08.05.21, 07:15
Polskiego księżula wywalili z diecezji w Kanadzie, bo homofob i sprzeciwiał się wywieszaniu tęczowych flag przed SZKOŁAMI w czerwcu, który jest miesiącem LGBTQ. Ksiezulo opowiadał też kocopaly polskiego kk na temat LGBTQ więc mu pokazano drzwi. Tak, proszę państwa, przyjmuje się homofobów w Kanadzie.
www.goniec.net/.../polski-kaplan-wydalony-z.../.
I susznie!
Obserwuj wątek
      • wscieklyuklad Re: Mafyja 08.05.21, 09:57
        Córka sędziego z awansem bez precedensu

        Asesor sądowa Sławomira Lerman-Balsaux kilka dni temu została pozytywnie oceniona przez Krajową Radę Sądownictwa, która rekomenduje jej awans na sędziego. Każdy asesor ma obowiązek przez co najmniej 36 miesięcy orzekać, czyli wydawać wyroki, by sprawdzić, czy się na sędziego nadaje. Tymczasem Lerman-Balsaux robiła to przez miesięcy... siedem. Wydała w tym czasie zaledwie 28 wyroków, zaś uzasadnień napisała sześć.
        Magdalena Gałczyńska

        i susznie, że została. Nie musi już tracić czasu na pisanie pozostałych uzasadnień.
              • wscieklyuklad Re: Mafyja 08.05.21, 11:44
                oko.press/polska-tylko-dla-31-proc-polakow-jest-panstwem-demokratycznym/?utm_medium=Social&utm_source=Facebook&fbclid=IwAR0Rj2AOLgk458dUyH0eTHG1guGmae__3aodFoImjVUv4F3dYbmh6Bj5GUE#Echobox=1620461428

                niewdzięczne żydolewackie skurwysyny!
                                                  • wscieklyuklad Re: Mafyja 08.05.21, 12:10
                                                    Rząd chciał się pochwalić sukcesem uratowania chorego na COVID-19 dyplomaty z rodziną. Kiedy dziennikarze napisali, że to rodzina polityków PiS, straszy się ich prokuraturą.
                                                    Tajemniczym dyplomatą, który 25 kwietnia LOT-owskim Deamlinerem w świetle kamer był przyjmowany na warszawskim Okęciu i transportowany do szpitala, okazał się bratanek byłego ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego, przyjaciela Jarosława Kaczyńskiego, obecnie szefa doradców politycznych premiera Mateusza Morawieckiego - podał „Przegląd”. Wraz z nim samolotem przyleciała czwórka jego dzieci oraz również chora na COVID-19 ciężarna żona. Kiedy Piotr Krysiak, dziennikarz, dziś freelancer, zadzwonił do posłanki PiS Anny Siarkowskiej czy to prawda, że prywatnie jest ona siostrą żony dyplomaty, rozmowa skończyła się awanturą. Siarkowska nie chciała tej informacji potwierdzić, zagroziła też dziennikarzowi, że „zostanie objęty zawiadomieniem do prokuratury za ujawnienie osoby i stanu jej zdrowia”.
                                                    Wiceszef MSZ Paweł Jabłoński, oburzony tym że "Przegląd" dokopał się do tożsamości dyplomaty, powiedział: "Czytałem ten obrzydliwy tekst w tej wulgarnej, rynsztokowej rubryce. Niestety to tygodnik postkomunistyczny, SB-eckie metody wskazujące, że jeżeli ktoś jest członkiem PiS-u, czy spokrewniony, to należy się zastanowić, czy ratować jego życie."
                                                    Odniósł się również do słów byłego ambasadora Polski w Belgii, Luksemburgu i Izraelu Jana Wojciecha Piekarskiego, który stwierdził, że "ta sprawa to nie troska o życie zagrożonego dyplomaty, tylko nepotyzm i kumoterstwo" i oznajmił: "Ten wpis pana byłego ambasadora to dowód, z czym musieliśmy się mierzyć przez lata i dekady w polskiej dyplomacji, jakiego rodzaju ludzie tę służbę pełnili. Mogę zapewnić, że gdyby pan Piekarski znalazł się w podobnej sytuacji, będąc w służbie Rzeczpospolitej, również byśmy go ratowali. Wstyd, że były ambasador takie rzeczy mówi. Na szczęście jest byłym ambasadorem" - stwierdził Jabłoński.
                                                    Ale według informacji, jakie Wirtualna Polska uzyskała z Ministerstwa Spraw Zagranicznych, "od początku pandemii na COVID-19 zachorowało 32 pracowników placówek dyplomatycznych, 122 przebywało na kwarantannie, tylko jeden pracownik wrócił do kraju z zachorowaniem" (za Wirtualną Polską). Przypadkiem oczywiście był to pociotek polityka PiS ... Pan dyplomata po 5 dniach szpital opuścił, przebywał na oddziale pediatrycznym częściowo przekształconym w covidowy, wraz ze swoimi dziećmi.
                                                    wiadomosci.wp.pl/ujawnili-tozsamosc-dyplomaty-z...
                                                  • wscieklyuklad Re: Mafyja 09.05.21, 09:47
                                                    Jakub Noch
                                                    Zdaniem zespołu ekspertów Fundacji Batorego, efektem orzeczenia TK ws. zgodności prawa UE z Konstytucją wydanego po myśli Mateusza Morawieckiego może być... konieczność opuszczenia UE.
                                                    "Pań­stwo znaj­dzie się przed ko­niecz­no­ścią opusz­cze­nia UE". Alar­mu­ją­ca opi­nia Fun­da­cji Ba­to­re­go.
                                                    Już 13 maja TK Julii Przyłębskiej może orzec w sprawie wniosku premiera Mateusza Morawieckiego o zbadanie zgodności niektórych przepisów Traktatu o Unii Europejskiej z Konstytucją RP.
                                                    Zdaniem zespołu ekspertów Fundacji Batorego, efektem orzeczenia wydanego po myśli szefa rządu może być... konieczność opuszczenia UE.
                                                    Jak informowaliśmy w naTemat.pl, premier Mateusz Morawiecki 29 marca 2021 roku złożył do Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej wniosek o zbadanie konstytucyjności niektórych przepisów Traktatu o Unii Europejskiej.
                                                    Była to reakcja szefa rządu na kolejne niekorzystne dla obozu "dobrej zmiany" decyzje Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Pierwsza rozprawa w tej sprawie miała miejsce 28 kwietnia, ale kierująca składem sędziowskim Krystyna Pawłowicz szybko odroczyła postępowanie do 13 maja.
                                                    Miało to związek z wnioskiem przedstawiciela Biura Rzecznika Praw Obywatelskich Pawła Filipka, który chciał uzyskać więcej czasu na zapoznanie się ze stanowiskiem Sejmu. Na piśmie przedstawiono je bowiem zaledwie kilkanaście godzin przed rozprawą.
                                                    Przez orzeczenie TK Przyłębskiej Polska opuści UE? Fundacja Batorego alarmuje.
                                                    Jak wskazuje teraz Zespół Ekspertów Prawnych Fundacji im. Stefana Batorego, od – mogącego nastąpić już w najbliższy czwartek – ruchu instytucji kierowana przez Julię Przyłębską prawdopodobnie zależy dalsze członkostwo Polski w UE.
                                                    Fundacja Batorego.
                                                    stanowisko Zespołu Ekspertów Prawnych Fundacji im. Stefana Batorego ws. wniosku premiera do TK o zbadanie zgodności przepisów TUE z Konstytucją
                                                    Ostrzegamy, że jeśli Trybunał Konstytucyjny orzeknie zgodnie z wnioskiem Prezesa Rady Ministrów, to Polska naruszy dobrowolnie zaciągnięte zobowiązania międzynarodowe.
                                                    Państwo będzie wówczas zmuszone do poniesienia odpowiedzialności z tego tytułu, bądź też znajdzie się przed koniecznością opuszczenia Unii w celu wycofania się ze swych zobowiązań... Czytaj więcej
                                                    Eksperci Fundacji Batorego podkreślają, że "zgodnie z prawem Unii Europejskiej, Trybunał Konstytucyjny nie jest upoważniony do dokonywania samoistnej oceny konstytucyjności przepisów TUE".
                                                    "Mając na uwadze powyższe, jesteśmy przekonani, że postępowanie przed TK w sprawie z wniosku premiera powinno zostać umorzone z uwagi na niedopuszczalność wydania wyroku" – czytamy w stanowisku, pod którym podpisali się m. in. tak cenieni prawnicy, jak dr hab. Piotr Bogdanowicz, dr hab. Monika Florczak-Wątor, prof. dr hab. Marcin Matczak, dr hab. Agnieszka Frąckowiak-Adamska czy dr Piotr Kładoczny.
                                                  • wscieklyuklad Re: Mafyja 09.05.21, 09:54
                                                    Profesor Fryderyk Zoll napisał......
                                                    „Kto nie słucha ojca, matki, ten słucha psiej skóry” – to stare przysłowie dotyczy wszystkich, którzy wiedzą lepiej, nie mając do tego żadnego przygotowania, a czasem po prostu mając jedynie złe intencje.
                                                    Absolutna większość autorytetów prawniczych starała się przemówić do rozumu rządzącym i wyjaśnić, jak dewastujące skutki przyniesie ulokowanie w Trybunale Konstytucyjnym dublerów, czyli osób wybranych na już obsadzone tam stanowiska. Nie podziałało. Władza wiedziała lepiej, choć zapewne zdawała sobie sprawę z tego, co robi. Nocne wręczanie nominacji sędziowskich przez Andrzeja Dudę stało się jedną z ilustracji upadku państwa prawa w Polsce. I w końcu stało się to, co się stać musiało. Trybunał Praw Człowieka – bynajmniej nie organ „wrogo nastawionej do naszej umiłowanej władzy” Unii Europejskiej, ale organ Rady Europy, pilnujący przestrzegania praw człowieka – stwierdził, że sąd, w którym zasiada niekonstytucyjnie powołany sędzia, nie jest sądem utworzonym na podstawie prawa i nie zapewnia prawa do sądu w rozumieniu art. 6 Europejskiej konwencji praw człowieka. Orzeczenie to dotyczy właśnie polskiego Trybunału Konstytucyjnego.
                                                    Ci wszyscy, którzy doprowadzili TK do takiego stanu, działali przeciwko Polsce. Tak, panie doktorze Andrzeju Dudo, to też do pana, który ośmieliłeś się obrażać rzecznika praw obywatelskich, zarzucając mu antypolskie działania. To pan pod osłoną nocy wręczał sędziowskie powołanie, wiedząc, że jest to akt nielegalny, który spowoduje upadek Trybunału i nieprawdopodobny zamęt prawny, i że symbolicznie rozpocznie pan w ten sposób niszczenie polskiego sądownictwa. Przecież tu nie chodzi tylko o dublera Muszyńskiego i innych dublerów w Trybunale. W Polsce jest już bardzo wielu nielegalnie wybranych sędziów – za każdym razem z pana, panie doktorze praw, udziałem. Tak pozbawiono Polaków prawa do sądu, co już nie jest tylko felietonowym wyostrzeniem, ale realną konsekwencją, którą pokazał Trybunał Praw Człowieka.
                                                    W przypadku ignorowanych przez rząd orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości władza plecie coś o naruszeniu suwerenności Polski. A teraz co – obowiązywanie praw człowieka też narusza polską suwerenność? Taka argumentacja przekonałaby zapewne Kim Dzong Una, ten jednak – całkiem roztropnie z punktu widzenia władzy, jaką sprawuje, i ideologii, jaka mu przyświeca – żadnych konwencji o prawach człowieka nie przyjmował. I co pan na to powie, panie doktorze, jaka tu będzie narracja? O Trybunale Sprawiedliwości już wiemy: to wszystko wina rzecznika Szpunara (którego wybór na drugą kadencję, notabene, był popierany przez rząd PiS‑u). Jakie wraże siły sprzysięgły się tym razem przeciwko pisowskim pomysłom na państwo? Kto będzie wyrównywał szkody za te wszystkie orzeczenia wydane przez nieprawidłowo obsadzone sądy w Polsce? Czy wy, władzo pisowska, zastanawialiście się kiedyś, coście narobili?
                                                    A pan, panie doktorze, jest rzeczywiście osobą szczególną. Nie robiąc jako prezydent RP nic i doprowadzając do praktycznego zaniknięcia swojego urzędu (nawet asesorom nie jest pan w stanie wręczyć nominacji w terminie, choć pan wie, że są bez środków do życia), zdołał pan wyrządzić Polsce szkody tak głębokie, że nie otrząśniemy się z nich nawet w czasach, gdy o pańskiej prezydenturze nikt już nie będzie pamiętał. To na swój przewrotny sposób jest osiągnięciem prawdziwie imponującym.
                                                  • wscieklyuklad Re: Mafyja 09.05.21, 09:56
                                                    6 lutego 2006 roku 8-letni Mateusz Domaradzki z Rybnika został zgwałcony i zamordowany. Ciała nigdy nie odnaleziono. Gdyby nie ofiara chłopca, siostra Bernadetta do dziś znęcałaby się nad dziećmi w Ośrodku Wychowawczym Sióstr Boromeuszek w Zabrzu, a pętla przemocy zaciskałaby się coraz mocniej na gardle mieszkańców Śląska.
                                                    Siostra Bernadetta do ośrodka przybyła w latach siedemdziesiątych. Dyrektorką została w 1994. W latach dziewięćdziesiątych, zaraz po podpisaniu przez Polskę konkordatu, pieniądze od miasta płynęły wartkim strumieniem, a kuratorium pozostawiło los dzieci w rękach sióstr, jednocześnie swoje umywając. Zapisy konkordatu wykluczały kontrolę instytutów zakonnych przez instytucje świeckie.
                                                    W 1993 roku Zabrzem po raz pierwszy wstrząsnęło okrutne morderstwo. Czwórka chłopaków powiesiła na drzewie młodą kobietę.
                                                    Na początku nikt nie łączył faktów. Dlaczego na Śląsku ginęło więcej dzieci niż w każdym innym województwie? Dlaczego znacznie częściej były molestowane, gwałcone, uprowadzane. Dlaczego mordy i pobicia należały do nadzwyczaj okrutnych?
                                                    Dziś policjanci sierociniec sióstr Boromeuszek nazywają "inkubatorem przestępców", a ich wychowanków "bombami z opóźnionym zapłonem".
                                                    W 2015 roku zamknięto placówkę. My Polacy mamy niezwykły dar do zapominania o niewygodnej dla nas historii. Zapomnieliśmy o Jedwabnem, Izbicy, obozie Zgoda w Świętochłowicach, sprawie Grzegorza Przemyka, Berezie Kartuskiej, pogromie kieleckim, księdzu Henryku Jankowskim czy o kolonializmie kresowym. O siostrze Bernadetcie też zapomnieliśmy. Czy ktoś z Wam, bez zaglądania do Wikipedii, wie, co się z nią stało? Ja też nie wiedziałam, ale sprawdziłam. Siedzi w zakonie i ma się jak pączek w maśle.
                                                    Wychowankowie sióstr boromeuszek byli bici do krwi, poniżani, gwałceni, zamykani w izolatkach, zmuszani do jedzenia własnych wymiocin i, z braku toalety w odosobnionym pomieszczeniu, załatwiania się do pustych szuflad. System kar, jakie stosowano w ośrodku, w XIX wieku wydawałby się zbyt okrutny. Justyna Kopińska opisała je w książce. Są tak drastyczne, że nie sposób przeczytać reportażu na jednym okrążeniu. Skala przemocy przerażała nawet urzędników prowadzących śledztwo, ludzi, którzy ze złem obcują na co dzień.
                                                    Dziś, po szeregu afer pedofilskich w Kościele Katolickim, wiemy, że hipokryzja, żądza bogacenia się, sodomia panująca w tej instytucji powinna być ujawniania i należycie karana. Czy sędzia wydający wyrok w zawieszeniu, świecka nauczycielka ukrywająca przed kuratorium gwałty usprawiedliwiając się grzechem donoszenia na osoby duchowne, biegły psycholog, twierdzący, że dziecko odbiera molestowanie jako okazywanie mu uczuć, adwokat siostry Bernadetty, który uważał, że wtrącenie jej za kraty jest niehumanitarne, każdego wieczora przykładają głowę do poduszki spokojnie zasypiając a rano przy porannej toalecie patrzą sobie w oczy w lustrze?
                                                    Nie za każdą togą kryje się praworządność, nie za każdym kitlem empatia, a habitem dobre serce. Tego każdy musi się nauczyć.
                                                    Siostra Bernadetta nigdy nie przyznała się do winy i nie okazała wyrzutów sumienia. Na koniec powiedziała: "dzieci są złe i upośledzone". Pozostałe siostry z ośrodka, które także znęcały się nad podopiecznymi, uniknęły kary. Trudno powiedzieć, co się teraz z nimi dzieje. Może któraś z nich opiekuje się Twoim dzieckiem?
                                                    #światowydzieńsprzeciwuwobecbiciadzieci
                                                    _______________________________________________________________________
                                                    Justyna Kopińska to ikona polskiego reportażu śledczego. Nie wiem, dlaczego do tej pory nie została odznaczona medalem za zasługi w "demaskacji" zła. A nie, wiem. Bo taki medal w Polsce nie istnieje.
                                                    Wydawnictwo Świat Książki Justyna Kopinska

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka