Do kochanki!

17.11.07, 14:35
Strasznie podoba mi się list tygodnia do kochanki. Nie ukrywam, że
jest kobieta którą chętnie zepachnę ze schodów przy najbliższej
okazji, za wmawianie społeczeństwu, że byłaby lepszą żoną mojego
męża. Prezent też ekstra. Zwłaszcza wór w bielizną.
Gratuluję. Twardo i bez chlipania w rękaw jaka to ja jestem biedna.
    • maruniek51 Re: Do kochanki! 17.11.07, 16:49
      nie bardzo rozumiem tą Panią, autorkę listu. Czy kochankami są tylko niewiasty
      stanu wolnego, polujące na kandydatów na męża?
      Jestem w wieku średnim-wyższym. Żonaty i mam kochanki. Od ponad 5 lat spotykam
      się z Paniami, ale tylko stanu "zajęte". I mnie i moim partnerkom jest dobrze w
      takich układach. Od początku oboje wiemy, że jest to chwila, która potrwa kilka
      miesięcy i się skończy. Oboje wciąz jesteśmy i pozostaniemy w swoim związku.
      Żadne z nas nigdy nie chciało zmieniać "stanu" na inny. Po prostu ... może
      chwila przyjemności, może chęć spróbowania czegoś nowego, może ... .
      • martop10 Re: Do kochanki! 18.11.07, 00:50
        No cóż, ani nie jestem żoną, ani kochanką...Co mnie osobiście przeraża w tonie
        tego listu, to brak akceptacji dla zachowania kobiety, ale pełna akceptacja dla
        faceta!!! czyli statecznego małżonka. A może by tak tego, co biega do kochanki
        pogonic??? nie mówię tego oczywiście do pana mariunek. Pan wybiera układ z
        którego obie strony są zadowolone, jak mniemam pańska małżonka również;)
        Wspomnę natomiast o czymś innym, dlaczego Pani Zonie nie włącza się mózg żeby
        zostawić małżonka, który ją zdradza, tylko całą winę zrzuca na "Kochankę"??? TO
        troszkę ZERO TOLERANCJI ale wyłącznie w jedną stronę...I bardzo proszę nie
        mówić, że to kobieta poluje na facetów z obrączką, bo zazwyczaj jest odwrotnie.
        A poza tym troszkę tzw: "solidarności jajników" nawet w teh sytuacji, My kobiety
        mamy i tak nie łatwe życie. (koszule szanowny pan może sam sobie wrzucić do
        pralki....)Pozdrawiam wszystkie ZONY i KOCHANKI
        • madame_skylight Re: Do kochanki! 18.11.07, 09:52
          Brawo Martop10:) Czytając ten list miałam wrażenie jakby autorka
          była (przepraszam za określenie) samicą pilnującą swojego stada,
          mamusia broniącą synka... A przecież to mąż, mężczyzna podejmujący
          świadome decyzje, po coś to robi, czegoś mu brakuje. Chyba, że wcale
          nie jest tak wspaniały jak żonie się wydaje i za każdym razem
          spotykając kobiete, która go uwodzi - daje się uwieść. Przecież nie
          taki jest obraz każdego mężczyzny, oni naprawde potrafią też
          odmawiać - gdy chcą:)
        • joannah31 Re: Do kochanki! 18.11.07, 13:45
          Martop10, jaka solidarność jajników? raczej koszula bliższa ciału.
          Facet z którym sypia i który jest ojcem jej dzieci jest dla niej
          ważniejszy niż jakaś baba i teorie gender. Jasne, że on sobie sam te
          brudy może prać i powinien mieć na tyle rozumu żeby sobie dać pokój,
          ale fajne w tym liście jst to, że ona nie chlipie, że to napewno jej
          wina i ojejejratunku tylko wali pięścią w stół.
          Baba z jajami, no.
          • martop10 Re: Do kochanki! 18.11.07, 14:15
            Oczywiście joanno_31 zgadzam się z Tobą, że ta kobieta nie chlipie, ale i też
            nie działa!!! Mnie się tenlist nie podoba, jest pełen agresji i jadu...w dodatku
            nie w tym kierunku co trzeba. Mnie tej kobiety z listu bardzo szkoda,i racej
            czuje litość a nie współczucie. Bardziej się identyfikuję z "ową" kochanką,
            chociaż nigdy nią nie byłam i nie sądzę, że odpowiadałaby mi taka rola.
            Natomiast mam zdecydowanie więcej zrozumienia dla niej niż dla ŻONY.
            NO cóż , forum jest na szczęście po to stworzone, żebyśmy mogli/mogły mieć różne
            zdania, gdyby było takie same byłoby nudno.
            I oczywiście identyfikuję się z wypowiedzą madamme..., nie lubię kobietk tóre w
            taki sposób chronią swoje stadko, lepiej nie mogłaś tego nazwać, to jest dla
            mnie postawa: "MÓJ Mąż, MNIE PRZYSIęGAł, JEMU URODZIłAM DZIECI I i z tego tytułu
            mam prawo zrzucić ze schodów tzw "kochanke". Nie te moetody moim zdaniem, żona
            nie ma monopolu na rację...
          • sir.vimes Koszula bliższa ciału? 19.11.07, 21:15
            Oj, z dala od ciała należy trzymać taką koszulę, która się w obcych sypialniach
            poniewiera...

            Bo biedna żona może obudzić się z czyms gorszym od wora brudów - z HIVem.

            List pełen bzdetów, obelżywy, prymitywny - komentować nie warto.
        • maruniek51 Re: Do kochanki! 18.11.07, 16:30
          no cóż, nie wiem, ale chyba największym łajdakiem nie jestem? A co do meritum
          czyli ... są układy tzw "wieloletnie" gdzie chyba ktoś komuś może coś obiecuje,
          zwodzi ... , i takie jak moje - "krótkotrwałe". Od początku oboje wiemy, że jest
          to tylko przygoda, krótkotrwała przyjemność, odmiana, coś nowegoa może cos czego
          na codzień nie mamy. Bo i moje związki z Paniami trwają poniżej pół roku. I
          oboje z tego wychodzimy zgodnie. Bo tak musi być! Bo takie są "normy
          cywilizacyjne". I do dzisiaj z niemal wszystkimi "moimi" Paniami utrzymuję
          kontakt, przynajmniej mailowy(odległości). Co do żony? Na szczęście, czy też
          niestety, nie ma o tym zielonego pojęcia. Może to i dobre, w myśl powiedzenia "
          czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal". A tak na marginesie: mam juz dorosłe
          dzieci, samodzielne, mieszkające juz na swoim i mające swoje rodziny. A,że
          jestem trochę ... za bardzo kochliwy ... widać Matka natura takim chciała mnie
          mieć, skoro takim mnie stworzyła. I jak na razie nikomu krzywdy - w odczuciu
          fizycznym - nie czynię.
          • ajanaa Re: Do kochanki! 25.11.07, 15:18
            Lajdakiem, albo i najwiekszym lajdakiem z pewnoscia Pan nie jest.
            Nasuwa sie tylko pytanie co do tych krotkotrwalych zwiazkow - do
            szesciu miesiecy. Cos mi sie wydaje, ze to Pan "reguluje" dlugosc
            trwania tych zwiazkow? Moze wtedy, kiedy jedna strona zaczyna sie
            zakochiwac? Nie wierze, ze wszystko odbywa sie tak harmonijnie, jak
            Pan to opisuje...
          • bene_gesserit Re: Do kochanki! 02.12.07, 11:18
            maruniek51 napisał:

            > no cóż, nie wiem, ale chyba największym łajdakiem nie jestem? A co
            do meritum
            > czyli ... są układy tzw "wieloletnie" gdzie chyba ktoś komuś może
            coś obiecuje,
            > zwodzi ... , i takie jak moje - "krótkotrwałe". Od początku oboje
            wiemy, że jes
            > t
            > to tylko przygoda, krótkotrwała przyjemność, odmiana, coś nowegoa
            może cos czeg
            > o
            > na codzień nie mamy. Bo i moje związki z Paniami trwają poniżej
            pół roku. I
            > oboje z tego wychodzimy zgodnie. Bo tak musi być! Bo takie
            są "normy
            > cywilizacyjne". I do dzisiaj z niemal wszystkimi "moimi" Paniami
            utrzymuję
            > kontakt, przynajmniej mailowy(odległości). Co do żony? Na
            szczęście, czy też
            > niestety, nie ma o tym zielonego pojęcia. Może to i dobre, w myśl
            powiedzenia "
            > czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal". A tak na marginesie:
            mam juz dorosłe
            > dzieci, samodzielne, mieszkające juz na swoim i mające swoje
            rodziny. A,że
            > jestem trochę ... za bardzo kochliwy ... widać Matka natura takim
            chciała mnie
            > mieć, skoro takim mnie stworzyła. I jak na razie nikomu krzywdy -
            w odczuciu
            > fizycznym - nie czynię.

            To milo, ze nie czynisz nikomu krzywdy w sensie fizycznym. Jesli
            utrzymujesz swoje 'Panie' w tajemnicy przed zona, to znaczy, ze ja
            oszukujesz. To chyba nie jest calkiem w porzadku? Zastanawia mnie,
            czy twoja zona od paru lat nie probuje swoich sil erotyczno-
            towarzyskich z kolejnymi zonatymi (jak ty) 'Panami', z ktorymi
            rozstaje sie po paru miesiacach, bo 'takie sa normy cywilizacyjne'.
            Z litosci nie zawiadamiajac cie o tym, bo 'czego oczy nie widza,
            tego sercu nie zal'. Moze matka Natura ja taka stworzyla, moze
            znudzilo jej sie czekac na twoje dziwnie pozne powroty z pracy, moze
            chciala sie sprawdzic, moze jest 'nadto kochliwa'.
    • j-adore Re: Do kochanki! 18.11.07, 15:06
      Nie dziwię się, że mąż posiadając taką żonę lgnie do kochanki. Dziwię się tylko,
      że nie starcza mu jaj żeby zostawić antypatyczną kobietę dla kogoś kto może dać
      mu to czego naprawdę potrzebuje. Są faceci którzy bardziej cenią sobie święty
      spokój i wyprane gatki niż prawdziwe szczęście, aczkolwiek żal mi żony gdy widzę
      tę pewność w zdaniu "on nigdy do ciebie nie odejdzie", żeby się nie zdziwiła.
      Mając w domu śledzącą na każdym kroku, musztrującą "mamuśkę" trudno nie ulec
      pokusie gdy na horyzoncie pojawia się ktoś bardziej interesujący,
      atrakcyjniejszy, nie mający pretensji do całego świata, a do tego mogący
      zaoferować więcej w sferze emocjonalnej i łóżkowej. A jeśli jeszcze do tego
      dojdzie uczucie z jego strony to kaplica.

      Aczkolwiek kochance powinna zapalić sie w głowie czerwona lampka - to że on tkwi
      w nudnym związku z nieciekawą, pozbawioną spontaniczności kobietą o czymś
      świadczy. Człowiek, który wybiera taki model życia i tkwi w nim dla świętego
      spokoju, bo tak wygodnie, chyba nie jest wart uwagi.

      Reasumując - smutna, zła i żałosna żono, jeśli Twój mąż przy Tobie zostanie to
      życzę Wam szczęścia w waszym życiu składającym sie głównie z pretensji, przymusu
      i brudnej bielizny. Kochanka sobie poradzi i znajdzie fajnego faceta z jajami,
      nie żadne ciamciaramciam które można musztrować.
      • andzia20_1 Re: Do kochanki! 20.11.07, 00:53
        Dlaczego nikt nie widzi poczucia humoru w tym liście? Myślę, że
        napisała go fajna babka. Ja tu widzę sporo dystansu do całej
        sytuacji. A o dystans trudno w takich chwilach. Dlaczego zaraz ma
        się rozwodzić? Czy jest tylko jeden przepis na szczęście? Dobrze
        jest ratować związek, bo czy samotność lub kolejny związek będą
        lepsze? Nie wiadomo. Życzę powodzenia w przegnaniu kochanki. A
        jeszcze bardziej życzę fajnego kochanka. Podobne najlepiej leczyć
        podobnym. Z tonu listu wnoszę, że pewności siebie nie brakuje ;-)
    • roseana Re: Do kochanki! 18.11.07, 19:50
      Droga żono, każdy normalny facet trzymany w klatce, pod pejczem, traktowany jak
      krnąbrne dziecko któremu trzeba wyznaczyć granice, obsesyjnie sprawdzać czy ich
      przestrzega, a jak nie przestrzega wbić w niego pazury, trzymać sie kurczowo i
      nie puszczać, odejdzie od hetery, która zachowuje się jak nawiedzona żona polka
      co za zdradę będzie obwiniała kochankę, a nie swojego kochanego misia bez
      którego przecież żyć sie nie da. Ty żono tu jesteś najbardziej żałosna. Mam
      nadzieje, że szybko otrząśniesz sie z szoku, którego doznasz gdy on Cię zostawi.
      Jeśli tego nie zrobi to znaczy, że jesteście siebie warci - niezaradny przydupas
      bez charakteru i zaborcza, zakompleksiona tyranka.
    • nataliaolga Re: Do kochanki! 18.11.07, 21:42
      Uważam, że ten list jest oburzający. Prezentuje ograniczony, przesycony
      resentymentem światopogląd a la J. Kaczyński: każde zjawisko ma tylko jedną
      przyczynę- działanie tzw. Wroga, więc usunięcie Wroga rozwiązuje problem. A
      orężem w tej walce jest agresja i poniżenie. Kochanka męża to dziwka,
      prostytutka bez opłaty, niedojda życiowa która przegapiła te cenne lata między
      18 a 25, kiedy samca należy upolować i przywiązać kredytem mieszkaniowym,
      gromadką dzieci. W tej wizji świata mężczyzna to tylko szmaciana lala, którą
      wściekłe, napędzane estrogenem samice wyrywają sobie w krwiożerczej walce na tipsy.

      Nie wiem jak pani Żona może żyć z takim światopoglądem, u boku mężczyzny którego
      postrzega jak penisa z portfelem, pozbawionego myśli, uczuć czy potrzeb,
      niezdolnego do samodzielnych decyzji. Rola kochanki zawsze jest dwuznaczna
      moralnie, ale cięższą winę ponosi osoba, która ma zobowiązania, zwłaszcza
      małżeńskie. A pani Żona tez nie jest bez winy: albo wybrała sobie mężczyznę
      słabego czy niekochającego, albo jest trudna w pożyciu.
    • sumire Re: Do kochanki! 19.11.07, 09:20
      a mnie ten list zniesmaczył okrutnie. mniejsza o agresywny ton, ale
      bije mi z tej epistoły kompleksami na kilometry.
      i co to, przepraszam bardzo, ma być za tekst: "Coś z tobą nie tak,
      jeśli w odpowiednim czasie nie dałaś rady znaleźć pełnowartościowego
      faceta"? to o wartości kobiety decyduje to, czy zdąży złapać męża
      przed trzydziestką? smutne, że ktoś tak jeszcze uważa.
      a poza tym wszystkim jakoś nie podejrzewam, żeby wszystkiemu winna
      była ta paskudna latawica. mąż to pewnie nie bezwolny tłumok
      uwiedziony całkowicie wbrew swojej woli.
      • ruda.marilynmonroe Re: Do kochanki! 02.12.07, 16:25
        list do kochanki jest przerażający. bije od niego agresją i totalnym
        zakompleksieniem żony. być może wyraża on myśli niejednej kobiety z okresu
        komunizmu, przed czasami rewolucji feministycznej i seksualnej, ale dziś żadna
        nowoczesna, znająca swoje wartości, wykształcona i wreszcie zrównana z mężczyzną
        kobieta nie pomyślałaby w ten sposób o mężczyźnie, jego kochance i sobie.
    • dus-ty Re: Do kochanki! 19.11.07, 09:57
      Joanno,ona walczy, to prawda. Tylko w imię czego? Ani razu nie
      napisała, ze ona tego zdradzacza KOCHA.Rozumiesz? To ziejąca jadem i
      agresją baba,nie mająca bladego pojęcia o uczuciach.Ja się temu
      mężowi nie dziwię..
    • nuszka3 Re: Do kochanki! 19.11.07, 16:12
      Szanowne Żony!!

      Dlaczego w przypadku zdrady całą odpowiedzialność zrzucacie na inne
      kobiety? Może warto zainteresować się nad motywami postępowania
      Waszych mężów i Was samych? Czy to nasza (wolnych kobiet) wina,
      jeśli zajęty mężczyzna zakocha się w nas? Może warto zamiast zrzucać
      całą winę na trzecią stronę zastanowić się nad swoim postępowaniem?
      Może warto przerwać nudę i rutynę małżeńską, dać komuś więcej
      czułości i zrozumienia? A może warto być bardziej kobiecą i sexy, a
      nie nudną, szarą i zrzędliwą „samicą z młodymi” (oryginalny cytat
      z „Listu do kochanki”).

      Załączam pozdrowienia i życzę nam wszystkim wiele szczęścia.

      A
      • martop10 Re: Do kochanki! 19.11.07, 18:16
        Witam! A jednak mało tutuaj obrończyń PANI ŻONY....Przyznam się szczerze, że
        dawno żaden list w WO nie zrobił takiego wrażenia. Czytałam go od soboty chyba
        1000 razy i za każdym znajduję w nim coś nowego, i to coś niestety znowu nie
        sprawia że pani ZONA wzbudza moje współczucie. Najbardziej chyba uderza tutuaj
        pewność że "ON NIE ODEJDZIE, BO TO JA MU PRZYGOTUJę WIGILIę, BO TY KOCHANKO
        JESTEś PRZYPADłOśCIą"...
        Pani żona nie zdaje sobie sprawy, że tośrodowisko sprawia, że faceci nie
        odchodzą, poza tym lubia być kryształowi, niewinni. Dlatego bardzo bardzo
        chronią układy:kochanek-kochanka", dlatego nie pozwolą zrobić zdjęcia. Polecam
        wszystkim ŻONOM przeczytanie opowiadania: "Kochanka" J. Wiśniewskiego (ogólnie
        średnia twórczość), może wtedy zrozumiecie troszkę motywację tych trzecich.
        Przecież gdyby inni dowiedzieli się że on ma kochankę, okazało by się że nie
        jest idealny, znacie faceta który nei chce być idealny;) bądź za takiego nie
        chce uchodzić????ja nie;) Przecież jeśli ma kochankę, to on jest winny
        wszelkich kryzysów małżeńskich, a tak zawsze może zrzucić na zonkę...
        No i może jeszcze jedno zdanie o tym, co napisał/a nuszka3. Rzeczywiście
        kobiety zbyt często przesjaą dbać o małżeństwo i nie chodzi tutuaj o czułość, a
        raczej o "ciągły ból głowy"...Kochanka tez nie ma często czasu dbac o siebie,
        ale to robi...
        • madame_skylight Re: Do kochanki! 19.11.07, 22:09
          Kochankom bardziej zależy, znają też błędy żon i starają się ich nie
          popełniać. Myślę, że "żona" reprezentowana przez autorkę listu nie
          była nigdy wcześniej czyjąś kochanką więc śmiało mogę określić, że
          tak jest. Swoją drogą, ciekawe czy w zawierusze prania jego brudnych
          koszul i wyciągania włosów z wanny miała czas na wejście na to
          forum;)
    • net_cia Re: Do kochanki! 20.11.07, 00:25
      A ja chciałabym, żeby mój mąż miał kochankę. Chciałabym, żeby wracał
      do domu zadowolony po pełnym relaksie u innej kobiety. Może wtedy
      byłby mniej natarczywy, może bardziej radosny, może jego wieczór nie
      zmierzałby wciąż do jednego bez względu na moje samopoczucie (mamy
      dwójki małych dzieci)... a jak nie osiąga tego jednego zaczyna się
      spirala agresji. Niestety, już rozstał się z kochanką, przestał
      chodzić na dziwki a zaczął chodzic do kościoła. Na spotkaniach ze
      znajomymi wciąż z zapalczywością cytuje biblię. Tym się kończy po
      paru wódkach. Naprawdę wolałabym, żeby miał kochankę. Niech wraca
      zabawiony, lekko zawstydzony i milusiński. Tylko JAK mu o tym
      powiedzieć? Może znaleźć mu panią od angielskiego?
    • 13monique_n Re: Do kochanki! 20.11.07, 13:30
      A ja polecam K. Grochola, A. Wiśniewski, "gry i zabawy małżeńskie i
      pozamałżeńskie"(konkretnie strona 64). Może mniej jadu i niczym nie
      umotywowanej pewności siebie pojawi się po obu stronach. Pozdrawiam.
    • lena575 Re: Do kochanki! 20.11.07, 20:01
      Aby wypowiadać sie tak autorytatywnie o problemie zachowania żony w sytuacji
      zdrady uskutecznianej przez męża to chyba trzeba mieć trochę doświadczenia. Tak
      bez niego to sobie można pisać z oburzeniem o klasie czy jej braku, charakterku
      czy bezcharakterze, racji czy jej kompletnym braku. I to są nasze gdybania...
      Nie ma takich doświadczeń (prawie 25 lat po ślubie) i mam nadzieję,ze mieć nie
      będą. Nawet gdyby mnie to czekało to w zupełnie innej sytuacji niż autorka
      listu, bo bez małych dzieci i niezależną finansowo a to też zmienia optykę. I
      dalibóg sama nie wiem jak zachowałabym się tzw. wydaje mi się,że wiem ale jak
      zwykle w życiu najwięcej nam się wydaje :)
    • ar11 Gdzie można to przeczytać? 21.11.07, 09:25
      Chciałam przeczytać ten list do kochanki, ale nie mogę znaleźć. Czy
      ktoś mógłby dać linka albo jakąś podpowiedź?
      • martop10 Re: Gdzie można to przeczytać? 21.11.07, 14:19
        Niestety w sieci go jeszcze nie ma, nie wiem dlaczego, ale może napisz do
        redakcji WO to może prześlą. A list jest rzeczywiście interesujacy.
        • jollaa Re: Gdzie można to przeczytać? 25.11.07, 18:52
          Zeskanowałam z gazety:

          Co z Tobą jest nie tak, że ciągnie Cię do żonatych? Jesteś kobietą
          skrzywioną, bez zasad, potocznie zwaną k...; w odróżnieniu od
          prostytutek, które wykonują usługę, biorą za to kasę i nie rozbijają
          rodzin.
          Ale Ty lubisz być tą trzecią. Jesteś jak zwykły sęp, który czeka na
          padlinę czasu samca Przyczajona, zgarbiona czekasz w ukryciu, aż
          samica z młodymi odejdzie na chwilę. Wtedy - wygłodniała - jesteś na
          każde jego skinienie. Nawet jeśli zrobisz to zdjęcie z łóżka na
          pamiątkę, to tylko wzbudzisz jego nienawiść, bo przecież on nie chce
          się ujawnić z tą wstydliwą przypadłością, którą jesteś Ty
          Coś z Tobą jest nie tak, skoro nie dałaś rady upolować
          pełnowartościowego faceta w odpowiednim czasie. Kariera była
          ważniejsza? A teraz zegarek tyka? Zbliż się tylko do mojego
          faceta!!! Nie będę oglądała się na konwenanse, nie będę tą
          wyrozumiałą. Wojna! Nigdy nie uwierzę w Twoje łzawe historie, że
          zakochania się nie planuje! Masz mózg? To użyj go we właściwym
          czasie i się wycofaj! On nigdy do Ciebie nie odejdzie! Znów zbliża
          się Wigilia. Znów spędzisz ją sama. Ja, żona, kupię mu prezenty
          otoczę dziećmi i nie pozwolę nawet wysłać SMS-a jego komórka
          niechcący tego dnia się wypierze. Jesteś smutna, zła i żałosna. I
          bez szans.

          ŻONA
          PS Nie życzę Ci źle, ułóż sobie życie z kimś innym. W prezencie
          wysyłam Ci kosz z rzeczywistością - worek z jego brudną bielizną,
          włosami z umywalki, przepoconą koszulą. On nie jest ideałem. I
          przestań już czytać te głupoty o księciu na białym koniu.

          "Milego" czytania. Pozdrawiam
          • mbiedrzycka Re: Gdzie można to przeczytać? 01.12.07, 17:26
            Oj czytam te Państwa komentarze i brawo biję!!! A to dlatego, że jak
            czytałam list Pani Żony, to pomyślałam, że może rzeczywiście
            kochanka to jakiś gorszy gatunek kobiety, która zupełnie prawa nie
            ma spojrzeć na mężczyznę z obraczką, że kochanka to jednak status
            nieakrakcyjny i wstydliwy dla kobiety. Pomyślałam nawet przez
            chwilę, że powinnam się wycofać skoro do stada nie należę.
            Pomyślałam też, że może mi się tylko wydaję, że miłość, uczucia,
            emocje, szacunek, partnerstwo, uśmiech, pogoda ducha, seks,
            fascynacja są ważne. Naszczęście zajrzałam tu i upewniłam się tylko,
            że dobrze się stało, że myślałam tak tylko przez chwilę. Że wcale
            nie mam powodu czuć się gorsza, mniej atrakcyjna, że wcale nie jest
            ze mną coś nie tak. Dziękuje Wam wszytskim niezależnie czy jesteście
            Żonami, Mężami czy Kochankami!
            A Tobie Żono radzę tu zajrzeć, jeśli chcesz Go zatrzymać. Bo za
            utopienie komórki, kontrole i stawiane ultimata nie zacznie Cię
            kochać. Za takie rzeczy nie kocha się kobiet, nawet jeżeli są
            matkami ich ukochanych dzieci.
            Pozdrawiam, Kochanka
            • szklany-klosz Re: Gdzie można to przeczytać? 01.12.07, 18:15
              I ja czytam i Kochankom gratuluję i kciuki za nie trzymam.

              A Żonie podpowiem: przeczytaj co napisałaś!!! Zastanów się kogo
              ośmieszyłaś!!! Jesteś przepełniona nienawiścią i agresją do Kobiety
              dla której każdy czytający twój list ma szacunek i zrozumienie. Dla
              Ciebie mają pogardę, litość i zadziwienie. Właśnie piłujesz gałąź na
              której siedzisz już i tak jednym pośladkiem. Chciałaś ją ośmieszyć,
              zniszczyć, obrazić. A za co? Za to, że daje Mu to czego od Ciebie
              nie dostał, albo nie chce już dostawać. Za to, że oferuje mu radość,
              miłość, dotyk, uśmiech, zrozumienie. A Ty co masz w ofercie Żałosna
              Żono? Złość, gniew, agresje, kompleksy, kontrole... Powodzenia Ci
              życzę, będzie Ci potrzebne!
              • martop10 Re: Gdzie można to przeczytać? 01.12.07, 18:42
                No coż po lekturze dzisiejszego numeru WO dochodzę do wniosku, że jednak racja
                jest po stronei rozsądku, a nie agresji, histerii itd. ZAstanawia mnie jedynie
                fakt, gdzie sę podziały PANIE ŻONY (i nie mówie tu o kobietach mężatkach, ale o
                koietach podpbnych poglądów). Dlaczego nie bronią swojego stanowiska????
                Zaledwie jeden czy dwa pochlebne (powiedzmy) komentarze, strach czy brakuje
                argumentów??? No cóz ja zawsze wierzyłam w siłę argimentów, a nie w argument
                siły. Cieszę się że czytam wiele potwierdzeń mojej tezy. Pozdrowionka dla
                wszystkich;)
                • poprawka29 Re: Gdzie można to przeczytać? 01.12.07, 18:59
                  Żony piorą koszule i walczą z włosami w umywalce:-))) nakręcając
                  spieralę nienawiści do Kochanek swych Mężów. Pielęgnują złość i
                  gniew topiąc komórki. Obmyślają strategię wojenne. ZAtracając przy
                  tym już i tak resztki własnej godności.

                  Ciszy doprawdy ton odzewu na ten prosty, płytki i żałosny list Tej
                  Pani Żony. Oby Pani tu zajrzała! Może lektura spowoduje jakiś punkt
                  zwrotny w Pani toku myślenia, albo raczej to myślenie uruchomi.
                  Mężczyzna to też człowiek. I też potrzebuje akceptacji, zrozumienia,
                  czułości. Nawet jeżeli te włosy w umywalce przeszkadzają...
                  • leon098 Re: Gdzie można to przeczytać? 01.12.07, 19:53
                    Witam Państwa.
                    Chciałbym temu Panu co jest mężem autorki tego fatalnego listu
                    powiedzieć, że Pańska Żona wszystkim nam tu niemałą atrakcję
                    zafundowała tym swoim listem.
                    Chciałbym też Panu powiedzieć, że wspólczuję Panu takiej Żony,
                    pełnej złości, agresji, niemyślącej i nieczującej, Żony żałosnej,
                    zakompleksionej, bez braku szacunku do innych, a przede wszystkim do
                    Pana no i do samej siebie.
                    A zazdroszczę Panu Kochanki. Wróżę, że Kochanka niebawem zniknie bo
                    jest mądrą Kobietą, a Panu pozostanie iść do salonu po nowy telefon
                    na który już Kochanka nie wyśle smsa treści pełnego radości, że Pan
                    jest. Ale zawsze będzie Panu służyć ten telefon jako prezkaźnik do
                    meldowania, raportowani, tłumaczenia i wysłuchiwania złośliwości i
                    narzekań swojej Żony.
                    • kochanka1212 Re: Gdzie można to przeczytać? 01.12.07, 23:11
                      Pani Żono, jestem Kochanką! Jestem nią, nie dlatego, że czegoś mi
                      brakuje, że coś ze mną nie tak. Jestem nią, bo mam lepszą ofertę niż
                      Ty. Mam uśmiechniętą twarz, mam zawsze świerze włosy, mam ciekawość
                      słuchania Go, poznawania, mam ochotę śmiania się z Nim, mam potrzebę
                      przytulenia się do Niego, mam frajdę ze wspólnego jedzenia. Mam też
                      Jego zdjęcia, dużo szacunku dla Niego, cierpliwości. A najwięcej mam
                      radości z tego jak widzę jak On do mnie lgnie, jak się ze mną dobrze
                      czuje, jak Jemu też jest dobrze przy mnie. Mam też wiarę w to, że
                      będzie kiedyś chciał mieć to na codzień.

                      A On, co On z tego ma? Ma odskocznię od Pani, ma atrakcyjną, zadbaną
                      kobietę, która Go pragnie i pożąda. Ma z kim porozmawić i pójść na
                      spacer. Ma odgrzebane poczucie własnej wartości i atrakcyjności tak
                      systematycznie przez Panią zakopywane. Ma poczucie, że jest kochany,
                      potrzebny, że zasługuje na szczęście i szacunek.

                      A Pani co ma? Pani ma złośc, żal, jad, nienawiśc, włosy w umywalce,
                      ma Pani kompleksy, pretensje do mnie, ma Pani też ciągle
                      towarzyszący strach gdzie On jest, czy może ze mną. I jeszcze ma
                      Pani tą pewność, że od Pani nie odejdzie. I to ostatnie, co Pani ma
                      jest tak samo g... warte jak reszta.

                      Czy teraz już Pani rozumie, kto w tym trójkącie jest żałosny?
                      • konwalka dorzuć do zbiorowiska doskonałości jeszcze słownik 03.12.07, 00:30
                        ortograficzny
                        cnót wszelkich bezdenna głębino
                        stolico mądrości
                        oraz apoteozo skromności
          • bene_gesserit Re: Gdzie można to przeczytać? 02.12.07, 11:28
            He he he.
            Wszystkiemu zawsze winna kobieta - a to kochanka, podla i bez zasad,
            a to zona - domowy tyran, przypominajacy prominentnego polityka
            zeszlego rzadu.

            A mnie zastanawia kim jest koles, ktory z ta 'glupia, chamska,
            prostacka' zona zyje? Ktory pozwala zonie borykac sie z niewdzieczna
            strona zycia i skrecac z niepewnosci kochance? W domu full-serwis,
            obiad na stole, dzieci czyste i usmiechniete, koszule wyprane,
            lekcje odrobione, u kochanki - slodkie slowka, czulosc i poczucie,
            ze sie jest seksualnym krolem swiata. Zyc nie umierac, nie?

            Zona uwaza, ze winna jest kochanka. Publika - ze zona, bo glupia. A
            niewierny maz ma to wszystko w dupie, bo i tak wygrywa, obojetnie od
            tego, komu jest z tym zle. Praca domowa: komu podziekuja dzieci,
            kiedy dorosna na tyle, ze skapuja?
            • szklany-klosz Re: Gdzie można to przeczytać? 02.12.07, 11:50
              Te nasze wrogie nastawienie do Pani Żony nie jest bezpodstawne!!!
              Przecież Ona w tym liście pisze tylko o agresji, złości, jest do
              tego chamska, brak jej rozsądku. A przede wszystkim w tym liście
              brakuje jakiegokolwiek dowodu na to, że Pani Żona kocha swojego
              męża. Wiemy tylko, że nie jest ideałem (jak każdy), ale co za tym
              idzie można wnosić, że Pani Żona jakaś wyjątkowo mało tolerancyjna.
              A mężczyzna to potrzebuje tak samo akceptacja jak kobieta, może
              czasem nawet bardziej.

              Masz rację, Mąż wygrywa, ale tylko dopóki ma je obie koło siebie.
              Ale Mądra Kochanka podziękuje niezdecydowanemu mężczyźnie. Kończąc
              jednocześnie jego full-serwis.

              Ale powodzenia życzę Wszystkim, winnym, niewinnym, zdecydowanym i
              niezdecydowanym...
              • bene_gesserit Re: Gdzie można to przeczytać? 02.12.07, 12:30
                szklany-klosz napisała:

                > Te nasze wrogie nastawienie do Pani Żony nie jest bezpodstawne!!!
                > Przecież Ona w tym liście pisze tylko o agresji, złości, jest do
                > tego chamska, brak jej rozsądku. A przede wszystkim w tym liście
                > brakuje jakiegokolwiek dowodu na to, że Pani Żona kocha swojego
                > męża. Wiemy tylko, że nie jest ideałem (jak każdy), ale co za tym
                > idzie można wnosić, że Pani Żona jakaś wyjątkowo mało
                tolerancyjna.

                Trudno mi to sobie wyobrazic, ale sprobujmy: pracuje zawodowo
                (znakomita wiekszosc zon-matek pracuje zawodowo) i obrabiam dzieci i
                meza w domu, czyli mam drugi etat. To oznacza jakies 12 godzin
                dziennie pracy. Dzieki ktorej moj maz moze udac sie do kochanki.

                Doskonale rozumiem rozgoryczenie i chamski ton tego listu. Ja na
                miejscu tej zony czulabym sie jak ostatnia frajerka - ty nie? Kiedy
                czlowiek czuje gorycz, trudno zachowac rozsadek. A dowodem jej
                milosci do niego jest jej slepota - to obwinianie 'tej trzeciej' a
                nie jego. On jest dobry - widac, ze ona chce w to wierzyc. Gdyby go
                nie kochala, to by zobaczyla prawde - slabego, okrutnego i zajetego
                soba egoiste.

                > A mężczyzna to potrzebuje tak samo akceptacja jak kobieta, może
                > czasem nawet bardziej.

                Ok, zona jest winna, ze ja maz zdradza. Hir łi goł egein, wszystko
                jasne.

                > Masz rację, Mąż wygrywa, ale tylko dopóki ma je obie koło siebie.
                > Ale Mądra Kochanka podziękuje niezdecydowanemu mężczyźnie. Kończąc
                > jednocześnie jego full-serwis.

                A mi sie wydaje, ze ten facet wiecej straci, kiedy rzuci go zona.
                Kochanki maja to do siebie, ze sie latwo zmieniaja i rzadko kiedy
                chca zajmowac koszulami, obiadkami i dzieciakami.
                • szklany-klosz Re: Gdzie można to przeczytać? 02.12.07, 13:05
                  Raczej mi chodzi o to, że Pani Zona w całej tej sytuacja całą złość
                  i agresje skierowała przeciw Kochance, której można śmiało przypisać
                  najmniejsze zasługi jeśli chodzi o rozbijanie małżeństw. Mąż posiada
                  chyba coś takiego jak mózg i wolną wolę, a jednak coś Go z domu do
                  tej Kochanki wypchnęło. Żonie jakby to umknęło, albo wydaje się być
                  bez znaczenia i jeśli nawet uda jej się Go zatrzymać "zrzucając ze
                  schodów wroga". To pytam na jak długo?? Pojawić się może kolejna
                  Kochanka. Może się nie pojawić ale czy to oznacza wygraną??

                  Żonie radziłabym walczyć nie przeciw Kochance, a o Męża (zasadnicza
                  różnica). Bo walka przeciw Kochance może się udać, ale nie jest
                  równoznaczna z odzyskaniem Męża. Ale walka o Męża i wygrana
                  gwarantuje z automatu eliminację Kochanki. A ja tu z tonu listu
                  widzę, że Pani Zonie na Mężu zależy tylko w imię zasadyu w wojski
                  sztuka za sztukę. Liczba w stadzie musi się zgadzać. A czy to stado
                  się kocha, potzrebuje i chce być razem raczej dla Pani Zony nie ma
                  znaczenia.

                  Z listu wynika, że Zona nie bierze pod uwagę opcji, żeby Go
                  zostawić. Nawet Jest pewna, że i On Jej nie zostawi, i ta jej
                  pewność drażni chyba każdego czytelnika. Chyba, że ma jakieś atu w
                  rękawie, o którym napisać nie zechciała:-))
                • poprawka29 Re: Gdzie można to przeczytać? 02.12.07, 13:22

                  >
                  > A mi sie wydaje, ze ten facet wiecej straci, kiedy rzuci go zona.
                  > Kochanki maja to do siebie, ze sie latwo zmieniaja i rzadko kiedy
                  > chca zajmowac koszulami, obiadkami i dzieciakami.
                  >
                  >odp.
                  Stajemy się kochankami nie planując tego. Ale jak juz nimi
                  jesteśmy, to nasz kręgosłup moralny się nie przewartościowuje. Nadal
                  chcemy być też matakami, żonami, przyjaciółkami, nadal wierzymy, że
                  jest to tylko etap przejściowy do trwałego związku, w którym można
                  snuć plany na lata i pomału je realizować. Chcemy prać koszule i
                  robić obiady, ale wyręcza nas chwilowo Żona tego pana, ale prosze mi
                  wierzyć, że chętnie byśmy się zamieniły z tymi zdradzanymi Zonami,
                  zdjęły z ich barek ciężkie trudy dnia codziennego wraz z tymi
                  włosami w umywalce.
            • hajota Trochę OT 02.12.07, 12:01
              > Zona uwaza, ze winna jest kochanka. Publika - ze zona, bo glupia. A
              > niewierny maz ma to wszystko w dupie, bo i tak wygrywa, obojetnie od
              > tego, komu jest z tym zle.

              Dowcip mi się przypomniał. Pewien profesor opowiada, jak to dobrze mieć i żonę,
              i kochankę.
              - Żona myśli, że jestem u kochanki, kochanka - że jestem u żony, a ja - do
              biblioteczki!
    • dzika_orchidea.pl Re: Do kochanki! 02.12.07, 19:00
      Przeczytałam ten list i jestem w szoku.

      Czy Pani żona ani przez chwilę nie pomyślała, że wina leży po środku?
      Że w jakiejś mierze sama się przyczyniła do tego, że mąż sobie kogoś
      na boku znalazł?Bo tak właśnie jest.Czy Pani żona nie czuje się ani
      trochę winna tej sytuacji?Na pewno jesteś winna dużo bardziej niż
      kochanka.
      Tak, jestem kochanką.To nie ja Go szukałam, sam chciał.Jest dorosły
      i wie co robi, mnie taki układ pasuje, Jemu też.Zanim kogoś
      zaczniesz obwiniać to spójrz krytycznym okiem na samą
      siebie.Przecież gdbybyś była kochającą dbającą żoną, z którą może
      porozmawiać o problemach w pracy nie szukałby tego u mnie.
      Niech kamień ten kto.....
      • eri02 Re: Do kochanki! 03.12.07, 08:18
        ja jestem tą która ma męża, nie potarfi się rozwieść i miała
        kochanka-stanu wolnego.
        I nie mam żadnych wyrzutów sumienia.

        I dlaje będę to ciągnęła jesli sie da.
        Bo "mąż" nie jest ksieciem na białym koniu w żdnym stopniu, w żadnym
        promilu..
        od prawie 2 lat nie spimy razem, ja rozkładam łózko w dużym pokoju;
        od prawie 3 nie rozmawiamy.
        A on nic.
        Więc co ja mogę na ten temat myslec???
        • aviance Re: Do kochanki! 05.12.07, 13:23
          Reasumując większośc powyższych postów:

          1. Żona nie powinna odczuwac agresji i złości, do kogoś kto rozbija
          jej związek i kto podważa jej poczucie wartości.U zwykłych ludzi to
          normalna reakcja psychologiczna, ale Żona nie jest człowiekiem.

          2. W imię "solidarności jajników" Żona powinna usunąc się w cień i
          pełna empatii wczuc się w położenie biednej Kochanki, niech ona też
          ma coś od życia!

          3.Żona walczy o uczucia męża? Po co? Czy nie za wiele wymaga? Czy
          nie wystarczą jej jego pieniądze?

          4. Jeśli Żona to osoba pracująca i atrakcyjna, niech rzuci pracę i
          przestanie dbac o siebie: Kochanka pewnie nie przytłacza jej męża
          swoją atrakcyjnością i przebojowością.Jeśli Żona nie pracuje i nie
          dba o siebie, rozumiemy dlaczego biedny Mąż ma kochankę. Jeśli Żona
          pracuje, a domowym budżecie nie ma nadwyżki na spa i ciuchy (bo
          ortodonta, angielski dla dzieci, kredyt, itp), niech coś wymyśli, w
          końcu walczy o własne małżeństwo.

          PYTANIE za 100 pkt. Dlaczego mężczyźni zauważają i komplementują
          nowe ciuchy kochanek? ODPOWIEDŹ: Bo nie muszą na nie płacic!

          5. Dlaczego Żona pisząc list do Kochanki, zwraca się do Kochanki?
          Powinna zwracac się do Męża, teściowej, chomika itp.

          A tak na poważnie:
          Małżeństwo to wybór. Powinien byc dobrowolny i podjęty ze
          świadomością tego, czego możemy się spodziewac od drugiej osoby, a
          czego na pewno od niej nie dostaniemy. Bo nikt nie jest w stanie dac
          nam wszystkiego. Więc uzasadnianie własnej słabości i nieuczciwości
          wadami naszego/cudzego męża czy żony jest, wybaczcie, żałosne. Jeśli
          małżeństwo jest pomyłką, można je skończyc i próbowac tworzyc nowy
          lepszy związek. Ale na to potrzeba odwagi, refleksji i dojrzałości.
          A tych kochanakom i zdradzającym wyraźnie brakuje.
          • martop10 Re: Do kochanki! 06.12.07, 18:24
            1. ...odczuwać może, tylko może niekoniecznie niech nie demonstruje, przegra, a
            poczucie wartości straciła sama piorąc koszule pachnące cudzymi perfumami.
            2. ...tak, dlatego, że kobietom jest trudniej...a mężuś okazał się kawałem
            gnojka, którego dalej chce otaczać dziećmi i prezentami w Wigilię (gdzie tutuaj
            godność????)
            3.... no jeśli takie metody mają skotkować to powodzenia - a`propos gdzie było
            o uczuciu do męża, ja jakoś nie zauważyłam.
            4....uważasz żonę za atrakcyjną??? W którym miejścu???? Jak otacza dziećmi,
            odchodzi z młodymi???? o wrzucaniu komórki do pralki nie wspomnę (znów przykład
            z literatury i to klasycznej Wł Reymont "Chłopi", a niby czasy się
            zmieniły...)Acha moze dodam jeszcze ze myslac o dbaniu o siebie nie mowie o SPA
            i kosmetyczce kazdego dnia, raczej o dbaniu o swoj komfort psychiczny, moze
            wtedy bedzie latwiej...

            GRATULUJĘ NAIWNOśCI, ZNASZ KOCHANKę, KTóRA NIE PRZYJMUJE PREZENTóW OD SWOJEGO
            ZONATEGO FACETA???? JA NIE. PłACą ZA KAżDą NAWET NAJMNIEJSZA ZACHCIANKę SWOJEJ
            KOCHANKI!!! A NIE żONY. CIEKAWE JAK TO ROBIA??? PEWNIE SA LEPSZE W LOZKU I
            OCZYWISCIE NASUWA MI SIE ODPOWIEDX, ZE BARDZIEJ SIE STARAJA, I CHCA POKAZAC Z
            JAK NAJLEPSZEJ STRONY....
            ...to tyle, jesli chodzi o odpowiedź,w końcu dyskusja być musi....
            A jeśli żona pierze koszule, to dba nie o swoją atrakcyjność, a jedynie
            małżonka, żeby mógł czyściutki biegać do kochanki....a może tak poszukać innych
            środków niż dzieci i prezenty na Wigilię???
            • kaja206 Re: Do kochanki! 14.12.07, 19:31
              Jeśli facet nie docenia takiej kobiety jak ja, to niech spada i
              szuka szczęścia gdzie indziej.Nie dam sobie wmówić jakiejkolwiek
              winy. To jego wina, że jest nieuczciwy, nieodpowiedzialny i do
              myślenia nie używa głowy, tylko dolnych partii podbrzusza.Taki gość
              jest niereformowalny i trudno oczekiwać, że się poprawi. Seksoholizm
              jest jak alkoholizm- z tego się nie wyrasta. A zatem, drogie Panie!
              Zastawcie tych dupków kochankom. Niech teraz one ich pilnują i
              dręcza się tym, z kim to ukochany zabawia się w godzinach
              nadliczbowych.Wy sobie dacie same radę. Z nimi jest gorzej-sami
              sobie nie poradzą. To dlatego schroniska Brata Alberta zamieszkuje w
              90% płeć brzydsza.
Pełna wersja