Dodaj do ulubionych

Kto utrzymal POLSKE na zyciu !

20.01.05, 20:15
TYLKO NIEMCY, bo bez nich by ta nacja juz dawno nie istniala !
Za to dostaja dzisiaj od Polski popalic!
Wiem , ze sa osoby w Polsce, ktore o tym wiedza, ale ile ich jest, moze o,o1
%
Obserwuj wątek
    • kolcero Re: Kto utrzymal POLSKE na zyciu ! 20.01.05, 20:17
      Jako znawca swiata powinienes wiedziec, ze wschod od Odry nie uzywa sie
      procentow tylko promilii
    • carrramba Re: Kto utrzymal POLSKE na zyciu ! 20.01.05, 22:09
      Wiesz co ballest ? twoja głupota jest przerażająca. albo jestes takim
      skończonym matołem, ignorancie, albo cholernym prowokatorem. najpewniej, jestes
      i jednym i drugim. pilnuj swojej nacji, z łaski swojej i przestań te pierdoły
      wypisywać.
      • henry.morgenthau_jr.jr Porażająca głupota ... albo ... po prostu ballest 20.01.05, 22:53
        He he ... tak widzę ballesta :

        " ... albo jesteś skończonym imbecylem lub szczególnie perfidną kanalią
        oszukańczą ... myślę że i jednym i drugim :) " [copyright by HMjr.jr]


        Pozdrowionka Carrrambo :)


        Bye !
        Against fascism !
        HENRY MORGENTHAU jr. jr.
    • Gość: Albercik Re: Kto utrzymal POLSKE na zyciu ! IP: *.sownet.gliwice.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.05, 22:50
      niemcy nas uratuja hahahaaaa ales mnie rozbawil , dzieki .niemcy nigdy nie byly w tak zlej kondycji finansowej jak teraz , nawet rodowici niemcy maja takie samo zdanie . dosyc czesto bywam w niemczech i widze co sie tam dzieje . wystarczy zobaczyc jak ma sie budownictwo ile firm sie pozamykalo takich przykladow jest wiele , ale wiem tez ze my dlugo , dlugo bedziemy dochodzic do tego co oni maja . pozdrawiam
    • Gość: Albercik Re: Kto utrzymal POLSKE na zyciu ! IP: *.sownet.gliwice.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.05, 22:54
      sorry ale zle odczytalem post ballesta . odczytalem ze niemcy nas uratuja , ale to prawda co napisalem .pozdrawiam ludzi we frankfurcie , fajnie bylo na targach
      • Gość: ? polski problem? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 20.01.05, 23:55
        Gość portalu: Albercik napisał(a):
        > sorry ale zle odczytalem post....

        a moze to ogolny polski problem? problem rozumienia innych, okolicznosci, no i
        przede wszystkim samych siebie?...
        • carrramba Re: polski problem? 20.01.05, 23:59
          Gość portalu: ? napisał(a):

          > Gość portalu: Albercik napisał(a):
          > > sorry ale zle odczytalem post....
          >
          > a moze to ogolny polski problem? problem rozumienia innych, okolicznosci, no i
          > przede wszystkim samych siebie?...

          Co ty powiesz? opowiadaj dalej.
          • Gość: ! Re: polski problem? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.01.05, 00:05
            > Co ty powiesz? opowiadaj dalej.

            ciese se ze znalazlem poslusznych szuchaczy. jutro polskich problemow czeschtsch
            dalsza...
            • carrramba Re: polski problem? 21.01.05, 00:12
              hehehehe , nie posłusznych, tylko znudzonych. opowiadaj dalej swoje sf.
              • Gość: ! polak z malym? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.01.05, 00:19
                a kto ty jestes? polak maly, czy tez polak z malym?
                • carrramba Re: polak z malym? 21.01.05, 00:21
                  ani Polak, ani z małym.
          • Gość: Albercik Re: polski problem? IP: *.sownet.gliwice.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 21.01.05, 00:10
            no kolego to jest tak jak nie mozna spokojnie poczytac a tymbardziej pisac . dzieci sa bardzo absorbujace . moj synek juz sie wyspal i musze sie z nim troche pobawic , ale co ty mozesz o tym wiedziec . co do problemow mam ich tyle co 70 % POLAKOW . pozdrawiam i usmiechnij sie kolego jutro bedzie lepszy dzien
            • Gość: ! do caramby IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.01.05, 00:13
              dokladnie kolego caramba. sluchaj starszych!!! albercik ma racje!
              • carrramba Re: do caramby 21.01.05, 00:18
                Gość portalu: ! napisał(a):

                > dokladnie kolego caramba. sluchaj starszych!!! albercik ma racje!
                ja nie jestem "kolegą" tylko "koleznaką". na dodatek nie słucham
                starszych. "broda nie czyni mędraca" :)))
                • Gość: Gosc Re: IP: *.range81-154.btcentralplus.com 21.01.05, 03:53
                  Kazimierz Kutz 10-09-2004 , ostatnia aktualizacja 10-09-2004 13:40



                  Powinniśmy być wdzięczni dziennikarzom katowickiej "Gazety Wyborczej" za
                  wywołanie dyskusji wokół mitu wieży spadochronowej w parku katowickim.
                  Nareszcie miał miejsce spór wokół historii regionalnej, od dawna zaciemnianej i
                  zakłamywanej. Historii Górnego Śląska, która dotąd nie została napisana, i nie
                  zostanie napisana, póki nie znajdzie się historyk, który zdolny będzie na
                  spojrzenie niezależne, uwolnione od doktrynalnych szańców niemieckiego i
                  polskiego myślenia nadrzędnością interesu państwowego wobec Górnego Śląska.

                  Patriotyzm staroświecki i rzewny

                  Górny Śląsk od czasów Bismarcka traktowany jest przez polityków przedmiotowo: z
                  chłodem, dystansem i utylitarnie, jak wszystko, co obce. I taki wyrobił się
                  standard traktowania Górnego Śląska. Trwa do dziś i nikogo nie dziwi, bo
                  utwardził się w świadomości powszechnej jak asfalt.

                  Publiczna dyskusja o małym epizodzie ostatniej wojny jest także dlatego cenna i
                  ciekawa, bo ujawnia poziom dzisiejszego pojmowania historii Górnego Śląska.
                  Jest on staroświecki i rzewny, bo na poziomie przedwojennego, urzędowego
                  patriotyzmu Michała Grażyńskiego, jego doktryny politycznej anektowania i
                  repolonizowania Górnego Śląska na siłę. I z niej się wywodzi. Ja jestem
                  z "korfanciorzy" i mnie ona nie satysfakcjonuje. Bo doktryna Grażyńskiego nie
                  odbiegała daleko od praktyk niemieckich. Była rewersem tego samego myślenia i
                  podobnego traktowania Ślązaków. Dla Niemców śląski węgiel, huty i tani śląski
                  robotnik od połowy XIX wieku nabierały fundamentalnego znaczenia w gospodarce i
                  realizacji agresywnej, prowojennej polityki zewnętrznej Niemiec. Z czasem
                  interes Rzeszy nakazywał przekabacić Ślązaków na Niemców, co radykalnie
                  przyśpieszyło przebudzenie narodowe i w efekcie doprowadziło do powstań.

                  Cesarskie cięcie

                  Dla Piłsudskiego powstania były wmanewrowaniem go w konflikt z Niemcami i
                  związane z tym perypetie międzynarodowe, co burzyło jego plany i stało się
                  zawadą w działaniach na Kresach Wschodnich. Kresy zachodnie były mu obce, a
                  państwa polskiego nie stać było na wojnę na dwóch odległych frontach.
                  Prawdopodobnie te racje legły u podstaw inicjatywy Romana Dmowskiego, który w
                  imieniu polskiego rządu złożył na konferencji pokojowej w Paryżu propozycję
                  umożliwiającą Niemcom urodzonym na Górnym Śląsku udział w plebiscycie. Był to
                  najprostszy sposób zapewnienia Niemcom zwycięstwa i legalnego pozbycia się
                  śląskich kłopotów. Dmowski zadowoliłby się tym, co kapnęłoby z paryskiego stołu
                  konferencyjnego, a "kapnęło" zaledwie dwoma powiatami wschodnimi: katowickim i
                  pszczyńskim. Można przyjąć poszlakę, że był to uzgodniony sposób Piłsudskiego,
                  by mieć kłopot z głowy. Istotnie, dyplomatyczny scenariusz Dmowskiego powiódł
                  się - Niemcy wygrali plebiscyt - ale skutki przyniósł odwrotne, bo doprowadził
                  do gwałtownego wybuchu III powstania. Szeregi powstańcze od pierwszego
                  powstania wzrosły czterokrotnie, a w trzecim wynosiły już 40 tys. Górny Śląsk
                  wybrał swój los. Nie wiem, jak całą tę sprawę nazwać, ale posiłkując się
                  terminologią ginekologiczną, nazwę powrót Górnego Śląska do Polski wymuszeniem
                  porodu przez cesarskie cięcie.

                  Odstawieni

                  Polityka Grażyńskiego po przewrocie majowym, kiedy przejął władzę w Katowicach,
                  była kontynuacją stanowiska ujawnionego w Paryżu. Przede wszystkim przystąpił
                  do robienia porządków, czyli do rozprawienia się z Korfantym i jego zapleczem,
                  i do likwidacji autonomii. Ten scenariusz także się udał: Korfanty rychło
                  wylądował w więzieniu, a Ślązacy utracili swój autonomiczny samorząd. Zostali
                  odstawieni i odtąd nie mogli już stanowić o sobie i swoich sprawach. Skończyła
                  się demokracja i zaczęła się repolonizacja, bo Grażyński uważał, że Ślązacy są
                  na tyle zniemczeni, że dla ich dobra trzeba nad ich polskością popracować i
                  nimi rządzić. Zaczęła się powtórka z historii. Zasada była prosta: albo jesteś
                  Polakiem, albo Niemcem. Poprzednio było odwrotnie. O jakiejkolwiek śląskości
                  nie mogło być mowy.

                  O piekle okupacyjnym nie ma co wspominać. Śląsk wcielono do Rzeszy i Niemcy
                  brali odwet na miejscowych "spolonizowanych", a przede wszystkim na
                  powstańcach. Każdy dowódca niemieckiej kompanii miał przy sobie książkę
                  adresową wrogów, więc kiedy wchodził do zdobytej miejscowości, wiedział
                  dokładnie, gdzie kogo szukać. Tubylców posegregowano w grupy narodowościowe:
                  powstańców czekało "rozwiązanie ostateczne", reszta szła do swojej roboty albo
                  do wermachtu.

                  W 1945 roku przyszło kolejne piekło, tym razem koloru czerwonego. Liczne filie
                  obozu w Auschwitz, ledwo co opuszczone, zapełniły się miejscową ludnością. Parę
                  tysięcy Ślązaków - w majestacie pełnego bezprawia - straciło w nich życie. W
                  tym także powstańcy. W Zabrzu, Bytomiu, Gliwicach i na Opolszczyźnie odbyły się
                  wielkie łapanki na ludzi, których wywożono do ZSRR. Oblicza się, że uprowadzono
                  200 tys. Dziś mówi się, że to było "nasze śląskie Jedwabne".

                  Zrzucić głupotę z piedestału

                  O wszystkich tych sprawach - które tu omawiam - do 1989 roku nie było wolno
                  mówić. Nie było tych spraw. Przez całe siedemdziesięciolecie po aneksji Śląska
                  powstała fałszywa wiedza o regionie, pisano zakłamane prace doktorskie,
                  wydawano podłe podręczniki, urządzano idiotyczne sesje naukowe. Wszystko wedle
                  politycznych receptur rządzących Śląskiem. Teraz żyjemy w wolnym kraju i
                  zakazana wiedza, dzięki działalności Instytutu Pamięci Narodowej, zostaje
                  ujawniana, ale jak dotąd nie znalazł się historyk, który wyzwoliłby się z
                  historycznych dybów, z obręczy utrwalonych kłamstw, i był zdolny do napisania
                  historii opartej na prawdzie o Górnym Śląsku i od strony losu jego mieszkańców.
                  O tragedii manipulowania ludźmi. To jest wielki worek do przekłucia, w którym
                  mieści się wszystko - począwszy od wojny siedmioletniej, aż po
                  ostatnią "restrukturyzację górnictwa" pana Steinhoffa.

                  Górny Śląsk jest nadal białą plamą, którą trzeba się zająć. W porzucaniu
                  starych kostiumów i poczciwych stereotypów, w odwadze odsłaniana skrywanych
                  prawd widzę źródło prawdziwego współczesnego patriotyzmu.

                  Na koniec dodam, że sprawa mitu wieży spadochronowej nigdy mnie specjalnie nie
                  podniecała, ponieważ nie lubię, kiedy dorośli wyręczają się dziećmi w
                  uprawianiu wojny. Mieliśmy tu, nie tak dawno, do czynienia z trzema
                  powstaniami. Była to zabawa ludzi dorosłych, którzy najpierw przeszli specjalne
                  przeszkolenie w koszarach, potem przeżyli wojnę na wielu niemieckich frontach i
                  jak z niej wrócili, także w proteście przeciw swoim wojennym gehennom, szli do
                  powstań. Nigdzie nie natknąłem się na informację (zajmuję się tymi sprawami od
                  lat), aby w śląskich powstaniach uczestniczyły dzieci. I to jest bardzo mądre.
                  Bo na wojnę idzie się, aby zabijać lub być zabitym. Nie ma zbrodni większej niż
                  zabijanie dzieci, ale także zbrodniczym jest posługiwanie się nimi w wojennych
                  działaniach.

                  W naszym kręgu cywilizacyjnym nie powinno być sprawy, która nakazywałaby
                  dzieciom - Boże, nawet dziewczynkom! - uczestniczyć w procederach wojennych. To
                  bardzo źle świadczy o dorosłych i ich państwie. To głupota, a głupoty polityków
                  nie powinno wynosić się na piedestały.
                  • Gość: Gosc Re: IP: *.range81-154.btcentralplus.com 21.01.05, 04:17
                    Kazimierz Kutz 27-08-2004 , ostatnia aktualizacja 27-08-2004 13:22



                    Miejscowi geodeci od patriotyzmu śląskiego w swoich sentymentalnych bojach o
                    sztywne granice pomiędzy pojęciami "powstania śląskie" a "wojna domowa" gotowi
                    są jeszcze przez następnych 50 lat nie wychodzić z okopów III powstania, by nie
                    zadać sobie pytania o następstwa powstań śląskich dla Górnego Śląska.
                    Mianowicie: co sanacja zrobiła z Górnym Śląskiem przed wojną, co komuniści
                    zrobili z nim po wojnie i co mamy teraz?

                    Pamięć niepotrzebna

                    Oczywiście patrzę na to z nieustannej perspektywy "chama", syna "chama" -
                    powstańca, bo śląskie powstania są dziełem poczciwości ludowej i z lepszym
                    towarzystwem niewiele mają wspólnego. Pojmowanie powstań jako efektu
                    dziewiętnastoletniej sielanki patriotycznej albo rytualno-doktrynalnego
                    obowiązku okolicznościowego jest najzwyczajniej jałowym anachronizmem.

                    Rzeczywistość jest taka, że pamięć o powstaniach nie jest dziś nikomu
                    potrzebna. Oto 14 sierpnia minęła kolejna rocznica wybuchu I powstania (86.!),
                    a prawie pies z kulawą nogą o tym nie wspomina. A jest to data o wiele
                    ważniejsza, niż się powszechnie wydaje. Korzystam więc z okazji, aby wrócić do
                    tragicznej problematyki Górnego Śląska i by choć na miarę felietonu skupić się
                    na magicznych sprawach związanych z trzema kluczowymi postaciami tamtych
                    czasów: Wojciechem Korfantym, Maksymilianem Iksalem i Romanem Dmowskim. Gdyby
                    nie oni, żylibyśmy dziś w zupełnie innej bajce.

                    Opuścić Śląsk

                    Przebudzenie narodowościowe było reakcją na doktrynę polityczną Ottona von
                    Bismarcka zgermanizowania Górnego Śląska. Wojciech Korfanty urodził się właśnie
                    wtedy, kiedy wchodziła w fazę realizacji. Jest rok 1873. Ale rzecz o znaczeniu
                    kluczowym ma miejsce 22 lata później, 14 sierpnia 1895 roku (to data magiczna,
                    bo 24 lata później rozpocznie się I powstanie). W tym dniu Wojciech Korfanty na
                    skutek policyjnego donosu, na rok przed maturą, usunięty zostaje z katowickiego
                    gimnazjum za uczestnictwo i antyniemieckie przemówienie na zebraniu Towarzystwa
                    św. Alojzego w Siemianowicach. Opuszcza swoje rodzinne strony, przenosi się do
                    Wielkopolski. Tam kończy szkołę średnią, potem studiuje we Wrocławiu i
                    Berlinie. Żyje z korepetycji, poznaje kręgi wielkopolskiego ziemiaństwa, a
                    nawet arystokracji (jest korepetytorem młodego Jundziłła), jeździ po Europie, a
                    w miesiącach letnich dorabia w kopalni. Włącza się czynnie w działalność
                    polskich towarzystw we Wrocławiu i Berlinie. Staje się działaczem narodowym i
                    dziennikarzem. Ukształtowany duchowo, wykształcony, wraca do Katowic.
                    Rozpoczyna działalność polityczną. W 1903 roku zostaje wybrany na posła do
                    parlamentu niemieckiego. Nadszedł czas spełnienia swojej misji dziejowej wobec
                    ziemi rodzinnej. Staje na czele przebudzenia. Potwierdza też regułę, że aby coś
                    dla Górnego Śląska zrobić, trzeba go najpierw opuścić.

                    Motyw rodzinny

                    Maksymilian Iksal, lokalny dowódca, wbrew nakazom zwierzchników podejmuje
                    decyzję o rozpoczęciu I powstania. Iksal zdaje się być wysłannikiem losu -
                    tajemniczym kamykiem, który uruchomi lawinę. Odwaga cywilna, a może brak
                    rozwagi 24-letniego mężczyzny, zmieni bieg historii. Jego niesubordynacja ma
                    głębokie podłoże osobiste i społeczne. Maksymilian Iksal nienawidził Niemców,
                    bo w Wehrmachcie zginęli jego dwaj bracia, a on sam z wojny ledwo uszedł z
                    życiem. Aby szukać odwetu, zapisał się do Polskiej Organizacji Wojskowej. Był
                    to czas rewolucji w Rosji i w Niemczech, które zradykalizowały śląski
                    proletariat, i kiedy komuniści zorganizowali strajk, doszło do masakry górników
                    w kopalni Mysłowice, bo wtedy Niemcy o wiele bardziej bali się rewolucji
                    społecznej niż rozruchów narodowościowych. Mysłowice w strukturze POW podlegały
                    Iksalowi. Jego nienawiść do Niemców - po wydarzeniach mysłowickich - spiętrzyła
                    się i potrzeba odwetu okazała się być silniejsza od nakazów zwierzchników. W
                    owym czasie (jak to sam Korfanty ocenił w 10. rocznicę I powstania) świadomość
                    narodowa Ślązaków nie przekraczała 30 proc. Nie znaczy to, że Iksal jej nie
                    miał, ale na podjęciu desperackiej decyzji bardziej zaważyły motywy rodzinne i
                    lokalne: do jego tragedii familijnej dodała się bowiem tragedia górników. Był
                    to jego spontaniczny akt odwetu na niemieckim terrorze. Nastąpiła detonacja na
                    całą Europę. A po niej druga.

                    Sygnał ostrzegawczy

                    Wielkość I powstania polega na tym, że nadało ono buntom społecznym na Górnym
                    Śląsku nominację narodowościową. Od tej chwili te dwa pierwiastki - socjalny i
                    narodowy - tworzyły jeden stop, dzięki czemu zmalała rola komunistów na Górnym
                    Śląsku. Pierwsze powstanie zrewoltowało świadomość zbiorową Ślązaków. Odtąd
                    będą musieli wybierać ojczyznę. I powstanie było także wielkim, zgoła
                    szokującym, zaskoczeniem dla Polaków. Na polskich salonach nikt się go nie
                    spodziewał. Oczywiście - jak zwykle - z kompletnej niewiedzy, czyli feudalnych
                    stereotypów. Ale obudziło się polskie społeczeństwo. Dla Europy powstanie było,
                    zwłaszcza dla konferencji pokojowej, sygnałem ostrzegawczym.

                    Przy stołach w Paryżu trwały obrady, ale zgodnie z obietnicami liczono, że cały
                    Górny Śląsk przypadnie Polsce, zwłaszcza że Piłsudski wykluczał jakiekolwiek
                    akcje zbrojne. Ale Niemcy stracili już obrzeża zachodnie, więc ze zdwojoną
                    energią walczyli o zachowanie drugiego centrum przemysłowego na wschodzie. W
                    gronie aliantów cieszyli się życzliwością Anglików i to dzięki nim - a także
                    sztywnemu stanowisku Piłsudskiego - zapadła decyzja o plebiscycie na Śląsku.

                    Głupota polityczna

                    I stało się coś, co wydaje się nieprawdopodobne, do dziś niewyjaśnione i
                    skrzętnie przemilczane. Oto Roman Dmowski, ideolog polskiego nacjonalizmu,
                    delegat polskiego rządu na konferencję pokojową w Paryżu, składa propozycję,
                    aby do udziału w plebiscycie mieli prawo Ślązacy zamieszkujący poza obrębem
                    plebiscytowym! Propozycja została przyjęta i Niemcy mogli z głębi Rzeszy
                    przetransportować do urn tysiące swoich i odnieść w plebiscycie zwycięstwo. Tak
                    więc przegrany plebiscyt na Górnym Śląsku jest dziełem polskiej dyplomacji!
                    Ten "sukces" Romana Dmowskiego to polityczne przestępstwo. Wywołuje ono na
                    Śląsku gniew i staje się przyczyną gwałtownego wybuchu III powstania. Miało już
                    ono znamiona wojny domowej.

                    Do dziś nie ujawniono, kto stał za haniebną propozycją Romana Dmowskiego, ale
                    prawdopodobnie głupota "lepszego towarzystwa", która zawsze rządziła Polską.
                    Pytam naszych lokalnych geodetów od patriotyzmu: czy w III powstaniu głównym
                    przeciwnikiem powstańców nie była aby głupota polityczna polskiego rządu? A
                    może była to uzgodniona transakcja z Niemcami? Wszystko jest możliwe. Tak czy
                    inaczej mamy do czynienia z ukrytą tragedią, na której osadzone są uczucia
                    Polski do Górnego Śląska.

                    Może nieco lepiej?

                    Reasumując: gdyby Wojciech Korfanty nie poszedł na zebranie Towarzystwa św.
                    Alojzego do Siemianowic, gdyby Niemcy nie zabili siedmiu górników w kopalni
                    Mysłowice i gdyby Roman Dmowski nie złożył swojej haniebnej propozycji w
                    Paryżu, historia Górnego Śląska potoczyłaby się zupełnie inaczej.

                    Może nieco lepiej. Ale zawsze jest pora, by podejmować starania o godniejszą
                    przyszłość Górnego Śląska.

                    • ballest Powrot do tematu 21.01.05, 07:11
                      Przykladem moga pozyczki, Polska do dzis ani jednej pozyczki do konca nie
                      splacila, Niemcy umorzyli jej dlugi, ale to i tak za malo, znowu na lopatkach
                      lezala, to sie starali , zeby weszla do UE jue przed wejsciem do UE za nasza
                      pomoca budowano drogi i popierano Polske datkami.
                      Teraz dalej ja finasujemy, wiec o co chodzi!
                      • grba Ballest mija się z prawdą w dużej odległości i 21.01.05, 08:41
                        z dużą prędkością.
                        Sprawa ze spłatą długów Gierka wygląda następująco:
                        biznes.interia.pl/news?inf=567313
                        Argumenty podobne do słynnego chiracowskiego stwierdzenia, którym poczęstowany
                        został premier Portugalii: "Gdyby nie my, do tej pory jeździlibyście na
                        osiołkach". No cóż, dla niektórych istota UE jest trudna do zrozumienia...
                        • Gość: Ramon Re: Ballest mija się z prawdą w dużej odległości IP: *.kdvz.de / *.kdvz-hellweg-sauerland.de 21.01.05, 08:53
                          grba napisał:
                          No cóż, dla niektórych istota UE jest trudna do zrozumienia...

                          mousz recht;-)
                          • ballest Gdzie sie mijam! 21.01.05, 09:19
                            Czytaj dokladnie, to stoi jak byk, ze Polsce dlugi umorzono!
                            Nigdy nie placa do konca, wierz mi!
                            A co jest z kolonizacja, przeciez to niemiecka kolonizacja przyczynila sie do
                            rozwoju Polski, bo inaczej by uosiouki na uosioukach rajtowaly.
                            • grba Re: Gdzie sie mijam! 21.01.05, 09:32
                              ballest napisała:

                              > Czytaj dokladnie, to stoi jak byk, ze Polsce dlugi umorzono!
                              > Nigdy nie placa do konca, wierz mi!
                              > A co jest z kolonizacja, przeciez to niemiecka kolonizacja przyczynila sie do
                              > rozwoju Polski, bo inaczej by uosiouki na uosioukach rajtowaly.
                              >

                              Obiły ci się o uszy arytmetyka, procent, procent składany?
                              • ballest Re: Gdzie sie mijam! 21.01.05, 16:35
                                Co to ma z arytmetyka wspolnego, Wy nam wytakacie plan marschalla, ale my go do
                                centa splacilismy a Wy ani jedenej pozyczki nie splacicliscie a najwiecej
                                wlasnie u nas pozyczyliscie ! Do tego czesc Wam za darmo dalismy!
                                TAAAKA JEST PRAWDA!
                                • carrramba Re: Gdzie sie mijam! 21.01.05, 16:40
                                  ballest napisała:

                                  > Co to ma z arytmetyka wspolnego, Wy nam wytakacie plan marschalla, ale my go
                                  do
                                  >
                                  > centa splacilismy a Wy ani jedenej pozyczki nie splacicliscie a najwiecej
                                  > wlasnie u nas pozyczyliscie ! Do tego czesc Wam za darmo dalismy!
                                  > TAAAKA JEST PRAWDA!

                                  A my wam za to mur obalilismy i macie enerdowo :))
                                  • Gość: katt Re: Gdzie sie mijam! IP: 213.68.44.* 21.01.05, 17:31
                                    A tys to zrobila sieroto ? Ty mendo!!!!!!!!!!!!!
                                    • carrramba Re: Gdzie sie mijam! 21.01.05, 18:24
                                      Zawsze byłes chamem i taki juz pozostaniesz. Bo wiedzisz, to nie jest ważne,
                                      jakiej jesteś narodowości. Choć przyznaję, ze reprezeptujesz chamstwo
                                      niemieckie. Tak trzymaj koleś.
                                    • Gość: kolcero Re: Gdzie sie mijam! IP: *.broker.com.pl 21.01.05, 20:29
                                      Jednak lepiej zebys uzywal tylko ojczystego jezyka O ile go znasz
                                      wsytarczajaco...
                                • grba Re: Gdzie sie mijam! 21.01.05, 18:10
                                  ballest napisała:

                                  > Co to ma z arytmetyka wspolnego, Wy nam wytakacie plan marschalla, ale my go
                                  do
                                  >
                                  > centa splacilismy a Wy ani jedenej pozyczki nie splacicliscie a najwiecej
                                  > wlasnie u nas pozyczyliscie ! Do tego czesc Wam za darmo dalismy!
                                  > TAAAKA JEST PRAWDA!


                                  Co to jest?
                                  Harmonogram spłat rat kapitałowych długu zagranicznego
                                  2005 r. - 2 625 mln USD
                                  2006 r. - 3 072 mln USD
                                  2007 r. - 3 570 mln USD
                                  2008 r. - 4 072 mln USD
                                  2009 r. - 2 141 mln USD
                                  2010 r. - 19 mlnn USD
                                  2011 r. - 20 mln USD
                                  2012 r. - 21 mln USD
                                  2013 r. - 23 mln USD
                                  2014 r. - 12 mln USD
                                  2024 r. - 1 193 mln USD
                                  • Gość: kolcero Re: Gdzie sie mijam! IP: *.broker.com.pl 21.01.05, 20:31
                                    Nie wypominajac ze np. wymalowalismy za friko cale demoludy a przez braterstwo
                                    polskie swinie biegaly bez szynek :D
                                    • ballest Re: Gdzie sie mijam! 22.01.05, 23:40
                                      Inne teorie padaly z ust np. Czechow, on uwazali, ze tylko z powodu ZSRR i
                                      Polski im sie zle powodzi, dokladnie to samo uwazano w bylej DDR.
    • builder Re: Kto utrzymal POLSKE na zyciu ! 22.01.05, 18:54
      ballest napisała:

      > TYLKO NIEMCY, bo bez nich by ta nacja juz dawno nie istniala !
      > Za to dostaja dzisiaj od Polski popalic!
      > Wiem , ze sa osoby w Polsce, ktore o tym wiedza, ale ile ich jest, moze o,o1
      > %

      ballest ty jestes` jednak FOOL!,
      jak ty sobie wyobraz`asz niemiecki rynek zbytu???,
      Niemcy sami sie zapraszaja do Polski, nie szczego`lnie na G.S`loonsk, ciekawe
      dlaczego???,
      • wolej5 Re: Kto utrzymal POLSKE na zyciu ! 23.01.05, 21:29
        builder napisał:
        ballest ty jestes` jednak FOOL!, jak ty sobie wyobraz`asz niemiecki rynek
        zbytu???,Niemcy sami sie zapraszaja do Polski, nie szczego`lnie na G.S`loonsk,
        ciekawe dlaczego???,

        Nie stawiaj takich pytan ballestowi. Ten "znany eKONOMISTA", kandydat do Nobla
        w dziedzinie antyekonomii ma widze o prawach ekonomicznych na poziomie mojego
        pudla / cholera, chyba obrazilem mojego Pikusia /. Wiedze "ekonomiczna" posiadl
        z pewnoscia od innego "ekonomisty" czyli hitlerowskiego tatusia...
    • Gość: Kujawiak Re: Kto utrzymal POLSKE na zyciu ! IP: *.cn.net.pl / *.cn.net.pl 24.01.05, 00:27
      Panie Balest ma Pan rację.Jesteśmy tylko dzięki wam.Nie pozwoliliście śię nam
      przeludnić,nie daliście nam popełniać błędów w rozwoju państwa.Zawsze w
      odpowiednim momecie interweniwaliście jak dobry nauczyciel.Pomagaliście
      rozwijać przemysł i rolnictwo(dostawy obowiązkowe 39-45) i wiele osób do dziś
      wspomina piosenkę,której nas uczliście:marszałek Śmigły-rydz ni nauczł nas
      nic,a naszhitler złoty nauczył nas roboty.
      • wolej5 Re: Kto utrzymal POLSKE na zyciu ! 24.01.05, 00:32
        Kujawiak. Dlaczego obwiniasz za to ballesta. Winni tego sa
        Niemcy !!!!!!!!!!!!!!! .
        Juz kiedys pisalem ballestowi, ze z niego jest taki Niemiec, jak ze mnie
        Czeczeniec !!!.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka