Dodaj do ulubionych

Anioły kojarzą się źle

12.11.05, 11:01
Dobrze, że ten artykuł się ukazał. Uświadamia coś, czego wielu ludzi nie chce
przyjąć - że dzieci też umierają na nowotwory. Trzeba przełamać to tabu,
informować, uczulać rodziców, bo to oni najprędzej zauważą, że z dzieckiem
źle się dzieje. Niecały miesiąc temu odeszła trzyletnia córeczka mojej
koleżanki. Miała neuroblastomę. Chorowała 13 miesięcy. Teraz jej Mama próbuje
zorganizować kampanię informacyjną dla rodziców "świeżo po diagnozie" -
przerażonych, zagubionych, zdezorientowanych. Nie każdy trafia do szpitala
Pani Doktor Stolarskiej, nie każdy może liczyć choćby na rzeczowe informacje.
A są one naprawdę potrzebne - wtedy dziecko ma większe szanse a jeśli już
ich nie ma - Rodzice pozwalają Mu godnie odejść.
Obserwuj wątek
    • dragonais Re: Anioły kojarzą się źle 12.11.05, 12:19
      To zawsze jest przykre... Ale zawsze może być mniej przykre, i od lekarza
      prowadzącego zależy najwięcej. Najwięcej, czyli dominujące uczucia po
      diagnozie, w czasie choroby, i po śmierci.
      Mam 18 lat,od swojego urodzenia byłam w szpitalu przez 15 min - na próbie
      dostania sie na prześwietlenie.
      Moi rodzice pomagali nie raz dzieciom z hospicjów. Ja też będę to robić, bo
      każdy człowiek, nawet jeśli ma odejść, ma prawo do pogosnej śmierci w
      świadomości. Głęboko podziwiam i szanuję panią Małgorzatę Stolarską, i życzę
      jej jak najwięcej sukcesów w leczeniu dzieci, które sa przyszłością nas
      wszystkich, a jest ich coraz mniej...
      • gosiapasz Re: Anioły kojarzą się źle 07.12.05, 13:05
        Najbardziej bolesne jest to, ze nowotwory dotykaja niewinne dzieci. Dziekuje
        Pani Doktor za jej ofiarnosc i milosc okazywana tym maluchom.
    • mama_do_kwadratu Re: Anioły kojarzą się źle 12.11.05, 12:35
      Dobrze, że są tacy ludzie, jak Ciocia Małgosia.
      Dobrze, że o tym mówicie.
      Dziękuję.
      • graga05 Re: Anioły kojarzą się źle 13.11.05, 01:18
        Dlaczego psychika czlowieka jest tak zle skonstruowana.? Jakikolwiek, byle
        jaki tekst potrafi zainteresowac 500 forumiwiczow. Ten jakos nie chce
        zainteresowac.
        • jahortus Dziękuję wspaniałej p.dr M.Stolarskiej,chylę czoła 13.11.05, 10:50
          myślę, ze dokument o wspaniałości CZŁOWIEKA wobec porażających opisanych
          sytuacji -o nieuleczlnie chorych dzieciach-poruszył każdego czytającego;
          Dobrze jest spotkać dobrego człowieka,gdy los niedobry.Dziękuję ,że Pani jest
          Pani Doktor!
        • justymon ludzie nie komentują... 13.11.05, 10:50
          Moze dlatego, ze ludzie boją sie raka...
          Ja sama unikalam takich artykułów, bo bałam sie irracjonalnie, nie wiem czego.
          Czytam je dopiero od roku, odkad sama leczę się na raka.
          I jestem poruszona głęboko. Bo wiem, że czasem ważniejszy od chemii czy czegoś
          tam stricte medycznego jest stosunek lekarza-onkologa do pacjenta.

          Nie zgadzam się całym moim jestestwem na chorowanie dzieci.
          • mariareis Re: ludzie nie komentują... 13.11.05, 17:02
            Pomyślcie o tym, że jak mało jest ludzi takich jak lekarka opisana w artykule
            (bo przecież to, że napisali o niej w gazecie świadczy o tym, że jest
            wyjątkiem). Ile jest dzieci i rodziców, którzy nigdy nie zetkną się z
            odpowiednim podejściem drugiego człowieka w takiej sytuacji - mnie to właśnie
            przeraża najbardziej.Mój syn był tylko raz w szpitalu, zwykłym, nie
            onkologicznym, na obserwacji po wypadku;trwało to tylko dwa dni i nic mu nie
            było, poza tym przez cały dzień miał obstawę zmieniających się babć i tatusia
            (ja kurowałam się po wypadku gdzie indziej) - ale gdy na noc musiał zostać sam
            w szpitalu... Płakałam wyobrażając sobie jego samotność i lęk.Sama też byłam
            pacjentką i wiem jak człowiek jest wtedy czuły na zachowania innych, jak odarty
            z godności i jak każdy przyjazny gest ma znaczenie. Choroby i śmierć będą
            zawsze, tego nie zmienimy, ale możemy zmienić swoje zachowanie.chciałabym już
            więcej nie czytać artykułów o dobrych, ludzkich lekarach i pielęgniarkach -
            chciałabym, żeby to była nudna norma.
        • procesor Re: Anioły kojarzą się źle 15.11.05, 23:20
          graga05 napisała:
          > Dlaczego psychika czlowieka jest tak zle skonstruowana.? Jakikolwiek, byle
          > jaki tekst potrafi zainteresowac 500 forumiwiczow. Ten jakos nie chce
          > zainteresowac.

          wiesz
          ciężko pisac gdy łzy kapia na klawiature..
          • barracuda7110 Re: Anioły kojarzą się źle 29.01.06, 00:45
            Dokładnie...

            Chylę czoła przed Panią Małgorzatą.
        • aripka Re: Anioły kojarzą się źle 18.11.05, 13:55
          bo boimy się śmierci. Bo nie potrafimy o niej rozmawiać. Pamiętacie "Oskar i
          Pani Róża", gdzie Oskar z żalem mówi, iz rodzice z nim nie rozmawiają, a tylko
          przynoszą prezenty. I nikt nie ma prawa mieć do nich o to pretensji. Śmierć
          stała się instytucjonalna. Komu danym jest umrzeć w domu, we własnym łóżku,
          otoczony najbliższymi? Musimy się wiele nauczyć. Zaczynając od nas samych. To
          bardzo trudne...
          • sowikoj Re: Anioły kojarzą się źle 26.11.05, 22:30
            Masz rację!
    • kadriana Re: Anioły kojarzą się źle 13.11.05, 17:43
      To bardzo wazny artykul. Dziekuje bardzo za niego.To wspaniale ze sa tacy
      ludzie ktorzy bezinteresownie pomagaja.
    • monami5 ....... 13.11.05, 19:46
      To piękny i jakże potrzebny artykuł..... może uświadomi choć paru następnym osobom, że cierpienie i
      choroby dotykaja wszystkich niezależnie od wieku...... podziwiam Panią Doktor Małgorzatę i życzę jej z
      całego serca zdrowia, sił oraz dalszej wytrwałości w walce o każde, najmniejsze nawet życie....
      • anka1 Re: ....... 14.11.05, 10:49
        gdyby takich lekarzy jak dr Stolarska bylo wiecej inaczej wygladaloby zycie
        pacjentow i ... ich smierc, gdy nie ma juz ratunku ...
    • ewapolawska Re: Anioły kojarzą się źle 15.11.05, 13:08
      okropna praca, nie umiałabym patrzeć na cierpienie takich małych szkrabów
      podziwiam p.D. Stolarską
      • dorka1976 Re: Anioły kojarzą się źle 16.11.05, 13:59
        Powiem wam tak, to ze ludzie nie czytają lub przerywają na poczatku (to
        częsciej - gwarantuję!) to tak samo jak z programem na TVP 2 "Kochaj mnie"
        Ludzie boją się wzruszeń. Nie chcą myśleć o dzieciach po programie, po
        artukule. Chcą spokojnie spać myślę, bez wewnętrznego płaczu i buntu, który
        zaistnieje. Buntu przeciw chorobie dzieci. Buntu przeciw ich samotności w
        chorobie i tej fizycznej też, gdy porzucają rodzice. Nie ma nic gorszego na
        świecie niż śmierć dziecka. NIC potem już nie ma. I ja która mam dziecko od 10
        mcy wiem to, ze moje dramaty i problemy to żadne problemy, ale dopiero teraz to
        czuję, powoli też oswajam lęki że coś mojemu dziecku może się przydarzyć. I
        oglądam "kochaj mnie" i czytał artukuły do końca, płaczę, ale pomagam choć
        ciutkę, wpłacając drobne na podane konta, choć tak ...Chylę czoło przed Panią
        Gosią i przed rodzicami umierających dzieci... To tylko wielka miłość może
        nauczyć ich zgody na spokojne odejście dzieci.. ja sobie tego nie wyobrażam
    • pentera Re: Anioły kojarzą się źle 26.11.05, 00:10
      Bardzo piękny i poruszający artykuł, siadziałam i płakałam. Mam nadzieję, że strata dziecka mnie nie dotknie, bo ja bez mojego Miśka nie potrafię żyć. Czasami mój mąż śmieje sie ze mnie jak planuję naszą przyszłość jak to Misiek będzie dorosły , założy rodzinę, będzie miał dzieci, staram nie dopuszczać do siebie myśli, że mogłoby być inaczej. Nie dawno przeszłam zapalenie węzła chłonnego. Tydzień który spędziałam wyobrażająć sobie co to jest, był dla mnie straszny. Dobrze, że są tacy ludzie, którzy potrafią wykazać się asertywnością,wrażliwością, bardzo Pani Dr.Stolarskiej dziękuję.
    • hannabar Re: Anioły kojarzą się źle 13.12.05, 18:06
      My jako dorośli nie jesteśmy zupełnie przygotowani na zmiany na gorsze w naszym
      życiu.Nie umiemy sobie z nimi radzić.Więc jak możemy pomagać komuś?Zwłaszcza
      DZIECKU?Choroba jest tragedią dla wszystkich.Choruje cała rodzina,chociaż
      wiadomo,że to ONO jest największą ofiarą.Skąd bierze mądrość,spokój,zdolność
      akceptacji stanu w którym się znalazło?Z KONIECZNOŚCI!BO PRAKTYCZNIE ZOSTAŁO
      SAMO!
      • heroina77 Re: Anioły kojarzą się źle 29.01.06, 09:07
        Czytalam i plakalam....dobrzeze sa tacy ludzie jak dr Stolarska......Chcialabym
        zeby takie podejscie bylo na oddzialach onkologii ´dla doroslych´....tam ludzie
        umieraja na oczach wszystkich......dla lekarzy chory to kolejna pozycja w
        ponurych statystykach.......oni dokladnie wiedza kiedy chory odejdzie....a
        pomimo tego zostawiaja go sam na sam z tym co ma nastapic......na oddzialach
        hematologii powinien byc dyzurujacy psycholog, wolontariusz.....i powinny byc
        izolatki dla osob odchodzacych.......
        • aaj3 Re: Anioły kojarzą się źle 11.02.06, 13:06
          Wiem że to niewiele,ale życzę dr.Stolarskiej wielu sukcesów w leczeniu i w życiu
    • degaux Re: Anioły kojarzą się źle 29.03.06, 22:59
      Co za piękny Człowiek....
      Nisko się przed Nim kłaniam. Adam
    • zapraszam_ciebie Re: Anioły kojarzą się źle 31.03.06, 03:19
      Witaj

      Mnie z chlodnymi nordycznymi blondynkami ja Królowa Lodu Andresena.

      Nie to co smagle cienolice diablice...

      Zapraszam Ciebie
      gg 1728585
    • volandina Re: Anioły kojarzą się źle 18.04.06, 09:26
      Czytam i płaczę choć dawno mi się to nie zdarzyło. Krótkie życie chorego na
      raka dziecka nie jest tak przerażające jak znieczulica otaczających je ludzi.
      Na szcęście są ludzie tacy jak dr, Stolarska i to oni są miarą człowieczeństwa.
      Nie jest to łatwa rola. NIe wiem jak zachowałabym się w obliczu śmierci takiego
      dziecka. Znamienne jest to, że nawet księża nie wytrzymują (jak małej muszą być
      wiary). Chylę czoło i dziękuję stokrotnie ciociu Małgosiu.Przywraca mi pani
      wiarę w człowieka! POzdrawiam serdecznie i życzę powodzenia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka