Gość: Ha
IP: *.proxy.aol.com
20.11.04, 00:53
------------------------------------------------------------------------------
--
No wiec ja tez chcialbym byc wybrany do wladz samorzadowych.
A wiec nazywam sie Mietek Zlodziejaszewski urodzilem sie w kieleckim,nie znam
daty moich urodzin ale wiem ze w czasie kopania kartofli znaczy sie na
jesieni.
Bylo nas dziesiatka w domu a tylko 5 tatkowych hektarow do podzialu ,wiec
slyszac ze na Slasku mozna znalezc prace i po zapisaniu sie do PZPR szybko
dostac mieszkanie ,szybko zrezygnowalem z mojego 0,5 ha tatkowego gruntu.
Nie przewidzialem jaka mnie czeka przygoda ,pierwszy raz w zyciu jechalem
pociagiem!Fajnie bylo,od razu poznalem kilku takich jak ja, jadacych w
poszukiwaniu leprzego zycia.Dla umilenia podrozy wyciadnalem szybko bimberek
ktory tatko dal mi na podroz,ale chyba za duzo wypilem bo gdy sie obudzilem
nie bylo moich kompanow a takze mojej kufajki,nie bylo mi zal kufajki bo
byl wlasnie czerwiec ale tego scyzoryka w jej kieszeni,to byl prawdziwy
postrach na wiejskich zabawach.
Ale te strate tez szybko przelknolem gdy sie okazalo ,ze nie wiem gdzie
jestem.
Tatko mowil ,ze bede widzial wieze kopalniane a tu nic tylko jakies kominy,
jak sie wkrotce okazac mialo byly to kominy cementowni i nie bylem w
Katowicach
a w Opolu.
No wiec poszedlem do jednej z tych cemetowni i mowie ,ze ja pracy szukam i do
PZPR chce bo mieszkania potrzebuje,to oni sie pytali a skad ja .Jak uslyszeli,
ze ja od Kielc to oni mnie nie chcieli na robotnika,tylko na brygadziste .
Ja nie wiedzial co to jest ale powiedzieli ze duzo pieniedzy dostane ,to
wziolem.
Nastepnego dnia przyszedlem do pracy i przedstawiono mi moim nowym kolegom.
Wtedy sie dowiedzialem ,ze ja musze kierowac tymi ludzmi,tylko ,ze oni tak
dziwnie mowili i ciezko ich bylo zrozumiec .To ja sie pytalem w biurze co
to za ludzie ,kierownik powiedzial ze to Szwaby,znaczysie Hanysy,znaczy sie
Hitlerowcy .No to ja mowilem do moich ludzi -ej ty Szwabie ,i nawet mi sie
to podobalo bo widac bylo ze oni zli byli ale mi nic zrobic nie mogli.
I tak lecialy latka w Opolu ,siedemdziesiate to byly latka,jak sie nasza
zakladowa POP zbierala to pozniej nigdy nie wiedzialem jak sie w domu
znalazlem,
piekne czasy .Potem przyszedl 80 ,w Opolu sie nic nie dzialo,tylko slychac
bylo
ze wszedzie strajkuja.No i przyszedl grudzien 81 Stan Wojenny,tu zaczely sie
problemy bo sekretaz zakladowy PZPR powiedzial,ze teraz to nie mozna pic na
spotkaniach POP bo wodka na kartki.Ale sie wkurzylem,to czlowiek lata dziala
w partii i ani wodki sie napic nie moze.Slyszalem ,ze ta Spolkonalnosc co ja
zakazali to w podziemiu teraz,to tak sobie pomyslalem ,ze jak oni w podziemiu
to moze wodke pija tak jak tatko w 1942 z wujkami w podziemiu,aj pili oni
bimberek ,ze hoho.
I sie nie mylilem .Z moimi nowymi kumplami ze Spolkonalnosci pilismy ze hej,
no i ten znajomy dzwiek-kap,kap,kap.Az lzy z oczu wyciskalo ,wspomnienia jak
zem z tatkiem zacier robil,ja do pieca drzewa dokladalem i -kap,kapp,kappp...
Tak doczekalem roku 1989 ,wtedy wyszlismy z podziemia i wtedy dowiedzialem
sie ze wodka od paru dobrych lat bez kartek jest.
Ja jako kombatant w walce z komunizmem oczywiscie dostalem wazne stanowisko
polityczne.
Potem gdy Spolkonalnosc sie podzielila bylem w WU,potem dzialalem w kampani
kandydata na prezydenta Wasowskiego,potem u takich co o ukradzeniu ksiezyca
mowili,potem w Spolce Lewych Przeciwko Prawym gdzie spotkalem starych kolegow
z POP, bylo fajnie ale przyszla wielka woda i juz nikt nie lubil SLPP wiec
po starych znajomosciach z podziemia przylaczylem sie do Spolki Prawdziwych
Prawych Przeciwko Lewym.No ale z tymi to tez nie mialem szczescia,nie dosc
ze podejrzewali mnie ze ja lewy i lustracji poddac chcieli to jeszcze zaczeli
sie dzielic i po czterech latach tez nikt ich nie lubil.
Probowalem jeszcze raz z tymi od ksiezyca ale mnie nie chcieli.
Probowalem jeszcze w Lidze,pomyslalem -przeciez pilke zawsze lubilem,ale oni
tam o pilce nic nie mowili tylko pokazali kopie proboszczowej kartoteki
z rodzinnych stron ze ja u spowiedzi w 1967 roku bylem a w Kosciele 1968
ostatnio bylem to mnie nie chcieli.
No i teraz tak ostatnio sobie przypomnialem ze ja wiekszosc mojego zycia
na Slasku przezylem i jak widzicie moj zyciorys prawdziwym Slazakiem jestem,
jak to sie mowi z krwi i kosci.
No wiec moje pytanie czy ,moglbym startowac z listy RAS do wyborow bo ja
jestem bardzo za autonomia Slaska ?
CALYM SERCEM WAM ODDANY PRAWDZIWY SLAZAK
-----------------------------------------------------------------------------
Mietek Z.