zoria_polunocznaja
15.11.10, 09:57
Jejku. Ale cała ta wrzawa rozbija się przecież właśnie o to, że każdy człowiek ma prawo do swojego zdania, nie istnieje jedno, obowiązujące wszystkich zdanie. Kobiety, matki walczą o bycie docenionymi, o uznanie ich pracy, te, które zostają w domu z dziećmi bo tego chcą, wolałyby, żeby nie postrzegać ich jako niewolnic, wykonujących bezmyślnie bezsensowne czynności. Taka książka i takie słowa powodują, że szala przechyla się na ich niekorzyść. Bo książka to przecież "Coś". Nie czyjaś wypowiedź na forum, tylko dzieło, wydrukowane, sprzedawane. Mojej wypowiedzi przecież nie wydrukują księgarnie w całym kraju, więc moje zdanie jest gorsze, słabsze, mniej ważne.
Dlatego część kobiet jest sfrustrowana i wściekła na panią Rachel Cusk, dlatego obrzucają ją błotem, bo błoto i obelżywe określenia są mocniejsze niż zwykłe słowa.
Mnie troszkę to wisi, ale rozumiem żal i rozczarowanie grupy niepracujących matek, które i tak są przez wszystkich niedoceniane, a tu jeszcze taki klops ;) tym, które poczuły się dotknięte tym wywiadem, podpowiem (a sama jestem mamą wychowującą dzieci w domu i aktualnie niepracującą) - najważniejsze jest, żebyśmy my czuły się z tym dobrze, żeby to była nasza decyzja, żeby doceniali nas najbliżsi (jeśli tego nie robią, warto im przypomnieć o tym i owym od czasu do czasu ;)). Pani Cusk czuła się źle, widocznie jej nie pasowało, ale to nie oznacza, że tak muszą mieć wszyscy. Na tym polega wolna wola i różnorodność.
Nie dajmy się zwariować :)