slezan
17.01.03, 13:23
Po dezercji brejvika docent frenologii wykrzykniczek zwabił do podziemi
Wannsee-Institut nowego asystenta, który ukrywa się pod pseudonimem niklot.
Ten zastrzyk energii pchnął naszego nieocenionego docenta na drogę nowych
eksploracji, które wykazać mają słuszność wcześniej sformułowanych teorii
rasowych niejakiego Rosenberga - mentora pary naukowców.
Na konferencji prasowej, na której docent wykrzykniczek i jego asystent -
absolwent WUML-u niklot, ogłosili rozpoczęcie nowego etapu badań - docent
wygłosił istotne oświadczenie. Czytamy w nim m.in.: "Uosabiamy to co
najlepsze w germańskiej rasie. Bronimy zywotnych interesów narodu
niemieckiego. Kto podważa sens naszych badań nie ma prawa nazywac się
Niemcem. Kto twierdzi, że zasada czystości rasowej umarła wraz z Adolfem
Hitlerem jest zdrajcą niemieckiego narodu wypasionym na żołdzie naszych
wrogów". Jako "kłamliwe plotki, rozsiewane przez syjonistyczną propagandę"
określił docent wykrzykniczek pogłoski, jakoby maturę kupił na szaberplacu w
Czeladzi, a kolejne tytuły naukowe zdobywał pisząc donosy na kolegów i
członków rodziny, przez co w zmienionej sytuacji politycznej musiał zmienić
klimat i otoczenie.
Syjoniści nie oszczędzili też absolwenta WUML-u magistra niklota. W jednej z
poczytnych gazet umieszczono wywiad z absolwentami szkoły w Sośnicowicach, w
której nasz magister uczył dzieci historii. Z wypowiedzi byłych uczniów
magistra niklota wynika, że ze szczególną zaciętością tępił on wszelkie
przejawy niemieckości i śląskości, z zapałem organizował akademie w rocznice
"wyzwolenia" Górnego Śląska przez Armię Czerwoną i chwalił się udziałem swych
dziadków w tzw. powstaniach śląskich.