Dodaj do ulubionych

Praca dla absolwentów

08.04.10, 09:49
Bardzo dobrze, ze ktoś zaczyna o tym mówić, jestem absolwentką, proponuje mi się głupie kursy doszkalające z nie wiadomo czego. Zasiłek mi się nie należy-żeby jeść muszę na umowę zlecenie pracować i robić z siebie głupka przy słuchawce w związku z czym nie mogę się zarejestrować-no, bo przecież mam pracę to czego ja chcę. Komuś kto skończył chemię i informatykę proponuje się kurs obsługi komputera. Na konsultacji z doradcą Pani z Urzędu sprawdza CV czy jest napisane poprawną polszczyzną.... Jedyną kompetentną radę otrzymałam w Biurze Karier, co prawda też nie ma ofert pracy dla mnie, ale babka mówi mi konkretnie co robić, gdzie uderzyć. Wysłałam 120 aplikacji (babka mówi, że mało, trzeba conajmniej 300) no to wysyłam dalej. A procesy rekrutacji w firmach?? Dwa, trzy miesiące - to chyba oczywiste że kiedy szukam pracy to szukam jej teraz i spodziewam się odpowiedzi teraz a nie za trzy miesiące, przez które zdążę umrzeć z głodu. Aplikacje pozostające bez odpowiedzi - firmy nawet się nie pofatygują żeby wysłać maila zwrotnego czy listu, że nie są zainteresowani współpracą. Jeśli absolwent oparcie w rodzinie to przetrwa...jeśli nie... to już na starcie tonie w długach-niezapłacone rachunki, niezapłacony czynsz....nie chodzi do lekarza bo nie ma składek opłaconych....Jestem już prawie rok w takiej sytuacji-podejmę każdą pracę-ale na rozmowie o prace kasjerki patrzą na mnie jak na kosmitę...i tak kółko się zamyka, a ja zastanawiam czy jutro na obiad zjeść po raz kolejny ryż...na który patrzeć nie mogę i jak długo jeszcze wytrzymam ;-((
Obserwuj wątek
    • d-dodzia Re: Praca dla absolwentów 08.04.10, 12:13
      W 100% zgadzam się z przedmówczyniami! Urząd Pracy to kulawa
      instytucja, ktora ofiarowuje jedynie ubezpieczenie. Wszelkie
      szkolenia i kursy kierowane są do osób z niższym wykształceniem i
      ambicjami zawodowymi. Ten, kto skończył studia nie może liczyć na
      pomoc urzędu, bo jaką? Niestety mamy do czynienia z nadprodukcją
      absolwentów szkół wyższych (to osobny, ważny problem) i samo
      wykształcenie już w niczym nie pomaga... Bez doświadczenia nie ma
      szans na pracę. Tylko gdzie to doświadczenie zdobyć?! O staż się
      biją jak o normalne stanowisko pracy. Urząd Pracy przedstawia
      niewiele propozycji, bo niewiele pieniedzy ma na ten cel.
      Znalezienie stażu na własną rękę graniczy z cudem (wiem co mówię, bo
      2 miesiące wielokrotnie dobijałam się do różnych instytucji i
      wszędzie słyszałam to samo-"dziękujemy, nie potrzebujemy"). Ktos
      powie, że można zdobywać doświadczenie będąc wolontariuszem lub
      podczas bezpłatnej praktyki-jasne, jeśli rodzinę na to stać, żeby
      ciebie utrzymywać przez ten czas to najlepsze rozwiązanie. Bez
      wsparcia rodziny młody czlowiek nie jest w stanie samodzielnie
      funkcjonować i myśleć o własnej rodzinie. W tym momencie robię
      wszystko co w mojej mocy, by za kilka lat móc życ na własny
      rachunek. Jestem na stażu, kończę studia magisterskie zaocznie, mam
      własną rodzinkę (nażeczonego i prawie 2 letnią córę) i żyję dzięki
      pomocy rodziny. Ile można życ nadzieją, że będzie lepiej? Ile można
      słyszeć komentarzy "twój los w twoich rękach, jak chcesz to
      osiągniesz wszystko"? Na pewne sytuacje nie ma się po prostu
      wpływu... Czuje się jakbym przebijała głową mur :| Może kiedyś się
      uda! Powodzenia wszystkim młodym, sfrustrowanym, pozostawionym samym
      sobie...
      • schwarzwaldmaedel Re: Praca dla absolwentów 08.04.10, 13:57
        Znam ten problem, jak w 2004 roku konczylam studia - historie na UAM w Poznaniu,
        bylo tak samo...no byly oferty za 800 zlotych...Poniewaz nie napisalam na czas
        magisterki przedluzylam sobie o rok zycie studenckie na drugim kierunku i
        wyjechalam w 2005 na Socratesa do Niemiec. Zostalam. Koncze teraz studia - z tym
        uznawaniem naszych rewelacyjnych uniwersytetow to troche inaczej wyglada w
        praktyce niz nam to w Polsce mowia - i nie zaluje tej decyzyji.
        Szkoda ze taka masa ludzi ciagle wali na studia, ktore nic sa nie warte i
        niczego nie ucza...Pokoleniu naszych rodzicow pomylilo sie studiowanie z nauka
        zawodu, i ta pomylke przekazali swoim dzieciom. Studia sa fajne jak chce sie
        pozostac na Uniwersytecie, ale do zycia w Realu niestety nie przygotowuja.
        Moze musza wyjechac z Polski wszyscy ludzie z wyzszym wyksztalceniem zeby w
        koncu do kogos to dotarlo????
      • kosmops Re: Praca dla absolwentów 13.04.10, 22:30
        ma Pani nażeczonego przez ż?szkołę podstawową, liceum i studia?
        • flasska Re: Praca dla absolwentów 13.04.10, 22:57
          Niesłychane, nie? Niedopuszczalne wręcz. Wszystkie dyplomy za ten błąd powinny zostać odebrane. Natychmiast!
    • lula_lula Praca dla absolwentów 08.04.10, 15:23
      Widzę, że nic sie nie zmieniło. Skończyłam studia 15 lat temu i sytuacja była dokładnie taka sama. Szkolenia????? śmiechu warte! Bycie takim "szkoleniowcem" to najbardziej obstawiana fucha państwowa chyba! Pieniądze same sie sypią a szukającym pracy nie jest to do niczego potrzebne. Mnie samej zaproponowano Podstawowy kurs biurowy (jak odebrac telefon, faks i uruchomić ksero!) oraz niezwykle zabawny kurs dla.... sprzątaczek. Prowadziła go jakaś pańcia będąca żoną pana kierownika oddziału PUP. Dlaczego nie ma kursów, które rzeczywiście na coś by sie przydały? Kurs grafiki komputerowej, kosmetyczny, choćby w części finansowany kurs Prawa Jazdy, czy kurs dla niań? Państwo kolesiów! Właśnie zapisałam się na roczny kurs kosmetyczny (pełna obsługa urządzeń plus masaż i zabiegi na ciało i twarz) finasowany w połowie przez FIS, z dopłatą na przedszkole dla dziecka, żebym mogła go kontynuować i ze zwrotem kosztów paliwa za dojazd do Dublina. A podobno to tutaj jest kryzys? Pozdrawiam z Irlandii!
    • moniko2 Praca dla absolwentów 08.04.10, 16:52
      Skoro kilka osób odważyło się napisać jak czują się "dowartościowane" to ja
      także powiem swoje trzy grosze.
      W tym roku kończę magistrkę (dzięki determinacji i uporowi). Zanim podjęłam
      decyzję o studiach zaocznych ciągle słyszałam "szkoda, że Pani nie ma wyższego
      wykształcenia, bo nie możemy dać awansu. Ma Pani doświadczenie, ale nie ma
      pani wykształcenia kierunkowego" no to poszłam na studia, kosztem braku
      odpoczynku, odmawiania sobie wszystkiego, kosztem czesnego, zarwanych nocy,
      aby po 15 latach od matury zrozumieć co wykładowca ma na myśli i dlaczego mam
      się uczyć znowu (!!!) znienawidzonego rachunku prawdopodobieństwa. I po co mi
      to wszystko? By teraz słyszeć, że mam za wysokie kwalifikacje?, że szukają
      kogoś młodego (jezu znaczy się, że ja już stara?), że szukają kogoś z
      wykształceniem średnim (skoro kończę studia to z urzędu mam średnie). Ostatnio
      będąc na rozmowie kwalifikacyjnej do sklepu spożywczego właściciel
      zaproponował mi "8 zł brutto na rękę". Jak dla mnie to nowa teoria ekonomii,
      albo co bo nijak to się ma do rzeczywistości. Nie ma propozycji pracy w ogóle,
      żadnej, nic. Do sklepu nie chcą bo albo za stara, albo za wysoko wykształcona,
      na dyrektora (kierownika) bo nie mam doświadczenia (a kiedy miałam je nabyć,
      jak nie chciano mnie awansować) . I tak "w kółko Macieju". Jedyne co mogę
      teraz robić to być w domu, leżeć i pachnieć, bo nadal tak są postrzegane
      kobiety. O małym rozumku, bez inwencji i możliwości. Chcę pracować, za uczciwe
      i normalne pieniądze, z urlopem, z pakietem zdrowotnym a nie na umowę zlecenie
      lub umowę o dzieło, które na starość tylko mi dadzą wyższą składkę ale nie
      ilość lat pracy, które przełożą się do prawa do emerytury. Czy na starość mam
      chodzić i żebrać bo nie dostanę żadnego uposażenia? Pewnie tak, bo jak to
      powiedziano mi "jesteś za stara do pracy, za młoda na emeryturę i za zdrowa na
      rentę". Nie chcę być leniwa, chcę być pełnowartościowym członkiem
      społeczeństwa z pełnymi prawami do pracy.
      Pozdrawiam Monika
    • bawarska Problem - zła edukacja! 08.04.10, 17:34
      Myślę, że problem leży gdzie indziej. Edukacja w naszym kraju stoi
      na głowie, uczelnie wyższe są skostniałe i niewydolne. Co z tego, że
      mam dwa fakultety (humanistyczne) jak nie ma dla mnie pracy. I nie
      będzie. Na uczeliniach zostają nieliczni, a nikt socjologów nie
      potrzebuje. Pewnie sama sobie jestem winna, wymierając takie
      kierunki i marnując na nie 5 lat. Może powinnam zostać fryzjerką?
      Może spróbować podejrzeć systemy oświatowe innych państw, gdzie
      młodzi ludzie realizują się w wybranych przez siebie zawodach? Nie
      kończą studiów, by pracować w biurze, być ratownikiem medycznym, czy
      tłumaczem. Wystarczą szkoły policealne, kilkuletnie...a studiują
      tylko nieliczni, z zacięciem naukowym lub chcący osiągnąć naprawdę
      wysoką pozycję (lekarz, prawnik, psycholog). Większość moich
      znajomych, pracujących w Niemczech w biurach, ma średnie
      wykształcenie, ale znają dobrze angielski i francuski lub hiszpański
      i świetnie obsługują komputer...może powinniśmy coś zmienić?
      Nie pchać się na studia za wszelką cenę lecz zdobyć ciekawy dla nas
      zawód w szkole średniej?
      • moniko2 Re: Problem - zła edukacja! 08.04.10, 19:23
        Jasne, tak najprościej, tylko, że nie system edukacyjny jest skostniały a nasza
        polska mentalność, bo po co zatrudniać mądrzejszego od siebie, który pomoże w
        prowadzeniu działalności, pomoże w trudnych sprawach trudnych do opanowania
        komuś kto ma inne wykształcenie niż dyktuje rynek. System edukacji ten z
        poprzedniej epoki (jakieś 20 lat temu) uczył myśleć a teraz?, uczy kombinować,
        jak omijać podatki, jak nie płacić zusu, jak nie szanować pracownika, młode
        matki i specjalistów w danej dziedzinie... Jak gardzić urzędnikiem, bo to szuja,
        który okrada biednego przedsiębiorcę w majestacie prawa, a każdy przedsiębiorca
        to złodziej i hosztapler, który tylko kombinuje i okrada państwo.... Jeśli dalej
        będziemy tak myśleć, zazdrościć jeden drugiemu, będzie tylko gorzej a nie lepiej.

        Dzisiaj rozmawiałam z moją najlepszą znajomą z całego grona i ona powiedziała
        mi, że dokładnie zweryfikowała listę swoich znajomych. Bo oni są tylko jak coś
        od niej potrzebują, a przecież nie tak ma wyglądać przyjaźń, znajomość, chęci do
        spotkania i brak poczucia niższej wartości. Czy tak trudno zrozumieć, że Polak,
        Polka, to też człowiek, z potrzebami, marzeniami, celami, priorytetami,
        odpowiedzialni, chętni i przyjaźni... Gdzie ta wspólna chęć? Nie ma, bo jest
        tylko pogoń za pieniądzem, liczenia każdej złotówki, każdego kolejnego dnia i
        przerażenia, czy wystarczy na rachunki, bo jeść trzeba....

        Pozdrawiam Monika
    • sid.leniwiec Re: Praca dla absolwentów 08.04.10, 19:39
      Jestem 2 lata po studiach, mam pracę za którą nie przepadam, większosć znajomych
      ma podobnie lub "jeszcze gorzej" (cześć pozbywa się złudzeń, zmienia nastawienie
      i cieszy się, że jakąkolwiek pracę mają) albo szuka pracy.
      • schwarzwaldmaedel Re: Bwarska ma racje! 08.04.10, 20:26
        Zgadzam sie w zupelnosci z postem bawarskiej, w Polsce zeby zostac szewcem tez
        trzeba skonczyc studia, to jest chore!!!
        Gdybym miala taki wybor nauki zawodu jak w Niemczech na pewno nie poszlabym na
        studia. A jesli juz, to z dyplomem moglabym jechac wszedzie, bo polskich nikt
        nie uznaje.....nie dziwota skoro nasza wielka jagiellonka az na 500 miejscu
        wylodowala....Pozdrawiam!
      • agagin Re: Praca dla absolwentów 09.04.10, 17:23
        hmm no to ja sie dolaczam do klubu wyksztalconych bez perspektyw.
        Mgr w 2005 (panstwowa uczelnia,nie wyzsza szkola iksinskiego) a
        potem 3 miesiace szukania pracy do 6 rozmow kwalifikacyjnych w
        tygodniu. Najbardziej rozsmieszyla mnie oferta za 800zl z
        odpowiedzialnoscia finansowa 50tys!! Dzieki "usluznej" bratowej z UP
        musialam zakonczyc poszukiwania pracy i przyjac oferte stazu (po 3
        odrzuconych traci sie ubezpieczenie). Po pol roku z wyplata 460zl
        miesiecznie, z dlugami juz, spakowalam sie z kolezanka i
        pojechalysmy do Irlandii. I tutaj bylo ciezko jak cholera, ale juz
        po 2 miesiacach zero dlugow i jakies tam oszczednosci, a potem
        lepsza praca i kolejna. O posadzie jaka mam teraz w PL moglabym
        pomazyc, chyba nawet po powrocie. Ale jest druga strona medalu:
        wracajac do PL zaczyna sie od zera.

        (Do postu powyzej: nie FIS a FAS placi za kursy w Irlandii i nie
        wiem, gdzie mieszkasz, ale bezrobocie wsrod emigrantow przekroczylo
        juz 20% i z tego co mowisz to rowniez jestes bezrobotna, ale
        gratuluje pogody ducha. Na szczescie z zasilku w Irlandii da sie
        wyzyc.)
    • asiazlasu Praca dla absolwentów 09.04.10, 18:47
      ale te kursy na poprawna polszczyzne radze brac...

      nie, nie chce byc zlosliwa, to tylko na marginesie bylo, tez robie
      bledy, kazdy robi - rozumiem sytuacje, placicie dzis obsesje waszych
      rodzicow ktorzy cenili dyplom ponad wszystko. Kompetencje niezbyt sie
      licza - szalenstwo - znam kolezanke ktora pracowala w biurze podrozy
      i miala tabliczke mgr + nazwisko. I wszyscy zwracali sie do niej per
      pani magister - jakis obled. trzeba przestac zwracac sie do ludzi na
      kazdym kroku stopniami naukowymi - to beznadziejne.
      • agulha Re: Praca dla absolwentów 10.04.10, 01:48
        Nie każdy robi błędy ortograficzne i interpunkcyjne, które robi niestety
        większość osób wypowiadających się na forach (w tym bodajże wszystkie powyżej
        [Ty akurat nie] i, o zgrozo, większość dziennikarzy. Dawniej 3 błędy
        ortograficzne powodowały oblanie matury. Obecnie najwyraźniej nie przeszkadzają
        ukończyć studiów, w tym humanistycznych, polonistycznych, filologicznych. Z
        reguły doskonale daje się rozróżnić błędy literowe (stuknięcie w niewłaściwy
        klawisz przez pomyłkę) od typowych ortograficznych i od nieznajomości zasad
        poprawnej pisowni.
        Inna rzecz, że - niestety - nie w tym tkwi problem. Nie dlatego przecież te
        osoby pracy nie mogą znaleźć.
        • asiazlasu Re: Praca dla absolwentów 10.04.10, 12:52
          agulha napisała:

          Nie każdy robi błędy ortograficzne i interpunkcyjne, ...

          Upieram sie : kazdy czlowiek robi bledy
          Masz duze wymagania. Ja wole powtorzyc za Victorem Hugo : "poprawna
          ortografia jest apanazem durniow".
          Co nie zwalnia z posiadania jej zasad.

          Oczywiscie CV bez bledow to minimum ale nie ludzmy sie :
        • asiazlasu Re: Praca dla absolwentów 10.04.10, 12:56
          agulha napisała:

          Nie każdy robi błędy ortograficzne i interpunkcyjne, ...

          Upieram sie : kazdy czlowiek robi bledy
          Masz duze wymagania. Ja wole powtorzyc za Victorem Hugo : "poprawna
          ortografia jest apanazem durniow".
          Co nie zwalnia z posiadania jej zasad.

          Oczywiscie CV bez bledow to minimum ale nie ludzmy sie : to CV jest
          zazwyczaj bardzo wypracowane. I tak ma byc bo kwestia szacunku dla
          czytelnika.

          To na marginesie dyskusji. Co do meritum : szkoda mi mlodych bo przy
          kazdej wizycie w Polsce zauwazam duza motywacje, energie i chec
          ktorej we Francji nie widze. I duze wyksztalcenie (dobre czy zle to
          juz nie moge sie wypowiedziec)
    • bukanor Praca dla absolwentów 10.04.10, 09:42
      Pisząc o tym że w CV Pani mi sprawdzała poprwaność polszczyzny miałam na myśli że ograniczyła się TYLKO do tego. Oczywistym jest, że ludzie robią błędy i oczywistym jest również (przynajmniej dla mnie), że zanim wyślę gdzieś CV jako moją wizytówkę to najpierw dam komuś do sprawdzenia, mam ponadto słownik na półce i w Wordzie tez jest słownik. Ja akurat skończyłam kierunek ścisły,ale błędów nie robię, maturę zdawłam jako ostatni rocznik starej matury, więc (na szczęście dla mnie) musiałam nauczyć się ortografii oraz poprawnego konstruowania zdań. Człowiek już nie wie co robić, co jest złego w tym ze chcę zyć i pracowac w Polsce?? czy naprawdę muszę zaczynać po raz kolejny wszystko od zera, tym razem za granicą żeby godnie żyć??
    • ater_ater Praca dla absolwentów 10.04.10, 16:15
      Nie wierzę! Wolny kraj, otwarte granice, ludzie potrafią czytać i pisać, internet, jedzenie i edukacja są, a tu ktoś ciągle wyciąga rękę do państwa, do PUPu i mówi "daj"?! Przecież świat pełen jest możliwości! Kto chce tyrać na etacie - niech sobie szuka etatu, który go zje i wykończy. Kto chce w wieku 25 lat być tak ustawionym życiowo i majętnym jak osoba o 10 lat starsza - ma problem ze zrozumieniem, że aby mieć, trzeba najpierw zainwestować. Polska to kraj możlwości - jak każdy inny. Trzeba tylko zacząć myśleć i przestać się oglądać na innych. Człowiek, który dostaje etat, który jest czyimś pracownikiem, nie jest niezależny, tylko się za takiego uważa. Może i PUP znajdzie wam pracę za 15 tys/m-c, ale co zrobicie, jak was szefostwo zwolni, bo kryzys, redukcja itd? Znów wyciąganie ręki do państwa? Przeraża mnie to myślenie młodych.
      • winela Re: Praca dla absolwentów 10.04.10, 16:43
        Masz rację, dominuje tu wybitnie roszczeniowa postawa. A prawda jest taka, że
        zawsze jest trudno z pierwszą pracą, często jest totalnie niedopasowana do
        wykształcenia i aspiracji, ale trzeba szukać dalej, a nie czekać na pracę z
        urzędu. Jeżeli ktoś się godzi na byle co to ma byle co i jeszcze obnosi wszędzie
        swoje niezadowolenie. Chcecie jechac za granicę to jedźcie, to wolny kraj, ale
        na litość boską przestańcie się nad sobą użalać.
        • bukanor Re: Praca dla absolwentów 10.04.10, 18:00
          Jaka roszczeniowa postawa dominuje się pytam?? Człowiek który chce pracować i za swoją prac otrzymać sotosowne wynagrodzenie, który udaje się do PUPu, powołanego do pośrednictwa pomiędzy pracownikiem i pracodawcą wykazuje postawę roszczeniową?? Zauważ, że ja nie piszę "dajcie mi zasiłek". Chcę godnie nie pracować i godnie żyć za wypracowaną pencję, zapłacić rachunki. Czy winela były kiedykolwiek w Urzędzie Pracy?? Gdzie naburmuszona Pani Urzędniczka patrzy na człowieka który pyta o ofertę pracy jak na pasożyta?? Osobie z wykształceniem chemiczno-informatycznym proponuje kurs włączania komputera?? I nie ma nic, ale to nic do zaoferowania?? Absurdem dla mnie jest że człowiek młody, zdroy i silny, musi prosić, płaszczyć się o pracę i w końcu zgadza się na wrunki płacy urągające wszelkiej godności tylko po to aby zapłcić za prąd, bo na jedzenie już nie starczy?? Nie mówię o penji rzędu 15 000/mc dla absolwenta, ale czy 1500 zł jest roszczeniowym wynagrodzeniem?? Najlepiej gdyby ludzie praowali za darmo, tak hobbystycznie, żywili się powietrzem i byli dywanikiem dla pracodawcy, a jak ktoś poprosi o złotówkę wynagrodzenia to pazerny?? Po takiej wypowiedzi widać dlaczego mamy taki problem na rynu pracy w tym kraju. Pracodawco-nie zapominaj, że bez pracowników Twoja firma przestanie istnieć i to usatysfakcjonowany pracownik (oczywiście w granicah rozsądku) jest prawdziwym kapitałem firmy.
          • d-dodzia Re: Praca dla absolwentów 11.04.10, 10:30
            też się dziwię, że ktoś może krytykować "nas" za "roszczeniową postawę", bo tu
            chyba chodzi o godność? to problem całego pokolenia (straconego), które wybrało
            i podążyło pewną dostępną ścieżką. ścieżką, która okazała się pułapką! w jakiej
            sytuacji jest człowiek, który sumiennie się kształcił przez pięć albo więcej lat
            studiów, a teraz widzi, że to było na marne... i jeszcze go od idiotów wyzywają,
            że fryzjerem nie został, bo fryzjer zawsze pracę znajdzie i nie ma na co
            zarzekać?! oczywiście studenci nie są takimi utopistami, żeby wyobrażać sobie,
            że po studiach wszystko będą mieć podane na tacy. teraz sporo studentów już w
            trakcie studiów stara się dokształcać (bo wiadomo, że studia nie przystają do
            obecnych czasów i wymagań), zdobywać doświadczenie zawodowe. to wszystko robią
            kosztem normalności-wchodzą na ścieżkę "wyścigu szczurów". ja ciągle myślę, że
            wiem za mało, potrafię za mało, mogłabym szkolić się jeszcze w kilku kierunkach
            itp... tylko kiedy mam to robić, skoro już praca, studia i rodzina szczelnie
            wypełniają mi tydzień? i patrzę na swoich znajomych, którzy nieustannie podnoszą
            swoje kwalifikacje z nadzieją, że im się w końcu uda...a jednak nie udaje się.
            myślę wtedy, że to szalony kraj, który nie daje mi możliwości normalnie żyć.
            nie oczekuję, że ktoś mi coś poda na tacy. chciałabym tylko mieć możliwość w
            końcu wykorzystać tą swoją wiedzę i umiejętności i otrzymać za nie godziwą
            zapłatę. tyle i jak się okazuje, aż tyle!
    • marczolinio Re: Praca dla absolwentów 15.04.10, 10:06
      Ja ciągle słyszę od znajomych, że przyjmują do pracy, obiecują kokosy a po 3
      miesiącach mówią, że firma nie ma pieniędzy i nie będzie wypłaty przez jakiś
      czas. Jak młodzi ludzie, którzy nie mają najczęściej wtedy jeszcze żadnych
      oszczędności mają zapłacić za mieszkanie. A gdzie tam myśli o założeniu rodziny.
    • dystansownik Praca dla absolwentów 15.04.10, 11:40
      Niestety problem pracy dla absolwentów jest teraz jednym z najbardziej
      rzucających się w oczy. Paradoksalnie w czasach kryzysu przestał on dotyczyć
      tylko i wyłącznie absolwentów kierunków uznawanych za fabryki bezrobotnych.
      Obecnie nawet inżynierowie często maja problemy ze startem zawodowym jeśli nie
      nazbierali doświadczenia już podczas studiów, bo pracodawcom niechętnie chce
      się inwestować czas i pieniądze w pracownika wymagającego przeszkolenia.

      U nas po prostu brakuje kultury umożliwiania młodym startu w życiu zawodowym.
      W koncernach, szczególnie zagranicznych, są na to rozwiązania. Różnego rodzaju
      staże i praktyki, oczywiście często nawet płatne, ale dla wszystkich ich nie
      starcza.
    • gazeta_mi_placi Re: Praca dla absolwentów 15.04.10, 12:21
      >Jestem już prawie rok w takiej sytuacji-podejmę każdą pracę-ale na rozmowie o prace kasjerki patrzą na mnie jak na kosmitę...i tak kółko się zamyka, a ja zastanawiam czy jutro na obiad zjeść po raz kolejny ryż...na który patrzeć nie mogę i jak długo jeszcze wytrzymam ...

      Nie stać Cię na zwykłą zupę na obiad,ale na internet (płatny średnio 50 zł co miesiąc) Cię stać :-)
      • bukanor Re: Praca dla absolwentów 16.04.10, 12:41
        Do gazeta mi płaci - internet mam w czynszu za mieszkanie, które z braku innej
        możliwości wynajmuję na spółkę z SIEDMIOMA innymi absolwentami, którzy są w
        takiej jak ja sytuacji. I gdybyśmy nie mieszkali razem każde z nas osobno już
        dawno siedziało by pod mostem, bo każdego z nas osobno nie stać nawet na
        samodzielne wynajęcie pokoju, ale ten czynsz, mały bo mały (dzielony na każdego)
        i tak trzeba zapłacić, mądralo.
    • bachelorette86 Praca dla absolwentów 17.04.10, 18:08
      Witam:)

      Mam 24 lata, od dwóch lat poszukuję jakiejkolwiek pracy która zadowoliłaby
      mnie przynajmniej finansowo bo o rozwoju, o spełnianiu swoich ambicji, o
      karierze nawet już nie myślę. Przynajmniej nie w tej chwili, nie w tym kraju.
      Fakt, nie skończyłam żadnych 'super studiów', dwa lata temu zakończyłam swoją
      edukację na etapie licencjatu (filologia niemiecka - szło całkiem nieźle,
      minęłam się jednak w tym przypadku z 'powołaniem') i stwierdziłam, że dalsze
      studia nie mają w moim przypadku chyba żadnego sensu.. Tzn sens może i mają,
      aczkolwiek jak wszyscy wiemy studia to skarbonka bez dna, niby inwestycja na
      całe życie a jednak w większości przypadków najwyraźniej się ona nie zwraca. A
      szkoda. Moja przygoda z Powiatowym Urzędem Pracy rozpoczęła się dwa lata tamu
      i trwa do dziś, czasem bywa ogromnie zabawnie ponieważ zdarza się, że szanowne
      panie urzędniczki wciskają mi np. tą samą ofertę po kilka razy i muszę im
      wtedy tłumaczyć, że już tam byłam i mnie niestety odesłano z kwitkiem, często
      jest też tak, że zwyczajnie bez słowa wyjaśnienia pani urzędniczka wpisuje do
      mojej karty "BRAK OFERT".. Urzędy pracy są moim zdaniem jak jeden wielki
      cyrk.. Codziennie przeglądam oferty, zarówno w prasie jak też na internecie,
      codziennie wysyłam po kilka a nawet kilkanaście aplikacji, roznoszę swoje CV
      również osobiście. Jak dotąd zaowocowało to kilkoma rozmowami kwalifikacyjnymi
      na których wypadłam - moim skromnym zdaniem - całkiem nieźle.. I na tym
      koniec. Próbuję teraz wszędzie, począwszy od butików w galeriach a na
      solariach skończywszy.. Mieszkam z rodzicami, niestety nie wygląda to tak
      różowo jak niektórym mogłoby się wydawać. Zgadzam się z tym co napisał już
      ktoś wcześniej na tym forum, że nie zawsze wszystko się udaje, nie zawsze
      wszystko jest 'w naszych rękach', niestety od szczęścia też chyba sporo
      zależy.. Nadal szukam, staram się nie tracić nadziei i pozostać przy zdrowych
      zmysłach choć frustracja daje o sobie znać praktycznie każdego dnia..

      I co dalej??
      • marionaud_1 Re: Praca dla absolwentów 17.04.10, 20:28
        No to jako adwokat diabła. Po pierwsze - dlaczego studia uważacie za lata
        stracone? CZy bez nich wasze szanse na pracę byłyby lepsze? Po drugie: dlaczego
        oferty pracy niezwiązane z waszym wykształceniem albo i niebyt satysfakcjonujące
        finansowo uważacie za coś wybitnie frustrującego? Bierze się, co podleci i dalej
        szuka. PO trzecie: czy sądzicie, ze potraficie pracować? I że na rozmowach
        przekonałyście do tego pracodawcę? JA mam do zaoferowania natychmiast pracę
        biurową - interesującą i płatna w ok. 3-3,5 tys na rękę osobie z wyższym
        wykształceniem - wszystko jedno jakim. Ale oczekuję od niej rzeczy, których
        większość absolwentów nie posiada (w ciągu ostatnich 15 lat przewinęło mi się
        przez prowadzone projekty chyba ze 20 asystentek, z których do zaakceptowania
        były 3 (słownie trzy) - a i te odeszły po zdobyciu pierwszych doświadczeń, do
        lepszej pracy (normalna rzecz, to moje ryzyko, wiem że dobry pracownik będzie
        szukał lepszej pracy).
        CZego oczekuję? Przede wszystkim zaangażowania w pracę - nie traktowania jej
        jako zewnętrznej presji do byle jakiego zaspokojenia, jako uciążliwości, która
        ma dać kasę jak najmniejszym kosztem. Chęci podnoszenia kwalifikacji (większość
        pań, na propozycję - darmowych - kursów dokształcających, bardzo im potrzebnych
        - kręciła nosem, ze zabiera to zbyt dużo czasu i nie widziała potrzeby). Kultury
        w kontaktach ze współpracownikami i klientami - rozumienia swej służebności, a
        nie dyrygowania klientami i nakazywania im wykonywania tego czy owego. Ponadto
        punktualności (nie do zrealizowania!), poświęcania czasu w pracy na pracę, a nie
        życie prywatne - sms-y, e-maile , surfowanie do internecie (nie do
        wyegzekwowania!), zapisywania poleceń i sporządzania minimalnej agendy
        obowiązków dziennych i tygodniowych (przekraczało rozumienie, że to pomaga).
        Nadal szukam osoby rzetelnej i odpowiedzialnej w pracy - i proszę wybaczyć
        szczerość - ton wypowiedzi powyżej jakoś sprawia na mnie wrażenie, że te osoby
        tych cech nie posiadają. Jakoś przede wszystkim uderza chęć poszukania przyczyn
        kłopotów na zewnątrz, a nie wewnątrz siebie.
        • bukanor Re: Praca dla absolwentów 17.04.10, 21:00
          Z tych wypowiedzi wnioskuję, że rzadko kto zdaje sobie sprawę z powagi problemu.
          Młodzi ludzie nie mają pracy, jeśli coś znajdą, to nie są w stanie sami się za
          to utrzymać, a co dopiero rodzina itd. Z pośród moich znajomych absolwentów jest
          jedna osoba która ma pracę w zawodzie, jedna która ma pracę stałą - jako
          recepcjonistka - reszta utrzymuje się jakoś na powierzchni, dzięki pokątnym
          pracom na umowę zlecenie, bez ubezpieczenia, bez składek emerytalnych.
          Podejmiemy się już każdej pracy, na studiach pracowałam jako kasjerka, to
          dlaczego teraz nie mogę?? Nie mogę tego zrozumieć. I dlatego uważam te pięć lat
          studiów uważam za stracone - pięć lat nauki, wyrzeczeń na darmo. Wykształcenie
          nie tylko nie pomaga mi w znalezieniu pracy, ale wręcz przeszkadza. Problem nie
          dotyczy już tylko absolwentów kierunków humanistycznych, o których ludzie
          wiedzieli idąc na studia, że nie będą mieli pracy, ale praktycznie wszystkich.
          Nie tylko archiwistów, historyków, socjologów, pedagogów i politologów, ale
          chemików, biologów i nawet informatyków. Nie chce wiedzieć ile będzie wynosić
          moja emerytura, skoro jedyna praca jaką mogę dostać jest na zlecenie. Zanosi się
          że w ogóle moje pokolenie jej nie dożyje, bo jak długo da się pracować za 5 zł/h
          ???
        • bachelorette86 Re: Praca dla absolwentów 18.04.10, 19:36
          Oj przepraszam bardzo, nigdy nie stwierdziłam że studia to dla mnie lata
          stracone, nic z tych rzeczy. Jeśli chodzi o 'oferty pracy niezwiązane z
          wykształceniem' - chodzi raczej o to, że nawet - przepraszam za wyrażenie - byle
          jaką pracę na umowę zlecenie za zakichane 5zł/h jest niestety niełatwo znaleźć:]
          Niestety takie są realia, a przynajmniej w mniejszych miastach. A propos zajęć
          niezbyt satysfakcjonujących finansowo - ciężko być usatysfakcjonowanym mając 24
          lata i zarabiając dajmy na to 600zł w miesiącu. I owszem, dla większość osób
          jest to chyba jednak nie tylko frustrujące ale wręcz poniżające pod pewnymi
          względami, za takie pieniądze nie da się nawet utrzymać samodzielnie a co
          dopiero godnie żyć. Co się tyczy zaangażowania w pracę - mi osobiście
          zaangażowania nie brakuje, tylko w co mam się angażować, skoro nikt mi do tej
          pory nie dał ku temu powodu (czytaj: PRACY) ..??

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka