sorel.lina
21.06.20, 15:11
Jerzy Buzek, były premier. Fragmenty wywiadu.
- "Silny prezydent, wspólna Polska" jest dokładnie tym, czego oczekuje większość Polaków. Silny prezydent to taki, który potrafi przeciwstawić się łamaniu prawa, łamaniu konstytucji, co w ciągu pięciu ostatnich lat miało miejsce wielokrotnie. Prezydent był za słaby, by się temu przeciwstawić, rażąco służył własnej partii, choć w kampanii obiecywał ponadpartyjność.
Po drugie - nie budował wspólnoty, podobnie jak obóz rządzący dzielił i dzieli Polaków. Tych dwóch zadań, które są najważniejszymi zadaniami prezydenta, prezydent Andrzej Duda nie wykonał.
Prezydent nie ma u nas może wielkich kompetencji, ale ma bardzo silny mandat wynikający z bezpośrednich wyborów. To zobowiązuje do bycia prawdziwym prezydentem wszystkich Polaków, a nie jeszcze jedną instytucją partyjną. To zobowiązuje do dbania o siłę i przejrzystość działań niezależnych instytucji demokratycznych. Ale nade wszystko – do budowy wspólnot obywatelskich, środowiskowych, budowy zaufania do państwa.
Wzbudzanie poczucia zagrożenia zawsze było elementem kampanii Prawa i Sprawiedliwości. W obecnej kampanii mamy już prawdziwe zagrożenie, jakim jest pandemia, ale jak widać to nie wystarcza, skoro PiS sięga do ogranych już, wymyślonych wyłącznie na potrzeby kampanii wyborczych "zagrożeń", jak LGBT czy migranci.
Polska nie ma czasu, by czekać kolejne pięć lat, by prezydent się usamodzielnił i wziął sobie do serca choćby zasadę praworządności. Czekaliśmy na to pięć lat, to wystarczy! To i tak o wiele dłużej niż okres próbny, który przechodzą nowo zatrudnieni.
Nie może być tak, że zdobycie drugiej kadencji przez prezydenta jest dla niego ważniejsze niż Polska, niż to, co się w Polsce dzieje, niż pozycja międzynarodowa naszej ojczyzny, nasze szanse, jedność Polaków, wspólnotowe działania.
Prezydent Duda pracował pięć lat na jeden cel: ponowną nominację do prezydentury przez prezesa Kaczyńskiego. W mojej ocenie to dyskwalifikuje go w tych wyborach. Miliony Polaków też tak to widzi.
Rafał Trzaskowski i Koalicja Obywatelska powtarzali wielokrotnie – programów jak 500 plus nie cofną, bo uważają, że są to prawa nabyte i się sprawdziły.
Premier Morawiecki ogłasza sukces: do Polski popłyną miliardy euro z tak zwanego Recovery Package.
To gest wielkiej solidarności Unii Europejskiej.
Te pieniądze nie są jeszcze zagwarantowane. Teraz czas na dyskusję w Radzie Europejskiej – a więc właśnie czas na działania premiera – i utrzymanie tych bardzo dla nas korzystnych propozycji Komisji i Parlamentu. Dodatkowo pomoc przyznawana będzie dla konkretnych projektów, zgodnych z kryteriami z dwóch priorytetów UE: Europejskim Zielonym Ładem lub Unią cyfrową. Czy takie projekty powstaną? Oby rządowi poszło z nimi lepiej niż z przygotowaniem chociażby strategii energetycznej dla Polski, której jako poseł zabiegający o sprawy polskiej energetyki w PE wyczekuję od wielu, wielu lat.
Poczekajmy do ostatecznych decyzji. W wyniku wszystkich zarzutów o niszczenie praworządności polski rząd ma o wiele słabszą pozycję negocjacyjną przy chociażby wieloletnim budżecie UE, niż mógłby mieć. A wyniki negocjacji są przede wszystkim ważne dla milionów Polaków – nie tylko dla rządu i prezydenta.
Ostatnie badania pokazują, że w czasie kryzysu Polacy oceniają wyżej działanie Unii Europejskiej niż działania polskiego rządu: 49 procent obywateli twierdzi, że Unia właściwie reaguje na epidemię wobec 44 procent pozytywnych ocen naszego rządu w tej sprawie. 56 procent Polaków uważa, że to na Unię możemy najbardziej liczyć, budując siłę Polski.
Polki i Polacy rozumieją, że przywiązanie do wartości unijnych wcale nie narusza naszej narodowej tożsamości. Przecież każdy z nas łączy tożsamość narodową i lokalną. Bycie Ślązakiem nie czyni mnie mniej Polakiem.
Widzimy w Unii wartość nie tylko dlatego, że ta daje nam pieniądze – a daje ogromne, ale dlatego, że jesteśmy we wspólnocie, która rządzi się demokratycznymi prawami, zasadami, pozwala w czasach tak trudnych jak obecnie wrócić do podstawowej zasady, która zresztą legła u podstaw wolności naszej ojczyzny – do zasady solidarności. A to zasada Polakom ogromnie bliska, z nią na sztandarach przeszliśmy okres reżimu do przystanku wolna Polska.