu dramatycznego sieroctwa.

        Na szczęście w tramwajach coraz t mniej pasażerów.
        Jednak nie da się wykluczyć, iż miast różnej maści maskotek podwieszonych do lusterek coraz to liczniejszych samochodów i spoglądających na innych użytkowników szosy przez tylną szybę poprzedzającego pojazdu znajdzie się fotografia tego, który swą schizofrenią zaraził Ciemny Lud.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka