Dodaj do ulubionych

Tata, niestety, cyca nie ma

10.12.06, 14:10
bo tatuś to jest to!
Obserwuj wątek
    • pl2512 O i w takich slodko pierdzacych tematach GW jest 10.12.06, 14:19
      dobra! Bo do polityki to sie raczej nie nadaje!
      • plaszcz matriarchat sie szerzy, faceci przy garach, kobiet 10.12.06, 15:38
        kobiety robia kariere
        • annieb wreszcie!!! 10.12.06, 19:53
          kobiety wreszcie mogą wybierać, a faceci niech się trochę pozajmują dziećmi -
          potem będą miały lepszy z nimi kontakt, a nie tylko poprzez lanie
    • ewellina no 10.12.06, 14:19
      • tesia68 Mój mąz był przed nimi 10.12.06, 21:39
        Mój mąz pierwszy zajmował sie córka , ja pracowałam zaraz po macierzyńskim , a
        uniego firma sie rozpadła i przejał obowiazki . Chciałam skrócic urlop macierzy
        ński , abyło to w 90 r i nie mogła ( bo urlop tylko mamie sie nalezy). tak
        wiec przejał obowiazki wychowania córki w dodatku na wsi . Wszyscy dokuczli i
        nabijali sie , on odpowiadał moja córka i ja ja bede chował koniec . Stawiał
        sie mojemu ojcu , ze" taki ziec dzieciaka to potrafi zrobic lecz na niego
        zarobic ni potrafi".. "a co mam stac bo budka przy piwie- wole własne chowac"
        Pamietam do dzisiaj sprzeczki i dokuczanie całej wioski , ze jest wyrodna matka
        co ojcu dziecko podrzuca.
        • jennix Re: Mój mąz był przed nimi 10.12.06, 22:16
          Widzisz, bo u nas w kraju to lepiej się puszczać, zachliwac tanim winem i inne
          dziwne rzeczy wyprawiać, bo wtedy ma się poklask, i się jest podziwianym bo tak
          robi prawdziwy facet. Jak chłop chce być prawdziwym ojcem, to jest pantoflarz i
          ciota.
    • ewellina dam ten artykul mojemu mezowi do poczytania 10.12.06, 14:21
      dam ten artykul mojemu mezowi do poczytania. corcia ma 4 latka, a on jeszcze
      ngdy jej nie wykapal( jesli sie zdazylo ze ja bylam w pracy do pozna, to po
      prostu szla spac bez kapieli). nie mowiac o tym ze sam nigdy nie wzial jej na
      spacer - kilka razy byl z nia w sklepie...no niech sobie poczyta
      • sir.vimes Re: dam ten artykul mojemu mezowi do poczytania 10.12.06, 14:41
        A ile on godzin na dobę jest w pracy?????? 12? czy 14?

      • annie_laurie_starr Re: dam ten artykul mojemu mezowi do poczytania 10.12.06, 14:41
        U nas sie dzielimy obowaizkami, z tym, ze ja mam ich wiecej. Jednak maz troche
        narzeka, ze jak idzie z mala na spacer to wszytski babcie mu zwracaja uwaga, ze
        dziecka nie nosi sie na barana, ze czemu kurtka jesienna, a nie zimowa. A temu,
        ze pod spodem jest gruby sweter.
        • sir.vimes Re: dam ten artykul mojemu mezowi do poczytania 10.12.06, 14:43
          Niektóre babcie kobietom też zwracają. Nie mają własnych problemów, i tyle. Mąż
          niech udaje głuchego :)))
          • marakuja1 Re: dam ten artykul mojemu mezowi do poczytania 10.12.06, 16:21
            dokładnie !!! :) są po prostu panie, dla których ustawianie innych to cel
            życia !!! Moja 3-letnia córa nosi ze mną zakupy ze sklepu. Oczywiście lekkie,
            ale siatki sa dla niej za długie ... naprawdę zabawny widok. Często też słyszę
            komentarze, że dziecko wykorzystuję. Wtedy odpowiadam: "A niech Pani spróbuje
            jej to zabrać!" Bo ja wiem co by się stało - histeria ...
        • mikser73 Ja przy mojej córce wszystko robiłem sam 10.12.06, 17:43
          bo moja żona się bała no i pracowała a ja wtedy byłem bezrobotny no to się
          zająłem córką i domem żeby nie być darmozjadem ;)
      • amyk Re: dam ten artykul mojemu mezowi do poczytania 10.12.06, 14:51
        moje najmłodsze dziecko ma takiego tatę
        Od zawsze ma dla dziecka czas
        bawi się z nim, gra w rożne gry, maluje, rysuje,chodzi na spacery, na rowerek, nie jest dla niego problemem zrobić posiłek dla małego, czy dla nas wszystkich. W sobotę i w niedzielę mam kawę i śniadanko do łóżka, sprząta, pierze, robi zakupy spożywcze kiedy jest taka potrzeba. Do żadnej z tych rzeczy nie jest zmuszany- uzupełniamy się prawie bezproblemowo.
        Oczywiście ma kilka wad- ale czym one są do powyższych pozytywów.
      • crichton1 Re: dam ten artykul mojemu mezowi do poczytania 10.12.06, 15:44
        Nie przesadzasz z tym codziennym kąpaniem dziecka? Jeśli dziecko od czasu do
        czasu się nie wykąpie, to czy to coś zmienia? Czy Twój mąż nie utrzymuje
        rodziny dochodami ze swojej pracy, na którą poświęca dużo czasu?
        • sir.vimes Re: dam ten artykul mojemu mezowi do poczytania 10.12.06, 17:58
          Nie, no oczywiście przesadza. Dzieci mozna raz na rok kąpać , a mąż powinien po
          pracy się walnąć z piwkiem na kanapę kiedy żona mu skarpety ceruje.
          • crichton1 Re: dam ten artykul mojemu mezowi do poczytania 11.12.06, 01:05
            Jak ze wszystkim w życiu, przesadzać można w obydwie strony. Można coś robić za
            często i można za rzadko. Chodzi o to, żeby w ogóle nie przesadzać.
            • sir.vimes Re: dam ten artykul mojemu mezowi do poczytania 13.12.06, 09:16
              A to można za często spędzać czas z dzieckiem :))))? Może cię nie zrozumiałam...
              • crichton1 Re: dam ten artykul mojemu mezowi do poczytania 13.12.06, 18:43
                W poprzednich postach mówiłem o zbyt częstym lub zbyt rzadkim kąpaniu, nie
                pisałem nigdzie o spędzaniu czasu z dzieckiem. Przesadzać można jednak ze
                wszystkim, także z tym. Czysto teoretycznie rozważając, jeśli przez wiele
                miesięcy 100% swojego czasu spędzasz z dzieckiem, darowując sobie jakiekolwiek
                życie towarzyskie, to tak, jest to bez wątpienia przesada. :-)
                • piekielnica1 Re: dam ten artykul mojemu mezowi do poczytania 15.12.06, 16:54
                  crichton1 napisał:
                  > Czysto teoretycznie rozważając, jeśli przez wiele
                  > miesięcy 100% swojego czasu spędzasz z dzieckiem, darowując sobie jakiekolwiek
                  > życie towarzyskie, to tak, jest to bez wątpienia przesada. :-)

                  Bez wątpienia więc wszystkie kobiety przesadzają poświęcając CAlY swój czas
                  na wychowanie dziecka i obsługę męża/
    • trueveritas Re: Tata, niestety, cyca nie ma 10.12.06, 15:54
      Drogie zachwycone Panie zwróccie uwage co robią lub robili opisani Bohaterowie,, albo sfrustrowany urzednik - prawnik, albo nauczyciel - czyli budżetówka, albo nieudacznik dorabiający jako ochroniarz - wiec co sie dziwić ze wlasne kobiety wysłały ich na tacierzyński. Prawda jest taka ze zeby iśc na cos takiego to faktycznie własna kobieta musi dużo lepiej zarabiać, wiec jesli chcecie mieć takiego Bohatera w domu to wybierzie sobie poprostu konkretny tym faceta- kiepsko zarabiający, sfrustrowany, lub lekkoduch i macie co chcecie - tylko ze kobieta chce miec herosa ktory bedzie zapieprzał po 12 godzin albo lepiej i kase przynosil a po całym dniu jeszcze pieluchy zmieniał no bo przeciez taki powinien byc ideał - no nie? To troche tak jak z naszymi oczekiwaniami wobec kobiet - ze powinny byc idealna matką, gospodynią i noca najlepsza kochanką - tyle ze tak sie troche nie da- nie mozna miec wszystkiego. A na koniec powiem Wam drogie panie ze rozumiem iz powinniśmy sie przyczyniac do wychowania dzieci, ale zaprezentowani panowie i ich dorobek w chwili decyzji o urlopie macieżyńskim sa raczej żenującymi przykładami na teze ktora przyświeca autorowi... znajdżcie jakiegos menadżera który zarabia 10 tys miesiecznie i rezygnuje z tego zeby zmieniać zasr... pieluchy - i to wtedy bedzie przyklad a ja odszczekam wszystko co napisałem
      • dem-leftist Re: Tata, niestety, cyca nie ma 10.12.06, 16:08
        brzmisz jak nieudacznik ktorego kobiety omijaja - mowiac twoim jezykiem...
        Nie sadze aby bohaterzy tego reportazu byli nieudacznikami.Waz slowa prostaku!
      • illiterate Re: Tata, niestety, cyca nie ma 10.12.06, 16:25
        Rozumiem, ze z tajemniczych powodow kobiecie wypada zarabiac mniej i zostac w
        domu z dzieciakiem na urlopie wychowawczym, a mezczyznie nie? Wlasciwie
        dlaczego?
      • had50 Re: Tata, niestety, cyca nie ma 10.12.06, 17:11
        Tak się składa, że tym sfrustrowanym urzędnikiem-prawnikiem jestem ja. Uwież mi
        na słowo kolego, że nie zarabiałem tak mało, jakbyś chciał to widzieć (nie
        ograniczałem się tylko do pensji z budżetówki) i naprawdę nie jestem
        sfrustrowany. Po prostu uznałem, że ta praca nie sprawia mi przyjemności i wolę
        zaopiekować się dzieckiem. Pracuję w domu i zarabiam naprawdę dobrze -
        widocznie w przeciwieństwie do Ciebie nie muszę zapieprzać po dwanaście godzin,
        żeby zapewnić komfortowe życie swojej rodzinie. Poszedłem na urlop wychowawczy,
        żeby żona mogła wrócić do pracy, bo ja w przeciwieństwie do niej mogę pracować
        w domu i nie muszę stykać się z ludżmi Twojego pokroju - klasycznym przykładem
        młodszego menadżera do spraw nieistotnych w hurtowni pierza.
        • mikser73 do Had50: popieram pomimo że moja sytacja była 10.12.06, 18:00
          trochę inna i pewnie ten facet uznałby mnie za nieudacznika bo w końcu byłem
          bezrobotny ale nie żałuję dzięki temu zbliżyłem się do mojego dziecka tak jak
          nigdy bym się nie zbliżył będąc pracującym tatusiem!!! Ale dołożę trochę
          dziegciu do tego miodu a mianowicie moja własna żona tego nie doceniła i już nie
          jesteśmy razem! Po prostu się ze mną rozwiodła bo widzicie Drodzy Forumowicze
          ona myślała o tym wszystkim tak jak ten adwersarz powyżej a mianowicie że jestem
          nieudacznikiem!
          Na szczęście moja córka ma dziś 7 lat i zgoła odmienne zdanie na tema swojego
          ojca! Dziś już pracuję i jestem szczęśliwy a tamtego okresu z mojego życia nigdy
          nie będę żałował a wręcz przeciwnie nauczyłem się szacunku dla kobiet
          wychowujących dzieci i zrozumiałem ile trzeba wyrzeczeń i poświęceń dla dobra
          własnego dziecka!!
          • trueveritas Re: do Had50: popieram pomimo że moja sytacja był 10.12.06, 19:38
            A ja z przyjemnością popre Ciebie i szczerze gratuluje. Nie do końca chodzilo mi o to co moi adwersarze zrozumieli z mojego postu- no ale fajnie ze wywołał reakcje.
          • jennix Re: do Had50: popieram pomimo że moja sytacja był 10.12.06, 21:38
            Chylę czoła...
        • pisz.na.priva też wychowuję, i nie jestem chyba nieudacznikiem.. 10.12.06, 20:15
          Zdecydowałem się na wychowawczy z wielu przyczyn, ale nie z powodu pieniędzy: to
          proste, i tak zarabiałem, jak ów prawnik had50, głównie w domu, co też dalej
          czynię. Zlecenia jak były, tak są, więc siedzę sobie codziennie do drugiej,
          trzeciej nad ranem (start około szóstej... Wypada trzy, pięć nocy powyżej
          czterech godzin snu na miesiąc).

          NIGDY w życiu nie miałem takiego wspaniałego, rozwijającego i podkręcającego
          okresu jak urlop wychowawczy.

          A.
          • jennix Re: też wychowuję, i nie jestem chyba nieudacznik 10.12.06, 21:40
            Zgadza sie... ale co ktoś może wiedzieć o życiu pszczółek, jak ula nigdy nie
            widział :)
        • jennix Re: Tata, niestety, cyca nie ma 10.12.06, 21:36
          Hej tata :) tu tata... Widzisz jak to jest, skoro sie na to zdecydowaliśmy to
          musimy być nieudacznikami, bo jak napisałeś prawdziwi mężczyźni pracują po 14
          godzin. Żal mi takich... A pewnie, że byłem ochroniarzem w szmateksie i się tego
          wcale nie wstydzę :)
          Trzymajcie się tatki!!!
        • stukotek Paweł pracuje w MON-ie bez wyższego wykształcenia? 13.12.06, 13:44
          "prawnik Paweł Rudolf (...) wziął urlop wychowawczy w Ministerstwie Obrony
          Narodowej, (...) W nocy pisał pracę magisterską o technicznych sposobach
          zabezpieczania dokumentów publicznych przed fałszowaniem,"

          hm....
          Nie wiedziałam, że można byc zatrudnionym na szczeblu Ministerstwa nie mając
          wyższego wykształcenia?
          Ciekawe.

          had50 - czy sugerujesz, że to Ty jesteś Pawłem Rudolfem? Nie łatwo w to
          uwierzyć (wg Twojej pisowni >uwieżyć<
          :)
          • had50 Re: Paweł pracuje w MON-ie bez wyższego wykształc 13.12.06, 14:11
            Masz rację zrobiłem błąd w pisowni - jest mi wstyd:( Jedyne, co może mnie
            usprawiedliwić to podirytowanie wypowiedzią dotyczącą mojej osoby. Swoją drogą
            to nie ładnie na podstawie jednego głupiego błędu negować czyjeś wykształcenie.
            Czy Tobie nie zdarzyła się nigdy podobna "wpadka"?
            Pracę magisterską napisałem i obroniłem dwa lata wcześniej (przed rozpoczęciem
            pracy w MON), ale przyznaję, że z treści artykułu wynika, iż pisałem ją będąc
            już na urlopie wychowawczym. Niestety moje wypowiedzi są wyrwane z kontekstu.
            Część rzeczy powiedziałem ironicznie - chociażby o tym łysieniu czy
            nadciśnieniu, a zabrzmiało to tak, jak gdyby opieka nad dzieckiem była remedium
            na wszelkie problemy. Nigdy też nie powiedziałem, że dziecko jest wabikiem.
            Cóż, moja wypowiedź została dopasowana do ogólnego zamysłu autora artykułu:)
            • stukotek Re: Paweł pracuje w MON-ie bez wyższego wykształc 14.12.06, 14:49
              Oki - przepraszam za to wytknięcie błędu. Dzięki za wyjaśnienia odnośnie
              wykształcenia.

              > Cóż, moja wypowiedź została dopasowana do ogólnego zamysłu autora artykułu:)

              I to wszystko tłumaczy :)

              Pozdrowienia dla Ciebie Pawle serdeczne :)
          • kckk Stukotku, osobiście niełatwo wstukałbym łącznie :) 13.12.06, 15:00
            ale może się mylę ;)
      • jennix Re: Tata, niestety, cyca nie ma 10.12.06, 21:28
        Tak się składa, że jestem jednym z tych opisanych w artykule. Tym co piszesz
        pokazujesz swoje warcholstwo i to, że jesteś zakompleksionym nieudacznikiem i
        się kompletnie ośmieszasz. Wyobraź sobie, że nadal zajmuję się córkami i
        prowadzę swoją firmę i założę się, że chciałbyś zarabiać tyle co ja.
        Jeśli zaś chodzi o managerów zarabiających po 10 tysięcy, to rzeczywiście pewnie
        żaden by się na to nie zdobył, bo w większości to banda niedouczonych
        dorobkiewiczþów, którzy nie potrafią nawet napisać porządnie dokumentu, tylko
        trzeba po nich poprawiać. A wiem co mówię, bo moja firma zajmuje się
        tłumaczeniem tego co oni naskrobią.
    • pixelpainter Swietny pomysl, ale ilu?? www.gs-arts.net 10.12.06, 17:26
      Ale za malo facetow na swiecie o profilu prawdziwego ojca
      • malgosky Re: Swietny pomysl, ale ilu?? 10.12.06, 19:52
        Trochę jest :-D Z mężem wychowaliśmy troje dzieci - dzieląc wychowawcze do roku
        życia każdego dziecka naprzemiennie po parę miesięcy... oczywiście - wszystkie
        inne obowiązki domowe i inne też dzieliliśmy odpowiednio.. Mąż częściej jednak
        przejmował obowiązki czysto domowe, a ja częściej "reprezentowałam dom na
        zewnątrz" ale to już wynikało z osobowości..
        Ale nasza sytuacja była o tyle łatwiejsza, że mogliśmy pracować na zmiany (w
        serwisie komputerowym :-)) i pracowaliśmy w tym samym zakładzie pracy - więc
        było łatwiej zorganizować - np. karmienie piersią. Piersią karmiłam starsze
        dzieci ponad rok, a najmłodszą - do 3 lat... A to rzeczywiście była jedyne, w
        czym mąż nie mógł mnie zastąpić... :-)
        obecnie syn ma lat 26, córki - 22 i 17...
        Przy okazji - podbnie było w w przypadku moich rodziców (tyle, że wychowawczy
        wtedy nie przysługiwał..), w rodzinie mojej siostry i brata... I jeszcze trochę
        takich rodzin znam.. Młodszych i starszych, i bardzo starszych :-)
    • gieroy_asfalta jedynie urzędasy mogą brać taki urlop 10.12.06, 17:51
      w prywatnych firmach zatrudnia się ludzi potrzebnych, nie nieudaczników
      darmozjadów jak ten pan z MON. Wszyscy ciężko i uczciwie pracujący, zgodnie z
      rachunkiem ekonomicznym, płatnicy haraczu ZUS, muszą utrzymywac takich
      ciotowskich tatusiów.
      żenada...
      • lolinka2 Re: jedynie urzędasy mogą brać taki urlop 10.12.06, 20:57
        waż słowa, kolego - mojego męża - jednego z opisanych tam 'nieudaczników'
        utrzymuję osobiście, i w życiu złamanej złotówki na niego nie wydałeś. Nie brał
        urlopu, po prostu poświęcił życie zawodowe jakiekolwiek ono mogłoby być po to,
        żeby dzieci miały rodzica a nie obcą kobietę-nianię, żebym ja pracowała robiąc
        to co robię i tyle ile chcę....

        I kocham go szalenie!!!
      • illiterate Re: jedynie urzędasy mogą brać taki urlop 10.12.06, 21:23
        Ci tatusiowe tez placa ZUS. A dzieci, ktore wychowaja, beda Cie w przyszlosci
        leczyc, obslugiwac w banku, albo rzadzic krajem. Wiec licz sie ze slowami.

        Rozumiem, ze jestes tez przeciwny wychowawczemu dla kobiet?
        • jennix Re: jedynie urzędasy mogą brać taki urlop 10.12.06, 21:44
          Kolejny niedowartościowany i marnie opłacany człowieczek. Żal mi go...
    • mobrebski Gazeta jak zwykle maci. 10.12.06, 18:00
      Niestety, nie mezczyzni sa stworzeni do opieki nad niemowleciem i dowody na to
      sa tak liczne, ze nie wymagaja przedstawienia.
      Nie ma i nigdy nie bylo zadnej mody na odwrocenie rol plci: proba ta twa od lat
      i od lat sie nie udaje; a jesli nawet sie "udaje", straty sa wieksze niz
      korzysci.
      Za zrobieniem z mezczyzny kobiety a z kobiety mezczyny stoi lobby
      niezrealizowanych feministek, ktore - tak jak moda - samo napedza popyt na
      swoje uslugi. Bez niego - przestaloby istniec. Nie dostaloby dotacji.
      Nie ma zadnej mody na panow przedszkolanow. Ot pojawil sie kolejny powod do
      wziecia urlopu i odpoczynku od biurowego stresu i walki o byt. To wszystko.
      A Gazeta Wyborcza jest jak zwykle poprawna politycznie i maci.
      Michal Obrebski
      • luciferia Re: Gazeta jak zwykle maci. 10.12.06, 18:21
        A ja bym bardzo chciała, żeby wszystko było wyważone. Nigdzie nie można popadać
        w przesadę.
        Tak się składa, że mężczyźni bardzo rzadko udzielają się przy wychowaniu
        dziecka (w najlepszym wypadku wezmą je do kina, albo do wesołego miasteczka -
        co, niestety każdy potrafi). Przede wszystkim z dzieckiem nie rozmawiają, nie
        uczą go niczego, już nie mówiąc o zmienianiu mu pieluch. I bardzo fajnie jest
        widzieć jak ojciec ma dobry kontakt ze swoim dzieckiem i naprawdę się angażuje.
        Tyle, że rzeczywiście to kobieta powinna pewne rzeczy robić, np. karmić piersią
        i to dość długo, a nie tatuś z butelki.
        I tutaj w sumie jest pewnie w drugą stronę. Facet siedzi w pieluchach a kobieta
        robi karierę. Ten sam model, tylko odwrotnie. Wychowywanie dziecka to bardzo
        trudna sprawa (sama jeszcze nie mam dzieci, myślę, że jeszcze ładnych kilka lat
        minie, zanim je będę miała a już myślę o tym z lekkim niepokojem) i ciężko
        jest, żeby to wyszło idealnie. Ale to jest naprawdę świetna sprawa, kiedy
        rodzice dzielą się obowiązkami i co ważniejsze - robią to chętnie. Bo
        szczęśliwi rodzice i szczęśliwe dziecko są warci wysiłku.
        • mobrebski Re: Gazeta jak zwykle maci. 10.12.06, 18:45
          Lucyferio,
          Tak, wszystko sie zgadza. Mezczyzni opiekuja sie dziecmi, szczegolnie synami,
          ale dopiero po trzecim-piatym roku zycia.
          Wczesniej kontakt z dzieckiem ma glownie matka. Tak bylo i tak jest.
          Pozdrawiam,
          Michal Obrebski
          • marianna18 Re: a wiesz dlaczego tak jest Michale 10.12.06, 18:58
            bo do trzeciego roku życia opieka nad dzieckiem jest bardzo uciążliwa,
            szczególnie pierwsze półtora roku, a skoro tak to zwalić to na matkę, a póżniej
            gdy nie ma już pieluch , dziecko samo je, jest komunikatywne, no to tatuś się
            może uaktywnić - rowerek, basen, piłka -same przyjemności. Ot, cała smutna
            prawda.
            Na szczęście ja tego nie doświadczyłam, mam dwóch synów i dzieliliśmy
            obowiązki. Dzieci wychowywane tylko przez matkę i babcię, gdy obok jest
            wirtualny ojciec, ech, to lepiej jak go w ogóle chyba nie ma. Przynajmniej nikt
            sie nie łudzi i nie jest rozczarowany.
            A do zapracowanych tatusiów, miałam takiego jednego w korporacji managera
            wysokiego szczebla, co mu sie nagle stołek zawalił, z rodziną zero kontaktu, w
            pracy wszyscy się odwrócili, pozostał szpital psychiatryczny.
            M.
            • mobrebski Re: a wiesz dlaczego tak jest Michale 10.12.06, 19:13
              Wiem. Bo taki jest naturalny porzadek rzeczy.
              Co nie znaczy, ze kobieta ma pasc na twarz i ze mezczyzna nie moze jej pomoc.
              I nie pada!
              Jest bowiem znacznie odporniejsza od mezczyzny, patrz tez np. brak snu, glod,
              infekcje, choroby; zajecia kobiet w chwilach wolnych od pracy, sprzatanie i
              dekorowanie mieszkania (nawet samotnych panien)...
              A szef mezczyzna stracil wszystko nie z powodu braku stazu nad niemowleciem,
              lecz z powodu egoizmu i niewlasciwych wartosci. To nie to samo.
              Michal Obrebski
              • irca przerazenie mnie ogrania 10.12.06, 20:08
                gdy czytam te posty...
                Mam nastoletnia corke. Gdy byla niemowleciem ojciec wlasciwie sie nia nie
                zajmowal - byl moze ze trzy razy na spacerze (nigdy nie wytrzymal dluzej niz 40
                minut), i wlasciwie tyle (nie zmienial pieluch, nie wstawal w nocy, nie chodzil
                do lekarza) - momo ze pracowal w tzw. systemie zmianowym i mial duzo wolnego
                czasu. Kiedy corka miala rok, wrocilam do pracy na pół etatu, tatus zostal z nia
                raz (mial wtedy wolny dzien) i tylko na trzy godziny (wezwal mnie z powrotem z
                pracy, mowiac, ze nie daje sobie rady, bo mala wyje pod drzwiami)... itd. itp. a
                to wszystko przy pelnej akceptacji jego matki i babci - mezczyzna nie umie
                zajmowac sie dzieckiem...
                Przez lata wkladalam wiecej czasu i wysilku i zaangazowania w wychowywanie
                corki, wiecej pracowalam i zarabialam, a maz byl zbyt zmeczony by sie
                zaangazowac w zabawy i opieke...
                Wiele sie zmienilo, gdy corka skonczyla 4-5 lat - ojciec nawiazal z nia
                silniejszy i czestszy kontakt, ale to nadal ja wstawalam w nocy, jezdzilam na
                wakacje, chodzilam do teatru, czytalam wieczorem, latalam do lekarza i
                specjalistow itd. itp.
                A jak jest w tej chwili? Ojciec spedza mnostwo czasu z corka. Kiedy sie to
                zmienilo??? Kiedy wyrosla na piekna panne i mogl sie nia chwalic, kiedy
                przyjemnosc sprawialo mu pokazywanie sie z nia itp. itd., kiedy mogl zaczac
                dzielic z nia wspolne hobby, pasje, dyskusje...
                Wlasciwie nie chce mi sie dalej wymieniac przykladow, bo cala historia jest
                stereotypowa i klasyczna (jak za czasow mojej matki czy babki).
                Dlatego strasznie mnie denerwuja takie glosy jak wyzej - ze to kobiety maja w
                genach zajmiowanie sie dziecmi, a facet no najwyzej moze sie zaangazowac, gdy
                dzieko skonczy 3 czy 5 lat - denerwuja mnie bo sama tego doaswiadczylam...
                Uwazam, ze sama sobie jestem winna - NIE zmusilam meza do opieki nad corka -
                tylko kto wie, czy nadal bylibysmy ze soba... - mysle, ze on tego by nie
                wytrzymal ani fizycznire, ani psychicznie...
                Od razu uprzedzam krytykantow i madralinskich - NIE poswiecilam sie dla dobra
                dziecka, zmienilam optyke - stwierdzilam, ze musze poszukac zalet meza gdzie
                indziej, nie w rownym dzieleniu sie obowiazkami w domu i nad dzieckiem.
                Al - by byc szczera - nadal z zazdroscia patrze na ojcow opiekujacych sie malymi
                dziecmi - czy to na urlopach tacierzynskich, czy na wakacjach czy w wekendy.
                Wiele sie zmienilo na lepsze - faceci odkryli, ze zajmowanie sie maluchem moze
                byc przyjemne a nawet trendy. I mam nadzieje ze ta moda bedzie trwala jak najdluzej!
                • mobrebski Re: przerazenie mnie ogrania 10.12.06, 21:20
                  A Ty ile wytrzymalas na meczu pilkarskim, przy naprawie samochodu, czy na
                  filmie akcji?
                  Wreszcie odkrylas, ze zawracanie kijem Wisly nic nie da i ze po prostu plynie
                  ona z poludnia na polnoc? Gratulacje!
                  Teraz jeszcze poczekaj, moze media napisza, ze Amazonka plynaca na zachod jest
                  trendy.
                  Serdecznie pozdrawiam sfrustrowana mame! :) Nie popelnila ona bledu: ot po
                  prostu odkryla, ze nianie i przedszkolanki to raczej nie mezczyzni.
                  Michal
                  • malgosky Re: przerazenie mnie ogrania 10.12.06, 21:49
                    Widocznie niektóre rzeki płyną "pod prąd" :-) A część "niani" jest męskiego
                    rodzaju... :-)
                    Nie przypominam sobie by mój ojciec kiedykolwiek żałował, że w niemowlęctwie
                    mnie czy moje rodzeństwo "niańczył" na zmianę z mamą (oboje byli lekarzami i
                    pracowali "po równo" - zmieniając się po dyżurach przy pewnej pomocy
                    kolegów/koleżanek z pracy - w latach 50-tych nikt sie nie przejmował kierując
                    młodych lekarzy po studiach np. w Łodzi z nakazami pracy na tzw "dziki Zachód"
                    np. do Szczecina - co zrobią ze swieżo urodzoną córeczką..)...
                    Nie zauważyłam też, by brat przejawiał jakiekolwiek frustracje w roku 1974
                    zabierając swojego kilkumiesięcznego synka w chuście na zajęcia(nosidełek
                    dorobił się nieco później ;-)); przewijając i karmiąc odciągniętym wcześniej
                    mlekiem (był studentem, a bratowa po technikum już pracowała, więc on głównie
                    opiekował się niemowlęciem).. Tak samo - szwagier; o moim własnym mężu -
                    napisałam wyżej.
                    Teraz nasi synowie (trzecie pokolenie) z nieukrywaną frajdą zaczynają swoją
                    przygodę "tacierzyństwa"... dzieląc ją z radością "macierzyństwa" towarzyszek
                    zycia :-D.
                  • jennix Re: przerazenie mnie ogrania 10.12.06, 22:10
                    Ot typowy za przeproszeniem dekiel, który porównuje wychowanie i zajmowanie się
                    dzieckiem z bmeczem piłkarskim itp. A przy naprawie samochodu, zawsze pomaga
                    (pomagała jam mieliśmy ładę) mi żona, a jak sam nie potrafiłem i trzeba było
                    pojechać do mechanika to często ona jechała.
                  • kajak75 Re: przerazenie mnie ogrania 11.12.06, 12:01
                    mecze, kino i naprawa samochodu nie sa obowiazkami. Wychowanie dziecka jest. ot
                    i cala roznica.
                • mikser73 Nie rozumiem takich facetów którzy nie chodzą na 11.12.06, 21:40
                  spacery z własnym dzieckiem, mój brat np. został opieprzony przez swoją żonę że
                  za długo był na spacerze (2 godz) ze swoim miesięcznym dzieckiem ;))))
          • dr_grey Re: Gazeta jak zwykle maci. 10.12.06, 20:22
            Hmm, cóż w świetle Twojego postu żyję chyba w patologicznej rodzinie...Mój mąż
            prowadzący swoja firmę może pracować z domu i w pełni opiekuje się naszym
            dwuletnim synkiem (tu z pomocą niani)- i o zgrozo- trzymiesieczną córeczką.
            Często jest zwyczajnie fizycznie zmęczony (kazdy kto chociaż ze dwa dni spędził
            z niemowlakiem wie o co chodzi) i prawie się popłakał ze śmiechu i politowania
            gdy mu powiedziałam, ze musi jeszcze poczekać z rok do opieki nad synem a córka
            to w ogóle niekoniecznie (zwłaszcza, ze właśnie wymienili serię gugających
            uprzejmości i promiennych usmiechów). Drogi Michale, śmiem podejrzewać, ze nie
            masz własnych dzieci-bo tylko wtedy jesteśmy pełni obezwładniających teorii
            wychowaczych, które diabli biorą natychmiast po narodzinach potomka, ale zyczę
            Ci żebyś własne dzieci wychowywał a nie hodował obok siebie i zaznał radości
            wspólnych spacerów, kapieli i pierwszych bezzębnych usmiechów...Podobnie jak
            innym panom, którzy w niewybredny sposób obrazali bohaterów artykułu. Którzy są
            super facetami i robią coś bardzo ważnego. Gdyby było ich więcej to kobiety w
            tym kraju miałyby łatwiej.
            • mobrebski Re: Gazeta jak zwykle maci. 10.12.06, 21:27
              Mialem czasem partnerki wyzsze ode siebie i czy z tego wynika, ze mezczyzni sa
              nizsi wzrostem od kobiet?
              Wspolne spacery z tata czy "radosc pierwszych kapieli" wcale nie oznaczaja, ze
              to panowie maja sie opiekowac niemowlakiem.
              Ani tym bardziej, ze jest to "trendy". Bo nie jest, tak jak caly feminizm.
              Pozdrawiam,
              Michal Obrebski
              • maqoofka Re: Gazeta jak zwykle maci. 10.12.06, 21:59
                A z czego wynika, że to kobiety mają opiekować się niemowlakiem?
                Z tego, że ty tak chcesz? Twoje chciejstwo można rozbić o kant stołu na
                szczęście.
                Kobieta nie jest niańką, chyba, że ma taki zawód. Dziecko ma najczęściej dwoje
                rodziców. A skoro tak, to obowiązki w stosunku do dziecka mają takie same.
                Tak samo jest ze sprawami domowymi, zakupami, sprzątaniem.
                Mam wrażenie, że dla ciebie partnerka ma być podnóżkiem, kurą domową, kuchtą
                itp. Kochanką na życzenie. Pewnie dlatego miewasz partnerki, a nie masz żony.
      • xtrin Re: Gazeta jak zwykle maci. 10.12.06, 20:32
        > Niestety, nie mezczyzni sa stworzeni do opieki nad niemowleciem i dowody na to
        > sa tak liczne, ze nie wymagaja przedstawienia.

        Mógłbyś jednak jakieś przytoczyć?
        • dr_grey Re: Gazeta jak zwykle maci. 10.12.06, 20:42
          Bo tak jest i basta:-))) No, nie wiesz? I męska opieka dotyczy tylko synów, bo
          córki to juz niekoniecznie. Pewnie Ci tu rzuci komunały, ze faceci piersią
          karmić nie mogą (i tu nie da rady tłumaczyć, że niektóre kobiety też nie, że
          lodówki, ze sterylne pojemniki, ze wybajerzone laktatory, wreszcie mleko
          modyfikowane, a i piersia nie karmi się do 18 roku zycia), ze kwilące dziecię,
          ze tylko matka zrozumie...
          I tak myślę, ze takie brewerie wypisują tylko faceci, którzy albo nigdy koło
          dziecka nie przebywali, albo jesli mają traktują je jak rodzaj zwierzątka
          domowego i nigdy się potomkiem nie zajęli.

          trin napisała:

          > > Niestety, nie mezczyzni sa stworzeni do opieki nad niemowleciem i dowody
          > na to
          > > sa tak liczne, ze nie wymagaja przedstawienia.
          >
          > Mógłbyś jednak jakieś przytoczyć?
        • mobrebski Re: Gazeta jak zwykle maci. 10.12.06, 21:33
          Np. wrazliwosc sluchu lepsza u kobiet. Ich lepsze zdolnosci odrozniania
          zapachow, kolorow, szczegolow, twarzy, dzwiekow, slow...
          Lepsza odpornosc kobiet na brak snu, infekcje, choroby.
          Np. biust, przesliczny u niejednej pani, oraz skora, mniej owlosiona, fajna i
          gladzuska, bo napakowana estrogenami, czyli delikatniejsza i wrazliwsza po
          prostu.
          Oraz niesamowicie silny instynkt maciezynski, nie tylko u homo sapiens, ale tez
          u kotki, suczki, krowki, lwicy, niedzwiedzicy...
          Wystarczy?
          Michal Obrebski
          • malgosky instynkt 10.12.06, 21:59
            hmmm... chyba z tym instynktem to lekka przesada... Ogólnie instynkt
            rodzicielski jest silnym instynktem - i trudno chyba jakoś obiektywnie mierzyć
            jego siłę... Np. czy mój czy męża jest/był silniejszy? Wydaje mi się, że możemy
            uznać remis :-)
            Co do odporności na stresy.. itd.itp.. Może przy jakiś dużych statystycznych
            próbach populacji (są pewnie jakieś takie badania) masz rację, ale to przecież
            nijak ma się do konkretnych przypadków! Przecież w konkretnej rodzinie więcej
            zależy od konkretnych osobowości i sytuacji.
          • maqoofka Re: Gazeta jak zwykle maci. 10.12.06, 22:03
            bzdurzysz...
            ja potrzebuję dużo wiecej snu, niż mój mąż, to kwestia indywidualna, a nie
            zwiazana z płcią
            na pewno jesteśmy odporniejsze na bół i widok krwi... żadna kobieta nie mdleje,
            gdy jej krew pobierają, a faceci... lecą z nóżek :)
            co do zwierzątek, to zdecydowana większość gatunków dzieli się opieką nad
            potomstwem, ale są i takie, gdzie mamusia robi papa...
          • kajak75 Re: Gazeta jak zwykle maci. 11.12.06, 12:07
            NO coz, to co okreslasz mniejsza empatia ze strony ojcow doskonale wplywa na
            rozwój dziecka. Szybciej zaczna artykulowac swoje potrzeby, skoro tatusiowie sa
            tacy "niedomyslni'
            a co do pieknej skory. Nic nie stoi na przeszkodzie, zebys zadbal o swoje
            cialo, wydepilowal pieknie umiesniona klate, a wtedy dziecko z pewnoscia wtuli
            sie w "z natury" silniejsze, opiekuncze ramiona ojca.
          • siegfriedswaelderin Re: Gazeta jak zwykle maci. 13.12.06, 09:09
            Czlowieku!
            Bredzisz.
            Wyglada mi to na wypociny gimnazjalisty/licealisty.
            Dorosnij.

            Pozdrawiam
      • illiterate Re: Gazeta jak zwykle maci. 10.12.06, 21:25
        W artykule wypowiedzialo sie kilku facetow - w roznym wieku, o roznym zyciowym
        doswiadczniu i rozmaitej przeszlosci. Wszyscy byli zadowoleni z tego, co ich
        spotkalo.

        Ale rozumiem, ze Ty wiesz lepiej, ze bedac na wychowawczym cierpieli. Moge Ci
        mowic 'Boze'?
        • mobrebski Re: Gazeta jak zwykle maci. 10.12.06, 21:37
          Irena Szewinska pewnie jeszcze dzis wzielaby Cie (z calym szacunkiem) i na
          setke, i na kilometr. I czy z tego wynika, ze kobiety biegaja szybciej od
          mezczyzn?
          A Boze mow nie mnie, ale Bogu. :)
          Pozdrawiam,
          Michal Obrebski
      • jennix Re: Gazeta jak zwykle maci. 10.12.06, 22:04
        Szanowny Panie Michale, Myli pan zasadniczo zamianę ról, z braniem na siebie
        odpowiedzialności za wychowanie swoich dzieci. Od niepamiętnych czasów normali
        ludzie byli wychowywani przez oboje rodziców. Matka zajmowała się domem,
        pomagała ojcu w warsztacie rzemieślniczym itp. a ojciec zajmował się zawodem i
        pomagał matce w cięższych pracach domowych. Dzieci zaś biegały po domu i
        warsztacie, bo to ten sam budynek zazwyczaj był, a te starsze pomagały ojcu i
        matce. I w tym czasie odbywało się wychowanie, bo ojciec uczył synów zawodu, a
        dziewczynki uczyły się zajmowania domem, ale nie tylko bo i każdy chłopak umiał
        coś upichcić a dziewczynki znały fachowe słownictwo zawodu ojca i potrafiły
        posługiwać się narzędziami. Powierzanie swoich dzieci niańkom wymyślili
        degeneraci, którzy wydumali sobie, że są wybrańcami Boga czyli wysokourodzeni.
        Tak się miało aż do rewolucji przemysłowej, która zmieniła wiele, bo ojciec i
        matka nie mieli już czasu na wychowywanie dzieci, bo zasuwali po 12 godzin w
        fabrykach a ich dzieci w tych samych fabrykach po 10, natomiast wysokourodzeni
        nadal zatrudniali guwernantki i niańki. XX wiek, a zwłaszcza jego druga połowa
        zmieniła jeszcze bardziej życie ludzi i polepszyła warunki bytowe robotników.
        Powstały nowe zawody, a ci, którzy wyrwali się z fabryk, chcieli dorównać tym z
        wyższych sfer, a że nie stać ich było na niańki i tym podobne, to by sobie choć
        namiastkę zrobić, więc niedowartościowani byli robotnicy zabronili kobietom
        robić cokolwiek poza zajmowaniem się domem i dziećmi a sami nadal charowali po
        12 godzin by zarobić na życie, ale już nie musieli się zajmowac rodziną bo mieli
        nianke, guwernantke i gosposię i kilka innych w osobie matki.
        Tak więc nie jest to zamiana ról, tylko powrót do rzeczywistej roli Mężczyzny i
        głowy rodziny, aświat zmienił się tak bardzo, że często nie ma innego sposobu
        niż wycofanie się z głównego nurtu życia i zajęcie się dziećmi przez faceta.
    • kubokus Nie jestem yrzędasem, a wziąłem urlop wychowawczy 10.12.06, 20:06
      Super sprawa, bylem co prawda tylko 8 miesiecy, ale warto bylo. Za nic nie
      zamienilbym tego czasu.

      Chociaz po pierwszych dwóch dniach chciałem do pracy:)
    • ojciec.dyrektor Tata, niestety, cyca nie ma 10.12.06, 21:48
      jest to zacne, że mężczyźni chcą mieć dzieci i się nimi opiekuja, jednak to, że
      pracują za nie kobiety jest w pewnym sensie patologią.
      zaczyna się od niewinnych zmian obyczajów jak urlop wychowaczy dla ojców, a
      kończy na małżeństwach dla pederastów.
      od wieków mężczyźni pracowali, a kobiety zajmowały się domem i dla dobra naszej
      cywilizacji tak powinno pozostać.

      ---
      Radio Maryla: Katowicki głos w twoim domu
      • jennix Re: Tata, niestety, cyca nie ma 10.12.06, 22:39
        W pewnym sensie,się z tobą zgadzam, ale co miałem zrobić, jak jedyną pracą jaką
        mi proponowano w pewnym czasie była charówa za 600zł. Ciekawe jak miałem
        utrzymać za taką kasę w Warszawie siebie i rodzinę? Moja żona chętnie by zajęła
        się dziećmi, gdyby to było mżliwe, a ja chętnie bym pracował na rodzinę gdyby mi
        pozwolono. Tak więc musiałem wziąć sprawy w swoje ręce. założyłem firmę i teraz
        żyje mi się całkiem dobrze, ale razem ż żoną zasuwamy jak małe samochodziki, i
        to wcale nie jest tak, że ja latam w fartuszku po domu a żona prowadzi światowe
        życie. Obowiązki dzielimy tak, by każde miało czas na pracę i opbowiązki domowe.
      • p.s.j Re: Tata, niestety, cyca nie ma 11.12.06, 12:04
        > jest to zacne, że mężczyźni chcą mieć dzieci i się nimi opiekuja, jednak to,
        że
        > pracują za nie kobiety jest w pewnym sensie patologią.

        Od kiedy praca zarobkowa jest patologią? Chyba nieważne, czy w pracy biurowej
        zarabia kobieta, czy mężczyzna, nieprawdaż?


        > zaczyna się od niewinnych zmian obyczajów jak urlop wychowaczy dla ojców, a
        > kończy na małżeństwach dla pederastów.

        Nie widzę koniunkcji. Równie dobrze mógłbyś mówić, że zniesienie niewolnictwa
        (też zmiana obyczajów) prowadzi do małżeństw dla pederastów.


        > od wieków mężczyźni pracowali, a kobiety zajmowały się domem i dla dobra
        naszej
        > cywilizacji tak powinno pozostać.

        G...no prawda, do XVIII wieku przynajmniej tyrali na utrzymanie domu wszyscy,
        zwłaszcza na roli. A i industrializacja XVIII-XIX wiek nie brzydziła się
        zatrudniać kobiet w manufakturach czy w fabrykach. Masz jakiś Rosseau'owski
        pogląd na sielankowy "stan natury", podobnie jak u Rousseau całkowicie
        niezgodny z historią.
    • kazimierz.czyzewski Re: Tata, niestety, cyca nie ma 10.12.06, 22:51
      Witajcie!
      Ponieważ na siłę nikogo przekonać się nie da, niech więc każdy pozostanie przy
      swoim zdaniu.
      Korzystając z okazji, pragnę pozdrowić wszystkich sobie podobnych i tych, nam
      przychylnych.
      Do zobaczenia w realu :)
    • yanca1 Re: Tata, niestety, cyca nie ma 11.12.06, 10:51
      Mój ojciec poszedł na wychowawczy w `81 więc pan z artykułu nie był pierwszy :)
      Zajmował się mną (4lata) i niespełna roczną siostrą. Oprócz tego prał, sprzątał,
      gotował (oczywiście nie tylko on) Mama wracajac z pracy (i kończąc studia) mogła
      się zająć spacerem, rozmową, zabawą (we czworo). Nie wydaje mi się żeby wtedy
      ktos traktował mojego ojca jak bohatera/ofiarę. Po prostu tak było. Ja w zwiazku
      z tym mam bardzo partnerski układ w małżeństwie - bo wiem, że mężczyzna też
      potrafi :)
      A panowie z artykułu to chyba na cokół. Tacy świetni zajmują się własnymi
      dziećmi - cudownie. A pozostałe czynności domowe? No pzecież ona nie pracuje
      całą dobę i też może coś zrobic dla rodziny. Ciekawe, że w drugą stronę to nie
      działa. Mąż wraca z pracy do żony spędzającej dzień w domu "tylko" opiekującej
      się dzieckiem, staje przy kuchence, gotuje obiad, nastawia pranie....
      Kobieta- matka, kucharka, sprzątaczka itp to standard, mężczyzna ojciec - cud
      mniemany....
      Miły artykuł - laurka o superfacetach.
      • joasia_n Re: Tata, niestety, cyca nie ma 11.12.06, 12:29
        Hola, hola. Przedstawiono mnie w artykule jak kucharkę, sprzątaczkę? No i chyba
        masz rację. Po przeczytaniu tego artykułu tak właśnie się poczułam. Ale tak nie
        jest. Może na początku było kiepsko z podziałem obowiązków, ale bez przesady.
        Przecież prania nie robi się codziennie (pranie robi się samo:)), odkurzania
        też a tym bardziej mycia podłóg. Gotujemy razem i zawsze tak było. A w chwili
        obecnej dzielimy się wszystkimi obowiązkami domowymi. Moim głównym zadaniem po
        powrocie z pracy jest jak najdłuższe przebywanie z Julią. Szanuję swojego męża
        za to, że dzięki jego decyzji Julia nie jest wychowywana przez obcą babę i to
        jest dla mnie najważniejsze. Kocham ich najbardziej w świecie. Pozdrawiam

        P.S. I wierz mi, nie wyglądam jak sprzątaczka.
    • purbri sprzatanie gotowanie 11.12.06, 12:17
      Dla mnie to normalnie, ze facet tez pomaga w domu. Mieszkam w Angli, z facetem
      tutejszym i do glowy by mu nie przyszlo, ze mozna nie wiedziec jak wyprac sobie
      rzeczy w pralce. Dlatego, ze tutaj ludzie sa samodzielni duzo wczesniej, a
      faceci nie mieszkaja z mamusia tak dlugo jak w Polsce, musza wiedziec jak kolo
      siebie posprzatac.

      Widuje wielu facetow z wozkami na spacerach i nikogo to tutaj nie dziwi.
      Kolejny przyklad, ze Polska jako kraj Europejski jest dosyc specyficzny!
    • pasikonik10 Re: Tata, niestety, cyca nie ma 11.12.06, 12:26
      A ja chylę czoła przed taką postawą!
      I dumna jestem iż obok mnie stoi facet, który po przeczytaniu tego artykułu
      stwierdził- iż on chętnie zostałby w domu i opiekował się naszą jeszcze
      nienarodzoną córeczką... i ujmy żadnej w tym nie widzi..wręcz przeciwnie.
      :)
      W moich oczach jest bardziej męski niż niejeden tutaj sugerujący
      iż "prawdziwy " facet to ten macho który zarabia(!) i kupami sie nie zajmuje...
    • paskudaprawdziwa Tata, niestety, cyca nie ma, ale pragmatyka 17.12.06, 06:43
      podejscia zwyciezy i nie ma rady na to.

      Nie ma chzyba idealnych rozwiazan, kazda z opcji ma swoje wady i zalety - jak
      latwo mozna zauwazyc.

      Wada tatusiow na macierzynskim jest faktycznie brak "cyca", takze matczynego
      zapchu, rytmu serca, glosu... tego wszsytkiego, co bylo pierwszym
      naturalnym "bezpiecznym" srodowiskiem...rajem podskornym, do ktorego podobno
      wszyscy tesknimy.

      Narodziny to gwalt natury, gwalt wyrzucenia z matkokosmusu, to krzyk -
      przerazenie witania otchani chlodu, swiatla i powietrza i... glodu...

      Szok rozstanai z matka, zbyt szybkiego oddalenia sie matki, to dalsza czesc
      tego,tak to zaoserwowalam u innych i u siebie, ale dopiero ta madrosc dotarla
      do mnie przy drugim dziecku...

      Rezulaty - roznice ogromne, dzieci i ich poczucie bezpieczenstwa i w
      konsekwencji chyba jednak samowartosci ma chyba swoje poczatki juz wtedy...

      Takze ostroznie jednak chyba trzeba przynajmniej przez pierwszy rok - mowie to
      nie tylko z wlasnego doswaidczenia ...

      i pozdrawiam wszystkie mamy i tatusiow,


      paskuda.blox.pl

    • manra Co to jest urlop t a c i e r z y ń s k i?? 17.12.06, 19:30
      Niech mi ktoś, proszę, wytłumaczy, co to jest tacierzyństwo - co to wogóle za
      słowny nowotwór? Jeżeli to ma być zabawne nawiązanie do genderowej świadomości
      w Polsce - to jest nieudane. Do mnie w każdym razie nie trafia.
      Owszem, ojcostwo czasem bywa jednocześnie macierzyństwem, a macierzyństwo
      ojcostwem. Ale to zupełnie inna bajka, a tego typu wytwory dziennikarskiej
      nowomowy są żenujące.
      • sir.vimes Jest urlop R.O.D.Z.I.C.IE.L.S.K.i 17.12.06, 21:01
        i więcej nie trzeba.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka