Dodaj do ulubionych

Inne matki

26.05.10, 09:50
Wyjątkowo niskie te obcasy... Ogólniki, generalizowanie, wyjątki świadczące o całości...

A do tego: "z mężem stukać" "stary", etc.?
Ja wiem, że nasz język potoczny bardzo eweoluuje i liberalizuje się (jeśli można to tak łagodnie nazwać), ale bez przesady...
Obserwuj wątek
    • nikanor Fajnie, że pani Joasia skrobie ... 26.05.10, 10:18
      małe swoje przemyślenia w sztambuchu, ale żeby zaraz drukiem je ogłaszać?
    • lilu7 Inne matki 26.05.10, 10:32
      to jakby zarys pomysłu, a nie skończone opowiadanie czy esej, które
      warto drukować,
      Zgadzam się z przedmówcą, że niskie te obcasy, aż się zdziwiłam
    • pandzik Inne matki 26.05.10, 10:55
      Nędzne, smętne, generalizujące, ogólnie rozumiem, że to miała być reklama
      jakiegoś kolejnego szwedzkiego super poradnika, ale sorry, te ich super
      poradniki, wylewające się z półek ikei ("jak posprzątać swój dom" itp.)
      kompletnie nie przystają do żadnych poza ikeowskimi realiów. Zmarnowany czas
      autora - co mi akurat wisi - niestety, zmarnowany też mój jako czytelnika.
      PS. Dajcie znać mądrej pani Szwedce, że ja jestem "inną matką". Nie piję
      dżinu, nikomu nie zazdroszczę i jestem szczęśliwa. I zamiast wydawać kasę na
      jej wydane w twardej oprawie wypociny, wystarczyło mi za młodu poczytać
      "Pollyannnę."
      • amoureuse Pudło :) 26.05.10, 13:13
        Wystarczyło się pofatygować i wyguglać, że Inne życie to książka DLA DZIECI, a nie żaden poradnik... Swoją drogą całkiem zabawna i mądra książka, która, mam nadzieję, choć trochę obali stereotyp, że skandynawska literatura dziecięca to książki o kupie...
        • pandzik Re: Pudło :) 26.05.10, 16:38
          Wiem, co to jest, nie musiałam googlować, bo jest to opisane w artykule. Ale
          fakt, że ta książka jest dla dzieci, niczego nie zmienia, szwedzkie
          superporadniki są wszystkie takie same, niezależnie od targetu. Tylko nie wiem,
          skąd ten pomysł, ze takimi popłuczynami należy karmić dzieci od najmłodszych
          lat. Wystarczy rozmowa z rodzicami - codzienna i szczera - a dziecko się samo
          wychowa. I takie "how-to" nie będą potrzebne. Dzieci nie są takie głupie, żeby
          im zazdrość tłumaczyć tak, że dziewczynka się zrobiła zielona...
          A zanim się obejrzysz, to twoja 5-letnia córka od "Innego życia" przejdzie w
          wieku lat 15-tu do "Mężczyźni są z Marsa..." i za niedługo jak głupiutka Bridget
          Jones nawet kichnąć nie będzie umiała bez poradnika na życie.
          • kretynofil Niby nie moja sprawa... 26.05.10, 21:20
            ...ale jak na osobe calemu swiatu obwieszczajaca swoje szczescie i
            spelnienie - strasznie Paniusia zgorzkniala i jakas taka marudna.

            Moze szklaneczka dzinu z tonikiem pomoglaby ukoic nadszarpniete
            nadmiarem samorealizacji nerwy?
          • amoureuse OT 01.06.10, 23:13
            Uwielbiam generalizowanie: wszyscy politycy to szuje, poradniki wszystkie takie
            same, nigdy nic nie ma w telewizji...
            Drogi/a Pandziku, poświęć dwie chwile swego nader cennego czasu na obejrzenie
            książki, a dopiero potem krytykuj. Czy miałaś ją w ogóle w ręku? Czy
            przynajmniej widziałaś ilustracje?
            Zgadzam się z Tobą, że dzieci nie są głupie, ale nie są też miniaturowymi
            dorosłymi, którzy noszą po prostu mniejsze ubrania. Do dzieci należy mówić
            prostszym językiem, bo co z tego, że powiesz swojej córce: u sąsiada zawsze
            trawa zieleńsza. Czy myślisz, że wiele z tego zrozumie? Wyniesie? Jeśli zaś
            zilustrujesz to ładnym, mądrym i ciekawym przykładem szczera i codzienna rozmowa
            stanie się ciekawsza i bardziej zrozumiała.
            Aha, moja Mama czytała mi książki dla dzieci. Umiem kichać bez poradników.
    • marcinxxx_3 Dlaczego wielu facetow ucieka od opieki i wychowa- 26.05.10, 11:09
      nia dzieci. Tutaj macie odpowiedz. Straszy sie kobiety. Macierzynstwo! Koniec
      Twojego zycia! Juz nic nie bedzie jak kiedys! Itd. Te rzeczy czytaja tez
      mezczyzni i zwyczajnie nie chca takiego losu dla siebie.

      Prawda jest zgola odmienna. Ciaza to nie koniec wszystkiego, a opieka nad
      dzieckiem daje wiele szczescia tak kobiecie jak i mezczyznie.

      Sam nie wiem komu zalezy na promowaniu takiego obrazu...
      • pxyz Chyba trochę przesadzasz... 26.05.10, 11:25
        Chociaż z drugiej strony takie mamy czasy, że dla większości TV i prasa to świętość, a to co robią w telewizji na pewno jest dobre, OK i trendy. :/

        Jakbym miał bazować na takich durnych wypocinach, to faktycznie pewnie sam bym sobie obciął penisa, żeby nie ryzykować ojcostwa ;)

        A mówiąc całkiem serio - tak jak mija się z sensem zniechęcanie do ojcostwa, tak i na siłę robienie kogoś rodzicem może wyłącznie zaszkodzić. Ja chce być ojcem i w pełni uczestniczyć w życiu rodziny i wychowaniu pociech. Już mi do tego bliżej niż dalej i na samą myśl cholernie się cieszę, mimo że zawsze są wątpliwości - "czy dam radę?" - Inni dali to ja nie mam dać rady? ;)

        Rację masz, że zarówno artykuł jak pewnie i książka pokazuje jedynie skatowany, przegrany, załamany obraz rodzica, który na dodatek nie powinien nawet w myślach marzyć zazdroszcząc innym, bo nie ma czego. Masakra.

        Współczuję autorce artykułu podejścia, a jej dzieciom matki...
    • pj.pj Inne matki 26.05.10, 11:18
      Co za bezsensowna scenka, zestawienie z kosmosu, na dodatek skąd tajska zupa w
      kawiarni?
      • jerzyk444 fajny tekst 26.05.10, 16:24
        dobrze napisany.
    • viki2lav Inne matki 26.05.10, 11:23
      jak z Ikei
      • sweetago Re: Inne matki 26.05.10, 11:30

        ...tajska zupa w kawiarni, no bo niedorobiony ten text i postukany,
        a szkoda. można było lepiej rozwinąć i byłby czytelniejszy.
    • pissedoff Pani Joanno 26.05.10, 11:28
      Niech Pani nie czyta komentarzy zazdrośników - dla mnie jak zawsze bomba! Ma Pani lekkie pióro i świetnie się Panią czyta. A że krótkie? Cóż, przecież to gazeta i umowa jest na ileś znaków:)
    • p.s.j Inne matki 26.05.10, 11:37
      rzadko na moich wargach gości internetowy slang, ale w obliczu tego artykułu
      jestem w stanie skomentować to jedynie tak: LOL, WUT?
    • iffy Inne matki 26.05.10, 11:50
      Ale o co w tym chodzi?
      straszny bełkot
    • weronika_z_pruszkowa gorzka prawda 26.05.10, 12:41
      Oj, jak ja to dobrze znam!
      Wlasnie od wczoraj jestem zielona z zazdrosci, ze znajoma mama nie
      posyla synka do zlobka, ze on juz mowi i ze miala odwage nie
      szczzepic.
      A przeciez widze ze zlobek dziala na mojego babla rozwijajaco, moj
      synek za to chodzi a szczepienia uwazam za potrzebne. Ale i tak
      zielona jestem od wczoraj, bo ona jest inna....
      Wszystkiego dobrego wszystkim Mamom! to nasz dzien!
    • bucefal_macedonski Inne matki 26.05.10, 13:03
      A krytykanci dalej czytają i nic nie rozumieją. O to o was właśnie. O
      niezadowoleniu pokolenia 25-35. Bez sensu? Stereotypowe? Po łebkach? Nie po
      polskiemu? Tajska zupa w kawiarni za egzotyczna? No właśnie, właśnie! Siedzi w
      źle wietrzonym biurze czytelnik, trzecią już godzinę raport w łordzie klepie i
      coś kijowy ten artykuł w GWnianej, no nie? Nic nie pasuje, marność nad
      marnościami...
    • gierkra Inne matki 26.05.10, 14:47
      Dokładnie tak jest, ludzie bardzo zazdroszczą sobie wszystkiego,
      zapominają o swoim szczęściu które tworzą z ukochanymi osobami tu i
      teraz. To taka nasza narodowa cecha?
    • white_lake Inne matki 26.05.10, 15:27
      Mniej więcej rozumiem, o co mogło chodzić autorce, choć ze stylem
      trochę przesadziła.
      Czasem mam podobne odczucia, choć w moim przypadku to raczej
      niepewność niż zazdrość. Wystarczy, że inna matka przyjdzie i powie,
      że jej dziecko się uczy grać na pianinie i od razu jestem zdołowana,
      bo moje nie i boję się, że go odpowiednio nie stymuluję. Zła matka,
      zaniedbane dziecko, wiadomo.
      Choć dziecko wcale nie chce grać, bo ma inne zainteresowania, poza
      tym i tak uważam, że kilkulatkom należy dać spokój, nie zmuszać do
      niczego, że sami prędzej czy później wpadną na to, co chcą robić.
      Wiem, że raczej dobrze robię i dumna jestem z mojego fantastycznie
      rozwiniętego dziecka, ale te myśli i tak się pojawiają. Zawsze za
      mało, zawsze nie tak, nie dość...
      Na szczęście udaje mi się je zwalczyć siłą świadomości, ale to
      bardzo męczy.
      Pozdrawiam wszystkie dość dobre matki ;)
    • gruby_i_chudy I ojciec i nie-ojciec 27.05.10, 13:13
      Pierwszy - ten wyższy i chudszy - siedzi już ponad kwadrans, na razie
      sam, z dużym piwem. Pije już drugie, jakby się gdzieś spieszył.
      Nerwowo patrzy w okno i obserwuje przejeżdżające samochody. Myśli o
      tym, że zazdrości temu grubemu, że się nigdzie nie spieszy. A gruby,
      jak zwykle się spóźnia.
      Do knajpy wchodzi spokojnie, zanim podejdzie do stolika zamówi
      jeszcze dużą szkocką. Nigdy nie pije szkockiej, ale gdy widzi się z
      chudym to chce mu zaimponować i pokazać, że go stać.

      Przeprasza chudego i opowiada, że taksówka stała w korku i, że dzieci
      nie chciały go puścić. Chudy nie ma dzieci, nie ma żony, nie ma
      takich problemów - myśli gruby. A Chudy myśli o swojej byłej,
      zostawiła go, bo za dużo pracował - tak powiedziała, ale chudy, wie,
      że była po prostu suką. Od tamtej pory nie spotkał drugiej takiej
      suki...
      ...takiej w której mógłby się zakochać... Dlatego spotyka ich wiele,
      ma nadzieję, że któraś w końcu będzie tą.

      Gruby natomiast jest po ślubie, to już piąty rok. Jego żony zazdrości
      mu pół Ursynowa - zdolna, piękna i z dobrej rodziny. Oczywiście chudy
      też mu zazdrości. Gruby nigdy nie mówił, że dla żony on się nie liczy
      - liczą się tylko dzieci. Mają dwójkę, chcieliby mieć jeszcze jedno.
      Gruby chętnie córkę, ale co za różnica? Może być trzeci syn. Żona
      pozaznaczała mu w kalendarzu kiedy ma owulację. Wtedy będzie musiał
      wrócić wcześniej z pracy. Między owulacjami seksu uprawiać nie można,
      bo plemniki się niszczą. Więc gruby uprawia ten seks sam, no czasami
      z komputerem.

      I tak siedzą - jeden pije piwo, a drugi szkocką. Rozmawiają o
      filmach, interesach, podatkach i polityce. A każdy słyszy coś innego.
      Chudy znowu awansował, ma u siebie w kancelarii pod sobą już 30 ludzi
      i jest jednym z najlepszych prawników w Polsce, a gruby nie rozumie
      nawet w czym się specjalizuje. Kolejna szkocka powiększa debet
      grubego. Ale nie żony. Bo z żoną mają rozdzielność finansową. Przed
      ślubem spisali intercyzę, jej rodzice wszystko świetnie przygotowali.
      Mieszkają w ich starym mieszkaniu na Ursynowie, chociaż on wolał
      swoje mieszkanie na Woli. Ale kto by go słuchał? I chudy zazdrości mu
      teściów, bo wie, że gruby nie musi się martwić o mieszkanie... ...bo
      teściowie zawsze pomogą. Teściów to ma na poziomie. A chudy to nawet
      teściów nie ma. Ehhh. Ile gruby by dał, żeby nie mieć teściów.

      Gruby prowadzi firmę. Doradztwo podatkowe. Kiedy razem studiowali
      gruby miał już kilkunastu klientów. Na studiach był królem. No i
      wtedy nie był gruby. I miał Alfę Romeo Spider. Kupił ją za pierwszy
      duży kontrakt. A w latach 70.tych, bo z tych lat była Alfa, to
      wszystko było inaczej! Nawet Alfa Romeo się nie psuła. No i ma tę
      Alfę gruby cały czas, bo firma mu nie idzie i nie stać go na inny
      samochód, a chudy zazdrości mu tej Alfy. Bo jedyne co mu zostało ze
      studiów to express do kawy, który kupił ze swoją byłą na spółkę.

      Chudy nie ma samochodu, ma na użytek firmowe BMW, bardzo fajne. Gruby
      bardzo chciał mieć takie BMW, a jeszcze bardziej chciałby je użyczać.

      Siedzą i piją. Chudy w swoim nowym garniturze od Zegny. Wisi na nim
      ten garnitur, bo przez tę pracę no i brak żony, on ciągle chudnie.
      Tak szczerze mówiąc to już dawno by kopnął swojego szefa, który go
      wyzywa i nie szanuje. Ale kto go zatrudni? No i kto mógłby mu tyle
      zapłacić, żeby starczyło mu na raty mieszkania na Powiślu? Z drugiej
      strony - myśli chudy - może by je sprzedać. Bo chudy i tak tam prawie
      nie bywa, a jak bywa to siedzi w kuchni, a 130 metrów jest
      nieużywane. Gruby natomiast jest w jeansach, zdążył się przebrać.
      Chyba też schudł, bo się dopiął. Gruby nie spłaca kredytu za
      mieszkanie ale jego dzieci chodzą do amerykańskiej szkoły. To bardzo
      dobra szkoła, żonie polecili ją znajomi teściów. Podobno dziecko po
      skończeniu takiej szkoły ma 3-4 letnią przewagę nad takimi ze szkół
      państwowych. Chudy widzi jak żona grubego i gruby świetnie wychowują
      dzieci, a on sam tych dzieci nawet nie ma. A gruby wie, że te 3-4
      lata kosztują go rocznie ponad 100 tys. złotych. Zapłaci ponad
      połowę, resztę pożyczy od banku, trochę od znajomych. W przyszłym
      roku zastanowi się co z tym zrobić, a może jeszcze ze dwa lata
      pociągnie na debecie?
      • taka-sobie-mysz Re: I ojciec i nie-ojciec 28.05.10, 08:24
        Fajnie napisane:-)
      • alpepe Re: I ojciec i nie-ojciec 02.06.10, 19:24
        fajne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka