Swiateczne tradycje

18.12.01, 16:08
Temat wlasciwie sie juz rozpoczal, w watku o moczce i makowkach i w "Pytaniu do
Mirka", ale ze porzadek musi byc ;) postarajmy sie wrzucic to wszystko do
jednego worka.
Ciekawam czy tradycje swiateczne na Slasku roznia sie od tradycji z innych
czesci kraju, czy tez moze mamy w Polsce jeden uniwersalny "komplet" tradycji
na te okazje. Podzielcie sie swoimi spostrzezeniami, bywacie pewnie w roznych
czesciach kraju, opowiedzcie co udalo wam sie zauwazyc. Ee, wspominalas o
swoich wschodnich korzeniach - przenioslas cos stamtad do swojego domu? Mirek,
opowiedz o kanadyjskim Bozym Narodzeniu; Ballest i reszta z zachodu - jak to
wyglada u was? Czym sie rozni od naszych Swiat? A moze celebrujecie je "po
polsku"? Meg, jak jest u Ciebie? Piotlik? XJ? Jimi? Reszta? Wprowadzmy sie w
swiateczny nastroj i zapomnijmy o klotniach ;))
    • Gość: meg Re: Swiateczne tradycje IP: 192.168.0.* 19.12.01, 06:12
      masz rację od dawna miałam ochotę na ten temat, wszystkich znajomych
      (oczywiście już w pewnym stopniu zażyłości) zawsze wypytuję o ich Wigilię

      Moja jedyna babcia nie wyobrażała sobie , że mogłaby spędzić Święta bez swoich
      córek, a że zięciowie potracili rodziny, więc spotykaliśmy się roku w kolejnych
      domach, (Zabrze, Wrocław) dzięki temu i wspólnym wakacjom, mam z moimi kuzynami
      bardzo serdeczną więź, póżniej babcia zmarła, młodzież się pożeniła, urodziło
      się nowe pokolenie - wspólne Wigilie odbywały się u mojej mamy (Gliwice - 25
      osób) - co drugi rok, bo doszły tzw "rodziny kooperujące", kiedy zmarła moja
      mama, organizację przejęła moja starsza siostra (Wrocław) - i już się nie mogę
      doczekać.
      Święta są w zasadzie "składkowe" - pamiętam jakiej buchalterii wymagały w
      czasie kartek - do dziś mam wyliczenia kto przynosi ile dkg masła, ile kawy,
      cukru itd

      a teraz menu:

      1. zupa grzybowa czysta z łazankami (mój tata zawsze wzdychał za barszczem,
      ale został przegłosowany)
      2. foremki z kruchego ciasta z grzybami (prawdziwki i pieczarki)
      3. karp zapiekany w sosie śmietanowo-koperkowym ( to nie zamierzchła tradycja
      rodzinna - tylko patent mojej babci, żeby gospodyni nie musiała
      stać przy kuchni - karp usmażony dnia poprzedniego, zalany dobrą
      śmietaną z dużą ilością koperku, zapieka się go w piekarniku)+
      sałatka warzywna
      4. mak (słodzony miodem z bakaliami) z łamańcami z kruchego ciasta
      5. ciasta (obowiązkowy makowiec zawijany i różne pierniki, serniki) + kompot
      z suszonych owoców i wiśniowy

      przed kolacją - obowiązkowe stroje bardzo odświętne - łamiemy się opłatkiem, po
      kolacji powinniśmy śpiewać kolędy - ale z tym jest różnie, bo rodzina wyjątkowo
      fałszuje - no a potem Święty Mikołaj przynosi prezenty. Kiedyś za
      Mikołaja przebierał się dziadek (teść ciotki)- zmarł w wieku 101 lat!!!
      Teraz prezenty są podrzucane przez aniołki wyręczające Świętego Mikołaja.:-)))

      Raz spędziłam Wigilię w szpitalu (22 grudnia 1988-urodził się mój syn) -
      kucharki szpitalne nie bacząc na żadne diety przygotowały jak należy smażonego
      karpia, kapustę z grzybami, kompot z suszonych śliwek i makówki

      przepraszam, że tak się rozpisałam, ale kocham ten temat
    • Gość: meg Re: Swiateczne tradycje IP: 192.168.0.* 19.12.01, 20:15
      i więcej nikt?
      • hanys_hans Re: Swiateczne tradycje 19.12.01, 20:53
        Gość portalu: meg napisał(a):

        > i więcej nikt?

        Zodyn niymo czasu wszyscy soom zajyntci pomywaniym garoow (zmywaniym statkoow)
        Jak suyszoom take ciynszke tymaty jak kutia makoowki siymiooniotka abo moczka
        tozaro wszyscy chcoom pomywac´ . ino ze kolejnos´c´ je tako najpszood cza
        nawarzyc´ potym to skomzumiyroac´ to a zmywanie statkoow to je na soom kooniec!
        Ciekawych czy kery wiy co to je za tradycja "Polskie sianko nawigilijny stoou"
        Sam mocie nizyj obrozek ze takim sianym:

        hollestyle.sytes.net/beno1/bilder/SPOTKANIE/wigilia.jpg
    • Gość: meg Re: Swiateczne tradycje IP: 192.168.0.* 20.12.01, 03:44
      Mirk, a Ty?
      • hanys_hans Re: Swiateczne tradycje 20.12.01, 21:03
        www.ifrance.com/polonica/polonica_web/tradycje.html
        • Gość: meg Re: Swiateczne tradycje IP: 192.168.0.* 20.12.01, 23:00
          dzięki - przepisy dokładnie jak w mojej rodzinie (oprócz karpia) i przypomnieli
          mi, że do maku niezbędna jest kapeczka rumu
          • hanys_hans Re: Swiateczne tradycje 22.12.01, 13:16
            > Ciekawych czy kery wiy co to je za tradycja "Polskie sianko nawigilijny stoou"
            > Sam mocie nizyj obrozek ze takim sianym:

            members.tripod.de/beno163/piotlik/wigilia.jpg

            Jo mys´la ze na te pytanie to noom jedynie piotlik moze poomooc uon mo wielke
            dos´wiadczyniw w tym kerunku!
            Sam moom kartka s´wioonteczno doo niego, ciekawe co uoona mu bydie w ta WILIJO
            tradycyjnie godac´ do tego ucha ?!:

            members.tripod.de/beno163/piotlik/alpio.jpg
            • hanys_hans "Polskie sianko nawigilijny stoou" 23.12.01, 12:01
              Widza ze piotlik to ani sianym sie jusz niyumi wykryncic´, chyba couke siano
              jusz sfutrowou!
              Cojs´ wygloondo na to ze sam na glywickim forum niyma ani jednego POLOKA co by
              umiou co porosprawiac´ na tymat polskyj tradycji: "Polskie sianko nawigilijny
              stoou"
              A mozno jo sie myla ze to je polsko tradycja? Mozno Adam Mickiewicz to tysz
              niybyu zodyn POLOK ino jakis´ RUS!

              "Wigilia bedzie dla Mickiewicza do konca dni wieczorem tesknych powrotow do
              tradycji ojczystej. Antoni Edward Odyniec, towarzysz podrozy i wierny
              kronikarz, pisze z Rzymu 24 grudnia 1829 roku: "Wigilia byla bardzo wesola.
              Uczta calkiem po polsku. STOL NAKRYTY NA SIANIE, nad nim krecila sie gwiazdka z
              oplatkow. Od dwoch zup: grzybowej i migdalowej, az do slizykow, grochu i
              pszenicy z syta (czyli litewskiej kucji - przyp. B.W.), zadnej z potraw
              obrzedowych nie braklo. Adam jadl wszystkie". I popatrywal w blekitne oczy
              panny Ewy Henrietty Ankwiczowny, ktora stanie sie Ewa z Pana Tadeusza. Czul sie
              mlody, mlody..."

              members.tripod.de/beno163/piotlik/wigilia.jpg
              • meg_s Re: wykręcanie sianem 23.12.01, 15:03
                hanys_hans napisał(a):

                > Cojs´ wygloondo na to ze sam na glywickim forum niyma ani jednego POLOKA co by
                > umiou co porosprawiac´ na tymat polskyj tradycji:

                a ja widzę, że nie ma ani jednego Ślązaka, który zechciałby opowiedzieć o śląskich
                tradycjach związanych z tym świętem
                • Gość: Hermann Re: wykręcanie sianem IP: *.dip.t-dialin.net 23.12.01, 15:26
                  meg_s napisał(a):

                  > hanys_hans napisał(a):
                  >
                  > > Cojs´ wygloondo na to ze sam na glywickim forum niyma ani jednego POLOKA c
                  > o by
                  > > umiou co porosprawiac´ na tymat polskyj tradycji:
                  >
                  > a ja widzę, że nie ma ani jednego Ślązaka, który zechciałby opowiedzieć o śląsk
                  > ich
                  > tradycjach związanych z tym świętem

                  Wilijo to przilezytosc do pogodzynio sie ze wszystkimi. Mozno nikierym zdo sie to
                  za ciezkie, jak mo sie z drugim pogodzic. Ale styknie, ze w rece ostanie mu
                  konsek odlomanego oplatka, a wszystko zaroz wydowo sie leksze. Bestoz tymu
                  oplatkowi nolezy sie wielkie powozanie.

                  Z tych naszych wilijnych obyczajow niywiela juz ostalo. Malo kiery mo dzisioj
                  postawiono w doma betlyjka. A przeca piyrwyj stola w kozdyj biesiadnyj izbie.
                  Chnet colki adwynt bajstlowali je chopcy ze swojimi ojcami. Boly roztomajte - z
                  papyndekla, szperplaty i slomy. Co kto miol, z tego robiyl. Blank downo niy
                  strojylo sie u nos goikow. Dowalo sie za to do wszystkich kontow izby sloma, a
                  pod serweta siano. Miastowe ludzie niy mieli slomy , to na wilijny stol stwiali w
                  szklonce piykne kloska z pszynicy, owsa i rzy. Szlo je kupic przed swiyntami na
                  torgu. Dzisiok ani tego niy momy, bo siedloki zniwujom kombajnami. Skirz tego niy
                  idzie tyz zrobic piyknych lancuchow na choinka, bo ku tymu trza sztajfnyj slomy.

                  No, ale teraz i tak goiki stroji sie po nowyj modzie. Kto by tam wiyszol orzechy
                  w pozlotce, bombony, serca piernikowe czy papiorzane aniolki ? Kupuje sie gotowe
                  blyskotki, kierych w sklepach je ogromnie moc. Niy idzie pedziec - som piykne i
                  bogate, ale trocha zol, ze stare poszlo w odstowka. Downiyjsze goiki niy boly
                  mozno takie szumne, ale za to zocniyjsze. Jeszcze po dzisioj mom skowane we
                  krzince papiorzane lancuszki i gwiozdki, zrobione malymi raczkami naszych
                  dziecek. Za pora godzin nastanie wieczor. Wszyscy siednymy z familijami przi
                  wilijnych stolach. Bydymy se zyczyc zgody i pokoju na swicie. Bez tego przeca niy
                  ma ani szczescio ani radosci.

                  • hanys_hans Swioonteczne tradycje "WILIJO" 23.12.01, 17:24
                    meg_s napisał(a):

                    > hanys_hans napisał(a):
                    >
                    > > Cojs´ wygloondo na to ze sam na glywickim forum niyma ani jednego POLOKA c
                    > o by
                    > > umiou co porosprawiac´ na tymat polskyj tradycji:
                    >
                    > a ja widzę, że nie ma ani jednego Ślązaka, który zechciałby opowiedzieć o
                    śląsk
                    > ich
                    > tradycjach związanych z tym świętem

                    Na naszym wilijnym stole moomy dycki 7 potraw. W bogatszych familijach majoom
                    9, 11 i 13. Musi ich byc´ niy do pory. Kozde joduo na wilijnym stole cojsik
                    znaczy. Ryby – siyua i zdrowie, maszkety – bogajstwo, mak – puodno´c´, zajs´
                    miood – uciecha i duge zycie. Ale niy yno jodło.
                    Chojinka tysz mo swoje znaczynie. Postawioono we rogu izby funkcjyruje jak
                    betlyjka. Pszi nij siodo couko familijo i s´piywo kolyndy. Pod nioom soom
                    gyszynki.


    • Gość: Mirek Re: Swiateczne tradycje IP: *.sympatico.ca 23.12.01, 17:18
      Tradycje jako takie, to oprocz jedzenia (ktore juz opisalem), sa zwiazane ze
      wspomnieniami mojej Babci z centralnej Polski. Mysle, ze bardziej "wiejskie"
      srodowisko wplywalo na ich urzymywanie. Pamientam, ze jako male dziecko, bylem
      jedynym, ktory mogl jesc w dzien wigilijny przed kolacja, dla reszty byl post
      absolutny az do pierwszej gwiazdki. Mozecie sobie wiec wyobrazic oczekiwanie na
      ta gwiazdke przez caly dzien w domu pelnym najwspanialszych zapachow; prawdziwa
      tortura! Nie daj Boze, aby ktokolwiek sie "pindrzyl" przed lustrem w ten dzien.
      Siano pod obrusem? A jakze!! Byla to tradycja nawiazujaca do przypomnienia, ze
      Pan Jezus na nim sie urodzil. Wiem, ze w niektorych przypadkach, cale rodziny
      szly najpierw do stajni, czy obory, aby tam podzielic sie oplatkiem, oddac
      szacunek otoczeniu i zwierzetom, jako tez stworzen Bozych, a dopiero potem
      zasiadaly do stolu - piekne, prawda? Swieta w tym rejonie byly na prawde
      Swietami religijnymi - kosciol stanowil wazna czesc zycia, tradycyjnie wiec
      przechodzilo sie caly rytual spowiedzi, mszy swietych, komunii czy Pasterki.
      Nie bylo usprawiedliwienia ze sie nie moze, nie chce, lub chory, ale tez nie
      bylo takich co nie chcieli isc. Bylo to piekne; Panie na prawo, Panowie na
      lewo, smrod naftaliny ze "niedzielnych" ubran, polaczyl sie ze intensywnoscia
      kadzidel koscielnych, ale jak na Pasterce bractwo zaczelo od "Bog sie rodzi,
      moc truchleje"... to na prawde "pala miekla" i lzy w oczach stawaly!
      Dzisiaj...no coz. Dla zony jest to najwazniejszy sezon, pracuje po 16 godzin, a
      wiec mozecie sobie mnie wyobrazic; lista w zebach i biegam dookola siebie. Na
      pieczenie, czy gotowanie nie ma czasu (poza tym nie umiem i nie lubie) dobrze
      wiec ze sa "polskie sklepy" gdzie mozna kupic wszystko. Staram sie z tymi
      rybami, ale polskiego karpia czesto zastapuje amerykanski indyk, a wieczorem
      totalnie zmeczeni zasiadamy do stolu SAMI i..smutni. Nawet koledndy z CD sa
      przygnebiajace, bo uswiadamiam sobie, ze...zapomnialem slow. Jest to tutaj
      trudny okres dla wielu; oderwani przede wszystkim od rodzin, mozna sobie w
      pelni uswiadomic wartosc tradycji i wiezi rodzinnych.
      Koncowka wyszla mi troche smutna? Przepraszam, tak jakos...to przez te Swieta...

      PS> W tym roku jedziemy do przyjaciol w Montrealu; przynajmniej zakupy mi
      odpadly i powinno byc weselej. Pozdrawiam i jeszcze raz; najlepszego wszystkim!!
      • Gość: Hermann Re: Swioonteczne tradycje "WILIJO" IP: *.dip.t-dialin.net 23.12.01, 17:34
        Narodzynie bez choinki, to jak Wielkanoc bez jajec. Polecioł flot do miasta,
        ale w sklepach już nic niy boło. Zaparzył jeszcze ku torgu i tam kupił jakigoś
        krziwego łobstrugola. Dobre boło i to. Jedyn momy z nij profit – wonio lasym,
        niy to co ta sztuczno.
        Downij, tak możno tydziyń przed Wilijom, poczynały chodzić po chałpach
        pastuszki. Byli to szkolorze poprzeblykani za diobły, anioły i króle. Dzwoniyli
        do kożdych dźwiyrzi i śpiywali kolyndy. W rąkach trzimali drzewiane kostury i
        przi tymu śpiywaniu klupali nimi o dyliny. Larma narobiyli jak diosi, ale boło
        fajnie i wszyjscy wiedzieli, że Wilijo już blisko. Za te kolyndowanie dostowali
        dycki pora złotków abo coś do zmaszkiecynio. Teroz jakosik pastuszki niy
        przichodzom. Możno te dzisiyjsze dziecka się gańbiom, abo tyń kolynd śpiywać
        niy poradzom.
        • hanys_hans Re: Swioonteczne tradycje 23.12.01, 17:55
          members.tripod.de/beno163/piotlik/swieta.jpg
        • Gość: Mirek Re: Swioonteczne tradycje IP: *.sympatico.ca 23.12.01, 20:22
          Gość portalu: Hermann napisał(a):

          > Narodzynie bez choinki, to jak Wielkanoc bez jajec. Polecioł flot do miasta,
          > ale w sklepach już nic niy boło. Zaparzył jeszcze ku torgu i tam kupił jakigoś
          > krziwego łobstrugola. Dobre boło i to. Jedyn momy z nij profit – wonio la
          > sym,
          > niy to co ta sztuczno.


          Bardzo sie z Toba zgadzam!! Sztuczna drzewko nie ma miejsca u mnie w domu! Moge
          nie pamietac slow kolend, ale zapach prawdziwej choinki jest tak "wigilijno-
          swiateczny", ze nie moze sie bez niego obyc!


          > Downij, tak możno tydziyń przed Wilijom, poczynały chodzić po chałpach
          > pastuszki. Byli to szkolorze poprzeblykani za diobły, anioły i króle. Dzwoniyli
          >
          > do kożdych dźwiyrzi i śpiywali kolyndy. W rąkach trzimali drzewiane kostury i
          > przi tymu śpiywaniu klupali nimi o dyliny. Larma narobiyli jak diosi, ale boło
          > fajnie i wszyjscy wiedzieli, że Wilijo już blisko. Za te kolyndowanie dostowali
          >
          > dycki pora złotków abo coś do zmaszkiecynio. Teroz jakosik pastuszki niy
          > przichodzom.


          Tez to pamietam i to "na zywo", tzn. bylo to tak prawdziwie i spontanicznie,
          dzisiaj ta tradycja to chyba jest zywa jedynie w skansenach ku uciesze turystow :(
          Czasy sie zmmieniaja; televizja i komputer sa takimi zlodziejami czasu, ze nie
          starcza juz go na nic innego :(( Nie sadze aby mozna bylo cos z tym zrobic; nie
          zatrzymamy zmian - musimymy jedynie robic wszystko, aby nie zatracic ludzkich
          wartosci... A tak swoja droga, to sadze ze nawet nie zdajac sobie z tego za
          bardzo sprawy, tworzymy nowe, wlasne tradycje, ktore beda powielane, modyfikowane
          i wspominane przez nastepne pokolenia. Czyz nie jest prawda ze kazde pokolenie
          zaczyna wspomnienia od ..."a za moich czasow"... majac na mysli, ze teraz to
          jest juz nie to?


          Możno te dzisiyjsze dziecka się gańbiom, abo tyń kolynd śpiywać
          > niy poradzom.

          Jako ciekawostka; ja mam problem ze slowami kolend, przyznaje, ale moje dzieciaki
          (chodza do szkol katolickich) musza zaczynac dzien w szkole od odspiewania hymnu
          kanadyjskiego i od modlitwy, a na lekcjach muzyki musza przechodzic nauke grania
          (program nakazuje aby kazde dziecko obowiazkowa gralo na jakims instrumencie) i
          spiewu odpowiednich piesni religijnych (nie tylko, ale...) w zaleznosci od Swiat.
          Przynajmniej tutaj nastepne pokolenie jest lepsze od poprzedniewgo :))
          • emma1 Re: Swioonteczne tradycje 23.12.01, 23:38
            A ja mam wszystko: prawdziwa choinke, szopke z drzewa (wystrugana wlasnorecznie
            przez mojego Tescia. Tutaj od razu musze myslec o historyjce zwiazanej z ta
            szopka. Moj Tesciu umial naprawde swietnie rzezbic i zrobil ta szopke kiedys
            tam na poczatku lat 60-tych z mysla o swoim synu (a moim mezu). I wtedy ktos
            przyjechal z Niemczech na odwiedziny i tak mu sie ta szopka podobala, ze
            wyciagnal 1000 DM i powiedzial, ze on ja bierze ze soba. 1000,- DM bylo wtedy
            duzo szmalu i zadnym problemem dla Tescia jeszcze raz cos takiego wyrzezbic,
            ale ten facet tak Go wkurzyl, to jego przeswiadczenie, ze za pieniadze mozna
            WSZYSTKO kupic, tak ze Tesciu mu jej nie sprzedal i dlatego co roku, jak na nia
            patrze jestem bardzo szczesliwa, ze tak sie stalo.) Na kolacje mamy karpia,
            zupe z glow karpich (ale moj maz tego nie je, dlatego robie dla niego barszcz,
            ale z ziemniakami a nie z uszkami (nie moge Go za bardzo rozpieszczec), kapuste
            z grzybami, makowki i kompot z suszonych owocow. Potem przychodzi "dzieciatko"
            (trzeba zawsze zostawic uchylone drzwi albo okno, bo jakos musi Ono sie dostac
            do pokoju) a potem spiewamy koledy. Najpierw po polsku (1 raz w roku otwieram
            ksiazeczke do nabozenstwa), a potem po niemiecku (corka przygrywa na flecie).
            Co roku to samo i kazdego roku fajnie.
            • lech_niedzielski Re: Swioonteczne tradycje 26.12.01, 15:06
              Polen

              Traditionell ist Advent eine wichtige Zeit in Polen. Die Kirchen öffnen schon
              jeden Morgen um 6.00 Uhr. Wundervoll geschmückte Weihnachtsbäume, die man
              überall in der Öffentlichkeit bewundern kann , werden mit außergewöhnlichen
              Dingen, wie handgefertigten Spielzeugen und Sternen geschmückt. Die Bäume
              bleiben bis 2. Januar stehen.
              Während des Advent wandern Sternsinger durch die Stadt und singen
              Weihnachtslieder. Heiligabend – Wagilia - ist naturgemäß der wichtigste Teil
              der polnischen Weihnachtszeit, an dem die meisten Bräuche ausgeführt werden.
              Tagsüber wird in Polen vor dem Weihnachtsmahl gefastet. Das Weihnachtsessen
              selbst beginnt mit dem Lesen des Weihnachtsevangeliums und besteht meistens aus
              Suppe und einem darauffolgenden Fischgericht. Der wichtigste Bestandteil aber
              sind die Weihnachtsoblaten. Das Teilen dieser Oblaten symbolisiert, dass die
              Familie bereit ist, auch in Zukunft alles miteinander zu teilen, es ist eine
              Geste der Liebe und Versöhnung


              • lech_niedzielski Re: Swioonteczne tradycje 26.12.01, 15:08
                Russland

                Aufgrund des Julianischen Kalenders bringt Väterchen Frost den Kindern erst am
                7. Jänner die Geschenke, wobei er von Schneeflocke und Babuschka begleitet
                wird. Dabei werden sie mit viel Musik und Kuchen mit Herzapplikationen
                empfangen. Jedes Herz steht für einen Wunsch, der in Erfüllung gehen soll.
                Die Weihnachtszeit erstreckt sich bis zum 11. Januar und leitet gleichzeitig
                das neue Jahr ein. Zur Zeit der Zarenherrschaft war der Christbaum noch
                luxuriöse Extravaganz adliger Salons, später allerdings war er auch in
                gewöhnlichen Häusern zu finden.
                Bei den Nichtchristen setzt sich die Tanne als Mittelpunkt der Bescherung erst
                in den dreißiger Jahren dieses Jahrhunderts durch. Freunde und Verwandte
                treffen sich zum großen Festessen mit Grütze, Gans, Hammel- und
                Schweinefleisch. Man trinkt Tee und Wodka, erzählt Geschichten und feiert
                fröhlich und ausgelassen.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja