Dodaj do ulubionych

Kroniki wigilijne

24.12.05, 19:58
LeTka przesada. Zaczęłam toto czytać od 53-go roku, bo w 55-tym sie urodziłam.
I odkąd pamiętam wigilia była obchodzona.W każdym domu (to zrozumiałe) ale i w
TV (u mnie w domu od 1961 r)była pokazywana. I te wieczory z kolędami,
pastorałkami,spotkaniami z zachowującymi tradycję rodzinami - do znudzenia.
Nabrałam od tamtych czasów nawyku nieogladania tv w święta, bo wiadomo -
będzie mdło uroczyście. I tak samo jest do tej pory. Jeszcze tylko doszły do
tego takie badziewiaste artykuły prasowe.
Obserwuj wątek
    • mathyy Re: Kroniki wigilijne 25.12.05, 07:46
      zaczelas czytac w 53 i jeszcze masz klopot ze zrozumieniem tekstu - dluga droga
      edukacji za toba, gratuluje. jesli do tego jeszcze dodac ze urodzilas sie w 55
      to w 53 pewnie czytalas jako plemnik i zygota w planach - imponujace. naprawde
      historia czytania w twoim wykonaniu zrobila na mnie imponujace wrazenie...

      (od razu mowie zebys sie nie trudzila odpisujac mi jakies zlosliwosci, poniewaz
      urodzilem sie troche pozniej i sztuki czytania jeszcze nie posiadlem....)
      • mikronezja Ty za to jesteś powstałeś z plemnika dyslek- 25.12.05, 19:54
        tycznego ! Nie rozumiesz co czytasz, zaczęła czytać od 1953 roku (czyli tego
        nagłówka w tekście)
    • hajota Re: Kroniki wigilijne 25.12.05, 11:25
      Jestem plus minus z pokolenia canii i w całej rozciągłości potwierdzam to, co
      napisała.
      A komentatorowi życzę nabycia umiejętności czytania ze zrozumieniem.
      • vontrompka ale 25.12.05, 12:47
        Ogorek pisze o 1946 i 1953

        to byla przeciez zupelnie inna epoka niz przywolywany przez Was 1955

        albo jeszcze pozniejsze lata - skoro urodziliscie sie dopiero w 1955, to nie
        mozecie pamietac stalinizmu, tak? czy jednak sie myle?

        pozdrawiam swiatecznie


        --
        vontrompka
        • zkyc Re: ale w 1951... 25.12.05, 12:56
          ....był dziadek mróz i portret bieruta, przed którym dzieci w przedszkolu
          mówiły "bierut, bierut daj cukierka!" i oczywiście zza porteretu cukierki
          wylatywały - takie landrykowate i kolorowe, opakowane w przezroczystą cynfolię
          (?!) i bardzo mocno szeleszczącą. Czy ktoś pamięta takie rzeczy?????????
        • wj_2000 Re: ale 25.12.05, 15:33
          Pierwsza Wigilia jaką pamietam, była jeszcze za okupacji - 1944 rok.
          Te powojenne mam więc wszystkie przed oczami. Facet sieje nachalną propagandę.
          Za Bieruta nie umieli tak obrzydzać "sanacji" jak to czyni sie dzisiaj z
          obrzydzaniem Polski powojennej (najpierw, jeszcze RP, potem zwanej PRL).
          Telewizję oglądałem od 1957 roku i tematyka Bożego Narodzenia zawsze była
          obecna. Zawsze były ferie BożeNarodzeniowe w szkole, place pełne choinek.
          Wstydź się Ogórek. Zaprzedałeś duszę Złotemu Cielcu.
          • miroslawa_potrzeba Re: ale 25.12.05, 18:35
            wj_2000 napisał:

            > Pierwsza Wigilia jaką pamietam, była jeszcze za okupacji - 1944 rok.
            > Te powojenne mam więc wszystkie przed oczami. Facet sieje nachalną propagandę.
            > Za Bieruta nie umieli tak obrzydzać "sanacji" jak to czyni sie dzisiaj z
            > obrzydzaniem Polski powojennej (najpierw, jeszcze RP, potem zwanej PRL).
            > Telewizję oglądałem od 1957 roku i tematyka Bożego Narodzenia zawsze była
            > obecna. Zawsze były ferie BożeNarodzeniowe w szkole, place pełne choinek.
            > Wstydź się Ogórek. Zaprzedałeś duszę Złotemu Cielcu

            bzdury piszecie...
            przeciez to satyra...
            ps
            poza tym piszemy: (Komu? Czemu?) Złotemu Cielcowi - wstyd, dekinacji nie znac a moze to propaganda??;-D
            a fe!!
          • wikul Re: ale 25.12.05, 21:15
            wj_2000 napisał:

            > Pierwsza Wigilia jaką pamietam, była jeszcze za okupacji - 1944 rok.
            > Te powojenne mam więc wszystkie przed oczami. Facet sieje nachalną
            propagandę.
            > Za Bieruta nie umieli tak obrzydzać "sanacji" jak to czyni sie dzisiaj z
            > obrzydzaniem Polski powojennej (najpierw, jeszcze RP, potem zwanej PRL).
            > Telewizję oglądałem od 1957 roku i tematyka Bożego Narodzenia zawsze była
            > obecna. Zawsze były ferie BożeNarodzeniowe w szkole, place pełne choinek.
            > Wstydź się Ogórek. Zaprzedałeś duszę Złotemu Cielcu.


            Jeżeli pierwszą wigilię pamiętsz z 1944 roku to masz ok.67 lat i prawdopodobnie
            należałeś do gorliwych budowniczych a nastepnie właścicieli Polski Ludowej.
            Stąd pewnie ten relatywizm historyczny. Normalne warunki i wielkie możliwości,
            z których pewnie skwapliwie korzystałeś, mogłeś odnależć w specjalnych sklepach
            i przydziałach. Kto w 1957 r. ogladał telewizję ? Na szczęście żyja jeszcze
            ludzie którzy pamietają w jaki sposób obrzydzali historię (w tym i sanację)
            twoi towarzysze partyjni. Nie trudno sprawdzić. Zajrzyj na strony :
            pp-prl.webpark.pl/#
            www.polskaludowa.com/index.htm
            www.socjalizm.boo.pl/pliki/muzeum/page1.htm
            republika.pl/piowrz/pprl.htm
            republika.pl/printo/warszawa/
            www.polskaprl.rejtravel.pl/prl.htm
            Jak wglądały place pełne choinek pamietam doskonale. Stosy drapaków wycietych
            jak leci z połaci młodego lasu. Przerzucane przez klientów z miejsca na
            miejsce. Ferie owszem były ale "zimowe" i z Dziadkiem Mrozem a nie
            bożonarodzeniowe z Mikołajem.
            Satyryczny i syntetyczny opis Ogórka odpowiada ówczesnym realiom.
            Byłych właściciele Polski Ludowej, którzy wyidealizowali sobie jej portret,
            nic nie przekona, młodych dociekliwych ludzi mogą przekonać zdjęcia, teksty
            i opisy z linków podanych wyżej.
    • stinger47 bez przesady 25.12.05, 11:38
      tez troche juz zyje. od 1954. i jak pamietam to zawsze wigilia byla obchodzona
      tradycyjnie. nie pamietam zadnych przeszkod robionych komukolwiek z tej
      przyczyny. nie znam tez nikogo kto by w sposob ostentacyjny pokazywal swoja
      niechec do tego swieta. to raczej dzisiaj zdarzaja sie takie przypadki.
      • elazosia Re: bez przesady 25.12.05, 12:43
        Oczywiście,że wigilia była zawsze.Pamiętam,bo w 1955r miałam trochę lat.Choinka
        zielona,pachnąca, do sufitu/3m/oblepiona
        cukierkami,ciasteczkam,jabłuszkami,orzechami,oczywiście resztą świecidełek i
        wszyscy uśmiechnięci,radośni,życzliwsi.Mniej na stole,ale więcej w sercach!!!To
        dopiero były święta.Normalne,życzliwe,ludzkie,szczęśliwe święta.I oczywiście
        pasterka,na którą zawsze chodziłam z rodzicam.I nikt nikomu niczego nie
        zabraniał.
        • jahortus prawdąjest ciepło rodzinnej Wigilii i załganie PRL 25.12.05, 12:57
          żyjąc w normalnej rodzinie jak Elazosia ,pamiętam ciepłe rodzinne,religijnie
          piękne święta ...a potem bywało ,że w pracy były OBOWIĄZKOWE zebrania w Wigilie
          do 16-17 godziny,przy normalnej pracy do 15 w inne dni....I nie gloryfikujmy u
          Boga załganych czasów PRL-owskiej propagandy../ tylko beneficjenci tamtego
          ustroju i ludzie wyjątkowo- za przeproszeniem- ubodzy rozumem zachwalaja tamte
          czasy /;natomiast zrozumiałe jest rozczulenie i wspomnienia młodości.
          I znam niejednego komuszka(lub wiernego inaczej) co stołek utracił za
          ochrzczenie dziecka lub ślub w odległym kościółku- po kryjomu (...a jednak)
          • stinger47 bredzisz kolego!! 25.12.05, 13:37
            nikt nie wychwala tamtych czasow. fakt jest tylko taki ze swieta byly
            obchodzone tradycyjnie i bez przeszkod, zadnych zebran w wigilie nie bylo, w
            pracy dzielono sie oplatkiem, w wigilie przewaznie pracowalo sie krocej. i nie
            ma to nic wspolnego z zachwalaniem tamtego systemu.
          • wdakra Re: prawdąjest ciepło rodzinnej Wigilii i załgani 25.12.05, 13:45
            jahortus napisał:

            > żyjąc w normalnej rodzinie jak Elazosia ,pamiętam ciepłe rodzinne,religijnie
            > piękne święta ...a potem bywało ,że w pracy były OBOWIĄZKOWE zebrania w Wigilie
            >
            > do 16-17 godziny,przy normalnej pracy do 15 w inne dni....

            Chyba żyliśmy w innym kraju albo piszesz o innych czasach, niż te, kiedy ja
            pracowałam. Nie pamiętam żadnych zebrań w wigilijne popołudnie, natomiast
            pamiętam, że właśnie w Wigilię z reguły kończyliśmy pracę wcześniej. Nie było to
            uregulowane ustawowo, ale taki był zwyczaj. Pamiętam też, że wcześniej, kiedy
            byłam dzieckiem, podobnie było w pracy mojego ojca.

            > I nie gloryfikujmy u
            > Boga załganych czasów PRL-owskiej propagandy..

            A obecna propaganda nie jest załgana?

            > / tylko beneficjenci tamtego
            > ustroju i ludzie wyjątkowo- za przeproszeniem- ubodzy rozumem zachwalaja tamte
            > czasy /;

            Wygląda na to, że tych beneficjentów było znacznie więcej, niż jest
            beneficjentów obecnego systemu. Ci ostatni plują bez umiaru na PRL i komuchów,
            żeby usprawiedliwić wzbogacnie się kosztem współobywateli wmawiając im i sobie,
            że aktualnie i tak jest lepiej, niż było wtedy. I twierdzą, że jeśli ktoś się
            dał oszukać, zamiast korzystać z okazji i nakraść,ile się tylko da, to znaczy,
            że jest ubogi rozumem lub należy do tych koszmarnych komuchów.

            > natomiast zrozumiałe jest rozczulenie i wspomnienia młodości.
            > I znam niejednego komuszka(lub wiernego inaczej) co stołek utracił za
            > ochrzczenie dziecka lub ślub w odległym kościółku- po kryjomu (...a jednak)

            A ja znam takich, którzy chrzcili dzieci i brali śluby we własnej parafii i nie
            przeszkodziło im to piastować całkiem wysokich stanowisk. Zdarzali się,
            oczywiście, tacy, którzy robili z tego problem. Jak wiatr zmienił kierunek, to w
            tempie ekspresowym załatwili sobie wszystkie możliwe sakramenty, zajęli pierwsze
            ławki w kościołach, na klęczkach pchali się do całowania papieskiego pierścienia
            i zaczęli robić problemy niedość pobożnym .
            • autumn_mist Re: prawdąjest ciepło rodzinnej Wigilii i załgani 25.12.05, 17:10
              > Wygląda na to, że tych beneficjentów było znacznie więcej, niż jest
              > beneficjentów obecnego systemu. Ci ostatni plują bez umiaru na PRL i komuchów,
              > żeby usprawiedliwić wzbogacnie się kosztem współobywateli wmawiając im i
              sobie,
              > że aktualnie i tak jest lepiej, niż było wtedy. I twierdzą, że jeśli ktoś się
              > dał oszukać, zamiast korzystać z okazji i nakraść,ile się tylko da, to znaczy,
              > że jest ubogi rozumem lub należy do tych koszmarnych komuchów.

              Prawda! Z ta mala uwaga, ze ci, ktorzy w chaosie transformacji na poczatku lat
              90-tych porobili "biznesy", czyli nakradli i naoszukiwali, to byli najczesciej
              ci sami ludzie, ktorzy wyslugiwali sie Moskwie. Jedna i ta sama SB-cka holota!
              Teraz jest juz ich nieco mniej, coraz wiecej ludzi robi interesy w miare
              uczciwie, Polska otwiera sie na swiat, sytuacja normalnieje. Ale ci, ktorzy
              nakradli w latach 90-tych sa teraz szanowanymi biznesmenami - i to ludzi boli!
              Nie razi to, ze ktos jest bogaty, bo ciezko zapracowal na dobrobyt. Ale ludzie
              widza w swojej okolicy kto i jak sie dorobil. Te czerwone szuje przefarbowaly
              sie z miejsca na liberalow i teraz glosza, ze najwazniejsze jest to, czy ktos
              ma pieniadze czy nie, bo mamy kapitalizm. Tylko, ze w dojrzalym kapitalizmie do
              pieniedzy dochodzi sie praca (ciezka), a oni rozkradli majatek panstwowy!
              Dlatego nie bede "z definicji" czcil przedsiebiorcow jak swiete krowy, jak sie
              oni tego domagaja, nie patrzac im na rece. Bo w Polsce jest (dzieki PRL-owi)
              jeszcze mnostwo patologii.
              • mikronezja Tak dochodzi się do pieniędzy ciężką pracą ... 25.12.05, 20:10
                ale innych ludzi ! Wartość dodana powstaje z pracy innych ludzi, a że suma
                pieniędzy na rynku musi zostawać prawie stała to wartość dodana jednym musi być
                wartością ODJĘTĄ innym !

                W uproszczeniu:

                SUMA=N*Z1+M*Z2=const

                gdzie

                N - liczba zarabiających dużo
                Z1 - zarobki dużych
                M - liczba zarabiających mało
                Z2 - zarobki zarabiających mało

                Choćby ci z grupy M się zesr... od ciężkiej, wydajnej i uczciwej pracy to nie
                przejdą masowo do grupy N, bo grupa N by straciła więc tak urządza system by to
                było niemożliwe (dla własnego dobra).

                Nie opowiadajmy bajek ! Żaden z grupy N nie zrezygnuje dobrowolnie z wyjazdów,
                basenów, przywilejów itp po to by kilku z grupy M się wzbogaciło.
                Jedyne co można zrobić to zwiększyć SUMĘ ale by to zrobić to trzeba albo mieć
                pieniądze na nowe technologie albo kogoś najechać i doić (jak to kiedyś robiły
                kraje kolonialne, żyjące teraz z zapasów, które zresztą się wyczerpują).
      • dwatrzy3 Re: bez przesady 25.12.05, 12:46
        przecie to zarty Ogorka na podstawie 'smiesznych' kronik!!! gratuluje wszystkim
        co pouczaja na temat czytania ze zrozumieniem!!
        i darujcie sobie licytacje kto jaki rocznik i co pamieta- efekt jest taki, ze
        starzy tacy i nic nie kumaja-brawo!
        WESOŁYCH I ZDROWYCH!!
        • jawix Re: bez przesady 25.12.05, 14:04
          Troche dziwne to co czytam bo mam kroniki z lat tuz po wojnie gdzie jest
          m.in.:"wrocila na ulice Lublina tradycyjna szopka ktora niemiec surowo
          przesladowal..." i potem "gwiazda betlejemska znow staje sie gwiazda pokoju i
          zbratania..." (fakt ze w tej ostatniej dziela sie oplatkiem zolnierze polscy -
          ojciec i syn oraz zolnierze radzieccy-jest tez choinka i rodzina przy stole)w
          tych kronikach jest takze oplatek i odznaczenia w szpitalu polowym ktore
          wrecza "Rola" wraz z "Walterem" i jeszcze prezydentem KRN Boleslawem Bierutem -
          jest tez o dzieciach ktore przygotowuja paczki dla zolnierzy na froncie (to
          takze wczesne kroniki)-jako "obywatelski komitet GWIAZDKI zolnierskiej" i
          tyle...WESOLYCH SWIAT!
          • wikul Bez przesady 25.12.05, 21:36
            jawix napisał:

            > Troche dziwne to co czytam bo mam kroniki z lat tuz po wojnie gdzie jest
            > m.in.:"wrocila na ulice Lublina tradycyjna szopka ktora niemiec surowo
            > przesladowal..." i potem "gwiazda betlejemska znow staje sie gwiazda pokoju i
            > zbratania..." (fakt ze w tej ostatniej dziela sie oplatkiem zolnierze polscy -

            > ojciec i syn oraz zolnierze radzieccy-jest tez choinka i rodzina przy stole)w
            > tych kronikach jest takze oplatek i odznaczenia w szpitalu polowym ktore
            > wrecza "Rola" wraz z "Walterem" i jeszcze prezydentem KRN Boleslawem
            Bierutem -
            >
            > jest tez o dzieciach ktore przygotowuja paczki dla zolnierzy na froncie (to
            > takze wczesne kroniki)-jako "obywatelski komitet GWIAZDKI zolnierskiej" i
            > tyle...WESOLYCH SWIAT!


            Fantastycznie, sielanka ! Jak było naprawdę przeczytaj np. w tym kalendarium,
            www.polskaludowa.com/kalendarium/1944-1950.htm , ja tylko wybrałem jedną
            pozycję :

            "23 stycznia 1949
            Wydanie dekretu ograniczającego publiczne uprawianie kultu religijnego."

            P.S.Przez kilka lat po wojnie (mniej wiecej do 1948 r.), rzeczywiscie władza
            uczestniczyła w życiu religijnym. Ale to był krótki epizod.
            • stinger47 a co tu ma do rzeczy wladza 25.12.05, 23:01
              a co tu ma do rzeczy wladza. czy uczestniczyla czy nie. ludzie i tak
              uczestniczyli. im wladza mniej tym ludzie wiecej
              • wikul Re: a co tu ma do rzeczy wladza, a to ma ... 25.12.05, 23:42
                stinger47 napisał:

                > a co tu ma do rzeczy wladza. czy uczestniczyla czy nie. ludzie i tak
                > uczestniczyli. im wladza mniej tym ludzie wiecej



                Jeżeli nie znasz tych czasów to nie pisz. Mogę ci przypomnieć co powiedział
                Cyrankiewicz co to jest(była) władza i co władza może zrobić z każdym :
                „...kto podniesie rękę na władzę ludową to mu tę rękę władza ludowa odrąbie w
                interesie klasy robotniczej...”
        • wj_2000 Re: bez przesady 25.12.05, 15:38
          dwatrzy3 napisał:

          > przecie to zarty Ogorka

          Wyjątkowo wredne i mało śmieszne.
          A Ty kto? Jego kolega z Redakcji Gadzinówki Wybiórczej?
          • funia81 Re: bez przesady 25.12.05, 20:52
            > > przecie to zarty Ogorka
            >
            > Wyjątkowo wredne i mało śmieszne.

            Za to ty z ta opinia jestes smieszny tak, ze boki zrywac. Jak na dloni widac, ze
            o poczuciu humoru decyduje IQ. Przyjmij, prosze, swiateczne wyrazy wspolczucia.
            Nie, to nie mial byc zart.
        • hajota Re: bez przesady 25.12.05, 22:02
          dwatrzy3 napisał:

          > przecie to zarty Ogorka na podstawie 'smiesznych' kronik!!! gratuluje wszystkim
          > co pouczaja na temat czytania ze zrozumieniem!!

          Może mam osobliwe poczucie humoru, ale jakoś nie śmieszą mnie satyrycy, którzy
          metodą przerysowywania faktów walczą z dawno pokonanym przeciwnikiem. Tak jak za
          PRL-u nie śmieszyły mnie żarty z sanacji.
      • ufo54 nie ma przesady 25.12.05, 14:42
        Nawet jak ktoś urządzał wigilię to się z tym nie obnosił. W szczególności ci,
        którzy starali się robić karierę. Ale gorliwi członkowie partii też dzieci
        chrzcili tylko w innych miejscowościach. Ale to było po Stalinie bo wcześniej
        nie pamiętam.

        - Widzisz synku, w noc świętojańską kwitnie kwiat paproci, który normalnie nie
        kwitnie, gdyż ma zarodniki. Gadają ludzkim głosem krowy, konie i świnie...
        - To chyba tylko w wigilię.
        - W wigilię, to te wierzące."
    • wroxi Co za bzdury!? Po pierwsze nie obowiazywala 25.12.05, 18:17
      Co za bzdury!? Po pierwsze nie obowiazywala
      zadana doktryna, ze bog nie istnieje,
      kosciol polski kwitl bardziej od kosciolow w innych
      panstwach europejskich, a od religii i tych wszystkich wigilii,
      choinek, koled oraz pozostalych tzw. katolickich tradycji
      trudno sie bylo opedzic, bo sie wciskaly nawet w pracy.
      Teraz oczywiscie mamy orgazm religijnosci i tradycji
      katolickich. Za PRL np. nie osmieszano wojska i milicji,
      uzywajc zolnierzy do budowania szopek, grobow panskich,
      wycia goled, czy tez sluzenia do mszy. Ten fakt uwazam,
      jednak za pozytywna strone PRLu.
      • crash212 Re: Co za bzdury!? Po pierwsze nie obowiazywala 25.12.05, 19:26
        Komuno wroc! Dosc juz tych katolickich ceremoni we wszystkich aspektach zycia
        publicznego naszego kraju. Polska swiatopogladowo otwarta i zyczliwa wszystkim
        swym obywatelom to nasz swiatly cel. Religie ze szkol - precz! Krzyze z
        obiektow uzytecznosci publicznej - precz!
        Wesolych Swiat, radosnej Chanuki, szczesliwej Klanzy i dla Swietowita tez o
        ogarek zadbajcie. Polska - wieloreligijna, Polska Walczaca! Amen.
        • stinger47 polska walczaca 25.12.05, 19:39
          chyba z takimi durniami jak ty!!
      • wikul Po pierwsze obowiazywal dekret z 23.01.1949 r. 25.12.05, 21:45
        wroxi napisał:

        > Co za bzdury!? Po pierwsze nie obowiazywala
        > zadana doktryna, ze bog nie istnieje,
        > kosciol polski kwitl bardziej od kosciolow w innych
        > panstwach europejskich, a od religii i tych wszystkich wigilii,
        > choinek, koled oraz pozostalych tzw. katolickich tradycji
        > trudno sie bylo opedzic, bo sie wciskaly nawet w pracy.
        > Teraz oczywiscie mamy orgazm religijnosci i tradycji
        > katolickich. Za PRL np. nie osmieszano wojska i milicji,
        > uzywajc zolnierzy do budowania szopek, grobow panskich,
        > wycia goled, czy tez sluzenia do mszy. Ten fakt uwazam,
        > jednak za pozytywna strone PRLu.


        Nie chcę sie powtarzać ale zajrzyj do źródeł, zanim zarzucisz komuś pisanie
        bzdur.

        "23 stycznia 1949
        Wydanie dekretu ograniczającego publiczne uprawianie kultu religijnego."

        www.polskaludowa.com/kalendarium/1944-1950.htm
        Oczywiście, sytuacja w późniejszych czasach systematycznie łagodniała,
        zwłaszcza po tzw.Październiku 1956. Ale podwójna moralność, oficjalna
        antyreligijna i domowa sprzyjająca religi, pozostała do niechlubnego końca
        PRL-u.
        • stinger47 bzdury piszesz 25.12.05, 23:05
          dekret faktycznie byl ale co z tego jak prawie nikt go nie przestrzegal. tak
          zreszta jak wiele innych dekretow komunistycznych. im bardziej glupi tym mniej
          byl przestrzegany.
          • wikul Może zajmij sie pisaniem o czym innym bo o tamtych 26.12.05, 00:00
            ...czasach masz niłe pojęcie.

            stinger47 napisał:

            >dekret faktycznie byl ale co z tego jak prawie nikt go nie przestrzegal. tak
            >zreszta jak wiele innych dekretow komunistycznych. im bardziej glupi tym mniej
            >byl przestrzegany.


            Może zajmij sie pisaniem o czym innym bo o tamtych czasach masz nikłe pojęcie.
            Ja to odczułem na własnej skórze, obserwowałem własnymi oczami i na własne uszy
            słyszałem a ty, zarozumiały durniu, piszesz że to bzdury. To też bzdury ?

            (...)1948 - 1955 w Polsce trwa okres stalinizacji - zostają zniszczone resztki
            autonomii organizacji społecznych, kulturalnych, wydawnictw, prasy, nauki i
            oświaty, a wszystkie dziedziny życia publicznego poddane są dyrektywom płynącym
            z komitetów PZPR. Związki zawodowe stają się narzędziem oddziaływania PZPR na
            robotników i organizowania "wyścigu pracy". Jedyna organizacja młodzieżowa -
            Związek Młodzieży Polskiej - wpaja swoim członkom zasady stalinizmu. Wszelka
            twórczość artystyczna i literacka musi być poddana przeniesionym a ZSRR
            wzorom "realizmu socjalistycznego". Trwa akcja kolektywizacji - zmuszania
            chłopów do wstępowania do spółdzielni produkcyjnych. W miastach następuje
            upaństwowienie pozostałej jeszcze w prywatnych rękach drobnej własności -
            sklepów, domów czynszowych i wielu warsztatów rzemieślniczych. Przeprowadzona w
            1950 r. wymiana pieniędzy prowadzi do przejęcia przez państwo oszczędności
            zgromadzonych w bankach, zaś przechowywanie walut lub obrót nimi jest
            przestępstwem. Osoby aresztowane pod zarzutami politycznymi często są
            torturowane. Odbywają się liczne procesy - tajne i pokazowe - w których sądzi
            się prawdziwych i domniemanych wrogów "władzy ludowej". (...)

            pp-prl.webpark.pl/#
    • penible4 Re: Kroniki wigilijne 25.12.05, 20:11
      Podobnie jak "Cani", mam wrażenie, że nieco przesadzone. Oczywiście, że to
      znów świat wg. Ogórka - ale, szczegolnie młodsi, biora to wwzystko za dobrą
      monetę. Zasmialam sie przy historii z wydłuzonymi kołnierzykami i bakami. To
      nie z checi pokazania, ze u nas tak duzo - mnateriału i tak szybko rosna nam
      baki - po prostu taka wtedy byla moda - na dokładkę z zachodu :-)Ja - rocznik
      50 , nie przypominam sobie problemow z kupieniem oplatka. A co do propogandy
      telewizyjnej - teraz też ja mamy - wiecej programow, więcej okazji do
      indoktrynacji :-)
    • hajota A karp wigilijny to tradycja komunistyczna 25.12.05, 21:45
      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35068,3077980.html
      Nawet Ogórek na to nie wpadł.
      • wikul A karp wigilijny to jednak tradycja staropolska 25.12.05, 22:08
        hajota napisała:

        > miasta.gazeta.pl/katowice/1,35068,3077980.html
        > Nawet Ogórek na to nie wpadł.


        Dawno nie słyszałem podobnej manipulacji. Nie negując pomysłów H.Minca w
        zakresie ówczesnej aprowizacji trzeba powiedzieć że M.Smolorz oszczędnie
        gospodaruje prawdą. Odsyłam go np.do książki "W staropolskiej kuchni", gdzie
        znajduję taki przepis - "Karp po polsku w szarym sosie". Zaczyna sie od słow -
        "Jest to słynny staropolski przysmak wigilijny...". M.Lemnis, H.Vitro - W
        staropolskiej kuchni, Wydawnictwo Interpress, Warszawa 1986.
        To że kogoś nie było stać na karpia nie świadczy o tym że nie było takiej
        tradycji. A śledzie nigdy nie zastepowały karpia a uzupełniały menu, nie tylko
        wigilijne.
        • hajota Re: A karp wigilijny to jednak tradycja staropols 25.12.05, 22:21
          Też jestem zdania, że Smolorz dostał na główkę, też mam książkę, którą cytujesz,
          ale Smolorz zapewne odpowiedziałby na to, że książkę wydano za komuny, więc to
          dalszy ciąg spisku zapoczątkowanego przez Minca ;-). Spróbuję sprawdzić w
          jakiejś przedwojennej książce kucharskiej.
          • wikul Re: A karp wigilijny to jednak tradycja staropols 25.12.05, 22:25
            hajota napisała:

            > Też jestem zdania, że Smolorz dostał na główkę, też mam książkę, którą
            cytujesz
            > ,
            > ale Smolorz zapewne odpowiedziałby na to, że książkę wydano za komuny, więc to
            > dalszy ciąg spisku zapoczątkowanego przez Minca ;-). Spróbuję sprawdzić w
            > jakiejś przedwojennej książce kucharskiej.


            Nie chce mi sie grzebać ale bez trudu udałoby sie udowodnic ze to tradycja.
            Smolorz napisał artykuł z tezą. Moim zdaniem nie bardzo mu sie to udało.
      • wikul A karp wigilijny to jednak tradycja staropolska 25.12.05, 22:13
        Tradycja komunistyczna to tołpyga i amur, sprowadzone ze Zwiazku Sowieckiego
        a zasiedlone dla wzbogacenia ubogiej oferty handlowej i oskubania zarosnietych
        akwenów wodnych. Jednak żadnemu późniejszemu "mincowi" nie udało sie
        rozpowszechnić tych ryb w tradycji wigilijnej.
        • crash212 Re: A karp wigilijny to jednak tradycja staropols 25.12.05, 22:31
          PRL miala swoje problemy lecz pod wzgledem wolnosci swiatopogladowej przewyzsza
          RP nr.3(lub 4). Ile jeszcze w Wisle wody uplynie zanim wrocimy do legalizacj
          aborcji, tolerancji religijnej w szkolach i obiektach uzytecznosci publicznej.
          Tolerancja ta polegala na eliminacji wszystkich religii z zycia spolecznego, co
          w efekcie zapewnilo mniejszoscia ochrone. Takiej ochrony teraz nie ma, religia
          panoszy sie wszedzie, krzyze juz nawet w kiblach wieszaja, a pomniki bialego
          papy na kazdym rogu erektuja. Amen.
          • stinger47 znowu pieprzysz 25.12.05, 23:12
            to chyba zapomniales albo nie wiesz ze wtedy w kazdym kiblu to wisialy portrety
            najbardziej światlych przywodcow naszego tolerancyjnego wtedy panstwa a od
            pomnikow dzielnych rewolucjonistow i obroncow pokoju to az sie roilo. i
            tolerancja byla taka ze jak komus sie to nie podobalo to szybko nauczyli go
            innego zdania. jestes glupi jak but jak piszesz ze wtedy byla jakas tolerancja.
            to bylo zwykle niszczenie konkurencji ideologicznej a nie tolerancja. religia
            byla konkurencja komunistow. i to taka ktorej sie bali. trzeba byc wyjatkowym
            durniem zeby uwazac ze ograniczenia w funkcjonowaniu religii w komunistycznym
            poansywie to objaw tolerancji. dobre!! pozdrowienia od towarzysza
            dzierzynskiego, berii i innych
    • malutka909 Re: Kroniki wigilijne 25.12.05, 22:24
      No cóz - Ogórek ma poziom .. ogórka. Wszystko mu sie kojarzy z tymże ogórkiem
      (patrz - sezon ogórkowy). Jest to ciekawy zresztą przykład faceta, co to
      wyhodował sie na propagandzie i indoktrynacji, która tak naprawdę dopiero sie
      zaczyna. Przykładem jest Kino Polska - kamał TV gdzie przed filmem inny facet
      mówi jak należy odbierac film. To mi przypomina czasy lat 50-tych własnie, w
      których to czasach księża mówili wiernym, że nie powinni czytac Pisma Świętego
      (bo jest napisane trudnym językiem i tylko kapłan może przekazać właściwą
      interpretację). Problem polega na tym,że w latach powojennych były przynajmniej
      dwa nurty informacji i zawsze mozna było dojśc do prawdy (jeżeli takowa w ogóle
      istnieje.)Teraz jest o to trudno - istnieje tylko jedno źródło informacji -
      Ogórek, ogórkowa TV, Niewygodne opinie są usuwane z internetu - zobaczymy co
      będzie dalej- AM
      • wikul Re: Kroniki wigilijne 25.12.05, 22:31
        malutka909 napisał:

        > No cóz - Ogórek ma poziom .. ogórka. Wszystko mu sie kojarzy z tymże ogórkiem
        > (patrz - sezon ogórkowy). Jest to ciekawy zresztą przykład faceta, co to
        > wyhodował sie na propagandzie i indoktrynacji, która tak naprawdę dopiero sie
        > zaczyna. Przykładem jest Kino Polska - kamał TV gdzie przed filmem inny facet
        > mówi jak należy odbierac film. To mi przypomina czasy lat 50-tych własnie, w
        > których to czasach księża mówili wiernym, że nie powinni czytac Pisma
        Świętego
        > (bo jest napisane trudnym językiem i tylko kapłan może przekazać właściwą
        > interpretację). Problem polega na tym,że w latach powojennych były
        przynajmniej
        >
        > dwa nurty informacji i zawsze mozna było dojśc do prawdy (jeżeli takowa w
        ogóle
        >
        > istnieje.)Teraz jest o to trudno - istnieje tylko jedno źródło informacji -
        > Ogórek, ogórkowa TV, Niewygodne opinie są usuwane z internetu - zobaczymy co
        > będzie dalej- AM


        Może zamiast gnoić autora, warto spróbować oprzeć sie na tekstach z tamtych
        czasów ? Jakież to dwa nurty informacji istniały po wojnie ? To niezwykłe
        odkrycie. Podziel sie z innymi tym odkryciem.
        • yanca3 Re: Kroniki wigilijne 26.12.05, 00:27
          niektóre ochoczo wówczas wypowiadane słowa brzmiały :"....ano
          wicie...rozumicie..i co słowo to odkrycie"
          A w moim domu wigilia była od zarania dziejów i żadna kolorowa zaraza nie była
          w stanie jej tknąć.
        • malutka909 Re: Kroniki wigilijne 26.12.05, 10:09
          Jak to jakie?? Po pierwsze oficjalne - zwane obecnie propagandą, po drugie -
          prywatne - mozna je nazwac podziemnymi, ale to nie do końca tak, bo nawet w
          szkole mnie uczyli o Katyniu. No i po trzecie - wspomnienia ludzi z okresu
          przedwojennego. O biedzie na wsi, bezrobociu, o braku perspektyw. Dopiero takie
          zestawienie pozwalało zrozumieć pewne posunięcia - ludzie, ktorzy wyrośli z
          biedy dostali ogromną szansę - PRACĘ! Bardzo biedne w latach 50-tych życie ale
          o niebo lepsze niż pamietali sprzed wojny. Zbaczam z tematu wigilijnego więc
          kończę. Ale gdyby ktos miał na przykład dostep (ja mam) do Przewodnika
          Katolickiego z lat 30tych to moze inaczej widziałby parę spraw (równiez
          wigilijnych) Ale to przy innej okazji. W każdym razie obecnie nie ma tych 3
          źródeł informacji - jest tylko propaganda i indoktrynacja. NA SZCZĘŚCIE CZASY
          SIE ZMIENIŁY I Z DUZO (ZWŁASZCZA U MŁODZIEŻY) NIE DA SIE OSIĄGNĄĆ. POZDROWIENIA
          OD GWIAZDORA!
    • abracadabra1 Re: Kroniki wigilijne 26.12.05, 05:28
      Pamietam z dziecinstwa Swieta i zawsze kojarzyly mi sie z wielkim sprzaztaniem
      i zapachem pasty do podlogi Agata .
      Do tego zapachy z kuchni : barszczyk , pierogi zapach grzybow i kapusty oraz
      smazonej ryby i aromat pomarancz bo te rzucali tylko w swieta .
      Robienie salatki jarzynowej , pieczenie sernika ...
      Wiecie ? Dzisiaj nie czuje juz tej wielkosci swiat moze brak mi tych zapachow
      chyba najbardziej pasty Agaty;-)choinke mam sztuczna, salatke robie bardzo
      czesto , rybe rowniez czesto jadam.
      Nie jadam prawie wcale wedlin wiec chociaz tym chce uczcic te swieta , zeby
      bylo "swiatecznie"
      Przeciez kiedys szynke musialo sie wystac . Wszystko trzeba bylo wystac w
      kolejkach nawet ogorki kiszone i kapuste bo pani zza lady kazdemu wazyla osobno
      a chetnych przed swietami bylo duzo .
      Ale czlowiek cieszyl sie tymi pomaranczami , czekolada , salatka i szynka .
      Dzisiaj swieta stracily ten caly urok wszystko mamy podane na tackach i o
      kazdej porze roku wiec swiateczne wedlug mnie powinno byc cos takiego , czego
      nie jemy caly rok bo jest np bardzo drogie albo malo popularne . Zamiast ilosci-
      jakosc i nie bedzie problemu z odchorowaniem swiat.
      Oczywiscie tradycje szanuje bardzo bo chce miec ta namiastke z dziecinstawa
      ale trzymanie sie 12 bylejakich potraw i obzeranie sie nimi uwazam za
      anachronizm .
      Dlaczego w dzisiejszych czasach swieta sa problemem nie rozumiem .
      Dawne czasy minely i mamy wszystko w sklepach ,nie trzeba "zdobywac" jedzenia
      zostaje sama radosc i co najwazniejsze nie trzeba siedziec caly czas za stolem
      mozna pojsc na spacer i do kawiarni , kina sa otwarte , teatry nie wiem
      bo kiedys w Polsce miasto bylo wymarle dzisiaj zyje i warto wysciubic nos z
      domu naprawde warto .
      Nawet w TV duzy wybor bo kiedys obowiazkowo Opowiesc Wigilijna i Niespotykanie
      spokojny czlowiek a teraz w ogole to pudlo mozna wylaczyc i sluchac CD lub
      cos z wideo .
    • henrykm3 Re: P.Ogórek chyba był na emigracji 26.12.05, 08:03
      Można ubarwiać ale nie z taką przesadą.W święta Bożego Ciała może napisze że
      nie było procesji - a mnie ministranta w 1954r policja zgarneła bo niosłem po
      procesji barwy papieskie.
      • henrykm3 Re: P.Ogórek chyba był na emigracji 26.12.05, 08:07
        Nie policja tylko milicja a już się przyzwyczaiłem do nazewnictwa - przepraszam
    • krzych.korab Re:Ogórek podobnie jak dziennikarze z tamtego 26.12.05, 08:54
      okresu pisze bzdury aby utrzymać swoją pozycję. To dziennikarze i telewizja
      dla chleba Panie dla chleba, tworzyli te głupoty. Naród podobnie jak dzisiaj
      nie był pytany o zdanie.
      • wizytka1 Re:Ogórek podobnie jak dziennikarze z tamtego 28.12.05, 08:03
        A Wy wszyscy widzę rozpolitykowaliście sie na dobre :) A to w końcu o Wigilii
        było, a że w takim zwierciadle, no cóż, juz wszystko o tym napisaliście. Ale
        powiedzcie mi proszę, czy ktos z Was pamieta jak wtedy pachniały pomarańcze ?
        Jak mam teraz swoim dzieciom opowiedziec o tym zapachu ? Jak wytłumaczyć sliwa
        Woźniaka - lubie śpiewać, lubię tańczyć, lubię zapach pomarańczy... ? :)
        To tarcie chrzanu, czy u Was w domach ktoś jeszcze to robi ? A kręcenie
        majonezu ? A zapach pasty do podłogi ? prawdziwe świeczki na choince ?
        Pamietacie to wszystko ?
    • kresy41 Re: Kroniki wigilijne 28.12.05, 21:20
      Szanowna Redakcjo

      Jestem nie pierwszym Waszym czytelnikiem który ma zastrzeżenia do p.
      Ogórka ,czyli do Jego artykułów . A mam na myśli Kroniki Wigilijne.
      Odnoszę wrażenie że ta strona ,lub ten artykuł był akceptowany bez bezboleśnie
      przez korektora.
      Drogi autor to p. Ogórek i jego zestaw wydarzeń jest ciekawy ale za to bardzo
      wybiórczy ,to zestaw wydarzeń z lat historycznych ale z takimi przeskokami
      lat ,że jest niezrozumiały,jaka opinią autor się kierował że omijał 5 i 10
      lecia wydarzeń . Czy tak mało miejsca ma do dyspozycji czy nie potrafił wybrać
      nic ciekawszego.
      Wiadomo że p. Ogórek bawi się w "POLITYKĘ",jest to jego dyżurny temat
      szczególnie w TV,ale moim zdaniem to jest niebezpieczna zabawa bo w każdym
      dzisiecioleciu było wydarzenie które zasługuje na omówienie i wytkniecie lub
      zwrócenie uwagi . Historia Polski jest jak cienki lód i grozi załamaniem
      miejsca które nie wytrzymuje ciężaru wydarzeń ,a moim zdaniem nie powinno się
      tak lekceważyć dat.Wiem że moje pretensje zostaną byle jak potraktowane bo
      walory tego autora są niepodważalne i są to znane nazwiska.Ale jeśli moja uwaga
      trafi do przeczytania to i tak dużo bo każdy z czytelników ma prawo do swojego
      odrębnego zdania .
      Pozostaje z całym szacunkiem do Szanownej redakcji i ta droga składam
      podziękowanie za chwilami bardzo dobry zestaw wydarzeń,artykułów i felietonów.

      petryk
      kresy41@wp.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka