Gość: Alojz
IP: *.dip.t-dialin.net
21.08.04, 14:30
Zdecydowana większość zdobyła paszport z czarnym orłem, powołując się na
niemieckie korzenie (czasem wystarczyła fotografia przodka w niemieckim
mundurze). W RFN przed urzędnikami prawie wszyscy deklarowali, że zrzekli się
polskiego obywatelstwa. Dziś przypominają sobie o schowanych w szufladach
paszportach z białym orłem. Niektórzy udają się do polskiej ambasady i proszą
o wydanie nowych dokumentów. Deklarują, że stare zgubili.
Wielu Polaków rzeczywiście miało niemieckie korzenie. Ślązak Krzysztof Hyła
(po przyjeździe do Niemiec Christof Hyla), szef bońskiego sekretariatu
Towarzystwa Kontynent (dawniej organizacji obrony praw człowieka w Europie
Środkowej i Wschodniej, dziś wspomagającej reformy w państwach posowieckich),
nie musiał pokazywać fotografii przodków, by otrzymać niemiecki paszport.
Miał niepodważalne dokumenty, świetnie znał język naszych zachodnich
sąsiadów. Wielu innych przypomniało sobie o niemieckim pochodzeniu dopiero
pod koniec lat 80., gdy Wschód i Zachód dzieliła cywilizacyjna przepaść.
Niektórzy noszą w kieszeni legitymację Związku Wypędzonych, mimo że do
Niemiec przybyli wyłącznie dzięki własnym, często mozolnym staraniom.
Paszporty Republiki Federalnej Niemiec otrzymali po złożeniu podpisu pod
deklaracją, która wyklucza posiadanie obywatelstwa innego kraju. Ale dziś
mają dokumenty zarówno z czarnym, jak i z białym orłem, choć ani Niemcy, ani
Polska nie uznają podwójnego obywatelstwa.
- Jeśli ktoś okazuje polski paszport, jest - według naszego prawa - polskim
obywatelem niezależnie od tego, czy w kieszeni ma jeszcze dziesięć innych
dokumentów - mówi Artur Kozłowski z Departamentu Obywatelstwa Ministerstwa
Spraw Wewnętrznych i Administracji. Tymczasem posiadanie dwóch paszportów
daje wiele przywilejów. W Polsce dokument z białym orłem umożliwia kupowanie
nieruchomości za niewielkie pieniądze, ułatwia postępowanie spadkowe. Z kolei
ten z czarnym orłem otwiera drzwi w całej Europie, zapewnia emeryturę,
zasiłki itp. Często dzięki dwóm paszportom można płacić niższe podatki: w
naszym kraju pracownik deklaruje, że rozlicza się z fiskusem w Niemczech, tam
zaś mówi, iż płaci w Polsce. W praktyce umożliwia to niepłacenie podatków w
obu krajach. Co więcej, Niemiec z polskim paszportem może wwieźć do Polski
towary i w Niemczech otrzymać zwrot podatku VAT. To samo może zrobić, jadąc w
drugą stronę. Niedawno kierowca passata przekraczający granicę przez pomyłkę
podał pogranicznikom - zamiast paszportu swojego i żony - dwa własne.
- Po latach okazuje się, że w tej sytuacji uczciwość się nie opłaca,
lawiranctwo jest zaś nagrodzone - mówi Zbigniew Kostecki, wiceprzewodniczący
Konwentu Organizacji Polonijnych w Niemczech. - Ten, kto zastosował się do
wymogu posiadania tylko jednego obywatelstwa i po przyjeździe do Niemiec
zrzekł się polskiego, praktycznie nie ma dziś szans na odzyskanie dawnego
paszportu. Ci, którzy tego nie zrobili, a jest ich wielu, mogą się tylko
śmiać. Kilka dni temu rozmawiałem z osobą, która w RFN jest bezrobotnym
Niemcem otrzymującym zasiłek, mającym ubezpieczenie i prawo do wszelkich
świadczeń socjalnych, tymczasem w Polsce pozostaje Polakiem prowadzącym
własny biznes.